67,99 zł
Od ponad 2500 lat człowiek pragnął zabawić się w boga. I w końcu mu się udało
Starożytne mity z Grecji, Rzymu, Chin czy Indii pełne są marzeń o tworzeniu sztucznego życia i ulepszaniu ludzkiego organizmu. Bogowie kreują byty, których nie potrafią stworzyć ludzie. Obdarowują człowieka niezwykłą mocą, której ten sam nie może zdobyć. A przynajmniej wtedy nie mógł – dziś spełniamy starożytny sen. Dziś my jesteśmy bogami.
Koncepcje mechanicznych automatów, robotów, androidów czy AI nie powstały wczoraj. Jednak bez technologii idee te mogły pozostać jedynie w sferze marzeń – mitów, które okazały się proroczym science fiction. Adrienne Mayor przemierza mitologię w poszukiwaniu wynalazków, o których śnimy do dziś, i pokazuje, że nasze marzenia nie zmieniły się od wieków. Nie zmieniły się też zagrożenia. Bo czy AI i sztuczne byty to nie współczesna puszka Pandory?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 420
Data ważności licencji: 8/1/2030
Tytuł oryginału
GODS AND ROBOTS. Myths, Machines, and Ancient Dreams of Technology
GODS AND ROBOTS. Myths, Machines, and Ancient Dreams of Technology by Adrienne Mayor. Copyright © 2018 by Adrienne Mayor. By arrangement with the author. All rights reserved.
Projekt okładki
Urszula Gireń
Redaktor inicjujący
Krzysztof Chaba
Redaktorka prowadząca
Magdalena Kowalewska
Opieka promocyjna
Maria Adamik-Kubala
Koordynacja procesu wydawniczego
Agata Błasiak
Redaktorka językowa
Kamila Sowińska
Adiustacja
Maciej Waligóra
Korekta
Joanna Kłos
Małgorzata Matykiewicz-Kołodziej
Wybór ilustracji (za wydaniem oryginalnym)
Pamela Bosak
Magdalena Kowalewska
Copyright © for the translation by SIW Znak sp. z o.o., 2026
Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026
ISBN 978-83-8427-550-4
Znak Horyzont
www.znakhoryzont.pl
Książki z dobrej strony: www.znak.com.plWięcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.plSpołeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, email: [email protected]
Wydanie I, Kraków 2026
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Mojemu bratu
Markowi Mayorowi
Zastanawiam się niekiedy, czy roboty zostały wynalezione po to, by odpowiadać na pytania filozofów.
John Sladek, Tik-Tok
Stworzone, a nie zrodzone
Kto jako pierwszy wpadł na pomysł tworzenia robotów, automatów, ulepszania człowieka i budowania sztucznej inteligencji? Historycy chętnie wiążą pojęcie automatu ze średniowiecznymi rzemieślnikami, którzy konstruowali samodzielnie poruszające się maszyny. Jeśli jednak zarzucimy naszą sieć głębiej i cofniemy się o przeszło dwa tysiące lat, odkryjemy, jak wiele niezwykłych koncepcji i wyobrażeń pojawiało się już w mitologii, w opowieściach ukazujących kopiowanie i wydłużanie naturalnego życia, a także przekraczanie jego granic za pomocą tak zwanej biotechne, czyli „życia tworzonego przez rzemiosło”. Innymi słowy, już w mitach możemy dostrzec zalążki dziedziny, którą obecnie nazywamy biotechnologią.
Długo przed pojawieniem się mechanicznych wynalazków wieków średnich i automatów z początków nowożytnej Europy, a nawet wieki całe przed tym, jak dzięki innowacjom technologicznym epoki hellenistycznej stało się możliwe budowanie skomplikowanych, samodzielnie poruszających się urządzeń, pomysły tworzenia sztucznego życia – i skrupuły związane z kopiowaniem natury – stanowiły temat zgłębiany w mitologii Greków. Istoty „stworzone, a nie zrodzone” pojawiały się w opowieściach o Jazonie i Argonautach, spiżowym robocie Talosie, technoczarodziejce Medei, genialnym rzemieślniku i artyście Dedalu, dawcy ognia Prometeuszu, a także o Pandorze, złym fembocie stworzonym przez Hefajstosa, boga wynalazczości. Mity stanowią najwcześniejsze świadectwo ponadczasowego dążenia do stworzenia sztucznego życia. Te starożytne opowieści „science fiction” dowodzą, że dzięki sile wyobraźni ludzie żyjący w czasach od Homera do Arystotelesa snuli rozważania o tym, jak skopiować naturę. Pomysły tworzenia sztucznego życia pojawiały się, na długo zanim technologia uczyniła takie przedsięwzięcia wykonalnymi. Mity dobitnie świadczą o tym, że duchem spajającym je z nauką jest właśnie wyobraźnia. Zwłaszcza że wiele automatów i mechanizmów rzeczywiście zaprojektowanych i wytworzonych w grecko-rzymskiej starożytności stanowi ilustrację mitów, przedstawia bogów i bohaterów albo do nich nawiązuje.
Wśród historyków nauki powszechne jest przekonanie, że starożytne mity traktujące o sztucznym życiu opisują jedynie bezwładną materię, która ożyła na polecenie bóstwa albo za sprawą czarodziejskiego zaklęcia. Takie opowieści niewątpliwie istnieją w mitologiach wielu kultur. Do znanych przykładów należą Adam i Ewa ze Starego Testamentu czy stworzony przez Pigmaliona posąg Galatei z klasycznego greckiego mitu. Tymczasem wiele z samodzielnie poruszających się mechanizmów i automatów opisanych w mitycznej tradycji Grecji i Rzymu – a także w ludowej tradycji Indii i Chin – pod istotnymi względami różni się od tworów ożywionych przez magię czy boskie „niech się stanie”. Owe nadzwyczajne sztuczne istoty są przedstawiane jako produkty technologii zaprojektowane i skonstruowane od zera z tych samych materiałów i przy zastosowaniu tych samych metod, z których ludzcy rzemieślnicy korzystali podczas tworzenia narzędzi, dzieł sztuki, budynków i posągów. Rzecz jasna, roboty, androidy i samobieżne maszyny, których opisy można znaleźć w mitach, to cuda, jakich nie zdołaliby zbudować na ziemi zwykli śmiertelnicy, przedziwności odzwierciedlające niezrównane umiejętności bogów i legendarnych wynalazców takich jak Dedal. Mity o sztucznym życiu można zatem uznać za marzenia kulturowe, starożytne eksperymenty myślowe, scenariusze próbujące odpowiedzieć na pytanie „co, jeśli?” osadzone w alternatywnym świecie możliwości i wyimaginowanej przestrzeni, w których technologia osiągnęła nadzwyczajny stopień zaawansowania.
Wspólnym mianownikiem mitycznych automatów, które przybierały postaci zwierząt lub androidów, takich jak Talos i Pandora, było to, że zostały one „stworzone, a nie zrodzone”. Z wielkimi starożytnymi bohaterami, potworami, a nawet nieśmiertelnymi olimpijskimi bóstwami było zaś odwrotnie: wszyscy oni, jak zwyczajni śmiertelnicy, byli „zrodzeni, a nie stworzeni”. Ta przeciwstawność stanowiła też kluczową koncepcję wczesnochrześcijańskich dogmatów, łącznie z tym, że w ortodoksyjnym wyznaniu wiary mowa jest o Jezusie, który został „zrodzony, a nie stworzony”. Temat ten pojawia się również we współczesnej twórczości science fiction, na przykład w pochodzącym z 2017 roku filmie Blade Runner 2049, którego fabuła koncentruje się na tym, czy określone postaci są replikantami, czyli kopiami prawdziwych ludzi, czy biologicznie poczętymi i zrodzonymi istotami ludzkimi. Od najdawniejszych czasów różnica między biologicznymi narodzinami a wytworzeniem wyznacza granicę między tym, co ludzkie, a co nieludzkie, naturalne i nienaturalne. W zebranych tu opowieściach o sztucznym życiu kategoria opisana jako „stworzone, a nie zrodzone” stanowi kluczowe rozróżnienie. Oddziela automaty opisane jako wykonane za pomocą narzędzi od pozbawionych życia przedmiotów ożywionych po prostu przez nakaz lub czary.
W greckich, etruskich i rzymskich opowieściach o sztucznych formach życia przewijają się postaci dwóch bogów – boskiego kowala Hefajstosa i tytana Prometeusza, oraz dwojga ziemskich innowatorów – Medei i Dedala. Cechują się one nadludzką pomysłowością, nadzwyczajną kreatywnością, wirtuozerią techniczną i niebywałymi zdolnościami artystycznymi. Stosowane przez nie techniki, arkana sztuki i rzemiosła, a także narzędzia znajdują odpowiedniki w rzeczywistości, ale mityczni wynalazcy osiągają spektakularne rezultaty wyrastające i wykraczające poza umiejętności i możliwości technologiczne zwykłych śmiertelników w normalnym świecie.
Jeśli nie liczyć kilku wyjątków, mity w takiej formie, w jakiej przetrwały od starożytności do dzisiejszych czasów, nie opisują mechanizmu działania ani źródeł zasilania automatów – te są pozostawione naszej wyobraźni. Taki brak przejrzystości umiejscawia stworzone boską mocą urządzenia w jednym rzędzie z technologią „czarnej skrzynki” – z wynalazkami, których zasady działania pozostają tajemnicą. Przychodzi w związku z tym na myśl słynne powiedzenie Arthura C. Clarke’a: „Im bardziej zaawansowana jest technologia, tym bardziej wydaje się magią”. Jak na ironię, we współczesnej technokulturze większość ludzi miałaby problem z wyjaśnieniem sposobu działania urządzeń obecnych w codziennym życiu, od smartfonów i laptopów po samochody, nie wspominając już o atomowych okrętach podwodnych czy rakietach. Wiemy, że są to wyprodukowane artefakty zaprojektowane przez pomysłowych wynalazców i złożone w fabrykach, ale równie dobrze mogłyby być dziełem magii. Często można usłyszeć stwierdzenie, że sama ludzka inteligencja jest swego rodzaju „czarną skrzynką”. A teraz wkraczamy na zupełnie nowy poziom wszechobecnej technologii „czarnej skrzynki”: uczenie maszynowe wkrótce pozwoli tworom wyposażonym w sztuczną inteligencję gromadzić, selekcjonować i interpretować olbrzymie ilości danych, umożliwi im samodzielne działanie bez ludzkiego nadzoru czy rozumienia tego procesu. Nie tylko użytkownicy AI będą tkwić w niewiedzy, lecz także jej twórcy nie poznają tajemnic działania swoich własnych dzieł. W pewnym sensie zatoczymy koło i powrócimy do najwcześniejszych mitów opisujących niezwykłe, zagadkowe sztuczne życie i biotechne.
Gdy szuka się właściwych, trafnych słów opisujących plejadę automatów i nienaturalnych istot przedstawianych w starożytnej mitologii jako „stworzone, a nie zrodzone”, można ulec zniechęceniu. W opowieściach snutych językiem mitu czary i mechanika często się przenikają. Nawet obecnie historycy nauki i technologii przyznają, że takie wyrazy jak robot, automat, cyborg, android i im podobne to mgliste terminy wymykające się utartym definicjom. Z reguły używam takich słów jak android, robot, automat, marionetka, AI, maszyna, cyborg i tym podobnych w ich konwencjonalnym rozumieniu, lecz dla jasności w tekście, w przypisach i słowniczku podaję techniczne definicje.
W książce tej opisuję obecne w mitologii rozmaite formy sztucznego życia, choć wiążą się z nimi także opowieści o dążeniu do długowieczności i nieśmiertelności, o pozyskiwaniu nadludzkich mocy od bóstw i zwierząt, jak również o automatach i realistycznie wyglądających replikantach wyposażonych w umysł i zdolność poruszania się. Choć pochodzą one głównie z obszaru śródziemnomorskiego, nawiązuję też do kilku podań ze starożytnych Indii i Chin. Mimo że przykłady ożywianych posągów, poruszających się samodzielnie obiektów i tworów naśladujących naturę przedstawiane w mitach, legendach i innych starożytnych tekstach nie są dokładnie tym, co współcześnie rozumiemy przez maszyny, roboty czy sztuczną inteligencję, to wierzę, że warto mieć na uwadze zebrane tutaj opowieści, gdy mowa o rodzących się koncepcjach i wyobrażeniach sztucznego życia poprzedzających ich technologiczne urzeczywistnienia.
Ważne, by unikać odnoszenia współczesnych pojęć z dziedzin mechaniki i technologii do starożytności z powodu choćby fragmentarycznego charakteru ogółu starożytnych tekstów na temat sztucznego życia. Celem tej książki nie jest ukazanie bezpośrednich powiązań między mitami czy historią starożytną a nowoczesną technologią, choć echa tych pierwszych pobrzmiewają w nowoczesnej nauce. Od czasu do czasu wskazuję na podobne wątki we współczesnych mitologiach, w literaturze, filmie i kulturze popularnej oraz ujawniam analogie istniejące w historii nauki, by uwydatnić obecne już w tekstach mitologicznych zapowiedzi przyszłych wynalazków i bogactwo wiedzy starożytnych o naturze. Jednocześnie stare jak świat opowieści, niektóre dobrze znane, inne od dawna zapomniane, rodzą pytania o wolną wolę, zniewolenie, pochodzenie zła, ludzkie ograniczenia i znaczenie bycia człowiekiem. Jak zauważa zły robot Tik-Tok z powieści science fiction Johna Sladka z 1983 roku, sam koncept automatu prowadzi na „głębokie filozoficzne wody” i stawia pytania dotyczące istnienia, myślenia, kreatywności, zdolności postrzegania i rzeczywistości. W ogromnym skarbcu opowieści zrodzonych ze starożytnej mitycznej wyobraźni można dostrzec najwcześniejsze oznaki świadomości, że manipulowanie naturą i kopiowanie życia mogą uruchomić lawinę opisanych w epilogu dylematów natury zarówno etycznej, jak i praktycznej.
Ogromna część literackiej i artystycznej spuścizny starożytności została na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat utracona, a to, co pozostało, często jest niekompletne i wyrwane z oryginalnego kontekstu. Wprost trudno sobie wyobrazić, jak wiele dzieł starożytnej literatury i sztuki bezpowrotnie przepadło. Pisma – liryka, eposy, traktaty, teksty historyczne i inne – które przetrwały, stanowią jedynie maleńki wycinek dawnego bogactwa. Tysiące dzieł artystów antycznych dotrwały do naszych czasów, ale jest to tylko drobny ułamek milionów, które zostały stworzone. Niektórzy historycy sztuki sugerują wręcz, że dysponujemy może jednym procentem malowideł, jakie powstały na greckich wazach. A opracowaniom tej odrobiny literatury i sztuki, która wciąż istnieje, często towarzyszy chaos.
Ta smutna prawda dotycząca strat i niewłaściwych sposobów konserwacji sprawia, że wszystko, czym dysponujemy, staje się tym cenniejsze. Wpływa też na metody pracy badaczy, na to, w jaki sposób dążą do odkryć i jak je interpretują. W książce takiej jak ta możemy zgłębić jedynie to, co zdołało przetrwać tysiąclecia, zupełnie jakbyśmy podążali szlakiem okruszków rozsypanych w głębi ciemnego lasu. Tylko że większość tych okruszków zjadły ptaki. Inna analogia, którą można zastosować do tego, co przepadło, a co przetrwało, wywodzi się z obserwacji wielkich pożarów siejących spustoszenie i pędzonych wiatrem przez bezkresy trawy i drzew. W pozostałościach po takim koszmarnym pożarze leśnicy dostrzegają „efekt mozaiki”: rozległe połacie spalonej ziemi naznaczone tu i ówdzie spłachciem kwietnej łąki czy gaikiem wciąż zielonych drzew. Chaos i zniszczenie siane przez milenia wśród nawiązujących do sztucznego życia dzieł greckiej i rzymskiej literatury i sztuki pozostawiły po sobie taki właśnie patchwork zdominowany przez wypalone, puste przestrzenie ozdobione tu i ówdzie pełnymi życia tekstami lub obrazami ze starożytnych czasów. Ten mozaikowy wzór wymusza obranie krętej drogi prowadzącej przez zielone oazy szczęśliwie ocalałe i starannie przechowywane przez tysiące lat. Podążając tą drogą, możemy próbować sobie wyobrazić oryginalny pejzaż kulturowy. Podobna metoda – „teoria mozaiki” – jest także wykorzystywana przez analityków wywiadu, którzy z małych porcji danych starają się ułożyć obraz całości. Na potrzeby tej książki zebrałam wszystkie, jakie tylko udało mi się znaleźć – ocalałe w pełni i we fragmentach – dzieła starożytnej poezji, mitologii, historii, sztuki i filozofii, związane z formami sztucznego życia. Wyłania się z nich nader przekonujący obraz dowodzący, że ludziom starożytności towarzyszyła fascynacja czy wręcz obsesja na punkcie opowieści o sztucznie tworzonym życiu i potęgowaniu naturalnych mocy.
Wspominam o tym, by w dalszych rozdziałach czytelnicy nie spodziewali się prostej, linearnej narracji. Raczej tak jak Tezeusz podążający za nicią w zaprojektowanym przez Dedala labiryncie – i jak mała mrówka Dedala przedzierająca się przez zakręconą muszlę w drodze po miód – będziemy się kierować za meandrującą, cofającą się i zakręcającą nitką wiążącą opowieści i obrazy, by spróbować zrozumieć, jak starożytne kultury pojmowały sztuczne życie. Narracyjny łuk spina poszczególne rozdziały, ale ich treść jest wielowarstwowa, a tematy często się zazębiają, jak będzie można zauważyć podczas naszej podróży po tym, co zajmujący się sztuczną inteligencją futurysta George Zarkadakis nazywa „wielką siecią rzeczną mitycznych narracji ze wszystkimi jej dopływami, rozgałęzieniami i meandrami” – podróży ku znajomym postaciom i opowieściom, podczas której zaczniemy rozumieć rzeczy na nowo.
Niektórzy być może poczują ulgę, gdy zwiedziwszy okazały pałac mitów, dotrą do ostatniej komnaty – rozdziału, który koncentruje się na historii i chronologicznie porządkuje innowatorów i innowacje technologiczne antyku. Punktem kulminacyjnym tego historycznego podsumowania jest szybki rozwój samodzielnie poruszających się urządzeń i automatów w epoce hellenistycznej, w miejscu będącym wówczas centrum najznamienitszej pomysłowości i wynalazczości – w egipskiej Aleksandrii.
Wszystkie te opowieści – zarówno mityczne, jak i rzeczywiste – zebrane w jednym miejscu odsłaniają zaskakująco głębokie korzenie ludzkiego marzenia o życiu, które jest stworzone, a nie zrodzone. Dołączmy do tego marzenia.
Robot i czarodziejka
Talos i Medea
Pierwszym „robotem”, który stąpał po ziemi – w starożytnej greckiej mitologii – był spiżowy olbrzym nazwany Talosem.
Talos był strzegącym Krety żywym posągiem, jednym z trzech cudownych darów stworzonych przez Hefajstosa, boga kowalstwa, patrona wynalazczości i technologii. Cuda te Zeus zamówił dla swego syna Minosa, legendarnego pierwszego króla Krety. Poza olbrzymem Minos otrzymał też złoty kołczan (lub włócznię) z samonaprowadzającymi strzałami, które nigdy nie chybiały celu, i Lelapsa, złotego psa, który zawsze doścignął ofiarę. Spiżowemu automatowi powierzono zadanie bronienia Krety przed piratami1.
Talos patrolował królestwo Minosa: trzy razy dziennie obchodził wyspę dookoła. Jako ożywiona metalowa maszyna o wyglądzie mężczyzny – zdolny tak jak człowiek prowadzić złożone działania – Talos może być uznany za androida, automat, „którego konstrukcja pozwalała na samodzielne poruszanie się”2. Zaprojektowany i zbudowany przez Hefajstosa w celu odparcia najazdu, był „zaprogramowany” tak, by po dostrzeżeniu nieznanych przybyszów ciskał głazami i zatapiał wszelkie obce statki zbliżające się do wybrzeża Krety. Miał jeszcze jedną umiejętność wzorowaną na ludzkiej cesze. W walce wręcz ten mechaniczny olbrzym umiał wykonać upiornie przewrotny gest powszechnie wyrażający ciepłe uczucia, mianowicie uścisk. Ponieważ jednak był w stanie rozgrzać swe spiżowe ciało do czerwoności, gdy tulił ofiary do piersi, jednocześnie żywcem je smażył.
Najbardziej pamiętne w mitologii jest wystąpienie rzeczonego automatu pod koniec poematu epickiego autorstwa Apolloniosa z Rodos, opisującego przygody greckiego bohatera Jazona i jego Argonautów podczas wyprawy po złote runo. Dziś epizod z Talosem jest znany licznym widzom za sprawą niezapomnianej animacji poklatkowej spiżowego robota stworzonego przez Raya Harryhausena na potrzeby kultowego filmu Jazon i Argonauci z 1963 roku (zdjęcie 1 przedstawia kadr z modelem postaci Talosa)3.
Apollonios z Rodos, tworząc w III wieku p.n.e. poemat epicki Wyprawa Argonautów po złote runo (Argonautiká), czerpał ze znacznie starszych mówionych i spisanych wersji mitu o Jazonie, Medei i Talosie, opowieści, które były jego odbiorcom już dobrze znane. Autor, badacz przeszłości, celowo używa stylu typowego dla epoki archaicznej i w jednym z fragmentów przedstawia Talosa jako ocalałego albo relikt z epoki „brązu”. Była to rozbudowana aluzja do metaforycznego passusu dotyczącego odległej przeszłości, zaczerpniętego z Pracy i dni Hezjoda (750–650 p.n.e.)4. W WyprawieArgonautów i innych wersjach mitu Talos został jednak opisany jako wytwór technologii i przedstawiony jako automat wykonany z brązu przez Hefajstosa, a następnie umieszczony na Krecie, gdzie miał wykonywać konkretne zadania. Zdolności Talosa były zasilane przez boski ichor, krew nieśmiertelnych bogów. To zaś rodzi pytania: czy Talos był nieśmiertelny? Czy był bezduszną maszyną czy świadomym bytem? Te wątpliwości miały się okazać kluczowe dla Argonautów, choć odpowiedzi pozostają niejasne.
W ostatniej księdze Wyprawy Jazon i Argonauci wyruszają z bezcennym złotym runem do domu. Ich statek Argozostaje jednak unieruchomiony przez flautę. Wyczerpani po wielu dniach wiosłowania i wciąż nie mogąc liczyć na wiatr, żeglarze kierują się ku osłoniętej zatoczce między dwoma wysokimi klifami na Krecie. Natychmiast spostrzega ich Talos. Olbrzymi spiżowy wojownik zaczyna odrywać fragmenty skały z urwiska i miotać je w stronę statku. Czy argonauci zdołają uciec przed potwornym androidem? Drżąc ze strachu, desperacko próbują umknąć budzącemu przerażenie kolosowi stojącemu okrakiem nad skalistą zatoczką.
Z pomocą przychodzi im czarodziejka Medea.
Piękna księżniczka z leżącego nad Morzem Czarnym królestwa Kolchidy, krainy złotego runa, była czarującą femme fatale, na której koncie z czasem znalazło się wiele mitycznych przygód. Posiadała klucze do młodości i starości, do życia i śmierci. Potrafiła zahipnotyzować człowieka i zwierzę, umiała rzucać uroki i warzyć eliksiry o wielkiej mocy. Medea wiedziała, jak się bronić przed płomieniami, i znała tajemnice działania niedającego się ugasić „ognia w płynie”, znanego jako „olej Medei”, a będącego naftą z naturalnych złóż ropy znajdujących się w okolicy Morza Kaspijskiego. W napisanej przez Senekę w I wieku n.e. tragedii Medea (w wersach 820–830) czarodziejka trzyma ów „magiczny olej” w zamknięciu i twierdzi, że to sam dawca ognia Prometeusz nauczył ją, jak zachować jego moc5.
Zanim oboje znaleźli się na Krecie, Medea pomogła Jazonowi podczas wyprawy po złote runo. Jej ojciec, król Ajetes, obiecał dać Jazonowi runo, jeśli ten wykona niemożliwe do wypełnienia, śmiertelnie niebezpieczne zadanie. Ajetes posiadał parę potężnych spiżowych byków, dzieło Hefajstosa. Polecił Jazonowi zaprząc w jarzmo ziejące ogniem spiżowe bestie, zaorać pole i obsiać je smoczymi zębami, z których natychmiast miała wyrosnąć armia żołnierzy androidów. Medea postanowiła ocalić przystojnego bohatera przed niechybną śmiercią, po czym tych dwoje zostało kochankami. (Opowieść o tym, jak Jazon rozprawił się z robobykami i armią smoczych zębów, znajduje się w rozdziale czwartym)6.
Para musiała uciekać przed rozwścieczonym królem Ajetesem. Medea – której rydwan ciągnęły dwa poskromione smoki – zabrała Jazona do matecznika innego groźnego smoka, tego, który strzegł złotego runa. Dzięki psychologicznej przenikliwości, przy użyciu potężnych pharmaka (eliksirów) i technai (sztuczek, umiejętności praktycznych), pokonała bestię7. Szeptała zaklęcia, czerpała z zasobów egzotycznych ziół i rzadkich substancji zebranych z odległych grani i łąk wysoko w górach Kaukazu, aż sprowadziła na smoka głęboki sen i zabrała złote runo dla Jazona. Kochankowie czmychnęli ze zdobyczą na Argo i czarodziejka wyruszyła wraz z Argonautami w podróż powrotną do ich domu.
W obliczu zagrożenia, jakim był dla nich czyhający spiżowy automat, Medea także wzięła sprawy w swoje ręce. „Słuchajcie!”, nakazała nieustraszonym żeglarzom Jazona. „Ciało Talosa może być ze spiżu, ale nie wiemy, czy olbrzym jest nieśmiertelny. Myślę, że umiem go pokonać”.
Medea (od greckiego medeia,oznaczającego przebiegłą i wywodzącego się od medos, oznaczającego plan, strategię) przygotowuje się do zniszczenia Talosa. W WyprawieArgonautów Apolloniosa wykorzystuje swoją zdolność kontrolowania umysłu i znajomość fizjologii robota. Jak wie, boski kowal Hefajstos skonstruował go tak, że ten miał tylko jedną wewnętrzną żyłę bądź rurę, w której od stóp do głowy pulsował ichor, eteryczny życiodajny płyn bogów. Ten biomimetyczny „układ życiowy” był zapieczętowany spiżowym gwoździem lub bolcem na kostce. Medea zdaje sobie sprawę, że właśnie kostka robota jest słabym punktem jego fizyczności8.
Apollonios opisuje Jazona i Argonautów, którzy stoją i z daleka pełni podziwu przyglądają się imponującemu pojedynkowi między potężną czarodziejką i przerażającym robotem. Medea przez zaciśnięte z wściekłością zęby cedzi tajemnicze słowa przywołujące wrogie duchy i wbija przenikliwe spojrzenie w oczy Talosa. Wiedźma „telepatycznie” posyła swego rodzaju złowrogą energię, która dezorientuje olbrzyma. Talos potyka się, gdy sięga po kolejny głaz, by cisnąć nim w statek. Ostry kamień zahacza o jego kostkę i otwiera jedyną żyłę. Siły witalne wypływają z niej „jak struga płynnego ołowiu”, a robot chwieje się niczym wielka sosna odrąbana u podstawy pnia. Z ogłuszającym hukiem niezwyciężony spiżowy gigant upada na plażę.
Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy nad sceną śmierci Talosa przedstawioną w Wyprawie Argonautów (4.1652–1686). Czy wpływ na ów barwny opis zdarzenia miał widowiskowy upadek prawdziwego wielkiego posągu z brązu? Uczeni sugerują, że Apollonios, który część życia spędził na Rodos, pisał z myślą o wspaniałym Kolosie Rodyjskim zbudowanym w 280 roku p.n.e. z wykorzystaniem skomplikowanych technik inżynieryjnych, składającym się z rozbudowanego szkieletu wewnętrznego i okładziny z brązu. Ten jeden z siedmiu cudów starożytnego świata mierzył blisko 33 metry wysokości, czyli dorównywał niemal wielkością Statui Wolności w nowojorskim porcie. W przeciwieństwie do mitycznego Talosa, który całe dnie spędzał w ruchu, olbrzymi pomnik Heliosa („Słońca”) nie miał ruchomych części, za to służył jako latarnia morska i brama prowadząca na wyspę. Kolos uległ zniszczeniu podczas silnego trzęsienia ziemi za życia Apolloniosa, w 226 roku p.n.e. Ogromna spiżowa statua złamała się w kolanach i runęła do morza9.
Dostępne były także inne modele. Apollonios tworzył w III wieku p.n.e., kiedy w egipskiej Aleksandrii, tętniącym życiem ośrodku inżynieryjnej innowacyjności, powstało i zostało wystawionych na pokaz wiele samobieżnych maszyn i automatów. Żyjący w Aleksandrii Apollodor kierował tamtejszą wielką biblioteką (Papirus Oxyrhynchus 12.41). Jego opisy automatycznego Talosa (i przypominającego drona orła – zob. rozdział 6) wskazują na znajomość słynnych aleksandryjskich automatycznych posągów i urządzeń mechanicznych (zob. rozdział 9).
W starszych wersjach opowieści o Talosie kwestie technologii i psychologii wydają się jeszcze istotniejsze – i bardziej zawiłe. Czy metalurgiczne pochodzenie czyni olbrzyma zupełnie nieludzkim? Warto zauważyć, że to, czy Talos ma sprawczość lub uczucia, nigdy nie zostało w mitach do końca rozstrzygnięte. Choć został „stworzony, a nie zrodzony”, wydaje się w jakimś sensie tragicznie ludzki, nawet bohaterski, zgładzony podstępem podczas wypełniania obowiązków. W innych, bardziej złożonych opisach jego upadku Medea podporządkowuje sobie spiżowego olbrzyma za pomocą otumaniających pharmaka, po czym korzysta z siły sugestii i sprawia, że Talos roi sobie koszmarną wizję własnej brutalnej śmierci. Następnie czarodziejka gra na „emocjach” automatu. W tych wersjach Talos, jak się wydaje, odczuwa ludzkie lęki i nadzieje, ma swego rodzaju wolną wolę i inteligencję. Medea przekonuje olbrzyma, że może mu zapewnić nieśmiertelność – ale tylko jeśli ten usunie ze swojej kostki spiżowy bolec. Talos się zgadza. Gdy niezbędna plomba zostanie wyjęta, ichor wypływa niczym stopiony ołów, a z giganta uchodzi „życie”.
Dzisiejszym czytelnikom powolna śmierć robota może przypominać kultową scenę z filmu Stanleya Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna z 1968 roku. Kiedy komputer HAL, skazany na wyłączenie, stopniowotracipamięć, zaczyna recytować historię swoich „narodzin”. Z tym że HAL został „stworzony, a nie zrodzony”, a jego „narodziny” są fikcją implantowaną mu przez jego twórców, podobnie jak ejdetyczne wspomnienia uczuć są wytwarzane i implantowane replikantom w filmach Łowca androidów (1982) i Blade Runner 2049 (2017). Niedawne badania interakcji między ludźmi a robotami dowodzą, że ludzie mają skłonność do antropomorfizowania robotów i sztucznej inteligencji, jeśli wytwory te zachowują się jak ludzie i mają imię oraz osobistą historię. Robotom brak świadomości i subiektywnych uczuć, a jednak przypisujemy naśladującym ludzkie zachowanie samodzielnie poruszającym się obiektom emocje i zdolności odczuwania cierpienia, a nawet żywimy empatię, gdy zostaną uszkodzone albo zniszczone. W filmie Jazon i Argonauci twarz zwalistego automatu z brązu pozostaje bez wyrazu, ale zadziwiająca animacja Harryhausena sugeruje, że w Talosie mogą się tlić iskry osobowości i intelektu. W przejmującej scenie „śmierci”, gdy wycieka z niego życiodajny płyn, wielki robot walczy o oddech i bezradnym gestem chwyta się za gardło, podczas gdy jego spiżowe ciało pęka i się rozpada. Współczesna publiczność współczuje „bezradnemu olbrzymowi i żałuje, że został nieuczciwie pokonany” przez podstęp Medei10.
W V wieku przed naszą erą Talos został przedstawiony w tragedii greckiej autorstwa Sofoklesa (497–406)11. Dramat ten niestety zaginął, ale nietrudno sobie wyobrazić, że koniec olbrzyma mógł wywoływać podobny żal już w starożytności. Warto wziąć pod uwagę rolę ustnych przekazów i spisanych tragedii w wywoływaniu współczucia wobec robota, zwłaszcza że zachowywał się jak człowiek, a jego imię i dzieje były dobrze znane. W rzeczy samej istnieje mnóstwo dowodów, że starożytni malarze wazowi uczłowieczali Talosa w obrazach przedstawiających jego śmierć.
Dysponujemy tylko fragmentami krążących w starożytności licznych opowieści o kreteńskim robocie, a niektóre wersje nie przetrwały do naszych czasów. Obrazu pomagają dopełnić wizerunki na wazach i monetach, a niektóre przedstawienia artystyczne Talosa zawierają detale nieznane z ocalałej literatury. Przykładem mogą być monety z kreteńskiego Fajstos, jednego z wielkich minojskich miast epoki brązu. Fajstos upamiętniło spiżowego strażnika króla Minosa na srebrnych monetach z okresu obejmującego lata od około 350 do 280 p.n.e. Widać na nich groźnego Talosa en face lub z profilu, ciskającego głazy. Żadne ocalałe źródło starożytne nie wspomina o tym, by Talos miał skrzydła i umiał latać, ale na monetach z Fajstos skrzydła są. Mogą one stanowić motyw symboliczny wskazujący na jego nieczłowieczeństwo, ale też sugerować nadludzką prędkość, z którą okrążał wyspę (liczba wykonywanych rund oznaczałaby przemieszczanie się z prędkością przekraczającą 240 kilometrów na godzinę, jak podają niektóre wyliczenia). Na rewersach części monet Talosowi towarzyszy złoty pies Lelaps, jeden z trzech inżynieryjnych cudów, które Hefajstos stworzył dla króla Minosa. Owo cudowne zwierzę doczekało się własnego zbioru podań (zob. rozdział 7)12.
Około dwóch wieków przed stworzeniem przez Apolloniosa Wyprawy Argonautów po złote runo Talos pojawił się na czerwonofigurowych wazach greckich z okresu obejmującego lata 430–400 p.n.e. Detale na niektórych z nich dowodzą, że wewnętrzna „biostruktura” Talosa – wypełniona ichorem żyła zapieczętowana sworzniem na kostce – była znanym elementem opowieści już w V wieku p.n.e. Podobieństwa i styl przedstawienia scen sugerują, że malowidła wazowe mogą być miniaturowymi kopiami wielkich malowideł ściennych stworzonych w miejscach publicznych przez Polignota i Mikona, słynnych ateńskich artystów z V wieku p.n.e. Od starożytnego greckiego podróżnika i pisarza Pauzaniasza (Wędrówka po Helladzie 8.11.3) dowiadujemy się, że Mikon namalował zdarzenia z epickiej sagi o Jazonie i złotym runie w świątyni Kastora i Polluksa (Dioskurowie byli czczeni w świątyni Anakejon – zob. rozdział 2).
Malowidła ścienne podziwiane przez Pauzaniasza w II wieku p.n.e. przepadły, lecz wazy, które przetrwały do naszych czasów, pokazują, jak wyobrażano sobie Talosa w okresie klasycznym. Artyści ukazywali go jako po części maszynę, a po części człowieka, ale zniszczenie tego tworu wymagało zastosowania technologii. Malowidła wyrażają też poczucie tragizmu wywołane jego unicestwieniem. Na przykład dramatyczna scena na niezwykłej wazie znanej pod nazwą Śmierć Talosa będącej dużym naczyniem na wino datowanym na lata około 410–400 p.n.e. przedstawia Medeę hipnotyzującą potężnego spiżowego człowieka (zob. zdjęcie 3).
Trzymając przed sobą naczynie z miksturą, Medea wpatruje się nieustępliwie w Talosa, który pada w ramiona Kastora i Polluksa. W mitologii greckiej Dioskurowie dołączyli do Argonautów, ale żadne z opowieści, które przetrwały do naszych czasów, nie przypisują im udziału w śmierci Talosa, co oznacza, że ten obraz jest ilustracją jakiegoś zapomnianego mitu. Malarz Talosa przedstawia olbrzyma o muskularnym metalowym ciele jak u spiżowego posągu, jego tors przypomina rzeczywisty napierśnik z brązu z wyraźnie zarysowanymi mięśniami noszony przez greckich wojowników (zob. rozdział 7, zdjęcie 33). Malarz zastosował tę samą technikę, którą wykorzystywano podczas tworzenia wizerunków wojowników odzianych w „umięśnione zbroje” z brązu, i ciału Talosa nadał żółtawobiały kolor, by jego pancerz odróżniał się od ludzkiego ciała. Pomimo wykonania z metalu sylwetka olbrzyma i jego twarz zostały uczłowieczone, by wywoływać empatię. Jeden z badaczy starożytności dostrzega nawet „łzę (…) spływającą z prawego oka Talosa”, choć linia ta może być rysą powstałą podczas odlewania lub spawem, podobnie jak inne czerwonawe kreski uwypuklające szczegóły anatomiczne robota13.
Wcześniejsze malowidło (440–430 p.n.e.) na attyckim kraterze znalezionym w południowych Włoszech ukazuje Talosa jako wysoką brodatą postać chwiejącą się i znowu opierającą Kastorowi i Polluksowi (zob. zdjęcia 4 i 5). Scena przedstawia kilka zaskakujących detali potwierdzających technologiczny charakter „organizmu” Talosa i konieczność zastosowania technologii do unicestwienia olbrzyma. Widzimy Jazona klęczącego przy prawej stopie robota i przykładającego narzędzie do małego okrągłego bolca na kostce. Nad Jazonem pochyla się Medea ze swoją misą z eliksirem. Mała skrzydlata postać Tanatosa (Śmierci) chwyta i podtrzymuje stopę Talosa. Wydaje się, że sylwetka Tanatosa stojącego na jednej nodze i uginającego drugą naśladuje agonalną pozę olbrzyma.
Podobna scena ukazująca wykorzystanie narzędzia pojawia się na fragmencie attyckiej wazy z około 400 roku p.n.e. znalezionym w Spinie, etruskim porcie nad Adriatykiem. Talos i tu jest przytrzymywany przez Kastora i Polluksa. Stojąca u stóp olbrzyma Medea ma na kolanach szkatułkę, a w prawej dłoni dzierży ostrze, gotowa usunąć bolec z kostki. Także tutaj mała skrzydlata postać śmierci wskazuje nogi Talosa i potęguje widoczne na obrazku napięcie14.
W greckim micie o Jazonie i Argonautach spiżowy kolos to złowieszcza przeszkoda, którą należało pokonać. Dla kreteńskiego króla Minosa był on jednak prawdziwym skarbem, systemem wczesnego ostrzegania i pierwszą linią obrony jego silnej marynarki. Również Etruskowie, dominujący na północy Włoch od około 700 do 500 roku p.n.e., uważali strażnika Talosa za postać bohaterską. Uwielbiali mity greckie. Pełnymi statkami sprowadzali wazy dekorowane znanymi im scenami i postaciami z mitologii. Często jednak nadawali greckim opowieściom lokalny charakter, co znalazło odzwierciedlenie w ich własnych dziełach sztuki. Talos pojawia się na kilku grawerowanych lustrach etruskich z brązu pochodzących z lat około 500–400 p.n.e., w którym to czasie rosła rzymska potęga zagrażająca Etrurii.
Etruskie lustro ze zbiorów British Museum ukazuje Talosa opisanego etruskim imieniem Chaluchasu. Walczy on z dwoma Argonautami podpisanymi po etrusku jako Kastor i Polluks. Jakaś kobieta nachyla się, by otworzyć niewielką skrzynkę, a jednocześnie wyciąga rękę ku dolnej części nogi Talosa. Scena ukazuje poczynania Medei z ateńskich malunków wazowych, ale kobieta jest podpisana jako Turan, tak zaś brzmiało etruskie imię bogini miłości Afrodyty, co sugeruje, że istniała niegdyś jeszcze jedna, nieznana obecnie wersja greckiego mitu.
Inne etruskie lustra z brązu przedstawiają zwycięskiego Talosa (Chaluchasu) ściskającego swoich wrogów, co może stanowić nawiązanie do jego zdolności smażenia ofiar przez przytulenie ich do rozgrzanej piersi (zob. zdjęcie 6). Uczeni twierdzą, że tradycja tamtego regionu Italii gloryfikowała spiżowego strażnika, a najważniejszy dla niej był pierwotny cel stworzenia olbrzyma, który miał strzec kreteńskiego wybrzeża. Lustra pokazują, że Etruskowie uważali Talosa (Chaluchasu) za pozytywną heroiczną postać, której „niezwyciężoność pomagała obezwładniać intruzów i obcych” w czasach, gdy Etruskowie zmagali się z wtargnięciami Rzymian na swoje terytorium15.
Jak wiekowa jest opowieść o Talosie? Nie ma co do tego pewności, ale mogliśmy się przekonać, że olbrzym pojawiał się na dziełach sztuki już w V wieku p.n.e. Historie o innych ożywionych posągach i samobieżnych urządzeniach służących bóstwom na górze Olimp można napotkać w podaniach po raz pierwszy ujętych około 750 roku p.n.e. przez Homera w jego Iliadzie, poemacie epickim o legendarnej wojnie trojańskiej toczącej się w epoce brązu (około 1150 roku p.n.e.)16. W antyku wierzono, że król Minos władał Kretą trzy pokolenia przed wojną trojańską. Zasłynął swoim prawodawstwem oraz silną flotą, którą zbudował, by poskromić piractwo, i był traktowany jak autentyczny władca nie tylko przez żyjących w V wieku p.n.e. historyków, takich jak Herodot (Dzieje 3.122) i Tukidydes (Wojna peloponeska 1.4), lecz także przez późniejszych, między innymi Diodora Sycylijskiego (Biblioteka historyczna 4.60), Plutarcha (Tezeusz 16) i Pauzaniasza (Wędrówka po Helladzie 3.2.4). Współcześni archeolodzy na cześć legendarnego króla Minosa nadali ówczesnej cywilizacji kreteńskiej (lata 3000–1100 p.n.e.) nazwę kultury minojskiej.
Pochodzące z Krety pieczęcie z okresu minojskiego przedstawiają wiele dziwnych potworów i demonów, które najwyraźniej służyły za strażników miast i za talizmany. Na niektórych z nich pojawia się człowiek o głowie byka, Minotaur. Jedna z późnominojskich pieczęci, datowana na lata 1450–1400 p.n.e., robi szczególne wrażenie. Przedstawia ufortyfikowane miasto na wzgórzu skalistego wybrzeża (co pokrywa się z topografią wzgórza Kastelli w dawnej Kydonii, obecnie Chanii, na Krecie, gdzie pieczęć została znaleziona). W najwyższym punkcie miasta wznosi się ogromna, pozbawiona twarzy męska postać, „nadzwyczaj potężna, mocno zbudowana”. Nie jest to Talos z greckich mitów. Jeśli jednak ta i jej podobne pieczęcie krążyły po starożytnym greckim świecie, możliwe, że tego rodzaju scena – olbrzym strzegący, jak się mogło zdawać, minojskiego miasta – wpłynęła na pojawienie się we wczesnych przekazach ustnych Talosa pilnującego Krety na polecenie króla Minosa. Jest to, rzecz jasna, tylko przypuszczenie, a w obliczu braku jakichkolwiek źródeł literackich scena z minojskiej pieczęci pozostaje tajemnicą17.
Król Minos pojawiał się w innych starożytnych opowieściach o technologii i był w nich łączony z legendarnym rzemieślnikiem Dedalem, którego dzieła wiązały się zaś z tymi stworzonymi przez boskiego wynalazcę Hefajstosa (zob. rozdziały 4 i 5). Tak czy inaczej jest jasne, że Talos, spiżowy automat z Krety, był dobrze znany w greckiej poezji i sztuce długo przed tym, jak Apollonios z Rodos napisał w III wieku p.n.e. Wyprawę Argonautów po złote runo. Skąd poza odami Pindara (Oda pytyjska czwarta) Apollonios czerpał wiedzę na temat Talosa, nie wiadomo, ale według niektórych uczonych epickie podania o podróżach odbytych statkiem Argosą nawet starsze niż opowieści o wojnie trojańskiej18. Historia Talosa może być zatem w istocie bardzo wiekowa.
Talos pojawił się także w zaginionej tragedii Sofoklesa Dedal z V wieku p.n.e. Najwcześniejszy jednak jego opis znajduje się we fragmencie wiersza autorstwa Simonidesa (556–468 p.n.e.). Poeta pisze o nim phylax empsychos – „ożywiony strażnik” – zrobiony przez Hefajstosa. Co ciekawe, Simonides twierdzi, że przed objęciem strażniczych obowiązków na Krecie wielki spiżowy wojownik zgładził wielu ludzi swoim palącym uściskiem na Sardynii. Sardynia, duża wyspa leżąca na zachód od Włoch, słynęła w starożytności jako ośrodek metalurgii miedzi, ołowiu i brązu. Od dawna, bo od epoki brązu, łączyły ją związki z Kretą, a Etruskowie handlowali z wyspą i osiedlali się na niej już w IX wieku p.n.e.19 W latach 950–700 rozkwitała na Sardynii cywilizacja nuragijska, a jej kowale odlewali metodą wosku traconego niezliczone spiżowe posągi. Nuragijscy rzeźbiarze korzystali z zaskakująco wyrafinowanych narzędzi, za pomocą których stworzyli armię wielkich kamiennych posągów strzegących wyspy (zob. rozdział 5). Mierzące od dwóch do dwóch i pół metra imponujące kamienne figury zostały zgromadzone na Mont’e Prama na zachodnim wybrzeżu. Niezwykłe nuragijskie statuy to najwcześniejszy przykład wielkich antropomorficznych rzeźb w obszarze śródziemnomorskim, jeśli nie liczyć egipskich kolosów.
Tajemnicze olbrzymy z Sardynii mają charakterystyczne twarze z wielkimi koncentrycznymi dyskami zamiast oczu i małymi szczelinami w miejscu ust (zob. zdjęcie 7). Nietrudno zauważyć, dlaczego te prymitywne rysy są w sposób humorystyczny kojarzone z wizerunkami typowych nowoczesnych robotów w popularnych dziełach science fiction, takimi jak droid C-3PO z serii Star Wars (1977–2017). Od 1974 roku archeologom udało się wydobyć spod ziemi czterdziestu czterech wielkich kamiennych mężczyzn z Mont’e Prama na Sardynii. Uważa się, że giganci służyli jako święci strażnicy. A skoro tak, to pełnili taką samą funkcję jak Talos i inne posągi strzegące granic w starożytności.
Czy stwierdzenie poety Pindara, że olbrzymi automat Talos obronił pewnego razu Sardynię, wiąże się w jakiś sposób z obserwacjami Greków czy też doniesieniami o górujących na wyspie kamiennych gigantach? Co ciekawe, wyspa broniona przez ciskających skalne odłamki olbrzymów, Lajstrygonów, pojawia się także w Odysei Homera (10.84–85, 23.329). Ich nazwa przywołuje na myśl podobnie brzmiący wyraz „Lestriconi” oznaczający plemię, które zamieszkiwało północny zachód Sardynii. Można nieraz spotkać się z sugestią, że homerycka opowieść o gigantach broniących wyspy i rzucających głazami mogła mieć źródło w relacjach żeglarzy, którzy widzieli wielkie posągi na Sardynii20. Podobieństwo do sposobu działania Talosa jest uderzające.
Dalsza część w wersji pełnej
Rozdział 1. Robot i czarodziejka: Talos i Medea
1 Apollonios z Rodos, Wyprawa Argonautów po złote runo 4.1635–1686. Greckie słowo automaton, czyli „to, co działa samo z siebie”, zostało po raz pierwszy użyte przez Homera w Iliadzie 5.749, s. 134 i 18.368–380. Opisywało samodzielnie otwierające się wrota oraz toczące się „mocą swą własną” trójnogi na kółkach zbudowane dla bogów przez Hefajstosa – zob. rozdział 7. Pies i samonaprowadzające się strzały lub włócznia – Owidiusz, Metamorfozy 7.661–863.
2 Wyjaśnienia wymykających się definicjom wyrazów „robot” i „automat” znajdują się w słowniczku. Por. C. Bosak-Schroeder, The Religious Life of Greek Automata, „Archiv für Religionsgeschichte”, 2016, nr17, s. 123, 130, 131 – autorka twierdzi, że najwcześniejsze automaty w literaturze greckiej były pierwotnie przedstawiane jako działające wyłącznie za sprawą czarów i dopiero później zyskały mechaniczne życie. Koncepcja automatycznych narzędzi, które mogą dokończyć zadanie bez ciągłego udziału człowieka, jak i chęć ich wytwarzania, są bardzo stare, sięgają epoki kamienia i miotacza oszczepów (atlatl) oraz łuku i strzały. Gdy tylko strzała zostanie założona, wycelowana i wypuszczona, łuk wyrzuca „tę małą włócznię, a ona leci dalej, prościej i bardziej przewidywalnie, niż kiedykolwiek byłoby to możliwe za sprawą ludzkich mięśni”, jak pisze A. Martinho-Truswell w To Automate Is Human, „Aeon”, 13 lutego 2018, https://aeon.co/essays/the-offloading-ape-the-human-is-the-beast-that-automates, dostęp: 20.05.2025.
3 Aby poznać opinię badacza starożytności na temat Talosa stworzonego przez Harryhausena, zob. M. Winkler, Greek Myth on the Screen, w: Cambridge Companion to Greek Mythology, red. R. Woodard, Cambridge 2007, s. 462, 463.
4 Hezjod, Prace i dni 143–160. W poemacie Hezjoda epoka brązu była symbolicznym określeniem czasów, gdy żyło wojownicze „pokolenie ludzi śmiertelnych z brązu” poprzedzające współczesnych ludzi epoki żelaza. Licentia poetica Apolloniosa czyni z owych wojowników ludzi dosłownie zbudowanych z brązu – T. Gantz, Early Greek Myth: A Guide to Literary and Artistic Sources, Baltimore 1993, t. 1, s. 365. Imię Talos nosił też legendarny ateński wynalazca – zob. rozdział 5. Różne genealogie Talosa: R. Buxton, Myths and Tragedies in Their Ancient Greek Contexts, Oxford 2013, s. 77–79.
5 Starożytna Kolchida to obecnie Gruzja. Olej Medei – zob. Księga Suda pod hasłem „Medea”.
6 Apollodor, Biblioteka opowieści mitycznych 1.139–142 [1.9.26]; Apollonios z Rodos, Wyprawa Argonautów po złote runo 3.400–1339.
7Technai (umiejętności praktyczne) Medei – zob. Pindar, Oda pytyjska IV 11.1–11.3.
8 Inna wersja przygód Medei i jej relacji z Jazonem oraz Argonautami – zob. Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna 4.45–48. Motyw jedynej słabości u bohaterów i potworów – zob. R. Buxton, dz. cyt.
9 Pliniusz, Historia naturalna 34.18; Strabon, Geōgraphiká 14.2.5; N.F. Rieger, Engineering Aspects of the Collapse of the Colossus of Rhodes Statue, w: International Symposium on History of Machines and Mechanisms, red. M. Ceccarelli, Dodrecht 2004, s. 69–85. Wieki wcześniej wyspa Rodos słynęła z „żywych posągów” – zob. rozdziały 5 i 9.
10 Dlaczego ludzie mają skłonność do przypisywania cech życia maszynom i sztucznej inteligencji – zob. J. Bryson, Ph. Kime, Just an Artifact: Why Machines Are Perceived as Moral Agents, w: Proceedings of the Twenty-Second International Joint Conference on Artificial Intelligence, t. 2, red. T. Walsh, Menlo Park 2011; A. Shtulman, Scienceblind: Why Our Intuitive Theories About the World Are So Often Wrong, New York 2017; G. Zarkadakis, In Our Own Image: Savior or Destroyer? The History and Future of Artificial Intelligence, New York 2015. Zaufanie i empatia w relacjach człowiek–robot – zob. K. Darling, P. Nanady, C. Breazeal, Empathetic Concern and the Effect of Stories in Human-Robot Interaction, w: Proceedings of the IEEE International Workshop on Robot and Human Communication (ROMAN), 1 lutego 2015; Robot Ethics: The Ethical and Social Implications of Robotics, red. P. Lin, R. Jenkins, K. Abney, Cambridge MA 2014; Robot Ethics 2.0: From Autonomous Cars to Artificial Intelligence, red. P. Lin, K. Abney, G. Bekey, Oxford 2017, rozdziały 7–12. Kiedy „myślące maszyny wyrażają obawy o własne unicestwienie”, jest to „niewątpliwy przejaw »świadomości«” – D. Mendelsohn, The Robots Are Winning!, „The New York Review of Books”, 4 czerwca 2015. Czy sztuczną inteligencję da się oszukać? – zob. M. Reynolds, Peering Inside an AI’s Brain Will Help Us Trust Its Decisions, „New Scientist”, 3 lipca 2017, www.newscientist.com/article/2139396-peering-inside-an-ais-brain-will-help-us-trust-its-decisions/, dostęp: 22.05.2025.
11 R. Winkler, dz. cyt., s. 453–479.
12 W opowieści wspominanej przez Apollodora (Biblioteka opowieści mitycznych 1.139–141 [1.9.26]) to Argonauta Pojas z łuku postrzelił Talosa w kostkę, co przywołuje na myśl śmierć mitycznego bohatera Achillesa zabitego zatrutą strzałą, która trafiła go w piętę będącą jego słabym punktem. Miotające głazy olbrzymy często pojawiały się w starożytnej mitologii i sztuce. Inne źródło podaje, że Talos był spiżowym bykiem – być może doszło tu do połącznia go z Minotaurem, człowiekiem z głową byka trzymanym przez Minosa w labiryncie kreteńskim (zob. rozdział 4). Monety z Knossos ukazują Minotaura rzucającego kamienie, a niektóre z monet z Fajstos z Talosem na awersie mają na rewersie byka.
13 T. Gantz, dz. cyt.t. 1, s. 365; M. Robertson, The Death of Talos, „Journal of Hellenic Studies”, 1977, nr 97, s. 158–160. Łza – zob. R. Buxton, dz. cyt., s. 82 i podpis pod ryc. 3. Przedmiotom z metalu i posągom w malarstwie czerwonofigurowym często nadawano kolor białawy, na przykład na niektórych wizerunkach Niobe zamienianej w kamień jej ciało jest częściowo białe. Innym ważnym szczegółem jest ornament wieńczący krater z Ruvo – wydaje się on nawiązywać do kowalskich szczypców – zob. zdjęcie 34, a także podobny ornament na kraterze Malarza Niobe przedstawiającym Pandorę, również będącą dziełem Hefajstosa (zob. zdjęcie 37).
14 M. Robertson, dz. cyt., s. 158, 159; R. Buxton, dz. cyt., s. 81 oraz ryc. 4–6.
15 A.A. Carpino, Discs of Splendor: The Relief Mirrors of the Etruscans, Madison 2003, s. 35–41, 87. Medea i lokalne etruskie wersje mitów greckich – zob. N. Thomson de Grummond, Etruscan Myth, Sacred History, and Legend, Philadelphia 2006, s. 4, 5.
16 T. Gantz, dz. cyt., s. 341–365. Artystyczne i literackie źródła wymieniające Talosa – zob. T. Gantz, dz. cyt., s. 341–365; Apollonios z Rodos, Wyprawa Argonautów po złote runo 4.1638–1688; Symonides z Keos fr. 568 w: Poetae Melici Graeci (PMG), red. D.C. Page, Oxford 1962; Apollodor, Biblioteka opowieści mitycznych 1.139–142 [1.9.26] s. 154,155 oraz przyp. 1 tłumacza w: Apollodorus, The Library. Volume I: Books 1-3.9., tłum. J.G. Frazer, Cambridge MA 1921; Focjusz, Biblioteka 443b; Zenobios, Proverbia, Cent. V.85; Eustacjusz z Tessaloniki,komentarz do Odysei (Commentarii ad Homeri Odysseam) 20.302. Boskie urządzenia robotyczne zostały omówione w rozdziale 7.
17 Ch. Faraone, Talismans and Trojan Horses: Guardian Statues in Ancient Greek Myth and Ritual,Oxford 1992, s. 41; E. Hallager, The Master Impression: A Clay Sealing from the Greek-Swedish Excavations at Kastelli, Khania, Goteburg 1985, („Studies in Mediterranean Archaeology” t. 69); Oxford Handbook of the Bronze Age Aegean, red. E. Cline, New York 2010. Zdjęcia i rysunki pieczęci z Chanii znajdującej się w tamtejszym Muzeum Archeologicznym można obejrzeć na https://arachne.dainst.org/entity/1158188, dostęp: 29.07.2025.
18 H.A. Shapiro, Myth into Art: Poet and Painter in Classical Greece, London 1994, s. 94–98 (o zaginionym cyklu epickim na temat wyprawy Argonautów).
19 Simonides, fr. 204 w: PMG, dz. cyt.; scholion do: Platon, Państwo 337a; S. Blakely, Myth, Ritual, and Metallurgy in Ancient Greece and Recent Africa, Cambridge 2006, s. 223. Sardynia i Kreta: S. Morris, Daidalos and the Origins of Greek Art, Princeton, NJ 1992, s. 203.
20 Lajstrygonowie zostali też opisani w: Apollodor, Biblioteka opowieści mitycznych, E7.13; Tukidydes, Wojna peloponeska, 6.2.1; Hyginus, Fabulae 125, Owidiusz, Metamorfozy, 14.233; Strabon, Geographia 1.2.9. Dwa malowidła ścienne z lat około 50–40 p.n.e. (Muzea Watykańskie) ukazują Lajstrygonów jako gigantów w kolorze miedzi, odrywających kawałki skał i ciskających nimi w żeglarzy Odyseusza. A. Paratico, Are the Giants of Mount Prama Odyssey’s Laestrygonians?, „Beyond Thirty-Nine”, 2 czerwca 2014.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Wstęp. Stworzone, a nie zrodzone
Rozdział 1. Robot i czarodziejka. Talos i Medea
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Dedykacja
Epigraf
Meritum publikacji
Przypisy
