Rzeczpospolita Obojga Narodów - Jerzy Topolski - ebook
Opis

Od początku XVI wieku Polska wchodzi w okres swojego największego rozkwitu i razem z Litwą – jako Rzeczpospolita Obojga Narodów – staje się mocarstwem w tej części Europy. Potencjał militarny i inicjatywy w gospodarce stanowią o sile państwa, z którym liczą się największe potęgi kontynentu z Habsburgami na czele. Kraj tętni życiem, powstają nowe miasta, wielu cudzoziemców osiedla się w Polsce, kwitnie kultura artystyczna, a Polacy są obecni na zachodnioeuropejskich uniwersytetach. Pojawia się też rodzimy styl w kulturze i obyczajach – sarmatyzm – będący oryginalną kompilacją tradycji Wschodu i Zachodu. Niestety, po wielu wyniszczających wojnach dochodzi na przełomie XVII i XVIII wieku do rujnującego państwo kryzysu. Ogromne zniszczenia, brak zmian ustrojowych i coraz większa samowola magnaterii doprowadzają do upadku prestiżu kraju na arenie międzynarodowej.

Biednieją miasta, chłopstwo spada do poziomu ludności na poły niewolniczej, podupada kultura i poziom przeciętnego życia. Dopiero ożywienie czasów stanisławowskich przynosi próby reform i nowe otwarcie ku budowie nowoczesnego kraju. Jest już jednak za późno: agresja sąsiadów doprowadza do unicestwienia państwa, chociaż świadomość własnej wartości i istnienia narodu będzie stanowiła zalążek walk o niepodległość w kolejnych epokach.

Jerzy Topolski wybitny polski historyk, autor kilkudziesięciu cenionych książek, ukazuje nie tylko Rzeczpospolitą na tle meandrów europejskiej polityki, ale także wprowadza w świat gospodarki, przemian w kulturze i obyczajach, nie stroniąc od ciekawostek i nieznanych faktów. Rzeczpospolita Obojga Narodów jest panoramą historii Polski w trzech wiekach jej wielkości, upadku i próbach naprawy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 1412

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Jerzy Topolski
RZECZPOSPOLITAOBOJGA NARODÓW1501–1795

Copyright © Maria Danuta Łabędzka-Topolska, 2015

Copyright © by Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2015

Redakcja merytoryczna: Marek Daroszewski, Bogumił Twardowski

Korekta: Barbara Borszewska

Pro­jekt okład­ki: Dawid Czarczyński

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

Opracowanie map: Mariusz Mamet

Redaktor prowadzący: Filip Karpow

Ilustracja na okładce: Wojciech Kossak, Kircholm (Muzeum Wojska Polskiego/East News)

ISBN 978-83-7976-324-5

Wy­daw­nic­two Po­znań­skie sp. z o.o.

ul. Fre­dry 8, 61-701 Po­znań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

re­dak­[email protected]­daw­nic­two­po­znan­skie.com

www.wy­daw­nic­two­po­znan­skie.com

Wstęp

Każdy okres historyczny ma sobie właściwe cechy i każdy we właściwy sobie sposób wpisuje się w tok dziejów. Okres od XVI do XVIII wieku, którego opis i próbę interpretacji zamieszczam w niniejszym tomie, „dotyka” z jednej strony Średniowiecza, rozpoczyna się bowiem w czasie, gdy Kolumb odkrywał Amerykę, z drugiej strony zbliża się do czasów, gdy Europa i świat weszły już zdecydowanie na drogę wiodącą do nowoczesności. W owych trzech wiekach dokonało się zatem wiele. W Polsce w XVI wieku nastąpiła zmiana zasadnicza. Wykształcił się mianowicie nowy model życia gospodarczego i społecznego (system folwarczno-pańszczyźniany) oraz politycznego (demokracja szlachecka) i kulturalnego (Odrodzenie), różny od średniowiecznego. Bez znajomości tego przełomu i losów nowego systemu trudno jest zrozumieć to, co zdarzyło się później, w XIX i XX wieku. Wieki te były zarówno kontynuacją dziejów wcześniejszych, jak i dążeniem do zrywania z wykształconymi wcześniej strukturami.

Początkowo (XVI wiek) nowy model życia gospodarczego, społecznego i politycznego funkcjonował sprawnie, co pozwalało utrwalać międzynarodowy prestiż Polski także w dziedzinie kultury. Stopniowo jednak model ów zaczął wkraczać w stadium kryzysu. W sferze gospodarki kryzys ten wywołany był hamowaniem inicjatywy produkcyjnej i wydajności pracy chłopów, związanym z instytucją poddaństwa oraz osłabieniem miast, spowodowanym kurczeniem się — z powodu owego gospodarczego osłabienia chłopów — rynku wewnętrznego. Procesy te były odwrotnością tego, co wówczas dokonywało się w Europie Zachodniej: u nas refeudalizacja, tam narastanie kapitalizmu. W sferze państwa był to kryzys demokracji szlacheckiej wywołany rozwojem magnaterii, będącym w dużym stopniu efektem rozszerzenia państwa na wschód oraz wzmocniony przez instytucję wolnej elekcji. Ta ostatnia dawała Polsce królów realizujących raczej własne ideologie polityczne aniżeli interesy państwa, którego rządy im powierzono. Uwikłanie w konflikty ze Szwecją, Rosją i Turcją, przy jednoczesnym osłabieniu państwa, podważyło pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej. Zwycięstwo wiedeńskie w 1683 roku Jana III Sobieskiego (jeden z tzw. królów „Piastów”) wprawdzie miało dla Europy ogromne znaczenie polityczne i kulturowe (obrona przed ekspansją islamu), lecz nie zmieniło pozycji Polski. Uchroniło natomiast od klęski Austrię i ułatwiło ekspansję Rosji w kierunku ziem tureckich. Równocześnie utrata Prus Książęcych, do czego przyczyniła się m.in. preferencja Jagiellonów dla ich dynastycznej Litwy, otwarła drogę dla rozwoju państwa pruskiego.

Rozwój siły militarnej oraz ekspansji Austrii i Prus, od zwycięstwa zaś pod Połtawą w 1709 roku w pierwszym rzędzie Rosji, która wówczas stała się pierwszoplanowym mocarstwem, zbiegł się z pojawieniem się oraz intensyfikacją polskich dążeń do zreformowania słabnącego państwa. Polska zreformowana i silna stałaby się jednak dla wspomnianych sąsiadów jakością nie do zniesienia, niebezpieczeństwem dla ich politycznych celów: należało ją zniszczyć. Rozbiory Rzeczypospolitej nie były zatem konsekwencją jej własnych dziejów; z dziejów tych, mimo całej trudności procesu reform, nie wynikały. Były natomiast skutkiem procesów zachodzących poza Polską, choć — rzecz jasna — dysproporcja w sile militarnej reformującego się państwa polskiego oraz państw zaborczych ułatwiła aneksję i zniszczenie zreformowanej już monarchii konstytucyjnej, posiadającej ustrój bardziej zmodernizowany aniżeli ustrój sąsiadów. Kolejne zabory (1772, 1793, 1795) oznaczały powstanie nowej ideologii politycznej: dążenia do odzyskania niepodległości. Równocześnie, jeszcze w okresie trwania dawnej Rzeczypospolitej, rozpoczęła się walka o tę niepodległość (1794). Wszystko to rozegrało się w czasie badanych przez nas trzech wieków.

Struktura tomu stara się odzwierciedlić charakteryzowany proces dziejowy. Część pierwsza, obejmująca okres 1501−1618, jest najobszerniejsza, pokazuje bowiem proces kształtowania się podstaw nowożytnej Polski. Zamieszczenie na początku dokładnej analizy przekształceń gospodarczych i społecznych jest uzasadnione tym, że powstanie i rozwój systemu folwarczno-pańszczyźnianego (dające szlachcie wzrost dochodów) były warunkiem jej uczestnictwa w życiu politycznym (demokracja szlachecka) i kulturze. W związku z koniecznością szerszego przedstawienia wielu spraw dotyczących okresu 1501−1618 (ukazanie ich genezy i podstaw funkcjonowania), w części drugiej, dotyczącej okresu 1618−1733, można było ograniczyć się do odnotowania zmian w stosunku do tego, co wcześniej już przedstawiono. Dotyczy to także części trzeciej, obejmującej lata 1733−1795. Struktura wewnętrzna części drugiej i trzeciej, jakkolwiek w zasadzie powielająca wzór części pierwszej, nie jest jej pełnym powtórzeniem. Sprawy gospodarcze nie zostały w nich wysunięte na plan pierwszy; nie zmienił się bowiem model, lecz uwidaczniały się skutki jego funkcjonowania (kryzys). Na czoło natomiast wysunięte zostały sprawy polityczne: państwo i jego polityka zagraniczna, walka o reformy.

Część pierwsza i druga poprzedzone zostały ogólnymi charakterystykami procesu dziejowego w okresach, którym są poświęcone. Taki wstęp nie wydał się konieczny w obejmującej krótszy okres części trzeciej.

Jerzy Topolski

Część pierwsza

Polska Odrodzenia i demokracji szlacheckiej (1501−1618)

Charakterystyka ogólna okresu

Zmiany w historii dokonują się na ogół w sposób powolny, choć niejednokrotnie ów długookresowy rytm przemian przerywany jest, szczególnie w sferze życia politycznego, bardziej gwałtownymi przejściami od jednego do drugiego stanu rzeczy. Mamy tu na myśli wojny, rewolucje lub zmiany szybkie, lecz o charakterze pokojowym, jak na przykład jakieś zasadnicze przesunięcia dynastyczne o doniosłych skutkach. W Polsce między umownym końcem Średniowiecza a czasami nowożytnymi nie było jakiegoś ostrego przejścia. W sumie jednakże „długi” XVI wiek, tak jak jest on często w historycznej literaturze określany (tzn. aż do wybuchu wojny trzydziestoletniej w 1618 roku) był w Polsce okresem o swoistych cechach, które wykształciły się bądź to w jego toku, bądź też były ukoronowaniem wcześniejszych tendencji rozwojowych.

Do cech tych należą przede wszystkim: utrzymanie prestiżu państwa polskiego na arenie międzynarodowej, wykształcenie się nowego systemu gospodarczego (gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej) o dalekosiężnych skutkach w wielu dziedzinach życia, uformowanie się swoistego dla Polski ustroju politycznego nazwanego demokracją szlachecką oraz rozkwit renesansowej kultury w najróżniejszych jej przejawach: od życia codziennego, poprzez edukację, naukę, literaturę po różne dziedziny życia artystycznego. Oznaczało to równoczesne zmiany w strukturze świadomości (mentalności) społecznej.

W XVI wieku Polska była dużym, stosunkowo gęsto zaludnionym krajem i za taki była uważana. W porównaniu z bardziej na zachód położonymi krajami Europy posiadała jednak mniej gęstą sieć miejską. Należy jednak zaznaczyć, że procesy urbanizacyjne w sposób szczególnie silny objęły słabo zaludnione i o rzadkiej sieci miejskiej tereny wschodnie Rzeczypospolitej, w większości włączone do niej na mocy unii lubelskiej 1569 roku, oznaczającej — dodajmy — dla tych terenów m.in. przyspieszenie rozwoju gospodarczego. Mimo tych procesów urbanizacyjnych, istniejący dystans w rozwoju miast — w porównaniu z Zachodem — trwał również w XVI wieku. W wiekach następnych dokona się pogłębianie tego dystansu, będącego skutkiem gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej ograniczającej rozwój rynku wewnętrznego oraz inicjatywę gospodarczą chłopów i miast. Jej rozwój w XVI wieku nie uwidaczniał jeszcze tych negatywnych oddziaływań, lecz przygotowywał pod nie grunt.

Po zawarciu unii z Litwą, tworzącej z Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego jedno państwo, Rzeczpospolita obejmowała (między 1582 a 1634) 815 000 km2, czyli była pod względem obszaru drugim, po Rosji, państwem w Europie. Z dawnych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego do Korony bezpośrednio inkorporowano, zasiedlone przez mazowieckich osadników, Podlasie oraz zamieszkałą przez ludność ruską Ukrainę. Z ogólnej powierzchni państwa na Wielkie Księstwo Litewskie przypadało 550 000 km2, czyli 65%. Ze względu jednak na rzadsze zaludnienie mieszkało tam jedynie około 40% ludności całego państwa, które liczyło w sumie 7,5−8 milionów mieszkańców.

W początku XVI wieku dynastia Jagiellonów dominowała w Europie Środkowej, lecz nie udało się Zygmuntowi I przeciwstawić rozwojowi wpływów habsburskich na tym terenie. Z punktu widzenia międzynarodowego prestiżu państwa pewną rekompensatą tego osłabienia pozycji na południu była wspomniana, tworząca z Polski państwo typu federacyjnego, unia z Litwą. Oznaczało to jednak, szczególnie w związku z inkorporacją Ukrainy, zwiększenie się pola możliwych konfliktów wewnątrz wieloetnicznego obecnie państwa oraz zatargów z Rosją. Na razie — w XVI wieku — bardziej zapalnym punktem była, w odniesieniu m.in. do Polski i Rosji, rywalizacja w basenie Morza Bałtyckiego, czyli, jak to określano — walka o dominium Maris Baltici. W XVI wieku Polska w tej rywalizacji, w której brały udział także Szwecja i Dania, uzyskała znaczne sukcesy, jednakże pod koniec owego „długiego” stulecia wyraźne były już początki przewagi szwedzkiej i rosyjskiej. W rywalizacji o dominium Maris Baltici wiek XVII będzie należał do Szwecji, jednakże wiek XVIII już w większym stopniu do Rosji.

Ważne dla Polski było uregulowanie stosunków z zakonem krzyżackim, który wprawdzie pokonany w wojnie trzynastoletniej, zakończonej pokojem toruńskim 1466 roku, zachowany jednak został we wschodniej części dawnego państwa krzyżackiego ze stolicą w Królewcu. Zakon dążył nieprzerwanie do uniezależnienia się od Polski jako zwierzchnika lennego oraz opanowania znacznej części wschodnich wybrzeży Bałtyku z Rygą, Parnawą i Dorpatem (Inflant). Sukces w zmaganiach z zakonem krzyżackim, który zerwał ze swym religijnym statusem i stworzył państwo świeckie, pozostające w dalszym ciągu w stosunku lennym z Polską, co zostało uregulowane traktatem krakowskim 1525 roku, okazał się połowiczny, bowiem Prusy Książęce (odtąd tak nazwane) skutecznie zmierzały do emancypacji. Już w początku XVIII wieku stały się jednym z dwu głównych, obok Brandenburgii, ośrodków groźnego potem dla Polski i — jak pokazała przyszłość — także dla pokoju europejskiego — państwa pruskiego. Zygmunt I przyjmując uroczysty hołd od księcia Albrechta, nie mógł tego przewidzieć.

Sprawy Inflant stały się znów aktualne za czasów Zygmunta Augusta (1548−1572), kiedy panujący tam zakon kawalerów mieczowych przeżywał ostry wewnętrzny kryzys, pozostający zresztą nie bez związku z faktem sekularyzacji zakonu krzyżackiego. Inflanty były od dawna przedmiotem zainteresowania Litwy, równocześnie zaś Zygmunt August prowadził aktywną politykę morską, ważną ze względu na rozwijające się kontakty handlowe z zachodnią Europą. Sekularyzacja zakonu kawalerów mieczowych przyniosła — układem wileńskim 1561 roku — wcielenie Inflant do Rzeczypospolitej, jako terenu wspólnego zarówno Korony, jak i Wielkiego Księstwa Litewskiego — co stało się jednak, ze względu na zobowiązanie Zygmunta Augusta do odzyskania zabranych wcześniej części Inflant przez Rosję (Dorpat, Narwa) oraz Szwecję (Rewal-Tallin), powodem długotrwałych wojen w tym regionie. Równocześnie przyczyniła się do nich także ekspansywna polityka Rosji, dążącej do uzyskania możliwie jak najszerszego dostępu do Morza Bałtyckiego. Atak Iwana Groźnego w 1577 roku, pobitego wkrótce przez Stefana Batorego, a także Szwedów, przyniósł odcięcie Rosji od Bałtyku (Narwę zabrała Szwecja, zatrzymując nadal Estonię) oraz umocnienie pozycji Polski w Inflantach. Posiadanie przez Polskę około 1000-kilometrowego wybrzeża bałtyckiego (od okolic Lęborka do Parnawy), a zarazem pojawienie się polskiej floty na wodach i w portach Bałtyku było także jednym z elementów wzmacniających ówczesną pozycję międzynarodową Polski. Przyczyniał się do tego także znaczny w XVI wieku wzrost siły militarnej kraju przejawiający się poprzez możliwości wystawienia liczniejszego wojska, rozwój artylerii, sztukę wojskową.

Wygaśnięcie dynastii jagiellońskiej wraz ze śmiercią Zygmunta Augusta rozpoczęło w Polsce okres panowania królów elekcyjnych. Wprawdzie zasada wyboru króla istniała już wcześniej, lecz przejmowanie władzy królewskiej w obrębie dynastii panującej było sprawą naturalną. Tymczasem wybór króla obcej dynastii oznaczał z jednej strony nasilenie się walki politycznej, prowadzącej do destabilizacji osiągniętej mniej czy bardziej trwałej równowagi — w Polsce XVI wieku wiodło to do rozszerzenia się przywilejów szlacheckich ograniczających władzę monarszą — z drugiej zaś, wnoszenie przez królów elekcyjnych własnych ideologii politycznych, które niejednokrotnie kolidowały z ogólnie pojętymi interesami kraju. Stosunkowo krótkie panowanie Stefana Batorego (1576−1586) nie zdążyło wciągnąć Polski do walki z systematycznie rozszerzającą swe posiadłości Turcją, lecz jego następca Zygmunt III Waza (1587−1632) doprowadził do zaostrzenia, nie najlepszych już z powodu rywalizacji w Inflantach, stosunków ze Szwecją, w szczególności zaś wciągnął Polskę w interwencyjną wojnę z Rosją. Mimo że zakończyła się ona powiększeniem terytorialnym kraju, to jednak nie tylko nie podniosła prestiżu międzynarodowego Polski (cel podporządkowania sobie Moskwy nie został osiągnięty), lecz otwarła drogę do dalszych walk, w sumie niekorzystnych dla Polski. Batorym kierowała idea uwolnienia swej siedmiogrodzkiej ojczyzny od Turków, zaś Zygmunt III, nie przestając myśleć o opanowaniu tronu szwedzkiego, chciał to uczynić po wzmocnieniu swej pozycji przez połączenie tronu polskiego z tronem carskim.

Tak więc „złoty” wiek Rzeczypospolitej, mimo że umocnił silną pozycję polityczną Polski, niósł niebezpieczeństwo konfliktów ze Szwecją i Rosją, a tym samym niebezpieczeństwo utracenia tej pozycji.

Podobnie można powiedzieć o sytuacji i pozycji gospodarczej kraju. W XVI wieku wykształcił się w Polsce (również na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego), a także na innych terenach położonych na wschód od Łaby, choć w tym czasie na ogół z mniejszą niż w Polsce dynamiką, system gospodarczy, który miał w sposób decydujący wpłynąć na strukturę gospodarczą, a także w dużym stopniu społeczną kraju, aż do czasów najnowszych. Był to system gospodarowania opartego na pańszczyźnianej pracy poddanych chłopów, którego ośrodkami były szlacheckie folwarki. Mimo że obejmowały one nie więcej jak około 1/4 ogółu gruntów ornych kraju, to jednak przyczyniały się do stopniowego ograniczania możliwości produkcyjnych gospodarstw chłopskich, a także, ze względu na spadającą wydajność pracy pańszczyźnianej, również folwarków. Przygotowywało to podłoże do wykształcenia się w następnym okresie regresywnych tendencji w gospodarce. W XVI wieku, należy jednak dodać, Polska spełniała znaczną rolę w handlu międzynarodowym. Był to nie tylko, nadający Polsce przesadne miano „spichlerza Europy”, eksport płodów rolnych (głównie przez Gdańsk), lecz równocześnie handel lądowy, w dużym stopniu tranzytowy, związany z wykształconą w tym czasie w Polsce siecią międzynarodowych jarmarków.

Przejście od średniowiecznej gospodarki czynszowej do gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej, które przekształciło gospodarstwa chłopskie z płacących czynsz i oddających daniny w naturze w obciążone przede wszystkim pańszczyzną, przyniosło szlachcie wydatne podniesienie dochodów, umożliwiło jej jeszcze aktywniejsze uczestnictwo w życiu politycznym kraju. Była to jednak już ta szlachta, która potrafiła, dzięki swej przedsiębiorczości, zapewnić sobie dominujące miejsce we wsiach, m.in. poprzez skupienie w swych rękach gruntów wiejskich należących często do wielu właścicieli. Na terenach, gdzie rozwijały się miasta, jak na przykład w Wielkopolsce, wielu takich wypartych ze wsi, cząstkowych właścicieli szlacheckich znalazło się w miastach. Tam jednak, jak na Mazowszu, gdzie procesy urbanizacji były słabe, pozostawali oni na wsiach, przyczyniając się do dalszego rozdrobnienia własności szlacheckiej.

Wspomniana aktywizacja szlachty przyczyniła się do ugruntowania w Polsce ustroju demokracji szlacheckiej, opartego na zasadzie równości prawnej i politycznej wszystkich przedstawicieli stanu szlacheckiego, który w Polsce — ze względu na specyficzne procesy rozwojowe w wiekach średnich — był kilkakrotnie liczniejszy aniżeli w krajach zachodniej Europy (obejmując około 8–10% ogółu ludności). Centralną instytucją, poprzez którą realizowała się zasada demokracji szlacheckiej, był sejm oraz powiązane z nim lokalne zgromadzenia szlachty, czyli sejmiki. Początek XVI wieku, a w szczególności ustawa Nihil Novi z 1505 roku oznaczały zakończenie procesu kształtowania się owego systemu parlamentarnego. Średnia szlachta potrafiła wyłonić ze swego grona wybitnych przywódców politycznych oraz sformułować dalekosiężny program działania, zmierzający do modernizacji aparatu państwowego. Program ten, zwany programem egzekucyjnym, realizowany w politycznej walce ze starą szlachtą, wywodzącą się ze średniowiecznych rodów, zakończył się sukcesem średniej szlachty. Zdobyła ona dominację polityczną w sejmie i kraju, a zarazem dzięki reformie skarbu, idącej w parze z rewindykacją dóbr królewskich znajdujących się w dużym stopniu w rękach możnych rodów, odsunęła od siebie konieczność wydatniejszego opodatkowania na rzecz państwa, wszelkie zaś podatki nadzwyczajne wymagały zgody sejmu. Uniezależniła się także, zwłaszcza w sprawach sądowych, od Kościoła.

Z zasady równości całej szlachty wypływała zasada wolności szlacheckiej, a zarazem zasada tolerancji religijnej, która uczyniła z Polski, w targanej walkami religijnymi Europie, oazę spokoju i wolności od prześladowań za przekonania.

System demokracji szlacheckiej, oparty na wspólnej ideologii politycznej średniej szlachty, mający zaplecze w gospodarce przynoszącej rosnące dochody (ze względu na korzystne dla szlachty kształtowanie się cen rolnych w stosunku do cen towarów importowanych), funkcjonował efektywnie dopóty, dopóki nie wyrosła, korzystając również z owej koniunktury, silna warstwa magnaterii oraz dopóki podstawy dochodów średniej szlachty nie zostały zagrożone. Procesy te zauważalne były już pod koniec XVI wieku, z całą siłą jednakże wystąpiły dopiero w wieku następnym. Unia z Litwą 1569 roku wraz z inkorporacją Ukrainy oznaczała włączenie do życia politycznego potężnych rodów litewsko-ruskich, wzbogacenie się dawnych polskich, do czego dołączyło się wyłanianie się z szeregów szlachty średniej coraz bardziej zwartej grupy magnackiej. Zwichnęło to dotychczasowy układ sił politycznych w kraju, a zarazem w sejmie. Równocześnie zaś, w związku ze spadającą wydajnością pracy pańszczyźnianej, którą chłopi uważali za narzucony obowiązek, spadać zaczęły dochody szlachty, co odsuwało ją od życia politycznego w kierunku koncentrowania się na „poczciwym” życiu na wsi. Na miejsce dynamicznego programu egzekucyjnego pojawił się konserwatywny program zachowania „złotej wolności”, powiązany z mitologizacją myślenia politycznego. W takiej postaci mógł on być i bywał wykorzystywany przez magnatów nie chcących zmian w systemie politycznym, w szczególności zaś wzmocnienia pozycji monarchy. Na początku XVII wieku średnia szlachta nie miała już szans obrony swych pozycji na sejmie, bowiem magnateria w coraz większym stopniu, poprzez system typu patron−klient, opanowywała lokalne sejmiki. Coraz trudniej było jej orientować się w komplikującej się sytuacji, tym bardziej że niejasna była gra polityczna Kościoła. Tę sytuację odzwierciedla rokosz Zebrzydowskiego 1606−1609, pozaparlamentarne wystąpienie szlachty broniącej m.in. wolności religijnej. Ruch wykorzystany był przez magnaterię, równocześnie zaś był dla Kościoła hasłem do przyłączenia się do wzmacniającego się obecnie obozu politycznego.

Owo załamywanie się programu szlacheckiego szło w parze z rosnącą aktywnością Kościoła walczącego z silnie rozwiniętym w Polsce od początku XVI wieku ruchem reformacyjnym. Wprawdzie kontrreformacja w analizowanym okresie nie podważyła jeszcze polskiej tolerancji, lecz wymagała już ze strony obozu reformacyjnego kroków obronnych. Do takich należała sławna, wprawiająca w zdumienie Europę, ugoda między głównymi odłamami polskiej reformacji, zawarta w Sandomierzu w 1579 roku, która ustalała m.in. zasadę odbywania wspólnych synodów i ustalania wspólnej linii postępowania. Mimo że najbardziej filozoficznie i społecznie radykalny odłam polskiej reformacji — bracia polscy — nie zostali objęci ugodą, to jednak w stosunku do nich obowiązywała w pełni zasada tolerancji. Każdy kolejny król był zobowiązany zaprzysiąc postanowienia ugody. W ten sposób, co należy podkreślić, zasada wolności szlacheckiej potrafiła sprawić, że w zdecydowanie katolickim kraju, jakim mimo reformacji była Polska, nie mogła zakorzenić się naturalnie wówczas z Kościołem katolickim związana zasada nietolerancji, prześladowań i inkwizycji.

Rozkwit ruchu reformacyjnego oznaczał nie tylko nasilenie się krytycznego stosunku do Kościoła; ze strony polskiej szlachty ów krytyczny stosunek dotyczył w dużym stopniu strony majątkowej skupiającego znaczne posiadłości ziemskie Kościoła; równocześnie był częścią bardziej rozległego ruchu intelektualnego nazwanego Renesansem — „Odrodzeniem”. Z jednej strony ruch ten otwarł drogę dla procesu laicyzacji myślenia, w szczególności myślenia o polityce, poddawał rozważaniom sprawy religii (polemika między zwolennikami reformacji a Kościołem katolickim), z drugiej strony przyczynił się jednak do silniejszego niż w poprzednich okresach wykorzystywania ideologii (w tym czasie przede wszystkim religijnej jako jej głównej formy) do celów politycznych, do wiązania religii z ideologią dynastyczno-państwową. Proces ten, widoczny w Anglii, Francji, Rzeszy, a także w Polsce i w innych krajach, ulegnie nasileniu w XVII wieku, czego wyrazem stał się wybuch wojny trzydziestoletniej (1618–1648), który kończy analizowany przez nas odcinek historii. We Francji drastycznym przykładem wskazanego splatania się religii z polityką, wiodącego nader często do fanatyzmu i represji, była osławiona noc św. Bartłomieja (1573), kiedy to wymordowano wielu wybitnych francuskich protestantów. Należy zauważyć, że mimo starań Kościoła katolickiego, a szczególnie zakonu jezuitów — nie udało się rozpalić w Polsce w takiej mierze nietolerancji religijnej jak gdzie indziej. Kontrreformacja polska nie sięgnęła po metody inkwizycji.

Podobnie jak i w innych krajach zachodniej Europy, choć — rzecz jasna — później aniżeli we Włoszech, rozwijała się w Polsce kultura renesansowa oraz dokonywał się postęp intelektualny. Widoczny był także proces kształtowania się świadomości narodowej, wyrażający się m.in. przez rozwój języka polskiego i literatury w języku polskim. Wielki poeta Jan Kochanowski (1530−1584) zdobył duży rozgłos europejski. Walczył o to samo, o co Ronsard we Francji czy Marcin Luter w Niemczech: o równouprawnienie języka narodowego. Podobnie nie pozostawała w tyle nauka w Polsce. Wystarczy wspomnieć tu Mikołaja Kopernika (1473−1543), który początki swego wykształcenia zdobył w cieszącej się dużą renomą, matematyczno-ekonomicznej szkole w Uniwersytecie Krakowskim. Dotyczy to również sztuk plastycznych i życia muzycznego.

Oczywiście dostęp do kultury był nader zróżnicowany, jak zresztą wszędzie. Jeszcze w początkach XVI wieku synowie chłopscy na Uniwersytecie Krakowskim nie byli rzadkością, jednak z postępem pańszczyzny i umacnianiem się poddaństwa nie było to już możliwe. Procesy mobilności społecznej ulegały zahamowaniu i zmianom. Poziom materialny wsi nie był w XVI wieku wszakże gorszy aniżeli w innych krajach Europy. Duży ogólny rozwój szkolnictwa, choć objął przede wszystkim szlachtę i część mieszczaństwa, sięgał niejednokrotnie również stanu chłopskiego. Z tym wiąże się wykorzystanie jednego z największych wynalazków XVI wieku — druku (a ściślej: składu), umożliwiającego wspomniane poprzednio nasilenie się polemik ideologicznych i politycznych, a także rozwój nauki.

W XVI-wiecznej Polsce nastąpiło ogólne podniesienie się poziomu cywilizacyjnego. Wykształciły się różne modele życia: szlachecki z coraz wyraźniej wyodrębniającym się magnackim, mieszczański (silnie wewnętrznie zróżnicowany, szczególnie w większych miastach) oraz również zróżnicowany — chłopski. Nakładały się na to różnice regionalne, szczególnie powiązane z lokalnymi tradycjami etnicznymi. Rozwijała się ludowa kultura ukraińska, białoruska i litewska. W XVI-XVII wieku Polska stała się także ośrodkiem ożywienia i rozwoju kultury żydowskiej. Dokonywały się zmiany w poglądach na świat i człowieka oraz w ludzkich postawach, choć lęk przed różnymi nadprzyrodzonymi siłami nadal głęboko przenikał struktury myślenia.

Dział pierwszy

Kształtowanie się podstaw gospodarczych, społecznych i świadomościowych nowożytnej Polski

Rozdział I

Polska wobec zwrotu w dziejach gospodarczych i społecznych Europy

1. Ogólnoeuropejskie przesłanki przejścia do gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej

Wiek XVI był w rozwoju gospodarczym i społecznym Europy okresem pod wieloma względami przełomowym. Podczas gdy w Europie Zachodniej widoczne były przemiany przygotowujące grunt dla rozwoju kapitalizmu oraz odpowiednie procesy w sferze świadomości i kultury, w Europie Środkowej i Wschodniej (na wschód od Łaby) nastąpiło umacnianie się struktur feudalnych. Umacnianie to i jego skutki były najbardziej ogólnym tłem, na którym toczyła się odtąd przez parę wieków historia ziem polskich. Konkretnie oznaczało to powiązanie historii z wykształconym w XVI wieku systemem folwarczno-pańszczyźnianym.

Powstaje pytanie: dlaczego tak się stało, tzn. dlaczego nastąpiło owo rozdzielenie dróg rozwojowych Europy? Nie wyjaśnia tego wspomniany nierównomierny poziom rozwoju miast, choć i to musi być wzięte pod uwagę. Do końca XV wieku, a po części i w wieku następnym w obu częściach Europy tendencje były podobne. Tu i tam rozkwitały miasta i stosunki rynkowe, tu i tam rosła produkcja rolna i rzemieślniczo-przemysłowa. W sumie jednak cała Europa była nadal krainą rolniczą z przeważającą ludnością chłopską, prowadzącą w znacznym jeszcze stopniu gospodarkę naturalną. Kontakty z rynkiem, choć w ciągu wieków na coraz wyższym poziomie, były dla większej części ludności zarówno w krajach na zachód, jak i na wschód od Łaby dość marginesowym elementem życia. To tylko historycy zafascynowani źródłami dotyczącymi wielkiego handlu, głównie miast portowych, w tym handlu interkontynentalnego, który nabierał znaczenia w odniesieniu do niektórych towarów, także jako następstwo ekspansji kolonialnej, przepełnili swe opisy relacjami opartymi na tych źródłach, sprawiając niejako automatycznie wrażenie jakiegoś istotnego „urynkowienia” życia ówczesnych ludzi. Niektórzy (jak Immanuel Wallerstein) poszli tak daleko, że na podstawie danych dotyczących przepływów towarów między regionami, uznali, że w XVI wieku wykształcił się już system gospodarki światowej o strukturze złożonej z terenów dominujących i podporządkowanych (peryferyjnych).

W owym wyimaginowanym świecie gospodarki światowej Europa Środkowo-Wschodnia, w tym ziemie państwa polskiego, miałaby być jedną z peryferii produkujących zboże dla regionów centralnych (Europy Zachodniej). Choćby nawet przyjąć, że procesy uzależnienia ekonomicznego krajów Europy Środkowo-Wschodniej od Europy Zachodniej miały miejsce, co jednak mogłoby wystąpić w większym stopniu dopiero w warunkach rozwiniętej gospodarki rynkowej, to pozostaje do wyjaśnienia sprawa założonego w tej koncepcji jakiegoś nagłego wzrostu popytu i podaży na rynku, wiodącego do specjalizacji produkcyjno-handlowej ówczesnego świata — a tym bardziej zaistnienia, jak usiłował twierdzić Marian Małowist, zależności typu kolonialnego.

Nic takiego jednak nagle nie nastąpiło. W wyjaśnieniu odmienności rozwoju Europy na zachód i na wschód od Łaby trzeba sięgnąć do tkwiących jeszcze w Średniowieczu procesów zmieniających podział dochodu narodowego, a co za tym idzie, położenie różnych klas i grup społecznych tamtych czasów, czyli do procesów, które owe klasy i grupy inspirowały do różnego rodzaju działań ekonomicznych i pozaekonomicznych. Najogólniej rzecz biorąc, stwierdzić należy, że w czasach, zanim narodził się system kapitalistyczny, w którym siłą dynamizującą stała się maksymalizacja zysku od zainwestowanego kapitału, głównym czynnikiem, który pobudzał do działalności gospodarczej zarówno grupy ludzkie, jak i jednostki, było dążenie do zaspokojenia potrzeb. W miarę różnicowania się społeczeństwa w coraz większym stopniu chodziło tu o potrzeby nie bezpośrednio biologiczne, ile o społeczne, przypisywane danej grupie i subiektywnie przez członków tej grupy odczuwane. Z całą jaskrawością uwidoczniło się w społeczeństwie feudalnym, w szczególności w odniesieniu do szlachty, z jej wyższymi warstwami na czele, pretendującej do przywódczej — tak politycznie, jak i kulturowo — roli w kraju. Również jednak w obrębie mieszczaństwa (zwłaszcza wyższego) oraz chłopów (szczególnie zamożniejszych) wykształciły się liczne zewnętrzne oznaki statusu, które winny być brane przez członków danej grupy społecznej pod uwagę. By żyć „po szlachecku” należało zatem odpowiednio mieszkać, ubierać się, posiadać odpowiednie przedmioty (np. uzbrojenie), jeść zgodnie z wymogami stanu itd.

Zaspokojenie potrzeb przypisywanych danemu stanowi wymagało, rzecz jasna, odpowiedniego poziomu dochodów. Dysproporcje między potrzebami a dochodami pobudzały do działania pod grozą utraty osiągniętego miejsca w społeczeństwie. Taką dysproporcję między rosnącymi potrzebami a spadającymi dochodami odczuwać zaczęła w ostatnich wiekach Średniowiecza szlachta europejska. Głównym składnikiem jej dochodów były czynsze pieniężne i, w mniejszym stopniu aniżeli na wschód od Łaby — na zachodzie Europy, daniny w naturze. Realna wartość rent, ze względu na spadek wartości pieniądza, powszechny w XIV i XV wieku, obniżała się wyraźnie. Równocześnie zaś wzrastała, mimo ich względnie nadal niskiego poziomu, rola stosunków rynkowych. Przynosiło to, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę handel międzynarodowy, rosnące dochody mieszczaństwu — kupcom i rzemieślnikom. Także ci chłopi, którzy byli w stanie przeznaczać część swej produkcji na rynek, korzystali ze wzrastającego poziomu popytu i podaży.

W Polsce procesy te również zachodziły. Na wsiach właściciele szlacheccy, których liczba w XIV i XV wieku — ze względu na rozrastanie się rodów i niedotarcie do Polski wielkiej zarazy XIV wieku („czarnej śmierci”) — wzrastała, obserwowali bogacenie się sołtysów posiadających większe gospodarstwa, a także wzrost zamożności chłopów.

Coraz silniej odczuwali rozbieżność między wymogami stanu szlacheckiego a możliwościami sprostania tym wymogom. Utrzymanie statusu społecznego i pozycji w społeczeństwie i państwie było dla szlachty niemożliwe bez poprawy jej gospodarczego położenia. Środki, które przedsiębrała ona w XIV czy XV wieku (jak na przykład uzyskiwanie dochodów z rzemiosła rycerskiego) z uprawianiem feudalnego rozboju włącznie, okazały się niewystarczające. Wyjściem z sytuacji mogła być jedynie własna działalność ekonomiczna wiodąca do podniesienia dochodów.

I tak właśnie postąpiła w XVI wieku europejska szlachta, wyciągając logiczny wniosek z analizy warunków i stawianych celów. Oczywiście nie było to jakieś z góry zaplanowane działanie, lecz stopniowe dostosowywanie się do powstających warunków, w którym znaczną rolę odgrywało naśladowanie działań tych, którzy poprzez wejście na drogę własnej aktywności ekonomicznej zyskiwali poprawę swej sytuacji. Przy wyborze odpowiedniej formy aktywności gospodarczej główną rolę odgrywały warunki w sferze siły roboczej, w sferze rynku zbytu produktów rolnych, a także warunki naturalne stwarzające możliwości takiej czy innej formy produkcji lub aktywności ekonomicznej. W związku z tym szlachta angielska zainteresowała się hodowlą owiec, mało pracochłonną, za siłę roboczą musiałaby bowiem płacić, jako że angielscy chłopi, podobnie zresztą jak większość chłopów zachodnioeuropejskich, byli wolni. Równocześnie szlachta ta dysponowała dogodnym rynkiem zbytu na wełnę, jakim był rozwijający się angielski przemysł sukienniczy, przy czym warunki naturalne (głównie klimatyczne) były odpowiednie do hodowli owiec dostarczających dobrą wełnę. Ruch ogradzania (enclosures), który stał się centralnym problemem angielskiej historii gospodarczej przed rewolucją przemysłową, był — ogólnie rzecz ujmując — wyrazem aktywności ekonomicznej szlachty angielskiej (głównie tzw. gentry), szukającej wzrostu dochodów. W XVII wieku coraz bardziej myśląca kategoriami kapitalistycznymi szlachta angielska (podobnie jak pozostali na wsi chłopi) będzie również zainteresowana ulepszeniami produkcji rolnej, stwarzając w ten sposób drugą niezbędną przesłankę rewolucji przemysłowej.

Szlachta francuska starała się uzyskać zwiększenie dochodów przez reorganizację systemu obciążeń feudalnych. Zamiast czynszów pieniężnych w coraz większym stopniu rozwijała połownictwo (métayage), czyli system, w którym siedzący na jej ziemi chłopi (dzierżawcy) zobowiązani byli do oddawania połowy plonów. W ten sposób uniezależniła swe dochody od wahań wartości pieniądza oraz ciągnąć mogła korzyści ze zwiększającej się produkcji. Podobną ewolucję obserwujemy również we Włoszech. W bardzo wielu okolicach na znaczeniu zyskiwać zaczęły kontrakty „na połowę” (mezzadria), podobne do połownictwa francuskiego, a także niemieckiego. W Niemczech (poza ziemiami na wschód od Łaby) połownictwo rozpowszechniało się również, jakkolwiek formy aktywizacji gospodarczej szlachty były bardzo różne. Na północy (jak na terenie Fryzji czy duńskiego Szlezwiku i Holsztyna) duże znaczenie miał chów bydła oraz handel zwierzętami rzeźnymi rozwijany przez szlachtę. Na niektórych obszarach, szczególnie w Bawarii, obok dawnej gospodarki czynszowej, widoczna była tendencja do prowadzenia folwarków nastawionych na produkcję rynkową. Oczywiście wielu właścicieli szlacheckich próbowało po prostu podnieść obciążenia chłopów, by w ten sposób uzyskać zwyżkę dochodów, lecz droga ta w sytuacji, gdy chłopi byli już — jak w całej zachodniej Europie (poza małymi wyjątkami) wolni i świadomi tego statusu, nie była łatwa. Do czego to wiodło, pokazała wojna chłopska 1525 roku, będąca przede wszystkim protestem wobec ataku szlachty na dotychczasowe położenie chłopów.

Podobnie jak na wielu terenach Europy Zachodniej, potrzebującej dla rozwijających się miast dużych ilości mięsa i skór, również w wielu punktach Europy Środkowej i Wschodniej duże znaczenie w aktywizacji ekonomicznej szlachty miał chów zwierząt. I tak w pierwszym rzędzie na Węgrzech, gdzie były po temu dogodne warunki naturalne, rozwinęła się hodowla bydła z przeznaczeniem na eksport do zachodniej Europy. Na terenie Czech i Moraw (a także Śląska) ważnym działem gospodarki wiejskiej stała się hodowla ryb w stawach (mająca dobre warunki zbytu na terenach oddalonych od mórz, a potrzeby, choćby ze względu na obowiązujące posty, były duże).

Szeroko rozpowszechniła się hodowla owiec, także poza wspomnianą już Anglią. Silnym jej centrum był w szczególności Półwysep Iberyjski, choć dla szlachty tego regionu bardzo ważną formą aktywizacji stała się ekspansja kolonialna i w ślad za nią zagospodarowanie terenów obu Ameryk. Zakładane na przykład w Meksyku hacjendy były formą folwarków, także opartych na przymusowej pracy. Hodowla owiec intensyfikowała się także na ziemiach Polski, w szczególności zaś w Wielkopolsce, gdzie rozwijało się sukiennictwo, zaś hodowla bydła na terenach Polski południowej, Ukrainy i w bardziej jeszcze na południe wysuniętych regionach Europy Wschodniej. Rozwijała się ona wszędzie tam, gdzie były sprzyjające warunki naturalne oraz możliwości zbytu, choćby na bardziej odległych rynkach.

Ekonomiczna aktywizacja szlachty, choć w różnych formach, była zjawiskiem ogólnoeuropejskim. Dotyczyła także Europy Środkowej i Wschodniej, choć tam przejawiała się przede wszystkim w produkcji zboża, aczkolwiek nie zawsze. Wzrost tej produkcji był widoczny już w XVI wieku, a szczególnie w jego pierwszej połowie. I tak na Węgrzech — obok wspomnianego wzrostu chowu bydła — coraz większego znaczenia nabierała uprawa winorośli i produkcja wina, zdobywającego coraz szersze rynki (w tym rynek polski), zaś w Czechach i na Morawach wymieniona już gospodarka stawowa.

Ogólnym natomiast zjawiskiem charakterystycznym dla Europy na wschód od Łaby było przejście od gospodarki czynszowej, tzn. od ściągania od chłopów czynszów pieniężnych i danin w naturze, do organizowania samodzielnej produkcji rolnej przez szlachtę w gospodarstwach folwarcznych, opierających się na pracy pańszczyźnianej dotychczas czynszowych chłopów. Taka ewolucja systemu stała się możliwa, bowiem w krajach na wschód od Łaby chłopi nie byli formalnie wolni tak jak w Europie Zachodniej, a poza tym pozycja szlachty była bądź to politycznie i społecznie (jak w Polsce i na niektórych innych terenach), bądź społecznie i — pośrednio — politycznie (jak w krajach rządzonych absolutystycznie, lecz w klasowym interesie właścicieli feudalnych) silniejsza aniżeli na Zachodzie; łatwiej zatem było tej szlachcie narzucić chłopom zmianę i zarazem zwiększenie obciążeń (renty feudalnej).

Z tego powodu folwark pańszczyźniany stał się główną formą bezpośredniego włączenia się szlachty wschodnioeuropejskiej do życia gospodarczego. W zależności od możliwości zbytu produkowanych towarów oraz od warunków naturalnych, które na przykład predestynowały do określonej specjalizacji produkcyjnej, folwarki były zbożowe, zbożowo-hodowlane czy hodowlano-zbożowe, hodowlane lub inne. Typowym dla terenów na wschód od Łaby stał się pańszczyźniany folwark zbożowy. Produkował on bądź to na dalszy rynek, gdy istniały możliwości transportu zboża, głównie najtańszą wówczas drogą wodną, bądź też na rynek lokalny. Zapotrzebowanie na produkty rolne, jak wspomniano, było znaczne i przy tym wzrastało, bowiem w parze z opisywanym zjawiskiem wykształcania się dualizmu w rozwoju gospodarczym i społecznym Europy, szedł rozwój miast i produkcji rzemieślniczo-przemysłowej.

Oba te procesy były wzajemnie powiązane. Włączenie się szlachty do życia gospodarczego było dodatkowym czynnikiem ożywiającym gospodarkę, który w XV wieku wyraźnie się dynamizuje. Równocześnie na gospodarkę europejską wpływać zaczęły kontakty z kolonizowanymi terenami pozaeuropejskimi. W sumie XVI wiek był czasem prosperity, w szczególności dla producentów rolnych. Siła kupna sprzedawanych produktów gospodarstwa wiejskiego wzrastała, co stanowiło dodatkowy bodziec do działania.

Aktywizująca się szlachta nie była już — co jest oczywiste — szlachtą średniowieczną, przywiązaną do rzemiosła rycerskiego i nie zajmującą się gospodarką. W XVI wieku można mówić o „nowej” szlachcie. Tworzyły ją te jednostki i rodziny czy rody, które potrafiły przystosować się do nowych warunków, zmieniając zarazem mentalność. W Anglii była to gentry, choć również wiele dawnych rodzin arystokratycznych zmieniło nastawienie do życia gospodarczego. W Hiszpanii byli to aktywni, ruszający na podbój Nowego Świata hidalgosi caballeros, w Rosji byli to dworjanie(jako przeciwstawienie dawnych bojarów), w Polsce szlachta, oznaczająca w powszechnej świadomości szlachtę średnią, choć do szeroko pojętego stanu szlacheckiego wchodziła zarówno magnateria, jak i szlachta drobna, także bezrolna.

Należy dodać, że procesy wzmocnienia gospodarczego szlachty zachodnioeuropejskiej przyniosły różnorakie efekty. Tam gdzie elementy kapitalizmu były silniejsze (jak w Anglii), szybkie stawało się „mieszczanienie” stanu szlacheckiego, tzn. przejmowanie typowych dla mieszczaństwa, a potem kapitalistycznej burżuazji postaw i sposobów działania, przy zachowaniu jedynie zewnętrznego poloru szlacheckości. Z kolei tam, gdzie w szczególności rolnictwo było bardziej tradycyjne (jak we Francji), tzn. tam, gdzie dochody szlachty opierały się w dużym stopniu na eksploatowaniu praw do ziemi (feudalnych i kapitalistycznych), wzrost aktywności szlachty przyniósł pewne objawy refeudalizacji, widoczne także w kulturze. Symbolem może być molierowski „mieszczanin szlachcicem”, w której to sztuce autor wyśmiewał dążenie mieszczaństwa do naśladowania kulturowych wzorów szlacheckich.

Natomiast w Europie Środkowej i Wschodniej aktywizacja ekonomiczna szlachty powodowała zahamowanie rozwoju kapitalizmu i umocnienie się systemu feudalnego, choć w nowej już formie.

2. Rozwój gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej w Polsce

Polska była krajem, gdzie folwark pańszczyźniany rozwinął się najwcześniej i w najbardziej klasycznej formie. W sumie bowiem Polska dysponowała dogodnymi warunkami naturalnymi do produkcji zboża: dotyczy to zarówno klimatu, jak i ukształtowania terenu (przewaga łatwych do uprawy równin), a także dla wielu regionów kraju dobrymi możliwościami połączeń wodnych Wisłą i jej dopływami do Bałtyku. W tym miejscu zauważyć należy, że równie dogodne połączenia systemem rzecznym Odry wchodziły tylko w małym stopniu w grę ze względu na różne polityczne wpływy i handlowe rywalizacje na tym terenie. Równocześnie szlachta, co zresztą było ściśle związane z jej gospodarczą aktywizacją, zdobyła przewagę polityczną w kraju. Potrafiła sprawić, że kształtowanie stosunku do chłopów pozostawiono w jej ręku. Król Zygmunt I w 1513 roku zrzekł się praw do sądzenia chłopów z dóbr szlacheckich, w 1520−1521 roku sejm — w myśl postulatów szlacheckich — ustalił pańszczyznę tygodniową (minimum 1 dzień w tygodniu z gospodarstwa chłopskiego na rzecz folwarku), co w porównaniu z poprzednim określeniem pańszczyzny w stosunku rocznym (kilka do kilkunastu dni w roku) było zmianą zasadniczą, a potem liczne sejmy coraz bardziej ograniczały możliwości opuszczania wsi przez chłopów.

Chronologia i geografia rozwoju gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej w Polsce pozostawała w ścisłym związku zarówno z warunkami transportowymi, tzn. z możliwością dogodnej sprzedaży płodów rolnych, jak i ze sprawami organizacyjnymi. Dlatego najwcześniej szlacheckie folwarki pańszczyźniane, nastawione na zbyt na odleglejsze rynki, rozwijały się na terenach Pomorza Gdańskiego w okolicach Wisły i jej dopływów, po czym, drogą naśladowania, omawiany proces rozwojowy przesuwał się na południe i południowy wschód. Na terenie Wielkopolski, gdzie w odniesieniu do terenów na południe od Poznania połączenia z drogami wodnymi były trudne, folwarki najwcześniej rozwijały się w pobliżu większych miast, przy granicy ze Śląskiem, który był ważnym rynkiem zbytu, przy czym — jak już wspomniano — bardzo istotną rolę w rozwijaniu przez szlachtę gospodarki folwarcznej odgrywały na tym terenie możliwości sprzedaży wełny. Powodowało to dążenie szlachty do możliwie jak największego rozszerzania pastwisk dla chowu owiec, co przypominało angielski ruch enclosuresi z tego powodu nazwane zostało wielkopolskimi „ogradzaniami”. Jest oczywiste, że owa ekspansja na grunty wiejskie, często poprzednio uprawiane, miała negatywne skutki dla pomyślnego gospodarowania chłopów.

W większości zakładanie i rozszerzanie folwarków miało charakter spontaniczny, lecz niejednokrotnie w większych majątkach było to działanie planowane z góry. I tak zaplanowany charakter miało wprowadzenie gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego w dobrach królewskich (obejmujących około 20–25% ogółu ludności), za czym zresztą poszli również właściciele szlacheccy. Była to, zapoczątkowana przez Zygmunta I i Bonę, a przeprowadzona na wielką skalę przez Zygmunta Augusta reforma agrarna (tzn. pomiara włóczna), w wyniku której wieś Księstwa upodobniła się do wsi tych terenów, które w Średniowieczu objęte zostały uregulowaniami inspirowanymi przez prawo niemieckie. Grunty zostały pomierzone na włóki (inaczej: łany) około 21-hektarowe. Na folwarki zamierzano przeznaczyć 1/8, a na gospodarstwa chłopskie 7/8 ogółu ziemi uprawnej (wraz z łąkami i pastwiskami), ustalając pańszczyznę w wysokości 2 dni tygodniowo z włóki. Jednakże folwarki rozwinęły się jedynie tam, gdzie istniały dogodne połączenia transportowe z rynkiem bałtyckim czy wewnętrznym, tak iż w rezultacie większość ludności chłopskiej obowiązana była nie do pańszczyzny, lecz do czynszów pieniężnych i danin w naturze. Mimo że folwarki nie rozwinęły się wszędzie, jednakże reforma, regulując i podwyższając powinności chłopskie, przyniosła parokrotny wzrost dochodów skarbu wielkoksiążęcego.

Ogólnie rzecz biorąc, w Polsce istniały dwa typy folwarków. Pierwszy z nich nazwaliśmy ekspansjonistycznym, bowiem związany był z rynkiem zagranicznym, głównie z Gdańskiem, przez który przechodził niemal cały morski eksport zboża z Polski. Dominował on na terenach położonych dogodnie do spławu zbożaoraz dotyczył przede wszystkim większych dóbr, które mogły pozwolić sobie na dość skomplikowaną organizację transportu rzecznego. Spławiano zboże różnego rodzaju tratwami, które potem sprzedawano w Gdańsku jako drewno, czym kierowali fachowi flisacy mający do pomocy pańszczyźnianych chłopów. Mniej zamożni właściciele ziemscy mogli uczestniczyć w takich transportach, gdy potrafili dowieźć zboże do miejsca, skąd rozpoczynano spław, bądź też gdy bogatszy właściciel (głównie dotyczyło to dóbr magnackich) organizował skup zboża na spław.

Drugi typ folwarku nazwaliśmy autonomicznym, bowiem podstawy jego gospodarczego istnienia ograniczone były do rynku wewnętrznego niezależnie od tego, czy był on w granicach państwa czy też na terenach przygranicznych, np. na Śląsku. Poza tym dotyczył on wszystkich właścicieli, którzy — niezależnie od położenia ich dóbr (głównie chodziło o właścicieli jednowioskowych) — nie mogli sobie pozwolić, ze względu na koszty transportu, na uczestniczenie w eksporcie gdańskim. Dla przeciętnej szlachty położenie miejsc spławu powyżej 40−50 km było zbyt odległe, by móc dostarczać tam zboże. Można z grubsza oszacować, że eksportowano łącznie około 25−30% zboża towarowego; reszta, czyli kilkakrotnie więcej, sprzedawana była na rynku lokalnym. W dziedzinie handlu zbożem nie istniały w opisywanym okresie powiązania międzyregionalne, na przykład między Wielkopolską czy Małopolską.

Powstaje pytanie: co oznacza często dotąd przez nas używane pojęcie „rozwijania” gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej w Polsce XVI wieku?

Otóż oznaczało to rozszerzanie istniejących wcześniej małych (1−2-łanowych) folwarczków rycerskich (predium militare), niewiele większych od dużych gospodarstw chłopskich, oraz zakładanie nowych folwarków. Jakie były przyczyny tego procesu? Stwierdzenie spotykane w dotychczasowej literaturze, że przyczyną tego procesu w Polsce były dogodne warunki zbytu płodów rolnych, czyli zwiększony popyt na te płody oraz istniejąca równocześnie zwyżka cen na nie (rewolucja cen), jest tylko częściowym wyjaśnieniem.

Powstaje jednak pytanie o to, co skłaniało szlachtę do wykorzystania tego rodzaju warunków, bowiem błędem byłoby założyć automatyzm działania: pojawiają się mianowicie jakieś warunki obiektywne i ludzie zgodnie z nimi działają. Niezbędne jest znalezienie czynników skłaniających do wykorzystania istniejących obiektywnych warunków, czyli odtworzenie struktury motywacyjnej działania. Można stwierdzić, że do rozwijania gospodarki folwarcznej, która była polską (i w dużym stopniu środkowo- i wschodnioeuropejską) formą aktywizacji szlachty, skłaniała szlachtę chęć podniesienia spadających dochodów, co było coraz bardziej odczuwalne wobec rozrastania się stanu szlacheckiego, podziału wsi, w których w początkach XVI wieku często siedziało po kilku właścicieli, spadku wartości czynszów chłopskich i innych, negatywnie na szlacheckie dochody wpływających czynników. Spadek dochodów był, jak wskazaliśmy, zjawiskiem ogólnoeuropejskim.

Tak zatem polska szlachta, a raczej jej najaktywniejsza część (bowiem wielu nie potrafiło sprostać wyzwaniu czasu, przenosiło się do miast, szukało zajęć w wojsku, a nawet spadało do stanu chłopskiego), chcąc utrzymać swój status szlachecki i dalej żyć po szlachecku, a przy tym uczestniczyć w życiu politycznym, zaczęła rozszerzać dawne, przeznaczone tylko dla zaspokojenia własnych potrzeb, głównie w zakresie żywności, folwarczki, które dotąd uprawiała przy pomocy nielicznej najętej czeladzi i rocznych pańszczyzn chłopskich, oraz — jak wspomniano — zakładać nowe. Ponieważ była feudalnym właścicielem wszystkich gruntów, miała formalną możliwość reorganizacji przestrzeni agrarnej wsi.

Najwcześniej zaczęła szlachta zazdrosnym okiem patrzeć na pomyślny rozwój folwarczków sołtysich, istniejących we wsiach od czasów średniowiecznej reformy agrarnej. Już w XV wieku skłaniała monarchów, a potem opanowany przez siebie sejm do wydawania przepisów umożliwiających wykup sołectw. Mimo rosnących cen na ogół dobrze zagospodarowane sołectwa szlachta masowo je wykupowała, doprowadzając w końcu do wydania ustawy sejmowej (1520), że niezależnie od tego, czy sołtys dał powód do pozbycia się go, wszystkie sołectwa są „na skupie”. Wspomniany wzrost cen na sołectwa był także przejawem uwidaczniającej się konkurencji między różnymi pretendentami do kupna.

Obok ziemi sołeckiej drugim istotnym źródłem rozszerzania i zakładania folwarków były liczne we wsiach grunty nieuprawiane (lanei deserti).Były to albo ziemie wykorzystywane jako pastwiska bądź leżące jako nieużytki, albo też ziemie opuszczonych gospodarstw chłopskich (w sumie nazywane gruntami pustymi lub pustkami), których użytkownicy w większości szukali lepszych warunków życia w rozwijających się miastach. Grunty puste stanowiły poważny rezerwuar ziemi. W rozproszonych po wielu regionach Polski dobrach arcybiskupstwa gnieźnieńskiego (zbadano około 300 wsi) było około 15 tysięcy ha gruntów pustych (na wieś zatem przypadało średnio około 50 ha). Z tego do folwarków zdążono już włączyć około 2000 ha (około 14%). Chłopi wzięli z tego w uprawę około 5000 ha (około 34%), reszta zaś pozostawała niezagospodarowana (około 7000 ha, czyli ponad 50%), stanowiąc areał zdatny do dalszego włączenia do folwarku (ewentualnie gospodarstwa chłopskiego).

Poza wskazanymi źródłami zwiększania gruntów folwarcznych — dodajmy, że na ogół nie usuwano chłopów z gospodarstw — poważne znaczenie w ciągu XVI wieku zyskał proces wykupywania przez bardziej przedsiębiorczych właścicieli gruntów, działów innych właścicieli. Było to niezbędne do prowadzenia folwarków, bowiem nie wystarczyło tylko zwiększyć powierzchnię gruntów folwarcznych; trzeba było także zwiększyć liczbę powiązanych z folwarkiem gospodarstw chłopskich, które starano się zmusić do coraz większych pańszczyzn. Ponieważ owo wymuszenie pańszczyzny wymagało czasu, w początkowych fazach rozwoju folwarków znaczną jeszcze rolę odgrywała praca najemna. O pracowników najemnych nie było jednak łatwo. Rynek siły roboczej nie istniał, należało zatem sięgnąć do zasobów własnej wsi, chętnie przyjmowano chłopów zbiegłych z innych wsi. Poza tym, co trzeba przede wszystkim wziąć pod uwagę, duże zapotrzebowanie na siłę najemną, tzn. na pracę uboższych mieszkańców wsi (małorolnych zagrodników czy bezrolnych komorników), zgłaszali bogatsi chłopi. Istniała w związku z tym konkurencja między panami i chłopami w dziedzinie werbunku siły roboczej. Dopiero podcięcie przez pańszczyznę podstaw gospodarowania chłopskiego zapewniło właścicielom folwarków przewagę w tym zakresie. Przewaga owa jednakże oznaczała pojawienie się tendencji regresywnych w gospodarce rolnej i zarazem koniec XVI-wiecznej prosperity.

W sumie w ciągu XVI wieku ziemie bezpośrednio uprawiane na rzecz folwarków (wraz z łąkami i pastwiskami) objęły około 25% ogółu gruntów wiejskich. Około połowy XVI wieku przynosiły już w Koronie ponad połowę ogółu dochodów właścicieli feudalnych. Reszta pochodziła z czynszów chłopskich (taca, gdzie nie rozwinął się folwark), z miast, młynów i innych źródeł (m.in. cła i myta). W okolicach, gdzie folwarki rozwinęły się szybciej i bardziej intensywnie, dochody z produkcji folwarcznej osiągały do 80% ogółu dochodów właścicieli ziemskich. W dobrach szlachty jednowioskowej gospodarka folwarczna przynosiła do 90% ogółu dochodów, a tylko reszta pochodziła z bezpośrednich obciążeń gospodarstw chłopskich, zarówno pieniężnych, jak i w naturze. Folwark stał się centralnym punktem ustroju agrarnego, tak jak poprzednio punktem takim było płacące czynsz i oddające daniny w naturze gospodarstwo chłopskie.

Folwarczno-pańszczyźniana struktura wsi oznaczała nie tylko istnienie folwarku opartego głównie na pańszczyźnie chłopów i produkującego przede wszystkim zboże na rynek, lecz zarazem powiązane z nim i coraz bardziej od niego uzależnione gospodarstwa chłopskie poddanych chłopów. Struktura ta rozwinęła się we wszystkich, z punktu widzenia własności, kategoriach dóbr, tzn. w dobrach szlacheckich, królewskich i kościelnych, a przy tym zarówno w dobrach mniejszych, jak i większych. Stopień eksploatacji chłopów, choć nie był równy, to jednak nie różnił się zasadniczo. W dobrach mniejszych właściciel zwykle sam zarządzał majątkiem i uważał, by gospodarstwa chłopskie ani za bardzo nie rozwijały się, szkodząc jego bezpośrednim interesom, ani też by nie podupadały, stając się mniej zdolnymi do wypełniania powinności, w szczególności do świadczenia pańszczyzny.

Stopień nasycenia folwarkami i wielkość folwarków była różna. Można stwierdzić, że w ciągu XVI wieku osiągnięty został poziom, kiedy to w każdej wsi szlacheckiej istniał przynajmniej jeden folwark (więcej, gdy było więcej właścicieli), w większych zaś dobrach folwarki były tylko w niektórych wsiach (na 3−5 wsi), lecz miały większe rozmiary. Przeciętny folwark szlachecki liczył, według obliczeń A. Wyczańskiego, od 60 do 80 ha (tzn. 3−5 łanów), do czego dochodziły jeszcze łąki i pastwiska, nieużytki oraz — w dużych dobrach bardzo nieraz rozległe — lasy, większe folwarki liczyły zwykle od 10 do kilkunastu łanów. Powyżej tej granicy trudne byłoby rozwiązanie problemów organizacyjnych. Oczywiście w większych dobrach istniała organizacja wewnętrzna dóbr, na przykład podział na obejmujące pewną liczbę wsi i folwarków, tzw. klucze, lecz folwark był zawsze osobną jednostką produkcyjną. W dobrach królewskich jednostkami administracyjnymi były starostwa, dzielone z kolei na mniejsze zespoły osad.

W typowym folwarku uprawiano przede wszystkim cztery podstawowe zboża: żyto, pszenicę, jęczmień i owies, a także w mniejszych ilościach proso i tatarkę. W folwarkach nie nastawionych na chów zwierząt trzymano od kilkunastu (w mniejszych) do kilkudziesięciu (w większych) sztuk bydła (z czego około połowę stanowiły krowy mleczne), kilkanaście sztuk świń, w Wielkopolsce do kilkuset owiec (zwykle kilkanaście), drób, niejednokrotnie w stawach hodowlanych ryby (głównie karpie). Zwierzęta te trzymano, by zaspokoić własne potrzeby oraz — co było równie istotne — w celu uzyskania nawozu potrzebnego do użyźnienia części pól (na całość nie starczało).

Rozwijająca własne gospodarstwo rolne szlachta miała nie tylko do rozwiązania sprawę ziemi i siły roboczej. Równie ważne było nabranie umiejętności prowadzenia takiego, na rynkową produkcję nastawianego gospodarstwa i to zarówno w zakresie techniki rolniczej, jak i w zakresie organizacji pracy. W odniesieniu do pierwszego zakresu spraw głównym źródłem było naśladowanie techniki rolniczej dawnego praedium militare, tzn. kontynuowanie tej samej rutyny produkcyjnej oraz obserwacja gospodarstw chłopskich. Zaczęto jednocześnie sięgać do odpowiednich książek. W 1549 i w 1571 roku ukazało się w Krakowie tłumaczenie starego (z XIII wieku), lecz sławnego traktatu rolniczego Piotra Krescentyna (Crescentiusa) pt. O pomnożeniu i rozkrzewieniu wszelakich pożytków ksiąg XII, który jednakże nie był dostosowany do warunków polskich. Dopiero GospodarstwoAnzelma Gostomskiego (1588) stało się prawdziwym podręcznikiem dla polskiej szlachty folwarcznej. Autor uczył nie tylko, jak uprawiać rolę i hodować zwierzęta, lecz jak organizować gospodarkę i jak obchodzić się z chłopami, których praca — jak stwierdzał — jest największym bogactwem kraju (tzn. szlachty). W 1616 roku ukazało się pierwsze wydanie podręcznika Tadeusza Zawackiego (Memoriale oeconomicum). Publikowano poza tym specjalne traktaty dotyczące takich działów gospodarstwa wiejskiego, jak: gospodarka stawowa, pszczelnictwo, chów koni.

Poza gospodarką stawową, która na większą skalę rozwijała się w Krakowskiem i — jak podawaliśmy — na pobliskim Śląsku, gdzie osiągnięto wysoki poziom techniczny, prowadzenie gospodarstwa rolnego i chowu zwierząt na folwarkach było tradycyjne. Panującym systemem rolniczym była, podobnie jak w Średniowieczu, trójpolówka, przy której zawsze 1/3 gruntów pozostawała (jako ugór) nie uprawiana. Ugory wykorzystywane były jako miejsce wypasu bydła i owiec. Folwarki posiadały tylko niewielką liczbę narzędzi rolniczych. Były one potrzebne ewentualnym pracownikom najemnym oraz dworskim ratajom, którzy pomagali w niektórych większych folwarkach chłopom przy pracach polowych. Chłopi pańszczyźniani zobowiązani byli przychodzić na pańskie pola z własnymi narzędziami i własnymi zwierzętami pociągowymi. Były to przede wszystkim woły. Koni używano na terenach górzystych oraz do bronowania pooranych pól. Głównym narzędziem uprawy roli był drewniany pług z drewnianą odkładnicą i żelaznym lemieszem. Pług taki posiadał jeszcze tzw. krój do nacinania skiby i oś z kółkami. Mniejsze pługi bez kółek i kroju (tzw. płużyce) używane były na lżejszych glebach Mazowsza. Na wschód od Wisły i Bugu stosowano sochy, charakterystyczne dla całego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Posługiwano się bronami z drewnianymi lub, rzadziej, żelaznymi zębami, choć także tzw. bronami laskowymi, plecionymi z gałęzi. Do żęcia zboża używano sierpów, do ścinania trawy — kos. Rolę orano w wąskie, najczęściej 6−8-skibowe zagony poprzedzielane bruzdami, co zapobiegało utrzymywaniu wody deszczowej, lecz oznaczało znaczną stratę ziemi dla uprawy. Podstawowej orki dokonywano pługiem, a poprawiano ją, orząc w poprzek radłem (w przypadku posługiwania się sochą nie używano radła). Orka ugoru, czyli gruntu rok odpoczywającego, była trudna i dlatego wykonywano ją trzykrotnie, przy czym dopiero ostatnia była orką w zagony. Orka pola dotąd ozimego, a przeznaczonego do wysiewania zbóż jarych, była zwykle dwukrotna.

Plony zbóż, jakie osiągano w folwarkach, były w XVI wieku podobne do uzyskiwanych w innych krajach o zbliżonych warunkach naturalnych. I tak, jak to wynika z wielu danych, w szczególności zaś ze wskaźników przyjmowanych przy szacowaniu dochodów z dóbr królewskich, przeciętny plon w XVI-wiecznej Polsce wynosił około 5 ziaren zebranych z jednego wysianego (zatem 4 ziarna netto), co można przeliczyć na około 7−8 q z ha. Można przypuszczać, że w gospodarstwach chłopskich plony były nieco wyższe, choćby ze względu na dokładniejszą uprawę pól. Najbardziej wszakże charakterystyczną cechą ówczesnych plonów były ogromne wahania roczne, uniemożliwiające bardziej precyzyjne przewidywanie w gospodarowaniu. Plon 5 ziaren był jedynie orientacyjnym punktem, wokół którego oscylowały rzeczywiste dane.

Mimo znacznej kruchości i wielu zagrożeń, rozwinięty system gospodarowania na roli, w którym centralną rolę odgrywała z jednej strony trójpolówka z zestawem związanych z nią narzędzi, a z drugiej pańszczyźniana praca chłopów, przyniósł szlachcie znaczny wzrost dochodów. Wskazał to po raz pierwszy z inspiracji J. Rutkowskiego S. Orsini-Rosenberg w odniesieniu do dóbr katedry gnieźnieńskiej. W przypadku dóbr średniej szlachty odpowiednie obliczenia poczynił A. Wyczański. Wynika z nich, że przyjmując za podstawę ceny z lat 1560−1570, 1 łan uprawionej ziemi folwarcznej przynosił szlachcicowi 35−55 ówczesnych złotych, podczas gdy z 1 łanu ziemi chłopskiej mógł on uzyskać w postaci czynszów i danin jedynie 2,5−3,5 złp, czyli około 10 razy mniej. Z wsi o jednym folwarku dochód właściciela wynosił od 140 do 240 złp, co było ówcześnie poważną kwotą, jeśli wziąć pod uwagę, że równocześnie folwark dostarczał rodzinie właściciela różnych dóbr bezpośredniej konsumpcji. Za wspomnianą kwotę można było kupić do 100 łokci sukna. O wzroście dochodów z dóbr wielkoksiążęcych w Wielkim Księstwie Litewskim, po wprowadzeniu gospodarki folwarcznej i podniesieniu obciążeń chłopskich, była już mowa. Źródłem dochodów była przede wszystkim sprzedaż płodów rolnych (głównie zboża). Można jednak zaobserwować wyraźną prawidłowość: gdy pojawiły się trudności na rynku (przede wszystkim z eksportem), wówczas szlachta kładła nacisk na produkcję trunków (z towarowego zboża) i na rozwijanie propinacji poprzez zakładanie karczem. Rola tego źródła z biegiem czasu wzrastała. O ile w drugiej połowie XVI wieku propinacja przyniosła średnio kilkanaście procent ogólnego dochodu pańskiego, o tyle w XVII wieku już 30−40%.

Należy wziąć pod uwagę, że poważnym czynnikiem owego pomyślnie kształtującego się stanu dochodów szlacheckich było nie tylko wzięcie pod własną uprawę dodatkowych gruntów, lecz, wspomniane już, dogodne dla producentów rolnych kształtowanie się cen produktów rolnych i produktów przemysłowych lub — co z grubsza było wówczas tym samym — cen towarów produkowanych i towarów kupowanych (terms of trade). W liczbach względnych, biorąc stan z lat 1550−1560 za 100, ruch terms of trade w Polsce przedstawiał się następująco:

1550−1560 ……………… 100

1561−1570 ……………… 108

1571−1580 ……………… 129

1585−1600 ……………… 191

Oznaczało to, że w latach dziewięćdziesiątych XVI wieku mógł właściciel folwarku kupić niemal jeszcze raz tyle towarów, ile w połowie wieku. Tak zatem cel folwarczno-pańszczyźnianej przebudowy ustroju agrarnego został, jeśli chodzi o szlachtę, osiągnięty. Podobnie cel ten osiągnęła szlachta innych krajów, w tym Europy Zachodniej. Jednakże, jak pokazał dalszy rozwój, bardziej dalekosiężne skutki szlacheckiego ataku ekonomicznego, jaki dokonał się w XVI wieku, były różne, w zależności od tego, jak nowe stosunki gospodarcze i społeczno-polityczne wpływały na działalność ekonomiczną innych poza szlachtą klas i grup społecznych i tym samym na ogólny rozwój gospodarczy kraju.

3. Wpływ gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej na rozwój gospodarczy kraju. Eksport zboża

Negatywne skutki folwarczno-pańszczyźnianego przewrotu w Polsce uwidaczniać zaczęły się w większym stopniu dopiero w następnym okresie. Głównym takim skutkiem był, powodowany przez małą wydajność pracy pańszczyźnianej w folwarkach oraz utrudnienia produkcji w gospodarstwach chłopskich, choćby — jako następstwo pańszczyzny — przez gorszy bilans czasu, stopniowy spadek wydajności rolnictwa i w ślad za tym wielkości produkcji. O mechanizmie tego procesu będzie mowa w innym miejscu. Na razie w XVI wieku rozwój folwarków, poprzez wzięcie pod uprawę dużej ilości gruntów dotąd pustych, przyczynił się do ogólnego zwiększenia produkcji zboża o około, jak można szacować, 10−15%. Z drugiej jednak strony, wciągając te ziemie do uprawy zbożowej, ograniczył możliwości chłopskiego chowu zwierząt, i to zarówno w odniesieniu do chłopów zamożniejszych, jak i małorolnych.

Było to zboże w dużym stopniu towarowe, co pozwoliło na znaczne zintensyfikowanie rynku zbożowego w kraju oraz zwiększenie polskiego udziału w handlu międzynarodowym. Zaczęto też mówić o Polsce jako „spichlerzu Europy”. Eksport zboża starała się skoncentrować w swym ręku głównie szlachta, z pominięciem pośrednictwa kupców krajowych (poza gdańskimi). Nie było to jednak w pełni możliwe, ponieważ w eksporcie zbożowym udział brały także, choć w mniejszym stopniu, niektóre miasta, jak w szczególności Kazimierz nad Wisłą oraz, w większym stopniu, różne miasta Pomorza Gdańskiego (także mniejsze). W Wielkopolsce, w szczególności w pobliżu granicy ze Śląskiem, miasta uczestniczyły w handlu z tym regionem, m.in. mieląc w licznych wiatrakach zboże na wysyłaną dalej mąkę.

Bez Gdańska czy Torunia szlachta nie mogła się obejść. Z jednej strony był to dla niej niezbędny rynek zbytu, a zarazem zakupu towarów obcych, z drugiej strony uskarżała się (słusznie czy niesłusznie) na wyzysk w Gdańsku (nazywając Gdańsk „Chłańskiem”). Broniła się także przeciw ostrym normom, jakie miernicy gdańscy ustalali dla czystości zboża. Zaznaczyćnależy, iż ówczesne plony były bardzo zanieczyszczone przez różnego rodzaju chwasty, co wymagało pracochłonnego czyszczenia. To było powodem, że folwarki przodowały w postępie technicznym, rozpowszechniały się np. różne młynki do czyszczenia ziarna.

W ciągu XVI i na początku XVII wieku wzrastał eksport zboża z Polski (głównie przez Gdańsk). Ześrednio około 30 tysięcy ton rocznie w pierwszych dziesięcioleciach XVI wieku do około 80 tysięcy w połowie stulecia i do około 130−150 tysięcy ton przed wojną trzydziestoletnią. W 1628 roku zanotowany został największy eksport przez Gdańsk — około 200 tysięcy ton, co oznacza, że w sumie musiano wówczas wysłać za granicę około 250 tysięcy ton zboża. Co oznaczały te liczby? Czy uzasadnione były i są poglądy o Polsce jako „spichlerzu” Europy? W dawniejszej literaturze, a także w nowszych wywodach zwolenników tzw. tezy kolonialnej, widzącej w eksporcie zboża czynnik ekonomicznego uzależnienia eksportujących peryferii od importującego centrum (tzn. zachodniej Europy), chętnie wyolbrzymiano wchodzące tu w grę relacje, przy czym dodatkowo sądzono, że przepływ „nadwyżki” handlowej do centrum umożliwiał tam rozwój stosunków kapitalistycznych. Tymczasem obliczenia (A. Wyczański, J. Topolski) dowodzą, że na eksport szedł stosunkowo mały odsetek, wykazujący zarazem duże wahania (4−10%) globalnej produkcji, z czego część pozostawała w granicach regionu bałtyckiego. Poza tym zaś, gdyby nawet uznać, że i tak to były duże ilości, eksportem zboża nie tylko wyrównywano koszty importu przez Gdańsk i inne porty, lecz uzyskiwano dodatni bilans, co oznaczało, że to do Polski, a nie odwrotnie, szła wówczas „nadwyżka” bilansu handlowego. Nadwyżka ta przeznaczona była prawie wyłącznie dla szlachty, w tym na pokrycie kosztów udziału w życiu politycznym i na kulturę.

Pójdźmy jednak dalej i zapytajmy, jak wielkie znaczenie dla Europy Zachodniej mogło mieć polskie zboże. Można obliczyć, że starczało go dla około 1 miliona osób rocznie, czyli dla około 1,5% ludności europejskiej.

Ważną rolę zatem zboże polskie spełniało jedynie w okresach niedoboru (głównie złych urodzajów) — co zresztą wyraźnie potwierdzają źródła. Europa Zachodnia kupowała z Polski, w porównaniu z innymi krajami, najwięcej zboża, lecz nie była od importu polskiego uzależniona. Wykazywały to zresztą lata, w których następowały przerwy w eksporcie (jak później, w czasie najazdu szwedzkiego połowy XVII wieku), względnie łatwo przez kupców zachodnich przezwyciężane. W Europie Zachodniej poza tym coraz bardziej widoczny był rozwój własnego rolnictwa, w szczególności w Anglii. Niestety polska szlachta pozostawała w przekonaniu o niezbędności polskiego zboża dla zachodniej Europy, które to przekonanie nazywaliśmy w swoim czasie „dogmatem spichlerza”. Dogmat ów, jak i przekonanie o trwałości dobrej koniunktury, hamowały z biegiem czasu przedsiębiorczość szlachecką wykazaną w dobie rozwijania gospodarki folwarcznej.

Około 80% eksportowanego z Polski zboża szło przez Gdańsk, a z kolei 80% z tego brali kupcy holenderscy. Ich celem były nie życiowe potrzeby krajów na zachód od Łaby, lecz poszukiwanie zysków, czyli można powiedzieć, że czynnik inspirujący import leżał w sferze kupieckiej spekulacji, nie był zaś jakimś naturalnym następstwem międzynarodowego podziału pracy. Wspomnianą tu ekspektatywę zysków dla kupców holenderskich ułatwiała różnica systemów społecznych. Szlachta mogła sprzedawać zboże po narzuconej sobie cenie, bowiem nie płaciła za pracę poddanych chłopów. Jej pieniężne dochody, bo o takie głównie chodziło, uzyskiwane od kupców zachodnich, były w znacznym stopniu efektem nie tyle handlowej wymiany i handlowego zysku, ile wykorzystywania darmowej pracy chłopów. W tym sensie, mimo że w ostatecznym rachunku handel zbożem wpływał na dodatni bilans polskiego handlu morskiego, to jednak oddziaływał negatywnie na gospodarstwo chłopskie, czyli na siły produkcyjne kraju. W tym zakresie, w jakim handel ten się rozwijał, wpływał na umacnianie się systemu pańszczyźnianego. Nie było tu uzależnienia typu kolonialnego, a nawet odwrotnie — można stwierdzić, że bez eksportu na Zachód rozwój gospodarczy Polski XVI-wiecznej byłby bardziej pomyślny.

Wskazuje na to pośrednio przykład Wielkopolski, gdzie folwarki pracowały na rynek wewnętrzny, rozwijając przez to bardziej różnorodną produkcję i stwarzając lepsze warunki rozwoju zajęć przemysłowych i miast.

Odpowiedź na pytanie o rolę folwarku pańszczyźnianego w rozwoju gospodarczym Polski XVI wieku nie może zatem być prosta. Folwark pańszczyźniany oznaczał w sferze społecznej niewątpliwie zjawisko wsteczne, był symbolem powrotu do poprzednio rozkładającego się systemu feudalnego. W sferze gospodarczej przyniósł pewne, krótkotrwałe zwiększenie produkcji. Dając środki materialne dla szlacheckiego życia politycznego (szlacheckiej demokracji) i popieranej przez szlachtę i państwo kultury renesansowej, zniszczył równocześnie dobrze prosperujące samodzielne gospodarstwo chłopskie późnego Średniowiecza.

Rozdział II

Chłopi i gospodarstwo chłopskie wobec przewrotu folwarczno-pańszczyźnianego

1. Rozwój osadnictwa wiejskiego. Gospodarstwo chłopskie

Szlachecka aktywizacja gospodarcza, dotycząca również dóbr kościelnych i królewskich, wyrażająca się w rozwijaniu gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej, zderzyła się z inicjatywą gospodarczą chłopów korzystających z rozwijających się stosunków rynkowych, a zarazem swą działalnością te stosunki ożywiających. Mimo wymienionych już czynników sprzyjających planom szlachty, wcale nie było tak, jak to często w dawniejszej literaturze przedstawiano, że udało się niemal z dnia na dzień chłopów ujarzmić i przejść do nowego systemu ich eksploatacji. Proces był długotrwały. Niemal cały XVI wiek można dlatego traktować jako okres, w którym następowało stopniowe, wcale niełatwe dla szlachty, także z powodów ekonomicznych, tzn. z powodu konkurencji gospodarstwa chłopskiego na rynku siły roboczej i na wewnętrznym rynku płodów rolnych, zaprowadzenie pańszczyzny i bazującego na niej folwarku. Chłopi bronili się zresztą w różnoraki sposób, również czynnie, choć nie odgrywało to w całym procesie większej roli.

Główną formą aktywności gospodarczej chłopów była, rzecz jasna, produkcja roślin uprawnych (głównie zboża) oraz chów zwierząt. Choć w ówczesnych miastach produkcja rolna odgrywała dużą rolę, co oznacza, że niezbyt duże miasta polskie potrafiły w znacznym procencie (prawdopodobnie w około 40−80% w zależności od wielkości miasta) zaopatrywać się same, to jednak nie mogłyby istnieć bez dopływu żywności i surowców ze wsi. Podobnie zresztą wieś potrzebowała produktów rzemieślniczych, w coraz większym stopniu odstępując od domowej produkcji sukna, płótna i innych wytworów. Rynek ten — dotąd opanowany przez większe (szczególnie na Pomorzu) gospodarstwa chłopskie — chciał obecnie w coraz większym stopniu przechwycić folwark, który — jak wskazywaliśmy — tylko w ograniczonym zakresie był w stanie uczestniczyć w handlu zagranicznym, szukać więc musiał głównego oparcia w rynku wewnętrznym. Na razie jednak nie było to na większą skalę możliwe.

Wypieranie chłopów z rynku przebiegało stopniowo. Dopiero z biegiem czasu, poprzez wzrost obciążeń pańszczyźnianych dokona się wyraźniej odcinanie gospodarstwa chłopskiego od powiązań rynkowych. Efektem tego było to, że również zaopatrzenie chłopów w niezbędne produkty (jak sól, żelazo, tekstylia itd.) w znacznym stopniu przejmował, z dodatkowym dochodem dla siebie, właściciel, szczególnie w większych dobrach. Poza tym rozwijał on produkcję trunków (piwa i gorzałki) z własnego zboża i organizował ich sprzedaż w dworskich karczmach, ściągając w ten sposób gotówkę od chłopów i ograniczając ich kontakty z rynkiem.

Chęć rozwijania produkcji widoczna w XVI wieku wiodła do rozszerzania areału uprawnego tak w istniejących gospodarstwach poprzez powiększanie nadzielonych im pól (np. karczunek lasu czy dooranie ziemi dotąd nieuprawnej, co działo się często bez wiedzy pana, a wychodziło na jaw dopiero przy okazji przemierzania gruntów — przy dzierżawach, sprzedażach, lustracjach itd.), jak i za pośrednictwem nowego osadnictwa, czyli zakładania nowych gospodarstw na bliższych czy dalszych terenach. Dopiero w następnym okresie chłopi nie będą już tak bardzo zainteresowani w powiększaniu areału uprawnego, bowiem wpływało to na wymiar pańszczyzny. Nadal jednak będą szukać nowych ziem, by uciec od konkretnych obciążeń i — przynajmniej przez jakiś czas — znaleźć dogodniejsze warunki bytowania. To także wiodło do nowego osadnictwa, choć inspiracja była inna lub po części inna.

W XVI wieku procesy osadnicze trwały nadal, choć charakterystyczny dla czasów nowożytnych (w dużym stopniu aż do XX wieku) krajobraz rolniczy „wyrąbany” został głównie w XIV i XV wieku. Oczywiście z biegiem czasu osadnictwo obejmowało coraz trudniejsze do uprawy grunty. Były to najpierw lasy i nieużytki, a potem grunty podmokłe wymagające bardziej skomplikowanych zabiegów. W ciągu XVI i XV wieku w Wielkopolsce powstały setki wsi obniżające stan zalesienia terenu o około 20%. Osadnictwo objęło gęste lasy północnego Mazowsza, górzyste tereny Beskidu Żywieckiego i Orawy, a także Tatr. Osadnictwo mazowieckie kontynuowało swój pochód na Podlasie i sięgało Prus Książęcych, i to zarówno do okolic Olsztynka i Nidzicy, jak i bardziej na wschód położonej krainy jezior. Równocześnie rozszerzano obszar uprawny na samym Mazowszu. W akcji tej brała udział również drobna szlachta.