69,90 zł
NEUROHACKING 2 to podróż w głąb siebie – do miejsca, w którym nie musisz już walczyć, udowadniać ani biec szybciej. To książka o odzyskaniu kontroli nad swoim mózgiem, emocjami i linią życia. O przejściu z trybu przetrwania do trybu kreacji.
Znajdziesz tu historię upadku, lęku i całkowitego rozpadu… oraz historię powrotu, który wydaje się nieprawdopodobny. To nie jest teoretyczna książka o rozwoju. To doświadczenie, które zmienia percepcję, zanim zdążysz to nazwać.
Dowiesz się, dlaczego mózg sabotuje zmianę, jak działają stare schematy, skąd bierze się prokrastynacja, rozproszenie, lęk i utknięcie. Ale najważniejsze wydarza się między zdaniami: zauważysz w sobie klik, delikatne przesunięcie świadomości, moment, od którego zaczyna się twoja nowa linia życia.
Kiedy zrozumiesz, że mózg to system, który możesz przeprogramować – zaczniesz pisać własną historię. A ostatni algorytm otworzy drzwi, których szukałeś przez całe życie.
To nie jest książka, którą się czyta. To książka, którą czyta twoja przyszła wersja siebie.
Największym luksusem XXI wieku nie są pieniądze, status ani osiągnięcia.
Największym luksusem jest umysł, który jest po twojej stronie. Umysł, który nie przeciąga cię w przeszłość. Nie straszy przyszłością. Nie sabotuje każdej próby zmiany.
Umysł, który współpracuje.
– KAROL WYSZOMIRSKI
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 281
Karol Wyszomirski w książce Neurohacking 2 dostarcza konkretnych, praktycznych metod i ram działania, które pozwalają na głębokie zrozumienie i świadome sterowanie wewnętrznymi stanami. Jego droga od trenera na siłowni do gościa, który tworzy nowe rynki i wspiera liderów w rozwoju indywidualnym, to jest właśnie dowód na skuteczność jego podejścia. Ta książka to klucz do skalowania osobistej produktywności i budowania autentycznego przywództwa, opartego na inteligencji emocjonalnej. Polecam każdemu liderowi, który chce wyprzedzić transformację cyfrową, inwestując w najcenniejszy zasób – własny umysł.
Adam Chudzik
Founder, Praca Jutrawww.pracajutra.pl
Neurohacking 2 to nie jest książka, to niezwykły proces. Karol prowadzi czytelnika z powrotem do siebie – do spokoju, prawdy i wewnętrznej mocy, która była w nim od zawsze. To opowieść o przebudzeniu świadomości, odwadze i głębokiej transformacji, która zaczyna się w umyśle, a kończy w twoim życiu.
Sylwia Romaniuk
projektantka mody i wizjonerkawww.sylviaworld.com
Ta książka to biblia zmiany. Trafia do serca i ucisza wymówki. Czytasz ją na własną odpowiedzialność. Jeżeli lubisz swój brak skuteczności, to nie bierz jej do ręki, bo będziesz musiał coś ze sobą zrobić.
Mirosław Skwarek
przedsiębiorca, ekspert ds. sprzedaży i marketingu, autor bestsellerów www.perswazjawsprzedazy.pl
Jako sportowiec i czarny pas BJJ nawykłem do pracy z ciałem, bólem, presją i własnymi ograniczeniami. Wydawało mi się, że mindset mam przepracowany, a dyscyplina to coś, czego nie muszę się uczyć z książek. A jednak Neurohacking 2 wniósł kilka cennych dla mnie wniosków.
Po latach uprawiania sportu wiem, że prawdziwa walka zawsze odbywa się w głowie. Ta książka wyjaśnia, jak trenować nie tylko ciało, ale i system, który nim steruje. Efekt? Więcej spokoju, większa pewność siebie, lepsza koncentracja i decyzje podejmowane tam, gdzie przedtem pojawiał się chaos.
Karol pokazuje, jak działa mózg pod presją, skąd bierze się blokada, zwątpienie, spadki formy, sabotaż i te momenty, w których ciało jest gotowe, ale głowa mówi „nie”.
Filip Sadowski
BJJ Black Belt III Degree, trener i zawodnikIG: @filip_sadowski
Karol wyjaśnia, JAK zhackować oprogramowanie mózgu, by go przekonać, że to, co zapewniało nam przetrwanie na afrykańskich sawannach kilkaset tysięcy lat temu, nie jest najlepszą strategią we współczesnym świecie. Jego metody są proste i skuteczne; można się ich szybko nauczyć. Nie trzeba grzebać się w traumach z dzieciństwa, wystarczy powiedzieć mózgowi „Nie idź w tę stronę, tam boli. Idź w tamtą stronę, tam masz nowe możliwości!”. I Karol właśnie opisuje, jak to zrobić.
Lech Dębski
lekarz psychiatra, trener NLP, certyfikowany Master Hypnotherapistwww.nlp.pl
Neurohacking 2 to wyjątkowy przewodnik o tym, jak w końcu przestać walczyć ze swoim mózgiem, a zacząć z nim współpracować. Czytając tę książkę, czułam, że Karol Wyszomirski pisze wprost o mojej codzienności. Jako lekarz, ale też człowiek, który chce żyć świadomie, często doświadczam wewnętrznej rozbieżności: z jednej strony naukowa wiedza, a z drugiej zwykłe ludzkie zmęczenie, stres czy wewnętrzny głos, który wątpi.
Ta książka nie dodaje kolejnej listy zadań do wykonania. Zamiast tego uczy, jak się zatrzymać i usłyszeć, co się dzieje w środku każdego z nas. Pokazuje, że myśli i reakcje fizyczne, szybkie tętno przed trudną rozmową, spięcie barków przy biurku to nie są wady systemu, lecz informacje, język, w którym mój układ nerwowy do mnie przemawia.
Największą wartością dla mnie było podejście autora do wewnętrznego krytyka. Nie muszę go wyciszać ani z nim walczyć. Mogę go zrozumieć i przepisać jego rolę z surowego sędziego na uważnego obserwatora. To zmiana, która przynosi ulgę nie tylko w życiu osobistym, ale i w pracy.
Najcenniejsza lekcja, jaką wyniosłam z lektury? Zgoda na to, by siebie najpierw usłyszeć. Od tego wszystko się zaczyna. Ta książka jest właśnie o tym.
Emma Kiworkowa
dr nauk medycznych, filantropka, pasjonatka długowieczności IG: @dr.emma.official
Są książki, które angażują intelekt, i takie, które poruszają coś głębszego, zanim zdążymy to nazwać. Neurohacking 2 Karola Wyszomirskiego należy do tej drugiej kategorii. Pierwsze strony są brutalnie prawdziwe – opisowa, szczera relacja z rozpadu psychicznego, w którym ciało wyłącza kolejne funkcje, a strach zmienia się w mrok.
Karol prowadzi czytelnika subtelnie: od ciała do emocji, od lęku do obserwacji, od chaosu do klarowności. Jego zdania wyglądają jak opis wydarzeń, a są w rzeczywistości cichą sekwencją zmian neuropercepcyjnych. Tak działa neuroplastyczność: delikatnie, lecz nieodwracalnie.
To książka dla tych, którzy stoją na progu zmiany i czują „pęknięcie”, ale nie potrafią go jeszcze nazwać. Dla osób, które zaczynały wiele razy, ale stara tożsamość ciągnęła je na znane ścieżki.
Ta książka nie zachęca do zmiany, ona ją uruchamia. Gdybym miała ująć to jednym zdaniem: to książka, którą się odczuwa, a nie tylko czyta. I dlatego warto po nią sięgnąć.
dr Magdalena Nuckowska
hipnoterapeutka, coach, ekspert NLPwww.drmagdalenanuckowska.pl
Neurohacking 2 to książka, która nie tylko opisuje zmianę, ona ją uruchamia. Karol prowadzi czytelnika przez proces przeprogramowania układu nerwowego z precyzją, którą znam z najlepszych metod pracy z ciałem i podświadomością. Jego algorytmy działają jak sekwencje aktywujące nową tożsamość: klarowną, świadomą, gotową na ruch. To rzadki przykład połączenia neurobiologii, somatyki i głębokiej psychologii w formie, która naprawdę rezonuje w ciele. To książka, która budzi, zamiast inspirować tylko w teorii. Polecam ją każdemu, kto jest gotowy wejść na swoją nową linię życia.
Marcin Nestorowicz
ekspert od ciała i umysłu IG: @marcinnestorowicz_pl
Ta książka nie jest „kolejną pozycją rozwojową”. To jest instrukcja obsługi twojego mózgu, napisana tak, że porusza bardziej niż suche teorie i naukowe wykresy. Karol Wyszomirski w swojej charakterystycznej, bezpośredniej, brutalnie szczerej narracji prowadzi czytelnika przez to, co zwykle się przemilcza: prawdę o ludzkim lęku, presji, sabotażu i wewnętrznym chaosie. I robi to tak, że nie da się nie poczuć przesunięcia w sobie.
Jako osoba, która pracuje z nim profesjonalnie i jednocześnie obserwuje efekty we własnym życiu, mogę powiedzieć jedno: to, co jest na kartach tej książki, jest PRAWDZIWE. To nie są konstrukcje teoretyczne. To doświadczenia, które zmieniają sposób funkcjonowania mózgu, a przez to całej rzeczywistości.
Dla każdego, kto działa pod obciążeniem: prawników, przedsiębiorców, liderów – ta książka może stać się przewodnikiem na drodze do odzyskania kontroli nad sobą, energii i decyzji. Bo żyjemy w świecie, który nieustannie nas przeciąża: obowiązkami, oceną, oczekiwaniami, ciągłą czujnością.
Neurohacking 2 to konkretna, praktyczna metoda pracy z własnym mózgiem, która pozwala odzyskać spokój i wewnętrzne oparcie, a to w zawodach wysokiego ryzyka jest absolutnie bezcenne.
Natalia Sadowska
adwokatIG: @nataliasadowska
Jako przedsiębiorca, lider i ojciec trójki chłopców, czytam książki o rozwoju od lat. Wiele z nich dawało inspirację, niektóre dawały zryw, część zostawała w szufladzie po tygodniu. Tutaj stało się coś innego. Ta książka nie zostawia czytelnika w stanie „połknąłem mądrość i wracam do starych schematów”. Ona aktualizuje. Bez fajerwerków, bez obietnic o „nowym życiu w 7 krokach”. Bardziej jak update systemu, którego nie widać, ale później działa szybciej, czyściej i odpowiedzialniej.
Po lekturze złapałem się na tym, że zmieniłem ton rozmów z zespołem, inaczej poprowadziłem spotkanie, mniej oceniałem, a więcej słuchałem. W domu – jako tata – byłem mniej instruktorem, a bardziej obecnym mężczyzną, który nie musi wygrać każdej interakcji. To jest rzadkie, bo większość literatury rozwojowej kończy się na motywacji, a tu zaczyna się transformacja.
W świecie dopaminy i natychmiastowości ta książka może być trudna dla młodego pokolenia, ale im właśnie jest najbardziej potrzebna. Uczy, że sens rodzi się nie w „momencie nagrody”, lecz w konsekwentnym ruchu, który nie ma braw.
Maciej Siejka
mąż, tata, przedsiębiorca IG: @szefiojciec_pl
Neurohacking 2 autorstwa Karola Wyszomirskiego to niezwykle inspirująca i transformacyjna książka, która przenosi czytelników w głąb ich własnych umysłów. Od pierwszych stron wciąga nas w intymną podróż, w której autor dzieli się osobistymi doświadczeniami i odkryciami, które pozwoliły mu odbudować siebie po trudnych chwilach życiowych.
Wyszomirski nie boi się poruszać tematów, które dla wielu z nas są niewygodne – takich jak kryzysy, lęki czy lęk przed samym sobą. Przez to, co opowiada, czujemy, jakbyśmy z nim byli, jakby jego zmagania stawały się naszymi. Autor pokazuje, że każdy z nas ma w sobie moc do transformacji i wzrastania, jeśli tylko zdecydujemy się wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
Książka zachwyca nie tylko treścią, ale i stylem pisania. Wyszomirski pisze szczerze i autentycznie. Słowa płyną z pasją, a ich rytm sprawia, że trudno się oderwać od lektury. Praktyczne ćwiczenia i algorytmy, takie jak Rutyna Mnicha czy Trening Ego, oferują konkretne narzędzia do pracy nad sobą, co czyni tę książkę zarówno inspirującą, jak i praktyczną.
Neurohacking 2 to nie tylko lektura, to przewodnik po odkrywaniu siebie, miłości do samego siebie i wprowadzaniu realnych zmian. Jeśli czujesz, że potrzebujesz impulsu do zmiany w swoim życiu, ta książka jest dla ciebie. Autor pokazuje, że klucz do sukcesu tkwi w nas samych, w naszej gotowości do wyjścia ze strefy komfortu i zaufania intuicji. To absolutny must-read dla każdego, kto chce uczynić swoje życie pełniejszym i bardziej autentycznym.
dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska
www.drcubala.com
Kiedy pierwszy raz przeczytałam Neurohacking 2, nie spodziewałam się, że ta książka stanie się dla mnie czymś więcej niż opisem mechanizmów mózgu. Karol zabiera czytelnika w podróż od „zrozumienia własnego mózgu”, przez algorytmy wewnętrznej gry, aż po momenty refleksji, przebudzenia i prawdy – te, których unikamy, dopóki nie stanie się konieczne stanąć naprzeciw siebie.
Choć mieszkam od lat na Koh Samui i żyłam w przekonaniu, że mam życie pod pełną kontrolą, sama trafiłam na moment, w którym moje „ego”, „strategia” i codzienna „rutyna” przestały wystarczać. I dopiero wtedy z niedowierzaniem, a nawet sarkazmem wobec całej tej „pracy nad sobą” zadzwoniłam do Karola. Do człowieka, którego obserwowałam z bliska, ale którego drogę zaczęłam rozumieć dopiero wtedy, kiedy sama skorzystałam z jego doświadczenia.
Ta książka jest bardzo prawdziwa. Nie obiecuje szybkich rozwiązań, ale prowadzi krok po kroku przez obszar, z którego czerpie nasza motywacja, przez trening ego, aż po ten subtelny „skok mędrca”, kiedy nagle zaczynasz widzieć siebie inaczej. Jaśniej. Klarowniej. Uczciwiej.
Karol stworzył opowieść nie tylko o neuroplastyczności, ale i o ludzkiej odwadze – o tym, jak stanąć przy własnym lustrze tożsamości i nie odwrócić wzroku. Jestem z niego absolutnie dumna. I z całego serca trzymam kciuki za tę książkę, bo wiem, jaką zmianę w świecie może zapoczątkować.
Prawniczka Marta
pomaga w zakupie nieruchomości na Koh Samui IG: @Marta w Tajlandii
Od 15 lat jestem trenerem oraz byłym zawodnikiem kickboxingu i muay thai. Sport nauczył mnie dyscypliny, pokory i wytrwałości, ale to, co wydarzyło się w ostatnim czasie – dzięki książce Neurohacking 2 – zaskoczyło mnie bardziej niż niejeden nieprzewidziany cios w ringu.
Ta książka uczyniła dla mnie coś naprawdę wyjątkowego: poukładała wszystko to, co zbierałem przez 10 lat pracy nad sobą. W prosty, logiczny sposób wyjaśniła, jak faktycznie korzystać z narzędzi, które już miałem. To jak różnica między składaniem mebla bez instrukcji (godziny frustracji) a składaniem go z instrukcją, gdzie po dwóch godzinach wszystko stoi na swoim miejscu.
Karol dał mi właśnie taką instrukcję. Instrukcję do własnego życia.
Kamil Zieliński
trener kickboxingu i muay thai IG: @trener.zielinek
Książka Neurohacking 2 jest napisana z serca. To historia, która wydarzyła się naprawdę; wiem, bo akurat w tym czasie byłam podopieczną Karola i widziałam Go przed tymi wydarzeniami, w ich trakcie oraz wtedy, kiedy się skończyły. Aż trudno mi uwierzyć, przez co on przechodził, bo z zewnątrz wyglądał tak, jakby zachowywał pogodę ducha.
Największa prawda płynąca z tej książki jest taka, że Karol może poprowadzić każdego, kto chce iść wyżej i pragnie więcej. Wywołuje ona tak silne emocje, że nieraz ściskało mnie w żołądku, miałam łzy w oczach i wypieki na twarzy. Inspiruje do zmiany. Pokazuje, jaką drogę przeszedł autor i z jakich gruzów można się podnieść i wejść na wyższy poziom możliwości. Pokazuje, jak każdy z nas może to zrobić, i jest to tak realne, że aż namacalne. Ja w to wchodzę, bo chcę zobaczyć nowszą wersję siebie.
Dziękuję Ci, Karol.
Marta Dąbrowska
mama, żona, przedsiębiorca, szkoleniowiec, podopieczna Karola IG: @marta_dabrowska_lash_academy
Jako osoby blisko związane z głęboką psychologią i neurobiologią możemy śmiało stwierdzić, że Neurohacking 2 to nie jest kolejne motywacyjne nawijanie makaronu na uszy, ale przemyślana instrukcja obsługi układu nerwowego, napisana na podstawie dogłębnego zrozumienia mechanizmów biologicznych. Poza świetną warstwą teoretyczną jest tu mnóstwo praktycznych narzędzi, które pomagają zwiększyć neuroplastyczność i wyjść z więzienia starych nawyków i programów, które nam szkodzą.
Z całego serca polecamy tę książkę każdemu, kto chce wznieść swoje funkcje poznawcze i regulację emocjonalną na wyższy poziom – a także osiągnąć prawdziwą niezależność w świecie, który codziennie pożera naszą uwagę.
Nitka i Pedro
pionierzy nowoczesnej edukacji o konopiach, blogerzy roku 2024www.stonerchef.pl
Neurohacking 2 to książka o tym, jak stać się dyrygentem neurobiologicznej symfonii, która odpowiada za każdy aspekt naszego życia. Zrozumienie tego, jak działa nasz mózg, pozwala na zmianę nawyków, które składają się na naszą rzeczywistość. To zestaw narzędzi służących do trwałej i skutecznej zmiany; wzorem jest historia osoby, które dokonała tej zmiany w swoim życiu.
Tę pozycję powinien przeczytać każdy, kto potrzebuje pogłębić zrozumienie algorytmów sterujących naszym zachowaniem, przełamać stare schematy i rozpocząć proces transformacji w nową, bardziej wydajną i skuteczną wersję siebie. Potraktujcie tę książkę jako aktualizację wewnętrznego oprogramowania.
Jakub Jezierski
CEO Solve Labs, członek Polskiego Towarzystwa Mykologicznego, edukator IG: @antril
Jako psycholog rzadko trafiam na książkę, która łączy tak dużą szczerość z praktyczną wiedzą o mózgu. Neurohacking 2 to najdojrzalsza i najbardziej introspektywna książka Karola. Jest nie tylko opisem metod i porad – jest zapisem realnej transformacji, którą czyta się jednym tchem.
Karol z niezwykłą odwagą pokazuje momenty własnego kryzysu i załamania, co w psychologii jest kluczowe, bo to właśnie w pęknięciu starej tożsamości zaczyna się zmiana. Ta książka świetnie pokazuje, jak pod wpływem lęku, stresu i przeciążenia działa mózg i jak przez neuroplastyczność można przebudować percepcję.
Imponujące jest to, że autor nie kreuje się na niezniszczalnego eksperta, lecz pokazuje człowieka w procesie, a to sprawia, że jego wskazówki są autentyczne i uniwersalne.
Jeśli ktoś szuka książki, która naprawdę przesuwa wewnętrzne granice, Neurohacking 2 jest jedną z najmocniejszych propozycji na rynku.
Ewa Wądołowska
Psycholog, która od lat wspiera kobiety w obniżaniu stanów lękowych i budowaniu poczucia wartości, integrując psychologię, naukę o mózgu i zdrowe nawyki. IG: @psycholog_na_diecie
Są książki, które się czyta. I są takie, które czytają ciebie. Neurohacking 2 Karola Wyszomirskiego zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Czytając ją, masz poczucie, że ktoś nie tylko otwiera przed tobą swój świat, ale i z dużą szczerością i odwagą pozwala zajrzeć w te sfery życia, o których ludzie niechętnie opowiadają. To właśnie ta autentyczność sprawia, że ta książka pracuje w człowieku jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę.
Znam Karola od paru lat. Obserwowałem jego rozwój, jego wzloty, upadki, niesamowitą determinację, by iść dalej nawet wtedy, gdy życie wrzucało go tam, gdzie większość dawno by się poddała. Dlatego mogę powiedzieć jedno: ta książka jest PRAWDZIWA. Nie jest marketingowym chwytem. Nie jest kolejną „motywacyjną książką”, pisaną z pozycji mentora, który udaje, że zjadł wszystkie rozumy. To jest opowieść człowieka, który przeszedł przez ogień.
To, co najmocniej mnie poruszyło, to niezwykła narracja. Karol nie pisze o suchej teorii. On tworzy opowieść, która działa jak proces: rozwija się, wciąga, rezonuje. Czasem ma się wrażenie, że każde zdanie jest jednocześnie historią i kodem – precyzyjnie napisanym algorytmem oddziałującym na emocje, percepcję i podświadomość. Ten styl, hipnotyczny w najlepszym sensie, przypomina mi momenty, kiedy ktoś siedzi obok, patrzy ci w oczy i opowiada tak szczerze, że w twojej głowie zaczyna się dziać coś niewypowiedzianego.
Siłą tej książki nie są jedynie narzędzia neurohackingu, choć są opisane klarownie i konkretnie. Jej moc tkwi w czymś innym: w historii człowieka, który stracił wszystko: zdrowie, relację, dom, tożsamość i krok po kroku zaczął od nowa. Jak w symbolicznej inicjacji: najpierw rozpad, potem cisza, a na końcu światło, które z wolna wraca, za to inaczej niż wcześniej. Ta opowieść o bólu, bezradności i przebudzeniu jest uniwersalna. Właśnie dlatego ta książka zmienia czytelnika. Nie moralizuje. Nie stawia się ponad nim. Ona towarzyszy. Jest przewodnikiem, a nie wykładowcą. I robi coś jeszcze ważniejszego: pokazuje, że kryzys nie jest porażką, lecz bramą.
Jako ktoś, kto widział Karola poza reflektorami: zmęczonego, walczącego, uczącego się na nowo ufać swojemu ciału, mózgowi, ścieżce, mogę powiedzieć jedno: to jest książka, którą napisało życie. Książka, która rezonuje, bo powstała z prawdy. Jeśli potrzebujesz książki, która nie tylko inspiruje, ale realnie przesuwa twoją percepcję i daje ci narzędzia do zbudowania nowej linii życia, to właśnie ją znalazłeś. Neurohacking 2 to przewodnik, który zaczyna działać już w trakcie czytania.
To jedna z najodważniejszych, najbardziej osobistych i transformujących książek na polskim rynku rozwoju osobistego. I jestem pewien: jeśli otworzysz się na tę historię, nie wrócisz już do poprzedniej wersji siebie. To opowieść, która wciąga jak film i działa jak terapia. To historia, dzięki której coś w tobie wskoczy na właściwe miejsce. I dlatego warto ją przeczytać nie rozumem, lecz sercem. A najlepiej całym sobą.
Adam Bytof
Od 45 lat uczy świadomego śnienia, medytacji, hipnozy i OBE pracy w odmiennych stanach świadomości.www.youtube.com/c/AdamBMedytacje
Co, jeśli twój mózg nie jest ograniczeniem, tylko narzędziem, które możesz przeprogramować? Najmocniej zarezonowała we mnie myśl o neuroplastyczności mózgu. Nie jest on betonem, lecz miękką gliną, którą możesz kształtować myślami, emocjami, nawykami. Skoro można było nauczyć się lęku, chaosu czy napięcia, dokładnie tak samo można się nauczyć spokoju i wewnętrznej stabilności.
Dorota Deląg
aktorka, dziennikarka, szkoleniowiec, współautorka podcastu o rozwoju duchowym “Eksperyment”
Karol to król oszustów! Pokazuje, jak „oszukać” swój mózg, by wyciągnąć z niego maksymalny potencjał, który w nim drzemie. Jak go przeprogramować. Karol tłumaczy, jak funkcjonuje nasz „centralny komputer” oraz jakimi algorytmami, czyli sekwencjami kroków i działań, sterować, by wykonywał to, co my chcemy, a nie to, co wymusiła na nas ewolucja czy otoczenie.
Najlepsze w tej książce jest to, że wprowadzenie korzystnych zmian w naszym działaniu nie wymaga dodatkowych kursów, fizycznych narzędzi, spisu lektur ani abonamentów na oprogramowanie. Wszystko mamy już w sobie, Karol dostarcza tylko instrukcję przeprogramowania, by wejść na mentalne wyżyny.
Paweł Jaśkowski
Mózg jest jego najcenniejszym assetem. Dziennikarz i marketingowiec. Pasjonat bio- i neurohackingu oraz prowokowania nowych połączeń neuronowych.www.linkedin.com/in/paweł-jaśkowski
To książka dla osób, które czują, że utknęły w życiu nienależącym do nich. Dla osób, które chcą zrozumieć własne reakcje, schematy i ograniczenia i są gotowe stanąć w prawdzie. To lektura, którą warto czytać powoli i uważnie, z otwartością na refleksję.
Autor zaprasza czytelnika w intymną podróż, odsłaniając momenty kryzysu, rozpadu i utraty, kiedy człowiek pozostaje sam – ze swoim lękiem, bezradnością i z jedynym realnym narzędziem, jakie ma do dyspozycji: własnym umysłem.
Pokazuje, jak trudne doświadczenia mogą stać się początkiem nowej drogi. Co ważniejsze – bardzo precyzyjnie tłumaczy, dlaczego proces zmiany jest tak wymagający, nawet gdy świadomie jej pragniemy. Z dużą uważnością prowadzi czytelnika przez mechanizmy neurobiologiczne odpowiedzialne za rozproszenie, prokrastynację, unikanie zmiany czy utrzymywanie się w znanych schematach. To część, która może być niezwykle uwalniająca: zaczyna się rozumieć, że „słabości” są naturalnymi strategiami przetrwania mózgu, a nie brakiem charakteru czy motywacji.
Iwona Firmanty
założycielka firmy szkoleniowo-doradczej Human Skills, psycholożka, socjolożka, certyfikowana coach ICC, mentorka oraz konsultantka odporności psychicznej IG: @iwonafirmanty.pl
Ta książka zaczyna się od ciemności, od bohatera, który stoi w miejscu, rozpada się, tonie we własnym mózgu i jego mechanizmach obronnych. A potem zaczyna iść naprzód centymetr po centymetrze. I zanim zdążysz pomyśleć, gdzie zmierza ta historia, orientujesz się, że idziesz razem z nim.
To książka, która nie daje ci komfortu siedzenia w fotelu i oglądania czyjejś przemiany z dystansu. Ona uruchamia twoje własne przebudzenie, te punkty bólu, które odkładałeś od miesięcy, te cele, które miały „same się osiągnąć”, tę część ciebie, która chciała więcej, ale bała się ruszyć.
Neurohackingu nie tłumaczy się tu jak nauki, lecz się go przeżywa. Autor łączy bowiem psychologię, neurobiologię, hipnozę i elementy terapii pracy z ciałem w sposób rzadko spotykany: przystępny, ludzki, narracyjny. Nie ma tu wykładów, jest za to doświadczenie, które osadza się w ciele.
To książka, która pokazuje, jak działa mózg, ale przede wszystkim, jak działa twój mózg. Według badań mózg potrzebuje około 55 dni, by utworzyć nowy nawyk. Każde powtórzenie to kolejne zarysowane połączenie neuronalne, kolejny milimetr drogi, która kiedyś była gęstym lasem, a dziś powoli staje się ścieżką. A to, co powtarzasz od lat, jest jak autostrada, szybka, znana, energetycznie tania. Dlatego właśnie, kiedy próbujesz się zmienić, mózg szarpie cię z powrotem do starego. Nie złośliwie, ale dlatego, że chce, żebyś przeżył, nie żebyś się rozwijał.
I tu ta książka robi coś niezwykłego. Nie uczy cię walki ze sobą. Uczy cię miękkości, która w neurobiologii działa mocniej niż presja. Pokazuje podejście, które przypomina podlewanie suchej ziemi: nic nie rośnie od szarpania i pośpiechu. Zmiana pojawia się wtedy, kiedy w końcu dajesz sobie odrobinę ciepła i cierpliwości. „Twój mózg reaguje lepiej na rozluźnienie niż agresję”.
To jedna z tych książek, które nie tylko zmieniają sposób myślenia. Czytając ją, masz wrażenie, że autor wydobywa z ciebie to, co zostało schowane pod kurzem doświadczeń, lęków i schematów. Odsłania twoje prawdziwe „ja”, twój kierunek i twoją tożsamość. To nie jest książka, którą polecam. To jest książka, którą, jeśli jesteś w momencie życia, gdzie wszystko stoi, trzeba przeczytać.
Czytasz jednym tchem, ale pracujesz z nią miesiącami.
Oliwia Woźniak
ekspertka od związków i randkowania IG: @stara.sluchaj
Jeśli na co dzień czujesz, że „to silniejsze ode mnie”, w stresie odpalasz się szybciej, niż zdążysz pomyśleć, a potem zbierasz tego konsekwencje w pracy i w domu – ta książka może być twoim brakującym mostem między mózgiem a codziennością.
Neurohacking 2 napisana jest dostępnym językiem; książkę czyta się lekko, bo bazuje na prawdziwych historiach. Autor używa języka doświadczeń i obrazów, dzięki czemu łatwiej zrozumieć sens i mechanikę tego, co dzieje się „w środku”. Czytelnik znajdzie tu konkretne narzędzia, które pomagają rozpoznać własne schematy i odzyskać wpływ na swoje reakcje.
Paula i Kamil
IG: @relacjebeztabu
Ta książka jest potwierdzeniem, że neurobiologia i rozwój duchowy mogą iść w parze, wzajemnie się wzmacniając. Pokazała mi, jak realnie — fizycznie — działają procesy, które dotąd czułam bardziej intuicyjnie: uwalnianie lęku, rozbrajanie blokujących przekonań czy zmiana zapisów emocjonalnych w ciele. Autor łączy neurohacking z praktykami uważności i pracy wewnętrznej, wskazując, że transformacja zaczyna się od małych, codziennych nawyków. Mózg nie jest przeciwnikiem, ale sprzymierzeńcem – jeśli nauczę się z nim współpracować, zamiast z nim walczyć.
Anna Matusiak
dziennikarka, pisarka, psycholog, współautorka podcastu o rozwoju duchowym „Eksperyment”
Neurohacking 2 od pierwszych stron daje poczucie, że zaczynasz coś więcej niż lekturę. To książka, która porządkuje umysł, uspokaja ciało i prowadzi w głąb siebie. Pokazuje, że prawdziwa transformacja jest procesem i drogą, którą warto iść świadomie, krok po kroku. Jeśli czujesz, że to moment, by zadbać o siebie naprawdę, ta książka jest właściwym początkiem.
Krystian i Karolina
Dr Joint & Ekstrakt.pl
Jestem wdzięczny każdemu doświadczeniu, które mnie spotkało. Każdemu kryzysowi. Każdemu błędowi. Każdemu załamaniu. Bo gdyby nie one, ta książka by nigdy nie powstała.
Piszę tę książkę z jednego powodu: żyjemy w świecie, który nauczył cię wierzyć, że czegoś ci brak. Że jesteś niewystarczający. Że musisz za czymś gonić, naprawiać się, ulepszać, walczyć o lepszą przyszłość i udowadniać swoją wartość światu. To iluzja.
Ta książka powstała po to, by nie tylko nauczyć cię zasad NEUROHACKINGU, ale przede wszystkim go doświadczyć.
UWAŻAJ, BO PO JEJ LEKTURZE TWOJE ŻYCIE NIE BĘDZIE WYGLĄDAĆ TAK SAMO.
Lektura rozbraja mentalne wirusy.
Usuwa ograniczające przekonania.
Instaluje nowe strategie myślenia i działania.
Kasuje to wszystko, co od lat blokuje twoją energię, decyzje, odwagę i wolność.
I najważniejsze – nie musisz stawać się kimś więcej. Wystarczy, że przestaniesz wierzyć, że czegoś ci brak.
To jest pierwszy kod, który zmienia wszystko.
Zapraszam do środka.
Jeśli trzymasz tę książkę w rękach, to znaczy, że coś w tobie pękło. Mała szczelina, przez którą światło zaczęło się przedzierać. I ja chcę, żeby ta książka uczyniła jedną rzecz, ale najważniejszą: żeby doprowadziła cię do momentu, w którym pewnego zwykłego dnia – może przy kawie, może w drodze do pracy, może po spacerze – zatrzymasz się na sekundę i poczujesz, jak twoje ciało mówi:
Boże… jak ja kocham swoje życie
I to nie będzie euforia. Nie będzie motywacyjny haj. Nie będzie „od jutra zacznę”.
To będzie spokój.
Prawda.
Radość.
Chcę, żebyś dotarł do miejsca, w którym zrozumiesz coś, co większość ludzi odkrywa dopiero pod koniec drogi: „Już wygrałeś, bo żyjesz. A wszystko, co robisz teraz, to tylko budowanie kolejnych pięter tej wygranej”.
Ta książka nie jest o tym, jak stać się kimś lepszym i osiągnąć sukces. Jest o tym, jak wrócić do siebie. Do tej wersji, która była zawsze, tylko została zagłuszona, zmęczona, rozproszona.
To jest przewodnik po twojej kosmicznej pamięci. Po twojej mocy. Po twoich możliwościach, o których część ciebie już wie… a część dopiero sobie przypomni.
I jeśli pozwolisz mi poprowadzić cię krok po kroku, wejdziesz w stan, w którym świat zacznie odpowiadać na twoją energię jak lustro, które wie, kim naprawdę jesteś.
Ta książka jest złota nie dlatego, że okładka błyszczy i się mieni.
Tylko dlatego, że ma obudzić coś złotego w tobie. Reszta wydarzy się wkrótce w twojej głowie.
Zaczynajmy!
Zacznę od momentu, który rozwalił mi życie na kawałki.
Sypialnia. Koniec lutego. Zima, taka szara, wkurwiająca, zimna na kościach.
Dwa dni wcześniej wróciłem z telewizji, z tego całego błysku, studia, świateł.
Z tych wszystkich momentów, kiedy wyglądasz jak człowiek, który ogarnia życie, energię i swoje ciało. I nagle… ciało powiedziało: „Stary, mam cię w dupie”.
Najpierw to było takie delikatne „coś”. Jakby szyja sztywniała po treningu. Myślisz: przewiało mnie, posiedzę parę dni w domu i przejdzie. Tylko że z każdym dniem było gorzej i gorzej, i gorzej.
Aż doszedłem do momentu, w którym kładłem głowę na poduszce i czułem ból tak ostry, tak świdrujący, że miałem odruch wymiotny. Nie mogłem spać. Nie mogłem pracować. Nie mogłem po prostu być.
I rosło we mnie jedno uczucie: przerażenie.
Najgorsze było to, że nic nie miało sensu. Zero urazu. Zero wypadku. Zero logicznej przyczyny.
Badania niczego nie wyjaśniały. Lekarze rozkładali ręce. A ja… A ja czułem się tak, jakbym powoli znikał z własnego życia.
Którejś nocy ból przeszedł na bark. Tak, jakby ktoś wbił mi w środek kości rozżarzony pręt. Leżenie mnie bolało. Psychika mnie bolała. A obok mnie leżały dwa amstaffy i patrzyły z troską, jak wyję.
Tak. Wyłem.
Z bólu. Ze strachu. Z bezradności.
I nagle, w tej jednej sekundzie, w tym cholernie prawdziwym momencie ciszy między jednym skurczem a drugim… poczułem to. Pomyślałem: „Co, jeśli z tego nie wyjdę? Co, jeśli moje ciało, moje życie po prostu… się skończyło? Co, jeśli tak już zostanie?
Ten strach jest jak zimna fala, która przechodzi przez ciało i zostawia człowieka nagiego.
Bez masek. Bez siły. Bez dumy.
A przecież byłem wiesz… tym mocnym gościem. Biohakerem. Ekspertem od energii i hormonów. Gościem od regeneracji, świadomości, dyscypliny. Silny, sprawny, ogarnięty.
Jeszcze chwilę wcześniej miałem klatę jak tarczę. Barki jak maszyna. Siłę, osiągi, formę. Wszystko.
A teraz?
Nie byłem w stanie podnieść kubka. Włożyć skarpetek. Otworzyć drzwi.
Nie spałem od tygodni. Traciłem po kilogramie tygodniowo. Schudłem trzynaście. Wyglądałem jak karykatura samego siebie.
Ale to nie ciało bolało najbardziej. Najbardziej bolało to, co się działo w środku.
Bo kiedy życie cię zatrzymuje, unieruchamia, przyciska do ściany… to nagle zaczynasz słyszeć siebie.
A ja pierwszy raz od lat usłyszałem w środku…
Chaos. Strach. Zagubienie. Pytania, których od lat unikałem.
I wtedy coś we mnie pękło. Nie bark. Nie szyja. Coś głębiej.
To był ten moment, w którym poczułem, że sytuacja ta nie jest przypadkiem.
Nie jest kontuzją.
Nie jest zbiegiem okoliczności.
To było jak szept z samego dna: „Stary, ty musisz coś zobaczyć. I nie zatrzymasz się sam… Więc cię zatrzymaliśmy”.
W tej samej sekundzie, kiedy bark palił jak ogień, psy głośno obok dyszały, a moja świadomość wpadła w czarną dziurę – pojawiła się jedna jedyna myśl, którą wtedy potrzebowałem usłyszeć:
„Karol, wyjdziesz z tego. Przeszedłeś już przez wiele trudnych momentów. Przez to też przejdziesz i to cię, kurwa, wzmocni i będziesz kiedyś opowiadać wszystkim tę historię”.
Ta noc była moją śmiercią i początkiem czegoś, czego wtedy jeszcze nie rozumiałem.
I to jest chyba najdziwniejsze, że największe początki przychodzą wtedy, kiedy myślisz, że wszystko właśnie się skończyło.
Wtedy nie wiedziałem jednego: że ta noc była efektem czegoś, co zaczęło się dużo wcześniej. Jakby życie odpaliło proces w tle, którego nie zauważyłem. Jakby ktoś nacisnął przycisk, a ja dopiero po miesiącach poczułem falę uderzeniową. Bo zanim ciało padło, zanim system się wyłączył, zanim życie mnie zatrzymało… była jedna mała decyzja, która otworzyła pierwszy portal.
Tylko że wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że ta jedna decyzja poprowadzi mnie prosto do Tajlandii.
Do rezydencji na rajskiej wyspie.
Do ludzi, którzy zmienią moje życie.
Do wersji mnie, której jeszcze nie potrafiłem sobie wyobrazić.
I teraz… musimy się cofnąć w przeszłość…
Do dnia, który wtedy wyglądał jak nic.
Dwa lata wcześniej…
Styczeń 2020 rok – niby normalny dzień
Siedziałem wtedy w gabinecie i układałem program biohackingowy dla mojej klientki. Miałem głowę przeładowaną teorią, badaniami, protokołami, tą całą naukową układanką, w której próbowałem poukładać świat hormonów, energii, wydajności.
W przerwie wszedłem na Facebooka i natrafiłem na post „ketoza przy kawie”. Pomyślałem wtedy, fajny temat, chętnie bym poszedł i pogadał z ludźmi, którzy mają podobną zajawkę.
Minęły trzy dni. Jest sobota rano. Czas zbierać się i wychodzić z domu. Miałem iść z kolegą, ale zadzwonił, że mu się nie chce. Pomyślałem wtedy, „Kurde, samemu mam iść?”. I poczułem opór. Ale im dłużej myślałem, tym bardziej czułem w środku, żeby przełamać ten opór i tam pójść.
Zebrałem się i poszedłem. Małe spotkanie, które nazywało się „Ketoza przy kawie”. Luzacka inicjatywa. Jacyś ludzie, keto, kawa, nic wielkiego. Zero planu, zero strategii, zero oczekiwań.
I właśnie tam go poznałem.
Marcina.
Gościa, który, jak się później dowiedziałem, miał IQ ponad 173, był przedsiębiorcą przed czterdziestką, który łączył biznes z technologią, ale prywatnie… walczył o swoje zdrowie. Z nadwagą, z hormonalnym chaosem, z chronicznym zmęczeniem. Mózg mu nie działał, energia mu siadała, libido słabło, ciało mówiło: „Bracie, musimy coś zrobić”.
Usiedliśmy na tej ketokawie. Zaczęliśmy gadać. O życiu. O zdrowiu. O hormonach. O keto. O tym, co działa, a co jest internetową iluzją.
I Marcin powiedział wtedy coś, co zapamiętam na zawsze: „Próbowałem już wszystkiego. Potrzebuję kogoś, kto ogarnia to naprawdę”.
I ja – jeszcze wtedy młody Karol, z książką w procesie, z głową pełną teorii, wniosków, odkrywający korelacje, łączący kropki, powiedziałem: „Dobra. Zróbmy to. Przeprowadzę cię przez mój autorski program »Health & Performance«, który wtedy generował fajne efekty moim podopiecznym”.
To był pierwszy moment, w którym życie powiedziało: wchodzimy w grę.
Marcin wszedł w mój program „Health & Performance”. I wtedy zaczęła się magia.
Pokazałem mu, jak skutecznie wdrożyć i optymalizować moje modele i techniki biohackingowe:
post okresowy,
keto + carb backloading,
protokół regulacji męskich hormonów,
protokół na redukcję stresu i poprawę pracy mózgu,
biohacking snu,
aktywatory neurologiczne i inteligentne treningi.
I nagle z gościa, który był zmęczony życiem, po sześciu miesiącach zrobiła się bestia.
Czterdzieści pięć kilogramów w dół. Hormony wróciły do normy. Mózg się włączył. Energia wróciła. Ciało odżyło.
Życie mu się przestawiło jak w nowym wymiarze.
Patrzyłem na to i myślałem: „Okej. Chyba wiem, co ja naprawdę mam robić na tej planecie”.
Ale to był dopiero początek.
* * *
Po pewnym czasie zadzwonił telefon…
Pamiętam ten dzień jak dziś. Siedziałem w mieszkaniu, oglądałem z dziewczyną serial, a telefon zadzwonił z numeru, którego nie znałem.
Po drugiej stronie była dziennikarka z Pytania na Śniadanie.
– Panie Karolu, znalazłam pana artykuł na blogu o diecie ketogenicznej – zaczyna. – Chcielibyśmy pana zaprosić do telewizji.
A ja w środku miałem totalne: „Serio? Ten artykuł, który napisałem po prostu, bo czułem, że powinienem?”.
I wtedy zrozumiałem jedną z najważniejszych lekcji: „Jeśli robisz coś z serca, bez oczekiwania na efekt – świat i tak ci to odda, tylko w momencie, w którym najmniej się tego spodziewasz”.
– Czy ma pan klienta, którego mógłby pan zabrać do programu? – zapytała dziennikarka. I w tej sekundzie zobaczyłem w swojej wyobraźni uśmiechniętą twarz Marcina. Wiedziałem, kogo biorę.
Następnego tygodnia siedzieliśmy już z Marcinem w studiu telewizyjnym. Światła. Kamery.
Z tyłu baner. Stolik, przy którym siedzieliśmy jak dwóch kumpli, którzy właśnie wygrali w totka.
Prowadzący pytają o transformację Marcina. A on opowiada, jak schudł 45 kg, jak mu się życie zmieniło, jak wróciła energia, jak wróciła głowa, jak wrócił ogień.
A ja siedzę obok i patrzę na to. I w środku mam takie myśli: „Stary… To, co robisz, ma sens. I ma moc”. To było nasze zdjęcie. My, przy stole, Marcin po transformacji, ja z uśmiechem, jakby dopiero co rozpoczęła się moja prawdziwa ścieżka.
Minął ponad rok od tamtej ketokawy. Rok od momentu, który pchnął trybiki w mojej świadomości…
Była sobota. Pogoda taka nijaka, trochę szaro, trochę byle jak. Siedziałem w swoim gabinecie i pisałem ebooka „Pierwsze 30 dni biohackingu”. Zresztą w tym ebooku opisywałem właśnie naszą rozmowę z Marcinem sprzed lat. To jest w ogóle piękne, bo życie czasem pisze takie zapętlające scenariusze, że jak spojrzysz z góry, to się śmiejesz, jak bardzo to się wszystko łączy.
Pamiętam, że siedziałem przy biurku, słuchawki na uszach, ja w trybie laserowej koncentracji, i nagle słyszę dzwonek do drzwi.
Otworzyłem. Marcin. Taki jak zawsze: uśmiechnięty, wyluzowany, ale świecił mu się wzrok, jakby wiedział coś, czego ja nie wiem. Zrobiliśmy tego naszego klasycznego miśka, jak dobrzy kumple.
– Patrz – mówi i wyciąga czarnego iPhone’a.
Pamiętam dokładnie, etui (case) miał takie lekko wytarte na rogach od używania. Widziałem, jak świeci mu się ekran. Na środku ekranu screen z powiadomieniem PUSH z banku.
Na twoje konto właśnie wpłynęło 3 570 000 zł
Na sekundę przestałem oddychać. Serio. Zawiesiłem się jak iPhone z przegrzaną baterią.
– Stary… – mówię do niego. – Co to jest? O co chodzi? A on do mnie, taki spokojny, jakby mówił o zakupach w sklepie spożywczym:
– Pamiętasz ten pomysł, który wpadł mi do głowy po naszym programie? Jak odzyskałem energię, mózg mi się włączył i zacząłem widzieć rzeczy jaśniej? No właśnie to. W tym tygodniu sprzedałem część udziałów w firmie, którą zbudowałem. I to jest przelew.
Okrągłe 3,5 miliona złotych. Za pomysł, który narodził się po tym, jak poprawiliśmy mu energię, hormony, mózg, ciało, sen, regenerację, metabolizm. Efekt tego, jak zaczął traktować swoje ciało jak system, a nie jak przypadek.
I w tym momencie dotarło do mnie coś, co zmieniło moje życie jako trenera, eksperta, człowieka: biohacking to nie tylko „zdrowie”. To jest zmiana decyzji. To jest zmiana emocji, percepcji, odwagi. To moment, w którym człowiek nagle widzi rozwiązania, których wcześniej nie widział. A gdy mózg inaczej decyduje – wszystko inne jest konsekwencją.
Marcin mi wtedy podziękował. Tak po ludzku. Z wdzięcznością, z serducha. Ale zrobił coś jeszcze. Popatrzył na mnie i powiedział:
– Stary… ja chcę, żebyś mi wystawił fakturę. Nie za program. Za to, co mi otworzyłeś w życiu.
I to mnie wtedy rozwaliło od środka. Bo to nie było „zapłać za usługę”. To była forma uznania. Energia, która wraca do człowieka, kiedy zrobił coś naprawdę ważnego z poziomu serca, misji, intencji, a nie strategii czy kalkulacji. To było takie: „Karol, ty mi otworzyłeś furtkę, którą sam bałem się otworzyć. I chcę, żebyś to wiedział. Chcę, żebyś to poczuł”.
Siedziałem, patrzyłem na ten telefon, na tę liczbę, i nagle poczułem coś, czego nie da się nazwać… jakby świat przestał być chaosem, a stał się systemem, który nagradza tych, którzy robią rzeczy właściwe.
I wtedy do mnie dotarło, że to, co robię, nie jest „pomocą”, to nie jest „odchudzanie i poprawa wyników badań krwi”,. To jest transformacja, która potrafi zmienić kierunek życia człowieka: jego decyzje, jego odwagę, jego przyszłość.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to, co wydarzyło się tego dnia, otworzy kolejne portale. Takie, na które nie byłem gotowy… I że pieniądze są tylko potwierdzeniem przepływu wartości. Echem tego, co naprawdę najważniejsze.
To był dzień, w którym zrozumiałem, że moja misja to nie tylko ciało. To nie keto. Nie protokoły. Nie dieta. Nie suplementy.
Tylko mózg • System • Percepcja • Transformacja życiowa
Moment, gdy jedna zmiana w energii człowieka potrafi wyczyścić mu przyszłość z szumów, które wcześniej zasłaniały jego życie.
To był dzień, w którym zobaczyłem, że kiedy człowiek odzyskuje sprawny mózg – odzyskuje wszystko.
Poczekaj. Jeszcze się nie ekscytuj za bardzo… bo historia dopiero się rozkręca.
Listopad 2021. Taki listopad, jakiego nikt nie chce. Szary. Ciężki. Zimny. Taki, w którym światło dzienne trwa 12 minut, a reszta to ciemność i melancholia.
Wracam do mieszkania po całym tygodniu pracy, otwieram drzwi, a moja ówczesna dziewczyna stoi w kuchni z telefonem przy uchu. Widzę jej minę. Widzę ten błysk. I już wiem, że coś nadchodzi.
– Marcin i Ola lecą w grudniu do Tajlandii – mówi. – Pytają, czy jedziemy z nimi.
I wtedy czas mi się zatrzymał tak, jakby ktoś wcisnął pauzę na pilocie życia.
Tajlandia. Wyspa. Słońce. Inny świat.
Wypowiedziałem to, zanim logika zdążyła się obudzić: Jedziemy!
Bez liczenia. Bez myślenia. Bez analiz. To była decyzja duszy. Nie ciała. Nie głowy. Duszy. Jakby w środku mnie ktoś powiedział: „Ruszaj, stary. Tam masz być”.
Kilka tygodni później wylądowaliśmy na Koh Samui. Była noc. I pamiętam każdy mikrodźwięk, każdy zapach, każdą kroplę wilgoci w powietrzu.
Hotel Anantara. Tropik jak z innego wymiaru. Ziemia pachnąca życiem. Powietrze gęste jak sen. Cykady, żaby, gekony – natura grała koncert, którego nie da się zapomnieć. A to wszystko w takim świetle, jakby ktoś odpalił mgłę na planie filmowym.
I wtedy poczułem coś, czego wcześniej nie znałem: świat, w którym oddychałem, był… ŻYWY. Jakby mnie obserwował. Koh Phangan i Koh Tao zrobiły resztę.
Wyspa baśń. Wyspa sen. Wyspa dym i cisza.
Siedzieliśmy z Marcinem wieczorami i gadaliśmy o życiu, jakbyśmy nagle byli mądrzejsi o 20 lat.
O wolności. O sensie. O odwadze. O tym, dlaczego człowiek często żyje życiem, którego nie wybrał. To były te rozmowy, które przesuwają świadomość. Które włączają światło w miejscach, gdzie latami było ciemno.
Wróciliśmy na Koh Samui i wynajęliśmy willę na trzy dni. Pierwszy raz w takim miejscu. Minimalizm, drewno, basen z widokiem. Powietrze jak dotyk. Świat jak z bajki.
W sylwestrowy poranek wszedłem na antresolę z zeszytem. Wiatr delikatnie dmuchnął mi w kark. Byłem sam, ale czułem się tak, jakbym stał na granicy dwóch wymiarów.
Otworzyłem pustą stronę i napisałem: „Ja, Karol, spędzam zimę w Tajlandii; 3–6 miesięcy”.
Zapisałem to mimo strachu.
I od razu pojawił się w mojej głowie głos: „Ale jak?”. Mieszkanie w Wilanowie. Gabinet. Klienci na żywo. Dwa wielkie psy. Związek. Zobowiązania. Życie.
I wtedy zrobiłem coś, co odróżnia ludzi, którzy zmieniają życie od tych, którzy tylko o tym mówią:
Wizja ➔ emocja ➔ ciało ➔ decyzja ➔ instalacja
Zrobiłem swój rytuał. Instrukcję dla podświadomości. Komendę do systemu.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że od tego momentu wszystko zacznie się synchronizować. Że każdy mikrokrok mojego życia zacznie przesuwać się milimetr po milimetrze w stronę Tajlandii.
Pod koniec stycznia wróciliśmy do Polski. Do zimy. Do gabinetu. Do pracy. Do rutyny. Do życia, które wcześniej było moim wszystkim. I kompletnie zapomniałem o tym zeszycie, o antresoli, o zapisie.
Ale podświadomość nie zapomniała.
Ona już prowadziła mnie jak niewidzialny GPS. Już budowała nową linię życia. Już przesuwała rzeczy, które musiały się przesunąć. Już przygotowywała to, co ma nadejść.
A to, co miało nadejść… nie było przypadkiem. Było konsekwencją tej jednej decyzji zapisanej na dachu tropikalnej willi. Decyzji, której nie dało się już cofnąć.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
