Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Akcja tego poematu rozgrywa się na terenie ogródków działkowych. Są tu biologia, historia i filozofia, a bohater liryczny (czy dramatyczny) zachowuje do siebie wspaniały dystans. Trzynastozgłoskowiec brzmi w tej książce absolutnie naturalnie. Orliński pisze o ważnych sprawach, ale jego wirtuozeria i poczucie humoru sprawiają, że te wiersze chce się czytać od pierwszego do ostatniego z niegasnącą uwagą i satysfakcją.
Bohdan Zadura
Jest klasycznie. Jest awangardowo (w oldskulowym rozumieniu pojęcia). Jest przewrotnie, jest błyskotliwie, jest zarazem zabawnie i poważnie. Jest przemyślana, sprytnie spięta całość, której uroda tkwi w rozbrykanych szczegółach. Jest wreszcie brawura, bo tak się serio zabawić ze świętościami polszczyzny i totemem idei może tylko pisarz odważny swoim warsztatem, uczciwością i żarliwą miłością do literatury.
Marta Podgórnik
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 11
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Marcin Orliński
J e s t
OSTROGI
Kraków 2026
***
Jest ogród, a w ogrodzie ślady po człowieku:sprzęty, śmieci i meble, co mają z pół wieku.
Ktoś postawił tu chatę, lecz chata się sypie: łypie na mnie taboret i skarpeta łypie.
Łypie rozbite okno, widać przez nie ściany, łypie też kran przed wejściem, kaprawy, pijany.
Gapią się stare grabie, gapi stara kosa. Grabie patrzą spode łba, a kosa – z ukosa.
Gapi się pół Wszechświata, jeśli spojrzeć w górę, wyczuwam w tym patrzeniu flirt i awanturę.
Stoję więc jak ten kołek z niewiedzą i lękiem: grabie, koso, kosmosie, proszę was o rękę.
***
Jest ogród, a w ogrodzie panoszy się inne, rośnie, skrzypi, szeleści, winne i niewinne.
Wchodzę tu jak do siebie, choć nikt mnie nie prosił, w plecaku mam obcęgi, na coś się zanosi.
W obcęgach jest nagroda, podobnie w kosiarce, szykuj się, mój ogrodzie, na śmiertelne harce.
Szykujcie się owady – bąki, pszczoły, osy – kto dotąd brzęczał cicho, brzęknie wniebogłosy.
Co było twoim domem, mrówko albo krecie, tak zwany wiatr historii zgniecie i rozmiecie.
Na próżno będzie szukać gniazda swego wrona, przez sosnę przejdzie napalm. Co żyło, to skona.
Szykujcie się na gwałty, młodociane córki jaszczurki, myszy polnej, jeża i wiewiórki.
Przez chabry pójdą czołgi, przez wykę – piechota,
