Jak uniknąć tragedii? William Szekspir a świat współczesny - Maciej Gdula - ebook + książka
NOWOŚĆ

Jak uniknąć tragedii? William Szekspir a świat współczesny ebook

Maciej Gdula

0,0

Opis

Czy dramaty Szekspira mogą być kluczem do zrozumienia współczesnego świata – bezwzględnego dążenia ludzi do władzy i bogactwa, fatalnej skłonności do przemocy? Maciej Gdula przekonuje, że tak. W jego odczytaniu Szekspir, świadomy destrukcyjnych sił człowieka, uczy nas jednak przede wszystkim, jak uniknąć tragedii. Największy pisarz wszech czasów sprzeciwia się sceptycyzmowi i podejrzliwości, by przedłożyć nad nie siłę, dzięki której ludzie zdolni są przebaczać, wyzwalać się ze strachu i odbudowywać relacje z innymi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 247

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Maciej Gdula

Jak uniknąć tragedii? William Szekspir a świat współczesny

Copyright © by Maciej Gdula, 2026

Copyright © for this edition by Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2026

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-68823-15-8

Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Warszawa 2026

Dla Zofii i Heleny z nadzieją, że będą potrafiły unikać tragedii

Wstęp

Czy nie żyjemy w czasach szekspirowskich? Politycy są bezwzględni. Ludzie cenią tylko siłę, piękno i bogactwo. Reguły etyczne są dobre, ale tylko wtedy, gdy przynoszą ci korzyści. Jeśli jesteś obcy, to nikt się za tobą nie ujmie. Biedni nie walczą z biedą, tylko za wszelką cenę chcą stać się bogaci. Tragedia jest wpisana w ludzki los i jeśli kiedyś zdawało nam się inaczej, to pozbyliśmy się tych złudzeń.

Wbrew temu, co często mówi się i pisze, Szekspir wcale się z takim światem nie godził. Swoje najlepsze sztuki poświęcił mechanizmom ocalenia przed tragicznym potencjałem ludzkich stosunków. To, że istnieją pragnienie władzy, nienawiść i okrucieństwo, nie oznacza, że świat jest na nie skazany. Szekspir bezwzględnie przygląda się mechanizmom prowadzącym do zniszczenia, ale nie po to, żeby upajać się złem i epatować pesymizmem. Tragedia interesuje go jako rodzaj pułapki, w którą ludzie wpadają, tracąc zdolność do manewru, instynkt przetrwania i sumienie. Z pułapki można się jednak wydobyć.

W Kupcu weneckim, Miarce za miarkę czy Opowieści zimowej Szekspir pokazuje nam, jak człowiek ulega mechanizmom tragedii i dzięki czemu może je pokonać. Nie chodzi przy tym o danie publiczności „światełka nadziei”. To byłoby ‒ przyznajmy ‒ dość łatwe i tanie posunięcie. Szekspir w tych sztukach daje nam o wiele więcej. Pokazuje zdolności ludzi do unikania tragedii, które mają wielką siłę oddziaływania. Wczytując się w te dramaty, zarówno rozumiemy, na co można mieć nadzieję, jak i czujemy, że pogodzenie się z destrukcyjnością człowieka ma w sobie coś odpychającego. Szekspir formułujący swoją teorię ocalenia jest zarówno niezwykle ciekawy intelektualnie, jak i poruszający etycznie1.

Prowadzi nas tam, gdzie niekoniecznie chcielibyśmy się zapuszczać. Stawia przed nami niewygodne pytania i zmusza do konfrontacji z naszymi przekonaniami na temat polityki, miłości, sprawiedliwości i czasu. Dla mnie przynajmniej tylko takie czytanie Szekspira ma sens. Można oczywiście wykorzystywać jego dzieła do podpierania własnych poglądów ukształtowanych przez inne lektury. Bogactwo postaci i wątków z jego sztuk zapewnia cytat na każdą okazję i pozwala uzasadnić dowolne przekonania. Gdyby Szekspir niczego nie proponował, nie miał swojej wizji znośnego ładu społecznego, ocalenia czy dobrej władzy, to traktowanie go jako kopalni cytatów byłoby wybaczalne. Nie jest tak jednak i każdy wrażliwy czytelnik i każda czytelniczka powinni korzystać z okazji, jaką dają nam te dramaty, żeby na nowo przemyśleć podstawowe problemy2.

W ten sposób możemy przy okazji uwolnić się od balastu, jaki stanowią coraz bardziej skomplikowane teorie społeczne, niosące niegdyś obietnicę radykalnej zmiany, a dziś zamieniające się w sztywne, naukowe dyskursy, służące przede wszystkim reprodukcji świata akademickiego. Rozważanie Szekspira ma wyzwolicielski charakter, bo można znowu myśleć swobodnie, poza cenzurami o sprawach takich jak cierpienie, podmiotowość, mniejszości i władza. Dla mnie punktem odniesienia są przede wszystkim krytyczne dyskursy i teorie społeczne oferujące dziś złożone interpretacje i analizy połączone z radykalnym szykiem, ale beznadziejnie oddalone od biegu codziennego życia i historii toczącej się na naszych oczach. Humanistyka jest w stanie wymyślnie skrytykować dominację i dokonać teoretycznej rewolucji, ale coraz mniej się liczy, jeśli chodzi o tworzenie świata społecznego. Politycy, technokraci i influencerzy mają dziś o wiele większą władzę symboliczną niż humaniści i naukowcy. Można reagować na to wyniosłością i dalej dokonywać przewrotów w tekstach czytanych przez specjalistów. Można też jednak szukać nowego języka, starać się poszerzać publiczność, budować relacje między ludźmi3 i spróbować powstrzymać najbardziej destrukcyjne tendencje współczesności.

Unikam więc analiz drobiazgowo odnoszących się do różnych osiągnięć współczesnej myśli społecznej4. Takie interpretacje na pewno są możliwe i mogłyby coś wnosić do tradycyjnych odczytań Szekspira5, ale wydaje mi się, że jego dramaty można wykorzystać, żeby wyzwolić się z ograniczeń, jakie nauka nakłada dziś sama na siebie. Użyć ich, aby zadawać pytania, które w świetle wielu dzisiejszych teorii są niepoprawne. Na przykład: jak przywódca polityczny może kształtować wybory moralne? Dlaczego rodzice mają prawo mieć oczekiwania wobec swoich dzieci? Dlaczego polityka nie ogranicza się do programu i wartości, ale musi uobecniać się w konkretnych, pojedynczych ludziach? Dlaczego wolność tak często wiąże się dziś z dążeniem do dominacji? Dlaczego mniejszości nienawidzą się wzajemnie? To wszystko ważne szekspirowskie pytania, które autor stawia w dramatach analizowanych w tej książce, a w świetle wielu dzisiejszych teorii zadawanie ich uchodziłoby za opresyjne lub prymitywne.

Najważniejsze jest to, że Szekspir, stawiając przed nami niewygodne problemy, nie zostawia nas w poczuciu beznadziei i zwątpienia. Destrukcyjne mechanizmy można przezwyciężyć, jeśli się je zrozumie i odnajdzie w sobie siłę duchową, żeby im się przeciwstawić. Jego wizja tragiczności radykalnie różni się od tragedii antycznej. Tam człowiek jest tylko przedmiotem w rękach bogów. Podejmuje decyzje, prowadzi walkę, ale o jego losie decydują siły większe niż on sam. Publiczność przygląda się, jak mocni i sprytni bohaterowie zostają przez bogów poniżeni i zniszczeni. Jak pragnienia człowieka prowadzą go do zguby, bo dopuścił się złamania boskich zakazów. Bohaterowie antycznej tragedii są dla bogów jak żaby złapane przez okrutne dzieci6.

Tragedia szekspirowska jest wewnątrzświatowa. Niszczące bohaterów mechanizmy i pragnienia pochodzą od samych ludzi. To dążenie do władzy, sławy, uleganie urokowi wolności albo próba oszukania czasu. Jeśli w dramatach pojawiają się siły ponadnaturalne, to najczęściej ukazują się postaciom w głębokim rozchwianiu. Brutus widzi duchy, gdy musi skonfrontować się z rzeczywistością chaosu po zabójstwie Juliusza Cezara. Ryszardowi iii ukazują się zjawy zamordowanych osób, gdy władza wymyka mu się już z rąk i nie radzi sobie z jej sprawowaniem. W Antoniuszu i Kleopatrze proroctwo Wróżbity dotyczące ponadnaturalnych przewag Oktawiana Augusta pada na żyzny grunt, gdy wysłuchuje go zagubiony Marek Antoniusz. Ludzie polegają na samych sobie, póki utrzymują się w grze, osiągają swoje cele i realizują pragnienia. Gdy rozpada się ich życie, pojawiają się w nim też siły nadnaturalne, które są symptomem, a nie przyczyną kryzysów.

Antyczna tragedia ufundowana jest na spektaklu miotania się, bólu i wreszcie śmierci bohaterów umieszczonych przez fatalne siły w sytuacji bez wyjścia. Kontrast między nieśmiertelnymi bogami a kruchym człowiekiem pogłębiał antyczne rozumienie tragiczności jako cierpienia i losu. U Szekspira śmierć jest oczywiście dramatycznym wydarzeniem, ale zdecydowanie nie wystarcza, żeby ustanowić tragiczność. Ta ostatnia polega na powiązaniu cierpienia i śmiertelności z niszczeniem więzi i utratą poczucia sensu, który kierował bohaterami. W antyku bohaterowie kapitulowali przed bogami, tutaj kapitulują na skutek własnych wyborów i pragnień. Tragiczność szekspirowska jest ufundowana na poczuciu niekonieczności fatalnego biegu wydarzeń. Bohaterowie tworzą swój świat i przekonani, że właśnie udaje im się zbliżyć do wymarzonych celów, niszczą witalne relacje społeczne i sprowadzają na siebie zgubę.

To przekonanie, że gdzieś w świecie tworzonym przez człowieka są siły, zasoby i umiejętności pozwalające przełamać jego destrukcyjny potencjał, napędza dramaty, w których głównym intelektualnym zadaniem jest rozpoznanie destrukcyjnych mechanizmów, a wyzwaniem etycznym i duchowym jest ich opanowanie. Antyczne tragedie stawiają na intensywność przeżycia widzów. Konfrontacja ze słabością człowieka wobec potężnych mocy ma przynieść „litość i trwogę”7. Widzowie rozumieją, jak słaby jest człowiek, i nabierają szacunku do reguł motywowanego strachem przed cierpieniem. Mają pogodzić się ze swoją kondycją.

Szekspir idzie w zupełnie innym kierunku. Celem jest uzyskanie zdolności do kształtowania swojej kondycji. Jego dramaty to drobiazgowa analiza zróżnicowanych warunków, w których osadzeni są działający ludzie. To nie jest człowiek wobec rodziny i bogów, ale człowiek osadzony w historycznie zmiennych systemach społecznych z właściwymi im hierarchiami, rolami społecznymi czy relacjami między płciami. Tak naprawdę mamy w tym przypadku do czynienia z pewną teorią społeczną, pokrewną koncepcji Machiavellego, który także analizował człowieka działającego w różnych typach ustrojów – republice, księstwie czy Państwie Kościelnym8. Szekspir przewyższa jednak Machiavellego pod względem etycznej siły, szukając skłonności, pragnień i zobowiązań pozwalających osiągać coś więcej niż zdobycie i utrzymywanie władzy. Chodzi mu o danie natchnienia do działań pozwalających przezwyciężyć tragiczność rozumianą jako zniszczenie człowieka przez własne słabości.

Koncepcję życia społecznego Szekspira można określić jako dramaturgiczną z kilku powodów. Na pewno jednym z najważniejszych jest przekonanie, że nie zrozumiemy, co się z nami dzieje, jeśli nie weźmiemy pod uwagę, że funkcjonujemy w procesach. To oznacza o wiele więcej niż powiedzenie, że wokół nas różne rzeczy podlegają zmianie. Chodzi o uwzględnienie tego, że rzeczywistość podlega przekształceniom wedle określonych dramaturgicznych reguł. Na przykład jeśli ktoś traci władzę, to rozegra się walka o sukcesję. Jeśli rozpoczynają się czystki, to do obsadzenia pozostają role prześladowców i prześladowanych, a ludzie raczej nie będą chcieli znaleźć się w drugiej grupie. Jeśli ktoś wygrywa, to zyska nowych przyjaciół i sojuszników bez względu na to, czy grał czysto, czy stosował brudne chwyty.

Koncepcja dramaturgiczna polega też na tym, że ludzi ujmuje się jako aktorów. Szekspir pokazuje relacje społeczne opierające się na konfrontacji aktorów silnych i słabych, przyciągających i odpychających, takich, którzy wypełniają swoje role, i takich, którzy się z nich wyswobadzają. To, że istnieją scenariusze i aktorzy, nie znaczy zatem, że mamy do czynienia ze zdeterminowaną, mechaniczną rzeczywistością. Dramat jest ścieraniem się sił i osobowości. Jest wytwarzaniem społecznej realności przez sporne definicje sytuacji, zdobywanie przewagi i podejmowanie nieodwracalnych decyzji. To konflikt podczas pogrzebu Cezara, to decyzja Jessiki, czy uciec z chrześcijaninem, czy podporządkować się woli żydowskiego ojca, to Paulina wkraczająca odważnie do komnat Leontesa, żeby upomnieć się o los królowej Hermiony i jej dziecka. Szekspir pokazuje, że nie ma sprzeczności między istnieniem scenariuszy toczących się procesów i konfrontacjami indywidualności.

Jest jeszcze jeden ważny element koncepcji dramaturgicznej, który musimy rozważyć. Na początku może się to wydawać dość banalne, ale wcale takie nie jest. Dramat może mieć dobre lub złe zakończenie. Dla sceptycznych umysłów kształtowanych przez współczesną kulturę takie podejście trąci naiwnością. Zwłaszcza teorie krytyczne wspierają wieczną podejrzliwość wobec wszelkich przejawów afirmacji w stosunkach społecznych. W pozytywnych rozstrzygnięciach musi być jakiś haczyk, ukryta dominacja albo wykluczenie, które możemy przeoczyć, dając się ponieść radosnym emocjom. Potem ci sami autorzy, którzy z wielką energią dekonstruują dyskursy i obrazy, narzekają na wyczerpanie się myślenia utopijnego. Szekspir ze swoją zdroworozsądkowością chroni nas przed zalaniem przez żółć podejrzeń. Jeśli narzekamy na brak optymizmu i utopijnego wymiaru naszej kultury, dlaczego jesteśmy pierwsi, żeby uznawać głębię jedynie ponurych diagnoz? Zwłaszcza gdy otacza nas wystarczająco dużo cierpienia i destrukcji, wykrzesanie entuzjazmu, żeby się im przeciwstawić, wymaga czegoś więcej niż mrocznego krytycyzmu. Szekspir nie oferuje nam sielanki. Jasne, że mechanizmy tragedii sprawnie niszczą życie jednostek i wspólnot. Historia może jednak potoczyć się inaczej, jeśli tylko wymyślimy, jak uniknąć tragedii, i znajdziemy w sobie siłę, żeby tego dokonać.

Rekonstrukcja sposobów przedstawiania nam dynamiki tragedii i ocalenia wymaga pełnej i odrębnej analizy całych dramatów Szekspira. Nie wystarczy interpretacja zbudowana z zestawiania ze sobą pojedynczych sytuacji albo wybranych postaci. Konieczna jest rekonstrukcja całego procesu ukazanego w dramatach, sekwencji wydarzeń, przekształcających się relacji między postaciami i domknięcia akcji w tragicznym lub szczęśliwym finale. Takie podejście jest być może mniej efektowne niż swobodne posługiwanie się cytatami z wielu sztuk Szekspira, ale na pewno pozwala lepiej zrozumieć jego koncepcję opartą na analizie procesów i ogranicza ryzyko brania go „pod rękę”, żeby legitymizował nasze własne przekonania i wizje. Interpretując krok po kroku całe sztuki, jesteśmy też w stanie docenić wirtuozerię, jaką osiągnął, łącząc drobiazgowe analizy mechanizmów społecznych z etyczną energią. Gdy odrywamy się od akcji, skupiając się na treści wypowiedzi zbyt pospiesznie syntezowanych w spójne i uporządkowane konstrukcje, tracimy bardzo dużo, jeśli chodzi o zrozumienie odwagi, łaski czy inwencji, z jaką działają aktorzy zaangażowani w kształtowanie wydarzeń. Interpretując całe teksty, jesteśmy w stanie uchwycić to, co Szekspir dał refleksji moralnej, czyli wyobraźnię etyczną.

Etyka to obszar niezwykle zagmatwany, obejmujący rekonstrukcje doktryn moralnych, namysł nad źródłami moralności, analizę dylematów etycznych i abstrakcyjne próby zbudowania możliwie najbardziej ugruntowanych koncepcji dobra9. Dodanie jakiegoś wymiaru do tych rozważań nie wywraca całej etyki do góry nogami, bo nie istnieje żaden jednolity blok, który można by przewrócić. Czasami jednak pojawia się punkt widzenia, który odkształca przestrzeń etyki, poszerza ją i inspiruje innych. To dał etyce Szekspir, pokazując konsekwentnie w swoich dramatach, że istnieje coś takiego jak wyobraźnia etyczna, która odgrywa kluczową rolę w unikaniu tragedii. Wyobraźnia etyczna umożliwia rozpoznanie destrukcyjnych mechanizmów i taką interwencję, która wprowadza zupełnie nową dynamikę relacji społecznych. Może to być uwolnienie aktorów od przywiązania do ich tożsamości, może to być nagłe skonfrontowanie ich z efektami ich wyborów, może być także zaoferowanie rozstrzygnięcia, którego wcześniej nikt nie brał pod uwagę. Wyobraźnia etyczna łączy innowacyjność z wrażliwością. Wykorzystywanie jej w działaniu nakierowane jest na odzyskanie przez ludzi sprawczości, która nie byłaby dla nich zagrożeniem. Wszystkie te kwestie brzmią nieco abstrakcyjnie, ale wypełnią się treścią wraz z kolejnymi interpretacjami dramatów.

Szukając wskazówek pozwalających na zrozumienie współczesnych problemów u Szekspira, ciężko uciec od pytania, dlaczego w ogóle sięgać w tym celu do tekstów napisanych czterysta lat temu. Kiedyś to pytanie w oczywisty sposób anulowało istnienie kanonu zwalniającego z pytań o aktualność. Kanon miał być wieczny. Wraz z krytyką kanonu i tryumfem historycznej kontekstualizacji jako narzędzia krytyki społecznej i literackiej wykorzystanie dawnych, wielkich tekstów straciło oczywistość i naturalność. Najpierw jednak, zamiast się tłumaczyć, zadajmy pytania samej kontekstualizacji historycznej.

Jej popularność związana była z podważaniem istniejących sposobów interpretacji opartych na przekonaniu o uniwersalnej wartości pewnych dzieł i ich znaczeniu dla Kultury. Krytyka uniwersalizmu jako ukrytego narzędzia panowania pojawiała się przynajmniej od xix wieku i dzieł Marksa, żeby później znaleźć wielkich i mniejszych kontynuatorów nastawionych na demaskowanie historycznych uzurpacji związanych z uniwersalizmem. Mogły to być uzurpacje burżuazyjne, męskie, rasowe czy heteroseksualne. To, co uchodzi w danym czasie za uniwersalne i naturalne, to tylko historycznie przygodne znaczenia służące zasłonięciu i legitymizacji stosunków władzy. Powstały wokół tego bardzo złożone dyskursy, ale sprawa nie jest znowu aż tak subtelna i wymagająca intelektualnie, jak chcieliby tego autorzy i autorki zaangażowane w tworzenie tekstów krytycznych.

Umacniająca się pozycja koncepcji krytycznych w naukach społecznych i humanistycznych brała się z ciągłego rozszerzania sfer poddawanych demaskacji. Póki różne porządki i światy społeczne ugruntowane były na naturalizacji, rola krytyki była też znacząca i ważna. W świecie kolonialnym pokazywanie uzurpacji, którą było utożsamienie cywilizacji z białym człowiekiem, było niezwykle istotne i pozwalało ujawnić niesprawiedliwe stosunki społeczne traktowane wcześniej jako oczywiste. Podobnie było ze stosunkami klasowymi czy płciami. Gdy tożsamości i wizje świata były ugruntowane w poczuciu naturalności i bezdyskusyjności, wprowadzanie innej perspektywy niosło dysonans i napięcie, które mogło przynosić zmianę społeczną.

Sytuacja uległa jednak zmianie, od kiedy przyspieszył proces indywidualizacji i zmieniły się zasady legitymizowania stosunków społecznych. Przyspieszenie i upowszechnienie tych zmian przypada mniej więcej na lata 70. xx wieku. Odtąd to indywidualny wybór stał się ideałem i szeroko akceptowaną podstawą sytuowania się ludzi w świecie. W socjologii mówi się o powstaniu społeczeństwa jednostek10. Wszelkie postawy, tożsamości i poglądy są w tym społeczeństwie uzasadniane wyborem. Wbrew nadziejom zwolenników emancypacji jednostek od różnych społecznych ograniczeń pojawienie się społeczeństwa jednostek nie zniosło rozmaitych podziałów ani form dominacji. Jest wręcz przeciwnie. Niechęć i nienawiść do kobiet nie przeszła do historii. Rasistowskie postawy nie zniknęły i są ważną składową mobilizacji politycznej w najbardziej otwartych społeczeństwach Zachodu, w tym w społeczeństwach imigranckich. Wprowadzeniu prawnych zmian umożliwiających zawieranie małżeństw i związków przez osoby nieheteroseksualne towarzyszy rozpowszechnianie się nienawiści i przemocy wobec nich. Dzieje się tak nie dlatego, że część ludzi tkwi jeszcze w dawnym porządku i nie przeszła procesu unowocześnienia. Ich poglądy są refleksyjne, to znaczy ich ugruntowaniem jest wybór. Mamy zatem refleksyjny rasizm, refleksyjną mizoginię i refleksyjną homofobię.

Krytyczne teorie bazujące na podważaniu oczywistości straciły efektywność, która opierała się na wprowadzeniu ożywczego zdziwienia i poczucia niekonieczności określonych rozwiązań. Poczucia, że świat, który wydawał się sprawiedliwy i uporządkowany, wcale taki nie jest. Dziś większość grup i społecznych tożsamości nie bazuje już na doświadczeniu swojej naturalności i odwieczności. Kluczowe jest doświadczenie wyboru z jednej strony i odczuwanie zagrożenia z drugiej. Młodzi mężczyźni obawiają się progresywistów, progresywiści reakcjonistów, a reakcjoniści wyemancypowanych, drapieżnych kobiet. Niewiele jest tu miejsca na dysonans związany z odkrywaniem, że nasz świat nie jest wcale taki oczywisty, jak nam się wydawało. Teorie krytyczne mogą dziś reprodukować tożsamości grup mniejszościowych, ale straciły zdolność szerszego oddziaływania i uruchamiania zmian wykraczających poza ochronę mniejszości i kultywowanie różnic.

Przemyślenie uniwersalizmu może być sposobem na uniknięcie impasu, w którym niewątpliwie znajdują się dziś krytyczna humanistyka i nauki społeczne. Nie chodzi przy tym o krok w tył i zaangażowanie się w budowanie oczywistości oraz naturalności różnych rozwiązań społecznych i kulturowych. Pozostając przy metaforze kroków, należałoby zrobić krok w bok. Może od początku źle rozumieliśmy uniwersalizm i zbyt surowo go oskarżaliśmy? Może to, co uniwersalne, jest po prostu tym, co istnieje w trybie odnalezienia. To podlegające aktualizacji problemy, napięcia, znaczenia, które wykraczając poza lokalność i historyczność, służą zrozumieniu, budowaniu więzi i komunikacji między ludźmi. W świecie jest tyle chaosu, strachu i niepewności, że znalezienie uniwersalnych punktów zaczepienia wiąże się z uczuciem ulgi. Jeśli Szekspir widział problemy, z którymi my się zmagamy, i nawet miał pomysły, jak im zaradzić, to może nasza sytuacja nie jest aż tak beznadziejna.

Taki uniwersalizm nie miałby za wiele wspólnego z prawodawstwem, a sporo z wrażliwością. Nie służyłby zamykaniu dyskusji i ogłaszaniu harmonii. Polegałby na analizie problemów, które łączą nas w różnych czasach, miejscach i mimo różnych tożsamości. Byłby to uniwersalizm niezadowalający się najmniejszym wspólnym mianownikiem, jakim jest śmiertelność albo fizyczne cierpienie, o których mówi Shylock w Kupcu weneckim, używając argumentów o jedności wszystkich ludzi. Pozostańmy przy Shylocku. W jego historii pojawiają się poruszające wątki pozwalające nam zrozumieć, czym jest bycie mniejszością, bycie prześladowanym i pogardzanym albo bycie rodzicem. Skonfrontowanie się z tymi problemami nie jest wyłącznie poznawaniem sytuacji Żyda w średnim wieku mieszkającego w getcie na przełomie xvi i xvii wieku w Wenecji. To okazja do rozważania, jak wygląda powiązanie między przyjmowaniem i zadawaniem cierpienia, zastanowienia się nad charakterem zobowiązań dzieci wobec rodziców czy relacji między mniejszościami.

Czy takie rozumienie uniwersalizmu nie jest po prostu zastosowaniem uogólnienia? Uogólnienie jest pewną procedurą analityczną, która ma przede wszystkim charakter poznawczy. Przyglądamy się różnym zjawiskom i szukamy między nimi podobieństw lub tożsamości, żeby zdobyć intelektualną kontrolę nad rzeczywistością. Uniwersalizm jest poszukiwaniem podobieństw, ale przede wszystkim jest wskazywaniem powiązań między kondycją ludzi jako podmiotów etycznych. Uogólnienie zadowala się obrazem świata, a uniwersalizm stawia sobie za cel ustanawianie wspólnoty, badając możliwości i zdolności ludzi do niedestrukcyjnego współistnienia.

W tym duchu interpretuję dramaty Szekspira, które uważam za ważne, jeśli chodzi o zrozumienie współczesności i wyzwań, z którymi się mierzymy. Rozpoczynam od trzech tragedii, żeby pokazać, jak Szekspir widzi jej mechanizmy, przy czym wybieram te sztuki, które, jak sądzę, są najbardziej złożone i subtelne w kwestii spojrzenia na politykę, władzę i czas. Juliusz Cezar wymusza na nas przyjrzenie się powiązaniu między ideą polityczną a politykiem. Miłe przekonanie o pierwszeństwie programu nad osobą polityka musimy skonfrontować z polityczną walką Juliusza Cezara, Kasjusza, Antoniusza i Brutusa. To nie są marionetki poruszane siłami społecznymi, ale aktorzy uruchamiający społeczne siły, żeby zrealizować swoje ambicje kształtowania świata. Więcej zrozumiemy ze współczesnej polityki, uznając rolę przywódców i ich zdolności do mobilizowania ludzi, niż analizując programy wyborcze i przekazy partyjne. Przyjmowanie, że przywództwo jest rodzajem patologii procesu politycznego, stanowi niebezpieczną fantazję prowadzącą do tragicznych konsekwencji, o czym świadczy dobitnie historia Brutusa.

Współcześni przywódcy naruszający ład demokratyczny słusznie spotykają się z oburzeniem, gdy łamią zasady i dokonują nadużyć. Oburzenie to rzadko jednak przyczynia się do spadku ich popularności. Można nawet powiedzieć, że im więcej złamią reguł, tym bardziej wzrasta dla nich poparcie. Warto przyjrzeć się, dlaczego szekspirowski Ryszard iii, w zupełnie innych okolicznościach historycznych, mógł liczyć na poparcie, choć łamał normy i ciążyły na nim zbrodnie. Jeśli dotrzemy do pragnień stojących za identyfikacją z nikczemnymi przywódcami, może uda nam się uniknąć tragedii, do jakich prowadzą ich rządy.

Biorąc pod uwagę fakt, że światem władają dziś przede wszystkim przywódcy w wieku emerytalnym, nie można pominąć w tej książce analizy Króla Leara11. Najważniejszym tematem tej sztuki jest kwestia sukcesji. Lear tak naprawdę ucieka od niej i rodzi to tragiczne konsekwencje dla niego i dla jego dzieci. Władza zdobywana dla niej samej jest takim samym przekleństwem jak chęć zachowania władzy przekraczająca czasowe ograniczenia, z którymi musi zmierzyć się każdy człowiek, w tym władca. Bez uznania swoich ograniczeń i pewnego rodzaju pokory władzę łatwo może pochwycić tragiczny nurt.

Prawdziwie ekscytujące są jednak pomysły Szekspira, jak unikać tragedii. Prezentuje je w swoich najważniejszych sztukach, których interpretacja wypełnia większość tej książki. Jest nią na przykład Kupiec wenecki, w którym napięcia związane z uznaniem i lojalnością tworzą prawdziwie tragiczny potencjał. Udaje się go zniweczyć dzięki pomysłowej interwencji Porcji. Jej żywotność i inwencja są niezwykle odległe od odruchów kultywowanych we współczesnej kulturze krytycznej. Dzięki niej Kupiec wenecki staje się tekstem wiodącym poza diagnozowanie upokorzeń i dominacji, z którymi spotykają się mniejszości. Porcja to postać inspirująca do myślenia o zmianie społecznej ocalającej ludzi, która wiąże się jednocześnie z radością życia.

W Miarce za miarkę Szekspir przygląda się, jak działa władza wyznaczająca sobie inne cele niż trwanie. To wybitny dramat o sztuce rządzenia, która wykracza poza zdobywanie i utrzymywanie władzy. Książę Wiednia stawia sobie niepopularny w liberalnych społeczeństwach cel, jakim jest zadbanie o szczęście swoich obywateli. W dodatku musi działać w sytuacji, w której obietnica naprawy ładu społecznego przeradza się w panikę moralną i poszukiwanie kozłów ofiarnych. Zabiegi księcia związane z odtwarzaniem wspólnoty i tworzeniem warunków dla odzyskania szczęścia i podmiotowości przez mieszkańców Wiednia stanowią jedną z najciekawszych wizji polityki etycznej.

Jednym z ważnych szekspirowskich odkryć jest obserwacja dotycząca powtórzenia jako mechanizmu cierpienia. Opowieść zimowa jest pod tym względem sztuką w najbardziej przejrzysty sposób prezentującą ten problem. Bohaterowie uwięzieni są w powtarzaniu ról wynikających z nadużyć, których dopuścili się wobec siebie w przeszłości. Poszukiwanie sprawiedliwości nie ma w tym przypadku – tak jak w wielu innych społecznych konfiguracjach – żadnej wartości transformacyjnej. Z kolei przebaczenie i uznanie swojej skończoności transcendowanej przez kolejne pokolenia może nieść zmianę i szansę na odzyskanie sprawczości.

W swoim ostatnim dramacie Szekspir wraca do wielu wątków związanych z przezwyciężaniem destrukcyjnych mechanizmów, które poruszał już wcześniej. Burzę można uznać za próbę syntezy i podsumowania wcześniejszych poszukiwań. Wracają tutaj kwestie sprawiedliwości i zemsty, relacji wobec przyszłych pokoleń, szans na uzyskanie sprawczości dla siebie i innych. Jednocześnie jest to dramat o sprawowaniu władzy i kosztach, jakie się z tym wiążą. W dzisiejszej kulturze przesyconej nieufnością wobec władzy, której daje się kredyt głównie w imię powstrzymywania przeciwników, tekst Szekspira jawi się jako radykalna propozycja zmiany sposobu postrzegania materii rządzenia.

W zakończeniu koncentruję się na wyobraźni etycznej. Szekspir, przedstawiając światy społeczne i ich dynamikę, podkopuje nasze zaufanie do różnych kategorii etycznych. Pokazuje, jak domaganie się sprawiedliwości służy zemście. Jak głoszenie obrony zasad łączy się z tendencją do ich naruszania. Zasiewa wątpliwości co do empatii jako zdolności mogącej nas prowadzić w każdej sytuacji. Zagłębia się w relacje, w których niemożliwe jest wyrównanie rachunków. Nie robi tego, żeby podważać oczywistości i czerpać przyjemność z zakłopotania odbiorców. Jako odpowiedź na ograniczenia dostępnych reguł proponuje wyobraźnię etyczną. Wychodzi ona od rozpoznawania społecznych konfiguracji oraz związanych z nimi napięć i cierpień. Zauważa istnienie destrukcyjnego potencjału ludzkich relacji. Jednocześnie nie godzi się z nimi i poszukuje rozwiązań, które zredefiniują sytuację, przywrócą podmiotowość i ustanowią znośny porządek. Używanie wyobraźni etycznej jest sztuką. Szekspir nie udaje, że może nam dać jakąś nową podstawę, na której w pewny sposób oprzemy nasze działania. Jakąś nową koncepcję etyki gwarantującej osiąganie dobra lub autonomię. Dowodzi jednak, że jesteśmy w stanie działać w natchnieniu, wynajdując nieoczekiwane rozwiązania, mobilizując innych lub kultywując w sobie duchową siłę, aby unikać tragedii.

W świecie, w którym jest tyle brutalności, chaosu i cynizmu, łatwo przychodzi pogodzić się z destrukcyjnymi skłonnościami człowieka. Czasami przedstawia się to nawet jako mądrość12. Jest to jednak oznaka słabości. Szekspir chciał nas wzmocnić. Wiedział, że duchowa siła i wyobraźnia etyczna mogą pozwolić na budowanie lepszych, a przynajmniej znośnych światów społecznych. Wczytajmy się w to, co proponuje, i dajmy się tym zainspirować13.

Dalsza część w wersji pełnej

1. W tej książce pokazuję Szekspira analizującego procesy społeczne, ale także jako kogoś, kto dokonuje ich krytyki i formułuje swoją wizję etyki jako zdolności do unikania tragedii. Oznacza to pewien wybór w sposobie interpretowania jego dzieła. Koncentruję się zatem na rekonstrukcji jego „socjologii” oraz śledzę i staram się usystematyzować, czym jest jego wyobraźnia etyczna. Takie podejście oznacza, że nie podejmuję się analiz filologicznych, teatrologicznych czy literaturoznawczych i nie odnoszę się systematycznie do tych obszarów badań. Nie uprawiam także socjologii literatury, która polegałaby na odtwarzaniu kontekstu społecznego, wpływającego na dzieło Szekspira. Jeśli ktoś jest zainteresowany ciekawym i systematycznym przedstawieniem historycznego świata Szekspira, to chyba ciężko znaleźć obecnie lepszą książkę niż Stephena Greenblatta Shakespeare. Stwarzanie świata, tłum. B. Kopeć-Umiastowska, Wydawnictwo w.a.b., Warszawa 2007.

2. Michał Paweł Markowski zwrócił uwagę, komentując Freuda, że wprowadził on do refleksji nad interpretacją perspektywę wychodzącą poza przyswojenie tekstu przez podmiot i poszerzył ją o zmaganie się podmiotu za pomocą tekstu z własnymi ograniczeniami i złudzeniami. Należy praktykować takie podejście do interpretacji, nawet jeśli łatwiej to zadeklarować, niż zrobić. Zob. Michał Paweł Markowski, Występek. Eseje o pisaniu i czytaniu, Wydawnictwo Sic!, Warszawa, 2001, s. 113–118.

3. Na ten wymiar funkcjonowania humanistyki słusznie zwrócił mi uwagę Aleksander Temkin.

4. Istnieją zasadniczo trzy sposoby wykorzystywania literatury w naukach społecznych. Po pierwsze literatura może funkcjonować jako ilustracja dla koncepcji teoretycznych i stanowić element potwierdzenia trafności określonych koncepcji wypracowanych niezależnie od literatury. Po drugie koncepcje teoretyczne mogą być używane do systematycznej interpretacji dzieł literackich, będąc wtedy narzędziem zrozumienia określonego dzieła. Trzeci sposób polega na ujęciu literatury jako pewnej wizji życia społecznego skonstruowanej przy użyciu innych narzędzi, niż robi się to w polu naukowym. Ta trzecia perspektywa jest mi oczywiście najbliższa i tak staram się prowadzić analizy w tej książce.

5. Pamiętać też jednak trzeba o zagrożeniach związanych z interpretowaniem Szekspira, o których wspomina Agata Bielik-Robson: „Dzisiejszym krytykom, którzy ochoczo wzięli się za redukcję Szekspira, wydaje się, że to oni mają nad nim przewagę. Tymczasem ulegają poczciwemu, ewolucjonistycznemu złudzeniu, że upływ czasu sprzyja krytycznemu wglądowi, gdy tak naprawdę czas tylko oddala nas od żywego źródła ludzkiego wszechświata, który stworzył był dla nas Szekspir. To nie my zawieramy Szekspira, mówi Bloom, ale Szekspir, the inventor of the human, zawiera nas”. Agata Bielik-Robson, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Universitas, Kraków 2004, s. 263–264.

6. Ciekawie o społecznych konsekwencjach takiego ujęcia tragiczności w spo-łeczeństwie greckim pisze Eric A. Havelock: „(…) młodzież była w dyskretny sposób przekonywana, że cnota jest oczywiście ideałem, ale bardzo trudno ją osiągnąć i często nie otrzymuje się za to żadnej nagrody. Dla większości ludzi brak zasad okazuje się bardziej korzystny. Czy Bogowie nie nagradzali często nieprawych? Zresztą niemoralne życie można łatwo odpokutować przez stosowne obrzędy religijne. Rezultatem takiego wychowania była sytuacja, w której młodych mężczyzn przyzwyczajano do przekonania, że cynizm jest najlepszą postawą życiową. Sądzili oni, że lepiej jest zachowywać pozory niż dbać o rzeczywistość. Formy towarzyskie i przyzwoite zachowanie zazwyczaj nie spotykają się z represjami, podczas gdy wierność wewnętrznym zasadom moralnym” – tak. Eric A. Havelock, Przedmowa do Platona, tłum. P. Majewski, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007, s. 41–42.

7. Arystoteles, Poetyka, tłum. H. Podbielski, [w:] Arystoteles, Dzieła wszystkie, tom 6, Wydawnictwo Naukowe pwn, Warszawa 2001, s. 594.

8. Niccolò Machiavelli, Książę, tłum. Cz. Nanke, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1993, s. 7.

9. Maria Ossowska pisze: „(…) porównywałam pojęcie moralności do pojęcia nabiału, pojęcia, które łączy w jedną całość mleko i jego przetwory, tudzież jajka – produkt odmiennego rodzaju i pochodzenia. W tej chwili narzucałby mi się nawet przykład drastyczniejszy, a mianowicie porównanie moralności do sklepu, który Amerykanie nazywają drugstore, sklepu, w którym można kupić lekarstwa, kosmetyki, tanie wydania książkowe, a także napić się kawy i zjeść jajecznicę na grzance”. Maria Ossowska, Socjologia moralności. Zarys zagadnień, Wydawnictwo Naukowe pwn, Warszawa 2005, s. 13.

10. Zob. np. Ulrich Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, tłum. S. Cieśla, Scholar, Warszawa 2002.

11. Chociaż dużo mówi się współcześnie o dyktaturze młodości, to w 2025 roku wielu światowych przywódców pokazuje całkowitą dominację starszego pokolenia: w Polsce szefowie dwóch największych partii mają odpowiednio 76 i 68 lat. Przywódca usa ma lat 79, Rosji 73, a Chin 72 lata.

12. Książką, która w Polsce cieszy się wciąż ogromnym uznaniem, jest Szekspir współczesny Jana Kotta. Pozycja ta jest z pewnością świetnie napisanym tekstem, mającym dużą moc perswazyjną. Jest jednak także książką niezwykle jednostronną. Kott przedstawia Szekspira jako surowego demaskatora brutalności, bezwzględności i podłości człowieka. Jedynym motywem, który rządzi historią – nazywanym przez Kotta „wielkim mechanizmem” – jest dążenie do władzy. Człowiek zrobi wszystko, żeby wspiąć się jak najwyżej po jej szczeblach, a jego losem jest zostać później bezwzględnie obalonym. Analiza, która jest wiarygodna w odniesieniu do kronik, Makbeta czy Hamleta, w nieuprawniony sposób rozszerzana jest jednak na całe szekspirowskie dzieło i przesłanie. Dalej będę pokazywał, dlaczego trudno zgodzić się z Kottem jako interpretatorem Szekspira. Zob. Jan Kott, Szekspir współczesny, piw, Warszawa 1964.

13. Zdaję sobie sprawę, że pojęcie inspiracji jest nieco zdegradowane przez jego użycia poppsychologiczne, ale ciężko znaleźć termin równie adekwatny, żeby określić możliwy tryb oddziaływania dzieła Szekspira. Inspiracja to coś, co wyzwala ze schematów myślenia i działania, daje swobodę, poczucie, że można funkcjonować inaczej. Nie jest przy tym rodzajem tyranii rozumowania czy prawodawstwem. Odsłania możliwości, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy i z których możemy, a nie musimy korzystać. Harold Bloom definiuje funkcje kanonu w podobny sposób ‒ jako teksty wywołujące uczucie dziwności i niekonieczności naszego świata. Zob. Harold Bloom, Zachodni kanon. Książki i szkoła wieków, tłum. B. Baran i M. Szczubiałka, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2019, s. 14–16.

recenzje naukowe:

prof. dr hab. Mirosław Lenart, dr hab. Magda Szcześniak

redakcja: Daria Jabłońska

korekta: Joanna Kłos

opieka redakcyjna: Justyna Pelaska

współpraca redakcyjna: Vendula Czabak

projekt graficzny: Filip Zagórski / Type2.pl

zdjęcie na okładce: Rafał Benedek

Wydawnictwo Krytyki Politycznej

ul. Jasna 10 lok. 3

00-013 Warszawa

krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/

[email protected]

Książki Wydawnictwa Krytyki Politycznej dostępne są w kawiarni Łoskot x Prześniona (ul. Jasna 10, Warszawa), księgarni internetowej kp (krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/) oraz w dobrych księgarniach na terenie całej Polski.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Spis treści

Wstęp

Karta redakcyjna

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Dedykacja

Spis treści

Meritum publikacji

Strona redakcyjna