Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa - Szymon Zdziebłowski - ebook

Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa ebook

Szymon Zdziebłowski

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Porywająca opowieść o życiu duchowym naszych przodków i o archeologicznych znaleziskach przed tysięcy lat.

Jak wyglądały świątynie wznoszone nad Wisłą tysiące lat przed powstaniem państwa polskiego? Czy chrześcijaństwo rzeczywiście jest najdłużej wyznawaną religią na naszych terenach? Jakich bogów czcili pierwsi Słowianie?

Szymon Zdziebłowski rzuca wyzwanie powszechnym przekonaniom i proponuje czytelnikom fascynującą archeologiczną podróż po świecie dawnych wierzeń, rytuałów i zapomnianych bóstw. Wyprawa zaczyna się ponad 100 tysięcy lat temu, a kończy na próbie zrozumienia religii wczesnych Słowian. Czytelnik pozna zdumiewające artefakty i obiekty, takie jak wizerunki „Wenus” sprzed kilkunastu tysięcy lat, gigantyczne konstrukcje ziemno-drewniane starsze od egipskich piramid (tzw. polskie Stonehenge) oraz sensacyjne figurki starożytnych bóstw i amulety.

Bogowie Polski to lektura dla każdego, kto chce zrozumieć tożsamość mieszkańców tej części Europy. To opowieść o tym, że już nasi przodkowie żyjący tysiące lat temu zastanawiali się nad sensem życia i poszukiwali wsparcia w sferze duchowej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 357

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Motto

„Bóg jest w każ­dym pro­ce­sie. Bóg pul­suje. Raz jest, raz jest go mniej, ale cza­sem nie ma go wcale. Bóg bowiem prze­ja­wia się nawet w tym, że go nie ma”1.

Olga Tokar­czuk, Pra­wiek i inne czasy

„Wie­dza czło­wieka nie jest pełna. Nie umniej­sza to wagi nauki, która jest naj­waż­niej­szym narzę­dziem czło­wieka, ale należy pamię­tać o jej barie­rach. Lek­ce­wa­że­nie tych gra­nic byłoby ryzy­kowne. Nauka ni­gdy nie wyja­śni osta­tecz­nie ani ludz­kiej egzy­sten­cji, ani odle­głego wszech­świata. Choć musimy wciąż szu­kać sensu życia, być może samo to poszu­ki­wa­nie jest celem samym w sobie”2.

Robert Win­ston, The Story of God

„Jeżeli spo­śród wielu prawd wybie­rzesz tylko jedną i za tą jedną będziesz ślepo podą­żać, zamieni się ona w fałsz, a ty sta­niesz się fana­ty­kiem”3.

Ryszard Kapu­ściń­ski, Zegar pia­skowy

WSTĘP

Ile reli­gii wyzna­wano na zie­miach obec­nej Pol­ski w ciągu tysięcy lat? Czy jej miesz­kańcy kur­czowo trzy­mali się jed­nej wiary do nasta­nia chrze­ści­jań­stwa? Czy wie­rzeń było tyle, że trudno je dziś zli­czyć? Czy możemy to w jakiś spo­sób usta­lić? Jak wyglą­dały pra­dzie­jowe świą­ty­nie wzno­szone nad Wisłą? Co pozo­stało po nich do naszych cza­sów? A może modlono się w pusz­czach? Czy chrze­ści­jań­stwo jest naj­dłu­żej prak­ty­ko­waną reli­gią na obec­nych tere­nach Pol­ski?

W tej książce znaj­dzie­cie odpo­wie­dzi na te i wiele innych pytań o bogów w pra­dzie­jo­wej i wcze­sno­śre­dnio­wiecz­nej Pol­sce. Obie­cuję, że nie­które was zasko­czą. Na część pytań nie dam też jasnych i jed­no­znacz­nych odpo­wie­dzi. Przed­sta­wię fakty i opi­nie. Decy­zja co do ich inter­pre­ta­cji będzie nale­żeć tylko do was.

Podróż zaczniemy od pierw­szych prze­ja­wów abs­trak­cyj­nego myśle­nia na tere­nach Pol­ski ponad 100 tysięcy lat temu. Czy już wów­czas w coś wie­rzono? Przej­dziemy wspól­nie przez dużą część pol­skich pra­dzie­jów, zatrzy­mu­jąc się na dłu­żej w kilku miej­scach. Przy­godę zakoń­czymy wraz z poja­wie­niem się nad Wisłą Sło­wian. Przyj­rzymy się monu­men­tal­nej figu­rze boga Świa­to­wida ze Zbru­cza, która dziś jest naj­cen­niej­szym eks­po­na­tem Muzeum Arche­olo­gicz­nego w Kra­ko­wie. Jej szcze­gó­łowe ana­lizy w ostat­nich latach przy­nio­sły zaska­ku­jące infor­ma­cje.

Dla­czego jest tak trudno poznać dawne wie­rze­nia? W prze­ci­wień­stwie do Egiptu czy Mezo­po­ta­mii pismo na naszych tere­nach to wyna­la­zek sto­sun­kowo nowy. Elity powsta­ją­cego pań­stwa pol­skiego zaczęły posłu­gi­wać się łaciną dopiero w 966 roku, co było ści­śle zwią­zane z przy­ję­ciem chrze­ści­jań­stwa.

Ozna­cza to, że nie mamy żad­nych wcze­śniej­szych pisa­nych infor­ma­cji o ludach i ich reli­gii na tere­nie obec­nej Pol­ski, które pozo­sta­wi­liby oni sami. Zacho­wały się jedy­nie prze­kazy osób z zewnątrz, w tym Rzy­mian na temat „bar­ba­rzyń­ców” miesz­ka­ją­cych poza cesar­stwem w pierw­szych wie­kach naszej ery. Wśród nich byli też ludzie z Europy Środ­ko­wej. Na ile możemy tym tek­stom jed­nak ufać i co z nich wynika?

Ostat­nie dekady i lata przy­nio­sły olbrzymi przy­rost infor­ma­cji o pra­dzie­jo­wych wie­rze­niach. Zawdzię­czamy to mię­dzy innymi wyko­pa­li­skom poprze­dza­ją­cym budowę tras szyb­kiego ruchu i auto­strad. Arche­olo­dzy zaczęli też korzy­stać z lot­ni­czego ska­no­wa­nia lase­ro­wego umoż­li­wia­ją­cego wykry­wa­nie pra­dzie­jo­wych budowli, które dziś pora­sta gęsty las lub są nie­mal kom­plet­nie zni­we­lo­wane.

Gdy już wia­domo, gdzie znaj­do­wały się dawne budowle, wcale nie trzeba ich od razu prze­ko­py­wać. W minio­nych latach zaczęto bowiem się­gać po metody geo­fi­zyczne. Dzięki nim można czę­sto poznać dokładne roz­pla­no­wa­nie zagi­nio­nych miast, sta­ro­żyt­nych gro­bow­ców czy świą­tyń. Ta metoda to świetne dopeł­nie­nie reko­ne­sansu z lotu ptaka – zarówno ska­no­wa­nia lase­ro­wego, jak i zdjęć wyko­ny­wa­nych za pomocą dro­nów.

Ale kla­syczna wyko­pa­li­skowa arche­olo­gia też ma się dobrze. I wciąż przy­nosi ważne odkry­cia. Mamy nowe zna­le­zi­ska w postaci figu­rek tak zwa­nych Wenus sprzed kil­ku­na­stu tysięcy lat i masę innych zabyt­ków z pol­skich jaskiń, które dają wgląd w życie duchowe w epoce lodow­co­wej.

Nie­zwy­kłe są też zna­le­zi­ska gigan­tycz­nych kon­struk­cji ziemno-drew­nia­nych wznie­sio­nych pra­wie 7 tysięcy lat temu, które można przy­rów­nać do Sto­ne­henge, słyn­nego kręgu kamien­nego w Anglii, ze względu na roz­pla­no­wa­nie i praw­do­po­dobną funk­cję. Do końca XX wieku arche­olo­dzy nie odkryli żad­nej z nich na naszych tere­nach. Dziś znamy ich kil­ka­na­ście. Nie­które roz­działy pod­ręcz­ni­ków arche­olo­gicz­nych trzeba pisać od nowa albo co naj­mniej je popra­wić i posze­rzyć. Te budowle udało się wykryć dzięki roz­po­zna­niu lot­ni­czemu i ana­li­zie… Google Maps.

Te kon­struk­cje są star­sze nawet od słyn­nych egip­skich pira­mid, i to grubo ponad o 2 tysiące lat. Jeśli jed­nak jeste­śmy przy cywi­li­za­cji fara­oń­skiej, to warto wspo­mnieć, że figurki egip­skiej bogini Izydy i świę­tych żuków, ska­ra­be­uszy, odkry­wane są na sta­no­wi­skach arche­olo­gicz­nych w Pol­sce. Skąd się u nas wzięły? Czy czczono bogów znad Nilu? Czy czeka nas odkry­cie pozo­sta­ło­ści po pol­skim Luk­so­rze lub Kar­naku? Wyja­śnię to w jed­nym z roz­dzia­łów.

Arche­olo­dzy nie za bar­dzo lubią gdy­bać na temat wie­rzeń w pra­dzie­jach, czyli w cza­sach, gdy nie znano pisma. Bo czy na pod­sta­wie znaj­do­wa­nych figu­rek i wiel­kich budowli (domnie­ma­nych świą­tyń) można zre­kon­stru­ować minione reli­gie? Bada­cze naj­star­szej histo­rii czło­wieka wolą two­rzyć typo­lo­gie naczyń i sku­piać się na sze­re­go­wa­niu przed­mio­tów. Ana­li­zują ich prze­miany na prze­strzeni czasu. Dowia­dują się, jak powsta­wały dawne naczy­nia gli­niane czy krze­mienne noże. Z upodo­ba­niem mówią, jakie zboża upra­wiano i jakie mięso jedzono. A to oczy­wi­ście na pod­sta­wie obgry­zio­nych kości znaj­do­wa­nych w daw­nych osa­dach i zia­re­nek zbóż maga­zy­no­wa­nych w głę­bo­kich jamach. Naukowcy czę­sto boją się powie­dzieć coś wię­cej o ówcze­snych ludziach. Tema­tem wyda­wa­łoby się nie­mal nie­osią­gal­nym są wie­rze­nia. Dla­tego arche­olo­dzy rzadko na ten temat spe­ku­lują, zwłasz­cza po to, żeby nie popaść w nie­ła­skę w śro­do­wi­sku nauko­wym. Wychy­la­nie się przed sze­reg nie jest mile widziane.

Jed­no­cze­śnie gdy arche­olo­dzy pod­czas wyko­pa­lisk naty­kają się na przed­mioty, któ­rych zna­cze­nia i funk­cji nie rozu­mieją, mniej lub bar­dziej świa­do­mie okre­ślają je cza­sem jako „kul­towe”. Zapewne w wielu przy­pad­kach nie są one kul­towe, tylko wła­śnie nie­zro­zu­miałe dla czło­wieka żyją­cego w XXI wieku. Mogły peł­nić bar­dzo prak­tyczne funk­cje. Cza­sem jed­nak bada­cze nie mają wąt­pli­wo­ści, że istot­nie sty­kają się ze świa­dec­twami zapo­mnia­nych rytu­ałów, i trudno im odmó­wić racji. Rytu­ały są nama­cal­nym dowo­dem reli­gii. Arche­olo­dzy są w sta­nie je odno­to­wać. Zde­cy­do­wa­nie rza­dziej pró­bują się zagłę­bić w zna­cze­nie rytu­ałów i ich treść. To wła­śnie takich nama­cal­nych dowo­dów na minione wie­rze­nia będziemy wspól­nie szu­kać na kolej­nych stro­nach. Spró­bu­jemy w miarę moż­li­wo­ści wnik­nąć w sferę wie­rzeń.

Dziś domi­nu­jącą wiarą jest w Pol­sce chrze­ści­jań­stwo. W ostat­nim spi­sie powszech­nym około 71 pro­cent miesz­kań­ców kraju zade­kla­ro­wało wyzna­nie kato­lic­kie. Reli­gia ta jest obecna na naszych tere­nach od tysiąca lat. Pocho­dzi z Bli­skiego Wschodu, a dotarła do nas za pośred­nic­twem Rzymu i Czech. I to dopiero pod koniec X wieku. Ta książka jest o wie­rze­niach sprzed tego okresu – owia­nych mgłą tajem­nicy.

UWAGA DOTYCZĄCA NAZEWNICTWA EPOK

W książce będę uży­wał okre­śleń doty­czą­cych epok. Pierw­sza, naj­dłuż­sza na naszym tere­nie, to pale­olit (z łac. star­szy kamień) – trwała od około pół miliona lat p.n.e. do kil­ku­na­stu tysięcy lat p.n.e. Jej począ­tek wyzna­cza poja­wie­nie się przod­ków czło­wieka. Koniec zwią­zany jest z kre­sem epoki lodow­co­wej.

Mezo­lit (z łac. średni kamień) to środ­kowa epoka kamie­nia, która trwała od około 11 tysięcy lat p.n.e. do 7 tysięcy lat p.n.e. Neo­lit (z łac. nowy kamień), czyli młod­sza epoka kamie­nia, roz­po­czął się 5,5 tysięcy lat p.n.e. i zakoń­czył około 2 tysięcy lat p.n.e. Potem wkro­czymy w epokę brązu (od 2300 lat p.n.e. do 700 roku p.n.e.). Wresz­cie zagłę­bimy się w epokę żelaza, która trwała do roz­po­czę­cia się śre­dnio­wie­cza.

ROZDZIAŁ 1

W POSZUKIWANIU RELIGII I WIARY

Reli­gia jest opo­wie­ścią. Opo­wieść spaja ludzi. Jed­no­czy, łączy, inspi­ruje, moty­wuje do dzia­ła­nia. „Opo­wia­damy sobie histo­rie po to, aby żyć”4 – stwier­dziła w jed­nym ze swo­ich ese­jów ame­ry­kań­ska pisarka i dzien­ni­karka Joan Didion, cho­ciaż nie w kon­tek­ście reli­gii. Nie­za­leż­nie od tego, czy sie­dzimy wokół ogni­ska w let­nią gwieź­dzi­stą noc, czy wpa­tru­jemy się w ekran kom­pu­tera – szu­kamy cie­ka­wych, wcią­ga­ją­cych histo­rii. Opo­wie­ści, które nas zain­te­re­sują, poru­szą, wzru­szą i prze­ko­nają do sie­bie. A każda reli­gia oparta jest o jakąś nar­ra­cję, w któ­rej wystę­pują różne postaci. Te opo­wie­ści prze­ni­kają do życia codzien­nego, poza świą­ty­nie i spo­tka­nia wyznaw­ców. Oto jeden z naj­bar­dziej nie­zwy­kłych przy­kła­dów na potwier­dze­nie tych słów.

Nie musimy być chrze­ści­ja­nami, by znać te słowa: „Na początku stwo­rzył Bóg niebo i zie­mię. A zie­mia była pust­ko­wiem i cha­osem; ciem­ność była nad otchła­nią, a Duch Boży uno­sił się nad powierzch­nią wód. I rzekł Bóg: Niech sta­nie się świa­tłość. I stała się świa­tłość”5. Jest to począ­tek Biblii, jed­nej z naj­dłuż­szych ksiąg reli­gij­nych świata. Dla chrze­ści­jan, czyli naj­więk­szej na świe­cie grupy reli­gij­nej (sta­no­wią 31 pro­cent świa­to­wej popu­la­cji), to klu­czowe źró­dło wie­dzy o Bogu.

O tym, jak potężne są tam zawarte słowa i jak wielki niosą one ładu­nek emo­cjo­nalny, wie­działa dosko­nale załoga statku Apollo 8, która pierw­sza w histo­rii ludz­ko­ści okrą­żyła w 1968 roku Księ­życ. Zapla­no­wano połą­cze­nie na żywo z astro­nau­tami. Zało­ganci długo nie mogli zde­cy­do­wać, co prze­ka­zać światu. W końcu padło wła­śnie na pierw­sze wersy Gene­sis. Z sza­cun­ków wynika, że słowa śmiał­ków okrą­ża­ją­cych Księ­życ wysłu­chało na żywo od 500 milio­nów do miliarda ludzi! Nie był to cytat neu­tralny świa­to­po­glą­dowo. Ale Gene­sis, czyli Księgę Rodzaju, można uznać za wspólne dzie­dzic­two zachod­niej kul­tury, nie tylko osób wie­rzą­cych. Bo reli­gia „pro­mie­niuje” na wiele innych dzie­dzin życia. Na przy­kład w grud­niu z oka­zji Bożego Naro­dze­nia podar­kami obda­ro­wują się też osoby nie­wie­rzące. Bada­cze pra­dzie­jo­wych i tra­dy­cyj­nych spo­łe­czeństw uwa­żają, że w daw­nych cza­sach wie­rze­nia jesz­cze sil­niej prze­ni­kały do życia codzien­nego niż obec­nie.

RELIGIA I WIERZENIA. PRÓBA DEFINICJI

Na począ­tek jesz­cze ważna uwaga – na potrzeby tej książki nie będę czy­nił roz­róż­nie­nia mię­dzy reli­gią a wie­rze­niami. Tych pojęć będę uży­wał zamien­nie, zda­jąc sobie sprawę, że wśród czę­ści bada­czy może to wywo­łać sprze­ciw. Tego typu roz­wa­ża­nia zosta­wiam jed­nak reli­gio­znaw­com teo­re­tycz­nym.

Czym jest reli­gia? Jak widać po powyż­szym kosmicz­nym przy­kła­dzie, istotną czę­ścią życia nie­za­leż­nie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Bez względu na to, czy w coś wie­rzymy, czy nie wyzna­jemy żad­nej wiary. Ale do dziś nie usta­lono jed­nej defi­ni­cji wiary, bo to tema­tyka nie­sa­mo­wi­cie zło­żona.

Pod wie­loma wzglę­dami nawet dzi­siej­sze reli­gie bar­dzo się róż­nią od sie­bie nawza­jem. Coś jed­nak je łączy. Wyja­śniają, jak powstał świat, co dzieje się po śmierci, i defi­niują moral­ność. Cechuje je chęć komu­ni­ka­cji z nie­wi­dzial­nymi mocami, z reguły poprzez sfor­ma­li­zo­wane zacho­wa­nie rytu­alne, w tym modle­nie się, skła­da­nie darów, ofiar czy ślu­bów. Jak stwier­dził prof. Robin Dun­bar, bry­tyj­ski antro­po­log i bio­log ewo­lu­cyjny, „rytu­ały sta­no­wią pod­stawę, na któ­rej opiera się więk­szość, jeśli nie wszyst­kie reli­gie”6. Obcho­dze­nie świąt, pod­czas któ­rych odby­wają się na przy­kład pro­ce­sje, to pod­sta­wowy prze­jaw kultu reli­gij­nego.

Reli­gia jest wiarą w jakiś rodzaj trans­cen­dent­nego świata zamiesz­ka­nego przez istoty lub siły duchowe. Zatem wie­rze­nia odno­szą się do rze­czy­wi­sto­ści, któ­rej nie można dostrzec ani zwe­ry­fi­ko­wać empi­rycz­nie. Nie są nama­calne. Prak­ty­ko­wa­nie prze­ja­wia się w dzia­ła­niach i zacho­wa­niach, które nie peł­nią prak­tycz­nych funk­cji. Mówimy o rytu­ałach czy sym­bo­lach zro­zu­mia­łych tylko dla współ­wy­znaw­ców. To świat istot nad­przy­ro­dzo­nych wyja­śnio­nych w opo­wie­ściach, które są z reguły spi­sane. Jest jesz­cze jedna ważna cecha reli­gii. Jej trwa­łość. Mimo prze­śla­do­wań i rewo­lu­cji, na­dal więk­sza część ludz­ko­ści wie­rzy w jakie­goś lub w jakichś bogów. Wygląda na to, że wie­rze­nia są dla więk­szo­ści ludzi po pro­stu nie­zbędne do życia.

Sys­temy reli­gijne wywo­łują w ludziach silne emo­cje, nastroje i moty­wa­cje do podej­mo­wa­nia okre­ślo­nych dzia­łań. Są też fun­da­men­tem świa­to­po­glądu, bo nadają naszej ziem­skiej wędrówce jakiś sens. A przede wszyst­kim reli­gie tłu­ma­czą, co się wyda­rzy po naszej śmierci. I chyba jest to jedna z głów­nych przy­czyn powsta­nia reli­gii i być może dołą­cza­nia ludzi do wspól­not reli­gij­nych, cho­ciaż nie do końca uświa­do­miona. Może począt­kowo wie­rze­nia wyja­śniały enig­ma­tyczne i zagad­kowe zja­wi­ska, takie jak mete­ory czy bły­ska­wice. Wiele zostało już zro­zu­mia­nych w spo­sób racjo­nalny dzięki postę­powi nauki. Z cza­sem powsta­wały bar­dziej zło­żone boskie pan­te­ony i opo­wie­ści na temat rela­cji łączą­cych te nie­biań­skie istoty.

„Sys­temy wie­rzeń nie­mal zawsze zawie­rają nar­ra­cję o tym, jak powstał świat fizyczny, jak ludzie się w nim zna­leźli i jak oni i wszyst­kie żywe istoty powinni z niego korzy­stać. Jed­nak histo­rie i zwią­zane z nimi rytu­ały zazwy­czaj wykra­czają daleko poza nie. Wyja­śniają człon­kom grupy, jak powinni zacho­wy­wać się wobec sie­bie nawza­jem, a co naj­waż­niej­sze, odno­szą się rów­nież do przy­szło­ści – tych aspek­tów spo­łe­czeń­stwa, które prze­trwają, mimo że kolejne poko­le­nia będą umie­rać i prze­mi­jać. Obej­mują żywych, zmar­łych i tych, któ­rzy dopiero się naro­dzą, w jed­nej, nie­koń­czą­cej się histo­rii przy­na­leż­no­ści”7 – opi­suje obra­zowo Neil Mac­Gre­gor.

PO CO NAM RELIGIA I SKĄD SIĘ WZIĘŁA?

Wyja­śnień doty­czą­cych powsta­nia sfery wie­rzeń jest naprawdę mnó­stwo. Kon­cep­cje są róż­no­rodne. Zda­niem jed­nych bada­czy jest to swo­isty błąd sys­temu – efekt uboczny dzia­ła­nia układu poznaw­czego czło­wieka. Inni mówią, że reli­gij­ność i ducho­wość są wro­dzoną cechą zdro­wego umy­słu. Fran­cu­ski psy­cho­log Thierry Ripoll wska­zuje, że czło­wiek posiada dwa tryby myśle­nia: intu­icyjny, czyli emo­cjo­nalny, oparty na prze­czu­ciach, oraz ana­li­tyczny, wyma­ga­jący wysiłku i logiki. Pierw­szy to źró­dło wiary i wie­rzeń. Oba są nie­zbędne do funk­cjo­no­wa­nia czło­wieka.

Jak zauważa pisarz Yuval Noah Harari, reli­gia pełni wiele funk­cji – daje pocie­sze­nie lub wyja­śnia tajem­nice życia. „Lecz z histo­rycz­nego punktu widze­nia naj­waż­niej­szą funk­cją reli­gii było uży­cza­nie nad­przy­ro­dzo­nej sank­cji porząd­kowi spo­łecz­nemu. Takie reli­gie jak juda­izm, chrze­ści­jań­stwo, islam i hin­du­izm gło­szą, że ich idee i zasady zostały usta­no­wione przez nie­omylny ponad­ludzki auto­ry­tet i z tego powodu są wolne od jakiej­kol­wiek moż­li­wo­ści błędu i pod żad­nym pozo­rem nie powinny być poda­wane w wąt­pli­wość bądź zmie­niane przez omyl­nych ludzi”8 – zauważa Harari. A jak było w przy­padku reli­gii pra­dzie­jo­wych? Czy były rów­nie zabor­cze w swym prze­sła­niu?

Reli­gie łączą ludzi i kuszą obiet­nicą wspól­noty, sta­bil­no­ści, sensu. Na przy­kład była sze­fowa resortu spraw zagra­nicz­nych Nie­miec Anna­lena Baer­bock jest człon­ki­nią Kościoła Ewan­ge­licko-Lute­rań­skiego, ale – jak sama powie­działa w jed­nym z wywia­dów – „nie do końca wie­rzącą”. Zatem dla­czego jest człon­ki­nią tej orga­ni­za­cji? „Cenię wspól­notę kościelną i jej zaan­ga­żo­wa­nie w kwe­stie spo­łeczne i socjalne, wspól­notę mło­dych i star­szych”9 – spre­cy­zo­wała. Przy­znała też, że za ważne uznaje pracę wspól­noty kościel­nej zwią­zaną z oso­bami potrze­bu­ją­cymi opieki, ludźmi z nie­peł­no­spraw­no­ściami i dziećmi. Na tym przy­kła­dzie widać korzystne dzia­ła­nie reli­gii: spaja grupy, tak że dzia­łają one dzięki tej wspól­no­cie efek­tyw­niej.

O tym, że opo­wie­ści, a zatem też nar­ra­cje reli­gijne, jed­no­czą pisał bry­tyj­ski antro­po­log Robin Dun­bar: „Opo­wia­da­nie histo­rii – czy to o rze­czy­wi­stym zda­rze­niu, czy też o przod­kach lub o tym, kim jeste­śmy i skąd pocho­dzimy, o ludziach żyją­cych poza hory­zon­tem, miesz­kań­cach świata duchów, któ­rych nie możemy poznać bez­po­śred­nio – wytwa­rza poczu­cie wspól­noty poprzez łącze­nie nas w grupę osób o wspól­nym świa­to­po­glą­dzie”10. Reli­gie mogą też nie­stety pro­wa­dzić do waśni i wojen pomię­dzy fana­tycz­nymi wyznaw­cami róż­nych wie­rzeń. Mamy sporo takich przy­kła­dów w naszej histo­rii.

Z reli­gią nie­roz­łącz­nie wiąże się wiara w życie poza­gro­bowe. Prze­świad­cze­nie, że po śmierci nie ma nico­ści, tylko jakaś forma ist­nie­nia. Jej poję­cie wykra­cza prze­cież poza gra­nice wyobraźni. Pierw­sze pochówki, sprzed ponad 100 tysięcy lat, świad­czące o jakiejś reflek­sji i pró­bach okieł­zna­nia lub zro­zu­mie­nia zja­wi­ska śmierci, to praw­do­po­dob­nie naj­star­sze prze­jawy pra­wie­rzeń. Tak sta­rych gro­bów w jaski­niach i pod nawi­sami skal­nymi nie odkryto jed­nak w Pol­sce – nasz „rekor­dzi­sta” ma około 28 tysięcy lat. Być może zaduma nad śmier­cią stała u pod­staw reli­gii. Grób stał się miej­scem, przy któ­rym można wspo­mi­nać zmarłą osobę. Czy wtedy poja­wiła się jakaś głęb­sza reflek­sja, która dała iskrę póź­niej­szym sys­te­mom reli­gij­nym? Gdyby ludzie nie mieli świa­do­mo­ści swo­jego ist­nie­nia, nie byłoby mowy o reli­gii. Ta „umie­jęt­ność” rodziła się zapewne w ciągu setek tysięcy lat i trudno stwier­dzić, kiedy dokład­nie się to stało.

Oprócz momentu, w któ­rym czło­wiek uzy­skał samo­świa­do­mość, a co za tym idzie i reflek­sję doty­czącą prze­mi­ja­nia, można wska­zać dwa kamie­nie milowe na dro­dze w roz­woju reli­gii: umie­jęt­ność mówie­nia (zapewne już ponad 150 tysięcy lat temu), czyli język, i wyna­la­zek pisma (około 5 tysięcy lat temu). Nie jest do końca jasne, dla­czego w toku ewo­lu­cji poja­wiła się mowa. Mogła być pomocna w wymia­nie infor­ma­cji – na przy­kład w cza­sie polo­wa­nia. Ale był też inny powód. Robin Dun­bar wska­zuje, że język mógł uła­twiać utrzy­my­wa­nie więzi spo­łecz­nych. Wygląda na to, że jakąś pro­stą formę mowy wykształ­cił kil­ka­set tysięcy lat temu Homo erec­tus, czło­wiek wypro­sto­wany, a nasi krewni, nean­der­tal­czycy, mogli zapewne mieć zdol­no­ści wyra­ża­nia się zbli­żone do naszych, choć z pew­no­ścią nie tak zaawan­so­wane. Jed­nak zda­niem naukow­ców do sto­ry­tel­lingu wcale nie zawsze potrzebny jest język. Duża część naszej codzien­nej komu­ni­ka­cji to też gesty i ruch ciała. Zatem pierw­sze „opo­wie­ści” mogły mieć formę połą­cze­nia pro­stego języka z komu­ni­ka­cją nie­wer­balną, na przy­kład pan­to­mimy, tańca czy swo­istego spek­ta­klu.

Gdy o tym myślę, do głowy przy­cho­dzi mi współ­cze­sne wyda­rze­nie, w któ­rym mia­łem oka­zję uczest­ni­czyć kil­ka­na­ście lat temu na poznań­skiej Cyta­deli. Mam na myśli miste­rium męki Pań­skiej, w któ­rym brało udział bli­sko tysiąc akto­rów. Zapa­mię­ta­łem głów­nie wielką scenę z iko­nicz­nymi momen­tami z końca ziem­skiego życia Jezusa. Dźwięk i dia­logi co prawda były, ale wystar­czyło obser­wo­wać to, co dzieje się na sce­nie, by wie­dzieć, czego doty­czy frag­ment opo­wie­ści. Takie „mikro spek­ta­kle” uka­zu­jące bogów, mitycz­nych przod­ków czy przod­ki­nie mogły odby­wać się w pra­dzie­jach przy ogni­skach. Słowa nie zawsze musiały być koniecz­no­ścią.

Około 40 tysięcy lat temu w Euro­pie doszło do rewo­lu­cji kul­tu­ro­wej i reli­gij­nej. To pogląd, który na­dal domi­nuje wśród bada­czy. Co o tym świad­czy? Wysyp mate­rial­nych dowo­dów: sztuka naskalna, figurki i inne przed­mioty, które nie peł­niły prak­tycz­nych funk­cji, a także zaawan­so­wane tech­nicz­nie narzę­dzia. Za to wszystko odpo­wia­dać miał Homo sapiens sapiens (czło­wiek współ­cze­sny), który wła­śnie wtedy przy­był z Afryki. Teraz coraz wię­cej mamy dowo­dów, że taka „rewo­lu­cja umy­słowa” nastą­piła już ponad 60 tysięcy lat temu wła­śnie na Czar­nym Lądzie. Dopiero po jakimś cza­sie wraz z migra­cjami doszło do niej w Euro­pie. Nie bra­kuje też bada­czy prze­ko­na­nych do trze­ciej moż­li­wo­ści. Zacho­wa­nia sym­bo­liczne poja­wiły się w wielu miej­scach na świe­cie jed­no­cze­śnie. Tym bar­dziej że mamy kolejne dowody na wcze­sną obec­ność czło­wieka w Azji i prze­jawy jego zacho­wań sym­bo­licz­nych, w tym two­rze­nie sztuki naskal­nej.

Długo uwa­żano, że pierw­sze świą­ty­nie powstały dopiero wtedy, gdy czło­wiek zaczął pro­wa­dzić osia­dły tryb życia, czyli miesz­kać w trwa­łych domo­stwach, upra­wiać rośliny i hodo­wać zwie­rzęta. Now­sze ana­lizy każą sądzić coś innego. Pierw­sze, cho­ciaż pew­nie nie tak liczne obiekty, które można nazwać umow­nie świą­ty­niami, wzno­sili już łowcy i zbie­ra­cze ponad 11 tysięcy lat temu na Bli­skim Wscho­dzie. Mam na myśli na przy­kład słynne kon­struk­cje mega­li­tyczne w Göbekli Tepe w Tur­cji. I cho­ciaż obec­nie bada­cze okre­ślają je ostroż­niej jako „budynki spe­cjalne”, to według nich słu­żyły celom rytu­al­nym, jak i spo­łecz­nym, poma­ga­jąc w utrzy­ma­niu więzi i toż­sa­mo­ści w rosną­cych spo­łe­czeń­stwach początku ery neo­litu.

W Ame­ryce Pół­noc­nej rol­nic­two poja­wiło się póź­niej niż na Bli­skim Wscho­dzie, ale tam­tej­sza rdzenna lud­ność zbie­racko-łowiecka też wzno­siła wiel­kie budowle. Na przy­kład w dzi­siej­szym sta­nie Luizjana w USA w II tysiąc­le­ciu p.n.e. wyko­nała wielki kom­pleks skła­da­jący się z monu­men­tal­nych kon­struk­cji ziem­nych. Przy­pusz­cza się, że słu­żył do cere­mo­nii. To tylko jeden z przy­kładów. Wygląda na to, że reli­gij­ność kształ­to­wała się bar­dzo wcze­śnie u czło­wieka i była nie­za­leżna od stylu życia – osia­dłego czy mobil­nego.

Pismo stało się rewo­lu­cją dla reli­gii. Wie­rze­nia można było spi­sać i usys­te­ma­ty­zo­wać. Poja­wiło się rów­no­cze­śnie z roz­wo­jem miast, a co za tym idzie, wykształ­ce­niem zawo­do­wych pośred­ni­ków mię­dzy ludźmi a świa­tem bogów. Cho­ciaż, jak prze­ko­namy się na kar­tach tej książki, jakaś forma kapłań­stwa ist­niała zapewne na długo przed powsta­niem pira­mid w Egip­cie.

Przed­sta­wie­nie wie­rzeń spo­ty­ka­nych na zie­miach obec­nej Pol­ski w odle­głej prze­szło­ści kom­pli­kuje to, że pismo poja­wiło się u nas tysiąc lat temu, i to w bar­dzo ogra­ni­czo­nym zakre­sie. W całym dłu­gim okre­sie od przy­by­cia na nasze tereny czło­wieka współ­cze­snego kil­ka­dzie­siąt tysięcy lat temu, przez czasy pierw­szych rol­ni­ków, epokę brązu i żelaza – miesz­kańcy niczego nie przed­sta­wiali w for­mie pisem­nej. To nie uła­twia próby rekon­struk­cji ówcze­snych wie­rzeń. Jest sporo zna­ków zapy­ta­nia, ale też wiele moż­li­wo­ści inter­pre­ta­cji.

Ludzie mają pre­dys­po­zy­cje do bycia reli­gij­nymi – tak uważa Robin Dun­bar. Fak­tycz­nie nawet dziś reli­gia jest powszechna nie­za­leż­nie od kon­ty­nentu, sze­ro­ko­ści geo­gra­ficz­nej, płci, pozy­cji spo­łecz­nej. Na około 8,3 miliar­dów ludzi liczba osób bez­wy­zna­nio­wych wynosi około 1,9 miliarda. Grupa ta jest jed­nak nie­zwy­kle zróż­ni­co­wana, obej­muje ate­istów, agno­sty­ków i osoby bez kon­kret­nego wyzna­nia, które mają pewne prze­ko­na­nia duchowe, ale odrzu­cają przy­na­leż­ność insty­tu­cjo­nalną. Nie ma i nie było spo­łe­czeństw, któ­rym reli­gia byłaby cał­ko­wi­cie obca. Nie­któ­rzy bada­cze mówią, że jakąś formą wiary jest… ate­izm.

Zarówno wśród osób wyzna­ją­cych jakąś reli­gię, jak i tych poszu­ku­ją­cych powszechna jest wiara w nie­wy­ja­śnione zja­wi­ska. W 2017 roku na zle­ce­nie kanału CI Pol­sat wyko­nano naj­szer­sze chyba do tej pory bada­nie w naszym kraju zaty­tu­ło­wane „Świat nad­przy­ro­dzony oczami Polaka”. Wiarę w zja­wi­ska nad­przy­ro­dzone zade­kla­ro­wała połowa respon­den­tów. Nie­które z nich można uznać za bli­skie reli­gii, bo mowa była o odwie­dzi­nach przez zmar­łych i o demo­nach. To bada­nie jed­no­znacz­nie wska­zuje, że umysł ludzki nie jest do końca racjo­nalny u spo­rej czę­ści ludzi. Nawet jeśli nie wyzna­jemy żad­nej kon­kret­nej reli­gii, wielu z nas i tak wie­rzy w jakąś formę sił nad­przy­ro­dzonych.

CZY DZIŚ BOIMY SIĘ KLĄTWY? POZOSTAŁOŚĆ PO DAWNYCH WIERZENIACH CIĄGLE WŚRÓD NAS

Być może po daw­nych wie­rze­niach, tych jesz­cze sprzed cza­sów zhie­rar­chi­zo­wa­nej i ustruk­tu­ra­li­zo­wa­nej reli­gii, pozo­stała wiara w cuda. Tak, brzmi to dość nie­po­waż­nie. Co mam na myśli? Na przy­kład wrzu­ce­nie monety do zabyt­ko­wej studni ma nam przy­nieść szczę­ście. Ale magiczne prak­tyki znane są też na przy­kład z Azji. W Chi­nach na drzewa banian wrzu­cane są kar­teczki z życze­niami przy­wią­zane do poma­rańcz. Powszechna jest wiara, że taki magiczny rytuał przy­nie­sie coś dobrego w życiu.

O tym, jak bar­dzo w nas zako­rze­niona jest wiara w nad­przy­ro­dzone, a tym nie­wąt­pli­wie jest reli­gia, świad­czą klą­twy. Pro­szę się nie śmiać. Już spie­szę z wyja­śnie­niem. Klą­twa jest róż­nie defi­nio­wana. Dla chrze­ści­jan jest to eks­ko­mu­nika, czyli wyklu­cze­nie z życia Kościoła. Klą­twa ma też inne zna­cze­nie: rzu­ca­nie złego uroku.

Klą­twa to wyra­żone życze­nie (za pośred­nic­twem magii lub zaklę­cia), aby drugą osobę spo­tkało nie­szczę­ście. Ma się to wyda­rzyć za pośred­nic­twem jakiejś nad­przy­ro­dzo­nej lub ducho­wej mocy. Klą­twy rzu­cali też bogo­wie – nie musimy szu­kać daleko. Doświad­czył jej słynny zdo­bywca mitycz­nej Troi – Aga­mem­non.

Dziś rzu­ca­nie klątw to już prze­szłość. Być może wiara w ich dzia­ła­nie pocho­dzi z głę­bo­kich pra­dzie­jów, gdy nie było jesz­cze zhie­rar­chi­zo­wa­nych orga­ni­za­cji reli­gij­nych i Kościo­łów. Twardo stą­pamy po ziemi, mimo że wielu z nas cho­dzi do kościoła, modli się w zaci­szu domo­wym, zbo­rze czy w innym miej­scu. Ale czy na pewno klą­twy to coś minio­nego?

Dziś mimo wszystko na­dal bar­dzo oba­wiamy się klątw. Autor książki W co wie­rzą Polacy?, Tomasz Kwa­śniew­ski, prze­pro­wa­dził kilka lat temu śledz­two w spra­wie wiary roda­ków w jasno­wi­dze­nie, wróżki czy szep­tu­chy. I w klą­twy. Te ostat­nie są szcze­gól­nie cie­kawe.

Na potrzeby swo­jej książki autor posta­no­wił wyna­jąć wróżkę do rzu­ce­nia klą­twy. Z tym nie było pro­blemu. Zna­lazł ją w inter­ne­cie. Za „skromną” opłatą 1000 zł gotowa była zacząć swoje czary nie­mal od razu. Zapew­niała o peł­nej sku­tecz­no­ści. Pro­blem poja­wił się jed­nak gdzieś indziej. Kwa­śniew­ski nie chciał wyku­pić klą­twy na osobę nie­świa­domą. Uznał, że to nie byłoby fair. Dla­tego poszu­ki­wał chęt­nej osoby, która zgo­dzi­łaby się być objęta klą­twą na potrzeby eks­pe­ry­mentu.

Oka­zało się, że zna­le­zie­nie takiego śmiałka było bar­dzo trudne. A niby nikt w klą­twy nie wie­rzy i jeste­śmy tacy racjo­nalni. Z reguły było tak: nikt nie przy­zna­wał, że wie­rzy w klą­twy, ale jed­no­cze­śnie nikt nie chciał pod­dać się eks­pe­ry­men­towi. Nie­któ­rzy mówili na przy­kład: „Głu­pio się przy­znać, ale gdzieś głę­boko jed­nak się boję”, albo „wstyd powie­dzieć, ale wolę nie ryzy­ko­wać”11. Niby scep­tyczny w tej kwe­stii autor nie zde­cy­do­wał się rzu­cić klą­twy na swoje dzieci. Bo, jak argu­men­to­wał, gdyby póź­niej fak­tycz­nie coś by się im stało, to jego pod­ziemna natura mogłaby do końca życia robić z tego powodu wyrzuty. Podob­nie jak jego mał­żonka. W końcu Kwa­śniew­ski zna­lazł osobę, która zde­cy­do­wała się na „przy­ję­cie” klą­twy pole­ga­ją­cej na utra­cie pracy. Ale poszu­ki­wa­nia trwały długo. Mimo odpa­le­nia czar­nych świec klą­twa nie zadzia­łała. I na to wróżka zna­lazła wytłu­ma­cze­nie…

Co obawa przed klą­twa mówi o nas i naszej wie­rze w nad­przy­ro­dzone moce? Chyba nie­za­leż­nie od naszego wyzna­nia mamy cią­gle poczu­cie, że świat nama­calny to jed­nak nie wszystko. A dys­po­nu­jemy prze­cież zaawan­so­wa­nym apa­ra­tem nauko­wym i osią­gnię­ciami w tej dzie­dzi­nie. Wiemy, że bły­ska­wica to wyła­do­wa­nie elek­tryczne, a nie gniew boga, świa­tełka widoczne nocną porą na nie­bie to gwiazdy i pla­nety, a nie dusze osób zmar­łych.

Jed­nak dla ludzi żyją­cych jesz­cze tysiąc lat temu, a co dopiero tych sprzed kil­ku­dzie­się­ciu tysięcy lat, tłu­ma­cze­nie róż­nych feno­me­nów przy­rody zapewne prze­ni­kało się ze świa­tem wie­rzeń. Tak twier­dzą naj­czę­ściej arche­olo­dzy zaj­mu­jący się tym zagad­nie­niem w pra­dzie­jach: nie było jasnej gra­nicy mię­dzy sacrum i pro­fa­num, mię­dzy świa­tem bogów a codzien­nym, dla nas nama­cal­nym życiem. Zagłębmy się wspól­nie w czasy, gdy na obec­nych zie­miach Pol­ski poja­wiły się pierw­sze prze­jawy wie­rzeń i ducho­wo­ści.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Olga Tokar­czuk, Pra­wiek i inne czasy, Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, Kra­ków 2005, s. 130. [wróć]

Robert Win­ston, The Story of God, Ban­tam Books, Lon­don–Toronto–Syd­ney–Auc­kland–Johan­nes­burg 2006, s. 446. [wróć]

Ryszard Kapu­ściń­ski, Zegar pia­skowy, Czy­tel­nik, War­szawa 2024, s. 52. [wróć]

Joan Didion, The White Album, Simon and Schu­s­ter, New York 1979, s. 11. [wróć]

Biblia to jest Pismo Święte Sta­rego i Nowego Testa­mentu, Bry­tyj­skie i Zagra­niczne Towa­rzy­stwo Biblijne, War­szawa 1975, s. 7. [wróć]

Robin Dun­bar, Reli­gijni. Jak ewo­lu­cja wie­rzeń wpływa na histo­rię i kul­turę czło­wieka?, przeł. Kasper Kali­now­ski, Coper­ni­cus Cen­ter Press, Kra­ków 2023, s. 141. [wróć]

Neil Mac­Gre­gor, Living with the Gods. On Beliefs and Peoples, Allen Lane an imprint of Pen­guin Books, 2018, s. xii-xiii. [wróć]

Yuval Noah Harari, Nexus. Krótka histo­ria infor­ma­cji. Od epoki kamie­nia do sztucz­nej inte­li­gen­cji, przeł. Justyn Hunia, Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, Kra­ków 2024, s. 115. [wróć]

Oli­ver Marqu­art, Anna­lena Baer­bock: Wie steht die neue UN-Präsidentin zu Reli­gion und Kir­che?, Son­n­tags­blatt, 4 czerwca 2025, https://www.son­n­tags­blatt.de/arti­kel/glaube/chri­stlich-neue-bun­de­sre­gie­rung-aus­sen­mi­ni­ste­rin-anna­lena-baer­bock. [wróć]

Robin Dun­bar, Czło­wiek. Bio­gra­fia, przeł. Łukasz Lamża, Coper­ni­cus Cen­ter Press, Kra­ków 2015. [wróć]

Tomasz Kwa­śniew­ski, W co wie­rzą Polacy? Śledz­two w spra­wie wró­żek, jasno­wi­dzów, szep­tuch…, Wydaw­nic­two Znak, Kra­ków 2019, s. 470. [wróć]

Text copy­ri­ght © by Szy­mon Zdzie­błow­ski 2025

All rights rese­rved

Copy­ri­ght © for the Polish e‑book edi­tion by REBIS Publi­shing House Ltd., Poznań 2025

Infor­ma­cja o zabez­pie­cze­niach

W celu ochrony autor­skich praw mająt­ko­wych przed praw­nie nie­do­zwo­lo­nym utrwa­la­niem, zwie­lo­krot­nia­niem i roz­po­wszech­nia­niem każdy egzem­plarz książki został cyfrowo zabez­pie­czony. Usu­wa­nie lub zmiana zabez­pie­czeń sta­nowi naru­sze­nie prawa.

Redak­cja: Krzysz­tof Tro­piło

Pro­jekt gra­ficzny okładki: Łukasz Bia­łek

Wyda­nie I e‑book (opra­co­wane na pod­sta­wie wyda­nia książ­ko­wego: Bogo­wie Pol­ski, wyd. I, Poznań 2026)

ISBN 978-83-8338-940-0

WYDAWCA

Dom Wydaw­ni­czy REBIS Sp. z o.o.

ul. Żmi­grodzka 41/49, 60-171 Poznań, Pol­ska

tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40

e-mail: [email protected]

www.rebis.com.pl

Kon­wer­sję do wer­sji elek­tro­nicz­nej wyko­nano w sys­te­mie Zecer