Tytuł możliwy do wypożyczenia z oferty Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
ISBN 8306028228
Książka dostępna w zasobach:
Miejska Biblioteka Publiczna w Żorach
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 532
Rok wydania: 2001
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
DZIEJE
ANGUS FRASER
Państwowy Instytut Wydawniczy
DZIEJE, [YGMIOIII
Państwowy Instytut Wydawniczy • Warszawa
DZIEJE CYGM1ÓI1I
ANGUS FRASER
Przefożyfa Ewa Klekot
Tytuł oryginału THE GYPSIES
Projekt graficzny serii RYSZARD ŚWIĘTOCHOWSKI
; Opracowanie okładki i stron tytułowych TERESA KAWIŃSKA
Konsultacja LECH MRÓZ
Copyright © Angus Fraser, 1992,1995
© Copyright for the Polish edition by Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001
MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA ||
-,t T i .Ti c
WŻORACH
PRINTED IN POLAND Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001 r. e-mail: [email protected]
www.piw.pl Wydanie pierwsze Skład
ANTER, Warszawa, ul. Thmka 4 Druk i oprawa Białostockie Zakłady Graficzne SA
ISBN 83-06-02822-8
SPIS RZECZY
Spis rzeczy
6
SPIS ILUSTRACJI
ILUSTRACJE W TEKŚCIE
4
Dwie strony z The Fyrst Boke ofthe Introduction ofKnowledge - najstarszy zabytek języka rch mani, s. 20. '
Eberhard Reiiwich, Modon w Morei z osadą cygańską, drzeworytnicza ilustracja z Peregrina-tio Breydenbacha, Moguncja, 1483, s. 60.
Wróżąca Cyganka, drzeworytnicza ilustracja z Cosmographia universalis Sebastiana Miinstera, 1550, s. 102.
Cygańska znachorka, która uleczyła króla Szkotów, rysunek, XVI w. Paryż, Biblioteąue muni-cipale d'Arras, s. 104.
Rodzina cygańska, Mistrz Księgi Domowej, ok. 1480. Paryż, Bibliotheąue nationale, s. 50..
Cygańska przepowiednia, wycinanka sylwetkowa z niemieckiego elementarza, XIX w., s. 152.
Denis A. Harvey, Typy wozów Cyganów angielskich, rysunek, s. 164.
Afisz informujący o targu niewolników na Wołoszczyźnie. Napis brzmi: „Na sprzedaż pierwszorzędna partia cygańskich niewolników, klasztor Św. Eliasza, 8 maja 1852; w jej skład wchodzi 18 mężczyzn, 10 chłopców, 7 kobiet i 3 dziewczynki - w doskonałym stanie", s. 169.
ILUSTRACJE NA WKŁADKACH BARWNE
1. Upuszczanie krwi z dzika, fragment tapiserii z Tburnai, pocz. XVI w. Muzeum w belgijskim zamku Gaasbeck.
2. Boccacino, Cyganka, XV w. Florencja, Uffizi.
3. Georges de La Tour, Wróżbiarka, ok. 1630-1631. Nowy Jork, Metropolitan Museum.
4. Frans Hals, Cyganka, 1625. Paryż, Luwr.
5. Caravaggio, Wróżbiarka, ok. 1594. Paryż, Luwr.
6. Cygan-kotlarz z Siedmiogrodu, pocztówka, ok. 1910, Braszów.
7. Wóz cygański na jarmarku w d'Appleby, Anglia.
8. Cyganka, przedstawicielka wiejskiej grupy Cyganów z Rumunii, pocztówka, początek XX w.
9. Bałkańscy Cyganie-sitarze, pocztówka, początek XX w.
10. Vincent van Gogh, Karawany. Grupa cygańska, 1888. Paryż, Luwr.
CZARNO-BIAŁE
1. Franęois Desprez, Egipcjanin i Egipcjanka, drzeworytnicze ilustracje z Recueil dc la divcr-sitć, 1567. Paryż, Biblioteąue nationale.
2. Grupa Cyganów, fragment tapiserii Droga krzyżowa, XVI w. Angers, Musće des Tappise-ries.
3. Cygańska tancerka, fragment tapiserii z Tburnai, ok. 1500. Manchester, New Hamnchin* The Currier Gallery of Art. psmrt'
4. Cyganka, miniatura, 1590. Paryż, Bibliothćąue nationale.
Spis ilustracji
5. Łukasz z Lejdy, Rodzina cygańska z Niderlandów, rysunek, XVI w. Paryż, Institut neerlan-dais.
6. Jacques Callot, Cyganie w drodze, rycina, XVII w.
7. Jacąues Callot, Straż tylna Cyganów, rycina, XVII w.
8. Jacąues Callot, Obóz cygański, rycina, XVII w.
9. Jacąues Callot, Pobyt Cyganów na wsi, rycina, XVII w.
10. Pieter Breughel, Kazanie św. Jana Chrzciciela (fragment), scena wróżenia z ręki, 1566. Budapeszt, Muzeum Narodowe.
11. Franęois Boucher, Cyganka, rysunek, XVIII w. Zbiory prywatne.
12. H. Roberts, Portret Margaret Finch, Cyganki z Norwood, zmarłej w wieku 108 lat, rycina, 1742. Zbiory prywatne.
13. Nicolais Bonnart, Cyganka, rycina, 1680. Zbiory prywatne.
14. Cygański muzykant z Węgier, pocztówka węgierska, 1902. Zbiory" prywatne.
15. Kapela cygańska, ilustracja barwna z książki Habitants de Pannonie Josepha Heinbiiche-la von Bikessy, 1810. Paryż, Bibliotheąue nationale.
16. Czardasz cygański, drzeworyt sztorcowy wg obrazu Ottona von Baditza, 1887. Zbiory prywatne.
17. Cyganie w drodze, drzeworyt, 1861. Zbiory prywatne.
18. Obóz Cyganów pod Paryżem, 1827, drzeworyt z pisma „Elllustration". Zbiory prywatne.
19. Villain, Cygańscy postrzygacze mułów w Hiszpanii, litografia, Paryż, Bibliotheąue nationale.
20. Gustave Dore, Jaskinie Cyganów na Sacro Monte w Granadzie, rysunek, 1864. Paryż, Bibliotheąue nationale.
21. Denis Bonnet, Węgierscy Cyganie w Carpentras, olej, 1868. Carpentras, Musee Duplessis.
22. A. Kozakiewicz, Cygańska idylla, pocztówka. W takich półziemiankach mieszkali Cyganie na Podkarpaciu (zwani Bergitka Roma) aż do XX wieku. Zbiory prywatne.
23. Cyganka z grupy Bandżara wyplatająca kosze, Delhi, 1969.
24. Piękność cygańska, Indie. Zbiory prywatne.
25. Cygan, Indie. Zbiory prywatne.
26. Cyganka Kalderasza, zdjęcie pochodzące prawdopodobnie z pracowni Krugera, XIX w., pocztówka. Zbiory prywatne.
27. Talaitha Cooper z Pasisley, w szalu i cygańskim fartuszku z szydełkową koronką, oraz jej córka Polly, Ascot, sierpień 1912.
28. Cygańscy muzycy z Węgier, pocztówka, przełom wieków. Zbiory prywatne.
29. Obozowisko cygańskie grupy wędrownej Polska Roma, pocztówka, 1904. Zbiory prywatne.
30. Hiszpański Cygan, pocztówka, początek XX w.
31. Grupa Lautari, wędrownych muzykantów z Mołdawii, fotografia, przełom wieków. Zbiory prywatne.
32. Cyganka egipska - tak określano grupy wędrowne, pokrewne językowo europejskim Cyganom, pocztówka, początek XX w. Zbiory prywatne.
MAPY
1. Niektóre języki indoirańskie (języki spoza grupy indoirańskiej podano w nawiasach), s. 26.
2. Wschodnia Europa, ok. 1360, s. 47.
3. Europa, ok. 1417: miejsca pobytu Cyganów w latach 1407-1427, s. 61.
4. Bałkany, XIXw.,s. 171.
5. Deportacje i miejsca zagłady Cyganów w latach 1939-1945, s. 195.
8
PODZIĘKOWANIA
Winien jestem podziękowania Jamesowi Campbellowi z Worcester College w Oksfordzie za bardzo uważną lekturę pierwszej wersji tej książki; Johnowi Daveyowi z wydawnictwa Blackwell za wyrozumiałość dla przedłużającego się czasu, jaki zajęło jej powstawanie, i mojemu synowi Simonowi za przywoływanie do porządku komputera w chwilach kryzysów podczas pisania.
WSTĘP
Jest to historia wędrownego ludu, który w średniowieczu przybył na Bałkany, po czym stopniowo rozprzestrzenił się po całym kontynencie europejskim oraz poza jego granicami. Kiedy w stroju pielgrzymim lud ten stanął u bram zachodniej Europy, wzbudził niezwykłą ciekawość, a teorie na temat jego pochodzenia pojawiały się jak grzyby po deszczu. Jednak dopiero wiele lat później udało się na podstawie języka, którym się posługiwał, ustalić miejsce początku jego diaspory. Przez wieki, pomimo ciągłego narażenia na zewnętrzne wpływy i naciski, potrafił zachować odmienną tożsamość oraz wykazać znaczną umiejętność adaptacji i siłę przetrwania. Jeżeli bowiem weźmiemy pod uwagę zmienne koleje jego losu - a historia, do której zaraz przejdziemy, będzie w dużej mierze opowieścią o próbach zniszczenia odrębności tego ludu - nieodwołalnie dojdziemy do wniosku, że jego największym osiągnięciem jest to, iż w ogóle przetrwał.
Ponieważ jednak nie wszystkim wydaje się oczywiste, że Cyganie są „ludem Europy", rozpoczniemy nasze rozważania właśnie od tego problemu.1 Jeśli ludem określimy grupę kobiet, mężczyzn i dzieci mających wspólny język, kulturę i typ rasowy; grupę, którą łatwo odróżnić można od sąsiadów, to Cyganie od bardzo dawna spełniają te kryteria. Na przestrzeni wieków ulegli oni znacznemu zróżnicowaniu. Podobnie stało się ze znaczeniem słowa „Cygan", co stanowi problem natuiy semantycznej, z którym sami Cyganie niewiele mają wspólnego, bo nazwa ta (jako jedna z wielu) została im nadana przez obcych.
Nazewnictwo zaczęło przysparzać poważnych kłopotów zwłaszcza w XX wieku. Pierwotnie określenie „Cygan" na Wyspach Brytyjskich miało przede wszystkim konotacje rasowe. Oksfordzki słownik języka angielskiego z 1989 roku podaje taką podstawową definicję stówa:
gipsy2 gypsy [Cygan] - członek wędrownego plemienia, które samo określa się jako Romany, pochodzenia indyjskiego; po raz pierwszy określenie to pojawiło się w Anglii na początku XVI wieku, wówczas przypisywano mu pochodzenie egipskie.
[Cyganie] mają mocno śniadą cerę i czarne włosy. Trudnią się koszykarstwem, handlem końmi, wróżeniem itp.* i zwykle wywołują podejrzliwość swym koczowniczym trybem życia i obyczajami. Ich język (zwany romani) jest bardzo zniekształconym dialektem hindi z dużą domieszką słów pochodzących z różnych jęz[yków] europejskich.3
Jednak określenie „cygan" oprócz sensu podstawowego nabrało także innych znaczeń. Często określa się nim każdego, kto prowadzi wędrowny tryb życia, a nie jest włóczęgą w dosłownym sensie tego słowa. Zarówno wewnątrz społeczności cygańskiej, jak i poza nią zaczęto z czasem chętniej używać innych, bardziej neutralnych określeń, jako że nazwa „cygan" szybko nabrała pejoratywnego wydźwięku.4 Najpowszechniej stosowanym terminem stało się słowo „podróżnik" [Traveller] oraz jego odpowiedniki w innych językach.5 Współczesne uwrażliwienie na problemy dyskryminacji rasowej sprawiło jednak, że każde określenie nadane przez obcych zaczęło wydawać się dwuznaczne.
Dobrą ilustracją tych słownych pułapek jest ewolucja stosowania słowa „cygan" w angielskim prawodawstwie od późnych lat pięćdziesiątych naszego wieku. Użyte jedynie dwukrotnie w wydanych w tym okresie ustawach słowo gypsy [cygan] pozbawione zostało w całości znaczenia rasowego i etnicznego, najpierw przez przypadek, a później celowo. The Highways Act [Ustawa o drogach szybkiego ruchu] z roku 1959, akt prawny podsumowujący dotychczasowe regulacje, który wyszczególnia grupy osób narażone na popełnienie przestępstwa przez obozowanie, rozstawienie straganu, kramu lub budy przy drodze szybkiego ruchu (łącznie z wchodzącymi w jej skład chodnikiem, pasem zieleni i poboczem), pomija dawne sformułowanie „lub inna osoba wędrowna". Lista potencjalnych winowajców została ograniczona do „straganiarza lub wędrownego handlarza albo gipsy [cygana]". Nic nie wskazuje na to, by autorzy ustawy zastanawiali się specjalnie nad tym, że używając słowa gipsy [cygan], nie będą mogli uniknąć konieczności jego interpretacji. Stworzyło to niebezpieczny problem natury semantycznej, który, jak łatwo było przewidzieć1, miał trafić na sądową wokandę. Kiedy w 1967 roku sprawa znalazła się w końcu w Sądzie Najwyższym, sędziowie orzekli, że ze względu na kontekst, w jakim słowo zostało użyte, nie można przypisać mu podstawowego znaczenia słownikowego i rozumieć jako określenia „członka plemienia Romów" - dla zasiadających w trybunale było nie do pomyślenia, by parlament mógł chcieć ukarać kogoś jedynie ze względu na jego przynależność rasową. Orzeczono zatem, że słowo gipsy [cygan] należy rozumieć jako określenie „osoby prowadzącej koczowniczy tryb życia, nie posiadającej stałego zatrudnienia i miejsca zamieszkania". Człowiek mógł więc stać się gipsy [cyganem] albo przestać nim być.2
Sprawa powróciła w następnym, 1968 roku, kiedy uchwalono Caravan Si-tes Act [Ustawę o parkingach dla przyczep campingowych], która miała regulować rozbijanie „obozowisk cygańskich". W ustawie gypsies [cyganami] określa się „osoby prowadzące koczowniczy tryb życia, niezależnie od ich rasy i pochodzenia", które nie są wędrownymi artystami ani pracownikami objazdowych cyrków. Zatem to, czy kogoś uznaje się za cygana, miało zależeć wyłącznie od sposobu jego życia, a nie od jego kulturowych korzeni czy przynależności etnicznej. Ta definicja jest dziś jedyną przyjętą w brytyjskim prawie, a sformułowanie „albo cygan" zostało z regulacji dotyczących dróg szybkiego ruchu ostatecznie usunięte jako przejaw dyskryminacji.
Etniczne znaczenie słowa „cygan" znalazło jednak potwierdzenie w innym kontekście, kiedy okazało się, że prawodawstwo dotyczące dróg szybkiego ruchu i parkowania przyczep campingowych nie ma w tym wypadku zastosowania. Stało się to na mocy orzeczenia wydanego na podstawie Race Relation Act [Ustawy o stosunkach rasowych] z roku 1976; ustawa ta w Wielkiej Brytanii chroni przed dyskryminacją z powodów rasowych, określonych jako „kolor, rasa, narodowość, pochodzenie etniczne lub narodowe". Dyskusje
0 tym, czy prawodawstwo dotyczące stosunków rasowych chroni Cyganów, nasilały się stopniowo już od uchwalenia pierwszej ustawy w 1965 roku. Wiele uwagi poświęcono kwestii tablic: „Cyganom wstęp wzbroniony", wywieszanych przez właścicieli niektórych pubów. Pierwsza ustawa nie zdelegalizowała ich jeszcze, niemniej na mocy kolejnych regulacji umieszczanie takich napisów stało się łamaniem prawa. Niektórzy właściciele barów uciekli się wówczas do bezpieczniejszego sformułowania: „Osobom wędrownym wstęp wzbroniony", co dało asumpt do jeszcze bardziej karkołomnych spraw sądowych; doszło do tego, że kiedy Komisja do spraw Równości Rasowej zaprotestowała przeciwko wywieszeniu takiej tablicy w pubie Pod Kotem i Baraniną we wschodnim Londynie, problemem zajął się najpierw, w 1987 roku, lokalny sąd Westminsteru, a następnie, w 1988, Sąd Apelacyjny.
Chodziło o wyjaśnienie, czy takie uniemożliwienie dostępu do dóbr
1 usług było dyskryminacją „o podłożu rasowym". Sąd lokalny nic uznał argumentów Komisji, która twierdziła, że określenie „osoba wędrowna" jest synonimem słowa „Cygan" i że jest z nim równoznaczne, a Cyganie stanowią grupę etniczną, i oddalił pozew, orzekając, że umieszczanie takich informacji jak w pubie Pod Kotem i Baraniną nie stoi w sprzeczności z prawem. Sąd Apelacyjny3 głosami trzech sędziów podtrzymał opinię w kwestii nierównoznaczności określeń „osoba wędrowna" i „Cygan", stwierdzając tym samym, że kategoria osób wykluczonych nie ogranicza się do Cyganów, a zatem formalnie nie mamy tu do czynienia z dyskryminacją. Trybunał potwierdził jednak, że Cyganie stanowią grupę etniczną w znaczeniu objętym ustawą. Informacja: „Cyganom wstęp wzbroniony", byłaby więc złamaniem prawa; ponadto tabliczka z napisem: „Osobom wędrownym wstęp wzbroniony", stanowiła dyskryminację pośrednią, wymierzoną w Cyganów, stawiając warunek (niebycia osobą wędrowną), który był skierowany bardziej przeciwko Cyganom niż członkom innych grup rasowych.
Być może trzeba tu wyjaśnić powody tak dogłębnych dociekań natury prawnej. Okaże się jednak, że problem określenia tożsamości Cyganów towarzyszy ich wędrówce od chwili przybycia do Europy, a przytoczone debaty angielskich prawników dobrze ukazują poważny dylemat, który pojawia się w każdej dyskusji na temat Cyganów. Czy decydującym czynnikiem jest tryb życia? W niektórych przypadkach może być on wystarczający, lecz daleko mu do doskonałości. Co bowiem zrobić w takim razie z Cyganami, którzy przyjęli osiadły tryb życia i nie „wędrują", a jednak czują się Cyganami? Z drugiej strony, nadawanie podstawowej wagi kryteriom biologicznym czy genetycznym szybko prowadzi do wyznaczania zupełnie absurdalnych podziałów: Cyganie, podobnie jak inne populacje, stanowią mieszaninę ras odziedziczonych po przodkach. Jak wykazuje rachunek matematyczny, cztery małżeństwa na sto zawierane przeciętnie z przedstawicielami ludności niecygańskiej przez Cyganów podczas ich pobytu w Europie sprawiłyby, że współcześnie żyjący tutaj Cyganie mieliby około 70% niecygańskiej krwi; trzy na sto dałyby 60%. (W Trzeciej Rzeszy, ze względu na teoretyczne, jak i praktyczne trudności, jakie rodziło podejście rasowe, stworzono rozległy aparat państwowy zajmujący się badaniami nad cygańską genealogią i ustalaniem reguł określających udział cygańskiej krwi, wystarczający do zaklasyfikowania jednostki jako Cygana, co tym samym oznaczało skierowanie do obozu zagłady.)
Ostatecznie wracamy jednak do kryterium „etniczności" w takim sensie, jaki nadał mu angielski Sąd Apelacyjny w lipcu 1988 roku; warto więc wgryźć się trochę głębiej w rozumowanie, którym kierowano się przy wydawaniu wspomnianego orzeczenia. Wskazano, że „jest wiele ludzi, którzy podróżując po kraju w przyczepach campingowych, samochodach z naczepą, przystosowanych do zamieszkania autobusach, osobowych furgonetkach oraz ciężarówkach, prowadzą wędrowny lub koczowniczy tryb życia [...] można by ich nazwać «cyganami»6 w-bardzo szerokim znaczeniu tego słowa, niemniej jako grupa nie wykazują oni cech wymaganych do uznania za grupę rasową w rozumieniu Ustawy." Wcześniejsze orzeczenie Izby Lordów4 głosiło, że określenie „etniczny" w Ustawie o stosunkach rasowych nie zostało użyte w sensie ściśle biologicznym czy rasowym, oraz ustanawiało w tym kontekście dwie podstawowe, cechy grupy etnicznej: „długotrwała wspólna historia, którą grupa uświadamia sobie jako czynnik wyróżniający ją od innych grup i której pamięć pielęgnuje" oraz „własna tradycja kulturowa, obejmująca zwyczaje i obyczaje rodzinne i społeczne, które często, choć niekoniecznie, mają charakter religijny". Inne, mniej istotne cechy, które mogły być jednak użyteczne przy definiowaniu grupy etnicznej, to wspólne pochodzenie geograficzne, wywodzenie się od tych samych przodków, język, charakterystyczna dla danej grupy spuścizna literacka, wspólna religia, odmienna od wyznania grup sąsiednich lub wiary ogólnie wyznawanej, bycie mniejszością lub grupą uciskaną w obrębie większej społeczności.
W wypadku Cyganów, przy zastosowaniu wspomnianych wyżej kryteriów przez Sąd Apelacyjny w lipcu 1988 roku, jednemu z trzech sędziów trybunału najwięcej trudności sprawił fakt, że
Cyganie wolą być określani jako „osoby wędrowne", uważając ten termin za mniej uwłaczający. Może to oznaczać z ich strony chęć zatarcia w powszechnym odbiorze własnej odrębności i odmiennej tożsamości. Polowa lub przeszło połowa Cyganów mieszka w tej chwili w domach jak inni. Czy zatem stracili oni dziś tożsamość grupową i nie stanowią już wspólnoty, którą można uznać za grupę na podstawie pochodzenia etnicznego w ujęciu ustawy?
Sędzia rozwiązał swój problem, przyjmując założenie, iż fakt, że niektórzy Cyganie przestali się różnić od innych członków społeczeństwa, nie wystarcza, by uznać za nie istniejącą ich historycznie ukształtowaną tożsamość społeczną, odrębną zarówno w opinii członków grupy, jak i w oczach obcych. „Pomimo długotrwałego przebywania w Anglii Cyganie nie zostali w pełni wchłonięci przez tamtejszą ludność, jak stało się w wypadku Sasów czy Duńczyków, którzy całkowicie utracili odmienną tożsamość. Zachowali oni, a przynajmniej wielu z nich, odrębność i samoświadomość bycia Cyganami."
Bez wątpienia spór ten będzie jeszcze ciągle na nowo powracał. W Wielkiej Brytanii problemy ze zdefiniowaniem Cyganów występują szczególnie ostro ze względu na wyjątkowo wysoki wskaźnik elementu niecygańskiego wśród przodków Cyganów brytyjskich, a także na rozmaitość żyjących na Wyspach Brytyjskich grup ludności wędrownej, które miały już swoją długą historię przed przybyciem Cyganów; tryb życia Cyganów oraz innych koczowników, ich środki utrzymania i struktura społeczna w wielu wypadkach się pokrywały. Wyspiarski charakter społeczeństwa brytyjskiego doprowadził do zatarcia różnic etnicznych w obrębie grupy ludzi wędrownych, zwłaszcza że późniejsze wpływy Cyganów „obcego" pochodzenia były o wiele bardziej ograniczone niż w innych krajach. Problem komplikuje dodatkowo jego wymiar ideologiczny: w odpowiedzi na źle pojętą w przeszłości troskę
0 „czystość krwi" stało się w Anglii niemodne i niegodne mówienie o różnych kategoriach ludzi wędrownych. Niektórzy antropolodzy wykazują zaiste nadmierną podejrzliwość, jeśli ktoś kładzie nacisk na indyjskie pochodzenie Cyganów, a oskarżenia o egzotyczne fascynacje, romantyzm czy eskapizm rzuca się bardzo łatwo.
Jakiej pomocy możemy natomiast oczekiwać ze strony samych Cyganów, biorąc pod uwagę, że samookreślenie jest ważnym mechanizmem tożsamości etnicznej? Kogo zalicza się do „nas" i kto to są „oni"? Dla Cyganów najbardziej podstawowy podział to rozróżnienie na „nas" i na gadźo (w liczbie mnogiej gadźe)5, co stanowi najbardziej rozpowszechnioną w dialektach języka romani nazwę nie-Cyganów. (W Hiszpanii cygańskim słowem na oznaczenie nie-Cygana jest payo. U szkockich Cyganów odpowiada mu flattie, a w Irlandii buffer, przy czym żadne z tych słów nie wywodzi się z romani.) Nie istnieje jednak w języku romani jedno słowo na określenie Cygana. Angielski Cygan może powiedzieć o sobie Romanićhal (Cygan-mężczyzna); tego samego słowa używają Cyganie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie
1 Australii, wywodzący się od cygańskich imigrantów pochodzenia angielskiego. Cyganie, którzy od dawna zamieszkują na kontynencie europejskim, określają siebie samych na wiele różnych sposobów: w Hiszpanii i południowej Francji używają słowa calć (czarni), w Finlandii - kaale, w Niemczech Sinti, a we Francji Manouches [pol. odp. .Manusze]. W wielu krajach mieszkają przedstawiciele późniejszych fal cygańskiej migracji, która wzięła początek we wschodniej Europie przed przeszło stu laty. Określają się oni jako Rom lub Roma, a ich język wykazuje wpływy wynikające z długotrwałego pobytu ich przodków na terenach, gdzie posługiwano się językiem rumuńskim; dlatego też nazywają się Vlajc (wołoscy) Rom. (Samo słowo Rom nie ma nic wspólnego z Rumunią i znaczy dosłownie „mężczyzna" lub „mąż".) Via* Rom dzielą się na kilka różnych grup: Kalderasa [pol. odp. Kelderaśa, Kelderasza, Kełderasze], Lovara [pol. odp. Lowari, Lowarowie], Ćurara [pol. odp. Czurarowie] itd. W tym miejscu prosta dychotomia „my" i „wy" załamuje się. Każde ugrupowanie cygańskie zwykło uważać się za prawdziwych Cyganów. Jasna jest więc pozycja, jaką zajmuje wobec gadźd\ są jednak także inni Cyganie, często w tym samym kraju, którzy stoją między „nami" a gadźe. Uznaje się, że ludzie ci nie są gadźć, bo mają z „nami" wiele wspólnego; a jednak nie należą do „nas". Rozróżnienia te są dla Cyganów ważne, przede wszystkim jeśli chodzi o stosunki społeczne, małżeństwo i tak dalej, niemniej rzadko się zdarza, by klasyfikacja była jednoznaczna i jasna. Stosunki między poszczególnymi grupami Cyganów stanowią jeden z czynników wywołujących wśród obcych nie kończące się spory o to, kogo należy uznać za „prawdziwego Cygana". Sprawiają one także, że niewiele daje stosowanie określeń geograficznych, takich jak na przykład „Cyganie francuscy", i powodują, że ogólne mówienie o „Cyganach" jest mylące i przysparza wiele trudności..
Na zakończenie jeszcze słowo o świadomości tego, że jest się częścią większej całości. Datujący się od lat sześćdziesiątych rozwój cygańskich organizacji narodowych, jako przejaw samoobrony Cyganów w walce o uznanie praw oraz przeciwko polityce odrzucenia i asymilacji, doprowadził do powstania więzów na skalę międzynarodową, na przekór rozbitemu na drobne fragmenty cygańskiemu porządkowi świata, który kładzie nacisk na różnice i rozróżnienia. Jest to początek nowej świadomości historycznych i kulturowych związków łączących wszystkich Cyganów.
Być może terminem „lud", nieostrym i dwuznacznym („zbiorowisko ludzi tworzących wspólnotę, plemię, szczep lub naród" - Słownik oksfordzki7), uda się objąć tę barwną mozaikę etniczną, którą dziś tworzą grupy ludności nazywanej przez obcych Cyganami. Powróćmy jednak do pytania postawionego na początku: w jakim stopniu Cyganie są „ludem Europy"? Mnóstwo Cyganów mieszka poza jej granicami: niektórzy wywodzą się z odgałęzień, które nigdy nie wywędrowały z Azji; o wiele liczniejsi są jednak ci, którzy wyemigrowali z Europy lub są potomkami europejskich imigrantów. Wszyscy oni, z wyjątkiem pierwszej grupy, zostali naznaczeni przez długie współ-zamieszkiwanię i obcowanie z innymi ludami Europy, które pozostawiły niezatarty ślad w ich języku, rodowodzie, kulturze i społeczeństwie. Po tylu stuleciach mają wszelkie podstawy do uznania się za „lud Europy". W istocie są jednym z niewielu ludów paneuropejskich.
Pora więc, by przyjrzeć się ich pochodzeniu. Być może u przodków współczesnych Cyganów uda nam się znaleźć więcej cech wspólnych - rasowych, etnicznych, lingwistycznych - niż wśród ich zróżnicowanych potomków żyjących w XX stuleciu.
Rozdział pierwszy
POCHODZENIE
Dzieje Cyganów przez ponad połowę ich trwania dostarczają niewiele pisanych wzmianek, z których mógłby skorzystać badacz podążający tropem tego ludu. Później, kiedy świadectw historycznych zaczyna przybywać, pochodzą one niezmiennie od obcych, którzy z dużym prawdopodobieństwem podzielali uprzedzenia swoich czasów, ich niewiedzę oraz niezrozumienie pewnych spraw.zieje Cyganów przez ponad połowę ich trwania dostarczają niewiele pisanych wzmianek, z których mógłby skorzystać badacz podążający tropem tego ludu. Później, kiedy świadectw historycznych zaczyna przybywać, pochodzą one niezmiennie od obcych, którzy z dużym prawdopodobieństwem podzielali uprzedzenia swoich czasów, ich niewiedzę oraz niezrozumienie pewnych spraw.
„Prawdziwa historia Cyganów tkwi w badaniach nad ich językiem" -oświadczył pewien wielki uczony. Bez wątpienia badania nad romani wiele mogą powiedzieć o genezie i rozwoju samego języka. Jednak to, jak dalece historię języka można utożsamiać z pochodzeniem i dziejami ludzi nim mówiących, pozostaje w sferze spekulacji i nie ma pewności, że jedno dokładnie odpowiada drugiemu. Niemniej w poszukiwaniu faktów, które wypełniłyby lukę u początków tej historii, musimy teraz odwołać się do analizy filologicznej i zobaczyć, w jakim stopniu wnioski natury lingwistycznej pomogły nam dotrzeć tam, gdzie milczy historia.
DOWODY JĘZYKOWE
Najstarsze zabytki języka romani, najprawdopodobniej zebrane w jakiejś karczmie w Sussex, pojawiają się stosunkowo późno. Opublikowane w Anglii w 1547 roku urywki zdań pozostawały nie rozpoznane przez kilka stuleci. Kryły się bowiem pod postacią przykładów „mowy egipskiej" zamieszczonych w książce Fyrst Boke of the Introduction ofKnowledge, którą An-drew Borde ukończył w 1542 roku. W czasach Borde'a język, którym posługiwali się Cyganie, przeszedł od chwili, gdy opuścili oni swą pierwotną ojczyznę, równie długą ewolucję, jak współczesna angielszczyzna od czasów anglosaskich; nie był on też językiem jednorodnym. Nawet kilka zdań „mowy egipskiej" Borde'a wskazuje na zapożyczenia z greki, rumuńskiego i języków słowiańskich. Dzisiaj, po przeszło tysiącletniej ewolucji, bez pisanych wzorców, które sprzyjałyby ujednoliceniu, nie istnieje jeden znormalizowany język romani. Przeciwnie - mamy wielość dialektów (w samej Europie
1 Cnie.nxrtJt.Chip{t<«tr<atbtf ffflpt.tnOortljfpjrocn? atteftb<p»
Cprc^c.
Cfgfpt W a coiratrer {orort (o Jtop CljTcoaofq»tspifnrpćuUo(tofn«,com<ani>Donf COrrbf manp grcat topioenirt Mi ttje tobtd? b< owo? great itplr>e Lr anre.f n p toWct) toflomte 0 Uuft manp Ijolpfatbrr? apttappmttrtnWtafpatrkClKpfoplr o! ttje tofllcp bf ftoarte ano bfltOfffl otfflfliofn t#m tp paKlcomracptoottxcnac<oiuJ,tłKPbclPtbt fingm) ano Me ppktng tforp bane Wtumanct,lb enpl loęgpng tpetttjrpb*pUafaTttt>aWfi% Cbetbefctowwnrof ti)<fitfprtWDotbMDtirftfpt to?etfpt tttfpWrt nototfi tnftoe! alpons .Cbet nwmp i$ b;affc atm gefce p( tłjerc bf attp man fr topi lean»e parte of MW** togtpHe ano Cgipt (pertje (ototoct^
C®ooO tno:otD lacbttttit r&pm#
•jotolarrcuik to rte**)ctt«fctte Cate?mpubart««#
fłji» f
rouccttticomrtotijefotone flfjaraatutiiMrrojaj ODplpou&jpn&efoittetofne Jflolepiglauena 3 topi go toftljpou aaauatofa
Art pou bo tonr ano topnrkc ^pffelenpe* 3D:fnhet»;pnljrfo;goDfflhc pcpcDroeUOc i$apbe gr Uf me b:eab ano topne łrtaebamanojlabeue CrHfmefleajr ©amafmaflc
S^apDfconifbPttftljftrtea too;be afljaeatoojDepfuflTe
Ceue me apr*0 ano pmejs ©a mar pabalaamb;rn StSUctjgoobboffpou Tcljr miflo Cooonnrtt JŁartwatut
The.xxxix. CfupiKr frranthof tlje natura)l fctfpoficfon o f f> JUn, flM>oIJtirp«cni}fp;»wm? flRDof ttjff?
Q»«&e.
C? «Wan^f!»rfpmt,romfcanme a *<te CflKrfu CD?rO J toajs netiec tuto 3! CboulD fcepe ©ofrt otb* latoe JfeaceatlmgtblKbanpiouefl oatoe śflanp tbpncrt of morfe % lators co 7 notfterpr 31 bflctKttot tf)<pjopl}ctf*,2 Ipetotcojf aGeepr.
lo
J _.
Dwie strony z The Fyrst Boke of the Introduction of Knowledge - najstarszy zabytek języka romani
jest ich 60 albo i więcej), oczywiście w dużym stopniu spokrewnionych ze sobą, choć mówiący nimi ludzie często nie rozumieją się nawzajem.
Przykłady ilustrujące historię języka romani zaczerpnąłem z trzech najlepszych studiów, jakie kiedykolwiek napisano na temat pojedynczych dialektów. Pierwszym z nich jest Etudes sur les Tchinghianes Aleksandre'a Pa-spatiego, wydane w Konstantynopolu w 1870 roku, które otwiera stwierdzenie zacytowane na początku tego rozdziału: „La veritable histoire de la race Tchinghianee est dans 1'etude de leur idiome". Kolejne dzieło, The Dia-lect ofthe Gypsies of Wales Johna Sampsona, wydane w 1926 roku, to świadectwo naukowej cierpliwości. Trzecie studium napisane zostało przez dwóch Szwedów, O. Gjerdmana i E. Ljungberga, The Language ofthe Swe-dish Coppersmith Gipsy Johan Dimitri Taikon (1963).
Te trzy prace pozwalają nam w dogodny sposób przyjrzeć się językowi romani na trzech krańcach obszaru zamieszkiwanego przez Cyganów w Europie. Przedstawiają one także trzy podstawowe typy ludzi posługujących się językiem romani. Paspati zaczął zbierać materiał w latach pięćdziesiątych XIX wieku wśród Cyganów koczujących na przedmieściach Konstantynopola oraz w europejskiej części Imperium Otomańskiego. Nie należał on
do badaczy gabinetowych; podkreślał, -że język romani trzeba badać w namiocie - i tak właśnie robił, stając się przy tym prawdziwym przyjacielem Cyganów. Wynikiem jego pracy jest książka o niepodważalnej wartości, pomimo pewnych błędów w fonetyce i etymologii. Warto podkreślić, że badania Paspatiego dotyczyły regionu istotnego pod względem kształtowania się języka romani, ponieważ było to miejsce długotrwałego postoju Cyganów podczas ich pierwotnej migracji ku zachodowi, w której wyniku dotarli do Europy. Skrótowo dialekt opisany przez niego określa się jako „grecki romani".
John Sampson zbierał materiał przez przeszło trzy dziesięciolecia, poczynając od 1894 roku. Pracował w bibliotece na uniwersytecie w Liverpoolu, ale w głębi duszy był poetą, romantykiem i buntownikiem. Cyganie uznawali go za swego. Sampson pieczołowicie spisał w Walii przepięknie zbudowany dialekt, zachowany w stanie o wiele czystszym od romani, którym mówiono wówczas gdzie indziej w Anglii. Posługujący się tym dialektem Cyganie odziedziczyli go po przodkach, którzy przebywali w Walii od XVII wieku: stanowią więc oni przykład populacji cygańskiej, która przez długi czas zamieszkiwała teren jednego kraju.
Dialekt Kotlarzy (czyli Kalderaśa), zapisany przez Gjerdmana i Ljung-berga w latach czterdziestych naszego wieku, był językiem imigrantów w pierwszym pokoleniu, którzy przed przybyciem do Szwecji przewędrowali Norwegię, Finlandię, Rosję, Bałkariy, Polskę, Niemcy i Francję. Taikon uosabia zatem migrujących Cyganów; należy do jednej z grup „Viax Rom", która zyskała na znaczeniu pod koniec XIX wieku, kiedy to ruszyła na zachód z Bałkanów, rosyjskich stepów i węgierskich równin, wywołując poruszenie niemal tak wielkie, jak ich przodkowie, którzy przybyli do Europy całe wieki wcześniej.
Pora, by powiedzieć nieco o fonetycznej transkrypcji romani, bo samo zestawienie książek Paspatiego, Sampsona oraz Gjerdmana i Ljungberga natychmiast ujawnia problem zapisu. Pojawia się on, ponieważ romani był dłu-go językiem ludzi niepiśmiennych i nie istniały ogólne zasady utrwalania go w piśmie. Często ci, którzy go zapisywali, robili to zgodnie z ortografią języka macierzystego, a jak wiadomo, w zależności od języka różnice między wymową i ortografią są znaczne. Niejasności wykluczyłby przyjęty przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Fonetyczne ściśle fonetyczny alfabet, w którym każdy symbol oznacza jeden określony dźwięk. Alfabet ten świetnie spełnia swoje funkcje techniczne, liczy jednak znacznie więcej liter niż 26 znaków łacińskich, a dla szerszego kręgu czytelników litery o nieznanym kształcie byłyby prawdopodobnie nieco kłopotliwe. Proponuję wyjście kompromisowe: litery, których przybliżona realizacja dźwiękowa jest dla angielskiego czytelnika łatwa do ustalenia, pozostają nie zmienione. Jednak do transkrypcji pewnych głosek, które w językach europejskich (także po angielsku [i po polsku]) zapisuje się na różne sposoby, używa się kilku znaków diakrytycznych oraz specjalnych kombinacji literowych. Sposób zapisu tych wyjątków przedstawiony zosta! w ostatniej kolumnie poniżej.
Znaki w języku
Paspati
Sampson
Gjerdman,
polskim
Ljungberg
CZ
tch
V
C
tś
ć
dż
dj
V
J
dż
dź
sz
sii
ś
V
s
s
ż
z
Ż
ż
ź
kh
kh, k
k'
kh
kh
ph
ph, P
P'
ph
ph
th
th, t
t'
th
th
ch
kh
%
X
X
(Zapis według zasad z ostatniej kolumny jest zgodny z postanowieniami Światowego Kongresu Romów w roku 1990, z wyjątkiem dź, któremu przyporządkowano inny rodzaj znaku.)1 Na koniec tych uwag o transkrypcji języka romani trzeba dodać, że tam, gdzie to konieczne, długość i akcent samogłosek zaznaczone będą nad literą (a, e).
Nawet jeżeli językoznawstwo porównawcze nie daje gwarancji, jeśli chodzi o pochodzenie samych Cyganów, to dostarcza wielu informacji na temat genealogii cygańskich dialektów. Jakieś dwieście lat temu po raz pierwszy stwierdzono, że ze względu na podobieństwo słownictwa romani i niektórych języków Indii język ów musi być pochodzenia indyjskiego. Kolejne lata przyniosły wiele wyjaśnień, choć nie można co do nich mieć pewności. A ponieważ tak wiele zależy od wnioskowania lingwistów, warto zrobić przegląd metod stosowanych przez językoznawstwo porównawcze, opierających się na trzech głównych aspektach języka: jego warstwie dźwiękowej, strukturze i słowniku.
Przy ustalaniu pokrewieństwa między językami do najważniejszych wskazówek należą wspólnota w zakresie podstawowego słownictwa oraz podobieństwo struktur gramatycznych. Trzeci trop stanowi regularna odpowied-niość głosek, czyli zgodność brzmieniowa tych samych cząstek słów, które w obu językach mają to samo znaczenie. Oznacza to, że określona głoska w jednym języku przechodzi w odpowiednią głoskę w drugim.
Nie trzeba chyba dodawać, że dwa blisko spokrewnione języki będą miały bardzo wiele podobnych słów. Jednak ilość nie jest tu najbardziej istotna: najważniejsze jest, by ze szczególną uwagą przyjrzeć się słowom oznaczającym najbardziej podstawowe pojęcia, ponieważ mają one skłonności zachowawcze i jest mniej prawdopodobne, by zostały skądś zapożyczone. Najmniej podatne na zmiany elementy słownika obejmują zaimki osobowe (ja, ty itd.), czasowniki wyrażające podstawowe czynności lub stany (np. pić, widzieć, spać), przymiotniki opisujące podstawowe cechy i właściwości (np. duży czy gorący), rzeczowniki oznaczające to, co jest ogólnie dostępne (np. woda czy człowiek), części ciała (włosy, głowa, nos itd.) lub bliskie związki pokrewieństwa (np. brat, ojciec, siostra).
Jeżeli chodzi o cechy gramatyczne, to na poziomie fleksji, czyli morfologii języka (budowa i odmiana wyrazów), zachodzi o wiele mniej zmian niż na poziomie składni (budowa zdań i związki między zdaniami). Kiedy więc natrafiamy na podobieństwa fleksyjne, na przykład w odmianie rzeczownika przez przypadki czy czasownika przez osoby, uznanie tego zjawiska za wyjątkowe byłoby naciąganiem; także zapożyczenie jest w tym wypadku bardzo mało prawdopodobne (choć nie niemożliwe). Bardziej kategorycznych stwierdzeń nie można sformułować - jeśli chodzi bowiem o przekraczanie granic języka, to w ostatecznym rozrachunku wszystko może się zdarzyć.
Jeżeli porównamy romani oraz pewne języki indyjskie pod kątem ewolucyjnego pokrewieństwa - wspólne słownictwo podstawowe, podobieństwo struktur gramatycznych oraz regularność odpowiedniości głosek - wszystko wskazuje na wspólne pochodzenie.
. Poniższa tabela ukazuje przykłady wspólnoty w zakresie słownictwa, na podstawie porównania słów podstawowych, które są tak istotne. (Reprezentantami języków indyjskich są jedynie sanskryt i hindi; zagadnienie, który z języków indyjskich można uznać za najbliżej spokrewniony z romani, będzie omawiane później.)
Język polski
Sanskiyt
Hindi
Romani
Romani
Romani
grecki
walijski
Kotlarzy
duży
vad ra
baja
baró
baró
baró
brat
bhraty
bhai
pral, plal
phal
pral
pić
pfbati
pi-
Pi-
pi-
pe-
(Pije)
ojciec
tata
tat
dat, dad
dad
dad
włosy
vala
bal
bal
bal
bal
głowa
śiras
sir
śeró, seró
śeró
śeró
gorący
tapta
tatta
tattó
tató
tató
ciepły
ja
mśya
main
me
me
me
(biernik)
człowiek
manusa
manusya
manuś
manuś
manuś
nos
nakka
nak
nak
nakh
nakh
nasz
asmśka
hamara
amaró
amaró
amaró
widzieć
dyksati
dekh-
dik-
dikh-
dikh-
(widzi)
siostra
bhagini
bahn
pen, ben
phen
phei
spać
svapati
sona
sov-
sov-
sov-
(śpi)
słońce
gharma
gham
kam
kham
kham
(gorąco) ;
(gorąco)
woda
paniya
pani
pani
pani
pai
ty
tuvam
tu
tu
tu
tu
W przytoczonych przykładach podstawowych pojęć podobieństwa między sanskrytem, hindi i romani są oczywiste, może z wyjątkiem wyrazów oznaczających brata i siostrę, do których powrócimy później. Lista mogłaby być o wiele dłuższa. W każdym z trzech omawianych dialektów romani można rozpoznać indyjskie pochodzenie przeszło pięciuset słów.
Zanim ruszymy kolejnym śladem - tropem gramatyki oraz upodobnień pod względem dźwięczności - musimy spojrzeć na grupę języków indoaryj-skich z szerszej perspektywy. W obrębie wielkiej rodziny języków indoeuro-pejskich, obejmującej większość języków używanych w Europie i sięgającej aż do Azji Centralnej, najbardziej wysunięta na wschód jest grupa indoirań-ska, w której skład wchodzą języki indoaryjskie oraz irańskie. Jeżyki indoa-ryjskie, czyli indyjskie, wytworzyły się wówczas, gdy grupy ludności indoeu-ropejskiej (koczowniczy pasterze, którzy w historii znani są pod nazwą Ariów), po trwającej pokolenia migracji ze stepów Eurazji ku wschodowi, dotarły na północ subkontynentu indyjskiego w II tysiącleciu przed naszą erą, a być może nawet wcześniej. Najstarsza zachowana postać indoaryjskie-go zapisana jest w świętych tekstach zwanych Wedami. Z jednego z dialektów stanowiących podstawę sanskrytu wedyjskiego rozwinął się sanskryt klasyczny, wraz z całą przebogatą literaturą. W pierwszym okresie mówimy o języku staroindyjskim. Sanskryt klasyczny stał się językiem martwym, zachowywanym zgodnie z zapisem w dawnych księgach. Nie ma w nim dialektów, nie odnotowujemy różnic geograficznych ani prawie żadnych zmian w czasie. Okres średnioindyjski zaczyna się około VI w p.n.e. wraz z rozwojem różnych form języka popularnego, który był nieco uproszczoną formą sanskrytu. Prakryty (prakrti znaczy „prosty", „niewyszukany"), które wykazują zróżnicowanie na dialekty, wyparły najprawdopodobniej sanskryt z życia codziennego już w V w p.n.e. Jednak odgrywał on nadal istotną rolę, podobnie jak łacina w Europie, i do dziś jest jednym z oficjalnych języków Indii. Prakryt z kolei zaczął około VI w n.e. ulegać bardziej rozwiniętej wersji średnioindyjskiego, zwanej apabhramśa (spadanie). Ten następca prakrytu ciągle go jednak przypominał, zewnętrznie poddając się tym samym regułom, co sanskryt; przekształciła się co prawda warstwa dźwiękowa języka, jednak zmiany w obrębie gramatyki i syntaksy były ograniczone. Znamy niewiele szczegółów, jeśli chodzi o przejście od języków średnioin-dyjskich do najstarszych form współczesnych języków określanych jako no-woindyjskie. Przejście to nastąpiło w wiekach poprzedzających 1000 rok naszej ery, kiedy to przyjęły się szeroko innowacje gramatyczne, a lokalne różnice stały się coraz bardziej wyraźne. Oznacza to, że okres, który dla ustalenia genezy i powiązań języka romani jest wyjątkowo istotny, tonie w mroku.
Rozległe zmiany strukturalne, charakteryzujace nowoindyjski etap rozwoju języków indoaryjskich, doprowadziły do zróżnicowania języka mówionego na kilkaset wariantów, z których wzięły początek główne języki Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Nepalu i Sri Lanki, używane obecnie przez przeszło 650 milionów ludzi. Zaliczamy do nich:
grupę dardyjską z językiem kaszmirskim,
grupę północno-zachodnią z językami sindhi i lahnda (czyli zachodnim pańdżabi),
grupę północną z zachodnim pahari i nepalskim,
grupę centralną z językami: pańdżabi, radźastani, gudźarati, zachodnim
hindi,
grupę pośrednią ze wschodnim hindi,
grupę wschodnią z językami: biharski, orija, bengalskim i asamski,
grupę południową z językami: marathi, konkani (goańskim), syngale-skim.
Istnieją także inne podziały, a liczba języków w każdej grupie bywa większa niż na powyższym wykazie. Każda klasyfikacja niesie jednak ze sobą pewne ryzyko: może stworzyć wrażenie, że obszary językowe są jasno rozgraniczone i zwarte, podczas gdy fakty są zupełnie odmienne. Nawet dzisiaj sytuacja językowa w Indiach przypomina stan języków romańskich czy słowiańskich w średniowieczu, kiedy rozmaite języki i dialekty niepostrzeżenie przenikały się nawzajem, tworząc kontinuum pozbawione sztywnych podziałów i granic geograficznych. Na granice te trzeba było czekać do powstania nowożytnych państw i ujednoliconych języków narodowych (choć kontinuum ciągle istnieje na poziomie lokalnym, w mowie wieśniaków mieszkających po dwóch stronach granicy).
Pewna liczba języków, którymi mówi się na subkontynencie indyjskim, nie należy do rodziny indoeuropejskiej. Najważniejsze z nich to języki drawidyj-skie, którymi posługują się mieszkańcy południowych i środkowych Indii oraz Sri Lanki, jak na przykład telugu czy tamilski. Języki te są reliktem Indii sprzed przybycia Ariów. Przypuszczano, że romani mógł oddzielić się od głównego pnia migracji indoaryjskiej, zanim dotarła ona na subkontynent. Jednak istniejące w sanskrycie zapożyczenia słownikowe z języków drawi-dyjskich, rozciągających się niegdyś znacznie dalej ku północy, odnaleźć rnożna także w romani. Wynika z tego, że oddzielenie się romani od pozostałych języków indyjskich nastąpiło na obszarze Indii.
Podobieństwa fleksyjne romani i sanskrytu widać na pierwszy rzut oka, jeśli tylko porówna się, powiedzmy, zakończenia czasownika, deklinację rzeczowników albo końcówki i stopniowanie przymiotników czy też przysłówki lub imiesłowy. Widać również wyraźnie, że nieco później w romani zachodziły, podobnie jak w innych językach nowoindyjskich, upodobnienia pod względem dźwięczności, które odróżniają prakryt od sanskrytu. Również zasady słowotwórstwa i gramatyki świadczą o związkach z językami nowoin-dyjskimi: rozwój zaimków osobowych i zaimka pytającego kon? (kto?); końcówki -o i -/ dla form męskich i żeńskich; tworzenie rzeczowników o znaczeniu abstrakcyjnym przez dodanie przyrostka -ben lub -pen (np. w walijskim romani taco - „prawdziwy" i taćiben - „prawda"; w greckim romani ćor -„kraść" i ćońbć - „kradzież"); zamiana dopełniacza na przymiotnik dzierżawczy przez dodanie końcówki (dodanie końcówki przymiotnikowej do słowa „ojciec" dla wyrażenia relacji „koń ojca"-„koń ojcowski", w dialekcie KaldcraSa dadesko gras). Wszystkie te cechy, a także wiele innych, potwierdzają pokrewieństwo romani z wieloma językami nowoindyjskimi i wykazują, żc musiał on wykształcić się w czasach posanskryckich.
Nurtuje pytanie, czy można pójść dalej i zawężając poszukiwania, określić bliżej region lub lud, z którego wywodzili się emigranci mówiący językiem romani; w ten sposób można by go ściśle powiązać z jedną z powyżej wymienionych grup językowych. Niestety w tym miejscu językoznawstwo zaczyna nas zawodzić. Choć sięgająca daleko wstecz rekonstrukcja protojęzy-ka (hipotetycznego przodka wszystkich dialektów cygańskich)2 jest możliwa i udała się ona paleojęzykoznawcom w tylu innych wypadkach, pozostaje faktem, że na temat pojawienia się rodzimych języków nowoindyjskich wiemy jeszcze zbyt niewiele, by podejmować poszukiwania wykraczajace poza ogólne porównania wspólnych cech ewolucyjnych, a one nie są wystarczająco precyzyjnym kryterium, na którego podstawie można by było uznać definitywnie określony język za najbliższego krewnego romani.
Poszukiwania tego języka zaostrzyły dyskusję w stopniu niespotykanym od czasu, gdy dwieście lat temu odkryto związek romani z Indiami. Nikt nigdy nie zaproponował kandydata spośród grupy wschodniej, pośredniej czy południowej, jednak co jakiś czas sięgano po kolejnego przedstawiciela pozostałych grup. Dowody opierały się w większości na fonologii i albo ustalały cechy systemu fonetycznego zachowane zarówno w języku romani, jak i w jednym z języków indyjskich, które gdzie indziej uległy ograniczeniu lub zanikowi, albo odwrotnie, używając argumentów bardziej rozstrzygających, określały wspólne dla obu języków przesunięcia głosek. Czasami przywoływano także inne dane, porównując na przykład wzorce koniugacyjne czasowników i deklinacyjne zaimków.
Przez większą część XX wieku istniały dwie główne szkoły. W jednym obozie znaleźli się zwolennicy północno-zachodniej lub dardyjskiej genezy romani; należący do nich John Sampson twierdził, że romani wywodzi się z prowincji północno-zachodnich, skąd mówiący nim ludzie wyemigrowali już pod koniec IX wieku n.e. Badacze należący do drugiego obozu, reprezentowani przez znaczącą postać sir Ralpha Turnera, byłego dyrektora londyńskiej Szkoły Studiów Orientalnych i Afrykańskich (SOAS)3, starali się Wykazać, że romani pierwotnie należał do języków grupy centralnej (reprezentowanej obecnie przez hindi), ponieważ łączyły go z nimi zmiany, które zaszły na najwcześniejszym etapie rozwoju. Co do związków zachodzących między poszczególnymi językami w obrębie grupy, to, jak podkreślał Tlir-ner, w odległych czasach, gdy romani musiał się od niej odłączyć, różnice między dialektami, które miały wyewoluować, powiedzmy, w języki hindi i radżastański, były zbyt nieznaczne, byśmy mogli dzisiaj wskazać ich ślad. %ł jednak przekonany, że wykluczyć można bliskie związki romani z „przodkami syngaleskiego, marathi, sindhi, lahnda, pańdżabi, dardyjskie-go i zachodniego pahari oraz prawdopodobnie gudźarati i bengalskiego", Romani wykazuje pewne cechy fonologiczne i leksykalne języków z grupy dardyjskiej lub północno-zachodniej, które llirner tłumaczył jednak jako późniejsze naleciałości powstałe w wyniku migracji z obszarów centralnych ku północnemu zachodowi, prawdopodobnie przed 250 rokiem n.e. W migracji również upatrywał przyczynę tego, że romani zachował pewną liczbę głosek, które ulec miały radykalnym przekształceniom w grupie centralnej, a pozostać w bardziej zachowawczych językach grupy północno-zachodniej. Pobyt w tym nowym otoczeniu, jak twierdził dalej Turner, trwał kilka stuleci, aż do czasu, gdy przed nastaniem IX w n.e. doszło ostatecznie do powstania cygańskiej diaspory.4 Argumenty Turnera były nieodparte, a dowody wydawały się rzetelne, i jego poglądy zwykle explicite lub implicite przyjmowano w kolejnych ogólnych opracowaniach o Cyganach, nawet jeśli zmieniały się dane cytowane przez niektórych zwolenników jego teorii.
Niedawno jednak ta powszechna zgoda legła w gruzach. Jakby dla podkreślenia możliwości krańcowo różnych interpretacji tych samych danych, językoznawca amerykański Terrence Kaufman wysunął przypuszczenie, że fonologia języka romani znajduje najlepsze wytłumaczenie przy założeniu, •iż proto-Cyganie dotarli przed 300 rokiem p.n.e. na obszary, gdzie mówiono w językach irańskich, co stało się być może w wyniku najazdu Aleksandra III Wielkiego na północno-zachodnie Indie w latach 327-326 p.n.e.5
ANTROPOLOGIA FIZYCZNA
Specjaliści od językoznawstwa historycznego nie potrafią określić pochodzenia rasowego i etnicznego dawnych ludów mówiących w języku romani. Nie ma koniecznego czy naturalnego związku między językiem a rasą: istnieje naprawdę wiele potwierdzonych przypadków całych grup etnicznych, które z biegiem czasu zmieniały język. Nie może więc być żadnej pewności co do tego, że grupy ludzi są sobie pokrewne rasowo tylko z powodu pokrewieństwa języków. Trzeba natomiast zastanowić się nad tym, do jakiego stopnia antropologia fizyczna jest w stanie wypełnić luki pozostawione przez językoznawców. Do drugiej wojny światowej antropologia fizyczna zajmowała się porównawczymi badaniami cech anatomicznych w rozmaitych populacjach ludzkich oraz u różnych jednostek. Oznaczało to przede wszystkim pomiary ciała i jego poszczególnych części, zwłaszcza czaszki.
Wyniki najobszerniejszych antropometrycznych badań porównawczych nad Cyganami, przeprowadzonych przez antropologa profesora Eugene'a Pittarda, zostały opublikowane w 1932 roku.6 Pittard skupił swą uwagę na Cyganach bałkańskich w nadziei, że dostarczą oni danych na temat - jak ich nazywał - „les vrais Tziganes". Poddając badaniom o wiele większą liczbę Cyganów, niż kiedykolwiek zmierzono za pomocą taśmy i cyrkla antropometrycznego, doszedł on do wniosku, że typowa populacja cygańska przekraczała nieco średnią europejską pod względem wzrostu; nogi Cyganów byty stosunkowo długie w porównaniu z tułowiem, a kształt głowy wykazywał silną tendencję ku dolichocefalii („długogłowości" - proporcjonalnie długa i wąska czaszka); włosy były czarne, uszy niewielkie, oczy duże, o intensywnie zabarwionych tęczówkach, a nos długi, wąski i prosty. Pittard przypisał im
t
bardzo zaszczytne miejsce, jeśli chodzi o urodę ludzkiego gatunku. Wśród nich często trafiają się bardzo urodziwi mężczyźni i bardzo piękne kobiety. Śniada cera [teint leg&rement ba-sane], kruczoczarne włosy, ciemnobrązowe, duże oczy, ożywione albo rozmarzone, prężna postawa i harmonia ruchów stawiają ich pod względem fizycznego piękna wysoko ponad wieloma europejskimi ludami.
Po zbadaniu setek kobiet i mężczyzn i uporządkowaniu danych w postaci czterech wymiarów tułowia i kończyn, pięciu wymiarów głowy, pięciu wymiarów kształtu i wielkości twarzy oraz dziesięciu wymiarów określających rysy twarzy, Pittard stanął przed dwoma podstawowymi problemami. Pierwszy z nich polegał na tym, że wyniki jego własnych obserwacji nierzadko sta-ty w sprzeczności z rezultatami studiów jego poprzedników, którzy badali o wiele mniejsze populacje. Sprawiło to, że Pittard podkreślał konieczność uzyskania danych dotyczących „les vrais Tziganes", jak najmniej zanieczyszczonych domieszką innych ras (w tym wypadku uważał, że nomadyczny tryb życia sprzyja zachowaniu czystości rasowej). Jeśli chodzi o drugi problem, Pittard musiał uznać swoją klęskę: dane dotyczące wielu grup etnicznych zamieszkujących Indie były zbyt rozproszone, a także za mało wiarygodne, by na ich podstawie można było wysnuć wniosek o pochodzeniu Cyganów; sam zresztą zauważył, że zróżnicowanie pewnych danych dotyczą-cych Cyganów może wskazywać na ich mieszane pochodzenie.
Generalnie trzeba przyznać, że, jak się okazało, wielu wczesnym pracom dotyczącym typów rasowych, które opierały się głównie na pomiarach czaszek, można udowodnić nieścisłości oraz brak potwierdzenia w statystyce. Obecnie przyjmuje się, że dziedziczenie nie do końca określa budowę czaszki, a w związku z tym na wynikach badań kraniologicznych nie można opierać wniosków o ciągłości ludzkiej populacji. Późniejsze od badań Pittar-da7 prace na tym polu nie przyniosły bardziej pewnych ustaleń. Jednak rozwój nowych metod i ich doskonalenie trwa nieprzerwanie. Badania grup krwi, których genetyczne uwarunkowanie jest szczegółowo poznane, dostarczy alternatywnych sposobów klasyfikacji ludzi żywych i w znacznym stopniu wyparły bezpośrednią obserwację cech fizycznych. Idąc tym tropem, zaczęto niedawno badać także inne cechy osobnicze biochemii organizmu, które podlegają dziedziczeniu. Genetyka populacji, w której grupy krwi odgrywają niebagatelną rolę, w kilku wypadkach okazała się użyteczna przy rekonstrukcji dróg migracji człowieka. Na pierwszy rzut oka badania grup krwi mogły wydawać się obiecujące także w wypadku Cyganów.
Poczynając od 1940 roku, liczni badacze stwierdzali, że częstotliwość występowania grupy B w próbkach krwi pobranych od różnych populacji Cyganów mieszkających w Europie jest o wiele wyższa od średniej europejskiej. Rozkład występowania grup A, B i O wydawał się zdecydowanie potwierdzać hipotezę o indyjskim pochodzeniu Cyganów - gen B występuje na subkontynencie indyjskim dwukrotnie częściej niż w Europie, choć wskaźnik zmienia się w zależności od regionu. Rozkład występowania czynnika Rh u Cyganów, choć nie różni się wiele od europejskiego, także pozostaje w zgodzie z przypuszczeniami na temat indyjskiej genezy tego. ludu. Kolejne badania, przeprowadzone wśród Cyganów w Szwecji, Wielkiej Brytanii i Słowenii, dostarczyły wyników, które, różniąc się znacznie od wskaźników uzyskanych dla miejscowych populacji, odpowiadały rezultatom wcześniejszych studiów nad Cyganami. Ostatecznie jednak badania oparte na biologii8 stają wobec tego samego problemu, przed jakim stanął Pittard: trudności w zdefiniowaniu próby. Domieszki rasowe w populacji cygańskiej sprawiają, że pula genów w poszczególnych grupach bywa bardzo zróżnicowana: wystarczyłoby średnio jedno małżeństwo mieszane na sto od czasu, gdy Cyganie wywędrowali z Indii, żeby przeszło połowa przodków współczesnych Cyganów była nieindyjskiego pochodzenia. Poza tym małe grupy żyjące w izolacji ze względu na losowy charakter zmian genetycznych ulegają znacznemu zróżnicowaniu. Obecnie prowadzone są obiecujące studia w tej dziedzinie9; zanim jednak w sposób istotny powiększą naszą wiedzę, aktualne pozostają wnioski, do których doszedł w 1983 roku Mourant: „Potrzeba jeszcze wielu dalszych badań nad tą interesującą grupą populacji; badań, które kładłyby nacisk na czynniki o odmiennej częstotliwości występowania w Europie i północnych Indiach."10
Krótko mówiąc, antropologia fizyczna i genetyka populacji na obecnym etapie rozwoju oraz zastosowania w teorii i praktyce dostarczają jedynie przekonywających hipotez, a nie ostatecznych wniosków. Więcej, w swych wnioskach nie sięgają tak daleko, jak językoznawstwo historyczne, choć z reguły potwierdzają, z pewnością, jakiej lingistyka nie daje, indyjskie pochodzenie ludzi posługujących się językiem romani, wskazując, że tak genezy ludu, jak jego języka trzeba szukać na subkontynencie indyjskim. Jednak nawet połączenie językoznawstwa, antropologii fizycznej i genetyki nie dostarcza nam wyjaśnień dotyczących sytuacji historycznej, która spowodowała migrację i rozproszenie ludu mówiącego językiem romani, ani też nie odpowiada na pytanie, dlaczego w ogóle do niej doszło.
PORÓWNANIA ETNICZNE
Język pozwala jednak wysnuć co najmniej jeden wniosek dotyczący związków etnicznych Cyganów. Opiera się on na powszechnie używanym przez nich określeniu mężczyzn należących do danej grupy cygańskiej, które w europejskim romani brzmi rom, w armeńskim lom, a w romani perskim i syryjskim dom. Wziąwszy pod uwagę regularne zmiany dźwiękowe w romani europejskim i armeńskim, wszystkie te słowa można uznać za dokładny odpowiednik fonetyczny sanskryckiego dómba oraz dom lub dum w językach no-woindyjskich, które oznaczają specyficzną kategorię ludzi. Już w VI w. mówi się o Domach, którzy są muzykami. W sanskiycie wyraz ten zaczął oznaczać „człowieka należącego do niskiej kasty, żyjącego ze śpiewania lub grania na instrumencie muzycznym". We współczesnych językach indyjskich odpowiadające mu słowa mają wiele podobnych znaczeń, np. „kasta wędrownych muzyków" (w sindhi); „służący" (lahnda); „wędrowny grajek" (pańdżabi); „czarnoskóry człowiek należący do niskiej kasty" (zachodni pa-hari). Być może w znaczeniu tej nazwy zachowała się przynależność kastowa i status społeczny przodków azjatyckich i europejskich Cyganów* choć nie pozwala to na powiązanie romani z żadnym konkretnym dialektem indyjskim. Dornowie, jak wiele innych wędrownych plemion w Indiach, mogą być równie dobrze pochodzenia drawidyjskiego. Lud ten cały czas istnieje i prowadzi koczownicze życie, oddając się rozmaitym zajęciom, takim jak koszykarstwo, zamiatanie ulic, gra na instrumentach muzycznych, kowalstwo i obróbka metalu. Hipoteza, że Dornowie stanowili przynajmniej większość grupy czy też grup, które wyemigrowały z Indii, wydaje się dość przekonująca. Powody tej emigracji możemy jedynie zgadywać: może był to głód, a może wojna.
Nie wszyscy jednak byli przekonani co do związków Cyganów z Domami. Przez ponad półtora stulecia przypuszczano, że blisko spokrewnieni z Cyganami są Bandżarowie - lud mieszanego pochodzenia, trudniący się wędrow-nym handlem i zaliczany do plemion określanych zwykle jako „indyjskie plemiona przestępców i włóczęgów"11. Wielu z nich przebywa obecnie w centralnych i południowych Indiach; jeżeli chodzi o język, to często posługują się oni dialektem używanym w regionie, który zamieszkują. Trzeba też zaznaczyć, że ich własny język, bandżari albo łamani12, nie przypomina specjalnie romani.
Oprócz tego sami Cyganie, którzy współcześnie prowadzą badania nad swym pochodzeniem, skłaniają się ku innej hipotezie.13 Zgodnie z nią ich Przodków szukać należy raczej wśród kszatriów - klasy wojowników plasującej się na drugim miejscu w czteroklasowym społeczeństwie hinduskim, a nie w pstrokatym tłumie grajków i włóczęgów z najniższej klasy. Koncepcja ta znalazła poparcie wśród badaczy indyjskich14, którzy wysnuli przypuszczenie, że Cyganie wywodzą się od wojowników należących do Dżatów i Radźputów.15 Taka mieszanina sama stanowić by mogła wytłumaczenie zróżnicowania typów fizycznych wśród współczesnych Cyganów. Wojownikom przypisuje się jednak oprócz tego liczną asystę złożoną z Bandżarów i członków innych pleniion, którzy pełnili funkcje kowali, wróżbiarzy, artystów umilających czas na różne sposoby i tak dalej, przy czym różnice społeczne między wojownikami i ich świtą miałyby się stopniowo zacierać. Nierzadko teorie te obarczone są sporą dozą subiektywizmu, a ich subtelne zawiłości, które sugerują, że na wywodzącą się z VIII w. migrację wojowników Dźatów nałożyła się w XII w. kolejna fala wojowników, tym razem Radźputów, którzy w 1192 roku zostali pokonani w bitwie pod Tarain przez Gha-znawidów pochodzenia turko-afgańskiego, niełatwo znajdują uznanie w oczach bardziej sceptycznie nastawionego czytelnika.
Ponieważ jednak jak dotąd nie daje się precyzyjnie określić ani czasu, ani miejsca pochodzenia Cyganów, ciągle toczy się żywa dyskusja, jaka była przynależność kastowa, etniczna oraz zajęcie ludzi, którzy tysiąc lat temu, a może jeszcze dawniej, opuścili subkontynent indyjski, a także czy migracja zdarzyła się raz, czy też doszło do niej kilkakrotnie. Niektórzy badacze, jak Sampson, na podstawie badań językoznawczych twierdzą, że Cyganie, wkraczając na ziemie perskie, musieli posługiwać się jednym językiem. Inni, na przykład Turner, odwołują się do lingwistyki, by dowieść czegoś wręcz przeciwnego, i utrzymują, iż różnice morfologiczne, słownikowe i fonologiczne między europejską, armeńską i azjatycką odmianą romani łatwiej dadzą się wyjaśnić, jeżeli przyjąć, że doszło do więcej niż jednego exodusu lub że różnice w obrębie języka istniały już w momencie emigracji. Ostatni pogląd wydaje się najbardziej przekonywający; i bynajmniej nie wyklucza on możliwości, że grupy pozostawały ze sobą w kontakcie, co wpłynęło na kształt ich języka.
LEKSYKOSTATYSTYKA
Dyskusję można by znacznie ograniczyć, gdyby istniały takie metody pozwalające określić bezwzględny wiek poszczególnych wydarzeń w prahistorii języka, jak stały współczynnik rozpadu węgla C-14 zawartego w substancjach organicznych, który stworzył możliwości datowania radiowęglowego w innych dziedzinach wiedzy. W latach pięćdziesiątych naszego wieku amerykański językoznawca Morris Swadesh rzeczywiście podjął próbę opracowania metody, która miała pozwalać na przybliżone określenie w datach bezwzględnych czasu podziałów językowych. Nazywana jest ona glotochro-nologią lub leksykostatystyką16; wynika z ogólnej obserwacji, że im dłuższy czas upływa od momentu, w którym pochodzące od wspólnego przodka ję-
2. Boccaccio Boccaccino, Cyganka, XV w.
4. Frans Hals, Cyganka, 1625
SaluLn din Romania, Tip de Tlganca.
10. Yincent van Gogh, Karawany. Grupa cygańska, 1888
zyki tej samej rodziny oddzieliły się od siebie, tym większe jest ich zróżnicowanie. Metoda opiera się na założeniu, że w wypadku podstawowego słownictwa (w przeciwieństwie do fonologii i struktury języka) czasowy współczynnik zmiany jest względnie stały. Znaczenie podstawowego słownictwa dla analizy pokrewieństwa języków zostało już wcześniej omówione. Pomysł Swadesha był próbą uszczegółowienia podejścia, które w językoznawstwie ma długą tradycję; polegał on na zestawieniu listy 200 wyrazów (później ograniczonej do 100), które mogłyby być pomocne nie tylko przy ustalaniu związków między poszczególnymi językami,,ale także służyć oszacowaniu upływu czasu.
Metoda glotochronologiczna polega na tym, że w obu badanych językach odnajduje się słowa najbardziej odpowiadające pod względem znaczeniowym pojęciom z listy diagnostycznej, a następnie wynotowuje pary wyrazów, które można uznać za pokrewne, to znaczy pochodzące od tego samego słowa we wspólnym prajęzyku. Jeśli ich nie ma, oznacza to, że pierwotne słowo zanikło albo zmieniło znaczenie w jednym bądź w obu językach. Na podstawie liczby wyrazów pokrewnych ustala się czas, który upłynął od oddzielenia się języków od siebie. Standardowy wskaźnik retencji słowa obliczono na podstawie średniej z rzeczywistych danych dotyczących 13 par języków. Dla listy obejmującej 100 słów otrzymano średni wskaźnik retencji wynoszący 86 procent na tysiąclecie, a dwa języki, które zaczęły oddzielać się od siebie około 1000 lat temu, będą miały około 74 procent słów pokrewnych, jako że 86 procent z 86 daje 74. Po określeniu, w jakim procencie w obu językach występują słowa pokrewne, wzór miał umożliwić obliczenie, jak długo języki te istnieją oddzielnie
Główna niedogodność tej metody polega na tym, że nie funkcjonuje ona dobrze w wypadku pewnych stadiów rozwoju języka, które można datować mnymi sposobami. Wyjściowa hipoteza o stałości wkaźnika retencji jest nie do udowodnienia. Istotnie, trudno wskazać jakiekolwiek uzasadnienie aprioryeznego założenia, że utrata słów przez języki odbywa się stale z tą samą prędkością nawet w tych dziedzinach, gdzie słownictwo jest mniej podatne na wpływy kulturowe. Lekcja, jakiej udziela nam socjolingwistyka, wyraźnie wskazuje, że czynniki społeczne, zmieniające się w zależności od pzasu, miejsca i ludu, mają bardzo istotne znaczenie, jeśli chodzi o zmiany Językowe. W wypadku romani na przykład istniało zapewne nie tylko wiele Powodów, dla których język ten ulegał wpływom zewnętrznym, ale też rów-me wiele przyczyn, które mogły sprawić, że stał się odporny na zmiany. Poręba opanowania języka kraju, w którym się przebywa, oraz brak pisanych Wzorców własnej mowy mogły być przyczyną szczególnej podatności romani na obce wpływy: najszybciej bowiem dochodzi do zbliżenia języków, jeże-1 udzie posługują się obok rodzimej jeszcze inną mową. Z drugiej strony chowanie własnego języka dawało pewne korzyści; podobnie częste przemieszczanie mogło sprawiać, że Cyganie stawali się mniej podatni na akul-turację.
Mimo to eksperymenty z nową metodą wydawały się godne uwagi, ponieważ oferuje ona rodzaj ilościowej miary podobieństw i różnic między językami i dialektami, a co za tym idzie, stopnia ich pokrewieństwa.17 Przy porównaniu romani z ośmioma przedstawicielami grupy dardyjskiej, północno-zachodniej, północnej i centralnej (z kaszmirskim, multani, sindhi, kot-garhi, zachodnim hindi, pańdżabi, marwari i gudźarati), trzy języki wysuwają się na czoło, wykazując około 50 procent słów pokrewnych z romani. Są to: hindi, multani (dialekt języka lahnda) i kotgarhi (dialekt zachodniego pahari). Tuż za nimi plasują się: pańdżabi, marwari (najważniejszy dialekt języka radźastani) oraz gudźarati, podczas gdy sindhi pozostaje w tyle. Zdecydowanie na ostatku plasuje się kaszmirski, z którym pokrewieństwo nie przekracza 33 procent: ta wyraźna różnica zdecydowanie kontrastuje z licznymi wcześniejszymi przypuszczeniami co do dardyjskich związków romani. jednak zwykłe rozróżnienie na pokrewieństwo i jego brak jest zbyt proste, by uchwycić odpowiadające sobie słowa, które, choć spokrewnione, mogły się rozejść z powodu zmian fonetycznych. Jeżeli wspinając się o jeden szczebel spekulacji wyżej, zamienimy binarny system Swadesha na pięciostopniowy (od 0 do 4), w którym za każdy różnicujący słowa fonem odejmuje się punkt18, na czoło wysuwa się hindi, za nim plasuje się kotgarhi, podczas gdy multani pozostaje w tyle, niemal tak daleko jak pańdżabi.
Trudno w tej sytuacji oprzeć się pokusie wyliczenia minimalnego czasu, jaki według skali Swadesha upłynął od momentu, gdy romani zaczął oddzielać się od innych języków indyjskich. Jeżeli chodzi o trzy pierwsze (zachodni hindi itd.), według wzoru Swadesha otrzymujemy datę około 390 p.n.e. lub wcześniej. Z drugiej strony w wypadku kaszmirskiego otrzymujemy datę około 1700 p.n.e. Wyniki te mieszczą się w granicach wiarygodności, choć data uzyskana dla kaszmirskiego jest najstarsza spośród wszystkich otrzymanych dla tego języka, jeżeli chodzi o jego związki z pozostałymi językami indyjskimi, które poddano badaniom. Datowanie to jest jednak zgodne : z oczekiwaniami: grupa dardyjska, do której należy język kaszmirski, musiała stracić kontakt z resztą języków indyjskich niedługo po dotarciu Ariów do północno-zachodnich Indii. Jeżeli natomiast chodzi o datę 390 p.n.e. w wypadku hindi, to Tbrner twierdził, że język protoromani musiał oddzielić się od grupy centralnej jeszcze przed połową III wieku p.n.e., a Kaufman utrzymywał, że posługujący się nim ludzie opuścili Indie ostatecznie w IV wieku p.n.e.
Istnieją zatem pewne interesujące zbieżności. Jednak Turner i inni badacze twierdzili także, że po opuszczeniu terytorium języków centralnych posługujący się protoromani ludzie musieli spędzić sporo czasu na północnym zachodzie subkontynentu. Takie wzajemne obcowanie powinno wzbogacić słownictwo wspólne dla protoromani i jego nowych sąsiadów. Słowa nabyte podczas tego kontaktu zaburzą wyliczenia zmierzające do ustalenia upływu czasu. To właśnie może być jednym z czynników powodujących, że wyniki uzyskane dla romani i kaszmirskiego różnią się od rezultatów porównania tego ostatniego języka z innymi językami nowoindyjskimi, które miały na niego znacznie silniejszy wpływ. Jak się więc wydaje, metoda ta nie tyle służy określaniu upływu czasu, który minął od chwili oddzielenia się dwóch języków, co raczej spełnia funkcję pomocniczą w badaniach porównawczych; koncentrując się bowiem na zestawie podstawowych pojęć wyrażanych słowami z natury bardziej trwałymi niż te, które nazywają pojęcia drugo- i trzeciorzędne, dostarcza konkretnych danych oraz zestandaryzowanych struktur.
Ludzie posługujący się romani ulegali na przestrzeni wieków wielu historycznym, demograficznym, społecznym i językowym wpływom, podobnie jak ludy Indii oraz języki, którymi się posługiwały. Po tak długim czasie walką na straconych pozycjach mogą okazać się poszukiwania zmierzające do wskazania ludu (czy ugrupowania), z którego wywiedli się w przeszłości europejscy Cyganie albo który dzisiaj jest z nimi najbliżej spokrewniony. Zaniechanie badań byłoby jednak przedwczesne. W dziedzinie językoznawstwa dysponujemy szczęśliwie takimi pracami jak Linguistic Survey of India Griersona19, niewyczerpane źródło materiału pozwalającego na bezustanne porównywanie romani z językami nowoindyjskimi, pod względem fonologii, morfologii, leksykostatystyki. Dzięki temu można prowadzić nowe badania porównawcze oparte na precyzyjnie określonych podstawach, aby uzyskać nowe spojrzenie na usytuowanie romani wśród języków indyjskich oraz zawęzić w ten sposób zakres możliwych rozwiązań problemu.
Rozdział drugi
OKRES WCZESNYCH MIGRACJI
persja
Persji natrafiamy w końcu na kilka tekstów, które mogą okazać się
pomocne w zgłębianiu tajemnic cygańskiej prehistorii, choć nie należy przeceniać ich wagi: jeszcze jednak przez jakiś czas język pozostanie głównym tematem naszych rozważań.
Jak podaje arabski historyk Hamza z Isfahanu (ok. 950), perski monarcha Bahram Gur („wielki łowca" z Rubajjatów Omara, którego panowanie kończy się w 438 roku), który postanowił, że jego poddani będą pracować tylko przez pół dnia, a resztę spędzać na wspólnym jedzeniu i piciu przy dźwiękach muzyki, napotkał pewnego dnia ludzi pijących wino bez akompaniamentu żadnego instrumentu czy pieśni. Kiedy zaczął czynić im wyrzuty z tego powodu, padli na ziemię, mówiąc, że próbowali nająć jakiegoś grajka, lecz nie udało im się znaleźć żadnego. Wówczas monarcha zwrócił się do króla Indii, by przysłał mu muzykantów, którzy przybyli w liczbie dwunastu tysięcy. Rozdzielono ich i skierowano do różnych krain królestwa Persji, gdzie zaczęli oni płodzić dzieci, a „ich potomkowie - pisał Hamza - ciągle tam przebywają, choć jest ich niewielu; ów lud zwie się Zott."
Pół wieku później legenda pojawia się ponownie w liczącej 60 tysięcy wersów perskiej epopei narodowej Szahname (Księga królewska), ukończonej w 1010 roku, której autor, Ferdousi, opowiada historię swego kraju. Wspomina on o tym, jak Bahram Gur zwrócił się do indyjskiego króla Szan-gula, prosząc o przysłanie muzyków i trefnisiów:
Zwrócił się król perski Bahram Gur do mobedów, by powiedzieli mu, jak żyje lud w jego państwie. Odpowiedzieli władcy: Rozkwita ziemia, a zewsząd słychać pochwały, chyba tylko ostatni nędzarz mógłby się skarżyć na zły los, bo gdy bogacz zasiada do wina, wieniec róż zdobi jego głowę i dźwięki muzyki mu towarzyszą. Biedak bez róż i rud u pije swe wino. Rozbawiły króla odpowiedzi kapłanów i rozkazał wysłać na rączym rumaku posłańca do Szangula, indyjskiego władcy. - Miłościwy królu - zwrócił się Bahram - przyślij dziesięć tysięcy Luri - kobiet i mężczyzn biegłych w grze na barbecie. Gdy przybyli, dopuścił ich władca Persów przed swe oblicze i rozkazał, by dano każdemu z nich wołu i osła; podarował im też tysiąc charwarów zboża, by uprawiali je z pomocą zwierząt i zbierali plony. Nakazał im król, by grywali biedakom, czyniąc z nich ludzi równych z bogaczami. Ale Luri zjedli konie i woły, i zboże, i stanęli po roku przed władcą z licem pożółkłym. Rzekł im król - siew i zbieranie plonów to praca nic dla was, objuczcie osła dobytkiem, grajcie na rudzie, szarpcie struny, by zarobić na życie. I teraz krążą Luri po świecie, a pies i wilk są im towarzyszami wędrówki.1*
Poszukując śladów Cyganów, zbyt często zakładano, że każda wzmianka
0 społeczności prowadzącej wędrowny tryb życia i uprawiającej podobne zajęcia może dotyczyć właśnie Cyganów. Tak może być i tym razem, tym bardziej, że cygański exodus trudno lokować w czasach Bahrama Gura. Jednak nazwy, którymi określa się owych wędrownych muzyków, są znaczące; co do chronologii natomiast, to rozpowszechnienie legendy o Bahramie Gurze nasuwałoby wniosek, że grajkowie indyjskiego pochodzenia, występujący pod nazwą Zott lub Luri, rzeczywiście musieli dotrzeć do Persji na długo przed X wiekiem - przekaz o nich był już bowiem na tyle zadomowiony w tradycji, że zdobył uznanie w oczach Hamzy, który umieścił zdarzenie w czasach Bahrama Gura.
Zotti (liczba mnoga Zott) oraz Luli lub Lwi są do dziś perskimi określeniami Cyganów, podczas gdy w Syrii, Palestynie i Egipcie Luń występuje w formie Nuri (liczba mnoga Nawar). Zott jest zarabizowaną wersją indyjskiej nazwy plemiennej Dźat. Zagadnienie, czy pierwotnych Cyganów można utożsamić z indyjskim ludem Dżat, licznie zamieszkującym Pendżab, poddawane jest dyskusji od przeszło stu lat i, o czym była już mowa (s. 32), hipoteza ta ciągle ma zwolenników. Jeżeli uznamy, że wszystkie najdawniejsze wzmianki o ludzie Zott2 dotyczą Cyganów, szybko uzyskamy obraz cygańskich migracji we wczesnym okresie historii tego ludu. Od kronikarzy
1 geografów dowiadujemy się, że ludzie niejednokrotnie opuszczali dolinę Indusu, kierując się na zachód, do Persji i dalej. Liczne oddziały z Sindu walczyły w perskiej armii w czasie ekspansji arabskiej w VII wieku. Kiedy nawała arabska starła się z wojskiem Króla Królów, żołnierze z Sindu zdezerterowali, przeszli na islam i osiedlili się w Basrze. Gdzie indziej także powstały kolonie ludu Zott. Kiedy w początkach VIII wieku arabska fala przetoczyła się przez Azję ku wschodowi, najdalej docierając aż do Sindu, duża liczba mieszkańców tej krainy, w tym także należących do plemienia Dźat, została deportowana nad Tygrys, skąd kilkakrotnie przy różnych okazjach znaczne grupy kierowano do kolonizowania północnej Syrii. Za pierwszą wzmiankę o pojawieniu się Cyganów na ziemiach chrześcijańskich można więc uznać wydarzenie, o którym wspomina arabski kronikarz Tabari, opisując, jak w 855 roku, po ataku Bizancjum na Syrię, wielka liczba Zottów
°stała się do niewoli wraz z kobietami, dziećmi i bawołami.
Trudność polega na tym, że nazwy Zott używano bardzo nieprecyzyjnie, określając tym mianem każdego, kto pochodził z doliny Indusu. Wzmianki
s 34ft5d.i!ad autorstwa L- Mroza na podstawie moskiewskiego wydania Szahnamc, 1984, strunnul mobed ~ kapłan zoroastryjski; rud - instrument strunowy; barbet - instrument wy szarpany; charwar - jednostka wagi równa około 300 kg (przyp. kons.).
te informują o kolejach losu poszczególnych grup wywodzących się z Indii, zwłaszcza plemienia Dźat. Wątpliwe jednak, czy mówią one cokolwiek o rzeczywistych przodkach Cyganów. To, że Arabowie nazwali Cyganów Zott, prawdopodobnie znaczy tylko tyle, iż wiedząc o ich indyjskim pochodzeniu, przenieśli na nich nazwę wywodzącego się z Indii ludu, z którym mieli najczęstsze kontakty; na podobnej zasadzie rola Franków i francuskiego w historii Europy sprawiły, że "w nowoarabskim słowo „Firanja" (pochodzące z łacińskiego Francia) oznacza Europę. (Podobnie w Afganistanie, Dźat jest współcześnie uwłaczającym określeniem bardzo rozmaitych grup
0 różnym pochodzeniu i statusie społecznym, choć przede wszystkim odnosi się do prowadzących wędrowny tryb życia ludzi pochodzenia indo-paki-stańskiego.)3
W samych Indiach dowody natury lingwistycznej w niewielkim stopniu podtrzymują hipotezę o związkach ludu Dźat z Cyganami. Dość poważne zastrzeżenia budzi też fakt, że migracje skoncentrowane na południu Persji niespecjalnie odpowiadają szlakom wędrówek, które można by wydeduko-wać ze sposobu, w jaki język romani rozwinął się w tym kraju. Wnioski lingwistyczne jednak, o czym była mowa, są z jednej strony, na przestrzeni kilku wieków, ograniczone niedostatkiem danych na temat rodzących się lokalnych języków nowoindyjskich, z drugiej natomiast trudno jest oszacować tempo daleko posuniętej restrukturyzacji języka, do jakiej prawdopodobnie doszło podczas pobytu Cyganów w Persji. Arabski podbój w 642 roku oznaczał dla Persów nie tylko zmianę religii, ale i języka: perski przestał pełnić funkcję języka oficjalnego i niemal całkowicie został wyparty z literatury. Od tego czasu ulegał ogromnym wpływom arabskim, których efekt porównać można pod względem rozmiaru oraz charakteru z wpływami pochodzenia łacińskiego i francuskiego we współczesnym angielskim. Dopiero w drugiej połowie X wieku perski, zapisywany od tego czasu pismem arabskim
1 poważnie zmieniony, stał się ponownie językiem literackim. Najwcześniejsze teksty pisane w nowoperskim pochodzą z IX wieku, a brak ciągłości pomiędzy średnio- a nowoperskim jest uderzający. Trudno jednak na tej podstawie ustalić wpływy arabskie w poszczególnych regionach ani określić, jak szybko tam dotarły, a także jak arabski przenikał do języka warstw stojących niżej w hierarchii społecznej.
W Persji Cyganie byli intruzami; żeby porozumiewać się z mieszkańcami kraju, musieli nauczyć się ich języka. Pod tym względem zapewne mieli żywszy kontakt z dynamicznie rozwijającymi się chłopskimi dialektami niż ze sztywnym językiem wykształconych wielmożów, uwiecznionym w słownikach. Jednak rezultatów dwujęzyczności Cyganów nie należy przeceniać: relacje łączące dostawcę określonego rodzaju towaru czy człowieka świadczącego jakąś usługę z klientem są o wiele bardziej powierzchowne niż związki w społecznościach w pełni dwujęzycznych. Niemniej niektóre z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych cech języka romani rozwiną się poza obszarem Indii.
Rodzinę dialektów romani podzielić można na trzy główne gałęzie: europejską, armeńską i azjatycką (bez dialektów Cyganów armeńskich). Turner, odwołując się do zmian fonetycznych zachodzących w poszczególnych językach w sanskryckim słowie domba, nazwał je grupami Rom, Lom i Dom. Pozaeuropejskie odmiany romani określa się mianem lomavren (armeńska) i domari (azjatycka). Jak wykazał Sampson, w europejskich dialektach romani oraz w lomavren pierwotnie dźwięczne (czyli takie, przy których wymawianiu drgają struny głosowe) głoski sanskryckie bh, dh, gh i dźh uległy ubezdźwięcznieniu w ph, th, kh i ćh (h oznacza, że głoskę wymawia się z przydechem), podczas gdy zupełnie odwrotna zasada - zanik przydechu w bh, dh, gh i dźh, który prowadzi do zmiany tych głosek w b, d, g i dź - rządzi przekształceniami azjatyckich dialektów romani. Być może zmiany pierwszego rodzaju, zachodzące w lomavren mniej regularnie, niż zakładał Sampson, były wynikiem wpływów armeńskich, którego liczne dialekty posiadają głoski bezdźwięczne, natomiast brakuje w nich dźwięcznych wariantów podanych głosek.
Sampson sądził, że przebieg zmian językowych był wynikiem podziału, do którego musiało dojść na terenie Persji. Dał on początek dwóm odgałęzieniom, które Sampson na podstawie odpowiednich form słowa „siostra" nazwał ben (domari) iphen (europejski romani oraz lomavren).
Sanskryt Domari Lomavren Romani Język polski
europejski
bhagini ben phen phen siostra
bhratr bar phal phral4 brat
Przy obecnym stanie badań wygodniej jest przyjąć podział Sampsona, chociaż nad koncepcją utworzenia jednej grupy phen można by dyskutować. Na Język Cyganów ben składają się dialekty następujących grup: Nawar (Palestyna i Syria), Kurbat (północna Syria) i Karaći (Azja Mniejsza, Zakaukazie 1 Persja)5. Dialekty domari uległy zanikowi w znacznie wyższym stopniu niż większość dialektów europejskich i kiedy zaczęto je badać, były już silnie za-rabizowane i często występowały w formie rozproszonych reliktów.6 Pomimo uporu Sampsona, który twierdzi, że domari i europejski romani mają wspólne źródło, różnice między nimi budzą poważne wątpliwości co do tego, czy możemy zakładać językową jednorodność początkowej wspólnoty.
Po podziale języka macierzystego ewolucja poszczególnych jednostek mo2e przebiegać w różnym tempie w tym samym kierunku lub rozbieżnie. ie mamy pewności co do tego, jak szybko następowały zmiany w obrębie py ben iphen, kiedy doszło do ich rozdzielenia ani jak długo każda z nich
pozostawała w Persji. Różnice między nimi są wystarczająco duże, by wskazywać na stosunkowo wczesny podział. Brak pewnych istotnych zapożyczeń z perskiego w dialektach Cyganów ben może wskazywać, że opuścili oni Persję jako pierwsi. Jak i kiedy dotarli do Syrii - nie wiadomo. Do XIX wieku mamy o nich mało konkretnych informacji, nie licząc przypadkowych i niejasnych wzmianek, takich jak ta, na którą natrafiamy w Mesa-lek Alabsar („Podróże oczu"), arabskim zbiorze z XIV wieku. Autor tej książki, Al-Umari, mamelucki urzędnik sądowy, wspomina o kilku plemionach „Lorów" mieszkających w Egipcie i Syrii, opisując ich umiejętności akrobatyczne.
Ilość perskich elementów w dialektach Cyganów europejskich wskazuje na to, że ich pobyt musiał być nieco dłuższy.7 Wśród nich są takie słowa, jak (w romani walijskim) ćakano - „gwiazda", dańav - „morze", kiś - „jedwab", kiśti - „pas", koro - „ślepy", pośum - „wełna", veś - „las". W zapisanym przez Macalistera języku domari odnajdujemy spośród tych słów jedynie wyrazy oznaczające „ślepego" i „wełnę". Można tutaj, podobnie jak przy innych okazjach, wydłużyć znacznie listę prawdopodobnych lub możliwych zapożyczeń, jednak trzeba by wtedy w znacznie większym stopniu opierać się na domysłach. Na przykład w romani baxt - „szczęście, uśmiech losu", uważa się powszechnie za zapożyczone irańskie bakht - „pomyślność, szczęście", które rozpoznajemy w wyrazie baksheesh
