Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Porywająca opowieść o życiu duchowym naszych przodków i o archeologicznych znaleziskach przed tysięcy lat.
Jak wyglądały świątynie wznoszone nad Wisłą tysiące lat przed powstaniem państwa polskiego? Czy chrześcijaństwo rzeczywiście jest najdłużej wyznawaną religią na naszych terenach? Jakich bogów czcili pierwsi Słowianie?
Szymon Zdziebłowski rzuca wyzwanie powszechnym przekonaniom i proponuje czytelnikom fascynującą archeologiczną podróż po świecie dawnych wierzeń, rytuałów i zapomnianych bóstw. Wyprawa zaczyna się ponad 100 tysięcy lat temu, a kończy na próbie zrozumienia religii wczesnych Słowian. Czytelnik pozna zdumiewające artefakty i obiekty, takie jak wizerunki „Wenus” sprzed kilkunastu tysięcy lat, gigantyczne konstrukcje ziemno-drewniane starsze od egipskich piramid (tzw. polskie Stonehenge) oraz sensacyjne figurki starożytnych bóstw i amulety.
Bogowie Polski to lektura dla każdego, kto chce zrozumieć tożsamość mieszkańców tej części Europy. To opowieść o tym, że już nasi przodkowie żyjący tysiące lat temu zastanawiali się nad sensem życia i poszukiwali wsparcia w sferze duchowej.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 357
„Bóg jest w każdym procesie. Bóg pulsuje. Raz jest, raz jest go mniej, ale czasem nie ma go wcale. Bóg bowiem przejawia się nawet w tym, że go nie ma”1.
Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy
„Wiedza człowieka nie jest pełna. Nie umniejsza to wagi nauki, która jest najważniejszym narzędziem człowieka, ale należy pamiętać o jej barierach. Lekceważenie tych granic byłoby ryzykowne. Nauka nigdy nie wyjaśni ostatecznie ani ludzkiej egzystencji, ani odległego wszechświata. Choć musimy wciąż szukać sensu życia, być może samo to poszukiwanie jest celem samym w sobie”2.
Robert Winston, The Story of God
„Jeżeli spośród wielu prawd wybierzesz tylko jedną i za tą jedną będziesz ślepo podążać, zamieni się ona w fałsz, a ty staniesz się fanatykiem”3.
Ryszard Kapuściński, Zegar piaskowy
Ile religii wyznawano na ziemiach obecnej Polski w ciągu tysięcy lat? Czy jej mieszkańcy kurczowo trzymali się jednej wiary do nastania chrześcijaństwa? Czy wierzeń było tyle, że trudno je dziś zliczyć? Czy możemy to w jakiś sposób ustalić? Jak wyglądały pradziejowe świątynie wznoszone nad Wisłą? Co pozostało po nich do naszych czasów? A może modlono się w puszczach? Czy chrześcijaństwo jest najdłużej praktykowaną religią na obecnych terenach Polski?
W tej książce znajdziecie odpowiedzi na te i wiele innych pytań o bogów w pradziejowej i wczesnośredniowiecznej Polsce. Obiecuję, że niektóre was zaskoczą. Na część pytań nie dam też jasnych i jednoznacznych odpowiedzi. Przedstawię fakty i opinie. Decyzja co do ich interpretacji będzie należeć tylko do was.
Podróż zaczniemy od pierwszych przejawów abstrakcyjnego myślenia na terenach Polski ponad 100 tysięcy lat temu. Czy już wówczas w coś wierzono? Przejdziemy wspólnie przez dużą część polskich pradziejów, zatrzymując się na dłużej w kilku miejscach. Przygodę zakończymy wraz z pojawieniem się nad Wisłą Słowian. Przyjrzymy się monumentalnej figurze boga Światowida ze Zbrucza, która dziś jest najcenniejszym eksponatem Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Jej szczegółowe analizy w ostatnich latach przyniosły zaskakujące informacje.
Dlaczego jest tak trudno poznać dawne wierzenia? W przeciwieństwie do Egiptu czy Mezopotamii pismo na naszych terenach to wynalazek stosunkowo nowy. Elity powstającego państwa polskiego zaczęły posługiwać się łaciną dopiero w 966 roku, co było ściśle związane z przyjęciem chrześcijaństwa.
Oznacza to, że nie mamy żadnych wcześniejszych pisanych informacji o ludach i ich religii na terenie obecnej Polski, które pozostawiliby oni sami. Zachowały się jedynie przekazy osób z zewnątrz, w tym Rzymian na temat „barbarzyńców” mieszkających poza cesarstwem w pierwszych wiekach naszej ery. Wśród nich byli też ludzie z Europy Środkowej. Na ile możemy tym tekstom jednak ufać i co z nich wynika?
Ostatnie dekady i lata przyniosły olbrzymi przyrost informacji o pradziejowych wierzeniach. Zawdzięczamy to między innymi wykopaliskom poprzedzającym budowę tras szybkiego ruchu i autostrad. Archeolodzy zaczęli też korzystać z lotniczego skanowania laserowego umożliwiającego wykrywanie pradziejowych budowli, które dziś porasta gęsty las lub są niemal kompletnie zniwelowane.
Gdy już wiadomo, gdzie znajdowały się dawne budowle, wcale nie trzeba ich od razu przekopywać. W minionych latach zaczęto bowiem sięgać po metody geofizyczne. Dzięki nim można często poznać dokładne rozplanowanie zaginionych miast, starożytnych grobowców czy świątyń. Ta metoda to świetne dopełnienie rekonesansu z lotu ptaka – zarówno skanowania laserowego, jak i zdjęć wykonywanych za pomocą dronów.
Ale klasyczna wykopaliskowa archeologia też ma się dobrze. I wciąż przynosi ważne odkrycia. Mamy nowe znaleziska w postaci figurek tak zwanych Wenus sprzed kilkunastu tysięcy lat i masę innych zabytków z polskich jaskiń, które dają wgląd w życie duchowe w epoce lodowcowej.
Niezwykłe są też znaleziska gigantycznych konstrukcji ziemno-drewnianych wzniesionych prawie 7 tysięcy lat temu, które można przyrównać do Stonehenge, słynnego kręgu kamiennego w Anglii, ze względu na rozplanowanie i prawdopodobną funkcję. Do końca XX wieku archeolodzy nie odkryli żadnej z nich na naszych terenach. Dziś znamy ich kilkanaście. Niektóre rozdziały podręczników archeologicznych trzeba pisać od nowa albo co najmniej je poprawić i poszerzyć. Te budowle udało się wykryć dzięki rozpoznaniu lotniczemu i analizie… Google Maps.
Te konstrukcje są starsze nawet od słynnych egipskich piramid, i to grubo ponad o 2 tysiące lat. Jeśli jednak jesteśmy przy cywilizacji faraońskiej, to warto wspomnieć, że figurki egipskiej bogini Izydy i świętych żuków, skarabeuszy, odkrywane są na stanowiskach archeologicznych w Polsce. Skąd się u nas wzięły? Czy czczono bogów znad Nilu? Czy czeka nas odkrycie pozostałości po polskim Luksorze lub Karnaku? Wyjaśnię to w jednym z rozdziałów.
Archeolodzy nie za bardzo lubią gdybać na temat wierzeń w pradziejach, czyli w czasach, gdy nie znano pisma. Bo czy na podstawie znajdowanych figurek i wielkich budowli (domniemanych świątyń) można zrekonstruować minione religie? Badacze najstarszej historii człowieka wolą tworzyć typologie naczyń i skupiać się na szeregowaniu przedmiotów. Analizują ich przemiany na przestrzeni czasu. Dowiadują się, jak powstawały dawne naczynia gliniane czy krzemienne noże. Z upodobaniem mówią, jakie zboża uprawiano i jakie mięso jedzono. A to oczywiście na podstawie obgryzionych kości znajdowanych w dawnych osadach i ziarenek zbóż magazynowanych w głębokich jamach. Naukowcy często boją się powiedzieć coś więcej o ówczesnych ludziach. Tematem wydawałoby się niemal nieosiągalnym są wierzenia. Dlatego archeolodzy rzadko na ten temat spekulują, zwłaszcza po to, żeby nie popaść w niełaskę w środowisku naukowym. Wychylanie się przed szereg nie jest mile widziane.
Jednocześnie gdy archeolodzy podczas wykopalisk natykają się na przedmioty, których znaczenia i funkcji nie rozumieją, mniej lub bardziej świadomie określają je czasem jako „kultowe”. Zapewne w wielu przypadkach nie są one kultowe, tylko właśnie niezrozumiałe dla człowieka żyjącego w XXI wieku. Mogły pełnić bardzo praktyczne funkcje. Czasem jednak badacze nie mają wątpliwości, że istotnie stykają się ze świadectwami zapomnianych rytuałów, i trudno im odmówić racji. Rytuały są namacalnym dowodem religii. Archeolodzy są w stanie je odnotować. Zdecydowanie rzadziej próbują się zagłębić w znaczenie rytuałów i ich treść. To właśnie takich namacalnych dowodów na minione wierzenia będziemy wspólnie szukać na kolejnych stronach. Spróbujemy w miarę możliwości wniknąć w sferę wierzeń.
Dziś dominującą wiarą jest w Polsce chrześcijaństwo. W ostatnim spisie powszechnym około 71 procent mieszkańców kraju zadeklarowało wyznanie katolickie. Religia ta jest obecna na naszych terenach od tysiąca lat. Pochodzi z Bliskiego Wschodu, a dotarła do nas za pośrednictwem Rzymu i Czech. I to dopiero pod koniec X wieku. Ta książka jest o wierzeniach sprzed tego okresu – owianych mgłą tajemnicy.
W książce będę używał określeń dotyczących epok. Pierwsza, najdłuższa na naszym terenie, to paleolit (z łac. starszy kamień) – trwała od około pół miliona lat p.n.e. do kilkunastu tysięcy lat p.n.e. Jej początek wyznacza pojawienie się przodków człowieka. Koniec związany jest z kresem epoki lodowcowej.
Mezolit (z łac. średni kamień) to środkowa epoka kamienia, która trwała od około 11 tysięcy lat p.n.e. do 7 tysięcy lat p.n.e. Neolit (z łac. nowy kamień), czyli młodsza epoka kamienia, rozpoczął się 5,5 tysięcy lat p.n.e. i zakończył około 2 tysięcy lat p.n.e. Potem wkroczymy w epokę brązu (od 2300 lat p.n.e. do 700 roku p.n.e.). Wreszcie zagłębimy się w epokę żelaza, która trwała do rozpoczęcia się średniowiecza.
Religia jest opowieścią. Opowieść spaja ludzi. Jednoczy, łączy, inspiruje, motywuje do działania. „Opowiadamy sobie historie po to, aby żyć”4 – stwierdziła w jednym ze swoich esejów amerykańska pisarka i dziennikarka Joan Didion, chociaż nie w kontekście religii. Niezależnie od tego, czy siedzimy wokół ogniska w letnią gwieździstą noc, czy wpatrujemy się w ekran komputera – szukamy ciekawych, wciągających historii. Opowieści, które nas zainteresują, poruszą, wzruszą i przekonają do siebie. A każda religia oparta jest o jakąś narrację, w której występują różne postaci. Te opowieści przenikają do życia codziennego, poza świątynie i spotkania wyznawców. Oto jeden z najbardziej niezwykłych przykładów na potwierdzenie tych słów.
Nie musimy być chrześcijanami, by znać te słowa: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość”5. Jest to początek Biblii, jednej z najdłuższych ksiąg religijnych świata. Dla chrześcijan, czyli największej na świecie grupy religijnej (stanowią 31 procent światowej populacji), to kluczowe źródło wiedzy o Bogu.
O tym, jak potężne są tam zawarte słowa i jak wielki niosą one ładunek emocjonalny, wiedziała doskonale załoga statku Apollo 8, która pierwsza w historii ludzkości okrążyła w 1968 roku Księżyc. Zaplanowano połączenie na żywo z astronautami. Załoganci długo nie mogli zdecydować, co przekazać światu. W końcu padło właśnie na pierwsze wersy Genesis. Z szacunków wynika, że słowa śmiałków okrążających Księżyc wysłuchało na żywo od 500 milionów do miliarda ludzi! Nie był to cytat neutralny światopoglądowo. Ale Genesis, czyli Księgę Rodzaju, można uznać za wspólne dziedzictwo zachodniej kultury, nie tylko osób wierzących. Bo religia „promieniuje” na wiele innych dziedzin życia. Na przykład w grudniu z okazji Bożego Narodzenia podarkami obdarowują się też osoby niewierzące. Badacze pradziejowych i tradycyjnych społeczeństw uważają, że w dawnych czasach wierzenia jeszcze silniej przenikały do życia codziennego niż obecnie.
Na początek jeszcze ważna uwaga – na potrzeby tej książki nie będę czynił rozróżnienia między religią a wierzeniami. Tych pojęć będę używał zamiennie, zdając sobie sprawę, że wśród części badaczy może to wywołać sprzeciw. Tego typu rozważania zostawiam jednak religioznawcom teoretycznym.
Czym jest religia? Jak widać po powyższym kosmicznym przykładzie, istotną częścią życia niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Bez względu na to, czy w coś wierzymy, czy nie wyznajemy żadnej wiary. Ale do dziś nie ustalono jednej definicji wiary, bo to tematyka niesamowicie złożona.
Pod wieloma względami nawet dzisiejsze religie bardzo się różnią od siebie nawzajem. Coś jednak je łączy. Wyjaśniają, jak powstał świat, co dzieje się po śmierci, i definiują moralność. Cechuje je chęć komunikacji z niewidzialnymi mocami, z reguły poprzez sformalizowane zachowanie rytualne, w tym modlenie się, składanie darów, ofiar czy ślubów. Jak stwierdził prof. Robin Dunbar, brytyjski antropolog i biolog ewolucyjny, „rytuały stanowią podstawę, na której opiera się większość, jeśli nie wszystkie religie”6. Obchodzenie świąt, podczas których odbywają się na przykład procesje, to podstawowy przejaw kultu religijnego.
Religia jest wiarą w jakiś rodzaj transcendentnego świata zamieszkanego przez istoty lub siły duchowe. Zatem wierzenia odnoszą się do rzeczywistości, której nie można dostrzec ani zweryfikować empirycznie. Nie są namacalne. Praktykowanie przejawia się w działaniach i zachowaniach, które nie pełnią praktycznych funkcji. Mówimy o rytuałach czy symbolach zrozumiałych tylko dla współwyznawców. To świat istot nadprzyrodzonych wyjaśnionych w opowieściach, które są z reguły spisane. Jest jeszcze jedna ważna cecha religii. Jej trwałość. Mimo prześladowań i rewolucji, nadal większa część ludzkości wierzy w jakiegoś lub w jakichś bogów. Wygląda na to, że wierzenia są dla większości ludzi po prostu niezbędne do życia.
Systemy religijne wywołują w ludziach silne emocje, nastroje i motywacje do podejmowania określonych działań. Są też fundamentem światopoglądu, bo nadają naszej ziemskiej wędrówce jakiś sens. A przede wszystkim religie tłumaczą, co się wydarzy po naszej śmierci. I chyba jest to jedna z głównych przyczyn powstania religii i być może dołączania ludzi do wspólnot religijnych, chociaż nie do końca uświadomiona. Może początkowo wierzenia wyjaśniały enigmatyczne i zagadkowe zjawiska, takie jak meteory czy błyskawice. Wiele zostało już zrozumianych w sposób racjonalny dzięki postępowi nauki. Z czasem powstawały bardziej złożone boskie panteony i opowieści na temat relacji łączących te niebiańskie istoty.
„Systemy wierzeń niemal zawsze zawierają narrację o tym, jak powstał świat fizyczny, jak ludzie się w nim znaleźli i jak oni i wszystkie żywe istoty powinni z niego korzystać. Jednak historie i związane z nimi rytuały zazwyczaj wykraczają daleko poza nie. Wyjaśniają członkom grupy, jak powinni zachowywać się wobec siebie nawzajem, a co najważniejsze, odnoszą się również do przyszłości – tych aspektów społeczeństwa, które przetrwają, mimo że kolejne pokolenia będą umierać i przemijać. Obejmują żywych, zmarłych i tych, którzy dopiero się narodzą, w jednej, niekończącej się historii przynależności”7 – opisuje obrazowo Neil MacGregor.
Wyjaśnień dotyczących powstania sfery wierzeń jest naprawdę mnóstwo. Koncepcje są różnorodne. Zdaniem jednych badaczy jest to swoisty błąd systemu – efekt uboczny działania układu poznawczego człowieka. Inni mówią, że religijność i duchowość są wrodzoną cechą zdrowego umysłu. Francuski psycholog Thierry Ripoll wskazuje, że człowiek posiada dwa tryby myślenia: intuicyjny, czyli emocjonalny, oparty na przeczuciach, oraz analityczny, wymagający wysiłku i logiki. Pierwszy to źródło wiary i wierzeń. Oba są niezbędne do funkcjonowania człowieka.
Jak zauważa pisarz Yuval Noah Harari, religia pełni wiele funkcji – daje pocieszenie lub wyjaśnia tajemnice życia. „Lecz z historycznego punktu widzenia najważniejszą funkcją religii było użyczanie nadprzyrodzonej sankcji porządkowi społecznemu. Takie religie jak judaizm, chrześcijaństwo, islam i hinduizm głoszą, że ich idee i zasady zostały ustanowione przez nieomylny ponadludzki autorytet i z tego powodu są wolne od jakiejkolwiek możliwości błędu i pod żadnym pozorem nie powinny być podawane w wątpliwość bądź zmieniane przez omylnych ludzi”8 – zauważa Harari. A jak było w przypadku religii pradziejowych? Czy były równie zaborcze w swym przesłaniu?
Religie łączą ludzi i kuszą obietnicą wspólnoty, stabilności, sensu. Na przykład była szefowa resortu spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock jest członkinią Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego, ale – jak sama powiedziała w jednym z wywiadów – „nie do końca wierzącą”. Zatem dlaczego jest członkinią tej organizacji? „Cenię wspólnotę kościelną i jej zaangażowanie w kwestie społeczne i socjalne, wspólnotę młodych i starszych”9 – sprecyzowała. Przyznała też, że za ważne uznaje pracę wspólnoty kościelnej związaną z osobami potrzebującymi opieki, ludźmi z niepełnosprawnościami i dziećmi. Na tym przykładzie widać korzystne działanie religii: spaja grupy, tak że działają one dzięki tej wspólnocie efektywniej.
O tym, że opowieści, a zatem też narracje religijne, jednoczą pisał brytyjski antropolog Robin Dunbar: „Opowiadanie historii – czy to o rzeczywistym zdarzeniu, czy też o przodkach lub o tym, kim jesteśmy i skąd pochodzimy, o ludziach żyjących poza horyzontem, mieszkańcach świata duchów, których nie możemy poznać bezpośrednio – wytwarza poczucie wspólnoty poprzez łączenie nas w grupę osób o wspólnym światopoglądzie”10. Religie mogą też niestety prowadzić do waśni i wojen pomiędzy fanatycznymi wyznawcami różnych wierzeń. Mamy sporo takich przykładów w naszej historii.
Z religią nierozłącznie wiąże się wiara w życie pozagrobowe. Przeświadczenie, że po śmierci nie ma nicości, tylko jakaś forma istnienia. Jej pojęcie wykracza przecież poza granice wyobraźni. Pierwsze pochówki, sprzed ponad 100 tysięcy lat, świadczące o jakiejś refleksji i próbach okiełznania lub zrozumienia zjawiska śmierci, to prawdopodobnie najstarsze przejawy prawierzeń. Tak starych grobów w jaskiniach i pod nawisami skalnymi nie odkryto jednak w Polsce – nasz „rekordzista” ma około 28 tysięcy lat. Być może zaduma nad śmiercią stała u podstaw religii. Grób stał się miejscem, przy którym można wspominać zmarłą osobę. Czy wtedy pojawiła się jakaś głębsza refleksja, która dała iskrę późniejszym systemom religijnym? Gdyby ludzie nie mieli świadomości swojego istnienia, nie byłoby mowy o religii. Ta „umiejętność” rodziła się zapewne w ciągu setek tysięcy lat i trudno stwierdzić, kiedy dokładnie się to stało.
Oprócz momentu, w którym człowiek uzyskał samoświadomość, a co za tym idzie i refleksję dotyczącą przemijania, można wskazać dwa kamienie milowe na drodze w rozwoju religii: umiejętność mówienia (zapewne już ponad 150 tysięcy lat temu), czyli język, i wynalazek pisma (około 5 tysięcy lat temu). Nie jest do końca jasne, dlaczego w toku ewolucji pojawiła się mowa. Mogła być pomocna w wymianie informacji – na przykład w czasie polowania. Ale był też inny powód. Robin Dunbar wskazuje, że język mógł ułatwiać utrzymywanie więzi społecznych. Wygląda na to, że jakąś prostą formę mowy wykształcił kilkaset tysięcy lat temu Homo erectus, człowiek wyprostowany, a nasi krewni, neandertalczycy, mogli zapewne mieć zdolności wyrażania się zbliżone do naszych, choć z pewnością nie tak zaawansowane. Jednak zdaniem naukowców do storytellingu wcale nie zawsze potrzebny jest język. Duża część naszej codziennej komunikacji to też gesty i ruch ciała. Zatem pierwsze „opowieści” mogły mieć formę połączenia prostego języka z komunikacją niewerbalną, na przykład pantomimy, tańca czy swoistego spektaklu.
Gdy o tym myślę, do głowy przychodzi mi współczesne wydarzenie, w którym miałem okazję uczestniczyć kilkanaście lat temu na poznańskiej Cytadeli. Mam na myśli misterium męki Pańskiej, w którym brało udział blisko tysiąc aktorów. Zapamiętałem głównie wielką scenę z ikonicznymi momentami z końca ziemskiego życia Jezusa. Dźwięk i dialogi co prawda były, ale wystarczyło obserwować to, co dzieje się na scenie, by wiedzieć, czego dotyczy fragment opowieści. Takie „mikro spektakle” ukazujące bogów, mitycznych przodków czy przodkinie mogły odbywać się w pradziejach przy ogniskach. Słowa nie zawsze musiały być koniecznością.
Około 40 tysięcy lat temu w Europie doszło do rewolucji kulturowej i religijnej. To pogląd, który nadal dominuje wśród badaczy. Co o tym świadczy? Wysyp materialnych dowodów: sztuka naskalna, figurki i inne przedmioty, które nie pełniły praktycznych funkcji, a także zaawansowane technicznie narzędzia. Za to wszystko odpowiadać miał Homo sapiens sapiens (człowiek współczesny), który właśnie wtedy przybył z Afryki. Teraz coraz więcej mamy dowodów, że taka „rewolucja umysłowa” nastąpiła już ponad 60 tysięcy lat temu właśnie na Czarnym Lądzie. Dopiero po jakimś czasie wraz z migracjami doszło do niej w Europie. Nie brakuje też badaczy przekonanych do trzeciej możliwości. Zachowania symboliczne pojawiły się w wielu miejscach na świecie jednocześnie. Tym bardziej że mamy kolejne dowody na wczesną obecność człowieka w Azji i przejawy jego zachowań symbolicznych, w tym tworzenie sztuki naskalnej.
Długo uważano, że pierwsze świątynie powstały dopiero wtedy, gdy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia, czyli mieszkać w trwałych domostwach, uprawiać rośliny i hodować zwierzęta. Nowsze analizy każą sądzić coś innego. Pierwsze, chociaż pewnie nie tak liczne obiekty, które można nazwać umownie świątyniami, wznosili już łowcy i zbieracze ponad 11 tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie. Mam na myśli na przykład słynne konstrukcje megalityczne w Göbekli Tepe w Turcji. I chociaż obecnie badacze określają je ostrożniej jako „budynki specjalne”, to według nich służyły celom rytualnym, jak i społecznym, pomagając w utrzymaniu więzi i tożsamości w rosnących społeczeństwach początku ery neolitu.
W Ameryce Północnej rolnictwo pojawiło się później niż na Bliskim Wschodzie, ale tamtejsza rdzenna ludność zbieracko-łowiecka też wznosiła wielkie budowle. Na przykład w dzisiejszym stanie Luizjana w USA w II tysiącleciu p.n.e. wykonała wielki kompleks składający się z monumentalnych konstrukcji ziemnych. Przypuszcza się, że służył do ceremonii. To tylko jeden z przykładów. Wygląda na to, że religijność kształtowała się bardzo wcześnie u człowieka i była niezależna od stylu życia – osiadłego czy mobilnego.
Pismo stało się rewolucją dla religii. Wierzenia można było spisać i usystematyzować. Pojawiło się równocześnie z rozwojem miast, a co za tym idzie, wykształceniem zawodowych pośredników między ludźmi a światem bogów. Chociaż, jak przekonamy się na kartach tej książki, jakaś forma kapłaństwa istniała zapewne na długo przed powstaniem piramid w Egipcie.
Przedstawienie wierzeń spotykanych na ziemiach obecnej Polski w odległej przeszłości komplikuje to, że pismo pojawiło się u nas tysiąc lat temu, i to w bardzo ograniczonym zakresie. W całym długim okresie od przybycia na nasze tereny człowieka współczesnego kilkadziesiąt tysięcy lat temu, przez czasy pierwszych rolników, epokę brązu i żelaza – mieszkańcy niczego nie przedstawiali w formie pisemnej. To nie ułatwia próby rekonstrukcji ówczesnych wierzeń. Jest sporo znaków zapytania, ale też wiele możliwości interpretacji.
Ludzie mają predyspozycje do bycia religijnymi – tak uważa Robin Dunbar. Faktycznie nawet dziś religia jest powszechna niezależnie od kontynentu, szerokości geograficznej, płci, pozycji społecznej. Na około 8,3 miliardów ludzi liczba osób bezwyznaniowych wynosi około 1,9 miliarda. Grupa ta jest jednak niezwykle zróżnicowana, obejmuje ateistów, agnostyków i osoby bez konkretnego wyznania, które mają pewne przekonania duchowe, ale odrzucają przynależność instytucjonalną. Nie ma i nie było społeczeństw, którym religia byłaby całkowicie obca. Niektórzy badacze mówią, że jakąś formą wiary jest… ateizm.
Zarówno wśród osób wyznających jakąś religię, jak i tych poszukujących powszechna jest wiara w niewyjaśnione zjawiska. W 2017 roku na zlecenie kanału CI Polsat wykonano najszersze chyba do tej pory badanie w naszym kraju zatytułowane „Świat nadprzyrodzony oczami Polaka”. Wiarę w zjawiska nadprzyrodzone zadeklarowała połowa respondentów. Niektóre z nich można uznać za bliskie religii, bo mowa była o odwiedzinach przez zmarłych i o demonach. To badanie jednoznacznie wskazuje, że umysł ludzki nie jest do końca racjonalny u sporej części ludzi. Nawet jeśli nie wyznajemy żadnej konkretnej religii, wielu z nas i tak wierzy w jakąś formę sił nadprzyrodzonych.
Być może po dawnych wierzeniach, tych jeszcze sprzed czasów zhierarchizowanej i ustrukturalizowanej religii, pozostała wiara w cuda. Tak, brzmi to dość niepoważnie. Co mam na myśli? Na przykład wrzucenie monety do zabytkowej studni ma nam przynieść szczęście. Ale magiczne praktyki znane są też na przykład z Azji. W Chinach na drzewa banian wrzucane są karteczki z życzeniami przywiązane do pomarańcz. Powszechna jest wiara, że taki magiczny rytuał przyniesie coś dobrego w życiu.
O tym, jak bardzo w nas zakorzeniona jest wiara w nadprzyrodzone, a tym niewątpliwie jest religia, świadczą klątwy. Proszę się nie śmiać. Już spieszę z wyjaśnieniem. Klątwa jest różnie definiowana. Dla chrześcijan jest to ekskomunika, czyli wykluczenie z życia Kościoła. Klątwa ma też inne znaczenie: rzucanie złego uroku.
Klątwa to wyrażone życzenie (za pośrednictwem magii lub zaklęcia), aby drugą osobę spotkało nieszczęście. Ma się to wydarzyć za pośrednictwem jakiejś nadprzyrodzonej lub duchowej mocy. Klątwy rzucali też bogowie – nie musimy szukać daleko. Doświadczył jej słynny zdobywca mitycznej Troi – Agamemnon.
Dziś rzucanie klątw to już przeszłość. Być może wiara w ich działanie pochodzi z głębokich pradziejów, gdy nie było jeszcze zhierarchizowanych organizacji religijnych i Kościołów. Twardo stąpamy po ziemi, mimo że wielu z nas chodzi do kościoła, modli się w zaciszu domowym, zborze czy w innym miejscu. Ale czy na pewno klątwy to coś minionego?
Dziś mimo wszystko nadal bardzo obawiamy się klątw. Autor książki W co wierzą Polacy?, Tomasz Kwaśniewski, przeprowadził kilka lat temu śledztwo w sprawie wiary rodaków w jasnowidzenie, wróżki czy szeptuchy. I w klątwy. Te ostatnie są szczególnie ciekawe.
Na potrzeby swojej książki autor postanowił wynająć wróżkę do rzucenia klątwy. Z tym nie było problemu. Znalazł ją w internecie. Za „skromną” opłatą 1000 zł gotowa była zacząć swoje czary niemal od razu. Zapewniała o pełnej skuteczności. Problem pojawił się jednak gdzieś indziej. Kwaśniewski nie chciał wykupić klątwy na osobę nieświadomą. Uznał, że to nie byłoby fair. Dlatego poszukiwał chętnej osoby, która zgodziłaby się być objęta klątwą na potrzeby eksperymentu.
Okazało się, że znalezienie takiego śmiałka było bardzo trudne. A niby nikt w klątwy nie wierzy i jesteśmy tacy racjonalni. Z reguły było tak: nikt nie przyznawał, że wierzy w klątwy, ale jednocześnie nikt nie chciał poddać się eksperymentowi. Niektórzy mówili na przykład: „Głupio się przyznać, ale gdzieś głęboko jednak się boję”, albo „wstyd powiedzieć, ale wolę nie ryzykować”11. Niby sceptyczny w tej kwestii autor nie zdecydował się rzucić klątwy na swoje dzieci. Bo, jak argumentował, gdyby później faktycznie coś by się im stało, to jego podziemna natura mogłaby do końca życia robić z tego powodu wyrzuty. Podobnie jak jego małżonka. W końcu Kwaśniewski znalazł osobę, która zdecydowała się na „przyjęcie” klątwy polegającej na utracie pracy. Ale poszukiwania trwały długo. Mimo odpalenia czarnych świec klątwa nie zadziałała. I na to wróżka znalazła wytłumaczenie…
Co obawa przed klątwa mówi o nas i naszej wierze w nadprzyrodzone moce? Chyba niezależnie od naszego wyznania mamy ciągle poczucie, że świat namacalny to jednak nie wszystko. A dysponujemy przecież zaawansowanym aparatem naukowym i osiągnięciami w tej dziedzinie. Wiemy, że błyskawica to wyładowanie elektryczne, a nie gniew boga, światełka widoczne nocną porą na niebie to gwiazdy i planety, a nie dusze osób zmarłych.
Jednak dla ludzi żyjących jeszcze tysiąc lat temu, a co dopiero tych sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat, tłumaczenie różnych fenomenów przyrody zapewne przenikało się ze światem wierzeń. Tak twierdzą najczęściej archeolodzy zajmujący się tym zagadnieniem w pradziejach: nie było jasnej granicy między sacrum i profanum, między światem bogów a codziennym, dla nas namacalnym życiem. Zagłębmy się wspólnie w czasy, gdy na obecnych ziemiach Polski pojawiły się pierwsze przejawy wierzeń i duchowości.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, s. 130. [wróć]
Robert Winston, The Story of God, Bantam Books, London–Toronto–Sydney–Auckland–Johannesburg 2006, s. 446. [wróć]
Ryszard Kapuściński, Zegar piaskowy, Czytelnik, Warszawa 2024, s. 52. [wróć]
Joan Didion, The White Album, Simon and Schuster, New York 1979, s. 11. [wróć]
Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1975, s. 7. [wróć]
Robin Dunbar, Religijni. Jak ewolucja wierzeń wpływa na historię i kulturę człowieka?, przeł. Kasper Kalinowski, Copernicus Center Press, Kraków 2023, s. 141. [wróć]
Neil MacGregor, Living with the Gods. On Beliefs and Peoples, Allen Lane an imprint of Penguin Books, 2018, s. xii-xiii. [wróć]
Yuval Noah Harari, Nexus. Krótka historia informacji. Od epoki kamienia do sztucznej inteligencji, przeł. Justyn Hunia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, s. 115. [wróć]
Oliver Marquart, Annalena Baerbock: Wie steht die neue UN-Präsidentin zu Religion und Kirche?, Sonntagsblatt, 4 czerwca 2025, https://www.sonntagsblatt.de/artikel/glaube/christlich-neue-bundesregierung-aussenministerin-annalena-baerbock. [wróć]
Robin Dunbar, Człowiek. Biografia, przeł. Łukasz Lamża, Copernicus Center Press, Kraków 2015. [wróć]
Tomasz Kwaśniewski, W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch…, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, s. 470. [wróć]
Text copyright © by Szymon Zdziebłowski 2025
All rights reserved
Copyright © for the Polish e‑book edition by REBIS Publishing House Ltd., Poznań 2025
Informacja o zabezpieczeniach
W celu ochrony autorskich praw majątkowych przed prawnie niedozwolonym utrwalaniem, zwielokrotnianiem i rozpowszechnianiem każdy egzemplarz książki został cyfrowo zabezpieczony. Usuwanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.
Redakcja: Krzysztof Tropiło
Projekt graficzny okładki: Łukasz Białek
Wydanie I e‑book (opracowane na podstawie wydania książkowego: Bogowie Polski, wyd. I, Poznań 2026)
ISBN 978-83-8338-940-0
WYDAWCA
Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
ul. Żmigrodzka 41/49, 60-171 Poznań, Polska
tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40
e-mail: [email protected]
www.rebis.com.pl
Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer
