Opis

Urodzeni po 1995 roku. Dorastali z telefonem komórkowym, mieli konto na Instagramie, zanim poszli do liceum, nie pamiętają czasów sprzed internetu. Różnią się od każdego poprzedniego pokolenia. Mowa tu o jednej czwartej Amerykanów. To iGen (skrót od „iGeneracji”) – pokolenie internetu. Właśnie nadeszło.

W tej fascynującej, pełnej życia książce dr Jean Twenge maluje odkrywczy portret nowego pokolenia, które dojrzewa wolniej i wyrasta na bardziej znerwicowane – ale również bardziej tolerancyjne i bezpieczne – od poprzednich pokoleń. Jego przedstawiciele trzymają się z dala od pokus dla dorosłych, takich jak alkohol czy seks, ale też unikają odpowiedzialności wiążącej się z dorosłością – nie śpieszy im się z nauką jazdy, wyprowadzką z domu ani z osiągnięciem finansowej samodzielności. Są otwarci i postępowi, a przy tym rozważni jak żadne wcześniejsze pokolenie młodych ludzi.

Cechy i trendy charakteryzujące to pokolenie mogą wydawać się zdumiewające lub nawet sprzeczne z intuicją, ale jeśli chcemy z powodzeniem nawiązywać z nim kontakty – czy to jako rodzice, pedagodzy, w pracy, czy też w relacjach handlowych – musimy zrozumieć, kim są jego przedstawiciele i dlaczego zachowują się w taki a nie inny sposób. Obecne podziały pokoleniowe są głębsze i szersze niż kiedykolwiek w historii. Właśnie dlatego rodzice, pedagodzy i pracodawcy pilnie potrzebują zrozumieć dzisiejsze pokolenie nastolatków i młodych dorosłych, dopiero co wchodzące na rynek pracy.

Media społecznościowe i esemesowanie wypierają inne formy rekreacji i komunikowania się – iGen spędza mniej czasu z przyjaciółmi i rodziną, co może wyjaśniać niespotykany dotąd u młodych ludzi poziom lęku, depresji i samotności. Ale technologia to nie jedyna rzecz wyróżniająca tę generację. Korzystając ze swoich obszernych badań, odkrywczych wywiadów i głębokiej analizy danych zgromadzonych od ponad 11 milionów respondentów na przestrzeni kilku dekad, Twenge pokazuje, że wyjątkowość osób z tego pokolenia przejawia się również w sposobie spędzania czasu, zachowaniu, a wreszcie w zaskakującym stosunku do religii, seksualności i polityki.

Całkowita dominacja smartfonów odbija się na każdej sferze życia nastolatków z iGen, od interakcji społecznych po zdrowie psychiczne. To pierwsze pokolenie, które miało nieograniczony dostęp do internetu – przez cały czas. Nawet jeśli ich smartfona wyprodukował Samsung, a ich tablet to Kindle, ci młodzi ludzie nadal zaliczają się do iGen. (Również w wypadku grupy o niższych dochodach: nastolatki z uboższych środowisk spędzają w sieci tyle samo czasu, co nastolatki ze środowisk zamożnych – oto kolejny efekt smartfonów).

Podczas gdy ta nowa grupa młodych ludzi wkracza w dorosłość, wszyscy musimy spróbować ich zrozumieć. Ponieważ kierunek, w jakim pójdą, wyznacza kierunek naszego kraju – i całego świata.

Dr Jean M. Twenge

Profesor psychologii na Uniwersytecie Stanowym w San Diego, jest autorką ponad 120 publikacji naukowych i dwóch książek, które napisała w oparciu o własne badania – Generation Me oraz The Narcissism Epidemic, a także poradnika The Impatient Woman’s Guide to Getting Pregnant. Artykuły na temat jej badań pojawiały się w takich gazetach, jak „Time”, „The Atlantic”, „Newsweek”, „The New York Times”, „USA TODAY” i „The Washington Post”. Występowała również w programach telewizyjnych „Today”, „Good Morning America”, „Fox and Friends” oraz w radiostacji NPR. Mieszka w San Diego wraz z mężem i trzema córkami – przedstawicielkami iGenu.

„Wszyscy pragniemy się dowiedzieć, jaki wpływ ma na nastolatków intensywne korzystanie z mediów społecznościowych. Dzięki wnikliwej analizie Jean Twenge teraz już to wiemy: sprawia, że są samotni, niespokojni i delikatni – szczególnie dziewczyny. Musisz przeczytać tę fascynującą książkę, żeby zrozumieć, jak bardzo iGen różni się od milenialsów, których dopiero co zaczynałeś rozgryzać...”. - Jonathan Haidt, NYU-Stern School of Business, autor Prawego umysłu

„Jeśli chcesz zrozumieć, jak wychowywać, uczyć, rekrutować, zatrudniać osoby urodzone w latach 1995-2012, a także jak im coś sprzedać albo jak walczyć o ich głosy, koniecznie przeczytaj tę książkę. iGen zmieni twój sposób myślenia o następnym pokoleniu młodych ludzi”. - Julianna Miner, prof. ds. zdrowia publicznego, George Mason University

„Pełna wartościowych spostrzeżeń – nieoceniona z punktu widzenia rodziców, pedagogów i liderów. Odkrycia Jean Twenge przykuwają uwagę, jej pomysły są fascynujące, a rozwiązania bezcenne”. - Michele Borba, dr pedagogiki, psycholog edukacyjna i autorka książek

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 469

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Dla Julii, ostatniego iGena

Wstęp

CZYM JEST iGEN I SKĄD TO WIEMY?

Kiedy pewnego letniego dnia, około południa, udaje mi się dodzwonić do trzynastoletniej Atheny, jej głos brzmi, jakby dopiero się obudziła. Rozmawiamy chwilę o jej ulubionych piosenkach i programach telewizyjnych – pytam, co lubi robić z przyjaciółmi. „Jeździmy do centrum handlowego” – mówi. „Rodzice cię podrzucają?” – pytam, pamiętając, jak w szkole średniej, w latach osiemdziesiątych, spędzałam czas z przyjaciółmi, ciesząc się z kilku godzin bez rodziców. „Nie – odpowiada – jadę tam z moją rodziną. To znaczy jedziemy z mamą i z braćmi, ale trzymamy się z tyłu. Muszę powiedzieć mamie, gdzie idziemy. No i muszę się jej meldować co godzinę albo co pół”.

To, że spędzają czas z mamą w centrum handlowym, nie jest jedynym, co odróżnia życie towarzyskie dzisiejszych nastolatków od życia towarzyskiego nastolatków sprzed kilku dekad. Athena i jej przyjaciele z gimnazjum w Houston w Teksasie częściej komunikują się ze sobą przez telefon niż osobiście. Ich ulubiony sposób komunikacji to Snapchat, aplikacja na smartfony pozwalająca użytkownikom przesyłać zdjęcia, które zaraz znikają. Najbardziej lubią filtr, który nakłada na twarze ludzi psie nosy i uszy jak z kreskówki. „Świetny filtr – mówi Athena – najsłodszy, jaki widziałam”. Upewniają się też, że aplikacja pamięta, przez ile dni z rzędu komunikowali się ze sobą na Snapchacie. Czasami robią zrzut ekranu wyjątkowo śmiesznych fotek przyjaciół, żeby móc je zachować, bo „to dobry szantaż”.

Athena spędza większą część letnich wakacji z telefonem w swoim pokoju. „Wolę już siedzieć z telefonem u siebie, oglądając Netfliksa, niż przebywać z rodziną. To właśnie robiłam przez większą część lata. Spędziłam więcej czasu w telefonie niż z ludźmi”. Mówi, że takie po prostu jest jej pokolenie. „Nie mieliśmy wyboru, nie mogliśmy zobaczyć, jak wygląda życie bez iPadów czy iPhone’ów. Myślę, że lubimy nasze telefony bardziej niż ludzi”.

Nadeszło pokolenie internetu – iGen (skrót od „iGeneracji”).

Urodzeni po 1995 roku, dorastali z telefonem komórkowym, mieli konto na Instagramie, zanim poszli do liceum, i nie pamiętają czasów sprzed internetu.

Najstarsi przedstawiciele iGenu wchodzili w okres nastoletni, kiedy w 2007 roku wprowadzono iPhone’a, a gdy w 2010 roku pojawił się iPad – byli już w liceum. Litera „i” w nazwie tych urządzeń jest skrótem od „internetu”, który został skomercjalizowany w 1995 roku. Gdyby to pokolenie miało zostać nazwane na cześć jakiejś rzeczy, mógłby to być właśnie iPhone: ankieta marketingowa z 2015 roku wykazała, że dwie trzecie amerykańskich nastolatków ma to urządzenie – w jego wypadku rynek został niemal w pełni nasycony. „Musisz mieć iPhone’a”[1] – wyznała pewna siedemnastolatka w demaskatorskiej publikacji o mediach społecznościowych, zatytułowanej American Girls („Amerykańskie dziewczyny”). „To tak, jakby Apple miał monopol na wiek dojrzewania”.

Całkowita dominacja smartfonów odbija się na każdej sferze życia nastolatków z iGenu, od interakcji społecznych po zdrowie psychiczne. To pierwsze pokolenie, które miało nieograniczony dostęp do internetu – przez cały czas. Nawet jeśli ich smartfona wyprodukował Samsung, a ich tablet to Kindle, ci młodzi ludzie nadal zaliczają się do iGenu. (To samo dotyczy grupy o niższych dochodach: nastolatki z uboższych środowisk spędzają w sieci tyle samo czasu, co nastolatki ze środowisk zamożnych – oto kolejny efekt smartfonów). Przeciętna nastolatka zagląda do telefonu ponad osiemdziesiąt razy na dobę.

Ale postęp technologiczny to nie jedyna zmiana kształtująca to pokolenie. Litera „i” w słowie „iGen” może też oznaczać indywidualizm, który przedstawiciele tego pokolenia uważają za oczywistość – jest to ogólny trend leżący u podstaw ich poczucia równości oraz odrzucania tradycyjnych zasad społecznych. Dalej można wymienić także nierówność dochodów, która wywołuje u przedstawicieli iGenu głębokie poczucie niepewności – martwią się tym, jak postępować, by osiągnąć sukces finansowy i dołączyć do grupy „która coś ma”, a nie do grupy „która nic nie ma”. Z tego i innych powodów iGen różni się od każdego poprzedniego pokolenia pod względem spędzania czasu, zachowania, a także stosunku do religii, seksualności i polityki. iGen prowadzi życie towarzyskie w nowy sposób, odrzuca nienaruszalne dotąd zakazy społeczne, a od życia i kariery oczekuje czegoś innego. To pokolenie ma bzika na punkcie bezpieczeństwa i obawia się o swoją ekonomiczną przyszłość. Denerwują je nierówności związane z płcią, rasą czy orientacją seksualną. A przy tym doświadcza ono największego od dziesięcioleci kryzysu zdrowia – od 2011 roku wskaźniki depresji i samobójstw wśród nastolatków rosną w zawrotnym tempie. Wbrew obiegowej opinii, że z pokolenia na pokolenie dzieci dorastają szybciej, iGen dorasta wolniej – osiemnastolatki zachowują się teraz tak, jak kiedyś piętnastolatki, a trzynastolatki jak dziesięciolatki. Młodzież jest fizycznie bezpieczniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, ale też bardziej podatna mentalnie.

Na podstawie czterech dużych, reprezentatywnych dla całego kraju badań z udziałem 11 milionów Amerykanów (badania były prowadzone od lat sześćdziesiątych XX wieku) zidentyfikowałam dziesięć istotnych trendów kształtujących iGen, a więc również nas wszystkich. Oto one: niedojrzali (wydłużenie wieku dziecięcego), w internecie (ile czasu młodzi ludzie naprawdę spędzają w telefonach – i kosztem czego), wirtualni (mniej kontaktów osobistych), niespokojni (więcej problemów ze zdrowiem psychicznym), niereligijni (utrata religijności), odizolowani (zainteresowanie bezpieczeństwem i spadek zaangażowania obywatelskiego), niepewni dochodów (nowe podejście do pracy), bez ograniczeń (nowe postawy wobec seksu, związków i rodzicielstwa), inkluzyjni (akceptacja, równość i wolność słowa), niezależni (poglądy polityczne). iGen to doskonałe pole do obserwacji trendów, jakie będą kształtować naszą kulturę w przyszłości, jego przedstawiciele zaś, choć nadal bardzo młodzi, są już na tyle duzi, by wyrażać własne poglądy i opowiadać o swoich doświadczeniach.

Różnice pokoleniowe badam od niemal dwudziestu pięciu lat, kiedy to jako dwudziestodwulatka zaczęłam robić doktorat z psychologii osobowości na Uniwersytecie Michigan. Wtedy koncentrowałam się na tym, jak moje własne pokolenie – generacja X – różni się od pokolenia powojennego wyżu demograficznego, zwanego baby boomers (m.in. większa równość płci i wyższy poziom lęku)[2]. Z biegiem lat zajęłam się obserwacją różnic pokoleniowych w zachowaniu, postawach i cechach osobowości, charakterystycznych dla milenialsów, a więc pokolenia urodzonego w latach osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych. Badania te zaowocowały książką Generation Me („Pokolenie ja”), wydaną w 2006 roku i wznowioną z poprawkami w 2014 roku[3]. Większość różnic pokoleniowych definiujących pokolenie X i milenialsów ujawniała się stopniowo, osiągając apogeum po dziesięciu lub dwudziestu latach ciągłych zmian. Przywykłam do wykresów trendów przypominających pagórki powoli rozrastające się w szczyty, gdzie zmiana kulturowa stawała się widoczna tuż po miarowej „wspinaczce”, która zaczynała się od kilku młodych osób i z czasem obejmowała ich coraz więcej.

Jednak około 2012 roku zaczęłam obserwować dużą, raptowną zmianę w zachowaniu i w stanach emocjonalnych nastolatków. Wykresy zaczęły nagle przypominać strome góry – w ciągu zaledwie kilku lat gwałtowne spadki zdołały wymazać przyrosty z kilku dekad. Po latach stopniowych pochyłości i wgłębień naraz pojawiły się urwiste klify – wiele cech osiągnęło rekordowy poziom. W trakcie lat analiz danych pokoleniowych (niektóre z tych danych sięgały lat trzydziestych XX wieku) nigdy jeszcze nie widziałam czegoś podobnego.

Z początku zastanawiałam się, czy nagłe spadki to nie przypadek. Być może znikną za rok lub dwa lata. Tak się jednak nie stało – tendencje się utrzymywały, tworząc długotrwałe, często niespotykane dotąd trendy. Kiedy przekopałam dane, wyłonił się z nich wzorzec: wiele istotnych zmian zaczęło się około 2011 lub 2012 roku. Za późno, by mógł spowodować je kryzys finansowy, oficjalnie trwający od 2007 do 2009 roku.

Wtedy dotarło do mnie, że dokładnie w 2011–2012 roku większość Amerykanów zaczęła mieć telefony komórkowe z dostępem do internetu, popularnie zwane smartfonami. Owocem tej nagłej zmiany jest iGen.

Tak wieloaspektowe zmiany pokoleniowe mają poważne konsekwencje. We wczesną dorosłość wchodzi właśnie zupełnie nowa grupa młodych ludzi, którzy zachowują się i myślą inaczej – inaczej nawet niż ich „sąsiedzi”, milenialsi. Wszyscy musimy ich zrozumieć, włączając w to rodziny i przyjaciół, którzy się o nich troszczą, firmy szukające nowych kandydatów, a także wyższe uczelnie, które kształcą i formują studentów. Włączając w to również specjalistów od marketingu, którzy próbują im coś sprzedać. Także przedstawiciele iGenu muszą zrozumieć swoje pokolenie, by wytłumaczyć osobom starszym od siebie, w jaki sposób patrzą na świat i co ich wyróżnia.

Różnice pokoleniowe są większe i bardziej znaczące niż kiedykolwiek wcześniej. Największą różnicą pomiędzy milenialsami a wcześniejszym pokoleniem był światopogląd – milenialsi większy nacisk kładli na siebie, mniejszy zaś na zasady społeczne (stąd termin „pokolenie ja”). Natomiast iGen z powodu popularności smartfonów odróżnia się przede wszystkim sposobami spędzania czasu. Codzienne doświadczenia życiowe przedstawicieli tego pokolenia są radykalnie odmienne od doświadczeń ich poprzedników. Pod pewnymi względami jest to o wiele bardziej fundamentalna zmiana pokoleniowa od tej, która zrodziła milenialsów. Może właśnie dlatego trendy zwiastujące nadejście iGenu są tak raptowne i spektakularne.

Roczniki graniczne

Wskutek zawrotnego tempa przemian technologicznych powstała zaskakująco szeroka przepaść pomiędzy osobami urodzonymi w latach osiemdziesiątych XX wieku i tymi, które urodziły się po 1990 roku. „Nie za bardzo orientuję się w świecie cyfrowym” – napisała w „New York Timesie” urodzona w 1983 roku Juliet Lapidos. „Internet nie był dla mnie oczywistością. Musiałam nauczyć się, czym jest i jak z niego korzystać... Pierwszy telefon komórkowy miałam w wieku 19 lat”[4]. Lapidos skończyła 19 lat w 2002 roku – żeby napisać wtedy SMS-a, trzeba było naciskać kilka razy ten sam klawisz w telefonie z klapką, a do surfowania w sieci używało się komputera stacjonarnego. Zaledwie pięć lat później, a więc w 2007 roku, gdy wprowadzono iPhone’a, ten stan rzeczy zmienił się całkowicie. iGen to pierwsze pokolenie, które wchodziło w wiek dojrzewania ze smartfonem w ręku – ogromna różnica, z której wynikają różnorodne konsekwencje.

Pokolenie internetu pojawiło się szybciej, niż można się było tego spodziewać. Jeszcze do niedawna gadka pokoleniowa tyczyła się głównie milenialsów, których definiuje się czasem jako Amerykanów urodzonych w latach 1980–1999. To dość duża rozpiętość jak na tak niedawne pokolenie: genera-cja X, bezpośrednio poprzedzająca milenialsów, obejmuje osoby urodzone na przestrzeni czternastu lat, pomiędzy rokiem 1965 a 1979. Gdyby milenialsom przypisać tak samo szeroki przedział czasu, ostatni przedstawiciele tego pokolenia urodziliby się raczej w 1994 roku, a to znaczy, że iGen zaczyna się wraz z osobami, które przyszły na świat w 1995 roku – niby przypadkiem jest to również data narodzin internetu. W okolicach 1995 roku można dostrzec też inne przełomowe wydarzenia. W 2006 roku Facebook otworzył się dla użytkowników powyżej trzynastego roku życia – czyli osoby urodzone po 1993 roku mogły już spędzić cały okres dojrzewania, korzystając z mediów społecznościowych. Na ustawienie granicy w połowie lat dziewięćdziesiątych wskazują także twarde dane: w 2011 roku, kiedy wyniki badań zaczęły się zmieniać, ankietowanymi w wieku 13–18 lat były właśnie osoby urodzone pomiędzy 1993 a 1998 rokiem.

Można tylko zgadywać, jaki zakres lat obejmie iGen: stawiam, że czternaście do siedemnastu, poczynając od 1995 roku. Oznaczałoby to, że jego ostatni przedstawiciele urodzili się między 2009 a 2015 rokiem – gdzieś w połowie wypada więc rok 2012. I tym sposobem otrzymujemy granice urodzeń przypadające na lata 1995–2012. Z biegiem czasu mogą się one przesunąć w górę lub w dół, ale 1995–2012 to mocny punkt wyjścia. Wiele będzie zależeć od technologii, jakie rozwiną się w ciągu najbliższej dekady, i od tego, czy zmienią one życie młodych ludzi tak jak smartfony. Jeśli przyjmiemy ten zakres dat, pierwsi przedstawiciele iGenu ukończyli liceum w 2012 roku, a ostatni ukończą je w roku 2030 (zob. ryc. 0.1).

RYCINA 0.1

Okres, w jakim dane pokolenie przeważało w populacji uczniów ostatnich klas liceum i studentów pierwszego roku, na podstawie pokoleniowych granic urodzenia.

Wyznaczanie pokoleniowych granic urodzenia jest arbitralne – nie ma precyzyjnych danych naukowych ani oficjalnej zgodnej opinii w kwestii tego, które roczniki przynależą do danego pokolenia. Co więcej, osoby urodzone tuż przed jakąś granicą albo tuż po niej zasadniczo miały styczność z tą samą kulturą, natomiast formalnie rzecz biorąc, osoby urodzone w jednym pokoleniu w odstępie dziesięciu lat miały już styczność z różnymi kulturami. Niemniej jednak etykietki pokoleniowe z konkretnymi granicami urodzeń bywają przydatne. Podobnie jak granice miast, prawna granica dorosłości czy określone typy osobowości, pozwalają nam one definiować i opisywać ludzi, nawet jeśli narysowanie wyraźnej linii ma oczywiste ograniczenia, a bliższa prawdy wydaje się linia rozmyta. Tak naprawdę nie gra większej roli to, gdzie postawimy granice – ważne jest, byśmy rozumieli, w jaki sposób osoby urodzone po 1995 roku różnią się od osób urodzonych zaledwie kilka lat wcześniej.

Nazwa

Etykietka „iGen” jest zarazem zwięzła, obszerna i stosunkowo neutralna. Przynajmniej jeden znany mi autor określił ją jako „bezbarwną”, co jednak uważam za zaletę. Etykietka pokoleniowa musi być na tyle pojemna, by zmieścić rozległą grupę osób, i na tyle neutralna, by zaakceptowali ją sami zainteresowani oraz starsze pokolenia. Musi również w jakiś sposób wyrażać przeżycia danej generacji – w wypadku iGenu, jak dotąd, to właśnie internet i smartfony zdefiniowały większość doświadczeń tego pokolenia. „Advertising Age”, czołowy magazyn, zgodził się, że iGen to najlepsza nazwa dla postmilenialsów. Matt Carmichael, dyrektor działu strategii informacyjnej „Advertising Age”, powiedział w rozmowie dla „USA Today”: „Uważamy, że taka nazwa najlepiej pasuje do tego pokolenia i że pozwoli je najlepiej zrozumieć”[5].

Inne proponowane określenie dla tej grupy to generacja Z. Ale ta etykietka miałaby sens tylko, gdyby wcześniejsze pokolenie nazywano generacją Y, tymczasem mało kto tak o nim mówi, odkąd zwyciężył termin milenialsi. Z tego powodu generacja Z odpada w przedbiegach. Nie wspominając o tym, że młodzi ludzie nie chcą dla siebie etykietki utworzonej od nazwy starszego pokolenia. To dlatego wtórne baby busters (czyli pokolenie niżu demograficznego) nigdy się nie przyjęło na określenie generacji X, a generacja Y nie przylgnęła do milenialsów. Generacja Z jest wtórna, a w pamięci zawsze zostają etykietki oryginalne.

Neil Howe, który razem z nieżyjącym już Williamem Straussem ukuł termin milenialsi, zasugerował, by następne pokolenie nazwać homelanders, biorąc pod uwagę fakt, że dorastało już po utworzeniu departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego (ang. homeland security)[6]. Wątpię jednak, by jakiekolwiek pokolenie chciało zostać nazwane na cześć organizacji rządowej, która zmusza podróżnych do zdejmowania butów na lotnisku. Howe uważa również, że następujące po milenialsach pokolenie urodziło się najwcześniej w 2005 roku, co wydaje się nieprawdopodobne, zważywszy na zawrotne tempo przemian technologicznych oraz nagłe zmiany w cechach nastolatków i w sposobach spędzania czasu przez młodych ludzi, jakie zaczęto obserwować około 2011 roku. Proponowano też inne etykietki. W 2015 roku w sondażu dla MTV nastolatki wybrały termin „założyciele” (ang. founders)[7]. Ale założyciele czego?

O ile mi wiadomo, byłam pierwszą osobą, która użyła nazwy iGen[8]. Po raz pierwszy wprowadziłam ją w kwietniu 2006 roku w swojej książce Generation Me. Już od jakiegoś czasu używam tego terminu do określenia pokolenia postmilenialsów. W 2010 roku nazwałam moją firmę konsultingową iGen Consulting.

Dane

To, czego dowiedzieliśmy się o iGenie do tej pory, zaczyna dopiero nabierać kształtu. Sondaże pokazują, że 29% młodzieży nie wyznaje żadnej religii albo że 86% nastolatków martwi się o znalezienie pracy. Jednak te jednorazowe sondaże mogłyby tak naprawdę ukazywać przekonania powszechne wśród młodych ludzi z różnych pokoleń. Młodzież z pokolenia wyżu i niżu demograficznego w latach siedemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych XX wieku również mogła stronić od religii i troszczyć się o zatrudnienie. Jednorazowe sondaże bez udziału grupy porównawczej nie mówią nam nic o przemianie kulturowej czy o doświadczeniach charakterystycznych dla iGenu. Nie można wyciągać podobnych wniosków na podstawie danych z jednego pokolenia. Mimo to niemal wszystkie książki i artykuły o iGenie, które się dotychczas ukazały, posiłkowały się właśnie takimi – przydatnymi tylko w niewielkim stopniu – sondażami.

Inne jednorazowe ankiety obejmują przedstawicieli kilku pokoleń. To już lepiej, ale i one mają jedną główną wadę: nie potrafią oddzielić skutków wiekowych od pokoleniowych. Jeśli badanie pokazuje na przykład, że iGen zawiera przyjaźnie w pracy chętniej niż generacja X, może to wynikać z faktu, że wśród przedstawicieli tego pokolenia znajdziemy wielu młodych singli, natomiast wśród przedstawicieli generacji X – wiele nieco starszych osób, które są już w związku małżeńskim. Takich rzeczy nie sposób stwierdzić na podstawie jednorazowej ankiety. To niefortunne, bo gdy się próbuje oddać różnice pokoleniowe, opierając się na wieku, niewiele można się dowiedzieć na temat faktycznych zmian – na przykład, czy to, co motywowało młodych pracowników i studentów dziesięć lat temu, motywuje ich również dziś.

Żeby zrozumieć, pod jakimi względami to pokolenie jest wyjątkowe – a więc co nowego można właściwie o nim powiedzieć – musimy porównać iGen z poprzednimi pokoleniami w momencie, gdy ich przedstawiciele także byli młodzi. Potrzebujemy zatem danych zebranych na przestrzeni lat. Temu właśnie służą duże badania panelowe, które analizuję w tej książce: rok po roku zadaje się młodym ludziom te same pytania, aby porównać odpowiedzi z kilku pokoleń.

Korzystam tutaj przede wszystkim z czterech baz danych. Jedna z nich, Monitoring the Future (MtF – monitorowanie przyszłości), corocznie, poczynając od 1976 roku, zadaje uczniom ostatniej klasy liceum ponad tysiąc pytań, a od 1991 roku przepytuje również ostatnie klasy gimnazjum i klasy drugie liceum. Inna, Youth Risk Behavior Surveillance System (YRBSS – system monitorowania ryzykownych zachowań wśród młodzieży, zarządzany przez ośrodki zajmujące się kontrolą i prewencją chorób), ankietuje licealistów od 1991 roku. Ankieta American Freshman (AF), zarządzana przez instytut ds. badań szkolnictwa wyższego, od 1966 roku przepytuje studentów rozpoczynających czteroletnie studia na wyższych uczelniach lub studia uniwersyteckie. Ostatnia, General Social Survey (GSS – ogólna ankieta społeczna), od 1972 roku bada osoby dorosłe powyżej 18. roku życia. (Więcej na temat tych ankiet i zastosowanych w nich metod – zob. Aneks A). Ankiety te pokazują nam, jak pokolenie wyżu demograficznego tańcowało w okresie liceum w latach siedemdziesiątych, jak generacja X kołysała się w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, jak na początku nowego wieku gibali się milenialsi – pokazują wreszcie, jak w bieżącej dekadzie własne rytmy tworzy iGen.

Dzięki temu, że porównujemy równolatków z różnych pokoleń, a nie opieramy się na refleksjach starszych osób na temat minionego czasu, możemy zaobserwować poglądy młodych ludzi na swój temat. Możemy dostrzec różnice kulturowe, nie zaś te, które wynikają z wieku. Różnic tych nie da się skwitować lekceważącym stwierdzeniem: „młodzi zawsze tak mieli”. Tak naprawdę te ankiety pokazują nam, że dzisiejsza młodzież różni się znacznie od poprzednich pokoleń. Stosunkowo młody wiek przedstawicieli iGenu również jest ekscytujący – pozwala nam podglądać ich w momencie, gdy formuje się ich tożsamość, gdy zaczynają wyrażać swoje poglądy i znajdować własne ścieżki prowadzące do dorosłości.

Powyższe źródła danych mają trzy wyraźne zalety. Po pierwsze, są rozległe i obejmują dużą próbę – dane zbierano rokrocznie od tysięcy ankietowanych, którzy anonimowo udzielili odpowiedzi na setki pytań. Łącznie przebadano 11 milionów osób. Po drugie, osoby zarządzające ankietami zadbały o to, by respondenci dobrze reprezentowali populację amerykańską pod względem płci, rasy, lokalizacji i statusu socjoekonomicznego. Oznacza to, że można sformułować ogólne wnioski na temat całości młodzieży amerykańskiej (albo – w wypadku studentów – dla całej tej grupy). Po trzecie, dane te są ogólnie dostępne w internecie – nie trzeba za nie zapłacić, a więc są jawne i otwarte dla wszystkich. Te ankiety to narodowy skarb tzw. big data (dużych, zmiennych i różnorodnych zbiorów danych), ponieważ dają pojęcie o życiu i poglądach Amerykanów na przestrzeni minionych dekad, ale też ukazują aktualny obraz młodzieży z ostatnich lat. Mając do dyspozycji całe mnóstwo świeżych i rzetelnych danych pokoleniowych, nie musimy się dłużej posiłkować wątpliwymi, jednorazowymi badaniami, żeby zrozumieć iGen.

Ponieważ próby w badaniach ankietowych są reprezentatywne w skali kraju, ukazują całościowy obraz amerykańskiej młodzieży, a nie tylko odosobnionej grupy. Oczywiście demografia amerykańskich nastolatków z czasem uległa zmianie, na przykład Latynosów jest teraz więcej niż w poprzednich dziesięcioleciach. Pytanie, czy zmiany pokoleniowe są wyłącznie rezultatem zmian demograficznych, jest w pełni uzasadnione – i choć tyczy się bardziej przyczyn niż dokładności badań, to warto je zadać. Z tego i kilku innych powodów sprawdziłam, czy opisywane tu trendy są zauważalne w różnych grupach (na przykład wśród czarnych, białych i Latynosów, dziewczynek i chłopców, na Północnym Wschodzie, Środkowym Zachodzie, na Południu i Zachodzie, na obszarach miejskich, wiejskich i podmiejskich, w grupach o niższym i wyższym statusie socjoekonomicznym – biorąc pod uwagę choćby to, czy rodzice ankietowanych studiowali, czy nie). Z niewielkimi wyjątkami trendy pokoleniowe zaobserwować można we wszystkich tych grupach demograficznych. Te wieloaspektowe zmiany zauważalne są wśród bogatych i biednych, wśród osób o różnym pochodzeniu etnicznym, w miastach, na przedmieściach i w małych miasteczkach. Jeśli ciekawi cię, jak te trendy rysują się w różnych grupach, zajrzyj do aneksów, gdzie umieściłam część wykresów wraz z analizą.

Żeby zobaczyć zapowiedź tego, na czym polegają wspomniane zmiany pokoleniowe, wypełnij test na następnej stronie. Dowiesz się z niego, w jakim stopniu twoje własne doświadczenia pokrywają się z doświadczeniami pokolenia internetu. Niezależnie od swojego roku urodzenia sprawdź, ile masz w sobie z iGenu.

Dane demograficzne – i reszta świata

Jeśli przyjąć roczniki urodzeń od 1995 do 2012, iGen obejmuje 74 miliony Amerykanów, a więc jakieś 24% całej populacji[9]. Oznacza to, że jedna czwarta Amerykanów zalicza się do iGenu – a to kolejny powód, by lepiej zrozumieć tę generację. iGen to najbardziej zróżnicowane etnicznie pokolenie w historii Ameryki: jedna czwarta to Latynosi, a niemal 5% to osoby wielorasowe. Biali nie-Latynosi stanowią nieznaczną większość – 53%. Natomiast roczniki urodzone blisko górnej granicy są pierwszymi, w których biali nie mają większości: poczynając od przedstawicieli iGenu urodzonych pod koniec 2009 roku, biali pochodzenia innego niż latynoskie stanowią mniej niż 50%. To znaczy, że żadna grupa nie ma większości – można tu praktycznie mówić o definicji różnorodności. Pokolenie urodzone po iGenie – czyli w 2013 roku i później – będzie pierwszym, którego większość stanowić będą osoby inne niż białe.

Dane w tym wypadku pochodzą z prób przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, nie można więc bezpośrednio sformułować ogólnych wniosków na temat pozostałych krajów. Jednakże wiele zmian pokoleniowych, które występują tutaj, można zaobserwować również w innych kulturach. Naukowcy z całego świata odnotowują te same trendy – ciągle ukazują się też nowe badania. Moda na internet i smartfony zawładnęła uprzemysłowionymi krajami niemal w tym samym czasie, gdy technologie te rozprzestrzeniły się w Stanach Zjednoczonych. Skutki z dużym prawdopodobieństwem będą zatem podobne.

Kontekst

Chcąc uniknąć operowania suchymi liczbami i pokazać, że kryją się za nimi prawdziwi ludzie, zaczęłam na kilka sposobów przyglądać się bliżej iGenowi. Przede wszystkim przeprowadziłam rozmowy z dwudziestoma trzema przedstawicielami tego pokolenia osobiście lub przez telefon (rozmowy trwały do dwóch godzin), zgłębiając, co sądzą na temat popkultury, życia towarzyskiego nastolatków, bieżących wydarzeń, kontrowersji dotyczących uczelni i swoich szalenie ważnych smartfonów. Ci młodzi ludzie byli w wieku od 12 do 20 lat. W tej grupie znaleźli się zarówno czarni, biali, Azjaci, jak i Latynosi, osoby z Bliskiego Wschodu, z Wirginii, Connecticut, Illinois, Ohio, Teksasu, Minnesoty, Georgii i z Kalifornii, uczniowie gimnazjum, liceum, studenci dwuletniego kolegium przygotowawczego, czteroletnich uczelni wyższych – większość uczęszczała do szkół, które nie są uznawane za zbyt elitarne. Zamieściłam również kwestionariusze w sieci, na takich stronach, jak MTurk Requester firmy Amazon, przeprowadziłam ankietę z udziałem 250 studentów pierwszego roku psychologii na Uniwersytecie Stanowym w San Diego, gdzie wykładam, a różne pojawiające się na zajęciach kwestie miałam okazję przedyskutować z moimi słuchaczami studiów licencjackich. Przeczytałam też mnóstwo opinii w gazetach uczelnianych z całego kraju. Źródła te nie są reprezentatywne w skali krajowej, tak więc nie mogą zastąpić danych ankietowych. Doświadczenia konkretnych przedstawicieli iGenu są wyłącznie ich doświadczeniami i niekoniecznie będą reprezentatywne dla całego pokolenia. Złotym standardem są niezmiennie dane z ankiet. Rozmowy czy prace pisemne mogą ilustrować te dane, ale w żadnym razie ich nie zastąpią. Są jednak sposobem na to, by uczłowieczyć dane dotyczące młodzieży. iGen dojrzewa i zaczyna wpływać na kształt naszego świata – jego przedstawiciele zasługują więc na to, by ich wysłuchać, a nie tylko empirycznie zrozumieć.

Wypełnij ten test, złożony z 15 pytań, żeby dowiedzieć się, ile masz w sobie z iGenu. Na każde pytanie odpowiedz „tak” lub „nie”.

_____ 1. Czy w ciągu ostatniej doby spędziłeś/-aś przynajmniej godzinę, esemesując?

_____ 2. Czy masz konto na Snapchacie?

_____ 3. Czy uważasz się za osobę religijną?

_____ 4. Czy zrobiłeś/-aś prawo jazdy przed ukończeniem siedemnastu lat?

_____ 5. Czy uważasz, że małżeństwa jednopłciowe powinny być legalne?

_____ 6. Czy zdarzyło ci się pić alkohol (więcej niż kilka łyków) przed szesnastymi urodzinami?

_____ 7. Czy gdy byłeś/-aś nastolatkiem/-ą, często kłóciłeś/-aś się z rodzicami?

_____ 8. Czy ponad jedna trzecia osób w twoim liceum miała inny kolor skóry niż ty?

_____ 9. Czy w liceum spędzałeś/-aś niemal każdy weekendowy wieczór z przyjaciółmi?

____ 10. Czy w liceum pracowałeś/-aś w trakcie roku szkolnego?

____ 11. Czy uważasz strefy bezpieczeństwa w szkołach i powiadomienia o rażących treściach za dobry pomysł? Czy zgadzasz się z tym, że należy dołożyć starań, by zmniejszyć poziom mikroagresji?

____ 12. Czy czujesz się politycznie niezależny/-a?

____ 13. Czy popierasz legalizację marihuany?

____ 14. Czy uprawianie seksu bez zaangażowania emocjonalnego jest w porządku?

____ 15. Czy w liceum dosyć często czułeś/-aś się wykluczony/-a lub samotny/-a?

PUNKTACJA: Przyznaj sobie 1 punkt za odpowiedź „tak” w pytaniach 1, 2, 5, 8, 11, 12, 13, 14 i 15. Przyznaj sobie 1 punkt za odpowiedź „nie” w pytaniach 3, 4, 6, 7, 9 i 10. Im wyższy uzyskasz wynik, tym więcej z iGenu jest w twoich zachowaniach, przekonaniach i postawach.

Kiedy napisałam Generation me, książkę o milenialsach, byłam niewiele starsza od kohorty, którą opisywałam, a więc doświadczyłam wielu tych samych zjawisk kulturowych. Rdzeń tamtej książki, podobnie jak niniejszej, stanowiły twarde dane ankietowe. Ale ponieważ jestem przedstawicielką pokolenia X, wiele z tego, o czym pisałam, znajdowało odzwierciedlenie w moim życiu. W wypadku tej książki już tak nie jest – od nastolatków z pokolenia internetu jestem dwadzieścia pięć albo trzydzieści lat starsza. (Ku mojemu rozgoryczeniu jeden ze studentów, z którym rozmawiałam, powiedział, że przypominam mu mamę. Jak się okazało, rzeczywiście jestem w wieku jego rodziców). Tutaj moja rola przypomina bardziej rolę obserwatora niż uczestnika. Niemniej jednak zyskałam teraz nową perspektywę: moje trzy córki urodziły się kolejno w 2006, 2009 i 2012 roku, a więc w późniejszych rocznikach iGenu. Na własne oczy widziałam doświadczenia typowe dla tej generacji. Na przykład dziecko, które dopiero co uczy się chodzić, ale już bez problemów posługuje się iPadem. Moja sześcioletnia córka poprosiła mnie o telefon komórkowy, a dziewięcioletnia opowiadała mi o najnowszej aplikacji, która powali na kolana całą czwartą klasę. Liczę, że jeśli nazwę ich pokolenie, moje dzieci zaczną mnie słuchać, gdy proszę, by włożyły buty.

W tej książce głosy iGenu – czy to w formie statystyk z dużych ankiet, czy też opowieści, jakie się wyłaniają z rozmów z jego przedstawicielami – mówią same za siebie. Książka zawiera również ponad sto wykresów prezentujących dane ankietowe z wielu pokoleń, tak aby czytelnik mógł zobaczyć je na własne oczy – i to nie tylko dane dotyczące iGenu, ale też milenialsów, generacji X i pokolenia wyżu demograficznego. Wykresy pozwalają pomieścić dużą ilość danych na małej przestrzeni (wykres wart jest tysiąc słów). Obserwując gwałtowne spadki i urwiste klify, jakie pojawiają się w wypadku licznych cech i zachowań w okolicach 2011 roku, i te nieco bardziej łagodne w innych wypadkach, możecie się sami przekonać, jak iGen wyróżnia się na tle pozostałych pokoleń.

Zastrzeżenia

Ponieważ zajmuję się badaniem pokoleń, często słyszę pytania: „Czemu obwinia pani dzieci? Czy to nie wina rodziców?” (Albo: „wina baby boomers?”, „wina generacji X?”). U podstawy tych pytań leżą dwa mylne założenia: po pierwsze, że wszystkie zmiany pokoleniowe są negatywne, a po drugie, że każda zmiana ma tylko jedną przyczynę (np. sposób wychowywania dzieci). Żadne z tych założeń nie jest prawdziwe. Niektóre zmiany pokoleniowe są pozytywne, inne negatywne, a jeszcze inne mogą być i takie, i takie. Ludzie mają naturalną skłonność do postrzegania rzeczy w kategoriach czarno-białych, ale w wypadku zmian kulturowych warto dostrzegać odcienie szarości i szukać kompromisu. Biorąc pod uwagę, że wiele różnic pokoleniowych ma pozytywny (lub przynajmniej neutralny) charakter, używanie słów „wina” czy „obwiniać” jest nieporozumieniem. Przynosi też efekt przeciwny do zamierzonego, ponieważ zamiast się starać zrozumieć trendy, zarówno te dobre, jak i te złe, sprzeczamy się o to, kogo obarczyć winą. Zmiana kulturowa ma też wiele przyczyn, a nie jedną – to nie tylko rodzice, ale i technologia, media, biznes i edukacja, które współdziałają, by stworzyć kulturę zupełnie różną od tej, jakiej doświadczali nasi rodzice i dziadkowie. Nie jest to niczyja wina albo jest to wina nas wszystkich. Kultury się zmieniają, a wraz z nimi zmieniają się też pokolenia – i właśnie to ma znaczenie. Nie chodzi tu o jakiś konkurs na to, które pokolenie jest gorsze (albo lepsze). Kultura ulega zmianie i wszyscy w tym uczestniczymy. Wspólnie.

Gdy już wiemy, że nastąpiła zmiana pokoleniowa, naturalnym pytaniem będzie: dlaczego? Bywa, że trudno udzielić na nie odpowiedzi. W nauce złotym standardem w przedstawianiu tego, jak jedna rzecz spowodowała drugą, jest eksperyment, w którym uczestnikom losowo przypisuje się różne rodzaje doświadczeń. W wypadku różnic pokoleniowych oznaczałoby to przypisywanie losowo różnych momentów dorastania – zadanie niemożliwe do wykonania. Aby więc zidentyfikować możliwe przyczyny, z braku lepszych opcji, posługujemy się dwustopniowym procesem. Najpierw należy skorelować ze sobą dwie rzeczy. Na przykład możemy zaobserwować, czy nastolatki spędzające więcej czasu w mediach społecznościowych są bardziej podatne na depresję. Następnie te dwie rzeczy muszą ulec zmianie w tym samym czasie i we właściwym kierunku. Jeśli wskaźniki korzystania z mediów społecznościowych i depresji wzrastają w tych samych latach, jedno może powodować drugie. Jeśli tak nie jest (powiedzmy, że coś rośnie, a coś pozostaje bez zmian), jedno prawdopodobnie nie powoduje drugiego. Takie podejście pozwala nam przynajmniej wykluczyć możliwe przyczyny. Nie pozwala nam ich w pełni potwierdzić, ale może posłużyć za dowód pozwalający wskazać sprawcę.

Kolejne zastrzeżenie: dane w tej książce są uśrednione. Na przykład przeciętny nastolatek z iGenu spędza więcej czasu w sieci niż przeciętny milenials w 2005 roku. Oczywiście niektóre nastolatki z pokolenia internetu spędzają mało czasu w sieci, a niektórzy milenialsi spędzali go dużo – te dwie grupy nakładają się na siebie w znacznym stopniu. To, że istnieje uśredniona różnica, nie oznacza, że każdy przedstawiciel danego pokolenia jest dokładnie taki sam. Dlaczego zatem nie traktować każdego indywidualnie? Jeśli mamy zamiar analizować dane, jest to zwyczajnie niemożliwe. Statystyki opierają się na średnich wartościach – bez nich nie da się porównywać grup ludzi. To dlatego niemal każde badanie naukowe dotyczące ludzi opiera się na uśrednionych danych. Nie jest to stereotypizowanie, tylko porównywanie grup z użyciem metody naukowej. Ze stereotypizowaniem mamy do czynienia, gdy ktoś zakłada, że każda jednostka musi być reprezentatywna dla swojej grupy. Powiedzenie, że badania pokoleniowe opisują w jeden sposób „każdego” w danym pokoleniu albo że „nazbyt uogólniają”, nie jest uzasadnioną formą krytyki. Owe „zbytnie uogólnienia” są wynikiem błędnej interpretacji dokonanej przez poszczególne osoby, nie zaś samych danych.

A co, jeśli zmiany kulturowe dotykają wszystkich, nie tylko iGenu? W wielu wypadkach tak właśnie się dzieje. Efekt ten to „wpływ epoki”, czyli zmiana kulturowa, która w równym stopniu oddziałuje na ludzi w różnym wieku. Rzadko występuje w czystej formie, ponieważ wiek zazwyczaj wpływa na nasze doświadczanie wydarzeń. Zmiana kulturowa często obejmuje najpierw ludzi młodych, a dopiero potem rozprzestrzenia się na starszych. Smartfony i media społecznościowe są tego doskonałym przykładem. Tak czy inaczej, znaczna część tej książki poświęcona będzie temu, w jaki sposób młodzi przedstawiciele iGenu różnią się od swoich poprzedników. Naturalnie mówimy więc o różnicy pokoleniowej, skoro okres nastoletni przedstawicieli wyżu demo-graficznego, generacji X i milenialsów należy już do przeszłości.

Droga naprzód

Gdzie pójdzie iGen, tam i cały kraj. Rodzice nastolatków zastanawiają się, w jaki sposób ciągłe korzystanie ze smartfonów wpłynie na mózgi, emocje i relacje społeczne ich dzieci. Większość studentów zalicza się już do tego pokolenia – przynoszą ze sobą na uczelnie w całym kraju swoje wartości, punkty widzenia i wiecznie obecne smartfony. W biznesie grupa młodych kandydatów do pracy zostanie wkrótce zdominowana przez iGen, nie zaś milenialsów, przez co niektóre firmy mogą obudzić się z ręką w nocniku – nieprzygotowane na odmienny punkt widzenia przedstawicieli pokolenia internetu. Za sprawą wpływowych nastolatków gusta iGenu już teraz kształtują rynek, a wkrótce zdominują jego lukratywną strefę obejmującą osoby w wieku 18–29 lat. Preferencje polityczne tej generacji będą decydować o wynikach wyborów jeszcze w dalekiej przyszłości, a postawy tego pokolenia – dyktować politykę i prawo. Przyszłe wskaźniki ślubów i urodzeń wpłyną na równowagę demograficzną w kraju, decydując o tym, czy za jakiś czas będziemy mieć wystarczająco dużo młodych pracowników, zdolnych utrzymywać milenialsów i iGen na emeryturze. iGen jest na czele gigantycznej przemiany, która wkrótce obejmie Stany Zjednoczone – przemiany napędzanej przez internet, indywidualizm, nierówne dochody i inne siły biorące udział w zmianie kulturowej. Zrozumienie tego pokolenia to zrozumienie przyszłości – każdego z nas.

Zatem co ich tak naprawdę wyróżnia?

Ciąg dalszy w wersji pełnej

[1] Sales, 2016.

[2] Twenge, 1997; 2000.

[3] Twenge, 2006; 2014.

[4] Lapidos, 2015.

[5] Horovitz, 2012.

[6] Howe, 2014.

[7] Sanburn, 2015.

[8] Twenge, 2006.

[9] Spis ludności Stanów Zjednoczonych, na podstawie comiesięcznej ankiety (Current Population Survey).

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału: iGen

Copyright © Jean M. Twenge, PhD

Published by arrangement with Atria Books, a Division of Simon and Schuster, Inc./BookLab Literary Agency, Poland

Copyright © 2019 for the Polish edition by Smak Słowa sp. z o.o.

Copyright © for the Polish translation by Olga Dziedzic

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być publikowana ani powielana w formie elektronicznej oraz mechanicznej bez zgody wydawcy.

Edytor: Anna Świtajska

Redakcja i korekta: Anna Mackiewicz

Projekt okładki: Studio projektowe &Visual

Opracowanie graficzne: Piotr Geisler

ISBN 978-83-65731-79-1

Smak Słowa

ul. Sobieskiego 26/4,

81-781 Sopot

Tel. 507-030-045

Szukaj nas także na

www.festiwalksiazkipsychologicznej.pl

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: [email protected]

www.eLib.pl