Energetyczna rewolucja - David JP Phillips - ebook

Energetyczna rewolucja ebook

David JP Phillips

0,0
52,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

NOWA KSIAŻKA AUTORA BESTSELLEROWEJ „HORMONALNEJ REWOLUCJI”!

Noradrenalina, adenozyna, GABA, glutaminian, dopamina i ATP to sześć kluczowych hormonów i substancji, które wpływają na twoją codzienną energię życiową.

Czy czujesz, że masz w sobie więcej możliwości, niż wykorzystujesz na co dzień? Że energii wystarcza ci tylko do połowy dnia, podczas gdy marzysz o życiu pełnym siły, jasności umysłu i radości?

David JP Phillips, autor bestsellerów i uznany mówca, w prosty, praktyczny i naukowo uzasadniony sposób przedstawia sześciotygodniowy program, który pomaga wzmocnić podstawową energię i maksymalnie zwiększyć jej potencjał.

Dzieli się z czytelnikami przydatną wiedzą i podpowiada, jak ćwiczyć, by zachować czujność, bystrość i dobre samopoczucie.

Dowiesz się m.in.:

·       jak działa twoja „energia życiowa” i dlaczego jest najcenniejszą walutą,

·       jak odżywianie, ruch i nawyki myślenia wpływają na twoją siłę każdego dnia,

·       które zachowania podkręcają energię, a które ją blokują,

·       jak bez rewolucji i wyrzeczeń wprowadzić zmiany, które naprawdę działają.

Chcesz żyć pełnią życia? Zadbaj o swoją energię!
Ta książka będzie twoim przewodnikiem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 240

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


Tytuł oryginału: Hög på Energi med sex substanser

Copyright © David JP Phillips 2024 by Agreement with Enberg Literary Agency AB and Book/Lab Literary Agency, Poland.

All rights reserved.

Copyright for the Polish edition © 2026 by Grupa Wydawnicza FILIA

Copyright for the Polish translation © 2026 by Agata Teperek

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żaden z fragmentów tej książki nie może być publikowany w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Wydanie I, Poznań 2026

Projekt okładki © by Andrzej Komendziński

Zdjęcia na okładce © by Moinul Hasan / Vecteezy, consistencystudio13258810 / Vecteezy

Redakcja: CHAT BLANC Anna Poinc-Chrabąszcz

Korekta: CHAT BLANC Anna Poinc-Chrabąszcz

Skład i łamanie: Hanna Wiechecka

Redaktor prowadząca: Małgorzata Ochab

PR i marketing: Karolina Czwojdzińska

ISBN: 978-83-8441-106-3

Grupa Wydawnicza FILIA Sp. z o.o.

ul. Kleeberga 2

61-615 Poznań

wydawnictwofilia.pl

[email protected]

Seria: FILIA NA FAKTACH

„Żyj pełnią życia i tryskaj energią”David JP Phillips

WPROWADZENIE

Siedzę na fotelu przed komputerem w swoim pięknym Hälsinglandzie. Za oknem w strugach deszczu rozciąga się bajeczna łąka, a ja piszę wstęp do tej książki.

Na początku chciałbym podziękować wam za cierpliwość. Kontynuacja Hormonalnej rewolucji powinna była się ukazać już dawno temu, ale na drodze stanęło życie. Sukces mojej pierwszej książki przerósł wszelkie oczekiwania – dziękuję wam za to, drodzy czytelnicy. Hormonalna rewolucja szybko stała się bestsellerem i została przetłumaczona na ponad trzydzieści języków. Sukces pociągnął jednak za sobą także wyzwania – promocja książki, wywiady i kolejne wystąpienie TEDx pochłonęły mój czas. W tym zamieszaniu straciłem motywację, co paradoksalnie okazało się wyzwalającym doświadczeniem (jeszcze do tego wrócę). Dlatego książka musiała zaczekać – mimo wszystko jestem tylko człowiekiem.

Czasem nawet autora i mówcę motywacyjnego nachodzą wątpliwości: Czy naprawdę docieram do odbiorców? Czy moje pogadanki lub publikacje coś zmieniają? Dostałem na to jasną odpowiedź po pierwszej książce. Dziękuję wszystkim, którzy przysyłali mi komentarze, prywatne wiadomości i dzielili się osobistymi doświadczeniami, kiedy zatrzymywali mnie na ulicy.

Trzy moje ulubione historie są (rzecz jasna!) o dzieciach i młodzieży – dotykają mnie one zawsze najbardziej, bo sam wiele bym dał, żeby przeczytać Hormonalną rewolucję i tę kontynuację najpóźniej, gdy byłem nastolatkiem. Mogłoby to wiele zmienić. Oto te historie:

Ojciec pewnego siedemnastolatka mówił mi, że jego syn wpadł do niego w środku nocy, krzycząc z podekscytowania: „Tato, dlaczego nic mi nie powiedziałeś o tej książce? Są w niej odpowiedzi na wszystkie pytania, które właśnie sobie zadaję, teraz ma to sens!”.

Trener piłkarski widział, jak młodzież z jego drużyny siedzi z nosami w telefonach. Kupił dwadzieścia egzem­plarzy książki i rozdał je zawodnikom. Skutek? „Nie jestem w stanie opisać, jak dobrze wpłynęło to na treningi i mecze, aż nie poznaję swojej drużyny”.

Pewien osiemnastolatek zatrzymał mnie na Kungsgatan w Sztokholmie. Ze łzami w oczach i głosem przepełnionym wdzięcznością powiedział: „Przeczytałem pana książkę od deski do deski kilka razy. Uratował mi pan życie”.

Otrzymywałem też feedback innego rodzaju, który skłonił mnie do napisania o energii. Wiele osób mówiło: „Ta książka bardzo mi się podobała, ale nie miałem tyle energii, żeby wcielić te rady w życie”. I jasne, nie chodzi tu przecież tylko o chęci czy wiedzę – żeby coś zmienić, trzeba mieć do tego wystarczająco dużo energii.

Moja własna droga – jak wielu z was, moich wcześniejszych czytelników, wie – jest naznaczona siedemnastoletnią depresją. Kiedy wreszcie udało mi się wyrwać ze szponów tej choroby, energia powróciła z taką mocą, że zmieniła moje życie. Nagle mogłem robić wszystko, co chciałem: bawić się z dziećmi, malować, pisać, trenować i korzystać z życia. Właśnie tak odkryłem, że energia ma decydujące znaczenie. Stanowi podstawę wszystkiego, tak samo jak betonowe fundamenty dla domu lub korzenie dla drzewa. Bez niej nie sposób w ogóle cieszyć się życiem, osiągać cele ani w pełni dbać o relacje z innymi ludźmi. I dokładnie to chcę ci dać w tej książce: wiedzę i inspirację do zoptymalizowania życiowych sił, żebyś mógł osiągnąć to, do czego dążysz!

Jednak to nie tylko wasz feedback i moja własna historia skłoniły mnie do napisania książki o energii; był jeszcze jeden powód – pracuję mianowicie jako mówca motywacyjny. W tej roli mam dawać energię swojej publiczności. Kiedy słuchacze wychodzą ode mnie po godzinie albo gdy ja ich zostawiam, poziom energii w sali i u poszczególnych osób powinien być wyższy, niż kiedy wchodziłem. W przeciwnym wypadku nie wykonałem swojej roboty prawidłowo i nie mam co liczyć na kolejne zlecenia.

Czasem nawet ważniejsze bywa to, żeby grupa dostała po prostu zastrzyk energii, niż żeby zapamiętała coś konkretnego z mojej pogadanki. Osobiście nie lubię pracować w ten sposób; zdecydowanie wolę sytuacje, w których uczestnicy dodatkowo się czegoś uczą. Wiele razy mi się jednak zdarzyło, że po wysłuchaniu wykładu jakiegoś innego coacha ktoś powiedział: „Ale była jazda! Ona jest świetna na scenie!”. Wtedy pytam: „Wow, a o czym takim mówiła?”, i często w odpowiedzi słyszę: „Dokładnie nie pamiętam, chyba coś o kierownictwie, ale było po prostu świetnie”.

Tyle tylko, że energia energii nie równa. Zanurkowałem głęboko w temat i napisałem te dwie książki o różnych związkach chemicznych dlatego, że różni ludzie potrzebują różnych typów energii: niektórzy takiej, jaką daje dopamina – a więc motywacji; inni – energii, jaką zapewnia noradrenalina, oksytocyna albo GABA.

Ale co właściwie oznacza „energia”? Dlaczego nasz świat kręci się wokół picia kawy i bez przerwy rozmawiamy o tym, jacy jesteśmy zmęczeni? „Energia” jest jednym z najczęściej używanych pojęć, ale być może jest też najsłabiej rozumianym. Mówimy: „Trening jest dla mnie źródłem energii” albo „Ta piosenka daje mi kopa”, ale co to właściwie znaczy?

„Jakie marzenia byś spełnił, gdybyś sam mógł dać sobie więcej energii?”

Rozumienie i poprawne interpretowanie własnych sygnałów energetycznych to prawdziwa supermoc. Niełatwo jest zmierzyć ludzką energię, bo ma tak wiele różnych warstw, ale każdy z nas może się nauczyć lepiej rozumieć subiektywne doświadczanie energii i sobie z nim radzić. Taki jest cel tej książki – dać ci szersze pojęcie o tym, czym jest ludzka energia, i dostarczyć narzędzi, żebyś mógł wykrzesać jej więcej w swoim życiu.

A więc: Jak byś się zachował, gdybyś miał więcej energii? Odhaczyłbyś kilka punktów na liście rzeczy do zrobienia czy byłbyś bardziej obecny w swoim związku? Zastanów się.

Nie chodzi mi o to, żebyś ograniczył się do przeczytania tej książki; chcę, żebyś lepiej zrozumiał swoją energię i dowiedział się, skąd czerpać jej więcej – i dla siebie, i dla innych. Bo co byś począł bez energii?

Ta książka jest wynikiem mojej własnej podróży i dziesięcioleci eksperymentów nad energią. Obiecuję, że dostaniesz tu lekką lekturę, pełną przykładów i praktycznych narzędzi. Razem zgłębimy takie tematy jak częstotliwość fal mózgowych, elektrolity i sześć związków chemicznych pozwalających nam sporządzić angel’s cocktail w swoim wnętrzu.

Jeśli czytałeś moją poprzednią książkę, ta metafora jest ci znana – opisuje, jak sami możemy pokierować substancjami chemicznymi w organizmie, żeby mieć wpływ na swoje samo­poczucie i wyzwolić w sobie nowe doznania. W pierwszej książce skupiłem się na takich substancjach jak dopamina, oksytocyna, serotonina, kortyzol, endorfiny i testosteron. Tym razem omówię ATP, noradrenalinę, glutaminian, adeno­zynę, dopaminę i GABA.

Każda z tych substancji jest bardzo istotna, jeśli chodzi o napełnianie nas tryskającą energią albo powodowanie bezgranicznego zmęczenia – wszystko w zależności od tego, jak na ciebie oddziałuje.

Tak jak w pierwszej książce, przy wyborze substancji kierowałem się dwoma założeniami:

Dają wyraźne efekty.

Można na nie wpłynąć praktycznymi narzędziami i aktywnościami.

I dokładnie tak jak w pierwszej książce chcę podkreślić, że tych sześć wybranych substancji nie działa w próżni i nie daje takich efektów w izolacji; nasz mózg i organizm są dużo bardziej skomplikowane.

Mam nadzieję, że podczas lektury tej książki nie raz wyrwie ci się „aha”, że znajdziesz tu wiedzę i odpowiedzi, a także głębsze zrozumienie tego, czym tak naprawdę jest energia, jak działa u ciebie, a przede wszystkim – jak możesz podnieść jej poziom!

Jeśli twój poziom energii jest tak krytycznie niski, że brakuje ci jej nawet na to, by przeczytać tę książkę, i potrzebujesz od razu poznać rozwiązanie, mam dwie opcje do wyboru. Możesz albo skorzystać z instrukcji rozwiązywania problemów na stronie 36, żeby prędko odkryć źródło zmęczenia i metodę zaradczą, albo wykonać sześciotygodniowy program opisany w części 3 tej książki, żeby od razu rozpocząć swoją podróż do naładowania baterii!

Zaczynajmy!

„Wysoki poziom energii może się przejawiać zarówno odczuciem spokoju i harmonii, jak i tym, że człowiek tryska energią, rozsadza go ona i napędza”.

CZĘŚĆ 1 ODKRYJ SWÓJ POTENCJAŁ ENERGETYCZNY

TWOJA ENERGIA I WYZNACZANIE SOBIE CELÓW

Jak smakuje naładowany telefon? To oryginalne pytanie pochodzi z serialu Dobre miejsce: mają tam jogurty w tysiącach smaków, a jednym z nich jest smak „w pełni naładowanej baterii”. Bo to, rzecz jasna, wyjątkowe uczucie widzieć zielony piktogram baterii, kiedy ta osiąga 100%: cała ta nowa energia tylko czeka, żeby ją spożytkować, i można z nią zrobić, co tylko się chce. Z kolei kiedy bateria świeci się na czerwono przy zaledwie 8% i nie mamy przy sobie ładowarki, trudno nam się do czegokolwiek zabrać.

Jakie to uczucie samemu być w pełni naładowanym? A jeśli nie jesteś taki dzisiaj, to co byś zrobił, gdybyś miał więcej energii? Więcej byś się przytulał z ukochaną osobą, trenował, nauczył się czegoś nowego, więcej czytał, częś­ciej spotykał się ze znajomymi, wrócił do dawnego hobby? Pomyśl o tych wszystkich celach, marzeniach i aktywnoś­ciach – może tysiącach z nich – którymi nie zajmujesz się tylko ze względu na jedno ograniczenie: brak energii. W tym rozpoznaniu najciekawsze jest jednak to, że twoja energia nie jest wcale statyczna; jest czymś w najwyższym stopniu dynamicznym i elastycznym. Niezależnie od tego, w jakim jesteś wieku, możesz wyraźnie zwiększyć swój poziom energii, a tym samym sprawić, by możliwe stało się zrobienie większej liczby rzeczy, które chciałbyś zrobić, a na które dziś nie zawsze masz siłę. Możesz nie tylko zwiększyć ilość swojej energii, lecz także poprawić swój potencjał energetyczny. Kiedy czujesz, że twoja wewnętrzna bateria jest w pełni naładowana, może po naprawdę dobrze przespanej nocy, twój faktyczny poziom energii może mimo wszystko wynosić tylko siedemdziesiąt pięć albo nawet pięćdziesiąt procent pełnego potencjału.

Rzecz jasna, nie jest to aż takie proste – nie mamy wbudowanej baterii jak telefon. Kiedy nieco później zagłębimy się w biologię komórek, czapki same spadną nam z głów przed mitochondriami. Ale zanim przejdziemy do tych kwestii w części 2, poświęć chwilę na wykonanie dwóch ćwiczeń i zapisz swoje refleksje!

„Twoja energia nie jest wcale statyczna; jest czymś w najwyższym stopniu dynamicznym i elastycznym”.

Ćwiczenie 1: Weź długopis i zaznacz, w jakim stopniu – w swoim odczuciu – masz dziś naładowaną baterię. Zachowaj tę ilustrację na „za sześć tygodni” i wróć do niej po tym czasie. Zobaczysz wtedy, jaką różnicę energetyczną udało ci się wypracować w swoim życiu.

Ćwiczenie 2: Żeby zwiększyć swoją wewnętrzną motywację, zanotuj i opisz, co by to dla ciebie znaczyło, gdybyś miał w życiu więcej energii. Co byś z nią zrobił?

_________________________________

TWOJA ENERGIA, CZĘŚĆ 2 – TROCHĘ CUDOWNEGO NERDOSTWA

Przeciętna kobieta potrzebuje spożywać około 2 000 kcal dziennie, podczas gdy przeciętny mężczyzna potrzebuje około 2 500 kcal dziennie. Dla uproszczenia będziemy więc mówić, że człowiek potrzebuje średnio 2 250 kcal dziennie. Odpowiada to 9420300 dżuli (J) na dobę. Dla opisania zużycia energii w jednostce czasu stosuje się waty (W). W = J/s. A więc dzienne zapotrzebowanie energetyczne wynosi 9420300 J, co jest równowartością 2,617 kWh. Mniej więcej tyle energii zużywa w ciągu doby proste oświetlenie choinkowe. To dość imponujące, prawda? Twój organizm jest niebywale energooszczędny!

Wiedziałeś, że gram tłuszczu to 9 kcal (38 kJ)? To ponad dwa razy tyle, ile gram węglowodanów albo białek – oba dają 4 kcal na gram. Tłuszcz jest więc efektywniejszym źródłem energii, ale łatwo przyjmuje się go więcej, niż się go zużywa.

W przeciwieństwie do samochodów elektrycznych, w których do naładowania jest na przykład bateria o pojemności 80 kWh, ty sam musisz „ładować” tylko 2,6 kWh dziennie. Twój organizm zużywa energię nieustannie w ciągu dnia, podobnie jak samochód elektryczny zużywa ją podczas jazdy. Część twojej energii idzie na podstawową przemianę materii, czyli BMR (ang. basal metabolic rate). Jest to energia konieczna do tego, żeby twoje narządy, mózg i serce mogły pracować, kiedy odpoczywasz. Twoje BMR zależy od wieku i płci i wynosi sporo mniej niż rekomendowane spożycie kalorii (całkowite zapotrzebowanie energetyczne), bo rzadko się zdarza, że ktoś całymi dniami leży nieruchomo. Gdy tylko się podnosisz i ruszasz z miejsca, zaczynasz pobierać więcej energii niż tylko twoje BMR.

Kiedy jesteś aktywny – na przykład spacerujesz lub trenujesz – wzrasta twoje zużycie energii. Jeśli naprawdę wysilasz się fizycznie i psychicznie w ciągu dnia, być może musisz jeść więcej niż zwykle, żeby zrównoważyć poziom energii. A jeśli chcesz zmniejszyć ilość zmagazynowanego tłuszczu, aktywność fizyczna jest na to doskonałym sposobem.

Gdyby przyszło ci do głowy, że przebiegniesz maraton, potrzebowałbyś dodatkowo mniej więcej 2 500 kcal, bo w przybliżeniu tyle energii potrzeba na cały dystans. Do kontroli zużycia energetycznego bardzo pomocny może być smartwatch albo opaska z krokomierzem. W poprzedniej książce polecałem oura ring, który poza tym, że pomaga zrozumieć zużycie energii, analizuje także jakość snu i wiele innych rzeczy, co jest niesłychanie ważnym czynnikiem przy optymalizacji energii.

Naprawdę mogę zrozumieć, dlaczego wyjście z domu, żeby pobiegać albo pójść na siłownię i poćwiczyć, niektórym wydaje się nielogiczne. Po co zużywać energię na siłowni, skoro potem trzeba ją uzupełnić jedzeniem? Z perspektywy energii rzecz jest w zasadzie dość prosta. Trening kondycyjny i siłowy zapewniają nam więcej sprawniejszych i lepiej czujących się mitochondriów (elektrowni naszego organizmu) oraz lepiej wytrenowane serce, które może pompować więcej krwi na uderzenie, a tym samym bić rzadziej. Rezultatem jest silniejszy, lepszy i efektywniejszy zastrzyk energii, dzięki której możesz zrobić więcej każdego dnia. A w bonusie jesteś zdrowszy i żyjesz dłużej.

Trening w tym kontekście oznacza więc wykorzystywanie energii krótkoterminowo, żeby mieć jej więcej na dłuższą metę – z grubsza przypomina to inwestowanie pieniędzy w akcje lub fundusze, które mają dać nam zysk w dalszej przyszłości. Albo, jak wyraził to Jack LaLanne, „ojciec chrzestny fitnessu”: „Your health account is your wealth account”.

„Trening kondycyjny i siłowy zapewniają nam więcej sprawniejszych i lepiej czujących się mitochondriów (elektrowni naszego organizmu)”.

ENERGIA JAKO DOBRY HUMOR

Siedzieliśmy akurat w samochodzie w drodze do Bollnäs, było to już kilka lat temu. Dziecko na tylnym siedzeniu zaczęło pytać „Kiedy postój?” raz za razem, aż pytania przeszły w krzyk i rzucanie zabawkami (które jakimś cudem przelatywały do przodu, mimo że fotelik był ustawiony tyłem do kierunku jazdy). Zatrzymaliśmy się, przekąsiliśmy coś i uzupełniliśmy energię, a zaraz po powrocie do samochodu przyszło nam słuchać dochodzących z tyłu najróżniejszych wymyślanych na poczekaniu piosenek. I tutaj pojawia się ciekawa refleksja: Czy to może być aż takie proste, że humor nam dopisuje, kiedy jesteśmy na energetycznym rauszu? Zastanów się: Jak często zdarza ci się tryskać energią, chociaż masz zły humor? Niezbyt często. Dzieje się tak co najwyżej w sytuacjach, kiedy dopada cię gniew lub żądza zemsty – wtedy pojawia się ta niecodzienna kombinacja wysokiego poziomu energii i złego nastroju. Pomyśl chwilę! To naprawdę fascynujące, że kiedy mamy dużo energii – kiedy mamy poczucie, że możemy zrobić wszystko, co tylko chcemy – na ogół humor nam dopisuje!

Czy to oznacza, że energia kroczy przed dobrym humorem? Albo że to dobry nastrój zapewnia energię? Odpowiedzi na te pytania otrzymamy, poznawszy bliżej naszą pierwszą substancję, ATP. Interesująca obserwacja, którą większość z nas zapewne sama już poczyniła, dotyczy tego, co się dzieje, kiedy leżymy na kanapie i bawimy się telefonem – nasz nastrój jest może w porządku, ale nic więcej. Wystarczy jednak, że pójdziemy na spacer, przebieżkę lub na siłownię, a w mgnieniu oka aktywujemy swoją energię. Jakby dało się nią kierować poprzez wybór aktywności! Po spacerze, bieganiu lub treningu na siłowni mamy więcej siły niż wcześniej, a nasz nastrój niemal zawsze jest lepszy. Ale pewnie sam zauważyłeś, że nie wolno zdawać się wyłącznie na „odczucia”, bo mamy tendencję do wybierania aktywności, które raczej oszczędzają naszą energię, niż ją uwalniają.

Możemy też zadać sobie podobne pytania:

Jeśli dobrze spaliśmy i jesteśmy wypoczęci, dzięki czemu mamy więcej energii, czy wtedy również humor raczej nam dopisuje?

Jeśli przez tydzień będziemy się odżywiać lepiej i zdrowiej, czym doprowadzimy do zwiększonej ilości energii, czy prawdopodobne jest, że będziemy się wtedy czuć też szczęśliwsi?

Jeśli zaczniemy regularnie trenować, powiedzmy przez tydzień albo dwa, co dostarczy nam więcej energii, czy prawdopodobne jest, że poprawi się także nasz nastrój?

Jeśli tryskasz energią, to czy jesteś lepiej przygotowany na odparcie negatywnych myśli i pesymizmu, a tym samym na poprawę swojego nastroju?

Jeśli jesteś chory i brak ci energii, czy zauważasz jakieś zmiany w swoim nastroju?

Dla mnie odpowiedź na wszystkie te pytania jest oczywista. Pokrywa się to także z poczynionymi przeze mnie obserwacjami otoczenia i tych, których prowadziłem jako coach. W jakim stopniu ty się w tym odnajdujesz?

Być może szukamy szczęścia, radości i pozytywnego nastawienia w złych miejscach? Może kluczem nie są wcale siedzący trening mentalny, medytacje i techniki oddychania, tylko podstawowa energia, którą dostarczamy organizmowi i mózgowi? Trening mentalny i medytacja stanowią bardzo skuteczne narzędzie, to jasne, ale bez stabilnej podstawy – ludzkiej energii – są one zdecydowanie mniej efektywne.

Osadźmy to w odpowiedniej perspektywie. Wróćmy do naszych praprzodków, Åkego i Grety z pierwszej książki, pary, która dwadzieścia pięć tysięcy lat temu mieszkała w skromnej lepiance z kłów mamuta i gliny. Ich energia i wydajność były oczywiście wysokie bez dodatkowego wysiłku. Ruch był dla nich czymś naturalnym, jedli nieskażone jedzenie i żyli bez sztucznego światła, co zapewniało im optymalny rytm dobowy i dobry sen. Ich otoczenie było niemal wolne od dzisiejszej nieustannej stymulacji, a nawet jeśli od czasu do czasu byli wystawiani na potężny stres, jak choćby bycie gonionym przez praniedźwiedzia lub tymczasowy głód, liczba stresorów była znacznie mniejsza niż dzisiaj. Mimo że Åke i Greta nie używali technik mentalnych, medytacji ani mindfulness, prawdopodobnie mieli dużo energii na robienie tego, co trzeba.

Teraz żyjemy w całkowicie innym świecie. Nigdy w histo­rii ludzkości nawigowanie pośród wyzwań codzienności nie stanowiło takiego wyzwania dla mózgu jak teraz i dlatego indywidualne samokierunkowanie, techniki mentalne i mindfulness są ważniejsze niż kiedykolwiek. Wszystko jednak zaczyna się od podstawowej energii. Bez niej trudno by ci było wytrzymać trening mentalny, przełamać dawne nawyki, wyrobić nowe, zmienić swoje życie i podjąć kolejne wyzwania. But fear not – celem tej książki jest właś­nie podsunięcie ci odpowiednich narzędzi, byś miał więcej energii, a tym samym zapewne lepszy nastrój tam z tyłu w samochodzie.

„To naprawdę fascynujące, że kiedy mamy dużo energii – kiedy mamy poczucie, że możemy zrobić wszystko, co tylko chcemy – na ogół humor nam dopisuje!”

ENERGIA JAKO WALUTA W ŻYCIU ZAWODOWYM

W tym miejscu chciałbym się opowiedzieć za lepszym środowiskiem pracy! Wyobraź sobie firmę z setką zatrudnionych, ale taką, w której średni poziom energii personelu wynosi zaledwie 60%. W praktyce oznacza to, że firma ma w zasadzie tylko sześćdziesięcioro pracowników, którzy w pełni pracują. Tych sześćdziesięcioro musi pracować znacznie ciężej niż reszta i jest narażonych na większy stres, bo ilość obowiązków jest dopasowana do stu pracowników. Szybkim rozwiązaniem może być zatrudnienie kolejnych czterdziestu osób, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że na coś takiego nie starczy budżetu; zamiast tego często dociska się pracowników, a stres jeszcze wzrasta. W większości przedsiębiorstw spotykam się z niemal jednoznacznym skupieniem na kwestiach takich jak obroty, wyniki i EBITDA; rzadko (albo wcale) mówi się o zasobach energetycznych jednostek albo wszystkich pracowników łącznie – to znaczy o zasobach energii całej firmy. Zastanów się, czy to nie jest ciekawe pytanie: Jakie są łączne zasoby energii twojego teamu? Kilka najprostszych sposobów na ich podwyższenie w miejscu pracy to na przykład zapewnienie dobrej jakości powietrza, optymalizacja temperatury i poziomu dwutlenku węgla oraz ograniczenie hałasu do minimum. Różnica w poziomie energii między złym a dobrym środowiskiem może być ogromna – średni poziom energii wynoszący 60% może podskoczyć nawet do 80% przy zastosowaniu właściwych środków. Odpowiada to dwudziestu dodatkowym „zatrudnionym”, którzy mogą lepiej współpracować, odciążać się wzajemnie, a tym samym dodatkowo obniżać poziom stresu, co z kolei jeszcze bardziej zwiększa energię! Widzę, że wielu pracodawców oferuje karnety sportowe i możliwość treningu w czasie pracy – to ogromny krok we właściwą stronę. Czapki z głów! Taka godzina treningu jest świetną inwestycją dla obu stron – i dla firmy, i dla pracownika.

„Kilka najprostszych sposobów na podwyższenie łącznych zasobów energii w miejscu pracy to na przykład zapewnienie dobrej jakości powietrza, optymalizacja temperatury i poziomu dwutlenku węgla oraz ograniczenie hałasu do minimum”.

Jeśli jesteś pracodawcą, rozważ wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za energię w miejscu pracy, żeby zajęła się tą kwestią. Celem jest poprawa wszystkich czynników przyczyniających się do wysokiego poziomu energii. Może się to okazać najefektywniejszym finansowo usprawnieniem i prawdopodobnie zwróci się szybciej niż większość innych inwestycji. Poza tym wszyscy poczują się lepiej – tryskanie energią jest zaraźliwe! Na następnej stronie znajduje się checklista najważniejszych parametrów, które warto mieć na uwadze. Dotyczy to także ciebie i twojego domu, niezależnie od tego, czy jesteś na home office, czy też nie.

PODSTAWOWA ENERGIA – CHECKLISTA

Dwutlenek węgla (CO₂):

Max. 1000 ppm, najlepiej 500 ppm

Dlaczego: Wysoki poziom dwutlenku węgla może powodować zmęczenie, ból głowy i pogorszenie zdolności kognitywnych.Jak: Poprawa wentylacji lub zmniejszenie liczby osób w pomieszczeniu.Miara: Zainwestuj w miernik CO₂.

Lotne związki organiczne (LZO):

Mniej niż 0,3 mg/m3

Dlaczego: LZO mogą powodować ból głowy oraz pogarszać koncentrację i zdolności poznawcze.Jak: Unikanie materiałów budowlanych oraz mebli, które emitują wysoki poziom LZO.Miara: Najlepszym sposobem jest spytanie producenta lub sprzedawcy o poziom LZO danego materiału.

Pył zawieszony (PM10 iPM2,5):

Mniej niż 15 µg/m3 oraz 5 µg/m3

Dlaczego: Drobniejsze cząsteczki mogą wpływać na pracę mózgu i funkcje poznawcze.Jak: Unikanie odkurzania i szykowania jedzenia w czasie pracy, żeby obniżyć stężenie pyłu zawieszonego.Miara: Skorzystaj z miernika jakości powietrza, żeby kontrolować poziom pyłu zawieszonego.

Pleśń izarodniki grzybów:

Dlaczego: Mogą powodować reakcje alergiczne, problemy z oddychaniem, ból głowy i zmęczenie.Jak: Usunięcie wilgotnych albo zalanych obszarów lub zapobieganie ich powstaniu.Miara: Użyj testu na obecność pleśni albo własnych zmysłów – oczy i nos często w zupełności wystarczają, żeby odkryć pleśń.

Temperatura: 21–23°C

Dlaczego: Przy niższych temperaturach organizm skupia się bardziej na utrzymywaniu ciepła niż na funkcjach poznawczych. Badanie Alana Hedge’a z Uniwersytetu Cornella pokazało, że ludzie popełniają mniej błędów w wyższej temperaturze (do 25°C).Jak: Ustaw klimatyzację, żeby utrzymać temperaturę w tych widełkach.Miara: Użyj termometru do kontrolowania temperatury.

Hałas: Poniżej 40 dB

Dlaczego: Hałas może negatywnie wpływać na zdrowie, wydajność i funkcje poznawcze oraz potęgować zmęczenie. Badanie z Uniwersytetu Cambridge pokazało, że dźwięki na tak niskim poziomie jak 40 dB mogą pogarszać wyniki testów wydajnościowych i sprawiać, że zadania staną się bardziej wymagające. Ale jeśli szukaszkreatywności, to wiedz, że według innych badań poziom hałasu około 70 dB (jak w kawiarni) może być korzystny.Jak: W obniżeniu poziomu hałasu mogą pomóc lepsze okna, zasłony, wykładziny, pochłaniacze dźwięku.Miara: Kup miernik decybeli (żeby oszacować hałas, możesz skorzystać z aplikacji do mierzenia poziomu decybeli na telefon).

Cukry proste:

Dlaczego: Wiele firm ma coś do zaoferowania swoim pracownikom, ale nie zawsze jest to najlepsze paliwo dla dobrej i długotrwałej energii.Jak: Zamień ciastka, słodycze i czekoladę na owoce, orzechy, oliwki i herbatniki z węglowodanami złożonymi. Miara: Czytaj skład na opakowaniach.

Skoro mowa o instytucjach, w głębi duszy mam nadzieję, że czyta to ktoś mający realny polityczny wpływ na szkołę. Proszę, nie ograniczajcie liczby godzin wuefu – zamiast tego zwiększcie wyraźnie aktywność fizyczną. Może się wydawać, że mniej godzin wuefu to oszczędność czasu, ale w gruncie rzeczy obniża to koncentrację i skuteczność uczenia, co oznacza, że potrzeba więcej czasu na opanowanie tego samego materiału. Paradoksalnie więc jest to strata czasu.

NAJWAŻNIEJSZA WALUTA DLA CIEBIE?

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wprowadzenie

CZĘŚĆ 1. Odkryj swój potencjał energetyczny

Twoja energia i wyznaczanie sobie celów

Twoja energia, część 2 – trochę cudownego nerdostwa

Energia jako dobry humor

Energia jako waluta w życiu zawodowym

Najważniejsza waluta dla ciebie?

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Epigraf

Meritum publikacji