84,00 zł
Bolesław Kędzierzawy aż przez dwadzieścia siedem lat panował jako polski książę. Rządził w czasie rozbicia dzielnicowego, okresie średniowiecznej Polski, który nadal skrywa wiele tajemnic. Autor monografii, z wykorzystaniem wszystkich dostępnych źródeł, kreśli nie tylko obraz księcia Bolesława, ale także postaci mu współczesnych, m.in. księżnej Salomei, księcia Słowian połabskich Jaksy z Kopanicy czy biskupa płockiego Aleksandra z Malonne. Książka składa się z siedmiu rozdziałów dotyczących kolejnych etapów życia księcia od lat młodości, przez wykonanie testamentu jego ojca Bolesława Krzywoustego, wojnę domową, lata senioratu, relacje z cesarstwem, po schyłek panowania. Mimo że Bolesław Kędzierzawy nie miał w swoim dorobku wielkich osiągnięć politycznych, to widoczną do dzisiaj spuścizną jego panowania są najwspanialsze zabytki sztuki romańskiej w Polsce.
Książka jest kolejnym tomem zainaugurowanej w 2025 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy kolekcji „Poczet Władców Polski”. W jej ramach najlepsi specjaliści nauk historycznych w Polsce piszą biografie władców w oparciu o najnowszy stan badań i szeroki zasób źródłowy, również z archiwów zagranicznych. „Poczet Władców Polski” to starannie przygotowane publikacje, które zapewniają najwyższy poziom merytoryczny, wysokiej jakości szatę edytorską z kolorowymi ilustracjami i staranne wykonanie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2026
RADA NAUKOWA SERII POCZET
WŁADCÓW POLSKI
Prof. dr hab. Marek Barański,
Prof. dr hab. Jacek Banaszkiewicz
Dr hab. Henryk Litwin
Prof. dr hab. Zofia Zielińska
RECENZENCI TOMU 9
Prof. dr hab. Jacek Banaszkiewicz
Dr Szymon Wieczorek
PROJEKT GRAFICZNY
I TYPOGRAFICZNY SERII:
Piotr Chuchla
REDAKTOR PROWADZĄCY
Michał Karpowicz
REDAKCJA
Bernadeta Lekacz
KOREKTA
Małgorzata Podlewska
WYBÓR ILUSTRACJI
Rafał Rutkowski, Ewa Mazur
© Copyright by Państwowy
Instytut Wydawniczy,
Warszawa 2026
Wydanie pierwsze,
Warszawa 2026
Państwowy Instytut
Wydawniczy
ul. Foksal 17
00-372 Warszawa
tel. 22 826 02 01,
e-mail [email protected]
Księgarnia internetowa
www.piw.pl
ISBN 978-83-8442-069-0
Znasz twojego najstarszego brata. Wiesz, jaki jest.
Jego kędzierzawa głowa niewiele dźwiga rozumu1.
Rozbicie dzielnicowe, które umownie, za Długoszem, wyznaczamy na lata 1138–1320, zajmuje arcyważne miejsce w dziejach średniowiecznej Polski. Ujmując rzecz hasłowo, były to czasy wielkich przemian ustrojowych, społecznych i gospodarczych, rozwoju miast, kolonizacji na prawie niemieckim, a także rozkwitu kulturalnego na polu choćby historiografii czy architektury. Dziś nie widzimy w nich już tylko rozdrobnienia politycznego, do którego doprowadził swoim testamentem Bolesław Krzywousty, a z którego uratował Polskę Władysław Łokietek. Ba, nie traktujemy już nawet tych bez mała dwóch stuleci jako jednej epoki, lecz rozróżniamy w nich etapy, kiedy jeszcze funkcjonowała silna władza centralna, oraz takie, gdy doszło do jej zaniku. Na pewno nie było to też nic wyjątkowego w dziejach Europy Środkowej, do podobnych procesów (w pewnym stopniu) doszło bowiem w Czechach czy na Rusi. Z całą pewnością pomimo dziesiątek lat badań zarówno druga połowa XII stulecia, jak i wiek XIII w Polsce pozostają wciąż interesującym tematem dla historyków. Można powiedzieć, że czasy te nadal czekają na swoich odkrywców2.
Dominującą formą wypowiedzi na temat okresu rozbicia dzielnicowego stała się w ostatnich latach biografia władcy. Doczekali się ich w minionym ćwierćwieczu właściwie wszyscy najważniejsi książęta XII-wieczni, o późniejszych nie wspominając3. Z pewnością prac tych nie można wrzucać do jednego worka. Znajdują się wśród nich cenne pozycje z ważnymi, nowymi ustaleniami, ale także prace słabsze. Do podstawowych wad tych ostatnich zaliczyć należy: idiograficzny charakter wykładu, ciążenie dawnych paradygmatów naukowych, brak krytyki źródeł i niedocenianie ich specyfiki (np. bezkrytyczne traktowanie Roczników Długosza jako wiarygodnego źródła służącego poznaniu XII–XIII w.), przede wszystkim jednak ich niewspółmierność do literackiej formy, jaką stanowi biografia. Czy w ogóle można napisać biografię osoby żyjącej w dalekiej przeszłości, o której zachowała się zaledwie garstka wzmianek źródłowych, nie zawsze wiarygodnych i dostatecznie wymownych?
Coraz liczniejsze biografie polskich władców średniowiecznych stały się w ostatnich latach obiektem krytyki ze strony mediewistów, niestety wciąż incydentalnej4. Z pewnością najważniejszym głosem w tym względzie jest niedawna książka Pawła Żmudzkiego, będąca rewizją wcześniejszej biografii politycznej Leszka Czarnego, jego swoistą antybiografią. Autora nie interesował już zmarły w 1288 r. książę sieradzki i krakowski jako realnie żyjąca osoba, lecz historiograficzna tradycja narosła wokół niego od XIII w. aż do czasów współczesnych. Analiza takiego materiału wymagała zgoła innej metody i innej formy niż typowa biografia władcy średniowiecznego5.
Jaka zatem, w kontekście powyższych uwag, powinna być biografia Bolesława IV Kędzierzawego? Władcy, który raczej nie cieszył się specjalnym uznaniem historyków i nigdy nie stał się bohaterem masowej wyobraźni6. Czy warto go rehabilitować? Dziś już raczej nie przekonuje opinia Stanisława Smolki, wedle którego Bolesław w sprawach wewnętrznych był całkowicie uzależniony od łaski możnych, a w polityce zagranicznej pozwolił się upokorzyć Fryderykowi Barbarossie, i to na własnej ziemi7. Znacznie łaskawszym okiem spojrzał na księcia Jerzy Dowiat. Wykazał on, że Kędzierzawy trzymał się na tronie mocno, a – w przeciwieństwie do Mieszka Starego – nie musiał uciekać się do demonstracji swojej władczej pozycji8. I nawet jeśli z tą opinią przyjdzie nam polemizować – wskazując choćby na brak jakichś większych osiągnięć politycznych – miejmy przynajmniej na uwadze, że to właśnie czasy panowania Bolesława pozostawiły po sobie najwspanialsze zabytki sztuki romańskiej w Polsce: kościoły w Łęczycy i Czerwińsku, tympanon Jaksy, drzwi płockie czy Ewangeliarz Anastazji.
Nasz bohater – jeśli nie liczyć biogramów w słownikach i leksykonach biograficznych9 – doczekał się dotychczas tylko i aż jednej pełnej biografii. Jej autorką jest Magdalena Biniaś-Szkopek z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Książka ta, oparta na rozprawie doktorskiej, jak dotąd ukazała się drukiem dwukrotnie i spotkała z pozytywnym przyjęciem10. Nie miejsce i nie czas na to, by ją tutaj kompleksowo recenzować. Nie zmienia to faktu, że przyjdzie mi jeszcze nie raz spierać się z moją poprzedniczką, ale i odwoływać się do jej ustaleń. Niewątpliwy postęp badań szczegółowych nad czasami panowania Bolesława Kędzierzawego, a nawet odkrycie nieznanego wcześniej źródła dokumentowego11, czynią wszak zasadnym napisanie nowej biografii tego władcy.
Wróćmy do naszego pytania. Nie ma sensu przecież próbować tworzyć psychologicznego obrazu Bolesława Kędzierzawego ani wystawiać mu oceny jako panującemu, w duchu przytaczanych przed chwilą uczonych. Strzępki ze źródeł polskich i ościennych (ruskich, czeskich i niemieckich) nie pozwalają zrekonstruować wizerunku tej postaci, choć są na wagę złota przy jakiejkolwiek wypowiedzi o tamtych czasach. Ich fragmentarycznego charakteru nie zastąpi historiograficzna konstrukcja wzniesiona na początku XIII w. (a więc co najmniej trzydzieści lat po śmierci Kędzierzawego) przez Mistrza Wincentego Kadłubka. Biskup krakowski i cysters jędrzejowski stworzył bowiem wizerunek władcy podporządkowany nadrzędnemu celowi, jakim była legitymizacja władzy Kazimierza Sprawiedliwego i Leszka Białego nad Krakowem. O tym, jak zamierzenia te wpłynęły na jego opowieść o panowaniu Kędzierzawego, będę jeszcze pisał szeroko.
Co zatem mogę zaoferować w zamian? Myślę, że warto wykorzystać formę biografii, by przedstawić to długie, bo trwające aż dwadzieścia siedem lat, panowanie (pod tym względem ustępujące jedynie Bolesławowi Wstydliwemu) jako ważny okres w historii Polski dzielnicowej. Były to czasy kształtowania się ustroju politycznego, powolnego wyodrębniania się Śląska jako osobnego bytu politycznego, zbrojnych i dyplomatycznych konfrontacji z Cesarstwem, wreszcie wykuwania potęgi warstwy możnowładczej. Po części będzie zatem biografia Bolesława Kędzierzawego biografią zbiorową ludzi mu współczesnych: księżnej Salomei, Mieszka Starego, Bolesława Wysokiego, Jaksy z Kopanicy, biskupów płockich Aleksandra i Wernera… Ogólnych wzorców takich biografii, będących portretami epoki, dostarczają wszak klasyczne opracowania Stanisława Smolki i Benedykta Zientary, poświęcone odpowiednio Mieszkowi Staremu i Henrykowi Brodatemu12. Osiągnięcie tego celu w odniesieniu do Bolesława było realne jedynie przy możliwie pełnym wykorzystaniu źródeł dotyczących poczynań czy to jego samego, czy ludzi mu współczesnych, źródeł zarówno pisanych (historiograficznych, dokumentowych, nekrologicznych), jak i materialnych (ikonograficznych, numizmatycznych, architektonicznych). Starałem się także jak najszerzej wyzyskać literaturę przedmiotu – i najnowszą, i nieco starszą – wchodząc z nią w dyskusję.
Swojej książce nadałem typowy dla biografii postaci historycznej chronologiczny porządek wypowiedzi, nie stroniąc przy tym od analizowania pewnych kwestii problemowych. Siłą rzeczy oznaczało to ciągłe wracanie do tych samych wzmianek źródłowych, ukazywanych w różnych perspektywach i wykorzystywanych do różnych celów. Pracę podzieliłem na siedem rozdziałów dotyczących kolejno: czasów młodości Bolesława, testamentu jego ojca, wojny domowej w latach 1138–1146, pierwszych lat senioratu, interwencji cesarskiej w 1157 r. oraz kilkunastu lat po niej następujących, wreszcie schyłku panowania.
Na koniec chciałbym podziękować Państwowemu Instytutowi Wydawniczemu, który zaproponował mi napisanie biografii Bolesława Kędzierzawego. Jej pierwszymi czytelnikami, jeszcze przed złożeniem do wydawnictwa, byli Antoni Grabowski, Robert Kasperski, Miłosz Sosnowski i Paweł Żmudzki, którzy pomogli mi uniknąć różnego rodzaju błędów. Osobne podziękowania kieruję do Profesorów: Zbigniewa Dalewskiego oraz Romana Michałowskiego, Grzegorza Paca i Krzysztofa Skwierczyńskiego – na prowadzonych przez nich seminariach miałem możliwość przedyskutowania wyników swoich prac. Wreszcie słowa wdzięczności należą się recenzentom wydawniczym, profesorowi Jackowi Banaszkiewiczowi i doktorowi Szymonowi Wieczorkowi.
Księżna Salome za dawnych czasów nakazywała Bilhildzie, a potem piastunom
książęcym, aby bajek nie opowiadali dzieciom, bo to są najczęściej złego ducha
opowieści. Pierwszy raz słyszał o Zygfrydzie, o Merlinie, o Graalu13.
Bolesław IV Kędzierzawy (około 1123 – 5 stycznia 1173) był synem księcia polskiego Bolesława Krzywoustego i jego drugiej żony, hrabianki Salomei z Bergu. Imię otrzymał niewątpliwie po ojcu. Było ono używane w dynastii Piastów od drugiej połowy X w., tzn. od czasów Bolesława Chrobrego, który odziedziczył je z kolei po swoim macierzystym dziadku, władcy Czech Bolesławie I Srogim. Przydomek „Kędzierzawy” (łac. Crispus), wskazujący zapewne na bujną czuprynę, jest poświadczony po raz pierwszy w zapisce dotyczącej jego śmierci ze spisanego w drugiej połowie XIII w. Rocznika kapituły krakowskiej14. Potem odnotowują go m.in. Dzierzwa, kronikarz wielkopolski (obaj XIV w.) i Jan Długosz (XV w.)15. Nie wiadomo, czy przydomek ten powstał za życia księcia, czy dopiero po jego śmierci. Numerem porządkowym posłużył się natomiast Kędzierzawy w dokumencie łęczyckim z 1161 r.16. My również nazywamy go Bolesławem czwartym (po Chrobrym, Szczodrym i Krzywoustym).
Bolesław urodził się jako czwarty syn Krzywoustego, a zarazem najstarszy z jego drugiego małżeństwa i drugi w ogóle, który przeżył ojca i dożył wieku dojrzałego. Miał bowiem dwóch starszych rodzonych braci, Leszka i Kazimierza, którzy zmarli jeszcze za życia ojca, a także przyrodniego brata Władysława II Wygnańca, którego matką była pierwsza żona Bolesława, księżniczka ruska Zbysława (zm. przed 1115 r.). Miał też trójkę młodszych braci: Mieszka Starego, Henryka Sandomierskiego i urodzonego być może pogrobowo Kazimierza Sprawiedliwego oraz kilka sióstr (z imienia znamy Ryksę, Gertrudę, Dobroniegę Ludgardę, Judytę i Agnieszkę).
Rodzice Kędzierzawego pobrali się w połowie drugiej dekady XII w. Jego ojciec pochodził z dynastii panującej w Polsce od jej historycznych początków, tzn. od drugiej połowy X w. Zrazu nie był przeznaczony do samodzielnych rządów, miał bowiem starszego brata Zbigniewa, którego po trwającym kilka lat konflikcie, a zaangażował się weń przyszły cesarz Henryk V, kazał oślepić. Zbrodnię popełnioną na bracie musiał następnie odpokutować. Matka pochodziła natomiast z rodu hrabiów Bergu (w Szwabii), była córką Henryka i Adelajdy z Mochental. Jej ród nie należał do pierwszej ligi arystokracji Rzeszy, na pocz. XII w. zyskał jednak nieco wyższą rangę dzięki małżeństwom sióstr Salomei, Rychezy i Zofii, z książętami odpowiednio Czech i Moraw17.
Nie znamy dokładnej daty urodzenia Bolesława IV. Wskazówkę w tej kwestii znaleźć można w Roczniku kapituły krakowskiej. Odnotowano w nim narodziny kilku synów Bolesława Krzywoustego (bez Mieszka i Henryka): Władysława Wygnańca (1105), Leszka (1115) i Kazimierza Sprawiedliwego (1138), oraz śmierć Kazimierza Starszego (1131)18. Interesuje nas zapiska pod rokiem 1127, w której podano, że zmarł cesarz Henryk V, po nim rządy objął Lotar z Supplinburga, a także że narodził się Bolesław IV19. Data dwóch pierwszych wydarzeń jest błędna, jako że do zmiany na tronie niemieckim doszło w rzeczywistości dwa lata wcześniej. Traktując zapiskę jako integralną całość, należy założyć, że i ów Bolesław IV urodził się w 1125 r. Ale i ta data wydaje się zbyt późna na narodziny Kędzierzawego, wiemy bowiem, że on i jego młodszy brat Mieszko byli żonaci już na przełomie lat 30. i 40. – do czego za chwilę przejdę – książę wielkopolski musiał mieć zatem wówczas co najmniej czternaście lat. Niektórzy badacze sądzą, że rocznikarska zapiska odnosi się nie do Bolesława Kędzierzawego, ale do jego imiennika i bratanka, Bolesława Wysokiego, przyszłego księcia śląskiego (numer porządkowy został zapewne dopisany później, stąd całe nieporozumienie). Odpowiadałoby to w przybliżeniu dacie małżeństwa jego ojca, Władysława Wygnańca, z Agnieszką Babenberg20. Wskazywałoby też, że Wysoki był minimalnie młodszy od swoich stryjów, a to z kolei stanowiłoby istotny przyczynek do relacji wewnątrzdynastycznych w Polsce drugiej połowy XII w.
Możliwe, że Kędzierzawy przyszedł na świat w pierwszej połowie lat 20., jeden z hagiografów św. Ottona z Bambergu, Ebo z Michelsbergu (połowa XII w.), podaje bowiem, że gdy Apostoł Pomorza przybył wiosną 1124 r. do Gniezna, Krzywousty miał synków karmionych piersią (filii lactantes) – czyli zapewne właśnie Bolesława i Kazimierza Starszego21. Mistrz Wincenty twierdzi natomiast w swojej kronice, że Kędzierzawy zmarł w wieku dojrzałym, ale nie sędziwym22. Nie należy tej informacji traktować zbyt dosłownie (kiedy w XII–XIII w. kończyła się dojrzałość, a zaczynała starość?), jest ona jednak wskazówką, by nie cofać daty narodzin księcia zbyt daleko. Przyjmijmy zatem roboczo, że Bolesław urodził się około 1123 r., zmarł zatem, mając około pięćdziesięciu lat (w 1173 r.).
Tu pokrótce przypomnijmy wydarzenia z okresu panowania Bolesława Krzywoustego, gdy na świecie był już jego czwarty syn. Okres ten zaczyna udany podbój Pomorza Zachodniego, po którym książę podjął próby chrystianizacji tej krainy. Pierwszy wysłany misjonarz, Bernard Hiszpan, jego wysiłki były jednak bezowocne i wkrótce jego zadania podjął się ktoś inny. Był nim Otto, biskup Bambergu, który młodość spędził w Polsce na dworze Władysława Hermana. Wsparty przez Krzywoustego, wyruszył w 1124 r. na Pomorze, gdzie został godnie podjęty przez księcia Warcisława I, który sam rychło przyjął chrzest. Misjonarz podczas pierwszej misji odwiedził Pyrzyce, Kamień, Wolin, Szczecin, Gardziec i Lubin, przeważnie odnosząc sukces. Burzył tam świątynie pogańskie, na ich miejscu zakładał kościoły oraz chrzcił ludzi. Po czterech latach konieczna okazała się jednak ponowna misja Ottona. Tym razem przybył on do Dymina, Wołogoszczy, Choćkowa, Szczecina i Wolina. W sferze politycznej Pomorze Zachodnie (w przeciwieństwie do inkorporowanego Pomorza Gdańskiego) pozostało jedynie w stanie zależności od Polski, a przy tym stało się areną rywalizacji z Danią i Niemcami23.
Również w latach 20. legację w Polsce i na Węgrzech odbył kardynał Idzi z Tusculum. Utworzył on diecezję włocławską, z której prowadzić miano misję chrystianizacyjną na Pomorzu, a prawdopodobnie i lubuską. Wkrótce doszło do pogorszenia stosunków Polski z sąsiadami. Po śmierci króla Stefana II na Węgrzech wybuchła wojna domowa. O następstwo tronu konkurowali ze sobą Borys, wychowany na Rusi domniemany syn poprzedniego władcy Kolomana Uczonego, oraz bratanek tego ostatniego, Bela II Ślepy. Bolesław Krzywousty podjął interwencję w interesie Borysa, ale pomimo pewnych sukcesów został odparty przez Węgrów. Do konfliktu włączył się spowinowacony z Arpadami książę czeski Sobiesław, który z powodzeniem organizował łupieżcze najazdy na Śląsk. Wreszcie władcy obydwu sąsiednich państw złożyli skargę na Bolesława do cesarza Lotara. W międzyczasie pojawił się dodatkowy problem. Arcybiskup Magdeburga Norbert z Xanten uzyskał od papieża Innocentego II bullę podporządkowującą mu całą archidiecezję gnieźnieńską ze świeżo schrystianizowanym Pomorzem włącznie. Dziś już wiemy, że decyzja ta wynikała z dążenia do pomnożenia (przynajmniej na papierze czy raczej pergaminie) liczby sufraganów, a później nie była w żaden sposób egzekwowana24. Nie przeszkodziła też polskim władcom utrzymywać bliskich relacji z arcybiskupstwem magdeburskim w niedalekiej przyszłości.
15 sierpnia 1135, po trwających kilkanaście miesięcy negocjacjach, książę polski stawił się jako oskarżony do Merseburga. Tam w obecności Sobiesława złożył hołd Lotarowi, prawdopodobnie z Pomorza i Rugii. Zasiadł naprzeciwko niego w charakterze liktora – czyli urzędnika kroczącego przed cesarzem – podczas gdy książę czeski zajmował miejsce po prawicy cesarza. Następnie Bolesław niósł przed Lotarem jego miecz w pochodzie do kościoła. Jeszcze później udał się z pielgrzymką do grobu św. Gotarda w Hildesheimie, by w drodze powrotnej zawitać do Magdeburga, gdzie został powitany biciem dzwonów. Tak oto dzięki upokarzającemu rytuałowi Bolesław został przywrócony do łaski cesarskiej i wyniesiony do godności jego bliskiego lennika. Tu warto podkreślić – mając na uwadze późniejszy hołd w Krzyszkowie – że średniowieczne rytuały niosły ze sobą skomplikowane znaczenia i mogły być postrzegane jako ambiwalentne25. Wkrótce Krzywousty ustąpił w sprawie węgierskiej, a także pogodził się z księciem czeskim, co zaowocowało tym, że jego najstarszy syn Władysław trzymał do chrztu Wacława, syna Sobiesława. Władca Polski u schyłku panowania doświadczył jeszcze jednego niepowodzenia. Kniaź Władymirko wraz z pewnym Węgrem najechał Małopolskę i spalił gród w Wiślicy. Była to zemsta za krzywdę jego ojca Wołodara, porwanego kilkanaście lat wcześniej przez wojewodę Piotra Włostowica26.
Nie wiemy nic pewnego ani o wychowaniu Bolesława Kędzierzawego, ani o jego ewentualnym udziale w wydarzeniach politycznych ostatnich kilkunastu lat panowania jego ojca. Nasza niewiedza w tym zakresie nie jest może aż tak dojmująca jak w przypadku jego starszego brata i następcy tronu, Władysława, którego młodość również jest spowita zasłoną milczenia. Można jednak się domyślać, że podobnie jak ich ojciec, wszyscy synowie Bolesława III odebrali rycerskie wychowanie. Od najmłodszych lat uczyli się polowania oraz posługiwania bronią, aż zostali pasowani na rycerzy. Najprawdopodobniej potrafili odmawiać podstawowe modlitwy po łacinie oraz w stopniu komunikatywnym władali językami krajów ościennych: Czech, Rusi i Niemiec27. Być może słuchali, jak na dworze recytowano – bo taka była intencja jej autora – spisaną w drugiej dekadzie XII w. kronikę Galla Anonima, opiewającą czyny ich ojca i dalszych przodków. Owocem tej lektury było nadanie drugiemu synowi Krzywoustego nieużywanego zapewne wcześniej a zaczerpniętego z zapisanej i odświeżonej przez Galla legendy dynastycznej Piastów, imienia Leszek (Lestek). Wiele lat później nazwane tak zostanie najmłodsze dziecko Bolesława Kędzierzawego, być może dla uczczenia pamięci starszego brata28.
Ewangeliarz Anastazji, połowa XII w., tylna strona oprawy
Ewangeliarz Anastazji, połowa XII w., przednia strona oprawy
Pierwszą żoną Bolesława była Wierzchosława (Wierchusława), córka kniazia nowogrodzkiego Wsiewołoda Mścisławowicza i nieznanej z imienia córki Światosława Dawidowicza. Imię Wierzchosławy podaje pod rokiem 6645 (1135) Latopis kijowski29. W Polsce, jeśli nie liczyć poświęconej jej zapiski w nekrologu lubińskim30, znana była jako Anastazja. Tak nazywał ją Jan Długosz, który uważał jej ojca za księcia halickiego Wszewłodzimira (sic!), zaś zawarcie małżeństwa wyznaczał na rok 1151. Miała ona, jego zdaniem, urodzić Bolesławowi dwóch synów, Bolesława i Leszka, i umrzeć w 1158 r., tuż po urodzeniu tego drugiego31. Można przedstawić argumenty za tym, że historyk imienia Anastazja nie zmyślił. Być może było to jej imię chrzestne. Po pierwsze, zachował się XII-wieczny romański ewangeliarz z klasztoru w Czerwińsku (obecnie w Bibliotece Narodowej w Warszawie), zawierający teksty trzech ewangelii (bez Markowej) i kilku innych dzieł, autorstwa Euzebiusza z Cezarei, Hieronima ze Strydonu, Bedy Czcigodnego i Seduliusza Szkota. Na jednej stronie srebrnej, dziś mocno uszkodzonej oprawy widnieje Chrystus w mandorli otoczony ewangelistami, a na drugiej – scena Ukrzyżowania. U stóp krzyża klęczy tam niewiasta podpisana: Anastasia. Zdaniem Feliksa Kopery pierwszą właścicielką tej księgi była właśnie księżna Wierzchosława32. Co więcej, znana jest inna przedstawicielka dynastii Rurykowiczów, która nosiła te same imiona, co małżonka Kędzierzawego. Była ona córką Wsiewołoda Wielkie Gniazdo, zmarłego w 1212 r. kniazia włodzimierskiego i riazańskiego33. Wreszcie, dzięki numizmatykowi Borysowi Paszkiewiczowi od ćwierć wieku wiemy, że książę mazowiecko-kujawski Leszek Bolesławowic bił brakteat (monetę jednostronną) z wizerunkami swoich rodziców. Moneta ta jest znana ze skarbów kujawskich, których nie da się wydatować na okres przed śmiercią Kędzierzawego.Przedstawia ona wizerunki mężczyzny i kobiety stojących w arkadach i patrzących na siebie. Legenda brzmi: BOL i ANA. Są to najpewniej skróty od imion Bolesław i Anastazja. Można zatem uznać, że Leszek był synem Kędzierzawego z pierwszego małżeństwa, zaś jego matka faktycznie nosiła drugie imię Anastazja34.
Nie do przyjęcia jest natomiast podana przez Długosza data małżeństwa Bolesława z księżniczką nowogrodzką (1151 r.), zawarcie tego związku zostało bowiem odnotowane znacznie wcześniej przez Latopis kijowski. Nie zmienia to faktu, że wzmianka na ten temat wymaga interpretacji, gdyż latopisarz zamieścił aż trzy wiadomości o ślubach córek kniaziów o imieniu Wsiewołod z polskimi książętami:
6645 (1135/1136). i Wsiewołod Mścisławowicz oddał (отда) córkę swoją w Lachy, Wierzchosławę35;
6649 (1140/1141). Wydana była (приведена быст’) córka Wsiewołodowa w Lachy36;
6650 (1142). Tegoż roku oddał (отда) Wsiewołod Olegowicz córkę swoją Zwinisławę w Lachy za Bolesława37.
Obydwaj polscy książęta nosili imię Bolesław, choć tylko jednego z nich wzmiankowano przy tej okazji w źródle. Pierwsza zapiska odnosi się z całą pewnością do małżeństwa Wierzchosławy z Bolesławem Kędzierzawym, trzecia natomiast do ślubu Zwinisławy (Zwienisławy) z jego bratankiem, Bolesławem Wysokim. Problematyczna okazuje się wzmianka środkowa, najmniej szczegółowa. Dawniej badacze byli zdania, że w 1141 r. Władysław Wygnaniec zawarł z kniaziem Wsiewołodem Olegowiczem umowę o małżeństwie ich dzieci, która została zrealizowana dopiero rok później38. Kilkanaście lat temu z reinterpretacją omawianych wzmianek wystąpił jednak Dariusz Dąbrowski. Zwrócił on uwagę na kwestie filologiczne: czym innym jest bowiem „oddać” córkę, a czym innym „wydać” ją. Interpretując informacje w ten sposób, należy przyjąć, że pierwsza wzmianka odnosi się do zaręczyn Kędzierzawego z niepełnoletnią Wierzchosławą (1135), druga natomiast – do jej przybycia do Polski kilka lat później. Sytuacja w obydwu krajach w tym okresie była dynamiczna, ojciec Wierzchosławy przed śmiercią (1138) stracił władzę nad Nowogrodem. Zapewne dopiero polska interwencja na Rusi w następnym roku oraz narastający konflikt między synami zmarłego Krzywoustego doprowadziły do tego, że krewni księżniczki zdecydowali się wysłać ją do narzeczonego39. W grę wchodzić mogła również jej małoletniość w chwili zaręczyn.
Romański portal w Archikolegiacie św. Aleksego i Najświętszej Marii Panny w Tumie k. Łęczycy, lata 70. XII w. – tympanon i archiwolta
Środkowa zapiska odnosi się zatem do małżeństwa Kędzierzawego z Wierzchosławą, a nie umowy przedślubnej Wysokiego ze Zwinisławą. Wciąż jednak wymaga ona uzgodnienia z inną wzmianką, mówiącą o żonie ówczesnego księcia mazowiecko-kujawskiego. Otóż w Translacji ręki św. Szczepana mowa o tym, że księżna Salomea zwołała zjazd do Łęczycy z udziałem mnichów z Zwiefalten (w Szwabii) i swoich dwóch synów. O wydarzeniu tym będę pisał szerzej w rozdziale dotyczącym wojny domowej w latach 40. Tymczasem interesuje mnie to, że według autora Translacji Bolesław i Mieszko byli wówczas żonaci, odpowiednio z córkami królów Węgier i Rusi40. W rzeczywistości było na odwrót, ale ta pomyłka jest akurat łatwa do skorygowania, pierwszą żoną Mieszka była bowiem królewna węgierska Elżbieta41. Nie znamy dokładnej daty tego zjazdu. Wiemy jedynie, że uczestniczący w nim mnisi wrócili do Zwiefalten w poniedziałek po Niedzieli Palmowej 1141 r., który nie wypadł w tym roku, jak podano w źródle, 1 kwietnia, tylko 24 marca. Data dzienna zgadza się natomiast z poprzednią datą roczną. Jej korekta nie jest wcale oczywista – autor źródła podaje jedynie, że od śmierci Bolesława Krzywoustego (1138) do zjazdu łęczyckiego minęło niewiele lat (góra dwa–trzy), a to ona wyznacza terminus ante quem przybycia Wierzchosławy do Polski. Dochodzi pogodzenie jej ze środkową zapiską latopisarską, w której zbiorczo zrelacjonowano wydarzenia z lat 1140–1141. Wydaje się w każdym razie, że w chwili zjazdu łęczyckiego Kędzierzawy był świeżo po skonsumowaniu związku z Wierzchosławą Anastazją, nie wiemy jednak, czy było to dokładnie w 1140, czy w 1141 r. Drugi wniosek stąd jest taki, że księżniczka była zapewne o kilka lat młodsza od swojego męża, tzn. przyszła na świat w drugiej połowie lat 20. i dopiero tuż przed zjazdem łęczyckim osiągnęła wiek sprawny do zamążpójścia42.
Wierzchosława przybyła do Polski w momencie, gdy jej teścia, Bolesława Krzywoustego, nie było już wśród żywych. Jego śmierć 28 października 1138 r. znacząco zmieniła relacje władzy w Polsce. O tym będzie szerzej mowa w dwóch następnych rozdziałach.
Winien temu głównie Kadłubek, że w swojej Kronice, pozbawionej
wszelkiej myśli państwowej, ale czytanej po szkołach, zignorował
sprawę seniorów, a patronował wszelkim bezprawiom juniorów43.
Historyczne znaczenie tzw. testamentu Bolesława Krzywoustego wybiega daleko poza ramy chronologiczne i tematyczne tej książki. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że określił on kształt ustrojowy i terytorialny Polski na co najmniej dwa stulecia. Przede wszystkim jednak wyznaczył ramy, w jakich przez trzydzieści pięć lat przyszło działać Bolesławowi Kędzierzawemu, najpierw jako księciu mazowiecko-kujawskiemu, a następnie seniorowi. Już z tego powodu należy tutaj przyjrzeć mu się bliżej. W ogólnym zarysie swoim testamentem (czy, jak wolą mówić niektórzy badacze, statutem) Krzywousty podzielił kraj między synów, nadając każdemu dzielnicę, najstarszemu aktualnie przedstawicielowi dynastii przydzielając przy tym władzę zwierzchnią ze stolicą w Krakowie. Kwestią dyskusyjną są szczegóły: liczba i kształt poszczególnych dzielnic, zasady następstwa tronu, zakres władzy seniora oraz status juniorów; problematykę można zatem sprowadzić do spraw ustrojowych i geograficznych. Nie wiemy, czy testament został spisany, czy ogłoszony ustnie, w każdym razie nie zachował się do naszych czasów. Jego treść znamy z dwóch przekazów pochodzących, z początku XIII w., gdy na świecie nie było już żadnego z synów Krzywoustego, żyli byli natomiast jego prawnukowie. Uzasadnione będzie przypuszczenie, że przedstawiają one książęce postanowienia z perspektywy interesów podzielonej wówczas na trzy linie dynastii44.
Nim do nich przejdę, przytoczę świadectwa z państw sąsiednich świadczące o tym, że w 1138 r. doszło do podziału Polski na dzielnice zgodnie z wolą Krzywoustego. Otóż Annalista Saxo (połowa XII w.) podaje pod rokiem 1138, że zmarły książę polski w obecności możnych i biskupów podzielił kraj między swoich pięciu synów; najstarszy z nich Bolesław, który był szwagrem króla Konrada, objął księstwo45. Można się spierać co do tego, czy faktycznie w podziale uczestniczyło wszystkich pięciu synów Krzywoustego, czy np. trzech najstarszych46. Można też spekulować, czy uznanie Bolesława za najstarszego z jego synów, a do tego żonatego z siostrą Konrada III, jest pomyłką, czy świadomym przekłamaniem na korzyść młodszej linii, która przejęła władzę osiem lat później47. Zapiska ta, przywołana dosłownie w Rocznikach magdeburskich (druga połowa XII w.), jest łatwa do skorygowania, jeśli skonfrontuje się ją z kolejną w tym źródle, dotyczącą wojny domowej w Polsce. Podano tam bowiem prawidłowo, że szwagrem Konrada był książę Władysław48. Kluczowe jest tu potwierdzenie podziału dokonanego z woli Bolesława Krzywoustego, które odnajdziemy także w Rocznikach poeldeńskich. Mowa w nich jedynie o trzech jego synach uczestniczących we współwładzy, z najstarszym sprawującym władzę książęcą49. Pośrednio wydzielenie dzielnic juniorom poświadczają inne źródła, takie jak Kanonik wyszehradzki (pierwsza połowa XII w.)50 czy niemieckie, czeskie i ruskie przekazy dotyczące wojny domowej, które będę omawiał w kolejnym rozdziale.
Analizę XIII-wiecznych świadectw mówiących o postanowieniach Bolesława Krzywoustego zacznijmy od kronikiWincentego Kadłubka (pocz. XIII w.). Podaje on, że gdy książę przeczuwał już nadchodzący koniec, polecił sporządzić testament (prawdopodobnie jest to jedynie przekonanie mającego wykształcenie prawnicze kronikarza, że tak ważna decyzja powinna przybrać formę spisanego dokumentu). Zapisał w nim swoim czterem synom – a więc Władysławowi, Bolesławowi, Mieszkowi i Henrykowi – kraj, dzieląc go na cztery dzielnice. Najstarszemu z nich miała przypaść władza zwierzchnia (auctoritas principandi) oraz stolica w Krakowie. O następstwie po nim decydować miały starszeństwo i pierworództwo (etatis maioritas et primogeniture ratio). Gdy spytano władcę, dlaczego zapomniał o piątym synu, małym Kazimierzu, i nie zapisał mu niczego, odparł, że owszem, pamiętał i zapisał. Ktoś wtedy zażartował, że kwadryga stosowna jest dla tetrarchii, zaś pacholęciu przypadło piąte koło u wozu. Na to książę przytoczył wizję czterech wartkich strumieni wypływających z jego łzy, które miały walczyć ze sobą gwałtownie, by w końcu wyschnąć. Wówczas ze złotego dzbana miało wytrysnąć wonne źródło, by po brzegi wypełnić wyschnięte koryta. Nim odszedł, zdążył jeszcze dodać, że dzielnica małoletniego winna zostać powierzona nie jemu samemu, lecz jego opiekunowi51.
Fresk z Chrystusem w mandorli z zachodniej absydy w Archikolegiacie św. Aleksego i Najświętszej Marii Panny w Tumie k. Łęczycy, połowa XII w.
Profetyczna wizja symbolizuje czterech starszych synów Bolesława toczących ze sobą spory o władzę, by po nich nastąpił piąty52. Jak podaje dalej Kadłubek, gdy Kazimierz Sprawiedliwy obalił Mieszka Starego i zjednoczył w swoim ręku dzielnice czterech braci, zostając „monarchą Lechii”, oznaczało to spełnienie proroctwa ojca53. Innymi słowy, zasady sukcesji w testamencie Krzywoustego (w wersji Kadłubkowej) były przewidziane dla czterech najstarszych synów, a zarazem unieważnione dla piątego54. Potwierdza to zresztą dalszy ciąg opowiadania, z którego wynika, że zasada starszeństwa została po wstąpieniu na tron krakowski przez Kazimierza uchylona na rzecz zwykłego następstwa syna po ojcu (ius succesorium)55. Mistrz Wincenty legitymizował w ten sposób rządy jego małoletniego syna, Leszka Białego, kosztem obalonego wcześniej, ale wciąż dopominającego się o swoje prawa Mieszka Starego. Nawet sposób przedstawienia podziału kraju na dzielnice odzwierciedla stan z czasów spisania kroniki, ponieważ wynika z niego, że dzielnica krakowska miała być jedną z czterech, a nie – jak można zresztą wnioskować z innych fragmentów dzieła Kadłubka – dodatkową piątą, przeznaczoną dla każdorazowego seniora.
Z punktu widzenia biografii Bolesława Kędzierzawego testament jego ojca ma nie tylko prawno-ustrojowe znaczenie, okazuje się bowiem, że i on był jednym z owych „czterech strumieni”, które musiały wyschnąć, by ze „złotego dzbana” mogło wytrysnąć „świeże źródło”. Innymi słowy, Bolesław – nawiązując do metaforyki Kadłubka – jako władca musiał przygasnąć, by Kazimierz mógł rozbłysnąć pełnym światłem. Jak spostrzegł Przemysław Wiszewski, „w postępowaniu każdego ze starszych synów [Krzywoustego] kronikarz był w stanie znaleźć jakąś wadę: Władysław II Wygnaniec to uległy żonie bratobójca, Bolesław Kędzierzawy był władcą nie najgorszym, ale zaniedbał szerzenia chrześcijaństwa, za co został ukarany przez Boga, o Henryku pisarz milczy, być może nie chcąc rozpowszechniać wiadomości o jego śmierci w wyprawie, której niepowodzenie było karą Boga za zaniedbanie Kędzierzawego. Wreszcie Mieszko to z ironią przedstawiany podstępny tyran”56. Ta obserwacja jest kluczowa dla interpretacji tych partii kroniki, które dotyczą panowania Kędzierzawego.
Współcześnie z kroniką Kadłubka ogłoszona została przez papieża Innocentego III bulla Significavit nobis z 9 czerwca 1210 r. Skierowany do arcybiskupa gnieźnieńskiego dokument stanowi zatwierdzenie wiadomości przekazanych przez niewymienionego z imienia księcia śląskiego (dux Slezie). Przypomniano w nim, że niegdyś książę Polski przydzielił swoim synom stałe dzielnice, zastrzegając przy tym dla najstarszego z nich (maior natu) władzę nad stołecznym Krakowem (principalis civitas Cracovia). Gdyby zaś on zmarł albo zrezygnował ze swoich praw, nastąpić miał po nim kolejny w porządku starszeństwa przedstawiciel całego rodu (toto genere). Na koniec papież zagroził klątwą kościelną każdemu, kto poważyłby się sprzeciwić tym decyzjom57.
Tu należy się krótkie wyjaśnienie, które tematycznie wykracza poza biografię Bolesława Kędzierzawego. Spór wśród historyków wzbudziła osoba bezimiennego księcia śląskiego, w którego interesie przypomniano postanowienia sukcesyjne Bolesława Krzywoustego. Mógł być to albo Mieszko Plątonogi, albo Henryk Brodaty, odpowiednio syn i wnuk Władysława Wygnańca. Za pierwszym przemawia to, że po śmierci Mieszka Starego i Bolesława Wysokiego był on najstarszym wiekiem przedstawicielem dynastii Piastów. Co więcej, według jednej wzmianki rocznikarskiej (która umieszcza zresztą to wydarzenie pod 1206 r., cztery lata przed ogłoszeniem bulli) zmarł on, dzierżąc władzę nad Krakowem58. Skądinąd wiemy jednak, że śmierć Mieszka nastąpiła pięć lat później, możliwe zatem, że w tym pierwszym wypadku doszło do błędnego przepisania daty jego zgonu59. Za utożsamieniem księcia śląskiego z Henrykiem Brodatym przemawia z kolei tytuł, którego mógł w tym czasie używać jedynie on, a także jego aktywność w kurii rzymskiej60. Nawet jeśli Mieszko faktycznie po ogłoszeniu bulli objął na krótko władzę nad Krakowem, to jego bratanek w tym samym czasie wziął udział w zjeździe książąt w Borzykowej mającym wyjaśnić wątpliwości związane z postanowieniem papieża. W następnych latach podejmował, zwieńczone powodzeniem, próby zajęcia Krakowa. Bulla z 1210 r. była zatem w jego żywotnym interesie61.
Jeśli na początku XIII w. zaistniała potrzeba przypomnienia postanowień testamentowych Bolesława III, to znaczy, że od pewnego czasu już się z nimi nie liczono. W przeciwieństwie do kroniki Kadłubka bulla uwzględnia i respektuje prawa całej dynastii do wspólnego dziedzictwa, według kronikarza ograniczone do najmłodszej linii. Nie zmienia to faktu, że obydwa świadectwa w sposób zgodny przedstawiają postanowienia Krzywoustego: podział kraju na dzielnice, władzę najstarszego przedstawiciela rodu nad Krakowem oraz sukcesję w porządku starszeństwa. Pozwalają one zatem rekonstruować rzeczywistość polityczną z połowy XII w.
Dzielnica senioralna, dająca władzę zwierzchnią nad całym krajem, nie była w zamierzeniu dziedziczna, lecz miała po śmierci każdego kolejnego seniora przechodzić na najstarszego (w sensie metrykalnym) przedstawiciela rodu. Sprawdźmy, jak ta zasada działała w praktyce, tym bardziej że osoba Kędzierzawego jest tu kluczowa. Po śmierci Bolesława III seniorem został jego najstarszy syn, Władysław. Nie budzi to wątpliwości. Gdy ten został wygnany, zastąpił go drugi w kolejności brat, Bolesław. Nawet gdyby nie doszło do wykluczenia wraz z Władysławem jego syna, Bolesława Wysokiego, to i tak ten ostatni był młodszy od swojego stryja, który objął rządy w 1146 r. Po śmierci Kędzierzawego władzę senioralną przejął jego młodszy brat, Mieszko – jak podaje Kadłubek, bez żadnej przerwy sukcesyjnej (non interpolata regni successione continuus)62 – zaś syn, Leszek, odziedziczył po nim jedynie dzielnicę mazowiecko-kujawską63. Dopiero zamach stanu Kazimierza Sprawiedliwego z 1177 r. był złamaniem zasady senioratu, kosztem nie tylko obalonego wówczas Mieszka Starego, ale zapewne i następnego w kolejce Bolesława Wysokiego.
Już pod koniec XIX w. pojawiły się sugestie (ze strony Maksymiliana Kanteckiego czy Feliksa Konecznego), że Krzywousty ustanowił nie seniorat, ale primogeniturę w linii swojego najstarszego syna, dopiero zaś juniorzy uchylili ją na rzecz zasady starszeństwa. Przed trzydziestu laty tezę tę wskrzesił Edward Rymar. Jednym z argumentów za nią było to, że Kadłubek używa określenia primogenitura (pierworództwo), opisując zasady sukcesji w testamencie Krzywoustego, a także w odniesieniu do następstwa Władysława Wygnańca po ojcu64. Termin ten jest jednak u niego synonimem względnego starszeństwa w rodzie i wynikających stąd uprawnień. Świadczy o tym to, że kronikarz stosował go również wówczas, gdy kreślił relacje między Mieszkiem Starym a Kazimierzem Sprawiedliwym po 1177 r. Ten pierwszy pochodził przecież z młodszej linii niż żyjący wówczas potomkowie Władysława Wygnańca oraz Leszek Bolesławowic, był jednak najstarszym pozostającym przy życiu Piastem65. Poza tym, jak już wspominałem, zasada starszeństwa wynikająca ze statutu Krzywoustego miała zostać (według Kadłubka) zastąpiona primogeniturą ograniczoną do linii Kazimierza66. Potwierdzeniem tej reguły jest wreszcie lista świadków na dokumencie Mieszka Starego z 1177 r., na której czterej książęta piastowscy zostali wymienieni od najstarszego do najmłodszego: Bolesław Wysoki, Kazimierz Sprawiedliwy, Mieszko (Plątonogi, ewentualnie Mieszkowic) i Leszek Bolesławowic. Pierwszeństwo długo przebywającego na wygnaniu Wysokiego przed Sprawiedliwym jest w tym kontekście szczególnie wymowne, świadczy bowiem o przewadze starszeństwa „metrykalnego” nad pokoleniowym67.
W instytucję senioratu wpisana była równowaga między władzą zwierzchnią seniora a współudziałem juniorów w panowaniu nad krajem. Wraz z sukcesją według porządku starszeństwa stanowiła jednak – jak pisał Jacek Banaszkiewicz – „raczej dyrektywę niż rzeczywistość życia politycznego”. Zarówno ta równowaga, jak i porządek sukcesji zostały szybko podważone, ta pierwsza już przez Władysława Wygnańca, ten drugi nieco później, bo przecież następcami pierwszego seniora zostawali aż do przełomu stuleci jego kolejni bracia68. W rozpoznaniu porządku zaprowadzonego testamentem Krzywoustego kluczowe jest postanowienie o stołecznym charakterze Krakowa. Szczególnie jego wagę na kartach swojej kroniki podkreślił Kadłubek. Kraków był dla niego miejscem zarówno powołania do życia instytucji państwowych, jak i zdobywania oraz sprawowania władzy na przestrzeni dziejów. W ścisłym kontekście postanowień Bolesława Krzywoustego Kraków jako siedzibę księcia zwierzchniego wymienia także bulla Innocentego III, która władzę nad nim również wiąże ściśle z zasadą starszeństwa. W rzeczywistości decydowały jednak pragmatyka i układ sił. Innymi słowy, nie ten panował w Krakowie, kto był najstarszy, ale ten sprawował zwierzchność nad całym krajem, kto w swoich rękach miał Kraków. O randze nadwiślańskiego grodu najwięcej mówi to, że zachował on swoje symboliczne, ponaddzielnicowe znaczenie nawet wtedy, gdy nie wiązał się już z realną zwierzchnością nad całością kraju69.
Tradycyjnie wydzielenie nadziałów młodszym Bolesławowicom postrzegano jako podział unitarnego państwa niechybnie prowadzący do rozbicia dzielnicowego i upadku władzy centralnej (względnie efekt taki wiązano z obaleniem pierwszego seniora)70. Otóż przede wszystkim podziały dzielnicowe nie były niczym wyjątkowym na obszarze Słowiańszczyzny. Znacznie wcześniej doszło do nich w Czechach i na Rusi71; w połowie XI w. Brzetysław I i Jarosław Mądry dokonali bowiem podziału swoich krajów między synów, dla najstarszego przewidując władzę zwierzchnią nad całością ojcowizny. Przykład ruski jest o tyle instruktywny, że instytucja senioratu wiązała się tam ściśle (przynajmniej w teorii) z władzą nad Kijowem. Decyzje Brzetysława i Jarosława mogły zresztą stanowić wzorzec dla Krzywoustego. To raczej na tle sąsiednich krajów Polska wydaje się ewenementem z tak późnym podziałem dzielnicowym, wynikło to jednak stąd, że u nas znacznie później doszło do rozrodzenia dynastycznego. Wydzielanie dzielnic młodszym Piastowicom miało zresztą już parokrotnie miejsce, niekiedy przy udziale sił zewnętrznych, co niemal zawsze w ciągu kilku lat kończyło się przywróceniem jedynowładztwa.
Wiadomo, że Mieszko I miał dwóch braci, Czcibora oraz drugiego, nieznanego z imienia, który poległ w walkach z grafem Wichmannem. Obydwaj mogli mieć jakiś współudział we władzy nad krajem, choć lakoniczne przekazy źródłowe o tym nie informują. Z kolei Bolesław Chrobry zaczął swoje panowanie od wygnania macochy Ody i jej synów, Mieszka i Lamberta, którzy z woli ojca zostali dopuszczeni do władzy, być może nawet nad większą częścią Polski; już jako dojrzały książę współrządził razem z synem, Mieszkiem II, szykowanym na następcę tronu. Ten ostatni po 1025 r. panował zrazu samodzielnie, by wkrótce zostać zmuszony przez cesarza Konrada II do podzielenia się władzą z bratem Ottonem i kuzynem Dytrykiem. Po śmierci brata i wygnaniu kuzyna wrócił jednak do jedynowładczych rządów. Swoje dzielnice mogli mieć wydzielone za życia Bolesława Szczodrego jego młodszy brat Władysław Herman, a po śmierci jego syn Mieszko. Najbliższym chronologicznie przykładem jest podział kraju między synów Hermana. Finalnie starszy z nich został wygnany, a następnie oślepiony przez młodszego. Zazwyczaj wskazywano, że Krzywousty, regulując stosunki pomiędzy swoimi synami, chciał uchronić ich przed sytuacją, która stała się udziałem jego i Zbigniewa. Dopiero ostatnio Stanisław Rosik zwrócił uwagę, że sama idea wydzielania dzielnic wszystkim potomkom mogła zostać przez Bolesława przejęta od jego ojca; analogia nie jest tu jednak ścisła, ponieważ źródła nie mówią wprost o tym, że Herman ustanowił instytucję senioratu72.
Rewizji tradycyjnego paradygmatu dokonali Jerzy Dowiat i przede wszystkim Janusz Bieniak. Pokazali oni, że w 1138 r. nie doszło do podziału państwa, ale jedynie do regulacji stosunków między najstarszym a młodszymi przedstawicielami dynastii. Zarówno dzielnica senioralna, jak i „junioralne” miały być „rotacyjne”, a nie dziedziczne. Senior sprawować miał monarchiczną władzę, zaś juniorzy mieli być wyznaczanymi ad hoc namiestnikami swoich dzielnic. Oznacza to, że podziały terytorialne były z założenia płynne, a nie z góry i raz na zawsze przesądzone. Ponadto jedność państwa gwarantował ogólnopolski urząd wojewody. Dopiero powstanie dziedzicznych dzielnic z własną hierarchią urzędniczą miało doprowadzić do faktycznego rozdrobnienia dzielnicowego73.
Koncepcja silnej władzy zwierzchniej seniora dobrze wyjaśnia zamiary Krzywoustego, znajdując potwierdzenie choćby w niemieckich źródłach rocznikarskich, które jedynie najstarszemu jego synowi przypisują władzę książęcą74. Można natomiast podać w wątpliwość namiestniczy charakter władzy juniorów. Po pierwsze, z całą pewnością posługiwali się oni tytułami książęcymi, co wskazywałoby nie tylko na ich dynastyczne pochodzenie, ale i na współodpowiedzialność za losy państwa75. Po drugie, przynajmniej w pierwszym pokoleniu traktowali oni swoje nadziały jako dziedzictwo po ojcu, a nie przydzielone im przez aktualnego seniora, Władysława czy Bolesława76. Najlepszy bodaj przykład stanowią słowa Henryka Sandomierskiego z dokumentu zagojskiego (około 1153): dokonał on mianowicie nadania dla szpitalników św. Jana „z władztwa, które z woli i łaski ojca za życia posiadał”77. Wątpliwości może wzbudzać zwrot „za życia” (dum viverem), sugerujący, że dzielnica Henryka była mu wyznaczona ad personam, ale bez możliwości przekazania ewentualnym następcom. Przeciwko takiej interpretacji zdaje się przemawiać zgodne świadectwo kroniki Kadłubka i bulli Significavit nobis o „stałych” (certa), a więc – jak można sądzić – niepodlegających zmianom co do terytorium i obsady, dzielnicach78. Obydwu tym źródłom można jednak ewentualnie zarzucić, że odbijają stan rzeczy właściwy dla pocz. XIII w., zatem pierwszeństwo w tym wypadku należy przyznać dokumentowi zagojskiemu.
Dopiero w drugim pokoleniu potomków Krzywoustego, a więc już za panowania jego drugiego syna, dziedziczenie dzielnic stawało się przedmiotem decyzji bądź negocjacji. Synowie Władysława Wygnańca traktowali przydzielony im w 1163 r. przez stryja Śląsk jako swoje dziedzictwo i nie godzili się na zatrzymanie w jego rękach niektórych grodów79. Ponieważ Henryk Sandomierski zmarł bez dziedzica (sine herede), jego dzielnica została podzielona na trzy części80, co wywołało spór w obrębie dynastii zakończony buntem Jaksy i Świętosława (1168 r.). Wreszcie Bolesław miał zapisać Mazowsze i Kujawy swojemu synowi Leszkowi, co niekoniecznie oznacza, że te nie należały mu się automatycznie z mocy prawa jako dziedzictwo po ojcu81.
Czas przejść do kwestii dzielnic przydzielonych synom Krzywoustego. Ze szkolnego punktu widzenia dzielnica senioralna (centralna) przebiegała na ukos z Małopolski, przez ziemię sieradzką i część Wielkopolski z Gnieznem, do Pomorza Gdańskiego. Oprócz niej Władysław miał otrzymać Śląsk i być może ziemię lubuską. Bolesławowi przydzielono Mazowsze zapewne z Kujawami, a Mieszkowi część Wielkopolski z Poznaniem. Księżna Salomea otrzymała oprawę wdowią w ziemiach łęczyckiej i sandomierskiej, którą po jej śmierci miał dostać małoletni Henryk, zaś Kazimierz nie został uwzględniony w testamencie. Sprawa nie jest wcale tak oczywista, ponieważ Kadłubek nie sprecyzował, jakie ziemie otrzymali (poza Krakowem dla seniora) poszczególni synowie Bolesława. Można co najwyżej wnosić o tym z dalszego ciągu jego kroniki. Dodatkowo obraz pierwotnych ustaleń jest zaciemniony przez przesunięcia terytorialne, do jakich miało dojść zaraz po obaleniu Władysława II, a być może i już za jego panowania82.
Pewne światło na powyższy problem może rzucić kilka innych źródeł. Pierwszym jest dokument biskupa wrocławskiego Roberta dla opactwa na Ołbinie z 1139 r. Został on wystawiony, jak głosi formuła datacyjna, po śmierci księcia Bolesława, po którym władzę sprawują Władysław w Krakowie, Bolesław na Mazowszu i Mieszko w Poznaniu83. Świadectwo to jest zgodne z obrazem wojny domowej przekazanym przez Kadłubka: juniorzy zostali wpierw osaczeni przez Władysława w Poznaniu, natomiast ostatnim punktem oporu seniora, a właściwie jego żony, był Kraków84. Przez swą lakoniczność dokument pozostawia spore pole dla wyobraźni: nie dowiadujemy się, pod czyją kontrolą znajdowały się w tamtym czasie Śląsk, Gniezno, Kujawy czy ziemie łęczycka i sieradzka. Musimy się domyślać, czy wymieniono w nim wszystkich współpanujących, czy też przemilczano najmłodszych braci85.
Drugim źródłem dającym wgląd w kształt terytorialny Polski wczesnodzielnicowej jest epitafium lubiąskie Władysława Wygnańca, pochodzące z XIII w. Zanotowano w nim: „roku Pańskiego tysiąc… 2 czerwca zmarł książę Władysław, pan Krakowa, Gniezna, Sieradza, Kalisza i Śląska, ojciec wspomnianego wyżej fundatora Bolesława [Wysokiego]”86. Dla Tadeusza Wojciechowskiego tytulatura Władysława stała się podstawą tezy o dzielnicy centralnej biegnącej od Pomorza Gdańskiego do Małopolski, a obejmującej także Gniezno87. W kolejnych latach została ona wsparta dodatkowymi argumentami przez badaczy kierujących się bądź to determinizmem geograficznym88, bądź względami ideologicznymi; dzielnica centralna traktowana była bowiem jako substytut unitarnego państwa rozebranego jakoby przez synów Salomei89.
Od razu trzeba zwrócić uwagę, że data roczna śmierci Wygnańca w jego epitafium jest niepełna, zaś dzienna – sprzeczna z podaną w nekrologu klasztoru w Klosterneuburgu, wedle którego zmarł on nie 2 czerwca, ale 30 maja90. Różnica między obiema datami nie jest jednak duża i to nie ona decyduje o wątpliwościach wobec wiarygodności zapiski, lecz anachroniczna tytulatura księcia. Jest ona charakterystyczna dla XIII w., gdy poszczególni Piastowie łączyli pod swoim berłem liczne i coraz bardziej rozproszone ziemie. Rodzi to kontrowersje w kwestii wyliczenia terenów, które miałyby się znajdować we władaniu Władysława91. Jego autentyczną tytulaturę znamy jedynie z listu Eugeniusza III do biskupa morawskiego Henryka oraz dokumentów władców niemieckich, na których świadkował. Występował w nich jako książę Polski (dux Polonie)92. Pomimo że źródła te są obcej proweniencji (nie zachował się niestety żaden dyplom, który byłby wystawiony przez niego samego), to tytulatura w nich podana jest analogiczna do tej, którą jako seniorzy posługiwali się jego młodsi bracia93, można ją wobec tego uznać za wiarygodną.
Kolejne zastrzeżenie wynika z konfrontacji epitafium z obydwoma głównymi przekazami postanowień Krzywoustego. Zarówno w kronice Kadłubka, jak i w bulli z 1210 r. seniorowi przypisano władzę nad Krakowem, nie nad dzielnicą centralną. Zawężenie tytulatury Władysława w formule datacyjnej dyplomu wrocławskiego z 1139 r. do grodu wawelskiego również jest tu sugestywne. W tym miejscu przyjrzeć się trzeba kwestii przynależności dzielnicowej Gniezna, ponieważ to od razu pozwoli nam przejść do kształtu terytorialnego dzielnicy naszego głównego bohatera. Sprawę prześledzę, zaczynając od wzmianki dotyczącej najpóźniejszego wydarzenia, kończąc na najwcześniejszym. Kadłubek, jak wiadomo, przedstawia Kraków jako jedyny centralny punkt na mapie politycznej Polski. Zarazem wspomina, że gdy Kazimierz Sprawiedliwy został „monarchą Lechii” (po 1177 r.), włączył pod swoją władzę Gniezno będące metropolią dla wszystkich Polaków94. Oprócz podkreślenia rangi i prestiżu ośrodka można rzecz rozumieć dwojako. Albo Gniezno należało do dzielnicy senioralnej, nad którą Kazimierz przejął właśnie kontrolę, albo było częścią działu Mieszka Starego, który książę postanowił uszczuplić na swoją korzyść95.
Romańska kolumna w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Trzemesznie, I połowa XII w.
Przeciwko drugiej interpretacji zdaje się przemawiać sąd nad kasztelanem Bolestą, inspiratorem zabójstwa biskupa Wernera (1170). Bolesław Kędzierzawy odprawił go u schyłku swojego panowania w Gnieźnie w obecności wszystkich polskich możnych96. Znów można i należy mówić o randze sprawy, skoro rzecz odbyła się w ośrodku o takim znaczeniu i w tak szerokim gronie97. Wydaje się to stanowić potwierdzenie przynależności Gniezna do dzielnicy senioralnej98. Janusz Bieniak przekonywał jednak, że gród ten co najmniej od buntu jędrzejowskiego z drugiej połowy lat 60. należał do Mieszka Starego jeszcze jako księcia dzielnicy poznańskiej. Odbycie ogólnopolskiego zjazdu w tym grodzie świadczy jedynie o silnej pozycji seniora, który mógł sprawować władzę na terytorium całego państwa, również w dzielnicach juniorów99. Drobną wskazówkę w tej kwestii odnaleźć można we wcześniejszym o kilkanaście lat dyplomie Zbyluta dla cystersów z Łekna (1153). Odnotowano w nim, że Kędzierzawy nadał temu klasztorowi wieś Mątwy (koło późniejszego Inowrocławia). Donator został określony tam „bratem Mieszka” (frater Mesiconis)100. Pozycja obu braci w hierarchii dynastycznej wskazywałaby, że powinno być odwrotnie. Rzecz dotyczyła jednak części dzielnicy Mieszkowej, nad którą Bolesław sprawował władzę zwierzchnią, a nie bezpośrednią kontrolę. Stąd pewne odwrócenie hierarchii w dokumencie.
Głównym argumentem przeciwko włączaniu Gniezna w obręb dzielnicy senioralnej jest falsyfikat trzemeszeński, oparty na dokumencie kardynała Humbalda wystawionym zapewne wiosną 1146 r. Obydwa dyplomy będę szczegółowo omawiał w następnym rozdziale, tu wspomnę jedynie o sprawach podstawowych. Humbald, legat papieski, najwcześniej latem 1144 r. zatwierdził w Gnieźnie nadania księżnej Salomei i juniorów dla klasztoru w Trzemesznie. Jedno z nich dotyczyło Kwieciszewa (koło Mogilna)101. Falsyfikat uściśla, że między Bolesławem i Mieszkiem powstał spór graniczny o tamtejszy targ. Rozwiązali go w ten sposób, że przekazali tę miejscowość swojej matce, a ona nadała ją wspomnianemu klasztorowi102. Zatwierdzenie nadań w Gnieźnie bez udziału Władysława II, a także wcześniejszy spór o targ położony 35 kilometrów na wschód od tego grodu z całą pewnością świadczą o jego przynależności do dzielnicy Mieszka103. Mogło być tak, że z początku był on częścią dzielnicy senioralnej, którą w toku wojny domowej juniorzy uszczuplili. Przeciwko temu świadczą jednak: niska wiarygodność epitafium Władysława Wygnańca z tytulaturą wymieniającą Gniezno oraz brak wiadomości źródłowych o jakichkolwiek działaniach ofensywnych juniorów w tak wczesnym okresie. Wydaje się zatem, że Gniezno już od 1138 r. należało do działu Mieszka Starego. Wprawdzie dokument wrocławski z 1139 r. wymienia go jako panującego w Poznaniu, może to jednak świadczyć o tym, że to ten właśnie gród Mieszko obrał sobie wówczas za swoją główną rezydencję (argument jest zresztą obosieczny, ponieważ w formule datacyjnej nie ma też mowy o tym, by w Gnieźnie panował Władysław)104.
Falsyfikat trzemeszeński jest jednak przede wszystkim potwierdzeniem tego, że Bolesław Kędzierzawy był najpóźniej w 1144 r. władcą Kujaw. Przemawia za tym nie tylko położenie spornego Kwieciszewa, ale i tytulatura Bolesława w falsyfikacie – książę mazowiecki i kujawski (dux Mazovie et Cuiavie). Te same dwie ziemie przekazał władca w spadku swojemu synowi Leszkowi105. Z pozoru zdaje się to stać w sprzeczności z formułą datacyjną dokumentu wrocławskiego z 1139 r., w której Bolesław został przedstawiony jedynie jako książę Mazowsza106, jest to jednak sprzeczność pozorna. Rzecz w tym, że we wczesnym średniowieczu rozróżnienie między Mazowszem a Kujawami nie było jeszcze ścisłe. Samodzielność polityczna tej drugiej krainy datuje się dopiero od połowy XIII w. Jedynym, efemerycznym księciem kujawskim przed Kazimierzem Konradowicem (zm. 1267) był Bolesław Mieszkowic (zm. 1195), zaś ojciec tego pierwszego, panujący nad obiema ziemiami Konrad (zm. 1247), zamiennie używał tytulatury mazowieckiej i mazowiecko-kujawskiej107. Leszek Bolesławowic, również dowodnie władca obu krain, tytułował się tylko jako książę mazowiecki108. W odniesieniu do ośmioletniego (przed osiągnięciem senioratu) panowania jego ojca próbka źródłowa jest nieporównanie skromniejsza. Mimo to można zakładać, że wówczas Kujawy jako region nie były jeszcze wyraźnie wyodrębnione z Mazowsza, a kto był władcą drugą z krain, ten panował również nad pierwszą109.
Jeszcze w XI w. Mazowsze obejmowało tereny wyłącznie po prawej stronie Wisły, co potwierdzać ma wzmianka z Kroniki
