Kocha, nie kocha. Kocha, nie kocha 3 - Ja i Jonas - Line Kyed Knudsen - ebook + audiobook

Kocha, nie kocha. Kocha, nie kocha 3 - Ja i Jonas ebook i audiobook

Line Kyed Knudsen

4,0

Opis

Jonas ma w domu problemy, dlatego przez jakiś czas będzie mieszkał w domu Elli i jej rodziców. Ella uważa, że to ekscytujące i całkiem miłe, ale Jonas należy do niebezpiecznej bandy, która lubi wdawać się w bójki. Aż pewnej nocy Jonas nagle stoi w pokoju Elli i pyta, czy mógłby spać w jej łóżku...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 93

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 2 godz. 26 min

Lektor: Joanna Domańska

Popularność




Line Kyed Knudsen

Kocha, nie kocha 3 - Ja i Jonas

Saga

Kocha, nie kocha 3 - Ja i JonasPrzełożył Tomasz Archutowski Tytuł originałuElsker, elsker ikke 3 - Mig og JonasCopyright © 2013, 2019 Line Kyed Knudsen i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788711867822

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Rozdział 1

Nie mogę uwierzyć, że dzisiaj jest ostatni dzień wakacji. Stoję trochę zmarznięta na lotnisku przy odbiorze bagażu i czekam na moją walizkę. To nie jest mój pierwszy raz, ale jest inaczej niż zawsze. Zawsze wracam z dziką tęsknotą za mamą i tatą, ale nie w tym roku. To już nie jest dla mnie problem, że nie widziałam ich przez całe wakacje, kiedy mieszkałam u wujka i cioci na Majorce.

Walczę trochę z moją walizką i udaję się w stronę wyjścia. Natychmiast zauważam moich rodziców. Stoją w pierwszym rzędzie w tłumie ludzi i wymachują czerwono-białymi chorągiewkami. Czuję, jak ściska mi się żołądek. Próbuję zaczerpnąć powietrza. Wstydzę się trochę za nich. Szczególnie irytująca jest moja mama, która skacze i głośno piszczy, kiedy się do nich zbliżam.

– Hej, Ella, mój skarbie! – Mama ściska mnie o wiele za mocno. Jej głos jest piskliwy, kiedy się cieszy.

Zazwyczaj nie zamyka mi się buzia, kiedy po powrocie opowiadam im o moich wrażeniach, ale nie tym razem. Dzisiaj milczę. Zdaję sobie sprawę z tego, że właściwie w ogóle się za nimi nie stęskniłam. Sama nie wiem dlaczego. Czuję jakieś dziwne kłucie w klatce piersiowej.

Stęskniłam się oczywiście za Idą i Sofie. Jutro jest czwartek i zaczynamy naukę w ósmej klasie. Utworzono całkiem nowe klasy, więc nawet nie wiem, czy będziemy chodziły do jednej. W dodatku z Sofie zobaczę się dopiero za czternaście dni, bo dzisiaj wyjeżdża na Lanzarote.

– Sporo się wydarzyło, kiedy ciebie nie było – mówi tata, otwierając samochód i wkładając moją walizkę do bagażnika.

– Tak? – pytam zaciekawiona.

Na moich opalonych policzkach czuję chłodny podmuch wiatru. Wieje, a niebo jest zachmurzone. Typowa duńska pogoda latem, myślę i wsiadam do auta. Tata odpala silnik.

– Przez najbliższa dwa tygodnie będzie u nas mieszkał Jonas – mówi, wyjeżdżając z miejsca parkingowego.

– Masz na myśli brata Sofie? – pytam ze zdziwieniem. – Dlaczego?

Dobrze wiem dlaczego. Moja mama jest nauczycielką, a tata pedagogiem i dlatego od czasu do czasu mieszkają u nas dzieciaki z problemami. Wygląda na to, że Jonas ma problemy. Myślę o Sofie. Dostałam od niej SMS–a, tuż przed tym, jak wyłączyłam telefon na lotnisku w Palmie: „Ella, kochana moja, będę za wami strasznie tęskniła. Nie zapominajcie o mnie. Pozdrawiam was serdecznie, Sofie.”

Kiedy to przeczytałam, zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno napisała Sofie. To przecież nie jest jej styl. Wyczuwałam w tej wiadomości jakąś desperację. Sofie rzadko okazuje emocje. Nie pamiętam, kiedy na przykład widziałam ją płaczącą. Przez moment zastanawiałam się nawet, czy ktoś nie ukradł jej komórki i czy jakiś złodziej właśnie się pod nią nie podszywał.

– Jonas będzie mieszkał w gabinecie. Jestem pewien, że będzie miło – kontynuuje tata.

Nie widziałam Jonasa przez całe wakacje, a od jutra będziemy chodzili do ósmej klasy. Mimo tego, że Jonas jest bratem bliźniakiem mojej przyjaciółki, jakoś nie miałam okazji zbyt często z nim rozmawiać, ale wiem, że ma problemy. Moja mama jest wychowawczynią klasy. Albo raczej nią była, bo teraz będziemy przecież chodzić do nowych klas.

– Masz wątpliwości, czy będzie miło? – Mama patrzy na mnie pytająco, ale nie odpowiadam.

– Ale czy on nie miał przypadkiem lecieć razem z Sofie na Lanzarote? – pytam zamiast tego.

– Jonas nie leci – mówi mama i robi się poważna. – To dlatego Jonas będzie mieszkał u nas, podczas ich nieobecności.

Jonas jest już w naszym mieszkaniu, kiedy wchodzimy do przedpokoju. Czuję to. Dezodorant, który może być tylko jego, bo mój tata takiego nie używa. Mama puka do drzwi gabinetu, który leży tuż obok mojego pokoju. Sypialnia moich rodziców jest w drugiej części mieszkania.

– Jonas, wróciliśmy już – mówi mama i otwiera drzwi.

Nie mogę się powstrzymać przed zajrzeniem do środka. Na półkach stoją książki mamy i jej teczki z materiałami szkolnymi, ale na biurku jest pusto. Jonas siedzi na granatowej leżance z niebieską sportową kurtką zwiniętą między nogami i komórką w ręce. Ledwo go poznaję. Ma bardzo krótkie, ostrzyżone prawie na zero włosy.

– Hej – mówi Jonas i wstaje.

Bardzo urósł. Jest teraz wyższy ode mnie.

– Część, Jonas – mówię, wchodząc do środka. Automatycznie się uśmiecham. Prawie tak jak moja mama. – Co u ciebie? – pytam łamiącym głosem, wymachując rękoma i nie wiedząc, jak mam się ustawić w pomieszczeniu. Mam wrażenie, że zajmuję dużo miejsca.

– Spoko – odpowiada, po czym wskazuje na moje nagie ramiona. – Ale się opaliłaś!

– Mhm – mówię, gapiąc się na jedno z ramion. – Majorka, no wiesz.

– Będzie ci się dobrze spało na tej kanapie, Jonas – trajkocze mama, wyciągając pościel dla gości z szafy. – Jeżeli będziesz czegoś potrzebował, to po prostu powiedz, dobrze?

Jonas znowu siada na kanapie. Pociera oczy, spoglądając przez okno. Jest stąd wspaniały widok.

– Nie macie zawrotów głowy, mieszkając tutaj? – pyta.

Znowu na mnie patrzy. Ma niebieskie oczy, tak jak jego siostra. Zawsze uważałam, że są tacy fajni. Jonas i Sofie. Takie typy, którzy nie dają sobie w kaszę dmuchać. Oboje wiele lat uprawiali pływanie i naprawdę mają do tego talent. Często zazdrościłam Sofie, bo jest świetna w sporcie. Kiedyś grałam w piłkę ręczną i w nożną, ale musiałam przestać, bo miałam problemy z kolanami. W zamian za to zaczęłam chodzić na grę na gitarze, ale to było dla mnie trochę za trudne, więc teraz śpiewam tylko w chórze razem z Idą.

Mama, śmiejąc się, głaszcze Jonasa po plecach.

– No tak, to dość nietypowe, kiedy się ma okrągłe ściany, ale nie cierpimy na zawroty głowy.

Wprowadziliśmy się tu ostatniej zimy. To wyjątkowy dom, ale mnie i moim rodzicom zawsze podobało się wszystko, co jest inne. Do tego cały jeden koniec mieszkania mam dla siebie. To znaczy tak było do dzisiaj. Teraz tużza ścianą będzie mieszkał Jonas.

– Naprawdę, czuj się jak u siebie w domu, Jonas – ciągnie mama. – To znaczy mamy w naszej rodzinie pewne zasady…

– Tak, całe mnóstwo – mówię ironicznie i przewracam oczami.

Prawda jest taka, że nie mamy zbyt wielu zasad. Nienawidzimy zasad. Zamiast tego moi rodzice mają do mnie zaufanie. Oczywiście mam pewne obowiązki. Na przykład raz w tygodniu przygotowuję posiłek i codziennie po południu opróżniam zmywarkę. Rodzice uważają, że gdy się jest rodziną, trzeba tworzyć zgraną drużynę.

– Wiem wszystko na temat zasad – mówi Jonas. Brzmi to dość gorzko.

Wiem, że jego ojciec potrafi być bardzo surowy. Doświadczyłam tego, będąc u Sofie w domu. To samo mówi moja mama. Prawdę mówiąc, to często opowiada o rodzicach moich koleżanek i kolegów, podczas gdy ja z przerażeniem słucham tych historii i dziękuję za to, że mam taką mamę, jaką mam.

– Może powinnyśmy dać teraz Jonasowi trochę spokoju – proponuje mama i wyciąga mnie na korytarz.

Podoba mi się ten pomysł, bo nie bardzo wiem, co mam powiedzieć. Bardzo się różnimy z Jonasem. Kiedy odwiedzałam Sofie, nasz kontakt ograniczał się głównie do przelotnego „cześć”, a poza tym nie zdarzało się to zbyt często, bo Sofie woli przebywać u mnie lub u Idy.

Wchodzę do siebie i zamykam drzwi, ale od razu staję na środku własnego pokoju i nie mam odwagi się ruszyć. Zwykle chodzę po pokoju w bieliźnie i swobodnie wychodzę do łazienki. Czasami śpiewam do muzyki, którą puszczam z wieży lub telewizora, ale teraz boję się, że Jonas mnie słyszy.

Siadam ostrożnie do biurka i wstrzymuję powietrze. Słyszę Jonasa w gabinecie. Dźwięk zapinanego zamka przy jego kurtce sportowej przebija się przez ścianę. Wyjmuję piórnik i w możliwie bezdźwięczny sposób zaczynam temperować ołówki. Nagle w drzwiach staje Jonas. Podskakuję, zaskoczona, i upuszczam ołówek.

– Twoja mama mówi, że jedzenie jest gotowe – mówi Jonas i śmieje się, jakby uważał, że jestem zabawna. – Chyba powinienem był zapukać – dodaje, schylając się, by podnieść mój ołówek.

– Uhm, nie szkodzi – odpowiadam pośpiesznie i wstaję. – U nas wszystkie drzwi są otwarte.

Teraz brzmię jak mój tata. I oczywiście wolałabym, żeby zapukał. Pieką mnie policzki. Pomyśleć, że mogłam akurat tańczyć po pokoju w bieliźnie, tak jak to zazwyczaj robię.

Jonas przytrzymuje drzwi, kiedy wychodzę, i już mam zachichotać, ale zamiast tego gryzę się w rękę, schodząc do kuchni, która leży na drugim końcu mieszkania.

Mama siedzi przy okrągłym stole i wymachuje jakąś kartką papieru.

– Oto twoja lista klasowa – mówi, uśmiechając się tajemniczo. Podaje też kartkę Jonasowi. – A ta jest dla ciebie, Jonas.

Wyrywam jej kartkę z ręki i od razu oddycham z ulgą, kiedy widzę imię Idy.

– Yes! Będę w tej samej klasie co Ida!

Siadam i czytam dalej. Nie mogę znaleźć na liście Sofii, ale widzę, że Jonas będzie chodził do tej samej klasy.

Jonas nie zwraca uwagi na kartkę, tylko spogląda na zegar na ścianie.

– Za chwilę wylatują – mówi bez emocji.

Mama potakuje wyrozumiale.

– Żałujesz? – pyta.

Jonas kręci głową.

– W ogóle – mówi ze wzrokiem utkwionym w stół.

Mój tata podaje mu garnek z makaronem.

– Jeżeli chcesz, możemy o tym pogadać – proponuje. – I oczywiście, jeżeli nie chcesz, to też w porządku.

Jonas milczy. Jego uszy są czerwone. Ostrożnie nakłada sobie dwie łyżki świderków.

– Nie mam nic do powiedzenia – mamrocze.

– Nie ma sprawy – mówi tata.

Przy stole zapada cisza. Zwykle jest całkiem inaczej. Wciąż wpatruję się w listę. Znajduję na niej dwie osoby, których nie kojarzę. Jedna to dziewczyna o imieniu Johanne, druga to jakiś Marco. Muszą być nowi w szkole.

– Jutro może być całkiem ciekawie – mówię po to, aby przerwać ciszę.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.