35,90 zł
Autor opisuje starcia między Luftwaffe a RAF-em, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego wkładu w obronę Wielkiej Brytanii, w tym działania polskich dywizjonów lotniczych.
Wacław Król dzieli Bitwę o Anglię na kilka faz, od lipca do października 1940 roku, w tym okres intensywnych walk (np. od 24 sierpnia do 6 września).
Książka jest ważnym źródłem wiedzy o udziale Polaków w tej przełomowej dla historii II wojny światowej bitwie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Tym Kolegom, co z dala od rodzinnego Kraju, pod obcym niebem, stanęli do śmiertelnego boju z wrogiem o wolną i niepodległą Ojczyznę i swój los złożyli
Jej w ofierze pracę tę poświęcam
Mija prawie wiek od słynnej bitwy powietrznej rozegranej nad Wyspami Brytyjskimi w okresie od 10 lipca do 31 października 1940 roku. Bitwę tę historycy brytyjscy nazwali „Battle of Britain”, natomiast polscy „Bitwą o Anglię”.
Klęska Francji, przypieczętowana podpisaniem „armistice” 22 czerwca 1940 roku w Rethondes przez Francję i Trzecią Rzeszę, nie spowodowała załamania się ducha Brytyjczyków. Rząd Jego Królewskiej Mości Jerzego VI, z premierem sir Winstonem Churchillem na czele, nie poszedł w ślady wojennej sojuszniczki Francji, lecz postanowił kontynuować wojnę z hitlerowskimi Niemcami aż do zwycięskiego końca. Wszelkie próby przywódcy Rzeszy, führera Adolfa Hitlera, wszczęcia negocjacji na temat zakończenia wojny zostały stanowczo odrzucone.
Nazistowskie Niemcy, wspomagane od 10 czerwca 1940 roku przez faszystowskie Włochy, po aneksji Austrii i Czechosłowacji oraz po zbrojnym pokonaniu Polski, Danii, Norwegii, Holandii, Belgii, Luksemburga i Francji zdobyły panowanie nad Europą Środkową i Zachodnią. Hiszpania i Finlandia sprzyjały Niemcom, Portugalia i Szwecja zachowały neutralność, kraje bałkańskie zabiegały o dobre stosunki z Niemcami, a ze Związkiem Radzieckim Niemcy miały pakt o nieagresji, podpisany 23 sierpnia 1939 roku. Jedynym przeciwnikiem do pokonania pozostała teraz Wielka Brytania. Zdawało się, że nie ma ona żadnych szans na uratowanie się przed inwazją silnych i agresywnych Niemiec. Hitler, urażony w swej marsowej dumie, postanowił siłą zmusić Anglię do uległości. Chciał zakończyć wojnę na Zachodzie, gdyż już wtedy planował atak na Związek Radziecki… Naród niemieckich Übermenschów miał zapanować nad światem.
Hitler zdawał sobie sprawę z tego, że brytyjska armia lądowa – po klęsce pod Dunkierką i dramatycznej ewakuacji z Francji do Anglii na przełomie maja i czerwca – nie przedstawia dużej wartości bojowej. Wiedział jednak, że brytyjska flota wojenna – Royal Navy – znacznie przewyższa możliwości floty niemieckiej – Kriegsmarine – i mogłaby pokrzyżować realizację operacji inwazyjnej na Anglię, oznaczonej kryptonimem „Seelöwe”. Wiedział też, że lotnictwo myśliwskie Royal Air Force (RAF), które zapewne stawi czoło dotąd niezwyciężonej Luftwaffe, jest stosunkowo słabe i będzie łatwe do pokonania. Rozkazał więc dowódcy Luftwaffe, marszałkowi Hermannowi Göringowi, aby niezwłocznie podjął ofensywę powietrzną przeciwko Anglii w celu zniszczenia brytyjskiego lotnictwa myśliwskiego w powietrzu i na lotniskach oraz zniszczenia baz zaopatrzenia RAF: wytwórni sprzętu lotniczego, zakładów remontowych, a także fabryk broni przeciwlotniczej. Po wykonaniu tego zadania i uzyskaniu panowania w powietrzu nad południowo-wschodnią Anglią Luftwaffe miała zaatakować bombami flotę brytyjską w portach i na kanale La Manche, składy sprzętu wojennego, paliw oraz magazyny żywności.
Butny i pyszałkowaty Göring zapewnił swojego führera, że postawione mu zadanie zostanie wkrótce wykonane i że podległe mu lotnictwo będzie w stanie samo „wybombardować” Anglię z wojny.
Rozpoczęcie operacji „Seelöwe” ustalono na 15 września.
Już 10 lipca lotnictwo niemieckie rozpoczęło pierwsze naloty bombowe na brytyjskie konwoje płynące po kanale La Manche i Morzu Północnym. Z dnia na dzień przybierały one na sile, rozszerzając dzieło zniszczenia także na nadbrzeżne miasta.
8 sierpnia rozpoczął się zmasowany atak bombowy Luftwaffe na cele w południowej i środkowej Anglii, na Londyn oraz inne miasta i miasteczka. Naloty trwały w dzień i w nocy przez 84 kolejne dni. Zginęły tysiące cywilnych osób, drugie tyle zostało ciężko rannych, tysiące domów legło w gruzach. Niewątpliwie doszłoby do jeszcze bardziej tragicznych strat, gdyby nie piloci dywizjonów Hurricane’ów i Spitfire’ów, zwalczający napastników z wielką determinacją i bohaterstwem w dzień i w nocy.
Opis przebiegu bitwy powietrznej nad Wyspami Brytyjskimi stanowi treść niniejszej pracy. Bitwa ta była jedną z najbardziej doniosłych i znaczących w czasie drugiej wojny światowej. Wygrało ją lotnictwo brytyjskie, wspomagane dzielnie przez pilotów myśliwskich innych narodów, w tym także przez Polaków (w liczbie 143 pilotów myśliwskich), Czechosłowaków (87 pilotów), Belgów (27), Francuzów (13), Irlandczyków (10) i Amerykanów (7).
Zwycięski wynik bitwy miał doniosłe znaczenie dla Wielkiej Brytanii – uniknęła niemieckiej inwazji i tragicznych dni okupacji. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy wojny i czy armie niemieckie nie spotkałyby się z armiami japońskimi gdzieś na terenie Indii.
W Anglii żywa jest pamięć o tamtych tragicznych dniach: o wyciu syren alarmowych, o zatłoczonych kobietami, dziećmi i starcami tunelach londyńskiej kolei podziemnej, o huku rozrywających się bomb oraz o powietrznych walkach na błękicie nieba, pokreślonym białymi smugami. Głęboka jest w społeczeństwie brytyjskim pamięć o tych, których Anglicy nazwali „The Few” (nielicznymi) – którym Wielka Brytania tak wiele zawdzięczała. Była to mała garstka, licząca niespełna trzy tysiące nieustraszonych, bohaterskich lotników.
15 września każdego roku, w dniu święta Royal Air Force, groby tych „The Few” są tłumnie odwiedzane i pokrywają się świeżymi kwiatami.
22 czerwca 1940 roku nowy rząd Francji, z premierem, marszałkiem z pierwszej wojny światowej Philippe’em Pétainem na czele, zgodził się na kapitulację wobec Niemiec. Jeden z brytyjskich historyków stwierdza w swoim dziele, że „pokonanie Francji, przypieczętowane podpisaniem zawieszenia broni w Rethondes w Villi Incisa, nie wywarło zmiany na postanowieniu narodu brytyjskiego i jego rządu koalicyjnego w decyzji dalszego kontynuowania wojny do końca… Brytyjczycy nie myśleli o niczym innym, jak o kontynuowaniu oporu i o zwycięskim końcu. Nie widziano przyczyn, aby wątpić, że nazistowskie Niemcy i faszystowskie Włochy zostaną pokonane”1.
Sytuacja polityczno-militarna Wielkiej Brytanii była skomplikowana, a ponadto była ona w swoich postanowieniach osamotniona i bardzo osłabiona.
Premier rządu i minister obrony Wielkiej Brytanii, sir Winston Churchill, zwany mężem wojny, przemawiając w parlamencie brytyjskim na temat wytworzonej sytuacji po klęsce Francji, stwierdził: „Wojna o Francję skończyła się, niebawem rozpocznie się bitwa o Brytanię”.
Wielka Brytania pozostała jedynym na placu boju przeciwnikiem Rzeszy i nie była skłonna do nawiązania negocjacji pokojowych. Dyskretna sugestia w tym kierunku ze strony rządu neutralnej Szwecji została w Londynie kategorycznie odrzucona2. Hitler miał jednak cichą nadzieję, że uda mu się nakłonić rząd Wielkiej Brytanii do zawarcia rozsądnego pokoju, by mieć swobodę działania w zamierzonym planie podboju Związku Radzieckiego. W tym celu, aby stworzyć okazję do nawiązania dialogu z rządem brytyjskim, w okresie od 25 czerwca do 5 lipca 1940 roku pozostawał ze swoją szczupłą grupą doradców w specjalnym pociągu „Tannenberg” w miejscowości Kniebis, w pobliżu Freudenstadt w Schwarzwaldzie, czekając na wyjaśnienie sytuacji.
Sytuacja wyjaśniła się jednak niepomyślnie dla Hitlera. 3 lipca, z rozkazu Churchilla, brytyjska marynarka wojenna przeprowadziła operację „Catapult”, uniemożliwiając zagarnięcie francuskiej floty wojennej przez Niemców. Stojąca w porcie Mers el-Kébir koło Oranu francuska eskadra liczyła cztery okręty liniowe, lotniskowiec, sześć niszczycieli oraz kilkanaście okrętów podwodnych i ścigaczy. Dowódcy eskadry francuskiej postawiono ultimatum: walkę u boku Royal Navy lub unicestwienie. Ultimatum zostało odrzucone, w związku z czym okręty Royal Navy częściowo zniszczyły eskadrę. Zagładzie, uciekając do Tulonu w południowej Francji, uszły okręt liniowy, pięć niszczycieli oraz okręty podwodne. Zginęło 1297 francuskich marynarzy3. Podobny incydent wydarzył się w porcie Dakar, gdzie straty poniosły obie strony. Pozyskanie jednostek floty francuskiej dla Royal Navy w innych portach, w Aleksandrii i na Martynice, przebiegło znacznie łatwiej. Francuscy marynarze nie stawiali oporu, deklarując chęć udziału w dalszej walce z Niemcami.
Niemcy dysponowały wówczas potężnymi, dobrze wyposażonymi i sprawnie dowodzonymi siłami lądowymi oraz lotnictwem, które nie zaznało dotąd klęski. Cieszyło to führera, lecz niepokoił go stan floty wojennej – Kriegsmarine – znacznie ustępującej potędze brytyjskiej Royal Navy. Dlatego też zawładnięcie jednostkami floty francuskiej lub ich unicestwienie przez Royal Navy w wyniku operacji „Catapult” nie było dla Niemiec wydarzeniem bez znaczenia.
Nad Wyspami Brytyjskimi zawisła groźba inwazji z morza i z powietrza. Wprawdzie Anglia oddzielona była od wojsk niemieckich wodami kanału La Manche, lecz zdawano sobie sprawę, że nie gwarantuje to całkowitego bezpieczeństwa.
Po tragicznej ewakuacji Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych spod Dunkierki, przeprowadzonej w ramach operacji „Dynamo” na przełomie maja i czerwca 1940 roku, sytuacja militarna Wielkiej Brytanii była bardzo zła. Marynarka brytyjska spisała się wprawdzie znakomicie – 851 jednostek pływających przewiozło z Francji do Anglii 338 226 żołnierzy, w tym 26 175 Francuzów – jednak całe wyposażenie bojowe wpadło w ręce Niemców. Anglicy stracili około 2400 dział różnego kalibru, 11 tysięcy sztuk broni maszynowej, 600 czołgów, 45 tysięcy samochodów i 20 tysięcy motocykli. W czasie akcji ewakuacyjnej lotnictwo niemieckie zatopiło lub uszkodziło 243 jednostki pływające4. Wojsko pozbawione uzbrojenia nie przedstawiało dla obrony Anglii pełnej wartości bojowej.
Dowódcą tych wojsk lądowych został generał sir Alan Francis Brooke, dotychczasowy dowódca korpusu w Brytyjskich Siłach Ekspedycyjnych. Stanął on na czele wojsk przeznaczonych do obrony Wysp Brytyjskich, które zastał w opłakanym stanie. Cała armia lądowa na Wyspach liczyła wówczas zaledwie 26 dywizji, z czego dwanaście zostało dopiero co sformowanych, nie przeszło jeszcze odpowiedniego przeszkolenia i nie posiadało pełnego wyposażenia bojowego. Czternaście dywizji wycofanych z Francji było praktycznie bez broni – przywieziono ze sobą jedynie 25 czołgów z posiadanych tam sześciuset.
Nie istniała żadna spójna koncepcja obrony południowych wybrzeży Anglii ani podział na odcinki odpowiedzialności dla poszczególnych jednostek. Jedynie 3 Dywizja Piechoty pod dowództwem generała Bernarda Montgomery’ego posiadała jasno określony, pięćdziesięciokilometrowy pas obrony wybrzeża w rejonie Brighton.
Pod datą 26 czerwca 1940 roku generał Brooke zanotował w swoim dzienniku, że głównym odczuciem, jakie go wówczas ogarnęło, było przekonanie, iż dowództwo ma do pokonania daleką drogę, aby stanąć na wojennych szlakach. Pisał, że im uważniej przygląda się warunkom panującym w kraju, tym bardziej jest zbulwersowany tym, co dzieje się od początku wojny. Minęło dziesięć miesięcy działań wojennych, a wciąż brakowało przećwiczonych żołnierzy i bojowego wyposażenia. Wszędzie widział masy mężczyzn w mundurach, lecz bez ukończonego przeszkolenia bojowego. Przerażające było dla niego to, że czuł, iż zostało zaledwie kilka tygodni, zanim Niemcy zaatakują.
Najważniejszą sprawą dla Anglii stało się teraz wyposażenie dywizji lądowych w sprzęt bojowy. Przemysł zbrojeniowy ruszył pełną parą – w czerwcu wyprodukowano 72 ciężkie czołgi, w sierpniu 200, a we wrześniu już 438. Anglia przejęła francuskie kontrakty wojenne na dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych i zawarła dodatkowo nowe umowy z rządem USA na dostawę 500 tysięcy karabinów maszynowych, 900 dział oraz odpowiedniej ilości amunicji. Za bezpieczeństwo dostaw z Ameryki do Anglii odpowiadała Royal Navy, a za ich przewóz – marynarka handlowa.
Ciekawostką może być fakt, że na początku lipca 1940 roku armia brytyjska w Anglii dysponowała jedynie 54 działami kalibru 40 mm, które mogły być użyte przeciwko czołgom agresora.
Społeczeństwo brytyjskie całkowicie poparło decyzje rządu dotyczące dalszego prowadzenia wojny z Niemcami. Choć nie wszyscy zdawali sobie sprawę z krytycznego położenia kraju, coraz większym zaufaniem darzono premiera Winstona Churchilla. Na apel o wprowadzenie ochotniczej obronnej służby terenowej – Local Defence Volunteers – zgłosiło się ponad milion mężczyzn, którzy z różnych powodów nie zostali powołani do czynnej służby wojskowej. Organizacja ta miała strukturę wojskową, obejmującą okręgi, sektory, bataliony, kompanie i plutony, a na jej czele stali obywatele mający doświadczenie wojskowe. W krótkim czasie objęła ona cały kraj – od Szkocji po Londyn i Kornwalię – a liczba ochotników stale rosła. Początkowo brakowało wszystkiego: broni, amunicji, hełmów, masek przeciwgazowych i mundurów. Otworzono więc magazyny broni z czasów pierwszej wojny światowej na południu Anglii i rozdano ochotnikom karabiny, bagnety i amunicję. Pojawiły się także strzelby myśliwskie, stare rewolwery i granaty. Broni nie starczyło jednak dla wszystkich – robotnicy rolni sięgali po piki, halabardy, a nawet gospodarskie widły.
Wielu Brytyjczyków odnosiło się do tych przygotowań z pobłażliwym uśmiechem, a radio niemieckie szydziło z tej organizacji. Na członkach Local Defence Volunteers nie robiło to jednak wrażenia, wręcz przeciwnie – mobilizowało do dalszych działań obronnych, takich jak barykadowanie dróg, wbijanie pali na polach w celu uniemożliwienia lądowania szybowców, zamykanie lotnisk na noc starymi samochodami czy przestawianie drogowskazów.
W sierpniu 1940 roku Local Defence Volunteers przemianowano na Home Guard – Straż Krajową. Jej członków umundurowano w zielone battledressy z napisem „Home Guard” na ramionach oraz zaopatrzono w legitymacje. Z czasem, po zdobyciu powszechnego uznania, dowódców plutonów mianowano oficerami, a pozostałych członków szeregowymi i podoficerami. Home Guard działała według specjalnej instrukcji określającej jej zadania, obejmujące ochronę ważnych obiektów, obserwację terenu i meldowanie władzom, natychmiastowe zwalczanie małych oddziałów nieprzyjaciela oraz obronę dróg, wiosek i zakładów przemysłowych, a także blokowanie ruchów wroga. Instrukcja przypominała również o obowiązkach każdego członka straży i zasadach postępowania w razie ogłoszenia alarmu bojowego.
W obliczu groźby inwazji niemieckiej sztaby wojsk lądowych, floty wojennej i sił powietrznych opracowały ogólny system obrony Wysp Brytyjskich. Na dowódcę całości sił w Anglii powołano gen. Francisa Alana Brooke’a. W dyrektywie, zatwierdzonej 26 lipca 1940 roku, wykazano, że dopóki Niemcom nie uda się zniszczyć lotnictwa myśliwskiego RAF, dopóty lądowanie wojsk inwazyjnych od strony morza będzie miało małe szanse na powodzenie. Dlatego też cały wysiłek został skierowany na organizację obrony powietrznej5, w której czołową rolę miało odegrać lotnictwo myśliwskie – Fighter Command.
Dowodził nim od 1936 roku Air Marshal6 Hugh Dowding, człowiek z wielką pasją i energią, oddany całkowicie lotnictwu myśliwskiemu, latający czynnie jako pilot i dowódca myśliwski. Po wycofaniu dywizjonów myśliwskich z Francji od razu przystąpił do odtworzenia sił bojowych podległych mu dywizjonów, zdziesiątkowanych podczas kampanii francuskiej, szczególnie podczas osłony ewakuacji Brytyjskich Wojsk Ekspedycyjnych spod Dunkierki (operacja „Dynamo”). Straty brytyjskich pilotów myśliwskich wyniosły w tamtym okresie około 300 doświadczonych lotników. Straty w samolotach były jeszcze większe, ale te można było szybko nadrobić. Gorzej było z kadrą latającą, którą należało szybko przygotować. Pilotów myśliwskich w jednostkach bojowych i zapasowych nigdy nie było za dużo, trzeba było sięgnąć po lotników z innych dowództw lotniczych i szybko ich przeszkolić w arkanach walk powietrznych.
W połowie 1939 roku ustalono, że do obrony Wysp Brytyjskich potrzeba jest 50 dywizjonów myśliwskich, wyposażonych w nowoczesne myśliwce, produkcji Hawker Hurricane i Supermarine Spitfire. Na wiosnę 1940 roku gen. Dowding miał ich tylko 39. A tymczasem – mimo jego sprzeciwu – kilka dywizjonów przydzielono do Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych. Wzięły one udział w trudnych walkach nad Francją i Belgią, ponosząc poważne straty.
Najwyższym organem kierowniczym i rozkazodawczym w brytyjskich siłach powietrznych była Rada Lotnicza (Air Council) z ministrem lotnictwa na czele. W Radzie Lotniczej zasiadali cywilni politycy i doradcy oraz generałowie RAF z szefem sztabu na czele (Chief of the Air Staff), który w rzeczywistości sprawował naczelną władzę nad lotnictwem i był wiceprzewodniczącym Rady Lotniczej. Obszar Wysp Brytyjskich podzielono na cztery rejony, których miały bronić konkretne grupy myśliwskie: 10 Grupa Myśliwska otrzymała do obrony południowo-zachodnią Anglię, 11 – południowo-wschodnią, 12 – część centralną i 13 – północną. Już w czasie trwania bitwy o Anglię zorganizowano 9 Grupę Myśliwską, przydzielając jej do obrony rejon środkowo-zachodniej Anglii.
Grupy podzielone były na sektory, miały swoje stacje lotnicze z lotniskami, naziemne stanowiska dowodzenia i przydzielone dywizjony bojowe. Dowództwa grup myśliwskich podlegały dowództwu Fighter Command, zainstalowanemu w Stanmore na północnym obrzeżu Wielkiego Londynu. Tam też – w Bentley Priory – mieściło się centralne stanowisko dowodzenia. Operacyjnie podlegały mu wszystkie siły i środki naziemnej obrony kraju – dywizjony myśliwskie, jednostki balonów zaporowych, służba obserwacyjno-meldunkowa, artyleria przeciwlotnicza i jednostki reflektorów przeciwlotniczych. Składy operacyjne poszczególnych grup myśliwskich były różne, zależne od położenia grupy w terenie, charakteru zadania, znaczenia osłanianych obiektów, oddalenia od baz nieprzyjaciela.
Na początku lipca 1940 roku Air Marshal Dowding dysponował:
– 19 dywizjonami wyposażonymi w samoloty Spitfire Mk I,
– 27 dywizjonami wyposażonymi w Hurricane’y,
– 6 dywizjonami z dwusilnikowymi samolotami Blenheimami,
– 2 dywizjonami z jednosilnikowymi, dwumiejscowymi Defiantami.
Dywizjony Blenheimów (razem 120 samolotów) i Defiantów (40 samolotów) nie mogły być brane pod uwagę w systemie obrony powietrznej kraju ze względu na małe osiągi. Tak więc faktyczną siłę w nadciągającej bitwie powietrznej stanowiły dywizjony Spitfire’ów i Hurricane’ów – łącznie 620 maszyn. Przodującą rolę w bitwie o Anglię odegrała – jak wiadomo – 11 Grupa Myśliwska, dowodzona przez Air Vice Marshala Keitha Parka. Siłę bojową tej grupy stanowiło – 6 dywizjonów Spitfire’ów: 54, 64, 65, 74, 609 i 610 oraz 13 dywizjonów Hurricane’ów: 1, 32, 43, 56, 79, 111, 145, 151, 236, 257, 501, 601 i 615.
Etat wojenny dywizjonu myśliwskiego to: 24 pilotów, 16 do 18 samolotów oraz około 160 osób personelu technicznego i pomocniczego. Na początku lipca stan ten był faktycznie szczuplejszy, na dywizjon przypadało 18–19 pilotów i 13–14 samolotów. Siłę bojową dywizjonu myśliwskiego stanowiło 12 samolotów, reszta samolotów i pilotów była rezerwą.
Dywizjon – po angielsku squadron – był podstawową jednostką operacyjną we wszystkich jednostkach rodzajów lotnictwa. Dywizjon myśliwski składał się z dwóch eskadr (flightów) A i B po 6 maszyn. Dywizjon działał kluczami (2–3 samoloty), eskadrami (6 maszyn) lub całością 12 samolotów.
Lotnictwo bombowe RAF, które mogło być użyte do niszczenia nieprzyjacielskich celów, liczyło wtedy 436 samolotów, lecz nie bardzo nowoczesnych, zbyt powolnych i o małym udźwigu bomb.
Artyleria przeciwlotnicza dysponowała około 2 tys. dział różnego kalibru. Do obrony Londynu i innych miast przemysłowych przygotowano także 1500 balonów zaporowych. Znaczącą rolę w walkach o Wielką Brytanię odegrała sieć 80 stacji radarowych (radiolokacyjnych) rozlokowanych wzdłuż południowego i wschodniego wybrzeża Anglii.
Stacja lotnicza – RAF Station – była bazą dla jednostek taktycznych. Zależnie od wyposażenia lotniska, jego wymiarów, liczby pomieszczeń i urządzeń lotniskowych, na stacji mogło przebywać od 1 do 4 dywizjonów z jednego rodzaju lotnictwa. Dowódcą stacji lotniczej był starszy oficer RAF w stopniu Wing Commandera (podpułkownika) lub Group Captain’a (pułkownika). Był on przełożonym wszystkich jednostek bazujących na stacji i odpowiedzialnym za odprawy załóg na loty bojowe, a po ich odbyciu za zebranie meldunków, ich zaopiniowanie, wyciągnięcie wniosków i przesłanie do dowództwa grupy.
Jednym z najważniejszych elementów w systemie obrony powietrznej Wysp Brytyjskich było zastosowanie po raz pierwszy radiolokacji. Radarowe stacje wykrywania celów powietrznych o zasięgu 130 km pojawiły się na wyposażeniu wojsk Obrony Powietrznej Kraju pod koniec 1939 roku. Stacje wykrywały cele niezależnie od warunków atmosferycznych. W zależności od wysokości lecącego celu mógł on być wykryty z dalszej odległości – 200 i 300 km. Sieć stacji radarowych podlegała Królewskiemu Korpusowi Obserwacyjnemu (Royal Observer Corps), który dysponował – oprócz stacji radarowych – także ponad tysiącem posterunków obserwacyjnych, rozstawionych w odległości 12–13 km jeden od drugiego. Posterunki wyposażone były w aparaty podsłuchowe, silne lornety, dysponowały dobrze rozbudowaną siecią łączności. Dowódcą posterunku był oficer i podlegał rejonowemu centrum. Korpus liczył ponad 50 tys. osób. Radiolokacja była bardzo pomocna w zwalczaniu celów powietrznych przez artylerię przeciwlotniczą, która dzięki niej mogła skutecznie prowadzić ogień zarówno w dzień, jak i w nocy niezależnie od warunków atmosferycznych.
Dowodzenie dywizjonami myśliwskimi w powietrzu prowadziły drogą radiową z ziemi stanowiska dowodzenia grup lotniczych – Operations Rooms. Dowódca stanowiska dowodzenia śledził sytuację w powietrzu, mając na bieżąco naniesioną na sytuacyjnym stole operacyjnym w dużym pomieszczeniu – często podziemnym – obsługiwanym przez licznych planszecistów, uaktualniających sytuację na bieżąco. Lotnictwo brytyjskie miało własną sieć telefoniczną. Na głównych szlakach – z Ministerstwem Lotnictwa, z dowódcami grup lotniczych, stanowiskami dowodzenia i stacjami lotniczymi, gdzie w pogotowiu czuwały dywizjony myśliwskie – były to kable podziemne.
W Operations Rooms grupy zbiegały się połączenia telefoniczne z podległymi jej lotniskami, myśliwskimi punktami naprowadzania – Group Control Interception Points – oraz z posterunkami sieci dozorowania powietrza, podlegającymi Królewskiemu Korpusowi Obserwacyjnemu.
Operations Rooms były niczym innym jak mózgiem, magicznym okiem, które widziało w każdej chwili sytuację w powietrzu samolotów nieprzyjacielskich i własnych. Od decyzji dowódcy stanowiska dowodzenia zależało racjonalne użycie sił obronnych, prowadzenie akcji bojowych w zwalczaniu agresywnych nalotów nieprzyjaciela.
Stanowisko dowodzenia 11 Grupy Myśliwskiej znajdowało się w Uxbridge na północno-zachodnim przedmieściu Londynu (stacja kolei podziemnej) w dzielnicy willowej, 15 metrów pod ziemią. Na środku dużej sali stał potężnych rozmiarów stół, a na nim namalowana była mapa południowo-wschodniej Anglii z Londynem, z zaznaczonymi lotniskami operacyjnymi, kanałem La Manche i północnymi okolicami Francji oraz Belgii. Mapa pokryta była siatką współrzędnych. Wokół stołu siedzieli planszeciści i planszecistki ze słuchawkami na uszach. Ich zadaniem było otrzymywane wiadomości z sieci obserwacyjnej przenosić na mapę sytuacyjną. W tym celu ustawiano na stole operacyjnym odpowiednio przygotowane znaczki metalowe różnych kolorów, uwidaczniające kierunek lotu samolotów, ich liczbę, wysokość oraz przynależność do RAF czy do Luftwaffe. Posługiwano się przy tym długimi na dwa metry metalowymi tyczkami, zaopatrzonymi na cieńszym końcu w elektromagnes, uruchamiany za pomocą przycisku na rękojeści.
Wokół sali na półpiętrze ciągnął się oszklony balkon, gdzie przebywali dyżurni oficerowie operacyjni i dowódca „OPS” – Operations Room. Widać stąd było całą sytuację na mapie, zmieniającą się jak w kalejdoskopie. Tam też znajdowały się telefony bezpośredniej łączności z dyżurującymi dywizjonami i radiostacja do dowodzenia samolotami w powietrzu. Na specjalnej tablicy sytuacyjnej widniały numery dywizjonów, ich stany dyżurowania, kryptonimy i numery osobiste pilotów. Dowódca „OPS”, zawsze doświadczony dowódca lotniczy, decydował o podrywaniu w powietrze dywizjonów myśliwskich, naprowadzał je drogą radiową na samoloty nieprzyjacielskie, decydował o powrocie do bazy, powoływał inne w stan gotowości bojowej.
Każdy dywizjon miał swój wizualny znak rozpoznawczy, składający się z dwóch liter, namalowanych po obu stronach kadłuba – RF, UZ, JH itd., oraz kryptonim radiowy, podobnie jak stanowiska dowodzenia. Klucze w dywizjonie określane były kolorami: pierwszy klucz – czerwony, drugi – zielony, trzeci – niebieski i czwarty – żółty. Ponadto każdy pilot miał swój numer radiowy: dowódca – 14, dowódca eskadry A – 15, jego piloci mieli numery nieparzyste (17, 19, 21 itd.), dowódca eskadry B – 16, a jego piloci numery parzyste (18, 20, 22 itd.). Z reguły dowódca dywizjonu dowodził szykiem do momentu spotkania nieprzyjacielskich formacji – wypracowywał zbliżenie i dawał sygnał do ataku. Wtedy rozpoczynała się walka indywidualna.
W pełnieniu dyżurów bojowych na lotniskach były ustalone następujące stany gotowości do startu:
– „stand by” (alarm) – piloci w kabinach samolotów, przypasani do siedzenia, silniki nagrzane – na sygnał wzrokowy (zielona rakieta) uruchamiano silniki i startowano z miejsca postoju samolotów;
– „readiness” (gotowość alarmowa) – piloci w kombinezonach i kamizelkach ratunkowych przebywali w wyznaczonym pomieszczeniu w pobliżu samolotów, start musiał nastąpić w pięć minut po sygnale do startu – wzrokowym (rakieta) lub okrzykiem dyżurnego telefonisty;
– „available” (gotowość) – piloci przebywali na lotnisku, najczęściej w kasynie, samoloty były rozśrodkowane, zamaskowane, stan taki zarządzany był na 15 lub 30 minut;
– „release of station” (zwolnienie ze stacji) – pilotom wolno było opuścić lotnisko na pewien określony czas do ustalonej godziny lub do końca dnia.
Dyżur pilotów trwał 24 godziny i następował najczęściej po obiedzie, tj. o godzinie 13.00 lub 14.00.
10 Grupą Myśliwską dowodził Air Vice Marshal Christopher Joseph Brand. Miał pod swoim dowództwem tylko cztery dywizjony: 92 i 234 latające na Spitfire’ach oraz 87 i 213 na Hurricane’ach. Najwyraźniej nie spodziewano się zbyt wielu nalotów niemieckich na rejon południowo-zachodni Anglii. Sztab i stanowisko dowodzenia znajdowały się w miejscowości Box w hrabstwie Wilts.
12 Grupa Myśliwska miała 5 dywizjonów Spitfire’ów – 19, 66, 222, 266 i 611 oraz 6 dywizjonów Hurricane’ów – 17, 46, 85, 229, 242 i 253. Grupą dowodził Air Vice Marshal Trafford Leigh-Mallory. Sztab i stanowisko dowodzenia mieściło się w Watnall koło Nottingham.
13 Grupie Myśliwskiej przydzielono 6 dywizjonów Spitfire’ów – 41, 72, 152, 602, 603 i 616 oraz 6 dywizjonów Hurricane’ów – 3, 73, 245, 249, 504 i 605. Dowódcą grupy był Air Vice Marshal Richard Ernest Soul.
Fighter Command nie osiągnęło jeszcze wtedy zaplanowanej do obrony powietrznej liczby dywizjonów bojowych – do pełnego stanu wciąż brakowało kilku, niektóre były w toku szkolenia, ale w wielu brakowało jeszcze pilotów do pełnego stanu etatowego. Duch bojowy i wola walki z przeważającym przecież i dotąd nie zwyciężonym wrogiem dominowały u wszystkich.
Dywizjony obrony powietrznej kraju dysponowały doskonałymi maszynami myśliwskimi – Spitfire’y i Hurricane’y należały wtedy do najlepszych i najszybszych samolotów w systemie obrony kraju. Były to jednosilnikowe, jednomiejscowe, dolnopłaty metalowej konstrukcji, rozwijające prędkość maksymalną – Spitfire’y Mk I 580 km/h, a Hurricane’y Mk I 530 km/h, uzbrojone w 8 karabinów maszynowych kalibru 7,69 mm, i mogły utrzymać się w powietrzu ponad półtorej godziny. Perspektywa walk obronnych nad własnym terenem była dodatkowym atutem podnoszącym morale brytyjskich myśliwców. Fighter Command szykowało się do obrony przed nalotami bombowymi, a nie do lotów ekspansywnych poza kanał La Manche. Również fakt, że walka będzie się rozgrywać na oczach obywateli brytyjskich pod niebem Anglii, a tym samym i na oczach rodzin bohaterskich lotników – mobilizował pilotów do zaciętej, upartej postawy w walce.
Brytyjski przemysł lotniczy pracował na pełnej mocy, dostarczał coraz to nowe partie szybkich maszyn – w czerwcu 446, w lipcu 496, w sierpniu 476, we wrześniu 467 i w październiku 469. Lotnicze zakłady remontowe również nie pozostawały w tyle, pracowały pełnym całodobowym wysiłkiem. Problemem stało się uzupełnianie strat pilotów w walkach powietrznych. Sięgnięto po zasoby lotników z innych dowództw lotniczych, do wykorzystania myśliwców innych narodowości – Polaków, Czechów, Norwegów i wolnych Francuzów. Dotąd dowódca Fighter Command, Air Marshal Dowding, był przeciwny tym propozycjom, ale w obliczu nagłej potrzeby bojowej zmienił swój nieprzychylny stosunek do obcokrajowców, których uważał za mało przydatnych do obrony zagrożonego Albionu na wysokiej klasy maszynach, którymi RAF bardzo się szczycił.
Należy nadmienić, że cała Anglia sposobiła się do odparcia niemieckiego ataku z powietrza i z morza. Na plażach zbudowano zasieki, stawiano pola minowe, blokowano drogi dojazdowe, z betonowych bunkrów sterczały lufy armatnie skierowane na kanał. W miejscach zamieszkanych budowano betonowe schrony, kopano rowy przeciwlotnicze. Dla londyńczyków przygotowano największy schron przeciwlotniczy – tunele kolei podziemnej, na peronach ustawiano prycze, organizowano punkty żywienia i sanitarne, instalowano kuchnie polowe. Również straż pożarna przeżywała dni pełne przygotowań – spodziewano się, że Niemcy mogą zrzucać bomby na dzielnice mieszkaniowe Londynu i innych miast. Na wysokich budynkach ustawiono posterunki straży krajowej, wszystko robiono we współpracy z policją. Na murach i płotach pojawiły się obwieszczenia pouczające i informujące o zachowaniu się w nagłych wypadkach, wzywano do noszenia przy sobie masek przeciwgazowych i stalowych hełmów, do dementowania nieprawdziwych plotek. Apelowano o wysoką wydajność pracy, oszczędność surowców.
Czas wielkiej próby zbliżał się nieubłaganie.
Od chwili napaści na Polskę 1 września 1939 roku armie niemieckie odnosiły same sukcesy. Siły Wehrmachtu przeorały stalowymi gąsienicami czołgów i przemaszerowały przez kraje Europy Środkowej i Zachodniej w zwycięskim pochodzie o opanowanie świata i zaprowadzenie nowego, „sprawiedliwego” porządku. Hitlerowska Luftwaffe nie napotykała w powietrzu większego oporu ze strony napadniętych krajów, zwyciężała i wszechwładnie opanowywała powietrzne szlaki. Jedynie Kriegsmarine nie nadążała za wzrostem znaczenia wojsk lądowych i Luftwaffe, ale przemysł zbrojeniowy Trzeciej Rzeszy, pod naciskiem kierownictwa wojny, zwrócił na ten aspekt uwagę i co pewien czas oddawał niemieckiej flocie wojennej nowe okręty bojowe, w tym wiele okrętów podwodnych – U-bootów.
Od początku działań wojennych Niemcy poważnie zwiększyły swój potencjał ekonomiczno-wojskowy. Wielkie koncerny niemieckie wchłonęły metalurgiczne zakłady Alzacji i Lotaryngii oraz Luksemburga. Po opanowaniu Czechosłowacji, Polski, Belgii, Holandii i Francji wzrosła niepomiernie moc produkcyjna hitlerowskiego przemysłu – zwiększyła się liczba robotników obcych narodowości i jeńców zatrudnionych w zakładach przemysłowych.
Mimo wzrostu produkcji wojennej w pierwszym roku zwycięskiego pochodu – hitlerowskie siły powietrzne i marynarki wojennej zostały jednak mocno osłabione: straty Luftwaffe wyniosły 2700 samolotów, a Kriegsmarine straciła bezpowrotnie ponad 50 wielkich i średnich jednostek pływających. Co prawda i siły lądowe poniosły duże straty, ale te zaraz można było uzupełnić nowymi zaciągami i nową bronią wyprodukowaną, a także zdobytą na pokonanych armiach przeciwników.
Wielka Brytania nie zdradzała żadnych oznak do wszczęcia pertraktacji z Niemcami o zakończenie zbrojnego konfliktu. Bardzo to niepokoiło Adolfa Hitlera i jego doradców. Oberkommando des Heeres (dowództwo wojsk lądowych) przedstawiło 13 lipca 1940 roku na naradzie wojennej w Berghofie plan inwazji na Anglię. Hitler plan zatwierdził, uznając go za podstawę do wszczęcia przygotowań inwazyjnych.
Już 16 lipca Hitler podpisał sławną dyrektywę numer 16 pod kryptonimem „Seelöwe” (Lew morski) o przygotowaniu operacji inwazji na Wyspy Brytyjskie. Ale we wstępie tego dokumentu zaznaczono, że datę inwazji należy traktować jako orientacyjną.
Na początku dokumentu można przeczytać:
„Anglia w obliczu jej beznadziejnej militarnej sytuacji nie zdradza żadnych oznak gotowości do porozumienia – zdecydowałem się na przygotowanie i, jeżeli to będzie konieczne, na wysadzenie desantu w Anglii. Celem tej operacji jest wyeliminowanie zasadniczego obszaru Anglii jako bazy do dalszego prowadzenia wojny przeciwko Niemcom oraz, jeśli to będzie konieczne, okupowanie całej Anglii”7.
W dyrektywie podkreślono, że prowadzenie operacji „Seelöwe” – jej termin ustalono na 15 września – może być zapewnione przez wywalczenie panowania w powietrzu nad kanałem i nad południową Anglią przez faktyczne i moralne zniszczenie brytyjskiego lotnictwa. Zdecydowana słabość niemieckiej marynarki wojennej wobec brytyjskiej Royal Navy, z której zdawano sobie dobrze sprawę w kierownictwie wojennym Rzeszy, nie wróżyła bezpieczeństwa przeprawy przez kanał. Niemieckie plany inwazyjne, nawet gdyby uzyskały początkowe powodzenie, mogły być zniweczone przez brytyjską marynarkę wojenną.
Data 15 września rozpoczęcia operacji desantowej była dobrze dobrana. Chodziło o sprzyjające, dogodne warunki atmosferyczne, co wynikało z rocznych obserwacji nad tamtym rejonem – zwykle było wtedy pogodnie, bezwietrznie, morze spokojne – wojsko nie uległoby uciążliwościom choroby morskiej, a Luftwaffe zabezpieczyłaby odpowiednią osłonę z powietrza. Lecz w takich warunkach brytyjska Royal Navy miałaby sprzyjające warunki interwencji. Tego obawiał się Hitler i jego generałowie.
Tymczasem 19 lipca na posiedzeniu Reichstagu Hitler raz jeszcze zwrócił się do Wielkiej Brytanii, adresując swe wystąpienie do Churchilla, i wezwał go do zawarcia pokoju. Hitler czynił Churchilla odpowiedzialnym za wszystkie nieszczęścia i skutki, jakie spadną na Brytyjczyków, za które on, Hitler, nie może odpowiadać. On nie chce dalszego rozlewu krwi, on chce sprawiedliwego pokoju.
I tym razem Londyn nie odpowiedział. Przystąpiono do realizacji dyrektywy z 16 lipca.
27 lipca 1940 roku feldmarszałek Walther von Brauchitsch (szef sztabu OKH) przedstawił na odprawie wojennej plan inwazji na Wyspy Brytyjskie, w którym miało być zaangażowanych 6 dywizji pancernych, 3 dywizje zmotoryzowane, 32 dywizje piechoty i dywizja piechoty spadochronowej, należące do 16 i 9 armii z Grupy Armii „A”, dowodzonej przez feldmarszałka Gerda von Rundstedta, oraz do 6 armii z Grupy Armii „B”, dowodzonej przez feldmarszałka Fedora von Bocka.
16 armia, skoncentrowana między Ostendą i rzeką Sommą, miała wylądować na brzegu angielskim w rejonie między Ramsgate i Hastings, a 9 armia, czekająca między rzekami Sommą i Orne, zaatakować plaże brytyjskie między Brighton i Littlehampton; część wydzielonych wojsk powinna wylądować na wyspie Wight. Po uchwyceniu linii brzegowej południowej Anglii – Gravesend – Reigate – Portsmouth przez obie armie Grupy Armii „A”, Niemcy mieli ruszyć na północ i uderzyć na Londyn od zachodniej strony.
W tym czasie 6 armia z Grupy Armii „B”, skoncentrowana w rejonie Cherbourga, przeprawić się miała na brzeg angielski i zaatakować rejon nadbrzeżny na odcinku Weymouth – Lyme Regis w hrabstwie Dorset. Potem ruszyć na północ w kierunku Bristolu.
Przeprawę na drugą stronę kanału La Manche miała zabezpieczyć flota niemiecka pod dowództwem admirała Ericha Raedera.
Admirał ostudził wojownicze zapędy Brauchitscha – marynarka niemiecka nie mogła podołać tak wielkiemu zadaniu przerzucenia tylu dywizji przez kanał La Manche na brzegi południowej Anglii. Po wnikliwej dyskusji zadecydowano w końcu, że 6 armia nie weźmie udziału w inwazji, a główny atak 16 armii skoncentruje się na prawym skrzydle w rejonie między Ramsgate i Folkestone. Plan operacyjny dla 9 armii pozostał bez zmian.
Decyzja ta obniżyła stan wojsk inwazyjnych do 27 dywizji. Przerzut przez kanał odbyć się miał w pierwszym dniu w trzech rzutach po 9 dywizji. Termin inwazji naznaczono na 21 września. Koncentrację desantowych jednostek pływających – statków, barek desantowych i innych środków przeprawowych – zarządzono w portach Calais i Boulogne, a nawet w Ostendzie w Belgii i we Francji.
Na odprawie rozpatrzono także przerzut części wojsk desantowych na wschodni brzeg Anglii, na północ od Londynu, w hrabstwie Norfolk. A to dla odciągnięcia brytyjskich rezerw wojskowych z rejonu Londynu.
W dyskusji nad planem inwazyjnym podkreślano uporczywie, że warunkiem powodzenia operacji „Seelöwe” jest zdobycie absolutnego panowania w powietrzu przez Luftwaffe. Za wykonanie tego zadania był odpowiedzialny dowódca niemieckiego lotnictwa marszałek Hermann Göring. Był to oficer zarozumiały i pyszałkowaty, ufny w swoje nie zwyciężone siły powietrzne. Oświadczył, że jego lotnictwo upora się na czas z lotnictwem brytyjskim, że „wybombarduje Anglię z wojny”.
Hitler miał jednak pewne obawy. Oświadczył, że desant nastąpi dopiero wtedy, gdy nie będzie innego sposobu, aby zakończyć konflikt z Wielką Brytanią.
1 sierpnia 1940 roku Hitler podpisał dyrektywę OKW nr 17 – wytyczne do prowadzenia wojny lotniczej i morskiej przeciwko Anglii. Oto treść tej dyrektywy:
„W celu stworzenia warunków do ostatecznego pokonania Anglii zamierzam kontynuować wojnę w powietrzu i na morzu przeciwko metropolii angielskiej w ostrzejszej formie niż dotychczas.
W związku z tym rozkazuję:
1. Jednostki lotnictwa niemieckiego zwalczą możliwie szybko wszystkimi będącymi w ich dyspozycji siłami lotnictwo angielskie. Naloty należy kierować przede wszystkim przeciwko jednostkom latającym, lotniskom i ich urządzeniom naziemnym, organom zaopatrzenia, poza tym przeciwko przemysłowi lotniczemu łącznie z przemysłem wytwarzającym sprzęt przeciwlotniczy.
2. Po uzyskaniu pewnej czasowej względnie lokalnej przewagi powietrznej należy wojnę powietrzną kontynuować przeciwko portom, ze szczególnym uwzględnieniem magazynów z zapasami w głębi kraju. Naloty na porty południowego wybrzeża należy prowadzić ze względu na zamierzone własne operacje możliwie w ograniczonych rozmiarach.
3. Walka z powietrza przeciwko nieprzyjacielskim okrętom wojennym i handlowym może ustąpić na drugi plan na korzyść walk wyżej podanych, wyłączając wypadki, gdy chodzi o wyjątkowo korzystne cele chwilowe bądź też o uzyskanie w ramach nalotów podanych w punkcie 2 dodatkowych skutków ewentualnie o szkolenie załóg.
4. Zaostrzoną wojnę powietrzną należy tak prowadzić, aby lotnictwo mogło w każdej chwili oddać dostatecznie wielkie siły do wsparcia operacji na morzu na dogodne w danym momencie cele. Poza tym musi ono zachować pełną wartość bojową dla operacji „Seelöwe”.
5. Terrorystyczne naloty odwetowe zastrzegam sobie.
6. Zaostrzenie wojny w powietrzu może się rozpocząć 5 sierpnia. Ścisły termin wyznaczy lotnictwo samo, zależnie od ukończenia przygotowań i warunków atmosferycznych”8.
2 sierpnia marszałek Göring zatwierdził swój lotniczy plan działań bojowych przeciwko Anglii pod chełpliwym kryptonimem „Adler”. Przewidywał, że brytyjskie lotnictwo myśliwskie, bazujące na lotniskach w południowej Anglii, zostanie rozgromione i zniszczone w ciągu czterech dni, a pozostałe siły Royal Air Force w czasie dalszych dwóch do czterech tygodni. W planie było zaznaczone, że głównym obiektem operacji Luftwaffe będzie brytyjskie lotnictwo myśliwskie w powietrzu i na lotniskach. Ataki skierowane będą jednocześnie przeciwko stacjom radarowym na południowym wybrzeżu Anglii.
Göring był przekonany, że już pierwsze zmasowane naloty na bazy Fighter Command wyrządzą tak duże straty, iż rząd brytyjski na pewno będzie się zastanawiał mocno, co począć. Naloty otworzą bramy dla hitlerowskich sił inwazyjnych, które łatwo wtargną na wybrzeża w południowej Anglii.
„Wir werden London ausradieren!” – wymażemy Londyn z powierzchni Ziemi – chwalił się butny nazistowski marszałek.
Do wykonania zadania – wszechwładnego zapanowania w powietrzu nad La Manche i południową Anglią – niemiecki naczelny wódz Luftwaffe skoncentrował trzy floty powietrzne (związki operacyjne) w następujących rejonach podbitych krajów:
– 2 Flota Powietrzna pod dowództwem feldmarszałka Alberta Kesselringa bazowała na lotniskach północno-wschodniej Francji, Belgii i Holandii;
– 3 Flota Powietrzna dowodzona przez feldmarszałka Hugona Sperrle rozlokowana była w północno-zachodniej części Francji;
– 5 Flota Powietrzna pod dowództwem generała Hansa Stumpffa rozmieszczona była na lotniskach w południowej Norwegii.
Wszystkie trzy floty miały łącznie 2422 samoloty bojowe, w tym: 969 dwusilnikowych samolotów bombowych lotu poziomego, 336 samolotów bombardowania nurkowego, 869 jednomiejscowych myśliwców Me-109 i 268 dwusilnikowych myśliwców Me-1109.
Najmniej liczna była 5 Flota Powietrzna – dysponowała tylko 190 dwusilnikowymi samolotami bombowymi i myśliwcami Me-11010.
Tak więc przewaga Luftwaffe wobec Royal Air Force w nadchodzącej bitwie powietrznej była znaczna i wynosiła jak 4:1, a w lotnictwie myśliwskim jak 2:1. Należy jednak nadmienić, że oprócz wymienionych trzech hitlerowskich flot powietrznych – 2, 3 i 5 – niemieckie siły powietrzne miały w rezerwie dalsze dwie floty – 1 i 4, rozlokowane w głębi kraju, które w każdej chwili mogły być szybko przerzucone na front zachodni, gdyby zaszła ku temu potrzeba. Oprócz lotnictwa bojowego, na terenie wielkich Niemiec działało wiele szkół lotniczych dla personelu latającego, technicznego i specjalistycznego, mogących na bieżąco zasilić uszczerbki w jednostkach frontowych.
Wyszkolenie bojowe i doświadczenie zdobyte w kampaniach ostatniego roku przez niemiecki personel latający miało główne znaczenie dla zdobycia wojennego sukcesu nad przeciwnikiem. Morale niemieckich lotników było wysokie, a kadra przekonana o swej wyższości nad lotnictwem brytyjskim. Wysoce zdyscyplinowana, wierzyła swoim nazistowskim przywódcom w słuszność prowadzenia wojny. Kadra była sfanatyzowana, wychowywana w organizacjach Hitlerjugend, przepojona wiarą, że naród niemiecki to naród Übermenschów, predestynowany do panowania nad światem.
Duch walki w szeregach młodych lotników był agresywny, determinacja zdecydowana, pęd wykazania się bohaterskimi czynami dla niemieckiego narodu i führera wysoce patriotyczny, wprost bałwochwalczy. Nie zastanawiano się nad ważnym problemem – bitwa miała się przecież odbywać nad obcym terenem, pod niebem Anglii, z dala od własnego terytorium. Zestrzelenie lub uszkodzenie samolotu oznaczało w najłagodniejszym wypadku niewolę, czyli eliminację z dalszej walki. Nikt o tym nie myślał w szeregach Luftwaffe. Gdyby jednak komuś coś podobnego się przydarzyło, to niewola potrwa krótko – przecież najazd na Anglię musi się udać! Anglia będzie pokonana!
W skrócie organizacja niemieckiego lotnictwa przedstawiała się następująco. Najmniejszą jednostką latającą był klucz – Kette, składający się z 3 samolotów; 3 klucze plus 1 klucz rezerwowy tworzyły eskadrę – Staffel (12 samolotów); 3 eskadry to dywizjon – Geschwader (36 samolotów); 3 dywizjony plus jedna eskadra tworzyły pułk lotniczy – Gruppe (120 samolotów); 3 pułki lotnicze składały się na dywizję lotniczą – Flieger-Division; 2 dywizje lotnicze wchodziły w skład jednej floty powietrznej – Luftflotte.
Na czele niemieckiego lotnictwa – Luftwaffe – stało Ministerstwo Lotnictwa.
Po wyeliminowaniu Francji z działań wojennych społeczeństwo brytyjskie było niemal pewne, że nad Anglię nadciąga burza dziejowa.
Cały kraj szykował się do odparcia niemieckiego szturmu z morza i powietrza. Na początku lipca 1940 roku dywizjony myśliwskie Royal Air Force, teoretycznie doprowadzone do bojowego stanu etatowego, zostały przebazowane na lotniska frontowe. Największe ich skupienie było w południowo-wschodnim rejonie Anglii, którego miała bronić 11 Grupa Myśliwska. Dywizjony tej grupy rozmieszczono na następujących stacjach lotniczych i lotniskach:
– Dowództwo 11 Grupy Myśliwskiej i jej stanowisko dowodzenia ulokowane było w miejscowości Uxbridge na północno-zachodnim krańcu Wielkiego Londynu;
– Sektor North Weald i podległe dywizjony:
56 – Hurricane – lotnisko North Weald,
151 – Hurricane – lotnisko North Weald,
25 – Blenheim – lotniska North Weald i Martlesham;
– Sektor Hornchurch z dywizjonami:
65 – Spitfire – lotnisko Hornchurch,
74 – Spitfire – lotnisko Hornchurch,
54 – Spitfire – lotnisko Rochford;
– Sektor Biggin Hill i podległe dywizjony:
79 – Hurricane – lotnisko Hawkinge,
32 – Hurricane – lotnisko Biggin Hill,
610 – Spitfire – lotnisko Biggin Hill,
600 – Blenheim – lotnisko Biggin Hill,
604 – Blenheim – lotnisko Gravesend;
– Sektor Kenley z dywizjonami:
64 – Spitfire – lotnisko Kenley,
111 – Hurricane – lotnisko Croydon,
615 – Hurricane – lotnisko Kenley;
– Sektor Northolt i podległe dywizjony:
1 – Hurricane – lotnisko Northolt,
257 – Hurricane – lotnisko Northolt;
– Sektor Tangmere i dywizjony:
43 – Hurricane – lotnisko Tangmere,
145 – Hurricane – lotnisko Tangmere,
601 – Hurricane – lotnisko Tangmere;
– Sektor Filton z dywizjonami:
87 – Hurricane – lotnisko Exeter,
213 – Hurricane – lotnisko Exeter,
92 – Spitfire – lotnisko Pembrey,
234 – Spitfire – lotniska St. Eval i Hullavington;
– Sektor Middle Wallop11 i podległe dywizjony:
501 – Hurricane – lotnisko Middle Wallop,
238 – Hurricane – lotnisko Middle Wallop,
609 – Spitfire – lotnisko Warmwell.
Dywizjony myśliwskie Spitfire’ów i Hurricane’ów postawione zostały w stan podwyższonej gotowości bojowej, piloci pełnili dyżur od świtu do zmierzchu – na pół godziny przed wschodem słońca, a kończąc pół godziny po zachodzie. Zadaniem myśliwców było odpieranie nieprzyjacielskich nalotów na cele w południowej Anglii oraz – dla wyznaczonych jednostek – prowadzenie rozpoznania powietrznego brzegów Francji i Belgii na okoliczność ruchów nieprzyjaciela na lądzie i w strefie przybrzeżnej kanału La Manche.
Do 2 lipca działania Luftwaffe były ograniczone do sporadycznych przelotów nad brzegiem Anglii pojedynczych samolotów rozpoznawczych. Były to akcje krótkotrwałe, do walk powietrznych nie dochodziło. Starty brytyjskich myśliwców trafiały w próżnię.
3 lipca małe grupki hitlerowskich bombowców, osłaniane przez myśliwce Me-109, wyszukiwały brytyjskie statki przybrzeżne i atakowały bombami. Strat poważnych nie było, do walk powietrznych również nie doszło. W porze południowej tego dnia pojedynczy bombowiec Do-17 niespodziewanie wypadł z chmur i zaatakował bombami oraz z karabinów maszynowych lotnisko w Maidenhead, należące do 13 Elementary Flying Training School (podstawowa szkoła lotnicza). Zginął jeden żołnierz, a sześciu było rannych. Sześć samolotów szkolnych typu Tiger Moth zostało zniszczonych i dwadzieścia pięć uszkodzonych. Interwencja brytyjskich myśliwców była za późna.
4 lipca, przy słonecznej pogodzie, dwadzieścia niemieckich bombowców Ju-88 zbombardowało urządzenia portowe w Portland (hrabstwo Dorset), a dwa inne pojawiły się nad Bristolem – jeden z nich został zestrzelony przez pilota z 92 dywizjonu Spitfire’ów z Pembrey.
W następnych dniach do walk powietrznych nie doszło. Dopiero 7 lipca pilot z dywizjonu 601 zestrzelił Do-17. W trakcie ataku, na odległości około stu metrów, z pokładu bombowca zostało wyrzuconych dwadzieścia metalowych pudełek o rozmiarach 50 × 50 cm ze zwisającymi drutami. Hurricane zderzył się z jednym z nich, ale szczęśliwie wylądował na lotnisku startu w Tangmere.
Początkowe akcje lotnicze Luftwaffe udowodniły, że radarowa sieć przybrzeżna nie bardzo dawała sobie radę z uruchomieniem na czas obrony myśliwskiej. Dlatego zarządzono, aby z każdego sektora myśliwskiego wyznaczyć pojedyncze klucze i przesunąć je na wysunięte nadbrzeżne lotniska.
8 lipca klucz trzech Spitfire’ów z dywizjonu 54, dowodzony przez Flying Officera (porucznika) Desmonda McMullena, spotkał nad Dungeness grupę kilku Me-110. Gdy Anglicy złożyli się do ataku, zostali napadnięci od tyłu, od strony słońca. Dwa Spitfire’y zostały zestrzelone, piloci wylądowali w przygodnym terenie, jeden z nich był ranny – odwieziono go na kilka tygodni do szpitala. Trzeci Spitfire również został ostrzelany i uszkodzony, ale pilotowi udało się zgubić napastników i szczęśliwie wylądować na lotnisku w Rochford.
Z walki tej wyciągnięto wniosek, że dotychczasowe ugrupowanie samolotów klucza w locie bojowym jest niefortunne – samoloty ustawiały się przed rozpoczęciem ataku na nieprzyjacielską formację jeden za drugim (gęsiego). Szyk ten postanowiono zmienić i przećwiczyć tak, aby każdy pilot mógł obserwować, co się wokół niego dzieje. Piloci brytyjscy zauważyli, że Niemcy zaatakowali ich od strony słońca w luźnym ugrupowaniu dwusamolotowych sekcji.
Na odprawach dowódców myśliwskich zaczęto zastanawiać się nad wprowadzeniem nowego ugrupowania bojowego eskadr czy dywizjonów, aby nie dochodziło do zaskoczenia ze strony Messerschmittów. Od razu postanowiono przećwiczyć praktycznie różne warianty nowych ugrupowań. Na ujednolicenie najlepszego potrzeba było jednak czasu.
Budynek „Bentley Priory” w Stanmore (północny Londyn), w którym mieścił się sztab Fighter Command w 1940 r.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. E. Bauer, The History of World War II, London 1985, s. 105. [wróć]
2. D. Wood, D. Dempster (The Narrow Margin, London 1969, s. 116) piszą, że: „19 i nastpnie 23 czerwca niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych podało, iż – według źródła szwedzkiego – pewne autorytatywne londyńskie kręgi społeczne są skłonne do pertraktacji. Dziennik sztabu marynarki wojennej z 21 czerwca podał, że w Anglii jest silna grupa, która życzy sobie poznać warunki zawieszenia broni. Wojowniczość Winstona Churchilla rozwiała nadzieje Niemców, którzy w dalszym ciągu oczekiwali na zmianę nastrojów” (wszystkie tłumaczenia autora). [wróć]
3. Bauer, op. cit., s. 105. [wróć]
4. W. Churchill, The Second World War, London 1951, t. 1, s. 115. [wróć]
5. W 1936 roku Royal Air Force (Królewskie Siły Powietrzne) zreorganizowano. Powstało Ministerstwo Lotnictwa i podległe mu dowództwa specjalistyczne: Fighter Command (dowództwo lotnictwa myśliwskiego), Bornber Command (dowództwo lotnictwa bombowego), Coastal Comrnand (dowództwo lotnictwa obrony wybrzeża), Army Cooperation Command (dowództwo współpracy z wojskiem), Transport Command (dowództwo lotnictwa transportowego), Maintenance Command (dowództwo napraw i remontu sprzętu lotniczego), Flying Trainlng Cornmand (dowództwo szkolenia lotniczego), Technical Training Command (dowództwo szkolenia technicznego) i Balloon Command (dowództwo jednostek balonowych). [wróć]
6. Wykaz stopni brytyjskich wojsk lotniczych i ich polskich odpowiedników – patrz załącznik nr 1. [wróć]
7. Bauer, op. cit., s. 108. [wróć]
8. Cz. Krzemiński, Wojna powietrzna w Europie 1939–1945, Warszawa 1983, s. 96–97. [wróć]
9. Liczba samolotów bojowych Luftwaffe, skierowanych przeciwko Wielkiej Brytanii w 1940 roku, podawana jest różnie przez historyków. Podaję według Bauer a (op. cit., s. 111). [wróć]
10. Dane lotniczo-taktyczne samolotów niemieckich – patrz załącznik nr 5. [wróć]
11. Sektory Filton i Middle Wallop zostały od 18 lipca podporządkowane operacyjnie pod 10 Grupę Myśliwską, usytuowaną w mieście Box w hrabstwie Wiltshire. [wróć]
