Jest - Marcin Orliński  - ebook

Jest ebook

Orliński Marcin

0,0

Opis

Akcja tego poematu rozgrywa się na terenie ogródków działkowych. Są tu biologia, historia i filozofia, a bohater liryczny (czy dramatyczny) zachowuje do siebie wspaniały dystans. Trzynastozgłoskowiec brzmi w tej książce absolutnie naturalnie. Orliński pisze o ważnych sprawach, ale jego wirtuozeria i poczucie humoru sprawiają, że te wiersze chce się czytać od pierwszego do ostatniego z niegasnącą uwagą i satysfakcją.

Bohdan Zadura

 

Jest klasycznie. Jest awangardowo (w oldskulowym rozumieniu pojęcia). Jest przewrotnie, jest błyskotliwie, jest zarazem zabawnie i poważnie. Jest przemyślana, sprytnie spięta całość, której uroda tkwi w rozbrykanych szczegółach. Jest wreszcie brawura, bo tak się serio zabawić ze świętościami polszczyzny i totemem idei może tylko pisarz odważny swoim warsztatem, uczciwością i żarliwą miłością do literatury.

Marta Podgórnik

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 11

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Marcin Orliński

J e s t

OSTROGI

Kraków 2026

***

Jest ogród, a w ogrodzie ślady po człowieku:sprzęty, śmieci i meble, co mają z pół wieku.

Ktoś postawił tu chatę, lecz chata się sypie: łypie na mnie taboret i skarpeta łypie.

Łypie rozbite okno, widać przez nie ściany, łypie też kran przed wejściem, kaprawy, pijany.

Gapią się stare grabie, gapi stara kosa. Grabie patrzą spode łba, a kosa – z ukosa.

Gapi się pół Wszechświata, jeśli spojrzeć w górę, wyczuwam w tym patrzeniu flirt i awanturę.

Stoję więc jak ten kołek z niewiedzą i lękiem: grabie, koso, kosmosie, proszę was o rękę.

***

Jest ogród, a w ogrodzie panoszy się inne, rośnie, skrzypi, szeleści, winne i niewinne.

Wchodzę tu jak do siebie, choć nikt mnie nie prosił, w plecaku mam obcęgi, na coś się zanosi.

W obcęgach jest nagroda, podobnie w kosiarce, szykuj się, mój ogrodzie, na śmiertelne harce.

Szykujcie się owady – bąki, pszczoły, osy – kto dotąd brzęczał cicho, brzęknie wniebogłosy.

Co było twoim domem, mrówko albo krecie, tak zwany wiatr historii zgniecie i rozmiecie.

Na próżno będzie szukać gniazda swego wrona, przez sosnę przejdzie napalm. Co żyło, to skona.

Szykujcie się na gwałty, młodociane córki jaszczurki, myszy polnej, jeża i wiewiórki.

Przez chabry pójdą czołgi, przez wykę – piechota,