Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy rozwój dziecka zaczyna się dopiero po narodzinach? A może znacznie wcześniej – w emocjach, przekonaniach i relacji z rodzicem? Ta książka zaprasza do spojrzenia na rozwój dziecka z szerszej perspektywy. Łączy wiedzę z zakresu fizjoterapii pediatrycznej, psychologii rozwojowej i integracji sensorycznej z refleksją nad tym, jak ogromny wpływ na dziecko mają słowa, emocje, poczucie bezpieczeństwa oraz codzienne doświadczenia. Marta Baca pokazuje, jak rozumieć sygnały wysyłane przez dziecko, czym naprawdę jest napięcie mięśniowe, dlaczego rozwój nie sprowadza się wyłącznie do osiągania kolejnych kamieni milowych oraz jak wspierać najmłodszych w sposób świadomy i pełen uważności. To książka dla rodziców, którzy chcą lepiej rozumieć swoje dzieci, dla terapeutów poszukujących szerszego spojrzenia na rozwój oraz dla wszystkich, którzy wierzą, że zdrowie dziecka buduje się nie tylko poprzez terapię i ćwiczenia, ale przede wszystkim dzięki bezpiecznej relacji. Bo największym prezentem, jaki możemy dać dziecku, jest zrozumienie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 94
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Copyright © Marta Baca, 2026
Projekt okładki: Dawid Duszka
Ilustracja na okładce: © www.stock.adobe.com
Redakcja: Magdalena Ceglarz
Korekta: ERATO
e-book: JENA
ISBN 978-83-68750-78-2
Wydawca
tel. 512 087 075
e-mail: [email protected]
www.bookedit.pl
facebook.com/BookEditpl
instagram.com/bookedit.pl
Niniejsza książka jest objęta ochroną prawa autorskiego. Całość ani żadna jej część nie mogą być publikowane ani w inny sposób powielane w formie elektronicznej oraz mechanicznej bez zgody wydawcy.
Ta książka powstała z inspiracji płynącej z bycia mamą dwóch chłopców. Adamie, to Ty każdego dnia pokazujesz mi, jak czuje się dziecko. Dziękuję Ci za piękną podróż, jaką jest macierzyństwo, za doświadczenie hipnoporodu, Twoje narodziny w wodzie w Domu Narodzin oraz za wszystkie nasze rozmowy, które potwierdzają słuszność mojej drogi.
Karolu, dziękuję Tobie za wniesienie światła do mojego życia, za to, że wiem, co znaczy prawdziwie się śmiać i wyrażać siebie. Patrząc na Ciebie, wierzę, że bycie sobą to najlepsze, co możemy sobie dać.
Mężu, pojawiłeś się w moim życiu w momencie, gdy zwątpienie brało górę. Manifestacja oraz początek naszej wspólnej drogi były zaskakujące i utwierdziły mnie w przekonaniu, że nic nie dzieje się bez przyczyny. To przekonanie daje mi siłę. Krocząc razem, choć tak bardzo się różnimy, wspaniale się dopełniamy. Kibicujesz mi w mojej drodze i to Ty zachęcałeś mnie do napisania tej książki.
Dla wszystkich rodziców, którzy chcą szerszej perspektywy niż wyłącznie przebywanie z dziećmi w domu. Chcą wnieść swoje światło w życie dzieci i poprowadzić zgodnie ze sobą. Dla terapeutów, którzy chcą poznać szerszą perspektywę spojrzenia na dziecko, oraz wszystkich, którzy, podobnie jak ja, wiedzą, że istnieje coś więcej niż tylko to, co widzimy.
Zapraszam Cię do świata dziecka, o którym można powiedzieć jedno – jest fascynujący. Choć bywa trudny do zrozumienia, prostym językiem pokażę Ci, jak możesz wspierać jego rozwój.
Marta Baca, urodzona w Polsce, jest znaną w środowisku medycznym fizjoterapeutką pediatryczną i ukończyła dodatkowo studia podyplomowe na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Brała udział w licznych kursach dotyczących rozwoju dzieci oraz dysfunkcji rozwojowych. Jest instruktorem masażu Shantala, terapeutką NDT-Bobath, terapeutką integracji sensorycznej, certyfikowaną absolwentką kursu Recall Healing. Prowadzi wraz z mężem Centrum Rehabilitacji NeuroActive sp. z o.o. w Warszawie w dwóch filiach, a motto firmy brzmi: „Dbamy o zdrowie w każdym wieku”. Odkąd urodziła drugiego syna, zajęła się tematyką holistycznego wspierania rozwoju dzieci we współpracy z rodzicem. Jest autorką projektu Marta Baca Academy – Akademia Rozwoju Dziecka, gdzie przekazuje wiedzę rodzicom, którzy chcą poznać mechanizmy wpływające na ich samopoczucie i relacje z dzieckiem w rodzicielstwie. Łączy wiedzę z zakresu fizjoterapii, psychologii oraz – według własnego podejścia – fizyki kwantowej ze zrozumieniem dziecka od chwili jego narodzin. Pracowała wiele lat z osobami z różnymi niepełnosprawnościami, również z dziećmi niekomunikującymi się werbalnie. Dało jej to podstawy do zgłębiania wiedzy o komunikacji pozawerbalnej, którą wykorzystują najmłodsze dzieci. Przekazuje swoją wiedzę licznym rodzicom i cieszy się uznaniem w swoim środowisku, o czym świadczy zajęcie 5. miejsca w rankingu najlepszych fizjoterapeutów. Na co dzień lubi spędzać czas na łonie natury, wsłuchując się w swoją intuicję.
Zdrowy rozwój nie oznacza braku trudności. Oznacza rozwój w zgodzie z ciałem, emocjami i indywidualnymi możliwościami dziecka – niezależnie od diagnozy. Napięcie mięśniowe to temat, który podczas wizyt lekarskich często omawiany jest bardzo ogólnie, bez wyjaśnienia, czym właściwie jest i z czego wynika. Czy, idąc ze swoim dzieckiem na pierwszą wizytę do pediatry, usłyszałaś takie słowa, jak: „Pani córka/syn ma obniżone/podwyższone napięcie mięśniowe”, „Jakieś to napięcie, wie pani… warto to skonsultować”. To? Ale co to właściwie jest?
Każdy z nas rodzi się z określonym napięciem mięśniowym. Nazwijmy je roboczo napięciem wyjściowym. Istnieje szeroko rozumiana norma napięcia mięśniowego, która dla rodziców bywa trudna do uchwycenia i zrozumienia. Można też mówić o optymalnym napięciu mięśniowym – stanie opisywanym przez kinezjologów (to osoby zajmujące się funkcjonowaniem układu mięśniowo-ruchowego), biomechaników i fizyków. Czym zatem charakteryzuje się takie napięcie mięśniowe? Czy jest to napięcie, jakie mają Robert Lewandowski lub Iga Świątek? Czy już jako dzieci urodzili się z optymalnym napięciem, czy osiągnęli je stopniowo dzięki naturalnemu rozwojowi, a później wieloletnim treningom?
W gabinecie często słyszymy pytania: „Czy moje dziecko ma napięcie mięśniowe?”. Od dziś zmieniamy sposób myślenia – każdy z nas ma napięcie mięśniowe, inaczej nie moglibyśmy funkcjonować.
Oceniając napięcie mięśniowe, możemy zobaczyć, że po lewej stronie tzw. normy znajdują się dzieci z niższym napięciem, a po prawej z wyższym. Dopiero dzieci ze znacznie obniżonym lub znacznie podwyższonym napięciem mięśniowym kwalifikują się do intensywniejszej fizjoterapii. Dzieci mieszczące się w tzw. szerokiej normie kwalifikują się do ogólnych zajęć ruchowych prowadzonych w sposób prawidłowy i ukierunkowanych na poprawę jakości ruchu. Jakości, która w istotny sposób wpływa na kształtowanie prawidłowej postawy ciała.
Rys. 1 Graficzne przedstawienie rozkładu napięcia mięśniowego
Zdrowy rozwój nie oznacza braku trudności. Oznacza rozwój w zgodzie z ciałem, emocjami i indywidualnymi możliwościami dziecka – niezależnie od diagnozy.
Na wykresie przedstawiono rozkład napięcia mięśniowego. Szeroko rozumiana norma rozwojowa pokazuje zarówno dzieci z podwyższonym, jak i z niższym napięciem mięśniowym. Wyjaśniając rodzicom, w którym miejscu na skali napięcia mięśniowego znajduje się ich dziecko, warto omówić, jakie mogą być objawy każdego z nich. Równie ważna jest ocena dziecka podczas badania funkcjonalnego przeprowadzonego przez fizjoterapeutę, które polega między innymi na obserwacji spontanicznej aktywności dziecka. Pomocne jest również dokładne zebranie wywiadu z rodzicami lub opiekunami.
Oceny napięcia mięśniowego dokonuje fizjoterapeuta, neurolog lub pediatra. Nie da się zrobić tego na oko.
Poniżej opiszę niepokojące sygnały, jakie mogą się pojawić w rozwoju dziecka w pierwszych latach jego życia i które powinny skłonić Cię do poszukiwań przyczyn obniżonego bądź podwyższonego napięcia mięśniowego. Nie oznacza to od razu konieczności rehabilitacji. Samo obniżone lub podwyższone napięcie mięśniowe, które mieści się w granicach normy i ocenione przez lekarza czy fizjoterapeutę, to jedynie sygnał, w jaki sposób warto wspierać dziecko, aby osiągało kolejne kamienie milowe we właściwym czasie i z odpowiednią jakością ruchu. Na tym etapie kluczowe są profilaktyka oraz instruktaż rodziców dotyczący tego, w jaki sposób bawić się z dzieckiem, pielęgnować je i nosić. Natomiast jeśli specjalista stwierdzi, że napięcie mięśniowe dziecka zbliża się do granicy normy lub ją przekracza, a dodatkowo występuje asymetria ciała, konieczne jest wdrożenie celowanych ćwiczeń.
Sygnały, które mogą Cię niepokoić w rozwoju dziecka. W fizjoterapii nazywamy je czerwonymi flagami:
To czas dużych przemian i doskonalenia zdobytych umiejętności. Możliwe są spore różnice indywidualne między dziećmi. Do szybszej konsultacji ze specjalistą powinny skłonić przede wszystkim: chodzenie na palcach, asymetria, silne odgięcia głowy oraz widoczne na brzuchu rozejście mięśni prostych brzucha objawiające się charakterystyczną wypukłością. W tym czasie dalej integrują się zmysły – dotyk, słuch, węch, wzrok, smak. Wiedząc, że do prawidłowego rozwoju dziecko potrzebuje harmonijnego rozwoju również zmysłów, niezwykle ważne jest wychwytywanie wczesnych sygnałów płynących od niego, które mogą wskazywać na konieczność stymulacji któregoś ze zmysłów lub podjęcia działań wspierających harmonijną integrację zmysłów.
Objawów, które mogą niepokoić w pierwszym roku życia dziecka, jest znacznie więcej. Zebrałam tutaj najważniejsze, które według mnie powinny skłonić do konsultacji z lekarzem bądź fizjoterapeutą. Coraz więcej rodziców zgłasza się na konsultację z dzieckiem po pierwszym USG bioder (chyba że coś bardzo niepokoi, to również wcześniej). To bardzo pozytywna zmiana. Niestety nie każdy terapeuta potrafi przeprowadzić taką konsultację w sposób, który nie będzie dodatkowo obciążał rodziców stresem. Bardzo często spotykam się z rodzicami, którzy nie otrzymali wystarczającej i uspokajającej odpowiedzi od innego specjalisty na podstawowe pytanie: „Czy moje dziecko dobrze się rozwija?”. Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta ani jednoznaczna, ponieważ podczas konsultacji mamy ograniczony czas na obserwację dziecka i rodzica. Choć na podstawie badania, analizy oraz wiedzy specjalistycznej możemy przewidywać dalszy rozwój dziecka, nasza ocena zawsze dotyczy jego aktualnego stanu. Dzieci cały czas się rozwijają. Odpowiednie wsparcie rodzica w tym czasie jest, moim zdaniem, kluczem profilaktyki i holistycznego wsparcia dziecka.
Mówiąc o napięciu mięśniowym, nie można pominąć rozwoju układu sensorycznego u dzieci. Na podstawie zmysłu dotyku spróbuję przybliżyć Ci, jak dziecko może odbierać otaczający je świat.
Zmysł dotyku jest reprezentowany przez receptory czuciowe, które bardzo licznie występują w skórze, a także na przykład we wnętrzu jamy ustnej i na powierzchni oka. Odbierają one ze środowiska zewnętrznego bodźce mechaniczne odczuwalne jako dotyk, ból, ucisk. Dzieci mogą reagować na bodźce odbierane przez zmysł dotyku nadwrażliwością bądź podwrażliwością. Jeśli dziecko jest nadwrażliwe, oznacza to, że do prawidłowego funkcjonowania jego układu nerwowego wystarcza mniejsza ilość, siła lub częstotliwość bodźców. Gdy bodźców będzie zbyt dużo, układ nerwowy zareaguje i możemy zaobserwować u dziecka reakcję lęku, ucieczki, krzyku lub płaczu. Jeśli dziecko będzie podwrażliwe, będziemy mieć do czynienia z sytuacją, w której samo dziecko będzie poszukiwało i dostarczało sobie większej ilości bodźców, żeby jego układ nerwowy był zaspokojony. Warto również wspomnieć, że wyróżniamy czucie powierzchniowe oraz głębokie (propriocepcję), które wspólnie wpływają na rozwój ruchowy i sposób odbierania bodźców przez dziecko. Najważniejszą informacją, którą chciałabym przekazać rodzicom, jest to, że dziecko oprócz rozwoju psychoruchowego jest w ciągłym rozwoju zmysłów.
Objawy, które powinny skłonić do dalszych całościowych poszukiwań przyczyn zachowania dziecka:
Częste pobudki w nocy – po 3. miesiącu życiaNiechęć do przytulaniaWciskanie się w ciasne przestrzenieNiechęć do zjeżdżalni, huśtawekNiechęć do brudzenia sięZauważanie przez dziecko metek w ubraniach, które koniecznie muszą być usunięte przed założeniem ubraniaPreferowanie określonych faktur, struktur w ubraniachWybiórczość pokarmowaZauważanie dźwięków, których my, dorośli, prawie nie dostrzegamyStymulacja wzrokowaUnikanie ruchu – spokojne dzieci lubiące raczej statyczne pozycjeNadmierna ruchliwośćOdkrywanie się podczas snuNiechęć do mycia/obcinania włosów
To zestaw podstawowych symptomów, które mogą (nie muszą!) świadczyć o rozchwianiu między dojrzałością poszczególnych zmysłów. Dotyczą dzieci po ukończeniu 18. miesiąca. Diagnozę zaburzeń integracji sensorycznej można przeprowadzić po ukończeniu 12. miesiąca życia. Jednak dużo wcześniej można wychwycić brak harmonii między zmysłami. Prowadzić to może do sytuacji, w której zmysły nie współpracują ze sobą prawidłowo, organizm dziecka ma trudności z przetwarzaniem bodźców, a dziecko nie czuje się rozumiane przez rodzica. W efekcie dochodzi do zmiany w zachowaniu dziecka. Jeśli stan ten utrzymuje się dłużej, może dojść do zaburzeń zachowania utrudniających funkcjonowanie w domu, przedszkolu czy szkole. Dziecko jest zdezorientowane, a rodzice dostają często sprzeczne informacje z placówki, do której uczęszcza. Rozpoczyna się poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Jak naprawić dziecko?”. Jak zapewne już zauważyliście, nie jest to przyczyna, a jedynie skutek. Kluczowe jest odnalezienie przyczyny oraz jak najszybsze wsparcie i edukacja rodziców. Celowo nie mówię tutaj o jak najszybszej terapii. Pierwszym krokiem powinna być edukacja rodziców, aby zrozumieli, z czego może wynikać zachowanie dziecka.
Często rodzice zgłaszają się z problemem: „Moje dziecko ma podwyższone napięcie mięśniowe, tak powiedział lekarz”. Niestety bez wyjaśnienia, co to oznacza. Dlatego celem niniejszej publikacji jest proste i przystępne wyjaśnienie, na czym polega rozwój dziecka i jak rozumieć napięcie mięśniowe.
Rozwój dziecka przebiega zgodnie z zasadą cefalokaudalną (od głowy do stóp) oraz zgodnie z zasadą proksymalno-dystalną, czyli od środka ciała na zewnątrz. Ocena napięcia mięśniowego polega między innymi na ocenie zdolności organizmu do przeciwstawienia się sile grawitacji. Jeśli znamy te zasady, to w pierwszej kolejności oceniamy napięcie centralne/posturalne. Jeśli dziecko ma obniżone napięcie mięśniowe w centralnej części ciała, to, aby skompensować swoje ruchy w przestrzeni, podniesione zostaną napięcia na obwodzie (stopy, dłonie, okolica orofacjalna).
Należy pamiętać, że u dzieci zdrowych, bez uszkodzeń neurologicznych, chorób genetycznych czy metabolicznych trzeba znormalizować napięcie mięśniowe, czyli przekierować napięcia z części dystalnych do proksymalnych (bliższych środku ciała), jeśli napięcie to jest oddalone od punktu 0 – idealnego napięcia mięśniowego. Brzmi dziwnie, no bo jak przekierować napięcie u 3-miesięcznego dziecka? Do tego służą techniki fizjoterapeutyczne, odpowiednia pielęgnacja, sposoby podnoszenia, noszenia, spędzania swobodnego czasu z dzieckiem, zabawa, karmienie i sen. Zobacz, ile to elementów. Tak samo środowisko, w jakim dziecko się rozwija, może stymulować prawidłowy jego rozwój, może mieć mały wpływ lub być ograniczające dla niego.
Chcesz, aby środowisko, w jakim rozwija się Twoje dziecko, było stymulujące bądź choćby nie szkodziło w prawidłowym rozwoju. Poniżej zbiór czynników, które mogą stymulować prawidłowy rozwój dziecka:
Używanie leżaczka – bujaczka do pół godziny łącznie w ciągu całej doby Mata – miejsce, w którym dziecko spędza najwięcej czasu w ciągu dnia aktywnieZabawki – angażujące wiele sfer rozwoju, zrozumienie, na jakim etapie jest dziecko i dostosowywanie zabawek do jego możliwościAranżowanie pomieszczenia tak, aby dziecko miało okazję wspinać się na niskie przeszkodyHałas – ograniczanie zbyt dużej ilości jednoczasowych bodźców Możliwość stworzenia bezpiecznej więzi – odpowiada za nią rodzicPiosenki pokazywankiBudowanie trójkąta relacji Zabawy w naśladowanieMotoryka mała – zabawki manipulacyjneEfektywna komunikacja – bycie zrozumianymWspólne przeglądanie/czytanie książekWspólne słuchanie muzykiNauka samodzielności – np. okno rozwojowe w nauce ubierania/rozbierania się przez dziecko to około 2,5 roku życia dziecka. Oznacza to, że właśnie wtedy jest najbardziej chętne do nauki tej umiejętności. Jeśli przegapimy ten okres i będziemy zbyt często pomagać dziecku, to w późniejszym etapie może mieć ono problemy z motoryką małą i niechęcią do ubierania i rozbierania się.Umiejętność wyznaczania granic przez rodzica, ponieważ dziecko lepiej się rozwija, kiedy ma wytyczone ramy, w których powinno się poruszać. Na wielu etapach nauki i tak będzie próbowało je przekraczać.Zabawy naprzemienne kształtują w dziecku sprawstwo, umiejętności komunikacyjne i relacje społeczne.Hierarchia w rodzinie to temat na osobny rozdział, ponieważ wiele moich obserwacji wskazuje na zamianę ról w rodzinach. Jeśli dziecko przejmuje głos decydujący w rodzinie, według rodzica świadczy to o jego trudnym charakterze, tymczasem poszukuje ono autorytetu, przywódcy, który byłby dla niego wsparciem. Podobnie wygląda sytuacja, gdy matka ma silną relację z synem, a ojciec zostaje odsunięty, zamiast na równi z matką stanowić fundament w rozwoju dziecka.
Gdybym wiedziała o tym wcześniej, inaczej bym zaaranżowała dom, mieszkanie, przestrzeń, a także zgłębiłabym wiedzę o różnych aspektach, które mogą wspierać rozwój mojego dziecka. Zawsze możemy zrobić coś lepiej. Nie o to chodzi. Wiedza, którą Ci przekazuję, to lata spędzone na słuchaniu opowieści i odpowiadaniu na pytania w gabinecie. Chcę, żeby coraz więcej rodziców w świadomy sposób wspierało rozwój swoich dzieci. `Niech ta wiedza się szerzy, powiedz o tych wskazówkach swojej przyjaciółce. Niech świadomość wpływania na kolejne pokolenia niesie się dla dobra dzieci.
Może przejdzie Ci przez myśl, bo przecież kiedyś tego nasi rodzice nie wiedzieli, jak wspierać rozwój dziecka, nie mówili, a żyjemy i mamy się względnie dobrze. No właśnie względnie.
Nie chodzi o jakąś wielką pracę, ale o wiedzę, dzięki której dzieci będą mogły rozwijać się w lepszych warunkach.
Gadżety stworzone dla dzieci to temat rzeka. Czy kupując tak wiele naszym dzieciom, stymulujemy ich rozwój, czy zaburzamy jego naturalny przebieg?
Odpowiedź ogólna – to zależy. Nie lubię takich odpowiedzi, bo wciąż nie wiadomo co robić. Zawsze coś od czegoś będzie zależeć. Jednakże uważam, że powinnaś mieć wiedzę, po co i na co są kolejne gadżety tworzone dla Twojego dziecka i czy naprawdę warto. Każdy z Was i tak wybierze to, co jest bliskie Waszym przekonaniom, namowom rodziny bądź co będzie po prostu prezentem od bliskiej osoby.
Gadżety to m.in.:
Leżaczki bujaczkiMaty edukacyjneZabawki interaktywneMotylki pod głowę dzieckaKrzesełka do karmienia
Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, które łóżeczko, wózek czy zabawka są najlepsze dla dziecka. Każde zdrowo rozwijające się dziecko choćby ze względu inne napięcie mięśniowe, jakie ma, będzie potrzebowało innego sprzętu. O tym powie Ci fizjoterapeuta, badając dziecko i patrząc, jakie ma wzorce ruchowe.
Moje dziecko rozwija się w rytmie, nie w pośpiechu.
Mały człowiek, jakim jest dziecko, jest w pełni zależny od rodzica. To rodzic jest pierwszym ogniwem, lustrem, w którym przegląda się dziecko. Od tego, co zobaczy, co poczuje i usłyszy od niego dziecko, zależy, jak będzie kształtował się jego rozwój.
U dzieci do 2. roku życia w przeważającej części zapisu EEG mózgu dominują fale delta. U dorosłej osoby są one wykrywalne w fazie głębokiego snu. Od 2. do 6. roku życia w zapisie przeważają fale theta, czyli takie, które u osoby dorosłej rejestrujemy w czasie hipnozy czy głębokiej medytacji. Dlatego też przez pierwsze lata życia dziecko chłonie wszystkie informacje, które do niego docierają, bezkrytycznie co do ich treści.
Oznacza to, że jeśli dziecko od poczęcia słyszy i odbiera od najbliższych mu osób negatywne komunikaty, to bierze je jako pewnik. Chcesz konkretniej? Jeśli powtarzasz dziecku: „Jesteś niedobry, słaby, jesteś leniwy”, to ono tak o sobie myśli. Tylko garstka dzieci jest w stanie nie zgodzić się z takimi osądami, ale zazwyczaj ich zachowanie można określić jako opozycyjno-buntownicze. Próbują z całych sił odzyskać siebie i pokazać światu, że ten nie ma racji.
Dodatkowo to, co czują nasze dzieci, zależy od tego, jakie my, rodzice, mamy przekonania na temat macierzyństwa, ojcostwa, rodzicielstwa, jakie wzorce przejęliśmy w sposób świadomy lub nieświadomy od własnych rodziców i otoczenia.
Wiemy z wielu badań naukowych fizyki kwantowej, że każde słowo ma określoną wibrację, że nasze myśli mają ogromne możliwości kreowania rzeczywistości. Zarówno tej wspierającej nasz rozwój, jak również tej niekorzystnie wpływającej na nas jako ludzi.
Aby wspierać rozwój naszych dzieci, musimy zacząć od początku. Tym początkiem jesteśmy my, ale również nasi rodzice i dziadkowie. Cała historia rodzinna ma wpływ na rozwój kolejnego pokolenia. Jeśli to, czego nauczyli nas rodzice, jest w zgodzie z naszymi przekonaniami, to będziemy chętnie i w łatwy sposób drogowskazem dla swoich dzieci.
Jednak sytuacja się zmienia, jeśli to, co otrzymaliśmy, nie wspierało nas w takim stopniu, jakbyśmy tego oczekiwali. Wtedy, nim zdecydujemy się na potomstwo, powinniśmy zrobić porządek z własnym życiem. Brzmi kontrowersyjnie, niepopularnie, ale taka jest prawda. Oprócz nauk przedmałżeńskich, bez względu na wyznanie, większość z nas wie, że trzeba się przygotować do nowej roli. Do roli matki i ojca też się przygotowujemy. Tylko w jaki sposób? Robiąc badania medyczne, żeby upewnić się, czy dziecko jest/będzie zdrowe, przyjmując leki i suplementy, które mają wspierać jego zdrowie. Czytając na temat macierzyństwa, wyprawki czy przygotowania pokoju na przyjście maluszka. Część przyszłych rodziców już na tym etapie czyta poradniki psychologiczne o rozwoju dziecka po porodzie.
A czy ktoś kiedyś powiedział Ci wprost, zacznij od siebie? Zacznij przygotowania od swoich emocji, odczuć i przekonań?
Dzieci rozwijają się emocjonalnie prawidłowo przy stabilnych dorosłych.
Czy zastanawiałaś się, dlaczego, żeby uzyskać prawo jazdy i zostać pełnoprawnym kierowcą, trzeba zdać egzaminy teoretyczne i praktyczne trwające wiele godzin, a do bycia mamą i tatą już nie. To nasza odpowiedzialność za nową istotę, to prawdziwy sprawdzian. Każdy z nas ma wolny wybór i każdy po swojemu kształtować będzie swoje dziecko, nie zagrażając innym osobom. Możliwe, że przeszkadzając swojemu dziecku rozwijać się na maksimum jego możliwości.
Będąc świadomym rodzicem, a sięgając po tę pozycję, zapewne takim jesteś, wiesz już, jak bardzo ważne są podstawy, aby pomóc dziecku wzrastać, rozwijać się, nie przeszkadzać mu, a być nauczycielem takim, jakiego dzieci potrzebują.
Dlatego apeluję do wszystkich rodziców oraz przyszłych rodziców, aby świadomie wspierali rozwój dzieci. Aby to zrobić, trzeba zacząć od siebie. Ale można również robić to równolegle.
Kiedy ja się reguluję, dziecko uczy się regulować.
W gabinecie zwróć uwagę, z jakiej pozycji rodzic zwraca się do dziecka. Zobacz jego mowę pozawerbalną, a zobaczysz więcej. Zastanów się nad doborem pytań i określeń dziecka, które stosujesz przy rodzicu. Zauważ, czy możesz swobodnie porozmawiać z rodzicem, może on napisać w dwóch zdaniach, z jakim problemem przyszedł. Żadne dziecko nie chce słyszeć i czuć, że coś jest z nim nie w porządku. Dzieci biorą takie słowa za pewnik je określające. Dlatego tak ważne jest wyczucie sytuacji i słowa, jakie wypowiadamy na wizytach. Jeśli na pierwszej wizycie nie uda Ci się zbadać wszystkiego, co zaplanowałaś, pamiętaj, że to pewien proces, który powinien mieć początek, rozwinięcie i zakończenie.
Rodzice bardzo często opowiadają, że terapeuta robił coś, ale nie wiedzą co i nie rozumieją, jak ma to poprawić stan dziecka.
Dla lepszych efektów warto najczęstsze dolegliwości, z jakimi zgłaszają się pacjenci (czy do fizjoterapeuty, czy do logopedy, neurologopedy, terapeuty integracji sensorycznej i innych) mieć opracowane, żeby przekazać od razu rodzicom. Na swoich szkoleniach uczę terapeutów, że każdy rodzic ma inny sposób reagowania, który wpływa na dziecko. W przypadku rodzica o lękowym stylu reagowania używanie bardzo specjalistycznego języka, którego opis może być niejasny, a tym samym jeszcze bardziej przerażający, może nasilić jego lęk i nieświadomie przekazać go dziecku. Z drugiej strony rodzicom, którzy chcą aktywnie angażować się w proces wspierania dziecka, przekazanie zbyt mało informacji będzie niewystarczające. Tacy rodzice potrzebują konkretnych wskazówek, ćwiczeń, a najlepiej, jeśli mogą je przećwiczyć z dzieckiem, na sali pod okiem terapeuty. Dlatego jeszcze raz powtarzam: wspieranie rozwoju dziecka nie powinno odbywać się w oderwaniu od kontaktu z rodzicem, który możemy kształtować i modelować dzięki kompetencjom miękkim terapeuty.
Gdy rodzi się dziecko, większość pytań otoczenia oraz wizyt u specjalistów koncentruje się wokół pojęć: „norma dla danego wieku rozwojowego”, „dysfunkcja w obszarze”. Rozwinę ten temat, podając przykłady, które pomogą lepiej go zrozumieć.
W rozwoju psychoruchowym dziecka są tak zwane widełki rozwojowe, w których umiejętność dziecka, aby zostać uznana za mieszczącą się w normie, musi mieścić się w określonym przedziale czasowym. Przykładem może być obrót dziecka z pleców na brzuch, w przypadku którego widełki przewidują taką aktywność między trzecim a szóstym miesiącem życia. W związku z tym, jeśli dziecko ośmiomiesięczne nie obraca się z pleców na brzuch, jego rozwój w tym zakresie wykracza poza przyjęte normy rozwojowe. W podobny sposób można analizować każdą aktywność dziecka. Czyli przypisać jego umiejętności do określonych tabel i schematów oraz sprawdzić, czy mieszczą się w przyjętych normach. Dla specjalistów jest to konieczne, aby sklasyfikować dzieci oraz wyłapać te, u których występują dysfunkcje w jednym bądź w kilku obszarach rozwoju.
Jednak patrząc w holistyczny sposób na dziecko, wiemy, że jedna aktywność jest powiązana z drugą, a do tego z rozwojem emocjonalnym i komunikacyjnym. Dlatego osoba, która ocenia rozwój dziecka, powinna znać całą sytuację jego i rodziny. Jest to bardzo ważne. Rodzic po komunikacie o dysfunkcji w obszarze rozwoju ruchowego, motoryki małej zazwyczaj nie zrozumie, dlaczego podjęcie rehabilitacji jest ważne dla jego dziecka. Aby to pojąć, ważne jest poznanie przyczyny i pierwotnej istoty bycia poza normą rozwojową. A często słyszę: „Pani Marto, Krzyś ma zdiagnozowane napięcie mięśniowe. Czy pani go wyleczy?”. Zastanawiam się wtedy, jak w XXI wieku może być tak wielkie nieporozumienie dotyczące zrozumienia istoty rozwoju człowieka. I naprawdę nie trzeba być specjalistą, ale trafiając do kolejnych specjalistów, trzeba pytać o przyczynę. Rodzice, którzy dowiadują się, że dziecko ma problem z asymetrią, napięciem, jest opóźnione ruchowo, bo nie siedzi w wieku 11 miesięcy, boją się. Lęk zaś powoduje nieprawdopodobne emocjonalne zachwiania nastroju, które widzi i czuje dziecko. Kiedy rodzic się boi, spada jego odporność, częściej choruje zarówno on, jak i jego dziecko.
Taki rodzic sam potrzebuje wsparcia, aby być wsparciem dla dziecka. Większość rodziców, kiedy usłyszy diagnozę, że coś dolega ich dziecku bez wytłumaczenia, jest przerażona. Szuka w internecie informacji, szuka potwierdzenia, porównuje z innymi dziećmi i panicznie boi się, że maluch jest chory.
Co odczuwa dziecko?
Strach, niezrozumienie, brak bycia rodzica w pełni z nim.
Jak to wpływa na jego rozwój?
Jeśli sytuacja się wydłuża, wpływa to podświadomie na poczucie bezpieczeństwa dziecka.
Kolejne wizyty, kolejne porównywania. Kolejne zmiany i szukanie potwierdzenia, że wszystko jest okej. Dziecko słyszy i koduje, co się wokół niego dzieje. Nie dochodziłoby do tej kaskady reakcji, gdyby pierwsza osoba, która skłania się do diagnozy, tłumaczyła przyczyny i potraktowała rodzinę całościowo.
Pytać i prosić o wyjaśnienie kwestii rozwoju dziecka. Każda wątpliwość powinna być przedyskutowana ze specjalistą. Należy spisywać swoje spostrzeżenia, nagrywać krótkie filmy. Pokazywać je na wizytach, żeby terapeuta mógł szerzej ocenić rozwój dziecka. Widząc dziecko przez 45 minut na sali, możemy nie dostrzec tego, co najbardziej martwi rodzica.
Kiedy patrzę na moje dziecko bez etykiet, zaczynam widzieć nie to, co odstaje od normy, lecz to, co potrzebuje więcej mojego zrozumienia.
Zaczynajmy jako specjaliści od powiedzenia o dobrych aspektach, znajdujmy nawet małe postępy, ubierajmy w słowa umiejętności dziecka, aby zachęcać je do ruchu, powtarzania głosek czy masażu. Ciągłe porównywanie do normy dzieci, które wymagają wspierania rozwoju, jest często dołujące i zniechęcające. Musimy mieć w głowie prawidłowy rozwój dziecka, ale powinniśmy również stosować regułę SMART celów, aby były one osiągalne i realne. Dzięki temu będziemy aktywniej uczestniczyć w ewaluacji procesu terapeutycznego, a także mieć z niego większą satysfakcję. Jeśli coś nie idzie w terapii, zatrzymaj się i zobacz, czy cel, jaki postawiłaś, jest adekwatny do momentu, w jakim znajduje się dziecko. Może w jego otoczeniu zdarzył się emocjonalny rollercoaster i wymaga teraz większej stabilności, poczucia bezpieczeństwa, a nie wprowadzania nowych rzeczy, które są dla niego trudne i zaniżają poczucie – umiem, potrafię. Część z założeń terapeutycznych jest modyfikowalna i to od naszych otwartych serc zależy, jak poprowadzimy wspieranie rozwoju.
Bez względu na to, co porównujemy, jako ludzie lubimy mieć punkt odniesienia. Często porównujemy i oceniamy bez większego zastanowienia. Jednak zastanówmy się, czy są jakiekolwiek korzyści porównywania naszych dzieci z innymi w rodzinie i w naszym otoczeniu. Niby chcemy, aby dziecko było takie, jakie jest, ale rodzicom często towarzyszą wstyd, smutek, zatroskanie, lęk o przyszłość, kiedy okazuje się, że ich maluch odstaje od rówieśników. Każdy z rodziców mierzy się z tymi emocjami w inny sposób i najlepiej jak potrafi. Jednak gdy nasze dziecko cały czas słyszy, że jest słabsze, że musi ćwiczyć, żeby było takie jak inni, żeby się starało, bo będzie odstawać, wcale to go pozytywnie nie motywuje. W głębi serca domyślam się, z czym zmagają się wewnętrznie tacy rodzice. Jednak dziecko tego nie wie i dostaje komunikat, że nie jest wystarczające, że musi zasłużyć na pochwałę, na zauważenie. Dzieje się to na bardzo subtelnym poziomie. A gdyby tak rodzic najpierw zastanowił się, jak się czuł, kiedy sam był porównywany do innych, jak bardzo było mu wtedy smutno, jak czuł, że nie spełnia oczekiwań swoich rodziców.
Dziecko przegląda się w rodzicu jak w lustrze i zbiera informacje o sobie na podstawie tego, co słyszy i czuje. Tak kształtuje się jego postrzeganie siebie w stosunku do świata. Tak wyodrębnia siebie jako jednostkę niepołączoną silnie z mamą, tworząc własne ja (około 2. roku życia). Jest to niezbędna umiejętność, która jest modelowana przez opiekunów. Nacisk na dzieci, aby szybciej osiągnęły kolejne kamienie milowe, jak mówienie, samodzielne jedzenie, skakanie, wcale nie przyspiesza tego rozwoju, a tworzy presję. Badania prowadzone przez prof. Gruszczyk-Kolczyńską* (zeszyt) pokazują, w jaki sposób dzieci uczą się nowych umiejętności. Jest to ściśle powiązane z kształtowaniem odporności emocjonalnej. Dzieci pozostające w stresie i pod presją myślą o tym, aby przetrwać albo uciec znacznie częściej niż o nauczeniu się czegokolwiek. Te emocje są silniejsze, a substancje, jakie się wtedy wytwarzają w organizmie dziecka, blokują przyjemne doznania, jakie mogą wiązać się z nauką poprzez zabawę. Jedynie wtedy, gdy dziecko czuje się bezpieczne i nieoceniane, może otworzyć się i chłonąć całym sobą nowe umiejętności bez względu na stopień dysfunkcji.
Z porównywaniem dzieci wiąże się też rywalizacja. Jest ona wskazana na pewnym etapie rozwoju i nawet wprowadza się zabawy z elementami rywalizacji, aby maluchy mogły rozwijać swoje kompetencje. Zdrowa rywalizacja pozwala samemu sobie zobaczyć, ile mamy wewnętrznej siły, aby sprostać zadaniu. Tworzy to również odporność emocjonalną. Jednakże porównywanie dzieci, kiedy które zaczęło chodzić czy mówić, jest bardzo krzywdzące i zabarwione podtekstami emocjonalnymi istotnymi dla dzieci. Czym innym jest zwykła informacja niezbędna do oceny rozwoju dziecka, a czym innym werbalne porównywanie maluchów, zwłaszcza gdy są blisko.
Jeżeli dziecko urodziło się z niższym wyjściowo napięciem mięśniowym, to duże prawdopodobieństwo, że obracać z pleców na brzuch zacznie się bliżej szóstego miesiąca życia, siedzieć około 9–10, a chodzić po ukończeniu roku. Patrząc na dziecko z wyższym napięciem mięśniowym, możemy mieć sytuację taką, że zacznie siedzieć w wieku sześciu miesięcy, a chodzić, mając 10 miesięcy. Czy te dzieci mieszczą się w normach aktywności ruchowych? Tak. W związku z tym, czy któreś z tych dzieci jest lepsze? Albo słabsze?
Dzieci bez względu na rodzaj napięcia mięśniowego mają tendencję do pewnych postaw ciała. Dlatego najlepiej wytłumaczyć rodzicom, w jakim momencie rozwoju jest ich dziecko i jak wpływać na poprawę jego rozwoju.
W psychosomatyce osób dorosłych wiele publikacji opisuje postawę ciała i porównuje ją ze stanem psychicznym danej osoby. I tak ludzie pewni siebie będą chodzili w pozycji wyprostowanej z lekko uniesioną głową, a osoby lękliwe będą chowały się w ramionach i kuliły. Czy patrząc klinicznie na ich sylwetki, powinni zacząć ćwiczyć? Jeżeli ktokolwiek ma rozpocząć aktywność fizyczną, to dlatego, że tego potrzebuje, aby lepiej się poczuć lub gdy ma dolegliwości. W związku z tym, jeśli mamy 6-letnią wrażliwą dziewczynkę zawstydzaną przez dorosłych, to jej postawa ciała będzie zdecydowanie różnić się od postawy dziecka prawidłowo się rozwijającego, pewnego swoich możliwości. Dodajmy jeszcze, że są to dzieci, które wyjściowo urodziły się z równym napięciem mięśniowym. Dlatego ważna jest indywidualna ocena dziecka z porównaniem wcześniejszych etapów jego rozwoju.
Jako dorośli widzimy wiele różnic między sobą i często nawet podkreślamy indywidualność każdego z nas i doceniamy ją. Popatrzmy takimi oczami na nasze dzieci, których rozwój jest indywidualny i niepowtarzalny, bo ich rozwój jest w zupełnie innym środowisku rodzinnym, gdzie wpływ przekonań, emocji i postaw osób najbliższych ma największe znaczenie.
Zastanów się, czy lubisz, gdy ktoś porównuje Ciebie z kimś? Raczej większość z nas nie lubi i denerwuje się na takie porównania. Jeśli porównujesz swoje dziecko, to nie rób tego przy nim. Dzieci słyszą i czują od początku i poczucie bycia niewystarczającym dla najbliższej osoby podkopuje ich wiarę w siebie. Im mniej i rzadziej, tym lepiej, choć zdarza się każdemu. Porównywanie to także ciągłe ocenianie dziecka według szeroko pojętych norm, według swoich standardów na aktualny stan wiedzy. Co możesz zrobić dzisiaj? Spróbować zobaczyć dziecko takim, jakie jest tu i teraz.
Moje dziecko nie przyszło na świat po to, by być jak ktoś inny. Przyszło po to, by być sobą – a moją rolą jest to zobaczyć.
Porównujmy dzieci w procesie terapeutycznym do ich indywidualnego stanu i postępu. Znając wyjściowe napięcie mięśniowe dziecka, możemy spodziewać się określonej postawy ciała. Na pewne rzeczy mamy wpływ, na inne zupełnie nie, bo taką dziecko ma konstytucję ciała. Ważne, aby pokazywać realnie możliwe rezultaty i wspierać rodzica w zrozumieniu połączenia ciała, sensoryki i emocji dziecięcych. Nawet jeśli nie do końca sam jako terapeuta je znasz lub rozumiesz, warto, abyś zrozumiał, że nie da się leczyć samego ciała w oderwaniu od pozostałych aspektów. Rozwój dzieci jest psychofizyczny i takie wsparcie powinno ono od nas otrzymać.
*E. Gruszczyk-Kolczyńska, E. Zielińska, Wspomaganie rozwoju umysłowego czterolatków i pięciolatków. Książka dla rodziców, terapeutów i nauczycieli przedszkola. Warszawa 2004.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
O każdym z poruszanych tematów w książce, którą czytasz, można by napisać kolejną obszerną publikację. Celem niniejszej książki jest przybliżenie tematu podświadomości i jej wpływu na kształtowanie umysłów kolejnych pokoleń. Jak wielki mamy wpływ wspierać ten rozwój, a jakie są jego ograniczenia. Możemy żyć codziennie, wybierając wdzięczność i okazując ją naszym dzieciom, podopiecznym, dzieciom na terapiach. Dzięki tej kropli dzieci będą mogły wzrastać, a wiemy, że mała kropla drąży skałę. To ta mała kropla, to małe ziarno, które zasiewam poprzez treści mi bliskie i wierzę, że wzbudzają w Tobie ciekawość, chęć pogłębiania wybranych tematów, po prostu wniosą w Twoje życie wartościową treść, która pozwala się rozwijać.
Praktyczne wskazówki dla rodziców, terapeutów wspierających rozwój dzieci, zarówno fizjoterapeutów, jak i logopedów, neurologopedów i wszystkich osób, dla których rozwój dziecka jest ważny.
Porady są drogowskazami. To Ty decydujesz, w którym kierunku pójdziesz.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
1. Najpierw reguluję siebie, potem wspieram regulację dziecka.
2. Moja obecność jest interwencją.
3. Nie naprawiam – towarzyszę.
4. Zachowanie jest komunikatem – nie problemem.
5. Odpowiadam na potrzebę, nie na objaw.
6. Nie biorę odpowiedzialności za to, co nie należy do mnie.
7. Granice są formą troski, nie dystansu.
8. Nie oceniam rodzica – rozumiem jego historię.
9. Pokora jest moim kompasem.
10. Nie udaję, że wiem – szukam, pytam, słucham.
11. Relacja jest ważniejsza niż metoda.
12. Moja praca zaczyna się tam, gdzie kończy się ocena.
Kodeks nie jest zbiorem zasad do odhaczenia. Powinien być przypomnieniem, że w centrum naszej pracy zawsze stoi człowiek – mały lub duży – ze swoją historią, napięciem, nadzieją i potrzebą bycia widzianym.
Nie zawsze musimy być idealni. Możemy się mylić, szukać, uczyć, zatrzymywać. Ale dopóki zostajemy uważni, pokorni i gotowi do spotkania, dopóty jesteśmy w miejscu, z którego naprawdę może wydarzyć się zmiana.
Twoja praca ma znaczenie większe, niż kiedykolwiek usłyszysz od rodziców, zespołu czy świata. Ale dziecko – ono wie. Ono czuje. I ono to zapamięta.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Tekst dostępny w pełnej wersji książki.
