Punkty krytyczne. Amerykańskie strategie w czasie wojen handlowych - Fishman Edward - ebook

Punkty krytyczne. Amerykańskie strategie w czasie wojen handlowych ebook

Fishman Edward

0,0
99,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

"Kulisy gospodarczej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z resztą świata w obliczu końca ery globalizacji i nowej „osi zła” budowanej przez Rosję, Chiny i Iran

 

W przeszłości gospodarkę wrogiego państwa można było zniszczyć poprzez zablokowanie jego kluczowych portów lub oblężenie miast. Dzisiaj wystarczy jeden wpis w internecie.

 

Edward Fishman, były urzędnik ds. sankcji Departamentu Stanu, zdradza tajniki działań Waszyngtonu i ujawnia historię ostatnich dwóch dekad amerykańskiej polityki zagranicznej, kiedy Stany Zjednoczone odrzuciły ideę globalizacji i rozpoczęły nową formę wojny ekonomicznej. Gdy Władimir Putin, Xi Jinping oraz ajatollah Ali Chamenei zaczęli siać niepokój na świecie, Stany Zjednoczone wypracowały imponujący arsenał broni ekonomicznej, mający na celu zapewnienie dominacji w dziedzinie finansów i technologii. Kolejni amerykańscy prezydenci korzystali z tego arsenału, gdy przyszło im się mierzyć z najbardziej palącymi kwestiami związanymi z bezpieczeństwem narodowym.

 

Książka przedstawia niezwykle interesujący opis najistotniejszych zagadnień geopolitycznych naszych czasów. Tłumaczy specyfikę skomplikowanych strategii amerykańskiego rządu bazujących na potencjale firm z Wall Street, Doliny Krzemowej i Big Oil w walce z wrogami Stanów Zjednoczonych. Skupia się na wpływowych ludziach kształtujących tę innowacyjną politykę: dyplomatach, prawnikach, finansistach, którzy stoją za amerykańską wojną ekonomiczną wymierzoną w Rosję, Chiny oraz Iran.

 

Wojna gospodarcza stała się głównym sposobem walki Stanów Zjednoczonych z międzynarodowymi kryzysami oraz rywalizującymi państwami. Niekiedy przynosi ona spektakularny sukces, innym razem gorzki smak porażki. W rezultacie mamy do czynienia z nowym porządkiem świata – wyścigiem ekonomicznym wielkich mocarstwi rozpadającą się globalną gospodarką. Ta książka opisuje, jak Stany Zjednoczone rozwijają strategię wojny ekonomicznej nowego typu, i pokazuje, w jaki sposób zmienia ona układ sił na świecie.

 

Niezwykłe… Jedna z najważniejszych książek o wojnie gospodarczej, jakie kiedykolwiek napisano. — Paul Kennedy, autor The Rise and Fall of the Great Powers

 

Porywająca relacja z pierwszej ręki o wysiłkach Ameryki na rzecz uzbrojenia światowej gospodarki przeciw odradzającym się przeciwnikom. Od kampanii wstrzymującej irański program nuklearny po strategie zablokowania dostępu Chin do chipów AI — Punkty krytyczne to niezrównany przewodnik po amerykańskich sankcjach i kontrolach eksportu ostatnich dekad. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć nowy wiek wojny gospodarczej. — Chris Miller, autor Wielka wojna o chipy

 

Sankcje są ważną bronią w walce o dominację i wpływy na świecie. To cenna lekcja na temat tego, jak działają sankcje oraz dlaczego czasami nie działają. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy chcą zgłębić tajniki ekonomicznej rywalizacji na świecie.

 

—Hal Brands, redaktor książki Twórcy nowoczesnej strategii, autor książki Stulecie Eurazji

 

To moja obowiązkowa lektura miesiąca. Ci, którzy zawodowo piszą o wojnie i geopolityce, zazwyczaj słabo rozumieją ekonomiczne wojowanie. Ta książka to doskonałe miejsce, by zacząć. — Niall Ferguson, autor książek Potęga pieniądza, Rynek i ratusz oraz Fatum

 

Fishman dokonał niemożliwego: napisał książkę o strategiach gospodarczych USA, która jest szeroka, szczegółowa i jednocześnie porywająca. Każdy zainteresowany wykorzystaniem potęgi gospodarczej jako strategicznej broni powinien ją przeczytać. — Robert Kagan, starszy analityk w Brookings Institution, autor książek Potęga i raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata oraz Powrót historii i koniec marzeń

 

Ta pionierska, współczesna historia sankcji nakładanych przez Stany Zjednoczone, poparta ekspercką wiedzą autora i skrupulatnymi badaniami, może być przewodnikiem dla wszystkich tych, którzy chcą mierzyć się z globalnymi wyzwaniami poprzez odpowiedzialne i skuteczne stosowanie siły ekonomicznej.

 

—Timothy Snyder, autor książek On Freedom oraz Skrwawione ziemie

 

Edward Fishman  ̶ wiodący autorytet w dziedzinie sankcji gospodarczych i zarządzania państwem. Jest wykładowcą School of International and Public Affairs na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, badaczem w Center on Global Energy Policy oraz doradcą firm w zakresie strategii geopolitycznych. Inwestuje w start-upy zajmujące się rozwojem technologii. Pracował w Departamencie Stanu jako członek Sztabu Planowania Polityki Sekretarza Stanu, w Pentagonie jako doradca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów oraz w Departamencie Skarbu jako asystent podsekretarza ds. terroryzmu i wywiadu finansowego. Jego artykuły i analizy ukazują się regularnie w „New York Times”,  „Wall Street Journal”, „Washington Post”, „Foreign Affairs” i „Politico”. Jest komentatorem National Public Radio. Uzyskał licencjat z historii na Uniwersytecie Yale, stopień magistra w zakresie stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Cambridge oraz tytuł MBA na Uniwersytecie Stanforda. Ma żonę i dwójkę dzieci, mieszka w Nowym Jorku ."

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 844

Rok wydania: 2025

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginalny: Chokepoints: American Power in the Age of Economic Warfare

Przekład: Karol Kasprowicz, Konrad Żyśko

Redakcja: Anna Żółcińska

Korekta: Ewa Turek

Skład i łamanie: Amadeusz Targoński | targonski.pl

Opracowanie e-wydania: Karolina Kaiser |

Projekt okładki: Ludwika Gnyp | Studio Flow

Ilustracja na okładce: iStock/Dmytro Synelnychenko

Ilustracja na stronach tytułowych: © sharpner | shutterstock.com

Recenzja czytelnicza: Karol Ostrówka

Źrodła zdjęć można znaleźć na stronach 623-624

Mapy i wykresy autorstwa Jeffreya L. Warda

Copyright © 2025 by Edward B. Fishman

All rights reserved.

This edition published by arrangement with Portfolio, an imprint of Penguin Publishing Group, a division of Penguin Random House LLC

Copyright © 2025 for this Polish edition by Poltext Sp. z o.o.

All rights reserved.

Copyright © 2025 for this Polish translation by Poltext Sp. z o.o.

All rights reserved.

Wydanie pierwsze

Warszawa 2025

All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form. No part of this book may be used or reproduced in any manner for the purpose of training artificial intelligence technologies or systems. This work is reserved from text and data mining (Article 4(3) Directive (EU) 2019/790).

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

Poltext Sp. z o.o.

wydawnictwoprzeswity.pl

[email protected]

ISBN 978-83-8175-779-9 (epub)

ISBN 978-83-8175-780-5 (mobi)

Recenzje książki Punkty krytyczne

„W jaki sposób Stany Zjednoczone mogą utrzymać swoją gospodarczą i finansową przewagę na świecie w obliczu ostrej geopolitycznej rywalizacji? Odpowiedzi na to pytanie można znaleźć w książce Punkty krytyczne. Edward Fishman przedstawia ewolucję wojen handlowych, wprowadzając czytelników w tajniki amerykańskich kampanii mających na celu odparcie agresji ekonomicznej ze strony Chin, ambicji nuklearnych Iranu oraz rewanżyzmu Rosji. Fishman odsłania strategicznie cenne informacje i udziela przekonujących rekomendacji, które powinny zostać pilnie odnotowane przez przedstawicieli rządu i świata biznesu”.

porucznik generał H.R. McMaster (w stanie spoczynku), były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu, autor książek Battlegrounds oraz At War with Ourselves

„Ta wyjątkowa współczesna historia sankcji nakładanych przez Stany Zjednoczone, poparta ekspercką wiedzą autora i skrupulatnie przeprowadzonymi badaniami, może służyć za przewodnik wszystkim tym, którzy chcą mierzyć się z globalnymi wyzwaniami poprzez odpowiedzialne i skuteczne stosowanie siły ekonomicznej”.

Timothy Snyder, autor książek O wolności oraz Skrwawione ziemie

„Ta książka powinna być obowiązkową lekturą po obu stronach Atlantyku, zwłaszcza w czasach geopolitycznych rozliczeń, które musi podjąć Zachód. Edward Fishman, badacz, praktyk posiadający ekspercką wiedzę sięgającą czasów, gdy był członkiem rządu, opowiada wciągającą historię na temat nowych form, jakie przybierają wojny handlowe. W książce odnajdziemy szeroko zakrojoną syntezę informacji oraz szczegółowe analizy, które tłumaczą mechanizmy działania światowej gospodarki. Fishman przekonuje, że Zachód nie może konkurować ze światem, a jednocześnie być gospodarczo niezależny i bezpieczny. Będziemy musieli szybko podjąć decyzje, zanim ktoś zrobi to za nas”.

Brendan Simms, autor książki Europe: The Struggle for Supremacy, from 1453 to the Present

„Sankcje są ważną bronią w walce o dominację i wpływy na świecie. Punkty krytyczne to cenna lekcja na temat tego, jak działają sankcje oraz dlaczego czasami nie działają. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy chcą zgłębić tajniki gospodarczej rywalizacji na świecie”.

Hal Brands, autor książki The Eurasian Century, współautor Danger Zone

„Książka Punkty krytyczne pokazuje w niezwykle ciekawy sposób, jak infrastruktura gospodarcza w coraz większym stopniu wpływa na geopolitykę. Książka rzuca nowe światło na rozwój, wewnętrzne mechanizmy oraz przyszłość tego istotnego współczesnego zjawiska. To niesamowita lektura dla wszystkich tych, którzy chcą zrozumieć, w jaki sposób w przyszłości będzie sprawowana władza”.

Patrick Collison, współzałożyciel i dyrektor generalny Stripe

Lista postaci

DAVID COHEN: Prawnik, który pełnił funkcję drugiego w historii podsekretarza Departamentu Skarbu ds. terroryzmu i wywiadu finansowego, zastępując w 2011 r. Stuarta Leveya; w 2012 r. nadzorował działania mające na celu zwiększenie sankcji na Iran, m.in. poprzez atakowanie irańskiego banku centralnego i zmniejszenie dochodów Iranu z ropy naftowej.

DAN FRIED: Doświadczony amerykański dyplomata, który w latach 2013–2017 pełnił funkcję pierwszego w historii koordynatora Departamentu Stanu ds. polityki sankcji; kierował rozmowami dyplomatycznymi z Europą w celu nałożenia przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską sankcji na Rosję po aneksji Krymu w 2014 r.

WIKTOR JANUKOWYCZ: Prezydent Ukrainy w latach 2010–2014, w 2014 r. uciekł do Rosji podczas protestów na Euromajdanie; sojusznik Władimira Putina i zwolennik bliższych związków Ukrainy z Moskwą.

MARK KIRK: Republikański senator z Illinois, który opowiadał się za nałożeniem ostrych sankcji na Iran; współautor tzw. poprawki Menendez‒Kirk z 2011 r., która nakładała sankcje na Bank Centralny Iranu i przedstawiała plan ograniczenia irańskich zysków ze sprzedaży ropy naftowej.

STUART LEVEY: Prawnik, który w latach 2004–2011 pełnił funkcję pierwszego podsekretarza Departamentu Skarbu ds. terroryzmu i wywiadu finansowego; opracował strategię izolacji Iranu od międzynarodowego systemu finansowego, a później pełnił funkcję dyrektora prawnego HSBC i dyrektora generalnego Diem Association.

JACK LEW: Sekretarz skarbu USA w latach 2013–2017; zachęcał urzędników Departamentu Skarbu ds. sankcji do współpracy z ekonomistami z całego świata, pracującymi dla departamentu, aby opracować system sankcji nałożonych na Rosję; wygłosił istotne przemówienie ostrzegające przed nadużywaniem sankcji.

ROBERT LIGHTHIZER: Prawnik handlowy, który w latach 2017–2021 pełnił funkcję przedstawiciela handlowego USA; głośny krytyk idei wolnego handlu i architekt wprowadzenia ceł na import z Chin przez administrację Trumpa.

SIERGIEJ ŁAWROW: Wieloletni minister spraw zagranicznych Rosji, mianowany przez Władimira Putina w 2004 r.; negocjował z sekretarzem stanu Johnem Kerrym po zajęciu Krymu przez Rosję w 2014 r. oraz z sekretarzem stanu Tonym Blinkenem przed inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 r.

BOB MENENDEZ: Senator z New Jersey należący do Partii Demokratycznej; naciskał na administrację Obamy, aby nałożyła surowsze sankcje na Iran; współautor poprawki Menendez‒Kirk z 2011 r., która nakładała sankcje na Bank Centralny Iranu i przedstawiała plan ograniczenia irańskich zysków ze sprzedaży ropy naftowej.

STEVEN MNUCHIN: Sekretarz skarbu USA w latach 2017–2021 i były bankier Goldman Sachs; zwolennik idei wolnego rynku; zachowywał ostrożność wobec konfrontacji gospodarczej z Chinami i rywalizował z Robertem Lighthizerem o sprawowanie kontroli nad negocjacjami handlowymi między administracją Trumpa a Pekinem.

ELWIRA NABIULLINA: Gubernator Banku Centralnego Rosji od 2013 r. i wieloletnia doradczyni ekonomiczna Władimira Putina; nadzorowała rosyjską odpowiedź gospodarczą na zachodnie sankcje zarówno w 2014, jak i 2022 r.

VICTORIA NULAND: Doświadczona amerykańska dyplomatka, która w latach 2013–2017 pełniła funkcję asystenta sekretarza stanu ds. europejskich i euroazjatyckich; odegrała kluczową rolę w polityce USA w odpowiedzi na aneksję Krymu przez Rosję w 2014 r. i inwazję na Donbas.

MATT POTTINGER: Były korespondent w Chinach, który pełnił funkcję dyrektora ds. Azji, a później zastępcy doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego podczas administracji Trumpa; kluczowy pomysłodawca bardziej stanowczej polityki USA wobec Chin.

WILBUR ROSS: Doświadczony inwestor w prywatne fundusze, który pełnił funkcję sekretarza handlu USA w latach 2017–2021; nadzorował proces przekształcenia Departamentu Handlu w centrum dowodzenia rywalizacją technologiczną z Chinami, zwłaszcza poprzez ograniczanie eksportu.

BJOERN SEIBERT: Szef gabinetu i bliski doradca przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen; koordynował politykę sankcyjną UE w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 r.

DALEEP SINGH: Były przedsiębiorca pracujący dla Goldman Sachs; pracował w Departamencie Skarbu podczas aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r., a później jako zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego ds. gospodarki międzynarodowej w administracji Bidena; główny pomysłodawca nakładania sankcji na Rosję zarówno w 2014, jak i 2022 r.

JAKE SULLIVAN: Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA za prezydentury Joe Bidena; koordynował politykę USA w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 r.; ogłosił strategię „małego podwórka i wysokiego płotu” mającą na celu chronienie najważniejszych amerykańskich technologii przed Chinami.

ADAM SZUBIN: Dyrektor Biura Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) Departamentu Skarbu w latach 2006–2015, a później pełniący obowiązki podsekretarza ds. terroryzmu i wywiadu finansowego; główny pomysłodawca amerykańskich sankcji wymierzonych przeciwko Iranowi w latach poprzedzających porozumienie nuklearne z 2015 r.

URSULA VON DER LEYEN: od 2019 r. przewodnicząca Komisji Europejskiej; zwolenniczka prowadzenia twardej polityki wobec Rosji, w tym nakładania na nią sankcji i udzielania pomocy wojskowej Ukrainie po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r.

MENG WANZHOU: Dyrektor finansowa Huawei i córka założyciela firmy Rena Zhengfeia; oskarżona o naruszenie amerykańskich sankcji i aresztowana przez władze kanadyjskie w 2018 r.

JANET YELLEN: Doświadczona ekonomistka, która w latach 2014–2018 pełniła funkcję przewodniczącej Rezerwy Federalnej USA, a później sekretarz skarbu w administracji Bidena; odegrała kluczową rolę w opracowywaniu sankcji nakładanych na Rosję w 2022 r., często ostrzegając przed ich konsekwencjami.

JAVAD ZARIF: Minister spraw zagranicznych Iranu za prezydentury Hassana Rouhaniego w latach 2013–2021; prowadził negocjacje w sprawie porozumienia nuklearnego z 2015 r. z sekretarzem stanu Johnem Kerrym i innymi ministrami spraw zagranicznych z grupy P5+1.

REN ZHENGFEI: Założyciel i dyrektor generalny Huawei, firmy będącej głównym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie; wcześniej oficer Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Słownik

Bank korespondencyjny: Bank krajowy, który służy jako pośrednik dla banku zagranicznego, dający mu dostęp do krajowych usług finansowych; amerykańskie banki korespondencyjne są szczególnie ważne, ponieważ pozwalają bankom zagranicznym przechowywać depozyty dolarowe, przeprowadzać transakcje w dolarach i ułatwiać transgraniczne płatności w imieniu klientów bez konieczności fizycznej obecności w Stanach Zjednoczonych.

CHIPS (Clearing House Interbank Payments System): System Rozliczeń Międzybankowych, amerykański system płatności będący głównym światowym mechanizmem rozliczania dużych transakcji przeprowadzanych w dolarach.

CISADA (Comprehensive Iran Sanctions, Accountability, and Divestment Act): Kompleksowa Ustawa o Sankcjach, Odpowiedzialności i Dezinwestycji wobec Iranu, uchwalona przez Kongres i podpisana przez prezydenta Baracka Obamę w 2010 r.; ustawa groziła zagranicznym instytucjom finansowym sankcjami wtórnymi, jeśli kontynuowałyby one transakcje z większością irańskich banków.

FDPR (Foreign Direct Product Rule): Reguła Produktu Bezpośredniego Zagranicznego, środek wdrożony przez Departament Handlu w celu zakazania sprzedaży towarów konkretnym klientom docelowym, jeśli towary zostały wyprodukowane przy użyciu amerykańskiej technologii; reguła zyskała na znaczeniu, gdy została zastosowana wobec Huawei w 2020 r.

G7: Grupa siedmiu państw, demokratyczny blok składający się ze Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii (UE uczestniczy w G7 jako „niewymieniony członek”); grupa wcześniej obejmowała Rosję i do czasu aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. była znana jako G8.

IA (Office of International Affairs): Biuro Spraw Międzynarodowych, wydział Departamentu Skarbu, którego celem jest wzrost gospodarczy USA i zapobieganie globalnej niestabilności finansowej; IA mocniej zaangażowało się w amerykańską politykę sankcyjną po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r.

IEEPA (International Emergency Economic Powers Act): Międzynarodowa Ustawa o Uprawnieniach Gospodarczych w Sytuacjach Nadzwyczajnych, która nadaje prezydentowi USA szerokie uprawnienia do ogłaszania stanu wyjątkowego i korzystania z nadzwyczajnych uprawnień odnoszących się do amerykańskiej gospodarki; ustawa ta jest podstawą wszystkich amerykańskich sankcji.

ILSA (Iran and Libya Sanctions Act): Ustawa o Sankcjach wobec Iranu i Libii, którą Kongres uchwalił w 1996 r., aby próbować wywierać presję na zagraniczne firmy, by zaprzestały inwestycji w irański sektor energetyczny; później przemianowana na Ustawę o Sankcjach wobec Iranu (ISA), która była pierwszą poważną amerykańską próbą zastosowania sankcji wtórnych.

JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action): Wspólny Kompleksowy Plan Działania, znany również jako porozumienie nuklearne z Iranem; porozumienie dyplomatyczne osiągnięte w 2015 r. między Iranem a grupą P5+1, w ramach którego złagodzono sankcje w zamian za ograniczenia irańskiego programu nuklearnego.

Lista podmiotów: Publiczna lista zarządzana przez Departament Handlu USA, która określa, które zagraniczne firmy i osoby podlegają amerykańskim kontrolom eksportowym; amerykańskie firmy potrzebują licencji, aby móc sprzedawać towary lub technologie komukolwiek z listy podmiotów.

Lista SDN (Specially Designated Nationals and Blocked Persons List): Lista Specjalnie Wyznaczonych Obywateli i Osób Objętych Blokadą; publiczna lista zarządzana przez OFAC, która określa zagraniczne firmy i osoby podlegające amerykańskim sankcjom blokującym.

OFAC (Office of Foreign Assets Control): Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych, agencja w Departamencie Skarbu odpowiedzialna za politykę stosowania sankcji i jej egzekwowanie.

P5+1: Blok negocjacyjny składający się z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (Stany Zjednoczone, Chiny, Francja, Rosja i Wielka Brytania) oraz Niemiec; Format P5+1 uczestniczył w rozmowach z Iranem na temat jego programu nuklearnego, zwieńczonych porozumieniem JCPOA w 2015 r.

Petrodolary: Dolary amerykańskie zarobione przez kraje eksportujące ropę naftową poprzez sprzedaż ropy; zazwyczaj wykorzystywane do spłacania amerykańskiego długu publicznego, inwestowania w obligacje korporacyjne i akcje oraz płacenia za importowane towary i gromadzenia rezerw walutowych.

Poprawka Menendez–Kirk: Poprawka do corocznej ustawy o wydatkach Departamentu Obrony, która przeszła przez Kongres pod koniec 2011 r.; nałożyła sankcje na Bank Centralny Iranu i wprowadziła plan zmniejszenia sprzedaży irańskiej ropy.

Rezerwy walutowe: Aktywa utrzymywane przez bank centralny lub władzę monetarną kraju, składające się z łatwo wymienialnych walut – takich jak dolar, euro, funt i jen – a także złota; rezerwy walutowe są często wykorzystywane do wzmacniania wartości waluty krajowej, płacenia za import i obsługę międzynarodowych zobowiązań dłużnych.

Sankcje blokujące: Najostrzejsza forma sankcji stosowana przez Departament Skarbu; kara obejmuje zarówno zamrożenie aktywów, jak i zakaz transakcji, co skutecznie odcina obiekt sankcji od amerykańskiego systemu finansowego i dostępu do dolara.

Sankcje wtórne: sankcje ekonomiczne nakładane nie na główny cel sankcji, ale na zagraniczne banki, firmy lub osoby, które prowadzą interesy z głównym celem sankcji; na przykład, jeśli głównym celem amerykańskich sankcji jest bank irański, kary nałożone na chiński bank, który prowadzi interesy z tym irańskim bankiem, stanowiłyby „sankcje wtórne”.

SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunications): Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej, brukselska usługa przesyłania komunikatów finansowych, powszechnie stosowana przez banki do wysyłania i odbierania informacji o transakcjach; celem SWIFT jest udostępnianie instrukcji płatniczych, a nie do rozliczania płatności.

TFI (Office of Terrorism and Financial Intelligence): Biuro ds. Terroryzmu i Wywiadu Finansowego, wydział w Departamencie Skarbu, który koncentruje się na sankcjach i zwalczaniu finansowania terroryzmu; TFI nadzoruje OFAC i wewnętrzną agencję wywiadowczą Departamentu Skarbu.

Transakcje U-turn: Transakcje transgraniczne zawierane między dwiema nieamerykańskimi instytucjami finansowymi, które wykorzystują amerykańskie banki korespondencyjne jako pośrednika albo do przeprowadzenia transakcji w dolarach, albo do użycia dolara jako środka wymiany jednej waluty obcej na inną; często wykorzystywane jako punkt krytyczny dla amerykańskich sankcji finansowych.

Wstęp do wydania polskiego

Od kiedy ludzie nauczyli się rzucać kamieniami, dźgać nabitym na koniec kija grotem i strzelać z łuku, umysły wodzów, generałów i strategów zajmuje myśl o broni idealnej. Takiej, która pozwoliłaby pokonać przeciwnika bez ryzyka poniesienia własnych strat, najmniejszym wysiłkiem i w najbardziej dyskretny sposób. Walka z wrogiem poprzez odcięcie go od zasobów, zablokowanie portów i szlaków handlowych, zrujnowanie jego przemysłu i wzięcie go głodem była w tym wyścigu zbrojeń innowacją stosunkowo wczesną. Jednak nawet najskuteczniejsze oblężenie, blokada morska czy próby strategicznego bombardowania przemysłu wiązały się z kosztami i ryzykami. Trzeba zmobilizować siły – ba! w ogóle je mieć – utrzymać morale, zaopatrzyć i wyżywić armię, a do tego liczyć się z kontratakiem. Szukanie broni idealnej trwało więc przez kolejne wieki. I nie zakończyło się ani wraz z wynalezieniem prochu, ani zbudowaniem bomby nuklearnej. Kresu tych poszukiwań nie przyniosło też wykorzystanie dronów, wirusów i cyberataków zdolnych siać zniszczenie na odległość.

Książka, którą trzymają państwo w rękach, opowiada o ludziach, którzy broni idealnej szukali i pracowali nad nią do skutku. Aż w końcu doszli do wniosku, że ją znaleźli. I że posiedli zdolność nie tylko pokonania przeciwnika bez jednego wystrzału, ale wręcz zmuszenia go, by we własnym, najlepiej pojętym interesie skapitulował. Broń ta okazała się tak nowatorska w swoim działaniu, że nie tylko pozwalała rzucić przeciwnika na kolana, ale także czasem na tym zarobić. Była do tego – przynajmniej w oczach tych, którzy po nią sięgali, choć niekoniecznie jej ofiar – bezkrwawa i humanitarna. Czy można się dziwić, że ci, którzy weszli w jej posiadanie, szybko zachłysnęli się nową potęgą i nie mają jej dość?

To książka o tym, jak współczesne Stany Zjednoczone wykorzystały w roli broni samą globalną gospodarkę. A precyzyjniej rzecz biorąc – sieć międzynarodowych powiązań finansowych, technologicznych i prawnych, które umożliwiają bezproblemowy przepływ kapitału, towarów i usług ponad granicami państw i stref czasowych. Każda sieć opiera się na węzłach połączeń. Te połączenia to tytułowe „punkty krytyczne”. Oto paradoks, który umożliwił powstanie tej nowej broni. Im bardziej zglobalizowana jest gospodarka, tym bardziej musi być scentralizowana. Transakcji najszybciej i najwygodniej dokonywać jest w jednej walucie, a dla szybkości gospodarczej wymiany najlepiej ograniczyć liczbę pośredników. Systemy obsługujące finanse, ubezpieczenia i obrót aktywami muszą być przy tym zharmonizowane i podporządkowane tym samym regułom na całym świecie. I tak dalej. Paradoksalnie pęd do tego, by cały globalny handel i wymianę finansową uprościć i uczynić jak najbardziej płynnymi, doprowadził do tego, że kontrola nad wspólną dla wszystkich walutą (dolarem) czy wspólnym systemem transakcji międzybankowych (SWIFT) zyskała nieproporcjonalnie wielkie znaczenie.

Oryginalny tytuł książki – choć zdecydowanie mniej elegancki w języku polskim – czyli Chokepoints, słowo oznaczające„wąskie gardła”, „przewężenia” czy „cieśniny”, pozwala użyć jeszcze bardziej obrazowej metafory. Tak jak niegdyś żeglarze musieli nierzadko przepłynąć cieśninę, by dostać się do upragnionego celu, jak wojska musiały przekroczyć górską przełęcz, a handlarze przedostać się przez miejską bramę czy punkt celny – tak i dziś w cyfrowej i globalnej gospodarce istnieją pewne wąskie gardła i ciasne przesmyki. Zmieniło się to, że owe chokepointy nie muszą już mieć materialnej postaci. I nie trzeba wojaków i fortec, by ich upilnować. Nie zmieniło się zaś to, że kto ma nad nimi kontrolę, ten może czerpać z nich zyski albo zamknąć je dla wrogów, by przysporzyć im kłopotów, bólu i cierpienia.

Te „punkty krytyczne” to przede wszystkim oparty na dolarze system rozliczeń w handlu międzynarodowym, dostęp do kluczowych instytucji kontrolujących obrót aktywami w świecie globalnych finansów czy narzędzia prawne pozwalające na wykluczenie firmy lub banku z rynku. Ale nie tylko. Lista punktów krytycznych wydłuża się, w miarę jak amerykańscy urzędnicy uczą się, jak uderzyć najbardziej dotkliwie i z najmniejszym ryzykiem dla własnej gospodarki. To nowa rzeczywistość prowadzenia konfliktów. Wizja tego, że za pomocą kilku telefonów i e-maili, jednej ustawy czy wpisu do rejestru można potężnie uderzyć w państwo dysponujące bogactwem surowców, pokaźnymi rezerwami i bronią jądrową, musi robić wrażenie. Kilkadziesiąt lat temu brzmiałoby to niczym magia. Bo w świecie, gdzie kapitał jest wszystkim i podobno nie zna granic, zdolność do jego zaklęcia w kamień i zatrzymania stanowi niezwykłą moc. Jednak – podobnie jak w bajce o uczniu czarnoksiężnika – nie wiadomo, czy ten, kto wypowiada zaklęcie, wie, jak je odwrócić. A to jedna z opisywanych w tej książce obaw towarzyszących użyciu nowej broni.

W tej perspektywie to, co dotychczas nazywano „międzynarodowym ładem opartym na prawie”, okazuje się po prostu infrastrukturą amerykańskiej kontroli gospodarczej nad globalną gospodarką. A zatem narzędziem prowadzenia wojny bez konieczności wystrzelenia choćby jednego naboju czy używania słowa „wojna”. A ponieważ sankcje i presja ekonomiczna wydają się bardziej akceptowalną i mniej krwawą alternatywą dla wojny, tym większa chęć, by po nie sięgać. Podobnie jak przyzwolenie w demokratycznych społeczeństwach, by uznać je za bezkrwawy i pożądany wybór. O ile jednak z perspektywy amerykańskiej – a tę przedstawia książka – nowa ekonomiczna broń wydaje się świetnym wyborem, to politycy od Niemiec przez Turcję po Koreę, Australię i Indie mają nierzadko odmienne zdanie. Wiedzą bowiem, że efekty uboczne amerykańskiej presji ekonomicznej – pod postacią migracji i kryzysów humanitarnych, inflacji i droższych surowców czy obciążeń dla ich przemysłu – mogą wygenerować najróżniejsze problemy w ich ojczyznach, a nawet pozbawić ich władzy.

Teraz do tego zestawu zmartwień doszło jeszcze jedno. A co, jeśli Stany Zjednoczone wykorzystają arsenał środków wypróbowanych wcześniej na Iranie, Rosji i Chinach przeciwko swoim wczorajszym sojusznikom? Im bardziej jakiś kraj wpięty jest w sieć międzynarodowych powiązań i uzależniony od dostępu do „punktów krytycznych”, tym bardziej jest podatny na ich wykorzystanie – przypomina nam przecież autor. A skoro można wpływać szantażem czy groźbą na politykę Iranu czy Chin, to dlaczego nie można podobnie oddziaływać na każdy inny kraj, który swoimi osiągnięciami technicznymi czy przewagą w jakiejś istotnej branży wyprzedzi USA? Czy z faktu, że ekonomiczną broń równie łatwo zastosować wobec wroga, co przyjaciela, wynika zachęta do samoograniczania, czy może przeciwnie?

To wszystko razem pokazuje, że kolejne państwa zaczynają postrzegać swoją gospodarczą współzależność od USA nie tylko w kategorii korzyści, ale i ryzyka. Pytanie zaś, gdzie są granice używania amerykańskich gospodarczych przewag, jest istotne również dla samych władców nowej broni. Dla bankierów z Rezerwy Federalnej, urzędników Departamentu Skarbu czy nawet prezesów korporacji sektora Big Tech z Doliny Krzemowej. Wiedzą oni bowiem, że im bardziej amerykańska infrastruktura finansowa czy technologiczna będzie używana w roli oręża, tym więcej powodów znajdzie świat, by szukać nowych rozwiązań i ograniczać ryzyko. Sankcje i embarga nieraz w przeszłości okazywały się niezwykle potężnym motorem innowacji i impulsem kreatywności. Paradoksalnie chińskie postępy w dziedzinie budowy procesorów, produkcji irańskich dronów czy próby powołania niezależnej od dolara infrastruktury finansowej tylko przyspieszają. Wysiłek, by się uniezależnić i obejść punkty krytyczne, wzrasta w miarę poczucia zagrożenia i osaczenia uderzonych państw.

I na koniec, nie odkładając już momentu, w którym będą mogli państwo rozpocząć lekturę. Od chwili napisania książki przez autora do chwili jej polskiego wydania upłynęło naprawdę niewiele czasu – brawo dla Wydawnictwa Prześwity! Ale zarazem w tak krótkim okresie wydarzyło się co najmniej kilka rzeczy, które rzucają nowe światło na zagadnienie sankcji i ekonomicznej presji. Donald Trump ponownie został prezydentem USA. Na dobre rozpoczęła się nowa faza „globalizacji nacjonalizmów”, epoki, która miesza w równych proporcjach narzędzia prowadzenia polityki z XIX wieku z wiekiem XXI. Od ceł i barier handlowych, przez ekspansję terytorialną i wojny o zasoby, po politykę przemysłową i kolonialne czy imperialne projekty. W ciągu tych kilku miesięcy USA zagroziły aneksją Kanady, Grenlandii i Kanału Panamskiego. Międzynarodowy Trybunał Karny postawił zarzuty przywódcom Izraela i wydał nakazy ich aresztowania, a panel ONZ określił działania tego państwa „ludobójczymi”. W przeciwieństwie do Rosji próby zmiany zachowania Izraela nie wzbudziły podobnego zainteresowania amerykańskiej administracji. Dla odmiany wcześniej obłożony sankcjami Iran został zaatakowany, a szczególnym celem ataków stały się jego ośrodki programu jądrowego – choć eksperci spierają się i będą się dalej spierać, na ile skuteczne były te ataki. Nowe badania przedstawione w prestiżowym piśmie medycznym „Lancet. Global Health” dotyczące wpływu sankcji ekonomicznych na śmiertelność wskazują, że jest on znaczny – to pół miliona przedwczesnych zgonów każdego roku, w szczególności noworodków i osób starszych. Tymczasem liczba państw objętych sankcjami rośnie. A decyzja Waszyngtonu, by obciąć pomoc międzynarodową w ramach US AID sama w sobie jest – zdaniem ekspertów od zdrowia publicznego – rodzajem sankcji ekonomicznej wymierzonej w najuboższe i targane konfliktami państwa. Nie zmieniło się jednak jedno. Przywódcy krajów, które opisywane są w tej książce – Iranu, Rosji i Chin – zbliżyli się do siebie i zacieśnili współpracę. To wszystko – choć opisuję tu wydarzenia zaledwie z kilku miesięcy – tworzy istotny kontekst. I daje jeszcze więcej materiału do przemyśleń przy okazji tej lektury.

Zagadnienie wpływu ekonomicznej presji i użycia areny zglobalizowanej gospodarki jako przestrzeni rywalizacji i wojny jeszcze nigdy nie było tak aktualne.

Jakub Dymek

dziennikarz i publicysta, współtwórca podcastu Dwie Lewe Ręce

i autor książki Nowibarbarzyńcy

Przedmowa do wydania polskiego

2 kwietnia 2025 r., w środowe popołudnie, Donald Trump wyszedł na podium w Ogrodzie Różanym Białego Domu, gdzie tłum urzędników administracji i dobrze zbudowanych mężczyzn w kaskach i kamizelkach budowlanych czekał na jego przemówienie. „Moi drodzy Amerykanie, to Dzień Wyzwolenia” – powiedział Trump. „To jeden z najważniejszych dni, moim zdaniem, w amerykańskiej historii. To nasza deklaracja niepodległości gospodarczej”[I].

Następnie wyrecytował całą listę skarg i zażaleń w związku z nieuczciwymi praktykami handlowymi. Chodziło mu głównie o zawrotne cła Japonii i Korei Południowej nałożone na amerykański ryż, 300-procentowe cło Kanady na amerykańskie produkty mleczne i wysokie cła nałożone na amerykańskie samochody. Po 20 minutach sekretarz handlu, Howard Lutnick, wręczył mu duży plakat z nowymi stawkami celnymi, które Stany Zjednoczone odtąd nałożą, by zrekompensować sobie te straty: 10% na Australię, 49% na Kambodżę i dwucyfrowe cła na dziesiątki innych krajów. Za jednym zamachem średnia wartość amerykańskiego cła na towary importowane wzrosłaby z nieco ponad 2% do ponad 20% – najwyższego poziomu od 100 lat.

Dziesięć tygodni po rozpoczęciu swojej drugiej kadencji Donald Trump wypowiedział wojnę ekonomiczną reszcie świata.

Zapowiadało się na to już od dawna.

Prawie 40 lat wcześniej Trump – wówczas żądny sławy deweloper – wykupił całostronicowe ogłoszenie w „New York Timesie”, twierdząc, że „Japonia i inne narody wykorzystują Stany Zjednoczone”[II]. Oskarżył amerykańskich sojuszników o korzystanie za darmo z amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, jednocześnie manipulując swoimi walutami i zalewając amerykański rynek tanimi towarami. Rezultatem były ogromne amerykańskie deficyty handlowe i słaby wzrost gospodarczy. „Czas, abyśmy rozwiązali problem deficytów, zmuszając Japonię i inne kraje do płacenia” – można było wyczytać w ogłoszeniu. „Nie pozwólmy, by z naszego wielkiego kraju dalej się wyśmiewano”.

Trump powrócił do Białego Domu po czterech burzliwych latach na politycznym wygnaniu, latach, w których czasami wydawało się, że może skończyć w więzieniu. Mając znów władzę w rękach, mógł zacząć zmieniać światową gospodarkę zgodnie ze swoją długo wyznawaną wizją. Miał tego dokonać przy pomocy tego, co nazywał „najpiękniejszym słowem w słowniku”– ceł[III].

Trump nie rozpoczął Ery Wojen Handlowych[IV]. Punkty krytyczne opowiadają historię tego, jak w ciągu ostatnich dwóch dekad kolejni amerykańscy prezydenci w coraz większym stopniu polegali na broni gospodarczej, by realizować amerykańskie interesy. Natomiast Trump przyspieszył ten trend i zmienił jego wymiar. Przejścia między erami historycznymi rzadko bywają płynne. Stary świat trwa, a nowy dopiero się kształtuje. Ta książka pokazuje, w jaki sposób szczyt globalizacji lat 90. XX w. stopniowo ustąpił miejsca naszej obecnej erze, w której sankcje, cła i kontrole eksportu stały się głównym sposobem konkurowania ze sobą wielkich mocarstw. Przy założeniu, że wcześniejsze etapy tej ery były przejściowe, druga kadencja Trumpa oznacza decydujący koniec starej ery i zarazem konsolidację nowej.

Trump miał tak głęboki wpływ na przebieg tej ery, ponieważ zerwał ze swoimi poprzednikami na trzy ważne sposoby.

Po pierwsze, jego broń, czyli cła, skutecznie bazuje na roli Stanów Zjednoczonych w świecie globalnego handlu, w przeciwieństwie do ich dominacji w dziedzinach finansów i technologii. Amerykańskie sankcje są skuteczne dzięki wszechobecności dolara, który jest używany w 90% wszystkich transakcji walutowych i stanowi około 60% rezerw banków centralnych. Amerykańskie kontrole eksportu są skuteczne dzięki amerykańskiemu przywództwu w rozwoju krytycznych technologii – szczególnie na rynku półprzewodników, gdzie amerykańskie firmy stanowią prawie 40% globalnego łańcucha wartości. Cła są podatkami od importu. I choć USA są największym importerem na świecie, to amerykański import stanowi zaledwie 13% światowego importu – znacznie poniżej 25% amerykańskiego udziału w światowym PKB[V]. Polegając tak mocno na cłach, Trump pokłada więc wielką wiarę w stosunkowo słabą broń.

Po drugie, Trump skierował amerykański arsenał gospodarczy nie tylko przeciwko przeciwnikom, ale także przeciwko sojusznikom, takim jak Unia Europejska, Kanada i Japonia. Cła, które ogłosił w „Dniu Wyzwolenia”, były wymierzone w prawie każdy kraj na świecie, np. wysokie opłaty zostały nałożone na UE (20%), Japonię (24%) i Koreę Południową (25%), podczas gdy Rosja została z nich całkowicie zwolniona. Poza Chinami, które w pewnym momencie w czasie pierwszych miesięcy drugiej kadencji Trumpa zostały obłożone ogromnym, 145-procentowym cłem, żaden kraj nie został poddany większej gospodarczej presji ze strony Trumpa niż Kanada, w którą uderzono całą serią różnych ceł, w czasie gdy Trump namawiał ją do stania się „51. stanem”[VI].

Po trzecie, Trump na nowo zdefiniował cele wojny ekonomicznej. Poprzedni prezydenci postrzegali sankcje, cła i kontrole eksportu jako tymczasowe dźwignie do zmiany polityki innych państw, np. naciskając na Iran, by wstrzymał swój program nuklearny, lub zmuszając Rosję do poszanowania suwerenności Ukrainy. Trump postrzega wojnę ekonomiczną jako środek do trwałego przekształcenia globalnej gospodarki. Ta zmiana rozpoczęła się podczas jego pierwszej kadencji, gdy nałożył szeroko zakrojone kontrole eksportu na Huawei – chińskiego giganta w dziedzinie technologii. Broń wymierzona w Huawei miała ograniczyć dominację firmy w globalnym przemyśle telekomunikacyjnym. Nie miała na celu zmieniać praktyk korporacyjnych Huawei, a tym bardziej chińskiej polityki, ale raczej osłabić starania firmy, która miała ambicje, by stać się światowym liderem. Dlatego też wojna ekonomiczna wypowiedziana Chinom miała trwały charakter.

Podczas swojej drugiej kadencji Trump czasami korzystał z potencjału wojny gospodarczej, by wywołać odpowiednią reakcję innych państw, np. zmusić Chiny i Meksyk do rozprawienia się z nielegalnym handlem fentanylem. Częściej jednak posługiwał się cłami, by dokonać strukturalnej zmiany gospodarczej. Obecność mężczyzn w kaskach w Ogrodzie Różanym w „Dniu Wyzwolenia” mówiła sama za siebie – cła nałożone przez Trumpa miały na celu zmienić zasady gry na korzyść krajowej produkcji. Aby cła były skuteczne i doprowadziły do przeniesienia produkcji do Stanów Zjednoczonych, muszą kształtować decyzje inwestycyjne i te dotyczące łańcucha dostaw przedsiębiorstw, co oznacza, że muszą być postrzegane jako trwałe. Oczywiście Trump uważa się za negocjatora i niewiele z jego stanowisk politycznych jest stałych. Ale coraz więcej dochodzeń handlowych dokonujących się w sektorach strategicznych takich jak stal, półprzewodniki, produkty medyczne wskazuje, że wiele z tych ceł będzie miało trwały charakter[VII].

Te trzy charakterystyczne cechy podejścia Trumpa do kwestii wojny gospodarczej mogą sugerować, że jego druga kadencja okaże się bardzo destrukcyjna zarówno dla światowej gospodarki, jak i dla globalnego porządku.

Prowadząc wojnę handlową z innymi krajami, Trump konkuruje na terenie, gdzie Ameryka nie ma przewagi, którą posiada w dziedzinie finansów i technologii. Chiny są główną potęgą handlową świata – są głównym partnerem handlowym około dwóch trzecich wszystkich krajów. Jeśli będą zmuszone do wyboru między handlem ze Stanami Zjednoczonymi a Chinami, wiele krajów może wybrać Chiny. W niektórych kluczowych branżach istnieje niewiele substytutów dla chińskich towarów, co oznacza, że unikanie Chin spowodowałoby inflację i niedobory towarów na rynku. To wysoka cena, którą trzeba by zapłacić za zachowanie dostępu do amerykańskiego rynku, choć jest on ogromny. Utrata przychodów ze sprzedaży towarów do Stanów Zjednoczonych byłaby bolesna dla wielu krajów, ale nie tak bolesna jak gwałtownie rosnące ceny i braki wielu produktów, od baterii po leki[VIII]. Gdy Chiny w kwietniu 2025 r. odcięły eksport minerałów ziem rzadkich, fabryki na całym świecie stanęły, co było małą zapowiedzią tego, co naprawdę oznaczałoby zerwanie handlu z największym eksporterem świata[IX].

Tymczasem, celując cłami zarówno w przyjaciół, jak i wrogów, Trump naraził na szwank zaufanie do Ameryki jako partnera gospodarczego oraz zachęcił inne państwa do zabezpieczania się przed nadmiernym poleganiem na Stanach Zjednoczonych. W tygodniu po „Dniu Wyzwolenia” dolar, amerykańskie obligacje skarbowe i amerykańskie indeksy giełdowe gwałtownie spadły, co wskazywało na szeroką wyprzedaż amerykańskich aktywów i utratę zaufania do dolara. Drugorzędne waluty rezerwowe, takie jak euro, odnotowały wzrost, co mogło sugerować, że będą osłabiać dominację dolara w nadchodzących latach. Wciąż nie jest pewne, czy ten trend będzie stały. Jest oczywiste, że Trump podejmuje ryzyko – wykorzystując amerykańską siłę handlową, zagraża prawdziwemu kamieniowi węgielnemu gospodarczej potęgi kraju – jego potędze finansowej. I wydaje się robić to nieświadomie. „Gdybyśmy stracili dolara jako światową walutę” – powiedział Trump podczas kampanii – „myślę, że byłoby to równoznaczne z przegraną wojną”[X]. Jeśli Trump nie może odbudować zaufania do Stanów Zjednoczonych, podobna sytuacja może dotknąć cały sektor technologiczny, w którym kraje będą zabezpieczać się przed uzależnieniem od Doliny Krzemowej poprzez zaopatrywanie się w produkty z Shenzhen.

W czasie trwania drugiej kadencji Trumpa odnotowano gwałtowne skoki na rynkach – spadki po „Dniu Wyzwolenia” oraz wzrosty w wyniku amerykańsko-chińskiego rozejmu sześć tygodni później. Rynki finansowe mogą jednak nie doceniać determinacji Trumpa. Stawki celne mogą się wahać, ale świat nie zmienił się od lat 80. XX w. – a mężczyźni po osiemdziesiątce rzadko zmieniają swoje poglądy.

To, co obecnie dzieje się na świecie, nie jest sytuacją przejściową, lecz fundamentalną restrukturyzacją. Nowy globalny porządek gospodarczy nie jest pisany przez zgromadzenie urzędników w hotelowej sali balowej, jak w Bretton Woods w 1944 r. Wyłania się chaotycznie – każde nowe cło, każda nowa sankcja i kontrola eksportu to kolejna cegła oraz spoiwo w budowie nowej rzeczywistości. Nie ma planów. Nie ma architektów. Jest tylko garstka wielkich mocarstw władających nieprzetestowaną do tej pory bronią gospodarczą i często źle oceniających skutki jej użycia.

Nadeszło globalne pęknięcie gospodarcze. Wojna ekonomiczna, niegdyś wykorzystywana do podtrzymywania istniejącego porządku, stała się główną siłą kształtującą nowy ład.

Witamy w Erze Wojny Ekonomicznej.

Edward Fishman

lipiec 2025

WstępZwycięstwo bez walki

Są na świecie miejsca, które ze względu na samo położenie geograficzne pojawiają się wielokrotnie na kartach historii. Bosfor, wąski szlak wodny, który przecina centrum Stambułu oraz wyznacza granicę między Europą a Azją, jest właśnie takim miejscem. Jest to przejście z bogatego w zasoby Morza Czarnego do portów Morza Śródziemnego i dalej ku oceanom. To istotny punkt na mapie, miejsce, gdzie cywilizacje handlują ze sobą i rywalizują o władzę, miejsce, gdzie powstają oraz upadają imperia.

W swoim złotym stuleciu, w V w. p.n.e., Ateny, czołowe miasto-państwo starożytnej Grecji, musiały korzystać ze swobodnej żeglugi przez Bosfor, aby mieć dostęp do żywności. Statki załadowane zbożem z żyznych pól Ukrainy czy suszonymi rybami z Krymu płynęły przez Bosfor na południe w kierunku Aten, ochraniane podczas podróży przez sieć cesarskich placówek i potężną ateńską flotę. Ten fakt nie umknął uwadze największego rywala Aten, Sparty. Dwudziestosiedmioletnia wojna peloponeska zakończyła się, gdy spartańska flota zniszczyła ateńską flotę w bitwie u ujścia Ajgospotamoj, w rezultacie przejmując kontrolę nad Bosforem, odcinając dostawy żywności do Aten i głodem zmuszając je do kapitulacji. Bosfor był dla Ateńczyków niezwykle istotny i to właśnie tam ich imperium zostało ostatecznie zniszczone.

Siedem wieków później na brzegach tej samej cieśniny cesarz rzymski Konstantyn założył miasto Konstantynopol, dziś znane jako Stambuł. Konstantynopol rozrósł się, przekształcając się w największą i najbogatszą metropolię Europy, a jego panoramę wieńczyła majestatyczna kopuła Hagii Sophii. Konstantynopol przez ponad tysiąc lat był stolicą wschodniej części Imperium Rzymskiego, aż do ataku osmańskiego w XV w. Po długotrwałym oblężeniu Konstantynopol upadł, znacząc kres dziedzictwa Imperium Rzymskiego. Przez kolejne stulecia na znaczeniu zyskiwało Imperium Osmańskie wraz ze swoją nową stolicą położoną nad Bosforem. Począwszy od wojny krymskiej aż po I wojnę światową Osmanie dzielnie odpierali ataki innych mocarstw, które chciały zająć cieśninę.

To, że wydarzenia tak ważne historycznie rozgrywały się w tym jednym miejscu, nie jest przypadkowe. Bosfor jest dobrym przykładem „punktu krytycznego” (chokepoint): jest kluczem do prowadzenia handlu międzynarodowego, a zajęcie cieśniny daje ogromną przewagę i może doprowadzić wroga do kapitulacji.

Podczas gdy kilkaset kilometrów dalej toczyła się brutalna wojna Rosji przeciwko Ukrainie, 5 grudnia 2022 r. u ujścia Bosforu miało miejsce złowieszcze zdarzenie. Jak daleko sięgał wzrok, widać było flotyllę ogromnych tankowców, niektórych o długości prawie 300 metrów. Ich przepłynięcie przez cieśninę zostało wstrzymane. Wieści o zatorze rozeszły się szybko. Bosfor jest dziś jednym z najbardziej ruchliwych szlaków żeglugowych na świecie i kluczową arterią dla handlu energią i żywnością. Zamknięcie go na dłuższy czas wywołałoby chaos w światowej gospodarce.

Co było przyczyną zatoru?

Nie była to wroga kanonierka ani okręt wojenny. Chociaż Bosfor jest jednym z najtrudniejszych szlaków wodnych na świecie z powodu ostrych zakrętów i gwałtownych prądów, to nie doszło tam też do wypadku żeglugowego. Ruch blokowały nowe przepisy, wydane przez Stany Zjednoczone i ich najbliższych sojuszników. Przepisy weszły w życie o godzinie 00.01 tamtego grudniowego dnia.

Zgodnie z tymi przepisami amerykańskie i europejskie firmy nie mogły już transportować, ubezpieczać ani finansować ładunków rosyjskiej ropy sprzedawanej po cenie przekraczającej 60 dolarów za baryłkę. Nowe regulacje, znane jako „pułap cenowy”, miały na celu zmniejszenie przychodów naftowych Kremla, a tym samym osłabienie rosyjskich działań wojennych na Ukrainie. Pułap cenowy miał dużą siłę rażenia, ponieważ bez korzystania z zachodnich usług i instytucji handel ropą był praktycznie niemożliwy. Typowa baryłka rosyjskiej ropy była transportowana na europejskim tankowcu, za którego ubezpieczenie zapłacono w brytyjskich funtach, a za ładunek w dolarach amerykańskich. Zachód miał niemalże monopol na ubezpieczenia morskie – zachodni ubezpieczyciele kontrolowali ponad 95% wszystkich ładunków ropy. Rządy zachodnie wykorzystywały tę dominację, aby ograniczyć przepływ petrodolarów do Kremla.

Turcja formalnie nie popierała pułapu cenowego, ale tureccy urzędnicy monitorujący ruch morski w cieśninie Bosfor byli świadomi konsekwencji wprowadzenia pułapu: jeśli tankowiec naruszałby tę politykę, prawdopodobnie straciłby ubezpieczenie, co narażałoby rząd turecki w przypadku wycieku ropy lub innego wypadku tragicznego w skutkach. W rezultacie przestraszeni tureccy urzędnicy, zanim pozwolili tankowcom przepłynąć przez cieśninę, żądali dodatkowych dowodów na ich pełne ubezpieczenie, co prowadziło do coraz większych zatorów. Okazało się, że kilka akapitów regulacyjnego żargonu opublikowanych na stronie internetowej Departamentu Skarbu USA w Waszyngtonie wstrzymało ruch na kluczowym szlaku wodnym oddalonym o ponad osiem tysięcy kilometrów.

W tamtym czasie było to najnowsze posunięcie zachodnich rządów mających na celu osłabienie rosyjskiej gospodarki w następstwie inwazji Władimira Putina na Ukrainę. Wszystkie sankcje ekonomiczne nałożone na Rosję w tej kampanii wywierania wpływu były podobne do pułapu cenowego: były to proste regulacje, wydane jednym podpisem przez mało znanych amerykańskich i europejskich biurokratów. Natomiast ich skutki były znaczące. Owe sankcje wpłynęły na przepływy handlowe oraz finansowe, co zmieniło kształt globalnej gospodarki, a także wpłynęły na relacje między światowymi mocarstwami oraz nakreśliły zarys nowego porządku międzynarodowego.

Ekonomiczna ofensywa wymierzona przeciwko Rosji jest częścią niezwykłej ewolucji amerykańskiej polityki zagranicznej. Aby stawić czoła najpilniejszym globalnym wyzwaniom dotyczącym bezpieczeństwa, Stany Zjednoczone zaczęły wykorzystywać arsenał broni ekonomicznej, głównie w postaci sankcji, odchodząc od użycia siły militarnej. Wojna ekonomiczna znana jest od setek lat, ale w ciągu ostatnich dwóch dekad jej wyrafinowanie i wpływ ogromnie wzrosły. W gospodarce światowej, wyrastającej z trwających pół wieku globalizacji i reform neoliberalnych, działania amerykańskich urzędników mogą nieść za sobą natychmiastowe konsekwencje odczuwalne na całym świecie.

Właśnie na tym polega wojna ekonomiczna. Tak Ameryka prowadzi dziś swoje najważniejsze geopolityczne bitwy. Stany Zjednoczone sięgają po swój ekonomiczny arsenał, by osiągnąć swój cel, nieważne, czy chodzi o udaremnienie irańskich dążeń do pozyskania broni jądrowej, powstrzymywanie rosyjskiego imperializmu, czy przeciwstawienie się mocarstwowym ambicjom Chin.

Światowa gospodarka stała się polem bitwy. Sankcje, ograniczenia eksportu i inwestycji stały się bronią. Dowódcami nie są generałowie i admirałowie, lecz prawnicy, dyplomaci oraz ekonomiści. Żołnierzami nie są odważni poborowi, ale dyrektorzy firm, którzy dążą do maksymalizacji zysków, nierzadko odkrywając, że nie mają innego wyjścia, jak tylko słuchać rozkazów z Waszyngtonu. Siła Ameryki w tych bitwach wynika nie z jej ogromnego budżetu przeznaczonego na obronę narodową, ale z jej dominacji w dziedzinie międzynarodowych finansów i technologii.

To nowy rodzaj wojny, chociaż historia wojen ekonomicznych jest stara jak świat. W 1958 r. Thomas Schelling, ekonomista i strateg ds. technologii jądrowych, laureat Nagrody Nobla, zdefiniował wojnę ekonomiczną jako „środki ekonomiczne, za pomocą których wyrządza się szkody innym krajom lub stosuje się groźbę takich szkód, aby wywrzeć na nie presję”. Schelling zauważył, że różnica między wojną ekonomiczną a konwencjonalną polega na sposobie jej prowadzenia: nałożenie sankcji na bank przeciwnika jest przykładem wojny ekonomicznej, a zbombardowanie tego samego banku to przykład wojny konwencjonalnej. Oba działania mogą mieć na celu zamknięcie banku, ale dążą do osiągnięcia tego celu w odmienny sposób. Tu kryje się główny powód, dla którego decydenci tak chętnie wypowiadają wojnę ekonomiczną: nie opiera się ona na stosowaniu przemocy fizycznej. Specyfika światowej gospodarki, która jest zbiorem naczyń połączonych, powoduje, że dzisiejsze wojny ekonomiczne mają nowatorski charakter. To prowadzi do wzrostu ich znaczenia i jednocześnie utrudnia kontrolowanie ich następstw.

~~~~

Alan Greenspan, świeżo emerytowany przewodniczący Rezerwy Federalnej USA, zapytany, którego kandydata popiera w amerykańskich wyborach prezydenckich w 2008 r., trafnie podsumował panujące wówczas nastroje ekonomiczne. Stwierdził, że „pomijając kwestię bezpieczeństwa narodowego, właściwie nie ma znaczenia, kto zostanie następnym prezydentem”, ponieważ „światem rządzą siły rynkowe”. Neoliberalny porządek świata po zimnej wojnie został ukształtowany przez międzynarodowe korporacje i dla korporacji międzynarodowych. Ich dyrektorzy generalni byli nowymi dziejowymi wybrańcami historii. Urzędnicy w Waszyngtonie, Pekinie czy jakiejkolwiek innej światowej stolicy byli jedynie obserwatorami i niewiele znaczącymi administratorami.

Greenspan nie był odosobniony w tej ocenie. Amerykański finansista Walter Wriston twierdził w 1988 r., że „galopujący nowy system finansów międzynarodowych nie został stworzony przez polityków, ekonomistów, bankierów czy ministrów finansów ani nie powstał w wyniku ustaleń zawieranych podczas międzynarodowych konferencji wysokiego szczebla, które przedstawiałyby główny plan działania”. Przeciwnie, został stworzony przez „mężczyzn i kobiety, którzy połączyli świat przy pomocy środków telekomunikacji oraz komputerów”, a także bankierów, którzy „zaprzęgli nową, globalną, elektroniczną infrastrukturę do przeprowadzania transakcji finansowych”. Wriston był najpotężniejszym bankierem swoich czasów, szefem Citibanku począwszy od końca lat 60. do połowy lat 80. XX wieku. Dwukrotnie odrzucił propozycje objęcia stanowiska sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych – jako najważniejszy dyrektor generalny na Wall Street wiedział, że urząd publiczny nie zagwarantuje mu żadnych nowych przywilejów ekonomicznych czy politycznych.

Wriston w swoim manifeście Zmierzch suwerenności z 1992 r., opublikowanym rok po upadku Związku Radzieckiego, przewidywał, że rządy narodowe stracą na znaczeniu, gdyż stery historii przejmą bliźniacze siły finansów i technologii informacyjnych. Korporacje międzynarodowe miały tworzyć globalne łańcuchy dostaw, jeszcze bardziej utrwalając dominację przemysłu nad polityką. „W miarę jak te sojusze będą rosły i umacniały się z czasem” – argumentował Wriston – „politykom będzie coraz trudniej rozplątać sieci rozwijającej się globalnej gospodarki i odzyskać sprawczość, jeśli chodzi o regulowanie życia narodowego”. Wriston opisywał tym samym proces i system, który dziś nazywamy „globalizacją”.

Globalna gospodarka była pozornie autonomiczną maszyną, działającą poza zasięgiem tradycyjnych instytucji państwowych, ale w żadnym wypadku nie była zdecentralizowana. System stworzony przez neoliberalnych reformatorów, takich jak Greenspan, obracał się wokół dolara amerykańskiego, którego rola, począwszy od kupowania ropy po inwestowanie kapitału, miała nadal rosnąć długo po tym, jak dominacja Ameryki w handlu po II wojnie światowej zaczęła słabnąć. Tymczasem dyrektorzy tacy jak Wriston stworzyli scentralizowaną sieć finansową, która umożliwiała bankom i firmom obracanie pieniędzmi na całym świecie z prędkością światła. Cel Wristona, podobnie jak innych osób z kadry kierowniczej, próbujących tworzyć infrastrukturę i ustanawiać standardy działania, był prosty – pobierać pewnego rodzaju opłaty i czerpać z tego ponadprzeciętne zyski.

Greenspan, Wriston i inni podobni im piewcy globalizacji, którzy rozwijali i łączyli te systemy, stworzyli coś jeszcze: „punkty krytyczne” (chokepoints). Miejsca, które – jak się okazało – były narażone na wyzyskiwanie przez polityków.

W przeszłości wielkie mocarstwa powstawały i rozwijały się, sprawując kontrolę nad geograficznymi „punktami krytycznymi”, takimi jak Bosfor. Siła Stanów Zjednoczonych w czasach globalnej gospodarki opiera się na „punktach krytycznych” innego rodzaju. Wśród nich jest domyślna waluta międzynarodowego handlu i finansów, czyli dolar amerykański. Inne punkty krytyczne to główne banki i sieci, które obracają pieniędzmi na całym świecie. To także własność intelektualna i technologiczny know-how – dające początek nowym technologiom, zwłaszcza zaawansowanym układom komputerowym, które tworzą podstawę gospodarki cyfrowej. Stany Zjednoczone wykorzystały swoją kontrolę nad tymi „punktami krytycznymi”, by zapoczątkować nowy, bezkompromisowy styl prowadzenia wojny ekonomicznej. W rezultacie w świecie, w którym rzekomo rządzą siły rynkowe, doszło do zadziwiającego przywrócenia znaczenia władzy państwowej.

~~~~

Jako student college’u w okresie po 11 września doświadczałem sprzeczności. Stany Zjednoczone były najpotężniejszym krajem na świecie, ale nie przekładały tej potęgi na rozwiązywanie problemów związanych z bezpieczeństwem na świecie. Ten paradoks został obnażony przez amerykańskie wojny prowadzone w Afganistanie i Iraku. Kosztowały Amerykę i jej przeciwników ogromną liczbę ofiar oraz ogromną ilość pieniędzy, a przyniosły niewiele korzyści. Musiał istnieć lepszy sposób, by zadbać o bezpieczeństwo.

„Szczytem umiejętności”, jak pisał Sun Tzu w Sztuce wojny, nie jest „odniesienie stu zwycięstw w stu bitwach”, lecz „podporządkowanie sobie wroga bez walki”. Poświęciłem znaczną część swojej kariery na badanie tego, w jaki sposób siła ekonomiczna może pomóc w osiągnięciu tego celu. Byłem członkiem różnych zespołów w Departamencie Stanu USA, które opracowywały strategie sankcji i negocjowały warunki ich zastosowania przeciwko Rosji po aneksji Krymu w 2014 r. Praca w tych zespołach na rzecz wywierania presji ekonomicznej przeciwko Iranowi doprowadziła do podpisania w 2015 r. przełomowej umowy nuklearnej. Doradzałem sekretarzowi stanu, przewodniczącemu Kolegium Połączonych Szefów Sztabów i najwyższemu urzędnikowi ds. sankcji w Departamencie Skarbu. Pisałem o wojnie ekonomicznej, doradzałem firmom, jak poruszać się w obszarze wprowadzanych sankcji, prowadziłem kurs na poziomie studiów magisterskich na ten temat na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Dzięki temu mogłem bezpośrednio uczestniczyć w niektórych wydarzeniach opisanych na kartach tej książki i współpracować z wieloma postaciami odgrywającymi w tych wydarzeniach kluczową rolę.

Niniejsza książka nie opiera się jednak na moich własnych wspomnieniach. Łączy badania, analizy i obszerne wywiady z ponad setką najistotniejszych uczestników opisywanych wydarzeń, wskazuje na ich zasadnicze momenty, analizuje ich znaczenie oraz odsłania kulisy miejsc, w których toczą się wojny ekonomiczne – miejsc takich jak pozbawiony okien labirynt Gabinetu dowodzenia (Situation Room) w Białym Domu, złocone sale, gdzie odbywają się rozmowy dyplomatyczne w Europie, lśniące siedziby banków na Wall Street i w londyńskim City, rozległe kompleksy Kremla i Zhongnanhai oraz cieśnina Ormuz, gdzie tankowce przewożące jedną piątą światowych dostaw ropy przepływają pełne niepokoju obok irańskich okrętów wojennych. Przedstawiam głównych bohaterów w momencie podejmowania przez nich decyzji, ponieważ najuczciwszym i najbardziej pouczającym sposobem oceniania dokonanych wyborów jest robienie tego bez wymądrzania się po fakcie. Dlatego też niniejsza książka ułożona jest chronologicznie.

Część pierwsza odpowiada na niektóre z najbardziej podstawowych pytań dotyczących wojny ekonomicznej w kontekście globalizacji – Dlaczego światowa gospodarka działa w ten sposób? Jak do tego doszło? – opisując ludzi i wydarzenia z drugiej połowy XX w. oraz początku XXI w., które doprowadziły do rozwoju systemu, jaki mamy dzisiaj.

Części od drugiej do piątej opisują szczegółowo cztery znaczące epizody między rokiem 2006 a chwilą obecną, okres, który nazywam Erą Wojny Ekonomicznej. W tych latach nastąpił rozwój najważniejszych i najbardziej nowatorskich narzędzi prowadzenia wojny ekonomicznej, których Stany Zjednoczone po raz pierwszy użyły przeciwko Iranowi (część druga), następnie Rosji (część trzecia), Chinom (część czwarta), zanim zastosowały je wszystkie naraz w miażdżącej skali przeciwko Rosji ponownie w 2022 r. (część piąta). Książka kończy się analizą światowej gospodarki, rozpadającej się w następstwie tych wydarzeń (część szósta).

Rozpad światowej gospodarki nie był częścią tego planu. W rzeczywistości Stany Zjednoczone rozmieściły swoją nową broń ekonomiczną z niewypowiedzianym założeniem, że mogą jej używać przy względnie niskich kosztach oraz że nie doprowadzi to do zmiany kształtu światowej gospodarki. To założenie było coraz trudniejsze do zrealizowania w drugiej dekadzie XXI w. i upadło całkowicie w kontekście wojny wypowiedzianej Ukrainie przez Putina w 2022 r.

Ta wojna – i ostre kary ekonomiczne nałożone na Federację Rosyjską przez Zachód – wyznacza przełomowy moment w historii. W nadchodzących latach broń ekonomiczna będzie stawać się coraz bardziej wszechobecna i potężna. Wojna ekonomiczna, chleb powszedni w dzisiejszych czasach, przeniknie do innych obszarów naszego kraju: polityki zagranicznej, światowej gospodarki, polityki wewnętrznej i biznesu. Rezultatem będzie walka o bezpieczeństwo ekonomiczne, która na nowo nakreśli mapę geopolityczną i doprowadzi do kresu globalizacji w formie, jaką znamy. Ci, którzy obawiają się amerykańskiej wojny ekonomicznej i starają się od niej odizolować, zostaną skonfrontowani z tymi, którzy boją się, że Chiny zaczną korzystać z własnej broni ekonomicznej. Trzecia grupa – „państwa wahające się” – będzie próbowała stanąć okrakiem po obu stronach, z jednej strony ciesząc się znaczącymi wpływami, ale z drugiej narażając się na niebezpieczeństwo.

Stany Zjednoczone muszą przygotować się na taki scenariusz. Pokazały, że ich arsenał ekonomiczny może wyrządzić ogromne szkody, ale niekoniecznie może pomóc realizować ich strategiczne cele. Częściowo wynika to z tego, że amerykańscy eksperci ds. gospodarki często działają pod wpływem chwili i są zmuszeni reagować na kryzysy, na które nie są przygotowani. Chociaż to doraźne podejście miało niewielkie konsekwencje w skali światowej, gdy celami ataków były małe i odizolowane państwa takie jak Kuba i Korea Północna, to dzisiejsze wojny ekonomiczne wymierzone przeciwko Chinom i Rosji to zupełnie inna sprawa. Broń ekonomiczna obecnie stosowana przez Stany Zjednoczone jest rzetelnie przygotowana, ale nie jest niezniszczalna. Użyta lekkomyślnie mogłaby nie osiągnąć zamierzonego efektu lub pociągnąć za sobą nieprzewidziane, długofalowe ekonomiczne i polityczne skutki. Nic dziwnego, że niektórzy weterani amerykańskich wojen ekonomicznych wzywają do zachowania ostrożności. Były sekretarz skarbu Jack Lew ostrzegał, że „nadużywanie sankcji mogłoby podważyć naszą pozycję lidera w dziedzinie globalnej gospodarki”. Z drugiej strony odrzucenie tych potężnych narzędzi postawiłoby Waszyngton w niekorzystnej sytuacji w świecie coraz bardziej nasilającej się rywalizacji geopolitycznej. Aby Stany Zjednoczone mogły odnieść zwycięstwo w kolejnych wojnach ekonomicznych, będą musiały połączyć swoją potęgę ekonomiczną ze strategiczną mądrością.

W 405 r. p.n.e. zablokowanie ruchu na Bosforze wymagało spektakularnego zwycięstwa floty spartańskiej nad posiadającą przewagę flotą ateńską. W 2022 r. wystarczyło, że rząd Stanów Zjednoczonych opublikował w internecie odpowiedną regulację. To porażająca siła, która robi jeszcze większe wrażenie, ponieważ jest nadal nie do końca zbadana. Ta książka stawia za cel opisanie tej siły, rzucając światło na to, w jaki sposób powstała, jak działa i co oznacza dla świata. Jest to również książka o wyborach, których dokonały Stany Zjednoczone – zarówno tych dobrych, jak i złych – i o tym, w jaki sposób Stany mogą się dalej rozwijać.

Część pierwszaTworzenie punktów krytycznych

1Stara szkoła. Krótka historia wojen ekonomicznych od czasów Peryklesa do Saddama

Gdy cofniemy się do dowolnego momentu w historii, znajdziemy przykłady władzy dążącej do zastosowania rady Sun Tzu: zwyciężaj bez walki.

Prowadzenie wojny ekonomicznej zawsze dawało jeden sposób na osiąg­nięcie tego celu. Pozbawienie przeciwnika pieniędzy, zasobów i innych korzyści płynących z handlu może osłabić jego wolę, zmuszając go do ustępstw. Prowadzenie wojny ekonomicznej może być również pokazem własnej siły gospodarczej, który ma na celu przestraszyć wroga. Nawet jeśli wróg nie ustępuje, wojna ekonomiczna może osłabić jego potencjał przemysłowy i militarny, ograniczając jego zdolność do walki w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego.

Jedna z najwcześniej udokumentowanych wojen ekonomicznych rozegrała się w starożytnej Grecji w 432 r. p.n.e. Wraz ze wzrostem napięć pomiędzy Atenami a Spartą ateński przywódca Perykles wprowadził drastyczne embargo handlowe na państwo-miasto Megarę, które było jednym z sojuszników Sparty. Uchwała megaryjska (psephisma Megaroi) zabraniała Megaryjczykom dostępu zarówno do rynku Aten, jak i wszystkich portów imperium ateńskiego, które obejmowało większość głównych portów Morza Egejskiego. Wprowadzone embargo było ostre. Dramatopisarz Arystofanes opisywał, że Megaryjczycy „powoli umierali z głodu” i byli zmuszeni do błagania o pomoc Spartan.

Historycy nie są zgodni co do intencji Peryklesa, choć wedle najbardziej wiarygodnych interpretacji wprowadził on embargo, aby nie doprowadzić do wojny na szeroką skalę. Megara dopiero co stanęła po stronie Koryntu w bitwie przeciwko Korkyrze, sojusznikowi Aten, a Perykles chciał uświadomić innym greckim państwom-miastom, przede wszystkim Sparcie, jakie są konsekwencje przeciwstawienia się Atenom i ich potężnej flocie. Perykles uczynił z Megary przykład, chcąc zniechęcić innych do przeciwstawiania się Atenom. Jak to ujął angielski historyk, sir Alfred Zimmern: „Perykles postanowił pokazać, co naprawdę oznacza potęga morska”.

Uchwała megaryjska ukazała zarówno mocne, jak i słabe strony wojny ekonomicznej. Dominacja morska Aten skutkowała przestrzeganiem embarga i wywieraniem ogromnej presji ekonomicznej na Megarejczyków. Nie zapobiegło to jednak wybuchowi wojny. W rzeczywistości być może nawet przyspieszyło konflikt w wyniku przekonania Spartan, że pokój z Atenami jest niemożliwy. Perykles miał nadzieję, że uda mu się uniknąć wojny, jeśli zagrozi przeciwnikom Aten głodem. Zamiast tego przekonał ich, że Ateny działają lekkomyślnie i muszą upaść. Wojna wybuchła, a Ateny poległy.

Wspomniana historia wskazuje na stały problem związany z prowadzeniem wojny ekonomicznej: szkody, które wyrządza, nie zawsze doprowadzają do oczekiwanych zmian politycznych, a jej niezamierzone konsekwencje mogą czasem doprowadzić do rezultatów odwrotnych niż oczekiwane. Porażki związane z prowadzeniem wojny ekonomicznej są lepiej znane niż idące za nią sukcesy.

W 1806 r. cesarz Napoleon nałożył szeroko zakrojone embargo handlowe na Wielką Brytanię, chcąc zmusić swojego największego rywala do zaakceptowania rozrastającego się imperium francuskiego w Europie. Ta polityka znana jako system kontynentalny lub blokada kontynentalna zakazywała Wielkiej Brytanii handlu ze wszystkimi terytoriami znajdującymi się pod kontrolą Napoleona, w tym z Austrią, Belgią, Holandią, Polską, Hiszpanią oraz znaczną częścią Niemiec i Włoch.

Embargo okazało się całkowitą porażką. W przeciwieństwie do Aten pod wodzą Peryklesa to Brytania, a nie Francja napoleońska sprawowała kontrolę nad morzami, więc zakaz nie był w pełni przestrzegany. Brytyjskie towary nadal napływały do Europy, a gospodarka brytyjska nie ucierpiała w takim stopniu, jak chciał tego Napoleon. „Powstrzymanie Anglików przed handlem z Europą za pomocą embarga, bez udziału floty, jest równie niemożliwe, jak zabronienie ptakom budowania gniazd w naszym kraju” – stwierdzono w jednym z raportów. Tereny pod panowaniem Francji, podobnie jak inne mocarstwa na kontynencie, buntowały się przeciwko nałożonemu embargu. Po tym, jak car Aleksander I przestał stosować się do zakazu handlu, Napoleon podjął brzemienną w skutki decyzję o inwazji na Rosję, co w rezultacie doprowadziło do zdziesiątkowania jego armii i haniebnego odwrotu. Fiasko związane z wprowadzeniem systemu kontynentalnego jest przykładem ograniczeń wojny ekonomicznej. Aby sankcje były skuteczne, zwykle wymagają współpracy innych państw – to trudne zadanie, szczególnie gdy wiąże się to z pewnymi ustępstwami.

Gdy przeskoczymy na kartach historii o sto lat do przodu, to zobaczymy świat, który desperacko poszukuje pokojowych rozwiązań konfliktów. W 1919 r. Europa była rozdarta w wyniku I wojny światowej, w której zginęło ok. 20 milionów ludzi i która doprowadziła do upadku europejskich imperiów. Podczas paryskiej konferencji pokojowej w tym samym roku prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson wraz z innymi przywódcami opracowali koncepcję nowej organizacji – Ligi Narodów, której celem miało być utrzymanie pokoju na świecie. Pod egidą Ligi państwa członkowskie miały wspólnie zobowiązać się do karania potencjalnych agresorów ostrymi sankcjami gospodarczymi. Jeśli wszystkie państwa członkowskie jednogłośnie wprowadziłyby takie sankcje, mogłyby, według słów Wilsona, wywołać efekt „większy niż wojna”. Agresorzy wycofaliby się bez oddania jednego wystrzału. „Naród poddany bojkotowi to naród bliski kapitulacji” – oświadczył Wilson. „Gdy zastosuje się te ekonomiczne, pokojowe, ciche, śmiertelne środki, nie będzie potrzeby użycia siły”.

Nie trzeba było długo czekać, by marzenie Wilsona legło w gruzach. Kongres odrzucił przystąpienie Ameryki do Ligi Narodów, co oznaczało, że organizacja oddana ideom wojny ekonomicznej nie otrzyma wsparcia ze strony największej gospodarki świata. Kiedy Japonia najechała Mandżurię w 1931 r., członkowie Ligi nie mogli dojść do porozumienia w sprawie nałożenia na nią sankcji gospodarczych. Cztery lata później, gdy włoski przywódca Benito Mussolini wyruszył na podbój Etiopii, Liga Narodów zastosowała połowiczne embargo handlowe, które wyłączało z handlu surowce takie jak ropa, węgiel i stal. Wpływ tych działań był znikomy. Włochy zgromadziły strategiczne surowce jeszcze przed inwazją i nadal prowadziły otwarty handel zarówno z Ameryką, jak i z Niemcami, które nie przyłączyły się do nałożonego embarga. Wojska Mussoliniego wkrótce zdobyły stolicę Etiopii, Addis Abebę, a Liga Narodów zniosła swoje sankcje. Zwyciężyła siła militarna, a „broń ekonomiczna” poniosła klęskę.

Perykles, Napoleon i Woodrow Wilson: trzej przywódcy, których plany wojny ekonomicznej nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Skutki tej porażki wykraczały daleko poza Etiopię. Wielu historyków wskazuje na bezsilność Ligi Narodów jako jeden z czynników, które kilka lat później ośmieliły Adolfa Hitlera do rozpoczęcia własnych podbojów. Jeśli Wielka Brytania, Francja i inne państwa członkowskie Ligi nie były odpowiednio zdeterminowane, by ukarać włoską agresję, z pewnością nie podjęłyby też odpowiednich kroków w przypadku niemieckiej strategii blitzkriegu. Niezależnie od tego, czy tak było, czy nie, ten brak reakcji ze strony Ligi Narodów w znacznym stopniu zdyskredytował ideę wojny ekonomicznej. Niewiele znaczyło to, że w teorii całkowity bojkot ekonomiczny mógłby zapobiec wybuchowi wojny. W tamtym czasie wywieranie takiego nacisku wciąż wymagało jedności wśród skłóconych mocarstw światowych, z których każde miało swoje własne, wąsko pojęte interesy. Musiało upłynąć jeszcze ponad pół wieku, zanim globalny system finansowy rozwinął się na tyle, żeby taka jedność nie była wymagana.

~~~~

Do XXI w. prowadzenie wojny ekonomicznej w większości przypadków musiało się wiązać z tymi wyzwaniami, które doprowadziły do klęski uchwały megaryjskiej, systemu kontynentalnego czy Ligi Narodów. Nakładanie presji ekonomicznej wymagało sprawowania kontroli nad morzami, zawierania porozumień międzynarodowych lub spełnienia obu tych wymogów jednocześnie. Pierwszy wymóg – sprawowanie kontroli nad morzami – prowadził do zatarcia granicy pomiędzy wojną ekonomiczną a konwencjonalną, czyniąc z broni ekonomicznej raczej wstęp do rozpoczęcia działań militarnych niż ich alternatywę. Drugi wymóg – jedność międzynarodowa – był trudny do zrealizowania, a jeszcze trudniejszy do utrzymania w dłuższym okresie. Zatem spełnienie tych warunków ograniczało skuteczność zastosowania broni ekonomicznej, szczególnie w czasie pokoju.

Nawet gdy wojny ekonomiczne były poparte sprawowaniem kontroli nad morzami i zawieraniem porozumień międzynarodowych, często okazywały się kosztowne i wymagające. Embargo Organizacji Narodów Zjednoczonych nałożone na Irak w latach 90. XX w. jest tego doskonałym przykładem. W sierpniu 1990 r. iracki dyktator, Saddam Husajn, rozpoczął inwazję na Kuwejt – małe, bogate w ropę państwo sąsiadujące z Irakiem. Siły irackie szybko doprowadziły do okupacji Kuwejtu, a Saddam doprowadził do jego aneksji, uznając Kuwejt za dziewiętnastą prowincję Iraku. Był to zabór ziemi, który wydarzył się w momencie, gdy, podobnie jak w 1919 r., światowi przywódcy wierzyli, że właśnie rozpoczyna się nowa pokojowa era.

Dziewięć miesięcy wcześniej upadł mur berliński. Związek Radziecki miał przetrwać jeszcze rok, ale geopolityczny pat między Wschodem a Zachodem dobiegał końca. Michaił Gorbaczow potępił iracką inwazję na Kuwejt jako „rażące naruszenie” prawa międzynarodowego i zobowiązał się do wspierania globalnych wysiłków mających na celu ukaranie Saddama. W ciągu kilku dni od ataku Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję wprowadzającą zakaz handlu z Irakiem. Warunkiem ONZ do zniesienia sankcji było wycofanie wszystkich irackich sił z Kuwejtu.

Ponieważ każde państwo członkowskie ONZ było prawnie zobowiązane do przestrzegania tej rezolucji, a blokada morska wprowadzona przez USA oznaczała wdrażanie tej polityki siłą, sankcje doprowadziły do zniszczenia gospodarki Iraku. Handel z Irakiem gwałtownie wyhamował. W ciągu kilku miesięcy Irak utracił zyski ze sprzedaży ropy naftowej, która stanowiła 60% irackiego PKB i niemal całość dochodów z eksportu. Przez chwilę wydawało się, że Organizacja Narodów Zjednoczonych po zakończeniu zimnej wojny może zrealizować wizję Woodrowa Wilsona, powstrzymując agresję militarną poprzez zastosowanie presji ekonomicznej. George H.W. Bush, przemawiając przed Kongresem we wrześniu 1990 r., ogłosił sukces. „Zbliżamy się do takiej Organizacji Narodów Zjednoczonych” – powiedział – „która działa zgodnie z wizją jej założycieli”. Były to przedwczesne słowa. Mijały kolejne tygodnie i miesiące, a Saddam nie chciał się ugiąć. W końcu Rada Bezpieczeństwa ONZ rozpoczęła działania militarne w celu wyparcia irackich wojsk z Kuwejtu.

Wojna, która wybuchła, nie była szczególnie wyrównaną walką. W lutym 1991 r. siły amerykańskie i sojusznicze potrzebowały zaledwie 100 godzin, aby rozgromić iracką armię. Po raz kolejny siła militarna odniosła sukces tam, gdzie zawiodła presja ekonomiczna.

Nawet gdy Kuwejt odzyskał niepodległość, ONZ utrzymała embargo gospodarcze wobec Iraku. Tym razem deklarowanym celem było powstrzymanie Saddama przed zdobyciem bomby jądrowej i innej broni masowego rażenia. Dopóki inspektorzy nie potwierdziliby, że Irak zaniechał programów rozwoju broni jądrowej, chemicznej i biologicznej, świat miał nadal zakazywać handlu z Irakiem.

Embargo miało trwać ponad dekadę, ale jego utrzymywanie napotkało trudności. Po pierwsze, jego egzekwowanie wymagało trwałego rozmieszczenia sił na morzu. Okręty wojenne z ponad 20 krajów, dowodzone przez amerykańskich oficerów marynarki wojennej, monitorowały ruch morski do i z irackich portów. Gdy tylko marynarze nabrali podejrzeń co do jakiegoś statku, wysyłali specjalną załogę łodzią lub helikopterem, aby wejść na jego pokład i przeprowadzić inspekcję. Począwszy od 1995 r., ich praca stała się bardziej skomplikowana w związku z decyzją ONZ zezwalającą na wznowienie ograniczonego eksportu ropy przez Irak, aby złagodzić dotkliwy wpływ embarga na zwykłych Irakijczyków. Program Ropa za żywność, jak go nazwano, pozwalał Irakowi sprzedawać ropę, o ile uzyskany z tego dochód przeznaczony był na zakup żywności, leków i innych produktów związanych z działalnością humanitarną. Aby zapewnić przestrzeganie tych warunków, amerykańscy urzędnicy musieli dokładnie badać każdą wysyłkę irackiej ropy, sprawdzając, czy ropa jest prawidłowo oznakowana i czy dochód z niej jest właściwie wykorzystywany. To skomplikowane zadanie wymagało wnikliwego przeglądania kontraktów, a czasem nawet wysyłania próbek ropy do badań laboratoryjnych.

Była to żmudna i kosztowna praca, zarazem nie w pełni skuteczna. Przemytnicy opracowywali coraz sprytniejsze metody omijania kontroli. Zuchwali handlarze ropą postrzegali embargo jako okazję do zarobku; jeśli zostali przyłapani na jego naruszeniu, traktowali to jako koszty wliczone w prowadzenie biznesu. Saddam żądał od odbiorców ropy łapówek, które ci często płacili w tajemnicy. Saddam zgromadził z tego tytułu prawie 2 miliardy dolarów. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) oszacowała, że na przemycie ropy mógł on zarobić nawet 11 miliardów dolarów. Irak znajdował się pod ogromną presją ekonomiczną, ale ropa wyciekała wszystkimi kanałami, a z powrotem wpływało wystarczająco dużo pieniędzy, by utrzymać Saddama przy władzy.

Tymczasem międzynarodowe poparcie dla embarga słabło. Irak pogrążył się w kryzysie humanitarnym, będącym konsekwencją nie tylko nałożonego na niego embarga, ale również zniszczeń spowodowanych wojną w Zatoce Perskiej i wszechobecnej korupcji panującej za reżimu Saddama. Liczba osób głodujących i współczynnik śmiertelności niemowląt gwałtownie wzrosły, ponieważ Saddam zdecydował się sprzedawać ropę poprzez przemytników, aby móc przywłaszczać sobie zyski ze sprzedaży, zamiast wykorzystywać je zgodnie z warunkami programu Ropa za żywność. Kiedy George W. Bush objął w 2001 r. urząd prezydenta, powszechna ocena embarga była negatywna – embargo przez jednych uznawane było za niehumanitarne, a przez innych za nieskuteczne. Nieskuteczność embarga przyczyniła się w dużym stopniu do katastrofalnej w skutkach decyzji Busha o inwazji na Irak w 2003 r.

Ironią było to, że embargo osiągnęło swój główny cel: zniszczyło iracki program nuklearny. Pomimo względnego sukcesu rządu irackiego, jakim było omijanie sankcji, stracił on setki miliardów dolarów potencjalnych dochodów ze sprzedaży ropy oraz dostęp do ważnego sprzętu wojskowego. Polityka sankcji nie ostudziła ambicji Saddama, ale niewątpliwie utrudniła ich realizację. Jak ujął to Hans Blix, główny inspektor ONZ ds. broni w Iraku: „ONZ i świat odnieśli sukces w rozbrajaniu Iraku, nie wiedząc o tym”.

Ogólnie rzecz biorąc, embargo na Irak było chaotyczną, tragiczną lekcją na temat współczesnej wojny ekonomicznej. Z jednej strony skutecznie osłabiło siły militarne dyktatora i zapobiegło powstaniu nowej potęgi nuklearnej na Bliskim Wschodzie. Z drugiej strony niepotrzebnie uderzało w irackich cywilów; jego egzekwowanie pociągało za sobą trzynastoletnią blokadę morską, której koszt wynosił 1 miliard dolarów rocznie i która utrzymywała amerykańskie siły w ciągłej gotowości bojowej. Embargo osłabiło międzynarodową jedność w ONZ, która pojawiła się, gdy Saddam najechał Kuwejt. Co gorsza, mimo że embargo doprowadziło do zaniechania programu nuklearnego przez Irak, to nie zapobiegło amerykańskiej inwazji na ten kraj w 2003 r. Zamiast być realną alternatywą dla wojny, embargo posłużyło jedynie jako pomost od jednej wojny do drugiej.

Fiasko tej polityki zniechęciło Stany Zjednoczone i inne światowe mocarstwa do prowadzenia wojen ekonomicznych. Ich koszty były zbyt wysokie, a korzyści zbyt małe. Zmiana tych proporcji wymagałaby głębokiego przeobrażenia globalnego systemu finansowego – przeobrażenia, które uwolniłoby prowadzących wojnę ekonomiczną od dotychczasowych ograniczeń. Jak się okazało, ta przemiana została już wprawiona w ruch w latach 90. XX w. Niemniej musiało minąć jeszcze kilka lat, zanim jej skutki stały się oczywiste. Aby wypowiedzieć kolejną wojnę ekonomiczną, amerykańscy urzędnicy nie musieliby już stosować blokady morskiej ani tak bardzo polegać na ONZ. Wystarczyłoby, że poznaliby mechanizmy światowej gospodarki stworzone przez kluczowych bankierów, takich jak Alan Greenspan, i dyrektorów generalnych, takich jak Walter Wriston. Następnie musieliby rozpoznać, gdzie znajdują się jej punkty krytyczne, i wywrzeć na nie presję.

2Niewidzialna infrastruktura

Adam Smith, osiemnastowieczny szkocki ekonomista i teoretyk kapitalizmu, zasłynął z opisu wolnego rynku, którym kieruje „niewidzialna ręka”. Ta niewidoczna siła – ludzki interes własny – gwarantowała bardziej efektywną alokację zasobów niż jakikolwiek centralny plan. Współczesna globalna gospodarka opiera się na innej niewidocznej sile, znacznie mniej teoretycznej w swej naturze: niewidzialnej infrastrukturze umożliwiającej transgraniczne operacje finansowe, które z kolei stanowią podstawę sprzedaży towarów i globalnych łańcuchów dostaw aż po handel międzynarodowy i inwestycje zagraniczne. Praktycznie każda większa transakcja opiera się na tej infrastrukturze, niezależnie od tego, które kraje czy firmy są w nią zaangażowane. Jeśli prowadzisz jakiekolwiek interesy poza swoim krajem, chcąc nie chcąc, korzystasz z tej infrastruktury.

W sercu tej infrastruktury leży jedna waluta: dolar amerykański. Słusznie postrzegamy dolara jako globalną walutę rezerwową, a amerykańskie obligacje skarbowe jako najbezpieczniejsze aktywa dla inwestorów na całym świecie, przyciągające wszystkich – od farmerów ze środkowego zachodu po Komunistyczną Partię Chin. Dolar jest najważniejszym światowym środkiem przechowywania wartości. Banki centralne utrzymują 60% wszystkich rezerw walutowych w dolarach, trzy razy więcej niż w euro, które zajmuje drugie miejsce, i ponad dwadzieścia razy więcej niż w chińskim juanie. Stany Zjednoczone są także domem dla dwóch największych giełd papierów wartościowych na świecie – New York Stock Exchange i NASDAQ – które szczycą się kapitalizacją rynkową kilkakrotnie większą niż ich najwięksi zagraniczni rywale. Wyceniany na ponad 50 bilionów dolarów rynek amerykańskich obligacji również przyćmiewa pozostałe światowe rynki. Gdy zaś firmy zwracają się do międzynarodowych rynków kapitałowych po gotówkę, prawie zawsze pożyczają w dolarach: 70% zadłużenia w walutach obcych denominowane jest w dolarach.

Choć te statystyki robią wrażenie, to stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej. Dolar jest także domyślną jednostką rozliczeniową i środkiem wymiany na świecie, co oznacza, że dostęp do niego jest niezbędny, by uczestniczyć w globalnej gospodarce. Gdy dwie firmy z różnych krajów handlują ze sobą, kupujący musi najpierw wymienić swoją walutę na walutę sprzedającego. Rozważmy przykład indyjskiego rolnika eksportującego ryż do Arabii Saudyjskiej. Aby zapłacić za ryż, saudyjski importer musi wymienić saudyjskie riale na indyjskie rupie. Jednak bank nie może bezpośrednio wymienić tych dwóch walut. Saudyjskie banki nie handlują rupiami, a indyjskie banki nie akceptują riali. Światowa gospodarka jest zbyt złożona, a liczba walut zbyt zróżnicowana, by pojedynczy bank mógł trzymać w rezerwie każdy rodzaj waluty, z jaką może się zetknąć. Banki zazwyczaj trzymają znaczne zapasy tylko dwóch walut: waluty swojego kraju macierzystego i dolara amerykańskiego. Aby doszło do transakcji indyjskiego ryżu, bank saudyjskiego importera musi najpierw wymienić riale na dolary, a następnie użyć tych dolarów do zakupu rupii na rynku walutowym. Dolar będzie służył jako swoisty pośrednik, nawet w przypadku transakcji, w której nie uczestniczyły amerykańskie firmy.

To wyjaśnia, dlaczego prawie 90% transakcji wymiany walut odbywa się przy pomocy dolara amerykańskiego, mimo że Stany Zjednoczone odpowiadają za mniej niż 10% światowego eksportu. Spośród dziesięciu najczęstszych par walutowych w transakcjach wymiany walut na świecie wszystkie oprócz jednej dotyczą dolara. Każdego dnia handlowcy częściej zamieniają dolary amerykańskie na franki szwajcarskie niż zamieniają euro czy chińskiego juana na jakąkolwiek inną walutę poza dolarem.

Oprócz kwestii dolara niewidzialna infrastruktura, która jest fundamentem światowej gospodarki, obejmuje banki i innych pośredników, którzy prowadzą większość transakcji transgranicznych. Wiele z tych instytucji to instytucje amerykańskie, ale nawet te pozostałe przestrzegają amerykańskiego prawa, ponieważ zależne są od możliwości działania w Stanach Zjednoczonych.

Rozważmy teraz przykład indyjskiej rafinerii, która importuje ropę z Arabii Saudyjskiej. Aby zapłacić za ten zakup, indyjska rafineria musi przelać dolary saudyjskiej firmie naftowej (z pewnych powodów, o których wkrótce będzie mowa w tej książce, ropa – towar, którym handluje się najczęściej na świecie – jest wyceniana w dolarach). Ponieważ większość banków nie utrzymuje wzajemnych rachunków korespondencyjnych, przelew musiałby przejść przez nie w jednym z głównych banków w Nowym Jorku. Ten bank – powiedzmy Citibank lub JPMorgan Chase – obciążyłby konto banku indyjskiej rafinerii i uznał konto banku saudyjskiej firmy naftowej. Aby to zrobić, przelew musiałby zostać rozliczony przez jeden z dwóch amerykańskich systemów płatności – Clearing House Interbank Payments System (CHIPS) lub system Fedwire Rezerwy Federalnej. Gdyby indyjska rafineria, saudyjska firma naftowa lub którykolwiek z ich banków zostały wykluczone z tych systemów, transakcja nie mogłaby zostać zrealizowana.