Benjamin Franklin. Autobiografia - Benjamin Franklin - ebook + audiobook

Benjamin Franklin. Autobiografia ebook

Benjamin Franklin

0,0
17,90 zł

lub
Opis

Kiedy w 1492 roku Krzysztof Kolumb dobił do wybrzeży Ameryki, nie mógł wiedzieć, że stoi na lądzie, na którym rozwinie się potężne mocarstwo gospodarcze i mekka wolności. Ojcami sukcesu Stanów Zjednoczonych byli Benjamin Franklin i ludzie mu podobni – pracowici i oszczędni protestanci.  

W barwnej autobiografii późniejszy mąż stanu, którego popiersie po dziś dzień dumnie zdobi studolarowy banknot, opisuje swoje życie prywatne, dzieląc się zarazem niezliczonymi przemyśleniami, które mimo upływu lat nie straciły na wartości.

Autobiografia jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych to ponadczasowa opowieść o moralności, pracowitości, sukcesie, erystyce oraz umiłowaniu książek i słowa. To pełna ciepła publikacja kipiąca od życiowej mądrości. Jednocześnie odsłania ona codzienną egzystencję polityka, przybliża jego działalność naukową oraz filantropijną, a także historię formowania się podstaw amerykańskiego państwa.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 289

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Sortuj według:
HollyR

Nie oderwiesz się od lektury

Porywająca książka, która zaskakuje świeżością i aktualnością niektórych myśli bohatera. Rewelacyjne są np. fragmenty o "umiłowaniu książek", a także część poświęcona ambicjom młodego drukarza. Audiobook stwarza szansę poznania Franklina w różnych rolach publicznych. Odsłania też sporo wątków z życia prywatnego. Słucha się tego bardzo przyjemnie! Lektor spisał się bardzo dobrze.
10



Dom Wydawniczy Kontinuum oraz Wydawnictwo Horyzont Idei przedstawiają:

Benjamin Franklin. Autobiografia

Przekład: Justyna Jaciuk
Redakcja i Korekta: Damian Łukasz Tarkowski oraz Izabela Zgrzywa
Audiobook czyta: Tomasz Kućma

   Spis treści:

Przedmowa

Życie Benjamina Franklina

Część pierwsza

Część druga

Część trzecia

Koniec

 Przedmowa do wydania polskiego

Kiedy w 1492 roku Krzysztof Kolumb dobił do wybrzeży Ameryki, nie mógł wiedzieć, że właśnie stoi na lądzie, na którym rozwinie się potężne państwo. Pięć stuleci później będzie uważane za mocarstwo gospodarcze i mekkę wolności. Aby to jednak mogło nastąpić, wcześniej musiał się rozpocząć proces kolonizacji tamtejszych terenów, a później okres krwawych walk o ziemię, władzę oraz wpływy, nie tylko pomiędzy poszczególnymi kolonizatorami, lecz także między nimi a miejscową ludnością. Był to również czas rozwoju niewolnictwa. Początkowo nowo wznoszone miasta zasilała ludność składająca się nie tylko z właścicieli ziemskich, zarządców czy też wojsk, lecz także ze skazańców, wyzwoleńców i uciekinierów. Wiele osób wyruszało w podróż do Ameryki w poszukiwaniu lepszego jutra. Jedną z nich był ojciec Benjamina Franklina – Josiah Franklin – który w 1682 roku przeniósł się wraz z rodziną z Anglii na nowy kontynent ze względu na wzmagające się prześladowania religijne. To właśnie dzięki tej decyzji Stany Zjednoczone zyskały jednego ze swoich najznamienitszych obywateli.
Benjamin Franklin urodził się 17 stycznia 1706 roku na Milk Street w Bostonie w niezamożnej, wielodzietnej rodzinie. W trakcie swojej bogatej kariery był drukarzem, wydawcą, wybitnym politykiem, społecznikiem oraz naukowcem. Swoją pierwszą pracę podjął już w wieku 12 lat pomagając ojcu w prowadzonej przez niego mydlarni, a następnie rozpoczął praktykę w drukarni swojego brata. Dzięki wcześnie zdobytym doświadczeniom nabył szerokie umiejętności i wiedzę z zakresu technik drukarskich i handlowych, stale rozwijając swoje zamiłowanie do literatury – czy może zatem dziwić, że w późniejszym czasie wykorzystał swoje doświadczenie i założył własną drukarnię oraz prowadził działalność wydawniczą? Umiłował Amerykę i jej ludność do tego stopnia, że większość życia poświęcił na walkę o lepszy byt amerykańskiego społeczeństwa zarówno na gruncie politycznym, społecznym, jak i naukowym. Do jego największych dokonań należy walka o suwerenność amerykańskich kolonii, stworzenie pierwszej amerykańskiej biblioteki oraz założenie Uniwersytetu Filadelfijskiego. Obok Thomasa Jeffersona był jednym z najważniejszych twórców Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych ogłoszonej 4 lipca 1776 roku.
Jako wynalazca stworzył wiele rozmaitych udogodnień, z których korzystamy do dnia dzisiejszego, takich jak choćby fotel bujany czy okulary dwuogniskowe. W roli odkrywcy praw natury odniósł wielki sukces przedstawiając właściwości ładunków elektrycznych i konstruując pierwszy piorunochron. To właśnie Benjamin Franklin jako pierwszy dostrzegł i udowodnił elektryczną naturę wyładowań atmosferycznych. Ponad wszelką wątpliwość był on człowiekiem o niezwykłej, złożonej osobowości i wielkich dokonaniach politycznych, naukowych i społecznych.
Informacje biograficzne o Benjaminie Franklinie można czerpać z wielu źródeł obejmujących między innymi jego listy do znajomych, artykuły naukowe jego autorstwa czy też liczne publikacje. Jednak najważniejszym dziełem dostarczającym wiedzy na temat życia Benjamina Franklina jest jego Autobiografia. Franklin spisywał swoje wspomnienia w latach 1771–1790. Choć proces powstawania tej książki trwał łącznie niemal dwie dekady, nie oznacza to wcale, że praca nad nią trwała nieprzerwanie ani że została ukończona – opowieść urywa się na 1757 roku. W ciągu tych dziewiętnastu lat pracy nad wspomnieniami Franklin jedynie czterokrotnie znalazł czas, aby w spokoju spisać to, co chciał przekazać.
W zetknięciu z Autobiografią, na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że Franklin, opisując własny żywot, ma tendencję do przechwałek. Jednak zagłębiając się mocniej w jego biografię, zauważymy, że chciał po prostu przedstawić najważniejsze fakty ze swojego życia w taki sposób, by można było wysnuć wnioski z jego postępowania, a wiele ważnych informacji pominął, bo nie miały one charakteru dydaktycznego. Choć momentami wydaje się osobą nieco próżną, to był także człowiekiem w pełni świadomym tej słabości, a warto wziąć pod uwagę fakt, że liczba jego dokonań jest doprawdy zdumiewająca. O tym, jak wielkie zasługi można przypisać Benjaminowi Franklinowi, świadczy chociażby fakt, że to jego wizerunek umieszczono na najwyższym nominale znajdującej się w obiegu waluty amerykańskiej – banknocie studolarowym. Był on nie tylko politykiem, społecznikiem i jednym z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, lecz także naukowcem, myślicielem i moralistą. Jako jedyny z ojców założycieli podpisał wszystkie cztery ważne dla powstania Stanów Zjednoczonych dokumenty: Deklarację Niepodległości, sojusz z Francją, kończący wojnę z Wielką Brytanią pokój wersalski oraz konstytucję.
W obecnych czasach – gdyby ocenić niektóre z jego postaw przez pryzmat dzisiejszych standardów i norm kulturowych – na Franklina na pewno spadłaby fala krytyki. Należy jednak pamiętać o tym, że realia, w jakich wychowywał się i żył autor i bohater tej książki, są zgoła odmienne od tych panujących obecnie i w związku z tym historii Franklina nie można oceniać przez pryzmat standardów właściwych dla naszych czasów.
Autobiografia Benjamina Franklina niewątpliwie stanowi znakomite źródło wiedzy odnośnie do historii jej bohatera, ale jest także prawdziwą kopalnią wiedzy na temat obyczajowości i wydarzeń, jakie miały miejsce w czasach kolonialnych i które doprowadziły do uzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone. W pewnym sensie jego losy są ucieleśnieniem idei amerykańskiego snu, na który składa się wolność jednostki oraz narodu, który tworzą niezależni, wyzwoleni ludzi.
Liczymy na to, że historia Benjamina Franklina spotka się z równie ciepłym przyjęciem, co przetłumaczone przez Horyzont Idei dzieła innych wybitnych myślicieli i wynalazców takich jak Nikola Tesla, Thomas Alva Edison czy Charles Darwin. Jeszcze w 2021 roku pojawi się również słynna autobiografia Henry'ego Forda pt. Moje życie i dzieło, oraz książka Benjamina Franklina - Droga do Bogactwa.
Owocnej lektury życzą:
Wydawnictwo Horyzont Idei oraz Dom Wydawniczy Kontinuum

 Rzut oka na życie Benjamina Franklina – autor Justyna Jaciuk

Benjamin Franklin urodził się 17 stycznia 1706 roku na Milk Street w Bostonie w niezamożnej, wielodzietnej rodzinie. W trakcie swojej bogatej kariery był drukarzem, wydawcą, wybitnym politykiem, społecznikiem oraz naukowcem. Swoją pierwszą pracę podjął już w wieku 12 lat pomagając ojcu w prowadzonej przez niego mydlarni, a następnie rozpoczął praktykę w drukarni swojego brata. Dzięki wcześnie zdobytym doświadczeniom nabył szerokie umiejętności i wiedzę z zakresu technik drukarskich i handlowych, stale rozwijając swoje zamiłowanie do literatury – czy może zatem dziwić, że w późniejszym czasie wykorzystał swoje doświadczenie i założył własną drukarnię oraz prowadził działalność wydawniczą? Umiłował Amerykę i jej ludność do tego stopnia, że większość życia poświęcił na walkę o lepszy byt amerykańskiego społeczeństwa zarówno na gruncie politycznym, społecznym, jak i naukowym. Do jego największych dokonań należy walka o suwerenność amerykańskich kolonii, stworzenie pierwszej amerykańskiej biblioteki oraz założenie Uniwersytetu Filadelfijskiego. Obok Thomasa Jeffersona był jednym z najważniejszych twórców Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych ogłoszonej 4 lipca 1776 roku.
Jako wynalazca stworzył wiele rozmaitych udogodnień, z których korzystamy do dnia dzisiejszego, takich jak choćby fotel bujany czy okulary dwuogniskowe. W roli odkrywcy praw natury odniósł wielki sukces przedstawiając właściwości ładunków elektrycznych i konstruując pierwszy piorunochron. To właśnie Benjamin Franklin jako pierwszy dostrzegł i udowodnił elektryczną naturę wyładowań atmosferycznych. Ponad wszelką wątpliwość był on człowiekiem o niezwykłej, złożonej osobowości i wielkich dokonaniach politycznych, naukowych i społecznych.
W zetknięciu z Autobiografią, na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że Franklin, opisując własny żywot, ma tendencję do przechwałek. Jednak zagłębiając się w jego biografię, można zauważyć, że chciał przedstawić najważniejsze fakty ze swojego życia w taki sposób, by można było wysnuć wnioski z jego postępowania, a wiele ważnych informacji pominął, bo nie miały one charakteru dydaktycznego. Nawet momentami wydaje się człowiekiem nieco próżnym, to był także człowiekiem w pełni świadomym tej słabości, a warto wziąć pod uwagę fakt, że liczba jego dokonań jest doprawdy zdumiewająca. O tym, jak wielkie zasługi można przypisać Benjaminowi Franklinowi, świadczy chociażby fakt, że to jego wizerunek umieszczono na najwyższym nominale znajdującej się w obiegu waluty amerykańskiej – banknocie studolarowym. Był on nie tylko politykiem, społecznikiem i jednym z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, lecz także naukowcem, myślicielem i moralistą. Jako jedyny z ojców założycieli podpisał wszystkie cztery ważne dla powstania Stanów Zjednoczonych dokumenty: Deklarację Niepodległości, sojusz z Francją, pokój wersalski oraz konstytucję.
Informacje biograficzne o Benjaminie Franklinie można czerpać z wielu źródeł obejmujących między innymi jego listy do znajomych, artykuły naukowe jego autorstwa czy też liczne publikacje. Jednak najważniejszym dziełem dostarczającym wiedzy na temat życia Benjamina Franklina jest jego Autobiografia. Franklin spisywał swoje wspomnienia w latach 1771–1790. Choć proces powstawania tej książki trwał łącznie niemal dwie dekady, nie oznacza to wcale, że praca nad nią trwała nieprzerwanie ani że została ukończona – opowieść urywa się na 1757 roku. W ciągu tych dziewiętnastu lat pracy nad wspomnieniami Franklin jedynie czterokrotnie znalazł czas, aby w spokoju spisać to, co chciał przekazać.
We współczesnych czasach – gdyby ocenić niektóre z jego postaw przez pryzmat dzisiejszych standardów i norm kulturowych – na Franklina na pewno spadłaby fala krytyki. Należy jednak pamiętać o tym, że realia, w jakich wychowywał się i żył autor i bohater tej książki, są zgoła odmienne od tych panujących obecnie i w związku z tym historii Franklina nie można oceniać przez pryzmat standardów właściwych dla naszych czasów.
Pierwsza część Autobiografii została spisana w 1771 roku podczas pobytu Benjamina Franklina w Anglii, w diecezji św. Asafa w Twyford. Przybiera ona formę listu do jego syna, Williama Franklina, który w tamtym czasie piastował stanowisko królewskiego gubernatora stanu New Jersey. W tekście pojawiają się zwroty takie jak: „jak pamiętasz” czy „spotkaliśmy”, które bezpośrednio odnoszą się do osobistych wspomnień Williama. Na samym początku tej części Benjamin Franklin określa powód powstania tekstu, stwierdzając, że jego syna może zainteresować poznanie niektórych wydarzeń z życia ojca, a ponieważ akurat ma tydzień wolnego, będzie w stanie przelać je dla niego na papier. W porównaniu z pozostałymi częściami tej książki, charakter tego fragmentu jest zdecydowanie najbardziej intymny. Benjamin Franklin rozpoczyna opowieść od przytoczenia anegdot o swoich przodkach. Opowiada o dziadku, wujach, ojcu i matce. Opisuje dzieciństwo i wczesną edukację. Wspomina, że początkowo jego ojciec chciał, aby został duchownym. Należy mieć na względzie, że wówczas to rodzice decydowali o przyszłości dzieci – wybierali im zawód i aranżowali ich małżeństwa. Istniał zwyczaj, że jednego z synów należało poświęcić na służbę Bogu. Ponieważ Benjamin od najmłodszych lat przejawiał zamiłowanie do czytania, jego ojciec uznał, że z równie wielką pasją będzie studiować święte księgi i pisać płomienne kazania. Po dwóch latach doszedł jednak do wniosku, że nie stać go na dalsze utrzymywanie Benjamina w szkole parafialnej, gdyż później będzie musiał płacić za naukę na uniwersytecie, więc zawrócił go ze ścieżki kapłaństwa i próbował znaleźć dla niego nowe zajęcie. Dziesięcioletni wówczas Benjamin przez dwa lata pomagał w zakładzie ojca przy wyrobie świec, aż wreszcie znalazł się taki zawód, który mógł okazać się dla niego odpowiedni.
Autobiografia Benjamina Franklina niewątpliwie stanowi nie tylko znakomite źródło wiedzy odnośnie do historii jej bohatera, ale także prawdziwą kopalnię wiedzy na temat obyczajowości i wydarzeń, jakie miały miejsce w czasach kolonialnych i które doprowadziły do uzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone. W pewnym sensie jego historia to historia największej idei amerykańskiego snu, jaką niewątpliwie jest idea wolności jednostki i wolności narodu wolnych, wyzwolonych ludzi.
Mało brakowało, aby Benjamin zajął się wyrobem nożyc, ale warunki pracy nie odpowiadały jego ojcu, więc nasz bohater został wysłany na praktykę do swojego brata, Jamesa Franklina, bostońskiego drukarza i wydawcy „New England Courant”. Ponieważ Benjamin posiadał wielkie zamiłowanie do czytania, chciał władać językiem tak samo dobrze jak jego ulubieni pisarze. Początkowo próbował swoich sił w poezji, a następnie zajął się pisaniem utworów prozaicznych. Doskonalił umiejętności pisarskie parafrazując „Spectatora” autorstwa Josepha Addisona i sir Richarda Steele’a. Kiedy już uznał, że wprawił się we władaniu słowem na tyle, że może zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności, napisał anonimowy artykuł i wsunął go nocą pod drzwi drukarni, w której odbywał praktykę. Nie znając autora, jego brat James wraz z przyjaciółmi nie szczędzili pochwał artykułowi, który następnie został opublikowany na łamach „New England Courant”. Zachęciło to Benjamina do dalszego pisania esejów, które później ujrzały światło dzienne w tej samej gazecie. Kiedy w końcu Benjamin przyznał się, że to on był ich autorem, Jamesowi puściły nerwy, ponieważ uważał, że takie postępowanie młodszego brata może sprawić, że stanie się on zbyt próżny. Pomiędzy Jamesem i Benjaminem często dochodziło do sprzeczek, w trakcie których starszy brat uciekał się do przemocy. Benjamin sądził, że skoro są spokrewnieni, to James będzie go traktował nieco bardziej pobłażliwie, z kolei jego brat uważał, że należy mu się bezwzględny szacunek, jako że był za Benjamina odpowiedzialny, a ponadto był jego pracodawcą. Sposób, w jaki James traktował Benjamina, nie podobał się temu drugiemu tak bardzo, że zaczął on szukać sposobu na ucieczkę od starszego brata.
W późniejszym czasie James wpadł w kłopoty, gdyż wydrukował oszczerczy artykuł, który nie spodobał się władzom. Z tego powodu trafił na miesiąc do więzienia. W tym czasie jego obowiązki przejął Benjamin. James po wyjściu z aresztu dostał zakaz wydawania gazety pod swoim nazwiskiem. Wraz z przyjaciółmi wpadł na pomysł, że to Benjamin będzie jej nominalnym wydawcą, a formalnie to starszy z Franklinów nadal miał zarządzać gazetą. W tym celu James zwolnił młodszego brata ze stażu i podpisał z nim nową umowę. Między braćmi doszło do ponownego sporu, który przepełnił czarę goryczy, w wyniku czego Benjamin postanowił odejść z pracy. Rozgoryczony James postanowił utrudnić bratu znalezienie nowego zajęcia w Bostonie, wystawiając mu niepochlebne opinie i sądząc, że dzięki temu Benjamin wróci do pracy w jego drukarni. Natomiast Benjamin, unosząc się dumą, zdecydował się opuścić rodzinne miasto. O jego pomyśle ucieczki wiedział jedynie jego zaufany przyjaciel, który pomógł mu zorganizować rejs do Nowego Jorku, skąd później miał udać się do Filadelfii. Nie powiedziawszy nic rodzinie, siedemnastoletni Benjamin wszedł na pokład statku i nie oglądał się za siebie – tak bardzo był zdeterminowany, by odejść z miasta, w którym został źle potraktowany.
Po przybyciu do Filadelfii Benjamin Franklin rozpoczął pracę u jednego z dwóch miejscowych drukarzy – Samuela Keimera. Doskonalił u niego swoje umiejętności zecerskie, a w wolnych chwilach oddawał się lekturze. Poznał wtedy swoją przyszłą żonę, Deborę Read. Musiało jednak upłynąć wiele czasu, zanim stanęli na ślubnym kobiercu. Przez zrządzenie losu poznał także gubernatora Keitha, który był pod wielkim wrażeniem pracy Franklina w roli drukarza. Po pewnym czasie zaproponował, że pomoże mu z otwarciem jego własnej drukarni. Jedynym warunkiem, jaki postawił przed młodym Franklinem, był powrót do domu po zgodę ojca, co też młodzieniec niezwłocznie uczynił. Josiah ucieszył się z odwiedzin syna, ale uważał, że jest on jeszcze za młody i zbyt niedoświadczony, by prowadzić własne przedsiębiorstwo, więc doradził, żeby na razie się z tym wstrzymał. Dodał, że jeśli w wieku dwudziestu jeden lat nadal będzie tym zainteresowany, to chętnie mu pomoże. Brak aprobaty ze strony ojca nie zniechęcił Benjamina, który był zdeterminowany, aby prowadzić własną drukarnię, zwłaszcza że miał otrzymać pomoc ze strony tak znamienitej persony, za jaką uważał gubernatora Keitha. Wrócił zatem do Filadelfii, gdzie gubernator rozwiał wszystkie jego wątpliwości i jeszcze bardziej utwierdził go w przekonaniu o słuszności tego pomysłu. Będąc przekonanym o szczerych intencjach Keitha, Franklin udał się do Londynu po zasoby niezbędne do otwarcia drukarni. Kiedy jednak dotarł do stolicy Anglii, okazało się, że gubernator nie dotrzymał słowa i nie przygotował żadnych listów rekomendacyjnych, Benjamin musiał więc radzić sobie sam. Znalazł pracę w drukarni, dzięki czemu dalej mógł się rozwijać w zawodzie drukarza i zecera. Po pewnym czasie jego dobry znajomy, Thomas Denham – kwakierski kupiec, którego poznał podczas podróży do Londynu – zaproponował mu pracę w swoim sklepie w Filadelfii. W 1726 roku Franklin wrócił zatem do Ameryki, ale nie w celu otworzenia własnej drukarni, jak początkowo zakładał, ale by prowadzić swój sklep. Jego kariera handlarza nie trwała jednak długo – niedługo po przybyciu Benjamina do Filadelfii Denham podupadł na zdrowiu i zmarł, a Franklin wrócił do pracy w drukarni Keimera. Keimer zatrudnił go przede wszystkim po to, by uczył zawodu nowych praktykantów, którzy nie mieli pojęcia o obsłudze prasy drukarskiej. Kiedy już wprawili się na tyle, że mogli pracować samodzielnie, między Keimerem a Franklinem coraz częściej dochodziło do sprzeczek, w konsekwencji których Benjamin rzucił pracę z dnia na dzień. Jeden ze stażystów, Hugh Meredith zaproponował mu wówczas założenie spółki i prowadzenie własnej drukarni, na co Franklin przystał. Środki potrzebne na rozpoczęcie interesu otrzymali od ojca Mereditha. Na tym jednak skończył się wkład wspólnika Franklina w pracę drukarni, gdyż zamiast zajmować się przedsiębiorstwem, wolał spędzać czas na pijatykach.
Tymczasem Benjamin Franklin założył grupę dyskusyjną „Junta”, w której poruszano bieżące kwestie społeczne oraz prowadzono dysputy na temat książek. Stanowiła ona podwaliny wielu filadelfijskich organizacji, na pomysł założenia których Franklin wpadł wraz z przyjaciółmi, takich jak biblioteka czy też kompania ogniowa. „Junta” była wzorowana na angielskich kawiarniach, w których prowadzono kluby dyskusyjne. Na Starym Kontynencie były one źródłem rozpowszechniania idei oświeceniowych i Franklin był z nimi dobrze zaznajomiony.
W 1728 roku Franklin z Meredithem wpadli na pomysł wydawania własnej gazety. Kiedy Keimer, jego były pracodawca usłyszał o tym, postanowił jak najszybciej zacząć wydawać swoją „Pennsylvania Gazette”, choć nie miał najmniejszego pojęcia, jak należy się za to zabrać. Pragnął jednak odegrać się na Franklinie, który teraz stał się jego największym konkurentem. Gazeta pod sterami Keimera nie radziła sobie najlepiej, więc po paru miesiącach postanowił ją odsprzedać Benjaminowi, który – mając wieloletnie doświadczenie związane z publikacją prasy – sprawił, że pismo to zaczęło rozchodzić się jak świeże bułeczki. W tamtym czasie drukarnia Franklina nawiązała współpracę ze Zgromadzeniem Pensylwanii dotyczącą drukowania pism urzędowych, co przynosiło ogromne zyski. Mimo to wpływy nie były na tyle duże, by pozwalały na pokrycie wszystkich wydatków związanych z przedsiębiorstwem. Co więcej, Hugh, ojciec Mereditha wpadł w problemy finansowe, w związku z czym nie mógł już wspierać spółki syna i jego przyjaciela. Na domiar złego wspólnik Franklina coraz częściej się upijał, przez co ten w coraz mniejszym stopniu chciał z nim dalej pracować. Z pomocą Benjaminowi przyszło dwóch przyjaciół, którzy niezależnie od siebie zaproponowali mu pożyczkę, by mógł spłacić Mereditha i samodzielnie prowadzić działalność. Po szczerej rozmowie ze wspólnikiem wyszło na jaw, że nie ma on już ochoty prowadzić drukarni i w jego mniemaniu porwał się z motyką na słońce, gdyż wcześniej zajmował się uprawą roli i nie miał nic wspólnego z drukarstwem. Udało się zatem polubownie rozwiązać spółkę, a Franklin od tej pory prowadził interesy samodzielnie. W 1730 roku poślubił Deborę Read, z którą doczekał się dwójki dzieci – syna i córki. Mniej więcej w tym samym czasie zaproponował w „Juncie” założenie publicznej biblioteki za prenumeratą – Library Company of Philadelphia. Po wpłaceniu wpisowego otrzymywano dostęp do wielu książek. Biblioteka ta okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ do tej pory jedynie najbogatsi mogli sobie pozwolić na zakup drogich woluminów. Dzięki powodzeniu tego przedsięwzięcia Benjamin wraz z żoną przyczynili się do rozpowszechnienia czytelnictwa wśród Amerykanów. Po opisie założenia biblioteki Franklin musiał przerwać swą opowieść ze względu na wybuch rewolucji. W tym miejscu kończy się pierwsza część Autobiografii.
Benjamin Franklin nie zamierzał kontynuować pisania swojej opowieści, gdyż wdał się w spór ze swoim synem, który podczas wojny domowej opowiedział się po stronie Korony Brytyjskiej i przeciwstawiał się żądaniom rewolucjonistów. Do dalszego pisania skłoniły go jednak otrzymanie dwóch listów, w których przekonywano go, że jego żywot może stanowić wzór postępowania dla młodzieży. Listy te załączył na początku części drugiej.
W roku 1734 z hrabstwa Tyrone w Irlandii przybył do Pensylwanii kaznodzieja Samuel Hemphill, którego kazania nie spodobały się miejscowemu duchowieństwu, ale za to przypadły do gustu Franklinowi. Postanowił więc pomóc duchownemu zyskać nowych zwolenników, co nie było łatwym zadaniem, gdyż wyszło na jaw, że plagiatował on fragmenty swoich kazań. Franklinowi jednak to nie przeszkadzało, gdyż w jego przekonaniu nie liczył się autor, tylko wartość przekazu homilii.
Franklin ponownie zaczął spisywać wspomnienia w 1784 roku w Passy pod Paryżem zaczynając od przedstawienia bardziej szczegółowego opisu planu biblioteki publicznej. Następnie przeszedł do omówienia „śmiałego i żmudnego projektu osiągnięcia moralnej doskonałości”. Wymienił i scharakteryzował trzynaście cnót (umiar, milczenie, porządek, postanowienie, oszczędność, pracowitość, szczerość, sprawiedliwość, powściągliwość, czystość, spokój, niewinność, pokora), które chciałby w sobie poprawić. W tym celu stworzył książkę, która zawierała tabelę składającą się z siedmiu kolumn na każdy dzień tygodnia i trzynastu wierszy na każdą cnotę. W tabeli tej za pomocą czarnych kropek zaznaczał swoje przewinienia wobec każdej cnoty, jakich dopuścił się danego dnia. Zauważył, że spośród wymienionych przez siebie cnót najtrudniej było mu zachować porządek. W końcu zdał sobie sprawę, że nie można osiągnąć doskonałości, ale dzięki temu, że próbował się zmienić i stać się lepszym człowiekiem, poczuł się szczęśliwszy. Na marginesie należy dodać, że choć współcześni mu ludzie uważali Franklina za wzór cnotliwości i moralności, a on sam zawsze podkreślał, jak ważne są te wartości, to daleko mu było od ideału. W swojej Autobiografii w żadnym miejscu nie wspomina o tym, że w pewnym czasie miał siedmioro niewolników. Co prawda w późniejszym czasie zasłynął jako krytyk niewolnictwa praktykowanego przez amerykańską klasę średnią, jednak nadal pracowało dla niego dwóch czarnoskórych mężczyzn, którym nie płacił. Ani słowem nie wspomniał również o tym, że jego syn, William, pochodził z nieprawego łoża. W 1730 roku dwudziestoczteroletni wówczas Franklin podał do publicznej wiadomości informację o tym, że ma nieślubnego syna, Williama, którego postanowił wychować. Nie jest znana tożsamość matki chłopca. W tym czasie Benjamin był już mężem Debory Read, która, musiała pogodzić się z niewiernością męża i zaistniałą sytuacją. Postępowanie Franklina w jego czasach nie było jednak niczym skandalicznym.
Na początku sierpnia 1788 roku Benjamin Franklin powrócił z Londynu do Filadelfii i rozpoczął pracę nad trzecią częścią wspomnień. Miał zamiar wykorzystać w tym celu notatki, jakie sporządził na przestrzeni lat, jednak większość z nich zaginęła lub uległa zniszczeniu w czasie wojny, dlatego w głównej mierze musiał polegać na swojej pamięci. Na podstawie notatek, które się zachowały, przedstawił między innymi pomysł założenia własnej sekty. Uznał, że przyciągnie do siebie wiele młodych osób, gdyż poznał istotę każdej religii. Po pewnym czasie wycofał się jednak z tego pomysłu.
W tym czasie Franklin wyszedł z propozycją utworzenia w Filadelfii milicji i pomysł został przyjęty, a sam pomysłodawca dostał od gubernatora rozkaz objęcia dowództwa nad wojskami stacjonującymi nad północno-zachodnią granicą. Franklin wraz z synem Williamem pełniącym rolę jego adiutanta udał się do Gnadenhut, gdzie rekrutował nowych członków milicji i wznosił forty. Po powrocie do Filadelfii został mianowany na pułkownika, A jego oficerowie oddali mu cześć, osobiście eskortując go poza miasto. To zdarzenie obraziło właściciela kolonii, Thomasa Penna, syna Williama Penna, który złożył skargę na Franklina. Jest to tylko jeden z licznych przykładów zatargów, które jątrzyły się między naszym bohaterem a właścicielami kolonii. Franklin dążył bowiem do tego, by ich majątki były opodatkowane w ten sam sposób co dobytek mieszkańców. Na to rozwiązanie nie chciał przystać żaden gubernator, ponieważ nominację na tę funkcję przyznawał właściciel kolonii, a nominowany zobowiązywał się do działania w jego interesie.
W trzeciej części opisał również to, jak w 1732 roku po raz pierwszy opublikował Almanach biednego Richarda. Almanach stanowi rodzaj publikacji cyklicznej, która zawiera wybrane artykuły i informacje odnoszące się do jednej lub wielu dziedzin. W przypadku almanachu wydawanego przez Franklina był to swego rodzaju kalendarz, w którym zaznaczono najważniejsze wydarzenia w danym roku. Franklin pragnął uczyć i wychowywać, w związku z czym w jego publikacji znajdowało się wiele porad napisanych w formie żartobliwych aforyzmów, np. „lenistwo idzie tak wolno, że dogania je nędza”, „trudno jest pustemu workowi stać prosto” czy też „pens zaoszczędzony to pens zarobiony”. Franklin wydawał almanach anonimowo, wcielając się w rolę fikcyjnego Richarda Saundersa – ubogiego człowieka potrzebującego pieniędzy, by spełniać zachcianki swojej żony. Almanach biednego Richarda osiągnął sukces i stał się bardzo popularny. Ponadto Franklin starał się edukować społeczeństwo za pomocą artykułów publikowanych w wydawanej przez siebie „Pennsylvania Gazette”. Prasa drukarska stanowiła dla niego narzędzie, za pomocą którego mógł zaszczepić w Amerykanach poczucie moralności. Wśród jego słynnych maksym można wymienić: „Zdrowy rozsądek to rzecz, której każdy potrzebuje, mało kto posiada, a nikt nie wie, że mu jej brakuje”; „Człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów niż głupiec od przyjaciół” czy też „Czas to pieniądz”.
W trzeciej części wspomnień Franklin opisuje również śmierć swojego czteroletniego syna, Francisa Folgera, który zmarł na ospę wietrzną. Zarzucał sobie, że mógł zapobiec tej tragedii, jeśli tylko zaszczepiłby chłopca, mimo że wcześniej wyśmiewał ten pomysł. Przestrzegał rodziców, którzy również obawiali się śmiertelnych skutków szczepień. Twierdził, że ból po stracie dziecka jest tak samo wielki, bez względu na to, czy było ono szczepione, natomiast jeżeli zostanie ono poddane temu zabiegowi, istnieje spora szansa na uniknięcie niepotrzebnych cierpień.
Kolejną kwestią opisaną przez Franklina w trzeciej części Autobiografii jest rozwój „Junty” pod koniec lat 30. XVIII wieku i jej podział na pomniejsze grupy, w których dyskutowano o ważnych kwestiach społecznych. W 1736 roku Franklin został oficjalnym pisarzem Zgromadzenia, co stanowiło jego pierwszy krok w polityce, a rok później objął posadę naczelnika poczty, co pozwoliło mu w łatwiejszy sposób rozprowadzać swoją gazetę. Dzięki pracy w Zgromadzeniu mógł zaproponować zmiany w działalności straży miejskiej i doprowadzić do wprowadzenia regulacji związanych z zapobieganiem pożarom, które zaowocowały utworzeniem kompanii ogniowej, wczesnego odpowiednika straży pożarnej. Już w 1737 roku jego kariera pisarza w Zgromadzeniu stanęła pod znakiem zapytania. Wybory na poszczególne stanowiska w Izbie przeprowadzano co roku. O ile znakomita większość Izby opowiadała się za kandydaturą Franklina, to jeden członek Zgromadzenia wysunął kandydaturę innej osoby. Tym samym los Franklina nie był pewny. Członek Izby, który zgłosił rywala Benjamina, wygłosił płomienne przemówienie, w którym z jednej strony wychwalał zalety swojego protegowanego, a z drugiej wytykał wady naszego bohatera. Jego wysiłki na niewiele się jednak zdały, gdyż Franklin ponownie został wybrany na urząd pisarza. Nie chcąc, aby ta sytuacja powtórzyła się za rok, postanowił zawczasu zaskarbić sobie przychylność członka Zgromadzenia, który zgłosił jego rywala. Nie zamierzał mu jednak służalczo usługiwać ani pochlebiać. Obrał natomiast taktykę, która po latach została nazwana „efektem Franklina”.
„Efekt Franklina”, inaczej zwany „efektem wyświadczonej przysługi”, oznacza tendencję do zmiany postawy na bardziej przyjazną wobec osób, dla których uczyniło się coś dobrego. Franklin wiedział, że wrogo nastawiony wobec niego członek Izby posiada pokaźny księgozbiór. Wobec tego wystosował do niego pisemną prośbę o pożyczenie rzadkiej książki, którą chciał przeczytać. Reprezentant Izby przysłał mu ją niemal natychmiast, a Benjamin zwrócił mu wolumin po tygodniu. Po tym zdarzeniu mężczyzna zaczął patrzeć na Franklina przychylniejszym okiem, a wraz z upływem czasu nawiązała się pomiędzy nimi przyjaźń.
W 1739 roku do Filadelfii przybył wędrowny kaznodzieja George Whitefield. Mimo ogromnych różnic w poglądach religijnych Franklin zajmował się drukiem jego kazań i innych pism. W tym czasie rozszerzył również działalność wydawniczą na inne kolonie, otwierając z sukcesem nowe oddziały swojej drukarni. Nadal prowadził aktywną działalność na rzecz polepszenia bytu mieszkańców swojej prowincji. Zaproponował między innymi wiele udoskonaleń w systemie obrony Pensylwanii. Piął się po szczeblach kariery administracyjnej, zajmując coraz wyższe stanowiska, co wiązało się z nowymi obowiązkami, takimi jak prowadzenie negocjacji z Indianami.
W 1753 roku Benjamin Franklin został mianowany na urząd generalnego poczmistrza. Rok później wszystko wskazywało na to, że wojna z Francją może rychło zakończyć się porażką. W związku z tym przedstawiciele poszczególnych kolonii, w tym Franklin, spotykali się z Indianami, aby omówić kwestię obrony. Tymczasem Franklin wysunął propozycję połączenia kolonii, ale nie została ona przyjęta. Obawiano się, że takie postępowanie sprawi, że kolonie zyskają zbyt dużą autonomię, będą zbyt zmilitaryzowane i odłączą się od Korony Brytyjskiej. Ponieważ Anglia nie chciała wyrazić zgody na to, żeby kolonie same zajmowały się kwestiami obrony, wysłano posiłki. Na miejsce przybył generał Braddock wraz z dwoma pułkami, a Franklin pomógł mu w zdobyciu wozów i koni. Próbował również ostrzec generała przed niebezpieczeństwem ze strony Indian, ale ten zbagatelizował sprawę, twierdząc, że armia brytyjska jest niepokonana i na pewno sobie poradzi. Jak się okazało, duma generała doprowadziła do porażki. Podczas starcia z Indianami został śmiertelnie ranny, a jego wojska zdziesiątkowane. Żołnierze, którym udało się przeżyć, uciekli w popłochu, zostawiając za sobą wszelkie zapasy.
W 1740 roku ujrzał światło dzienne jeden z jego pierwszych wynalazków, piec Franklina. Wynalazca odmówił jego opatentowania, twierdząc, że działał w służbie ogółu społeczeństwa i korzystał z osiągnięć innych osób. Piec nie był jedynym ulepszeniem życia ludności, jakie można przypisać Franklinowi. Pomógł on między innymi doktorowi Thomasowi Bondowi w zbiórce pieniędzy na szpital oraz doprowadził do położenia bruku na miejskich ulicach. Ponadto w 1743 roku wpadł na pomysł utworzenia akademii, która w późniejszym czasie stała się Uniwersytetem Pensylwańskim. Rok później z inicjatywy Franklina zostało utworzone Towarzystwo Filozoficzne, w którym naukowcy i myśliciele mogli wymieniać się poglądami i dokonaniami.
Następnie Franklin pozwolił sobie na dygresję i omówił „rozwój swojej reputacji naukowej”, opowiadając o początkach eksperymentów z elektrycznością. Swoje dokonania opisał w listach do angielskich przyjaciół, które zostały opublikowane w Anglii w formie książki. Opis eksperymentów Franklina został przetłumaczony na język francuski i wpadł w ręce Abbé Nolleta – francuskiego uczonego, który również zajmował się badaniami nad elektrycznością. Duchowny poczuł się urażony, ponieważ praca Franklina podważała jego teorię elektryczności. Chcąc bronić swoich tez, opublikował książkę z listami atakującymi Franklina. Ten początkowo chciał mu odpowiedzieć, ale po namyśle wstrzymał się z ripostą, gdyż doszedł do wniosku, że każdy może zweryfikować jego eksperymenty, ponieważ łatwo można samodzielnie je wykonać. Dodatkowo inni autorzy zaczęli obalać tezy Nolleta. Stopniowo poglądy Franklina stawały się coraz bardziej rozpoznawalne i akceptowane przez europejską społeczność naukową. Co więcej, dzięki swoim odkryciom Franklin został również wybrany honorowym członkiem londyńskiego Towarzystwa Królewskiego.
Ta walka nie była jedyną, jaką Franklin toczył w tamtym czasie. W 1765 roku brytyjski parlament uchwalił ustawę stemplową, według której wszystkie dokumenty cywilne, takie jak weksle czy certyfikaty ślubne, miały podlegać opłacie na rzecz rządu centralnego. Ludność kolonii sądziła, że ustawa ta stanowi bezprawne nakładanie podatków przez londyński parlament. Franklin nie zdawał sobie sprawy z nastrojów społecznych, jakie wywoływała ta ustawa. Popełnił błąd polityczny i polecił swojego przyjaciela na stanowisko dystrybutora stempli w Pensylwanii. Mieszkańcy tego stanu byli tym faktem oburzeni, gdyż byli święcie przekonani, że przez cały czas wspierał ich interesy, a powołanie znajomego na urząd świadczyło nie tylko o nepotyzmie, lecz także o osobistym wsparciu dla pomysłu. Franklinowi grożono nawet zniszczeniem jego domu w Filadelfii. Gdy dowiedział się on o skutkach tej ustawy, starał się załagodzić sytuację i zwrócił się do Izby Gmin, która na skutek jego przemówienia uchyliła ustawę. Dzięki temu Franklin stał się głównym rzecznikiem amerykańskich interesów w Anglii. Pisał eseje w imieniu kolonii Georgia, New Jersey i Massachusetts, które tak samo jak Pensylwania wyznaczyły go jako swojego przedstawiciela przed Koroną. Reprezentował te stany między innymi w podnoszonej przez parlament kwestii kosztów poniesionych na wojnę o panowanie w Ameryce Północnej prowadzonej z Francuzami i Indianami. Planowano obarczyć nimi Amerykanów, nakładając na nich specjalne podatki. Franklin bronił interesów kolonii, twierdząc, że Amerykanie i tak ponieśli wiele wydatków na obronę Królestwa. Powiedział, że lokalne samorządy na walki z Francją zrekrutowały i opłaciły dwadzieścia pięć tysięcy żołnierzy (czyli tyle samo, ile wysłała Wielka Brytania), a także poniosły w związku z działaniami wojennymi milionowe wydatki. Wysiłki Franklina na niewiele się jednak zdały, a rząd brytyjski nadal opowiadał się za nałożeniem kolejnych podatków na Amerykanów. Poglądy Franklina wraz z upływem czasu radykalizowały się i w coraz większym stopniu stawał w kontrze do zwierzchności Parlamentu Brytyjskiego nad Ameryką.
Po dygresji na temat swoich osiągnięć naukowych Benjamin Franklin powrócił do głównego wątku. W Filadelfii pojawił się nowy gubernator. Zmiana na tym stanowisku nie oznaczała wcale, że zakopano topór wojenny między nim a Zgromadzeniem. Nowy gubernator wciąż odrzucał uchwały budżetowe Zgromadzenia, gdyż musiał postępować zgodnie z wytycznymi wydanymi przez właściciela kolonii. Ponieważ spory między gubernatorem a Zgromadzeniem zaostrzały się, zaproponowano, aby Franklin udał się do angielskiego króla z petycją w sprawie zmniejszenia wpływów gubernatora i właściciela kolonii oraz ustanowienia sprawiedliwych podatków. Plany te spaliły jednak na panewce, gdyż do miasta przybył wtenczas lord Loudoun, który w imieniu angielskiego rządu miał pośredniczyć w negocjacjach pomiędzy zwaśnionymi stronami. Choć udało się wypracować kompromis, to Franklin i tak wkrótce udał się wraz z synem do Anglii, po drodze zatrzymując się w Nowym Jorku. Właśnie w tym mieście tym wyszły na jaw niekompetencja i opieszałość lorda Loudouna, przez co wyjazd Franklina do Anglii opóźnił się o kilka miesięcy. Trzecia część Autobiografii kończy się przybyciem Franklina do Londynu 27 lipca 1757 roku.
Czwartą, ostatnią część wspomnień Franklin napisał w okresie między listopadem 1789 roku a swoją śmiercią, która miała miejsce 17 kwietnia 1790 roku. W porównaniu z poprzednimi sekcjami jest ona bardzo krótka. Zawiera ona opis tego, jak po przyjeździe Franklina i jego syna do Londynu doktor Fothergill doradził temu pierwszemu jak najlepiej bronić swojej sprawy w imieniu kolonistów. Franklin odwiedził tam lorda Grenville’a, przewodniczącego Tajnej Rady Króla, który stanowczo stwierdził, że to monarcha jest ustawodawcą kolonii, a sprawa Franklina jest z góry przegrana. Postawa lorda Grenville’a nie zniechęciła Franklina, który spotkał się z właścicielami ziemskimi i przedstawił im skargi osadników. Właściciele ziemscy poprosili go o napisanie streszczenia z jego wypowiedzi, aby mogli je na spokojnie przemyśleć. Gdy otrzymali od niego stosowne pismo, przekazali je swojemu zaufanemu prawnikowi, który z powodu osobistej wrogości do Franklina zwlekał z odpowiedzią. Ostatecznie została ona wystosowana przeszło rok później, przy czym nie otrzymał jej sam Franklin, ale została nadana bezpośrednio do Zgromadzenia, które reprezentował. Tymczasem Zgromadzenie nakłoniło gubernatora do zaakceptowania ustawy podatkowej, którą Franklin obronił przed angielskim sądem i na którą uzyskał królewską zgodę. Podczas gdy Zgromadzenie podziękowało Benjaminowi Franklinowi za jego zasługi, właściciele ziemscy, wściekli na gubernatora, wypędzili go i zagrozili wszczęciem przeciwko niemu postępowania sądowego. Autobiografia kończy się stwierdzeniem, że gubernator za nic miał te groźby, które i tak nie zostały spełnione.
Gdyby nie śmierć Franklina w 1790 roku, zapewne poznalibyśmy więcej historii z jego życia. Opowieść skończył na roku 1757, więc do opisania zostały mu jeszcze trzydzieści trzy lata, podczas których wiele się działo. Franklin bowiem przestał zajmować się sprawami ważnymi wyłącznie dla osadników z Pensylwanii, a rozszerzył działalność na wszystkich mieszkańców Ameryki. Od 1757 roku, w którym skończył opowieść, do 1790, w którym zmarł, przebywał głównie za granicą. Mniej więcej do połowy lat 70. XVIII wieku kursował między Filadelfią a Londynem, gdzie – choć oficjalnie pełnił publiczne obowiązki – wiele czasu poświęcał także na pracę nad nowymi wynalazkami i poznawanie znamienitych osób. W tym czasie odbywał podróże również do innych krajów, w tym do Irlandii.
Wielu członków Zgromadzenia Pensylwanii nadal prowadziło spory ze spadkobiercami Williama Penna, którzy kontrolowali kolonię będąc jej właścicielami. Po powrocie do kolonii Franklin przewodził „partii antywłasnościowej” w walce z rodziną Pennów. Ponieważ wysuwał coraz to śmielsze żądania dotyczące odsunięcia właścicieli od władzy, ludność Pensylwanii zaczęła obawiać się, że takie posunięcia mogą zagrozić jej wolnościom politycznym i religijnym. Z powodu tych obaw i ataków politycznych w październiku 1764 roku Franklin stracił miejsce w wyborach do Zgromadzenia. Utrata urzędu nie zniechęciła go jednak i nadal walczył z właścicielami ziemskimi. Po krótkim pobycie w Ameryce partia antywłasnościowa ponownie wysłała Franklina do Londynu, aby kontynuował tam spór z rodziną Pennów.
Opisane w Autobiografii porozumienie osiągnięte z właścicielami ziemskimi nie oznaczało wcale, że nastanie czas pokoju. W 1763 roku, wkrótce po tym, jak Franklin po raz pierwszy wrócił z Anglii do Pensylwanii, na zachodniej granicy toczyła się zaciekła wojna znana jako Powstanie Pontiaca. Grupa osadników, tzw. Paxton Boys, była przekonana, że władze Pensylwanii nie robią wystarczająco dużo, aby uchronić ich przed najazdami Indian. W związku z tym postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wymordowali grupę Indian Susquehannock, po czym ruszyli na Filadelfię. Franklin pomógł zorganizować lokalną milicję do obrony stolicy przed tłumem. Spotkał się z przywódcami Paxton Boys i przekonał ich do zmiany postawy. W późniejszym czasie Franklin w jednym z artykułów krytycznie skomentował uprzedzenia rasowe Paxton Boys, pisząc: „Jeśli jeden Indianin mnie skrzywdzi, czy to znaczy, że mogę zemścić się na nich wszystkich?”.
Biorąc pod uwagę jego karierę naukową, najbardziej znany jest z badań nad elektrycznością atmosferyczną. Analizując zjawiska elektryczne, postawił tezę o elektryzowaniu dodatnim i ujemnym, co następnie udowodnił na przykładzie tzw. butelki lejdejskiej. Urządzenie to było szklaną butelką, której obie powierzchnie – zewnętrzna i wewnętrzna – pokryte były odizolowanymi warstwami metalu. Był to pierwszy na świecie kondensator, pozwalający na gromadzenie ładunku elektrycznego. Franklin doszedł do wniosku, że ciała naelektryzowane jednakowo będą się odpycha , zaś ciała, z których jedno jest naelektryzowane dodatnio, a drugie ujemnie – będą się przyciągać. Wiele osób słusznie kojarzy naukowe doświadczenia Benjamina Franklina z latawcami. W czerwcu 1752 roku przeprowadził przełomowy eksperyment, który polegał na przechwyceniu elektryczności właśnie za pomocą latawca i przymocowanego do niego klucza. W obecnych czasach przestrzega się dzieci, by podczas burzy unikały wysokich obiektów i nie wychodziły na zewnątrz z niczym, co mogłoby przyciągnąć pioruny, zaś w czasach Franklina, kiedy wiedza o prądzie była jeszcze niewielka, a dziedzina nauk elektrycznych dopiero raczkowała, podejmowane przez niego badania wymagały nie lada odwagi. Aby nie zostać porażonym przez piorun, przymocował do sznurka jedwabną tasiemkę, która miała stanowić swego rodzaju izolator. Gdy dotknął klucza, zauważył przeskakującą pod palcem iskrę. Namoczony sznur okazał się dobrym przewodnikiem elektryczności. Doświadczenie to powtórzył niecały rok później i zauważył to samo zjawisko. Franklin udowodnił, że ładunki elektryczne, które przemieszczają się z chmur burzowych po mokrym sznurze, są w stanie naładować butelkę lejdejską. Dzięki tym eksperymentom wpadł na pomysł stworzenia zabezpieczenia przed wyładowaniami elektrycznymi za pomocą uziemienia i jako pierwszy w Ameryce skonstruował piorunochron. Warto jednak mieć na względzie, że w tym samym czasie w Europie czeski uczony Václav Prokop Diviš dokonał tego samego odkrycia, a w pierwszej połowie osiemnastego wieku instalację chroniącą przed piorunami wzniesiono w Imperium Rosyjskim przy krzywej wieży w Niewiańsku. Zarówno czeski naukowiec, jak i Franklin oraz rosyjscy inżynierowie dokonali swoich odkryć oddzielnie i w podobnym czasie, więc tak naprawdę nie wiadomo, komu należy przyznać palmę pierwszeństwa za ten wynalazek. Na szczęście dla naszego bohatera w przypadku innych jego wynalazków, takich jak bezdymny piec, fotel bujany czy też okulary dwuogniskowe, określenie ich autorstwa nie wzbudza żadnych wątpliwości. Franklin nieustannie szukał sposobów, dzięki którym mógłby ułatwić życie sobie i innym. Na pomysł stworzenia wspomnianych już okularów dwuogniskowych wpadł, ponieważ miał dosyć zakładania, ściągania i noszenia ze sobą dwóch par szkieł korekcyjnych – do czytania i do patrzenia w dal. Dlatego też opracował specjalną soczewkę, która spełniała obie te funkcje jednocześnie. Mając na względzie udogodnienia wynalezione przez Franklina, można przypuszczać, że kierował się on zasadą „potrzeba matką wynalazku”, ponieważ stanowiły one odpowiedź na wiele z jego własnych potrzeb.
W