Byłem szefem Mosadu. Gra o bezpieczny Izrael - Szawit Sabataj - ebook

Byłem szefem Mosadu. Gra o bezpieczny Izrael ebook

Szawit Sabataj

3,7

Opis

"Bardzo wciągająca lektura. Analitycznie precyzyjna, intelektualnie pobudzająca, warsztatowo dopracowana, poznawczo bogata. Autor ujawnia wiele nieznanych zdarzeń politycznej i wywiadowczej kuchni oraz przewiduje czekające nas zagrożenia. Nie tylko warto, ale wręcz należy tę książkę przeczytać, by zrozumieć, że o rzeczywistej przydatności i sile wywiadu decyduje rozumne wykorzystywanie zdobytych informacji przez polityków".

Generał Marek Dukaczewski,

były szef Wojskowych Służb Informacyjnych

---

Mosad to owiany legendą izraelski wywiad. O kulisach jego działań w latach 1989-1996 opowiada ówczesny szef agencji, Sabataj Szawit. Podczas jego kadencji światem wstrząsały takie znaczące wydarzenia, jak upadek Związku Radzieckiego, burzliwa końcówka zimnej wojny, rządy Icchaka Szamira, trudne negocjacje pokojowe z Jordanią czy zamach na premiera Icchaka Rabina. Szawit kształtował politykę Państwa Izrael i kierował wieloma operacjami, pozostając cały czas w cieniu. Aż do dzisiaj.

BYŁEM SZEFEM MOSADU to relacja z pierwszej ręki o tajnych i jawnych wojnach Izraela. Autor maluje portrety zwierzchników i podwładnych, ubarwiając opowieść anegdotami. Opisuje czas spędzony na Uniwersytecie Harvarda i przy stołach narad CIA. Wybiega też w przyszłość, omawiając zadania, które czekają Mosad w niestabilnej sytuacji międzynarodowej. To jedyna pozycja na polskim rynku, w której bezpośredni uczestnik historycznych wydarzeń opowiada bez retuszu o kierowaniu najskuteczniejszą agencją wywiadowczą świata.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 495

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,7 (27 ocen)
8
7
9
3
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Zapraszamy na www.publicat.pl
Tytuł oryginałuHead of the Mossad. In Pursuit of a Safe and Secure Israel
Projekt okładkiNATALIA TWARDY
Fotografia na okładce© FRAN_KIES/SHUTTERSTOCK.COM
Konsultacja językowa MICHAŁ CZECHOWSKI (hebrajski) prof. dr hab. MAREK DZIEKAN (arabski)
Koordynacja projektuPATRYK MŁYNEK
RedakcjaELŻBIETA SPADZIŃSKA-ŻAK
KorektaJOANNA RODKIEWICZ
Redakcja technicznaLOREM IPSUM – RADOSŁAW FIEDOSICHIN
Copyright © 2020 by Shabtai Shavit All Rights Reserved
Polish edition © Publicat S.A. MMXX (wydanie elektroniczne)
Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora, w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.
All rights reserved
ISBN 978-83-245-8437-6
Konwersja: eLitera s.c.
jest znakiem towarowym Publicat S.A.
PUBLICAT S.A.
61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24 tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00 e-mail: [email protected], www.publicat.pl
Oddział we Wrocławiu 50-010 Wrocław, ul. Podwale 62 tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66 e-mail: [email protected]

PODZIĘKOWANIA

Arabskiego zacząłem się uczyć w przedszkolu, kiedy Arabowie z Balad asz-Szajch, jak wcześniej się nazywało osiedle Tel Hanan, każdego roku w porze żniw przychodzili zbierać oliwki z drzew otaczających nasz wiejski dom w Neszerze. To może dlatego, wybierając w dziesiątej klasie fakultet, zdecydowałem się na wiedzę o Bliskim Wschodzie i ukończyłem liceum w pierwszej grupie, która zaliczyła te zajęcia w Izraelu. Kiedy po służbie wojskowej stanąłem przed bramą uczelni, narzucało się samo przez się, żeby iść na język i literaturę arabską oraz historię Bliskiego Wschodu. Stamtąd do Mosadu był krok. Do fotela dyrektora służby – znacznie dalej.

Przede mną zasiadali na nim Reuwen Sziloah, Isser Harel, Meir Amit, Cwi Zamir, Icchak („Haka”) Hofi, Nahum Admoni – byłem pierwszym dyrektorem Mosadu spoza pokolenia 1948. Nigdy nie poznałem Reuwena Sziloaha. Issera Harela spotkałem tylko raz, już jako dyrektor Mosadu; z pozostałymi czterema blisko pracowałem, będąc w służbie. Każdy z nich był mi wzorem, mistrzem, jestem im wdzięczny za wszystko, czego mnie nauczyli, zwłaszcza Nahumowi Admoniemu, któremu w ogromnej mierze zawdzięczam nominację.

Za czasów mojej dyrektury (lata 1989–1996) nastąpił upadek Związku Radzieckiego i koniec zimnej wojny; wybuchła pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, przez którą premier Icchak Szamir przeprowadził kraj i jego armię; zawarto porozumienie pokojowe z Jordanią, w czym Mosad odegrał główną rolę; premier Icchak Rabin padł ofiarą zamachowca.

Spotkał mnie wielki przywilej, pracowałem dla Mosadu trzydzieści dwa lata; siedem jako dyrektor. Mosad zawsze był sanktuarium w oblężonym Izraelu; od wojny o niepodległość[1] do dzisiaj. Nie da się opisać wszystkich jego osiągnięć, ale nie ulega wątpliwości, że za każdą stoi czynnik ludzki – bojownicy, pion operacyjny, analitycy wywiadu, pion wsparcia operacyjnego, technicy i personel administracyjny. Kolejny raz mogę z głębi serca podziękować im wszystkim i powiedzieć, że było przyjemnością kierować podwładnymi ich formatu i że moje osiągnięcia są ich osiągnięciami.

Jest znacznie więcej osób, którym chciałbym podziękować. Doświadczenie Icika Barzilaja i jego głęboka znajomość Iranu były mi wielką pomocą. Mistrzowskie kompetencje w dziedzinie analizy wywiadowczej Szemu’ela Bara, jego zrozumienie mechanizmów stojących za wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, wprawiającymi w ruch światowe potęgi i radykalny terroryzm, są wręcz fenomenalne. Szlomo Doron był mi prawą ręką na odcinku frontu bliskowschodniego, na którym staraliśmy się nie dopuścić naszych wrogów do zdobycia broni masowego rażenia, przede wszystkim atomowej. Doktor Hagaj Coref, dyrektor Wydziału Dokumentów Państwowych i Dziedzictwa Narodowego Państwowego Archiwum Izraela, udzielił mi wielkiej pomocy w sprawach związanych z wojną Jom Kipur, problemem uchodźców palestyńskich i United Nations Relief and Works Agency[2] (UNRWA).

Rami Tal, którego zadaniem było opracowanie tekstu, okazał się daleko bardziej pomocny niż zwykły redaktor. Jego wiedza przekracza ludzkie pojęcie. Nasze rozmowy podczas pisania, które często gęsto zamieniały się w kłótnie, dały mi wiele do myślenia. Zespół wydawniczy, zwłaszcza Kuti Teper, Mimi Baram, Keren Sitbon-Hemo i Szlomit Partok, stworzył znakomity, dopracowany do ostatniego przecinka produkt. Dana Dagan, która przez lata pracowała w mojej spółce („Athena”, części Mer Group), błyskawicznie, z niebywałym poświęceniem przepisała rękopis. Dow Eichenwald, redaktor naczelny i prezes Yedioth Books, daleko wyszedł poza swoje obowiązki, przyczyniając się do wydania tej książki. Natomiast Ariel Rodal-Spieler przetłumaczyła ją z pełnym profesjonalizmem i poświęceniem.

Profesor Uriel Reichman, prezes i założyciel Centrum Interdyscyplinarnego (IDC) Herclijja, otworzył przede mną drzwi naukowej przystani, w której poświęcenie się dobru publicznemu łączone jest z wysiłkami na rzecz ojczyzny. Moja współpraca z prof. Boazem Ganorem, dziekanem Wyższej Szkoły Administracji Rządowej, Dyplomacji i Strategii im. Laudera oraz dyrektorem zarządzającym Instytutu ds. Antyterroryzmu (ICT) w IDC Herclijja, przyniosła owoce w ramach działalności instytutu, których wyrazem są strony tej książki. Szczególne podziękowania należą się Steviemu Weinbergowi, zastępcy dyrektora zarządzającego ITC, który z wrodzoną skutecznością udzielił mi wszelkiej niezbędnej pomocy w mojej dłubaninie.

Wreszcie dziękuję mojej kochanej rodzinie, żonie Jael, dzieciom i wnukom, którzy byli i są przy mnie, wspierają mnie i pomagają rozumieć prawdziwy sens życia.

Sabataj Szawit

WSTĘP

Ceremonia zmiany dowództwa Mosadu, podczas której wręczono mi pisemną nominację, miała miejsce 19 kwietnia 1989 roku w jerozolimskim urzędzie premiera. Wśród obecnych byli: premier Icchak Szamir, który wybrał mnie na stanowisko, minister obrony i były premier Icchak Rabin, szef sztabu armii (Cahalu[3]) Dan Szomron, byli dyrektorzy służby, Forum Szefów Wydziałów Mosadu (Rasza), Komitet Szefów Służb (Warasz), doradca premiera ds. armii, wieloletni stenograf premiera Mitka Jaffe, odchodzący dyrektor Nahum Admoni i jego rodzina, moja rodzina z wyjątkiem najmłodszego syna, który wyjechał na narty do Szwajcarii.

Ceremonia była skromna, pozbawiona wszelkiej pompy, jak wszystko, co charakteryzowało zachowanie premiera. Szamir odczytał list Nahuma wyznaczający koniec jego kadencji i krótko podziękował za długoletnią służbę na rzecz bezpieczeństwa narodowego Izraela. Nahum wygłosił oficjalne pożegnanie. Premier odczytał nominację i życzył mi powodzenia na nowym stanowisku. Następnie ja wygłosiłem starannie przygotowane przemówienie.

Zacząłem, wspominając moją dwudziestopięcioletnią służbę w Mosadzie, moim zdaniem dającą podstawy do objęcia tej ważnej, wyznaczonej roli. Mimo całego doświadczenia przyjąłem ją pełen lęku, czci i obaw. Podziękowałem panu premierowi za wybór mojej osoby i Nahumowi za ciepłą rekomendację. Dziękowałem rodzinie, zwłaszcza żonie, która w początkach mojej kariery uczestniczyła ze mną w tajnych akcjach. Podkreśliłem wielkie poświęcenie, jakiego od rodzin agentów operacyjnych wymaga Mosad.

Wygłosiłem pochwałę forum Rasza, na które składa się kierownictwo Mosadu, ludzie, którzy zgromadzili wiele lat doświadczeń, a ponieważ umiejętność prowadzenia tajnych operacji to raczej rzecz praktyki niż wysiadywania na uczelnianej ławie, ich łączny bagaż rutyny i kompetencji jest bezcenny. To małomówni twardziele umiejący skrywać uczucia. Wyraziłem także uznanie dla forum Warasz – podkreślając współpracę pomiędzy wywiadem wojskowym, Szin Bet[4], i Mosadem – dzięki któremu każda instytucja służy swoistymi zdolnościami, tworząc wartość dodaną, jakiej pojedyncze służby nie potrafiłyby stworzyć. Na końcu przekazałem wyrazy wsparcia i najlepsze życzenia pracownikom i agentom operacyjnym Mosadu rozrzuconym po całym świecie, również w krajach nieprzyjaciela, ludziom, których działania gwarantują bezpieczeństwo narodowi i Państwu Izrael[5].

Uznałem, że taka okazja, jak przyjęcie nominacji w obecności premiera i innych, zasługuje na wyrażenie swoich przemyśleń, tak więc przemawiałem kilka minut. Pamiętam, że w trakcie tego wystąpienia premier pochylił się do sąsiada i szepnął: „Nie miałem pojęcia, że Sabataj w ogóle potrafi mówić!”. Przed ceremonią kilkanaście razy bywałem w obecności premiera na rozlicznych spotkaniach, ale nigdy nie powiedziałem nic ponad możliwie najbardziej skrótową opinię na bieżący temat, czy to odpowiadając na pytanie, czy zabierając głos z własnej inicjatywy. Zawsze uważałem, że czas premiera jest cenną wartością, a status tak wysokiej osoby w państwie zasługuje na szacunek zarówno w mowie, jak i zachowaniu. Stąd premier uznał mnie za milczka – tak się składa, że mógłbym to powiedzieć też o nim – i, że tak powiem, nigdy nie musiałem żałować niczego, czego nie powiedziałem.

Ceremonia zakończyła się podaniem słynnych jerozolimskich bureków (wypieków ze słonym nadzieniem) w biurze premiera, po czym wszyscy się rozeszli za swoimi sprawami. Pojechałem z Jerozolimy na nadbrzeżną równinę i tyleż wniebowzięty, co przerażony wszedłem do gabinetu dyrektora Mosadu i usiadłem na fotelu, na który wcześniej spoglądałem przez tak wiele lat.

Przełom lat 80. i 90. minionego wieku, okres mojej dyrektury w Mosadzie, okazał się czasem historycznych zmian porządku świata. Te geopolityczne i geostrategiczne transformacje miały wymiar i konsekwencje niespotykane od końca drugiej wojny światowej. W tamtym okresie Państwo Izrael napotkało na swej drodze następujące kamienie milowe:

• W grudniu 1987 roku pierwsza intifada (palestyńskie powstanie wymierzone w izraelską okupację) i utworzenie Hamasu, co dodało religijnego aspektu politycznemu terroryzmowi.

• W listopadzie 1988 roku Palestyńska Rada Narodowa ogłosiła w Algierze niepodległość Palestyny, dając przez to niejako do zrozumienia, że akceptuje zasadę podziału kraju między dwa państwa.

• W grudniu 1988 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło do wiadomości deklarację utworzenia państwa palestyńskiego i Organizacja Wyzwolenia Palestyny uzyskała status obserwatora ONZ.

• W listopadzie 1989 roku upadek muru berlińskiego symbolicznie wyznaczył koniec zimnej wojny i upadek Związku Radzieckiego. Od tego momentu przez dziesięć lat około dwóch milionów Żydów wyemigrowało ze Związku Radzieckiego do Izraela, co moim skromnym zdaniem było najlepszą rzeczą, jaka przytrafiła się Izraelowi od uzyskania niepodległości w 1948 roku.

• W czerwcu 1992 roku Icchak Rabin został wybrany na premiera. Po piętnastu latach rządów Likudu Partia Pracy wróciła do władzy, chociaż nie na długo.

• We wrześniu 1993 roku Izrael i OWP podpisały w Waszyngtonie zawarte w Oslo porozumienie, zatwierdzone potem przez Kneset (izraelski parlament).

• W lipcu 1994 roku palestyńskie przywództwo na wygnaniu dowodzone przez Jasira Arafata powróciło na Zachodni Brzeg Jordanu i do Strefy Gazy i utworzyło Autonomię Palestyńską.

• W październiku 1994 roku podpisano traktat pokojowy Izrael–Jordania, drugie nasze porozumienie pokojowe z państwem arabskim.

• W listopadzie 1995 roku premier Izraela Icchak Rabin został zamordowany przez haniebnego złoczyńcę.

• W maju 1996 roku Likud pod przewodnictwem Benjamina Netanjahu wrócił do władzy, w maju 1999 roku Partia Pracy prowadzona przez Ehuda Baraka przejęła przywództwo, ale tylko do lutego 2001 roku, gdy Ariel Szaron znów dał władzę prawicy. W czasie pisania tej książki (2018 rok) prawica pozostaje u władzy.

W tym okresie (koniec lat 80. i początek 90. XX wieku) również pozostały Bliski Wschód doświadczył dramatycznych zmian. Wojna irańsko-iracka, która trwała niemal dekadę, dobiegła kresu. Irak wyszedł z niej zwycięsko, chociaż nie doprowadził do całkowitej kapitulacji Iranu. Zwycięstwo było sprawą połączonego użycia broni chemicznej i rakiet lub pocisków ziemia-ziemia na polu bitwy. Irańczycy nie mieli odpowiedzi na broń chemiczną ani na rakiety, które przenikały głęboko na terytorium państwa, aż do stolicy, Teheranu. Rządzony przez mułłów (wykształconych w dziedzinie prawa koranicznego szyitów) Iran wyciągnął z wojny wnioski i zdecydował się rozbudować strategiczny arsenał broni masowego rażenia – chemicznej, biologicznej i atomowej – z rakietami ziemia-ziemia.

Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, która wybuchała w 1991 roku, była wydarzeniem formatywnym zarówno w perspektywie regionalnej, jak i globalnej. Wstępem okazały się etapy wyczekiwania i przygotowania wywiadowczego, podczas których zadawano sobie pytanie, czy Saddam Husajn, który ledwie co zakończył wojnę z Iranem, przystąpi do kolejnej. Potem przyszła iracka inwazja na Kuwejt, po której prezydent George H.W. Bush zbudował imponującą, szeroką koalicję składającą się z Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Syrii. Przyłączenie państw arabskich do frontu antyirackiego, wspieranego przez innych Arabów, Jordańczyków i Palestyńczyków, było gwoździem do trumny idei panarabizmu na Bliskim Wschodzie. Kolejny etap to dialog izraelsko-amerykański na temat udziału Izraela w wojnie. Prezydent Bush naciskał na premiera Szamira, by nie interweniował, w zamian obiecując, że celem nadrzędnym armii USA będzie unieszkodliwienie irackich baterii rakiet ziemia-ziemia. Szamir znalazł się pod niebywałą presją części własnych ministrów i dowódców wojskowych domagających się kroków zbrojnych, ale sprostał jej mimo głosów, że przypuszczalne posiadanie przez Saddama Husajna rakiet wyposażonych w głowice chemiczne wymusza interwencję armii Izraela.

Irak wystrzelił na terytorium Izraela trzydzieści dziewięć pocisków balistycznych ziemia-ziemia R-17 Elbrus. Armia USA nie zdołała zniszczyć nawet części irackiego systemu rakietowego, ale premier Szamir zagryzł zęby i trzymał się zasady nieinterwencji. Ministrowie i dowództwo Cahalu nie mogli pojąć, jak Szamir, były dowódca partyzancki i zwolennik wizji Ze’ewa Żabotyńskiego (nakreślonej w eseju z 1923 roku i głoszącej, że pokój między Żydami i Arabami w Palestynie dojdzie do skutku wyłącznie wtedy, gdy Żydzi będą na tyle silni, by przekonać Arabów, iż tamci nie zdołają zetrzeć ich w pył), komendant oddziału operacji specjalnych w Mosadzie i człowiek politycznej prawicy, może przeciwstawiać się udziałowi wojska w wojnie przeciwko Saddamowi Husajnowi. W tamtym czasie tylko garstka wiedziała, że tydzień przed iracką inwazją na Kuwejt odbyło się tajne spotkanie premiera Szamira z jordańskim królem Husajnem, podczas którego osiągnięto porozumienie co do wyeliminowania (bez użycia broni balistycznej) irackiego zagrożenia wobec Izraela (więcej na ten temat w osobnym rozdziale). Ten pakt umożliwił Szamirowi trwanie w uporze przeciwko interwencji Izraela w wojnie[6].

Turcja po ponad dekadzie (lata 80. XX wieku) oziębłych stosunków z Izraelem zaczęła odpowiadać na jego zaloty. Stosunki między krajami, w tym aparatami bezpieczeństwa i wywiadu, uległy skokowemu polepszeniu, co doprowadziło do strategicznego porozumienia i współpracy.

W tym okresie natura terroryzmu uległa niebywałej zmianie. Dawniej miał zasięg lokalny, był nacjonalistyczny i świecki, grupy zamachowców walczyły o samostanowienie, autonomię lub niepodległość. Oddziaływanie terroryzmu było zwykle skromne i ograniczone terytorialnie. Terroryzm dzisiejszy, ujawniony w Izraelu wraz z powstaniem w 1987 roku Hamasu i islamskiego dżihadu, to terroryzm islamskiej religii, którego ekstremizm rośnie, a zasięg uległ globalizacji. To terroryzm imperialistyczny w tym sensie, że wyraża wolę Allacha zwalczania niewiernych – czy poprzez nawrócenie ich na islam, czy unicestwienie i utworzenie globalnego muzułmańskiego kalifatu. To terroryzm, którego jądro wiary (głównie wśród szyitów, ale też pomiędzy marginalnymi grupkami sunnitów) nie uznaje współistnienia z innowiercami. Jego wojna przeciwko niewiernym jest uważana za świętą – dżihad, a samobójstwo w wojnie przeciwko niewiernym – za religijne przykazanie i gwarantuje tytuł szahida (męczennika). To terroryzm, w którym cel uświęca środki i w którym pojedynczy zamachowiec może wziąć na cel wielu niewiernych. To terroryzm oparty na globalnej siatce jednostek i niewielkich grupkach połączonych Internetem i w przeciwieństwie do struktur wojskowych nie odwołuje się do zasad terytorialnych, hierarchii, umundurowania, infrastruktury, struktury dowodzenia i tak dalej. Medialne oddziaływanie dżihadu ma charakter globalny, nic nie kosztuje i odbywa się na bieżąco. Historycznie biorąc, ojcem tego rodzaju terroryzmu jest szajch Hasan al-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie w latach 20. XX wieku. Zamachowa działalność Bractwa Muzułmańskiego od chwili jego utworzenia ograniczała się do samego Egiptu, ale religijna ideologia władzy szariatu (prawa islamskiego) wykarmiła większość znanych fundamentalistycznych islamskich organizacji terrorystycznych. Szkoła Ibn Ladina globalnego dżihadu – Al-Ka’ida – pojawiła się na radarach ciał wywiadowczych Izraela i Zachodu na początku lat 90. XX wieku, a jej odrosty – ISIS i tym podobne – rozwinęły się pod koniec wojny USA i ich sojuszników z Irakiem i Arabskiej Wiosny.

ISIS doprowadziło terroryzm do ekstremum niewidzianego od czasów inwazji Hunów na Zachodzie. To połączenie nihilizmu i kultury zamachowców samobójców. Inaczej niż Al-Ka’ida, ISIS, podbiwszy kolejne terytorium, wszczyna pracę na rzecz utworzenia globalnego islamskiego kalifatu. Terrorystyczne grupy na całym świecie (Boko Haram w Nigerii, Huti w Jemenie, Wilajat Synaj na Synaju, Asz-Szabab w Somalii i inne) ogłosiły przystąpienie do kalifatu.

Krajowe i regionalne wydarzenia charakteryzujące późne lata 80. i wczesne 90. XX wieku, koniec zimnej wojny i upadek Związku Radzieckiego bledną w porównaniu ze zmianami, które zaszły podczas tego okresu na globalnej scenie.

Chociaż druga wojna światowa zakończyła się miażdżącym zwycięstwem USA, ich sojuszników i Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami i Japonią, jeszcze nie wysechł atrament na dokumentach kapitulacji, a świat musiał się pogodzić z nowym porządkiem. Jego główną cechą była zimna wojna między dwoma supermocarstwami, USA i ZSRR, które przez pięćdziesiąt pięć lat zaciekle konkurowały w ekspansji poza granice ustalone pod koniec wojny światowej. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można rzec, że świat podczas zimnej wojny (1945–1990) poza nielicznymi wyjątkami był nieskończenie bardziej stabilny niż ten, w którym przyszło nam żyć obecnie. Te wyjątki to wygrana przez ZSRR walka o kontrolę nad Czechosłowacją, zmagania o wpływy w Grecji – zakończone zwycięstwem Amerykanów – kryzys berliński i wojna w Korei. Przeważający stan globalnej stabilizacji to skutek geostrategicznej równowagi sił, której towarzyszyła konfrontacja między supermocarstwami nieustannie balansującymi na krawędzi ryzyka po osiągnięciu punktu wzajemnie gwarantowanego zniszczenia[7] (MAD), gdy świat, co absurdalne, uzyskał stan równowagi. Punkt MAD osiągnięto na początku lat 60. XX wieku, w następstwie kryzysu kubańskiego. Lęk przed unicestwieniem ludzkości w wojnie nuklearnej doprowadził do globalnej stabilizacji trwającej wiele lat, aż do 1990 roku. Ponieważ przywódcy supermocarstw byli ludźmi myślącymi racjonalnie, wypracowali na czas kryzysów stosowny mechanizm, gorącą linię telefoniczną Kreml–Biały Dom. Wspominam ten fakt, by dać do zrozumienia, że palec aktywujący irański przycisk atomowy może – nie musi, ale nie da się ukryć, że może – należeć do osoby kierującej się względami nieracjonalnymi, mesjanistycznymi. Co więcej, w pomieszczeniu z przyciskiem irańskim nie ma żadnej gorącej linii zapobiegającej kryzysowi. W świecie, w którym MAD było jedną z możliwych opcji, narody uważały za stosowne sprzymierzyć się z jednym z dwóch supermocarstw zgodnie z własnymi interesami i poglądami. To było kolejnym czynnikiem wspomagającym bezpieczeństwo i globalną stabilizację w cieniu nuklearnego zagrożenia. Narody uznające się za niezaangażowane tworzyły trzeci blok. W tym kontekście trzeba wymienić Pakistan i Indie, które rywalizując między sobą, uzbroiły się w latach 70. XX wieku w broń atomową, tym bardziej zagrażając stabilizacji, rzecz jasna w wymiarze regionalnym. Oczywiście należy tu też wymienić Chiny, które w końcu wyszły z zimnowojennej fazy hibernacji. Jednak wpływ bloku państw niezaangażowanych na porządek światowy był marginalny.

Związek Radziecki upadł i w latach 1991–2000 jedynym supermocarstwem stały się USA. Jednak nie wykorzystały swojej przewagi i mimo że w tej dekadzie były praktycznie jedynym szeryfem w miasteczku świata, nie stworzyły nowego, lepszego globalnego porządku, opartego na wspólnym interesie i pragnieniach mieszkańców Ziemi (zobrazowanego przez Francisa Fukuyamę w Końcu historii). Zamiast tego przyczyniły się do przetworzenia świata dwubiegunowego w wielobiegunowy, którego główną cechą, gdy piszę tę książkę, jest niewidziana od drugiej wojny światowej niestabilność.

W erze postzimnowojennej zasadnicze elementy informacji[8] Mosadu, jak i innych podobnych agencji, skupiają się na serii problemów, głównie ograniczeniu rozprzestrzeniania broni masowego rażenia, a także lokalnym, regionalnym i globalnym terroryzmie, z naciskiem na jego religijną (dżihadystyczną) odmianę. Mosad z definicji jest obarczony wyszukiwaniem zasadniczych elementów informacji wszędzie poza granicami Izraela. I znalazł je wszędzie – nie tylko na Bliskim Wschodzie i w zachodniej Europie, tradycyjnych obszarach pozyskiwania danych od jego powstania po kres zimnej wojny – ale i w Europie Wschodniej, na obszarach dawnego ZSRR, w Azji Południowo-Wschodniej i na Dalekim Wschodzie, w Ameryce Południowej, a nawet Afryce i Australii.

Wszystkie te zmiany wymagały od Mosadu przebudowy kadr, budżetu, środków, dyslokacji i doktryny bojowej.

Zamiarem autora tej książki jest podzielić się przemyśleniami, wrażeniami, doświadczeniem i myślami z czasów, gdy był dyrektorem Mosadu, biorąc pod uwagę tło wyżej opisanych wydarzeń, jak również inne doświadczenia. Niniejsza książka nie prezentuje podejścia naukowego; zawiera głównie osobiste opinie autora.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

WYWIAD

Zbieranie danych i ocena wywiadowcza

Forum Szefów Wydziałów Mosadu (Rasza) to odpowiednik sztabu generalnego armii Izraela. Poza cotygodniowymi spotkaniami sprawozdawczo-decyzyjnymi dyrektor Mosadu zwołuje Raszę wedle swojego uznania, w szczególnych celach. Niebawem po objęciu urzędu w 1989 roku zgromadziłem tę grupę, chcąc pożegnać odchodzących na emeryturę i przywitać nowych członków. Wierzę, że część tego, co wtedy powiedziałem, zasługuje na powtórzenie dzisiaj.

Obecni na spotkaniu byli żywym zwierciadłem historii Mosadu, zmian pokoleniowych i ciągłości. Ja byłem pierwszym dyrektorem, który nie należał do pokolenia walczącego w wojnie o niepodległość, ale w trakcie tamtej konferencji mocno zaznaczyłem, że mimo zmian, jakie Mosad przeszedł od utworzenia – w sferze zadań, obszaru i skali działania, narzędzi i możliwości, priorytetów – jedna rzecz się nie zmieniła i nie może się zmienić – coś, co nazwałem „czynnikiem ludzkim” służby. To sformułowanie było dla mnie istotne zwłaszcza w świetle procesów, które zachodziły w społeczeństwie Izraela – materializacji kultury, dezintegracji wartości duchowych i rozkładu syjonizmu.

Jako że rozpoczynałem kadencję, uznałem za właściwe wykorzystać spotkanie do wygłoszenia swojego credo, przestrzegając przy tym zasad tajności obowiązujących w naszej instytucji. Nawet wtedy było to poważnym wyzwaniem, biorąc pod uwagę fakt, iż społeczeństwo izraelskie brało sobie do serca wartości nowoczesnej wymiany informacji, wedle których „prawo opinii publicznej, żeby wiedzieć” równało się „obowiązkowi opinii publicznej, żeby wiedzieć”. Ale powiadomiłem obecnych, że odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na nas i że chcąc uświęcić i podtrzymać zasadę „dowodzenie przez przykład”, my, dowódcy i dyrektorzy organizacji, pierwsi musimy czuć się odpowiedzialni.

Meir Amit, który przyszedł do Mosadu w 1964 roku, przemeblował gabinet dyrektora w funkcjonalnym, prostym i skromnym stylu. Kiedy Mosad przeprowadził się do obecnej siedziby, całe umeblowanie zachowano.

Biurko dyrektora Mosadu i krzesła wokół niego służyły pięciu szefom służby przez trzydzieści dwa lata, do końca mojej kadencji. Ten stół i krzesła, świadkowie powstania niezliczonych decyzji, w ciągu lat stały się jakby symbolem, którego wielu pośród nas nie życzyło sobie zmieniać. Równie stały był porządek wokół stołu. Miejsce zastępcy dyrektora było po krótkiej stronie biurka, po prawicy dyrektora. Pozostali siedzieli naprzeciwko. Układ był do pewnego stopnia symboliczny, przekazywał obecnym przesłanie, że to dyrektor Mosadu podejmuje decyzje. Rolą siedzącego u jego boku zastępcy było tylko doradzanie i rekomendowanie. Zadałem sobie trud tego szczegółowego opisu, by podkreślić fakt, że przez dwa i pół roku spędziłem wiele godzin u boku stołu, zarówno jako sekretarz, jak i zastępca dyrektora, mając wiele czasu na myślenie. Po każdej dyskusji z dyrektorem zapisywałem swoje przemyślenia w niewielkim notatniku. Krążyło mi po głowie, że zawartość notatnika stanie się częścią mojego planu roboczego, gdybym sam któregoś dnia został nominowany na dyrektora.

I rzeczywiście, po objęciu stanowiska miałem już szkic na następne pół dekady zatytułowany „Wprowadzanie zmian przy zachowaniu ciągłości”. Zaprezentowałem go Komisji Spraw Zagranicznych Knesetu, Podkomisji Komisji Obrony ds. Wywiadu i Tajnych Służb oraz forum Rasza w trakcie pierwszych kilku dni piastowania mojego stanowiska. Z oczywistych powodów nie mogę ujawnić planu, poza kilkoma fragmentami, które jak ufam, nie naruszają dzisiaj zasad bezpieczeństwa.

Pod koniec pierwszego kwartału 1989 roku zdałem sobie sprawę, że przez następne pięć lat będziemy świadkami daleko idących zmian, które już zaczynały się uwidaczniać. Sądziłem, że Irak stanie się najbardziej agresywnym graczem na Bliskim Wschodzie i osiągnie możliwość uzyskania broni atomowej. Oceniłem, że priorytetem, jeżeli chodzi o gromadzenie danych i działania prewencyjne, będzie broń masowego rażenia, w tym środki wojny cybernetycznej, broń atomowa, biologiczna i chemiczna i systemy ich przenoszenia. Przewidziałem możliwość odbudowy frontu południowego, który, gdyby powstał, w najwyższym stopniu zagroziłby Izraelowi. Spodziewałem się, że priorytetem stanie się dla nas śledzenie działalności terrorystycznej. Zdałem sobie sprawę, że w Europie Zachodniej, głównej arenie naszej działalności, napotkamy więcej trudności i komplikacji operacyjnych spowodowanych naszą polityczną sytuacją i utratą popularności w oczach opinii publicznej, tak że Zachód mniej chętnie będzie tolerował naszą niezależną działalność na swoim obszarze. Przewidziałem ograniczenie współpracy z europejskimi agencjami wywiadowczymi przeciwko organizacjom terrorystycznym działającym pod parasolem OWP. Już wtedy dostrzegłem, że w naszym przypadku komputer stanie się głównym celem ataku i że innowacyjne technologie wykorzystujące materiały kompozytowe będą odgrywać ważną rolę w rozwoju naszych przyszłych narzędzi działania.

Argumentowałem, że te zmiany, przyszłe wyzwania dla Mosadu, będą od nas wymagały zmian strukturalnych i kierunków działania, opanowania nowych terytoriów, co umożliwi realizację nowych celów przy wykorzystaniu innowacyjnych i wyrafinowanych metod. Naszą organizację czeka wstrząs, ale zmiany zostaną przeprowadzone stopniowo i wynikną z charakteryzującego Mosad poczucia ciągłości.

Wszystkie moje prognozy okazały się trafne, ale nie przewidziałem siły i zakresu przemian. W styczniu 1994 roku miałem wykład w College’u Obrony Narodowej na temat roli Mosadu w świetle zmian porządku międzynarodowego i regionalnego. Jeśli dawniej przedstawiałem moje przepowiednie na przyszłość, w tym wykładzie dokonałem podsumowania przeszłości. Konkretnie tego, co zaszło między rokiem 1989 a początkiem roku 1994. Miałem na myśli:

• Upadek ZSRR i zimną wojnę, która zaczęła się w 1945 roku i zakończyła miażdżącym zwycięstwem USA i demokracji zachodnich.

• Przemianę świata, który z dwubiegunowego stał się jednobiegunowy, by zmierzać ku wielobiegunowemu.

• Wielobiegunowość nowego świata stała się nie tylko militarna; jej odzwierciedleniem były takie bloki gospodarcze jak:

– NAFTA (USA, Kanada, Meksyk) łącznie 360 milionów ludzi wytwarzających dochód narodowy 6 bilionów dolarów,

– APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku), tzw. blok Pacyfiku,

– Wspólnota Europejska, blok 360 milionów ludzi.

• Chiny powoli i zdecydowanie stawały się supermocarstwem, które wyprzedzi Rosję i będzie konkurowało z USA.

• Państwa świata konsolidowały się w różnych blokach, a jednocześnie następowały podziały na jednostki etniczne i regionalne.

• Rozgorzały konflikty regionalne.

• ONZ, której udawało się wprowadzać sankcje, nie zdołała rozwiązać konfliktów.

• Wojna w Zatoce Perskiej przyspieszyła dalekosiężne zmiany:

– została stworzona szeroka koalicja międzynarodowa,

– w wyniku utworzenia tej koalicji Arabowie walczyli przeciwko Arabom, co położyło kres wizji panarabizmu,

– tylko jedno globalne supermocarstwo wzięło udział w wojnie w Zatoce Perskiej,

– w tej wojnie broń Zachodu miała absolutną przewagę,

– wojna udowodniła, że nawet państwa dysponujące głębią strategiczną[9] są bezsilne wobec broni strategicznej.

• Upadek ZSRR i pierwsza wojna w Zatoce Perskiej wpłynęły na rozwój procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. W 1993 roku Izrael prowadził równolegle trzy dyplomatyczne inicjatywy w stosunku do dwóch państw arabskich – Jordanii i Syrii – i OWP (proces ten doprowadził do porozumień z Oslo).

• Wojna irańsko-iracka, która się zakończyła w 1988 roku, i pierwsza wojna w Zatoce Perskiej (1991) przekonały Iran, że winien dążyć do pozyskania broni masowego rażenia, co sprawiło, iż tematy rozprzestrzeniania broni atomowej i irańskiego zagrożenia atomowego stały się priorytetem w ramach zbierania zasadniczych elementów informacji, jak i innych działań służb wywiadu.

• Fenomen muzułmańskiego fundamentalizmu, wyrażającego arabskie marzenie powrotu do dni chwały islamu, zaczął rosnąć.

W styczniu 1991 roku, po prezentacji oceny wywiadowczej przygotowanej dla rządu przez wywiad wojskowy, premier zlecił nam, byśmy w naszej prezentacji dokonali nie tylko oceny rocznej, ale i wieloletniej. To było nieoczekiwane zadanie. Wywiad wojskowy zrobił swoje w piątek, nam dane było się wykazać w niedzielę. Na przygotowanie się mieliśmy zaledwie weekend. Podjąłem dwie decyzje: zrezygnuję z oceny wydziału analiz i sam przedłożę produkt, nad którym przysiądziemy fałdów przez weekend. Ale zanim do tego przejdę, wpierw trochę historii, jak doszło do powstania zespołu analiz strategicznych w ramach wydziału analiz Mosadu, który zajmuje się głównymi tematami bezpieczeństwa narodowego Izraela w perspektywie wieloletniej (pięć do dziesięciu lat).

Wojna Jom Kipur była wydarzeniem formacyjnym w krótkiej historii Izraela. Wstrząs, który wywołała, nadal oddziałuje. Armia i społeczność wywiadowcza Izraela były jednymi z pierwszych ofiar; komisja Agranata, która zbadała okres poprzedzający wybuch wojny i pierwsze trzy dni (6–8 października 1973 roku), podjęła wiele decyzji mających znaczący wpływ na społeczność wywiadowczą.

Pierwszą główną decyzją było dodanie nieobecnego do tej pory wymiaru zarządzania i odpowiedzialności – sankcji. Szef wywiadu wojskowego, który zbłądził w ocenie, wyleciał ze stanowiska i zdecydowano, że od tej pory takie postępowanie będzie prawem i normą społeczności wywiadowczej.

Po drugie, zmieniono dotychczasowy system analiz, w którym jedyny organ – wywiad wojskowy – dokonywał oceny z ogólnonarodowego punktu widzenia, i wprowadzono pluralistyczny system ocen, w którym również Mosad miał stworzyć, po raz pierwszy, swój wydział analiz. Oznaczało to, że Mosad z agencji zbierającej dane wywiadowcze i prowadzającej operacje specjalne przeistoczy się w agencję gromadzącą dane, analityczną i oceniającą, i agencję operacji specjalnych – dramatyczna zmiana. Ministerstwo Spraw Zagranicznych miało nadać większe znaczenie wydziałowi analitycznemu, a Szin Bet stworzyć własny wydział analiz obejmujący obszar jej odpowiedzialności.

W latach 1973–1976 służyłem jako szef wydziału operacyjnego Mosadu. Bezpośrednio po wojnie Jom Kipur wraz z Cwim Zamirem, ówczesnym dyrektorem Mosadu, byłem zaangażowany we wszelkie działania komisji Agranata i utworzenie wydziału analiz Mosadu zaraz po decyzji komisji. Podkreślam to, gdyż wierzę, że bardzo intensywne zaangażowanie w sprawy wywiadowcze i analityczne rozwinęły u mnie zdolność identyfikacji wszelkich niuansów we wzorcach zachowań i procesach podejmowania decyzji naszych kolegów w wywiadzie wojskowym w erze po komisji Agranata. Zidentyfikowałem dwie sprawy: jedną wymierną, drugą raczej natury psychologicznej.

Po pierwsze, wczesne ostrzeżenie przed wojną z Syrią stało się priorytetem wywiadu wojskowego w drugiej połowie lat 70. i w latach 80. XX wieku. Po drugie, generalnie rzecz ujmując, analiza wywiadu wojskowego nie wychodziła poza perspektywę roczną. Jeśli chodzi o psychologiczny aspekt tej sprawy, to mam na myśli fakt, że gdy nad głową wisi groźba sankcji, w naturze ludzkiej leży minimalizowanie ryzyka, które jesteś gotów na siebie ściągnąć. Wszystko to tworzyło tło i było katalizatorem budowania zespołu strategicznego wydziału analiz Mosadu.

Zespół ten powstał na początku 1989 roku. Miał badać kluczowe kwestie narodowego bezpieczeństwa Izraela w perspektywie pięcio- i dziesięcioletniej. Składał się z ekspertów z zewnątrz przybyłych ze środowisk naukowych, zbrojeniówki i innych sektorów zaangażowanych w analizę wywiadowczą i nie liczył więcej niż dziesięć osób. Nie miał stałego składu – zmieniał się w zależności od tematu analizy. Powoływano do niego tylko najlepszych fachowców. Tematy analiz wybierał zespół składający się z dyrektora Mosadu, szefa wydziału analiz i szefa samego zespołu, nieżyjącego już dr. Ilana Amita, który pełnił tę rolę wiele lat, począwszy od utworzenia zespołu. Chciałbym wykorzystać tę sposobność, by wyrazić wdzięczność i podziw wobec tego człowieka, który w mojej skromnej opinii był jednym z największych mózgów Izraela, na pewno pośród ludzi, jakich znałem. Zespół opierał się na personelu roboczym, pomocnym w każdym zakresie.

Premier Szamir, który polecił nam przedstawić długoterminową ocenę wywiadowczą, nie tylko roczną, uczynił to świadom istnienia zespołu strategicznego i zdając sobie sprawę, że będzie jego pierwszym klientem. Również tutaj powodowany względami bezpieczeństwa ujawnię tylko część tego, co zawierała nasza prezentacja. Rozpocząłem swoje uwagi spostrzeżeniem dotyczącym kraju, który formalnie rzecz biorąc, nie był uważany za nasze zagrożenie. Pakistan nie wchodzi w obszar naszej definicji Bliskiego Wschodu, inaczej niż postrzega go Ameryka (zarówno CIA, jak i Departament Stanu). Wielu uważa Pakistan, muzułmański kraj z dużym arsenałem broni atomowej i środkami jej przenoszenia, za najmniej godny zaufania, jeśli chodzi o nierozprzestrzenianie broni atomowej – kraj, który wspomaga Iran w wysiłkach zmierzających do zbudowania własnego arsenału atomowego, mającego z kolei zagrozić nam. Powiedziałem, że jest bardzo istotne, a nawet pilne, by włączyć Pakistan do naszej definicji Bliskiego Wschodu ze wszystkimi wynikającymi stąd implikacjami.

Oto zagrożenia, jakie przedstawiłem w styczniu 1991 roku:

• Największe zagrożenie to połączenie islamskiego fundamentalizmu i broni atomowej. Atomowy Iran rządzony przez grupę fanatycznych ajatollahów, trzymającą palec na atomowym przycisku, bezpośrednio zagrozi Izraelowi, stabilności Bliskiego Wschodu i całego świata.

• Pod koniec dekady nie da się wykluczyć, że inny kraj Bliskiego Wschodu przejdzie proces islamizacji. W tym kontekście wymieniłem konkretnie Turcję i Egipt.

• Ten proces będzie z kolei ciosem w proces dyplomatyczny i jeśli zislamizowane państwo będzie leżeć w naszym najbliższym kręgu, musimy się przygotować, że wycofa się z porozumienia pokojowego i będzie dążyć do konfrontacji.

• Oceniamy, że w ramach naszej analizy, to jest w ciągu najwyżej dziesięciu lat, państwa arabskie nie będą gotowe zapłacić wymaganej ceny pokoju, nawet gdyby uzyskały za to dobrobyt gospodarczy.

• Co do Iraku, pierwszego na liście czynników destabilizujących Bliski Wschód, zapytaliśmy w styczniu 1991 roku: dokąd zmierza ten kraj? Czy będzie próbował w taki czy inny sposób powrócić na łono rodziny państw oświeconych? Czy też Saddam Husajn zechce zastosować kolejną szaleńczą zagrywkę w pokerze z nami i światem, której w czasie dokonywania oceny nie potrafimy przewidzieć?

• Nie było jasne, czy Egipt odegra pozytywną, czy negatywną rolę w kontekście procesu pokojowego. W czasie dokonywania oceny Egipt wsadził niezłych parę kijów w szprychy procesu i trudno było przewidzieć, co czeka nas w tej materii. Dlatego było to ważne zagadnienie wymagające monitorowania.

• Możemy się spodziewać, że terrorystyczne organizacje sięgną po broń masowego rażenia. Ta ocena została potwierdzona w 1995 roku, kiedy japońska organizacja terrorystyczna po raz pierwszy w historii użyła broni chemicznej, wkraczając na teren uprzednio zastrzeżony dla organizmów państwowych. „Inżynier” Jahja Ajjasz, student chemii, zdecydował się wykorzystać nabytą wiedzę do budowy konwencjonalnych urządzeń wybuchowych zamachowców samobójców. Nie da się wykluczyć, że wcześniej czy później inny student chemii wybierze ścieżkę terroru chemicznego.

• Na koniec należy się spodziewać, że w przyszłych militarnych konfrontacjach dojdzie do ataków na izraelskie skupiska ludności z wykorzystaniem pocisków ziemia-ziemia z głowicami chemicznymi.

• Oceniając szanse pokojowe w ramach tamtej analizy – sięgającej roku 2000 – podkreśliliśmy, że prawdziwy pokój może zostać zbudowany jedynie po spełnieniu trzech bazowych warunków: osiągnięciu prawdziwego pojednania, gospodarczego i społecznego dobrobytu i demokratyzacji świata arabskiego. Następnie powiedziałem, że gdybym miał ocenić, gdzie się znajdziemy pod koniec XX wieku, patrząc przez pryzmat wspomnianych warunków, mogę jedynie przewidywać, iż prawdziwe pojednanie jest niepewne, ale istnieje szansa takiego czy innego kompromisu. Nie byłem pewien, czy nasi sąsiedzi osiągną dobrobyt, ale region ma całkiem niezłą szansę rozwoju gospodarczego. Na koniec dodałem, iż wątpię, byśmy szybko się doczekali demokratyzacji tuż za naszymi granicami, ale możliwe, że pod koniec wieku ujrzymy na Bliskim Wschodzie jutrzenkę liberalizacji.

Należy zwrócić uwagę na geostrategiczne pęknięcie, które zaczęło się rysować w czasie sporządzania tej oceny, w styczniu 1991 roku. Od roku 1992, kiedy Icchak Rabin został wybrany na premiera na drugą kadencję, proces pokojowy stał się kamieniem węgielnym polityki rządowej. Jak wspomniałem wyżej, w 1993 roku toczyły się trzy równoległe procesy dyplomatyczne – z Jordanią, Syrią i Palestyńczykami. Wybory 1996 roku doprowadziły z powrotem do władzy Likud z Benjaminem Netanjahu u steru. Ocena wywiadowcza w 1991 roku nie brała pod uwagę zmiany rządu Izraela. Jednak nie było w tym niczego dziwnego – analizy i prognozy przedstawiane przez izraelską społeczność wywiadowczą nigdy nie obejmują takiej zmiennej, jak sytuacja w samym Izraelu. Natomiast oceny generalne biorą pod uwagę zdolności, intencje i działania kraju, ale z reguły są sporządzane przez przywódców politycznych i ich doradców wysokiego szczebla przy uwzględnieniu ocen wywiadowczych, a nawet po konsultacjach z szefami różnych agencji wywiadu.

W 1995 roku stworzyłem Forum 2000 do przedyskutowania zagrożeń i szans, z jakimi Mosad może się spotkać na przełomie wieków. Jako że była to analiza wewnętrzna organizacji, zadanie zespołu obejmowało takie tematy: (1) arena międzynarodowa w zasięgu strategicznym; (2) technologia; (3) społeczność Izraela; (4) wywiadowcze środowisko Izraela.

Na wstępie określiłem ramy zadania zespołu. Zauważyłem, że misja Mosadu składa się z kilku warstw:

1. Obowiązkiem Mosadu jest zbieranie materiałów wywiadowczych dotyczących zagrożeń kraju. Te materiały muszą być najwyższej jakości i spełniać rolę, do jakiej Mosad został powołany – zapobiegania zagrożeniom i udaremniania ich.

2. Mosad musi mieć możliwości analizy i oceny:

a) musi umożliwiać pluralizm analizy społeczności wywiadowczej,

b) jego poziom analizy ma być na tyle wysoki, by miał prawo krytyki materiałów wywiadowczych innych wydziałów analizy społeczności wywiadowczej,

c) jego analizy muszą objąć materiały wywiadowcze cywilnej natury, mające wpływ na rozwój sektora gospodarczego.

3. Mosad będzie służył wzmocnieniu więzi Izraela z Żydami diaspory. Waga tego zadania pozostanie w mocy po roku 2000.

4. Mosad będzie wspierał siłę gospodarczą Izraela, zbierając wyznaczone materiały wywiadowcze.

5. Mosad będzie nadal utrzymywał i rozwijał więzi ze służbami wywiadu na świecie, wspierając dyplomatyczne stosunki Izraela.

Jeśli chodzi o sfery globalne i regionalne, zespół doszedł do następujących przemyśleń:

1. Świat dwubiegunowy (USA i ZSRR) stał się jednobiegunowy (USA), ale obok niego powstają inne potęgi, co prowadzi do świata wielobiegunowego.

2. Współzawodnictwo gospodarcze jako klucz do wpływu i kontroli na świecie zastępuje konflikty militarne czy militarną równowagę sił.

3. Znaczenie ropy z Bliskiego Wschodu będzie coraz większe, biorąc pod uwagę światowy wzrost jej wykorzystania, zwłaszcza w Azji Wschodniej i regionie Pacyfiku. Stąd wzrost międzynarodowego zaangażowania w regionie, w tym wpływów wojskowych, gospodarczych i politycznych Ameryki.

4. Bliski Wschód pozostanie niestabilny. Przepaści gospodarcze między państwami i konkurencyjnymi grupami państw będą wpływać na ataki zbrojne i międzypaństwowe działania wywrotowe, jak również niepokoje społeczne, w tym zamieszki wewnętrzne, szczególnie podsycane przez islamskie organizacje opozycyjne.

5. Proces islamizacji arabskich społeczeństw będzie postępował, sterowany rozrostem islamskiego fundamentalizmu warunkowanego demograficznie i gospodarczo. Ruch islamski może przejąć kontrolę nad państwami arabskimi, a nawet tam, gdzie nie przejmie władzy, wpływ ideologii islamskiej na ludność nie ustanie. Izrael pozostanie celem wrogich islamskich działań.

6. Władcami ważnych państw Bliskiego Wschodu i krajów włączonych w proces pokojowy są autokraci zbliżający się do kresu życia. W pewnych państwach sukcesja jest poważnym problemem (w Syrii, Autonomii Palestyńskiej, Maroku, Arabii Saudyjskiej, Egipcie i Jordanii). Stąd w ciągu pięciu do dziesięciu lat należy oczekiwać niepokojów na najwyższych szczeblach władzy regionu, w tym w państwach biorących udział w procesie pokojowym, co może mieć różne oddziaływanie na sam proces.

7. Świat arabski w dalszym ciągu będzie ulegał fragmentaryzacji, a Izrael będzie miał możliwość działania w odniesieniu do poszczególnych państw. Front wschodni pozostanie nieniepokojony.

8. Proces pokojowy między Izraelem i jego sąsiadami będzie kontynuowany; pokój z Egiptem i Izraelem zostanie utrzymany; proces pokojowy z Syrią może doprowadzić do pokoju przy utrzymaniu chłodnych stosunków; relacje Izraela z Arabią Saudyjską pozostaną poprawne, a na wschodzie Izraela będzie funkcjonować jakaś forma palestyńskiej państwowości połączonej z Jordanią.

9. Zagrożenie wobec Izraela pojawi się z państw bardziej oddalonych. Wśród nich głównym wrogiem będzie Iran ze względu na jego możliwości (ludność, terytorium, potencjał militarny i gospodarczy), ideologiczną wrogość (zakładając, że obecny reżim nie zmieni się w omawianym okresie) i plany rozwoju broni masowego rażenia.

10. Odnośnie do znaczenia i harmonogramu irańskiego zagrożenia atomowego Forum 2000 oceniło, że do połowy pierwszej dekady XXI wieku (to jest 2006 roku) Irańczycy osiągną pewien stopień zdolności operacyjnej (zbudują trochę wyrzutni i trochę pocisków nuklearnych), co zagrozi egzystencji Izraela. Ta ocena się nie sprawdziła – a to dzięki udanym tajnym operacjom Izraela i międzynarodowej współpracy mającej na celu powstrzymanie lub spowolnienie postępów Iranu. Realizacji tego zagrożenia będzie towarzyszyć nowa sytuacja – atomowa równowaga zagrożenia – co oznacza ograniczenie możliwości strategicznego manewru w wojnie z terroryzmem, kroków odwetowych i sankcji, a głównie sposobu wykorzystania sił konwencjonalnych używanych podczas wojny (na przykład ataków w głębi nieprzyjacielskiego terytorium lub zagrożenia miasta stołecznego). Te scenariusze nabiorą mocy, jeśli nuklearny Iran rozciągnie patronat na kraje skonfliktowane z Izraelem.

11. Irak podejmie eksport ropy i przejdzie gospodarcze odrodzenie. Jest możliwe, że kontynuowane będzie ścisłe monitorowanie jego zdolności użycia broni masowego rażenia. Utrzymanie Iraku poza procesem pokojowym będzie wymagało inwestycji w zakresie środków wywiadowczych, ale w naszym mniemaniu mniejszych niż te, które zainwestowaliśmy w Iranie. Należy wspomnieć, że prognozy Forum 2000 całkowicie nie uwzględniły drugiej wojny w Zatoce Perskiej (2003 rok).

Całą sekcję Forum 2000 poświęcono implikacjom procesu pokojowego. Ta część dotyczyła zmian naszych zasadniczych elementów informacji, sposobów ich pozyskiwania, cięć środków, potrzeby reorientacji, terroryzmu, wywiadu, gospodarki i stosunków Izraela z USA i Żydami diaspory. Wchodzenie w szczegóły tego działu nie ma sensu, gdyż zmiana rządu w 1996 roku doprowadziła do zatrzymania procesu pokojowego.

Forum 2000 położyło nacisk na identyfikację zmian w społeczeństwie Izraela, które miały wpłynąć na przyszłość i charakter Mosadu. Zespół słusznie uznał, że Mosad będzie narażony nie tylko na zmiany zachodzące w kraju, ale i na te na arenie międzynarodowej, lecz trudno było przewidzieć ich skalę i oddziaływanie. Z dużą dozą pewności można by uznać, że społeczeństwo izraelskie gwałtownie się zmieniało, a jego sposób widzenia świata już nie tyle skupiał się na dobru wspólnym, co ulegał wpływowi kultury indywidualizmu. Zmiany te nie były przypadkowe, były raczej długotrwałym procesem westernizacji towarzyszącym dobrobytowi gospodarczemu i zmęczeniu hasłem „społeczeństwo z bronią u nogi”. Izraelczycy priorytetowo traktują rodzinę. Na drugim miejscu stawiają miejsce pracy, gdzie najważniejsze jest wynagrodzenie za nią. Dopiero potem przychodzi osobista satysfakcja, znajomości, status i prestiż zawodowy, a na samym dole drabiny jest wkład miejsca pracy w społeczeństwo jako całość. Stąd Izraelczyk jest bardziej niż sceptyczny, krytyczny i często cyniczny. Zmiany porządku globalnego, takie jak zanik wzorców, które dyktowały świadomość zagrożenia bezpieczeństwa, i atmosfera pożegnania z bronią prowadzą do uznania instytucji dbających o bezpieczeństwo za zbędne, a na Bliskim Wschodzie doprowadziły do procesu pokojowego. Jak to wszystko dotknęło Mosad? Nie ulegało wątpliwości, że w przewidywalnej przyszłości instytucje dbające o bezpieczeństwo nadal będą uważane za podstawowe i niezbędne, może nawet najważniejsze w społeczeństwie izraelskim, ale w 1966 roku uważaliśmy za możliwe pojawienie się następujących trendów:

1. Bardziej krytyczne spojrzenie opinii publicznej na instytucje bezpieczeństwa, rosnące żądania transparentności działania, agresywna lustracja medialna, mniejsza gotowość do zatwierdzania budżetów.

2. Rosnąca dewaluacja pojęcia bezpieczeństwa w jego uprzedniej postaci i jako misji narodowej.

3. Uznanie Mosadu raczej za „miejsce pracy jak każde inne” niż za „sposób życia”.

4. Konieczność konkurowania służb bezpieczeństwa, w tym Mosadu, z innymi pracodawcami na rynku pracy, chociaż wynagrodzenie, które miały do zaoferowania, było skromniejsze.

5. Przeniesienie za granicę, nieodłączna część pracy w Mosadzie, stanie się ciężarem i obowiązkiem wymuszonym.

Dwadzieścia lat po tych prognozach doprawdy zdumiewa fakt, że Forum 2000 z taką dokładnością zidentyfikowało przyszłe trendy. Jeszcze bardziej zdumiewają prognozy dotyczące wyzwań i rozwoju technologii:

1. Dominacja środków i możliwości technologicznych w Mosadzie będzie rosła.

2. Wiele znaczących danych wywiadowczych będzie zbieranych za pomocą wyrafinowanych środków technologicznych.

3. Rozpoznanie obrazowe stanie się ważnym narzędziem zbierania danych.

4. Globalne i regionalne zasoby danych w sieciach komputerowych staną się powszechne i szeroko dostępne.

5. Dostęp do sieci łączności i baz danych spowoduje konieczność posługiwania się złożonymi protokołami i mechanizmami szyfrującymi.

6. Dostęp do dużych zasobów informacji będzie wymagał używania inteligentnych filtrów. Filtrowanie materiału tekstowego nie wystarczy; równie konieczne będzie przesiewanie materiału audio-wideo.

7. Wywiad będzie niezbędny do łamania systemów informatycznych. Sformułowanie celów wywiadowczych i przetwarzanie danych wywiadowczych będzie wymagało bardzo wyspecjalizowanej i zaawansowanej wiedzy.

8. Rosnąca baza danych Mosadu będzie bardzo obszerna, wymusi rozwój inteligentnych wyszukiwarek i przesyłania materiałów wewnątrz instytucji.

9. Łączność między poszczególnymi ludźmi będzie globalna, a używane do tego środki dostępne w bardzo szerokim wyborze. Niezbędne stanie się radzenie sobie z łącznością globalną między pojedynczymi ludźmi.

10. Karty czipowe trafią do powszechnego użytku i będą zawierać wiele danych (informacje osobowe, handlowe, kontakty i wiele innych).

11. Nastąpi znaczący rozwój nanotechnologii i mikroelektroniki.

12. Nam, jak też innym aktorom naszego teatru działań, z którymi mamy do czynienia, dostępne staną się globalne zarządzanie i kontrola.

Zespół Forum 2000 przeanalizował też przyszłość stosunków w obrębie społeczności wywiadowczej, podział odpowiedzialności itd. Nie wchodząc z oczywistych powodów w szczegóły, można rzec, że zespół z powodzeniem przewidział realia dzisiejszej społeczności.

Tematy w obrębie izraelskiej społeczności wywiadowczej

Konflikt arabsko-izraelski ma wiele charakterystycznych elementów odróżniających go od innych tego rodzaju zdarzeń na świecie.

• Trwa dłużej niż wszystkie istniejące dzisiaj konflikty.

• Dysproporcja liczebna stron jest większa niż w jakimkolwiek innym konflikcie.

• Po jednej stronie jest pojedyncze państwo, po drugiej ponad dwadzieścia i jednostka o wielu cechach państwa.

• Wielu po obu stronach zgłasza absolutne prawo własności do spornego terytorium i nie wyraża chęci kompromisu.

• Po jednej stronie jest demokratyczne państwo, po drugiej autorytarne reżimy.

W przeszłości te różnice miały wpływ na rolę wywiadu w konflikcie, mają go dziś i można z dużą dozą bezpieczeństwa założyć, że będą mieć w przyszłości. Główną cechą wywiadu w konflikcie jest jego zróżnicowanie i pluralizm.

Konflikt izraelsko-arabski to istny węzeł gordyjski. Jego pierwszą i absolutnie podstawową cechą jest sprawa terytorium. Żeby ją zobrazować, zwyczajowo odwołujemy się do widoku koncentrycznych kręgów, których wspólnym środkiem jest Izrael. W pierwszym kręgu, położonym najbliżej centrum, przeciwnikiem są Palestyńczycy. W drugim graniczące z Izraelem państwa – Liban, Syria, Jordania, Arabia Saudyjska i Egipt – z których część zawarła z nami oficjalne traktaty pokojowe. Inne generalnie utrzymują wobec nas wrogą politykę, chociaż czasem na pewnym poziomie mamy zbieżne interesy. Wszystkie zgłaszają zastrzeżenia wobec Izraela, jeśli chodzi o traktowanie Palestyńczyków, kontrolę nad świętymi miejscami itd. W trzecim kręgu są państwa niemające granicy z Izraelem, ale uważające się za część arabskiego świata, i stąd też na pewnym poziomie zaangażowane w konflikt izraelsko-arabski. Chodzi o Irak, państwa Zatoki Perskiej, Jemen, Sudan i Afrykę Północną. W czwartym kręgu są Iran i Pakistan, potęgi muzułmańskie, które mimo oddalenia od Izraela wykazują zainteresowanie konfliktem i w nim uczestniczą (przy czym Iran w dużo większym stopniu niż Pakistan).

Wojskowa teoria głosi, że materiały wywiadowcze muszą dotyczyć możliwości operacyjnych i intencji wroga i że plan stosownej reakcji w obliczu tych możliwości i intencji musi się opierać na ocenie tychże. Stosując tę zasadę do konfliktu bliskowschodniego, widzimy asymetrię zarówno możliwości, jak i intencji różnych uczestników arabskiej koalicji przeciwko Izraelowi.

Suma wrogich możliwości obejmuje wszystkie elementy, które składają się na jego siłę (w przypadku konfliktu izraelsko-arabskiego wróg to ponad dwadzieścia państw i quasi-państwo Palestyńczyków) – to jest siłę militarną, gospodarczą, społeczną, dyplomatyczną, bezpieczeństwa wewnętrznego, naukową i technologiczną a także powszechną narodową wytrzymałość.

Suma intencji wroga odnosi się do intencji każdego uczestnika koalicji antyizraelskiej. I tu wywiad napotyka problem, bo nasi przeciwnicy to reżimy autorytarne. Podczas gdy w społeczeństwach otwartych krajów demokratycznych zawodowej instytucji wywiadowczej nietrudno odkryć intencję przywództwa, inaczej jest w przypadku reżimów autorytarnych, w których tylko ułamek ludności jest dopuszczony do poznania intencji przywódców, a w niektórych państwach intencje pozostają głęboko ukryte w głowie władcy. Na przykład egipski prezydent Anwar Sadat poinformował dowództwo egipskiej armii o dokładnej dacie ataku na Izrael w październiku 1973 roku zaledwie na kilka dni przed tą datą, chociaż (jak wynika z rozdziału o wojnie Jom Kipur), nosił się z zamiarem wypowiedzenia wojny Izraelowi od roku 1971.

Intensywność wrogości przeciwko Izraelowi, poziom zaangażowania, stopień poświęcenia każdego członka koalicji arabskiej zmieniał się przez lata, co tym bardziej utrudnia ujawnienie i identyfikację arabskich intencji wobec Izraela, jak też dokładną ocenę stopnia zagrożenia (w ramach takich czy innych czynników).

W wojnie wywiadów każda strona usiłuje zachować swoje tajemnice, tak jak je definiuje. W tym względzie mamy interesujące studium przypadku, całkowicie różne zachowanie Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego w trakcie zimnej wojny. Ta różnica była bezpośrednią funkcją różnic systemowych – USA: otwarte społeczeństwo demokratycznego państwa, ZSRR: dyktatorski reżim.

Reżim radziecki zadecydował, że wszystkie dotyczące go informacje – sto procent, ani deka mniej – i to, co się z nimi wiąże, są tajne. W wyniku tej decyzji wszystkie informacje, przenośnie mówiąc, wsadzono do czarnego, nieprzezroczystego pudła, którego z zapałem pilnowano. Amerykanie na odwrót, zdecydowali się wsadzić do pudła tylko około pięciu procent wszystkich informacji, drobną część, która – jak wierzyli – w razie ujawnienia mogła poważnie naruszyć filary Ameryki. Nie kiwnięto nawet palcem, żeby pilnować pozostałych dziewięćdziesięciu pięciu procent.

Nietrudno zrozumieć, że model radziecki trzymał się kupy tylko wówczas, gdy pudło było zapieczętowane na amen. Jedno włamanie ujawniłoby wszystkie informacje nieprzyjacielowi.

Amerykański model opierał się na założeniu, że chronienie stu procent informacji jest niemożliwe i stąd lepiej chronić tylko pięć. Poza wszystkim założono też, że nieprzyjacielowi będzie niezwykle trudno wybrać prawdziwe, znaczące sygnały z szerokiej informacyjnej kakofonii docierającej do wszystkich. Przykładając ten zimnowojenny scenariusz do konfliktu izraelsko-arabskiego, można założyć, że rozmiar szumu informacyjnego płynącego z Izraela utrudnia nieprzyjacielowi właściwe zrozumienie naszych intencji.

Antyżydowski, antysyjonistyczny i antyizraelski terroryzm towarzyszył syjonistycznemu ruchowi na Ziemi Izraela, odkąd pionierzy ruchu Bilu[10] postawili na niej stopę pod koniec XIX wieku. Miał różne postaci, ale przez te ponad sto lat był jedną z głównych cech konfliktu. Początkowo miał wymiar lokalny, ale z czasem stał się globalny. U źródła świecki i plemienny, z czasem przyoblekł szaty nacjonalistyczne i religijne. Pierwotnie politycznej natury, wyrażający aspiracje do samostanowienia i niepodległości, później przybrał postać teologiczną i aspirował do utworzenia szariatowego państwa w świecie „królestwa Allacha”.

Działalność wywiadowcza nakierowana na zjawisko terroryzmu może z góry wyłączyć jedno ważne zadanie, konieczne na innych polach: spekulacje co do kwestii intencji. Nie ma wątpliwości, że od kiedy tylko arabski terroryzm wszelkiej maści dźwignął swój łeb, miał jeden cel – nie dopuścić do spełnienia syjonistycznego ideału, powrotu Żydów do Ziemi Izraela i utworzenia tam suwerennego żydowskiego państwa. Kiedy państwo powstało, cel terroryzmu był jasny – zniszczyć izraelski organizm polityczny.

Działania wywiadowcze przeciwko terroryzmowi, tak jak działania wobec regularnych armii i suwerennych państw, skupiają się na ostrzeżeniach (przed zamierzonymi atakami) i na ocenie możliwości nieprzyjaciela. Wymaga to dyslokacji na szerokim obszarze i nieustannego sporządzania szczegółowych, wywiadowczych zdjęć wysokiej rozdzielczości, aby nie pominąć żadnej zmiany w wysoce dynamicznym środowisku.

Działania wywiadowcze są prowadzone różnymi metodami i środkami. Z całym szacunkiem dla rozpoznania elektromagnetycznego, elektronicznego i łączności, dyscyplin wywiadu, na które składają się głównie nasłuch i deszyfracja sygnałów wymienianych między urządzeniami łączności, telefonami lub komputerami, wierzę, że ukoronowaniem sztuki wywiadowczej jest rozpoznanie osobowe. Dlaczego tak twierdzę? Bo rozpoznanie osobowe to jedyna dyscyplina wywiadowcza, która pozawala zadawać źródłu informacji pytania i dostawać odpowiedzi. Z racji tego dialogu rozpoznanie osobowe zapewnia o wiele głębszą znajomość prawdziwych intencji nieprzyjaciela niż inne dyscypliny wywiadu. Należy to tym bardziej podkreślić, że w dzisiejszej rzeczywistości panuje niemal bałwochwalczy kult technologii, co sprawia, że przeznacza się na nią lwią część budżetu wywiadu.

Długoletnią tradycją w świecie wywiadów jest wymiana informacji i ocen między agencjami wywiadowczymi sojuszników. Takie wymiany będą zawsze miały miejsce między sojuszniczymi państwami, ale politycznym interesom dwóch państw niekoniecznie towarzyszy całkowita symetria interesów agencji wywiadowczych.

Im głębsza i bliższa współpraca, tym bardziej prawdopodobne, że rezultatem będą wspólne operacje. Jednakże rzadko się zdarza, by jedna agencja wywiadowcza dzieliła się z drugą, bez względu na ciężar gatunkowy sojuszu, swoimi najważniejszymi tajemnicami – chyba że w drodze rekompensaty, gdy strona przekazująca dane otrzymuje w zamian stosowną nagrodę. Jest też „giełda” (oczywiście nieoficjalna) z kupującymi i sprzedającymi, jak na każdej giełdzie. Kupujący starają się zbić cenę, a sprzedający – podbić. Ta giełda generalnie operuje na zasadzie pojedynczy sprzedający – pojedynczy kupujący, ale czasem dochodzi do takiej „transakcji wywiadowczej”, w której uczestniczą więcej niż dwie strony.

Żelaznym prawem giełdy świata wywiadów jest „zasada trzeciej strony”, która stanowi, że strona pozyskująca materiał wywiadowczy nie może zbyć „towaru” trzeciej stronie, chyba że za zgodą sprzedającego. Nie da się stwierdzić, że ta zasada jest zawsze przestrzegana, ale gdy dochodzi do ujawnienia tych, którzy ją złamali – co czasem ma miejsce – ich reputacja zostaje zniszczona i członkowie giełdy albo odmawiają sprzedania im informacji, albo żądają horrendalnych cen za dane, których tamci potrzebują.

Członkowie giełdy wywiadów powinni być w najwyższym stopniu świadomi możliwości oszustwa, tego, że inni jej członkowie mogą celowo próbować zbyć niedokładne informacje, co ma na celu doprowadzenie do fałszywych wniosków. To zdarzało się dawniej i będzie się zdarzać w przyszłości; informacje ze źródeł kontrolowanych przez zagraniczne służby wywiadowcze muszą być traktowane z najwyższą ostrożnością.

Pojęcie dzielenia się informacją jest bardzo ogólne i szerokie. Można je zanalizować, biorąc pod uwagę różne względy:

• Zasada ograniczonego dostępu.

• Rodzaje informacji dzielonych z innymi – surowe dane wywiadowcze i tak czy inaczej przetworzone.

• Rozróżnienie między autentycznymi instytucjami wywiadowczymi i takimi, które nie należą do społeczności wywiadowczej.

• Informacje mające związek z wymiarem sprawiedliwości w przeciwieństwie do niemających z nimi związku.

• Kryterium hierarchii – na przykład w USA obowiązuje ustalenie, które informacje są przekazywane na poziom federalny, a które na stanowy lub miejski; które trafiają do władz wykonawczych, a które do ustawodawczych czy sądowych.

• Rodzaje informacji dzielonych z sojuszniczymi lub zaprzyjaźnionymi krajami i z zagranicznymi służbami wywiadowczymi.

Czasem rzeczywistość polityczno-strategiczna kojarzy dziwne pary. Na Bliskim Wschodzie część tych dziwnych partnerstw stworzono z inicjatywy lub z udziałem ONZ. Jedną z pozytywnych różnic między ONZ i jej poprzedniczką, Ligą Narodów, jest to, że ONZ może wykorzystywać siły zbrojne do tłumienia konfliktów międzynarodowych. Te oddziały mogą działać jak bufor między walczącymi stronami lub jako łącznik. W konflikcie bliskowschodnim działały często w roli pośrednika kojarzącego wywiad Izraela i jego sił zbrojnych z ich odpowiednikami w sąsiednich państwach arabskich; stopień intensywności tych więzi odzwierciedlał wielkość wspólnych interesów stron. Najniższy poziom współpracy nawiązywano, gdy obie strony po prostu chciały jednego: pokoju po obu stronach granicy. Najwyższy – gdy znalazły się w obliczu wspólnego wroga, który stanowił na tyle poważną groźbę, że wizja działań zbrojnych między samymi zainteresowanymi stronami wydawała się mniejszym zagrożeniem. Przykładem porozumienia pierwszego typu są ustalenia dotyczące utrzymania pokoju na granicach Izraela z Syrią i Libanem. Przykład ustaleń drugiego typu to współpraca izraelskich organów bezpieczeństwa i wywiadu z ich odpowiednikami na terenach Autonomii Palestyńskiej w obliczu zagrożenia ze strony Hamasu i islamskiego dżihadu (chociaż trudno powiedzieć, czy ta współpraca okaże się trwała, gdy zostanie zawarte prawdziwe porozumienie kończące rywalizację między OWP, która nadal kontroluje Autonomię Palestyńską, i Hamasem, który kontroluje Gazę). Innym przykładem tej kategorii są ustalenia z Jordanią, która dziesiątki lat przed podpisaniem oficjalnego układu pokojowego w 1994 roku utrzymywała kompleksowe więzi z Izraelem.

Wypada pokrótce omówić tzw. zasadę trzeciej strony w stosunkach między Izraelem i jego wielkim sojusznikiem – USA. Podczas zimnej wojny granice współpracy wywiadowczej USA – Izrael miały wyraźny przebieg. Zakreślono je w dwubiegunowym świecie, w którym każde supermocarstwo miało obóz sojuszników. Było jasne, że Stany Zjednoczone nie podzielą się z nami materiałem wywiadowczym na temat Arabii Saudyjskiej, państw Zatoki Perskiej lub Egiptu w okresie po wojnie Jom Kipur, gdy Egipt stał się ważnym sojusznikiem Amerykanów na Bliskim Wschodzie, a już na pewno na temat Turcji, oficjalnego członka NATO i głównego sojusznika Ameryki z racji sąsiedztwa Turcji ze Związkiem Radzieckim i kontroli nad cieśninami prowadzącymi z Morza Czarnego na Śródziemne i stamtąd na Atlantyk i do Kanału Sueskiego.

Wywiad brytyjski (MI6), jeden z najstarszych na świecie, cieszy się wielkim prestiżem i estymą w świecie szpiegostwa. Inaczej niż w większości demokracji zachodnich, MI6 odpowiada przed ministrem spraw zagranicznych, nie przed premierem. Ta struktura zawsze dyktowała całkowitą symetrię między zasadami brytyjskiej polityki zagranicznej, w tym dotyczącej Bliskiego Wschodu, a współpracą wywiadowczą Wielkiej Brytanii z innymi państwami. Stąd nietrudno zrozumieć brytyjską politykę zagraniczną stawiającą wyżej stosunki z państwami arabskimi niż z Izraelem, co miało bezpośredni wpływ na związki wywiadów obu państw. Sprawy zmieniły się na lepsze pod koniec zimnej wojny i po upadku Związku Radzieckiego, kiedy Wielka Brytania i Izrael coraz częściej stawały w obliczu wspólnych zagrożeń, szczególnie radykalnego islamskiego terroryzmu, i problemów związanych z układami o nierozprzestrzenianiu broni masowego rażenia. Ten temat będzie rozwinięty dalej.

Koniec zimniej wojny w 1990 roku był kamieniem milowym dla całej społeczności wywiadowczej Izraela, szczególnie Mosadu, którego rola miała międzynarodowy charakter. W epoce zimnej wojny społeczność wywiadowcza utrzymywała system regionalny obejmujący Bliski Wschód i Europę. Rozwijała skrzydła tu i tam, w innych częściach świata, stosownie do szczególnych, wynikłych ad hoc potrzeb, ale zawsze starała się powrócić do systemu pierwotnego.

Geostrategiczne zmiany towarzyszące końcowi zimnej wojny doprowadziły do gwałtownego i stosunkowo szybkiego przejścia od świata dwubiegunowego do wielobiegunowego. Spójne bloki utworzone wokół dwóch supermocarstw uległy rozkładowi. W tym samym czasie zasadnicze elementy informacji (EEI) zostały zawężone – gdy podczas zimnej wojny odwoływały się z grubsza do podziału dwubiegunowego (to jest agencja wywiadowcza formułowała swoje EEI stosownie do potrzeb supermocarstwa przewodzącemu blokowi, do którego należała), w erze postzimnowojennej odwołują się do radykalnego islamu i nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia, tematów dotyczących większości aktorów sceny światowej. Ta zmiana wymogła na Mosadzie rozmieszczenie agentów operacyjnych w innych częściach świata, w których wcześniej nie działał lub w których jego działania były marginalne i tymczasowe. Irański rozwój broni masowego rażenia zawsze był zależny od dopływu wiedzy, technologii, doradztwa i surowców z całego świata, a ponieważ ta sprawa weszła w zakres zasadniczych elementów informacji, nic dziwnego, że wywiad izraelski objął cały świat. W tym samym czasie radykalny islam i terroryzm stały się globalnym zagrożeniem przekraczającym granice, obszary państw i panowania reżimów, niosącym niebezpieczeństwo nie tylko USA i zachodniej Europie, ale też Rosji, Chinom, Indiom, Indonezji, Australii, Egiptowi i wielu innym krajom. Radykalny islam rozszerzał się globalnie, a to wymaga stosownej reakcji, nie jednorazowej i krótkotrwałej, ale stałej i długoterminowej. Stąd era postzimnowojenna jest świadkiem koalicji wywiadowczych, które dawniej nie mieściły się w głowie, na przykład między naszym Mosadem a służbami wywiadowczymi Rosji lub Chin.

W starym świecie, który głównie składał się z niezależnych państw narodowych i bloków o charakterze raczej polityczno-strategicznym niż prawnym, systemy wywiadowcze i organy ścigania generalnie działały równolegle i praktycznie stykały się ze sobą jedynie wówczas, gdy dochodziło do ujawnienia przypadków szpiegostwa lub działań wywrotowych na szczeblu międzypaństwowym. Nowy świat coraz częściej stara się uregulować system powiązań i stosunków na zasadzie dwu- i wielostronnych porozumień i traktatów. Ten trend w sposób nieunikniony prowadził i prowadzi do mocniejszego sprzężenia między systemami wywiadowczymi i prawnymi.

Dawniej konflikty międzynarodowe wynikały z porządku strategicznego i były rozwiązywane na drodze wojennej. Systemy wywiadowcze i organy ścigania nie miały powodu się spotykać. W nowym świecie linie demarkacyjne biegną między demokratycznymi, liberalnymi blokami, które cenią wolny rynek i prawa człowieka, a blokami, z których najniebezpieczniejszy powiewa chorągwią radykalnego islamu, jest politycznie amorficzny, antydemokratyczny, nieszanujący praw człowieka, który wywołał świętą wojnę przeciwko wszystkim wartościom wolnego świata. Pole bitwy tego konfliktu obejmuje cały świat, zwłaszcza jego front cywilny, zaplecza. Prawa wojenne, które pasowały do starego świata, mają się nijak do tego nowego konfliktu i stąd też pilną sprawą jest napisanie ich na nowo.

EEI starego świata jawiły się proste i jasne; rolą wywiadu było rzucić światło na możliwości i intencje nieprzyjaciela, którym było albo państwo, albo blok kilku państw. W pierwszym rzędzie służyły ocenie, czy groźba wojny jest na tyle realna, że należy się do niej szykować. W erze postzimnowojennej EEI są coraz trudniejsze do ustalenia. Główną rolę odgrywa terroryzm, a nierozprzestrzenianie broni atomowej i materiałów służących do jej produkcji, zorganizowana przestępczość, narkotyki i ekologia – tematy marginalne w przeszłości – zajęły ważne miejsce na listach zasadniczych elementów informacji. Ostatnio dodano do nich megaterroryzm, terroryzm wykorzystujący broń masowego rażenia i cyberterroryzm. Kiedy połączymy te wszystkie nowe EEI z tematem terroryzmu, zagrożenie nagle staje się wyraźne, bezpośrednie, strategiczne. W strategicznym środowisku zdominowanym przez wymienione EEI współpraca między społecznościami wywiadowczymi i agencjami organów ścigania staje się nieunikniona i musi być zarówno zażyła, jak i trwała.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

PRZYPISY

[1] Inaczej: I wojna izraelsko-arabska (1948–1949) (przyp. tłum.).
[2] Pełna nazwa: United Nations Relief and Works Agency for Palestine Refugees in the Near East (pol. Agencja ONZ Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie i Robót Publicznych). Autor tu i dalej pomija w nazwie Agencji „Uchodźców Palestyńskich na Bliskim Wschodzie”, z kolei polskie tłumaczenia tejże równie konsekwentnie gubią określenie „i Robót Publicznych” – co się kłóci z pierwotnymi celami działań Agencji, mającej organizować nie tylko opiekę, ale w równym stopniu zapewnić utrzymanie właśnie przez organizację robót publicznych (przyp. tłum.).
[3] Hebr. Cawa ha-Hagana le-Jisra’el, dosł. ‘Siły Obronne Izraela’ (przyp. tłum.).
[4] Służba odpowiedzialna za kontrwywiad i bezpieczeństwo wewnętrzne (przyp. tłum.).
[5] Oficjalna nazwa Izraela (przyp. tłum.).
[6]Secret King Hussein-Shamir Gulf War Pact Revealed, „The Jewish News of Northern California”, 29.11.1995.
[7] Oryg. Mutual Assured Destruction, a skrót jest grą słów, gdyż znaczy też ‘szalony’ (przyp. tłum.).
[8] Oryg. Essential Elements of Information, stąd skrót EEI (przyp. tłum.).
[9] Głębia strategiczna to zdolność przyjmowania ciosów przeciwnika uzależniona od rozmiaru własnego terytorium, strefa komfortu, odległość frontu od centrów dowódczych, demograficznych, przemysłowych i zaopatrzeniowych (przyp. tłum.).
[10] Emigracja żydowska z Rosji i Jemenu (przyp. tłum.).
.