Kłamstwo - Care Santos - ebook
Opis

Xenia była do tej pory wzorową uczennicą, która marzy o dostaniu się na medycynę. Jednak ostatnio przestała przykładać się do nauki. Okazuje się, że dziewczyna się zakochała, ale nie w chłopaku z klasy, tylko w zjawie, kimś, kogo poznała przez Internet i z kim podzieliła swoją czytelniczą pasję.

Po tym, jak chłopak odmawia spotkania "w realu", Xenia postanawia zrobić mu niespodziankę i na podstawie niewielu informacji, jakie o nim posiada, próbuje go odnaleźć.

Z przerażeniem odkrywa, że wszystko, co jej o sobie powiedział, było oszustwem, nawet jego imię i zdjęcie, a w tajemniczej przesyłce dziewczyna znajduje... dziennik mordercy. Kim tak naprawdę jest wirtualna bratnia dusza Xenii?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 150

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału: Mentira

Copyright © by Care Santos

Copyright © for Polish translation by Akapit Press sp. z o.o.

Dofinansowano ze środków Institut Ramon Llull

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

Przekład: Karolina Jaszecka Redakcja: Magdalena Granosik Korekta: Joanna Lewandowska Skład i łamanie: Witold Kowalczyk

Zdjęcie na okładce: © Chepko Danil Vitalevich / Shutterstock Wydanie I, Łódź 2018

ISBN 978-83-66106-25-3

AKAPIT PRESS SP. Z O.O.93-410 Łódź, ul. Łukowa 18 B tel. 42 680 93 70www.akapit-press.pl [email protected] [email protected]

Skład wersji elektroczniej: [email protected]

– Życie jest grą, mój chłopcze. Życie jest grą, której prawideł należy przestrzegać.

– Wiem, proszę pana. Wiem.

Buszujący w zbożu J.D. Salinger

Według statystyk w ciągu jednego roku ponad osiemnaście tysięcy przestępstw zostało popełnionych przez nieletnich. Najczęściej były to kradzieże samochodów, pieniędzy i urządzeń elektronicznych (głównie telefonów komórkowych). Dochodziło do nich w różnych miejscach: w samochodach, w supermarketach, na ulicy, w domach prywatnych… Ogółem 9782 napady rabunkowe.

Wśród młodocianych złodziei najliczniejszą grupę stanowią siedemnastolatki. To trudny wiek. Przypuszczalnie między szesnastym a osiemnastym rokiem życia młodzież się nudzi. Rzecz w tym, że w ciągu tylko jednego roku policja zatrzymała ponad trzy tysiące siedemnastoletnich złodziei, gdy czternastoletnich było o połowę mniej, bo 1505.

Kolejnym, po kradzieżach, rodzajem naruszeń prawa wskazywanym przez statystyki, są przestępstwa uszkodzenia ciała – za ich popełnienie zostało skazanych 2416 nieletnich. Do „uszkodzenia ciała” dochodzi, kiedy bijesz się z drugą osobą i w konsekwencji sprawiasz jej silny ból fizyczny.

Następna w statystykach jest przemoc: 267 przypadków. Przepisy definiują ją jako „przestępstwo przeciwko wolności i integralności cielesnej”.

I wreszcie docieramy do końca listy przestępstw – do zabójstw. Przepisy prawne mówią o „Zabójstwie i jego rodzajach”. Ogółem czterdzieści cztery wyroki skazujące. Wcale nie mało. W tych czterdziestu czterech przypadkach czterdziestu trzech zabójców to chłopcy. Jedyna dziewczyna–zabójczyni miała w chwili popełnienia przestępstwa szesnaście lat. W tej grupie znów prym wiodą siedemnastolatki; było ich aż dwudziestu. Szesnastoletnich morderców też jest sporo, choć nie aż tylu; oficjalne statystyki wymieniają trzynastu. I tak trudno to sobie wyobrazić, prawda? W tarocie trzynasta karta przedstawia śmierć. Oprócz tego ośmiu morderców to piętnastolatki, a trzech – czternastolatki. Tylko trzech miało czternaście lat. Trzech to bardzo mało.

Sędziowie sądów dla nieletnich nie chcą nic wiedzieć o przestępstwach popełnianych przez dzieciaki, które nie ukończyły 14 lat. Do tego wieku jesteś dzieckiem, niewinną istotą, niepodlegającą odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwa. To oznacza, że możesz robić, co chcesz, i nie poniesiesz za to konsekwencji. Jesteś uważany za kogoś, kto jeszcze nie rozumie reguł, jakimi rządzi się świat. Kimś, kto nie zakosztował jeszcze gorzkiego smaku życia. Jesteś uprzywilejowany; nie istniejesz dla wymiaru sprawiedliwości.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych trzech morderstwach dokonanych przez czternastolatków. Trzy wyjątki wśród wyjątków. Specjaliści powiedzieliby, że młodociani zabójcy są rzadkością, ponieważ zabójstwo jest zbyt ciężkie do popełnienia, wymaga wielkiego wysiłku; ludzie tak łatwo nie dają się zabić. Najwidoczniej jednak czasami to się zdarza. Jesteśmy gatunkiem szaleńców. W odpowiednich okolicznościach każdy z nas jest zdolny do wszystkiego. W społeczeństwie muszą istnieć czarne owce, od których reszta stada trzyma się z dala. Możecie spać spokojnie; na szczęście czternastoletni mordercy są wyjątkami.

Jestem jednym z tych wyjątków. Odstępstwem od reguły w statystykach.

Czasami zastanawiam się, co zrobili ci dwaj pozostali.

I

— 1 —

Moi rodzice są strasznie nudni. Co wieczór po kolacji dyskutują na zagmatwane tematy: o bankierach, kryzysie, Stanach Zjednoczonych, bezpieczeństwie światowym, przestępczości, biedzie… Wyglądają, jakby brali udział w tych niekończących się telewizyjnych debatach, które są nudniejsze od koncertów w filharmonii. Naprawdę ich nie rozumiem. Nigdy się nie kłócą, ale o trudnych sprawach mogą gadać w nieskończoność. Dziwne.

Niedawno znów wkręcili się w taką dyskusję. W wiadomościach pokazano, jak młody wysoki blondyn okładał pięściami po twarzy jakiegoś nieszczęsnego chłopaka w wagonie metra. „Atak na tle rasistowskim, bez żadnego dodatkowego motywu”, brzmiał komentarz. Ofiarą był Azjata pochodzenia mongolskiego. Napastnika zatrzymała policja, a sędzia kazał go umieścić w ośrodku dla nieletnich. Na zdjęciach nie widać jego twarzy, bo zamazano ją przezroczystym paskiem. Mama wytłumaczyła mi, że prawo chroni w ten sposób przestępców, którzy są nieletni. Mój ojciec, słysząc to, się skrzywił; najwyraźniej nie zgadzał się z takim podejściem. Zdaniem mamy młodzież zasługuje, żeby dać jej szansę, bo kiedy ma się siedemnaście lat, wszystko można jeszcze naprawić. Ojciec zapytał, czy to znaczy, że staje po stronie przestępców.

– Tym biednym chłopakiem na pewno nikt się nie zajmował. Inaczej wiedziałby, jak się zachowywać, i nie postąpiłby w ten sposób – odpowiedziała.

– Daj spokój! Siedemnastolatek potrafi doskonale odróżnić dobro od zła. A kto obroni tego pobitego biedaka? – wybuchł ojciec.

– Oczywiście wszyscy – stwierdziła mama. – Ofiary zawsze bronią wszyscy. W naszym społeczeństwie najlepiej jest być ofiarą.

Bla, bla, bla. Gadanie jak zwykle.

Dla mojej mamy „zajmowanie się” mną – jestem jedynaczką – oznacza mnóstwo strasznych rzeczy: nie pozwala mi zakładać do szkoły ubrań, które mi się podobają; kiedy wychodzę z domu, zamęcza mnie tysiącami pytań; zabiera mi telefon komórkowy o dziesiątej wieczorem pod pretekstem, że trzeba go naładować; nie pozwala mi wchodzić do Internetu, kiedy leżę w łóżku (nawet w weekendy!), a co gorsza, nie zgodziła się, żeby laptop był w moim pokoju. Tak, tak, masakra. Muszę odrabiać prace domowe w kuchni tylko dlatego, że ona chce „wiedzieć, co robię”, gdy korzystam z Internetu. Wręcz nie cierpię, kiedy co jakiś czas staje za moimi plecami i podgląda, czy czasem nie robię czegoś niedozwolonego. To mnie tak strasznie wkurza!

– Wyobrażasz sobie, ile pracy domowej zadają mi w budzie? – zapytałam, żeby sprawdzić, czy zdaje sobie z tego sprawę. – Poza tym jestem już duża i sporo wiem o zagrożeniach w sieci.

Wszystko na nic, mama nie daje się przekonać. Jakby mi nie ufała. Nie pozwala mi nawet wchodzić do Internetu w telefonie. Niewiarygodne! Tata patrzy na mnie z zaciśniętymi ustami i wydaje mi się, że mnie rozumie, ale też nie wie, jak przekonać mamę. Oboje wiemy, że to niemożliwe.

Pewnego razu powiedział mi:

– Nie chodzi o to, że mama ci nie ufa, Xeniu. Po prostu w Internecie czyha wiele niebezpieczeństw, których jeszcze nie rozumiesz i to nas przeraża. Mamę i mnie.

– Wiem, o co chodzi! Nie jestem już małą dziewczynką.

Ojciec pokręcił głową.

– Za kilka lat nas zrozumiesz.

– Obawiam się, że was nigdy nie da się zrozumieć – mruknęłam, a ojciec się zaśmiał.

Tatę łatwo jest doprowadzić do śmiechu. To mi się w nim podoba. Możemy rozmawiać o różnych rzeczach, bo tata się nie denerwuje tak bardzo jak mama i nie traktuje mnie, jakbym miała dziesięć lat. Nie mam przed nim tajemnic. Na przykład tamtego wieczoru prawie wygadałam mu się o Marcelu. Tak bardzo chciałam to zrobić: opowiedzieć mu, jak wszystko się nagle zmieniło i że jestem szczęśliwa, czuję się dziwnie, inaczej. Od wielu dni nie mogę myśleć o niczym innym.

Gdybym mu o tym powiedziała, jestem pewna, że nie usłyszałabym żadnego typowego rodzicielskiego kazania. Ale za to on wygadałby się mamie. Tata i mama zawsze sobie o wszystkim mówią.

Na szczęście nie pisnęłam ani słowa.

Na szczęście?

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.