Cyfrowy detoks - Damon Zahariades - ebook

Cyfrowy detoks ebook

Damon Zahariades

0,0
19,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

ODŁĄCZ SIĘ. ODETCHNIJ. ODZYSKAJ PRAWDZIWE ŻYCIE.

Czy czujesz, że Twój telefon nigdy nie daje Ci spokoju? Że powiadomienia kradną koncentrację, a czas online wypiera prawdziwe chwile? Zastanawiasz się, dlaczego coraz trudniej o skupienie, spokój i autentyczną radość z codzienności?

Ta książka to praktyczny przewodnik, który pomoże Ci odzyskać kontrolę nad technologią, zamiast pozwalać jej kontrolować Ciebie. Pokazuje, jak ograniczyć cyfrowe przeciążenie, odbudować uważność, wzmocnić kreatywność i przywrócić równowagę między światem online a offline — bez rezygnowania z nowoczesnego życia.

Sięgnij po „Cyfrowy detoks” i zrób pierwszy krok ku świadomej zmianie. Autor, specjalizujący się w prostych i skutecznych strategiach rozwoju osobistego, prowadzi Cię jasno i konkretnie przez proces odzyskiwania spokoju, skupienia i czasu dla siebie.

MNIEJ EKRANU. WIĘCEJ ŻYCIA.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


Twój darmowy prezent

Mam coś dla cie­bie. Nie będzie cię to kosz­to­wać ani gro­sza. To czter­dzie­sto­stro­ni­cowy porad­nik zaty­tu­ło­wany Cata­pult Your Pro­duc­ti­vity! The Top 10 Habits You Must Deve­lop To Get More Things Done (Wystrzel z pro­duk­tyw­no­ścią! 10 naj­lep­szych nawy­ków, które musisz wykształ­cić, by robić wię­cej). Chciał­bym, żebyś otrzy­mał bez­płatny egzem­plarz ode mnie w pre­zen­cie.

Możesz pobrać swoją kopię, kli­ka­jąc w poniż­szy link i dołą­cza­jąc do mojej listy mailin­go­wej:

http://arto­fpro­duc­ti­vity.com/free-gift/

Zanim przej­dziemy do Cyfro­wego detoksu, chciał­bym ci podzię­ko­wać. Ryzy­ku­jesz ze mną swój czas i pie­nią­dze. Bar­dzo to cenię. Poda­ro­wa­nie ci bez­płat­nej wer­sji PDF mojego porad­nika Cata­pult Your Pro­duc­ti­vity jest moim spo­so­bem na doce­nie­nie tego.

A teraz przejdźmy do rze­czy.

Słowo wstępne

Ten porad­nik składa się z dwóch głów­nych czę­ści. Pierw­sza doty­czy psy­cho­lo­gii uza­leż­nie­nia od tech­no­lo­gii. Druga doty­czy tego, jak prze­pro­wa­dzić cyfrowy detoks.

Jestem głę­boko prze­ko­nany, że naj­lep­szym spo­so­bem roz­wią­za­nia pro­blemu beha­wio­ral­nego jest jego pełne zro­zu­mie­nie. Obej­muje to ziden­ty­fi­ko­wa­nie pod­sta­wo­wych przy­czyn, doce­nie­nie krótko- i dłu­go­ter­mi­no­wych skut­ków oraz zro­zu­mie­nie wielu spo­so­bów, w jakie poko­na­nie pro­blemu wpły­nie na życie danej osoby.

Moim zda­niem błęd­nym podej­ściem jest pomi­ja­nie tych szcze­gó­łów i natych­mia­stowe sto­so­wa­nie dra­koń­skich środ­ków mają­cych na celu osią­gnię­cie okre­ślo­nego rezul­tatu. Uwa­żam, że to nie­pro­duk­tywne i bez­ce­lowe. Na przy­kład wyma­ga­nie od osoby uza­leż­nio­nej od nar­ko­ty­ków, aby prze­stała je zaży­wać, ni­gdy nie będzie sku­teczne w dłuż­szej per­spek­ty­wie. Podob­nie jak ukry­wa­nie przed nią nar­ko­ty­ków, spłu­ki­wa­nie ich w toa­le­cie lub pod­pa­le­nie.

Kom­pul­sywna potrzeba zaży­wa­nia nar­ko­ty­ków będzie się utrzy­my­wać. A to ozna­cza, że uza­leż­nie­nie ode­zwie się przy pierw­szej nada­rza­ją­cej się oka­zji.

Dla­tego uwa­żam, że jeśli chcemy poko­nać uza­leż­nie­nie od tech­no­lo­gii, konieczne jest zro­zu­mie­nie wszyst­kich jego aspek­tów.

Niniej­szy porad­nik został opra­co­wany w opar­ciu o tę filo­zo­fię. Naj­pierw zde­fi­niu­jemy uza­leż­nie­nie od tech­no­lo­gii, aby upew­nić się, że wszy­scy wycho­dzimy z tego samego punktu. Następ­nie przyj­rzymy się naj­częst­szym tema­tom obse­sji wśród osób uza­leż­nio­nych od tech­no­lo­gii. Omó­wimy rów­nież cha­rak­te­ry­styczne objawy uza­leż­nie­nia, a także skutki uboczne, które mogą obni­żyć jakość życia.

Poroz­ma­wiamy o powo­dach, dla któ­rych uza­leż­nie­nie od tele­fonu lub inter­netu może mieć nad tobą tak silną kon­trolę. Powiemy rów­nież, w jaki spo­sób urlop tech­no­lo­giczny, czyli cyfrowy detoks, poprawi twoje życie, zarówno teraz, jak i w przy­szło­ści.

W niniej­szym porad­niku poświę­ci­łem sporo miej­sca powyż­szym kwe­stiom. Uwa­żam, że są one nie­zbędne w pro­ce­sie poko­ny­wa­nia uza­leż­nie­nia od tech­no­lo­gii. Gdy w pełni zro­zu­miesz pro­blem, będziesz dys­po­no­wać infor­ma­cjami potrzeb­nymi do jego poko­na­nia.

Zacznijmy zatem…

Czym jest uzależnienie od technologii?

Powiedz mi, czy brzmi to zna­jomo.

Budzisz się rano i od razu się­gasz po tele­fon. Spraw­dzasz, czy nie ma nowych e-maili i SMS-ów, mimo że nie ma takiej potrzeby.

Zado­wo­lony, że nie prze­ga­pi­łeś żad­nych waż­nych wia­do­mo­ści, logu­jesz się na Face­bo­oka. Spraw­dzasz, czy twoi zna­jomi opu­bli­ko­wali jakieś aktu­ali­za­cje, kiedy spa­łeś.

Następ­nie prze­cho­dzisz do X. Obser­wu­jesz setki zna­jo­mych, przy­ja­ciół i cele­bry­tów. Na pewno ktoś opu­bli­ko­wał coś war­tego prze­czy­ta­nia… Nie­stety, tak się nie stało.

Ponie­waż w mediach spo­łecz­no­ścio­wych nie dzieje się nic inte­re­su­ją­cego, odwie­dzasz swoje ulu­bione ser­wisy infor­ma­cyjne, aby dowie­dzieć się, co zda­rzyło się na świe­cie. W końcu nie chcesz prze­ga­pić naj­waż­niej­szych wia­do­mo­ści dnia.

I tak mija pora­nek. Od momentu prze­bu­dze­nia do wypi­cia pierw­szej fili­żanki kawy twoja uwaga jest zdo­mi­no­wana przez tech­no­lo­gię. SMS-y, e-maile, media spo­łecz­no­ściowe, gry, nagłówki wia­do­mo­ści, blogi i filmy na YouTu­bie trzy­mają cię w żela­znym uści­sku.

Co gor­sza, reszta dnia prze­biega według tego samego sche­matu. Twój tele­fon wibruje, sygna­li­zu­jąc nadej­ście nowej wia­do­mo­ści tek­sto­wej, a ty nie jesteś w sta­nie się powstrzy­mać przed jej spraw­dze­niem. W prze­glą­darce poja­wia się powia­do­mie­nie o nadej­ściu nowej wia­do­mo­ści e-mail i natych­miast rzu­casz wszystko, aby ją prze­czy­tać. Odwie­dzasz Face­bo­oka, obie­cu­jąc sobie, że spę­dzisz tam tylko kilka minut, ale w końcu sur­fu­jesz bez celu przez godzinę.

Jeśli odnaj­du­jesz się w powyż­szych oko­licz­no­ściach, mam złe wie­ści. Praw­do­po­dob­nie jesteś uza­leż­niony od tech­no­lo­gii. Dobre wie­ści są takie, że możesz poko­nać to uza­leż­nie­nie i odzy­skać swoje życie. Ten porad­nik krok po kroku pokaże ci, jak to zro­bić.

Definicja uzależnienia od technologii

Wszyst­kie uza­leż­nie­nia, od obse­sji na punk­cie hazardu i nar­ko­ty­ków po gry wideo i tech­no­lo­gię, opie­rają się na tej samej pod­sta­wo­wej dyna­mice: ocze­ki­wa­niu mózgu, że pod­ję­cie okre­ślo­nej czyn­no­ści przy­nie­sie nagrodę. Nagroda może nie być oczy­wi­sta dla osoby uza­leż­nio­nej. W rze­czy­wi­sto­ści cza­sami jest ona wręcz sprzeczna z intu­icją, ponie­waż nie­sie ze sobą poten­cjalne szkody. Mimo to mózg wciąż inter­pre­tuje to jako pozy­tywne doświad­cze­nie.

Weźmy na przy­kład hazard. Więk­szość ludzi zakłada, że osoby uza­leż­nione od hazardu są zmu­szone do kon­ty­nu­owa­nia gry, ponie­waż od czasu do czasu wygry­wają swoje zakłady. Męż­czy­zna przy stole do blac­kjacka pozo­staje na swoim miej­scu, bo od czasu do czasu poko­nuje kru­piera. Kobieta przy stole do gry w kości zostaje dłu­żej, bo wygrywa swój pod­sta­wowy zakład na wygraną gra­cza („pass line”) oraz kilka dodat­ko­wych zakła­dów, zanim gracz wyrzuci sió­demkę.

Tak naprawdę, cho­ciaż „haj” z wygra­nej jest czyn­ni­kiem moty­wu­ją­cym dla osoby mają­cej pro­blem z hazar­dem, nie jest to główna nagroda; przy­naj­mniej nie wedle skom­pli­ko­wa­nego układu nagrody w mózgu.

Bodź­cem moty­wu­ją­cym – tym, co naprawdę popy­cha hazar­dzi­stów do dal­szej gry, jest ryzyko zwią­zane z samą grą. Wygrana dolara w blac­kjacku daje nie­wielką satys­fak­cję, nato­miast posta­wie­nie stu dola­rów w jed­nej roz­grywce jest bar­dziej satys­fak­cjo­nu­jące.

Nie­stety z cza­sem osoby uza­leż­nione potrze­bują coraz więk­szych dawek nagra­dza­ją­cego bodźca, aby osią­gnąć ten sam poziom satys­fak­cji. Pato­lo­giczny hazar­dzi­sta, który zaczyna z zakła­dami po pięć dola­rów, w końcu prze­cho­dzi do zakła­dów po sto dola­rów – a nawet więk­szych, jeśli dys­po­nuje środ­kami na wspie­ra­nie rosną­cego nałogu. Im więk­sze ryzyko, tym wię­cej dopa­miny uwal­nia się w mózgu i tym sil­niej­sze odczu­cie satys­fak­cji.

Roz­ważmy to w kon­tek­ście uza­leż­nie­nia od tech­no­lo­gii. Działa to w taki sam spo­sób jak pro­blem hazardu. Dzia­łasz pod wpły­wem ocze­ki­wa­nia mózgu na nagrodę za pod­ję­cie dzia­ła­nia. Naukowcy nie są pewni, co mózg uważa za nagra­dza­jący bodziec w tej aktyw­no­ści. Jed­nak bada­nia poka­zują, że samo spraw­dza­nie maili, wia­do­mo­ści tek­sto­wych czy mediów spo­łecz­no­ścio­wych uwal­nia dopa­minę w taki sam spo­sób jak obsta­wia­nie dużych sum w kasy­nie.

Dopa­mina utrzy­muje ludzi w nałogu.

Ist­nieje jesz­cze jedna obawa zwią­zana z uza­leż­nie­niem od tech­no­lo­gii. Naukowcy odkryli, że osoby uza­leż­nione od tech­no­lo­gii są bar­dziej skłonne do zaspo­ka­ja­nia swo­jego uza­leż­nie­nia, ponie­waż gadżety, które to umoż­li­wiają, są wszę­dzie. Znaj­dują się zawsze w zasięgu ręki.

Pra­wie każdy posiada smart­fon (według Pew Inter­net 68% doro­słych Ame­ry­ka­nów ma co naj­mniej jeden). Posia­da­nie tabletu jest pra­wie tak samo powszechne; 45% doro­słych Ame­ry­ka­nów ma tablet. Oczy­wi­ście lap­topy i kom­pu­tery sta­cjo­narne są tak powszechne jak brud. Narzę­dzia potrzebne do zaspo­ko­je­nia uza­leż­nie­nia od tech­no­lo­gii są wszech­obecne. Nie da się od nich uciec.

Efekt? Przy­mus spraw­dza­nia maili i wia­do­mo­ści tek­sto­wych jest trudny do powstrzy­ma­nia. Impuls, by zaj­rzeć na media spo­łecz­no­ściowe, jest nie do opa­no­wa­nia. Chęć spraw­dze­nia poczty gło­so­wej, naj­now­szych nagłów­ków wia­do­mo­ści oraz odwie­dze­nia ulu­bio­nych blo­gów i forów jest wręcz przy­tła­cza­jąca.

To wła­śnie dla­tego tak łatwo uza­leż­nić się od tech­no­lo­gii. Po pierw­sze, nie­zbędne narzę­dzia są dostępne przez całą dobę. Po dru­gie, każde ich uży­cie sty­mu­luje układ nagrody w mózgu. Raz za razem. W takich warun­kach uza­leż­nie­nie prak­tycz­nie jest nie­unik­nione.

Najpopularniejsze „narkotyki” wybierane przez osoby uzależnione od technologii

Tech­no­lo­gia obej­muje róż­no­rodne urzą­dze­nia i plat­formy. Od smart­fo­nów, table­tów i kon­sol do gier wideo po media spo­łecz­no­ściowe, media infor­ma­cyjne i e-maile. Warto zasta­no­wić się, w jaki spo­sób każde z nich może powoli stać się obse­sją. Dzięki temu łatwiej będzie ci roz­po­znać, czy masz pro­blem. (W następ­nym roz­dziale omó­wimy cha­rak­te­ry­styczne oznaki uza­leż­nie­nia).

Smartfony

To naj­waż­niej­sze spo­śród urzą­dzeń tech­no­lo­gii cyfro­wej. Smart­fony stały się tak powszechne w naszym spo­łe­czeń­stwie, że więk­szość z nas ma je przy sobie. Pro­blem w tym, że ich uży­wa­nie sty­mu­luje ośro­dek nagrody w mózgu w spo­sób, który sprzyja uza­leż­nie­niu. To uza­leż­nie­nie two­rzy warunki do roz­wi­nię­cia się peł­no­praw­nego nałogu.

Nasze tele­fony są narzę­dziami przy­musu. Otrzy­mu­jemy SMS-a, natych­miast go czy­tamy i odpo­wia­damy. Ktoś do nas dzwoni i natych­miast odbie­ramy. Pomię­dzy SMS-ami i połą­cze­niami ner­wowo spraw­dzamy Face­bo­oka w poszu­ki­wa­niu nowych postów, a na X wypa­tru­jemy nowych twe­etów. Kiedy skoń­czymy z mediami spo­łecz­no­ścio­wymi, spraw­dzamy pocztę elek­tro­niczną, wyszu­ku­jemy nagłówki wia­do­mo­ści i oglą­damy filmy na YouTu­bie.

Krótko mówiąc, jeste­śmy uza­leż­nieni.

Praw­do­po­dob­nie widzia­łeś ludzi sie­dzą­cych razem w restau­ra­cjach i patrzą­cych na swoje tele­fony, zamiast roz­ma­wiać. Być może jesteś jed­nym z nich.

Nie obwi­niaj się o to. Uza­leż­nie­nie od smart­fo­nów jest zaska­ku­jąco powszechne. Co gor­sza, łatwo jest się w nim pogrą­żyć. W tym porad­niku pokażę ci, jak zerwać z tym nawy­kiem.

Tablety

Tablety takie jak iPad, Google Pixel i Sam­sung Galaxy Tab stają się nie­mal tak popu­larne jak smart­fony. Coraz wię­cej osób nosi te urzą­dze­nia ze sobą wszę­dzie (oprócz tele­fo­nów). Uży­wają ich do korzy­sta­nia z inter­netu, spraw­dza­nia poczty elek­tro­nicz­nej, oglą­da­nia fil­mów, odpo­wia­da­nia na wia­do­mo­ści tek­stowe oraz wyszu­ki­wa­nia new­sów i innych „waż­nych” tre­ści. Na pierw­szy rzut oka brzmi to dobrze. W końcu kto nie chciałby mieć moż­li­wo­ści uzy­ski­wa­nia infor­ma­cji, kon­tak­to­wa­nia się z przy­ja­ciółmi i bli­skimi oraz korzy­stać z róż­no­rod­nych roz­ry­wek w dowol­nym momen­cie?

Pro­blem polega oczy­wi­ście na tym, że łatwo się od tego uza­leż­nić. To jak jedze­nie cze­ko­lady. Spo­ra­dyczne spo­ży­wa­nie cze­ko­lady może być wspa­niałą przy­jem­no­ścią. Ale łatwo jest popaść w nad­miar, odczuć zależ­ność i wpaść w nałóg.

Komputery

Zazwy­czaj myślimy o kom­pu­te­rach jako o narzę­dziach, które poma­gają nam wyko­ny­wać zada­nia. Na przy­kład nie­któ­rzy z nas two­rzą arku­sze kal­ku­la­cyjne do pracy. Inni opra­co­wują opro­gra­mo­wa­nie lub apli­ka­cje. Jesz­cze inni uży­wają ich głów­nie jako edy­to­rów tek­stu. Ja w tej chwili piszę ten porad­nik na moim lap­to­pie.

Kom­pu­tery są nie tylko narzę­dziami zwięk­sza­ją­cymi pro­duk­tyw­ność, ale także zapew­nia­ją­cymi kom­fort. Kiedy jeste­śmy zestre­so­wani, uży­wamy ich do relaksu (np. gramy w pasjansa). Kiedy się nudzimy, uży­wamy ich do roz­rywki (np. oglą­damy filmy na YouTu­bie). Kiedy pro­kra­sty­nu­jemy, uży­wamy ich, aby odwró­cić naszą uwagę (np. spraw­dzamy Face­bo­oka).

Z cza­sem kom­pu­tery mogą stać się naszą pod­porą. Zaczy­namy ich uży­wać, by poczuć się lepiej, gdy jeste­śmy zestre­so­wani, znu­dzeni lub przy­gnę­bieni. Wtedy łatwo wpaść w nałóg.

Internet

Spę­dzamy dużo czasu w inter­ne­cie. Bada­cze podają, że zaczę­li­śmy korzy­stać dwu­krot­nie wię­cej z mediów cyfro­wych w latach 2010–2015.

Trend ten praw­do­po­dob­nie nie ule­gnie zmia­nie w naj­bliż­szym cza­sie.

Jak zapewne wiesz z doświad­cze­nia, więk­szość czasu spę­dza­nego w sieci to strata czasu. Kiedy jeste­śmy w inter­ne­cie, nie zawsze szu­kamy infor­ma­cji potrzeb­nych do pracy lub reali­za­cji pro­jek­tów. Zamiast tego co dwa­dzie­ścia minut spraw­dzamy pocztę, oglą­damy filmy na YouTu­bie i prze­glą­damy media spo­łecz­no­ściowe. Gramy w gry, czy­tamy o bie­żą­cych wyda­rze­niach i odwie­dzamy nasze ulu­bione fora.

Na pierw­szy rzut oka czyn­no­ści te wydają się nie­szko­dliwe. Jed­nak szybki i łatwy dostęp do inter­netu, w połą­cze­niu z przy­pły­wem dopa­miny, któ­rego doświad­czają ludzie pod­czas korzy­sta­nia z sieci, spra­wia, że stają się one nie­bez­pieczne. Rodzą się nawyki, które mogą pro­wa­dzić do kom­pul­sji, uza­leż­nie­nia i nałogu.

Uza­leż­nie­nie od inter­netu jest coraz więk­szym pro­ble­mem dla psy­cho­lo­gów i psy­chia­trów. Liczba zdia­gno­zo­wa­nych przy­pad­ków rośnie z każ­dym rokiem. Tak naprawdę wielu eks­per­tów uważa, że scho­rze­nie to powinno zostać dodane do DSM.

Gry wideo

Gry kom­pu­te­rowe są od ponad dwóch dekad jedną z głów­nych obse­sji mło­dych ludzi. Daw­niej potrzebna była do gier też spe­cjalna kon­sola, taka jak Atari 2600, Super Nin­tendo, X-Box lub Play­Sta­tion. Dzi­siaj już tak nie jest. Obec­nie ludzie grają na swo­ich tele­fo­nach, przez prze­glą­darki inter­ne­towe oraz na prze­no­śnych kon­solach do gier, takich jak Nin­tendo 3DS i Play­Sta­tion Vita.

Ist­nieje wię­cej moż­li­wo­ści gra­nia, a tym samym wię­cej oka­zji do roz­wi­ja­nia obse­sji.

Też to znam. Kie­dyś spę­dza­łem całe godziny każ­dej nocy, gra­jąc w gry wideo. Dzięki temu czu­łem się dobrze. Był to spo­sób na ucieczkę od stre­sów dnia codzien­nego. Jed­nak z per­spek­tywy czasu widzę, że był to stra­cony czas, który nie dał żad­nych wymier­nych, trwa­łych efek­tów. Nie mam nic, czym mógł­bym się pochwa­lić po tym cza­sie spę­dzo­nym na gra­niu.

Kom­pul­sywne gra­nie w gry wideo może stać się cał­ko­wi­cie zaj­mu­jące. Nie­któ­rzy uza­leż­nieni są tak pochło­nięci grą, że noszą pie­lu­chy dla doro­słych, aby nie robić przerw. Cie­szę się, że moje uza­leż­nienie od gier ni­gdy nie osią­gnęło takiego poziomu. Poka­zuje to jed­nak, jak poważna może stać się ta obse­sja u nie­któ­rych osób.

Media społecznościowe

Media spo­łecz­no­ściowe są praw­do­po­dob­nie jed­nym z naj­bar­dziej pod­stęp­nych „nar­ko­ty­ków” wybie­ra­nych przez osoby uza­leż­nione od tech­no­lo­gii. Podob­nie jak nie­le­galne nar­ko­tyki, takie jak hero­ina, stwo­rzone, by uza­leż­niać, tak samo dzia­łają ser­wisy spo­łecz­no­ściowe, takie jak Face­book. Inży­nie­ro­wie, któ­rzy zapro­jek­to­wali te strony, zro­bili wszystko, co w ich mocy, abyś czuł wewnętrzną potrzebę odwie­dza­nia ich wie­lo­krot­nie.

Czy kie­dy­kol­wiek się­ga­łeś po tele­fon zaraz po prze­bu­dze­niu, aby spraw­dzić aktu­ali­za­cje na Face­bo­oku?

Czy kie­dy­kol­wiek wycią­ga­łeś tele­fon w restau­ra­cji, aby prze­czy­tać naj­now­sze twe­ety? Czy kie­dy­kol­wiek logo­wa­łeś się na Pin­te­rest, Insta­grama lub Google Plus wiele razy w ciągu dnia pracy, oglą­da­jąc się przez ramię, aby upew­nić się, że twój szef tego nie zauważy?

Jeśli tak, to możesz być uza­leż­niony od mediów spo­łecz­no­ścio­wych.

Dobra wia­do­mość jest taka, że nie jesteś sam. Miliony ludzi doświad­czają codzien­nie tych samych kom­pul­sji i dzia­łają pod ich wpły­wem.

Zła wia­do­mość jest taka, że obse­sja na punk­cie mediów spo­łecz­no­ścio­wych pra­wie na pewno powo­duje nie­zdrowe skutki uboczne. Naukowcy odkryli, że cią­gła eks­po­zy­cja na strony inter­ne­towe takie jak Face­book i X może zmie­niać mózg, wpły­wa­jąc na zdol­ność prze­twa­rza­nia emo­cji. Może to rów­nież pro­wa­dzić do nie­po­koju, nega­tyw­nego obrazu sie­bie, spadku poziomu szczę­ścia, a w skraj­nych przy­pad­kach depre­sji.

Nie wspo­mi­na­jąc już o nega­tyw­nym wpły­wie uza­leż­nie­nia od mediów spo­łecz­no­ścio­wych na pro­duk­tyw­ność i rela­cje mię­dzy­ludz­kie.

Media informacyjne

Wia­do­mo­ści mogą być nie­zwy­kle uza­leż­nia­jące. Wszy­scy chcemy być na bie­żąco z aktu­al­nymi wyda­rze­niami. Śle­dzić, co sły­chać w świe­cie.

Nie­stety ta skłon­ność może łatwo prze­ro­dzić się w obse­sję ze względu na nie­ustan­nie napły­wa­jące newsy. Nie musimy już cze­kać na poranną gazetę lub nasz ulu­biony wie­czorny pro­gram infor­ma­cyjny w tele­wi­zji, aby dowie­dzieć się, co zawie­rają naj­now­sze nagłówki. Zamiast tego możemy wejść do sieci i na bie­żąco śle­dzić wyda­rze­nia i aktu­al­no­ści.

To praw­dziwa nir­wana dla uza­leż­nio­nych od wia­do­mo­ści.

Mówię z wła­snego doświad­cze­nia. Był taki okres w moim życiu, kiedy byłem uza­leż­niony od nagłów­ków. Sie­dząc w biu­rze, co pięć minut odwie­dza­łem strony CNN, „New York Timesa” i Drudge Report. Musia­łem wie­dzieć, co dzieje się na świe­cie przez cały czas. Możesz sobie wyobra­zić, jaki był tego sku­tek. Cią­głe roz­pra­sza­nie uwagi unie­moż­li­wiało mi wyko­na­nie jakiej­kol­wiek pracy.

Cią­gły zalew aktu­al­nych nagłów­ków pogar­sza sytu­ację, ponie­waż ser­wisy infor­ma­cyjne sta­rają się przy­cią­gnąć uwagę odbior­ców. Im więk­szy ruch na stro­nie, tym wię­cej reklam mogą wyświe­tlać. To prze­kłada się na więk­sze przy­chody. Dla­tego ser­wisy te sku­piają się na tra­ge­diach i spra­wiają, że każdy nagłó­wek wydaje się ważny.

Psy­cho­lo­go­wie twier­dzą, że nasze mózgi żywią się nega­tyw­nymi bodź­cami. Jeste­śmy tak zapro­gra­mo­wani. Nega­tywne infor­ma­cje powo­dują, że sta­jemy się pełni lęku i zestre­so­wani, co wzmac­nia naszą chęć śle­dze­nia „wia­do­mo­ści” i w końcu pro­wa­dzi do obse­sji. Strony inter­ne­towe, takie jak CNN.com czy NYTi­mes.com, są świa­dome tej reak­cji poznaw­czej i obra­cają ją na swoją korzyść.

E-mail

Czy spraw­dzasz pocztę elek­tro­niczną czę­ściej niż raz na godzinę? A może, co gor­sza, pozo­sta­wiasz otwartą kartę prze­glą­darki, aby móc zoba­czyć nowe e-maile w miarę ich napły­wa­nia? Czy się­gasz po tele­fon za każ­dym razem, gdy otrzy­mu­jesz powia­do­mie­nie, że ktoś wysłał ci e-maila? Jeśli tak, nie jesteś sam.

Miliony ludzi czują potrzebę spraw­dza­nia poczty dzie­siątki razy dzien­nie. Jest to kuszący impuls. Spraw­dza­nie skrzynki sty­mu­luje ośrodki nagrody w mózgu. Sty­mu­la­cja ta powo­duje wydzie­la­nie dopa­miny, która dostar­cza przy­jem­no­ści.

To dokład­nie ten sam mecha­nizm, który stoi za uza­leż­nie­niem od nar­ko­ty­ków. Nic dziw­nego, że tyle osób nie może ode­rwać się od poczty elek­tro­nicz­nej.

Według leka­rza z Cen­trum Badań nad Inter­ne­tem na świe­cie jest około jede­na­stu milio­nów „mailo­wych ćpu­nów”. Osoby te mogą regu­lar­nie uczest­ni­czyć w meczach base­bal­lo­wych swo­ich dzieci, reci­ta­lach for­te­pia­no­wych i innych wyda­rze­niach. Mogą cho­dzić na coty­go­dniowe randki ze swo­imi mał­żon­kami. Mogą nawet wyjeż­dżać kilka razy w roku na waka­cje. Jed­nak bez względu na to, gdzie się znaj­dują, ich umy­sły są zawsze zajęte pocztą elek­tro­niczną.

Nasza obse­sja na punk­cie poczty elek­tro­nicz­nej jest tak samo powszechna jak obse­sja na punk­cie mediów spo­łecz­no­ścio­wych. Czę­ścią pro­blemu jest to, że posia­damy narzę­dzia (nasze tele­fony), które pozwa­lają nam spraw­dzać nowe wia­do­mo­ści, kiedy tylko mamy na to ochotę. Wręcz możemy zapro­gra­mo­wać nasze tele­fony tak, aby powia­da­miały nas o nadej­ściu nowych wia­do­mo­ści. Te powia­do­mie­nia, w połą­cze­niu z naszą nie­zdol­no­ścią do ich igno­ro­wa­nia i nie­chę­cią do ich wyłą­cza­nia, zapew­niają nam cią­głe uza­leż­nie­nie.

Blogi i fora

Blogi i fora są nie­bez­pieczne dla osób, które zazwy­czaj pro­kra­sty­nują. Mogą one łatwo stać się sta­łym źró­dłem roz­pra­sza­nia uwagi, podob­nie jak media spo­łecz­no­ściowe i poczta elek­tro­niczna. W związku z tym należą do naj­częst­szych zabój­ców pro­duk­tyw­no­ści. Weźmy na przy­kład blogi.

Czy­tamy je, ponie­waż uwa­żamy je za inte­re­su­jące lub zabawne, albo jedno i dru­gie. Nie­które blogi są tak popu­larne, że każdy wpis wywo­łuje dzie­siątki, a cza­sem nawet setki komen­ta­rzy. Ci sami komen­ta­to­rzy poja­wiają się wie­lo­krot­nie, two­rząc mini­spo­łecz­no­ści, w któ­rych wszy­scy się znają.

Fora inter­ne­towe zaspo­ka­jają wiele takich samych potrzeb.

Nie­któ­rzy z nas czę­sto je odwie­dzają, aby być na bie­żąco z naj­now­szymi osią­gnię­ciami w swo­ich dzie­dzi­nach wie­dzy lub obsza­rach zain­te­re­so­wań. Cza­sami odwie­dzamy je dla roz­rywki. Nie­za­leż­nie od celu więk­szość z nas lubi kon­tak­to­wać się z oso­bami, które podzie­lają nasze zain­te­re­so­wa­nia. Fora to grupy inter­ne­towe sku­pia­jące osoby o podob­nych poglą­dach.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki