Jak rozmawiać ze zwierzętami - Amelia Kinkade - ebook + książka

Jak rozmawiać ze zwierzętami ebook

Amelia Kinkade

0,0
59,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Odkryj głębszy poziom komunikacji między człowiekiem a zwierzęciem.

Amelia Kinkade otwiera przed nami fenomen ponadzmysłowej komunikacji ze zwierzętami. Autorka książki Jak rozmawiać ze zwierzętami dołączyła do grona znanych przedstawicieli paranauki – znaleźli się tam już Rupert Sheldrake, brytyjski biolog i twórca hipotezy o polach morficznych, i Anna Breytenbach, południowoafrykańska specjalistka od telepatycznej komunikacji ze zwierzętami. Jeśli wierzysz, że telepatyczne porozumiewanie się ze światem zwierząt istnieje i można je osiągnąć na drodze budowania niewidzialnego mostu łączącego świadomość ludzką i zwierzęcą, to książka dla ciebie. Jeśli nie wierzysz w sens i możliwości praktykowania telepatii prowadzącej do nadzmysłowej komunikacji, tym bardziej sięgnij po tę fascynującą książkę, ponieważ zmieni twoje postrzeganie świata, skłaniając cię do głębokiej refleksji o intuicyjnej komunikacji międzygatunkowej.

Justyna Tymieniecka‑Suchanek, prof. Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Zwierzęta komunikują się z nami każdego dnia – poprzez gesty, emocje, zachowanie i subtelne sygnały, których często nie potrafimy właściwie odczytać. Według Amelii Kinkade zwierzęta potrafią przekazywać nam informacje znacznie głębiej, niż tylko poprzez zachowanie. Autorka przekonuje, że komunikacja ze zwierzętami może odbywać się również na poziomie intuicji, emocji i obrazów pojawiających się w naszej świadomości. To właśnie tutaj metoda Amelii Kinkade różni się od podejścia klasycznych behawiorystów. W wielu popularnych książkach o szkoleniu zwierząt uczymy się interpretować mowę ciała i wzorce zachowań. Autorka idzie krok dalej – pokazuje, że relacja człowieka i zwierzęcia może być oparta na głębokiej, intuicyjnej wymianie informacji. Według niej komunikacja między gatunkami nie jest jedynie analizą zachowania, lecz doświadczeniem empatii, uważności i świadomego połączenia. W książce znajdziemy niezwykłe historie z życia autorki, które ilustrują jej doświadczenia w pracy ze zwierzętami, a także ćwiczenia pomagające rozwijać wrażliwość na sygnały płynące od naszych zwierzęcych towarzyszy. Autorka przekonuje, że każdy człowiek może nauczyć się lepiej rozumieć zwierzęta – wystarczy otworzyć się na ich perspektywę i zaufać własnej intuicji.

Jak rozmawiać ze zwierzętami to inspirująca książka dla wszystkich, którzy czują, że relacja ze zwierzęciem może być czymś znacznie głębszym niż tylko opieką nad pupilem. To lektura, która może zmienić sposób, w jaki patrzymy na zwierzęta, naturę i nasze miejsce w świecie.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

  • pokazuje inne spojrzenie na komunikację człowieka ze zwierzętami,
  • wykracza poza klasyczne podejście behawioralne,
  • uczy większej uważności na emocje i potrzeby zwierząt,
  • inspiruje do budowania głębszej relacji z pupilem,
  • zawiera historie i doświadczenia z pracy autorki ze zwierzętami,
  • pomaga postrzegać zwierzęta jako świadome i wrażliwe istoty.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 418

Data ważności licencji: 9/9/2032

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł wyda­nia ory­gi­nal­nego: Stra­ight from the Horse’s Mouth. How to Talk to Ani­mals and Get Answers

Copy­ri­ght © 2001 by Ame­lia Kin­kade Fore­word copy­ri­ght © 2001 by Ber­nard Sie­gel, M.D. Zezwo­le­nia na prze­druk mate­ria­łów opu­bli­ko­wa­nych wcze­śniej znaj­dują się na stro­nach 341–342. All rights rese­rved. Wszel­kie prawa zastrze­żone.

Wyda­nie pol­skie © 2026 Galak­tyka sp. z o.o.

90-644 Łódź, ul. Żeli­gow­skiego 35/37 tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17 e-mail: info@galak­tyka.com.pl; sekre­ta­riat@galak­tyka.com.plwww.galak­tyka.com.pl

ISBN: 978-83-8436-020-0

Redak­cja: Aneta Wie­czo­rek Korekta: Ida Marzec Redak­cja tech­niczna: Renata Kozłow­ska Redak­tor pro­wa­dzący: Marek Janiak

Ilu­stra­cja na okładce: Good­ToK­now­De­sign Foto­gra­fie na okładce: z archi­wum autorki Pro­jekt okładki: Master Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Infor­ma­cje zawarte w tej książce nie są prze­zna­czone do dia­gno­zo­wa­nia lub lecze­nia pro­ble­mów beha­wio­ral­nych lub medycz­nych u zwie­rząt. Nie mogą też słu­żyć jako sub­sty­tut kon­sul­ta­cji z leka­rzem wete­ry­na­rii. Zawsze należy zasię­gnąć porady leka­rza wete­ry­na­rii lub innego wykwa­li­fi­ko­wa­nego spe­cja­li­sty w przy­padku pro­ble­mów medycz­nych lub beha­wio­ral­nych. Ni­gdy nie należy zwle­kać z zasię­gnię­ciem porady lub lek­ce­wa­żyć jej ze względu na to, co prze­czy­ta­łeś w tej książce. Pamię­taj, że zacho­wa­nia zwie­rząt ni­gdy nie można prze­wi­dzieć, dla­tego zawsze zale­camy zasto­so­wa­nie odpo­wied­nich środ­ków ostroż­no­ści pod­czas pracy ze zwie­rzę­tami.

Choć autor i wydawca doło­żyli wszel­kich sta­rań, aby zawarte w tej książce infor­ma­cje były rze­telne i kom­pletne, nie pono­szą żad­nej odpo­wie­dzial­no­ści za mogące poja­wić się błędy, nie­ści­sło­ści, prze­ocze­nia lub nie­zgod­no­ści. Wydawca nie odpo­wiada za nie­ko­rzystne skutki oraz szkody, jakie mogą się poja­wić w kon­se­kwen­cji korzy­sta­nia z rad czy infor­ma­cji zawar­tych w niniej­szej książce.

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Bez pisem­nej zgody wydawcy książka ta nie może być powie­lana ani w czę­ściach, ani w cało­ści. Nie może też być repro­du­ko­wana, prze­cho­wy­wana i prze­twa­rzana z zasto­so­wa­niem jakich­kol­wiek środ­ków elek­tro­nicz­nych, mecha­nicz­nych, foto­ko­piar­skich, nagry­wa­ją­cych i innych.

Opinie o książce Jak rozmawiać ze zwierzętami

Opi­nie o książceJak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami

Magii, któ­rej doświad­czy­cie z Ame­lią, nie da się pod­wa­żyć. Widzia­łem ją w akcji, a to, co potrafi, cał­ko­wi­cie odmie­niło mój spo­sób myśle­nia. Świa­do­mość nie zna gra­nic, a jej książka może zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wać wasze spoj­rze­nie na świat i zdol­ność poro­zu­mie­wa­nia się z ota­cza­ją­cymi was żywymi isto­tami.

BER­NIE SIE­GEL, M.D., autor ksią­żek Miłość, medy­cyna i cuda oraz Pre­scrip­tions for Living

Jako osoba komu­ni­ku­jąca się ze zwie­rzę­tami Ame­lia Kin­kade ma ogromny talent. Prze­kaz, który odbiera od przed­sta­wi­cieli prze­róż­nych gatun­ków, jest nie­zwy­kły, a przy tym bar­dzo spójny. Jej wysiłki i wyjąt­kowe zdol­no­ści pozwa­lają pod­wa­żyć fał­szywe prze­ko­na­nia co do uczuć, rozu­mie­nia i sta­nów umy­słu naszych zwie­rzę­cych przy­ja­ciół. Umie­jęt­no­ści i dzia­łal­ność Ame­lii w wyraźny spo­sób poka­zują, że pro­cesy mózg–umysł u wszyst­kich gatun­ków obej­mują zja­wi­ska kwan­towe i wspie­rają feno­men, który nazy­wamy holo­gra­fią kwan­tową.

koman­dor EDGAR MIT­CHELL, Sc.D., astro­nauta misji Apollo 14, zało­ży­ciel Insti­tute of Noetic Scien­ces, autor książki The Way of the Explo­rer

Ta książka to praw­dziwa perełka, nie tylko ze względu na fascy­nu­jące histo­rie, w któ­rych Ame­lia dzieli się wła­snymi doświad­cze­niami komu­ni­ka­cji ze zwie­rzę­tami, lecz także dla­tego, że uczy, jak samo­dziel­nie tego doko­nać. Wypró­bo­wa­łem pro­ste ćwi­cze­nia, które pro­po­nuje, i one naprawdę dzia­łają. Z peł­nym prze­ko­na­niem pole­cam Jak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami każ­demu, kto chce roz­wi­jać w sobie zdol­ność odnaj­dy­wa­nia miło­ści, piękna, współ­czu­cia i zdro­wie­nia w świe­cie natury.

ALAN COHEN, autor książki The Dra­gon Doesn’t Live Here Any­more

Nie potra­fię nawet poli­czyć, ile razy ta książka dopro­wa­dziła mnie do łez. Każ­dego opie­kuna zwie­rzę­cia w tym kraju powinno się zmu­sić do jej prze­czy­ta­nia!

ARIELLE FORD, autorka książki Hot Cho­co­late for the Mysti­cal Soul

Jeśli macie otwarte umy­sły i jeste­ście gotowi do eks­pe­ry­men­to­wa­nia, Jak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami może otwo­rzyć przed wami nowe, satys­fak­cjo­nu­jące wymiary rela­cji ze wszyst­kimi zwie­rzę­tami.

Ama­zon.com

Uwaga, miło­śnicy zwie­rząt! Dok­tor Dolit­tle nie tylko ist­nieje – ma się świet­nie i nazywa się Ame­lia Kin­kade. Jak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami to prawda dziw­niej­sza od fik­cji; zdu­mie­wa­jąca, zabawna i bar­dzo prak­tyczna opo­wieść, która może skło­nić was do roz­mów nie tylko z domo­wymi pupi­lami, lecz także z tymi stwo­rze­niami, które czę­sto wole­li­by­śmy omi­jać sze­ro­kim łukiem. To abso­lut­nie zachwy­ca­jąca lek­tura dla każ­dego, kto kie­dy­kol­wiek chciał nawią­zać kon­takt z istotą innego gatunku.

MAR­THA BECK, autorka ksią­żek Expec­ting Adam oraz Fin­ding Your Own North Star

Ame­lia Kin­kade prosi nas, byśmy uwie­rzyli, a potem poka­zuje, jak doświad­czyć rze­czy­wi­sto­ści innych niż te, które zna­li­śmy do tej pory. Nie­za­leż­nie od tego, czy nazwiemy to intu­icją, wglą­dem, czy dotknię­ciem samego rdze­nia doświad­czeń mistycz­nych i ducho­wych tra­dy­cji, wszy­scy gdzieś w głębi serca wiemy, że komu­ni­ka­cja ze zwie­rzę­tami jest moż­liwa i realna. Ame­lia po pro­stu poka­zuje nam drogę. Brawo!

THOM HART­MANN, autor książki Zmierzch sta­ro­żyt­nego świa­tła sło­necz­nego

Nagłówki krzy­czą: „Czy zwie­rzęta mają uczu­cia?”, „Czy zwie­rzęta potra­fią myśleć?”, „Czy zwie­rzęta myślą?”. Książka Jak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami odpo­wiada na te pyta­nia twier­dząco, ale to nie wszystko. Poka­zuje też, co nasi bra­cia mniejsi tak naprawdę myślą. To nie­sa­mo­wita lek­tura.

GRET­CHEN WYLER, aktorka i zało­ży­cielka orga­ni­za­cji The Ark Trust, zaj­mu­ją­cej się pra­wami i ochroną zwie­rząt

Książka Jak roz­ma­wiać ze zwie­rzę­tami nie będzie zasko­cze­niem dla wielu osób. Nie bra­kuje prze­cież na świe­cie miło­śni­ków zwie­rząt, któ­rzy dosko­nale wie­dzą, że ich pod­opieczni (od psów i koni po ptasz­niki i myszy) potra­fią z nimi roz­ma­wiać. Nie­za­leż­nie od tego, czy wie­rzysz sło­wom pani Kin­kade, czy nie, jej książkę czyta się z wiel­kim zain­te­re­so­wa­niem, a styl autorki anga­żuje czy­tel­nika. Kin­kade odwo­łuje się do pojęć z zakresu ducho­wo­ści i fizyki kwan­to­wej, abyś i ty mógł nauczyć się słu­chać duszy swo­jego zwie­rzę­cia i naprawdę rozu­mieć, co pró­buje ci prze­ka­zać.

FRED ALAN WOLF, Ph.D., autor ksią­żek Umysł stwo­rzył mate­rię, The Spi­ri­tual Uni­verse oraz Taking the Quan­tum Leap

Wszyst­kim, któ­rzy zwra­cali się do mniew trud­nych chwi­lach,a także ich opie­ku­nom.

Podziękowania

Nota od autorki

Przedmowa. „Boo Boo, gdzie jesteś?”

Prolog. Obietnica

Rozdział 1. Oporne medium

Rozdział 2. Jasnowidzenie: od umysłu do umysłu

Rozdział 3. Jasnoczucie: od serca do serca

Bez­płatny frag­ment. Zapra­szamy do zakupu peł­nej wer­sji ebo­oka.

Odczu­wa­nie emo­cji zwie­rząt nie czyni z nas sen­ty­men­tal­nych waria­tów. Czyni z nas ludzi – dokład­nie takich, jakich wymy­ślił sobie Bóg.

Kiedy patrzymy na zwie­rzęta z sza­cun­kiem i czcią, tak jak van Gogh patrzył na roz­gwież­dżone niebo, zmie­nia się nasza per­spek­tywa. Dopiero wtedy możemy je zoba­czyć – naprawdę zoba­czyć – po raz pierw­szy. Zwie­rzęta są po to, by nas uczyć, jak żyć: jak odna­leźć się w „tu i teraz”, jak funk­cjo­no­wać cał­ko­wi­cie bez lęku i jak bez­wa­run­kowo kochać.

Jest jesz­cze jeden powód, dla któ­rego odci­namy się od naszego wro­dzo­nego jasno­czu­cia. Wcale nie cho­dzi o to, że nie czu­jemy albo nie potra­fimy czuć. Wręcz prze­ciw­nie – cho­dzi o to, że czu­jemy sta­now­czo za mocno. Po semi­na­rium, które pro­wa­dzi­łam w zeszłym tygo­dniu, pode­szła do mnie kobieta, u któ­rej jasno­czu­cie było ewi­dentne. Powie­działa, że bar­dzo chcia­łaby się nauczyć komu­ni­ka­cji ze zwie­rzę­tami i reali­zo­wać się w tym obsza­rze zawo­dowo, ale każda, nawet naj­mniej­sza, krzywda, jaką im się wyrzą­dza, wpę­dza ją w ślepą furię i wątpi, czy zdoła znieść ten ból na dłuż­szą metę.

– Witaj w klu­bie – powie­dzia­łam.

– Nie rozu­miesz! Czuję to tak mocno, że poza­bi­ja­ła­bym tych wszyst­kich wła­ści­cieli! Nie mogę znieść, kiedy zwie­rzęta cier­pią! – unio­sła się.

– Dokład­nie! – Mój głos rów­nież wsko­czył na wyż­sze reje­stry, żeby dorów­nać jej tonowi. – Nie możesz znieść bólu tak samo jak one! Ty przy­naj­mniej masz wybór, a zwie­rzęta nie mają żad­nego! To nie jest tak naprawdę twój ból. One muszą zno­sić całe to cier­pie­nie, bo ludzie tacy jak ty nie potra­fią sta­nąć w ich obro­nie!

– Ale ja nie umiem robić tego, co ty. Nie posia­dam umie­jęt­no­ści jasno­czu­cia! – upie­rała się.

– Oczy­wi­ście, że posia­dasz! Bez tego daru nie czu­ła­byś tego w ten spo­sób!

– Ale ja nie widzę obra­zów, nie sły­szę słów…

– Nie, ale czu­jesz emo­cje i to wystar­czy. – A potem musia­łam zapy­tać: – Bo jeśli nie ty… to kto?

Co za para­doks i chi­chot losu. Ludzie, któ­rzy naj­bar­dziej trosz­czą się o zwie­rzęta, czę­sto nie potra­fią udźwi­gnąć samego faktu, że im zależy. A prze­cież te wraż­liwe dusze to wła­śnie ci, któ­rzy mają naj­więk­szy dar. Opo­wie­dzia­łam tej kobie­cie o tym, jak przez lata zasy­pia­łam z pła­czem. Potra­fi­łam „dostroić się” do wszyst­kich zwie­rząt, we wszyst­kich klat­kach labo­ra­to­ryj­nych na tej pla­ne­cie. Na jakiś czas prze­sta­łam nawet pra­co­wać jako osoba komu­ni­ku­jąca się ze zwie­rzętami, prze­ko­nana, że ja też nie wytrzy­mam tego bólu i nie opa­nuję wła­snej wście­kło­ści. Z cza­sem płacz jed­nak ustał i przy­zna­łam przed sobą, że moja rzeka łez nie ocali ani jed­nej futrza­stej mordki. Cichy głos gdzieś w środku ni­gdy nie odpu­ścił: „Bo jeśli nie ty… to kto?”. Czy warto się przez to ośmie­szać? Czy warto ryzy­ko­wać, gdy ist­nieje szansa pomyłki? Jeśli nie, to nie wiem, co mia­łoby być waż­niej­sze.

Zakoń­czy­łam roz­mowę, tłu­ma­cząc kobie­cie, że są też małe zwy­cię­stwa, codzienne rado­ści i oka­zje, by zare­ago­wać wtedy, gdy naprawdę możemy coś zmie­nić. Wła­śnie te suk­cesy spra­wiają, że to wszystko ma sens. Czy ból staje się przez to mniej dotkliwy? Cóż, nie. Ale staje się łatwiej­szy do udźwi­gnię­cia. Budda powie­dział, że trwa­nie w gnie­wie jest jak trzy­ma­nie w dłoni roz­ża­rzo­nego węgla z zamia­rem rzu­ce­nia nim w kogoś innego. Osta­tecz­nie to my sami się nim parzymy. Możemy więc nauczyć się wypusz­czać gorące węgielki gniewu i cier­pie­nia, jesz­cze zanim te pora­nią nam dło­nie. Ból i wście­kłość nie staną się mniej inten­sywne. Możemy jed­nak się nauczyć szyb­ciej odpusz­czać. Edu­ka­cja jest naszą jedyną nadzieją. Zacznij od pro­stych rze­czy. Buduj powoli i z uważ­no­ścią, we wszyst­kim kie­ru­jąc się zdro­wym roz­sąd­kiem.

Czu­jesz, że jesteś bar­dzo wraż­liwą osobą? Ponie­waż zwie­rzęta nie potra­fią mówić za sie­bie, tylko ty możesz stać się ich gło­sem. Na tej pla­ne­cie nie mają łatwo i potrze­bują cię teraz bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. Jeśli twoją siłą jest jasno­czu­cie, wyzwa­niem nie będzie jedy­nie akcep­ta­cja fizycz­nych odczuć i emo­cji zwie­rząt. Cho­dzi przede wszyst­kim o stwo­rze­nie w sobie takiej prze­strzeni, w któ­rej poczu­jesz się na tyle bez­piecz­nie, aby doświad­czać wszyst­kich tych uczuć. Jako osoba wraż­liwa możesz mieć obawy, że uczu­cia zwie­rząt będą jak fala, która zalewa, pod­ta­pia i roz­rywa na strzępy. Spo­koj­nie, nasze lek­cje obejmą nie tylko intu­icję, ale też ochronę samych sie­bie. Nauczę cię, jak budo­wać wokół sie­bie ściany świa­tła. Jeśli porów­namy cier­pie­nie zwie­rząt do pożaru lasu, osoby komu­ni­ku­jące się z nimi są jak stra­żacy – wcho­dzą w ogień w peł­nym rynsz­tunku i nie zostają tam na tyle długo, by się popa­rzyć. W żad­nym wypadku nie cho­dzi o to, by ranić samych sie­bie. Twoim zada­niem jest przede wszyst­kim gasze­nie poża­rów. Z cza­sem dzięki prak­tyce nauczysz się ufać zwie­rzę­tom. Zyskasz pew­ność, że ich uczu­cia nie mogą cię zabić. Ufa­jąc życiu i ufa­jąc Bogu, nauczysz się otwie­rać na nowe kanały i zatrzy­my­wać się tylko tam, gdzie da się odna­leźć piękno, har­mo­nię i radość. Wystar­czy, że spoj­rzysz na lwa mor­skiego pły­wa­ją­cego w słońcu albo śpiącą koalę, a odkry­jesz kra­iny unie­sie­nia i cichej, deli­kat­nej, świę­tej ciszy, jakiej ni­gdy wcze­śniej nie doświad­czy­łeś jako czło­wiek. W tych wymia­rach wznio­słej szczę­śli­wo­ści słowa to za mało. Ty też możesz doświad­czyć nieba na ziemi w umy­słach zwie­rząt – i to wła­śnie spra­wia, że warto mie­rzyć się z każ­dym cier­pie­niem. Zanim to jed­nak nastąpi, cof­nijmy się do zapo­mnia­nego wspo­mnie­nia, do czasu, kiedy twój umysł dopiero roz­kwi­tał.

Ćwi­cze­nie: medy­ta­cja odzy­ski­wa­nia magiiDziecko, któ­rym byłeś

Usiądź wygod­nie, naj­le­piej na zewnątrz, w miej­scu, gdzie przez jakiś czas będziesz mógł pobyć sam ze sobą. Skup się na odde­chu. Skie­ruj uwagę na swoje serce i zatop się w ciszy. Pozwól zasnąć two­jemu doro­słemu „ja”. Niech wszyst­kie myśli, plany i tro­ski dnia cał­ko­wi­cie odpłyną.

Zata­piasz się głę­boko w sobie i zaczy­nasz cofać się w cza­sie. Docie­rasz do wspo­mnień z dzie­ciń­stwa, które już dawno się roz­myły. Przy­po­mi­nasz sobie ten wyjąt­kowy czas, kiedy byłeś w pełni świa­domy. Budzisz w sobie te chwile, gdy byłeś jesz­cze mały – tak bar­dzo, że ledwo potra­fi­łeś mówić. Ludzie wtedy nad tobą góro­wali, ale ty mia­łeś swój wewnętrzny świat.

Co tu widzisz? Czy w drze­wach cho­wają się elfy, które cią­gną cię za włosy? Czy po tra­wie bie­gają małe tajem­ni­cze istoty? Czy kwiaty są wyra­zist­sze? Czy kiedy jako dziecko znaj­du­jesz się bli­żej ziemi, kolory wyglą­dają ina­czej? Czy ota­czają cię inne byty, któ­rych doro­śli nie potra­fią dostrzec? Czy wyglą­dają jak ludzie; a może mają skrzy­dła? Czy potra­fisz roz­ma­wiać z kwia­tami i drze­wami? Czy sły­szysz anioły? Co mówią?

Zatrzy­maj się na chwilę i zacznij nasłu­chi­wać.

W tej magicz­nej chwili możesz usły­szeć myśli zwie­rząt. Pomyśl o tych, które kochasz, i o tym, jakie słowa do cie­bie kie­rują. Wiesz, że mają myśli i uczu­cia tak jak ty. Tutaj, w holo­gra­mie czasu, zawsze możesz je usły­szeć i zro­zu­mieć. Przy­rzek­nij sobie, że ni­gdy nie „doro­śniesz” w taki spo­sób, aby odwró­cić się od zwie­rząt. Bez względu na to, co będą mówić „doro­śli”, wiesz, że ni­gdy nie stra­cisz tej magicz­nej umie­jęt­no­ści.

Ściany migo­czą­cych gwiazd wyra­stają z ziemi i ota­czają cię bańką świa­tła. Nic mrocz­nego, nic bole­snego i nic prze­ra­ża­ją­cego nie jest w sta­nie jej naru­szyć. Lśni i skrzy się wokół cie­bie niczym gruba zaspa śniegu się­ga­jąca co naj­mniej na metr w każdą stronę. Płynne świa­tło jest naj­więk­szą siłą we Wszech­świe­cie. Jest potęż­niej­sze od ciem­no­ści i od wszel­kiego zła. Skup się na swoim świe­tle, aż sta­nie się twarde i zwarte – jak krysz­tał, mar­mur i szkło. Tutaj, wewnątrz tej świe­tli­stej zbroi, twoja nie­win­ność jest bez­pieczna. Choć myśli i uczu­cia zwie­rząt mogą przez nią prze­ni­kać, to, co złe, nie zdoła jej prze­bić. Świe­tli­sta zbroja będzie zawsze z tobą, gdy będziesz ćwi­czyć miłość i słu­cha­nie zwie­rząt. Uzdra­wia­jąc sie­bie, otwie­rasz drogę, by zacząć uzdra­wiać także je.

Prze­nieś wizję ota­cza­ją­cego cię płasz­cza świa­tła do swo­jego doro­słego „ja”. Wróć do świata na jawie – odświe­żony i nowo naro­dzony.

Rozdział 4. Jasnosłyszenie: od duszy do duszy

Bez­płatny frag­ment. Zapra­szamy do zakupu peł­nej wer­sji ebo­oka.

W rela­cjach ze zwie­rzę­tami liczy się szcze­rość i zaan­ga­żo­wa­nie. Wasze roz­mowy powinny być dwu­stronne. Wspól­nie szu­kaj­cie roz­wią­zań pro­ble­mów. Współ­pra­cuj i nego­cjuj, aby­ście mogli się spo­tkać w poło­wie drogi. Bądź gotów na wyrze­cze­nia, by osią­gnąć obo­pólną satys­fak­cję. Dotrzy­muj obiet­nic i nie skła­daj takich, któ­rych nie jesteś w sta­nie dotrzy­mać. Gdy zwie­rzęta doma­gają się odpo­wie­dzi, okaż im sza­cu­nek.

Następna histo­ria jest o tym, jak udo­wod­ni­łam mojemu kotu, Panu Jone­sowi, że naprawdę może na mnie liczyć.

Pan Jones i włamywacze

Jedną z zalet komu­ni­ko­wa­nia się ze zwie­rzę­tami jest to, że mogą jesz­cze lepiej zadbać o nasz dom. Kiedy miesz­ka­łam sama z Panem Jone­sem w Venice Beach, spę­dza­łam dużo czasu w pracy w San Fer­nando Val­ley. Dolina leży mniej wię­cej trzy­dzie­ści minut drogi od plaży, ale w korku o pią­tej po połu­dniu (a wła­śnie wtedy musia­łam co drugi dzień jechać przez wzgó­rza), podróż zaj­mo­wała co naj­mniej pół­to­rej godziny.

Gdy byłam poza domem, „psy­chicz­nie” trzy­ma­łam rękę na pul­sie i kilka razy dzien­nie „spraw­dza­łam”, co sły­chać u Pana Jonesa. Kot miał wła­sne wyj­ście zamon­to­wane w drzwiach. Dzięki temu mógł w naj­lep­sze włó­czyć się po oko­licy, ale umó­wi­li­śmy się, że każ­dego wie­czoru będzie na mnie cze­kał w miesz­ka­niu. Choć godziny mojego powrotu zmie­niały się z dnia na dzień, Pan Jones ni­gdy nie spóź­niał się bar­dziej niż o pięć minut. Nasza komu­ni­ka­cja dzia­łała bez zarzu­tów, a kot ani razu mnie nie zawiódł. Kiedy więc pew­nego popo­łu­dnia otrzy­ma­łam pilny prze­kaz, wie­dzia­łam, że muszę potrak­to­wać go poważ­nie.

Sta­łam w korku na auto­stra­dzie 405, kiedy Pan Jones nagle poja­wił się w mojej gło­wie. Już samo to było czymś nie­spo­ty­ka­nym. Zwy­kle to ja ini­cjuję kon­takt ze zwie­rzę­tami, kiedy nie ma ich przy mnie – nawet z wła­snymi kotami. Rzadko zda­rza się, żeby to one odzy­wały się pierw­sze. Tym razem jed­nak nagła wia­do­mość wdarła się do moich myśli niczym radiowy komu­ni­kat o sta­nie nad­zwy­czaj­nym.

– Ame­lio, WRA­CAJ DO DOMU.

Dreszcz prze­ra­że­nia prze­biegł mi po ple­cach.

– Co się stało? Co się stało? – zapy­ta­łam ner­wowo.

– W domu dzieje się coś strasz­nego! WRA­CAJ NATYCH­MIAST! – odpo­wie­dział Pan Jones.

– Co tam się dzieje?! Kto jest w naszym domu? – bła­ga­łam o jakie­kol­wiek kon­krety.

– INTRUZI! WRA­CAJ DO DOMU! PO PRO­STU WRA­CAJ! – zakli­nał mnie Pan Jones.

Nie cze­ka­łam, aż powie mi, kto jest w miesz­ka­niu. Na naj­bliż­szym zjeź­dzie wystrze­li­łam z auto­strady jak z procy. Zawró­ci­łam i pogna­łam z powro­tem do domu. Byłam prze­ko­nana, że doszło do wła­ma­nia.

Prze­ka­za­łam Panu Jone­sowi jasne instruk­cje:

– Ucie­kaj przez swoje drzwiczki! Pod żad­nym pozo­rem nie daj się zatrzy­mać! Natych­miast wybie­gnij na zewnątrz i cze­kaj na mnie poza domem!

Kiedy dotar­łam na miej­sce, budy­nek nie pło­nął. Żadne z okien nie było wybite. Drzwi też stały na swoim miej­scu. Wszystko wyglą­dało cał­ko­wi­cie nor­mal­nie. Pod­kra­dłam się do wej­ścia z gazem pie­przo­wym w dłoni. Tam zna­la­złam Pana Jonesa cze­ka­ją­cego na progu. Mru­czał zado­wo­lony, ale stał sztywno i wyglą­dał na nieco potar­ga­nego.

– Co się dzieje? – szep­nę­łam. – Wystra­szy­łeś mnie na śmierć!

Kiedy upew­ni­łam się, że w miesz­ka­niu nikogo nie sły­chać, otwo­rzy­łam drzwi i oboje weszli­śmy do środka. Gdy oczy przy­zwy­cza­iły się do pół­mroku, w końcu dostrze­głam pod­stęp­nych intru­zów.

Kolumna mró­wek masze­ro­wała od prze­suw­nych bal­ko­no­wych drzwi aż do kuchni. Celem owa­dziej kom­pa­nii była miska Pana Jonesa. Jego jedze­nie było aż czarne od insek­tów. Gra­nulki suchej karmy prze­cho­dziły taśmowo z jed­nych szczęk do dru­gich, po czym zni­kały w szcze­li­nie przy drzwiach.

Co może być dla kota bar­dziej tra­giczne niż to, że ktoś wykrada mu jedze­nie i to w dodatku przed kola­cją? Z ulgą zaśmia­łam się w duchu, podzię­ko­wa­łam kotu, że się ze mną skon­tak­to­wał i nasy­pa­łam mu do miski świeżą por­cję chru­pek.

– Kur­czę, Jones, czemu po pro­stu ich nie zja­dłeś? – zapy­ta­łam, wie­dząc, że cza­sami zda­rzało mu się to zro­bić.

– Za dużo – odpo­wie­dział.

Słuchamy, nie oceniamy

Zwie­rzęta w żaden spo­sób nie są nam natu­ral­nie pod­po­rząd­ko­wane. Nie mamy prawa ich „łamać”, „tre­so­wać” ani „oswa­jać”, jeśli w stu pro­cen­tach nie współ­pra­cują. Nasza postawa wobec zwie­rząt powinna się opie­rać na zachwy­cie, wdzięcz­no­ści i czci. To sza­cu­nek jest klu­czem, który otwiera pierw­sze drzwi. Gdy dopiero zaczy­nasz komu­ni­ko­wać się ze zwie­rzę­tami, możesz zacząć na przy­kład tak:

„Nie musisz mi nic mówić”.

„Możesz podzie­lić się ze mną tym, czym chcesz – w takim zakre­sie, w jakim chcesz”.

„Z wdzięcz­no­ścią przyjmę wszystko, co mi ofia­ru­jesz, bez względu na to, jak mała będzie to rzecz. Ty słu­chasz mojego papla­nia przez cały dzień – teraz twoja kolej, żeby mówić”.

„Będziemy roz­ma­wiać tylko o tym, o czym ty chcesz roz­ma­wiać. Powiedz mi, co chcesz, żebym wie­dział”.

Mogę usłyszeć wszystko

Wyślij zwie­rzę­tom miłość. Powiedz im, że jesteś gotów usły­szeć, zoba­czyć i poczuć abso­lut­nie wszystko, pod warun­kiem że będzie to prawda. Nie będziesz uchy­lać się od tego, co nie­wy­godne. To pro­ces ucze­nia się, który roz­wija się krok po kroku. Pierw­sza zasada brzmi: „Potra­fię słu­chać bez oce­nia­nia”. Potem dodaj drugą: „Mogę usły­szeć wszystko”. Zapew­nij je: „Twoja prawda należy do cie­bie. Nie muszę się z nią zga­dzać ani w żaden spo­sób jej oce­niać. Moja opi­nia na jej temat nie ma abso­lut­nie żad­nego zna­cze­nia”. Pamię­taj: chcesz, żeby zwie­rzęta się przed tobą otwo­rzyły i żeby ci zaufały.

Nie zamknę się na ciebie

Spró­buj powie­dzieć swoim zwie­rzę­tom coś takiego:

„Nie zdra­dzę cię. Możesz mi zaufać”.

„Nie porzucę cię. Zawsze będę przy tobie”.

„Nie będę pró­bo­wać cię zmie­niać. Akcep­tuję cię takim, jaki jesteś”.

„Będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby cię zro­zu­mieć”.

„Posta­ram się posta­wić w two­jej sytu­acji”.

„Nie będę narzu­cać ci swo­ich war­to­ści. Usza­nuję twoje zda­nie”.

„Nie będę cię umniej­szać ani pró­bo­wać cię zdo­mi­no­wać. Masz wolną wolę”.

„Nie będę cię stra­szyć ani gro­zić ci karą. Będę fair”.

„Nie odwrócę się od cie­bie, nawet jeśli mnie roz­cza­ru­jesz. Posta­ram się być wyro­zu­miały”.

Kiedy nie zgadzacie się ze sobą

Jeśli fru­strują cię zabu­rze­nia beha­wio­ralne, pomyśl o swoim zwie­rzę­ciu jak o skrzyw­dzo­nym dziecku, któ­rego życie jest w two­ich rękach. Boi się kary, a mimo to musi wal­czyć o zaspo­ko­je­nie swo­ich potrzeb i wyra­że­nie swo­ich uczuć. Wyobraź sobie tę bez­rad­ność: nie możesz poroz­ma­wiać ze swoim kura­to­rem, a jedyny spo­sób, by oka­zać nie­za­do­wo­le­nie, to odda­nie moczu na dywan. Czy już samo to nie jest wystar­cza­jąco upo­ka­rza­jące (nawet bez nie­unik­nio­nej kary, która nastą­pi­łaby póź­niej)? Jak wielka musi być potrzeba odre­ago­wa­nia całej tej sytu­acji, skoro nie powstrzy­mują cię żadne kon­se­kwen­cje? A co, gdyby kura­tor się jed­nak zja­wił, ale nie potra­fił­byś wyja­śnić, na czym polega twój pro­blem? Mógł­byś mieć infek­cję i zwi­jać się z bólu, a jed­nak nie był­byś w sta­nie nikomu o tym powie­dzieć. Dodat­kowo znowu został­byś uka­rany za „złe zacho­wa­nie”. Nawet gdyby zamknięto cię na wiele godzin w pokoju bez dostępu do toa­lety, i tak liczyłby się tylko twój wystę­pek i kara. Mógł­byś pró­bo­wać wyra­zić jakąś głę­boko odczu­waną emo­cję, na przy­kład fru­stra­cję albo wście­kłość na to, jak jesteś trak­to­wany, ale znów spo­tka­łyby cię te same przy­kre kon­se­kwen­cje.

Ste­phen Covey pro­po­nuje wyj­ście z tego impasu w swo­jej książce 7 nawy­ków sku­tecz­nego dzia­ła­nia. Pyta­nie jest pro­ste, a jed­no­cze­śnie bar­dzo głę­bo­kie: „Czy to, jak cię postrze­gam, jest czę­ścią pro­blemu?”. Jeśli pró­bu­jesz mani­pu­lo­wać, wymu­szać albo kon­tro­lo­wać, zwie­rzęta przyjmą postawę obronną. Twoja potrzeba spra­wo­wa­nia kon­troli będzie prze­szkodą w sku­tecz­nej komu­ni­ka­cji. Zwie­rzęta nie odpo­wie­dzą. Naj­pierw muszą zostać zaak­cep­to­wane – z całym dobro­dziej­stwem inwen­ta­rza. Dobrze, abyś zapo­znał się z natu­ral­nymi cechami swo­jego pupila, na przy­kład czy­ta­jąc książki o jego rasie lub gatunku. Odrób pracę domową. Czy­taj jak naj­wię­cej o ich śro­do­wi­sku natu­ral­nym, pra­gnie­niach, potrze­bach i wzor­cach zacho­wań.

Jeśli zwierzęta cię testują, wytrzymaj do końca

Akcep­tuj to, co otrzy­mu­jesz – z wdzięcz­no­ścią i bez oce­nia­nia. Im bar­dziej jesteś gotów słu­chać, tym wię­cej zwie­rzęta będą skłonne ci powie­dzieć. Mogą cię testo­wać, żeby upew­nić się, że naprawdę rozu­miesz to, co prze­ży­wają. Jeśli nie oka­żesz szoku lub znie­sma­cze­nia, jeśli nie będziesz ich potę­piał ani zawsty­dzał, dopiero wtedy mogą zabrać cię dalej. Muszą wie­dzieć, że potra­fisz przy­jąć ich bez­po­śred­nie doświad­cze­nie, zanim dopusz­czą cię do swo­ich pro­ce­sów myślo­wych. Na ich zaufa­nie trzeba zasłu­żyć. Jeśli przej­dziesz przez „to, co jest”, możesz prze­bić się do „tego, co myślą o tym, co jest” oraz „tego, co czują wzglę­dem tego, co jest”.

ĆWI­CZE­NIEEmpa­tyczne słu­cha­nie two­jego kota

KOT: Zosta­wiasz mnie samego na zbyt długo.

TY: Tak, zosta­wiam cię samego na zbyt długo.

KOT: Uwiel­biam polo­wać.

TY: Tak, polo­wa­nie to świetna zabawa.

KOT: Ptaki są prze­pyszne.

TY: Tak, ptaki są bar­dzo smaczne.

KOT: Lubię, gdy ich kości chru­pią w zębach.

TY: Tak, chru­piące kosteczki są pycha.

KOT: Lubię czuć w ustach cie­płą krew.

TY: Tak, to przy­jemne uczu­cie.

Kiedy już zdo­bę­dziesz zaufa­nie zwie­rząt i uwie­rzą, że nie czu­jesz się nie­swojo z ich doświad­cze­niami, zaczniesz otrzy­my­wać wię­cej infor­ma­cji. W pierw­szej kolej­no­ści zawsze będą przy­glą­dać się temu, co zro­bisz z ich prze­ka­zem. Nawet gdy dowie­dziesz, że mogą ci powie­dzieć wszystko i kochasz je bez­wa­run­kowo, dalej będą czuj­nie zer­kać, czy za two­imi sło­wami idą czyny. Pamię­taj, żeby pod­czas roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów zawsze mieć w zana­drzu różne moż­li­wo­ści. „Rozu­miem, że lubisz łapać ptaki. Nie będę cię przed tym powstrzy­my­wać, ale czy mógł­byś zosta­wiać je na zewnątrz?” Jeśli nie ma alter­na­tywy, stwórz ją. Znajdź roz­wią­za­nie i ni­gdy nie łam swo­ich obiet­nic. Kiedy już umoc­nisz więź zaufa­nia, możesz pro­sić swoje zwie­rzęta o przy­sługi. Poniż­sza histo­ria poka­zuje, jak Rod­ney udo­wod­nił mi, że naprawdę mogę na niego liczyć.

Impreza? Jaka impreza?

Kie­dyś, oczy­wi­ście zupeł­nie nie­świa­do­mie, wyko­rzy­sta­łam Rod­neya jako szpiega. Mój ówcze­sny chło­pak i ja wybie­ra­li­śmy się na tygo­dniowy urlop na Kauai, czyli hawaj­ską wyspę-ogród. To moja ulu­biona część archi­pe­lagu – dzie­wi­cza, a do tego pełna dzi­kich kotów. Zawsze dokar­miam je, gdy tylko poja­wiają się na hory­zon­cie. Koty, które zosta­wia­li­śmy w domu – Rod­ney, Betty i Pan Jones – miały jed­nak zostać same na tydzień i wcale nie były tym zachwy­cone.

Na szczę­ście moja sąsiadka miała nasto­let­nią córkę, Chri­stin. Dziew­czyna była straszną kociarą, ale jej wiek wyma­gał jasnego sta­wia­nia gra­nic. Kiedy zgo­dziła się doglą­dać naszych trzech kotów, wyraź­nie zaka­za­li­śmy jej urzą­dza­nia w domu jakich­kol­wiek imprez. Chri­stin miała dzie­więt­na­ście lat i lubiła zaba­lo­wać, więc wie­dzie­li­śmy, że pokusa będzie duża. Dziew­czyna była jed­nak odpo­wie­dzialna i zawsze bar­dzo tak­towna, więc byli­śmy pewni, że nie zamieni naszego domu w scenę rodem z Ryzy­kow­nego inte­resu1. Dodat­kowo przy­się­gała na wła­sne życie, że nie zor­ga­ni­zuje żad­nej imprezy pod naszą nie­obec­ność.

Kiedy wró­ci­li­śmy z waka­cji zapy­ta­łam Rod­neya, jak mijał im czas, kiedy nas nie było.

– Wspa­niale! Chri­stin urzą­dziła cudowną imprezę. Po pro­stu cudowną! – odpo­wie­dział bez mru­gnię­cia okiem kot.

– Och, naprawdę? A kto się na niej poja­wił? – dopy­ta­łam roz­ba­wiona.

– Dwóch przy­stoj­nych bru­ne­tów i bar­dzo miła blon­dynka. Podo­bały mi się jej dłu­gie, jasne włosy, ale naj­lep­sza była ta ruda! – odpo­wie­dział Rod­ney i prze­słał mi obraz peł­nej entu­zja­zmu nasto­latki o rudych, się­ga­ją­cych do ramion wło­sach, wśród kilku innych osób krzą­ta­ją­cych się po domu. – Powiedz Chri­stin, że może przyjść mnie odwie­dzić, kiedy tylko zechce – dodał kot.

– Masz to jak w banku! Już ja sobie z nią poroz­ma­wiam – odpar­łam.

Zła­pa­łam Chri­stin w kory­ta­rzu i powie­dzia­łam słod­kim gło­sem:

– Rod­ney mówi, że twoja impreza była cudowna.

Dziew­czyna zro­biła wiel­kie oczy, a włosy sta­nęły jej dęba.

– Impreza? Jaka impreza?

– Była na niej jakaś blon­dynka, ale Rod­ney powie­dział, że naj­bar­dziej spodo­bała mu się jakaś rudo­włosa pięk­ność.

Chri­stin nie była w sta­nie dłu­żej uda­wać. Ni­gdy nie była dobrą kłam­czu­chą, a teraz czy­ta­łam z jej twa­rzy jak z mapy Pit­ts­bur­gha. Zakrztu­siła się.

– O rany, Ame­lio! Ni­gdy wcze­śniej nie wie­rzy­łam w te twoje histo­rie o zwie­rzę­tach.

– Rod­ney mówi, że dziew­czyna, która podo­bała mu się naj­bar­dziej, miała rude włosy do ramion. Brzmi cał­kiem uro­czo. Kto to taki? – Dole­wa­łam oliwy do ognia.

Kom­plet­nie zawsty­dzona Chri­stin w końcu pękła i zaczęła mówić prawdę.

– Jezu… jedna z dziew­czyn naprawdę ma rude włosy do ramion! To ona bawiła się z Rod­neyem. Wzięła go na ręce i gła­skała… ale to nie była żadna impreza!

– Ach tak? W takim razie jak byś to nazwała?

– To były tylko cztery osoby i wcale nie spę­dza­li­śmy czasu w domu. Dwóch chło­pa­ków i dwie dziew­czyny. Po pro­stu spo­tka­li­śmy się tutaj, zanim wyszli­śmy na mia­sto i tyle!

Pozwo­li­łam jej się z tego wykrę­cić, ale nie była­bym sobą, gdy­bym na odchodne nie wbiła jesz­cze jed­nej szpilki.

– Rod­ney mówi, że chęt­nie znowu spo­tkałby się z tą rudą. Tylko niech oboje zapo­mną, że ten romans będzie dalej roz­kwi­tał pod moim dachem, rozu­miemy się?

Z instynktem nie wygrasz

Kie­dyś pewna kobieta zadzwo­niła do mnie, bo jej kot upodo­bał sobie wcho­dze­nie na drzewka donicz­kowe, które hodo­wała w domu. Inna skar­żyła się, że jej chow-chow wska­kuje na nią z eks­cy­ta­cji, gdy wraca do domu po wielu godzi­nach nie­obec­no­ści. Jeśli twój kot cho­dzi po drze­wach albo pies cie­szy się na twój widok, nie dzwoń do medium od zwie­rząt. Koty wspi­nają się, dra­pią, opry­skują moczem i wal­czą. Psy liżą po twa­rzy, szcze­kają, bie­gają i zna­czą teren. Jeśli masz pro­blem z któ­rym­kol­wiek z tych instynk­tow­nych zacho­wań, zamiast z nimi wal­czyć, zapew­nij zwie­rzę­ciu bez­pieczną alter­na­tywę. Przyj­rzyj się temu, co lubi twój pupil i przy­go­tuj odpo­wiedni sub­sty­tut tej rze­czy, który nale­żałby tylko do niego.

POZORNY PRO­BLEM: Koty dra­pią kanapę i wspi­nają się na meble, duże rośliny oraz zasłony.

INSTYNKT: Ostrze­nie pazu­rów w ramach obrony i ucieczka na wierz­chołki drzew, aby poczuć się bez­piecz­nie.

PRAW­DZIWY PRO­BLEM: W domu nie rosną drzewa.

ROZ­WIĄ­ZA­NIE: Zapew­nij kotu odpo­wiedni zamien­nik.

Odtwórz, na ile to moż­liwe, natu­ralne śro­do­wi­sko kota. Zapew­nij mu dra­pak, zbu­duj mu punkt obser­wa­cyjny lub pozwól zaanek­to­wać szczyt lodówki, skąd będzie miał naj­lep­szy widok. Koty muszą widzieć wszystko, co dzieje się w domu, z lotu ptaka. Jeśli chcesz trwa­łych efek­tów, być może będziesz musiał zmie­nić spo­sób myśle­nia, to, jak postrze­gasz świat, a nawet to, jak żyjesz.

Daj swoim zwierzętom alternatywę

Ni­gdy nie odbie­raj zwie­rzę­ciu tego, czego pra­gnie, nie ofe­ru­jąc w zamian cze­goś innego. Wykaż się kre­atyw­no­ścią:

Jeśli twój kot demo­luje domowe rośliny, zapew­nij mu wła­sne „drzewo”.

Jeśli twój kot dra­pie kanapę, zapew­nij mu pio­nowy dra­pak.

Jeśli twój kot dra­pie dywan, zapew­nij mu poziomy dra­pak.

Jeśli twój kot zna­czy moczem, spró­buj ochro­nić go przed zagra­ża­ją­cymi mu zwie­rzę­tami.

Jeśli twój pies szczeka, poświęć mu wię­cej uwagi.

Jeśli twój pies krad­nie twoje buty, zapew­nij mu jego wła­sne gry­zaki.

Jeśli twój pies upodo­bał sobie twoje łóżko, zapew­nij mu wła­sne pod­grze­wane posła­nie albo – jesz­cze lepiej – pozwól mu spać z tobą.

Jeśli twój pies żebrze przy stole, przy­go­tuj mu jego wła­sny posi­łek ze świe­żego mięsa i warzyw.

Jeśli twój kot upodo­bał sobie półkę z książ­kami, opróż­nij ją i pozwól mu ją zająć.

Jeśli twój kot nie chce trzy­mać się z dala od kuchen­nego stołu, zbu­duj mu punkt obser­wa­cyjny albo jedz gdzie indziej.

Jeśli twój kot śpi na twoim miej­scu w łóżku, idź spać na kanapę.

Pamię­taj, to także jego dom.

Zapra­szamy do zakupu peł­nej wer­sji ebo­oka.

Rozdział 5. Rozwiązywanie problemów: filmowe migawki – przesyłanie sekwencji i złożonych komunikatów

Rozdział 6. Rentgen w oczach: skan ciała

Rozdział 7. Radar: tropienie za pomocą gestalt

Rozdział 8. Gwiezdne widzenie: Wkraczamy do czasu snów na skrzydłach miłości

Epilog. Pożegnanie Rodneya

Człowiek i stworzenie

Warto przeczytać

Materiały dodatkowe

Zgody na publikację i podziękowania

O autorce

Zapra­szamy do zakupu peł­nej wer­sji ebo­oka.

Przypisy

Ame­ry­kań­ska kome­dia z 1983 roku z Tomem Cru­isem, w któ­rej syn pod nie­obec­ność rodzi­ców zamie­nia rodzinny dom w dom publiczny. [wróć]