Ostatnie lato na Litwie - Norbertas Černiauskas - ebook
NOWOŚĆ

Ostatnie lato na Litwie ebook

Norbertas Černiauskas

0,0

Opis

W 1940 roku zwyczajne życie w Republice Litewskiej toczyło się do ostatniej chwili względnego spokoju. Rolnicy planowali żniwa, mieszczuchy – wakacyjne wyjazdy na łono natury. Gimnazja opuszczał pierwszy rocznik absolwentów urodzonych za niepodległości. W przerwach między dyskusjami o modernizacji, nowościach wydawniczych i tych na srebrnym ekranie Litwini się cieszyli, że żyją w kraju neutralnym i ominęła ich wojenna pożoga.

Oczywiście jej łuna była widoczna z Litwy. Brakowało towarów importowanych, napływali za to uchodźcy z Polski. Kraj powrócił do eksploatacji torfu, 15 maja wystartowała ogólnokrajowa akcja zbiórki złomu. Litwini z niepokojem śledzili meldunki o niemieckiej ofensywie pod Paryżem.

Wir wielkiej historii zawsze zasysa mozaikę zwykłych trosk i drobnych radości. Norbertas Černiauskas z kronikarską dokładnością i po literacku soczyście przywrócił atmosferę ostatniego półrocza przed wkroczeniem Sowietów na Litwę. W społecznej świadomości prawie nie wybrzmiewała melancholia poetki Matlė Olkinaitė: „Tegoroczne lato jest jakieś dziwne. Każde pożegnanie jest bolesne i wydaje się, że wszystko mija bezpowrotnie”.

 

Katarzyna Korzeniewska (ur. 1972) – doktor socjologii, tłumaczka z języka litewskiego na polski i z polskiego na litewski.

Norbertas Černiauskas doktor historii, pracownik naukowy i wykładowca na Wydziale Historii Uniwersytetu Wileńskiego; nie jest typem historyka zza biurka. Specjalizuje się w historii XX wieku i skutecznie przekonuje innych, zwłaszcza młodszych od siebie, że jest ciekawa. Najbardziej interesuje go historia codzienności. Wymyśla i realizuje przedsięwzięcia, których celem jest poznawanie historii oraz upamiętnianie dawnych wydarzeń i postaci. W latach 2010–2020 organizował duże wydarzenia upamiętniające litewską partyzantkę antykomunistyczną, w 2015 roku zainicjował konkurs dla uczniów szkół ponadpodstawowych na najciekawszy film o historii własnej miejscowości. Autor książki dla dzieci Apie šaulius, riterius ir drakonus Lietuvoje (O strzelcach, rycerzach i smokach na Litwie; 2019). Ostatnie lato na Litwie napisał z myślą o niehistorykach. Ostatnio opublikował Fado. Trumpa neįvykusi Lietuvos istorija (Fado. Krótka niebyła historia Litwy; 2024), w konwencji historii alternatywnej. Obie książki są na Litwie zarówno poczytne, jak i cenione przez krytyków (uzyskały nominacje do wielu nagród).

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 273

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału: 1940. Paskutinė Lietuvos vasara

Copyright © by Norbertas Černiauskas, 2025

Copyright © for the Polish translation by Katarzyna Korzeniewska, 2025

Copyright © by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu, 2025

Tłumaczenie: Katarzyna Korzeniewska

Redakcja: Magdalena Jankowska

Korekta: Patrycjusz Pilawski

Okładka i skład: Katja Niklas

Opracowanie wydania elektronicznego:

Redaktorka prowadząca: Ewa Vaičiūnienė

Monografia, recenzenci naukowi: dr hab. Kinga Anna Gajda, prof. UJ (Uniwersytet Jagielloński), prof. dr Arūnas Streikus (Uniwersytet Wileński)

ISBN 978-83-7893-330-4

Dofinansowano ze środków Litewskiego Instytutu Kultury

Wstęp

„Żeby się nie powtórzył 1940” – tak w 2025 roku ochotniczki i ochotnicy odpowiadają czasem na pytanie, dlaczego wybrali taki – nietypowy – sposób spędzania kolejnych weekendów: ćwiczenia na poligonie. Nawet w młodszym pokoleniu na Litwie pamięć o 1940 roku budzi gorycz i niepokój. Wtedy mieszkańcy kraju polegali na deklaratywnej neutralności Litwy; teraz wszyscy rozumieją, że wojna w Ukrainie jest „naszą wojną”, i hojnie składają się na wsparcie walczących Ukraińców. Zakorzeniona w społeczeństwie od czasów przedwojennych nieufność wobec Polski, z trudem przełamywana na Litwie wolnej już od dominacji sowieckiej, obecnie ustąpiła miejsca wprost okazywanej chęci do współpracy i wyrazom uznania dla zachodniego sąsiada.

W tym roku brygada Bundeswehry ma rozpocząć stałe stacjonowanie na Litwie. Jest tu wyczekiwana. Wspólne litewsko-niemieckie działania przygotowawcze są już zaawansowane. Nikt w tym kontekście nie przywołuje wydarzeń z lutego 1939 roku, gdy niemieccy żołnierze przyszli, by przyłączyć do III Rzeszy Kraj Kłajpedzki. Litwa zajęła go z dużą pewnością siebie i w sprzyjających warunkach międzynarodowych w 1923 roku; dzięki temu fragmentowi Prus Wschodnich zyskała dostęp do morza. Nikogo nie trzeba przekonywać, że dzisiejsze Niemcy w niczym nie przypominają agresywnego sąsiada Litwy z czasów II wojny światowej. Wspomnienie wkroczenia Sowietów w czerwcu 1940 roku odcisnęło się w litewskiej pamięci zbiorowej mocniej niż utrata Kłajpedy, a współczesne doświadczenia jeszcze pogłębiły stary ślad, bo unaoczniają, że nie wszystko w sąsiedztwie politycznym Litwy zasadniczo od tamtego czasu się zmieniło.

W 1940 roku doszło do upadku Litwy powstałej w 1918 roku. Jej symbole państwowe Sowieci skazali na zapomnienie, co samo w sobie urosło do rangi symbolu. Ogłoszona 16 lutego 1918 roku jej niepodległość była raczej wzniosłą ideą i dalekosiężnym zamysłem niż realnym celem politycznym, a jednak już tamtej jesieni marzenie się ziściło. W niepodległej Litwie 16 lutego obchodzono jako Święto Niepodległości – najważniejsze święto państwowe. Jest nim także obecnie. W 1920 roku odbyły się pierwsze wolne, równe, tajne i powszechne wybory; wyłoniono w nich stu dwunastu posłów na Sejm Założycielski, w tym osiem kobiet. Pierwszemu jego posiedzeniu przewodniczyła Gabrielė Petkevičaitė-Bitė. Powstająca republika demokratyczna obrała za swoje symbole historyczną Pogoń i zupełnie nową, trójkolorową kombinację żółci, zieleni i czerwieni. W 1936 roku ukazała się Historia Litwy pod redakcją Adolfasa Šapoki – na kartach tej książki Litwa dostała opowieść o sobie. Do 1940 roku tworzyliśmy już społeczność, której członkowie uznawali się za uczestników tej samej kultury i mieli poczucie przynależności do jednej wspólnoty politycznej.

Wielu z nich powojenna sowiecka kolektywizacja przyniosła straty nie tylko materialne, ale też osobiste. Zniszczyła to, co udało się osiągnąć dzięki reformie rolnej, zapoczątkowanej w 1922 roku i przeprowadzanej w niepodległej Litwie właściwie równocześnie z budową państwa. Dzięki reformie wiele rodzin wyszło z biedy, uzyskało materialne podstawy tworzenia przyszłości własnej i dzieci. Indywidualnym i rodzinnym aspiracjom rozwoju, codziennej aktywności gospodarczej, przez długie dekady ograniczanym „za cara”, dławionym zacofaniem „Kraju Północno-Wschodniego”, reforma rolna otworzyła przestrzeń do realizacji.

Sowiecka inwazja w 1940 roku zapoczątkowała ciąg wydarzeń katastrofalnych dla demografii kraju: deportacje, przymusową mobilizację, Holokaust, wojnę partyzancką, siłowe przesiedlenia ludności, emigrację… Sowiecki i nazistowski terror dotknął bezpośrednio około miliona mieszkańców trzymilionowej wtedy Litwy. Zanim się rozpoczął, do 1940 roku Litwie stale przybywało ludności. Spis powszechny z 1923 roku wykazał, że w kraju żyły wówczas nieco ponad dwa miliony ludzi: najliczniejszą grupą byli Litwini (83 procent), po nich Żydzi (8 procent) i Polacy (3 procent). Do wybuchu wojny liczebność populacji wzrosła o jedną piątą. Praktycznie wszyscy obywatele Litwy byli już wtedy piśmienni. Rozpoczęta w 1928 roku reforma szkolnictwa zdążyła przynieść pozytywne skutki. Wprowadzono obowiązek szkolny w zakresie podstawowym, a kraj oplotła sieć szkół powszechnych.

Odrodzona Litwa weszła w 1918 roku na arenę polityczną jako republika demokratyczna, ale w grudniu 1926 roku wojsko i wywiad dokonały przewrotu i ustanowiły autorytarną dyktaturę. Władzę przejęli narodowcy, a ich lider – Antanas Smetona – obwołał się „prezydentem”. Wszystkie inne partie poza narodową zostały zdelegalizowane, wprowadzono cenzurę itp., według modelu znanego z kilku innych krajów regionu.

Mimo zmiany ustrojowej jeszcze przez lata trwała codzienność, niewstrząsana polityką. Litwini mieli osiągnięcia w lotnictwie, zainteresowanie nim zataczało coraz szersze kręgi, szczególnie wśród młodzieży. Pokochali też koszykówkę, do tego stopnia, że uczynili ją litewskim sportem narodowym (pozostała nim do dzisiaj). W 1939 roku w Kownie odbyły się mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzn. Dumą narodową napawało obywateli nie tylko mistrzostwo, zdobyte po raz drugi z rzędu, ale też właśnie zbudowana, nowoczesna arena – miejsce rozgrywek.

Z czasem i Litwa odczuła wstrząsy w polityce europejskiej. W 1938 roku Polska ultymatywnie wymusiła nawiązanie stosunków dyplomatycznych; wcześniej Litwa nie chciała ich utrzymywać ze względu na konflikt o Wilno. W 1939 roku III Rzesza zażądała od Litwy przekazania autonomicznego, zamieszkanego głównie przez Niemców, Kraju Kłajpedzkiego. Oba żądania Litwa przyjęła bez oporu. Wydarzenia nabierały tempa. Jesienią 1939 roku Republika Litewska podpisała ze Związkiem Radzieckim traktat, który tylko formą różnił się od ultimatum. Zgodziła się w nim na rozmieszczenie stałego kontyngentu oddziałów Armii Czerwonej na swoim terytorium, a w trybie propozycji nie do odrzucenia przyjęła „w zamian” Wilno. Na powierzchni życia politycznego dominował entuzjazm z powodu odzyskanej „odwiecznej stolicy”, autentycznie podzielało go wielu obywateli. Kowieńska ulica powtarzała wszak bardziej pesymistyczną diagnozę sytuacji, wyrażaną w popularnym dwuwierszu: „My mamy Wilno – Ruskie mają nas” (po litewsku się rymuje: Vilnius mūsų, o mes – rusų). Na przekór niej panowało jednak przekonanie, że grunt to nie uwikłać się w wojnę, a po jej zakończeniu odbędzie się konferencja pokojowa i wszystko wróci na właściwe miejsce…

Ultimatum, które Związek Radziecki postawił Republice Litewskiej z 14 na 15 czerwca 1940 roku, wpłynęło w zasadzie na życie każdego mieszkańca Litwy. Narracja tej książki zaczyna się z początkiem tego przełomowego roku. „Wszystko” było jeszcze wówczas na swoim miejscu, a życie zdawało się biec własnym, niezakłóconym rytmem…

I. Wybiła północ

Początek 1940 roku nie wróżył historyczce sztuki Halinie Kairiūkštytė nic dobrego. Kryzys w jej małżeństwie narastał nieubłaganie, cieniem rzucał się na całe otoczenie. Boże Narodzenie 1939 roku spędziła samotnie w Rydze. Jej mąż, wybitny łotewski artysta Ģederts Eliass, na święta pojechał do rodziny i zabawił tam bodaj tydzień. Początkowo Halina przyjmowała to spokojnie, a nawet odnajdowała się w byciu sama ze sobą, bo samotność zmniejszała napięcie, wcześniej przytłaczające. Miała teraz dość czasu, żeby przemyśleć relacje z mężem i rozważyć konieczność trudnego wyboru: pozostać w Rydze, w małżeństwie, czy wrócić na wytęsknioną Litwę i ostatecznie zniszczyć związek? Wydawało się, że nie ma żadnych opcji pośrednich, jest skazana na albo-albo.

Z czasem pozostawanie sam na sam z takimi myślami sprawiało jej coraz większy dyskomfort. W ostatnią noc starego roku się załamała, bo chłód w małżeństwie, rozpad więzi z mężem, w połączeniu z tęsknotą za krajem przerosły jej pojemność emocjonalną. Pierwsze chwile nowego, 1940 roku zastały Kairiūkštytė zapłakaną w łóżku, wsłuchaną w bicie ryskich dzwonów. Nieco się rozpogodziła, gdy w radiu zabrzmiały znajome, choć odległe życzenia z Litwy, z Kowna. Z okazji Nowego Roku życzenia szczęścia i powodzenia wszystkim Litwinom na świecie składał generał Vladas Nagevičius – dyrektor Muzeum Wojskowego im. Witolda Wielkiego w Kownie[1]. Halina wysłuchała przemówienia, a zaraz po nim hymnu (zawsze głęboko ją wzruszał), i ponownie przyznała przed sobą, że jej przyszłość rysuje się bardzo mgliście: „Nie wiem, co rok ten mi przyniesie: jakieś dobre miejsce na Litwie, co pozwoli mi wrócić na stałe do kochanego kraju, do ojczyzny, czy pisane mi Nowy Rok przyjąć na Łotwie, na obczyźnie”[2].

Życie w Rydze stopniowo wysysało z Kairiūkštytė siły, wygaszało jej wrodzony entuzjazm. Czuła się oderwana od swojego świata, odarta z własnego potencjału i szansy, by dać z siebie krajowi tyle, ile by mogła. Miała dość zależności od męża. Nie rozumieli się, a musiała znosić jego złośliwe uwagi. Musiała go prosić o pieniądze na każdy swój wydatek, za każdym razem tak samo upokorzona. Zaczęła więc szukać pracy, ale nie na Łotwie, tylko w swoim kraju. Marzenie o jej znalezieniu coraz częściej rozpychało się w głowie, nadawało też codzienności posmak optymizmu, w końcu jednak nawet te prześwity gasły w cieniu wątpliwości i obaw przed nadchodzącą starością: „Teraz się boję, że dla państwa litewskiego to ja już za stara jestem”[3].

W noworocznych rozważaniach historyczka sztuki zdobyła się na to, by przyznać, że miała nieszczęście nie urodzić się mężczyzną. Niewiele kobiet tak jednoznacznie pojmowało, że świat, w którym żyją, dopuszcza je do znacznie mniejszego kawałka tortu niż mężczyzn i odpuszcza im znacznie mniej przewinień niż mężczyznom. Obserwując zachowanie męża i otoczenie, Kairiūkštytė dostrzegała, że Eliassowi jest po prostu łatwiej niż jej – „nieszczęśliwej babie”[4].

Na przeciwległym brzegu Bałtyku niepokojów także nie brakowało. Dźwięk dzwonów noworocznych, który dobiegał do uszu Astrid Lindgren, nie nastrajał jej świątecznie: „Przyszłość wygląda tak beznadziejnie, tak groźnie. Nikt nie potrafi się cieszyć”[5]. Szwedzka pisarka niepokoiła się o swój kraj podobnie jak Kairiūkštytė o swój: czy Szwecja uwikła się w wojnę, czy pozostanie neutralna?

Na Litwie te dramatyczne pytania mało komu zaprzątały głowę. Nowego Roku wyczekiwano niecierpliwie, niektórzy się spodziewali, że będzie niezły, zwłaszcza że – twierdzili astrologowie – obejmie go we władanie Jowisz, a pod panowaniem tej planety rodzą się jakoby ludzie szczęśliwi, prawi, serdeczni, uczciwi, mają jasną karnację i mocne zęby, w dodatku kochają swoje rodziny i są długowieczni[6]. Twórcy horoskopów, wróżbici i prorocy polityczni ogłaszali jednak prognozy także mniej optymistyczne: Europę doświadczy sroga, mroźna zima, a jeszcze mocniej – rozprzestrzeniająca się wojna. „Wielcy tego świata zezwierzęcieli, atakują się wzajemnie niczym głodne bestie żądne ludzkiej krwi, ale skoro już się nasycą niewinną krwią ludzkości – pękną, a wojna ustanie” – zapowiadali autorzy kalendarza na nadchodzący rok[7]. Obiecywali, że Litwa pod władzą roztropnych przywódców, niczym biblijna arka Noego, przepłynie na falach potopu spowodowanego wojną światową i bez uszczerbku zacumuje w bezpiecznym porcie przyszłości.

Twórcy tych przepowiedni z pewnością opierali się nie tylko na intuicji, znajomości rzeczy i rozmachu myślowym; czerpali też z doświadczenia. Podpowiadało im, że zapowiedzi szczęśliwego losu ojczyzny należy uzupełnić o wzmiankę na temat zasług jej władzy w tym względzie. Całkiem zgrabna alegoria: litewska nawa, wstrząsana i huśtana falami, wymanewrowała przez rok 1939 nieco tylko poobijana, podczas gdy kilka europejskich żaglowców zatonęło bez wychodzenia z portu.

Znalazła się też wyrocznia obdarzona talentem rymo-twórczym:

Biedny kraj nasz smagan jestNiespokojnych czasów batem.Nie wiadomo, jaki losNowy rok przyniesienie zatem.Mir ziemi cichych oraczyCzy wojna ze świata zmąci?Czy za rokiem, co już wkroczył,Coś lepszego nastąpi?[8]

Z przepowiedni wynikało, że po roku 1940 można się spodziewać wszystkiego. Tak samo zresztą jak po każdym poprzednim, który ów wierszokleta wziął na warsztat. Jedno słowo: „wojna”, bezwarunkowo przystawało do rzeczywistości, lecz na progu Nowego Roku optymizm zawsze bierze górę. Kairiūkštytė zdecydowanym gestem otarła łzy i zanotowała: „Czuję w sobie jeszcze wiele energii, jeszcze chcę zmagać się z życiem, walczyć o swój los, o powrót na Litwę, o życie na ukochanej Litwie wśród swoich, wśród Litwinów”[9]. Niepokój i niepewność ustępowały wobec codzienności i prostoty życia; znany z ostrego pióra publicysta gazety „Lietuvos žinios” (Wiadomości litewskie) odnotował, że z okazji Nowego Roku często „było pite” i wymieniano się życzeniami okolicznościowymi, lecz wielu mieszkańców kraju przywitało Nowy Rok we śnie – we własnych łóżkach[10].

[1]Vakar ir šiandien, „Lietuvos aidas”, 1.02.1940, nr. 2 (5211), s. 10.

[2] Halinos Kairiūkštytės užrašų knygelė, 1940 metai, Lietuvos literatūros ir meno archyvas [dalej: LLMA], f. 397, as. 1, b. 826, k. 93.

[3] Tamże, k. 103.

[4] Halinos Kairiūkštytės užrašų knygelė, 1939 metai, LLMA, f. 397, as. 1, b. 826, k. 82–87.

[5] Astrid Lindgren, Dzienniki z lat wojny 1939–1945, przeł. Anna Węgleńska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016, s. 39.

[6]Iš astronomijos 1940 metams spėjimai, [w:] Lietuvių naminis draugas. Kalendorius 1940 m., Kauno sunkiųjų darbų kalėjimo spaustuvė, Šiauliai 1939 [bez paginacji].

[7] Tamże.

[8] L. B-lis-Skurdžius, Naujiems 1940 metams, [w:] Lietuvių naminis draugas…, dz. cyt.

[9] Halinos Kairiūkštytės užrašų knygelė, 1939 metai, dz. cyt., k. 86.

[10] (k), Paprastai sutikti Nepaprasti naujieji Metai, „Lietuvos žinios”, 2.01.1940, nr. 1, s. 10.