Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
W obliczu upadku Francji w 1940 roku marszałek i premier rządu, Philippe Pétain, na mocy decyzji Zgromadzenia Narodowego otrzymał pełnię władzy. Jednak zamiast kontynuować walkę, oglosił kapitulację i został szefem kolaboracyjnego państwa zależnego od III Rzeszy. Po wojnie stanął przed sądem. W książce został opisany proces, który zakończył się wyrokiem skazującym byłego już marszałka na śmierć za zdradę stanu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 90
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 2 godz. 54 min
Lektor: Jacek Jońca
Ilustracja na okładce: GMJ DTP: ThoT
Copyright © for this edition by Dressler Dublin sp. z o.o., Ożarów Mazowiecki 2026
Producent: Dressler Dublin sp. z o.o. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: sekretariat@dressler.com.pl
Dane do kontaktu: Wydawnictwo Bellona 02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2 e-mail: biuro@bellona.pl www.bellona.pl www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona
Księgarnie internetowe: swiatksiazki.pl, ksiazki.pl, czytam.pl
Dystrybucja: Dressler Dublin sp. z o.o. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: dystrybucja@dressler.com.pl tel. + 48 22 733 50 31/32 www.dressler.com.pl
ISBN 978-83-11-18843-3
Wersję elektroniczną przygotowano w systemie Zecer
Francja doby Pétaina po dzień dzisiejszy przyciąga uwagę historyków i wszystkich zainteresowanych zarówno dziejami drugiej wojny światowej, bądź też po prostu fenomenami społecznymi wstrząsającymi dwudziestowieczną Europą.
I choć zdrada rządu Pétaina jest niewątpliwa, wciąż rodzą się pytania, jak mogło do niej dojść, jakie siły społeczeństwa francuskiego ponoszą współodpowiedzialność. Omawiając okres „panowania” Vichy należy pamiętać, że nie było to jakieś „deus ex machina”, nadzwyczajne wydarzenie polityczno-społeczne, które ot, nagle, spadło nie wiedzieć skąd i czemu, choć owszem, wydarzenia towarzyszące były nadzwyczajne: wojna.
Ona wyzwoliła jednak tylko sprężyny, które tkwiły już przedtem w społeczeństwie. Mniejsza o poszczególne osoby tworzące lub zaplątane w system państwa francuskiego pod wodzą Pétaina, ważniejsze jest pytanie o grupy, które nalegały na określone rozwiązania. Grupy społeczne zaś, wraz z ich poglądami i koncepcjami, nie rodzą się z dnia na dzień.
A więc wszystko się zawaliło. III Republika, powstała po klęsce cesarstwa Napoleona III w wyniku wojny prusko-francuskiej, właściwie już nie istnieje, dogorywa. Przedwojenne rządy odeszły w dal. „Mężem opatrznościowym” jest zwycięzca spod Verdun – Pétain.
Jest 13 czerwca 1940 roku. W jednym z zamków nad Loarą, tam gdzie – jak niektórzy uważają – we Francji jest najpiękniej, marszałek Pétain w drodze do Bordeaux zarządza improwizowane posiedzenie rady ministrów. Wszyscy zbierają się w zamku Cangé.
Pétain przedstawia krótką deklarację: „Tylko emigrując lub dezerterując rząd może opuścić terytorium francuskie. Cokolwiek nastąpi, obowiązkiem jego jest pozostać w kraju pod groźbą, iż nie będzie już uznawany. Pozbawienie Francji jej naturalnych obrońców w okresie powszechnej rozterki oznacza oddanie jej na pastwę nieprzyjaciela, zamordowanie ducha Francji, oznacza w konsekwencji uniemożliwienie jej odrodzenia się. Odnowy francuskiej powinniśmy oczekiwać w znacznie większym stopniu, pozostając na miejscu, od duszy naszego kraju, którą tym sposobem będziemy chronić, niż w oczekiwaniu na odbicie terytorium za pomocą sprzymierzonych działań, w warunkach i w czasie niemożliwym do przewidzenia. Jestem więc zdania, że nie należy opuszczać ziemi francuskiej i zaakceptować cierpienie, jakie zostanie narzucone ojczyźnie i jej synom. Odrodzenie francuskie będzie owocem tego cierpienia… Oświadczam, w tym co się tyczy mojej osoby, że nawet gdybym nie był członkiem rządu, jeśli do tego dojdzie, odmówię opuszczenia terytorium metropolii. Pozostanę wśród francuskiego narodu, by dzielić jego trudy i nieszczęścia. W moich oczach zawieszenie broni stanowi warunek przetrwania wiecznej Francji”.
Oświadczenie to stało się jak gdyby podstawą założenia reżimu vichystowskiego i jego pierwszym usprawiedliwieniem. Zawieszenie broni staje się już faktem dokonanym, konsekwencją klęski, prawica przejmuje ster rządów w swoje ręce i nic nie jest już przypadkiem. Jeszcze przed oświadczeniem Pétaina generał Weygand złożył swoje, strasząc rzekomym powstaniem rządu komunistycznego w Paryżu.
Panujące zamieszanie nie sprzyjało w żadnej mierze jednoznacznej wykładni tego, co się stało i dokonywało. Odczuwała to zwłaszcza prasa.
W dzień po oświadczeniu Pétaina „Le Courrier du Centre”, ukazujący się w Limoges, pisał o decyzji senatu amerykańskiego, który wyraził zgodę na sprzedaż broni aliantom, o tysiącach armat, które niebawem zawitają do Francji, a także o Anglii, która miała wysłać swych żołnierzy na front francuski. „Nasze oddziały zdobywają osiem kilometrów w wyniku kontrataku na Oise..”. – brzmiał komunikat francuskiego sztabu generalnego.
W cztery dni później, to znaczy 18 czerwca, czytelnicy dowiadują się, iż Francja wystąpiła z propozycją zawieszenia broni i zapoznają się z treścią oświadczenia marszałka.
Tego samego dnia po raz pierwszy z Londynu falami eteru biegnie do Francuzów głos generała de Gaulle’a. Ludzie Pétaina nie doceniają go wtedy jeszcze, a on sam dostrzega pewne, sensowne jego zdaniem, aspekty reżimu Vichy w obliczu stałej, bezpośredniej groźby nieprzyjacielskiej. Ale wiele lat później powie: „Vichy skompromitowało między innymi ideę odnowy politycznej, bo ją skarykaturyzowało”.
Wkrótce Pétain żąda zaocznego skazania de Gaulle’a na karę śmierci za niesubordynację.
Reakcja de Gaulle’a:
„Pétain upodobał sobie hasło: Praca, rodzina, ojczyzna. Ojczyznę ten zwycięzca spod Verdun zdradził! Jeśli chodzi o rodzinę, to przecież ten stary libertyn nigdy nie chciał mieć dzieci! A w tym, co się tyczy pracy, to od dawna stracił ów nawyk!”
Ale de Gaulle, zawodowy wojskowy, widzi jeszcze coś ważniejszego:
„Marszałek nie pojął, iż w tej wojnie Marna znajdowała się na wysokości Morza Śródziemnego. Planetarny aspekt konfliktu umyka mu całkowicie. Powiada on sobie: przegraliśmy w 1870, wygraliśmy w 1918, przegraliśmy w 1940 raz jeszcze. Była to trzecia runda, a przed nami czwarta. Jego perspektywa nie wysuwa się poza tradycyjny antagonizm francusko-niemiecki. Widzi tylko powtórzenie poprzednich konfliktów. A do tego porzućcie mieszaninę społecznego konserwatyzmu i strach przed komunizmem. I oto macie całe Vichy. Ach, co innego zostać pokonanym, a jeszcze co innego warunki, w jakich się zostaje pokonanym”.
I jeszcze o Pétainie: „Za bardzo go kochałem, żeby go teraz nie nienawidzić”.
Pani de Gaulle słucha. Jej syn przemawia przez radio. Jest ciężko chora. Schroniła się w Bretanii. Dwudziestego szóstego czerwca de Gaulle mówi: „Panie marszałku, ponad morzem, poprzez fale radiowe przemówi do pana żołnierz francuski. Wczoraj słyszałem pana głos, który znam tak dobrze, i nie bez wzruszenia słuchałem tego, co pan mówił Francuzom, by usprawiedliwić to, co pan uczynił”.
W rodzinie de Gaulle’ów rebelia przeciw marszałkowi Francji to dramat. Ale pani de Gaulle nie waha się. Jej syn jest patriotą. Pamięta jeszcze z dzieciństwa, z 1870 roku, zapłakanych rodziców: „Marszałek Bazaine skapitulował”.
Pani de Gaulle wkrótce umiera. Nie usłyszy już sentencji wyroku śmierci na swego syna. Został wydany w lipcu 1940 roku.
Motywację spisze później sam Pétain. Po latach jest krętacko łagodna:
„Wyrok na generała de Gaulle’a narzucał się: Z powodu konieczności dyscypliny wojskowej. Jako przykład służący zakończeniu ucieczek oficerów francuskich za granicę.
Jest rzeczą jasną, że wyrok ten, jako zaoczny, może być utrzymany tylko dla zasady. Nie zamierzałem mu nigdy nadać dalszego ciągu. Jestem natomiast gotów sprzymierzyć się z każdym działaniem, które umożliwi przywrócenie we Francji porządku i związek serc między wszystkimi Francuzami”.
Tekst ów pozbawiony jest daty. Prawdopodobnie pisany był pod koniec „epopei” marszałka.
Ważne jest tutaj co innego. Przede wszystkim de Gaulle, szef Wolnych Francuzów, został skazany na karę śmierci z całą powagą. Po drugie, jeśli Pétain nie miał zamiaru go rozstrzeliwać, gdyby nawet mógł to uczynić, to opinia publiczna o tym przecież nie wiedziałaby.
Natomiast Laval mówił, że kara śmierci to najlepsza przysługa wyświadczona de Gaulle’owi.
Pétain w więzieniu! „Ja skazałem de Gaulle’a na śmierć i on mnie skazał na śmierć, jesteśmy kwita”.
Pétain nadal nic nie rozumie. Ale akt oskarżenia de Gaulle’a po wojnie gdzieś ginie.
Przez pierwsze lata trwania wojny część północna i południowa Francji różniły się od siebie niepomiernie. Stan taki trwał do listopada 1942 roku, kiedy to cały kraj znalazł się pod niemiecką okupacją. Różnice między dwiema strefami dotyczyły w pierwszym okresie wszystkich niemal przejawów życia, można jednak zaryzykować twierdzenie, iż największy podział dokonał się i utrwalił w sferze psychologicznej.
Gdy nastąpiła całkowita okupacja terytorium narodowego, zróżnicowanie to zaczęło się zmniejszać, nigdy wszakże nie zniknęło całkowicie. W Paryżu, na przykład, Niemcy, gestapo, instytucje III Rzeszy znajdowały się na miejscu, a Pétain daleko. Stąd też legendzie łatwiej było powstać i znaleźć miejsce w sercach i umysłach Francuzów, którzy pragnęli wierzyć, iż gdzieś tam czuwa nad nimi wielki i zmyślny patriota.
Zwieść dawali się niekiedy nawet ludzie przytomni i świadomi opcji politycznych i społecznych marszałka. Choć częstokroć nie podzielali jego poglądów, chcieli jednak wierzyć, że mimo wszystko istnienie Vichy to możliwość stawiania legalnego oporu. Z obrzydzeniem gotowi byli wybaczać nawet faszystowskie ciągotki, nim się jeszcze wykształciły struktury kolaboracji.
A kolaboracja w sposób ewidentny miała rządowi Vichy posłużyć do rewanżu za lata międzywojenne, kiedy to nigdy skrajna prawica nie zdołała tak naprawdę dorwać się do władzy. Miała to być zemsta nie tylko na ideach mniej lub bardziej socjalistycznych bądź postępowych, ale wręcz na pojęciu demokracji. Zastąpienie haseł o wolności, równości i braterstwie przez hasła o pracy, rodzinie, ojczyźnie było tego najdobitniejszym przykładem, a jednocześnie dowodem. Należy pamiętać, że Pétain i jego ludzie doszli do władzy po eksperymencie Frontu Ludowego.
Francuskie środki masowego przekazu z dnia na dzień zaczynały przypominać gazety i rozgłośnie niemieckie. Przy tym dokonano mistyfikacji polegającej na nieustannym ględzeniu o patriotyzmie, na hołubieniu folkloru, który miał być namiastką suwerenności.
A do tego wszędzie, od rana do rana, pétainowsko-patriotyczne śpiewy, emblematy francusko-faszystowskie, jedność, portrety, okrzyki. Filozofia Führerprinzip góruje nad wszystkim. A führerem Francji jest Pétain, nacjonalistyczny wódz nowego ładu francuskiego.
Na nowe stanowiska i urzędy wyciąga się z lamusa różnych dobrze urodzonych, całą administrację przenika wojsko. Przemysł znajduje się w rękach „komitetów organizacyjnych”, a te są ściśle kontrolowane przez wielkie firmy. W tej dziedzinie wzorem były Włochy Mussoliniego.
Kiedy już nowy ład został ustanowiony, przyszła kolej na represje.
Tu niby francuski patriotyzm, gdzie indziej szowinizm, zwłaszcza skierowany przeciw Anglii, jeszcze gdzie indziej bezprzykładne wychwalanie Niemiec i Hitlera, tworzenie francuskiego SS, a po cichu dawanie do zrozumienia, że to wszystko tak trochę na niby, bo w gruncie rzeczy Vichy Francję ratuje. Przeciętny Francuz mógł być zdezorientowany.
Wybitny dziennikarz francuski, wówczas młody człowiek, a wkrótce jeden z przywódców Ruchu Oporu, Claude Bourdet, tak opisuje swoje ówczesne wrażenia po rozmowie z Labusquière’em, szefem gabinetu generała Huntzingera, który piastował godność ministra wojny rządu Vichy:
– Z kim właściwie trzymacie? Z Anglikami, z Niemcami, czy Vichy jest naprawdę neutralne?
Labusquière odpowiedział bez wahania: – Nie zmieniliśmy sojuszy; pewnego dnia poprowadzimy wojnę dalej, u boku Anglików. Na razie nic nie możemy zrobić. Wszystko, czego nam trzeba, to zyskać na czasie.
– No, ale w takim razie – czy zdajecie sobie sprawę z tego, co robicie z krajem? Wasze radio, wasza prasa, wszystkie oficjalne przemówienia pełne są antyangielskiej propagandy. Nie krępujecie się niczym: nie tracicie żadnej okazji, by oskarżać Brytyjczyków o wszystkie grzechy, by Hitlerowi wybaczać, a nawet chwalić go i jego armię, a wszystko to czynicie w imieniu ojczyzny z nielichym podnieceniem i w łopocie trójkolorowych sztandarów, grając bez reszty na prestiżu zwycięzcy spod Verdun. Jakże więc znaczna część kraju ma znajdować się pod wpływem owej akcji? Co uczynicie w dniu, gdy zechcecie zmienić sytuację i powrócić do naszej dawnej polityki?
Labusquière uśmiechnął się łagodnie i przyjaźnie, lecz z niejaką wyniosłością: – Mój mały, nie powinieneś się niepokoić. Nic prostszego: ośmiodniowa kampania prasowa i wszystko będzie jak dawniej”.
Młody Bourdet rozumiał coraz mniej. Coś tu było nie tak. Przecież widział co dnia, jak – poza całym cyrkowym kabotyństwem rządu Vichy i jego prominentów – ta głoszona polityka jest naprawdę realizowana, że to nie teatr z jego umownością. Spróbował więc nieśmiałego protestu:
– Ale czy nie lęka się pan tego, że wielu ludzi bierze dosłownie waszą dzisiejszą politykę, że angażują się oni w nią bez reszty i biorą was za słowo tak dalece, że nie będą już potem mogli włączyć wstecznego biegu?
Labusquière uśmiechnął się ponownie: – Tylko kretyni znajdą się w takim położeniu.
Dialog ów jest niezmiernie interesujący, ukazuje bowiem, że u podłoża decyzji i skołowania niektórych osób leżała wiara w możliwość „podwójnej gry” i przekonanie, że Pétain jest istotnie jej czołowym graczem. A zważywszy na założenia ustroju i wynikającą z nich kolaborację, reszta była konsekwentnym dopełnieniem matackich początków i konsekwencją kroczenia za przykładem Pétaina również i tych, którzy połączyli się z Vichy w dobrej wierze.
Ówczesny ambasador amerykański w Vichy tak pisał po latach, gdy relacjonował swoje rozmowy z przywódcami reżimu:
„To, co się rzuca w oczy w owych rozmowach, to niesamowite wrażenie, iż przywódcy francuscy chcą wyrwać z korzeniami to wszystko, co Francja uosabiała w czasie ostatnich dwóch pokoleń, że klęska zarówno z materialnego, jak i moralnego punktu widzenia była tak całkowita, iż przyjęli za swoją myśl o tym, że Francja miałaby się stać prowincją nazistowskich Niemiec. Nadto, by mieć jak najliczniejszy orszak niedoli, żywią nadzieję, że Anglia zostanie rychło i całkowicie pokonana przez Niemcy i że Włochy zaznają tego samego losu. Ich nadzieją jest ujrzeć, jak Francja staje się uprzywilejowanym landem Niemiec”.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
