Dyplomacja i arrasy. Wokół powrotu zbiorów wawelskich do Polski 1945-1961 -  Bogdan Grzeloński - ebook

Dyplomacja i arrasy. Wokół powrotu zbiorów wawelskich do Polski 1945-1961 ebook

Bogdan Grzeloński

0,0

Opis

Książka jest pierwszą  w literaturze polskiej i kanadyjskiej  rekonstrukcją, owianej legendą historią migracji zbiorów wawelskich, znanych pod nazwą „skarbów”, z Londynu do Kanady w lipcu 1940 r. i 15 letniego wyczekiwania na powrót do kraju (1946-1961). Autor przedstawia przyczyny i szczególne okoliczności, które spowodowały, że po zakończeniu II wojny aż do 1961 r. zbiory nie zostały sprowadzone z Kanady do Polski. Pracując nad tą monografią  wykorzystał całą literaturę przedmiotu, liczne źródła drukowane i znajdujące się w archiwach: w Ottawie , Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie  i  Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Losy tych zbiorów  poza krajem pokazał z trzech perspektyw: rządu i dyplomacji Polski Ludowej, kanadyjskich władz federalnych i prowincjonalnych oraz rządu na uchodźstwie w Londynie i środowisk emigracyjnych.   O pracy profesor Włodzimierz Borodziej napisał, że : „Wyłania się z tego gęsty, znakomicie odzwierciedlający marginalny z punktu widzenia historii powszechnej, całkiem ważny dla dziejów PRL – obraz strukturalnych konfliktów, możliwości oddziaływania jednostek i roli instytucji pozarządowych, negocjacji dyplomatycznych w punkcie szczytowym Zimnej Wojny”. Narracja autora udanie prowadzi czytelnika przez fascynujące losy skarbów dlatego pracę czyta się znakomicie.


W styczniu 2016 r. upłynęło 55 lat od powrotu arrasów na Wawel.
 

Bogdan Grzeloński, historyk. Zajmuje się dyplomacją Stanów Zjednoczonych Ameryki i Polski. Ambasador RP w Kanadzie 1997-2000. Profesor na Wydziale Prawa SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Warszawie. Wydał: „Dyplomacja Stanów Zjednoczonych Ameryki wobec zagrożenia Czechosłowacji i Polski (12 marca 1938-1 września 1939)” (1995), „Dyplomaci USA 1919-1939” (2004),  „Niedobrani sojusznicy. Ambasadorzy Roosevelta w ZSRR ” (2013 ).

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 295

Rok wydania: 2016

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Pamięci Rodziców – Anny i Romana

Przedmowa

Już rankiem 2 września 1939 r. sytuacja wojenna w kraju narzuciła dyrekcji Zamku Królewskiego na Wawelu decyzję oewakuacji zmiasta zbiorów, których wartość artystyczną ihistoryczną trudno było oszacować. Nie bez podstaw obawiano się, że padną łupem bezwzględnego agresora. Wwyniku podjętej decyzji zbiory te, potocznie nazywane skarbami wawelskimi, pod nadzorem kustosza dr. Stanisława Świerza-Zaleskiego ipracujacego wKierownictwie Odbudowy Zamku inżyniera architekta Józefa Krzywdy-Polkowskiego, zostały fachowo spakowane i3września opuściły Kraków. Początkowo myślano oukryciu ich na terenie Polski, ale po czternastodniowej podróży przez zrujnowany przez najeźdźcę kraj ruszono dalej. Na tułaczkę. Przez Rumunię, Morze Czarne iŚródziemne, Francję, Atlantyk iAnglię zbiory dotarły do szkockiego portu wGreenock. Stamtąd, ulokowane władowniach atlantyckiego liniowca polskiej żeglugi – Batorego – 5 lipca 1940 r. owpół do szóstej rano, wraz ztrzema innymi statkami, opuściły Europę1. Konwojowany przez jednostki należące do Royal Navy, bez szczególnych przygód Batory stanął na kotwicy wporcie Halifax wNowej Szkocji 12 lipca ogodzinie 14.12. Trzy dni później ładunek został przewieziony do liczącej wówczas około 160 tysięcy mieszkańców stolicy Kanady – Ottawy. Ale kiedy wmaju 1945 r. wojna wEuropie dobiegła końca, polskie zbiory nie opuściły Kanady ipozostały tam przez następne 14 lat i8 miesięcy.

Nowe władze wyzwolonej spod okupacji niemieckiej Polski – Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej – zostały uznane przez Rząd Kanady dzień po tym, jak zrobiły to Stany Zjednoczone iWielka Brytania, wpiątek 6 lipca 1945 r. Mogło więc się wydawać, że zbiory bez przeszkód zostaną sprowadzone do kraju. Ajednak ich losy potoczyły się zupełnie inaczej.

Opisując kanadyjską historię arrasów wawelskich ipamiątek historycznych, starałem się więc wyjaśnić, wjakim stopniu postawy ideologiczne, charktery, ambicje polityczne, rozumienie dyplomacji oraz kwalifikacje ludzi, którzy angażowali się wich powrót, zrodziły nieokreślony status naszych skarbów narodowych. Aponieważ sprawę sprowadzenia zbiorów zKanady do kraju Bolesław Bierut przekazał Ministerstwu Spraw Zagranicznych, książka ta jest studium zzakresu dyplomacji wdziałaniu – diplomacy in action.

Wtok naracji wprowadza rozdział naświetlający sytuację, wjakiej podjęto decyzję owywiezieniu zbiorów poza Europę w1940 r., a takżepowody, które skłoniły opiekunów skarbów do ich zatrzymania wKanadzie po zakończeniu wojny wEuropie. Wkolejnych częściach książki zostały opisane działania dyplomacji Polski Ludowej, prowadzące do powrotu zbiorów do kraju wlatach 1946–1961, oraz to, jak nowa służba zagraniczna realizowała politykę iwypełniała funkcje niesuwerennego państwa. Scharakteryzowane zostały także sylwetki szefów resortu, ludzi centrali, poselstwa, wreszcie osób spoza MSZ, które angażowano wsprawę skarbów.

Śledziłem, co miało kluczowe znaczenie dla rozwiązania sprawy powrotu zbiorów, jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych PRL budowało wzajemne stosunki zrządem federalnym wOttawie ijak postrzegało jego dyplomację. Wskazałem również na działania, które stosunki te oziębiały,doprowadzając do tego, że Rząd Kanady wokresie 1947–1956 nie kwapił się, by pomóc władzom PRL wsprowadzeniu zbiorów.

Olosie zbiorów decydowały reprezentujące polskie uchodźstwo władze wLondynie, opiekujący się zbiorami Józef Polkowski, ale isami uchodźcy, emigranci „za chlebem”, przybliżyłem więc także ich stanowiska, postawy, głosy. Opisałem również reakcje MSZ na próby zaangażowania się wsprawę arrasów kardynała Stefana Wyszyńskiego orazprymasa Kościoła rzymskokatolickiego wQuebecu.

Do pracy nad książką zachęcił mnie nie tylko sam temat, ale isprzyjająceokoliczności: od 1997 r. do jesieni 2000 r. przebywałem wOttawie, co ułatwiło mi dostęp do dokumentów zDepartment of External Affairs oraz do prasy kanadyjskiej ipolonijnej. Równie inspirujące okazały się rozmowy zludźmi, którzy byli zaangażowani wsprawę arrasów wOttawie iMontrealu.

Zapoznałem się także zmateriałami zkolekcji Skarby wawelskie wArchiwum Instytutu Polskiego iMuzeum im. Generała Sikorskiego wLondynie. WWarszawie natomiast badałem dokumenty centrali iposelstwa wArchiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Za rozmowy oraz informacje olosach arrasów izbiorów wKanadzie pragnę wyrazić wdzięczność Grażynie iJerzemu Czartoryskim, dr. Andrzejowi Garlickiemu zOttawy, Jesse Flisowi zToronto, Jerzemu Baryckiemu zWindsoru. WWarszawie za pomoc wdotarciu do publikacji źródłowych dziękuję Małgorzacie Kuczyńskiej zAmbasady Kanady idr. Łukaszowi Majewskiemu. Dziękuję za przychylność wopublikowaniu pracy Władzom Wydziału Prawa SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego.

Warszawa, Stary Mokotów, grudzień 2015 r. B.G.

1 Relacje organizatorów ewakuacji: Sprawozdanie pracowników Zamku Królewskiego na Wawelu zewakuacji zbiorów, Ottawa, 30 lipca 1940, w: Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1940 (dalej: PDD 1940), Warszawa 2010, s. 545–548; J.A. Krzywda-Polkowski, ZWawelu do Kanady. Wspomnienia, oprac., wstęp, przypisy iposłowie B. Grzeloński, Płock 2001; B. Treter, Wspomnienia zpodróży zarrasami wawelskimi zKrakowa do Bukaresztu w1939 r., „Ochrona Zabytków” 1961, t. 14, nr 1–2; tenże, Dziennik zBukaresztu. Korespondencja 1939–1940, wyb. i komentarz K. Treterowa, Kraków 1980.

Rozdział I

Z Polski do Kanady 1939–1940

Dyplomacja kanadyjska.

Nic przypadkowego. Nic ulotnego.

Wszystko przemyślane. Wszystko zaplanowane.

B.G.

Podczas ewakuacji wczerwcu 1940r. zzajmowanej przez armię niemiecką Francji do Wielkiej Brytanii premier RP generał Władysław Sikorski osobiście powierzył opiekę nad zbiorami wawelskimi historykowi sztuki zUniwersytetu Jagiellońskiego – dr.Karolowi Estreicherowi, do którego żywił szczególne zaufanie zracji bliskiej znajomości zjego ojcem, profesorem Stanisławem Estreicherem. Po opuszczeniu kraju Estreicher od października 1939r. przebywał wParyżu, gdzie wpierwszej połowie 1940r. zorganizował Biuro Rewindykacji Polskiego Mienia Kulturalnego przy Ministerstwie Prac Kongresowych wcelu gromadzenia informacji olosach polskich dóbr kulturalnych oraz oniemieckich poczynaniach, nastawionych na zagrabianie dzieł sztuki wpodbitych krajach1. Mimo atmosfery ogromnego zagrożenia ichaosu, jaka towarzyszyła przenoszeniu się polskich władz rządowych do Londynu, Estreicher, korzystając zpomocy Stanisława Świerza-Zaleskiego iJózefaKrzywdy-Polkowskiego, szczęśliwie sprowadził zbiory zAubusson, miasta wśrodkowej Francji, do Londynu. WAnglii, będąc nadal odpowiedzialnym za ich bezpieczeństwo, bez wahania za najlepsze rozwiązanie uzna dalszą ich ewakuację. Wprowadzonym od 22 października 1939r.Dzienniku wypadków przedstawił okoliczności, wjakich doszło do podjęcia decyzji owywiezieniu zbiorów zLondynu do Kanady. Pod datą 24 czerwca 1940r. zanotował:

Arrasy przywiezione zostały zkolei irzucone wwielkim salonie ambasady [przy Portland Place 47– B.G.]. WAnglii ich byt jest niepewnym, mówi się ciągle oinwazji, która nastąpi, jak tylko Niemcy uporają się zFrancją. Byłem uStrasburgera [Henryk, minister skarbu wRządzie RP– B.G.]– postanawiamy wywieźć arrasy do Kanady. Rozmowa zRaczyńskim [Edward, ambasador RP wWielkiej Brytanii– B.G.] na ten temat. Starania owizy.

Ijuż następnego dnia zbiory zaczęto starannie przygotowywać do niezwykłej drogi: „Przepakowuję gobeliny. Świerz iPolkowski mają zniemi pojechać do Kanady”2.

Na decyzję wywiezienia zbiorów narodowych niewątpliwie wpłynęła opinia konsula generalnego RP wOttawie Wiktora Podoskiego (1895–1960). Opracowując 7 listopada 1939r. raport dla wyłonionego watmosferze klęski wojennej Rządu RP we Francji, podkreślił on pełen życzliwości stosunek władz kanadyjskich wobec położenia, wjakim znalazło się państwo polskie: „wcałym społeczeństwie tutejszym da się stwierdzić wyraźne poczucie długu moralnego imaterialnego, zaciągniętego wobec Polski. (...) Premier upoważnił mnie do częstych znim kontaktów, zapewniając, że mogę liczyć zawsze na jego pomoc”3.

Kiedy wambasadzie wpośpiechu pakowano obiekty, Raczyński kontaktował się zWysokim Komisarzem (High Commissioner) Kanady akredytowanym przy Dworze św. Jakuba– Vincentem Masseyem, gdyż kompetencje Ambasady RP wLondynie rozciągały się także na terytorium Kanady. Oficjalne stosunki dyplomatyczne na szczeblu poselstw między Kanadą aPolską zostały nawiązane 9 lutego 1942r., choć już wcześniej Polska posiadała placówki konsularne wMontrealu (od 1919), Winnipegu (1920) iwOttawie (1933)4. Spotykając się zMasseym, Raczyński zwrócił się wimieniu Rządu RP zprośbą oprzechowanie polskich zbiorów wKanadzie przez okres wojny. Szczegóły omawianych ustaleń nie są jednak znane, warchiwach brakuje zapisu tej rozmowy– nie wiadomo przede wszystkim, czy poruszono zwładzami Kanady sprawę zawarcia jakiegokolwiek wstępnego porozumienia, dotyczącego zakresu odpowiedzialności rządu federalnego za bezpieczeństwo przesyłanych tam 24 skrzyń zblachy cynkowej i7 cylindrycznych pudeł zawierających bezcenne przecież przedmioty. Bo Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP wLondynie zadepeszowało do Podoskiego dopiero w chwili, kiedy Batory wraz zdrugą jednostką, MS Lewantem (obie czarterowane przez Wielką Brytanię), były już wpół drogi do Halifaxu. Iwtedy polecono Podoskiemu, aby zwrócił się do Secretary of State for External Affairs (sekretarz stanu do spraw zagranicznych) zprośbą opozwolenienawwiezienie do Kanady bez cła pozostające pod opieką Świerza-Zaleskiego iPolkowskiego Polish national art treasures zZamku Królewskiego na Wawelu, wtym królewskie arrasy oraz inne arcydzieła. Ekspediowano także kilka pudeł ztajnymi dokumentami, częściowo pochodzącymi zarchiwów Polskiej Ambasady wLondynie, oraz radiostację dla placówki wOttawie. Zgodę na ten tryb wwozu wydał zastępca Commissioner of Canadian Customs (komisarz do spraw ceł), który dokładnie zaznaczył, że wszystkie przedmioty zostały wpuszczone do Kanady „jako własność polskiego rządu ipozostaną ich własnością”5.

Po wyładowaniu polskich skarbów wporcie będącym sercem stolicy Nowej Szkocji, Halifaxie, iprzewiezieniu ich do Ottawy zostały one złożone wpiwnicy Konsulatu Generalnego przy cichej, rezydencjalnej Stewart st.381. Wdniu 15 lipca opiekunowie skarbów Świerz-Zaleski iPolkowski, którego we Francji wicepremier Stanisław Kot promował na pomocniczego kustosza, trzymając się dyrektyw przekazanych im wLondynie, udali się do Montrealu, gdzie planowano przechowywać zbiory6. Ale po rozmowie zdr. Tadeuszem Brzezińskim (1896–1990), od listopada 1938r. konsulem RP wQuebecu, iradcą Henrykiem Zaniewskim podzielili ich argumenty iodstąpili od pierwotnego planu. Uznali, że „wielki iprzemysłowy Montreal ze swym skupiskiem Niemców, Ukraińców, komunistów iwszelkiego rodzaju mętów miejskich (...) okazał się miastem nieodpowiednim”7.

Zapoznawszy się zopinią Świerza-Zalewskiego iPolkowskiego, Podoski podjął energiczne poszukiwania budynku wOttawie, spełniającego odpowiednie warunki dla niezwykłych zbiorów, wyposażonego wzabezpieczenia przeciwpożarowe, regulator temperatury iwilgotności powietrza. Zaczął od złożenia wizyty dr. Harremu O. McCurry, dyrektorowi Muzeum Narodowego wOttawie. Ten, orientując się, jakimi zasobami lokalowymi dysponuje rząd, doradził Podoskiemu, aby zwrócił się do dr. Gustave’a Lanctota, zastępcy ministra spraw zagranicznych idyrektora National Archives of Canada8. Wdniu 24 lipca Lanctot wrozmowie telefonicznej zaproponował dużą salę wgmachu Public Records Building (Państwowe Archiwa). Wskazany budynek znajdował się już poza miastem, wobrębie Department of Agricultures Experimental Farm (Doświadczalna Farma Ministerstwa Rolnictwa), ibył strzeżony przez posterunki wojskowe. Lokum spełniało także wszelkie warunki wymagane zkonserwatorskiego punktu widzenia do właściwego składowania zbiorów iwzwiązkuztymwciągu tygodnia przewieziono tam polskie skarby. Podoski, co okazało się konieczne, zwrócił się zjeszcze jedną prośbą opiekunów zbiorów, Polkowskiego i Świerza-Zalewskiego, do J.B. Huntera, zastępcy Deputy Minister of Public Works (ministra robót publicznych), odoposażenie pomieszczenia wpółki imetalowe stoły9. Awdniu 1 sierpnia Podoski podziękował Lanctotowi za osobiste zaangażowanie wsprawę iza przychylne stanowisko Rządu Kanady. Pisał: „Polski naród wreszcie będzie miał pamiątki historyczne wbezpiecznym miejscu”,zaznaczając, że:

To zrozumiałe, iż przedmioty, októrych mowa, wżadnej mierze nie obciążą odpowiedzialnością Rządu Kanady, gdyż nie oddano ich wjego ręce. Wręcz przeciwnie, podpisany, jako przedstawiciel Rządu Polski przyjmuję pełną odpowiedzialność za pomieszczenie, jakie zostało oddane do jego całkowitej dyspozycji na okres, wktórym rzeczone przedmioty będą wnim przechowywane. Mam nadzieję, że to porozumienie [arrangement– B.G.], pozostawiając obu zainteresowanym stronom wolną rękę, będzie odpowiadało Pańskiemu Rządowi (...)10.

Lanctot bez jakichkolwiek zastrzeżeń zaakceptował zaproponowane porozumienie inastępnego dnia odpowiedział Podos- kiemu:

Po konsultacji zSekretarzem Stanu zprawdziwą przyjemnością wyznaczyłem miejsce do dyspozycji Pana wbudynku Public Records (...) Przyjmuję do wiadomości Pana oświadczenie [declaration– B.G.], zktórego wynika, że Rząd Polski przyjmuje całkowitą odpowiedzialność [full responsibility– B.G.] na okres, wczasie którego te przedmioty będą pod jego opieką11.

Charakter uzgodnionego przez Podoskiego sui generis porozumienia depozytowego bardzo pozytywnie ocenił Świerz-Zaleski, informując Prezydium Rady Ministrów wLondynie 30 lipca 1940r.: „Zbiory nie zostały oddane na przechowanie czy wdepozyt, aodwrotnie, my otrzymaliśmy salę, mając prawo wkażdej chwili zabrania złożonych przedmiotów, których charakter iwartość nikomu nie jest wiadoma”12.

Początkowo skrzynie, pudła, cały zbiór złożono na podłodze wpustej przestronnej sali na ostatnim piętrze składnicy akt idopiero po wyposażeniu tego lokum wmetalowe półki, stoły, stela- że do rozwieszania tkanin Świerz-Zaleski iPolkowski rozpoczęli ich rozpakowywanie. Obaj byli zgodni, że to „idealne miejsce”, po prostu sanatorium dla dzieł sztuki13.

Na Farmie Doświadczalnej w Ottawie

Od dnia przewiezienia zbiorów do sali na Doświadczalnej Farmie opiekę konserwatorską nad ich stanem nadal sprawowali Stanisław Świerz-Zaleski iJózef Krzywda-Polkowski. Nie będąc pracownikami konsulatu, obaj pozostawali wbliskim kontakcie zkonsulem generalnym, apieniądze na ich skromne pobory asygnował rząd wLondynie, podobnie jak na środki ikonieczne wydatki na konserwację. Przez pierwsze sześć miesięcy pracowali iutrzymywali się z dwóch tysięcy dolarów, które Polkowski otrzymał we Francji na pokrycie kosztów podróży. Rozpakowując przywiezione zbiory, kuratorzy nie stwierdzili poważniejszych uszkodzeń, niemniej podjęli różnego rodzaju zabiegi konserwatorskie izatrudnili na pewien czas do pomocy dwie Polki mieszkające wOttawie: Franciszkę Śliwkę iMarię Kozłowską14.

Tkaniny odkurzono iczyszczono, niektóre wyreperowano, wreszcie podszyto je irlandzkim płótnem, rozwieszano, by porządnie przewietrzyć. Zabytkowe chorągwie nawinięto na specjalnie zamówione bębny, a zbroje, broń i końskie rzędy wyczyszczono, odrzucając „filozofię patyny”. Zakupiono 34 specjalne kufry na wypadek, gdyby zbiory trzeba było ponownie przewozić. Podczas prac konserwatorskich Świerz-Zaleski iPolkowski przeprowadzili spis zebranych eksponatów, porównując go zdokumentacją zabraną zkraju, a takżeztą sporządzoną wAubusson we Francji. Wnowym spisie uwzględniono pozycje, które stanowiły pamiątki historyczne przekazane im przez Karola Estreichera przed wyruszeniem zFrancji wdalszą drogę. Co ważne, stwierdzili też, że liczba obiektów zgadzała się zpoprzednio opracowanymi spisami15. Kiedy uporano się zpierwszymi pracami, uporządkowane polskie wspaniałości mogło obejrzeć jedynie kilku wyższych rangą kanadyjskich przedstawicieli rządowych, gdyż, jak zanotował wdzienniku Estreicher: „Chcą robić wystawę. Sprzeciwiam się temu. Kto wie, jak wypadnie wojna. Arrasy trzeba ukryć, anie robić koło nich reklamę”16.

WOttawie znalazło się 235 obiektów pochodzących zPaństwowych Zbiorów Sztuki– 229 zzamku na Wawelu,6 zzamku wWarszawie, 23 zBiblioteki Narodowej, 7 zZakładów Kórnickich, 10 od osób prywatnych i3 obiekty kościelne pozostające wdepozycie wzbiorach wawelskich17. Wśród tych zKrakowa przywieziono– używając języka ich pierwszego kolekcjonera, króla Zygmunta Augusta– 136 „flandryjskich opon ze złotem albo figurami”, czyli arrasów, atakże „złotogłowe aksamitne iinne obicia jedwabne, iszpalery, kobierce”. Był Szczerbiec, miecz sprawiedliwości, wtórnie koronacyjny miecz królów polskich, datowany na XII/XIII wiek, jedno znielicznych insygniów, które przetrwały po 1795r. Zregaliów zabrano pamiątki po Zygmuncie III Wazie: złoty łańcuch zbarwnymi emaliami, wyjęty zjego trumny, izłoty medal zpopiersiem króla oraz złożonym herbem Polski, Litwy, Szwecji iWazów z1621r. Po Janie III Sobieskim schowano podarunki otrzymane od papieża Innocentego XI za wiktorię wiedeńską– olbrzymią szpadę zpochwą ipasem oraz aksamitny kapelusz zpurpurowego aksamitu, wysadzany perłami układającymi się we wzór gołębicy, mającej wyobrażać Ducha Świętego, wreszcie– ofiarowany królowi przez Ludwika XIV płaszcz Orderu Świętego Ducha.

ZPaństwowych Zbiorów Sztuki zzamku wWarszawie uratowano głównie regalia– ręcznie iluminowany modlitewnik królowej Bony, berło akwamarynowe oprawne wzłoto, szpadę koronacyjną zgłowicą wkształcie orła, a takżełańcuch Orderu Orła Białego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ponadto zastawę srebrną wdwu kasetach.

Znacznie więcej obiektów należało do Biblioteki Narodowej, wśród nich najważniejsze pozostawały 22 rękopisy iluminowane zokresu średniowiecza: powstała wlatach 1113–1116 kronika Galla Anonima oraz spisana na przełomie XII i XIII wieku kronikaWincentego Kadłubka, prócz tego Rocznik świętokrzyski z1112, psałterz zwany floriańskim zok. 1400r. przypisywany królowej Jadwidze inajdawniejszy zabytek prozy polskiej– Kazania świętokrzyskie.

Wzielonej, grubej teczce schowano 49 chopinianów nabytych w1938r. przez polski rząd za sumę 100 000 marek niemieckich, wśród nich 21 rękopisów Chopina: Koncert f-moll, Polonez „Fantazja” iPolonez As-dur. Wraz zrękopisami książnicy narodowej, choć nie były jej własnością, lecz depozytami, znalazły się: psałterz iluminowany zXVI wieku iBiblia Gutenberga odbita wlatach 1453–1455– egzemplarz ten jest jednym z33 papierowych i12 pergaminowych zachowanych Biblii. Ojego niezwykłej wartości świadczy to, że na marginesie jednej zkart odbił się kształt wypadłej wczasie druku czcionki, co umożliwiło uczonym odtworzyć wygląd pierwszej czcionki Gutenberga.

14 grudnia 1941r., po otrzymaniu zgody ministra skarbu wrządzie londyńskim, Strasburgera, Polkowski udał się do Nowego Jorku po część zbiorów, które składały się na ekspozycję imponującego polskiego pawilonu otwartego 3 maja 1939r. na Światowej Wystawie pod hasłem „Świat jutra” (World of Tomorrow) wrozległym Central Parku na Manhattanie18. Po zamknięciu wystawy wkońcu 1940r. kierownictwo polskiego pawilonu pozostawiło eksponaty wNowym Jorku, m.in. wzyskującym wielką renomę Metropolitan Museum of Art, znajdującym się przy rezydencjonalnej części Fifth Avenue. Dyrekcja Muzeum była zainteresowana nabyciem zdeponowanych eksponatów, spośród których „osiem arrasów biblijnych, klejnoty wyrwane znaszego wawelskiego cyklu, osiem pereł zkolekcji smutnego Zygmunta Augusta” zdobiło hall Metropolitan, jak pisał Ksawery Pruszyński wmaju 1939r.19 Władze polskie, co oczywiste, nie rozważały nawet tej propozycji. Polkowski zabierał do Ottawy kolekcję sześciu średniowiecznych zbroi, wtym jedną kompletną zbroję siedemnastowiecznego rycerza ijego rumaka. Pod koniec lutego 1942r. te niezwykłe eksponaty znalazły się już na Farmie, gdzie zostały dołączone do reszty zbiorów.

Karol Estreicher, podróżując od 1 listopada 1942 do 22 kwietnia 1943r. po Stanach Zjednoczonych iKanadzie (premier Sikorski polecił mu wybadać nastroje panujące wkręgach uchodźców piłsudczykowskich, uniwersyteckich iliterackich), zbierał także informacje ozrabowanych przez Trzecią Rzeszę wokupowanej Europie dziełach sztuki do przygotowywanej „Czarnej Księgi”. Wtym celu spotkał się wWaszyngtonie zkuratorem Nationnal Gallery Johnem Walkerem III, wybitnym ekspertem wdziedzinie malarstwa irzeźby europejskiej. Audając się wkońcu grudnia 1942r. do Ottawy, Estreicher złożył wizytę dyrektorowi tamtejszej Narodowej Galerii– McCurry’emu. Wówczas też komunikował się zeŚwierzem-Zaleskim iPolkowskim: „Całe popołudnie zZaleskim. Atmosfera Wawelu”. Do Polkowskiego, co także odnotował wdzienniku, najpierw telefonował, anastępnie wspólnie udali się na Farmę Eksperymentalną: „Rano zwiedzanie arrasów. Pracownia. Skrzynie na arrasy. Kufry. Nigdy się tak dobrze nie działo arrasom”20.

Zbiory jeszcze pozostają

Po odwołaniu Podoskiego, od 1 listopada 1944r. placówką– już podniesioną do rangi poselstwa– kierował Wacław Babiński. Urodzony w1887r. wWarszawie, doktor ekonomii zdyplomem Uniwersytetu wMonachium, wlatach 1915–1917 sekretarz prezydenta Warszawy, aod 1917 do 1918 dyrektor kancelarii wgabinecie cywilnym Rady Regencyjnej. Wgrudniu 1918r. Babiński został zatrudniony wMinisterstwie Spraw Zagranicznych. Brał udział wpracach konferencji pokojowej wParyżu w1919r., apo jej zamknięciu związał się zesłużbą konsularną MSZ. Naczelnik, wicedyrektor, dyrektor Departamentu Konsularnego, stanowiącego fundament polskiej służby konsularnej, od początku charakteryzującej się wysokim stopniem profesjonalizmu. Wlatach 1929–1931 poseł wBelgradzie, od czerwca 1931r. wHadze, apo inwazji Rzeszy hitlerowskiej na Holandię w 1940r. placówką tą kierował przy rządzie królewskim wLondynie, łącząc swoje obowiązki zfunkcją zastępcy sekretarza generalnego MSZ.

Babiński, analizując sytuację międzynarodową,przewidywał, że tak upragnione zakończenie wojny nie przyniesie Polsce niepodległości. Wskazywało na to zainstalowanie wlipcu 1944r. wLublinie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, quasi-rządu wykreowanego przez Józefa Stalina, klęska powstania warszawskiego oraz przekształcenie się PKWN wRząd Tymczasowy, który 5 stycznia Związek Sowiecki uznał za Rząd RP inawiązał znim stosunki dyplomatyczne. Bez złudzeń oceniał ustalenia Franklina D. Roosevelta, Winstona Churchilla iJózefa Stalina wTeheranie iJałcie. Przewidywał, że wokrojonym terytorialnie kraju konsekwentne posunięcia Kremla będą prowadzić do radykalnej zmiany ustroju polityczno-gospodarczego iprzyjęcia sowieckiej koncepcji własności– nacjonalizacji21. Nie miał także złudzeń co do charakteru polityki Kremla wobec narodu polskiego, jego historii i spuścizny kulturalnej. Zdawał sobie jednocześnie sprawę, że to na niego spadnie odpowiedzialność za dalsze losy zbiorów narodowych, albowiem już jego poprzednik, konsul generalny Podoski, otrzymał 6 listopada 1941r. od ministra skarbu Henryka Strasburgera telegram, wktórym autor podkreślał, że:

Wporozumieniu zMinistrem Spraw Zagranicznych [Edwardem Raczyńskim, kierownikiem resortu– B.G.] zarządzam: Skarbiec wawelski wKanadzie powinien aż do końca wojny być przechowywany poufnie jako depozyt, który wkażdej chwili można wycofać. Przedmioty nie powinny być wystawiane, nie należy onich pisać aż do końca wojny. Są zbyt cenne, aby wokoło nich robić jakąkolwiek propagandę22.

Polkowskiemu iŚwierzowi-Zaleskiemu nowa sytuacja polityczna rysującej się na mapie politycznej „demokratycznej” Polski narzucała szereg problemów, w tym także natury osobistej (czy powracać do kraju?), najważniejszą niewiadomą pozostawały jednak decyzje Londynu wsprawie skarbów. Czy będzie bezpiecznie odesłać je zpowrotem do Polski wyzwalanej spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną, co ułatwiało polskim komunistom instalowanie nowego systemu politycznego? Po przedstawieniu przez prasę kanadyjską ustaleń ze spotkania wJałcie, 20 lutego 1945r. dwaj kustosze zwrócili się do Babińskiego, aby poznać jego stanowisko. Dowiedzieli się wówczas, że Adam Tarnowski, od 29 listopada 1944r. minister spraw zagranicznych, przesłał mu już „pewne instrukcje”, zgodnie zktórymi miał „zabezpieczyć archiwa, materiały szyfrowe, pieniądze” i„przygotować zbiory do ukrycia”, jako „depozyt konieczny” (necessary deposit) na czas stabilizowania się sytuacji politycznej wkraju23. Polkowski nie wykluczał wówczas, że narzucony rząd komunistyczny nie zawaha się wywieźć zbiorów do Moskwy; nawiązywał w ten sposób do sytuacji po trzecim rozbiorze, po unicestwieniu Polski iabdykacji Stanisława Augusta, kiedy to rozpoczęła się systematyczna grabież polskiego mienia państwowego, nieraz całych kolekcji dzieł sztuki, zabytków, dużych bibliotek iarchiwów. Dlatego odrodzona w1918r. Polska znalazła się jako państwo wosobliwych wprost warunkach, nie posiadała bowiem żadnych muzeów, żadnych zbiorów artystycznych24. APolkowski doskonale pamiętał, że Rzeczpospolita niewiele odzyskała dóbr kultury od Rosji Sowieckiej, pomimo umów zawartych po wojnie 1920r.25 Ta wiedza dyktowała mu ostrożne zachowanie, prosił więc Babińskiego, by ten natychmiast porozumiał się zLondynem iuzyskał „odpowiednie instrukcje izgodził się, bym na tę decyzję nie czekając, przygotował, co potrzeba, do ukrycia, dając mi wtym względzie wolną rekę”.

Zdecydowanie opowiadając się za przechowywaniem zbiorów wKanadzie do czasu, kiedy wPolsce zacznie klarować się sytuacja polityczna, Polkowski odwoływał się do swoich doświadczeń życiowych. Rosję iRosjan poznał dobrze. Po ukończeniu szkoły technicznej wWarszawie w1905r., mając 17 lat wyjechał do Smoleńska, anastępnie do Moskwy, gdzie trafił do domu Aleksandra Lednickiego, uznanego adwokata i polityka, chętnie wspierajacego uzdolnioną młodzież polską. Polecony przez Lednickiego, Polkowski znalazł się wrenomowanej, będącej ówczesnie w„wielkim rozkwicie”, Szkole Przemysłu Artystycznego Strogonowa, apo jej ukończeniu, mającrekomendację Stanisława Noakowskiego, kształcił się wAkademii Malarstwa, Rzeźby iArchitektury im. Katarzyny Wielkiej, którą ukończył, zdobywając dyplom architekta. Powołany do armii carskiej, służył od 1911 do wiosny 1914r. wChrabinie. Po krótkim pobycie wWarszawie jesienią tego samego roku został wysłany na front kaukaski. Stamtąd, ciężko ranny, zostałewakuowany do Rostowa nad Donem. Przewrót bolszewicki, jak wspominał, miał „możność wyczuć na własnej skórze”. Zwolniony ze służby wiosną 1918r., przyjechał do Warszawy. Po tych doświadczeniach doskonale się orientował, jak różne środowiska odnoszą się do sprawy odrodzenia państwa polskiego. Aloysius Balawyder, który prowadził znim rozmowy, zapisał, że „nie obawiał się on Rosjan ztego powodu, że byli komunistami, ale dlatego, że byli Rosjanami”26.

Stanisław Świerz-Zaleski prezentował odmienny punkt widzenia. Uważał mianowicie, że Kreml na tak radykalny krok sobie nie pozwoli izbiory po powrocie zKanady do Polski wrócą na swoje miejsce, by służyć narodowi polskiemu. Wyśmiewał przekonanie Polkowskiego okonieczności ukrycia zbiorów wKanadzie, krytykował wposelstwie ikręgu znajomych, co spowodowało, że Polkowski zaczął w„nim podejrzewać sympatyka Bolszewizmu”. Ostatecznie jednak, ponieważ brak współpracy z Polkowskim oznaczał brak wypłaty uposażenia,wciągu dwóch dni, od 21 do 22 lutego, Polkowski i Świerz-Zaleski wyselekcjonowali „te rzeczy, które ze względu na swoje wartości historyczne ipamiątkowe wżadnym wypadku nie powinny wpaść wręce bolszewickie”, tj. przede wszystkim Szczerbiec, miecz iberło koronacyjne Stanisława Augusta, kroniki Galla iKadłubka, Kazania świętokrzyskie, Psałterz floriański, modlitewnik Bony, Biblie Gutenberga, rękopisy Chopina iniektóre drobniejsze przedmioty. Po spakowaniu tych obiektów do dwóch metalowych skrzyń Polkowski przemycił je, wywożąc zFarmy Doświadczalnej idołączając do prywatnych zbiorów ambasadora Raczyńskiego ijego brata Rogera, jako niepodlegających kontroli służby pilnującej budynku archiwum. 2 marca 1945r. kufry trafiły do oddziału Bank of Montreal (Banku Montrealskiego), zajmującego klasycystyczny gmach wcentrum Ottawy przy ulicy Sparks–tam umieszczono je wskarbcu. „Wten sposób ślady tych dwóch kufrów zostały do pewnego stopnia zatarte”27.

Warunki oddania wdepozyt kufrów wywiezionych zFarmy Polkowski omawiał zmenedżerem Walterem R. Creightonem, „wielkim przyjacielem Polski”, już 23 lutego. Wtedy też Polkowski zaakceptował zaproponowane rozwiązanie, że deponentami kufrów wskarbcu zostaną– on sam iStanisław Świerz-Zaleski. Onaczało to, że obaj działać będą jako osoby prywatne bez tytułu urzędowego, lecz wcharakterze łącznych deponentów. Tę formułę przyjęto zaradą Creightona, który twierdził, że powinni je złożyć „nie jako własność rządową, ajako prywatną, co zabezpieczy je od wydania bez naszej zgody”. Obaj także otrzymali po egzemplarzu zawartej umowy28. Tym samym depozyt ten nie mógł być wydany bez pisemnego upoważnienia obu stron oraz bez zwrócenia wszystkich odnośnych pokwitowań, jakie zostały wystawione. Choć Bank zarejestrował depozyt jako wspólną własność Polkowskiego iŚwierza-Zaleskiego,było jednak oczywiste, że deponując kufry, nie byli oni prawowitymi właścicielami ich zawartości, gdyż nigdy nie nabyli ich ani od rządu polskiego, ani od żadnego innego podmiotu mogącego dysponować prawem własności.

Dwa dni później, 4 marca 1945r., wMontrealu działacze Kongresu Polsko-Kanadyjskiego, podzielając stanowisko konsulatu, zorganizowali wsali Domu Polskiego Towarzystwa Orła Białego zgromadzenie protestacyjne przedstawicieli iczłonków wszystkich organizacji polonijnych. Charakter jego iatmosferę określiło wystąpienie cieszącego się wśród wychodźstwa autorytetem konsula Tadeusza Brzezińskiego, który wygłosił płomienną mowę patriotyczną, odnoszącą się do polityki dwóch sojuszników Polski. Przypomniał, jakie to obietnice złożyła Polakom Wielka Brytania wsierpniu 1939r. Podkreślił ofiarny udział żołnierzy polskich wtoczących się zmaganiach wojennych przy boku aliantów oraz dramat walczącej Warszawy w1944r. Odczytując ustępy zKarty Atlantyckiej, wskazał, że zostały one przekreślone przez ustalenia Franklina D. Roosevelta, Winstona Churchilla iJózefa Stalina podjęte wTeheranie iJałcie29.

Podzielając wpełni pogląd Brzezińskiego, że narzucony przez Stalina rząd wWarszawie wzmacnia swoją pozycję, Babiński za najrozsądniejsze uznał jak najszybsze ulokowanie kolejnej części kolekcji na terenie prowincji Quebec, wktórymś zlicznych klasztorów, raczej żeńskim, doktórego dostępbyłtrudniejszy. Tym bardziej że 7 marca „nadeszło polecenie zLondynu, by zbiory bezwarunkowo gdzieś ukryć”30. Decydując się na ukrycie zbiorów ilicząc się zmożliwością nacisków, by oddać je nowym polskim władzom, oraz wiedząc, że fakt wywiezienia skarbów z Farmy Doswiadczalnej bardzo prędko się wyda, co może się skończyć poszukiwaniami nawet zpomocą policji, Polkowski postanowił zbiory rozproszyć. Plan ten zatwierdził Babiński. Polkowski udał się więc do Montrealu itam podjął działania prowadzące do ukrycia pozostałej części zbiorów. Pomocnym wtym względzie był konsul honorowy RP wQuebec City, mający szerokie znajomości dr Tadeusz Poznański, który skontaktował się zprymasem, kardynałem Jeanem-Marie-Rodrigue’em Villeneuve’em iza jego zgodą największa część zbiorów, wtym arrasy, mogły zostać przewiezione do Quebecu.

Po powrocie do Ottawy Polkowskiemu pozostało już jedynie wywiezienie zbiorów zDoświadczalnej Farmy, tak by nie zorientowali się pilnujący jej strażnicy. Oto jak opisał tę operację:

Zbiory spakowano w33 kufrach ijednej specjalnej wielkiej skrzyni, wszystkie te kufry polecono pewnej firmie przewozowej zabrać na skład, anastępnie po paru dniach polecono tej firmie przewieźć do pewnej firmy przewozowej wMontrealu dla delegata na zjazd Komisji Nauk wAmeryce Dr. Świerz-Zalewskiego, który miał je tam odebrać, resztę, to jest 9 kufrów zatrzymano na razie wtym samym składzie wOttawie. 14 maja kufry zostały przewiezione do Montrealu specjalnym wozem ciężarowym tej firmy. 21 maja Świerz wraz ze mną odebrał kufry ze składu wMontrealu, załadowano je na wóz innej firmy przewozowej iwysłano do jej składów do Quebecu na imię Intendenta klasztoru Redmptorystów wSt. Anne de Beaupre, który odebrał je izaładował na wóz ciężarowy należący do klasztoru itam je przewiózł31.

Kiedy 21 maja pakunki dotarły na miejsce, drewnianą skrzynię i23 kufry zarrasami złożono wdwóch dużych pomieszczeniach, zabezpieczonych przed ogniem, i zdobrą wentylacją. Klasztor był oddalony o35 km na wschód od stolicy prowincji, Quebec City. Po otrzymaniu od Świerza-Zaleskiego iPolkowskiego wykazu pozostawionych wklasztorze obiektów Babiński ograniczył do nich dostęp. Poza przełożonym zakonu, ojcem Leonem Laplante, obaj kustosze, chcąc doglądać zbiorów, za każdym wejściem musieli posiadać pisemną zgodę Babińskiego32.

Po zapoznaniu się zwarunkami 6czerwca Babiński polecił kustoszom zdeponować następne 8 kufrów (zawierających głównie militaria: zbroje, tarcze, hełmy ikońskie rzędy) już wsamej Ottawie, wklasztorze Precious Blood (Przenajświętszej Krwi) przy Echo Drive 774)33. Przyjęcie skarbów pokwitowały dwie zakonnice oraz Świerz-Zaleski iPolkowski. Dokument ów został sporządzony wdwóch egzemplarzach; jeden znich, wręczony przez Polkowskiego, zatrzymał Babiński wraz ze spisem przedmiotów. Do kufrów, po podaniu ustalonego hasła– „Matka Boska Częstochowska”, poza Polkowskim iŚwierzem-Zaleskim akces miał także sekretarz poselstwa RP Adam Żurowski. Na Farmie pozostało niewiele przedmiotów omniejszej wartości historycznej. Było to 20 obiektów, przeważnie gobeliny idywany oraz kilka obrazów imilitariów.

Rozlokowanie skarbów wczterech różnych miejscach zostało przeprowadzone przez Babińskiego, Świerza-Zaleskiego iPolkowskiego, jeszcze zanim wMoskwie doszło do ustaleń pomiędzy komunistami opierającymi się na decyzjach Stalina oraz politykami związanymi zRządem RP wLondynie, współtworzącmi zapowiedziany wJałcie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (TRzJN). Wywożąc zbiory zbudynku archiwum, cała trójka działała więc zgodnie zprawem jako oficjalni przedstawiciele legalnego Rządu RP, odpowiadający za opiekę, ściślej: za stan przywiezionych do Kanady przedmiotów ipamiątek narodowych, awświetle dokumentów nigdy nie nabyli prawa ich własności.

Powołanie przez Bolesława Bieruta 28 czerwca 1945r. TRzJN spowodowało uznanie go de iure 5 lipca 1945r. przez Wielką Brytanię iStany Zjednoczone. WOttawie poseł Babiński, spodziewając się cofnięcia uznania dla Rządu RP, donosił otym 29 czerwca do Londynu, próbował zarazem powstrzymać premiera Kanady Mackenzie Kinga od zbyt szybkiego uznania rządu wWarszawie. Jednak już 6 lipca Norman Robertson, przyjmując Babińskiego, poinformował go opostanowieniu swojego rządu iprzesłaniu stosownego telegramu do Edwarda Osóbki-Morawskiego:

Rząd Kanady przyjął do wiadomości fakt utworzenia dnia 28 czerwca 1945 Polskiego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej– pisał premier W.L. Mackenzie King– ijego uznania przez rządy, które brały udział wkonferencji krymskiej. Mam zaszczyt zakomunikować, że Rząd Kanady, pragnąc utrzymać serdeczne stosunki znarodem polskim, jest gotów nawiązać stosunki dyplomatyczne zPolskim Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej ipoczynić przygotowania do wymiany przedstawicieli dyplomatycznych34.

Tego samego dnia ouznającej TRzJN decyzji Rządu Kanady biuro premiera poinformowało prasę.

Po spotkaniu zRobertsonem Babiński przesłał długą notę do ministra spraw zagranicznych Louisa Saint Laurenta, w której komunikował, że nowy rząd nie jest suwerenny, a on samodmawia złożenia funkcji poselskiej. Zapowiedział, że zrobi to jedynie zwolniony przez Rząd Polski wLondynie, zatem„ktokolwiek będzie rościł sobie pretensję do moich funkcji, musi być uznany uzurpatorem”35. Postępując podobnie jak Wielka Brytania iStany Zjednoczone, Rząd Kanady działał wprzekonaniu, że kroki jego są zgodne zpostanowieniami jałtańskimi dotyczącymi Polski, októrych został poinformowany przez Commenwealth Office, oraz że to posunięcie otworzy Polsce drogę do uzyskania statusu członka założyciela Narodów Zjednoczonych36. Ale tego samego dnia Edward Raczyński złożył notę do Rządu Wielkiej Brytanii, zawierajacą protest przeciwko pogwałceniu praw narodu polskiego. Podkreślono wniej, że: „Wojna rozpoczęta wobronie nienaruszalności iniepodległości Polski zakończyła się pozbawieniem Polski niepodległości ioddaniem kraju pod panowanie obcego mocarstwa. Wtych warunkach ani ja, ani mój rząd nie możemy uznać faktów dokonanych wPolsce inarzuconych jednostronnie”37.

Po wycofaniu uznania dla Rządu RP Babińskiemu pozostało już tylko złożenie pożegnalnej wizyty premierowi Mackenzie Kingowi, co też zrobił 18 lipca. Misja placówki dobiegła końca. Robertson zadeklarował udzielenie Babińskiemu ipozostałym pracownikom poselstwa azylu oraz pomocy wznalezieniu pracy, ale wzamian oczekiwał niepodejmowania na terytorium Kanady działalności wymierzonej przeciwko rządowi warszawskiemu. Babiński zdecydował się pozostać zrodziną wKanadzie, nie przyjął jednak obywatelstwa kanadyjskiego i przez wiele lat musiał co roku występować owizę pobytową, aż wreszcie tego zaniechał. Po zamknięciu placówki Babiński wykładał przez rok (1946/1947) na Uniwersytecie Ottawskim teorię ipraktykę dyplomatyczno-konsularną oraz historię dyplomacji, a po zakończeniu zajęć przeniósł się na stałe do Montrealu, gdzie już wcześniej zamieszkała jego żona ztrójką dzieci. Tamzwiązał się zinstytucjami edukacyjnymi: Uniwersytetem Montrealskim oraz Commission des Écoles Catholiques – Comité des Néo-Canadiens. Nie zaniechał jednak– wraz zbyłym ambasadorem wTokio (1937–1941), Moskwie (IV1942–1943), ministrem spraw zagranicznych (14VII 1943–24 XI 1944) Tadeuszem Romerem iTadeuszem Brzezińskim– prac na rzecz Polonii, pełniąc funkcję przedstawiciela władz Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego na Kanadę38.

1 Por. K. Estreicher jr, Dziennik wypadków, t. 1: 1939–1945, Kraków 2001, s.780.

2 Tamże, s.188–189, 194–195, 203–204 oraz wspomnienie Edwarda Raczyńskiego, Wsojuszniczym Londynie, Londyn 1974, s.86–87.

3 Raport konsula generalnego wOttawie, 7 XI 1939, w: PDD 1940, s.310.

4 High Commissioner (Wysoki Komisarz)– tytuł nadawany szefom placówek wstosunkach między krajami Brytyjskiej Wspólnoty Narodów; por. A. Balawyder, The Odyssey of the Polish Treasures, Antigonish, N.S. 1978, s.20; B.Grzeloński, Wizyta Władysława Sikorskiego wOttawie, „Polski Przegląd Dyplomatyczny” 2203, t. 3, nr 4, s.105–119.

5 Pisma W. Podoskiego do Secretary of State for External Affairs z24 VI i11 VII 1940, National Archives of Canada, Ottawa, ON (dalej: NAC), RG 25, File 837–840, Vol. 2803; por. także list L.F. Jacksona do H.L. Keenleyside’a, 16 VII 1940: the goods being entered as the property of the Polish Government and to remain their property, w: A. Balawyder, The Odyssey of the Polish Treasures, dz. cyt., s.90.

6 J.A. Krzywda-Polkowski, ZWawelu do Kanady, dz. cyt., s.111.

7 Sprawozdanie, 30 VII 1940, PDD 1940, s.547.

8 A. Balawyder, The Odyssey of Polish Treasures, dz. cyt., s.31.

9 Podoski do J.B. Huntera, 27 VII 1940, za: tamże, s.90–91.

10 Podoski do G. Lanctota, 1 VIII 1940: It is understood that the articles in question will no way involve the responsibility of the Canadian Government, since they have not been placed in its hands, NAC, RG 25, File 2803.1, Vol. 837–40; za: A. Balawyder, The Odyssey of the Polish Treasures, dz. cyt., s.91.

11 Lanctot do Podoskiego, 2 VIII 1940; za: tamże.

12 Sprawozdanie, 30 VII 1940, PDD 1940, s.548.

13 J.A. Krzywda-Polkowski, ZWawelu do Kanady, dz. cyt., s.111; oświadczenie Świerza-Zaleskiego wsprawie dzieł sztuki Zamku Królewskiego na Wawelu, Ottawa, 1946, Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Warszawa (dalej: AMSZ), z. 9, w. 65, t. 829.

14 Estriecher, oglądając stan zbiorów 19 III 1940r. we Francji, zanotował, że jedynie 9 gobelinów uległo małym uszkodzeniom, poza tym wszystko inne pozostało wdobrym stanie; Estreicher jr, Dziennik wypadków, dz. cyt., t. 1, s.129; J.A. Krzywda-Polkowski, ZWawelu do Kanady, dz. cyt., s.111–112; K.Egan, The Amazing Saga of Poland’s Treasure, „The Citizen’s Weekly”, 29 VIII 1999, C7-C-10.

15 J.A. Krzywda-Polkowski iS. Świerz-Zaleski, Sprawozdanie zprac przy konserwacji zbiorów wawelskich do Prezydium Rady Ministrów wLondynie (przez ręce Pana Ministra W. Folkierskiego), Ottawa, 10 II 1941; za: Archiwum Instytutu Polskiego i