Basia i urodziny w muzeum - Zofia Stanecka - ebook + audiobook

Basia i urodziny w muzeum ebook

Zofia Stanecka

5,0
9,99 zł

lub
Opis

Co ciekawego może wydarzyć się w muzeum? Na przykład urodziny ulubionej koleżanki! To nie żarty. Anielka zaprosiła Basię na swoje urodziny do Muzeum Narodowego! Basia jeszcze nie wie, jak wiele niespodzianek czeka ją na miejscu... Muzeum jest ogromne, pełno w nim kolorowych obrazów i figur. Można je oglądać, ale można też nieźle się bawić podczas warsztatów. Basia jest zachwycona i podobnie, jak inne dzieci, otrzymuje wyjątkową czapkę... Wiąże się z nią pewna historia. Wszystko tu jest niezwykłą opowieścią. Można się dowiedzieć, jak kiedyś wyglądało życie zwykłych ludzi i co na głowach nosili rycerze. Basia przekonuje się także, czego w muzeum lepiej nie robić. Razem z innymi dziećmi poznaje jego zagadkowy świat i uczy się panujących w nim zasad. Książeczka napisana w ciekawy i przystępny sposób, idealna dla dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Część ogromnej serii opowiadającej o zabawnych i pouczających przygodach małej Basi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 9

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0

Popularność




Anielka zaprosiła Basię i Janka na urodziny. I to nie byle gdzie! Do muzeum na specjalne zajęcia dla księżniczek i rycerzy.

– Wezmę rycerza Gawaina – postanowił Janek. – Pokażę mu kolegów na obrazach.

– To ja wezmę Miśka Zdziśka i pokażę mu niedźwiedzie! – zawołała Basia.

– E tam, nie znasz się. – Janek prychnął. – Księżniczki nie mają niedźwiedzi.

– A właśnie, że mają!

– A właśnie, że nie!

– A właśnie, że…

– Dzieci, ile razy prosiłam, żebyście się nie kłócili? – przerwała im Mama.

– Milion kwadrylion – odpowiedziała Basia. – Jeśli nie mogę mieć niedźwiedzia, to wcale nie chcę być księżniczką!

– To kim będziesz? Rycerzem? – Janek sięgnął po drewniany miecz i zaczął walić nim w leżącą na kanapie poduszkę.

– Dlaczego nie? – zdziwiła się Mama. – Basia może być, kim chce. Zresztą nawet w średniowieczu zdarzały się kobiety rycerze. Na przykład Joanna d’Arc walczyła jak rycerz i chodziła w prawdziwej zbroi. Chociaż trzeba przyznać, że nie wszystkim się to podobało…

– Miała niedźwiedzia? – zainteresowała się Basia.

– Niedźwiedzia raczej nie – przyznała Mama.

– Widzisz! Nie możesz być rycerzem! – triumfował Janek.

– Do kitu z tym wszystkim! – krzyknęła Basia.

Sięgnęła po poduszkę i cisnęła nią w Janka.

– Dość tego! – przerwała im Mama. – Księżniczki i rycerze proszeni są o spokój. Jeśli zamierzacie bawić się w dwór królewski, musicie popracować nad manierami.

– Nad czym? – zdziwiła się Basia.

– Nad manierkami – wyjaśnił Janek z pewną siebie miną. – Kuzyn Antek ma metalową manierkę wojskową. Mogę go poprosić, żeby nam pożyczył.

Mama westchnęła. Wyjaśniła, że maniery są zupełnie czymś innym niż manierki i oznaczają rodzaj odpowiedniego zachowania.

– Krótko mówiąc – dodała – rycerze powinni miło odnosić się do księżniczek, a księżniczki powinny panować trochę nad językiem i absolutnie nie wolno im walić w rycerzy poduszkami.

– Księżniczki są nudne – burknęła Basia.

Rozchmurzyła się jednak, gdy Mama ściągnęła z pawlacza pudło z przebierankami i pozwoliła im bawić się do końca dnia tym, co w nim znajdą.

W dniu urodzin Anielki Basia obudziła rodziców bladym świtem. Chciała mieć pewność, że dotrą na miejsce na czas. Była już ubrana do wyjścia w upiętą agrafkami sukienkę Mamy, tiulową narzutkę ze starej firanki i lepki od kleju rycerski napierśnik z kartonu i folii aluminiowej. Długo trzeba ją było przekonywać, żeby przebrała się w coś wygodniejszego. Na tyle długo, że w końcu wybiegli z domu w ostatniej chwili. Janek był zły, bo z tego wszystkiego zostawił w przedpokoju rycerza Gawaina, za to Basia ściskała pod pachą Miśka Zdziśka w foliowym napierśniku.

– Jeśli on nie może iść, to mam w nosie wszystkie księżniczki świata – oznajmiła.