Detektywi z podstawówki. Tajemnica trenera Bombki - Alicja Sinicka - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Detektywi z podstawówki. Tajemnica trenera Bombki ebook i audiobook

Alicja Sinicka,

4,8

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

W podstawówce trwają przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia.

Kasia i Karol zostali wybrani do udekorowania szkolnej choinki.

Woźna Drucik przynosi im piękne, unikatowe ozdoby choinkowe, z których mogą skorzystać.

W pewnej chwili Karol przez przypadek rozbija złoty szpic.

Ku zaskoczeniu dzieci, z jego środka wypada zwinięta w rulon wiadomość.

Ktoś napisał, że w tym roku choinki nie będzie!

 

Gdy na drugi dzień, choinka faktycznie znika, detektywi rozpoczynają kolejne śledztwo.

Ich uwagę przykuwa trener Bombka.  Jego charakter pisma jest podobny do tego z wiadomości...

Czy to jedna wystarczy, żeby rzucić na niego oskarżenia?

Wydaje się, że trener ma jakiś sekret.

Detektywi zrobią wszystko, żeby dotrzeć do prawdy.

 

Alicja Sinicka kolejny raz zabiera nas do szkolnych ław i świata, w którym każdy zadaje się mieć jakieś tajemnice.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 93

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 2 godz. 14 min

Lektor: Józef Pawłowski

Oceny
4,8 (83 oceny)
68
12
2
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
zuzia2804

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo fajne. Lubie detektywów , bardzo polecam.
00
Janicka_Marta

Z braku laku…

Prosta historia z niezbyt zawiłą zagadką. Dobrze się czyta. Moje dziecko lubi podczas innej zabawy słuchać jak mu mama czyta więc taka prosta lektura była w sam raz, żeby wykonywać przy niej inne czynności typu kolorowanie czy rysowanie. Jako element samego obcowania z książką i wzbogacania słownictwa, bez zbytniego nastawienia na samo śledzenie fabuły. Natomiast wydaje mi się, że jako lektura dla starszych dzieci, które czytają dla rozrywki, fabuła jest odrobinę zbyt prosta, a przez to mało angażująca. Myślę, że w kategorii "dzieciaki-detektywi" są bardziej ciekawe książki, np. autorstwa Maxa Czornyja czy Katarzyny Miszczuk.
00
wojmin

Nie oderwiesz się od lektury

super książka. ma dużo zwrotów akcji. podoba mi się to że jest przygodowo-detektywistyczna
00
Julia_mistrz

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo fajna.
00
emciaczyta

Nie oderwiesz się od lektury

Przychodzę do was dziś już z drugim postem, w którym polecam świetną serię detektywistyczną dla dzieci. Na moim profilu pojawiła się już recenzja innej serii dla dzieci w podobnej tematyce. A teraz przychodzę do was z "detektywami z podstawówki" Alicji Sienickiej. Współpraca recenzentka z wydawnictwem Skarpa warszawska. Jest to recenzja trzeciego tomu serii, więc mogą pojawić się drobne spoilery do dwóch poprzednich tomów. I podobnie jak seria "ekipa na tropie" te książki opierają się na tych samych tematach i schematach, są rezolutne dzieci żądne dowiedzenia się prawdy, ich takie pół prawdy nie interesują, chcą wiedzieć wszystko najlepiej od razu. Pojawia się też problematyka np. tego co się wydarzyło w domu. Bohaterowie też w tych dwóch seriach są w podobnym wieku. W tym tomie o nazwie" tajemnica trenera bombki" mamy przedstawioną podstawówkę i przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, mamy też naszą kochaną Panią Woźną Drucik, którą już znamy z poprzednich tomów i tutaj też odgryw...
00

Popularność




Re­dak­cja i ko­rektaAgnieszka Czap­czyk
Pro­jekt gra­ficzny okładkiŁu­kasz Sil­ski
Skład i ła­ma­nieAgnieszka Kie­lak
Ilu­stra­cjeŁu­kasz Sil­ski
© Co­py­ri­ght by Skarpa War­szaw­ska, War­szawa 2023 © Co­py­ri­ght by Ali­cja Si­nicka, War­szawa 2023
Ze­zwa­lamy na udo­stęp­nia­nie okładki książki w in­ter­ne­cie
Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-83292-93-9
Wy­dawca Agen­cja Wy­daw­ni­czo-Re­kla­mowa Skarpa War­szaw­ska Sp. z o.o. ul. Bo­row­skiego 2 lok. 24 03-475 War­szawa tel. 22 416 15 81re­dak­cja@skar­pa­war­szaw­ska.plwww.skar­pa­war­szaw­ska.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Moim uko­cha­nym dzie­ciom,

Hani i Oskar­kowi

– Naj­pierw łań­cu­chy, a do­piero póź­niej bombki – po­wie­działa Ka­sia, trzy­ma­jąc w rę­kach duży kar­ton ze zło­tymi ozdo­bami cho­in­ko­wymi.

– Mó­wię ci, że na od­wrót, naj­pierw bombki, łań­cu­chy idą na sam ko­niec – prze­ko­ny­wa­łem.

Kłó­ci­li­śmy się już do­brą mi­nutę, sto­jąc pod wielką cho­inką, która ozda­biała hol na­szej szkoły. Co prawda na ra­zie była owi­nięta je­dy­nie ko­lo­ro­wymi świa­teł­kami, ale i tak pre­zen­to­wała się już bar­dzo do­brze.

Na­sza nowa wy­cho­waw­czyni, pani Wrona, po­pro­siła nas, że­by­śmy ozdo­bili drzewko. Od prze­szło trzech mie­sięcy cho­dzi­li­śmy już do czwar­tej klasy, a tra­dy­cja gło­siła, że to czwarte klasy de­ko­rują szkolną cho­inkę. Wy­ty­po­wano dwie osoby z czwar­tej A, czyli nas, i dwie z czwar­tej B, czyli Jacka i Ada­sia. Adaś miał krót­kie, ja­sne włosy, które stały mu sztywno nad czo­łem. Kie­dyś za­py­ta­łem go, czy mo­de­luje je ja­koś pa­stą albo że­lem, ale od­po­wie­dział, że nie. Po­noć jego tato ma ta­kie same.

– Ka­rol ma ra­cję, naj­pierw bombki, a  do­piero póź­niej łań­cu­chy – wtrą­cił Ja­cek, pa­trząc na Ka­się tak, jakby ją za coś prze­pra­szał.

– Niech wam bę­dzie – od­po­wie­działa w końcu ko­le­żanka i na znak pro­te­stu po­ło­żyła kar­ton z ozdo­bami cho­in­ko­wymi na zie­mię.

Na­szym sło­wom to­wa­rzy­szył de­li­katny po­głos, bo było już po dzwonku i zo­sta­li­śmy w holu sami. Pani Wrona po­wie­działa, że mamy całą drugą lek­cję na to, żeby ubrać cho­inkę. Za­równo w na­szej kla­sie, jak i w czwar­tej B była wtedy go­dzina wy­cho­waw­cza.

– Jak wam idzie? – roz­legł się z od­dali za­chryp­nięty, ko­biecy głos.

Po chwili do­łą­czyła do nas woźna Dru­cik, nio­sąc pod pa­chą me­ta­lową dra­binę, która nie była zbyt duża, miała może ze dwa me­try, pod­czas gdy cho­inka mie­rzyła ja­kieś trzy.

– To który wcho­dzi na górę i na­kłada szpic? – za­py­tała, roz­sta­wia­jąc dra­binę tuż przy cho­ince.

– Ja chcę wejść! – pierw­sza zgło­siła się Ka­sia.

– O, nie za­uwa­ży­łam cię – zdzi­wiła się woźna.

Fak­tycz­nie, Ka­sia za­raz po tym, gdy odło­żyła pu­dełko, zro­biła krok do tyłu i sta­nęła za buj­nymi ga­łę­ziami cho­inki. Trudno było ją doj­rzeć.

Co prawda cho­inka była sztuczna, ale mu­sia­łem się jej do­brze przyj­rzeć, żeby to za­uwa­żyć. Dy­rek­tor Bę­be­nek za­mó­wił ją po­noć parę lat temu w bar­dzo do­brej fir­mie, która szczy­ciła się tym, że pro­du­kuje cho­inki „jak żywe”. Nie wiem, ile kosz­to­wała, ale kiedy woźna za­py­tała o to dzi­siaj rano dy­rek­tora, wes­tchnął tylko ciężko i mach­nął ręką, jakby ta kwota nie chciała mu przejść przez gar­dło.

Cho­inka miała mięk­kie igiełki, które co prawda były zie­lone, ale jak spoj­rzało się na nie pod świa­tło, to wy­da­wały się nie­bie­skie. Ga­łę­zie drzewka ła­two się wy­gi­nały, co po­ma­gało nam le­piej roz­ło­żyć świa­tełka.

– Ty je­steś tro­chę za ni­ska, nie się­gniesz. – Woźna po­dra­pała się po si­wych wło­sach, mie­rząc wzro­kiem Ka­się. – Może ty, Ka­rol?

– Jak trzeba, to wejdę – od­po­wie­dzia­łem.

Dra­bina wy­glą­dała na so­lidną, po roz­sta­wie­niu przy­po­mi­nała kształ­tem li­terę A. Woźna po­wie­działa, że­bym naj­pierw wdra­pał się po schod­kach, po­tem dała mi do ręki złoty szpic, który miał chro­po­watą bro­ka­tową po­wierzch­nię. We­pchną­łem go na czu­bek cho­inki, a po­tem stra­ci­łem rów­no­wagę i pra­wie po­le­cia­łem na cho­inkę. Pra­wie, bo woźna w  ostat­niej chwili zła­pała mnie za pa­sek od spodni.

– Ka­rol! Ka­rol! – krzy­czała.

Udało mi się za­cho­wać rów­no­wagę, ale cho­inka nie­stety za bar­dzo się prze­chy­liła i upa­dła na zie­mię. Jak się oka­zało, je­den z drąż­ków sto­jaka nie był wsu­nięty do końca, a pod wpły­wem mo­jego na­ci­sku cał­kiem się wy­su­nął.

Cho­inka le­żała te­raz na ziemi. Długi szpic zła­mał się na pół, bo ude­rzył o umy­walkę z wodą, która stała nie­opo­dal.

Ka­sia pa­trzyła na prze­wró­cone drzewko z dłońmi przy­ło­żo­nymi do po­licz­ków, a Ja­cek z Ada­siem śmiali się pod no­sem.

– Ach, do­brze, że jesz­cze nie­ubrana – po­wie­działa woźna – wtedy mie­li­by­śmy do­piero dużo sprzą­ta­nia.

– A mamy za­pa­sowy szpic? – za­py­tała Ka­sia.

– Nie­stety, trzeba bę­dzie ku­pić nowy. A ten po­noć ozda­biał szkolne cho­inki od lat – stwier­dziła woźna, pod­pie­ra­jąc się dłońmi w pa­sie i pa­trząc na stłu­czoną ozdobę.

– W tym szpicu jest ja­kaś kartka! – po­wie­dział na­gle Adaś i pod­biegł do czubka cho­inki.

– Jaka kartka? – zdzi­wił się Ja­cek.

– Jest zwi­nięta, nie­duża – od­parł Adaś, pró­bu­jąc wy­cią­gnąć ją ze szpica.

– Po­cze­kaj, bo się ska­le­czysz! – Woźna po­de­szła do niego. – Daj mi to, pro­szę. – Wy­cią­gnęła dłoń.

Chło­pak prze­ka­zał jej górną część szpica, z któ­rej w isto­cie wy­sta­wał nie­wielki ru­lon pa­pieru.

Woźna roz­wi­nęła kartkę i pa­trzyła na nią chwilę. Chyba było tam coś na­pi­sane.

– Ja ro­zu­miem list w bu­telce, ale list w szpicu? – mruk­nęła pod no­sem,

– Co tam jest na­pi­sane? – za­py­tała Ka­sia, pa­trząc z za­cie­ka­wie­niem na woźną.

– To ja­kiś żart, ab­so­lut­nie go nie ro­zu­miem. – Woźna po­dra­pała się po gło­wie.

– Pro­szę nam po­wie­dzieć, co tam jest na­pi­sane – na­ci­skała Ka­sia.

Bar­dzo ją to za­in­te­re­so­wało. Skła­mał­bym, gdy­bym po­wie­dział, że sam nie by­łem cie­kaw. List po­zo­sta­wiony w szpicu. To brzmiało in­try­gu­jąco. Ja­cek z Ada­siem też prze­stali się już śmiać i wy­cze­ku­jąco pa­trzyli na woźną.

Woźna na­brała po­wie­trza, a po­tem po­wie­działa:

– Ktoś na­pi­sał: „W tym roku cho­inki nie bę­dzie”.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki