Krajobraz nierówności. Eseje o Singapurze - Teo You Yenn - ebook
NOWOŚĆ

Krajobraz nierówności. Eseje o Singapurze ebook

Teo You Yenn

0,0

13 osób interesuje się tą książką

Opis

Singapur nieustannie przoduje w rankingach: najbogatszy kraj, najbardziej konkurencyjna gospodarka, jedne z najlepszych edukacyjnych wyników na świecie. Wysokie PKB nie oznacza jednak dobrobytu dla wszystkich. Pytanie brzmi: Co skrywa Singapur pod swoją lśniącą powłoką?

Krajobraz nierówności to oparta na latach etnograficznych badań opowieść o Globalnym Mieście, w którym obywatelki i obywatele wcale nie mają równych szans, prawie połowę siły roboczej stanowią zatrudnione tymczasowo nisko opłacane osoby migranckie, a dostęp do usług publicznych uzależniony jest od życia z jedyną słuszną receptą na życie: małżeństwo mężczyzny i kobiety, kilkoro dzieci oraz zagraniczna pomoc domowa. Ale to także – a może zwłaszcza – historia o tym, jak osoby, które odniosły sukces, myślą o sobie samych. Teo You Yenn świetnie wypunktowuje bolączki neoliberalnego systemu, w którym najwyższą wartością jest “samowystarczalność” w ramach rodziny nuklearnej oraz udowadnia, że wiara w merytokrację, czyli w to, że możemy dojść do wszystkiego wyłącznie ciężką pracą, jest fikcją.

Książka Teo You Yenn szybko stała się w Singapurze bestsellerem i wywołała ogromną debatę publiczną. Krajobraz nierówności jest jednak pozycją uniwersalną: pokazuje, jak bardzo w logikę działania naszych systemów wplecione są sztywne wymagania wobec tego, jak powinniśmy żyć i jak patrzeć na świat.Rozprawia się z głęboko zakorzenionymi klasistowskimi poglądami i pozwala zrozumieć, jak polityki publiczne kształtują nierówny grunt, na którym wszyscy się spotykamy. To lekcja pokory – wobec swoich przekonań i osobistych narracji, ale także narodowych skryptów na temat naszych społeczeństw i historii. Ale przede wszystkim książka ta jest zaproszeniem do rozmowy o rzeczach, które zazwyczaj są przemilczane.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 298

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Przedmowa do wydania drugiego Kwok Kian Woon

Kiedy zastanawiałem się nad znaczeniem Krajobrazu nierówności, przyszło mi do głowy pewne zdanie, ale wahałem się, czy je wykorzystywać. Myśl ta jednak stale do mnie powraca, kiedy po raz kolejny czytam tę książkę – ba, niemal przy każdej jej stronicy – i sprawia, że ciągle na nowo zadziwiają mnie jej wyjątkowe walory, rzadko spotykane w tekstach socjologicznych czy akademickich. Oto pięknie napisana książka na niepiękny temat.

Pięknie napisana, bo jej lektura przypomina słuchanie utworu muzycznego o wielu liniach melodycznych, nakładających się na siebie, spływających kaskadą, a nieraz wzajemnie się podważających. W takim dialogu i ciągłym napięciu pozostają zwłaszcza dwa główne motywy, wynikające z kontrastu dwóch pozycji klasowych: niestrudzone dociekania naukowczyni i szczodrość w dzieleniu się własnym doświadczeniem życiowym jej respondentów, jedno i drugie równie ważne, pierwsze dążące do zrozumienia i wzmocnienia drugiego. Stanowi to kontrapunkt do powtarzanej pouczającym tonem monotonnej mantry, dźwięczącej gdzieś w tle – narodowej narracji o merytokracji i mobilności społecznej[1], która znajduje także odbicie w naszych osobistych narracjach na temat własnej wartości.

Niepiękny temat, gdyż ubóstwo oraz nierówności są faktem. Istnieją wśród postępu i dostatku i nie współbrzmią z głębokimi, uniwersalistycznymi ideałami zapisanymi w tekście Obywatelskiego Ślubowania: „[…] budować demokratyczne społeczeństwo oparte na sprawiedliwości i równości”[2]. Deklarowany komunitaryzm Singapuru skrywa do głębi indywidualistyczny rdzeń, ugruntowany w merytokracji jako jej niepodważalny, uświęcony ideologiczny fundament. You Yenn pisze o „naszej rozdwojonej świadomości – z jednej strony «dobro społeczeństwa przed dobrem jednostki», z drugiej «przetrwanie najsilniejszych, moja rodzina przede wszystkim»”. Konfrontacja z nierównościami oznacza konfrontację z tą niespójną ideologią, a w ostatecznym rozrachunku z samym sobą, z naszym własnym niespójnym „ja”.

Daje się wyczuć, że autorka podjęła się tej konfrontacji – a wręcz zmusiła się do niej – w środowisku nieprzychylnym sporom intelektualnym, w którym krytyczny dyskurs bywa zrównywany z nielojalnością wobec narodu. Stąd badawczy i autorefleksyjny, a gdzieniegdzie ambiwalentny charakter jej esejów, stawianie pytań i powtarzanie ich na każdym kroku. Już po kilku stronach You Yenn pyta, jakby czuła potrzebę odwrotu: „Dlaczego z takim uporem wtrącam siebie samą w to, co piszę? W pracach naukowych na ogół się tego unika. Jest to w istocie szalenie krępujące”. Jako pisarka nie może jednak wciągać czytelników w niezręczną rozmowę, jeśli sama nie doświadcza tego dyskomfortu na własnej skórze. Zdaje sobie sprawę, że tematyka ta wywołuje emocje, także w niej samej; mówi o swoim wzburzeniu i zniecierpliwieniu w dążeniu do zmiany, a nawet o gniewie wywołanym tym, że uczestniczka konferencji uporczywie nazywa osoby o niskich dochodach „tymi ludźmi”. Jako badaczka otwarcie odsłania własne słabości i przepracowuje je, starając się zrozumieć niepewne położenie osób o niskich dochodach, którym odmawia się przyrodzonej ludzkiej godności, o poszanowaniu jej nawet nie wspominając.

Faktycznie, książka ta nie jest typową publikacją naukową, choć opiera się na wynikach szczegółowych empirycznych badań terenowych i krytycznej ocenie literatury przedmiotu. Ocena „dorobku naukowego” wykładowcy uniwersyteckiego przy pomocy wąsko rozumianych „wskaźników efektywności” rodzi pytania o wartość tekstu, jeśli nie jest on skierowany do wąskiego grona specjalistek i specjalistów ze środowiska akademickiego. Intelektualista musi jednak decydować o tym, jakimi drogami będzie dążyć do realizacji swojego powołania. To tłumaczy siłę oddziaływania książki You Yenn i dlaczego stała się ona w Singapurze sensacją wydawniczą, a także, co jeszcze ważniejsze, jak jedna publikacja – spełniająca rygory akademickie, ale napisana z myślą o gronie czytelniczek i czytelników spoza świata nauki – mogła rozbudzić zataczającą coraz szersze kręgi i pogłębiającą się publiczną debatę o nierównościach w tym kraju.

Krajobraz nierówności trafił do najróżniejszych odbiorczyń i odbiorców – od nastoletniej młodzieży aż po seniorów i seniorki – między innymi dlatego, że nadał formę myślom i odczuciom, z których wyrażeniem wielu z nas ma trudność. Introspekcyjny głos i wnikliwa analiza You Yenn otwierają przestrzeń do rozważań nad społeczeństwem i naszą relacją ze współobywatelkami i współobywatelami znajdującymi się w sytuacji życiowej zupełnie odmiennej niż nasza, prowadząc nas ku klarownym wnioskom.

Chciałbym tutaj podzielić się spostrzeżeniem na temat dwudziesto- i trzydziestoletnich czytelniczek i czytelników studiujących na wyższych uczelniach albo zatrudnionych w sektorze publicznym i prywatnym; innymi słowy beneficjentek i beneficjentów singapurskiej merytokracji. Większość z nich to absolwentki i absolwenci studiów w pierwszym pokoleniu, doświadczający na sobie dobrodziejstw mobilności społecznej, a może także mieszanki poczucia bezpieczeństwa i niepewności w obliczu ogromnej konkurencji na rynku pracy i rosnących kosztów życia. Byłem świadkiem ich reakcji na książkę w trakcie publicznych debat; uczyli się formułować swoje pytania na nowo, aby nie były oderwane od kształtu i treści ludzkiego życia. Wielu z nich dzieliło się refleksjami na temat swojej pracy w pomocy społecznej, mieszkalnictwie, oświacie, technologiach i finansach. Można było odnieść wrażenie, że oni również poszukują sposobów na to, aby lepiej zrozumieć doświadczenia rodzin o niskich dochodach, nie jako klientów i odbiorców pomocy społecznej i charytatywnej, lecz ludzi, z ludzkimi potrzebami. Ich idealizm przeczył stereotypowi milenialsów przedstawianych jako apatycznych, cynicznych i roszczeniowych. Choć jednocześnie mógłby zostać zlekceważony jako naiwny, niepraktyczny, głupkowaty lub co gorsza niepatriotyczny, bo świadom gorzkich prawd tkwiących u podstaw singapurskiej success story.

Któż może wiedzieć, czy ten drogocenny idealizm szybko się nie wypali, czy jednak przetrwa – i jak wpłynie na moralne życie całego społeczeństwa. Sam czerpię z kilku spośród wielu dających do myślenia zdań w tej książce: „Godność jest jak czyste powietrze. Nie zauważasz jej, póki masz jej pod dostatkiem. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo jest ona potrzebna i ważna, dopóki ci jej nie zabraknie”. Można powiedzieć, że idealizm też jest jak czyste powietrze.

•

Teo You Yenn zaprasza nas do rozmowy, a właściwie do rozwijających i przenikających się dyskusji, wykraczających poza jej książkę i sam Singapur. Zapowiedź tego pojawia się już wtedy, gdy autorka odnosi się do nierówności między społeczeństwami i w ich obrębie, zwłaszcza w metropoliach – „w kontrastach między drapaczami chmur a dzielnicami biedy; między galeriami handlowymi a coraz bardziej gettoizowanymi osiedlami-sypialniami imigranckich robotników”. Choć Singapur to państwo-miasto pozbawione większych terenów ościennych, przyciąga setki tysięcy robotników-migrantów z sąsiednich państw i z dalszych rejonów Azji. Zjawisko nierówności komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy uwzględni się ludzkie potrzeby osób przyjeżdżających do Singapuru do pracy i dokładających swoją cegiełkę do wzrostu gospodarczego tego miasta – właśnie dlatego analizę You Yenn można rzutować na szersze tło. Jeśli tolerujemy znaczny poziom nierówności wśród Singapurczyków, to co mówi to o naszym stosunku do odleglejszych innych pośród nas? I jeśli nierówności w miejskim krajobrazie są tak wyraziste w modelowym państwie, za jakie uważany jest Singapur, to dynamika i perspektywy rysujące się w tej książce mają teoretyczne konsekwencje także dla wielkich azjatyckich metropolii, w których rozwojowi klas średnich towarzyszy wzrost ubóstwa. Przychodzą tu na myśl Kuala Lumpur, Dżakarta, Bangkok, Manila i inne metropolie w Indiach i Chinach, każde z własną, specyficzną konfiguracją kosztów ludzkich.

Krajobraz nierówności to przykład nie tylko nowego, mocnego pisarstwa akademickiego, lecz także forma publicznego zaangażowania, która łączy nas ze sobą – ponad podziałami klasowymi oraz ponad granicami miast i państw. W swojej nieustannej trosce o uznanie i szacunek dla ludzkiej godności w całym przekroju naznaczonych nierównością sytuacji życiowych, które są naszym udziałem, chyba najgłębsze pytanie, jakie stawia autorka, brzmi: jak wygląda nasze wspólne człowieczeństwo?

styczeń 2019 roku

KWOK KIAN WOON jest profesorem socjologii na Uniwersytecie Technologicznym Nanyang w Singapurze, jednym z założycieli tamtejszej Szkoły Nauk Humanistycznych i Społecznych, pierwszym dziekanem Wydziału Socjologii, przewodniczącym senatu uczelni, a także prorektorem do spraw studenckich. Jego zainteresowania naukowe obejmują badania nad pamięcią społeczną, zdrowiem psychicznym, diasporą chińską oraz azjatycką nowoczesnością. Działa na rzecz singapurskiego społeczeństwa obywatelskiego oraz w sektorze publicznym, zwłaszcza w obszarze sztuki oraz dziedzictwa narodowego.

Wstęp

Socjolożka nie powinna zaczynać od pytania: czy we współczesnym Singapurze istnieje ubóstwo? Odpowiedź, uwzględniająca jej wiedzę o świecie, musiałaby brzmieć: tak. Ale Singapurczyk czy Singapurka, słysząc to pytanie, mogą pomyśleć: „Hm, właściwie to nie wiem”.

Rozpoczęłam ten projekt jako socjolożka oraz Singapurka. Mój zmysł badaczki podpowiadał mi, że muszę tylko poszukać, a znajdę. Moja singapurska wyobraźnia nie potrafiła zobrazować mi tego, co zobaczę, jeśli poszukam. Na tych dwóch filarach opiera się architektura tej książki. Bez względu na to, co wiemy, i niezależnie od tego, jakimi prawdami empirycznymi podparta jest nasza wiedza, mamy swoje luki poznawcze. Są to pozostałości po czymś, czego się wcześniej nauczyliśmy, głęboko zakorzenione uprzedzenia, a także sposoby postrzegania (albo niedostrzegania), które dzielimy z wieloma innymi w naszym społeczeństwie.

Ta książka jest skierowana do czytelniczek i czytelników innych niż ja sama. Jest jak wielki reflektor: ma oświetlać, wyszukiwać i wskazywać empiryczne fakty, byśmy mogli rozpoznać swoje luki poznawcze i zrewidować swoje przekonania. To dialog skierowany na zewnątrz, a jednocześnie prowadzony od środka. Socjo­­lożka pyta Singapurkę: „Popatrz na to; co widzisz?”.

To książka o tym, co znalazłam, kiedy popatrzyłam. O tym, co widzi Singapurka-socjolożka. O tym, że gdy dostrzeżesz ubóstwo, musisz skonfrontować się z nierównością. O tym, jak uznanie ubóstwa i nierówności prowadzi do niewygodnych wniosków o naszym społeczeństwie i o nas samych. O tym, że gdy raz zobaczymy, nie możemy – nie wolno nam – tego zapomnieć.

•

Eseje zamieszczone w tej książce są pomyślane jako odrębne całostki, ale zostały ułożone w taki sposób, aby czytano je jeden po drugim. Każdy z nich ma dwa cele: po pierwsze, przedstawić konkretny kluczowy aspekt doświadczenia osób o niskim dochodzie; po drugie, unaocznić, że ich doświadczenia muszą być rozumiane w relacji do strukturalnych uwarunkowań nierówności – w których ludzie znajdujący się w różnym położeniu klasowym mogą robić to samo, a mimo to uzyskiwać bardzo różne wyniki.

Eseje czerpią z danych zgromadzonych w ciągu trzech lat (2013–2016): rozmów, obserwacji i pogłębionych wywiadów z osobami o bardzo ograniczonych dochodach. Opierałam się także na dekadzie badań nad rodziną, pomocą społeczną, płcią kulturową oraz polityką publiczną w Singapurze. Analizuję doświadczenia osób o niskich dochodach, żeby naświetlić logikę oraz zasady rządzące strukturami i zadaniami pomocy społecznej w Singapurze, jego systemem oświaty i warunkami pracy.

Dzięki postawieniu doświadczenia grupy w szerszym kontekście społecznym, książka ta stanowi etnografię nierówności, nie katalog ubóstwa.

Dlaczego etnografię? Badania nad nierównościami często traktują swój przedmiot w kategoriach statystycznych. Nierówności oczywiście wiążą się z tym aspektem, ale mają też, co ważne, charakter empiryczny. Doświadczanie nierówności jest niezbędne, by pokazać, jak wygląda ona w praktyce i jaką cenę płacą ludzie znajdujący się na dole drabiny społecznej. Etnografia nierówności obnaża strukturalne rusztowanie, które utrwala i wzmacnia jej istnienie, jak również zależności między strukturą a kulturą wypełniającą przestrzeń między tymi rusztowaniami.

Dlaczego nierówności, a nie tylko ubóstwo? Wbrew powszechnemu mniemaniu w Singapurze oraz w innych miejscach, gdzie nierówności się pogłębiają, „osoby ubogie” nie istnieją poza sy­stemem ani nie stanowią wyjątków od dominujących trendów. Ich sytuacja życiowa jest zasadniczą składową wspólnych realiów społecznych; ich życie i byt są bezpośrednio powiązane z osobami bardziej majętnymi, a narzucane im ograniczenia ujawniają logikę warunkującą szerszy krajobraz społeczny i ekonomię polityczną.

Badanie ubóstwa w oderwaniu od nierówności sprzyja tendencji do błędnego postrzegania problemów strukturalnych jako porażek jednostek. Z drugiej strony analizowanie nierówności w oderwaniu od ubóstwa, zwłaszcza przez pryzmat wyłącznie trendów i liczb, to przyzwolenie na pozbawianie badań wymiaru ludzkiego, w tym sensie, że po prostu odnotowujemy zjawisko, nie nazywając krzywd wyrządzanych rzeczywistym osobom.

We współczesnym świecie obserwujemy kryzysy nierówności, rozkład systemów pomocy społecznej oraz erozję umów społecznych i zaufania. W Singapurze mamy do czynienia ze skutkami kluczowych napięć i sprzeczności, jakie występują w niezwykle bogatych, a zarazem niezwykle nierównych społeczeństwach. To pozwala dostrzec cały ekosystem zjawisk przyczyniających się do codziennej reprodukcji biedy i nierówności. W ostatecznym rozrachunku konfrontacja z ubóstwem i nierównościami pociąga za sobą konfrontację z zagadnieniami etycznymi i moralnymi – pytaniami o to, co znaczy, że ktoś na coś zasługuje, czym jest społeczeństwo i jak może – albo powinno – wyglądać działanie w imię wyższego dobra.

•

To, jak formułujemy pytania, kształtuje nasze postrzeganie możliwych rozwiązań. Ta książka ma spełnić pozornie banalne zadanie, które, choć ważne, często pomijane jest w dyskusjach – ma zachęcić czytelniczki i czytelników do stawiania pytań na nowo, do zmiany perspektywy w ocenie tego, co uznaje się za „zdrowy rozsądek”, a tym samym do dostrzeżenia swojego udziału w problemach oraz w potencjalnych rozwiązaniach.

W trakcie pracy nad tym projektem i podczas pisania tej książki zdarzały mi się chwile wzburzenia i zniecierpliwienia. Wiele problemów, które widzę w naszym społeczeństwie, da się według mnie rozwiązać. Nie wiem jednak, jak miałoby do tego dojść. Podobnie jak wielu innych Singapurczyków i Singapurek chcę wiedzieć, co może z tym zrobić rząd? Jak wielu innych socjologów i socjolożek pytam bardziej ogólnie: co wszyscy, a zwłaszcza ludzie sprawujący władzę, mogliby uczynić inaczej, aby dopro­wadzić do innych rezultatów?

Jeden z moich mądrych przyjaciół przypomniał mi o zjawisku odporności systemów. Zauważył, że ludzie piastujący wpływowe, jak by się zdawało, stanowiska, często czują się bezsilni. Podsunął mi analogię. „Jeździsz czasem metrem? – zapytał. – Kojarzysz to szarpnięcie, kiedy pociąg gwałtownie hamuje, a mimo to nikt się nie przewraca, wszyscy pasażerowie dalej stoją?”. Takie są właśnie systemy. Nie da się ich zmienić w pojedynkę.

Przez wiele lat mojej pracy badawczej podkreślałam, że mamy ograniczoną sprawczość – że dokonujemy wyborów i przeżywamy życie w określonych warunkach, które możemy w niewielkim stopniu kontrolować. Dla socjolożek i socjologów to fundamentalna prawda, punkt wyjścia. Gdy mój przyjaciel skończył mówić, upomniałam go: świetna analogia, ale istnieje jedna ważna różnica. Praw fizyki nie obchodzi przemyślane działanie. Molekuły, atomy, grawitacja, siła – to nie są podmioty moralne. A my owszem.

•

Ta książka jest zaproszeniem. Skoro ją czytasz, na pewno masz ku temu swoje powody. Jestem wystarczająco zuchwała, by pisać o tym, co widziałam, ale nie na tyle, by sądzić, że wiem, jak zinterpretujesz te eseje i co ci one dadzą. Ta książka jest zaproszeniem dla wszystkich zainteresowanych, by w nadchodzących latach podjąć rozmowę, rozwinąć ją, a następnie wcielić słowa i pomysły w czyn. Możemy zdecydować się na działanie albo go zaniechać. Ale wybór należy do nas – w końcu nie jesteśmy tylko molekułami.

Krok pierwszy: zaburzyć narrację

Kiedy myślę o swojej pracy badawczej, często powraca do mnie jedno wspomnienie, budzące skomplikowane odczucia: oto ja, wyjeżdżająca z osiedli mieszkań socjalnych HDB[3], gdzie prowadzę badania terenowe. Robiłam to niezliczoną ilość razy – po kilku godzinach spędzonych w różnych miejscach wsiadałam w samochód, przekręcałam kluczyk w stacyjce, pociągałam łyk wody z butelki i jechałam do domu.

Dom to wygodne mieszkanie oddalone zaledwie o pół godziny jazdy, a jednocześnie znajdujące się w zupełnie innym świecie.

Kiedy wsiadam do auta, przeważnie nadal myślę o spotkanych chwilę wcześniej ludziach i wspominam opowieści, którymi zechcie­li się podzielić. Czasem jestem spocona po kilkugodzinnym chodzeniu; jeśli poruszany był temat pluskiew, czuję fantomowe swędzenie na rękach i nogach.

Gdy ruszam, przenoszę się z powrotem do diametralnie innej rzeczywistości – takiej, w której mój zawód zapewnia mi status i uznanie; w której mogę spokojnie powiedzieć swojej rodzinie: „Jestem dziś zbyt zmęczona, żeby gotować, zjedzmy na mieście”; w której mogę wejść do dowolnego sklepu, muzeum czy restauracji i zostanę przywitana jako potencjalna klientka. Ta rzeczywistość odpowiada wizerunkowi Singapuru jako światowej metropolii oraz mnie jako jego światowej obywatelki – niczym nieskrępowanej, mobilnej, kosmopolitycznej.

Pierwszy taki powrót do domu odbył się po grupowej rozmowie, w trakcie której kilka kobiet rozrysowało dla mnie schemat swoich zwyczajowych tras w ciągu standardowego tygodnia. Wyglądał on mniej więcej tak:

Tamtego popołudnia, gdy wjechałam na autostradę, zaświtało mi w głowie, że to, co dla mnie jest zwykłym przejazdem, na który mogę sobie pozwolić, kiedy tylko chcę, dla poznanych przed chwilą osób stanowiłoby rzadkie wydarzenie. Było to dla mnie zaskakujące odkrycie.

Wielka czy mała wyspa?

Tekst: Dom – szkoła – targ – poczta – bank

W moich rozmowach z osobami spoza Singapuru ciągle pojawiają się komentarze o tym, jaki jest on mały, że to tylko wyspa[4]. Sama przyczyniam się do utrwalania tego truizmu, kiedy opisuję Singapur przyjaciołom, którzy nigdy tu nie byli. Ale oto zaczęłam poznawać ludzi, dla których ta wyspa jest tak naprawdę wielka i w dużej mierze niepoznana, poza paroma obowiązkowymi miejscami, do jakich ogranicza się ich codzienne życie: szkołami, do których uczęszczają ich dzieci; targiem, gdzie kupują żywność; bankiem, w którym deponują pieniądze; pocztą, na której doładowują karty prepaid do opłat za media, albo regulują inne należności. Podczas gdy osoby z mojego kręgu społecznego regu­larnie jeżdżą, gdzie i kiedy chcą, jednocześnie narzekając, że brak im pomy­słów na spędzanie weekendów, ja poznawałam ludzi, dla których doświadczenie przestrzeni w Singapurze ograniczało się do promienia kilku kilometrów. Jeśli pokonywali większe odległości, to głównie po to, by dostać się z domu do pracy, a niekoniecznie po to, by korzystać z przestrzeni rekreacyjnych i konsumpcyjnych.

Niedługo po swojej pierwszej wizycie spotkam wiele innych osób, które spędziły w Singapurze całe życie, a mimo to nie były w wielu dla mnie oczywistych miejscach.

•

Mobilność i niemobilność mają wymiar zarazem przestrzenny, jak i czasowy – odnoszą się do przemieszczania się z miejsca na miejsce, jak i zmian zachodzących w czasie.

Nie/mobilność to jednocześnie życiowe realia, ale też wyobrażane przez nas samych stany umysłu. Kategorie te opisują nasze codzienne przemieszczanie się – a także kształtują sposób, w jaki myślimy o tym, gdzie byliśmy i dokąd jeszcze możemy się udać.

Gdy prezentuję wyniki swoich badań nad ubóstwem w dzisiejszym Singapurze, zdarza się, że osoby z publiczności w reakcji na moje opowieści o materialnych niedostatkach odpowiadają historiami o trudnych warunkach, w jakich dorastały albo jakie znają z własnego otoczenia. Na jednym z warsztatów mówiłam o kobiecie, której rodzina doświadczyła kilkumiesięcznego kryzysu bezdomności. Jej dzieci musiały codziennie przed wyjściem do szkoły, o czwartej rano, myć się w publicznych toaletach. Jeden mężczyzna po siedemdziesiątce zripostował, że on też codziennie bierze zimny prysznic. Wesoło stwierdził, że to nawet przyjemne, bo przecież w Singapurze jest gorąco. Innym razem opowiadałam o pluskwach, które nie dają dzieciom w nocy spać, przez co zdarza im się zaspać i spóźnić na lekcje albo wcale nie pójść do szkoły. Wtedy ktoś odparował, że on też pamięta pluskwy z dzieciństwa.

Te komentarze miały na wpół żartobliwy charakter, ale wy­głaszającym je osobom chodziło o to, by stępić ostrze moich argumen­tów. Sugerowały, że branie zimnego prysznica to nic trudnego, a pluskwy nie są aż tak dokuczliwe. A przecież są. To, co dla tych dwóch słuchaczy było ekscentrycznym nawykiem albo wspomnieniem z romantyzowanej przeszłości, dla ludzi, których spotykałam w ostatnich latach, stanowi uciążliwy element codzienności.

Ich rzeczywistością jest patrzenie na ludzi, którzy „awansowali” i stworzyli sobie choćby namiastkę komfortu, podczas gdy oni sami „zostali w tyle”.

Narracje o narodzie, opowieści o sobie

Gdy tamci dwaj mężczyźni mówili o swoich „trudnościach”, ich wypowiedzi nabrały określonego znaczenia za sprawą konkretnej narracji. Każdego roku przybywa materiału, który tę narrację wzmacnia: wystaw, plakatów, filmów, deklaracji i sloganów na stronach internetowych, artykułów prasowych. Kolejne warstwy opowieści nakładają się na siebie, wzmacniając całą strukturę i dodając jej „zdroworozsądkowego” blasku. Dla Singapurczyka, nawet takiego o krytycznym nastawieniu, jest to opowieść, która uderza w czułą strunę; która przenika do świadomości i staje się tak głęboko zakorzenioną częścią narracji o samym sobie, że trudno ją uzewnętrznić czy wyartykułować.

Oto historia, którą opowiadamy sobie o nas samych: Singa­pur w kilka dekad stał się olśniewającym Globalnym Miastem. Byliśmy biedni, a teraz jesteśmy bogaci. Nie mieliśmy żadnych zasobów naturalnych, a teraz możemy jeść, co sobie chcemy, i kupować, co tylko dusza zapragnie. I to tu, w naszym mieście. Byliśmy niewy­kształceni, a dziś nasze dzieci uzyskują jedne z najwyższych wyników na świecie w testach standaryzo­wanych. Jesteśmy bezpieczni, czyści, wspaniali. Jesteśmy wspaniali. Wspaniali.

Żeby takimi pozostać, musimy stale być w ruchu. Ruch, przemieszczanie się, mobilność – to nie są kwestie kosmetyczne; to warunek przetrwania. Jeśli staniemy w miejscu, to po nas.

Dlaczego ta narracja ma znaczenie? Kiedy dwaj słuchacze mojej pogadanki napomknęli o swoich „trudnościach”, to właśnie ta narracja – tak głęboko zakorzeniona, że nie trzeba jej nawet ubierać w słowa – kazała traktować ich doświadczenia jako nobilitujące, a nie wstydliwe. Można z dumą opowiadać, że się wybiera zimne prysznice, ponieważ ma się świadomość, że jest się uznawanym za kogoś, kto wspiął się po drabinie społecznej. Można z rozrzewnieniem, a nie ze wstydem, wspominać pluskwy, gdy ma się pewność, że się awansowało, a mroczne dni ubóstwa minęły bezpowrotnie. Z narodową narracją o cudownym postępie jako tle dla ich osobistych historii te osoby mogą rościć sobie prawo do swego rodzaju godnego triumfu.

W związku z tym nasuwa się pytanie: co z godnością tych, którzy nie byli i nie są mobilni? Co z tymi, którzy według logiki tej narracji stanęli w miejscu?

Nierówności i ubóstwo

Nierówności i ubóstwo to palące globalne problemy. To tematy, które są przedmiotem głębokiego i niegasnącego zainteresowania środowiska naukowego, dziennikarskiego, aktywistycznego, a także decydentów i decydentek politycznych oraz międzynarodowych instytucji zarządzania[I]. Wzrasta świadomość, że oba te zjawiska są ze sobą powiązane empirycznie, a działania (i zaniechania) państwa, w parze z praktykami korporacyjnymi, odgrywają kluczową rolę w zaognianiu albo łagodzeniu tych problemów.

Stan globalnych nierówności przedstawia się ponuro. Ciągle utrzymują się olbrzymie nierówności między narodami. Scheda po imperializmie i kolonializmie, z towarzyszącą im monopolizacją zasobów przez Globalną Północ, kosztem dobrostanu mieszkanek i mieszkańców Globalnego Południa, nadal kształtują dzisiejsze realia[II]. Dotkliwe są też nierówności w obrębie społeczeństw. Podczas gdy jedni opływają w dostatki i stale pomnażają kapitał, wielu innych znajduje się w niepewnej, prekarnej sytuacji; pozostali, jak się zdaje, w ogóle wypadli z gry. Przejawy tego widzimy w miastach, gdzie mieszka dziś większość ludzi – w kontrastach między drapaczami chmur a dzielnicami ubóstwa; między centrami handlowymi a coraz bardziej gettoizowanymi osiedlami-sypialniami imigranckich robotników; między ciałami ludzi pracujących przy utrzymaniu czystości i na budowach, a tych pracujących… nad swoją sylwetką na siłowni.

Uznanie problemu nierówności w dochodach i majątku oraz zmierzenie się z nim to w Singapurze powolny proces. Nie jest łatwo wpasować te realia w schludną narrację o postępie i dobrobycie.

Poziom nierówności i ubóstwa w Singapurze jest trudny do oszacowania, bo dane liczbowe są niekompletne. Niemniej jednak badacze pracujący z danymi ilościowymi zwracają uwagę, że przebieg krzywej współczynnika Giniego[5] w ostatnich dekadach sugeruje, iż nierówności uległy niewielkiemu zmniejszeniu w latach 60. i 70. XX wieku, żeby później, od lat 80. ponownie zacząć się pogłębiać[6] – ten trend utrzymuje się do dziś[III].

W 2016 roku poziom nierówności w dochodach mierzony współczynnikiem Giniego wynosił 0,458 przed transferami społecznymi[7] i 0,402 po transferach[IV]. Dochód (z pracy zarob­kowej) 10 procent najbogatszych gospodarstw domowych wynosił 12 773 dolary singapurskie (S$) na osobę miesięcznie, a więc:

2,1 razy więcej niż gospodarstw w dziewiątym decylu (5958 

S$

),

5,4 razy więcej niż tych w piątym decylu (2339 

S$

),

23 razy więcej niż 10 procent najbiedniejszych gospodarstw (543 

S$

)

[8]

.

Wśród państw zamożnych Singapur jest zaliczany do krajów o największych nierównościach (plasuje się na drugim miejscu po Hongkongu)[V].

Liczba ludzi, których w Singapurze można uznać za ubogich jest trudna do ustalenia, ponieważ nie istnieje żaden oficjalny wskaźnik ubóstwa[9]. Niemniej jeśli określimy je – jak czynią to niektóre organizacje międzynarodowe oraz badaczki i badacze – jako obejmujące gospodarstwa domowe, których dochód jest mniejszy niż połowa mediany dochodu gospodarstw domowych całej populacji, to wówczas w przybliżeniu jedną piątą stałych mieszkańców i mieszkanek[10] można zdefiniować jako osoby żyjące w ubóstwie[VI].

Ludzie, z którymi rozmawiałam w ciągu tamtych trzech lat, należą do grupy o najniższych dochodach, co sprawia, że mogą ubiegać się o mieszkania socjalne od HDB. Z definicji – bo takie jest kryterium ustalone przez HDB – oznacza to, że miesięcznie zarabiają 1500 S$[11] lub mniej na gospodarstwo domowe. Choć ich sytuacja życiowa bywa szczególnie trudna, ich zmagania mogą nam pomóc spojrzeć z szerszej perspektywy i zrozumieć niektóre wyzwania i lęki, z jakimi mierzy się ogół mieszkańców współczesnego Globalnego Miasta. Przyglądanie się życiu osób o bardzo niskich dochodach ma na celu nie tylko rzucić światło na nich samych, ale także poprzez analizę ich doświadczeń umożliwić nam lepsze zrozumienie mechanizmów działania naszego systemu.

Tytuł oryginału This Is What Inequality Looks Like

Copyright © 2019, Teo You Yenn

First published in English as This is What Inequality Looks Like (Ethos Books, Singa­pore, 2018)

TŁUMACZENIE

Copyright © for the Polish translation Anna Sak, 2026

REDAKCJA

Karolina Bednarz / Tajfuny, Paulina Bieniek, Lena Khalid

KOREKTA

Karolina Bednarz, Anna Wołcyrz / Tajfuny, Lena Khalid

PROJEKTGRAFICZNYSERII

Kamil Rekosz

ILUSTRACJANAOKŁADCE

Kamil Rekosz

SKŁAD I ŁAMANIE

Karolina Korbut

OPRACOWANIE WERSJI ELEKTRONICZNEJ

Karolina Kaiser,

TAJFUNY

ul. Chmielna 12

00-020 Warszawa

tajfuny.pl / [email protected]

ISBN

DRUK 978-83-67034-69-2

e-book 978-83-67034-76-0

[1] Mobilność społeczna, zwana też ruchliwością społeczną, dotyczy zmian pozycji społecznej jednostki lub grupy w ramach istniejącej struktury społecznej lub na skutek jej przekształceń. Może przyjmować formę pionową (w górę i w dół, czyli awans lub degradacja społeczna poprzez zmianę miejsca w hierarchii, na przykład klasowej) albo poziomą (przemieszczanie się w ramach klasy społecznej, na przykład poprzez migrację lub zmianę zawodu). Wyróżnia się również mobilność międzypokoleniową (różnice między pozycją społeczną rodziców i dzieci) i wewnątrzpokoleniową (zazwyczaj poprzez zdobycie kwalifikacji lub majątku). Stopień mobilności społecznej jest wykorzystywany jako wskaźnik otwartości społeczeństwa – im większe możliwości awansu dla osób z warstw niższych, tym bardziej „mobilne” i potencjalnie bardziej równościowe społeczeństwo. (Jeśli nie wskazano inaczej, wszystkie przypisy pochodzą od redakcji).

[2] Obywatelskie Ślubowanie (The National Pledge) – składane jest głównie podczas wydarzeń o charakterze państwowym, takich jak Dzień Niepodległości, a także w szkołach i w armii. Zgodnie z jego formułą, wprowadzoną w 1966 roku, deklaruje się jedność ponad podziałami rasowymi, językowymi i religijnymi oraz dążenie do tworzenia społeczeństwa opartego na sprawiedliwości społecznej i równości: „My, obywatele Singapuru, ślubujemy, że będziemy jednoczyć się jako naród, bez względu na rasę, język i religię, aby budować demokratyczne społeczeństwo oparte na sprawiedliwości i równości, tak by cały nasz naród zaznał szczęścia, dobrobytu i postępu”.

[3] Housing and Development Board (HDB) – państwowa agencja mieszkaniowa założona w 1960 roku w odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy w Singapurze, ale też jako metoda konsolidacji władzy i kontroli populacji przez rządzącą nieprzerwanie od tamtego czasu Partię Akcji Ludowej. Dziś HDB jest jednym z najbardziej rozbudowanych systemów mieszkalnictwa publicznego na świecie, zapewniając dostęp do mieszkań dla ponad 80 procent obywateli i obywatelek kraju. Choć było to, i jest nadal, znaczącym osiągnięciem w realizacji prawa do godnego życia, system ten odzwierciedla również istniejące nierówności społeczne: zdecydowaną większość stanowią tak zwane mieszkania własnościowe, które jednak wcale własnościowe nie są – przedmiotem własności jest jedynie prawo do dzierżawy danego mieszkania na dziewięćdziesiąt dziewięć lat.

Osoby o niskich dochodach są z tego systemu w dużej mierze wykluczone, zwłaszcza że kwota potrzebna jako wkład własny do „zakupu” z roku na rok rośnie. Jako że na mieszkania prywatne poza systemem HDB stać jedynie osoby najbogatsze, osoby o najniższych dochodach nie mają innej alternatywy niż mieszkania socjalne. Tym samym singapurskiemu systemowi daleko od ideału państwa opiekuńczego; rząd Singapuru wielokrotnie na przestrzeni lat podkreślał, że mieszkanie nie jest prawem, lecz przywilejem.

Rozróżnienie między uznawanymi za normę mieszkaniami „własnościowymi” HDB a mieszkaniami socjalnymi HDB przeznaczonymi dla 10% osób najuboższych jest kluczowe do zrozumienia dalszej części książki.

Zob. Thum Ping Tjin, The Contradictions of Public Housing in Sin­gapore, New Naratif, 25 września 2024, https://newnaratif.com/housing-in-singapore [dostęp: 30.09.2026].

[4] Ściśle rzecz biorąc, państwo-miasto Singapur składa się z jednej większej wyspy (o nazwie Singapur) oraz kilkudziesięciu mniejszych wysepek u południowego krańca Półwyspu Malajskiego (przyp. tłum.).

[5] Współczynnik Giniego to statystyczna miara nierówności dochodowych lub majątkowych w społeczeństwie. Jego wartość może wynosić od 0 do 1, przy czym 0 oznacza pełną równość (wszyscy mają takie same dochody lub zasoby), a 1 skrajną nierówność (teoretycznie jedna osoba posiada wszystko, a pozostałe nie mają niczego). W praktyce im wyższy współczynnik Giniego, tym większe rozwarstwienie społeczne.

[6] Warto podkreślić, że oficjalne dane prezentowane przez singapurski rząd sugerują, że jest odwrotnie i że współczynnik Giniego ulega zmniejszeniu. W danych tych jednak nie są uwzględniane wszystkie osoby mieszkające w Singapurze, a jedynie należące do kategorii resident employed households, czyli gospodarstw domowych stałych mieszkańców, w których co najmniej jedna osoba jest zatrudniona. Tym samym do statystyk nie są wliczane osoby na emeryturze ani pracownicy niemający pozwolenia na stały pobyt (na przykład duża część osób migranckich pracujących na budowie lub jako pomoc domowa, których zarobki są bardzo niskie).

Zob. Thum Ping Tjin, Why Is the Cost of Living So High? Part 3: Inequality in Singapore, New Naratif, 5 września 2024, https://newnaratif.com/explainer-inequality-in-singapore [dostęp: 24.09.2026].

[7] Transfery społeczne to środki pieniężne przekazywane gospodarstwom domowym przez państwo lub organizacje pozarządowe w celu zmniejszenia obciążeń finansowych związanych z codziennym życiem, szczególnie w sytuacjach kryzysu, bezrobocia, w związku z podeszłym wiekiem, niepełnosprawnością, wykluczeniem społecznym czy opieką nad dziećmi. Obejmują one między innymi różnego rodzaju świadczenia, renty, stypendia i dodatki mieszkaniowe. Aby mogły zostać uznane za transfery społeczne, muszą być obowiązkowe lub oparte na zasadzie solidarności społecznej – nie muszą zatem być proporcjo­nalne do indywidualnego wkładu. Choć różnorodne, ich wspólną funkcją jest łagodzenie skutków ubóstwa i redukcja nierówności dochodowych w społeczeństwie.

Zob. Główny Urząd Statystyczny, Transfery społeczne, https://stat.gov.pl/metainformacje/slownik-pojec/pojecia-stosowane-w-statystyce-publicznej/3202,pojecie.html; Elżbieta Szczygieł, Zagrożenie ubóstwem a transfery społeczne, Problemy Społeczne, 16 czerwca 2015, https://problemyspoleczne.edu.pl/aktualnosci/zagrozenie-ubostwem-a-transfery-spoleczne [dostęp: 22.09.2026].

[8] Warto podkreślić, że w Singapurze nie jest ustalony także uniwersalny poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zamiast tego kilkanaście lat temu wprowadzono tak zwany progresywny model wynagrodzeń (Progressive Wage Model). W 2024 roku dotyczyło to około 150 tys. pracowników i pracowniczek dziewięciu ustalonych niskopłatnych sektorów usług, takich jak sprzątanie czy gospodarka odpadami.

[9] Dla porównania: w Polsce dane dotyczące ubóstwa publikuje Główny Urząd Statystyczny, który posługuje się kilkoma progami: ubóstwo skrajne, czyli minimum egzystencji, poniżej którego pojawia się zagrożenie życia i zdrowia (w 2025 roku dla jednoosobowego gospodarstwa domowego wynosiło 1037 złotych miesięcznie i obejmowało 5,3 procent gospodarstw), ubóstwo relatywne, gdy wydatki wynoszą mniej niż 50 procent przeciętnych wydatków gos­podarstw domowych (w 2025 roku 1332 złote, obejmowało 13,5 procent gospodarstw), ubóstwo ustawowe, ustalane na podstawie kryteriów dochodowych do pomocy społecznej (w 2024 roku 1010 złotych, obejmowało 8,1 procent gospodarstw), sfera wykluczenia społecznego (tak zwanego niedostatku), czyli minimum socjalne uznawane za wystarczające pod względem biologicznym i spo­łecznym (w 2025 roku dotyczyło to 40,3 procent gospodarstw).

Zob. Główny Urząd Statystyczny, Aneks do opracowania sygnalnego „Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2023 r.”, 30 czerwca 2025, https://bit.ly/46MIuaw [dostęp: 28.09.2026].

[10] Warto zauważyć, że oficjalne statystyki nie uwzględniają dużej tymczasowej populacji pracowników-migrantów mieszkających w Singapurze. W roku 2016 liczyła ona prawie 1,7 miliona ludzi, czyli około 30 procent ogółu populacji. Gdyby uwzględniono ich dochody, zważywszy, że zdecydowana większość z nich jest nisko opłacana, to poziom nierówności dochodowej oraz ubóstwa byłby prawdopodobnie jeszcze wyższy (przyp. aut.).

[11] Według badań z 2021 roku „30% wszystkich gospodarstw domowych, w których osoby dorosłe pracują zarobkowo, zarabiają mniej niż to potrzebne, żeby spełnić swoje podstawowe potrzeby”. Jako dolną granicę uznano 3218 S$ dla rodzica samodzielnie wychowującego dziecko oraz 6426 S$ dla pary z dwójką dzieci.

Zob. Ng Kok Hoe, Teo You Yenn i in., What people need in Singapore: A house­hold budgets study, październik 2021, https://whatsenough.sg/key-findings [dostęp: 24.09.2026].

[I] Niewielki wybór niedawnych badań nad nierównościami oraz/lub ubóstwem: Divided We Stand: Why Inequality Keeps Rising, OECD, 2014, https://web-archive.oecd.org/pdfViewer?path=%2F2014-07-30%2F89539-49170768.pdf [dostęp: 27.09.2026]; Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku, tłum. Andrzej Bilik, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2015; Ronald Inglehart, Inequality and Modernization, „Foreign Affairs” 2016, nr 95 (1), s. 2–10; Global Wealth Databook 2014, Credit Suisse Research Institute, Singapore 2014, https://web.archive.org/web/20210626200034/https://www.credit-suisse.com/media/assets/corporate/docs/about-us/research/publications/global-wealth-databook-2014.pdf [dostęp: 27.09.2026]; François Bourguignon, Inequality and Globalization, „Foreign Affairs” 2016, nr 95 (1), s. 11–15, https://www.foreignaffairs.com/world/inequality-and-globalization [dostęp: 18.06.2026]; Jonathan D. Ostry, Andrew Berg, Charalambos G. Tsangarides, Redistribution, Inequality, and Growth, International Monetary Fund, 2014, https://www.imf.org/external/pubs/ft/sdn/2014/sdn1402.pdf [dostęp: 2.01.2026]; Development Finance International, Oxfam, The Commitment to Reducing In­equality Index, 2017, https://www.oxfam.org/en/research/commitment-reducing-inequality-index [dostęp: 2.01.2026]; Joseph E. Stiglitz, Cena nierówności. W jaki sposób dzisiejsze podziały społeczne zagrażają naszej przyszłości?, tłum. Robert Mitoraj, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2015; Ash Amin, Telescopic Urbanism and the Poor, „City: Analysis of Urban Trends, Culture, Theory, Policy, Action” 2013, t. 17 (4), s. 476–492, https://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/13604813.2013.812350 [dostęp: 2.01.2026]; James Ferguson, Global Shadows: Africa in the Neoliberal World Order, Duke University Press, Durham–London 2006; Sheldon Garon, Japanese Policies Towards Poverty and Public Assistance: A Historical Perspec­tive, The World Bank, Washington 2002; Lynne A. Haney, Inventing the Needy: Gender and the Politics of Welfare in Hungary, University of California Press, Berkeley 2002; Erica Kohl-Arenas, The Self-Help Myth: How Philanthropy Fails to Alleviate Poverty, University of California Press, California 2015; Sendhil Mullainathan, Eldar Shafir, Scarcity: Why Having Too Little Means So Much, Henry Holt and Company, New York 2013; Guy Standing, Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa, tłum. Krzysztof Czarnecki, Paweł Kaczmarski, Mateusz Karolak, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2014; Loïc J.D. Wacquant, Punishing the Poor: the Neoliberal Government of Social Insecurity, Duke University Press, Durham 2009; Monica Prasad, The Land of Too Much: American Abundance and the Paradox of Poverty, Harvard University Press, Cambridge 2012; Redesigning Distribution: Basic Income and Stake­holder Grants as Cornerstones for an Egalitarian Capitalism, red. Bruce Ackerman, Anne Alstott, Philippe Van Parijs, Verso, London–New York 2006; Barbara Ehrenreich, Za grosze pracować i (nie) przeżyć, tłum. Barbara Gadomska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006; Palagummi Sainath, Everybody Loves a Good Drought: Stories From India’s Poorest Districts, Penguin Books, New Dehli 1996; Kathryn Edin, Maria Kefalas, Promises I Can Keep: Why Poor Women Put Motherhood Before Marriage, University of California Press, California 2011; Abigail Davis i in., How Much Is Enough? Reaching Social Consensus on Minimum Household Needs, Centre for Research in Social Policy, Loughborough University, Loughborough 2015, https://www.lboro.ac.uk/media/wwwlboroacuk/content/crsp/downloads/reports/How%20much%20is%20enough.pdf [dostęp: 2.01.2026]; Jesook Song, South Koreans in the Debt Crisis: The Creation of a Neoliberal Welfare Society, Duke University Press, Durham 2009.

[II] James Ferguson, Global Shadows…; Ananya Roy i in., Encountering Po­verty: Thinking and Acting in an Unequal World, University of California Press, Oakland–California 2016; Saskia Sassen, The Global City: New York, London, Tokyo, Princeton University Press, Princeton 2001.

[III] Irene Y.H. Ng, Being Poor in a Rich „Nanny State”: Developments in Singa­pore Social Welfare, „The Singapore Economic Review” 2015, nr 60 (3), s. 1–17, https://doi.org/10.1142/S0217590815500381 [dostęp: 2.01.2026].

[IV] Singapore Department of Statistics, Key Household Income Trends, 2016, Sin­gapore 2016, https://www.singstat.gov.sg/-/media/files/publications/households/pp-s23.pdf [dostęp: 2.01.2026].

[V] Central Intelligence Agency, The World Factbook Country Comparisons – GINI Index Coefficient – Distribution of Family Income, https://web.archive.org/web/20230317102142/https://www.cia.gov/the-world-factbook/field/gini-index-coefficient-distribution-of-family-income/country-comparison [dostęp: 25.09.2026].

[VI] John Donaldson i in., Measuring Poverty in Singapore: Frameworks for Consideration, „Social Space” 2013, nr 1, s. 58–66, https://ink.library.smu.edu.sg/lien_research/110; Catherine J. Smith i in., A Handbook on Inequality, Poverty and Unmet Social Needs in Singapore, Lien Centre for Social Innovation, Singapore 2015, https://ink.library.smu.edu.sg/lien_reports/10 [dostęp: 24.09.2026].