Mieszko I - Gerard Labuda - ebook

Mieszko I ebook

Labuda Gerard

0,0

Opis

[PK]

 

Państwo dobrze poczęte trwa mocą swego poczęcia — to motto zaczerpnięte z Sallustiusza znakomicie oddaje wielkość dokonań pierwszego historycznego władcy piastowskiego. Dziełem życia i panowania Mieszka I było bowiem stworzenie kształtu terytorialnego Polski przez włączenie Śląska, Małopolski i Pomorza do wcześniej formującego się państwa polańskiego. Scalając swoje państwo Mieszko I zniósł struktury plemienne, tworząc na ich miejsce nowy ustrój militarny i skarbowy oraz zapoczątkował proces chrystianizacji. Biografia Mieszka I to nie tylko historia życia i panowania budowniczego naszego państwa, ale także szeroka panorama polityczna Europy Środkowej przełomu X i XI w.

 

ISBN 83-04-04619-9

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.

Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.

 

Książka dostępna w zasobach:

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy w Zagórowie

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 410

Rok wydania: 2002

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wrą

Mieszko I

Imperium facile eis artibus retinetur, quibus initio partum est. (Caius Sallustius Crispus, De bello Catilinae, lib. I, cap. 2)

Prefatus dux (Mesco) iam senex et febricitans ab exillio hoc ad patriam transit, relinquens regnum suifnet plurimis dividendum.

(Thietmari, ep. Merseburgensis, Chronica, lib. IV cap. 58)

Gerard Labuda

Mieszko

II.

III.

IV.

I. IHHHhhh

V.

VII.

VIII.

IX.

X.

Wskazówki bibliograficzne

Spis ilustracji i map

Indeks osób

Spis treści

Mieszko

Wrocław • Warszawa • Kraków Zakład Narodowy imienia Ossolińskich Wydawnictwo

Nil okładce:

Mieszko I, fragment płótna olejnego „Poczet królów i książąt polskich" ze zbiorów malarstwa Klasztoru 00. Paulinów na Jasnej Górze

© Copyright by Zakład Narodowy im. Ossolińskich -Wydawnictwo, Wrocław 2002

Projekt okładki

Luiza Pindral

Redakcja i indeks Grzegorz Korczyński

Opracowanie typograficzne Katarzyna Ziembowska

Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo pl. Solny 14 a, 50-062 Wrocław

e-mail: [email protected], http://www.ossolineum Wydanie pierwsze - dodruk 2005 Skład i łamanie

Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo Druk i oprawa

Rzeszowskie Zakłady Graficzne SA Printed in Poland ISBN 83-04-04619-9

Wstęp

Nic pewnego nie wiemy o przodkach Mieszka I, pierwszego historycznego władcy Polski. Już nasi najstarsi dziejopisarze, Anonim tzw. Gall i Mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem, oddaleni od początków dynastii książęcej odległością dwu i trzech wieków, przekazali tylko wiązkę imion, osnutych pajęczą siecią legend, a nawet uczonych zmyśleń u drugiego z nich. W pamięci „starców" związanych z dworem książęcym na przełomie XI i XII wieku, utrwaliła się postać Piasta, książęcego rataja z gnieźnieńskiego podgrodzia, którego syn Siemowit miał przejąć tron po legendarnym Pąpielu (Popielu) i zapoczątkować nową dynastię, nazwaną z czasem piastowską, w osobach Lestka i jego syna Siemomysła, który z kolei dał życie Mieszkowi.

Jedni, jak to zwykle bywa w tego rodzaju dociekaniach, uznają wiarygodność tej zaczątkowej listy dynastycznej, inni, kierując się zawodowym sceptycyzmem, jej prawdziwości nie zawierzają. Nie musimy rozstrzygać tego sporu, bo i tak nic więcej nie dowiemy się

0 tych czasach, słusznie nazwanych przedhistorycznymi, choć są też zwolennicy nazwania ich bajecznymi.

Historyczne dzieje Polski zaczynają się więc od syna Siemomysła, Mieszka I, którego panowanie dość nagle zostało oświetlone nie tylko stosunkowo obfitymi, jak na tamten czas, doniesieniami kronik

1 roczników, głównie niemieckich, lecz także własnymi, zresztą bardzo skąpymi zapiskami roczników, a w formie regestowej dokumentem zawierającym coś na kształt „ostatniej woli" Mieszka. Pozwalają one na odtworzenie łańcucha wydarzeń, które w sumie dość wyraźnie ukazują poszczególne ogniwa rozwijającego się przestrzennie

i ustrojowo państwa.

Odtwarzając te ogniwa i zmierzając do całościowego ujęcia poczynań księcia Mieszka na arenie międzynarodowej, o których wiemy najwięcej, jak i też kształtowania przez niego niezbędnych w tej działalności wewnętrznych instytucji państwowych, o których w świetle istniejących wiadomości źródłowych wiemy o wiele mniej, starałem się poddać sprawdzeniu znaną maksymę rzymskiego pisarza Ka-jusza Sallustiusza, iż „państwa łatwo utrzymują się [przy życiu] tymi sprawnościami, którymi od początku zostały zrodzone". Na tej drodze Mieszko najbardziej trwałe rezultaty osiągnął przez jednoczenie prawie wszystkich plemiennych ziem polskich w granicach swego państwa.

Jakie to były umiejętności i jak zadziałały, na to pytanie musi odpowiedzieć historyk. Nad tym zagadnieniem zastanawiali się najświetniejsi polscy mediewiści, którzy w swych badaniach zajęli się czasami i Mieszka I, i Bolesława Chrobrego. Na ich czele można postawić aż trzech koryfeuszy: Stanisława Zakrzewskiego, Romana Gródeckiego i Kazimierza Tymienieckiego; obok nich^ wymienić jeszcze trzeba Władysława Abrahama, którego głos w tych sprawach był nieraz tylko pośredni, ale za to znaczący.

Nieco później dołączyli do nich: Stanisław Kętrzyński, Zygmunt Wojciechowski oraz Henryk Łowmiański, a całkiem ostatnio Jerzy Strzelczyk, podobnie jak Zakrzewski, autor dwu dzieł poświęconych zarówno Mieszkowi, jak Bolesławowi Chrobremu.

Każdy z tych badaczy ma swoją wizję Mieszka, jako twórcy państwa piastowskiego; jest więc w czym wybierać.

Z czasami Mieszka I zetknąłem się w mojej młodzieńczej rozprawie o zależności pierwszej misyjnej organizacji Kościoła polskiego (pod nazwą biskupstwa poznańskiego) od metropolii w Magdeburgu. Był to głównie dialog i dyskusja z ówczesnymi czołowymi historykami niemieckimi (Paul Kehr i Albert Brackmann), czemu patronowali nauczyciele akademiccy Kazimierz Tymieniecki i Leon Koczy.

Dla mnie najważniejszymi partnerami w toczącym się wtenczas dialogu historiograficznym byli najpierw Zygmunt Wojciechowski (1939), później zaś Henryk Łowmiański, a to ze względu na ich analityczne podejście do źródeł. Oprócz wielu poglądów zbieżnych musiało się wytworzyć między nami równie wiele odmiennych. Wynika to ze szczupłości podstawy źródłowej, która zawsze wywołuje wie-lorakość interpretacji.

Samodzielnie objąłem swoimi badaniami cały okres panowania Mieszka 1 w Studiach nad początkami państwa polskiego (1946). Z wielu poglądami tam wyrażonymi podjął dyskusję twórczą i świetną pod każdym względem w wielu artykułach, a zwłaszcza w imponujących erudycją i przenikliwością trzech końcowych tomach swoich Początków Polski Henryk Łowmiański (1967-1973). W odróżnieniu od naszych poprzedników, Henryk Łowmiański z uwagą pochylał się nad każdą wypowiedzią źródłową, już to z zakresu kultury materialnej, już to umysłowej, i na tej podstawie budował swoją historiograficz-ną wizję czasów Mieszka I.

Doceniając w pełni poznawczy walor tych propozycji, zająłem wobec nich stanowisko w drugim i pomnożonym o nowy tom wydaniu Studiów nad początkami państwa polskiego (1987-1988), w których zostały one rozpatrzone analitycznie po raz drugi, a następnie uzupełnione w wielu rozprawach i artykułach, wywołanych rocznicami śmierci męczeńskiej św. Wojciecha (997) i synodu gnieźnieńskiego (1000). Różnimy się nadal w sprawach zasadniczych, a mianowicie dotyczących: genezy polsko-niemieckich stosunków prawno-politycz-nych, genezy chrystianizacji i organizacji misyjnej Kościoła polskiego, okoliczności nawiązania (965) i zerwania stosunków polsko-cze-skich (987-989). Najwidoczniej różnice te zarysowały się w poglądzie na treść dokumentu oblacyjnego Mieszka I i drugiej żony Ody, oddających „państwo gnieźnieńskie" pod protekcję Stolicy Apostolskiej. Każdy, kto przystąpi do odczytania tego dokumentu, stanie przed pytaniem - jaki był cel tej darowizny: czy zapoczątkowanie starań o przekształcenie misyjnej organizacji Kościoła polskiego na metropolitalną, czy raczej zapewnienie protekcji papieskiej dla dwu synów Mieszka z małżeństwa z Odą?

Zastanawiając się nad tą alternatywą, nie bez powodu wymieniłem także na początku, obok maksymy Sallustiusza, znaczącą wiadomość dobrze w tej sprawie poinformowanego Thietmara, że książę Mieszko umierając podzielił swoje państwo „między wielu . Trzeba więc postawić sobie drugie pytanie: czy Ojciec osadził jeszcze za życia swego pierworodnego w Krakowie, aby trzon „państwa gnieźnieńskiego" zachować dla Mieszka i Lamberta - dwu swoich synów z drugiego małżeństwa? Gdyby ten zamysł, mający zresztą - jak wiadomo - swoje prawno-polityczne oparcie w słowiańskim prawie dynastycznym o podziale państwa między wszystkich synów sprawnych do rządzenia, doszedł do skutku, to Mieszko swoją decyzją byłby podzielił to, co przed tym wysiłkiem całego życia scalił i zjednoczył. Już w roku 992 mogło stać się to, co dopiero jego praprawnuk Bolesław Krzywousty zapoczątkował swoim testamentem w roku 1138. Zapobiegł temu Bolesław Chrobry, gdy wnet podzielone państwo -jak powiada Thietmar - „lisią chytrością złączył potem w jedną całość", wypędziwszy macochę Odę wraz z obu synami.

Każdy z wymienionych wyżej, poddawanych stale dyskusji tematów, wymaga więc stałej interpretacji i reinterpretacji. W tym celu podjąłem się raz jeszcze szukać odpowiedzi na te pytania.

Nie mogąc ze względów technicznych, przyjętych dla tego rodzaju biografii, zaopatrzyć książki w pełny aparat erudycyjno-dysku-syjny, ustawiłem dla wygody przyszłych użytkowników możliwie wyczerpujący drogowskaz bibliograficzny.

15 lipca 2001

I.

Polska piastowska X wieku w systemie geograficzno-politycznym Europy Środkowej

1. Panorama dziejowa

Na dzieje Polski X wieku możemy patrzeć zarówno w ujęciu dia-chronicznym i genetycznym, jak i też synchronicznym, porównawczym. W pierwszym przypadku interesuje nas zagadnienie, jak się Polska w X wieku kształtowała jako państwo, a nieco później również jako naród, w drugim zaś, jakie miejsce zajęła jako państwo i jako naród wśród innych współczesnych państw i narodów europejskich.

Każde tło powszechnodziejowe ma swoje podłoże historyczne. Gdy na dzieje Europy spojrzymy właśnie z perspektywy długiego trwania, w granicach tysiąclecia, to łatwo stwierdzimy, że w 500 r. n.e. nie ma już systemu politycznego Imperium Romanum, a jeszcze nie wytworzyły się kontury nowej struktury politycznej Europy, natomiast 1000 lat później taki system państw narodowych istniał już w całej ówczesnej Europie. Jego geneza przypada na okres pierwszego pół-tysiąclecia między 500 i 1000 r.

Najwięcej uznania w historiografii powszechnodziejowej zyskał pogląd, iż wszystkie państwa i narody europejskie wyrosłyjuż to bezpośrednio na podłożu kultury i cywilizacji Imperium Romanum, już to pośrednio na podłożu „sukcesji rzymskiej". W Europie średniowiecznej dominującym był kierunek rozwoju znad Morza Śródziemnego ku Bałtykowi i Morzu Północnemu; dopiero w czasach nowożytnych rozpoczęła się wielokierunkowa ekspansja cywilizacji europejskiej, przy czym kierunek wschodni choć był znaczący, nie był bynajmniej najważniejszy. Wyrastająca ze wspólnego korzenia sukcesja rzymska doznała na przełomie antyku i średniowiecza podziału zrazu na dwa odrębne pnie: rzymsko-łaciński z ośrodkiem w Italii, bizantyńsko-hellenistyczny z ośrodkiem w Grecji i Macedonii, a następnie na samym progu średniowiecza dołączył do nich pień trzeci - arabski, obcy etnicznie i kulturowo, z ośrodkiem w Hiszpanii. Ten ostatni nie odegrał większej roli w dziejach Europy i w ramach recon-quisty został już w XIII wieku w dużej mierze zlikwidowany. Od czasów tureckich, a także wypraw krzyżowych chylił się ku upadkowi trzon kultury bizantyńskiej, na progu czasów nowożytnych został on całkowicie w swoim mateczniku (1453) zawojowany i zniszczony przez państwo Turków osmańskich.

Na tak zarysowanym podłożu powstał w formie zalążkowej już na przełomie antyku i średniowiecza system państw europejskich. Zaczął się on tworzyć jakby we współdziałaniu trzech wspólnot, mianowicie: wspólnoty politycznej w bezpośrednim nawiązaniu do instytucji państwowych dawnego Imperium: wspólnoty etnicznej, przekształcającej się dość wcześnie we wspólnoty narodowe, oraz wreszcie wspólnoty kulturowej, w obrębie której najważniejszą była wspólnota religijna.

W zależności od dynamiki rozwoju tych wspólnot wytworzyły się już w okresie 500-1000 r. n.e. trzy strefy państwo-, narodowo-i kulturotwórcze:

1. śródziemnomorska, łacińsko-hellenistyczna, dziedzicząca bezpośrednio dorobek cywilizacyjny antycznego imperium; należy do niej: Bizancjum, Italia, Hiszpania, południowa Francja;

2. peryferyjna, rzymsko-bizantyńska, mieszcząca się w granicach systemu militarnych limesów Cesarstwa Rzymskiego; należały do niej całe Bałkany, Bawaria, Frankonia (wschodnia), Saksonia, Fryzja; w pewnym stopniu również Brytania i Irlandia;

3. „barbarzyńska" (w nomenklaturze źródeł antycznych Barbań-cum), na północ od limesów rzymskich; należały do niej plemiona wschodnio- i zachodniosłowiańskie, ludy tureckie i alańskie, to jest Awarowie, Bułgarzy, Madziarowie, Jassowie, Chorwaci i wszystkie plemiona germańskie, które po wędrówkach ludów pozostały w swoim mateczniku (Dania, Skandynawia, tudzież plemiona bałtyckie i fińskie).

Szczególnie negatywnie do już istniejących państw, zarówno w starożytności, jak i w średniowieczu, a także wszelkich poczynań państwotwórczych w średniowieczu były nastawione imperia: najpierw rzymskie, starożytne i średniowieczne, dalej bizantyńskie, oraz wreszcie kalifaty arabskie i sułtanaty tureckie. Jeżeli z takich czy innych względów nie potrafiły ich zniszczyć, to usiłowały je przynajmniej zniewolić lub sobie podporządkować (klientela rzymska, wasalstwo średniowieczne); taka polityka należała immanentnie do samej istoty Cesarstwa.

Największe ciosy rozpadającemu się Cesarstwu Rzymskiemu zadali Germanie, których plemiona w ślad za Hunami przeniknęły najpierw do jego strefy peryferyjnej, a następnie do samego środka strefy śródziemnomorskiej, a nawet w V—VII wieku zdołały wyłonić kilka królestw na terenie Italii, południowej Francji, w Hiszpanii i w północnej Afryce (Ostrogoci, Wizygoci, Gepidzi, Longobardowie, Burgundzi, Swewowie, Wandale), ale wszystkie one - z wyjątkiem najpóźniej powstałego państwa Longobardów w północnej Italii -uległy rozbiciu w toku wielkiej kontrofensywy bizantyńskiej w VI stuleciu; reszty ich zniszczenia dokonali Arabowie, zajmując na wiele wieków prawie cały Półwysep Iberyjski w VII i VIII stuleciu.

Po opuszczeniu strefy peryferyjnej przez pierwszą falę plemion germańskich i huńskich została ona zasiedlona przez napierające od wschodu i północy ludy ałtajskotureckie (Awarowie, Bułgarzy, Madziarzy), alańskie i słowiańskie. Próbowały one również tworzyć wyższe formy ponadplemiennej organizacji politycznej pod wodzą swoich książąt (archontów), ale mimo przejściowych sukcesów nie potrafiły się wydobyć spod kurateli Bizancjum. Dopiero w IX i X wieku zaczęły tam powstawać pierwsze państwa plemienne na poziomie monarchii (Bułgarzy, Węgrzy, Chorwaci, Słoweńcy-jak feniks z popiołów zapomnienia wydobyli się na powierzchnię Rumuni).

W bardziej sprzyjających warunkach kładli zręby swojej państwowości Frankowie, mający zrazu swój matecznik w dolnej Nadrenii, a następnie w miarę przesuwania się innych plemion germańskich w głąb Imperium, zajmowali środkową Nadrenię i północną połać Galii aż po Loarę. Wytworzyli oni kolejno po sobie następujące dwie wielkie monarchie: merowińską (VI—VII wiek) i karolińską (VIII—IX wiek). W gronie historyków nie ma potrzeby dokładniej zajmować się dziejami obu tych monarchii. Dla naszych potrzeb wystarczy uwydatnić renowację zachodniego Cesarstwa Rzymskiego w roku 800 przez Karola Wielkiego, króla Franków i Longobardów, czyli Italii. Zasługą królów z dynastii Mero-wingów było przesunięcie granic państwowych aż po rzekę Salę. Karol

Wielki, idąc ich śladem, ujarzmił Sasów i przesunął na wschodzie granice swego imperium aż po rzekę Labę i narzucił zwierzchnictwo ludom zachodnio-słowiańskim aż po rzekę Odrę i Bałtyk z jednej, oraz rzekę Drawę i Adriatyk z drugiej strony. Ze spadku ideowego i politycznego Cesarstwa karolińskiego wyłoniła się druga renowacja Cesarstwa Rzymskiego saskich Ottonów w 962 r.

Na przykładzie Cesarstwa karolińskiego można po raz pierwszy zaobserwować zderzenie się trzech wspólnot w jednym i tym samym organizmie politycznym. Instytucje państwowe same nie zdołały zapewnić jego spoistości. Monarchia została rozsadzona od wewnątrz pod rządami jednej i tej samej dynastii według kryterium etnicznego. Na jej miejsce powstała poliarchia złożona z trzech członów: zachodniofrarikijskiego na podłożu romańsko-celtyckim, czyli Francja; wschodniofrankijska na podłożu teutońskim, czyli Niemcy, oraz italska na podłożu łacińsko-longobardzkim, czyli Italia, złożona z heterogenicznych składników politycznych (Lombardia, Państwo Kościelne, księstwa południowoitalskie, z czasem normańska Sycylia). Czynnik etniczny zadziałał więc dezintegracyjnie.

Natomiast czynnikiem coraz silniej oddziaływającym na spuściznę po Cesarstwie karolińskim okazała się rzymska wspólnota kulturowa, której składnikiem podstawowym stała się religia i reprezentujący ją Kościół rzymskokatolicki z papieżem, jako głową tego Kościoła. Ta symbioza trwała do schyłku XI stulecia, aż do sporu o inwestyturę. Wspólnota ta miała jednak dwa oblicza: jedno integrujące przez współdziałanie Kościoła z instytucjami monarchicznego państwa, z drugiej zaś dezintegrujące przez przeciwstawienie uniwersalizmu papieskiego uniwersalizmowi cesarstwa. Kościół rzymski przypieczętował też ostatecznie schizmę Kościoła bizantyńskiego i rozbił ostatecznie dawną wspólnotę polityczną między hellenistycznym cesarstwem bizantyńskim a wznowionym łacińsko-germańskim cesarstwem zachodnim. Kościół rzymski, zwalczając również aspiracje cesarstwa do sprawowania dominium mundi nad całym chrześcijańskim Zachodem, wspierał dążenia do suwerenności państw narodowych, które zaczęły się pojawiać nie tylko w strefie peryferyjnej, lecz także w strefie barbarzyńskiej już za czasów Cesarstwa karolińskiego.

Na pierwszy rzut oka widoczne jest opóźnienie procesów pań-stwotwórczych międzyjedną i drugą strefą o bez mała dwa, trzy, a na-

o

CD 03

CD

O

o O) CD

o en CD

0) Bi

_ęo

O

o

O) ©

CD

CO

I

CO

-c co

CL

<D O

'c co

ca

I

co •c co

CL

CD O

c co

co

I

co Cl 3

w »-5 co

O

CO $

CO

I

CO CL 3

C/5 >

O CO

il €e 9

I"

Ctf N

F 9

s'S

E

CD N CD O

'c

CO k-

U)

CD

t/5

>C §

c co

N

co

£ co Cl 3

CO

n

o

K co co

0

1 0^ o

CO TD C 3

- aj

O) ^

_ co

O)

+łO

o

bO <v

OJ

_2

o i—

n:

re

t/i <v U

i

ii

1

lii

CD O CD >

o .co; n .co o 3:

o

•S $

co id

i— co

O) CL

a. n

wet cztery wieki; zjawisko to zwykło się nazywać w historiografii polskiej „młodszością cywilizacyjną". W dawniejszej historiografii zachodniej przypisywano to opóźnienie niewydolności Słowian -improductivite slave. Trzeba szukać przyczyn natury obiektywnej. Nietrudno je wskazać.

W strefie pierwszej, śródziemnomorskiej, doszło albo do prostej kontynuacji życia państwowego (Bizancjum), albo do wejścia przez przybywające z północy plemiona germańskie w gotowe struktury drogą asymilacji lub podporządkowania (cała hemisfera cesarstwa zachodniego). W strefie drugiej, którą nazwaliśmy peryferyjną, sukcesja rzymska albo pozostawiła struktury i instytucje gotowe do zagospodarowania lub przyswojenia (monarchia frankijska) albo skłaniała najeźdźców do narzucenia własnych instytucji administracyjnych podbitej ludności (Bułgarzy, Awarowie, Madziarzy). Do czynników sprzyjających dalszej kontynuacji i ewolucji należało: 1) oddziedziczenie gotowych struktur ekonomicznych (jak np. wielka własność ziemska, rzemiosło i handel wymienny, targi, przetarte szlaki komunikacyjne) oraz 2) gotowy zarys administracji terytorialnej i fiskalnej, dalej 3) obsługująca tę administrację warstwa urzędnicza i intelektualna, wreszcie 4) działająca już obok państwowej organizacja kościelna.

W strefie trzeciej wszystkich tych składników życia gospodarczego i ustrojowego nie było. Warto tu przypomnieć słowa Prokopa z Cezarei o Słowianach z VI wieku n.e., że „nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie" i że wszystkie swoje sprawy publiczne rozstrzygają „na ogólnych zgromadzeniach (Historia wojen gockich, VII, 14, 22). Tymczasem 500 lat później sytuacja była całkiem odmienna. Większość plemion słowiańskich znajdowała się już wówczas w ustroju książęcym i monarchicznym.

Taką ewolucję przeszły wszystkie ludy zamieszkujące tę strefę. Wytworzyły się w niej trzy wielkie systemy ustrojów państwowych

0 różnym stopniu zaawansowania struktury administracyjnej: a) skandynawski (Norwegia, Szwecja i Dania), b) zachodniosłowiański (Słowiańszczyzna połabska, Polska, Czechy i Morawy), oraz c) wschod-niosłowiański (Ruś Kijowska i Nowogrodzka).

Patrząc na ten układ z punktu widzenia ciągłości osadniczej

1 ustrojowej, zauważamy, że z najbardziej korzystnej sytuacji startowały ludy skandynawskie. Z jednej strony znajdowała się tam prawdziwa wylęgarnia narodów (vaginagentium), z której co jakiś czas całe rzesze ludzi wypuszczały się na wędrówkę do cudzych krajów, z drugiej zaś ci, co w niej pozostali, nadal wykazywali się ciągłością twórczej pracy, rodzimej kultury materialnej i artystycznej (ceramika, metalurgia, architektura kamienna, nawigacja itp.), a także wysokim poziomem kultury duchowej (własny rodowód kultu i religii, o czym świadczy poemat Edda).

Nie omawiając dokładniej genezy państw skandynawskich, stwierdzimy tylko, że zaczątki ponadplemiennych organizacji poczęły się kształtować w Danii, Norwegii i Szwecji w okresie największego nasilenia ruchu wikingów w IX i X wieku i że tamtejsze monarchie typu królewskiego można datować na drugą połowę X i początek XI wieku. Na ten sam okres przypada też formowanie się państwa ruskiego. W tej sprawie, jak wiadomo, wytworzyły się dwa przeciwstawne sobie stanowiska, o różnych co prawda gradacjach hipote-tyczności. Jedni przypisują zasługę powstania tego państwa skandynawskim Rusom-Waregom, drudzy starają się zredukować udział ich do minimum i wyprowadzić genezę państwa z miejscowych słowiańskich czynników państwotwórczych. Dawniej głównym źródłem dla wysuwania powyższych hipotez był znany przekaz XI-wiecznej Powieści minionych lat, iż to Czudowie, Słowianie, Krywicze i Wesowie przyzwali Rusów, aby „przyszli [...] rządzić i władać" nimi, a więc cały spór ograniczał się do komentowania tych słów. Obecnie tak wzbogaciła się ilość źródeł archeologicznych, językowych, a także świadectw źródeł pisemnych, świadczących o pobycie drużyn rusko-wa-reskich (kupców i wikingów-wojowników) na Rusi, że dalsze podważanie wiarygodności latopisów w tej sprawie nie może liczyć na uznanie. Kwestią pozostanie jedynie czas i zakres tego udziału. Trudno przypuścić, aby Waregowie podczas swoich wypraw na Ruś i dalej do Konstantynopola zachowali się inaczej niż wikingowie, atakujący i okupujący znaczne tereny w Anglii, Irlandii, w północnej Francji (Normandia), a zwłaszcza na Sycylii. Łączyli trzy czynności w jednej osobie, jako kupcy, wojownicy i łupieżcy. Na ziemiach zajętych zakładali zarówno faktorie handlowe, jak i też obozy służące do obrony i do napaści. Jest więc rzeczą wysoce prawdopodobną, że jarlowie ware-scy potrafili narzucić swoją władzę plemionom słowiańskim w dorzeczu Dniepru i wytworzyć dwa ośrodki władzy terytorialnej i administracyjnej w Nowogrodzie i w Kijowie. Jednakże jak szybko opanowali te ośrodki, tak szybko ulegli wraz z swoimi męskimi drużynami slawizacji, a następnie chrystianizacji. Powstało państwo - jedno z najpotężniejszych i najobszerniejszych w Słowiańszczyżnie. Już w drugiej połowie X wieku wywierało ono znaczący wpływ na swoich najbliższych sąsiadów: Polan, Czechów i Węgrów, a także na Bałkanach, ale żywioł wareski nie odgrywał w nim własnej roli.

W bezpośrednim otoczeniu Polski najszybciej na drogę organizacji państwowej weszły Morawy, a wnet po nich również Czechy. Na Morawach widoczne jest nawiązanie do tradycji państwa Samona; było to jednak nawiązanie kulturowe, a nie instytucjonalne, tym bardziej dynastyczne. Wiele się ostatnio mówi o wpływie państwa morawskiego za czasów księcia Świętopełka na Polskę południową, zarówno politycznym, mającym się wyrażać uzależnieniem księcia Wi-ślan od Świętopełka, jak i też kulturalnym poprzez wciągnięcie ziemi Wiślan w obręb metropolitalnej organizacji Kościoła morawskiego za czasów arcybiskupa Metodego. W odniesieniu do tej hipotezy można powiedzieć tylko tyle, że nie znajduje ona potwierdzenia w materiale archeologicznym. Zniszczenie organizacji metropolii Metodego nastąpiło jeszcze za czasów samego księcia Świętopełka, a rozpad samego państwa morawskiego na skutek najazdów węgierskich w pierwszej dekadzie X wieku. Nie było zatem możliwości kontynuowania tak dobrze dzieła Świętopełka, jak i też Metodego.

Dziedzictwo polityczne i kulturowe Moraw natychmiast po ich upadku przyjęły Czechy, które rozwijając swoją państwowość razem z sąsiadem, zrazu pozostawały pod dominacją morawską. Książęta czescy broniąc się skutecznie przed najazdami węgierskimi, mniej skutecznie stawiali opór inwazji niemieckiej. W połowie X wieku doprowadziło to do trybutarnego uzależnienia Czech od Niemiec. W tym samym czasie Czesi rozwinęli swoją ekspansję w kierunku północnym i wschodnim. W bliżej nieokreślonym czasie zajęli Śląsk, a w połowie X wieku ziemie Wiślan i Lędzian aż po Bug i Styr.

W o wiele gorszej sytuacji znajdowały się plemiona Słowian po-łabskich, to jest Serbo-Łużyczanie, Wieleci i Obodryci, siedzący w trójkącie: Bałtyk-Odra-Nysa-Łaba i Sala, którzy już od czasów Karola Wielkiego zostali uzależnieni i zmuszeni do płacenia trybutu na rzecz państwa frankijskiego. Zależność ta po chwilowej przerwie na przełomie IX i X wieku została wznowiona przez państwo niemieckie; wrócimy do tych wydarzeń w ścisłym powiązaniu z narastającym wówczas konfliktem polsko-wieleckim i ekspansją polską na Pomorze Zachodnie.

2. Panorama genezy geograficzno-politycznej państwa

Gdy około roku 990 Mieszko I wraz z żoną Odą przekazywał swoje „państwo gnieźnieńskie" pod opiekę Stolicy Apostolskiej, to była to już monarchia w pełni ukształtowana zarówno przestrzennie, jak i ustrojowo ze wszystkimi instytucjami charakteryzującymi wczesnośredniowieczne państwa (zarząd centralny, skarbowość, wojskowość, sądownictwo, zarząd lokalny itd.). Porównując je z innymi organizacjami państwowymi na terenie ówczesnej Słowiańszczyzny, wcześniej poświadczonymi w źródłach, jak Słowianie połabscy, Czechy, Morawy i Ruś, nie zapominając o Chorwatach, Serbach i Bułgarach bałkańskich, to należy założyć, że również zaczątki polskiej państwowości sięgają pierwszej połowy IX stulecia.

Zanim jednak doszło do wytworzenia instytucji centralnych, ponadplemiennych, państwo piastowskie, podobnie jak tamte: obo-dryckie, Wieleckie, serbsko-łużyckie, morawsko-czeskie i ruskie, wyłaniało się powolnie, ale systematycznie z kilkunastu poprzedzających ustrojów plemiennych, mających swoją reprezentację, zarówno w wiecach plemiennej starszyzny, jak i też w elitarnej grupie możnych, spośród której stanowiskiem i władzą wykonawczą wyróżniali się książęta.

Pierwszy wgląd w strukturę plemienną przyszłej Polski piastowskiej otwiera nam Opis grodów i krain z północnej strony Dunaju (znany też jako Geograf bawarski), z połowy IX wieku, prawdopodobnie spisany w dwu etapach w klasztorach św. Emmerama w Raty-zbonie i w Fuldzie. Mnisi z tych klasztorów mieli wówczas żywy kontakt z sąsiednimi Czechami i Morawami, gdyż prawie co roku król Ludwik nawiedzał zbrojnymi wyprawami ich kraje. W roku 845, jak dowiadujemy się z Roczników fuldajskich, chrzest przyjęło 13 „książąt" czeskich. Przez Pragę wiódł wówczas szlak handlowy zarówno w kierunku Krakowa i dalej na Ruś, a także przez Bramę Morawską ku ujściu Wisły do Prus, obfitujących w jantar czyli bursztyn, pożądany również jako składnik obrzędowych kadzideł; szlak drugi przez Bramę Kłodzką kierował się wzdłuż Nysy i Odry w kierunku ujść Odry.

Śląsk był autorowi Opisu najlepiej znany, toteż na tym kierunku wymienił on najwięcej plemion, podając stosunkowo wiarygodną liczbę posiadanych grodów: Czesi (Beheimare), 15 grodów; Ślężanie (Sleen-zane), 15 grodów; Lunsici (Łużyczanie), 30 grodów; Dziadoszanie (Dadosesani), 20 grodów; Milczanie (Milzane), 30 grodów; Bieżuń-czanie (Besunzane), 2 grody; Wierzyczanie (Verizane), 10 grodów, plemię potem zaginione; Fraganeo (Prażanie?), 40 grodów, identyfikacja niepewna; Głubczycy (Lupiglaa), 30 grodów; Opolanie (Opoli-ni), 20 grodów; Golęszycy (Golensizi), 5 grodów. I dalej w kierunku północnym, już na terenie Pomorza: Pyrzyczanie (Prissani), 70 grodów; Wieluńczanie-Wolinianie (Velunzani), 70 grodów; Prusowie (Bru-zi), bez podania liczby grodów.

Mniej precyzyjne były informacje autora Opisu, zmierzające w kierunku wschodnim, na Ruś. Na początku wymienia plemię w sąsiedztwie Czechów: Morawianie (Marharii), 11 (?) grodów, ale zaraz potem obok Bułgarów: Morawianie (Merehani, lub Merehaui), 30 grodów, i dalej Wiślanie (Vuislane), bez liczby grodów; Lędzicy (Lendizi), 98 grodów; Bużanie (Busani) 231 (!) grodów, a następnie nieco bez ładu i składu: Ruzi (Ruś), Forsderen liudi (Forst - las, może Derewla-nie), Fresiti, Serauici, Lucolane, Ungare (Węgrzy, przed przybyciem do Europy Środkowej). Pozostałych plemion nie przytaczam, gdyż ani nazwy plemienne, ani ogromna przypisywana im liczba grodów nie da się odnieść do znanych na wschodzie Europy plemion.

Zasługują natomiast na wiarę wiadomości z terenu Słowiańszczyzny połabskiej, dla których źródłem informacji mogło być żywe wówczas dziejopisarsko środowisko klasztoru w Fuldzie. Umiejętnie rozróżniano Obodrytów północnych (Nordabtrezi) mających 53 grody, od Obodrytów wschodnich, naddunajskich (Osterabtrezi), mających ponad sto grodów. O Obodrytach północnych autor Opisu wiedział, że ich plemię zbiorcze, rządzone jest przez kilku książąt (per duces suos partitę), a potem kolejno idą: Wieleci (Vuilci) z 95 grodami, którzy też dzielili się na cztery krainy (regiones), z których w drugiej połowie X wieku wyłoniły się cztery podstawowe: Redarzy, Tolęża-nie, Czrezpienianie i Chyczanie (Chyżanie), znani potem pod nazwą zbiorczą: Lucicy. Następnie wymieniani są: Glinianie (Linaa), grodów 7; Bytyńcy (Bethenici), Smołdzianie (Smeldingon) i Morzyczanie (Mo-rizani), łącznie grodów 11; Stodoranie (Hehfeldi, Hawolanie), grodów 8; Serbowie (Surbi), „u których mnóstwo krain i grodów" i wresz-cie Głomacze (Talaminzi), grodów 14.

Na tym podłożu wypełnionym wielu plemionami, z dużą liczbą grodów, wyraziście zarysowała się niepokojąca pustka na terenie Polski właściwej, tj. Starej Polski, czyli Wielkopolski, łącznie z krainami przyległymi. Jedynie w części drugiej Opisu, który zaczyna się od nazwy Obodrytów wschodnich, wśród kilku egzotycznych nazw natrafiamy nagle na plemię: Glopeani, in ąua civitates CCCC aut eo am-plius, co zwykle tłumaczy się: „Goplanie, u których grodów 400 albo może więcej".

Nazwa na pierwszy rzut oka przejrzysta, wywodzi się od nazwy jeziora Gopło na Kujawach. Zważywszy na wielką liczbę grodów można by zrazu przypuszczać, że mamy tu typowe: pars pro toto, czyli część za całość. Ale czyżby to było możliwe, że z terenu całej Polski środkowej do Ratyzbony lub Fuldy dotarła tylko wieść o tym najmniejszym z polskich plemion, o którym rychło pamięć zaginęła do tego stopnia, iż nawet w opowieści legendarnej o księciu Popielu, który rzekomo miał schronić się w obawie przed myszami do Kruszwicy, nazwa ich się nie pojawiła.

Toteż od dawna zagadnienie plemienia „Goplan" stanowi istne utrapienie badaczy Polski „przedhistorycznej". Z kręgu bowiem ponad-plemiennych nazw do naszych czasów przetrwała tylko nazwa Polan i wywodząca się od nich nazwa kraju: Polska. Tymczasem tej właśnie nazwy plemiennej brak w Opisie. Czy jest to możliwe, że wieść także o nich nie dotarła do Bawarii (Ratyzbona) lub Hesji (Fulda)? Wiele uwagi tej nazwie i temu „plemieniu" poświęcił w swoich badaniach Henryk Łowmiański, ale wreszcie zrezygnowany napisał:

„Tak więc po wyeliminowaniu Wiślan jako ośrodka organizacyj-nopaństwowego można brać pod uwagę w tej roli tylko dwa plemiona: Goplan i Polan. Z nich Goplanie znajdowali się w szczególnie dogodnym położeniu geograficznym, graniczyli bowiem bezpośrednio ze wszystkimi pozostałymi plemionami wschodnio-lechickimi. Później w okresie rozdrobnienia feudalnego przypadła im specyficzna rola dzięki centralnemu położeniu. [...] Rolę «zwornika» wielkoplemien-^ pno awctni ^r^porrtTddfijpimrrta/tĄle pLi^rdn

mitu - Iftitinr fi^^^HfuioTtrniiAmr frii\JfXw.xóru

I ąuofltocAnr rhimbtrt^rubtfTfpa tnauA furrr

L m^iiiceffuofpAiTrTr gildii lriąnaaummi"xc\

r&ponefuu. Lwaut*e popu [u/*cja ikiWamranAd' pptillifrefidertt ąiwfnoeArw \n*Aiemcrtffrne[ dtwniri-fiómorTŹAm- ąutbiberrr aiirr Kt lutcri (UofToutuacAn tur frtd''juibAhcrncrctucGire/Srtti ' iu?ęz,nllof-r rt yocjiMettocAwr fuduimiiiAmęone- flurefTuntr cjiuełu bcrrratićt' L-laxn%tllofYqucfflt0C\nT cd,\rriiri^t ijuilu {>crrr cmttnrt/* im 'Becłietmarr - muttofctticr Atarlu n«U*itnurf \c (juUęaru fpjioc tritnfi 6^oj»ulufr/itil

(urhibcr/fciurr yop tj,mtitunnL> r/u<^M ocftf?fr (Owi

ftr ftfbpufctutr~bdbepr * tft"popu[iifcjŁii1tiPci//r rrjcfrłłA

nofiyfi l»tvi<irtur x>cxlfte fiu'r rr^writfl\uęrrmn<\riT ir'fi™b'nnr lfhf1jutiuxTat/h>nifiriefr*fi<lprłt ' O/lrpab nnr^f rncjuaa«ttarrf^liifcjUA.rfiim: 'MiUxi*t/fc|ua ruin n« r Lx"*vii* PhefhuifflubćitiiT Lvx-* TkiiWi*plufcj" \ cc urłuf Life*C(i>pte/u i/itju.i atnr'cccc\\itr ocM/npliuf' /urrr.un ( f cm rr ccc • xx* v * Ruf A/u • Lit cicur cc-xw riicnci • P^ig mmfi\ p^pu(iffy tif!»?!> rnuritTifJiirni *jSc-idia- uk^u a i iii« ^ *vt populufii-m/n/mi fSrbluf o^il^ltcutrr xc Ajn populufrmtlru/ cfurr ccc x viu' t^muAntkilcuur \- vvvłirActw»Ki ti ^cvL"Vni f)vfJuluf€rrvciffirnuC yAtadici-Uj&aun rcbciu- tyu(lleru</,i'k*fc <*« lf t r f L

c<-xir /ntvXkti\jA

x* x

jciuii Lx*v«(ui •

t S ' ** ■ '

; - ^

2. Geograf bawarski

V

Aru.p*,,,Cl,!.,W.k.L^

v!Sf4, e"| *'^„4^,^, l,4a„^.rc l . t ' (ml "T S........

. \jnyrr ^urW -Si.,„„7; Vv. fi*.-cm vx.v D.ul,»fa^,„,.<lluf xx-M,Uwe.cuxn XXvD>efu//-4.uiP ci«ii (c lj(f i-<;.uir •cum >c> irł^WMTdiir .\ L Lapi^l.ł > 0(1111 xx.v- Opolu/..

UIT XK*' C4lf|T >, *

>< RLOIA ^

ONACSKjSł.S-

c *

nej grupy wschodniolechickiej mogło z powodzeniem odegrać plemię Goplan, jednak de facto jej nie spełniło i odstąpiło Polanom tę funkcję organizacyjno-państwową i jednoczeniową. Dlaczego tak się stało, czy może mniej zwarta struktura plemienna Goplan utrudniła im rywalizację z Polanami o pierwszeństwo? Czy może wchodził w grę brak inicjatywy po stronie czynników politycznych Goplan, czy jakieś inne okoliczności przypadkowe i trudne do uchwycenia w źródłach" (t. V, s.441).

Wszystkie te pytania trafiają w przysłowiową próżnię. Jeżeli mamy na serio traktować zapis autora Opisu, że plemię Goplan faktycznie istniało, to równie serio musimy traktować zapis drugi, że w jego dyspozycji znajdowało się 400 i więcej grodów. Taka jednostka ponadplemienna, jak uczą inne współcześnie z nim występujące organizacje ponadplemienne (jak Obodryci, Wieleci, Ślęzanie, Serbowie połabscy, Czesi, Morawianie itd.), nie mogła zniknąć ze sceny dziejowej jak jakaś efemeryda. Najdziwniej w tym kontekście brzmi propozycja, iż owi „Goplanie" przekazali swój dorobek Polanom, o których tzw. Geograf bawarski w ogóle milczy. Toteż nie widać innej możliwości, jak wysunięcie hipotezy, że autor Opisu pod nazwą „Goplanie" stworzył historyczną fikcję, której próżno by nawet ze świecą szukać na Kujawach, a na to miejsce należy wysunąć drugą hipotezę, że pod nazwą „Goplan" faktycznie ukrywają się „Polanie".

Przemawiają za tym dwa względy, Kruszwica, rzekoma stolica Goplan, wyłoniła się jako gród naczelny wiele lat po Włocławku, dopiero w drugiej połowie XI wieku (zob. rozdz. X); mit „starożytności" Kruszwicy powstał dopiero u schyłku XIII wieku, gdy w kronikach polskich tego czasu (Kronika śląsko-polska; Kronika Wielkopolska I redakcji) przeniesiono gnieźnieńskiego księcia Popiela razem z jego ratajem Piastem do Kruszwicy. Gdy te dwie propozycje zyskają w historiografii polskiej prawo obywatelstwa, to automatycznie rozwiąże się zagadka „Goplan".

Nazwa Polan i Polski pojawiła się w źródłach dopiero razem z Mieszkiem I (zob. niżej: 1, 3).

Jeżeli informacja Geografa bawarskiego o Goplanach-Polanach odpowiada rzeczywistości historycznej, to przypisana im wielka liczba grodów świadczy o daleko już posuniętej ewolucji ustrojowej Polski „środkowej", tj. poczynając od Ziemi Lubuskiej na zachodzie

3

OJ

X

I

X

£ <v 15

to

o

CL

ro c O

E

_a)

CL

ro

(w tym czasie jeszcze traktowanej eksterytorialnie) przez Wielkopolskę właściwą, Kujawy i Mazowsze, łącznie z Ziemią Kaliską, Sieradzką, Łęczycką i Czerską. Jest rzeczą mało prawdopodobną, aby już w połowie IX stulecia Polanie, jako plemię naczelne, mogli sobie podporządkować sąsiednie ziemie wyżej wymienione.

Włożono wiele wysiłku badawczego, aby, wychodząc ze znajomości późniejszych podziałów ustrojowo-administracyjnych, odtworzyć najpierw naczelne okręgi grodowe (kasztelanie), a na ich podstawie i kościelne (archidiakonaty) granice wielkich krain, tworzących „państwo gnieźnieńskie", wraz z jego eksterytorialnymi pertynencja-mi, u schyłku X wieku. Zagadnieniu temu zwłaszcza wiele uwagi poświęcił Henryk Łowmiański w swojej syntezie Początków Polski (t. III i V). Zamiast metody obranej przez niego w ślad za swoimi poprzednikami (S. Arnold, Z. Wojciechowski, J. Natanson-Leski, K. Buczek) -zawodnej, wskutek zmian terytorialnych wprowadzonych w okresie podziałów dzielnicowych - za bardziej owocną i zgodną z czasami Mieszka I należy przyjąć rekonstrukcję opartą na podziałach diecezjalnych. Ich pierwszy zarys pojawił się już na synodzie gnieźnieńskim w roku 1000. W momencie tworzenia metropolii gnieźnieńskiej powstały diecezje: gnieźnieńska, poznańska, kołobrzeska, wrocławska i krakowska, następnie w drugiej połowie XI wieku diecezja płocka i w pierwszej połowie XII wieku diecezja kujawska, kruszwicko-wło-cławska oraz lubuska, z wyłączeniem Pomorza, które w XII wieku zostało podzielone na zupełnie nowych zasadach po misji chrystiani-zacyjnej Ottona z Bambergu (diecezja wolińska, archidiakonat pomorski diecezji włocławskiej).

Wychodząc z tego punktu widzenia, można założyć, że diecezja kołobrzeska obejmowała całe Pomorze między Odrą, Wisłą, Notecią a Bałtykiem, dalej wrocławska - wszystkie plemiona śląskie (przy czym granice diecezji poznańskiej i wrocławskiej wyznaczają też na tym odcinku granicę państwową między Śląskiem i Wielkopolską), następnie krakowska, która odpowiada granicom plemion wiślańskich (już z wyłączeniem mieszkających dalej na wschód Lędzian). Pierwotny kształt „państwa gnieźnieńskiego" najlepiej zachował się w granicach archidiecezji gnieźnieńskiej (z której już w roku 1000 wykrojono diecezję poznańską, obejmującą Wielkopolskę południowo-zachodnią celem zaspokojenia słusznych żądań biskupa Ungera), a następnie sukcesywnie wykrawano diecezję ptocką (Mazowsze, nie wiadomo, czy już wówczas włącznie z Ziemią Chełmińską), oraz wreszcie diecezję kujawską (pierwotnie podzieloną między Włocławek i Kruszwicę, a scaloną potem w 1156 r.), przy czym granica między diecezją krusz-wicko-włocławską i archidiecezją gnieźnieńską wyznaczała pierwotną granicę plemienną i państwową między Wielkopolską i Kujawami.

W tej panoramie geograficzno-politycznej centralne miejsce Wielkopolski, jako organizatora państwa piastowskiego, rysuje się w sposób wyrazisty. Nie mogła tej roli odegrać żadna z dzielnic ponadplemiennych Polski południowej. W skład tej Polski wchodziły trzy zespoły plemienne: Ślężanie, Wiślanie, Lędzianie na pograniczu z Rusią. Ziemie te dość wcześnie znalazły się pod naciskiem trzech państw o większej dynamice rozwojowej. Najwcześniej uwidocznił się na tych terenach wpływ państwa wielkomorawskiego, przechodzącego szczyt swego powodzenia za czasów wielkiego księcia Świętopełka (871-894).

Znana jest opowieść o księciu Wiślan z Żywotu św. Metodego, arcybiskupa wielkomorawskiego tej treści: „Był nim także dar proroczy, tak że spełniało się wiele jego przepowiedni, z których jedną lub dwie opowiemy. Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, urągał chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (polecił mu) powiedzieć: «Dobrze będzie dla Ciebie Synu ochrzćić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej i będziesz mnie wspominał». Tak się też stało" (Żywot, rozdz. XI).

Z tego kręgu plemiennego wywodzi się też inna wiadomość, poświadczająca istnienie w jego obrębie już w drugiej połowie IX wieku drugiego ustroju książęcego. W dziele Konstantyna Porfirogenety 0 zarządzaniu państwem (De administrando imperio) czytamy o wywę-drowaniu z ziemi Lędzian jakiegoś księcia i jego osiedleniu się z całym swoim rodem w Serbii bałkańskiej:

„Ród prokonsula i patrycjusza Michała, syna Wyszewica, księcia Zachlumian, przyszedł od niechrzczonych mieszkańców znad rzeki Wisły, nazywających się Linzike i osiadł nad rzeką Zachluma (rozdz. 33).

Gdy zważymy, że Michał pojawił się w Serbii na początku X wieku, to książę „znad Wisły" mógłby być identyczny z anonimowym księciem „w Wiślech", ale niezupełnie zgadzają się okoliczności opuszczenia przez owego pogańskiego księcia z czasów arcybiskupa Metodego swej ojczyzny (przymusem ochrzczony w niewoli). Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Wysz opuścił ojczyznę dobrowolnie wraz z całym swoim rodem i utrzymał swe książęce stanowisko w nowej ojczyźnie. Możemy więc raczej przyjąć, że opuścił swoje „nadwiślańskie" księstwo w wyniku konfliktu z owym „potężnym księciem" wiślańskim.

Obydwie wzmianki o książętach lędziańsko-wiślańskich pozwalają na sformułowanie wniosku, że „Polska południowa" już u schyłku IX stulecia miała rozwinięty ustrój państwowo-plemienny. Odnosi się to zapewne także do całego Śląska, chociaż akurat z tej ziemi brak innych podobnych wiadomości. Byli natomiast książęta plemienni po drugiej stronie Nysy Łużyckiej u Serbów i wyżej u Słowian nadbałtyckich. W Czechach jeszcze w połowie X wieku na pograniczu czesko-turyngskim występuje udzielny książę, a ostatni ich przedstawiciele, książęta na Libicach, zostali zlikwidowani w roku 995 przez księcia praskiego Bolesława II.

Trudno przypuścić, ażeby ówczesna Polska „środkowa" stanowiła w tym czasie bezpańską oazę i że dopiero u schyłku IX wieku zaczęło się tworzyć ponadplemienne księstwo gnieźnieńskie Polan.

3. Nazwa: Polska i nazwy krain w niej się mieszczących

Od kiedy państwo piastowskie otrzymało nazwę „państwo polskie", a kraj je reprezentujący nazwę Polska?

Gdy uważnie przebiegniemy wzrokiem omawiany przez nas Opis grodów i krain z północnej strony Dunaju, to najpierw w samym tytule łacińskim (Descriptio civitatum et regionum ad septentrionalem plagam Danubii) napotkamy sprzeczność z jego geograficzną treścią. Opis wymienia tylko nazwy plemion i przypadające na każde z nich grody, ale rzadko nazwy odpowiadającego mu „regionu"; czyli, inaczej mówiąc, nazwa plemienia równocześnie wypełniała swoją treścią przestrzeń; a zatem, ściślej mówiąc, nazwa „krainy" była wtórna do nazwy ludu, i wywodziła się z reguły z nazwy plemienia. Zdarzały się wyjątki, mianowicie kiedy od nazwy obiektu geograficznego powstała nazwa plemienia, jak np. Wolinianie od wyspy Wolin lub miasta; brak też odpowiedników plemiennych dla takich „regionów", jak Kujawy, Mazowsze, Pomorze (formy zastępcze: Kujawianie, Mazowszanie lub Pomorzanie, wtórnie narzucone).

Ogromna liczba wymienionych w Opisie nazw słowiańskich plemion nigdy nie wytworzyła nazwy krainy wywodzącej się od imienia ludu, jak np. Wiślanie, toteż w źródłach postronnych spotykamy się z takimi określeniami, jak książę „w Wiślech" lub „Kraj Wisły" (anglosaskie Vislelond). Dość podobnie, jak u Słowian, proces nazwotwórczy krajów przebiegał u Germanów: najpierw nazwa ludu, a potem nazwa kraju (Sasi-Saksonia, Szwabi-Szwabia, Frankowie-Frankonia itp.)

Toteż, odnosząc taką regułę do genezy nazwy Polska, możemy zasadnie twierdzić, że pochodzi ona od nazwy plemienia: Polanie. Jeżeli zatem nasza hipoteza, że występujący w Opisie Goplanie oznaczają „Polan" jest trafna, to w takim razie metryka plemienia: Polanie i reprezentujący ich osobnik: Polanin, sięga prastarej przeszłości. Symbioza władzy książęcej z nazwą plemienia w takiej postaci, jak książę Polan trwała tak długo aż jedność ludu, władzy i przestrzeni przetworzyła się w instytucję państwa (księstwo, królestwo), natomiast z samej definicji państwa wynika konieczność nadania mu nazwy, odpowiadającej wymienionym treściom. Stało się to konieczne zwłaszcza w stosunkach z sąsiednimi państwami, które już przeszły na wyższy stopień ewolucji ustrojowej; lub mieściły śię w nazwach obejmujących szersze wspólnoty etniczne, jak Słowiańszczyzna lub Germania i wymagały wyodrębnienia z tej wspólnoty, jak Czechy-Bohemia, Węgry-Ungaria, Bułgarzy-Bułgaria, Sasi-Saksonia, Gallia, Francja, Teutonia itp.

Istniejący stan zachowania i obfitości źródeł sprawił, że najpierw pojawiła się w nich nazwa kraju-państwa: Polska, a nieco potem nazwa ludu. Nie ma jednak potrzeby odwracania tej kolejności.

W Roczniku kapituły gnieźnieńskiej, wywodzącym się jako kompilacja ze starszego rocznika polskiego, pisanego, jak się przypuszcza, przez arcybiskupa Gaudentego, a rozpoczętego zapewne przez biskupa Jordana, znajdujemy także zapisy:

966 Mesco dux Polonie baptizatur - „Mieszko książę Polski został ochrzczony".

968 lordcinus primus episcopus in Polonia ordinatus est - „Jordan został ordynowany jako pierwszy biskup w Polsce".

Odpowiednikiem tej zapiski w rocznikach czeskich, które miały dostęp do tzw. Rocznika Gaudentego po wywiezieniu go w roku 1038 do Pragi, jest zapis:

968 Polonia cepit habere episcopum - „Polska zaczęła mieć biskupa (An-nales Bohemici)".

Nie są to bynajmniej wiadomości odosobnione. W miarę upływu czasu pojawiają się coraz to liczniejsze świadectwa używania nazwy Polonia w znaczeniu Polska, i to zarówno w znaczeniu regionalnym, odnoszącym się do Wielkopolski właściwej, jak i w znaczeniu ogól-nopaństwowym, odnoszącym się do wszystkich ziem pod panowaniem dynastii Piastów. Do pierwszych lat panowania Bolesława Chrobrego należy zapewne odnieść monetę, mającą w otoku napis: PRIN-CE(P)S POLONIE. W tej serii najbardziej wymowny jest napis pismem hebrajskim w języku polskim: MSZKA KROL POLSKI, wybity za czasów wielkiego księcia Mieszka Starego (1038-1202) zapewne około 1177 r.

Na uwagę zasługują zapisy odnoszące się do Polan jako ludu; ich szczególna waga polega na tym, że rejestrują stan rzeczy przed rokiem 1000. Brunon z Kwerfurtu, autor Żywotu św. Wojciecha, omawiając rządy cesarza Ottona II (973-983), podaje, że za jego czasów (mylnie, bo odnosiło się to do roku 972 za życia Ottona I):

Actum est bellum cum Polanis, dux eorum Misico, arte vicit - humiliata Theutonum magnanimitas - „Toczyła się wojna z Polanami, książę ich Mieszko podstępem zwyciężył, upokorzona wyniosłość Teutonów" (rozdz. 10).

Niektórzy badacze chcieliby powyższą wzmiankę o „Polanach" odnosić do stanu rzeczy po roku 1000. Przeczy temu stanowczo drugi tekst, włożony przez Brunona w usta św. Wojciecha w jego przemowie do pogańskich Prusów w kwietniu 997 r. Oto jego słowa:

De terra Polanorum, quam dux Bolizlauus proximus christiano domi-nio procurat, ad uos pro uestra salute uenio - „Z kraju Polan, którą [sąsiad] najbliższy rządem chrześcijańskim zawiaduje, przychodzę do was dla waszego zbawienia" (rozdz. 25).

Chyba dla każdego zrozumiałe jest, że gdyby w tym czasie nie było w powszechnym użyciu imię Polan, to misjonarz nie mógłby się tak odzywać do Prusów, najbliższych sąsiadów Polan. W czasach późniejszych nazwa Polan pojawia się coraz częściej. Posługuje się nią jako potoczną w swej Kronice biskup Thietmar (ks. V, rozdz. 34: Pole-niorum multitudine; ks. VI, rozdz. 54: magna Poleniorum caterva; ks. VII,

4. Mateczniki nazw: Polanie - Polska i Lędzianie - Lechia oraz ich rozprzestrzenianie się na cale państwo piastowskie w XI wieku

rozdz. 18: Poleniorum multitudine; ks. VIII, rozdz. 31: Poleni). Dalsze

przykłady można mnożyć.

W świetle tych zapisek nie może być żadnej wątpliwości, że Mieszko I, obejmując rządy, był już „księciem Polan" i że jego „państwo gnieźnieńskie" było w całej pełni „państwem polskim", najpierw w grani-cach Polski „środkowej", a pod koniec życia całej Polski między Odrą i Bugiem oraz między Karpatami i Bałtykiem.

Mamy tu typowy niejako przykład przechodzenia od etnonimu

(nazwy plemiennej) do choronimu (nazwy kraju).

Podobnie, jak przejście: Polanie Polska, tak samo przebiegała ewolucja nazwy plemiennej: Ślężanie (wywodzącej się od nazwy rzeki Ślęży, z rdzenia slęg - wilgoć) na nazwę krainy, obejmującą z czasem wszystkie pozostałe podmioty plemienne pod nazwą Śląsk, a także Śląsko (jak: Polska, domyślnie: ziemia, i Polsko, jako nazwa kraju). Zrazu plemię Ślężan niczym szczególnym się nie wyróżniało od pozostałych plemion. O ich reprezentatywności zdecydowały dwa czynniki: ich stołeczny gród, Wrocław, stał się siedzibą władz administracyjnych dzielnicy, być może już za czasów czeskich, a z czasem też stolicą księstwa dzielnicowego (regio Zleznensis w 1109 r. w Kronice Anonima Galla), a przede wszystkim od 1000 r. siedzibą biskupstwa. Jak już zauważyliśmy, pierwotne granice diecezji wrocławskiej są także granicami państwowymi, które docierały na zachodzie do Nysy Łużyckiej, łącznie z plemieniem Dziadoszan, na południu do pasma górskiego Sudetów, Karkonoszy, z wyłączeniem Ziemi Kłodzkiej, wchodzącej w obręb księstwa Sławnika na Libicach; grodami granicznymi były tutaj Niemcza i Bardo; na północy i na wschodzie podziały między plemionami śląskimi i polańskimi przebiegały granicami diecezji.

Ważne miejsce, jako kraina przejściowa między prastarą Polską a Mazowszem, zajmowały Kujawy. Nie udało się dotąd wyjaśnić sprzeczności między domniemaną etymologią choronimu: Kujawy (od rdzenia kujawy: wydmy piaszczyste, golizna), do faktycznego stanu, tj. urodzajności pszenicznych gleb. Nic nie wskazuje na to, by istniało odpowiadające nazwie krainy plemię Kujawian; nie pojawia się też w tej roli domniemane plemię: Goplanie. Świadczy to o wczesnej, jak w Wielkopolsce, likwidacji ustroju plemiennego. Nie znamy pierwotnego zasięgu terytorialnego Kujaw. W skład Kujaw miały wchodzić pierwotnie: Ziemia Dobrzyńska i Ziemia Chełmińska, tymczasem, po ukonstytuowaniu się na tym obszarze diecezji kujawskiej i płockiej (mazowieckiej), po roku 1156 ziemie te należały do diecezji płockiej. Stolicą plemienną Kujaw z pewnością pierwotnie był Włocławek, a nie Kruszwica.

Podobnie, jak na Kujawach, przebiegał proces tworzenia się struktury plemiennej i politycznej na Mazowszu; podobny przede wszystkim jest choronim: Mazowsze (z wszystkich przedstawionych w literaturze etymologii, najbliższy rzeczywistości krajobrazowej wydaje się pierwiastek: maź, mazać, a więc kraina wilgotna, bagnista itp.), natomiast brak w źródłach śladu starszej struktury plemiennej. Mazowsze mieściło się pierwotnie na prawym brzegu rzeki Wisły ze stolicą, zapewne już administracyjną, w Płocku; jego pierwotny zakres terytorialny pokrywa się z granicami diecezji płockiej (od 1075 r.). Dopiero w późniejszych czasach pod władzą dzielnicowych książąt, poczynając od księcia Władysława Hermana (od 1058 r.), zaczęło ono wchłaniać sąsiednie ziemie na lewym brzegu Wisły. Pierwotnie ziemie lewobrzeżne znajdowały się w granicach archidiecezji gnieźnieńskiej, z której około roku 1124 wykrojono dla biskupstwa poznańskiego Ziemię Czerską (jako osobny archidiakonat) w formie rekompensaty za odstąpienie Ziemi Lubuskiej pod fundację biskupstwa lubuskiego. Od nazwy krainy wytworzono z czasem nazwę ponadplemienną: Mazowszanie, w formie uszczypliwej: Mazurzy. Proces zawłaszczania Mazowsza przez państwo polańskie przebiegał zapewne tak samo, jak na Kujawach.

W skład wczesnego państwa piastowskiego wchodziło Pomorze; etap końcowy tego zawłaszczania przypada na czasy panowania Mieszka I i dotyczy już tylko Pomorza Nadodrzańskiego. Etymologia nazwy jest przejrzysta; jego rdzeń stanowi rzeczownik morze; w połączeniu z prefiksem po, w znaczeniu „przy" oznacza krainę: Przymorze (według trafnego przekładu: iuxta marę, w Żywocie św. Ottona z Bambergu). Jest to typowa nazwa administracyjna, nadana z zewnątrz przez zdobywców polańskich, przyswojona z czasem, jako nazwa ogólna, dla całej krainy między dolną Odrą i dolną Wisłą już w Xl wieku. Nazwą rodzimą mieszkańców była nazwa etniczna: Kaszubi, i cho-ronimowa: Kaszuby, które wypłynęły na wierzch spod pokostu nazwy administracyjnej dopiero w Xlii wieku, jako Cassubia - Kaszuby, mająca swój matecznik na Pomorzu Środkowym w rejonie Kołobrzegu i Białogardu. Językoznawcy nie rozstrzygnęli dotąd kwestii, czy najpierw była nazwa etniczna (Kaszubi), czy choronimowa (Kaszuby); bardziej prawdopodobna wydaje się ta druga, podobnie jak to zaobserwowaliśmy przy nazwach Kujaw i Mazowsza. Ich pochodzenie wydaje się dość archaiczne. Jedynie nadwiślańskie kresy były zasiedlone przez ludność napływową mazursko-kujawską (Kociewie i Krajna).

Pozostaje do objaśnienia jedna nazwa ogólna, odnoszona do całej Polski w formie Lechia (kraj) i Lechici (lud). W tej postaci jest to twór całkowicie sztuczny, literacki, nie mający odbicia w rzeczywistości historycznej, ale mimo to nie pozbawiony rzeczowych korzeni. Obie nazwy pochodzenia ruskiego, wywodzą się od nazwy kresowego, etnicznie polskiego plemienia zapisanego w źródłach jako Len-dizi (Geograf bawarski) i Lendzanenoi (Konstantyn Porfirogeneta). Te nazwy Rusini kijowscy wzięli za podstawę w wytworzeniu zgrubiałej formy Ljach, jako kontynuacji prasłowiańskiego Lęch. W ruskiej Powieści minionych lat czytamy:

„Slovene że ovi priśedśe i sedośa na Visle i prozvaśa sja Ljacho-ve. A od tech Ljachov prozvaśa sja Poljane" (Powieść, s. 212).

I ta ruska nazwa Lędzian, rozciągnięta na całą Polskę, przedostała się na karty polskich kronik.

„W początku XIII wieku w kronice Mistrza Wincentego, zwanego Kadłubkiem, pojawił się zlatynizowany etnonim: Lechitae „Polacy". Jest to twór całkowicie sztuczny. Od niego Kadłubek utworzył przymiotnik: lechiticus „lechicki", tj. „polski". Użył też - jeden tylko raz - nazwy Lechia w znaczeniu „Polska". O rzekomym protoplaście Polaków: Lechu, kronikarz ten nic nie pisze. Nazwa: Lech czy też rzeczownik pospolity: lech, pojawia się dopiero w staroczeskiej kronice, tzw. Dalimila, z początku XIV wieku, w towarzystwie eponima: Czecha, legendarnego praojca narodu czeskiego" (J. Nalepa, Polska, s. 243).

Z kolei autor Kroniki Wielkopolskiej, opisując dzieje wędrówek Słowian do swych późniejszych siedzib, tak pisał o Lechu: „Gdy zaś ze swoim potomstwem wędrował przez rozległe lasy, gdzie teraz istnieje królestwo polskie, przybywszy wreszcie do pewnego uroczego miejsca, gdzie były bardzo żyzne pola, wielka obfitość ryb i dzikiego zwierza, tamże rozbił swe namioty. A pragnąc tam zbudować pierwsze mieszkanie, aby zapewnić schronienie sobie i swoim rzekł: «Zbu-dujmy gniazdo»! Stąd i owa miejscowość aż do dzisiaj zwie się Gniezno, to jest «budowanie gniazda»" (Wstęp). A zatem gnieźnieńskie „wzgórze Lecha" jest tylko wytworem literackiej wyobraźni.

Warto podsumować tę „panoramę etniczno-geograficzną" kilku uwagami ogólniejszymi.

Głównym czynnikiem sprawczym wszystkich tych przemian były siły polityczne, reprezentowane przez różne warstwy społeczne i instytucje ustrojowo-administracyjne. Prócz nich stosunkowo intensywnie działały też czynniki wytwarzane przez wspólnoty etniczne i kulturowe. Wystarczy tu znowu podkreślić, że imperia i ich ideologie uniwersalne były tak samo negatywnie ustosunkowane do wszystkich poczynań integracyjnych wspólnot etnicznych, jak do tworzących się poza ich zasięgiem wspólnot państwowych. Toteż dopiero wytworzenie się samodzielnych państw wywarło przyspieszony wpływ na przekształcenie wspólnot etnicznych we wspólnoty narodowe. Zdaniem Benedykta Zientary, który tej sprawie poświęcił osobne dzieło, „Narody średniowieczne powstały przede wszystkim dzięki ramom stworzonym przez państwa. Istnienie państwa formowało grupę ludzi, których interesy były związane z jego istnieniem; dwór, hierarchię urzędniczą i kościelną, wojsko. Uświęcenie przez Kościół władzy, jako pochodzącej od Boga, było podstawową gwarancją lojalności wobec państwa tych warstw społecznych, które nie czuły się związane z nim uczuciowo. Lojalność ta wzrastała, kiedy państwo okazywało się trwałe, potrafiło zabezpieczyć pokój wewnętrzny i sukcesy wobec sąsiadów" (s. 343). Z powyższych konstatacji wynika wyraźnie, że wspólnoty etniczne były pierwsze w stosunku do formowanych przez nie wspólnot typu państwowego, ale te wspólnoty państwowe z kolei były pierwsze w stosunku do tworzących się na tej połączonej bazie wspólnot narodowych, wykazujących się już istnieniem własnej przynależności narodowej i własnej świadomości kulturowej.

Przejdźmy teraz do wysunięcia kilku wniosków, które wynikają z powyższego omówienia procesów państwo- i narodowotwórczych:

1. Większość istniejących obecnie państw i narodów europejskich tkwi swoimi korzeniami we wczesnośredniowiecznej epoce dziejów; dotyczy to również Polski, której państwowość dojrzała w X wieku, a jej znamieniem było wytworzenie monarchii, czyli władzy jednego księcia nad plemionami, które do tej pory miały swoich książąt i przywódców. W tym czasie zaczęły się też tworzyć zaczątki ponadplemien-nej świadomości narodowej, którą w odróżnieniu od nazwy plemienia Polan możemy nazwać polską świadomością narodową.

2. Gdy na te procesy państwo- i narodowotwórcze spojrzymy z perspektywy ogólnoeuropejskiej, to zauważymy, że tworzenie się jednolitej wspólnoty narodowej było opóźnione w stosunku do tworzącej się również wspólnoty politycznej, czyli państwowej, przeciętnie od dwu do trzech wieków. W Polsce świadomość politycznej jedności przypada na czasy Mieszka I i Bolesława Chrobrego, natomiast świadomość narodowa powstała w XI i XII wieku. Nie zdołała ona zapobiec rozpadowi monarchii w połowie XII wieku, (państwo dzieliła dynastia między sobą na podstawie zakorzenionego już w ustroju plemiennym prawa rodowego), ale w dużym stopniu osłabiła te dążenia w okresie istnienia Polski dzielnicowej, a następnie przyczyniła się do odrodzenia i pełnego jej rozwoju w okresie odbudowy Królestwa Polskiego za czasów Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego w pierwszej połowie XIV stulecia.

3. Wytworzenie państwa spowodowało zapoczątkowanie na całym obszarze rozmaitych procesów scalających, jak ukształtowanie się zróżnicowania społecznego (klasowego) oraz powstanie wspólnych dla całego państwa instytucji administracyjnych, jak skarbowość, sądownictwo, wojsko, zarząd terytorialny grodowy itp. Doniosłym czynnikiem scalającym społeczeństwo było wprowadzenie kultu chrześcijańskiego, który zastąpił dotychczasowe lokalne i regionalne kulty pogańskie o zasięgu plemiennym. Wytworzenie się jednej warstwy panującej (wielmoże i wojowie) w wyniku zróżnicowania społecznego połączyło grupy ludzi zainteresowanych w utrzymaniu jedności państwa. Ta sama warstwa, umocniwszy swe stanowiska, zaczęła z kolei dążyć do ograniczenia władzy swoich książąt w okresie dzielnicowym, celem uzyskania większego wpływu na zarząd państwa i zyskania większego udziału w podziale dochodu narodowego.

4. Okolicznością sprzyjającą utrwaleniu państw narodowych był od dawna tlejący się konflikt między dwoma uniwersalnymi władzami: Cesarstwem i Papiestwem w drugiej połowie XI wieku (słynny spór o inwestyturę biskupów przez władze świeckie). Stroną atakującą, dążącą do ograniczenia władzy świeckiej, w tym zaś przede wszystkim cesarzy rzymskich, będących równocześnie królami Niemiec, Włoch i Burgundii, byli papieże. W mniejszym stopniu spór ten zaznaczył się w zasięgu oddziaływań Cesarstwa Bizantyńskiego, gdzie Kościół prawosławny był zawsze bardziej uległy wobec władzy świeckiej. Z konfliktu tego korzystały wszystkie państwa europejskie, wyzwalając się spod dominacji cesarzów rzymskich. Wśród tych państw znajdowała się również Polska, która w XI wieku dwukrotnie zdołała skutecznie przekształcić monarchię typu książęcego, uchodzącą za władztwo drugiego rzędu, w monarchię królewską (1025, 1076), ale wskutek zatargów wewnętrznych nie potrafiła utrwalić instytucji królestwa w swoim ustroju politycznym. Monarchia typu królewskiego zapewniała „niepodzielność państwa" w tym znaczeniu, iż wszyscy książęta, nawet z jednej i tej samej dynastii, musieli uznawać zwierzchnictwo króla. Tę zasadę udało się w Polsce zapoczątkować dopiero za dwu ostatnich Piastów, tj. Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, a utrwalić ostatecznie w Polsce jagiellońskiej.

5. Już w X wieku Polska piastowska zajmowała trwałe miejsce w tworzącym się wówczas w całej Europie systemie państw narodowych.