Opowieści o Świętym Mikołaju - Tamara Michałowska - ebook + książka

Opowieści o Świętym Mikołaju ebook

Michałowska Tamara

0,0
6,83 zł

lub
Opis

W opowiadaniach przeczytamy między innymi o liście do Świętego Mikołaja i podbiegunowej fabryce zabawek, czarodziejskich piernikach i aniołkach, cudownej choince czy dobrodusznym zakonniku Gerwazym. Teksty przekazują chrześcijańskie przesłanie miłości i wzajemnej pomocy. Przeplatane są opisami ozdób do zrobienia przez dzieci oraz przepisami na pyszne ciasteczka. Połączenie literackości i praktycznych zadań tworzy spójną kompozycyjnie książkę, wprowadzającą małego czytelnika w tradycję Bożego Narodzenia i zachęcającą do współuczestniczenia w przygotowaniach do świąt.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 25

Oceny
0,0
0
0
0
0
0

Popularność




List do Świętego Mikołaja

Na dalekiej północy, pośród gęstych świerkowych lasów, leży wioska leśnych elfów zwanych Troszkami. Elfy te różnią się od nas przede wszystkim wielkością. Są tycie, a niektórzy uczeni twierdzą nawet, że tyciusieńkie. Przyjmijmy więc zgodnie, że dorosłe elfy są tycie, a ich dzieci tyciusieńkie. Troszki bardzo lubią zimę, zwłaszcza gdy pada śnieg i zbliżają się święta Bożego Narodzenia.

Każdego roku przed Bożym Narodzeniem Troszki gromadzą się na głównym placu wioski. Ustawiają tam wielki stół i rozwijają na nim rulon pergaminu. Nestor Troszków, Roger Siwobrody, wyciąga z bogato zdobionego etui wieczne pióro i oświadcza uroczyście:

– No a teraz czas spisać wasze życzenia do Świętego Mikołaja.

Tak było i tego roku. Małe Troszki zebrane wokół stołu dyktowały jeden po drugim, co chciałyby dostać od Świętego Mikołaja.

Kiedy wszystkie prośby zostały skrupulatnie spisane, a list opieczętowany przez Rogera Siwobrodego, pergamin zwinięto w rulon i przewiązano czerwoną wstążką.

Roger Siwobrody zabezpieczył go dodatkowo metalową klamrą. Wreszcie zwój z życzeniami położono na saniach, by zawieźć go do domu łabędzia Leona. Wokół sań z listem do Świętego Mikołaja utworzył się wspaniały orszak. Uradowane Troszki ślizgały się na sankach lub biegły, by towarzyszyć Rogerowi Sinobrodemu w przekazaniu cennego listu łabędziowi.

Łabędź Leon liczy sobie kilkadziesiąt wiosen i jest już cokolwiek stary. Nie pracuje, choć lubi dorobić do emerytury jako listonosz. To on co roku dostarcza Świętemu Mikołajowi rulon z prośbami małych Troszków. Zawsze w zamian dostaje kosz smacznych marchewek. Leon wprost uwielbia ich smak. Są pyszne, pełne witamin, a na dodatek utrzymają go w formie na stare lata i wzmacniają jego wzrok.

Rozradowane Troszki patrzyły, jak Leon odfruwa do krainy śniegu z listem do Świętego Mikołaja w dziobie.

– Bezpiecznego lotu! – krzyczały elfiki. – Pozdrowienia dla Świętego Mikołaja!

Gdy Leon zniknął za wielkim świerkiem, Troszkom pozostało już tylko czekać, odliczając dni do świąt Bożego Narodzenia.

Tymczasem w Laponii Świętemu Mikołajowi coś mocno nie dawało spokoju. Choć ma on na głowie nieprawdopodobną ilość spraw i nie do końca potrafi zlokalizować poszczególne problemy, tym razem był pewien, że coś jest nie tak, jak powinno. Na wszelki wypadek przejrzał raz jeszcze całą korespondencję… I nagle EUREKA!

– Wiem! – zawołał Święty. – NIE MAM RULONU OD LEŚNYCH ELFÓW!

Świętego Mikołaja tak poruszyło to odkrycie, że nie dopił nawet porannego kakao. Nakazał natychmiast zaprząc sanie i pomknął do wioski elfów. Po drodze, mimo świstu wiatru, usłyszał żałosne syki i trzepot skrzydeł.

„Czy to stary Leon woła o pomoc?” Święty Mikołaj dostrzegł małą chatkę leżącą wśród drzew na uboczu wioski i w jej stronę skierował podniebny zaprzęg.

W leśnej chatce mieszkał samotnie Troszek o imieniu Dodek.

Dodek był urwisem i psotnikiem – uwielbiał psuć zabawę innym Troszkom. Tego dnia, kiedy stary listonosz wyfrunął z listem do Świętego Mikołaja, Dodek zwabił go podstępnie do swojej chatki. Zaprosił łabędzia na filiżankę żurawiny, ale z domieszką wilczych jagód, po których stary Leon zasnął bardzo mocno. Dodek zamknął łabędzia w klatce, a rulon z prośbami dzieci przywłaszczył sobie.

Kiedy nadlatywał Święty Mikołaj, Dodka właśnie wzięła ochota na poczytanie, co napisały dzieci. Chciał się dowiedzieć, jakich pięknych prezentów pozbawił ich swoim podstępem. Już miał przed sobą rulon i zacierał ręce z satysfakcją, kiedy usłyszał dźwięk dzwoneczków. Wyjrzał przez okno. Przed domem wylądował zaprzęg uskrzydlonych reniferów. Przerażony Dodek wymknął się z domu i uciekł.

Święty zaś, nie