Tytuł możliwy do wypożyczenia z oferty Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
ISBN 8387237353
Książka dostępna w zasobach:
Biblioteka Główna - Ośrodek Kultury w Brzeszczach
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 174
Rok wydania: 2003
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Mapa księstwa oświęcimskiego zamieszczona w atlasie A.Orteliusza „ Theatrum Orbis Terrarum " wydanego między 1571 a 1603 r.
i£op<ilni<i '^r^ce^c^c wczoraj i
Opracowanie części historycznej: Jan Leszek Ryś (na podstawie prywatnych zbiorów i materiałów archiwalnych KWK „Brzeszcze")
Materiały do części współczesnej zebrali: Kazimierz Tomczyk, Zdzisław Filip, Maria Domżał, Teresa Miłek
Fotografie: Jan Leszek Ryś, Robert Mleczko, Grzegorz Kowalczyk, oraz archiwum kopalni
Rysunki i grafika: Jan Leszek Ryś
ISBN 83-87237-35-3
Skład i druk: Wydawnictwo „Prasa Beskidzka"
Brzeszcze 2003
Szanowni Czytelnicy
1903 2 003
Techniczno - organizacyjne działania dla osiągnięcia rentowności kopalni
m
Szanowni Czytelnicy
Rok 2003 jest rokiem szczególnym dla Kopalni Węgla Kamiennego „Brzeszcze". Mija 100 lat od czasu rozpoczęcia jej pracy.
Każdy jubileusz to moment wyjątkowy, odrywamy się w tedy od codziennych spraw i obowiązków. Skłonni do refleksji, gotowi jesteśmy przystanąć na chwilę dla dokonania retrospektywy swoich życiowych dokonań i osiągnięć. Dla tysięcy górników z Brzeszcz, praca w kopalni była i jest wyborem życiowej drogi, sposobem na realizację osobistych planów i aspiracji. Sto lat istnienia kopalni to również dla środowiska lokalnego, gminy, regionu, etap bujnego rozwoju i cywilizacyjnych przeobrażeń.
Na kartach niniejszej książki znajdziecie Państwo wiele niepublikowanych wcześniej informacji historycznych z dziejów kopalni. Jednak ze względu na okolicznościowy charakter i ograniczoną wielkość publikacji, nie udało się zamieścić wszystkich informacji o ludziach i zdarzeniach, które zapisały się w bogatej historii zakładu. Myliłby się jednak ten, kto traktuje jubileusz powstania kopalni wyłącznie jako przyczynek do historycznych wspomnień.
Dla pracujących dzisiaj w kopalni „Brzeszcze" 100 lat tradycji to wyznacznik siły i znaczenia kopalni w polskim górnictwie. Doświadczenie i znajomość górniczego rzemiosła jest atutem nie do przecenienia w coraz trudniejszej dla górnictwa ekonomicznej rzeczywistości.
Dlatego, w dużej części, książka ta, poświęcona jest ludziom dzisiaj pracującym w kopalni, którzy swoim wysiłkiem kontynuują dzieło zapoczątkowane 100 lat temu przez dyrektora Drobniaka i Brzeszczańskich Górników.
Jako dyrektor zakładu z tak chlubnymi tradycjami, w 100 - lecie jego powstania, tą drogą pragnę złożyć podziękowania :
Wszystkim emerytom, rencistom, matkom i żonom górniczych rodzin, obecnym pracownikom kopalni, oraz tym którzy mieli wpływ i przyczynili się do rozwoju, rangi i pozycji kopalni u progu rozpoczętego nowego 100 - lecia.
„Szczęść Boże"
DYREKTOR KOPALNI „BRZESZCZE" Zenon Malina
Wydobywanie z ziemi kopalin użytecznych - górnictwo, sięga historycznie w Polsce ostatniej dekady XIII wieku.
Panowanie przybyłego z Czech Wacława II nie tylko przełamało proces rozpadu Polski, powodując po raz pierwszy zjednoczenie większości polskich dzielnic pod jednym berłem, ale zaowocowało korzystnymi zmianami gospodarczymi. Dzieło, koronowanego w 1300 roku Wacława II, tytułującego się królem Czech i Polski miało mocną podstawę. Bogactwo tego króla oparte było na dochodach z kopalnictwa srebra w Igławie i Kutnej Horze oraz na handlu. Dalsze nadzieje dochodów ze srebra wiązał z Olkuszem, którego zasoby kopalne poznał już wcześniej (w kwietniu 1291 r.), kiedy to został księciem krakowskim. Doceniał znaczenie kopalin, dzięki którym wprowadził „twardą walutę", jakim był grosz praski, a wkrótce z pomocą włoskiego teoretyka prawa rzymskiego - Gozzo z Orvieto - skodyfikował prawo górnicze (planując również pełną kodyfikację prawa ziemskiego).
Wprowadzona przez Wacława jednolita administracja namiestników królewskich - starostów - także pozostała trwałym osiągnięciem i została rozbudowana później przez Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Ożywienie społeczno-gospodarcze w Koronie wpłynęło korzystnie na gospodarkę i handel w Księstwie Oświęcimskim, stanowiącym w tym czasie lenno czeskie (od 1327 r.), a szczególnie po jego wykupieniu i złączeniu z Polską (1457 r.).
Brzeszcze wzmiankowane w źródłach historycznych już w 1443 roku. wraz z wykupem księstwa oświęcimskiego stały się własnością króla polskiego, natomiast po roku 1772 przeszły na własność skarbu austriackiego.
Ziemia brzeszczańska już u schyłku średniowiecza stanowiła teren pozyskiwania dóbr kopalnych, których wydobywanie stało się konsekwencją powstawania gospodarki stawowej. Prowadzone już na początku XV wieku karczowania borów, wykopy i sypania grobli ujawniły nie tylko znaczne zasoby torfu, ale przede wszystkim rudy darniowej. Złoża te usytuowane były w większości na terenie Boru, którego nazwa wywodzi się od licznych tam „borów" (wg E. Janoty z 1860 r.: mokrawe torfowiska powstałe ze zbutwiałych pni drzew sosnowych).
Ziemia - jak pisał Z. Gloger - uważana pierwotnie za wyłączną własność panujących, w dobie piastowskiej przeszła w znacznej części w posiadanie rycerstwa i duchowieństwa, co do skarbów jednak wewnętrznych, tj. kopalnych, stanowiła jeszcze nadal królewszczyznę i tylko monarsze przysługiwało prawo upoważniać pewne osoby do użytkowania górniczego za pobieranie od nich dziesięciny, zwanej olborą. Osoby te zwane z niemiecka gwarkami zrzeszały się w towarzystwa, zwane gwarectwami (z niem. Gewerk).
Ruda brzeszczańska oraz węgiel drzewny z Bud sprzedawane były do dymarek w Starym Bielsku i Węgierskiej Górce. Śladem tej eksploatacji są zmiany w fizjografii terenu oraz pochodne nazwy tych miejsc: Bagna, Rudok, Doły, Górki.
Jednak w tych latach większe znaczenie gospodarcze miało gwarectwo olkuskie, gdzie wydobywano kruszec srebra i ołowiu. Dla tego gwarectwa pierwszy znany przywilej tego rodzaju zatytułowany „Ordinatio montium Ilcussiensium" wydała, w kilka lat po śmierci Kazimierza Wielkiego, jego siostra Elżbieta, królowa Węgier i regentka Polski. Następne wydali: Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, a w 1505 r. ogłoszono statut króla Jana Olbrachta, określający po raz pierwszy prawne podstawy przemysłu górniczego w Polsce. Gwarkowie i górnicy wyjęci zostali spod sądów zwyczajnych, mieli wolny wrąb do lasów królewskich oraz byli zwolnieni od ceł.
W wewnętrznych stosunkach między sobą gwarkowie rządzili się uchwałami (lauda cultorum), które obowiązywały i obejmowały liczne przepisy porządkowe, bezpieczeństwa, dobroczynności i pożytku ogólnego. Wspierali szpitale i kościoły, zarówno katolicki, jak i luterański. W 1671 r. górnicy samorzutnie założyli kasę wzajemnej pomocy, która dawała im, a także wdowom i sierotom po górnikach, wsparcie w razie nieszczęśliwego wypadku, choroby, pogrzebu.
W latach panowania Zygmunta I Starego (1506-1548) gwarectwa zaczęły się pomnażać, bowiem wzrosło pozyskiwanie wszelkich kopalin -rud ołowiu, srebra, miedzi, cynku. Powstawały nowe „miny" i saliny, zwiększała się produkcja soli w warzelniach Chęcin, Wieliczki, Bochni oraz na Rusi Czerwonej. Dlatego król powołał oddzielny wydział pod przewodnictwem komornika górniczego (camerarius montanus), do którego należało wydawanie pozwoleń na zawieranie umów z gwarectwami.
Zanim jednak zaczęto wydobywać węgiel, ustawa zasadnicza króla Stefana Batorego z 1576 r. uszczupliła znacznie przywileje władzy królewskiej, oddając dobra kopalne w majątkach szlachty i duchownych w wyłączne ich posiadanie. Odtąd własnością króla pozostały tylko zasoby wnętrza ziemi w królewszczyznach, które nie były oddawane do eksploatacji gwarectwom, ale tylko wydzierżawiane.
Autorem pierwszych pisemnych wzmianek o zalążkach kopalnictwa węgla na ziemiach polskich był Andreas Cellarius, kartograf i kronikarz holenderski. W swej pracy, noszącej tytuł „Opis Polski", wydanej w 1659 r. napisał, że w Tenczynku pod Krakowem znajdują się „Carbones fosiles", czyli węgle kopalne.
Przeszło wiek później król Stanisław August pozwoli! na założenie spółki, utworzonej przez akcjonariuszy zarówno polskich, jak i zagranicznych, której zadaniem było otwieranie kopalń węgla i warzelni soli.
Węgiel kamienny znany był w Zagłębiu Krakowskim od XVIII w., gdyż już w 1792 r. hr. Moszczyński rozpoczął wydobywanie węgla w swych dobrach w Jaworznie. Jednak pierwszą wzmiankę o eksploatacji węgla na szerszą skalę w Zagłębiu Krakowskim odnajdujemy w pracy Samuela Brodetzkiego, który podaje, że w 1805 r. istniało 9 kopalń o łącznym wydobyciu ponad 102 tys. cetnarów. W tym czasie jednak badań naukowych nad złożami Zagłębia naukowcy polscy nie prowadzili. Badania w zakresie geologii prowadzone przez księdza i naukowca, Stanisława Staszica (1755-1 826) miały ogólniejszy zakres i dotyczyły szczególnie Karpat.
W latach zaborów, kiedy to panująca dynastia habsbursko-lotaryńska przechodziła znamienną ewolucję od absolutyzmu oświeconego do policyjnego, nie zaniedbywano troski o pomnażanie dóbr materialnych. Po utracie Śląska na rzecz Prus bacznie śledzono zachodzące tam przemiany gospodarcze wywołane rewolucją przemysłową, pragnąc nie tylko dotrzymać Niemcom kroku, ale i skutecznie z nimi rywalizować.
Tym, który zwrócił uwagę CK Austrii na potencjał ekonomiczny Zachodniej Galicji, a szczególnie Zagłębia Krakowskiego, był arcyksiążę Jan Habsburg (1782-1859). Ten inteligentny liberał był nie tylko mecenasem sztuki, autorem Prawa Górniczego ale i założycielem słynnej szkoły górniczej w Leoben. Jako przeciwnik Metternicha miał wielu sympatyków w Galicji, a jednym z nich był niewątpliwie hrabia Larisch z Osieka. On to, na szczęście, uległ sugestywnym inspiracjom arcyksięcia, stając się zarówno znawcą problematyki geologicznej Zagłębia Górnego Śląska, jak i prekursorem tamtejszego górnictwa węglowego.
Wnikliwe badania naukowe nad złożami Zagłębia Krakowskiego zostały jednak przeprowadzone przez zagranicznych naukowców. Wystarczy wspomnieć pracę Oeynhausena z 1822 r., Puscha z 1833 r., a potem Hoheneggera, Roemera i Tietzego z 1887 r.
Opinie polskich geologów - dra Zaręcznego, Bartoneca czy Szajnochy zostały prawie nie zauważone, w przeciwieństwie do prac inżyniera Franciszka Drobniaka. Ten ostatni, wybitny i energiczny wychowanek wspomnianej szkoły górniczej w Leoben znany był Habsburgom, bo pracując przy prowadzonych odwiertach na prawym brzegu Wisły potwierdził później celowość wielkiej inwestycji kopalnianej w Zachodniej Galicji.
Na początku XIX w. właścicielem okolicznych ziem był arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg, który jako adoptowany bratanek Albrechta Kazimierza, księcia sasko-cieszyńskiego (syna króla polskiego Augusta III) otrzymał w spadku po jego śmierci 12 lutego 1822 r. nie tylko dobra żywieckie, ale również księstwo cieszyńskie oraz Czaniec i Bestwinę. Nabyte już wcześniej przez Albrechta dobra określały swym położeniem zamiary, które kontynuowali kolejni właściciele.
Chronologia powiększania stanu posiadania była następująca:
- 1814 r. zakup Dankowie od Tekli Starowiejskiej
- 1815 r. „ Jawiszowic od Jana Czaderskiego
- 1817 r. „ Bestwinki od Hieronima hr. Ankwicza
- 1822r. „ Brzeszcz i Nowej Wsi od Wiktorii Mieroszewskiej, a potem zakup Przecieszyna, Wilczkowie i Kaniowa, dokonany już po śmierci Albrechta przez arcyksięcia Karola Ludwika.
Nie było dziełem przypadku, że nabywane dobra w Zachodniej Galicji leżały na trasie planowanej budowy kolei żelaznej. Miała ona biec z Wiednia przez austriacki Śląsk prawym brzegiem Wisły aż po Zator, z odgałęzieniem do Dworów, gdzie miał powstać port węglowy na Wiśle. Taki był plan opracowany w 1829 roku przez Ksawerego Riepla, profesora politechniki wiedeńskiej. Wykupione ziemie, biegnące pasem od Kaniowa, Dankowie przez Jawiszowice i Brzeszcze, stanowiły realizację dalekowzrocznych planów połączenia linią kolejową niecki węglowej z Wiedniem i Krakowem.
Po śmierci arcyksięcia Karola (30 IV 1847 r.) dobra odziedziczył jego najstarszy syn, Albrecht Fryderyk Habsburg. Do dekretu dziedziczenia z czerwca 1848 r. załączona była geologiczna opinia na temat zasobów brzeszczańskich ziem. Po wstępnych wierceniach na folwarcznych ziemiach majoratu „Unterthanige Griinde" Albrecht odsprzedał bardzo korzystnie ok. 150 ha ziemi korporacji górniczej, stając się równocześnie udziałowcem przedsięwzięcia inwestycyjnego - budowy kopalni węgla. Nadane jeszcze przed rokiem 1870 miary górnicze dla Brzeszcz w liczbie 32, stanowiły dokładnie 144 ha (nadanie miar oznaczało prawo poszukiwania i wydobywania złóż). Fakt ten został utrwalony na mapie katastralnej „Provinz Galizien" z 1884 r., gdzie Brzeszcze z miejscowościami Budy i Bór w Galicji (powiat podatkowy Biała) na terenie leśnym, oznaczonym 535/1 otrzymały zapis „Verkauft an Steinkohlengewekschaft in Brzeszcze", co znaczy: Sprzedane dla Gwarectwa węgla kamiennego w Brzeszczach. Ta mapa sporządzona została w CK (cesarsko-królewskim) Archiwum Map we Lwowie, dnia 5 X 1889 r., czyli pięć lat po transakcji sprzedaży terenu dla Gwarectwa, a ściślej dla inwestora, który kupując musiał znać potencjalne zasoby złóż węgla tych ziem.
Z inspiracji Dyrekcji Dóbr arcyksięcia Karola Stefana Habsburga spowodowano, że polski inżynier, Franciszek Drobniak, znający wynik wierceń prowadzonych tutaj również przez Schlutiusa z Meklemburgii, przekonał na targach krajowych we Lwowie w 1894 r. przyszłego inwestora do sfinansowania budowy kopalni. Dwa lata później po rozmowach Bartoneca (wybitnego specjalisty w dziedzinie górnictwa) z przyszłym inwestorem misja Drobniaka powiodła się, dając początek wielkiej inwestycji.
Tym inwestorem, będącym dominującym udziałowcem, został dr praw Arnold Chaim de Porada Rapoport vel Rapaport (1840-1907), Arcyksiąię absolwent Uniwersytetu Jagielloń-
Karol Stefan Habsburg skiego, wzięty adwokat i zręczny
finansista. Jako radca prawny austriackiego Banku Krajowego oraz jako poseł do Rady Państwa z ramienia Krakowskiej Izby Handlowej osiągnął znaczącą pozycję w sferach finansjery wiedeńskiej, imponując szybkim pomnożeniem rodzinnego majątku, odziedziczonych po ojcu kapitałów i młynów. Dysponował milionowymi kapitałami, bowiem przedłożony mu przez inż. Drobniaka szacunkowy kosztorys budowy kopalni - zaakceptował. Fragment jego oryginalnej treści przytaczamy poniżej:
„Koszta założenia dużej kopalni urządzonej na wydobywanie 5 - 8 mil. q i posiadającej 200 - 600 ha pola górniczego obliczają na około 6-10 mil. koron, włączając w to koszta poszukiwań (wierceń) względnie nabycia zbadanego terenu, który szacują na 200 - 400 000 koron za 100 ha (1 km2). Pieniądze te wyłożyć trzeba w ciągu 8-10 lat, które są potrzebne na całkowite urządzenie kopalni (wiercenie, 2 szyby: wywozowy i wentylacyjny, budynki kopalniane i maszyny, mieszkania dla urzędników i robotników, tudzież na roboty przygotowawcze do odbudowy złóż zwykle od granicy pola górniczego, jak pędzenie chodników piętrowych głównych i powietrznych i przygotowanie na 2 lub więcej piętrach dostatecznej przestrzeni przodków tj. dostępnych do urabiania węgla ścian jego pokładów, przewóz podziemny, sortownie płuczkowe i dojazdowy tor kolejowy..."
Celowość budowy takiej kopalni sugerował także Wiedeń, bo od wydania w 1854 roku ustawy górniczej, produkcja węgla kamiennego w Galicji wzrastała bardzo powoli, osiągając w 1895 r. wielkość 7 600 000 q, co stanowiło zaledwie 7% produkcji całego państwa. Wśród nadanych przez monarchię austriacką przed rokiem 1870 miar górniczych, największym było Gwarectwo Jaworzniańskie, natomiast Brzeszczańskie obejmujące 32 miary, w latach 1896 - 1901 Rapoport poszerzył dokonując wierceń na terenie wsi Skidzin, Kaniów i dalszych, uzyskując rozległe wyłączności górnicze.
Ponieważ w dotychczasowych publikacjach o kopalni „Brzeszcze" data jej powstania jest niedokładna bądź mylna, w niniejszym opracowaniu są podane fakty, których źródłem jest jednoznaczny w tym zakresie autorytet -inżynier górniczy Franciszek Drobniak. Otóż w miesięczniku „Czasopismo Górniczo-Hutnicze" wydanym w Krakowie w kwietniu 1917 r. ukazał się artykuł Franciszka Drobniaka pt. „Jeszcze w sprawie Krakowskiego Zagłębia". Z treści jego publikacji wynika, iż w 1896 roku nadzorował wykonanie pierwszych otworów wiertniczych oraz to, że był dyrektorem kopalni w Brzeszczach przed 1902 rokiem, tzn. od czasu jej budowy w 1901 r. Za rozpoczęcie budowy kopalni w tym roku, inż. Drobniak uważa fakt rozpoczęcia prac ziemnych i wstępnego głębienia szybu, kiedy to po nawierceniu na głębokości 56 m na wschodzie 78 m na zachodzie natrafiono na warstwy karbońskie. Natomiast odnotowanie w kronikach kopalni i Wiednia faktu oddania do użytku w 1903 r. ładowni kopalnianej i budynku mieszkalnego dla kierownictwa kopalni, potraktowano jako datę wyjściową.
XIX-wieczna idea panującej rodziny Habsburgów (konkurującej z Prusami), zwiększania wydobycia węgla w podległej im Galicji była konsekwentnie realizowana. Wynik wierceń w Brzeszczach potwierdzał przewidywania arcyksięcia Jana o złożach na tych ziemiach, które wcześniej wykupili i na których zbudowali w 1856 roku kolej żelazną „Cesarza Ferdynanda". Przewidywana kopalnia węgla na styku linii kolejowej Wiedeń -Kraków stanowiła optymalne rozwiązanie gospodarcze, dlatego Wiedeń zręcznie zaaranżował i wsparł działanie trzech kompetentnych osób: Bartoneca - jako autorytet naukowy, Rapoporta - jako bogatego inwestora i Franciszka Drobniaka - kompetentnego budowniczego kopalni. Współdziałanie tych osób zdecydowało, że już w pierwszym roku XX wieku dawna królewska wieś Brzeszcze zaczęła przeistaczać się z rolniczej, w prężną aglomerację górniczą.
Budowę kopalni poprzedziły wiercenia poszukiwawcze pracowników dra A. Rapoporta prowadzone od 1896 r. systemem udarowym kanadyjskim. Kiedy w 1901 roku kierujący pracami inż. F. Drobniak napotkał w Kaniowie na trudne warunki geologiczne, a po skrzywieniu osi szybu przerwał jego głębienie na głębokości 83 m, przemieścił brygady robocze do Brzeszcz, gdzie uzyskano pomyślne wyniki wierceń, szczególnie otworów o numerach VII - XII. Tam to, na głębokości 56 m na wschodzie i 78 m na zachodzie, napotkano warstwy karbońskie.
W roku 1903 rozpoczęto przygotowania do głębienia szybu, oddano do użytku ładownię kolejową oraz budynek mieszkalny dla grupy kierującej
Kopalnia „Brzeszcze" h> roku 1904
pracami. Karczowano i meliorowano teren, kopano rowy odwadniające, zasypywano na terenie budowy niecki wodne. Dnia 21 września 1904 r. rozpoczęto właściwe głębienie szybu w osi otworu wiertniczego nr XII, któremu nadano nazwę „Andrzej I". Przy głębieniu szybu napotkano na trudne warunki geologiczne (kurzawka). Jednak wysokie kwalifikacje dyrektora Drobniaka (był absolwentem Akademii Górniczej w Leoben, odbył praktyki w kopalniach Europy Zachodniej), pozwoliły na uporanie się z napotkanymi kurzawkami. Przy głębieniu szybów zastosował nowatorskie w tym czasie w górnictwie galicyjskim zamrażanie wodonośnych kurzawek specjalistycznym urządzeniem systemu Poetscha. Rok po przystąpieniu do głębienia szybu „Andrzej I" rozpoczęto głębienie szybu wydobywczego „Andrzej II".
W tym samym czas.e, k.edy głębiono szyby w biurze projektowym w W.ednm , w pracown. architektonicznej firmy budowlanej Carla Koma w Bielsku opracowano kompleksowe plany infrastruktury urbanizacyjne,' . socjalnej kopalń, węgla kamiennego - Steinkohlengewerkschaft Brzeszcze Wznoszona kopalnia, jej kierownictwo oraz przyszłe plany przedsiębiorstwa nacechowane zostały od samego początku nowoczesnością. Trzonem załogi byli wykwalifikowani górnicy, zwerbowani z kopalń Zaolzia i Jaworzna. Z końcem 1902 roku, kiedy to pożar i zalew kopalń jaworzniań-skich pozbawiły pracy około 2000 robotników, znaczna ich część przeniosła się do kopalni brzeszczańskiej. Natomiast pracownicy pomocniczy pochodzili z okolicznych terenów, z folwarku, a potem z beskidzkich wiosek. Zrębom powstającej kopalni towarzyszył stosunkowo wysoki poziom warunków socjalnych, który wyrażał się w dość korzystnych wynagrodzeniach, organizowanych posiłkach oraz noclegowniach dla pracowników zamiejscowych. Płaca w kopalni nie dającej jeszcze zysków, kształtowała się na poziomie średnich płac w kopalniach Zagłębia Krakowskiego i wynosiła dziennie:
rębacza w szybie 3,50 koron
wozaka w szybie 2,70
cieśli 2,40-2,60
kowala i ślusarza 2,50-2,80
robotników powierzchniowych 1,50-2,20 ładowacza 1,00-2,00
W tym czasie kilogram karpia z miejscowych stawów kosztował 2,30 koron.
Wznoszonej kopalni towarzyszyło kreowanie się nowej inteligencji, również z polskim rodowodem, dla której kierownictwo przedsiębiorstwa stanowiło wzorcowe postacie. Polska biografia dyrektora Drobniaka, imponującego fachowością, wiedzą i patriotyzmem stanowiła bardzo korzystne oddziaływanie, którego ślad nawet w kolejnych dekadach lat funkcjonował obywatelską postawą wśród brzeszczańskiej kadry kopalnianej. W zachowanych jego publikacjach, m.in. w „Czasopiśmie Górniczo-Hutniczym" polemizując z autorytetem górnictwa - Bartonecem, utrzymującym że „...głębokich wierceń w nieznanych terenach i głębień szybów w trudnych warunkach u nas ani w Europie nie wykonywano..." pisał:
„.. .pozwolę sobie zwrócić uwagę szn. referenta na niesłychanie bogatą literaturę górniczą, omawiającą interesujące prace techniczne, wykonane w nowych terenach Westfalii, Belgii, półn. Francji oraz na Śląsku pruskim, w latach 1860 do 1900, jako przykład przytaczam sześciotomowe dzieło Tecklemburga, omawiające dokładnie głębokie wiercenia i głębienia szybów w trudnych warunkach. Zwiedzając w latach 1898 i 1899 kopalnie węgla Niemiec, Belgii, Francyi i Anglii, miałem sposobność podziwiania tytanicznych prac dokonywanych około otwierania nowych terenów i pogłębiania szybów w warunkach niesłychanie trudnych, a dokonywanych na podstawie wierceń, przeprowadzonych w latach 1860 do 1898. Wszakże na rok 1849 przypadł genialny wynalazek głębienia szybów systemem Kinda i Chaudrona a w roku 1883 występuje Poetsch ze swym wynalazkiem zamrażania szybów..." Takie edukacyjne publikacje inż. Drobniaka wzbogacały fachowość polskiej kadry „Gwarectwa Brzeszcze .
Załoga „Gwarectwa Brzeszcze" - rok 1904
W powstającej kopalni język niemiecki dominował i decydował nie tylko
0 możliwości pracy, począwszy od stanowiska sługi państwowego czy podurzędnika, ale warunkował nawet elementarną edukację fachową. Tak więc kapitalne znaczenie dla powstającej polskiej kadry miała literatura fachowa pisana w języku ojczystym. Nieśmiałe jej początki pojawiły się w Bielsku, w elitarnej CK „Staatsgewerbeschule", czyli w cesarsko-królewskiej Państwowej Szkole Przemysłowej, gdzie po 1902 r. zaczęto sprowadzać biuletyny z Zagłębia Krakowskiego, traktujące o odmianach petrograficznych węgla. Wśród czysto polskiej literatury fachowej sprowadzanej ze Lwowa, z księgarni naukowo-literackiej H.Altenberga bardzo ceniono sobie nie tyle Bartoneca, co opracowania Franciszka Bujaka, późniejszego profesora uniwersytetów Jagiellońskiego i Lwowskiego. Jego publikacje były dla brzeszczańskich gwarków prawie jak górniczy katechizm, bo uczyły materiałoznawstwa, geologii i statystyki gospodarczej.
A oto jego publikacja - wykład z tamtych lat:
„Węgiel kamienny jest produktem bardzo powolnego zwęglania (utleniania) roślinnych organizmów w wodzie i bez dostępu powietrza, a więc pod warstwą ziemi. Węgiel (pierwiastek) pozostał, gdy inne składniki rośliny - wodór, tlen
1 azot w przeważnej części ulotniły się w ciągu długich czasokresów geologicznych. Drewno, torf, węgiel brunatny, węgiel kamienny i antracyt są, zasadniczo biorąc, różnymi stanami jednego i tego samego ciała, które stopniowo zamienia się z ciała obfitego w tlen i wodór, a ubogiego w węgiel -na ciało obfitujące w węgiel, a ubogie w inne składniki. Zwęglanie roślin odbywało się we wszystkich posiadających rośliny okresach geologicznych, od epoki sylurskiej i dewońskiej do teraźniejszości geologicznej, ale największe złoża pochodzą z nazwanej od niego epoki węglowej. Im dłuższy okres czasu, im większe ciśnienie (tj. najczęściej, im grubsza pokrywa późniejszych pokładów), a przytem im łatwiejszy odpływ gazów (dyslokacya, spękanie pokładów) tem lepszy jest węgiel tj. tem mniej zawiera popiołu i innych składników (gazów) w stosunku do węgla (antracyt ma około 95 %, węgiel kamienny około 82 %, a węgiel brunatny 69 %) a tem większą ma siłę opałową. Geologicznie uważa się pokłady sylurskie i dewońskie za antracyt, pokłady zaś trzeciorzędne za węgiel brunatny, może jednak się zdarzyć, że petrograficznie tj. w konsystencyi i wartości opałowej niektóre pokłady młodsze stoją wyżej niż starsze. W obrębie jednego zagłębia głębsze czyli starsze pokłady są dokładniej zwęglone i wolniejsze od gazów, niż młodsze, wyżej położone, choć i pod tym wzglądem mogą zachodzić poważne lokalne różnice w jednym nawet pokładzie.
Pokłady nasze, będące obecnie w odbudowie, należą do najmłodszych pokładów formacyi węglowej, dają więc węgiel gazowo-płomienny, odpowiedni na opał, nie nadający się na gaz i do przemysłu chemicznego (smoła i woda pogazowa).
Geologia rozróżnia w polskim zagłębiu węglowym trzy grupy warstw węgla kamiennego: 1) w. ostrawskie, najstarsze i dające najlepszy koksowy węgiel, 2) w. siodłowe, średniego wieku i wartości, stanowiące główną część produkcyi Górnego Śląska i Królestwa i 3) w. schatzlarskie, najmłodsze, będące w Galicyi wyłącznie w odbudowie. Dotychczasowe doświadczenie stwierdziło, że gdzie warstwy schatzlarskie nie zostały w późniejszych epokach geologicznych wymyte, tam pod nimi leżą w. siodłowe i ostrawskie, co do których zachodzi tylko ta obawa, że na obszarze Galicyi ku wschodowi stają się cieńsze, ale prawdopodobnie aż po Sołę są do odbudowy odpowiednie..."
Kiedy w 1907 r. założono pierwszy poziom wydobywczy na głębokości 109 m i rozpoczęto eksploatację, szyby sięgały już poniżej tego poziomu. Wydobycie w tym roku wynosiło tylko 195 000 kwintali czyli 19 500 ton, ale rozbudowa kopalni była kontynuowana. Wznoszono wieże szybowe nadszybia, kotłownię, warsztaty i magazyny, montowano sprowadzone z Niemiec maszyny i urządzenia. W lutym 1907 r. odkupiono od Habsburgów 29 ha terenu pod budowę bocznicy kolejowej i na cele gospodarcze, na którym wznoszono dalsze domy mieszkalne. Na wydzierżawionym od gospodarzy pasie gruntów budowano kanał odpływowy do odprowadzania do Wisły wody wypompowywanej z pokładów kopalni.
W grupie polnocnej obecnych nadań brzeszczańskich na granicy Górnego Śląska, na wyłącznościach górniczych, które należały do Rapoporta pola górnicze posiadały nazwy: „Bronisława", „Eugenia", „Felicja" i Łucja" pochodzące od imion jego córek. W 1907 r. Rapoport'przekazał kopalnię Gwarectwu Węglowemu „Brzeszcze", po czym został zatwierdzony statut gwarectwa, podzielonego na 100 udziałów, tzw. kuksów, których większość należała do rodziny dra Rapoporta. Z tego córki otrzymały po 10, senior rodu 20, a jego syn Altred 40, który po śmierci ojca odziedziczył dalsze 20. W tym pamiętnym 1907 roku nastąpiły istotne zmiany personalne. Zmarł protoplasta rodu i kopalni, dr Arnold Rapoport de Porada, odszedł dyrektor inż. 11 anciszek Drobniak, udając się na dalsze studia do Paryża, a jego miejsce zajął inż.Wiktor Strzemeski, również absolwent Akademii Górniczej w Leoben.
Z końcem 1908 r. w 11 powiatach zachodnich było blisko 22 000 wyłączności górniczych, z czego Gwarectwo Rapoportów z Wiednia miało 1280 dając produkcję 41 226 ton.
Kiedy w Brzeszczach wydobywano pierwsze tony węgla, jego przeciętna cena w państwie wynosiła 9,35 koron za tonę, a jej wzrost w kolejnych latach sprzyjał rozbudowie kopalni, o której w 1910 roku pisano: „Zakład urządzony jest w sposób nowoczesny (odbudowa w przeważnej części maszynowa, sortownie płuczkowe), a obliczony na roczną produkcję 5 mil. q., które osiągnie za parę lat. Duża wartość opałowa węgla (do 6000 kaloryi) umożliwia korzystny jego zbyt w Galicyi wschodniej i półn. Węgrzech. Wadą węgla w Brzeszczu jest wielka ilość sadzy. Grubość zbadanej w Brzeszczu formacyi węglowej wynosi 278 m, w czem warstwy węgla, nadające się do odbudowy, wynoszą 18,5 m". W tym czasie o problemach tego gwarectwa pisał prof. Bujak: „...Wielkie kłopoty i koszta sprawia nadzwyczajna obfitość: wody podziemnej, tudzież 40 - 60 metrów gruby pokład piasku ruchomego (kurzawka), który się osuwa pod ciśnieniem warstw sąsiednich (stropowych i spągowych). Zmusza to przy biciu szybów stosować kosztowne sposoby zamrażania terenu (Brzeszcze) lub cementowania warstw wodonośnych..."
