Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Praca jest merytorycznie świetną, ale w czytaniu lekturą gorzką i smutną.
prof. Andrzej Piskozub
Książka wprowadza nowe punkty widzenia, przełamuje istniejące w polskiej historiografii stereotypowe postrzeganie tej grupy i jej poglądów. Dużą zaletą recenzowanej publikacji jest rekonstrukcja poglądów publicystów „Słowa”, a nie ocenianie ich „ex post”, przez pryzmat późniejszych wydarzeń.
prof. Krzysztof Ruchniewicz
Jan Sadkiewicz we wnikliwy i przekonujący poddał analizie zgromadzony przez siebie bogaty materiał źródłowy, a następnie sformułował oryginalne, ciekawe i dowodzące jego dużych umiejętności analitycznych wnioski.
dr hab. Zdzisław Zblewski
Książka Jana Sadkiewicza dotyczy jednego z najbardziej kontrowersyjnych wątków polskiej myśli politycznej XX wieku, czyli idei porozumienia polsko-niemieckiego w okresie międzywojennym. Sadkiewicz poddał gruntownej analizie publicystykę czołowego polskiego germanofila Władysława Studnickiego i w interesujący sposób zestawił ją z poglądami Stanisława Cata-Mackiewicza. Można się nie zgadzać z widoczną fascynacją Autora poglądami obu tych postaci, ale uznać należy ich wagę w trwającym wciąż sporze o wybór, jakiego dokonali politycy rządzący Polską w latach 1938-1939.
prof. Antoni Dudek
Jan Sadkiewicz zajął się publicystyką grupy skupionej wokół Władysława Studnickiego i wileńskiego dziennika „Słowo”, stanowiącej małą, ale coraz mocniej docenianą szkołę myślenia politycznego. Porzucił przy tym perspektywę ex post, narzucającą, w świetle wydarzeń II wojny światowej, wykrzywiony obraz sytuacji politycznej Polski w latach przedwojennych. Lata 1933-1938 były bowiem okresem daleko idącego ocieplenia stosunków Warszawy z Berlinem, szczególnie w zestawieniu z nieporównanie bardziej antypolską polityką Republiki Weimarskiej. Praca została oparta na szczegółowej analizie roczników wileńskiego „Słowa”, dorobku książkowym publicystów związanych z tym dziennikiem oraz obfitej literaturze przedmiotu. Stanowi klarowną rekonstrukcję procesu kształtowania się i ewolucji koncepcji współpracy polsko-niemieckiej począwszy od jej genezy, przez formułowane na łamach „Słowa” postulaty odprężenia relacji z Berlinem, publicystyczne dyskusje nad perspektywami trwałego porozumienia, po zmierzch idei „germanofilskiej” w przededniu wybuchu wojny. Opisane zostały dalekosiężne projekty polityczne, jak również postulaty konkretnych posunięć w sferze międzynarodowej oraz reakcje publicystów na zachodzące wydarzenia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 435
Rok wydania: 2013
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Publikacja dofinansowana przez Ministra Nauki
i Szkolnictwa Wyższego
© Copyright by Jan Sadkiewicz and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012
Recenzenci
prof. dr hab. Rafał Habielski
prof. dr hab. Krzysztof Ruchniewicz
dr hab. Zdzisław Zblewski
Opracowanie redakcyjne
Wanda Lohman
ISBN 978-83-242-1887-5
TAiWPN UNIVERSITAS
Projekt okładki i stron tytułowych
Sepielak
www.universitas.com.pl
– Mówią, że Pan jest germanofilem.
– To jest fałsz. Jestem tylko wrogiem Rosji.
rozmowa ks. Gieorgija Lwowa z Petrem Carpem
„Czytelnik wybaczy, że (…) częstuję go Weltschmerzami, kwestią człowieka, który nie umiał przekonać swego środowiska, zagadnieniami, które trwają wiecznie, zagadnieniem, co warta jest koncepcja, która zrealizowana nie została, listy, które nie doszły, bitwa, której nie było”1.
W każdym państwie ścierają się różne koncepcje polityki zagranicznej. O tym, która z nich zwycięża, decyduje siła polityczna jej zwolenników, mogąca być wypadkową całego szeregu najrozmaitszych czynników. Werdykt taki nie oznacza bynajmniej przyznania jej obiektywnej słuszności. W historii nie brak przykładów prowadzenia polityki błędnej i szkodliwej. Aby jednak taką rzecz stwierdzić, aby daną politykę zganić lub pochwalić, trzeba wziąć pod uwagę nie tylko efekty, jakie przyniosła. Próbie oceny musi towarzyszyć refleksja nad alternatywnymi programami.
Poszukiwanie punktów odniesienia dla dokonań polityki realnej to nie jedyny powód, aby wracać do niezrealizowanych koncepcji politycznych. O ich wartości decyduje również jakość rozważań, umiejętność formułowania założeń i wniosków, poszukiwanie prawd uniwersalnych dla refleksji o historii i polityce.
1Cat, Ci, którzy przekonać nie umieją, „Słowo” z 10czerwca 1939.
Koncepcja porozumienia polsko-niemieckiego jako alternatywy dla kursu obranego w 1939 roku przez Pałac Brühlowski jest bodaj najciekawszym i z różnych względów budzącym największe emocje aspektem niekończącego się sporu o ocenę polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej. Spór jest zresztą równie stary jak polityka Józefa Becka, i nie zanosi się bynajmniej, aby miał szybko wygasnąć. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że w ostatnich latach wzrosły zarówno zainteresowanie tematem, jak i temperatura dyskusji. Szczególnie jaskrawym impulsem były tu niewątpliwie ogłoszone przez Rosjan, z okazji siedemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej, „rewelacje” na temat agenturalnej rzekomo działalności Becka na rzecz III Rzeszy. Nie bez znaczenia jest również, dające się zaobserwować już od pierwszych lat XXI wieku, zwiększone zainteresowanie historią, czego przejawami były m.in. sukces Muzeum Powstania Warszawskiego czy szeroka debata na temat polityki historycznej. Da się także dostrzec wpływ dodatkowego zjawiska, z samej swej natury zachęcającego do refleksji nad dziejami polskiej polityki zagranicznej.
W pierwszej dekadzie XXI wieku, a już szczególnie w jej drugiej połowie, polityka zagraniczna wysunięta została w szerszym niż wcześniej zakresie na forum publicznej debaty. Wiąże się to zapewne z faktem, że wraz ze wstąpieniem Polski do UE i NATO wygasł konsensus w sprawie jej podstawowych wytycznych, łączący dotąd czołowe ugrupowania polityczne, a także z porzuceniem popularnej u schyłku XX stulecia teorii „końca historii”. Dziedzina, zdająca się być dotąd domeną ekskluzywnego grona ekspertów, stała się przedmiotem szerszych dyskusji polityków, publicystów, politologów i historyków, w mniej lub bardziej poważny sposób rozprawiających o celach i zasadach prowadzenia polityki zagranicznej.
Debata, na której relacjonowanie czy choćby streszczanie nie ma tutaj miejsca, była, a raczej wciąż jest sporem o miejsce Polski we współczesnym świecie, o jej postawę wobec struktur międzynarodowych, wobec sąsiadów, przede wszystkim nadających w coraz większym stopniu ton Unii Europejskiej Niemiec oraz wprowadzonej przez Władimira Putina na neoimperialny kurs Rosji, a także wobec państw dawnego sowieckiego imperium i jego strefy wpływów. Nieuniknionym przedmiotem tego sporu jest polski interes narodowy, przy czym obecnie dyskusja dotyczy już nie tylko definicji tego pojęcia, ale także zasadności jego stosowania w XXI wieku. Trudno też przeoczyć, ile uwagi poświęca się relacjom między argumentacją moralną a polityczną w formułowaniu racji stanu. Kategorie etyczne przeciwstawiane są zasadom Realpolitik, dla niektórych uczestników debaty nieodłącznie związanej z przymiotnikiem: „dziewiętnastowieczna”.
W sporze o decyzje z roku 1939 – odrzucenie „propozycji” Hitlera i przyjęcie gwarancji brytyjskich – mamy wszystkie te elementy: i Niemcy, i Rosję, i międzynarodowe zobowiązania, honor i twarde reguły politycznego realizmu. O atrakcyjności zagadnienia decyduje też fakt, że dotyczy ono bodaj najbardziej brzemiennej w skutki decyzji spośród wszystkich, jakie w burzliwym XX wieku znalazły się w gestii polskich polityków. Alternatywna wersja historii prowokuje refleksję na kolejne tematy: wspólnego z Wehrmachtem marszu na Moskwę, losu Rzeczypospolitej po zwycięstwie aliantów lub przeciwnie – w razie sukcesu państw Osi, postawy zwasalizowanej przez IIIRzeszę Polski wobec Holokaustu, i wiele innych.
W rocznicowym roku 2009 jedną z najciekawszych dyskusji na temat polityki Becka i jej konsekwencji wywołał artykuł Władysława Bartoszewskiego, Adama Daniela Rotfelda i Pawła Zalewskiego – Człowiek, który mówił o honorze, opublikowany na łamach dziennika „Rzeczpospolita” w dniu siedemdziesięciolecia słynnego przemówienia szefa polskiej dyplomacji z 5 maja 1939 roku1. Z apologią ministra polemikę podjął Rafał Ziemkiewicz, któremu z kolei odpowiedział Piotr Semka; w sprawie wypowiedzieli się także m.in. prof. Marek Jan Chodakiewicz oraz Dietrich Pohl, historyk z monachijskiego Instytutu Historii Najnowszej2. Parę miesięcy później, w przededniu rocznicy wybuchu wojny, decyzję Becka chwalił znowuż prof. Stanisław Żerko, uznając ją za najmniej ryzykowną z możliwych3. Alternatywy stojące przed Pałacem Brühlowskim w nie mniej interesujący sposób omawiali prof. Rafał Habielski i dr Maciej Korkuć na zorganizowanej przez Ośrodek Myśli Politycznej konferencji „Punkty zwrotne. Największe błędy i dylematy polityczne w dziejach Polski” w listopadzie 2011 roku.
Śledząc podobne dyskusje, łatwo zwrócić uwagę, że dla ich uczestników zasadniczym punktem odniesienia jest los Polski (i innych państw naszego regionu) w czasie wojny i po 1945 roku. Siłą rzeczy argumenty formułowane dzisiaj zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników tytułowego porozumienia oparte są w znacznej mierze na faktach nieznanych kierownikom polskiej polityki zagranicznej lat trzydziestych. Świadomość wszystkiego, co nastąpiło „później”, od paktu Ribbentrop–Mołotow, czy nawet od gwarancji brytyjskich i wypowiedzenia przez Hitlera polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy, przez Wrzesień i dwie okupacje, po Jałtę i zamknięcie Polski na pół wieku w bloku komunistycznym, musi rzutować na ocenę zarówno decyzji Becka, jak i alternatywnych programów polskiej polityki zagranicznej. Nie bez wpływu na te rozważania pozostaje dominujące w powszechnej świadomości moralnie nieuzasadnione (właściwie: sprzeczne ze skalą popełnionych zbrodni) rozróżnienie pomiędzy dwoma wielkimi totalitaryzmami XX wieku.
Perspektywa ex post pozwala uczestnikom dyskusji na dość swobodne formułowanie opinii na temat tego, co który z protagonistów wydarzeń lat trzydziestych mógł, a czego nie mógł przewidzieć i co z tego wynika. Sprzyja tworzeniu scenariuszy historii alternatywnej, w których znajdziemy wizje i Polski mocarstwowej, i dwudziestowiecznego Księstwa Warszawskiego czy siedemnastej republiki ZSRR. Nie negując bynajmniej intelektualnej wartości eksperymentów myślowych opartych na słowie „gdyby”, chciałbym zaproponować spojrzenie z innego punktu widzenia.
Wydaje się bowiem, że w obrębie dyskusji o polityce zagranicznej II Rzeczypospolitej wciąż nie brak miejsca na racje ówczesnych zwolenników współpracy z Berlinem – ludzi, którzy za porozumieniem polsko-niemieckim optowali, nie wiedząc (co nie znaczy, że tego nie przewidywali) o pakcie niemiecko-sowieckim z sierpnia 1939 roku, nie znając przebiegu kampanii wrześniowej, ludzi, którzy nie słyszeli o Katyniu, Palmirach, Jałcie, którym świadomość wydarzeń, do jakich rzeczywiście doszło w latach 1939–1945 i późniejszych, nie zaburzała w najmniejszym stopniu oceny szans i zagrożeń stojących przed II Rzecząpospolitą. Ludzi, którzy do przekonania o konieczności współpracy z Niemcami doszli wyłącznie na podstawie analizy bieżącej sytuacji państwa. Ich przemyślenia i przewidywania mają tę niezaprzeczalną wartość, że mogły być bez przeszkód wzięte pod uwagę nie tylko przez recenzentów, ale i przez twórców polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej.
Celem niniejszego opracowania jest więc zebranie argumentacji na rzecz porozumienia polsko-niemieckiego, jaką sformułowano w publicystyce polskiej w okresie międzywojennym, z naciskiem na lata trzydzieste, na które przypadły zarówno największa aktywność polskich „germanofilów”, jak i polityczne zbliżenie Warszawy z Berlinem, a więc zaistniały – przynajmniej teoretycznie – największe szanse na zrealizowanie tytułowej idei. Sięgniemy po analizy sytuacji międzynarodowej, sformułowane przez publicystów orientacji niemieckiej, ich postulaty konkretnych posunięć oraz reakcje na zachodzące wydarzenia. Innymi słowy, może to być zbiór argumentów oraz pomysłów, jakie minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej mógł brać pod uwagę, rozważając zagadnienie kooperacji polsko-niemieckiej. Powinno to także pozwolić na wyodrębnienie najciekawszych, najbardziej wartych docenienia lub potępienia elementów myśli politycznej, która stała za orientacją niemiecką. Cezurą końcową jest w naturalny sposób wybuch wojny, oznaczający upadek idei porozumienia polsko-niemieckiego w takim kształcie, w jakim propagowano ją w kręgu wileńskiego „Słowa”, i choć niektórzy spośród publicystów gazety pozostali, mimo – a może z powodu – brutalności niemieckiej okupacji, wierni idei porozumienia, lub też wracali do niej później, szanse jej realizacji spadły do zera.
Jak pisał Andrzej Micewski, orientacja ta nie cieszyła się nigdy wielkim poparciem w społeczeństwie polskim, a jej jedynym konsekwentnym przedstawicielem w dwudziestoleciu międzywojennym był Władysław Studnicki4. Z tym ostatnim można polemizować, ale sam fakt pozostawania „germanofilów” na marginesie polskiej sceny politycznej był zauważany nawet przez nich samych5, i do dziś jest przywoływany jako koronny argument przeciwko ewentualnemu porozumieniu z III Rzeszą6. Niechęć społeczeństwa polskiego do współpracy z Niemcami miała rzekomo uniemożliwiać taki alians do tego stopnia, jak stwierdził ex post chętnie z tego względu przez przeciwników koncepcji cytowany ambasador Polski w Paryżu Juliusz Łukasiewicz, że w razie zgody na żądania niemieckie w 1939 roku, „przy nastrojach, jakie w kraju panowały, rząd upadał, […] byłyby […] rozruchy, po czym weszliby Niemcy i Sowiety”7. Zostawmy na boku opinię eksperta, znanego skądinąd z tak trafnych diagnoz sytuacji międzynarodowej jak opublikowana na początku 1939 roku broszura Polska jest mocarstwem. Szczupłości grona zwolenników porozumienia polsko-niemieckiego nie uważam za dowód niesłuszności ich idei, podobnie jak masowego jej poparcia nie uznawałbym za dowód słuszności. Skuteczność „germanofilów” w propagowaniu tytułowej idei jest sprawą osobną i będzie poruszana na marginesie niniejszych rozważań, niemniej postawa społeczeństwa wobec takiej czy innej koncepcji politycznej nie wydaje mi się probierzem jej wartości, ani nie usprawiedliwia zaniechania próby samodzielnej jej oceny.
***
Orientacji proniemieckiej w Polsce międzywojennej ton nadawało trzech publicystów. Pierwszym był wspomniany Władysław Studnicki, polityk na wpół dziś zapomniany, a kiedyś stawiany w jednym rzędzie z Piłsudskim i Dmowskim wśród ojców niepodległości i twórców polskiej myśli politycznej. W młodości działacz socjalistyczny, zesłaniec syberyjski, związany krótko z ruchem ludowym a później narodowym, następnie zwolennik trializmu w ramach monarchii austro-węgierskiej, wreszcie – od 1915 roku – konsekwentny już promotor porozumienia z Niemcami, główny, spośród Polaków, protagonista Aktu 5 listopada 1916 roku. Pierwszy rozdział niniejszej rozprawy jest poświęcony jego ideowej i politycznej ewolucji, a tym samym w pewnym sensie genezie orientacji proniemieckiej w II Rzeczypospolitej.
Po klęsce II Rzeszy w 1918 roku Studnicki pozostał wierny idei porozumienia z Berlinem, ale nie potrafił przekonać szerszych grup społeczeństwa polskiego do współpracy z Niemcami. Od 1922 roku publikował na łamach wileńskiego „Słowa”, udostępnionych mu przez Stanisława Mackiewicza8. Redaktor uważał się za ucznia Studnickiego, ale z początku nie podzielał w pełni jego politycznych koncepcji, a stanowisko redakcji „Słowa” odbiegało od poglądów nestora orientacji niemieckiej. Dopiero z czasem dziennik wileńskich konserwatystów stał się sztandarowym pismem zwolenników porozumienia polsko-niemieckiego, a Mackiewicz, przewyższający swego mentora popularnością, talentem publicystycznym, polemiczną werwą i dziennikarską aktywnością, w pewnym momencie stał się głównym reprezentantem idei.
Na łamach wileńskiego dziennika wypowiadał się także trzeci z czołowych „germanofilów” II Rzeczypospolitej, Adolf Maria Bocheński – wunderkind polskiej myśli politycznej, debiutujący w wieku szesnastu lat brawurową broszurą Tendencje samobójcze narodu polskiego, napisaną wraz z bratem Aleksandrem, później publikujący przede wszystkim na łamach „Buntu Młodych”, z czasem przemianowanego na „Politykę”, ale udzielający się też od czasu do czasu w „Słowie”. Najistotniejszy jego wkład w propagowanie idei porozumienia polsko-niemieckiego stanowiła opublikowana w 1937 roku książka Między Niemcami a Rosją.
Studnicki zaliczał go do swojej „szkoły politycznej”9. Bocheński również nazywał siebie uczniem Studnickiego10, zaliczał się także do „szkoły Mackiewicza”11. Ten ostatni z kolei pisał: „będąc uczniem Studnickiego sam stworzyłem szkołę myślenia, której najwybitniejszym przedstawicielem był Adolf Bocheński”12. Nie wchodząc głębiej w relacje ideowo-generacyjne, z pewnością możemy mówić o ciągłości reprezentowanej przez nich myśli politycznej (mimo niewątpliwych różnic). Stanowili oni najważniejsze postacie grupy, którą nazywać będziemy umownie „germanofilami”. Ich publicystyczne koncepcje, analizy sytuacji geopolitycznej państwa i postulaty odpowiednich posunięć stanowić będą podstawę niniejszych rozważań. Jako że celem tych ostatnich jest przede wszystkim przedstawienie koncepcji porozumienia polsko-niemieckiego, a nie tylko poglądów tego czy innego autora, przedmiotem zainteresowania będzie także szeroko pojęty krąg publicystów związanych z wileńskim „Słowem”. Skupimy się na zasobie argumentów, jakie wyszły z tego środowiska, a nie na myśli politycznej poszczególnych jego członków. Obok dorobku publicystycznego i książkowego wymienionych już trzech liderów grupy sięgniemy także po teksty autorów, którym redakcja udostępniała łamy gazety.
W pracy redakcyjnej, a także w publicystycznych zmaganiach Mackiewicza wspierał Ksawery Pruszyński, pełniący nawet przez pewien czas rolę zastępcy redaktora naczelnego „Słowa”. Na temat polityki zagranicznej wypowiadali się w wileńskim dzienniku m.in. książę Eustachy Sapieha – minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej w latach 1920–1921, Adam Romer, Aleksander Bocheński – brat Adolfa, Mieczysław Pruszyński – brat Ksawerego, Szymon Meysztowicz, książę Janusz Radziwiłł, oraz autorzy piszący pod pseudonimami: „Len.” i „Lup.” Tematykę tę podejmował też brat redaktora – Józef Mackiewicz. Odnotować można pojedyncze wypowiedzi Franciszka Bossowskiego, Aleksandra Kozierowskiego, Konstantego Borzobohatego, Stanisława Swianiewicza, Hieronima Tarnowskiego i innych. Na łamach „Słowa” przedrukowywano artykuły Kazimierza Smogorzewskiego z „Gazety Polskiej” oraz teksty braci Bocheńskich z „Polityki” (dawnego „Buntu Młodych”).
Ze względu na zamiar przedstawienia koncepcji i procesu jej formowania w konkretnych warunkach politycznych i w reakcji na bieżące wydarzenia ograniczymy się do myśli formułowanych przez naszych bohaterów do roku 1939. Ewentualne odniesienia do poglądów wygłaszanych po Wrześniu mogą pojawić się tylko dla uwypuklenia koncepcji sformułowanych w wyznaczonym okresie.
***
Wszyscy trzej liderzy orientacji niemieckiej II Rzeczypospolitej uważani są za ważnych twórców polskiej myśli politycznej. Koncepcje polityki zagranicznej formułowane przez Studnickiego, Cata-Mackiewicza i Adolfa Bocheńskiego zajmują więc odpowiednie miejsce w pracach poświęconych życiu i publicystycznemu dorobkowi każdego z nich.
Wśród uczonych zajmujących się Władysławem Studnickim na pierwszym miejscu wymienić trzeba Jacka Gzellę. Jest on autorem nie tylko książek fundamentalnych dla poznania procesu kształtowania się oraz podstaw systemu politycznego nestora orientacji proniemieckiej13, ale także licznych artykułów przybliżających poszczególne jej aspekty, związane przede wszystkim (choć nie tylko) z zagadnieniami polityki zagranicznej14. U progu pierwszej dekady XXI wieku opracowywał kolejne tomy Pism wybranych Studnickiego15.15
Ważne teksty na temat koncepcji politycznych Studnickiego wyszły także spod pióra Włodzimierza Suleji16. Krótką ocenę idei oraz umiejscowienie nestora „germanofilów” na mapie polskiej myśli politycznej znaleźć możemy u wspomnianego już Micewskiego17, który osobny szkic poświęcił też samej orientacji proniemieckiej w II Rzeczypospolitej, wiążąc ją (w tym akurat tekście) wyłącznie ze Studnickim18.
Kluczowym zagadnieniem dla ukształtowania programu politycznego Studnickiego był jego stosunek do Rosji, i na tym skupił się inny z badaczy, Marek Figura. Problemowi rosyjskiemu w publicystyce Studnickiego poświęcił monografię książkową oraz szereg artykułów w wydawnictwach zbiorowych19. Z kolei miejscem Niemiec w myśli politycznej naszego bohatera zajął się Gaweł Strządała20.
Zadeklarowanym apologetą dorobku Studnickiego, trafności jego diagnoz i przewidywań politycznych jest Andrzej Piskozub. Dał temu wyraz zarówno w książce, jak i w tekstach publikowanych w „Athenaeum” oraz „Arcanach”21. Walory myśli politycznej ojca podnosił też Konrad Gizbert-Studnicki w artykule w tymże „Athenaeum” oraz w przedmowie do II tomu Pism wybranych Władysława22.
W mniejszym zakresie analizami, koncepcjami i postulatami politycznymi Studnickiego zajmowali się także Mirosław Sadowski, Krzysztof Dybciak, Tomasz Serwatka i Piotr Kimla23. Do dorobku Studnickiego sięgnął również Sławomir Cenckiewicz w swoich rozważaniach o geopolityce polskiej; znalazło się w nich również miejsce dla myśli politycznej dwóch innych bohaterów niniejszej pracy: Adolfa Bocheńskiego i Cata-Mackiewicza24.
Czołowym znawcą tego ostatniego jest Jerzy Jaruzelski, który poświęcał redaktorowi naczelnemu „Słowa” i książki, i artykuły; dokonał też wyboru, opracowania i opatrzył wstępem zbiór tekstów Cata25. Z naszego punktu widzenia najciekawszy jest fragment biografii Mackiewicza poświęcony jego poglądom na politykę zagraniczną państwa od końca lat dwudziestych do wybuchu wojny26.
Krótką ocenę proniemieckiej orientacji Mackiewicza, tak jak w przypadku Studnickiego, znajdziemy u Micewskiego27, który z czasem dostrzegł kolejnych zwolenników porozumienia polsko-niemieckiego. W podobny, tzn. krótki i stanowczy sposób rozprawił się też z koncepcjami polityki zagranicznej formułowanymi przez Adolfa Bocheńskiego28.
O postawie Mackiewicza wobec stosunków polsko-niemieckich do 1939 roku pisał Stanisław Żerko29. Myśl polityczną Cata, formułowaną zarówno przed wojną, jak i po jej wybuchu, z praktyką polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej zestawił krótko Maciej Zakrzewski, nawiązując do ostatniej podjętej przez Mackiewicza próby wskrzeszenia idei porozumienia z Niemcami – incydentu z Libourne z 16 czerwca 1940 roku, kiedy redaktor próbował namówić prezydenta Raczkiewicza do rozpoczęcia rokowań z III Rzeszą30.
Na marginesie niniejszych rozważań wspomniane zostaną epizody polemik, jakie na temat koncepcji polityki zagranicznej państwa Mackiewicz toczył ze Stanisławem Strońskim. Genezą tego sporu zajmował się Edward Czapiewski31.
Zagadnienie władzy państwowej w myśli politycznej Cata podejmował Artur Górski32. Wśród tekstów poświęconych myśli politycznej redaktora warto wymienić artykuły Andrzeja Maśnicy, Eugeniusza Ponczka, Edmunda Szakalickiego33. Osobą Mackiewicza zajmowali się takżeJadwiga Dziewulska, Kazimierz Koźniewski, Anna Maliszewska-Pokrzywa, Krzysztof Tarka oraz jedna z córek redaktora – Aleksandra Niemczykowa34.
Myśli politycznej Adolfa Bocheńskiego wiele uwagi poświęcił Kazimierz Michał Ujazdowski, autor książki omawiającej idee najmłodszego z czołowych „germanofilów”35. Ujazdowski opracował i opatrzył wstępem antologię tekstów Bocheńskiego poświęconych koncepcjom polityki wschodniej, napisał także wprowadzenie do nowego wydania szeroko w niniejszej pracy omawianego dzieła Między Niemcami a Rosją36. Edycja ta została uzupełniona aneksem zawierającym wybrane teksty z okresu II wojny światowej. Publicystyce Bocheńskiego z tego okresu Ujazdowski poświęcił wcześniej osobny artykuł. W tym samym roku opublikowany został kolejny jego tekst dotyczący idei polityki zagranicznej Bocheńskiego w II Rzeczypospolitej37.
W studiach nad orientacją niemiecką nie można pominąć dorobku Rafała Habielskiego. W książce Dokąd nam iść wypada? Jerzy Giedroyc od „Buntu Młodych” do „Kultury”38 przedstawione zostały poglądy zespołu „Polityki”, w tym Adolfa Bocheńskiego. Sięgnąć warto także do obszernego wyboru publicystyki z pism redagowanych przez Giedroycia przed 1939, przygotowanego przez Habielskiego wspólnie z Jerzym Jaruzelskim39.
Koncepcjami polityki zagranicznej Adolfa Bocheńskiego zajmowała się Aleksandra Kosicka-Pajewska, przygotowała również zbiór jego tekstów40. Inny wybór publicystyki Bocheńskiego opracował Marcin Król, który jest także autorem książki charakteryzującej szkołę polityczną uformowaną wokół „Buntu Młodych” i „Polityki”41. Osobie i twórczości Bocheńskiego poświecił książkę Paweł Tanewski, a artykuły Piotr Dunin-Borkowski oraz Wiesław Szopka42. Informacje na temat jego dorobku znaleźć też można w opracowaniu Bogdana Szlachty oraz wydawnictwie zbiorowym pod redakcją Magdaleny Szczepaniak43.
Poglądy Bocheńskiego dały asumpt do rozważań ujętych w książce Geopolityka i zasady.Studia z dziejów polskiej myśli politycznej pod redakcją JackaKloczkowskiego, obejmującej napisane przez współczesnych politologów, historyków i publicystów teksty poświęcone polskiej myśli geopolitycznej i konserwatyzmowi44. Omawiane są w nich również, choć w mniejszym zakresie, poglądy Studnickiego i Mackiewicza (tego ostatniego szczególnie we wspomnianym już tekście Zakrzewskiego).
Przedmiotem zainteresowania uczonych były także koncepcje polityki zagranicznej formułowane przez publicystów związanych z wileńskim „Słowem”. W najszerszym zakresie przybliża je opracowanie Jacka Gzelli Między Sowietami a Niemcami. Koncepcje polskiej polityki zagranicznej konserwatystów wileńskich zgrupowanych wokół „Słowa” (1922–1939)45. Wcześniej zagadnieniem tym, w mniejszym zakresie, zajmowali się Janusz Osica oraz wspomniany już Czapiewski46. Stosunkom międzynarodowym w ocenie publicystów „Słowa” poświęcony jest też jeden z rozdziałów napisanej przez Macieja Wojtackiego monografii pisma47.
Kwestia współpracy polsko-niemieckiej omawiana jest naturalnie w rozmaitych opracowaniach dotyczących polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej. Rozważania takie oscylują zazwyczaj wokół punktów zwrotnych stosunków Berlina z Warszawą, a więc przede wszystkim deklaracji z 26 stycznia 1934 oraz kryzysu przełomu 1938 i 1939 roku. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że orientacja niemiecka nie jest traktowana w dominującym nurcie polskiej historiografii jako licząca się alternatywa, a zagrożenia z niej płynące całkowicie przesłaniają szanse48. Niebagatelne przy tym znaczenie ma fakt, że zagadnienie to najszerzej omawiane jest w kontekście wydarzeń ostatniego roku przed wybuchem II wojny światowej, stąd na jego ocenie zaciążyć musiały i dysproporcja sił między obu państwami, i sprawa „propozycji” niemieckich, nie wspominając już o wszystkich konsekwencjach spojrzenia ex post. Tym bardziej warto więc sięgnąć do dorobku grupy, która taką koncepcję potrafiła sformułować i uargumentować jeszcze w II Rzeczypospolitej. Bez jej uwzględnienia trudno mówić o rzetelnej ocenie polityki zagranicznej międzywojennej Polski.
We współczesnej dyskusji o historii i polityce międzynarodowej „germanofilom” międzywojennym warto oddać głos jeszcze z jednego powodu. Polityka zagraniczna nie jest zagadnieniem, które byłoby w polskiej historii traktowane z przesadną atencją, na co zapewne nie bez wpływu jest fakt, że o ile w naszych dziejach nie brak błyskotliwych zwycięstw militarnych, o tyle próżno szukać w niej postaci, zwłaszcza w epoce nowożytnej, porównywalnych z Talleyrandem, Bismarckiem czy Cavourem. Stąd nie tylko w powszechnej świadomości, ale i wśród historyków polityka zagraniczna często nie jest traktowana jak swego rodzaju sztuka, w której zręczny gracz może osiągnąć więcej, niż wynikałoby to z jego materialnych i niematerialnych zasobów, podobnie jak na polu bitwy mniej liczna armia może pokonać teoretycznie silniejszego przeciwnika. Dochodzi do tego pewien chaos definicyjny, brak jasnych kryteriów oceny, pomieszanie kategorii politycznych i etycznych wśród wytycznych racji stanu, o którym już wspomniano. Trudno o jasno sformułowane reguły, jakimi powinna kierować się dyplomacja państwa, łatwo o frazesy w rodzaju nie wiadomo co właściwie znaczącej wypowiedzi Aleksandra Skrzyńskiego, że „właściwa polityka zagraniczna ma umiejętnie przedstawiać prawdziwą figurę narodu na zewnątrz, przedstawiać jego walory duchowe i siłę moralną”49.
Publicystyka Studnickiego, Cata-Mackiewicza, Bocheńskiego i innych autorów związanych z wileńskim „Słowem” jawi się na tym tle jako wyjątkowo spójny, konsekwentny i przemyślany projekt polityczny. Trudno nie wykorzystać go jako pretekstu do rozważań na temat polityki zagranicznej i próby zidentyfikowania kilku rządzących nią praw.
1W. Bartoszewski, A.D. Rotfeld, P. Zalewski, Człowiek, który mówił o honorze, http://www.rp.pl/artykul/300663.html [odczyt:15.02.2011].
2R.A. Ziemkiewicz,NadtrumnąBeckaciszej,proszę!,http://www.rp.pl/artykul/9157,302862_Ziemkiewicz-Nad-trumna-Becka-ciszej-prosze-html;P.Semka, Beck jak Hitler?, http://www.rp.pl/artykul/198324,303865_Semka-Beck-jak-Hitler-html; M.J. Chodakiewicz, Gdyby Polska była satelitą IIIRzeszy,http://www.rp.pl/artykul/9157,307333_Chodakiewicz-Gdyby-Polska-byla-satelita-III-Rzeszy-.html; Polska nie miała wyjścia – musiała walczyć z Hitlerem. Rozmowa z Dietrichem Pohlem, historykiem z monachijskiego Instytutu Historii Najnowszej, http://www.rp.pl/artykul/107684,310603_Pohl-Polska-musiala-walczyc-z-Hitlerem-html. Zob. także: R.A. Ziemkiewicz, Lepiej być zgwałconym, niż zamordowanym,http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/lepiej-byc-zgwalconym-niz-zamordowanym,1362991; idem, Lwy pod wodzą baranów, http://www.rp.pl/artykul/252827.html; idem, Tak nas piszą, jak im potrzebne, http://www.rp.pl/artykul/306282.html [odczyt wszystkich tekstów: 15.02.2011].
3S. Żerko, Jak Polska grała z Hitlerem, http://wyborcza.l/1, 1012 85,6977779,Jak_Polska_grala_z_Hitlerem.html?as=3&startsz=x[odczyt:28.02.2011].
4A. Micewski, Z geografii politycznej II Rzeczypospolitej: szkice, Kraków 1966, s. 383–384.
5Cat, Nie można kolonizować ziemi przeludnionej, „Słowo” z 26 lipca 1937; W. Studnicki, Notatki polemiczne, „Słowo” z 18sierpnia 1937.
6J. Faryś, Koncepcje polskiej polityki zagranicznej1918–1939, Warszawa 1982, s. 360; M. Kamiński, M. Zacharias, Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Polskiej 1918–1939, Warszawa 1998, s. 280; M. Kornat, Polityka równowagi 1934–1939. Polska między Wschodem a Zachodem, Kraków 2007, s. 7; J. Krasuski, Tragiczna niepodległość. Polityka zagraniczna Polski w latach 1919–1945, Poznań 2000, s. 250; A. Micewski, W cieniu marszałka Piłsudskiego, Warszawa 1968, s. 156; A.L. Sowa, U progu wojny: z dziejów spraw wewnętrznych i polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej, Kraków 1997, s. 217– –219, 246; O. Terlecki, Pułkownik Beck, Kraków 1985, s. 203–204; S. Żerko, Jak Polska grała z Hitlerem...
7Cyt. za: P. Wieczorkiewicz, Historia polityczna Polski 1935–1945, Warszawa2010, s. 53.
8 Pseudonim „Cat” do tego stopnia zrósł się z nazwiskiem Stanisława Mackiewicza, że w przypisach zrezygnowano z podawania nazwiska w nawiasie kwadratowym.
9W. Studnicki, „Tragiczne manowce”: próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939–1945, Gdańsk 1993, s. 33.
10M. Kornat, Spór o polską rację stanu w roku 1937, w: Geopolityka i zasady..., s. 64.
11A.M. Bocheński, Z literatury politycznej. Recenzenci R. Dmowskiego, „Słowo” z 3 stycznia 1933.
12Cyt. za: K. Tarka, Mackiewicz i inni. Wywiad PRL wobec emigrantów, Łomianki 2007, s. 14.
13J. Gzella, Myśl polityczna Władysława Studnickiego na tle koncepcji konserwatystów polskich (1918–1939), Toruń 1993; idem, Zaborcy i sąsiedzi Polski w myśli społeczno-politycznej Władysława Studnickiego: (do 1939 roku), Toruń1998.
14Idem, Czechosłowacja a polska racja stanu w publicystyce Władysława Studnickiego w okresie kryzysu sudeckiego, w: Dylematy II Rzeczypospolitej, red. A. Wojtas, Toruń 1990, s. 113–127; idem, Glosa w kwestii poglądów Władysława Studnickiego na Rosję, w: Europa a Rosja. Opinie, konflikty, współpraca. Studia, red. Z. Anculewicz, J. Sobczak, Olsztyn 2003, s. 245–261; idem, Koncepcja bloku państw środkowoeuropejskich w myśli politycznej Władysława Studnickiego, „Acta Universitatis Nicolai Copernici. Nauki Humanistyczno-Społeczne”, z. 213: Nauki Polit.,19, 1990, s. 67–85; idem, Koncepcje i działalność Władysława Studnickiego w pierwszych miesiącach II wojny światowej, „Przegląd Zachodni” 1998, nr 2, s. 137–150; idem, Problematyka agrarna w myśli politycznej Władysława Studnickiego, „Acta Universitatis Nicolai Copernici. Nauki Humanistyczno-Społeczne”, z. 237: Nauki Polit., 22: 1991, s. 123–137; idem, Reasekuracja interesu narodowego w myśli politycznej Władysława Studnickiego w okresie II Rzeczypospolitej, w: Reasekuracja polskiego interesu narodowego i racji stanu w myśli politycznej II Rzeczypospolitej, red. A. Wojtas, Toruń 1991; idem, Stosunki Polski z państwami nadbałtyckimi w koncepcjach Władysława Studnickiego na łamach wileńskiego „Słowa” 1922–1925, w: Studia o bibliotekach i zbiorach polskich, t. 1, red. B. Ryszewski, Toruń 1991; idem, Stosunki polsko-niemieckie w myśli politycznej Władysława Studnickiego w latach 1918–1939, „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka” 1994, nr 3/4, s. 223–239; idem, Traktat ryski w ocenie Władysława Studnickiego, w: Traktat ryski 1921 roku po 75 latach, red. M. Wojciechowski, Toruń 1998, s. 193–200; idem, W sprawie listy proskrypcyjnej dotyczącej książki polskiej – memoriał Władysława Studnickiego z okresu drugiej wojny światowej, w: Społeczeństwo w dobie modernizacji. Polacy i Niemcy w XIX i XX wieku. Studia ofiarowane profesorowi Kazimierzowi Wajdzie w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. R. Becker, M. Chamot, Z. Karpus, Toruń 2000, s. 277–289; idem, Zabór pruski jako „siła hamująca” odbudowę Polski w poglądach Władysława Studnickiego, „Zapiski Historyczne”, t. 72, 2007, z. 1, s. 53–64; idem, Znaczenie Dalekiego Wschodu dla polityki rosyjskiej w poglądach Władysława Studnickiego, w: Polska polityka wschodnia w XX wieku. Studia, red. M. Wojciechowski, Z. Karpus, Włocławek–Toruń 2004, s. 13–22.
15W. Studnicki, Pisma wybrane, t. I: Z przeżyć i walk, oprac. J. Gzella, Toruń 2002; idem, Pisma wybrane, t. III: Ludzie, idee i czyny, oprac. J. Gzella, Toruń 2000; idem, Pisma wybrane, t. IV: „Tragiczne manowce”: próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939–1945, oprac. J. Gzella, Toruń 2002.
16W. Suleja, System polityczny Władysława Studnickiego (do roku 1918), w: Polska myśl polityczna i społeczna, t. 2, Twórcy polskiej myśli politycznej, red. H. Zieliński, Wrocław 1978, s. 135–178; idem, Fałszywa prognoza polskiego germanofila (Władysław Studnicki o perspektywach stosunków polsko-niemieckich w wypadku dojścia do władzy Hitlera), „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka” 1982, z. 2; idem, Władysław Studnicki – w opozycji do myśli zachodniej, w: Twórcy polskiej myśli zachodniej, red. W. Wrzesiński, Olsztyn 1996, s. 154–164.
17A. Micewski, W cieniu marszałka Piłsudskiego, s. 156, 160 i in.; idem, Z geografii politycznej…, s. 348, 349.
18Idem, Z geografii politycznej…, s. 381–387.
19M. Figura, Rosja w myśli politycznej Władysława Studnickiego, Poznań 2008; idem, Odwieczny antagonista. Miejsce Rosji w myśli politycznej i publicystyce Władysława Studnickiego do roku 1918, w: Europa a Rosja. Opinie, konflikty, współpraca. Studia, red. Z. Anculewicz, J. Sobczak, Olsztyn 2003, s. 225–244; idem, Państwo bałtyckie w myśli politycznej Władysława Studnickiego, w: Mare integrans. Studia nad dziejami wybrzeży Morza Bałtyckiego. Materiały z I Sesji Naukowej Dziejów Ludów Morza Bałtyckiego, Wolin,6–7sierpnia 2005, red. M. Bogacki, M. Franz, Z. Pilarczyk, Toruń 2005, s. 194–210; idem, Rosja w politycznej myśli Władysława Studnickiego, w: Zagadnienie rosyjskie. Myślenie o Rosji – oglądy i obrazy spraw rosyjskich, red. M. Bohun, J. Goćkowski, Kraków 2000, s. 69–85; idem, Władysława Studnickiego program polityki wobec Rosji, w: Rozumieć Rosję. Tropy, red. M. Figura, G. Kotlarski, Poznań 1997, s. 213–231.
20G. Strządała, Niemcy w myśli politycznej Władysława Studnickiego, Opole 2011; idem, Niemcy w myśli politycznej Władysława Gizberta-Studnickiego, w: Świat wokół Rzeczypospolitej. Problematyka zagraniczna w polskiej myśli politycznej w pierwszej połowie XX wieku, red. W. Paruch, K. Trembicka, Lublin 2007; idem, Polska a Europa Środkowa w myśli politycznej Władysława Gizberta-Studnickiego 1918–1939, w: Europa Środkowo-Wschodnia w polskiej myśli politycznej, red. M. Dymarski, J. Juchnowski, Wrocław 2004, s. 27–51.
21A. Piskozub, Z perspektywy III Rzeczypospolitej, Toruń 2003, s. 126–136, 429–454; idem, Myśl polityczna Władysława Studnickiego (cz. 1), „Athenaeum” 2002, nr 9, s. 29–41; idem, Myśl polityczna Władysława Studnickiego (cz. 2), „Athenaeum” 2003, nr 10, s. 30–51; idem, Nauki Władysława Studnickiego [1866–1953], „Arcana” 2002, nr 45, s. 102–127; idem, Polscy zwiastuni powojennego pojednania z Niemcami – Władysław Studnicki [1867–1953] i Józef Mackiewicz [1902–1985], „Athenaeum” 2001, nr 7, s.222, 233; idem, Władysław Studnicki Redivivius, „Athenaeum” 2002, nr 8, s. 180–185.
22K.W. Studnicki-Gizbert, Komentarz na temat życia i działalności Władysława Studnickiego [1867–1953], „Athenaeum” 2003, nr 10, s. 52–72; W. Studnicki, Pisma wybrane, t. II: Polityka międzynarodowa Polski w okresie międzywojennym, Toruń 2001, s. 5–13.
23M. Sadowski, Z badań nad poglądami Władysława Studnickiego, „Przegląd Zachodni” 1992, nr 2, s. 203–213; K. Dybciak, Wobec nowego sąsiada, „Arka” 1993, nr 44/45, s. 194–198; T. Serwatka, Józef Piłsudski i Władysław Studnicki – dwie wizje Niemiec i Niemców, „Czasopismo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich” 1999, z. 10,s. 121–134; P. Kimla, Antyrosyjskość myśli politycznej Władysława Studnickiego [1867–1953] na tle teraźniejszej polskiej polityki wschodniej, „Politeja” 2005, nr 4, s. 480–487.
24S. Cenckiewicz, Z dziejów realizmu czyli geopolityka w Polsce. Na przykładzie prac i działalności Eugeniusza Romera, Władysława Studnickiego, Ignacego Matuszewskiego, Henryka Bagińskiego, Jerzego Niezbrzyckiego (Ryszarda Wragi), Adolfa Bocheńskiego, Stanisława Cata Mackiewicza, „Niepodległość” 1996, t. 28,s. 220–255; idem, Geopolityka polska (I). (O poglądach geopolitycznych Eugeniusza Romera, Władysława Studnickiego, Henryka Bagińskiego i Jerzego Niezbrzyckiego), „Arcana” 2000, nr 32, s. 53–82.
25J. Jaruzelski, Stanisław Cat-Mackiewicz 1896–1966. Wilno–Londyn– –Warszawa, Warszawa 1994; idem, Mackiewicz i konserwatyści, Warszawa 1976; idem, Cat-Mackiewicz w „Słowie”. Publicystyka niemiecka w latach 1938–1939, „Dzieje Najnowsze” 1973, nr 1, s. 25–53; idem, Dzieje skonfiskowanego artykułu Cat-Mackiewicza w „Słowie” [1938 r.], „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej” 1988, nr 3, s. 127–134; S. Cat-Mackiewicz, Teksty, wyb., oprac. oraz wstęp J. Jaruzelski, Warszawa 1990.
26J. Jaruzelski, Stanisław Cat-Mackiewicz…,s. 160–185.
27A. Micewski, W cieniu marszałka Piłsudskiego, s. 135–170.
28Ibidem, s. 171–199.
29S. Żerko, Stanisław Cat-Mackiewicz wobec stosunków polsko-niemieckich (do 1939 r.), w: Polacy i Niemcy. Dziesięć wieków sąsiedztwa. Studia ofiarowane profesorowi Januszowi Pajewskiemu w osiemdziesiątą rocznicę urodzin, red. A. Czubiński, Warszawa 1987, s. 371–388.
30M. Zakrzewski, Droga do Libourne. Stanisław Cat Mackiewicz a polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej, w: Geopolityka i zasady. Studia z dziejów polskiej myśli politycznej, red. J. Kloczkowski, Kraków−Warszawa 2010, s. 75–104.
31E. Czapiewski, U źródeł sporu o koncepcje polityki zagranicznej między Stanisławem Mackiewiczem-Catem a Stanisławem Strońskim, „Acta Universitatis Wratislaviensis. Historia”, t. 62, 1988, s. 15–34.
32A. Górski, Koncepcja władzy państwowej Stanisława Cata-Mackiewicza, „Arcana” 1998, nr 3, s. 73–86; idem, Władza polityczna w myśli Stanisława Cata-Mackiewicza, Kraków 1999.
33A. Maśnica, Nad myślą polityczną Stanisława Cata-Mackiewicza, „Chrześcijanin a Współczesność” 1989, nr 3, s. 44–50; E. Ponczek, Rozczarowania i nadzieje: Stanisław Cat-Mackiewicz o wojnie i geopolityce, w: Konserwatyzm. Historia i współczesność, red. S. Stępień, Lublin 2003, s. 373–388; E. Szakalicki, Stanisław Cat Mackiewicz – portret ideowy, „Arcana” 1997, nr 1, s. 105–120.
34J. Dziewulska, Z Mackiewiczem na ty, Warszawa 1994; K. Koźniewski, Przekorni: Boy-Żeleński, Słonimski, Cat-Mackiewicz, Pruszyński, Stachniuk, Kisielewski, Tyrmand, Kałużyński, Urban, Warszawa 2000; A. Maliszewska-Pokrzywa, Socjalisty i monarchisty podróż do Rosji Sowieckiej, „Fraza” 2002, nr 38, s. 244–256; K. Tarka, Mackiewicz i inni…; idem, Germanofil, kapitulant i oszczerca? Stanisław Mackiewicz przed Sądem Honorowym Rady Narodowej RP, „Zeszyty Historyczne”, z. 153, 2005, s. 61–78; A. Niemczykowa, Stanisław Mackiewicz (Cat). W stulecie urodzin (18 grudnia 1896) [–18 lutego 1966]. Wspomnienia córki, „Lithuania”1996, nr 3/4, s. 169–175.
35K.M. Ujazdowski, Żywotność konserwatyzmu. Idee polityczne Adolfa Bocheńskiego [1909–1944], Warszawa 2005.
36A.M. Bocheński, Zanim powstała „Kultura”. Antologia tekstów Adolfa Marii Bocheńskiego poświęconych polskiej polityce wschodniej, oprac. i wstęp K.M. Ujazdowski, Lublin 2006; A.M. Bocheński, Między Niemcami a Rosją, Kraków−Warszawa 2009, s. 7–12.
37K.M. Ujazdowski, Romantyk i realista. Uwagi o publicystyce Adolfa Bocheńskiego w czasie II wojny światowej, „Arcana” 2005, nr 63, s. 106–119; idem, Polska państwem rewizjonistycznym. Koncepcje geopolityczne Adolfa Bocheńskiego, w: Przeklęte miejsce Europy? Dylematy polskiej geopolityki, red. J. Kloczkowski, Kraków 2009, s. 169–192.
38R. Habielski, Dokąd nam iść wypada? Jerzy Giedroyc od „Buntu Młodych” do „Kultury”, Warszawa 2006.
39Zamiary, przestrogi, nadzieje. Wybór publicystyki. „Bunt Młodych”, „Polityka” 1931–1939, red. R. Habielski, J. Jaruzelski, Lublin 2007.
40A. Kosicka-Pajewska, Polska między Rosją a Niemcami. Koncepcje polityczne Adolfa Bocheńskiego, Poznań 1992; A.M. Bocheński, Adolf Bocheński o ustroju i racji stanu Rzeczypospolitej, wstęp, wybór i oprac. A. Kosicka-Pajewska, Warszawa 2000.
41Idem, Historia i polityka – wybór publicystyki, wybór, oprac. i przedmowa M. Król, Warszawa 1989; M. Król, Style politycznego myślenia: wokół „Buntu Młodych” i „Polityki”, Paris 1979.
42P. Tanewski, Ostatni Kawaler, Pelplin 2007; P. Dunin-Borkowski, O życiu i śmierci Adolfa Bocheńskiego [1909–1944], „Zeszyty Historyczne”, z. 157, 2006, s. 14–24; W. Szopka, Konserwatysta romantyczny, czyli lekcja geopolityki, „Kurs” 1987, nr 26.
43B. Szlachta, Konserwatyzm: z dziejów tradycji myślenia o polityce, Kraków–Warszawa 1998; Szkoła Adolfa Bocheńskiego [1909–1944]. W 60. rocznicę śmierci, red. M. Szczepaniak, Warszawa−Wrocław 2004.
44Geopolityka i zasady. Studia z dziejów polskiej myśli politycznej, red. J. Kloczkowski, Kraków−Warszawa 2010.
45J. Gzella, Między Sowietami a Niemcami. Koncepcje polskiej polityki zagranicznej konserwatystów wileńskich zgrupowanych wokół „Słowa” (1922‒1939), Toruń 2011.
46J. Osica, „Słowo” – organ konserwatystów wileńskich w latach 1922–1928, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, t. 18, 1979; idem, Politycy anachronizmu. Konserwatyści wileńskiej grupy „Słowa” 1922–1928, Warszawa 1982; E. Czapiewski, Koncepcje polityki zagranicznej Polski na łamach „Słowa” w latach 1922–1927, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, t. 17, 1978, z. 3; idem, „Słowo” wileńskie a Anschluss Austrii, „Acta Universitatis Wratislaviensis. Historia”, t. 36, 1981; idem, Konserwatyści polscy a hitleryzm (1930–1934), „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka” 1984, z.2; idem, Koncepcje polityki zagranicznej konserwatystów polskich w latach 1918–1926, Wrocław 1988; idem, „Słowo” wileńskie wobec problemu porozumienia polsko-niemieckiego, „Acta Universitatis Wratislaviensis. Historia”, t. 74, 1990.
47M. Wojtacki, „Słowo” Stanisława Cata-Mackiewicza – dziennik konserwatystów wileńskich w latach 1922–1939, Toruń 2009, s. 241–304.
48M.in.: H. Batowski, Między dwiema wojnami1919–1939. Zarys historii dyplomatycznej, Kraków 2007, s. 201–205; M. Kamiński, M. Zacharias, Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Polskiej 1918–1939, Warszawa 1998, s. 203––281; M. Kornat, Polityka równowagi...,s. 21–59; A.L. Sowa, U progu wojny, s. 217–223.
49Cyt. za: M. Kornat, Polityka równowagi..., s. 21.
I
„Wyspiański był bardziej szczęśliwy od Mickiewicza – pisał u schyłku życia Stanisław Cat-Mackiewicz. – Romantyzm epoki Mickiewicza przyniósł bezpośrednio klęskę powstania styczniowego. Mocarne wezwanie Wesela Wyspiańskiego nie tylko ułatwiło, lecz wprost umożliwiło realizację programu syberyjskiego. Mówię «syberyjskiego», ponieważ dwaj ludzie, którzy ten program stworzyli, przyjechali do Krakowa po kilkuletnim pobycie na Syberii. Obydwaj byli Litwinami, jeden z nich reprezentował koncepcję bezkompromisową, drugi dopiero czyn polityczny. Wdzięczność Polaków podzielona była pomiędzy tych dwóch ludzi w bardzo nierówny sposób”1.
Zesłanie nie było pierwszym podobnym doświadczeniem Józefa Piłsudskiego i Władysława Studnickiego, którym Mackiewicz przypisywał autorstwo „programu syberyjskiego”. Obaj należeli, tak metrykalnie, jak i ideowo, do tego samego pokolenia – generacji nazywanej przez Studnickiego „dziećmi 1863 roku”. We wspomnieniach obu można znaleźć podobne opisy atmosfery popowstaniowej, podobnie też, jak w przypadku przyszłego Marszałka, duża rolę w patriotycznym wychowaniu Studnickiego odegrała matka.
Studnicki urodził się 15 listopada 1867 roku w Dyneburgu2. Jego ojciec, Adolf Studnicki-Gizbert (1818–1900), był agentem Rządu Narodowego w czasie powstania styczniowego, uniknął jednak represji rosyjskich. Zarówno przed, jak i po powstaniu piastował wybieralne funkcje samorządowe, dochodząc z czasem do stanowiska wiceburmistrza Dyneburga. Matka, Izabela z Fastykowskich (1836–1906), pochodziła z guberni witebskiej. Wraz z siostrą Serafiną pomagała powstańcom w 1863 roku, pod koniec XIX wieku zaś zaangażowała się w działalność PPS3. Za Adolfa Studnickiego wyszła 7 lipca 1864 roku, a Władysław był ich drugim dzieckiem.
Oboje rodzice byli gorącymi patriotami. Mały Władysław wychował się w kulcie tradycji powstania styczniowego, oraz na utworach polskiego romantyzmu, czytanych wspólnie z matką. Jedne z jego pierwszych, dziecięcych wspomnień związane były z widokiem dyneburskiego więzienia, w którym zamykano powstańców, lekturą Dziadów Mickiewicza, wracającymi z Syberii zesłańcami. Intensywnie, osobiście przeżywany patriotyzm, wzmocniony jeszcze przez zabiegi rusyfikacyjne w szkole, stawiał Studnickiego na marginesie pogrążonego w popowstaniowej rezygnacji społeczeństwa. Rodziło się w nim przekonanie, że wola narodu, której – jak pisze – zobowiązał się służyć, wyraża się nie w zmiennych kaprysach bezmyślnego tłumu, ale w uczuciach nielicznych, prawdziwych patriotów, których zadaniem jest nie uleganie nastrojom tłumu, ale walka z nimi w imię poprowadzenia narodu we właściwym kierunku4.
W 1887 roku Studnicki, po ukończeniu gimnazjum, przyjechał do Warszawy5, będącej, jak sobie wyobrażał, centrum ruchu rewolucyjnego. Stolica zawiodła jednak całkowicie jego nadzieje: „wydała mi się miastem dziwnie lekkomyślnym, (…), rozmiłowanem w głupich farsach” – zapisał później we wspomnieniach6. Zanik dążeń niepodległościowych na ziemiach polskich, przy jednoczesnym wrzeniu społecznym w Rosji, pchnął młodego Studnickiego – podobnie jak wiele innych aktywnych jednostek z jego pokolenia – w stronę fascynacji socjalizmem7, który uznał za sposób kontestacji istniejącego porządku. Kwestia społeczna stała się dla niego w tym czasie ważniejsza od narodowej, chociaż, jak zaznacza w swej autobiografii, nie zarzucił i tej drugiej. Za warunek prawidłowego rozwoju narodu uważał posiadanie państwa, przy czym rozwój ten nie był dobrem samym w sobie – stawał się nim dopiero poprzez dodatni wkład w rozwój całej ludzkości8.
Nie znalazłszy w Warszawie żadnej czynnej grupy socjalistycznej, wraz z kolegami ze Szkoły Handlowej im. Kronenberga Studnicki założył kółko samokształceniowe9. Jego stosunek do socjalizmu, do tej pory bardziej uczuciowy niż naukowy, zmienił się pod wpływem lektury legalnych prac ekonomistów rosyjskich (przede wszystkim Iwana Iwaniukowa), które na przeszło 10 lat ukształtowały jego poglądy na socjalizm10. Pobudzone w ten sposób zainteresowania zaowocowały później pogłębionymi studiami w dziedzinie ekonomii, co odcisnęło znaczące piętno na myśli politycznej Studnickiego, odróżniając go od innych czołowych „germanofilów” II Rzeczypospolitej. Po roku pobytu w Warszawie nawiązał liczne kontakty z robotnikami, dla których zaczął prowadzić wykłady z ekonomii politycznej, socjologii i historii, przez co chciał wykształcić odpowiednie kadry dla szerszej pracy propagandowej. Na początku 1888 roku grupa, licząca kilkadziesiąt osób, przyjęła nazwę Proletariat – nawiązując ze względów pragmatycznych do pierwszego ugrupowania o tej nazwie, mimo dzielących obie organizacje różnic. Członkowie tzw. II Proletariatu nie liczyli na przejęcie władzy, uważali natomiast, że metodami terrorystycznymi można doprowadzić do wprowadzenia swobód konstytucyjnych w Rosji, co z kolei miało przynieść ulgę społeczeństwu polskiemu; postępowe społeczeństwo rosyjskie było w ich przekonaniu bardziej przyjazne polskiej idei narodowościowej niż carat11.
Już pod koniec 1888 roku grupa została rozbita, a Studnicki, aresztowany jako jeden z pierwszych, trafił na 8 miesięcy do Cytadeli. Po krótkim pobycie w Dyneburgu (pod nadzorem policji) z końcem 1889 roku powędrował na zesłanie do okręgu minusińskiego. Było to doświadczenie, którego znaczenie dla ukształtowania się poglądów Studnickiego trudno przecenić. Klimat wschodniej Syberii, jak wspominał, wzmocnił go fizycznie; z kolei osamotnienie i poczucie odrębności, oraz samokształcenie, któremu poświęcał dużo czasu, wzmogły jego samodzielność oraz umiejętność bronienia swoich racji12. Ambiwalentne uczucia wzbudziło w nim zetknięcie z katorżnikami, powstańcami 1863 roku – z jednej strony czuł podziw dla tych „ludzi dzielnej, rycerskiej rasy”, z drugiej – ich los przekonał go o bezsilności najszczytniejszych idei wobec brutalnej siły. Największy jednak wpływ na Studnickiego miało bezpośrednie spotkanie z poddanymi Imperium, członkami różnych warstw społecznych i stronnictw politycznych, których dotąd uważał za sojuszników w walce z caratem. Spotkanie to nie tylko wyleczyło go gwałtownie z wszelkiej fascynacji rosyjskimi rewolucjonistami, ale wręcz wzbudziło w nim niegasnącą już nienawiść i pogardę do Rosji oraz jej mieszkańców, chociaż sam, jak przyznawał, nie doznał od nich żadnej osobistej krzywdy. „Oto dzicz, oto barbarzyńcy, na karm których ma iść naród polski (…) lepiej zginąć narodowi naszemu, lepiej się zgermanizować, niż iść na nawóz dla mongołów”13 – zapisał przeszło 30 lat później wrażenia z podróży na miejsce zsyłki.
W 1893 roku, po zniesieniu nadzoru policyjnego, przeniósł się do Tobolska w Syberii Zachodniej, gdzie zajął się adwokaturą, pisywał też artykuły do prasy syberyjskiej. W listopadzie 1896 roku zesłanie dobiegło końca, a Studnicki, w drodze do Warszawy, trafił na krótko do Petersburga, gdzie sformułował swą pierwszą, niezrealizowaną, koncepcję polityczną: „ideę powołania wszechrosyjskiej Ligi Konstytucyjnej, na której czele mieli stanąć Polacy”14. Wiosną kolejnego roku wyjechał do Wiednia wraz z bratem Wacławem, który wprowadził go do struktur Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich, a już na grudniowym zjeździe organizacji w Zurychu Studnicki został wybrany w skład Centralizacji, powierzono mu także funkcję zastępcy redaktora „Przedświtu”15. Na tym zjeździe spotkał się po raz pierwszy z Józefem Piłsudskim16.
W tymże 1897 roku opublikował swą pierwsza książkę, pt.: Współczesna Syberia. Choć była to przede wszystkim praca informacyjna, Studnicki zawarł w niej tezy, które rozwijał w swej dalszej działalności pisarskiej i publicystycznej: przypisał wschodnim kresom Rosji duże znaczenie dla wzrostu jej potęgi (kolonizacja), dostrzegając w nich jednocześnie jej słaby punkt (możliwość konfliktu z Japonią)17. Równocześnie pod pseudonimem Veto wydał broszurę Stosunki polsko-rosyjskie, w której atakował nierealistyczny jego zdaniem program ugody z Rosją, identyfikując ją jako głównego wroga sprawy polskiej. Podkreślał, że naśladowanie polityki, która przyniosła wymierne korzyści w konstytucyjnej i wielonarodowej monarchii Habsburgów, nie ma sensu w zdominowanym przez Wielkorusinów Imperium, gdzie możliwości ucisku mniejszości były nieporównanie większe18.
Rok 1898 spędził w Londynie i w Szwajcarii. Stale publikował swe artykuły w „Przedświcie”, pisywał także do „Kuriera Lwowskiego” i warszawskiego „Głosu”. Na V Zjeździe ZZSP w styczniu 1899 roku w Paryżu został ponownie wybrany do Centralizacji i na zastępcę redaktora „Przedświtu”, a w kwietniu tegoż roku rozpoczął studia na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu w Heidelbergu, gdzie słuchał wykładów m.in. Georga Jellinka i Maxa Webera. Lektura protokołów stenograficznych posiedzeń parlamentu frankfurckiego z 1848 roku skłoniła go wtedy do pierwszych refleksji na temat zbieżności polskich i niemieckich interesów narodowych19.
W swych artykułach polemizował z teorią „organicznego wcielenia” Róży Luksemburg i kwestionował potrzebę zachowania międzynarodowej solidarności proletariatu. Obserwacja stosunków panujących między robotnikami różnych narodowości w Europie Zachodniej wzbudziła w nim przekonanie o istnieniu antagonizmów, nie solidarności, między proletariatami różnych krajów20, a jego poglądy ewoluowały coraz wyraźniej w stronę nacjonalizmu. Jego zdaniem, nie licząc wąskiej grupy arystokratów i wielkich finansistów, w interesie pozostałych klas społeczeństwa polskiego leżało oderwanie się od Rosji, jako że niezależność polityczna była warunkiem ich prawidłowego rozwoju21. Z rozpoczęciem walki należało poczekać na uwikłanie się Rosji w wojnę zewnętrzną, w której Polacy mogliby stać się decydującym czynnikiem, a ich sojusznikami byłyby inne uciskane przez Rosję narody. Idea ta pozwalała mu uznać za wskazane pobudzanie świadomości narodowej Rusinów, nawet jeżeli miałoby to zaowocować przejęciem przez nich terenów, gdzie stanowili większość – co uważał za mniejsze zło, niż gdyby miała tam panować Rosja22. Potrzeby takiego współdziałania nie wywodził jednak Studnicki z idei międzynarodowej solidarności, ale doraźnej wspólnoty interesów proletariatów różnych krajów23.
W 1899 roku, w kolejnej opublikowanej pod pseudonimem broszurze Dwadzieścia lat walki proletaryatu polskiego, uzasadniał konieczność oderwania ziem polskich od Rosji. Urzeczywistnienie socjalistycznych idei będzie łatwiejsze – przekonywał – w niepodległym państwie polskim, pozbawionym balastu zacofanej struktury społecznej Imperium i antywolnościowych tradycji jego społeczeństwa. Wyrażał przy tym obawę, że nawet liberalna Rosja nie wyrzeknie się swoich terytorialnych zdobyczy ani ucisku mniejszości24. Najpierw więc niepodległość, a dopiero później socjalizm – taka była według Studnickiego prawidłowa kolejność.
Jesienią 1899 roku opuścił Heidelberg i przeniósł się do Wiednia, gdzie kontynuował studia uniwersyteckie, uczęszczając jednocześnie na wykłady na Uniwersytecie w Zurychu.
W 1900 roku opublikował dwie kolejne książki: Rozwój form politycznych i stosunki ekonomiczne Szwajcarii oraz Wykład ekonomii politycznej. Podręcznik dla uniwersytetów ludowych i samouków. Rozwinął w nich ideę wyodrębnienia Galicji, po raz pierwszy sformułowaną w 1898. Studia nad politycznym i ekonomicznym ustrojem Szwajcarii doprowadziły go do wniosku o istnieniu ścisłej zależności między prawno-państwowym samorządem a ekonomicznym rozwojem kraju. Wyodrębnienie miałoby pozwolić na intensywne uprzemysłowienie, o czym świadczyły dzieje Węgier w drugiej połowie XIX w. Silna gospodarczo Galicja mogłaby z kolei odegrać rolę polskiego Piemontu, bazy powstania skierowanego przeciwko Rosji, mającego wciągnąć wszystkie warstwy proletariatu25.
Zdaniem Studnickiego, wyodrębnienie poszczególnych krajów Austro-Węgier leżało w interesie proletariatów polskiego, węgierskiego czy czeskiego, jak i szeroko rozumianego proletariatu niemieckiego, chociaż oczywiście nie było korzystne dla samej monarchii habsburskiej, której rozpad przewidywał. Takim zmianom w Europie Środkowej musiała z kolei przeciwstawić się Rosja, co doprowadziłoby do upragnionej wojny, w której nie mogło – przekonywał – zabraknąć polskiego udziału26. Wypchnięcie Rosji z Europy Środkowej uważał wtedy za korzystne nie tylko dla Polaków, ale także dla Niemców i Czechów27. Z drugiej strony zaczął Studnicki dostrzegać, mimo wspólnych interesów, konflikt polsko-ukraiński. Wobec istnienia antagonizmów narodowych obok klasowych doszedł do wniosku, że właściwym podmiotem toczącej się na świecie międzynarodowej walki o byt jest grupa klasowo-narodowa, której podstawową, żywotną potrzebą jest niezależność polityczna28. W walce tej sfery ekonomiczna i polityczna powiązane są ze sobą.
Wyodrębnienie Galicji miało być pierwszym etapem na drodze do niepodległego państwa, kolejnym – wojna z Rosją. Sojusznikami byliby Litwini, Finowie i Gruzini, ale już nie Rusini. Przychylność Austrii zapewniliby Węgrzy, z kolei Niemcy miały pozostać neutralne dzięki tamtejszej socjaldemokracji, a także zainteresowaniu Rzeszy Bałkanami i Azją29. Z rozpoczęciem walki należało czekać na uwikłanie się Rosji w konflikt zewnętrzny, przy czym stała gotowość Polaków do zbrojnego wystąpienia podnosiłaby ich znaczenie w polityce światowej i działałaby zachęcająco na innych przeciwników Rosji. Dopiero później możliwe byłoby upomnienie się o część lub całość zaboru pruskiego. Wolność miała być zdobyta własnymi siłami, rzuconymi na szalę w odpowiednim momencie30.
„Heretyckie” poglądy poróżniły Studnickiego ze środowiskiem PPS, co doprowadziło do jego stopniowego wyjścia z organizacji. Przez pewien czas działał na rzecz porozumienia socjalistów z Ligą Narodową, które uważał za konieczne dla wydobycia maksimum sił dla sprawy polskiej31. Próby te zakończyły się jednak porażką, a sam Studnicki wstąpił wiosną 1901 roku do Stronnictwa Ludowego w Galicji, co pozwoliło mu wejść w skład redakcji „Kuriera Lwowskiego”. Udało mu się przekonać ludowców do przyjęcia idei wyodrębnienia Galicji, ale odrzucenie innych jego postulatów, wśród których najistotniejszym było uznanie niepodległości Polski za podstawowy cel stronnictwa, a także różnica zdań w kwestii narodowych dążeń Rusinów, których Studnicki stał się zdecydowanym przeciwnikiem, doprowadziły do jego wystąpienia z organizacji pod koniec 1902 roku32. Wzrosła w tym okresie także jego niechęć do Żydów, a wobec społeczeństwa rosyjskiego wysunął zarzut współodpowiedzialności za rządy w Polsce33.
Nie mniejsze od partyjnych perypetii znaczenie dla światopoglądowej ewolucji Studnickiego miały wykłady historyczne prowadzone przez prof. Szymona Askenazego, na które trafił we Lwowie w okresie współpracy z ludowcami. Z czasem uznał Askenazego za najwybitniejszego polskiego historyka34, a jego wpływom przypisywał szereg elementów własnej publicystyki politycznej, m.in. przekonanie o trwałości interesu narodowego uwarunkowanego położeniem geograficznym, dostrzeganie tendencji i powtarzalności zjawisk w historii, przekonanie o sile zbrojnej jako czynniku decydującym dla powstania państwa, ocenianie faktów politycznych z punktu widzenia polskiej racji stanu, wreszcie – odrzucenie koncepcji ugody z Rosją35. Co ciekawe, Studnicki – czołowy zwolennik współpracy z Niemcami w okresie upadku II Rzeczypospolitej, swoje poglądy historyczne oparł na tezach największego w polskiej historiografii obrońcy sojuszu polsko-pruskiego z 1790 roku.
Wzmagający się wciąż nacjonalizm Studnickiego zaprowadził go w szeregi narodowych demokratów, co miało mu ułatwić realizację jego głównego celu – niepodległości, a w bieżącej publicystyce pozwoliło mu wreszcie porzucić takie kategorie jak „proletariat” czy „lud”, na rzecz „narodu”. Swoje koncepcje formułował na łamach lwowskich „Tygodnia”, „Teki”, „Tygodnika Polskiego” (założonego przez siebie) i „Słowa Polskiego”, a także krakowskiego „Głosu Polskiego”36.
Bieżące stanowisko Studnickiego, sprecyzowane w okresie między opuszczeniem ludowców a wybuchem wojny rosyjsko-japońskiej, wynikało z rozpoznania stosunków międzynarodowych jako walki o byt (tj. o tereny wytwarzania i zbytu), której nie można uniknąć. W walce tej narody dzielą się na sojuszników i wrogów, przy czym za naturalnych sprzymierzeńców sprawy polskiej uznał Studnicki wszelkich antagonistów Rosji. Politykę uważał za dziedzinę, w której pierwiastki stałe górują nad zmiennymi, a geopolityka wyznacza każdemu narodowi naturalnych wrogów i sojuszników, niemniej wielokrotnie podkreślał wagę elastyczności w doborze tych ostatnich37. Miał o tym każdorazowo decydować interes narodowy, uznany za podstawową kategorię analiz politycznych. W przypadku narodu bezpaństwowego nakazywał on przede wszystkim dążenie do uzyskania niezależności politycznej – niezbędnej dla jego rozwoju, a nawet istnienia38. Studnicki wysunął wtedy tezę o konieczności przygotowywania kadr wojskowych i zachowania pogotowia bojowego, aby korzystna koniunktura międzynarodowa nie zastała Polaków nieprzygotowanych39.
Za czynnik decydujący o relacjach między zantagonizowanymi narodami, a konkretnie między Polakami a Rosjanami, Studnicki uznawał wzajemny stosunek sił40, przy czym siła narodu nie była pojęciem bezwzględnym, ale zależnym od siły jego sąsiadów41. Nie liczył na dobrowolne koncesje, ale każdy czynnik osłabiający Rosję na arenie międzynarodowej uważał za korzystny dla sprawy polskiej, jako zmniejszający ucisk antypolski w Królestwie i na Ziemiach Zabranych. Z radością powitał wybuch wojny rosyjsko-japońskiej, którą samą, jak i klęskę w niej caratu, od dawna przewidywał. Wzywał do aktywności i wyzyskania zaistniałej sytuacji na arenie międzynarodowej, poprzez odwołanie do innych przeciwników Rosji (zainteresowanych w uzyskaniu na niej terytorialnych korzyści), poprzez zasygnalizowanie istnienia sprawy polskiej jako istotnego elementu chwiejącej się światowej równowagi politycznej42. Uważał, że wojna z Rosją leży w państwowym interesie Austro-Węgier, ze względu na ich ekspansję na Bałkanach, jak i w dynastycznym interesie Habsburgów. Do starcia powinni też dążyć Węgrzy, dla zabezpieczenia się przed rosyjskim zagrożeniem. Prewencyjne uderzenie na Rosję w tym momencie uznawał wreszcie za pożądane z niemieckiego punktu widzenia43. Zaangażowanie Rosji w Azji było najwłaściwszym momentem do ataku dla europejskich jej wrogów. Dla wyciagnięcia z zaistniałej sytuacji wymiernych korzyści Polacy powinni dążyć do wywołania wojny Austro-Węgier z Rosją44, pamiętając cały czas o utrzymywaniu pogotowia bojowego. Studnicki wystosował też memoriał do rządu japońskiego, postulując powołanie przy armii mikada legionu polskiego – wobec rezerwy Japończyków nie zdecydował się jednak, w przeciwieństwie do Piłsudskiego, na podróż do Tokio45.
W żadnym ze stronnictw, z którymi współpracował, Studnicki nie był poślednią postacią; w każdym z nich, mimo że nie budował swojej frakcji, wywierał wpływ na program całej organizacji. Pryncypialność jednak nie pozwoliła mu nigdzie dłużej zagrzać miejsca, „często swoją niezgodę co do szczegółów przenosił na niezgodę co do całości”46, każdą z partii opuszczał w końcu z powodu sprzecznych z jego poglądami działań. Na tle stosunku do akcji antymobilizacyjnej w Królestwie poróżnił się w końcu z endecją, i na początku 1905 roku zerwał z nią współpracę47, po czym, po krótkim pobycie w Warszawie, do końca roku osiadł w Petersburgu. W publicystyce z tego okresu starał się przekazać społeczeństwu polskiemu prawdziwe, jego zdaniem, informacje o współczesnej Rosji, jak i o stosunkach polsko-rosyjskich w przeszłości48. Osiągnięcia rewolucji złagodziły chwilowo jego antyrosyjskość, co zaowocowało ideą wywalczenia dla Królestwa prawno-państwowego samorządu oraz własnej armii, czyli powrotu do stanu z lat 1815–183049.
Wobec fiaska współpracy z istniejącymi partiami politycznymi, nie mogąc dopasować ich do własnych poglądów, po nieudanych próbach stworzenia sojuszu PPS z endecją, pod koniec 1905 roku Studnicki napisał program Partii Państwowości Polskiej, będący świadectwem zamknięcia pewnego etapu jego światopoglądowej ewolucji. Zaproponował w nim rozwiązanie toczącego się wśród konserwatystów sporu o wzajemne relacje państwa i narodu, wysuwając tezę o ich komplementarności50. „Naród i państwo – pisał Studnicki – pozostają ze sobą w ścisłym funkcjonalnie złączonym związku. Naród jest produktem wielowiekowego życia państwowego; tylko przez państwo materiały etnograficzne, plemiona i ludy, przeobrażają się w naród”51. Państwo jest narodowi niezbędne jako jego narzędzie w międzynarodowej walce o byt. Brak niezależności politycznej stanowi zagrożenie dla samej egzystencji narodu, który dostarcza wówczas najniższych i najbardziej upośledzonych warstw społecznych narodom państwowym52. Zadaniem narodu bezpaństwowego, w jego własnym najlepiej pojętym interesie, jest zdobycie państwa i uczynienie go silnym – wobec czego interes państwa spycha na plan dalszy wszelkie partykularyzmy. Zadanie to, chociaż Studnicki dostrzegał warstwy społeczne szczególnie zainteresowane jego realizacją, spoczywa na barkach całego społeczeństwa i wymaga współdziałania klas53.
Program zawierał też krótką analizę bieżącej sytuacji międzynarodowej. Studnicki przewidywał rozkład Austrii i Rosji, co mogło stworzyć warunki dla odrodzenia państwa polskiego: bądź w unii dynastycznej z Węgrami, bądź sfederowanego z Rosją, bądź też zupełnie samodzielnego54 – wybór ewentualnego sojusznika pozostawał dla Studnickiego kwestią otwartą. Niemniej niepodległość miała być wywalczona przede wszystkim własnymi siłami, stąd za główne zadania PPP uważał wzmacnianie siły narodowej, odtwarzanie instynktu państwowego wśród społeczeństwa, oraz nawoływanie do pogotowia bojowego55.
Program PPP pozostał na papierze, tymczasem Studnicki zajął się rozwijaniem i popularyzowaniem nowej koncepcji ułożenia stosunków polsko-rosyjskich, zakładającej powrót do unii realnej z lat 1815–1830. Klęska w Azji, oznaczająca otwarcie drugiego frontu, oraz przemiany wewnętrzne powinny, jego zdaniem, skłonić Rosję do odtworzenia armii polskiej, która byłaby zbrojnym ramieniem Imperium na Zachodzie. Powrót Polski jako istotnego czynnika politycznego powitałyby też z radością Francja i Wielka Brytania, widząc w tym osłabienie dominacji niemieckiej, samej Rosji sojusz z Polakami zapewniłby zaś przewagę w Europie56. Był to moment najdalej posuniętej go
