Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Niezwykła opowieść o małym piesku, który pewnego dnia musi stać się detektywem by odnaleźć skradzioną biżuterię babci Marylki. Historia pełna humoru.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 18
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tekst: Piotr Kościelny
Projekt graficzny: Katarzyna Zdonek
Redakcja: Anna Płaskoń-Sokołowska
Korekta: Maria Kiczka
Skład i łamanie: Katarzyna Zdonek
© Copyright for text by Piotr Kościelny, 2026
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo BWB, Głogów 2026
All rights reserved
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Wydanie I ISBN 978-83-9549-718-6
ul. Armii Krajowej 1c/10, 67-200 Głogów
tel. 607 464 934
Cała przygoda wydarzyła się pewnego czerwcowego poranka.
Mam na imię Marudek i jestem zwykłym pieskiem kundelkiem. Mieszkam z babcią Marylką w małej chatce na obrzeżach wsi. Oprócz nas w gospodarstwie są jeszcze krówka Mucia, kocica Cicia, kilka kurek: Nioska, Kwoczka, Daisy oraz Dziubka, kogut Carlos i owieczka Becia. Choć jesteśmy różni, wszyscy żyjemy w zgodzie.
Może jesteście ciekawi, dlaczego nazywam się Marudek. Wyjaśnienie jest proste. Gdy byłem małym szczeniaczkiem, nie lubiłem jeść. Babcia karmiła mnie butelką i mówiła, że ze mnie jest taki marudek. Tak już zostało i moje imię bardzo polubiłem.
Żyliśmy sobie spokojnie, aż do tego czerwcowego poranka. Gdy się obudziłem, usłyszałem, jak babcia Marylka szuka czegoś w szafkach. Po chwili usiadła zrezygnowana i powiedziała:
– Przecież tę branstkę położyłam wczoraj na szafce nocnej. Chyba mamy złodzieja…
Gdy usłyszałem te słowa, bardzo się zmartwiłem. W naszej chatce nikt nigdy niczego nie ukradł. Poczułem, że muszę pomóc babci w odnalezieniu zguby. Postanowiłem, że zostanę detektywem i rozpocznę śledztwo.
Tak właściwie to nie wiedziałem, co powinien robić detektyw, miałem jednak nadzieję, że rozwiążę całą sprawę szybko i skutecznie.
Wyszedłem z domu i z nosem przy ziemi obwąchałem całe podwórko. Nigdzie nie wyczułem obcego zapachu. Biegałem tak wokół płotu, który okalał całe gospodarstwo, wybiegłem nawet na drogę prowadzącą do chatki. Niestety, nie trafiłem na żaden trop.
Usiadłem i zacząłem drapać się nogą za uchem. My, pieski, tak robimy, gdy musimy pomyśleć. Ludzie uważają, że drapiemy się, bo coś nas swędzi, a my najzwyczajniej w świecie zastanawiamy się, co robić dalej.
Okładka
Strona tytułowa
Stopka redakcyjna
Pies Marudek detektywem
