Paardeberg 1900 - Tomasz Greniuch - ebook

Paardeberg 1900 ebook

Tomasz Greniuch

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Wojna anglo-burska z lat 1899–1902, nazywana również drugą wojną burską, zdecydowała o losach najbogatszego regionu kontynentu afrykańskiego – Afryki Południowej. Jej stronami były: Wielka Brytania i jej dominia – Australia, Kanada i Nowa Zelandia, oraz republiki założone przez Burów, czyli osadników głównie pochodzenia holenderskiego – Republika Południowej Afryki zwana potocznie Transwalem i Wolne Państwo Oranii. Odkrycie w Transwalu i Oranii złóż złota i diamentów sprawiło, że pożądliwie patrzyły na nie władze brytyjskie, chcąc je dołączyć do swoich posiadłości południowoafrykańskich: Kolonii Przylądkowej, Natalu i Beczuany. Wojnę rozpoczęli Burowie, aby zająć punkty strategiczne w koloniach brytyjskich. Początkowo odnosili sukcesy, m.in. pod Colenso i Spion Kop. Oblegli miasto Kimberley w Kolonii Przylądkowej. Brytyjczycy wysłali mu na odsiecz siły dowodzone przez gen. Horatio Kitchenera, sławnego pogromcę sudańskich mahdystów. Oddziały Burów pod dowództwem gen. Pieta Cronje zostały osaczone pod Paardebergiem nad rzeką Modder. Po intensywnych walkach poddały się one 27 lutego 1900 roku. Ta klęska wydatnie osłabiła morale Burów, a Brytyjczycy kontynuowali ofensywę, zajmując Oranię.

Wydarzenia drugiej wojny burskiej oraz przebieg i skutki bitwy pod Paardebergiem przybliża historyk Tomasz Greniuch.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 318

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redak­tor pro­wa­dzący: Bogu­sław Kubisz Redak­tor mery­to­ryczny: Miłosz Nie­wie­ro­wicz Ilu­stra­cja na okładce: Marek Szyszko Pro­jekt okładki: Agnieszka Matu­siak Redak­tor tech­niczny: Agnieszka Matu­siak Korekta: Bogu­sława Jędra­sik Mapy: Dariusz Wie­czo­rek

Copy­ri­ght © by Dres­sler Dublin Sp. z o.o., Oża­rów Mazo­wiecki 2025 Copy­ri­ght © Tomasz Gre­niuch, 2025

Wydaw­nic­two Bel­lona ul. Han­kie­wi­cza 2, 02-103 War­szawa tel. +48 22 457 04 02 www.bel­lona.pl www.face­book.com/Wydaw­nic­two.Bel­lona

Księ­gar­nie inter­ne­towe: www.swiatk­siazki.pl www.ksiazki.pl

Dys­try­bu­cja Dres­sler Dublin sp. z o.o. ul. Poznań­ska 91, 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-11-18047-5

Wer­sję elek­tro­niczną w sys­te­mie Zecer przy­go­to­wała Róża Rozaxa

Dedykacja

Moim dziel­nym sio­strom poświę­cam. Joan­nie, Dia­nie, Kata­rzy­nie i Mał­go­rza­cie.

Wstęp

Pewien gość w jed­nym z laage­rów (obo­zów) w Natalu powie­dział kie­dyś o bur­skim miesz­cza­ni­nie: „żoł­nierz”. Bur z dziel­nicy Wak­ker­stroom prze­rwał mu i powie­dział, że nie ma bur­skich żoł­nierzy. „Jeśli chcesz, aby­śmy zro­zu­mieli, o kim mówisz – kon­ty­nu­ował – musisz nazy­wać nas miesz­cza­nami1 lub far­me­rami. Tylko Anglicy mają żoł­nie­rzy”2.

Ten krótki dia­log naj­peł­niej uka­zuje prze­ciw­nika, z któ­rym impe­rium bry­tyj­skie zmie­rzyło się w naj­krwaw­szej woj­nie na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim. Wojna anglo-bur­ska z lat 1899–1902 nazy­wana rów­nież drugą wojną bur­ską3 była kon­flik­tem, który zde­cy­do­wał o losach naj­bo­gat­szego regionu kon­ty­nentu – Afryki Połu­dnio­wej.

Stro­nami kon­fliktu była Wielka Bry­ta­nia i jej domi­nia: Austra­lia, Kanada i Nowa Zelan­dia, oraz repu­bliki bur­skie: Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki (Zuid-Afri­ka­an­sche Repu­bliek, ZAR) – potocz­nie Trans­wal (Trans­vaal), oraz Wolne Pań­stwo Ora­nia (Oranje-Vry­staat). Bur­ge­rzy byli wspie­rani przez rebe­lian­tów z Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej (Cape Colony)i cudzo­ziem­skich ochot­ni­ków, głów­nie z Holan­dii, Bel­gii, Fran­cji, Nie­miec, Irlan­dii, Włoch, ze Szwe­cji i z Rosji.

Wojna toczyła się na roz­le­głym połu­dnio­wo­afry­kań­skim pła­sko­wyżu (veld) i obrze­żach kotliny Kala­hari. Region cha­rak­te­ry­zo­wał się tra­wia­stymi rów­ni­nami i suchymi pół­pu­sty­niami z izo­lo­wa­nymi pasmami wzgórz z pła­skimi szczy­tami zazwy­czaj pozba­wio­nymi roślin­no­ści (kopje). Dzia­ła­nia zbrojne roz­po­częli Buro­wie. Ude­rzyli na trzech kie­run­kach – na wscho­dzie, ata­ku­jąc kolo­nię Natal, na pół­nocy, wcho­dząc do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, oraz na zacho­dzie, doko­nu­jąc inwa­zji na pogra­ni­cze Pro­tek­to­ratu Beczu­ana­ladu i Gri­qu­alandu Zachod­niego. Na żad­nym z tych kie­run­ków nie osią­gnęli zde­cy­do­wa­nego powo­dze­nia. W Natalu nie zdo­byli głów­nego mia­sta z bry­tyj­skim gar­ni­zo­nem w Lady­smith, na połu­dniu nie zablo­ko­wali węzło­wych sta­cji kole­jo­wych, nato­miast na zacho­dzie nie zajęli poten­cjal­nych baz bry­tyj­skiego oporu w Mafe­king i Kim­ber­ley.

Wbrew stra­te­gii agre­so­rów Buro­wie nie dążyli do poko­na­nia wroga. W zamy­śle głów­no­do­wo­dzą­cych inwa­zja miała ogra­ni­czony zasięg, a jej celem było zaję­cie dogod­niej­szych pozy­cji do obrony przed Bry­tyj­czy­kami. Pla­no­wano oprzeć się na natu­ral­nych barie­rach – rze­kach. W Natalu Buro­wie oko­pali się wzdłuż Tugeli, nato­miast na fron­cie zachod­nim zajęli linię brze­gową Mod­der i Riet. W obu przy­pad­kach agre­so­rzy stali się obroń­cami prze­praw i bro­dów (drift) przed armią bry­tyj­ską zmie­rza­jącą ze wszyst­kich stron impe­rium do Afryki Połu­dnio­wej.

Burom bra­ko­wało pod­sta­wo­wego doświad­cze­nia mili­tar­nego. W ich izo­lo­wa­nym świe­cie jedy­nym prze­ciw­ni­kiem były ple­miona Bantu, a walki z nimi ukształ­to­wały sys­tem mili­tarny, któ­rego pod­stawą były pospo­lite rusze­nie i doświad­cze­nie tubyl­ców. Zgod­nie z nie­pi­saną dok­tryną prze­trwa­nia bur­ska ini­cja­tywa pierw­szego mie­siąca wojny miała zatem na celu zabez­pie­cze­nie wła­snej egzy­sten­cji. W końcu była to inwa­zja „miesz­czan” i „far­me­rów”.

Wielka Bry­ta­nia dys­po­no­wała armią zawo­dową o ugrun­to­wa­nej pozy­cji nie­mal na wszyst­kich kon­ty­nen­tach i była zde­ter­mi­no­wana, by poko­nać wroga oraz przy­wró­cić rów­no­wagę w regio­nie, co ozna­czało znie­sie­nie nie­pod­le­gło­ści obu repu­blik. Bry­tyj­scy dowódcy zigno­ro­wali prze­ciw­nika – ceną były tzw. czarny tydzień4 i sta­gna­cja na fron­tach na ponad dwa mie­siące. Ten czas wyko­rzy­stali Bry­tyj­czycy, nato­miast Buro­wie bez­czyn­nie obser­wo­wali przy­go­to­wa­nia prze­ciw­nika do ofen­sywy. Bry­tyj­skie ude­rze­nie oka­zało się sku­teczne, dopro­wa­dza­jąc w 134. dniu wojny do punktu zwrot­nego tego kon­fliktu – bitwy pod Paar­de­ber­giem.

Bry­tyj­scy dowódcy i publi­cy­ści nieco na wyrost nazwali star­cie pod Paar­de­ber­giem Seda­nem Cronjégo, czy­niąc porów­na­nie do prze­ło­mo­wej bata­lii wojny fran­cu­sko-pru­skiej z 1870 roku, w wyniku któ­rej cesarz Fran­cu­zów Napo­leon III dostał się do pru­skiej nie­woli, a Dru­gie Cesar­stwo Fran­cu­skie prze­stało ist­nieć. Bry­tyj­ski dyplo­mata Edgar Vin­cent D’Aber­don zali­czył bitwę pod Seda­nem do jed­nej z 18 bitew decy­du­ją­cych o losach świata. Ponie­waż Paar­de­berg leży na pery­fe­riach świata, bata­lia zde­cy­do­wała „jedy­nie” o losach Afryki Połu­dnio­wej. I choć głów­no­do­wo­dzący w tej bitwie Pie­ter Arnol­dus „Piet” Cronjé nie był Napo­leonem III, to schwy­ta­nie przez Bry­tyj­czy­ków przed­sta­wi­ciela wodza naczel­nego na fron­cie zachod­nim i ponad 4 tys. bur­ge­rów dopro­wa­dziło do upadku morale w bur­skich sze­re­gach i maso­wego poczu­cia, że ich sprawa została prze­grana.

Uczu­cia towa­rzy­szące Burom po bitwie dobit­nie okre­ślił gen. Chri­stiaan Rudolf de Wet: „Nie pomy­ślał [Cronjé], że bur­ge­rzy powie­dzą sobie, iż daremną jest rze­czą prze­dłu­żać opór, jeżeli on, Cronjé, naj­sław­niej­szy i naj­męż­niej­szy z pomię­dzy nas, pozwo­lił się wziąć do nie­woli. Może być, że Bóg, kie­ru­jący losami wszyst­kich naro­dów, posta­no­wił, aże­by­śmy w Paar­de­bergu wychy­lili do dna kie­lich gory­czy”5. Co prawda ostat­nia bitwa regu­lar­nej fazy wojny została sto­czona 27 sierp­nia 1900 roku na wzgó­rzach Ber­gen­dal, a sam kon­flikt zakoń­czył się dopiero 31 maja 1902 roku, ale bur­ski opór został zła­many wła­śnie pod Paar­de­ber­giem. Wojna na połu­dniu Afryki była pierw­szym kon­fliktem medial­nym. Kore­spon­denci na bie­żąco rela­cjo­no­wali prze­bieg dzia­łań zbroj­nych, a ich donie­sie­nia za sprawą tele­grafu nie­mal natych­miast poja­wiały się w gaze­tach całego świata. Prasa przy­jęła opo­wieść o walce bur­skiego Dawida z bry­tyj­skim Golia­tem, przy­czy­nia­jąc się od wzro­stu nastro­jów probur­skich w euro­pej­skich spo­łe­czeń­stwach. Do Afryki Połu­dnio­wej ścią­gali ochot­nicy chcący czyn­nie zama­ni­fe­sto­wać swoje popar­cie dla sprawy bur­skiej. Nie­wąt­pli­wie naj­słyn­niej­szym kon­do­tie­rem był Fran­cuz, płk Geo­rge Henri hra­bia de Vil­le­bois-Mareuil. Odgry­wał także rolę kore­spon­denta wojen­nego; jako spe­cjalny wysłan­nik pary­skiego „La Liberté” pisał o Burach: „Do Europy należy zro­zu­mie­nie, że pozwo­le­nie na ode­rwa­nie tej umie­ra­ją­cej gałęzi od jej sta­rego i już zubo­ża­łego pnia ozna­cza­łyby wyrze­cze­nie się wła­snego rodo­wodu i peł­niej­szy hołd pod­dań­stwa dla Anglii nie­po­praw­nej w swo­ich pre­ten­sjach”6.

* * *

Pra­gnę podzię­ko­wać rodzi­nie, zwłasz­cza sio­strom, które w obli­czu zła zacho­wały się dziel­nie.

Podzię­ko­wa­nia kie­ruję do Tinusa Le Rouxa, autora książki The Boer War in colour za zgodę na opu­bli­ko­wa­nie kolo­ro­wych zdjęć.

Rozdział I. Zachodnie pogranicze

TERYTORIA SPORNE

Teatr dzia­łań nad­cho­dzą­cej wojny od połu­dnia wyzna­czały: rzeka Oranje z Orange River Sta­tion, a na pół­nocy Molopo i mia­sto Mafe­king. Na zachód od bur­skich gra­nic roz­cią­gał się śród­lą­dowy suchy region kotliny Kala­hari, w 1899 roku obej­mu­jący dwie pro­win­cje Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej: Beczu­ana­land Bry­tyj­ski i Gri­qu­aland Zachodni. Obie pro­win­cje zaj­mo­wały obszar bli­sko 180 tys. km kw. i były zamiesz­kane przez ponad 120 tys. ludzi. Nowo­żytna histo­ria regionu była dość burz­liwa i miała ści­sły zwią­zek z eks­pan­sją lud­no­ści bur­skiej na te tereny, co stało się zarze­wiem kon­fliktu z Wielką Bry­ta­nią.

Zanim Buro­wie poja­wili się na spa­lo­nych słoń­cem rów­ni­nach Kala­hari, pierw­szymi Euro­pej­czy­kami, któ­rzy tam dotarli, byli szkoccy misjo­na­rze z Lon­dyń­skiego Towa­rzy­stwa Misyj­nego. Jeden z nich, Robert Mof­fat, w 1821 roku zało­żył w Kuru­ma­nie sta­cję misyjną. Oko­licę pora­stał bowiem nie­zwy­kły na jało­wej rów­ni­nie pas buj­nej zie­leni nazy­wany oazą Kala­hari, który powstał dzięki natu­ral­nemu zbior­ni­kowi wod­nemu znaj­du­ją­cemu się wła­śnie w Kuru­ma­nie.

Mof­fat miesz­kał w Kuru­ma­nie do 1870 roku, roz­bu­do­wu­jąc sta­cję misyjną. W 1841 roku dotarł tam przy­szły słynny podróż­nik David Living­stone. Obaj misjo­na­rze zaprzy­jaź­nili się i wkrótce Living­stone poślu­bił córkę Mof­fata, Mary. W 1847 roku na tere­nach nale­żą­cych do władcy ple­mie­nia Tswana Sachele I zało­żył on misję Kolo­bengu (w pobliżu dzi­siej­szej sto­licy Bot­swany Gabo­rone). Living­stone zaprzy­jaź­nił się z Sachele I i nawró­cił go na chrze­ści­jań­stwo, ale jego dzia­łal­ność misyjna wśród ple­mie­nia Tswana sąsia­du­ją­cego z Trans­wa­lem dopro­wa­dziła do wza­jem­nych napięć.

Living­stone pięt­no­wał nie­wol­nic­two i otwar­cie sprze­ci­wiał się złemu trak­to­wa­niu kra­jow­ców przez Burów. Z kolei oby­wa­tele Trans­walu oskar­żali misjo­na­rzy o bun­to­wa­nie lokal­nych ple­mion. W 1852 roku z tery­to­rium ZAR pod opiekę Sachele I zbiegł lokalny wódź Moze­liela, rze­komo trak­to­wany przez Burów jak nie­wol­nik. W rze­czy­wi­sto­ści został posą­dzony o liczne mor­der­stwa popeł­nione w Trans­walu. W ślad za ucie­ki­nie­rem ruszyło bur­skie com­mando pod dowódz­twem kmdt. Scholtza. Gdy Buro­wie zażą­dali wyda­nia zbiega, Sachele miał im z sar­ka­zmem odpo­wie­dzieć: „Jeżeli chce­cie mieć Moze­liela, musi­cie go wyjąć z mego żołądka”7.

Na tę hardą odpo­wiedź z pew­no­ścią miał wpływ fakt, że wódz zgro­ma­dził prze­ciwko Burom kilka ple­mion, wysta­wia­jąc bli­sko 3 tys. wojow­ni­ków; dodat­kowo Living­stone dostar­czył tubyl­com broń palną i proch. Buro­wie, dys­po­nu­jąc tysią­cem strzel­ców, ude­rzyli na wojow­ni­ków Sache­lego ufor­ty­fi­ko­wa­nych na wzgó­rzach Dimawe i poko­nali ich w zacię­tej bitwie. W star­ciu brał udział przy­szły pre­zy­dent Trans­walu Pau­lus Kru­ger jako veld­kor­net. Następ­nie Buro­wie naje­chali misję Living­stone’a, szu­ka­jąc dowo­dów na jego zaan­ga­żo­wa­nie w woj­nie po stro­nie tubyl­ców. Kru­ger tak to zre­la­cjo­no­wał: „Puł­kow­nik Scholtz wysłał reko­ne­sans do miesz­ka­ją­cego w pobliżu misjo­na­rza angiel­skiego Living­stone’a. Then­nis Pre­to­rius zna­lazł tam wszyst­kie narzę­dzia pusz­kar­skie i dosyć dużo mate­ria­łów wojen­nych, oczy­wi­ście prze­zna­czo­nych dla Kafrów; było to for­malne pogwał­ce­nie trak­tatu z Zan­dri­ve­rze”8.Kru­ger miał na myśli kon­wen­cję rzeki Zand pod­pi­saną 17 stycz­nia 1852 roku przez przed­sta­wi­cieli Wiel­kiej Bry­ta­nii i Burów. Na mocy trak­tatu Lon­dyn for­mal­nie uznał nie­za­leż­ność Burów na pół­noc od rzeki Vaal – był to począ­tek nie­pod­le­gło­ści ZAR. Punkt 4 trak­tatu gło­sił: „Amu­ni­cja i broń prze­kra­cza­jąca gra­nicę od połu­dnia rzeki Vaal będą wyma­gały zaświad­cze­nia od bry­tyj­skiego sędziego oraz zapew­nie­nia, że ani Bry­tyj­czycy, ani lud­ność nowego kraju nie będą dostar­czać tubyl­com broni ani amu­ni­cji”9.

Living­stone nie poniósł jed­nak żad­nych kon­se­kwen­cji, a następ­nym roku Sachele I prze­pro­wa­dził kilka odwe­to­wych wypraw wojen­nych na tery­to­rium Trans­walu z uży­ciem broni pal­nej, plą­dru­jąc kilka farm i zabi­ja­jąc ich wła­ści­cieli.

Do groź­niej­szej sytu­acji doszło na połu­dniu regionu w Gri­qu­alan­dzie Zachod­nim. W latach 1810–1820 w zakolu rzek Oranje i Ret na zachód od Wol­nego Pań­stwa Ora­nia osie­dlił się lud Gri­qua wywo­dzący się z mie­sza­nych mał­żeństw potom­ków Holen­drów z rdzen­nymi miesz­kań­cami Kraju Przy­ląd­ko­wego – Khoi Khoi. Usta­no­wili oni swoją sto­licę w daw­nej misji Kla­ar­wa­ter, którą zmie­nili na Gri­quatown (afr. Grie­kwa­stad). Gri­qua, posłu­gu­jąc się języ­kiem afri­ka­ans i cie­sząc się wyż­szym sta­tu­sem spo­łecz­nym od rdzen­nej lud­no­ści, czę­sto byli wer­bo­wani do bur­skich com­mand. Poza tym ich styl życia nie róż­nił się za bar­dzo od tego, jaki pro­wa­dzili ich sąsie­dzi z Ora­nii. Gri­qualand, quasi-repu­blika na jało­wej wyży­nie, przez następne lata pozo­sta­wał poza orbitą zain­te­re­so­wań Wiel­kiej Bry­ta­nii ani bur­skich repu­blik.

Sytu­acja zmie­niła się, gdy w 1867 roku w rejo­nie obec­nego Kim­ber­ley odkryto bogate złoża dia­men­tów. Był to teren, przez który Gri­qua regu­lar­nie prze­miesz­czali się ze swo­imi sta­dami, ponadto prawa do czę­ści tych obsza­rów rościli sobie wodzo­wie Gri­qua oraz Wolne Pań­stwo. W 1870 roku ówcze­sny pre­zy­dent ZAR Mar­thi­nius Wessel Pre­to­rius ogło­sił pola dia­men­towe wła­sno­ścią Burów. Anek­sja Trans­walu nie została jed­nak uznana przez wodzów Gri­qua ani tym bar­dziej przez licz­nie przy­by­wa­ją­cych poszu­ki­wa­czy dia­men­tów, prze­waż­nie oby­wa­teli bry­tyj­skich, któ­rzy zawią­zali Sto­wa­rzy­sze­nie Wza­jem­nej Ochrony.

30 lipca 1870 roku w Klip­drift przy­wódca gór­ni­ków Staf­ford Par­ker pro­kla­mo­wał utwo­rze­nie Repu­bliki Poszu­ki­wa­czy Dia­men­tów. Osada stała się sto­licą samo­zwań­czej repu­bliki i została prze­mia­no­wana na Par­kertown na cześć swo­jego nowego pre­zy­denta. W grud­niu 1870 roku „repu­blikę kopa­czy” zamiesz­ki­wało już bli­sko 10 tys. bry­tyj­skich osad­ni­ków. Trans­wal bez­sku­tecz­nie pró­bo­wał na dro­dze nego­cja­cji odzy­skać anek­to­wane tery­to­rium. O media­cję popro­szono guber­na­tora Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej sir Henry’ego Bar­kly’ego. Powo­łał on komi­sję, która po wysłu­cha­niu wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych stron przy­znała sporny teren wodzowi Gri­qua, Nicho­la­sowi Water­bo­erowi. Nie minął rok, gdy wódz Gri­qua zapro­po­no­wał odda­nie tery­to­rium pod zwierzch­nic­two Wiel­kiej Bry­ta­nii. Oferta została przy­jęta i 27 paź­dzier­nika 1871 roku tery­to­rium, do któ­rego prawa wciąż rościł sobie Trans­wal, zostało bry­tyj­ską kolo­nią Gri­qualand West (Gri­qualand Zachodni). Jed­no­cze­śnie Par­ker i jego „rząd” zło­żyli dymi­sję, a sto­lica „repu­bliki” Paker­town została prze­mia­no­wana na Bar­kly West na cześć guber­na­tora Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej. Pobli­ska osada gór­ni­ków znana jako New Rush otrzy­mała nową nazwę – Kim­ber­ley na cześć sekre­ta­rza stanu ds. kolo­nii Johna Wode­ho­use’a, 1. lorda Kim­ber­ley.

Buro­wie, rzecz jasna, poczuli się oszu­kani. Uwa­żali, że cały prze­bieg arbi­trażu był z góry ukar­to­wany przez Wielką Bry­ta­nię, któ­rej poli­tyka kolo­nialna sta­wała się coraz agre­syw­niej­sza. Ów arbi­traż wywo­łał szcze­gólne obu­rze­nie w Ora­nii – do tego stop­nia, że tam­tej­szy par­la­ment nazy­wany volks­raad dys­ku­to­wał nad wypo­wie­dze­niem Wiel­kiej Bry­ta­nii wojny. Wygrał jed­nak zdrowy roz­są­dek. Osta­tecz­nie 1876 roku Wolne Pań­stwo otrzy­mało od Bry­tyj­czy­ków rekom­pen­satę za utratę regionu Kim­ber­ley w wyso­ko­ści 90 tys. fun­tów. To jed­nak nie satys­fak­cjo­no­wało władz Ora­nii, dosko­nale zda­ją­cych sobie sprawę, że dia­men­towe złoża Kim­ber­ley są warte dużo wię­cej. Mimo wszystko bry­tyj­ska rekom­pen­sata uchro­niła Wolne Pań­stwo przed ban­kruc­twem, a repu­blika osią­gnęła sta­bi­li­za­cję finan­sową, czego nie można było powie­dzieć o Trans­walu.

Wewnętrzne kło­poty ZAR spo­wo­do­wane m.in. bra­kiem docho­dów dopro­wa­dziły do anek­sji repu­bliki przez Wielką Bry­ta­nię. 12 kwiet­nia 1877 roku doko­nał tego guber­na­tor Natalu sir The­ophi­lus Shep­stone. Kon­se­kwen­cją była wojna Trans­walu z Wielką Bry­ta­nią w latach 1880–1881. Bur­skie zwy­cię­stwo pod Majubą 27 lutego 1881 roku przy­pie­czę­to­wało nie­pod­le­głość ZAR10.

Już w 1882 roku na zachod­nim pogra­ni­czu doszło do nie­po­ko­jów będą­cych zarze­wiem kolej­nego kon­fliktu z Wielką Bry­ta­nią i pierw­szym poważ­nym powo­dem do wybu­chu nad­cho­dzą­cej wojny. Region na pół­noc od Gri­qu­alandu wciąż pozo­sta­wał poza kon­trolą bia­łych, był to teren ple­mienny kon­ku­ru­ją­cych ze sobą ludów Korana i Tswana z rodziny Bantu. Aby uzy­skać prze­wagę w lokal­nych woj­nach, wodzo­wie nie­jed­no­krot­nie wer­bo­wali bur­skich najem­ni­ków z sąsied­niego Trans­walu. Bur­scy pogra­nicz­nicy chęt­nie wal­czyli w lokal­nych woj­nach ple­miennych w cha­rak­te­rze strzel­ców kon­nych w zamian za zie­mię i bydło. Z upły­wem czasu te prak­tyki się nasi­liły, a kon­se­kwen­cją był poważny kry­zys geo­po­li­tyczny pod­czas wojny toczo­nej przez wodzów Moszeta i Mont­sioę. Obaj wodzo­wie zre­kru­to­wali w sumie kil­ku­set bur­skich najem­ni­ków, obie­cu­jąc im zie­mię w zamian za pomoc w poko­na­niu prze­ciw­nika. Rząd Repu­bliki Połu­dnio­wej Afryki dostrzegł w tym ukła­dzie szansę na posze­rze­nie bur­skiej eks­pan­sji na zachód, nego­cju­jąc z wodzami Mont­sioą i jego stron­ni­kiem Mon­ko­ra­nem przy­zna­nie najem­ni­kom 416 farm, powierzch­nia każ­dej z nich miała wynieść 3 tys. mor­gów. Nowi miesz­kańcy szybko się zjed­no­czyli i 26 lipca 1882 roku zało­żyli wła­sne pań­stwo – Repu­blikę Stel­la­land. Nazwa nawią­zy­wała do łaciń­skiego słowa stella ozna­cza­ją­cego gwiazdę i została wybrana ze względu na kometę widzianą na noc­nym nie­bie pod­czas roz­strzy­ga­ją­cej bitwy pomię­dzy ple­mio­nami. Pre­zy­den­tem repu­bliki został far­mer z Trans­walu Ger­rit Jaco­bus van Nie­kerk dowo­dzący kom­pa­nią bur­skich ochot­ni­ków po stro­nie wodza Mas­sou.

20 wrze­śnia 1882 roku najem­nicy zało­żyli osadę Endvo­gel­fon­tein, 15 listo­pada prze­mia­no­waną na Vry­burg. Nowa nazwa mia­sta nawią­zy­wała do okre­śle­nia miesz­kań­ców repu­bliki – vry­bur­ge­rów, co w języku afri­ka­ans ozna­cza „wolni oby­wa­tele”. 16 sierp­nia 1883 roku Van Nie­kerk wraz ze swo­imi stron­ni­kami for­mal­nie pro­kla­mo­wał utwo­rze­nie Repu­bliki Stel­le­landu ze sto­licą we Vry­burgu. Nowe pań­stwo zaj­mo­wało powierzch­nię 15 500 km kw, a jego popu­la­cja liczyła bli­sko 20 500 miesz­kań­ców, z czego 3 tys. było pocho­dze­nia euro­pej­skiego. Repu­blika powo­łała wła­sny volks­raad i przy­jęła kon­sty­tu­cję sąsied­niego Trans­walu. Do ana­lo­gicz­nej sytu­acji doszło na pół­noc od Stel­la­land.

21 listo­pada 1882 roku w pobliżu obec­nego Mafe­king bur­scy najem­nicy pod przy­wódz­twem far­mera Nico­la­asa Clau­diusa Geya van Pit­tiusa pro­kla­mo­wali Repu­blikę Goshen (było to nazwią­za­nie do biblij­nej ziemi Goszen w Egip­cie nada­nej przez fara­ona Józe­fowi). Sto­licą repu­bliki została farma Rooigrond (Czer­wona Zie­mia). Quasi-pań­stewko zaj­mo­wało obszar 10 400 km kw i zamiesz­ki­wało je 17 tys. ludzi, z czego ok. 2 tys. miało euro­pej­skie pocho­dze­nie.

7 sierp­nia 1883 roku obie repu­bliki zawarły poro­zu­mie­nie o połą­cze­niu w jedno pań­stwo pod nazwą Sta­nów Zjed­no­czo­nych Stel­la­landu (Vere­nigde Sta­ten van Stel­la­land). Białą spo­łecz­ność repu­bliki sta­no­wili prze­waż­nie mło­dzi męż­czyźni holen­der­skiego pocho­dze­nia. Byli to nie tylko pogra­niczni far­me­rzy, lecz także wszel­kiej maści awan­tur­nicy, poszu­ki­wa­cze przy­gód, for­tuny i ziemi, okre­ślani wspól­nym mia­nem boere­vry­bu­iter11. Począt­kowo przed­sta­wi­ciele Wiel­kiej Bry­ta­nii zba­ga­te­li­zo­wali fakt ogło­sze­nia nie­pod­le­gło­ści przez Goshen i Stel­la­land, lecz wów­czas do głosu doszedł Cecil John Rho­des, angiel­ski han­dlarz dia­men­tami z Kim­ber­ley, przy­szły pre­zes De Beers, naj­więk­szego przed­się­bior­stwa w sek­to­rze wydo­by­cia dia­men­tów, i wielki orę­dow­nik bry­tyj­skiego impe­ria­li­zmu w Afryce.

Rho­des dostrzegł gospo­dar­cze skutki blo­ko­wa­nia przez Repu­blikę Stel­la­landu tran­zytu towa­rów mię­dzy Kolo­nią Przy­ląd­kową a Bry­tyj­ską Afryką Środ­kową i zaczął nakła­niać rząd tej pierw­szej, aby siłą prze­jął kon­trolę nad tym obsza­rem. Pomo­gły mu wyda­rze­nia na obrze­żach pustyni Kala­hari – 7 sierp­nia 1884 roku zawi­sła tam flaga cesar­stwa nie­miec­kiego, dając począ­tek Nie­miec­kiej Afryce Połu­dniowo-Zachod­niej. Wów­czas bry­tyj­ski rząd dostrzegł podo­bień­stwo flagi nie­miec­kiego rywala z flagą mini­re­pu­bliki Goshen. Bry­tyj­ski impe­ria­lizm po raz pierw­szy poczuł się zagro­żony. Nie­kon­tro­lo­wana dotąd eks­pan­sja Burów na zachod­nie pogra­ni­cze mogła z cza­sem napo­tkać natu­ral­nych sprzy­mie­rzeń­ców w postaci nie­miec­kich kolo­ni­stów, a to mogło zachwiać rów­no­wagą kolo­nialną w Afryce.

We wrze­śniu 1884 roku Rho­des udał się do nowych repu­blik, aby prze­ko­nać ich przed­sta­wi­cieli o przy­łą­cze­niu do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej. Pod­czas gdy oby­wa­tele Stel­la­landu byli otwarci na zjed­no­cze­nie z Cape­lan­dem, to Goshen sta­now­czo odrzu­cił pro­po­zy­cję Bry­tyj­czyka, a pre­zy­dent Gey van Pit­tius, rezy­du­jący w namio­cie w Rooigrond, zaaresz­to­wał bry­tyj­skiego wysłan­nika, żąda­jąc uzna­nia nie­pod­le­gło­ści pań­stwa przez Wielką Bry­ta­nię. W odpo­wie­dzi na poczy­na­nia Bry­tyj­czy­ków 16 wrze­śnia 1884 roku pre­zy­dent ZAR Paul Kru­ger ogło­sił anek­sję repu­blik. 3 paź­dzier­nika 1884 roku pod­czas mityngu w Rooigrond czło­nek rządu Trans­walu pastor Ste­pha­nus du Toit wywie­sił flagę pań­stwową ZAR, tzw. Vier­kleur12, co sta­no­wiło sym­bo­liczny akt inkor­po­ra­cji spor­nego tery­to­rium do Trans­walu.

Nie­prze­my­ślany gest du Toita wywarł wiel­kie poru­sze­nie w Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej i cho­ciaż Kru­ger naka­zał natych­miast ścią­gnąć flagę, Bry­tyj­czycy zor­ga­ni­zo­wali w odpo­wie­dzi woj­skową eks­pe­dy­cję do Beczu­any w celu likwi­da­cji bur­skich quasi-repu­blik i neu­tra­li­za­cji bur­skiego eks­pan­sjo­ni­zmu. 29 paź­dzier­nika 1884 roku bry­tyj­ski rząd mia­no­wał sir Char­lesa War­rena spe­cjal­nym komi­sa­rzem Beczu­any. Ten czter­dzie­stocz­te­ro­letni męż­czy­zna był doświad­czo­nym ofi­ce­rem kolo­nial­nym. W Afryce Połu­dnio­wej prze­by­wał od 1876 roku, peł­niąc m.in. funk­cję spe­cjal­nego komi­sa­rza do zba­da­nia i wyty­cze­nia gra­nicy mię­dzy Gri­qu­alan­dem Zachod­nim a Wol­nym Pań­stwem, następ­nie dowo­dził oddzia­łem kon­nym pod­czas wojny w Trans­kei z lat 1877–1878, był spe­cjal­nym komi­sa­rzem do zba­da­nia „kwe­stii tubyl­czych” w Beczu­anie i dowo­dził eks­pe­dy­cją nad pół­nocną gra­nicę w celu stłu­mie­nia buntu kra­jow­ców. W 1879 roku War­ren został admi­ni­stra­to­rem Gri­qu­alandu Zachod­niego. W dowód zasług w 1880 roku jego imie­niem nazwano mia­sto War­renton, poło­żone ok. 70 km na pół­noc od Kim­ber­ley.

13 listo­pada 1884 roku bry­tyj­ski par­la­ment zgo­dził się prze­zna­czyć 675 tys. fun­tów13 na ope­ra­cję woj­skową w Beczu­anie. Rząd w Lon­dy­nie nie szczę­dził środ­ków na sfi­nan­so­wa­nie eks­pe­dy­cji, która miała poka­zać siłę impe­rium. Sir War­ren został upo­waż­niony do rekru­ta­cji ochot­ni­ków z Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej w licz­bie 1500 ludzi. Ponadto otrzy­mał regu­larny kon­tyn­gent armii bry­tyj­skiej liczący 1420 żoł­nie­rzy. Do sił War­rena zacią­gnęło się 600 bry­tyj­skich ochot­ni­ków, a w Kolo­nii zre­kru­to­wano 500 kra­jow­ców, któ­rzy mieli zasi­lić Kor­pus Prze­wod­ni­ków i Tra­ga­rzy. W sumie sir War­ren miał do dys­po­zy­cji 4020 ludzi14. Wypra­wie towa­rzy­szył Kor­pus Balo­nowy skła­da­jący się z trzech balo­nów obser­wa­cyj­nych, po raz pierw­szy uży­tych przez bry­tyj­ską armię.

Kon­tyn­gent woj­skowy wyokrę­to­wał się w Kapsz­ta­dzie 4 grud­nia 1884 roku, 16 grud­nia do Kim­ber­ley jako pierw­sze dotarły służby logi­styczne. Sam War­ren przy­był do mia­sta 30 grud­nia i roz­po­czął per­trak­ta­cje z rzą­dem Stel­la­landu. Jed­no­cze­śnie służby inży­nie­ryjne pra­co­wały nad budową dróg i prze­praw dogod­nych do prze­mar­szu eks­pe­dy­cji w głąb repu­bliki. 1 stycz­nia 1885 roku eks­pe­dy­cja dotarła do Bar­kly West, a woj­ska inży­nie­ryjne roz­po­częły budowę fortu za mia­stem. Gdy Bry­tyj­czycy roz­po­częli for­malną oku­pa­cję obszaru roz­cią­ga­ją­cego się od Kim­ber­ley po Bar­kly West, naprze­ciw eks­pe­dy­cji sir War­rena wyru­szyła z ZAR dele­ga­cja rzą­dowa z pre­zy­den­tem Kru­ge­rem i pro­ku­ra­to­rem gene­ral­nym repu­bliki dr. Wil­le­mem Johan­ne­sem Leyd­sem na czele. Celem Burów były zatrzy­ma­nie pochodu wojsk War­rena oraz zapo­bie­że­nie kon­flik­towi. Dele­ga­cja naj­pierw udała się do „sto­licy” Repu­bliki Goshen – Rooigrondu.

Pod­czas publicz­nego wiecu Kru­ger zaape­lo­wał do boere­vry­bu­ite­rów, aby pod­dali się decy­zji komi­sji gra­nicz­nej i nie brali spraw we wła­sne ręce. Pre­zy­dent zapo­wie­dział, że jest w dro­dze na spo­tka­nie z sir War­re­nem i zrobi dla nich wszystko, co będzie mógł, gdyby jed­nak far­me­rzy z Goshen wywo­łali zamieszki, to będzie zmu­szony sta­nąć po stro­nie Bry­tyj­czy­ków. Kru­gerowi odpo­wie­działy nie­na­wistne okrzyki: „Zastrze­lić Angli­ków!”. Wów­czas pre­zy­dent ZAR zwró­cił się wprost do wie­cu­ją­cych: „Nie wtrą­caj­cie się w tę sprawę, ostrze­gam was, nie wrzu­caj­cie swo­jego dobrego imie­nia do tego ognia. Jeśli wasz brat chce udać się do Goshen, powstrzy­maj­cie go, jeśli będzie nale­gał, podaj­cie mi jego nazwi­sko, a zosta­nie uka­rany zgod­nie z pra­wem”15.

22 stycz­nia 1885 roku sir War­ren wraz ze swoją świtą, do któ­rej włą­czono Cecila Rho­desa, opu­ścił Bar­kly West, aby spo­tkać się z pre­zy­den­tem Kru­ge­rem w osa­dzie Four­teen Stre­ams (afr. Veer­tien Strome). Do spo­tka­nia doszło 24 stycz­nia. War­renowi towa­rzy­szyła eskorta zło­żona z 200 kon­nych żoł­nie­rzy, nato­miast pre­zy­dent Kru­ger przy­był w towa­rzy­stwie 50 żoł­nie­rzy Pań­stwo­wej Arty­le­rii ZAR (afr. Sta­at­sar­til­le­rie van de Zuid-Afri­ka­an­sche Repu­bliek) – była to jedyna regu­larna i w pełni umun­du­ro­wana jed­nostka woj­skowa Trans­walu. Obie strony były nie­ufne wobec sie­bie, podej­rze­wa­jąc się wza­jem­nie o eska­la­cję kon­fliktu.

Głów­nym tema­tem roz­mów było dopro­wa­dze­nie do ugody poprzez powo­ła­nie mie­sza­nej komi­sji mają­cej na nowo wyty­czyć gra­nice spor­nych tery­to­riów. Roz­mowy zakoń­czone 26 stycz­nia dopro­wa­dziły do poro­zu­mie­nia. Sir War­ren miał kon­ty­nu­ować swoją misję, a pre­zy­dent Kru­ger zade­kla­ro­wał, że weź­mie cał­ko­witą odpo­wie­dzial­ność za utrzy­ma­nie porządku na spor­nym tery­to­rium.

7 lutego eks­pe­dy­cja bry­tyj­ska dotarła do Vry­burga, „sto­licy” Stel­la­landu. Sir War­ren zapo­wie­dział oby­wa­te­lom mia­sta, że 14 lutego odbę­dzie się publiczny wiec, na któ­rym przed­stawi sta­no­wi­sko bry­tyj­skiego rządu wobec ich repu­bliki. Spo­tka­nie roz­po­częło się od prze­glądu 200 kawa­le­rzy­stów z 6. Pułku Dra­go­nów, co sta­no­wiło demon­stra­cję siły. Następne sir War­ren oskar­żył rząd Stel­la­landu z pre­zy­den­tem van Nie­ker­kem o zacią­gnię­cie długu w wyso­ko­ści 2 tys. fun­tów pod zastaw farm wol­nych oby­wa­teli i ogło­sił oku­pa­cję repu­bliki, wpro­wa­dza­jąc rząd wojenny. Wkrótce spe­cjal­nie powo­łana komi­sja woj­skowa wsz­częła docho­dze­nie prze­ciwko człon­kom rządu Stel­la­landu, a van Nie­kerk został aresz­to­wany.

28 lutego sir War­ren opu­ścił Vry­burg, kie­ru­jąc się na pół­noc ku repu­blice Goshen; przed wyjaz­dem mia­no­wał kpt. Trot­tera z Depar­ta­mentu Wywiadu na sta­no­wi­sko peł­nią­cego obo­wiązki spe­cjal­nego komen­danta mia­sta. Marsz poprze­dzali zwia­dowcy, dowódca eks­pe­dy­cji oba­wiał się bowiem zasadzki ze strony anty­bry­tyj­sko nasta­wio­nych Burów z Goshen. Na tra­sie prze­mar­szu od Kim­ber­ley woj­ska inży­nie­ryjne prze­cią­gały linię tele­gra­ficzną, a przy więk­szych osie­dlach wzno­siły forty woj­skowe, licząc się z anek­sją tery­to­rium. 12 marca Bry­tyj­czycy dotarli do Mafe­king, gdzie zostali przy­jaź­nie przy­wi­tani przez lokal­nych nota­bli. Oka­zało się, że bun­tow­nicy opu­ścili region i schro­nili się w Trans­walu.

W 1885 roku Mafe­king było sku­pi­skiem zale­d­wie kilku domów poło­żo­nych na roz­le­głej, kamie­ni­stej rów­ni­nie, toteż woj­ska inży­nie­ryjne natych­miast przy­stą­piły do budowy fortu na jedy­nym wzgó­rzu w oko­licy – Can­non Kopje, skąd Bry­tyj­czycy mieli wgląd w region. Warto wspo­mnieć, że przy oka­zji eks­pe­dy­cji pod Mafe­king odbył się pierw­szy lot balo­nem na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim. Wzlot odbył się na osło­nię­tej drze­wami otwar­tej prze­strzeni za mia­stem. Jako pierw­szy w powie­trze wzbił się mjr Eis­dale, dowódca Kor­pusu Balo­no­wego wcho­dzą­cego w skład sił War­rena. Balon uwią­zany był na linie, którą przy­trzy­my­wali na ziemi żoł­nie­rze. Następ­nie wzniósł się sam sir War­ren, a po nim kolejni wyżsi ofi­ce­ro­wie. Pod­czas lotów doko­nano prze­glądu całego tery­to­rium leżą­cego nad rzeką Molopo oraz prze­pro­wa­dzono wiele eks­pe­ry­men­tów. Nie­co­dzienne wido­wi­sko zgro­ma­dziło tłumy cie­kaw­skich tubyl­ców. Obser­wu­jący loty balo­nowe lokalny wódz zwró­cił się wtedy do jed­nego z człon­ków eks­pe­dy­cji: „Gdyby pierwsi biali, któ­rzy przy­byli do tego kraju, przy­nie­śli coś takiego, a następ­nie wznie­śli się w nim na naszych oczach, po czym zeszli na dół i zażą­dali, aby­śmy ich czcili i słu­żyli im, robi­li­by­śmy to. Anglicy mają naprawdę wielką moc”16.

23 marca sir War­ren wysłał do Kapsz­tadu wia­do­mość, w któ­rej z dumą oznaj­miał, że główny cel eks­pe­dy­cji został osią­gnięty, a „bry­tyj­ski honor i auto­ry­tet zostały potwier­dzone”17. Ponadto pewny sie­bie pytał w depe­szy, czy jest życze­niem rządu, aby Pro­tek­to­rat Beczu­an­landu został przy­łą­czony do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej w nad­cho­dzą­cej sesji par­la­mentu.

Kam­pa­nia sir War­rena nazwana eks­pe­dy­cją Beczu­ana­landu (Bechu­ana­land Expe­di­tion) for­mal­nie dobie­gła końca. Jak z satys­fak­cją odno­to­wał w rapor­cie dr Fau­ght, szef jej służby medycz­nej, pod­czas wyprawy nie zgi­nął żaden żoł­nierz, a wśród jej człon­ków nie odno­to­wano gorączki jeli­to­wej ani uda­rów, czyli cha­rak­te­ry­stycz­nych bolą­czek Euro­pej­czy­ków pod­czas podróży do tro­pi­kal­nych krain. Było to zasługą poło­że­nia Beczu­any na dużej wyso­ko­ści nad pozio­mem morza oraz braku tere­nów bagien­nych.

W sierp­niu 1885 roku sir War­ren został odwo­łany do Kapsz­tadu, a 7 wrze­śnia w miej­sce sił eks­pe­dy­cji powo­łano Poli­cję Gra­niczną Beczu­any (Bechu­ana­land Bor­der Police, BBP). Zada­niem nowej for­ma­cji rezy­du­ją­cej w Mafe­king były ochrona gra­nic z Trans­wa­lem oraz czu­wa­nie nad porząd­kiem na nowych tery­to­riach. Siły BBP wyno­siły bli­sko 500 funk­cjo­na­riu­szy wzmoc­nio­nych arty­le­rią, a dowódcą for­ma­cji został ppłk. Fre­de­rick Car­ring­ton, uczest­nik eks­pe­dy­cji sir War­rena.30 wrze­śnia 1885 roku zajęte tereny ofi­cjal­nie włą­czono w skład impe­rium bry­tyj­skiego – do rzeki Molopo usta­no­wiono Bry­tyj­ski Beczu­ana­land ze sto­licą w Mafe­king, nato­miast na pół­noc aż po 22. rów­no­leż­nik roz­cią­gał się Pro­tek­to­rat Beczu­any. Tym samym Trans­wal został oflan­ko­wany od zachodu przez bry­tyj­skie posia­dło­ści, a wizja połą­cze­nia bur­skich repu­blik z nie­miecką kolo­nią spę­dza­jąca sen z powiek poli­ty­kom w Lon­dy­nie stała się nie­ak­tu­alna. Nowe zdo­by­cze tery­to­rialne Bry­tyj­czycy połą­czyli ze sobą linią kole­jową. Już 28 listo­pada 1885 roku do Kim­ber­ley dotarła Cape Western Rail­way, stra­te­giczna linia kole­jowa Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, mająca począ­tek w sto­licy kolo­nii, Kapsz­ta­dzie. Pod­stawą roz­woju kolei w posia­dło­ściach bry­tyj­skich, a zwłasz­cza Cape Western, była śmiała wizja Cecila Rho­desa o połą­cze­niu koleją Kapsz­tadu z Kairem, co miało potwier­dzić domi­nu­jącą rolę Wiel­kiej Bry­ta­nii na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim.

1 grud­nia 1890 roku kolej dotarła do Vry­burga, a 3 paź­dzier­nika 1894 roku do Mafe­king. Do chwili wybu­chu dru­giej wojny bur­skiej Cape Western Rail­way pro­wa­dziła do osady Rama­tla­bam w Pro­tek­to­ra­cie Beczu­ana­landu. Wzdłuż linii kole­jo­wej cią­gnęła się linia tele­gra­ficzna, a na jej tra­sie Bry­tyj­czycy utwo­rzyli liczne poste­runki Poli­cji Przy­ląd­ko­wej.

Cape Western Rail­way w znacz­nej mie­rze przy­czy­niła się do roz­woju bry­tyj­skiego osad­nic­twa, zwłasz­cza w rejo­nie Kim­ber­ley i Mafe­king. Oba mia­sta szybko stały się głów­nymi ośrod­kami bry­tyj­skiego impe­ria­li­zmu w regio­nie i przy­czół­kami do ewen­tu­al­nej inwa­zji na bur­skie repu­bliki. Pogląd ten potwier­dził tzw. rajd Jame­sona zor­ga­ni­zo­wany 29 grud­nia 1895 roku z ini­cja­tywy Rho­desa i popro­wa­dzony przez Lean­dera Starra Jame­sona. Brało w nim udział ok. 600 oby­wa­teli bry­tyj­skich uzbro­jo­nych i wypo­sa­żo­nych przez Rho­desa. Celem najazdu było wywo­ła­nie w Trans­walu antybur­skiego powsta­nia uitlan­de­rów, czyli cudzo­ziem­ców, głów­nie oby­wa­teli bry­tyj­skich pra­cu­ją­cych w kopal­niach złota, któ­rym Buro­wie kon­se­kwent­nie odma­wiali praw wybor­czych. Osta­tecz­nie do tego nie doszło, a rajd Jame­sona zakoń­czył się spek­ta­ku­larną klę­ską18.

Co prawda Jame­son i jego ludzie wyru­szyli z okręgu Pit­sani bli­sko 40 km na pół­noc od Mafe­king, lecz Buro­wie dosko­nale zda­wali sobie sprawę z tego, że przy­go­to­wa­nia do inwa­zji poczy­niono w tym przy­gra­nicz­nym mie­ście. Nie bez powodu w Trans­walu powszech­nie uwa­żano, że Kim­ber­ley i Mafe­king były bry­tyj­skimi cier­niami wbi­tymi w bur­skie pod­brzu­sze, a nad­cho­dząca wojna miała zmie­nić tę sytu­ację.

ORGANIZACJA I PLANY SIŁ BURSKICH

27 wrze­śnia 1899 roku Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki ogło­siła mobi­li­za­cję. 2 paź­dzier­nika dołą­czyła do niej Ora­nia, zwią­zana z brat­nią repu­bliką pak­tem obronno-zaczep­nym. Mobi­li­za­cja oparta na tery­to­rial­nym sys­te­mie woj­sko­wym została prze­pro­wa­dzona bez więk­szych zakłó­ceń i do 5 paź­dzier­nika konne for­ma­cje zło­żone z bur­skich far­me­rów w wieku od 16 do 60 lat, zwane com­man­dami, zajęły wyzna­czone pozy­cje na zachod­nim pogra­ni­czu.

Wzdłuż gra­nic zlo­ka­li­zo­wano dobrze zaopa­trzone obozy woj­skowe zwane laage­rami nad­zo­ro­wane przez spe­cjal­nie powo­ła­nych komen­dan­tów obo­zo­wych (laager­kom­man­dant), peł­nią­cych funk­cje ofi­ce­rów zaopa­trze­nia i audy­to­rów. Pod­le­gali oni komi­sa­rzowi (kom­mi­sa­rius), który odpo­wia­dał za zapas pro­wiantu. Sys­tem ten zapew­nił sprawną apro­wi­za­cję dla nad­cią­ga­ją­cych com­mand. Rząd na wła­sny koszt dostar­czył do obo­zów wiel­kie ilo­ści cukru, kawy i mąki oraz żywego inwen­ta­rza w postaci pań­stwo­wego bydła. Pomoc­nicy komen­dan­tów obo­zo­wych (vle­iskor­po­raal19) roz­dzie­lali racje żyw­no­ściowe pomię­dzy com­manda. Zwy­cza­jowy posi­łek bur­skiego strzelca (przy­rzą­dzany przez niego samo­dziel­nie) skła­dał się z: dużego nale­śnika zwa­nego sterm­ja­gers, szasz­łyka woło­wego (bont span) oraz kubka kawy20.

Od pierw­szych dni zarzą­dzo­nej mobi­li­za­cji do laage­rów cią­gnęły kolumny uzbro­jo­nych jeźdź­ców. Każdy Bur miał obo­wią­zek sta­wić się do punktu mobi­li­za­cyj­nego z wła­snym koniem, rzę­dem, strzelbą, 30 nabo­jami i pro­wian­tem na 8 dni. W obo­zie strzelcy otrzy­my­wali nowo zaku­pione przez rządy repu­blik nie­miec­kie kara­biny Mau­ser kal. 7 mm model 1895. Była to nowo­cze­sna broń ważąca 3,9 kg i mie­rząca 122 cm, a przez to nie­zwy­kle poręczna, zwłasz­cza dla jeźdźca. Efek­tywny zasięg kara­binu wyno­sił 500 m, cho­ciaż sprawni strzelcy bur­scy osią­gali efekt cel­no­ści do 1 km. Jego naj­więk­szą zaletą był wewnętrzny maga­zy­nek zasi­lany łódką nabo­jową na pięć bez­dym­nych poci­sków Mau­ser 7 x 57 mm cha­rak­te­ry­zu­ją­cych się wąskim gar­dłem zapew­nia­ją­cym więk­szą cel­ność i pręd­kość wylo­tową. Dzięki temu pocisk wystrze­lony z bli­skiej odle­gło­ści (500 m) prze­cho­dził przez ciało czło­wieka na wylot, a napo­ty­ka­jąc na kość, wywier­cał w niej małą dziurkę, przez co zadane rany były czy­ste i nie ropiały.

Co cie­kawe, był to rów­nież główny man­ka­ment tych naboi, bo jeśli żoł­nierz nie został postrze­lony w serce, głowę lub główną tęt­nicę, nie umie­rał, lecz zazwy­czaj po czte­rech tygo­dniach rekon­wa­le­scen­cji był gotowy do walki. Skar­żący się na to Buro­wie czę­sto mody­fi­ko­wali swoje naboje, spi­ło­wu­jąc ich wierz­chołki – w ten spo­sób uzy­ski­wali zaka­zaną kon­wen­cją haską amu­ni­cję dum-dum, zatrzy­mu­jącą się w ciele ofiary i powo­du­jącą przez to roz­le­głe obra­że­nia. W każ­dym razie aby sku­tecz­nie wyeli­mi­no­wać prze­ciw­nika, strze­la­jąc z mau­sera, trzeba się było wyka­zać umie­jęt­no­ściami snaj­per­skimi, a tych Burom nie bra­ko­wało. Od naj­młod­szych lat byli bowiem uczeni uży­wa­nia broni pal­nej. Bur­scy far­me­rzy tre­no­wali swo­ich synów w taki spo­sób, że wysy­łali ich rano na samotne polo­wa­nie z jed­nym nabo­jem. Zada­nie chłopca pole­gało na dostar­cze­niu jedze­nia na cały dzień. W ten spo­sób mło­dzie­niec uczył się cel­no­ści.

Mau­sery spro­wa­dzone do Wol­nego Pań­stwa nad nume­rem seryj­nym miały wybite litery OVS (Oranje-Vry­staat), nato­miast par­tie dostar­czone do Trans­walu były ozna­czone lite­rami: A, B i C. W sumie dla obu repu­blik dostar­czono aż 37 tys. mau­se­rów kal. 7 mm.

Rów­nie popu­larną bro­nią uży­waną przez bur­skich strzel­ców był bry­tyj­ski kara­bin Mar­tini-Henry. Cho­ciaż mniej nowo­cze­sny od mau­sera, sta­no­wił ulu­bioną broń komen­danta gene­ral­nego Petrusa Jouberta. Był to jed­no­strza­łowy kara­bin uży­wa­jący pro­chu dym­nego o efek­tyw­nym zasięgu zale­d­wie 370 m. Zale­tami były za to kali­ber 11,4 mm i zasi­la­nie bar­dziej spłasz­czo­nym nabo­jem, przez co była to broń bar­dziej śmier­cio­no­śna od mau­sera. Wprawny strze­lec mógł oddać z mar­tini-henry’ego 12 strza­łów na minutę, w tym samym cza­sie samo­pow­ta­rzalny mau­ser mógł wystrze­lić aż 30 razy.

Do każ­dego kara­binu bur­ski strze­lec otrzy­my­wał zapas amu­ni­cji. Prze­cho­wy­wano ją w skó­rza­nych ban­do­lie­rach21 o pojem­no­ści 50–60 naboi. Pod­czas wojny kon­wen­cjo­nal­nej Buro­wie ni­gdy nie cier­pieli na brak amu­ni­cji. Rząd Trans­walu zgro­ma­dził w maga­zy­nach ogromną liczbę ok. 10 mln sztuk naboi, toteż strzelcy zaopa­try­wali się w nie wedle uzna­nia, czę­sto nosząc kilka ban­do­lie­rów. W dodatku Bur ni­gdy nie strze­lał na chy­bił tra­fił, lecz tylko wtedy, gdy widział cel, co wyni­kało z dłu­giej tra­dy­cji prze­trwa­nia w cywi­li­za­cyj­nej izo­la­cji.

Hie­rar­chia w siłach zbroj­nych repu­blik bur­skich zde­cy­do­wa­nie róż­niła się od tra­dy­cyj­nych stopni ofi­cer­skich w armiach euro­pej­skich i przed­sta­wiała się nastę­pu­jąco:

1. Kom­man­dant-gene­raal (komen­dant gene­ralny), głów­no­do­wo­dzący/wódz naczelny. Ta ranga ist­niała w Repu­blice Połu­dnio­wej Afryki. W Wol­nym Pań­stwie odpo­wied­ni­kiem wodza naczel­nego był hoof­kom­man­dant (komen­dant główny).

2. Assi­stent-gene­raal (asy­stent gene­ralny), przed­sta­wi­ciel naczel­nego dowódcy sił zbroj­nych, te rangę miał naczelny dowódca samo­dziel­nego zgru­po­wa­nia/kor­pusu.

3. Veg­ge­ne­raal (gene­rał wojenny [czasu wojny]), dowódca grupy com­mand wcho­dzą­cych w skład zgru­po­wa­nia, mia­no­wany na czas trwa­nia kon­fliktu.

4. Com­man­dant (komen­dant), dowódca com­manda, czyli samo­dziel­nej for­ma­cji zbroj­nej mogą­cej liczyć od kil­ku­set do kilku tysięcy strzel­ców kon­nych.

5. Veld­kor­net (dowódca polowy), ranga odpo­wia­da­jąca naj­niż­szemu stop­niowi ofi­cer­skiemu. Dowódca oddziału mobi­li­zo­wa­nego z jed­nego okręgu wcho­dzą­cego w skład com­manda.

6. Assi­stent-veld­kor­net (asy­stent dowódcy polo­wego), ranga trak­to­wana jako sto­pień pod­ofi­cer­ski (kapral), pomoc­ni­czy wobec veld­kor­neta.

Baron Stern­berg, nie­miecki ofi­cer uro­dzony w Wied­niu prze­by­wa­jący wśród wal­czą­cych Burów w cha­rak­te­rze doradcy, do bur­skiej hie­rar­chii dowo­dze­nia dodał jesz­cze hooofla­ager kom­man­danta (naj­wyż­szego komen­danta obozu) odpo­wia­da­ją­cego rangą dowódcy kor­pusu. Praw­do­po­dob­nie był to sto­pień rów­no­znaczny z assi­stent-gene­raal. Stern­berg, korzy­sta­jąc ze sta­tusu gościa mają­cego swo­bodny wgląd w bur­skie życie obo­zowe, poczy­nił cie­kawe obser­wa­cje, które nie mogły umknąć Euro­pej­czy­kowi: „Według wyobra­żeń euro­pej­skiego żoł­nie­rza dys­cy­plina armii bur­skiej była godna poża­ło­wa­nia, ale dla każ­dego, kto miał wgląd w życie narodu, jak ja póź­niej mia­łem oka­zję to zro­bić, była cudowna. Na bur­skiego gene­rała nie można patrzeć w świe­tle wszech­po­tęż­nego komen­danta. Jest tylko swego rodzaju komen­dan­tem. Jego opi­nia jest cen­niej­sza niż opi­nia innych, ale w żad­nym wypadku nie jest roz­strzy­ga­jąca. Rada Wojenna decy­duje o wszyst­kich waż­nych kwe­stiach. Nie ma organu prze­wod­ni­czą­cego. Każdy ma prawo się wypo­wie­dzieć, a gene­rał jest raczej potwier­dza­ją­cym niż pomy­sło­dawcą decy­zji”22.

Wtó­ro­wał mu inny cudzo­zie­miec, puł­kow­nik armii fran­cu­skiej Geo­rge hra­bia de Vil­le­bois-Mareuil. Twier­dził on, że wśród Burów nie ist­niały przy­mus ani sys­tem kar i nagród, lecz wszyst­kie decy­zje woj­skowe były pod­da­wane gło­so­wa­niu rów­nych oby­wa­teli.

Z kolei szwedzcy ochot­nicy zauwa­żyli, że Buro­wie jako indy­wi­du­alni strzelcy byli zna­ko­mici, lecz w dzia­ła­niach zespo­ło­wych, w któ­rych była wyma­gana dys­cy­plina, wypa­dali fatal­nie, co było przy­czyną ich osta­tecz­nej klę­ski.

Do 11 paź­dzier­nika Trans­wal wysta­wił na fron­cie zachod­nim bli­sko 6 tys. strzel­ców kon­nych w sze­ściu com­man­dach: Blo­em­hof pod dowódz­twem kmdt. Jaco­busa Fre­de­ricka „Tol­liego” de Beera, Lich­ten­burg pod dowódz­twem kmdt. Hen­drika Cor­ne­liusa W. Ver­ma­asa, Marico pod dowódz­twem kmdt. Jose­phusa Daniela Lourensa Bothy, Potche­fstroom pod dowódz­twem kmdt. Mar­thi­nusa Johan­nesa Wol­ma­ransa, Rusten­burg pod dowódz­twem kmdt. Jaco­busa Phi­lip­pusa „Kootjego” Sny­mana i Wol­ma­rans­stad pod dowódz­twem kmdt. Fer­di­nan­dusa Jaco­busa Potgie­tera. Dowódcą sił ZAR zgro­ma­dzo­nych na fron­cie zachod­nim został sześć­dzie­się­cio­trzy­letni „Piet” Cronjé, asy­stent gene­ralny. Cronjé, nazy­wany Lwem z Potche­fstroom, miał doświad­cze­nie w oble­ga­niu bry­tyj­skich pla­có­wek wynie­sione jesz­cze z wojny o nie­pod­le­głość Trans­walu. Kie­ro­wał wów­czas oblę­że­niem liczą­cego 180 żoł­nie­rzy bry­tyj­skiego gar­ni­zonu w Potche­fstroom.

Com­manda wspie­rały nie­liczne for­ma­cje zawo­dowe. Z Pre­to­rii na front zachodni wysłano oddział Trans­wal­skiej Arty­le­rii Pań­stwo­wej (Trans­va­alse Sta­ats-artil­le­rie) pod dowódz­twem kpt. Petrusa „Pieta” J. van der Mer­wego. Jed­nostka posia­dała począt­kowo na wypo­sa­że­niu jedno działo Kruppa kal. 75 mm, dwa działa szyb­ko­strzelne FQ (Quick Fyring) Kruppa kal. 75 mm i auto­ma­tyczny kara­bin maszy­nowy sys­temu Vic­kers Maxim kal. 37 mm, powszech­nie nazy­wany pom-pomem ze względu na cha­rak­te­ry­styczny dźwięk prze­ła­do­wa­nia23. 23 paź­dzier­nika 1899 roku pod Mafe­king i 6 lutego 1900 roku pod Kim­ber­ley spro­wa­dzono działa oblęż­ni­cze Creu­sot kal. 155 mm, ochrzczone przez Burów mia­nem Long Tom24. W 1897 roku rząd Trans­walu kupił we Fran­cji cztery cięż­kie działa pier­wot­nie roz­miesz­czone w czte­rech for­tach wokół sto­licy kraju Pre­to­rii25. Po wybu­chu wojny, w paź­dzier­niku 1899 roku, prak­tyczni Buro­wie prze­ro­bili działa for­teczne na arty­le­rię polową i wysłali je na front w Natalu i pod Mafe­king. We wcze­snych fazach kon­fliktu dawały one Burom prze­wagę, ponie­waż miały więk­szy zasięg niż jakie­kol­wiek działa bry­tyj­skie wyko­rzy­sty­wane wów­czas w Repu­blice Połu­dnio­wej Afryki.

Uzu­peł­nie­niem sił zgro­ma­dzo­nych na zachod­nim pogra­ni­czu byli człon­ko­wie Kor­pusu Zwia­dow­ców Rowe­ro­wych (Wiel­rij­ders Rap­port­gan­gers Corps, WRC). Była to spe­cja­li­styczna jed­nostka utwo­rzona we wrze­śniu 1899 roku i dowo­dzona przez kpt. Daniela „Daniego” The­rona. Wer­bo­wał on do WRC ochot­ni­ków spo­śród mło­dych wykształ­co­nych człon­ków klasy wyż­szej, prze­waż­nie uta­len­to­wa­nych spor­tow­ców, któ­rzy byli w sta­nie spro­stać rygo­ry­stycz­nym wyma­ga­niom kon­dy­cyj­nym. Począt­kowo człon­ko­wie WRC mieli dostar­czać raporty i depe­sze z linii frontu oraz zapew­niać łącz­ność pomię­dzy com­man­dami. Póź­niej kor­pus odpo­wia­dał rów­nież za dzia­ła­nia wywia­dow­cze i dywer­sję na zaple­czu wroga, prze­kształ­ca­jąc się w Kor­pus Zwia­dow­ców The­rona (The­ron­sVer­ken­ning­skorps, TVK).

W przeded­niu wybu­chu wojny WRC liczył 108 ludzi podzie­lo­nych na sie­dem sek­cji, przy­dzie­lo­nych do poszcze­gól­nych okrę­gów Trans­walu. Każdy czło­nek kor­pusu był wypo­sa­żony w: rower, rewol­wer, lor­netkę i kara­bin lub kara­binek noszony na poprzeczce roweru. W paź­dzier­niku 1899 roku do dys­po­zy­cji gen. Cronjégo pozo­sta­wała sek­cja WRC licząca 18 zwia­dow­ców pod dowódz­twem C. Maar­tensa, sta­cjo­nu­jąca w Lich­ten­burgu.

Na front zachodni został skie­ro­wany rów­nież Kor­pus Skan­dy­naw­ski (Skan­di­na­vi­ska Kåren). Była to for­ma­cja ochot­ni­cza zło­żona z uitlan­de­rów pocho­dze­nia skan­dy­naw­skiego, sfor­mo­wana przez szwedz­kiego inży­niera Chri­stera Ugglę. Kor­pus liczył 114 ludzi, w tym 46 ze Szwe­cji, 13 z Nor­we­gii, 24 z Danii, 18 z Fin­lan­dii, sied­miu z Nie­miec, czte­rech z Holan­dii, po jed­nym z Rosji i Włoch. Dowódcą Kor­pusu został Szwed uro­dzony w Natalu Johan­nes Fly­gare awan­so­wany do stop­nia veld­kor­neta, a jego zastęp­cami zostali: Wil­liam Bearent­zen z Kopen­hagi i por. Erik Stålberg, cho­rąży Kró­lew­skiej Armii Szwedz­kiej. Człon­ko­wie kor­pusu byli uzbro­jeni w mau­sery model 1888 i posia­dali jed­no­lite mun­dury zaku­pione przez Orga­ni­za­cję Skan­dy­naw­ską sku­pia­jącą spo­łecz­ność nor­dycką zamiesz­kałą w Trans­walu. Po przej­ściu pod­sta­wo­wego prze­szko­le­nia 16 paź­dzier­nika jed­nostka została wysłana na front pod Mafe­king, żegnana przez pre­zy­denta Kru­gera i jego świtę.

11 paź­dzier­nika 1899 roku Wolne Pań­stwo Ora­nia zmo­bi­li­zo­wało do wojny na zachod­nim pogra­ni­czu bli­sko 4800 strzel­ców w sze­ściu com­man­dach: Blo­em­fon­tein pod dowódz­twem kmdt. Petrusa Fouriego, Boshof pod dowódz­twem kmdt. Pie­tera Geo­rga du Ples­sisa, Fau­re­smith pod dowódz­twem kmdt. Pieta J. Vis­sera, Hoop­stad pod dowódz­twem kmdt. Daniela Fre­de­rika H. Flem­minga, Jacobs­dal pod dowódz­twem kmdt. Hen­drika Petrusa J. Pre­to­riusa i Lady­brand pod dowódz­twem kmdt. Igna­tiusa S. Fer­re­iry.

W momen­cie wybu­chu wojny Wolne Pań­stwo skie­ro­wało na front zachodni jed­nostkę Kor­pusu Arty­le­rii Wol­nego Pań­stwa Ora­nii26 (Oranje-Vrys­staat Artil­le­rie Corps, OVC Artil­le­rie) w sile czte­rech dział Kruppa L/27 BL kal. 75 mm i jed­nego działa Kruppa L/30 OQ kal. 75 mm pod dowódz­twem nie­miec­kiego ofi­cera mjr. Frie­dri­cha Albrechta, będą­cego także dowódcą OVC.

* * *

Tele­gram Reu­tersa z 6 paź­dzier­nika dono­sił, że ogni­ska z obo­zów bur­skich były wyraź­nie widoczne na zachod­nim pogra­ni­czu. Dobrze zaopa­trzeni w żyw­ność Buro­wie mieli roz­kazy, by nie najeż­dżać tery­to­rium bry­tyj­skiego, chyba że zostaną ostrze­lani lub zosta­nie wypo­wie­dziana wojna. W obo­zo­wych roz­mo­wach mówili o tym, że zamie­rzają posu­wać się naprzód i zająć Mafe­king, pra­gnąc jak naj­szyb­ciej zakoń­czyć dzia­ła­nia wojenne, aby mogli wró­cić do swo­ich rodzin i nad­zo­ro­wać uprawy.

Naj­więk­szy obóz woj­skowy powstał na far­mach w Val­le­ifon­tein i Polfon­tein w okręgu Lich­ten­burg, ok. 35 km na połu­dniowy wschód od Mafe­king. Zna­la­zły się tam com­manda Potche­fstroom, Lich­ten­burg i Wol­ma­rans­stad. Na far­mie Bul­fon­tein w okręgu Lich­ten­burg, ok. 26 km na wschód od Mafe­king, pozy­cje zajęły com­manda Marico i Rusten­burg. Na połu­dniu Trans­walu w okręgu Wol­ma­rans­stad w mia­steczku Schwe­izer-Reneke obóz roz­ło­żyło com­mando Marico. Główne siły Wol­nego Pań­stwa sta­nęły w obo­zie pod mia­stem okrę­go­wym Boshof, gdzie zgro­ma­dziły się com­manda: Blo­em­fon­tein, Boshof, Hoop­stad i Lady­brand, oraz w mie­ście okrę­go­wym Jacobs­dal – tam pozy­cje zajęły com­manda Fau­re­smith i Jacobs­dal.

Roz­miesz­cze­nie com­mand suge­ro­wało, że celem wojny na zachod­nim pogra­ni­czu będzie zaję­cie głów­nych ośrod­ków miej­skich regionu – Kim­ber­ley na połu­dniu i Mafe­king na pół­nocy. Oba mia­sta w linii pro­stej dzie­liło ok. 400 km prze­waż­nie bez­lud­nego veldu, toteż od samego początku wojny były to odrębne teatry dzia­łań wojen­nych.

Już 3 paź­dzier­nika rada wojenna (krieg­sraad) pod prze­wod­nic­twem gen. Cronjégo pod­jęła osta­teczną decy­zję o zablo­ko­wa­niu Mafe­king. Zgod­nie z pla­nem z chwilą wybu­chu wojny com­mada zgro­ma­dzone w Bult­fon­tein miały odciąć mia­sto od pół­nocy, pod­czas gdy siły bur­skie obo­zu­jące w Val­le­ifon­tein i Polfon­tein miały wyko­nać okrą­że­nie od połu­dnia. Wyko­na­nie tego planu wymu­siło koniecz­ność podzie­le­nia woj­ska na trzy mniej­sze zgru­po­wa­nia. Jedno pod dowódz­twem nowo mia­no­wa­nego gene­rała czasu wojny Jaco­busa „Kootjiego” Sny­mana, dru­gie pod dowódz­twem gen. Jaco­busa H. „Koosa” de la Reya, trze­cie, naj­sil­niej­sze, pozo­stało pod roz­ka­zami gen. Cronjégo.

Stra­te­giczna ofen­sywa Burów miała jed­nak ogra­ni­czony cha­rak­ter i spro­wa­dzała się do ude­rze­nia wyprze­dza­ją­cego, mają­cego na celu jedy­nie neu­tra­li­za­cję poten­cjal­nych baz, skąd, zda­niem gen. Cronjégo, Bry­tyj­czycy mogli prze­pro­wa­dzić inwa­zję na bur­skie repu­bliki. Siły bur­skie miały dodat­kowo powstrzy­mać wszel­kie próby ataku z bry­tyj­skich posia­dło­ści na zacho­dzie i pół­nocy.

Od samego początku była to tak­tyka defen­sywna; wyko­rzy­sty­wano doświad­cze­nia z wojny toczo­nej z Bry­tyj­czy­kami w latach 1880–1881. Co prawda gen. de la Rey zamie­rzał prze­ko­nać gen. Cronjégo, aby pozwo­lono mu na czele 1500 ludzi kon­ty­nu­ować ofen­sywę w kie­runku węzłów kole­jo­wych Naauw­po­ort i De Aar, leżą­cych na tery­to­rium Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, lecz assi­stant-gene­raal nie wyra­ził na to zgody. Tym­cza­sem Bry­tyj­czycy w pierw­szym tygo­dniu wojny naj­bar­dziej oba­wiali się wła­śnie zablo­ko­wa­nia stra­te­gicz­nych węzłów kole­jo­wych przez bur­skie com­manda i prze­nie­sie­nia dzia­łań na tereny Caplandu. Krót­ko­wzrocz­ność gen. Cronjégo miała go w przy­szło­ści drogo kosz­to­wać.

ORGANIZACJA I PLANY SIŁ BRYTYJSKICH

Bry­tyj­czycy na zachod­nim pogra­ni­czu nie byli przy­go­to­wani do pro­wa­dze­nia wojny, a tym bar­dziej do inwa­zji na bur­skie repu­bliki. W regio­nie nie było gar­ni­zo­nów woj­sko­wych, a na początku wojny jedy­nymi siłami pozo­sta­wały tam: poli­cja, ochot­nicy, for­ma­cje para­mi­li­tarne oraz poje­dyn­czy ofi­ce­ro­wie armii bry­tyj­skiej ad hoc impro­wi­zu­ją­cych obronę.

W Gri­qu­alan­dzie Zachod­nim i Beczu­ana­lan­dzie główną siłę sta­no­wiła konna Poli­cja Przy­ląd­kowa (Cape Police) peł­niąca funk­cje porząd­kowe. Jej funk­cjo­na­riu­sze byli uzbro­jeni w kara­biny Mar­tini-Henry, nosili ubra­nia w kolo­rze brą­zo­wym lub khaki oraz kape­lu­sze. W przeded­niu bur­skiej inwa­zji w dys­tryk­cie Kim­ber­ley obej­mu­ją­cym Gri­qu­aland Zachodni służbę peł­niło 226 funk­cjo­na­riu­szy, nato­miast w Mafe­king 103 poli­cjan­tów.

W 1889 roku z ini­cja­tywy Cecila Rho­desa Bry­tyj­ska Kom­pa­nia Połu­dnio­wo­afry­kań­ska utwo­rzyła para­mi­li­tarną for­ma­cję pod nazwą Poli­cja Kom­pa­nii Połu­dnio­wo­afry­kań­skiej, w 1896 roku prze­mia­no­waną na Poli­cję Bry­tyj­skiej Afryki Pół­noc­nej (Bri­tish South Africa Police, BSAP). For­ma­cja została utwo­rzona w celu ochrony inte­re­sów Kom­pa­nii na nie­sta­bil­nym pogra­ni­czu Beczu­ana­landu. W momen­cie wybu­chu wojny w Mafe­king znaj­do­wał się oddział BASP liczący 72 funk­cjo­na­riu­szy. Były to for­ma­cje dobrze przy­go­to­wane do służby na pogra­ni­czu, w pierw­szych mie­sią­cach wojny odgry­wały rolę regu­lar­nej pie­choty kon­nej (Regu­lar Moun­ted Infan­try), nie­odbie­ga­ją­cej umie­jęt­no­ściami od bur­skich com­mand.

Bry­tyj­czycy na zachod­nim pogra­ni­czu przy­jęli zatem stra­te­gię defen­sywną, a głów­nymi ośrod­kami oporu stały się mia­sta Mafe­king i Kim­ber­ley. Ścią­gano tam wszel­kie dostępne oddziały z regionu, licząc się z dłu­go­trwa­łym oblę­że­niem przez licz­niej­sze siły bur­skie. W przeded­niu wojny w Mafe­king zna­la­zły się nastę­pu­jące siły: 469 żoł­nie­rzy Pułku Pro­tek­to­ratu (Pro­tec­to­rate Regi­ment) pod dowódz­twem płk. C.O. Hore’a, 72 poli­cjan­tów z BSAP pod komendą ppłk. Wal­forda, 92-oso­bowy oddział Poli­cji Przy­ląd­ko­wej inspek­to­rów Mar­sha i Browne’a oraz 83-oso­bowy oddział Strzel­ców Beczu­ana­landu (Bechu­ana­land Rifles) płk. Cowana. Razem było to 716 prze­szko­lo­nych i dobrze przy­go­to­wa­nych do służby ludzi.

Ponadto utwo­rzono 300-oso­bową straż miej­ską. Była to for­ma­cja ochot­ni­cza, jed­nak dzięki zaan­ga­żo­wa­niu bur­mi­strza Mafe­king Franka Whi­te­leya w jej sze­re­gach zna­leźli się pra­wie wszy­scy peł­no­sprawni biali miesz­kańcy. Już we wrze­śniu Whi­te­ley ścią­gnął do mia­sta ppłk. Cour­te­naya Vyvy­ana, by ten pota­jem­nie zor­ga­ni­zo­wał straż miej­ską i wyszko­lił jej człon­ków w obsa­dza­niu oko­pów i umoc­nień miej­skich. Ponadto w przed­dzień oblę­że­nia w Mafe­king zna­leźli się doświad­czeni bry­tyj­scy ofi­ce­ro­wie – mjr Alick Godley z pułku Dublin Fusi­liers, mjr Hamil­ton Goold-Adams, kpt. Char­les Ben­tinck, kpt. Char­les FitzC­la­rence i kpt. Ver­non. Biali obrońcy byli uzbro­jeni prze­waż­nie w kara­biny Lee-Met­ford i Mar­tini-Henry, tubyl­com oddano nato­miast star­sze jed­no­strza­łowe kara­biny Enfield-Sin­der. Arty­le­ria pod dowódz­twem mjr. Pan­zera skła­dała się z czte­rech prze­sta­rza­łych dział odprzo­do­wych27 kal. 75 mm o zasięgu 2 km.

Na początku paź­dzier­nika do Mafe­king przy­był płk. Robert Baden-Powell, obej­mu­jąc komendę nad tym róż­no­rod­nym gar­ni­zo­nem. Był ener­gicz­nym i spraw­nym orga­ni­za­to­rem – nie tylko roz­wi­nął kon­cep­cję ochot­ni­czych for­ma­cji zło­żo­nych z bia­łych miesz­kań­ców, lecz także wysu­nął pomysł włą­cze­nia do pla­nów obrony mia­sta tubyl­ców.

W bez­po­śred­nim sąsiedz­twie Mafe­king znaj­do­wał się duży kraal28 zamiesz­kany przez ponad 6 tys. ludzi z ple­mie­nia Baro­longo. Baden-Powell zacią­gnął do służby ponad 400 kra­jow­ców. Uzbro­jeni tubylcy peł­nili funk­cje straż­ni­ków bydła, zwia­dow­ców oraz poma­gali w obro­nie wła­snego kra­alu, oprócz tego zostali zatrud­nieni do kopa­nia oko­pów i budowy umoc­nień. W oblę­żo­nym Mafe­king zna­lazł się ponadto lord Edward Cecil, syn aktu­al­nego pre­miera Wiel­kiej Bry­ta­nii lorda Salis­bury’ego.

Z ini­cja­tywy lorda Cecila w mie­ście utwo­rzono Kor­pus Kade­nów Mafe­king (Mafe­king Cadet Corps) skła­da­jący się z chłop­ców w wieku od 12 do 15 lat, któ­rzy odgry­wali rolę posłań­ców i sani­ta­riu­szy, będąc inspi­ra­cją dla skau­tów. Mafe­king leżący na pła­skiej, kamie­ni­stej rów­ni­nie nie był dogod­nym miej­scem do obrony. W 1899 roku cał­ko­wita popu­la­cja bia­łej lud­no­ści mia­sta wyno­siła bli­sko 2 tys. ludzi, w tym ok. 650 kobiet i dzieci. Mafe­king powstało na pla­nie pro­sto­kąta z pla­cem Rzą­do­wym i ryn­kiem w cen­trum. Zabu­dowę sta­no­wiły niskie budynki kryte bla­chą fali­stą, a jedyny wyją­tek od tej reguły sta­no­wił dwu­pię­trowy muro­wany klasz­tor rzym­sko­ka­to­licki poło­żony ok. 200 m na pół­noc od mia­sta, będący dzie­łem inży­nie­rów z eks­pe­dy­cji sir War­rena. Na połu­dnio­wym skraju Mafe­king w głę­bo­kim wąwo­zie wyry­tym w skale pły­nęła rzeka Molopo. Za nią, ponad 2 km na połu­dnie od mia­sta, wno­siło się samotne wzgó­rze zwane Can­non Kopje. Już w 1885 roku sir Char­les War­ren, zało­ży­ciel Mafe­king, wzniósł na pła­skim wzgó­rzu kamienny fort, z któ­rego roz­ta­czał się widok na całe mia­sto. Obrońcy, doce­nia­jąc stra­te­giczne poło­że­nie wzgó­rza, włą­czyli Can­non Kopje do sys­temu obrony. Tam roz­po­czy­nała się linia oko­pów, która cią­gnęła się zyg­za­kiem na pół­nocny zachód i docie­rała do ziem­nego fortu Ayr zbu­do­wa­nego na niż­szym wznie­sie­niu. Cho­ciaż była to odosob­niona reduta, zapew­niała widok i ogień na dużą odle­głość. Następ­nie linia oko­pów okrą­żała mia­sto od pół­nocnego wschodu, docie­ra­jąc na powrót do Can­non Kopje. Obwód obrony mia­sta wyno­sił bli­sko 8 km. Waż­nym czyn­ni­kiem wzmac­nia­ją­cym obronę była linia kole­jowa, po któ­rej poru­szał się pociąg pan­cerny. Wewnątrz pier­ście­nia obrony na skraju mia­sta utwo­rzono obóz dla kobiet i dzieci chro­niony przez kwa­tery funk­cjo­na­riu­szy BSAP. Wzdłuż linii oko­pów Bry­tyj­czycy wybu­do­wali liczne reduty i for­ty­fi­ka­cje, a w samym mie­ście wznie­śli bary­kady w poprzek ulic, mające zatrzy­mać prze­ciw­nika, jeśli dotarłby tak daleko.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.Bur­gher. [wróć]

2. H.C. Hil­le­gas, With the boer for­ces, Lon­don 1900, s. 61. [wróć]

3. W odróż­nie­niu od pierw­szej wojny bur­skiej lub wojny o nie­pod­le­głość z lat 1880–1881, która dopro­wa­dziła do uzna­nia nie­pod­le­gło­ści Trans­walu przez Wielką Bry­ta­nię. [wróć]

4. Na początku wojny w ciągu zale­d­wie sied­miu dni (10–17 grud­nia 1899 roku) Bry­tyj­czycy ponie­śli klę­ski pod: Magers­fon­tein, Storm­ber­giem i Colenso. „Czarny tydzień” wstrzą­snął bry­tyj­ską opi­nią publiczną i poważ­nie nad­szarp­nął wize­ru­nek armii impe­rium. [wróć]

5. C. de Wet, Trzy lata wojny o nie­pod­le­głość, War­szawa 1903, s. 56. [wróć]

6. „La Liberté”, 22 lutego 1900. [wróć]

7. P. Kru­ger, Pamięt­niki pre­zy­denta Krügera, War­szawa 1902, s. 33. [wróć]

8.Ibi­dem, s. 35. [wróć]

9. https://en.wiki­pe­dia.org/wiki/Sand_River_Convention [dostęp: 13.01.2023]. [wróć]

10. Wię­cej: P. Fiszka-Borzysz­kow­ski, Wojna bur­ska 1880–1881, War­szawa 2012. [wróć]

11. W dosłow­nym zna­cze­niu „bur­ski wolny łowca”, odpo­wied­nik fli­bu­stiera. [wróć]

12.Vier­kleur, dosłow­nie cztery kolory. Potoczne okre­śle­nie flagi pań­stwo­wej ZAR odno­szące się do umiesz­czo­nych na niej czte­rech barw: trzech pozio­mych pasów rów­nej sze­ro­ko­ści. Od góry były to: czer­wień, biel i błę­kit, od strony drzew­co­wej znaj­do­wał się zie­lony, pio­nowy pas o sze­ro­ko­ści rów­nej 25 proc. dłuż­szego boku flagi. [wróć]

13. Obec­nie rów­no­war­tość 32 mln fun­tów. [wróć]

14. J. Mac­Ken­zie, Austral Africa losing it or ruling it, being inci­dents and expe­rien­ces in Bechu­ana­land, Cape Colony and England, vol. II, Lon­don 1887, s. 328. [wróć]

15.Ibi­dem, s. 95. [wróć]

16.Ibi­dem, s. 299. [wróć]

17.Ibi­dem, s. 218. [wróć]

18. Zob. T. Gre­niuch, Natal 1899–1900, Bel­lona, War­szawa 2017, s. 32–38. [wróć]

19. Dosłow­nie „kapral mię­sny”. [wróć]

20. Szwedzcy ochot­nicy odno­to­wali jako cie­ka­wostkę, że w ciągu dnia Bur potra­fił wypić 20–25 kub­ków kawy. [wróć]

21. Sze­roki pas noszony przez ramię (uko­śnie w poprzek tuło­wia) słu­żący do prze­no­sze­nia amu­ni­cji. [wróć]

22. C. Stern­berg, My expe­rience of the Boer war, New York–Bom­bay 1901, s. 63. [wróć]

23. Duży kara­bin maszy­nowy zasi­lany taśmą, strze­la­jący poci­skami wybu­cho­wymi. Była to jedyna broń w Afryce Pół­noc­nej wypo­sa­żona w żeliwną tar­czę słu­żącą do ochrony załogi. [wróć]

24. Dane tech­niczne: kali­ber – 155 mm, masa – 6500 kg, masa poci­sku – 43 kg, dłu­gość – 7,5 m, efek­tywny zasięg – 9 tys. m, szyb­ko­strzel­ność – 20 poci­sków na godzinę, załoga – dowódca i sze­ściu strzel­ców. [wróć]

25. Po nie­uda­nym raj­dzie Jame­sona rząd zde­cy­do­wał się zbu­do­wać cztery forty wokół Pre­to­rii: Schan­skop, Klap­per­kop, Daspo­or­trand i Won­der­bo­om­po­ort. [wróć]

26. Kor­pus powstał w 1854 roku, kiedy Wolne Pań­stwo Ora­nia uzy­skało nie­pod­le­głość. Cho­ciaż OVC brał udział w dwóch woj­nach w latach sześć­dzie­sią­tych XIX wieku, dopiero po 1880 roku, kiedy na dowódcę mia­no­wano odzna­czo­nego pru­skiego ofi­cera arty­le­rii kpt. Frie­dri­cha Albrechta, jed­nostka zaczęła nabie­rać kształtu. Pod kom­pe­tent­nym dowódz­twem Albrechta kor­pus znacz­nie się roz­rósł i do wybu­chu wojny w 1899 roku skła­dał się z: pię­ciu ofi­ce­rów, 159 strzel­ców i podofi­ce­rów oraz 400 sze­re­go­wych. W kor­pusie były ponadto: 25-oso­bowa orkie­stra woj­skowa oraz sek­cja sygna­łowa i helio­gra­ficzna. [wróć]

27. Działa łado­wane od strony lufy, powszech­nie uży­wane do połowy XIX wieku, następ­nie wyparte przez sys­temy odtyl­cowe, czyli łado­wane od wlotu lufy. [wróć]

28. Kraal – wio­ska tubyl­ców. [wróć]