Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kolejna część przygód zwariowanego rodzeństwa. Tym razem Klara i jej brat mają pełne ręce roboty: muszą nakarmić dzidziusia, nakryć do stołu i przyjąć gości. W dodatku Klara musi napisać wypracowanie, a to naprawdę trudne. Na szczęście w duecie wszystko jest dużo prostsze. A na pewno sprawia większą radość.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 49
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Copyright © 2026 for the Polish edition
Tytuły oryginałów:
First published in German in 1982 under the title„Meine Schwester Klara und die Geister”
First published in German in 1982 under the title„Meine Schwester Klara und der Löwenschwanz”
First published in German in 1988 under the title„Meine Schwester Klara und der Osterhase”
©Verlag Friedrich Oetinger, Hamburg 2025 ©for the Polish edition by Wydawnictwo Tatarak, Warszawa 2026 ©for the Polish translation by Iwona Mączka 2026 ©for the illustration Justyna Mahboob 2026
Redakcja i korekta: Krystyna Podhajska Skład i przygotowanie do druku: Katarzyna Kowalska
ISBN: 978-83-66749-96-2
www.tatarak.com
Dimiter Inkiow
ilustrowała Justyna Mahboob
przełożyła Iwona Mączka
Boicie się duchów? Ja się nie boję. Moja siostra Klara też nie. Słowo honoru! Nawet chcielibyśmy mieć zamek, w którym straszy. To byłoby wspaniale! Niestety, nie mamy. Bo zamki nawiedzone przez duchy są tylko w Anglii.
Pewnego razu siedzieliśmy sami w domu. Na dworze było ciemno, padał deszcz, grzmiało i błyskało. Klara spytała:
– Chciałbyś pobawić się teraz w duchy?
– W duchy? Chętnie!
– Najlepiej bawić się w duchy w ciemności! – stwierdziła Klara i zgasiła światło.
– Klaro, proszę, zapal światło! – wykrzyknąłem. – Proszę, w tej chwili zapal światło!
– Niestety, teraz to jest niemożliwe.
– Jak to? Dlaczego?
– Bo teraz jesteśmy duchami.
– W tych ciemnościach nic nie widzę!
– Chcesz być duchem czy nie?
– Pewnie, że chcę. Ale na pewno na coś wpadnę.
– Nie szkodzi! Musisz tylko uważać, żeby niczego nie zniszczyć!
– Dobrze, będę uważał.
– Żeby być duchami – powiedziała szeptem Klara – potrzebujemy dwóch prześcieradeł. Duchy zawsze straszą ubrane w prześcieradła. Bez nich nie są duchami.
– Wiem, widziałem w telewizji.
Natychmiast pobiegliśmy do naszego pokoju, ściągnęliśmy z łóżek prześcieradła i się nimi owinęliśmy. Były jednak o wiele za duże, więc nogi nam się w nie zaplątały. Z tego powodu ja upadłem trzy razy, a Klara – dwa. Przewróciły się przy tym jakieś krzesła i wazon. Kiedy przewróciliśmy również lampę stojącą, Klara powiedziała:
– O rety, nie wiem, jak duchy mogą chodzić w tych swoich strojach. To prawdziwa męczarnia! Ich stroje na pewno nie są takie długie. Może je skrócimy? – Klara natychmiast pobiegła szukać nożyczek.
Zawołałem za nią:
– Nie, Klaro, nie!
– Dlaczego nie? Te krótsze prześcieradła będą na nas pasować.
– Co powie Mama na skrócone prześcieradła? Będzie na nas krzyczeć. Okropnie się zdenerwuje, zobaczysz!
– Chcesz się bawić w duchy czy nie?
– Chcę! Ale nie chcę, żebyś ucięła moje prześcieradło. Nie będzie pasować na moje łóżko.
– No dobrze! – Klara spojrzała na sufit. Ona zawsze patrzy na sufit, kiedy myśli o czymś ważnym.
– Już mam! – wykrzyknęła. – Wiem, jak inaczej możemy się przebrać za duchy! Najpierw się rozbierzemy, a potem każde z nas włoży białą koszulę taty. Ponieważ ich rękawy są długie, będziemy wyglądać jak prawdziwe duchy. Zakład?
– Dobry pomysł! – przyznałem. Moja siostra jest bardzo sprytna.
Otworzyliśmy szafę, w której wiszą koszule Taty, i się przebraliśmy. Rzeczywiście, dzięki tym długim rękawom wyglądaliśmy jak prawdziwe duchy. To było całkiem zabawne. Klara powiedziała, że każde z nas powinno trzymać w ręku świecę. Widziała to w telewizji. Tak robią wszystkie duchy. Więc i my właśnie tak zrobiliśmy.
Znaleźliśmy dwie świece i je zapaliliśmy. Potem chodziliśmy jedno za drugim z pokoju do pokoju. Niestety, wosk ze świec zaczął kapać na dywan: z mojej świecy zielony, ze świecy Klary czerwony. Wosk skapywał i na dywan, i na koszule Taty. Zrobiły się na nich zielone i czerwone plamy. Dlatego cała ta historia wyszła na jaw.
Co później się stało, sami możecie sobie wyobrazić. Ani Ja, ani Klara nie powiemy na ten temat ani słowa.
Czy kiedykolwiek karmiliście dziecko? Malutkie niemowlę? Nigdy? To opowiem wam, jak Ja i moja siostra Klara karmiliśmy córeczkę wujka Toniego.
Odkąd nasz wujek Toni ma dziecko, bardzo często u niego bywamy, bo kochamy małą Zuzię. Klara mówi, że kiedy dorośnie i wyjdzie za mąż, będzie miała dokładnie takie samo dziecko jak Zuzia. To pewne.
Ja też stwierdziłem:
– Kiedy dorosnę i się ożenię, będę miał dokładnie taką samą córkę jak Zuzia. To pewne.
– To wcale nie jest pewne.
– Właśnie że jest.
Klara chciała mnie po prostu zdenerwować, ale Ja się nie rozzłościłem.
– Zobaczysz, Klaro. Moja córka będzie wyglądać dokładnie jak Zuzia.
– To wcale nie jest pewne.
– Jest, Klaro. Aż się zdziwisz.
– Jeśli któreś z nas będzie miało córkę dokładnie taką samą jak Zuzia, to ja! – wykrzyknęła moja siostra Klara. – Spiorę cię, jeśli mi nie wierzysz!
– A Ja ciebie!
– Dzieci, dzieci – poprosiła żona wujka Toniego – nie róbcie hałasu. Mam dość kłopotów z Zuzią. Bądźcie teraz cicho.
– Dlaczego masz kłopoty z Zuzią? – Ja i moja siostra Klara byliśmy bardzo zdziwieni.
– Bo ona nie chce jeść. Spójrzcie na butelkę, jest prawie pełna. Zuzia powinna była ją wypić już dwie godziny temu.
Ja i Klara popatrzyliśmy na butelkę. Faktycznie, była prawie pełna.
– Idę na chwilę do pani Bukowskiej – oświadczyła żona wujka Toniego. – Jest pielęgniarką i zajmuje się niemowlętami, więc może mi poradzi, co mam robić. Popilnujcie Zuzi, dopóki nie wrócę, dobrze?
Położyła ją obok nas na kanapie. Zrobiło nam się strasznie żal tego słodkiego dzidziusia. Nie wiedzieliśmy, że nie chce jeść.
– Jeśli Zuzia nadal nie będzie jadła – stwierdziła Klara – to zacznie się kurczyć. Robić coraz mniejsza. W końcu stanie się tak mała jak mysz.
– Naprawdę?
– Przecież każdy to wie!
Nie chciałem, żeby kochana Zuzia stała się tak mała jak mysz, dlatego spytałem:
– Klaro, co mamy robić?
– To jest bardzo proste. – Klara popatrzyła na mnie z wyższością. – Musimy pokazać Zuzi, jak się pije z butelki.
– Dobrze, pokażmy!
– Kto będzie pierwszy pił z butelki? Ja czy ty?
– Ja. Ja!
– W takim razie usiądź tutaj.
Natychmiast usiadłem i szeroko otworzyłem usta.
– Zobacz, Zuziu – powiedziała Klara. – Przyjrzyj się dobrze mojemu bratu. Tak się pije z butelki. Najpierw trzeba otworzyć buzię, a potem mocno ssać. Właśnie tak! – Włożyła mi smoczek butelki z mlekiem do ust.
Ssałem jak najmocniej. Jeden, dwa, trzy, cztery razy... pięć razy... sześć razy.
Opróżniłem butelkę do połowy.
– Widzisz, Zuziu?
Zuzia cicho pisnęła. Ja i Klara nadal nie wiedzieliśmy, czy zrozumiała.
– Pokażmy jej to jeszcze raz – zaproponowała Klara. – Teraz ty włóż mi smoczek butelki do ust.
– Chętnie.
– Patrz, Zuziu, tak się pije z butelki.
Klara otworzyła szeroko usta, a Ja podałem jej butelkę. Klara piła:
– Cmok, cmok, cmok!
– Widzisz, Zuziu? Tak musisz pić. Popatrz na Klarę!
Klara piła dalej:
– Cmok, cmok, cmok!
Teraz w butelce została tylko odrobina mleka.
