Do mnie, dzieci wdowy. Wolnomularze na Kielecczyźnie od XVIII do XXI wieku - Bożena M. Dołęgowska-Wysocka - ebook
NOWOŚĆ

Do mnie, dzieci wdowy. Wolnomularze na Kielecczyźnie od XVIII do XXI wieku ebook

Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

0,0

Opis

Do mnie, dzieci wdowy. Wolnomularze na Kielecczyźnie od XVIII do XXI wieku

Historia wolnomularstwa na Kielecczyźnie to fascynująca opowieść o ludziach, ideach i wydarzeniach, które przez ponad dwa stulecia pozostawały często na marginesie oficjalnej historiografii. Bożena M. Dołęgowska-Wysocka przedstawia pierwsze tak obszerne opracowanie poświęcone działalności masonów w tym regionie – od XVIII wieku aż po czasy współczesne.

Autorka, opierając się na materiałach archiwalnych, źródłach historycznych i wieloletnich badaniach, odtwarza dzieje lóż wolnomularskich, przedstawia sylwetki ich członków oraz ukazuje wpływ masonerii na życie społeczne, kulturalne i polityczne Kielecczyzny. Książka rzuca nowe światło na lokalną historię, oddzielając fakty od narosłych przez lata mitów i stereotypów.

 

To wartościowa lektura zarówno dla badaczy dziejów wolnomularstwa, regionalistów i historyków, jak i dla wszystkich czytelników zainteresowanych historią Polski oraz rolą tajnych stowarzyszeń w kształtowaniu nowoczesnego społeczeństwa. Dzięki przystępnemu językowi i bogatemu materiałowi źródłowemu publikacja stanowi cenne kompendium wiedzy o jednym z najmniej poznanych rozdziałów historii Kielecczyzny.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 55

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Przedmowa

Z Siostrą Mirką znamy się już dobrych kilka lat, poznaliśmy się, z tego co pamiętam, podczas „ekumenicznego” spotkania przy kawie przedstawicieli kilku polskich obediencji w jednej z kieleckich restauracji w styczniu 2014 roku, dzień po wykładzie Mirki o wolnomularstwie na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Spotykaliśmy się również później podczas zebrań Instytutu Sztuki Królewskiej, świeckiego stowarzyszenia stworzonego przez sympatyków wolnomularstwa, „światowych” i inicjowanych, pragnących przyczynić się do popularyzacji wiedzy o tym ruchu wśród naszego społeczeństwa. Udało mi się też bywać gościem na pracach Sz∴L∴ Gaja Aeterna, w której S∴ Mirka pracowała. Wspominam te momenty do dziś bardzo miło, zresztą podobnie jak wszystkie późniejsze wizyty Mirki w Kielcach oraz jej piękne, pamiętne wystąpienie podczas prac kieleckiego warsztatu 20 listopada 2021 roku.

Mirka zawsze czuła się silnie związana z Ziemią Kielecką, co przypominała przy każdej możliwej okazji, mimo że już od lat mieszka gdzieś hen, na północy (tak, tak, w Warszawie). Bardzo się cieszę, że to właśnie ona zdecydowała się na zebranie tych wszystkich informacji zamkniętych w niniejszym opracowaniu — bo któż by to zrobił lepiej, jak nie masonka z niemal 30-letnim stażem, a zarazem dziennikarka o doskonałym warsztacie i niebywałej lekkości pióra, do tego całym sercem kochająca Kielecczyznę? Z wielką przyjemnością przeczytałem nadesłany mi materiał. Jest wyjątkowo rzetelny. Skoro zaś mam zaszczyt i przyjemność popełnić kilka słów wprowadzenia, popychany historiozoficznym imperatywem ograniczę się jedynie do uzupełnienia go o kilka faktów dla dopełnienia obrazu współczesnego kieleckiego wolnomularstwa, pięknie namalowanego przez Mirkę. Zdaję sobie równocześnie sprawę, że po barbarzyńsku wyprzedzam chronologię tekstu, ale czytelnicy i autorka mi to jakoś, mam nadzieję, wybaczą.

W roku 2014, gdy w Kielcach pojawiały się pierwsze masońskie jaskółki, w loży Konstytucja 3 Maja zakonu Le Droit Humain na dalekiej północy od jakiegoś czasu pracowała już dwójka kieleckich wolnomularzy, do której chwilę później zaczęli dołączać kolejni, wszyscy z solidnym postanowieniem zapalenia w przyszłości świateł warsztatu w mieście rodzinnym. Czekać nie trzeba było długo. Co prawda wspominana przez autorkę wystawa w kieleckim Muzeum Dialogu Kultur zdążyła się zakończyć, ale już miesiąc później, 2 lutego 2016 r. odbyło się pierwsze spotkanie trójkąta wolnomularskiego Michał Tokarzewski-Karaszewicz. Wzięły w nim udział cztery osoby, w tym Małgorzata i Witold Sokałowie oraz piszący te słowa i jego małżonka Katarzyna. Spotykaliśmy się w... studio fotograficznym Kasi. Wspominam ten partyzancki klimat do dziś. Udzielił się on zresztą szybko kolejnym osobom, bo już 8 kwietnia 2017 roku siedmiu mistrzów z towarzyszeniem czeladników i uczniów zapalało światła regularnej Szanownej Loży Michał Tokarzewski-Karaszewicz w Kielcach. Udało nam się wreszcie to, czego nie udało się dokonać naszym poprzednikom w roku 1821. W chwili obecnej (czyli w roku 2023) loża liczy już kilkunastu mistrzów, kolejni wolnomularze w stopniach czeladnika i ucznia odliczają dni do swoich podwyżek i podniesień.

Wiatr dziejowy jednak nigdy nie przestaje wiać. 3 lutego 2023 roku ścieżki zakonu Le Droit Humain i naszej loży rozeszły się z powodów poważnych i uzasadnionych. Siostry i Bracia z kieleckiego warsztatu jednogłośnie postanowili opuścić DH i kontynuować prace loży poza jego strukturami, zachowując jednak w sercach mnóstwo ciepłych wspomnień i braterskich uczuć wobec wielu wspaniałych osób, spotkanych na wolnomularskiej drodze w Le Droit Humain w ciągu tych kilku lat.

Historia pisze się dalej.

Dziękujemy Ci za tę książkę, S∴ Mirko.

B∴Marek Wrona

Czcigodny Mistrz

Szanownej Loży

Michał Tokarzewski-Karaszewicz

na Wschodzie Kielc

Wstęp

Masoneria, zwana po polsku wolnomularstwem, czyli dyskrecjonalny ruch etyczno-filozoficzno-dobroczynny, zawitała do I Rzeczpospolitej w latach 20-tych XVIII wieku, czyli zaledwie kilka lat po tym, jak ukonstytuowała się formalnie masoneria angielska (1717). W ciągu kilkudziesięciu lat powstało w Polsce wiele lóż — od Warszawy po Poznań, od Wilna po Lublin, od Krakowa po Radom. Kielc na tej liście nie ma, choć loża — Gwiazda Nadziei — była w zamierzeniach kieleckich braci. Nie znaczy to wcale, że na Kielecczyźnie nie działało wielu znamienitych wolnomularzy. O niektórych zechcę tu napisać. Dodam na wstępie, że sama od 29 lat należę do masonerii. Należał także do niej zmarły 4 lata temu mój mąż Adam Witold z Odrowążów Wysocki. Jesteśmy także z tym pięknym regionem Polski związani: Adam poprzez swój stary ród Odrowążów, ja mam swój dom rodzinny w Czerwonej Górze kolo Chęcin i jestem absolwentką Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Kielcach.

Na początku zacytuję za Stanisławem Małachowskim-Łempickim(Zarys historii wolnomularstwa polskiego, w: Wolnomularstwo w świetle encyklopedyj, Warszawa 1934) ważne słowa o naturze wolnomularstwa światowego: „Wybitny pisarz wolnomularski XVIII-go stulecia Ignacy Fessler nazywa wolnomularstwo światłem, które nas prowadzi, sznurem, który czyny nasze reguluje, ogniwem, które nas w łączności z wszystkimi ludźmi utrzymuje, sztuką stania się dobrym i doskonałym. Celem zaś wolnomularstwa, według regulaminu loży Tarcza Północna na Wschodzie Warszawy z 1784 r., jest udoskonalenie człowieka pod każdym względem: w porządku społecznym, ćwicząc go w cnotach obywatelskich i naginając jego wolę do przyzwoitości i rozsądnej karności; w porządku moralnym, rozwijając jego zdolności umysłowe i zmysłowe. Świateł, których jest skarbnicą, udziela stopniowo z przyborem alegorii, pożytecznej tajemniczości i z majestatem symboliki. Rozwija zdolności człowieka, dostarczając mu sposobności ćwiczenia ich; w tym celu urządza czynności loży w ten sposób, że do prac czysto wolnomularskich łączą się inne prace, zdolne wykształcić dobry smak i talent. Wszystkie nauki, wszystkie sztuki, wszystko co piękne i uczciwe, może być omawiane w loży i ma prawo do jej studiów i badań”.

Działające w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej loże wolnomularskie miały początkowo ściśle elitarny charakter. Ich członkami byli panujący, magnaci, biskupi, później także wybitni działacze polityczni i gospodarczy, szlacheccy i mieszczańscy, czyli tzw. stan trzeci. Wolnomularstwo poprzez swoich członków wywierało istotny wpływ na sprawy państwowe i ideologiczne, przyczyniając się do rozpowszechnienia idei egalitarnych i rozszerzenia znaczenia pojęcia narodu. W samym Sejmie Wielkim, jak wyliczył historyk wolnomularstwa prof. Ludwik Hass, było wolnomularzy 22 procent! „Nabyta w lożach umiejętność formułowania myśli i występowania z argumentacją zdolną, jeśli nie przekonać, to przynajmniej przeciągnąć na swoją stronę słuchaczy, pomagała w zdobywaniu popularności wśród braci szlacheckiej” (Ludwik Hass, Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie 1721–1821, PIW Warszawa 1980).

Pan na Chlewiskach

— Na tej sali będzie bufet — dobiegł mnie głos z sąsiedniego stolika, przy którym siedziało kilka eleganckich młodych pań. Elegancja była typu służbowego. „Piar albo marketing” — pomyślałam. Panie uzgadniały menu dla konferencji na 100 osób.

—Tu będzie bufet, z piwem. A inne alkohole? — pytała pani od pałacu. — Wino i wódka do konsumpcji na stołach. Oczywiście nie od rana — odpowiedziała pani od organizacji konferencji. Potem było też o pałacowych termach i basenie. O koniach do przejażdżek nic nie usłyszałam, pewnie kongresowicze mają konie wyłącznie mechaniczne.

Stolik znajdował się w zabytkowym wnętrzu term, części Pałacu Odrowążów w Chlewiskach k. Szydłowca. Ja, jako drugie pokolenie inteligencji z rodowodem robotniczo-chłopskim, wżeniłam się w ród Odrowążów, ale tych dawno zbiedniałych. Herb noszą już tylko na sygnetach, a w rodzinnych archiwach przechowują pożółkłe i podziurawione (przez myszy?) papiery. Są rzecz jasna także portrety przodków w oleju, na czele ze św. Jackiem Odrowążem,założycielem polskich oo. dominikanów i błogosławionym Iwo Odrowążem, biskupem krakowskim, następcą na stolcu krakowskim Wincentego Kadłubka.

Na odpoczynek w Pałacu Odrowążów namówiła nas córka Aleksandra. Siedząc zatem w zabytkowych termach (przełom XIX i XX wieku, fundator — hrabia LudwikPlater