Jak koty Polskę zbudowały - Igor Banaszczyk - ebook + książka
NOWOŚĆ

Jak koty Polskę zbudowały ebook

Igor Banaszczyk

0,0

15 osób interesuje się tą książką

Opis

Pierwsza książka KOTstoryczna na polskim rynku! Czy wiedzieliście, że to kotu zawdzięczamy chrzest Polski? Że to kot uratował koronę Chrobrego? Że koty polskie miały swoją bitwę pod Grunwaldem? I że kot widnieje na jednym z polskich herbów szlacheckich? Skąd o tym wiemy? Oczywiście od kotów. One by nigdy nie skłamały. Prawda?

 

“Jak koty Polskę zbudowały” to pięć opowiadań o historii Polski przeznaczonych dla dzieci w wieku od 9 do 15 lat (oraz dla miłośników kotów w każdym wieku). Poza częścią fabularną książka zawiera również komentarze historyczne i biologiczne. Całość zdobią liczne, czarno-białe ilustracje wykonane przez Karolinę Ozgę.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 105

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dla Gai i Aurelii, które są na tę książkę za małeI dla Julki, która jest na nią za duża

 

Jak koty Polskę zbudowały

Igor Banaszczyk

Sulejówek, 2026

Copyright ⓒ 2025 by Igor Banaszczyk

Copyright ⓒ 2025 by Centryfuga

Copyright ⓒ 2025 for the illustrations by Karolina Ozga

Copyright ⓒ 2025 for the cover by Barbara Boroń-Rak

Wszelkie prawa zastrzeżone

All rights reserved.

Redakcja i korekta: dr Matylda Zatorska

Przygotowanie ebooka: Igor Banaszczyk

Okładka: Barbara Boroń-Rak

Ilustracje: Karolina Ozga

SeriaDzieci, Tom 1

Wydawca:

Centryfuga

ul. Spacerowa 10, 05-071 Sulejówek

[email protected] 

ISBN: 978-83-977694-2-7

Wstęp

Drogi Czytelniku, Droga Czytelniczko, zapewne przeczytałeś/aś w życiu wiele książek, ale jest duża szansa, że masz dziś przed sobą pierwszą książkę naukową! „Jak koty Polskę zbudowały” to zbiór najważniejszych źródeł historycznych do kociej historii Polski. Co to takiego źródło historyczne? Każdy pochodzący z przeszłości obiekt, dokument, dzieło czy przedmiot, z którego możemy czerpać wiedzę o dziejach. Tak więc jeśli historyk znajdzie starą księgę przedstawiającą dzieje jakiegoś władcy, może się z niej wiele na temat tamtych czasów dowiedzieć. Prezentujemy Wam unikalne opowieści o kotach z przeszłości, zebrane podczas Kociego Kongresu. Czy zatem takie źródła wystarczą do poznania historii? Nic bardziej mylnego! Ludzie (a tym bardziej koty) bardzo często kłamią (zapewne słyszałeś/aś o tym od dorosłych, kiedy oglądali obrady Sejmu), mówią o sprawach, o których nie mają pojęcia (dziwnym trafem również często dzieje się to podczas obrad Sejmu) albo zwyczajnie się mylą (hmmm… czy wspominaliśmy już o obradach Sejmu?). Zadaniem historyka jest więc sprawdzenie, które informacje ze źródeł są prawdziwe, a które nie, dlaczego ktoś w dawnych czasach kłamał, czy miał w tym jakiś interes, czy komuś służył, czy jedne źródła zgadzają się z innymi, a jeśli nie to dlaczego, o czym mówią nam różnice między nimi, a o czym podobieństwa? Całkiem sporo pracy, prawda? Dlatego przy pracach nad książką zatrudniliśmy kociego historyka

profesora Mruczka Purrczyńskiego, oraz kociego biologa, doktora Burasa Behawiora. Po każdej opowieści wskażą oni, gdzie autorzy się mylili oraz przybliżą najważniejsze fakty. Wszystkie trudniejsze słowa są wyjaśnione u dołu strony.

Miłej lektury!

Rok 2025 to był dziwny rok. Wprawdzie na niebie nie pojawiła się żadna kometa, nie było też szarańczy, a klęski spadały na świat jak do tej pory, ale kilka zdarzeń uznano za dziwaczne ponad miarę. Najpierw zaczęły znikać koty. Ginęły dachowce i zwyczajne burki, ale znikały też koty rasowe. Niektóre znajdowano dość szybko. Chwytane przez policję z dala od domów, bardzo niechętnie (to znaczy drapiąc i gryząc) wracały do właścicieli, by potem przez długie miesiące okazywać im, większą niż zazwyczaj, niechęć. Wielu nie udało się jednak odnaleźć. Policjanci bezradnie rozkładali ręce, miłośnicy zwierząt kręcili tylko głowami, a naukowcy organizowali specjalne zjazdy, podczas których debatowali i debatowali, ale niczego nie ustalili. Tysiące kotów zniknęło. Niedługo później dostrzeżono masowe migracje myszy, szczurów, ryjówek, rzęsorków, chomików i niektórych ptaków. Małe zwierzęta przemieszczały się całymi stadami, za nic mając ustalenia biologów dotyczące ich dotychczasowego trybu życia. Naukowcy zorganizowali kolejne zjazdy, na których długo debatowali, drukowali sprawozdania, jedli chipsy i pili colę, jednak znowu nic nie ustalili. Znalazł się wprawdzie pewien młody badacz, który zauważył, że wszystkie migrujące zwierzęta kierują się w stronę Europy Środkowej, ale uniwersytet, na którym pracował, miał mało punktów w międzynarodowych klasyfikacjach, więc nikt go nie posłuchał. Badacze ogłosili tylko, że „masowe migracje konglomeratów osobników zwierzęcych antynomizują dotychczasowy konsensus badawczy”, co w języku polskim znaczyło „nie mamy pojęcia, co się dzieje, dajcie więcej pieniędzy na chipsy, paluszki i colę”. Telewizje nakręciły kilka programów o zniknięciu kotów, oskarżając o ten fakt kosmitów, starożytnych kosmitów i kosmitów z innych wymiarów. Kosmici nie odpowiedzieli na oskarżenia. Wojsko zaoferowało pomoc: podczas zjazdu państw NATO

1

zaprezentowano projekt nowego pojazdu opancerzonego klasy „Burek” o nazwie „Kicia”. Nikt jednak nie umiał wyjaśnić, jak miało to pomóc zaginionym kotom. I kiedy wydawało się, że sprawa jest przegrana, mruczki zaczęły wracać do domów. Najpierw ponownie zauważono migrację małych zwierząt i ptaków, a potem w domach pojawiały się zaginione koty. Często wychudzone i zmęczone (ale wyraźnie szczęśliwe), wracały do swoich właścicieli. Świat odetchnął z ulgą i bardzo szybko zapomniał o sprawie. I nikt nie dowiedział się, co się działo z czworonogami.

KOCI KONGRES2

Gdyby naukowcy zmniejszyli nieco ilość pochłanianych przekąsek, może wpadliby na pomysł, żeby odpowiedzi na pytanie o zniknięcie kotów szukać w starych księgach. Wtedy zapewne odkryliby, że takie sytuacje miały miejsce w dawnych czasach. A gdyby zapytali jakiegoś kota w odpowiednio grzeczny sposób, wtedy dowiedzieliby się, że jego ziomkowie udali się na koci kongres, który organizuje się od starożytności, raz na wiele lat. W tym roku koci zjazd miał miejsce w Polsce. Zdecydowano, że uczestnicy spotkają się we wsi o nazwie… Koty. Problem w tym, że w Polsce istnieje kilka wsi o tej nazwie. Po długich negocjacjach wybrano więc wioskę Koty-Rybno w województwie podlaskim, bo sporej części zainteresowanych spodobał się drugi człon nazwy. Rozpoczęto wysyłanie zaproszeń. Za pomocą zestawu miauknięć, prychnięć i warknięć puszczono informację w świat. Każdy kot miał za zadanie przekazać wiadomość trzem innych osobnikom, więc bardzo szybko wieści dotarły do wszystkich zainteresowanych. Wtedy właśnie zaczęły się kocie wędrówki. Na Podlasie poczęły ściągać futrzaki z całego świata: te duże i małe, rasowe i wielorasowe, czarne, białe, rude, bure i szylkretowe. Postarano się, aby każda z ras miała swojego przedstawiciela, szczególną wagę przywiązując do obecności przedstawicieli słynnych kocich rodów. Przybyły więc, dumnie unosząc ogony, koty z brytyjskich klanów z New Forest. Zjawiły się rude i tłuste koty amerykańskie. Koty jońskie zawiesiły swą odwieczną wojną z tureckimi angorami i vanami, aby wspólnie przybyć do Polski. Francję reprezentowali czarni potomkowie najsłynniejszego kota kabaretowego, Japonię antenaci3 kotki Mikeko, a Afrykę słynny Rademenes. Nie mogło zabraknąć czarnego jak noc Behemota, którego wszyscy kojarzyli z Rosją, ale on prychał tylko i powtarzał, że jest kotem kosmopolitycznym4. Wprawdzie nikt nie wiedział co to oznacza, ale brzmiało mądrze, więc wszyscy milczeli. Zjawiły się koty bengalskie, syjamskie, perskie, norweskie, syberyjskie, maine coony, sfinksy, ragdolle, a nawet budzące strach lykoie! Rzecz jasna ze wszystkich zakątków kraju zeszły się też koty polskie. Jeśli twój kot zniknął tego roku chociaż na kilka dni, to zapewne przebywał na sławetnym kongresie!Gdy tylko doliczono się wszystkich zaproszonych, rozpoczęto obrady. Żaden porządny kot nie zacznie jednak ważnych rozmów o pustym żołądku, zatem najpierw trzeba było zasiąść do uczty. O zapasy postarali się gospodarze – przygotowano: myszy w sosie własnym, duszone gołębie, ryjówki w polewie ze świeżego błota, zupę z norników na wodzie bagiennej, drylowane chomiki, przegryzki z jaszczurek w piaskowej panierce, a dla prawdziwych smakoszy kurczęta przekładane gnijącymi warzywami. Kiedy zaspokojono pierwszy głód, okazało się, że nie można rozpocząć obrad, bo część uczestników poszła już spać do lasu, a inni wyruszyli do wsi kraść mleko, którego wprawdzie nie wolno im było pić, ale kto by się tym przejmował podczas delegacji. Udano się więc na spoczynek. Nim minął dzień, koty jońskie zdążyły pobić się z tureckimi, angielskie z francuskimi, amerykańskie z meksykańskimi, syjamskie gryzły własne ogony, a rosyjskie dostały łomot od wszystkich zebranych. Ledwo udało się uspokoić całe towarzystwo przed wieczorem! Przystąpiono do obrad, ale wtedy ktoś przypomniał o posiłku. Kongres rozpoczęto z dużym opóźnieniem, nic jednak straconego, wszak do omawiania trudnych tematów trzeba się należycie przygotować. A musicie wiedzieć, że rozpatrywano sprawy najwyższej wagi: roczny przydział myszy i ptaków na każdego kociego obywatela, liczbę możliwych siknięć przy znakowaniu terenu, dozwoloną liczbę decybeli w każdym miauknięciu w czasie ciszy nocnej, najskuteczniejsze sposoby na przegryzanie opakowań z karmą, najlepsze taktyki w walce z odkurzaczami i spryskiwaczami czy metody unikania wizyt u weterynarzy. Szczególnie dużo uwagi poświęcono pozwowi zbiorowemu przeciw ludziom za brak wypłat dla kocich aktorów grających w śmiesznych filmikach w Internecie. Został on później odmiauczany przed drzwiami największych kancelarii adwokackich na świecie, ale nie spotkał się z reakcją. Najwyraźniej popełniono jakieś poważne błędy proceduralne. Ustalono też przepisowe długości ogonów, wydano manifest potępiający łamanie praw kota w kantonach szwajcarskich, gdzie wśród potraw świątecznych nadal figurował kot pieczony w ziołach, wprowadzono dofinansowanie dla kotów nierasowych za brak możliwości udziału w wystawach i konkursach, omówiono najlepsze techniki polowań. Potem rozpoczęły się przemowy. Plan obrad ustalono tak, żeby reprezentant każdej rasy czy koloru sierści mógł się wypowiedzieć. Musicie wiedzieć, że koty, jeśli tylko zechcą, potrafią przemawiać długo i kwieciście. Co gorsza niektóre tyrady spotykały się z gorącym sprzeciwem ze strony słuchaczy, co prowadziło do bójek i przedłużało obrady. Wreszcie jednak kongres dobiegł końca. Dojedzono resztę zapasów, ustalono miejsce przyszłego spotkania i udano się w drogę powrotną do domu.

Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że to wszystko, co działo się podczas kongresu. Najważniejsze rozmowy toczyły się bowiem za kulisami. Koty zbierały się w małe i większe grupki, snuły opowieści o minionych czasach, o swych dawnych przewagach, o wielkich kocich wojnach, o bohaterach i zakałach kocich rodów. Wymruczane legendy powtarzano potem kociętom, te zaś opowiadały je swoim dzieciom. I tak opowieści te trwały przez wieki! Ponieważ ów słynny kongres odbywał się w Polsce, najwięcej uwagi poświęcano kotom znad Wisły. Te zaś opowiadały chętnie i tak pięknie, że każdego dnia z utęsknieniem czekano na koniec obrad. A wszystko zaczęło się pierwszej nocy, gdy niemieckie reksy zaczęły wszem wobec chwalić się, że przynależą do najstarszej rasy długowłosej. – Najstarsza czy nie, teraz to bez znaczenia! – odmiauknął duży miejscowy buras.

– A pójdziesz stąd, wieśniaku zatracony? – odparł największy rex.Bury kot dumnie wypiął pierś:– Wieśniaku?! Kot polski jestem z dziada pradziada, a ród mój wśród najznamienitszych na tej ziemi!– Pffff – prychnęły rexy. – Nasz z pewnością starszy i zacniejszy.– Może i starszy, ale to myśmy, tymi łapkami, Polskę budowali – zaperzył się buras. – Dobre sobie, chyba nigdzie tak nie było, żeby kot łapa w łapę z człowiekiem kraj budował!Pochłonięci kłótnią oponenci nie zauważyli, że z okolic zaczynają schodzić się inne koty, węsząc bójkę. Nie spodziewały się jednak, że spotka je coś znacznie ciekawszego. Za reksami zebrało się spore stado kotów niemieckich, rosyjskich i syberyjskich. Burka wsparły inne polskie burasy, koty jońskie, czeskie i angielskie. Mało brakowało, a leśna polana, na której zgromadzili się dyskutanci, zmieniłaby się w pole bitwy, ale w powietrzu rozległo się głośne syknięcie. Wszystkie koty jak na komendę spojrzały w stronę lasu, skąd nadchodził wielki czarny kocur, któremu towarzyszyło białe kocię.– Słyszę, że o dawnych czasach mówicie? – zapytał przybysz. – Rację ma mój krajan5, że kot polski jest wyjątkowy i nigdy nie stronił od spraw ludzkich. Mało jednak o tym pisano wśród ludzi, a i wśród kotów, jak widzę, nie jest to wiedza powszechna. Chcecie o kotach z dawnych wieków posłuchać?– Tak! Opowieść! Opowieść! Opowieść! – ryknęli zebrani na polanie, bo co jak co, ale opowieści to koty kochają niemal tak samo, jak jedzenie z puszki.– A zatem niech będzie… – miauknął głośno czarny przybysz i zaczął opowiadać.

Opowieść pierwsza

Jak kot Fabio Polskę ochrzcił

Działo się to wiele, wiele wieków temu. Był to czas pełen niepokoju i przemocy. Wielu ludzi drżało o swoje życie, a i niejeden kot nie był pewny, czy doczeka następnego wschodu słońca. Działo się dużo i bardzo szybko. Upadały królestwa, nowe pojawiały się tylko po to, by zaraz zniknąć. Ludzie rośli w potęgę, by zaraz popaść w zapomnienie. Tam, gdzie dawniej wznosiły się wielkie miasta, hulał wiatr, a na pustkowiach budowano potężne siedziby i wielkie klasztory. Trzeba wam wiedzieć, że tu, gdzie teraz mieszkają Polacy, nie budowano kościołów – modlono się do drzew, składano ofiary (na szczęście nie z kotów) na górach i rozstajach dróg. Panował wtenczas potężny książę Mieszko, którego imię cieszyło się sławą wśród władców ościennych krajów6, ale na zachodzie pojawiło się niebezpieczeństwo! Zły cesarz władający Królestwem Niemieckim urósł w siłę i tylko patrzył, aby napaść na państwo Mieszka. Zbierał wojowników, a przed papieżem ogłosił, że chce krnąbrnego władcę do prawdziwej wiary przywieść. Martwił się Mieszko i długo myślał, co by tu zrobić, aby i głowę, i księstwo ocalić. Wreszcie wpadł na wyborny pomysł! Skoro cesarz chce go siłą ochrzcić, to on ochrzci się po dobroci, ale bez cesarskiej pomocy. Wtedy wraży7 Niemiec nie będzie miał powodów do najeżdżania spokojnych ziem polskich! Tutaj przerwiemy na chwilę naszą opowieść i przeniesiemy się daleko, daleko na południe do słonecznych Włoch, zwanych wtedy Italią. Nad pięknym Morzem Adriatyckim wnosiła się dumna Akwileja8, nad której potężne mury wyrastały smukłe wieże katedr i kościołów. Żyło tu wielu mnichów surowej reguły świętego Benedykta, często na ulicach miasta można było dostrzec ich ciemne habity. Taki właśnie strój nosił młody człowiek o imieniu Jordan9, gdy późnym wieczorem spóźniony biegł na modły do swego zgromadzenia. Wszystko wskazywało na to, że najpewniej zbierze burę od opata! Mijał już cyprysową aleję, gdy gdzieś z góry doleciał go dziwaczny głos – ni to krzyk, ni to jęk bólu, a chwilę potem coś pociągnęło go za kaptur ku ziemi. Mnich ledwie ustał na nogach, cudem chwytając się pobliskiego drzewa. Obejrzał się przez ramię, ale nie dostrzegł niczego nadzwyczajnego. Wzruszył więc ramionami i chciał zerwać się do biegu, gdy dotarło do niego, że kaptur cały czas ciągnie go ku ziemi. Zdezorientowany Jordan sięgnął za plecy i… natrafił na coś miękkiego i puszystego.– Aha… pasażer na gapę? – Uśmiechnął się, patrząc na rudego kota, który najwyraźniej spadł z cyprysu prosto w kaptur. – Przykro mi, mój drogi, ale wracasz do siebie. – Delikatnie odstawił zwierzę na trawę. Tyle że jego nowy przyjaciel nie zamierzał nigdzie wracać. Jordan nie zdążył się nawet wyprostować, a kot odbił się od ziemi i wylądował na jego plecach.– Bestio z piekielnych czeluści! – wrzasnął.– Z żadnych piekielnych! Wychowałem się pod domem biskupa! – mruknął w odpowiedzi kot, ale Jordan najwyraźniej go nie zrozumiał, bo miotając obelgi, znów zestawił rudzielca na trawę. Ten jednak nie dawał za wygraną. Sytuacja powtórzyła się trzykrotnie, nim zrezygnowany mnich westchnął:– Takiś ty sprytny? To radzę ci teraz trzymać się mocno! – I puścił się biegiem do klasztoru.Kotem rzucało na lewo i prawo, podskakiwał przy każdym skoku, ze trzy razy omal nie wypadł na zewnątrz, ale wczepiony pazurkami w ciepłe płótno jakoś dotarł do celu. Zdyszany Jordan wpadł na wieczorną modlitwę, a jego spóźnienie nie uszło uwadze opata. Gdy tylko mnisi zakończyli swe piękne śpiewy, surowy starzec wywołał Jordana na sam środek.– Miałem o tobie lepsze zdanie, chłopcze! Do wielkich czynów cię przygotowywałem, a ty nawet na modlitwę się spóźniasz? Cóżeś tak ważnego robił, żeś dopiero teraz zaszczycił nas swoją obecnością?W kościele zapadła cisza, oczy wszystkich zwróciły się ku Jordanowi. Ten pochylił głowę i powiedział cicho:– Pokornie proszę o przebaczenie, wielebny opacie, ale kot spadł z nieba prosto w mój kaptur. Chciałem wytrząsnąć, ale trzymała się bestyja tak twardo, że ją tutaj przyniosłem.Gdyby nie ciemności zapadającej nocy zapewne wszyscy ujrzeliby, jak twarz opata staje się purpurowa z gniewu.– Na święte Perpetuę i Felicytę, a cóż to za bajki opowiadasz! Jaki kot z nieba? Jordan obrócił się i schylił, a kot delikatnie wychylił łebek zza poły habitu.– No cóż… – szepnął opat, wyraźnie zaskoczony. – Jeśli rzeczywiście spadł z nieba, trzeba mu będzie nadać jakieś chrześcijańskie imię. Jakiego świętego dziś wspominamy? – Świętego Fabiusza z Cezarei – podpowiedział usłużnie jeden z mnichów. – A zatem nadaję ci imię Fabio – uśmiechnął się opat, był bowiem w gruncie rzeczy dobrym człowiekiem, który pod maską surowości skrywał wielkie serce. – Tylko pilnuj Jordana, żeby się już więcej nie spóźniał.– Się wie, szanowny opacie – miauknął w odpowiedzi Fabio. Imię przypadło mu do gustu, a mnisia kuchnia, mimo wszystkich postów, skusiła do pozostania w klasztorze.Dni mijały powoli, czas wyznaczały codzienne modlitwy, w których mnisi brali udział o określonych porach, pomoc ubogim czy prace nad przepisywaniem ksiąg. Czasem jednak do opactwa przybywał ktoś z zewnątrz, zamykał się z opatem w pokoju i odjeżdżał po długiej rozmowie. Najczęściej krótko potem klasztor opuszczał jakiś mnich. Opat wysyłał swoich podopiecznych na dwory całej Europy, aby tam mogli służyć władcom radą czy modlitwą. Tak też stało się w pewien pamiętny zimowy poranek. Słońce wisiało już nad Akwileją, gdy stareńki opat wezwał do siebie Jordana. Wszyscy spodziewali się kolejnej nominacji, bo ledwie trzy dni wcześniej nawiedził ich tajemniczy posłaniec. Mówił jakoś dziwnie i niezrozumiale, ale miał ze sobą listy. Te jednak czytał tylko opat, a że krótko po wizycie dziwnego gościa zamknął się w kaplicy i modlił długimi godzinami, zrozumiano, że sprawa jest poważna. Jordan miał więc nietęgą minę, gdy stanął wreszcie w komnacie opata i czekał na to, co ześle mu los.– Mój drogi Jordanie – zaczął starzec, z uwagą przypatrując się mnichowi. – Mam dla ciebie bardzo ważną misję. Udasz się lada dzień do państwa Czechów na dwór księcia Bolesława.– Czechów? A cóż w tym ważnego? Mają oni przecież i klasztory, i bogobojnych mnichów! – zdziwił się Jordan.– Nie o nich idzie – mruknął opat, zirytowany tym, że ktoś mu przerywa. – Dołączysz do świty księżniczki Dobrawy, która ma być zaślubiona księciu Polan.– Poganinowi? – Jordan wyraźnie się przeląkł.– Właśnie tak! Księżniczka wyraża nadzieję, że mnich z tak światłego klasztoru jak nasz przywiedzie jej małżonka do prawdziwej wiary! Długo nad tym dumałem i stwierdzam, że tylko ty podołasz owemu zadaniu!– Ale… ale… – Cóż to? Strach cię obleciał? A może boisz się braku wygód?– Ale co z Fabiem? – dokończył Jordan.Opat spojrzał na niego uważnie, a potem buchnął gromkim śmiechem.– Teraz widzę, że dobrze wybrałem! Nie troszczysz się o siebie, a o przyjaciela! Fabio oczywiście pojedzie z tobą! Jeśli zechce!Fabio miauknął w odpowiedzi, że prosi uprzejmie, aby nie przerywano mu drzemki, jaką właśnie uciął sobie w mnisim kapturze. Opat, który nadal nie nauczył się rozumieć kociego, zinterpretował ów odgłos paszczowy jako zgodę i wyprawił mnicha wraz z kotem do dalekich Czech! Jechali przez kilka miesięcy. Przekroczyli groźne Alpy, zjechali w granice cesarstwa, a następnie dotarli do Czech. Przyjęto ich w Złotej Pradze, która zachwyciła młodego Jordana. Podziwiał liczne drewniane mosty, dwa potężne zamki i piękne kamienne kościoły, ale nie było mu dane zostać dłużej. Księżniczka Dobrawa śpieszyła się do swego małżonka i przynaglała do podróży. Koniec darmowego fragmentu

ul. Spacerowa 10, 05-071 Sulejówek

email: [email protected]

Notes

[

←1

]

NATO – tzw. pakt północnoatlantycki, organizacja polityczna i wojskowa wzajemnego wsparcia należących do niej państw.

[

←2

]

Kongres – zjazd, z reguły polityków lub naukowców.

[

←3

]

Antenat – przodek.

[

←4

]

Kosmopolita – ktoś kto nie identyfikuje się z żadnym krajem, a z całym światem.

[

←5

]

Krajan - pochodzący z tego samego kraju.

[

←6

]

Ościenny – sąsiedzki.

[

←7

]

Wraży – wrogi.

[

←8

]

Akwileja – słynne w starożytności i w średniowieczu miasto włoskie, położone w północnej części kraju (pomiędzy Wenecją a Triestem).

[

←9

]

Jordan – imię pochodzenia biblijnego czytamy je tak, jak piszemy, wymowa „Dżordan” jest w tym przypadku błędna.

[

←10

]

Dogmat to coś, w co należy wierzyć, oficjalnie zaakceptowane przez papieża lub biskupa.

[

←11

]

KOTY KŁAMIĄ – sprawdź komentarz historyka.

[

←12

]

Kabała – tu: trudna sytuacja bez dobrego rozwiązania.

[

←13

]

Seminarium to szkoła dla przyszłych księży. Nie wiadomo nic o takich szkołach dla pogańskich kapłanów, ale któż to może wiedzieć, jak to dawniej było?

[

←14

]

Barbarzyńca – w tym znaczeniu ktoś, kto nie należy do cywilizacji chrześcijańskiej.

[

←15

]

KOTY KŁAMIĄ – sprawdź komentarz kociego historyka.

[

←16

]

Zmartwiał – zastygł w bezruchu.

[

←17

]

Ornat – Kolorowa szata, w której ksiądz odprawia Mszę Świętą.

[

←18

]

Święty Błażej - Borzywoj wypowiada te dwa słowa po łacinie. Język łaciński był w średniowieczu językiem międzynarodowym, który pozwalał swobodnie porozumiewać się ludziom wykształconym (uczonym, księżom czy dyplomatom) – można powiedzieć, że podobną funkcję pełni dziś język angielski.

[

←19

]

Patron chorób gardła.

[

←20

]

Empora – miejsce gdzie dziś w kościele znajdują się organy lub śpiewa chór.

[

←21

]

Hierarcha – człowiek, który pełni ważną funkcję, zwłaszcza w Kościele.

[

←22

]

Szczodry – człowiek, który chętnie wspomaga innych, zwłaszcza finansowo. Inaczej: hojny.

[

←23

]

Zafrasowani – inaczej smutni.

[

←24

]

Denar – moneta używana w średniowiecznej Polsce, odpowiednik dzisiejszej złotówki.

[

←25

]

Cele – tak nazywają się pokoje, w których żyją mnisi.

[

←26

]

Stronnicy – inaczej zwolennicy.

[

←27

]

Prezbiterium – część kościoła, w której znajduje się ołtarz główny.

[

←28

]

KOTY PRZESADZIŁY – sprawdź komentarz kociego biologa.

[

←29

]

A dokładnie to na Węgry.

[

←30

]

Kronikarz – autor kroniki, czyli średniowiecznej książki opowiadającej o dawnych czasach.

[

←31

]

Kot Miłek miał rację, armia polska przekroczyła Wisłę po drewnianym składanym moście. Nie zachował się do naszych czasów, ale relacje kronikarzy potwierdzają istnienie tego średniowiecznego cudu techniki.

[

←32

]

Sporysz – pasożyt atakujący zboża. Jego zjedzenie może powodować halucynacje.

[

←33

]

Sprawdź komentarz kota biologa.

[

←34

]

KOTY KŁAMIĄ – sprawdź komentarz kociego historyka.

[

←35

]

Suty – posiłek, po którym poczujesz się najedzony.

[

←36

]

Skaptować – wciągnąć w szeregi grupy/organizacji albo namówić do wzięcia udziału w jakimś przedsięwzięciu.

[

←37

]

Kolejne kłamstwo: sprawdź komentarz kociego historyka.

[

←38

]

Sprawdź komentarz kociego biologa.

[

←39

]

Antenatka – przodkini.

[

←40

]

Przeczytaj komentarz kociego historyka.

[

←41

]

Bojar – litewski szlachcic.

[

←42

]

Labry – liście otaczające tarczę herbową.

[

←43

]

Prusy – Kraina historyczna, która leżała tam, gdzie dzisiejsze Pomorze, Warmia i Mazury.

[

←44

]

Krzynkę – trochę.

[

←45

]

Kabała – tutaj zagrożenie, trudna sytuacja.

[

←46

]

Poczet – w tym znaczeniu niewielki oddział.

[

←47

]

Juki – skórzane worki, w których dawniej transportowano towary.

[

←48

]

Zasięgnąć języka – zdobyć informacje.

[

←49

]

Mitrężyć – marnować czas.

[

←50

]

Żmudź – Kraina historyczna obejmująca północną Litwę.

[

←51

]

Starosta – W dawnej Polsce wysokiej rangi urzędnik królewski

[

←52

]

Najemnik – ktoś walczący za pieniądze.

[

←53

]

Tur – wymarły przodek współczesnego bydła.

[

←54

]

Wielki Mistrz – Tytuł nadawany przywódcom zakonów rycerskich.

[

←55

]

Sprawdź komentarz kociego biologa.

[

←56

]

Bez wątpienia kolejne kocie kłamstwo: sprawdź komentarz kociego historyka.

[

←57

]

Hakownica – średniowieczna broń palna.

[

←58

]

Tapiseria – droga tkanina służąca do ozdabiania ścian.