Amerykanin, Rosjanin i Polak - Iwona Surmik - ebook + audiobook

Amerykanin, Rosjanin i Polak ebook

Iwona Surmik

0,0
3,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Opowiadanie o drobnym pijaczku Franku Drobniaku, który wiele lat temu zasnął pod chmurką i... właśnie się obudził. Mężczyzna z niepokojem odkrywa kolejne zmiany, jakie zaszły podczas jego drzemki, dziwi się współczesnym czasom i próbuje odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 22

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Iwona Surmik

Amerykanin, Rosjanin i Polak…

Saga

Amerykanin, Rosjanin i Polak…

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2001, 2021 Iwona Surmik i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726771442

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Franek Drobniak obudził się, czując nieprzyjemne łaskotanie w okolicy nosa. Machnął ręką, żeby odgonić natrętną muchę. Otworzył oczy i tuż nad sobą ujrzał wiotkie gałązki wierzby, na których przysiadł motyl. Wyżej błęktniało niebo bez jednej chmurki. Przeciągnął się i powoli, niezgrabnie wstał, otrzepując ubranie z trawy. Mimo, że całą noc przespał na gołej ziemi nie czuł niewygody, nie zdrętwiały mu mięśnie, nie łamało w kościach, nie miał nawet kaca. Podrapał się po głowie, przeciągnął ręką po nieogolonym policzku, podlał wierzbę, wygrzebał z kieszeni zmiętą paczkę „Popularnych” z ostatnim papierosem, zapalił i ruszył przez trawnik w stronę mostu. Miękki asfalt uginał się pod podeszwami jego brudnych adidasów, kiedy wszedł w alejkę. Obojętnie spojrzał na klomby kipiące od barwnych petunii, obojętnie minął most, spluwając do wody, w której tuż pod powierzchnią śmigały srebrne rybki, obojętnie minął wybetonowany plac. Przeszedł kilka kroków i nagle zatrzymał się. W tym znajomym od dziecka krajobrazie uderzyło go nagle coś nienaturalnego, obcego. Rozejrzał się, ale na pozór wszystko wydawało się normalne, takie jak co dzień. Machnął ręką i już miał ruszyć dalej, kiedy wreszcie zrozumiał. Odwrócił się i spojrzał jeszcze raz na plac. Przetarł oczy, znów popatrzył i zamarł niczym żona Lota na pustyni.

– Co jest? – wymamrotał, ciągle nie wierząc zmysłom.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.