Wydawca: Klasyka Legimi Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2015

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Audiobooka posłuchasz na:

tablecie MP3
smartfonie MP3
komputerze MP3
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Posłuchaj fragmentu audiobooka Czas: 0 godz. 52 min Lektor: Łukasz Lewandowski

Opis ebooka Antygona - Sofokles

Jedna z wielkich antycznych tragedii “Antygona” Sofoklesa jest dostęna w Legimi za darmo w formie ebooka, zarówno w formacie epub jak i mobi.

 

Antygona” jest jednym z niewielu dzieł Sofoklesa, które zachowały się do dzisiaj. Należy do tzw. cyklu Tebańskiego inspirowanego mitycznymi dziejami rodu Labdakidów.

 

Tragedia skupia się na postaci Antygony. Jest ona siostrą Eteoklesa i Polinejkesa, którzy mieli na zmianę rządzić Tebami. Jednak Eteokles wypędził brata z miasta. Polinejkes sprzymierzył się z władcą Argos i namówił go, aby podbić Teby. Obaj braci zginęli na polu bitwy, a nowym władcą Teb został Kreon. Antygona zgodnie z boskim prawem chciała pochować braci, jednak Kreon, aby ukarać Polinejkesa za zdradę zabronił pochówku.

 

Tragedia Antygony posłużyła Sofoklesowi do rozważań o prymacie prawa boskiego nad ludzkim oraz istocie władzy. Bohaterowie stoją przed niemożliwym do dokonania wyborem, konfliktem tragicznym. Z jednej strony Antygona, która musi zdecydować czy silniejsza jest jej przywiązanie do praw boskich i miłość do brata, czy jednak posłuszeństwo wobec nowego króla i poszanowanie praw stanowionych. Z drugiej strony jest Kreon, który także musi ważyć czy ważniejsze jest surowe i bezstronne potraktowanie zdrajcy czy okazanie szacunku zmarłemu.

 

Mimo, że “Antygona” powstała w antycznych czasach nadal stanowi ważną lekcję o poszanowaniu rodziny i religii.

Opinie o ebooku Antygona - Sofokles

Cytaty z ebooka Antygona - Sofokles

ANTYGONA O tak! Czyż nie wiesz, że z poległych braci Kreon jednemu wręcz odmówił grobu? Że Eteokla, jak czynić przystoi, Pogrzebał w ziemi wśród umarłych rzeszy, A zaś obwieścił, aby Polinika Nieszczęsne zwłoki bez czci pozostały, By nikt ich płakać, nikt grześć się nie ważył; Mają wiec leżeć bez łez i bez grobu, Na pastwę ptakom żarłocznym i strawę. Słychać, że Kreon czcigodny dla ciebie, Co mówię, dla mnie też wydał ten ukaz I że tu przyjdzie, by tym go ogłosić, Co go nie znają, nie na wiatr zaiste Rzecz tę stanowiąc, lecz grożąc zarazem Kamienowaniem ukazu przestępcom. Tak się ma sprawa, teraz wraz ukażesz, Czyś godną rodu, czy wyrodną córą.

Fragment ebooka Antygona - Sofokles

So­fo­kles

An­ty­go­na

An­ty­go­na

OSO­BY DRA­MA­TU:

AN­TY­GO­NA, cór­ka Edy­paISME­NA, jej sio­stra[1]CHÓR TE­BAN­SKICH STAR­CÓWKRE­ON, król TebSTRAŻ­NIKHAJ­MON, syn Kre­onaTY­RE­ZJASZ, wróż­bi­taPO­SŁA­NIECEU­RY­DY­KA, żo­na Kre­onaPO­SŁA­NIEC dru­gi
Rzecz dzie­je się przed dwor­cem kró­lew­skim w Te­bach.

AN­TY­GO­NA

O uko­cha­na sio­stro ma, Isme­no,  
Czy ty nie wi­dzisz, że z klęsk Edy­po­wych  
Żad­nej za ży­cia los nam nie oszczę­dza?  
Bo nie ma cier­pień i nie ma ohy­dy,  
Nie ma nie­sła­wy i hań­by, któ­re by  
Nas po­śród nie­szczęść pa­sma nie do­tknę­ły.  
Cóż bo[2] za roz­kaz znów ob­wie­ścił mia­stu  
Ten, któ­ry te­raz wła­dzę w rę­ku dzier­ży?  
Czyś za­sły­sza­ła? Czy uszło twej wie­dzy,  
Że znów wro­go­wie go­dzą w na­szych mi­łych?  

ISME­NA

O An­ty­go­no, żad­na wieść nie do­szła  
Do mnie, ni słod­ka, ni go­ry­czy peł­na,  
Od dnia, gdy bra­ci stra­ci­ły­śmy obu,  
W brat­nim za­bi­tych ra­zem po­je­dyn­ku.  
Od­kąd tej no­cy ode­szły Ar­gi­wów  
Huf­ce[3], ni­cze­go wię­cej nie za­zna­łam  
Ni ku po­cie­sze, ni ku więk­szej tro­sce.  

AN­TY­GO­NA

Lecz mnie wieść do­szła, i dla­te­go z do­mu  
Cię wy­wo­ła­łam, by rzecz ci po­wie­rzyć.  

ISME­NA

Cóż to? Ty ja­kieś cięż­kie wa­żysz sło­wa.  

AN­TY­GO­NA

O tak! Czyż nie wiesz, że z po­le­głych bra­ci  
Kre­on jed­ne­mu wręcz od­mó­wił gro­bu?  
Że Ete­okla, jak czy­nić przy­stoi,  
Po­grze­bał w zie­mi wśród umar­łych rze­szy,  
A zaś ob­wie­ścił, aby Po­li­ni­ka  
Nie­szczę­sne zwło­ki bez czci po­zo­sta­ły,  
By nikt ich pła­kać, nikt grześć się nie wa­żył;  
Ma­ją wiec le­żeć bez łez i bez gro­bu,  
Na pa­stwę pta­kom żar­łocz­nym i stra­wę.  
Sły­chać, że Kre­on czci­god­ny dla cie­bie,  
Co mó­wię, dla mnie też wy­dał ten ukaz  
I że tu przyj­dzie, by tym go ogło­sić,  
Co go nie zna­ją, nie na wiatr za­iste  
Rzecz tę sta­no­wiąc, lecz gro­żąc za­ra­zem  
Ka­mie­no­wa­niem uka­zu prze­stęp­com.  
Tak się ma spra­wa, te­raz wraz uka­żesz,  
Czyś god­ną ro­du, czy wy­rod­ną có­rą.  

ISME­NA

Gdy ta­ka do­la, to cóż, o nie­szczę­sna,  
Pru­jąc czy snu­jąc bym mo­gła tu przy­dać?  

AN­TY­GO­NA

Patrz, byś wspo­mo­gła i po­par­ła sio­strę.  

ISME­NA

W ja­kim­że dzie­le? Do­kąd myśl twa mie­rzy?  

AN­TY­GO­NA

Ze mną masz zwło­ki opa­trzyć bra­ter­skie.  

ISME­NA

Więc ty za­mie­rzasz grze­bać wbrew uka­zom?  

AN­TY­GO­NA

Tak! bra­ta me­go, a do­dam… i twe­go;  
Bo wia­ro­łom­stwem nie my­ślę się ka­lać.  

ISME­NA

Ni­czym dla cie­bie więc za­kaz Kre­ona?  

AN­TY­GO­NA

Ni­czym, on nie ma nad mo­imi pra­wa.  

ISME­NA

Bia­da! o roz­waż, sio­stro, jak nam oj­ciec  
Zgi­nął wśród sro­mu i po­śród nie­sła­wy,  
Kie­dy się je­mu błę­dy ujaw­ni­ły,  
A on się tar­gnął na wła­sne swe oczy;  
Żo­na i mat­ka[4] – dwu­znacz­ne to mia­no –  
Sple­cio­nym wę­złem swe ży­cie ukró­ca;  
Wresz­cie i bra­cia przy jed­nym dnia słoń­cu  
Go­dzą na sie­bie i mor­der­czą rę­ką  
Je­den dru­gie­mu śmierć sro­gą za­da­je.  
Zważ więc, że te­raz i my po­zo­sta­łe  
Zgi­nie­my mar­nie, je­że­li wbrew pra­wu  
Zła­mie­my wo­lę i roz­kaz ty­ra­na.  
Ba­czyć to trze­ba, że my prze­cie sła­be,  
Do walk z męż­czy­zną nie­zdol­ne nie­wia­sty;  
Że nam ule­gać sil­niej­szym na­le­ży,  
Tych słu­chać, na­wet i sroż­szych roz­ka­zów;  
Ja więc, bła­ga­jąc o wy­ro­zu­mie­nie  
Zmar­łych, że mu­szę tak ulec prze­mo­cy,  
Po­słusz­na bę­dę wład­com te­go świa­ta,  
Bo próż­ny opór urą­ga roz­wa­dze.  

AN­TY­GO­NA

Ja ci nie ka­żę ni­cze­go, ni, choć­byś  
Po­móc mi chcia­ła, wdzięcz­ne by mi by­ło,  
Lecz stój przy two­jej my­śli, a ja te­go  
Po­grze­bię sa­ma, po­tem zgi­nę z chlu­bą.  
Nie­chaj się zbra­tam z mym ko­cha­nym w śmier­ci  
Po świę­tej zbrod­ni; a dłu­żej mi zmar­łym  
Mi­łą być trze­ba, niż zie­mi miesz­kań­com,  
Bo tam zo­sta­nę na wie­ki; tym­cza­sem  
Ty tu znie­wa­żaj świę­te pra­wa bo­gów.  

ISME­NA

Ja nie znie­wa­żam ich, nie bę­dąc w mo­cy  
Dzia­łać na prze­kór sta­no­wie­niom wład­ców.  

AN­TY­GO­NA

Rób po twej my­śli; ja zaś wnet po­dą­żę,  
By ko­cha­ne­mu bra­tu grób usy­pać.  

ISME­NA

O ty nie­szczę­sna! ser­ce drży o cie­bie.  

AN­TY­GO­NA

Nie troszcz się o mnie; nad two­im radź lo­sem.  

ISME­NA

Ale nie zdra­dzaj twej my­śli ni­ko­mu,  
Kryj twe za­mia­ry, ja też je za­ta­ję.  

AN­TY­GO­NA

O nie! mów gło­śno, bo cięż­kie ty kaź­nie  
Ścią­gnąć byś mo­gła mil­cze­niem na sie­bie.  

ISME­NA

Z ża­rów twej du­szy mroź­ne mie­ciesz sło­wa.  

AN­TY­GO­NA

Lecz mi­ła je­stem tym, o któ­rych sto­ję.  

ISME­NA

Je­śli po­do­łasz w trud­nych mar po­ści­gu.  

AN­TY­GO­NA

Jak nie po­do­łam, to za­nie­cham dzie­ła.  

ISME­NA

Nie trza się z gó­ry po­ry­wać na ma­ry.  

AN­TY­GO­NA

Kie­dy tak mó­wisz, wstręt bu­dzisz w mym ser­cu  
I słusz­nie zmier­zisz się tak­że zmar­łe­mu;  
Po­zwól, bym ja wraz z mo­im za­śle­pie­niem  
Spoj­rza­ła w oczy gro­zie; bo ta gro­za  
Chlub­nej mi śmier­ci prze­nig­dy nie wy­drze.  

ISME­NA

Je­śli tak mnie­masz, idź, lecz wiedz za­ra­zem,  
Żeś nie­roz­waż­na, choć mi­łym tyś mi­ła.  

CHÓR

O słoń­ca gro­cie, coś ja­sno znów Te­bom[5]
Bły­snął po tru­dach i zno­ju,