Pani bibliotekarka na tropie - Eliza Mikulska - ebook + książka

Pani bibliotekarka na tropie ebook

Mikulska Eliza

4,0

Opis

W miasteczku, w którym Anna pracuje jako bibliotekarka, zaczynają się dziać dziwne rzeczy - bez powodu wybita szyba w szkolnej sali, zdechnięte rybki i pokaleczone rośliny pani Żabińskiej. Nawet domowe zwierzęta zachowują się inaczej, jakby cały czas czegoś się bały. Sytuacja jednak wymyka się spod kontroli, gdy z miejscowego muzeum ucieka wystawa przyrodnicza, a po ulicach grasują dzikie zwierzęta, z dinozaurem na czele. Ania, Julian i Ola będą musieli się zmierzyć z zupełnie niecodziennym wyzwaniem, bo wydaje się, że to jedyne osoby, które są w stanie uchronić miasteczko i jego mieszkańców przed przestraszonymi i zdezorientowanymi zwierzętami.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 117

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,0 (10 ocen)
5
2
2
0
1
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Bakot78

Nie oderwiesz się od lektury

7 i 10latkom bardzo się spodobało.
00
DianaFila

Nie polecam

Chyba to jest ten moment, aby przestać czytać literaturę dziecięcą.
00
Ewelina2611

Nie oderwiesz się od lektury

"Pani Bibliotekarka na tropie " Eliza Mikulska pisarka to kontynuacja losów Zaczarowanej Bibliotekarski. Choć przy czytaniu nieznajomość pierwszego tomu nie będzie w niczym przeszkadzać .Jest to książka dla młodszych czytelników, choć dorosły bawi się przy niej znakomicie. Autorka stworzyła ciekawą fabułę zabierając czytelnika w podróż pełną przygód ,tajemniczości i tematów, które są bardzo ważne. Książka pokazuje i uczy, że akceptacja i pokochanie siebie pozwala nabrać zaufania i wzmocnienia wiary w swoje siły .Dzięki temu podnosi się nasza pewność siebie . Pozwalając nam żyć tak jak chcemy ,zgodnie z naszymi oczekiwaniami i marzeniami . "- W życiu każdego najważniejsza jest równowaga .Wszystko ma swoje miejsce. Powinniśmy czasem w codziennym pędzie się zatrzymać i chwilę zastanowić nad tym ,czy sposób ,w który żyjemy ,nam służy". Autorka zabiera czytelnika w kolejną podróż czytelniczą. Przed Anią , Olą i Julianem nie lada wyzwanie . W miasteczku ,w którym mieszkają zaczynają dz...
00
Krasnal7

Nie oderwiesz się od lektury

Przyjemna powiesc na weekend. Urocza fabuła, wątek detektywistyczny. Spodoba się młodzieży.
00

Popularność




Co­py­ri­ght © Eliza Mi­kul­ska Co­py­ri­ght © 2023 by Lucky
Pro­jekt okładki: Ilona Go­styń­ska-Rym­kie­wicz
Ilu­stra­cja na okładce: Elie (stock.adobe.com)
Ilu­stra­cje: Na­ta­lia Mi­kul­ska
Skład i ła­ma­nie: Mi­chał Bog­dań­ski
Re­dak­cja i ko­rekta: Klau­dia Jo­va­no­vska
Wy­da­nie I
Ra­dom 2023
ISBN 978-83-67787-39-0
Wy­daw­nic­two Lucky ul. Że­rom­skiego 33 26-600 Ra­dom
Dys­try­bu­cja: tel. 501 506 203 48 363 83 54
e-mail: kon­takt@wy­daw­nic­two­lucky.plwww.wy­daw­nic­two­lucky.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Roz­dział I

W ma­łym mia­steczku w nie­du­żym do­meczku sie­działa so­bie na ka­na­pie Anna z książką w ręku. Jej plecy opie­rały się o czer­wone po­duszki, a sto­jące na pod­ło­dze stopy otu­lał pies Strzy­żyk, uci­na­jący so­bie drzemkę. Na sto­liku przed ka­napą w fi­li­żance stała ja­śmi­nowa her­bata, któ­rej aro­mat roz­prze­strze­niał się po po­miesz­cze­niu i przy­wo­ły­wał miłe wspo­mnie­nia. Anna, która pra­co­wała w mia­steczku jako bi­blio­te­karka, przy­po­mi­nała so­bie, jak Ola po­da­ro­wała jej szcze­niaczka, żeby zła­go­dzić jej sa­mot­ność i ob­jawy aler­gii na do­tyk. Z roz­czu­le­niem wspo­mi­nała dni, gdy mu­siała no­sić rę­ka­wiczki, bo każde do­tknię­cie in­nej osoby po­wo­do­wało omdle­nie. Unio­sła ką­ciki ust w górę. Tak, dzięki tam­tym przy­go­dom na­uczyła się uśmie­chać, zy­skała praw­dzi­wych przy­ja­ciół i wy­zdro­wiała.

Odło­żyła książkę na ka­napę i przy­mknęła oczy. W tej sa­mej chwili drzwi miesz­ka­nia otwo­rzyły się z im­pe­tem i do środka wpa­dła ocie­ka­jąca wodą Ola.

– Cio­ciu Aniu, cio­ciu Aniu! – za­częła od progu, zna­cząc pod­łogę mo­krymi pla­mami, a le­żący po­środku dy­wan – bło­tem.

Bi­blio­te­karka spoj­rzała na dziew­czynkę, na ba­ła­gan, który za sobą zo­sta­wiała, i gło­śno wes­tchnęła. Strzy­żyk prze­rwał swoją drzemkę i pod­szedł do Oli, mer­da­jąc we­soło ogo­nem.

– Wi­taj w domu.

– Tak, prze­pra­szam, po­win­nam się przy­wi­tać, ale jest afera.

Anna wstała z ka­napy i zdjęła z dziew­czynki mo­krą kurtkę. Za­wsty­dzona Ola ścią­gnęła buty. Bi­blio­te­karka po­dała jej su­chy ręcz­nik, a sama mo­pem prze­tarła pod­łogę i po­wie­działa:

– Żadna afera nie jest warta tego, żeby zła­pać ka­tar. Zwłasz­cza wio­sną, kiedy dziś leje, a ju­tro za­świeci słońce i ze­chcesz po­jeź­dzić na ro­we­rze. Usiądź przy stole, na­leję ci zupy i wszystko mi opo­wiesz.

– Kiedy ja te­raz nic nie prze­łknę.

– To zro­bię ci cho­ciaż her­baty. – Ko­bieta we­szła do kuchni i po­sta­wiła czaj­nik na ku­chence.

Ola opa­dła na krze­sło, lecz krę­ciła się na nim we wszyst­kie strony.

– Nie ro­zu­miem, jak cio­cia może my­śleć o her­ba­cie, kiedy w mia­steczku dzieją się ta­kie rze­czy.

– Może dla­tego, że dziś mam dzień wolny i zaj­muję się od­po­czy­wa­niem. I żadne wie­ści z mia­steczka do mnie nie do­cho­dzą.

– Bo dziś w szkole wy­bu­chła afera.

– A co do­kład­nie się stało?

– Na prze­rwie usły­sze­li­śmy brzęk tak gło­śny, że na­wet na­sze roz­mowy go nie za­głu­szyły. Do­cho­dził z sali bio­lo­gicz­nej. Wszy­scy po­szli­śmy w tamtą stronę i za­trzy­ma­li­śmy się w progu. A tam... istne po­bo­jo­wi­sko! – eks­cy­to­wała się Ola.

– Ktoś stłukł szybę? – do­my­śliła się Anna.

– Tak, ale nikt nie wie kto. Pani Żaba, to zna­czy Ża­biń­ska, gdy to zo­ba­czyła, to się za­ła­mała. Za­częła krzy­czeć i pła­kać.

– Z po­wodu tej szyby?

– Nie tylko. Ka­wałki szkła po­wpa­dały w jej ko­lek­cję ro­ślin i ona mó­wiła, że po­prze­ci­nały li­ście i nie­któ­rych eg­zem­pla­rzy już się nie da ura­to­wać. I w sali zro­bił się prze­ciąg, trza­snęły drzwi i wy­biły ko­lejną szybę! Wtedy Żaba za­częła krzy­czeć, że­by­śmy wy­szli i zo­sta­wili ją samą.

– A może tę pierw­szą szybę też wy­bił wiatr, bo zro­bił się prze­ciąg?

– Dy­rek­torka mó­wiła, że to nie­moż­liwe, bo obie po­tłu­czone szyby wy­glą­dają zu­peł­nie ina­czej. Ta pierw­sza ma dziurę po­środku. I Żaba mó­wiła, że pew­nie ja­kiś uczeń rzu­cił ka­mie­niem albo piłką, w do­datku zro­bił to spe­cjal­nie.

– Ale prze­cież ma­cie w szkole mo­ni­to­ring?

– Jest, ale nic na nim nie ma. Mó­wię ci, cio­ciu, że to afera. A do Żaby to aż pan dok­tor z przy­chodni przy­szedł i zro­bił jej za­strzyk na uspo­ko­je­nie.

– Cie­kawe, bar­dzo cie­kawe – mruk­nęła bi­blio­te­karka i się za­my­śliła. Na­wet nie za­uwa­żyła, że czaj­nik gwiż­dże już od dłuż­szego czasu, do­ma­ga­jąc się, aby ktoś wy­łą­czył pod nim gaz.

Ola zer­k­nęła na bi­blio­te­karkę i na czaj­nik, po czym wstała ze swo­jego miej­sca i po­de­szła do ku­chenki. Po chwili gwiz­da­nie uci­chło, lecz Anna się nie po­ru­szyła.

– Wszystko do­brze, cio­ciu? – za­py­tała dziew­czynka.

Bi­blio­te­karka kil­ka­krot­nie za­mru­gała i po­woli po­de­szła do Oli.

– Byli ja­cyś świad­ko­wie tego zda­rze­nia?

– To zna­czy?

– Czy ktoś wi­dział, co się stało?

– Wła­śnie nikt. O to cho­dzi.

– Na­pijmy się her­baty. Zo­ba­czysz, że do ju­tra wszystko się wy­ja­śni – rze­kła Anna i na­sy­pała do dzbanka fu­sów, po czym za­lała je wrząt­kiem.

Ola wes­tchnęła roz­cza­ro­wana.

– My­śla­łam, że pój­dziemy to spraw­dzić, że po­ba­wimy się w de­tek­ty­wów...

– Olu, nie zo­sta­łam upo­waż­niona do tego, żeby bez celu krę­cić się po szkole. Tym bar­dziej że lek­cje dziś już się skoń­czyły, prawda?

Dziew­czynka ski­nęła głową.

– Zróbmy tak: pój­dziesz ju­tro do szkoły i spraw­dzisz salę bio­lo­giczną. Za­łożę się, że po dzi­siej­szej afe­rze nie bę­dzie tam śladu. A te­raz, je­śli masz ochotę, to mo­żesz się wy­brać ze mną i ze Strzy­ży­kiem na spa­cer.

– Zo­stanę w domu. Mam na ju­tro dużo za­dane – bąk­nęła Ola, wzięła ple­cak i ru­szyła do swo­jego po­koju, my­śląc o tym, że pierw­szy raz od dłuż­szego czasu zda­rzyło się coś dziw­nego, a do­ro­śli to ba­ga­te­li­zują. Wie­działa, że oni pa­trzą na świat w inny spo­sób, lecz nie my­ślała, że w aż tak różny od niej.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki