Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
AMANDA BLACK WRACA Z KOLEJNĄ MISJĄ, KTÓRA WYWRACA JEJ ŻYCIE DO GÓRY NOGAMI.
Amanda Black nie jest zwykłą nastolatką. Musi odnaleźć się w szkole, przyzwyczaić do swoich mocy oraz znaleźć czas na zupełnie typowe dla niej pozaszkolne zajęcia – kradzież i ochronę przedmiotów zagrażających ludzkości.
Gdy z muzeum znika tajemniczy sztylet, Amanda odkrywa, że tym razem ktoś ubiegł zarówno ją, jak i jej największą rywalkę Irmę Dagon. Trop prowadzi do legendy o Nefrytowym Dzwonku – artefakcie, którego moc może zmienić losy świata.
Z pomocą Erica i cioci Pauli Amanda rusza na misję, która prowadzi ją dalej, niż mogła przypuszczać. W jej trakcie musi zmierzyć się z sekretami własnej rodziny, do tej pory starannie przed nią skrywanymi. Każdy krok w stronę prawdy odsłania nowe kłamstwa i coraz większe niebezpieczeństwo. A kiedy granica między wrogiem a sojusznikiem zaczyna się zacierać, Amanda musi zdecydować, komu zaufać.
Jedno jest pewne – ta misja zmieni ją na zawsze.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 128
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Bárbara Montes dedykuje tę książkę swojemu siostrzeńcowi Alejandrillo
Juan Gómez-Jurado dedykuje tę książkę swoim dzieciom, Marco i Javiemu
Postacie
Amanda Black: odkąd jej rodzice zginęli tuż po jej urodzeniu, mieszka ze swoją ciocią Paulą. Teraz, w wieku trzynastu lat, odkryła prawdę o swoim pochodzeniu: jest dziedziczką tajnej sekty oddającej hołd egipskiej bogini Maat. Misją sekty jest znajdowanie i kradzież magicznych (albo niezupełnie magicznych) przedmiotów, które w niepowołanych rękach mogłyby być groźne dla przetrwania ludzkości. Poza tym Amanda musi sobie radzić z typowymi dla nastolatki problemami (a jest ich niemało) i codziennie trenować, żeby moce, ujawniające się od dnia, w którym skończyła trzynaście lat, mogły się w pełni rozwinąć.
Ciocia Paula: cioteczna babcia Amandy, a także jej opiekunka i wymagająca trenerka. Nikt nie zna jej wieku, ponieważ wygląda na kogoś, kto ma między trzydzieści pięć a pięćdziesiąt pięć lat. Twierdzi, że już nie jest w formie, jednak Amanda uważa, że to niezupełnie prawda: podczas swoich codziennych treningów widziała bowiem, jak ciocia dokonuje prawdziwych wyczynów. Paula zrobiłaby dla Amandy wszystko, a jej największym zmartwieniem jest trzymanie dziewczynki z dala od wszystkich niebezpieczeństw wiążących się z jej dziedzictwem, o którym Amanda dowiedziała się w wieku trzynastu lat.
Eric: najlepszy przyjaciel Amandy. Chodzi do tej samej szkoły, a oprócz tego towarzyszy jej w każdej misji. Jest prawdziwym komputerowym geniuszem i może zhakować każdą sieć. Zanim poznał Amandę, był samotnikiem, któremu wszyscy dokuczali, a teraz zyskał pewność siebie i już nikt nie staje mu na drodze… Normalna sprawa, kiedy nieustannie trzeba sobie radzić z niebezpieczeństwami, które mogą cię kosztować życie. Najbardziej na świecie Eric kocha swoją mamę, a na drugim miejscu Amandę (choć bardzo podoba mu się Esme, ich wspólna przyjaciółka).
Benson: tajemniczy lokaj rodziny Black. Zdaje się odgadywać pragnienia i potrzeby Amandy, zanim ta zdąży otworzyć usta. Pojawia się i znika niepostrzeżenie i wygląda na to, że służy w Willi Black znacznie dłużej, niż jest to możliwe: Amanda znalazła bardzo starą fotografię, na której był Benson i… wyglądał dokładnie tak samo jak teraz! Lokaj odpowiada za cały sprzęt niezbędny do każdej misji Amandy i Erica i jest wynalazcą najbardziej wyrafinowanych gadżetów. Potrafi też prowadzić samochody oraz pilotować samoloty i helikoptery trzymane w pracowni Willi Black, uczy tego także Amandę i Erica. Dla Amandy i cioci Pauli Benson jest jak członek rodziny, o czym wielokrotnie go zapewniały.
Esme: koleżanka Erica i Amandy ze szkoły. Zna dziedzictwo Amandy i zawsze jest gotowa do pomocy, kiedy przyjaciółka tego potrzebuje. Bardzo chciałaby jej towarzyszyć w misjach i liczy na to, że któregoś dnia Amanda jej to zaproponuje. Tymczasem cieszy się, że ma takich przyjaciół jak Eric i Amanda, którzy opowiadają jej o swoich najnowszych przygodach (Eric też jej się trochę podoba).
Nora: przywódczyni mieszkańców podziemi, tajnej grupy od stuleci żyjącej w sekretnych podziemiach pod miastem, w którym mieszkają Blackowie. Po nieudanych próbach stworzenia sieci handlowej z ludźmi z góry (czyli tymi z miasta) musieli zająć się kradzieżami, chociaż swoje ofiary zawsze wybierają spośród wpływowych osób. Ludzie z podziemi mają licznych agentów rozsianych po całym świecie. Ciocia Paula stara się zjednać sobie Norę dla sprawy Blacków.
Miejsca
Willa Black: dom rodziny Black od setek lat. Amanda otrzymała willę i całą jej zawartość jako dziedzictwo, kiedy skończyła trzynaście lat. Choć z zewnątrz dom wygląda na dobrze zachowany, to wnętrze prezentuje się zupełnie inaczej. Ciocia Paula, Benson i Amanda powoli pracują nad przywróceniem willi jej splendoru. Na razie zdołali zaadaptować niektóre pokoje do codziennego użytku, ale większość pomieszczeń wciąż jest w fatalnym stanie, niemal w ruinie. Mieszkańcy Willi Black nie chcą wykorzystywać odziedziczonej przez Amandę fortuny na przeprowadzenie remontu, ponieważ obawiają się, że wówczas ktoś mógłby odkryć trzymane wewnątrz sekrety. Willa Black skrywa bowiem zagadkowe przejścia, pokoje, które pojawiają się i znikają, oraz wiele innych tajemnic, których Amanda jeszcze nie odkryła.
Pracownia: tak nazywana jest piwnica Willi Black, gdzie przygotowywane są wszystkie misje Amandy i Erica. Kryje się tu także Galeria Tajemnic, w której przechowywane są przedmioty skradzione podczas każdej misji (i dopóki będą niebezpieczne, nie opuszczą tego miejsca). Poza tym w pracowni znajdują się mocne komputery; hangar, w którym trzymane są samoloty (także naddźwiękowe), przydatne do przemieszczania się po całym świecie w rekordowym czasie; ogromna garderoba ze wszystkimi niezbędnymi ubraniami: od strojów wspinaczkowych po stroje wieczorowe; biblioteka; strefa do nauki oraz miejsce przeznaczone do treningów, które Amanda musi odbywać codziennie (drugie takie miejsce można znaleźć w ogrodzie Willi Black, choć na razie nazywanie go „ogrodem” jest dużym eufemizmem).
Prolog
Kiedy masz trzynaście lat, raczej nie przejmujesz się własną śmiercią.
Chyba że jesteś dziedziczką sekty oddającej hołd bogini Maat, sekty, której początki sięgają starożytnego Egiptu, a na dokładkę zajmujesz się kradzieżą przedmiotów stanowiących zagrożenie dla przetrwania ludzkości.
Albo wisisz na jednej ręce nad przepaścią w Himalajach. To też nie jest bez znaczenia.
Nie sądzę, bym wytrzymała tak zbyt długo, bo moja prawa dłoń i moje prawe ramię zaczynają tracić siły.
Próbuję się rozhuśtać, by poszukać czegoś, czego mogłabym się chwycić lewą ręką, ale i to nie pomaga.
Spoglądam w dół, próbując oszacować upadek.
Będzie epicki.
Nawet wszystkie umiejętności Blacków działające w stu procentach nie zdołają mnie uratować.
A nie działają w stu procentach. Bynajmniej.
Jestem wyczerpana, przemarznięta i głodna jak wilk.
Pewnie się zastanawiacie, co ja tu w ogóle robię. Odpowiedź jest prosta: szukam jakiegoś tropu, który doprowadzi mnie do moich rodziców. A przynajmniej do mojej mamy.
Zmęczenie bierze nade mną górę.
Chłód przeszywa moje ciało pomimo specjalnego termicznego stroju, który zrobił dla mnie Benson.
Benson. Mój drogi Benson.
Gdyby nie on, nigdy nie przybyłabym w Himalaje. To on próbował pomóc mi odkryć to, co muszę odkryć.
Ale to nie jego wina, on chciał mnie jedynie wesprzeć.
To moja i tylko moja wina. To ja się uparłam, żeby tu przyjechać, pomimo zaleceń cioci Pauli.
Ja i tylko ja wpakowałam się w te tarapaty, bo zignorowałam trudne warunki pogodowe. Bo zabrakło mi cierpliwości i nie zaczekałam, aż minie burza śnieżna.
I tylko ja mogę coś zrobić, żeby wyjść z tego cało.
O ile wyjdę.
Przede wszystkim dlatego, że nie ma tu nikogo więcej.
Eric został w klasztorze, w którym się zatrzymaliśmy. Nie mógł wyruszyć ze mną na szczyt góry… Musiałam zrobić to sama.
Tak czy siak, muszę podjąć jakąś decyzję, nie zostało mi zbyt wiele czasu. Czuję skurcze w ręce, która chroni mnie przed upadkiem. Albo zacznę działać i zrobię coś, by uratować własny tyłek, albo go stracę.
Ciocia nauczyła mnie, że w chwili podejmowania decyzji najlepiej przygotować sobie listę rzeczy za i przeciw. Plusów i minusów.
No dobrze, spójrzmy więc:
Plusem jest to, że jeśli puszczę się półki skalnej, z której zwisam, nie będę musiała się więcej martwić tą całą sprawą, która mnie tu przywiodła.
Minusem jest to, że będę martwa.
Niezbyt mi pomogła ta lista… A może nie przygotowałam jej należycie. Szkoda, że nie ma tu cioci Pauli, bo mogłabym ją zapytać. I przy okazji poprosić, żeby wyciągnęła mnie z tych tarapatów.
Po raz pierwszy, odkąd zgodziłam się przyjąć dziedzictwo jako spadkobierczyni Blacków, nie mam zielonego pojęcia, co robić.
Nagle moje myśli przerywa głos dobiegający z góry.
– Amando! Złap się mojej ręki!
Znam ten głos. Nie spodziewałam się go jednak usłyszeć tutaj, w górach, w samym środku burzy śnieżnej.
Nie, nie tutaj.
Ten głos kojarzy mi się z eleganckimi przyjęciami i gośćmi w wieczorowych kreacjach za kosmiczne kwoty, z pysznymi tartinkami i koktajlami o nazwach niemożliwych do wymówienia. Z gabinetami na poddaszach. Z ogromnymi willami oraz szybkimi, lśniącymi samochodami.
– No już, dziecko, nie trać czasu! Złap się mnie!
Patrzę na rękę, którą mam przed sobą, po czym kieruję wzrok od nadgarstka przez łokieć i dalej wzdłuż ramienia, aż docieram do twarzy ostatniej osoby, o której mogłabym pomyśleć, że uratuje mnie przed roztrzaskaniem się na dnie przepaści.
W końcu nasze spojrzenia się spotykają. Moje – zaskoczone, a jej – wyczekujące.
Irma Dagon.
Moja arcywrogini.
Która znowu prosi, bym chwyciła jej dłoń.
– Zaufaj mi!
Nie wiem, czy postępuję słusznie. Jednak ta dłoń wyciągnięta w moją stronę to jedyne, co dzieli mnie od pewnej śmierci.
Huśtam się ponownie i po chwili jej palce mocno zaciskają się na moim lewym przedramieniu.
W samą porę, ponieważ właśnie w tym momencie, dokładnie w tym momencie, moja prawa ręka postanawia, że ma już dość, i puszcza korzeń, którego się trzymała.
Teraz moje życie zależy od Irmy Dagon.
1
Tamtej soboty wszystko układało się świetnie. Minął tydzień od najlepszej imprezy w naszym życiu. Była to także pierwsza impreza w naszym życiu, więc nie mieliśmy dużego porównania.
W każdym razie Esme, Eric i ja bawiliśmy się doskonale, tańcząc i śmiejąc się do późna. W poniedziałek wróciliśmy do naszej codzienności, czyli lekcji, sprawdzianów i prac domowych, do czego w moim przypadku należało jeszcze dodać tortury, którym poddawała mnie ciocia Paula, abym stała się najlepszą Black, jaką mogłam być. Jakie tortury? No wiecie: języki obce, wspinanie, nurkowanie, pilotowanie samolotów, sztuki walki i tak dalej.
Chociaż muszę przyznać, że ciocia była trochę mniej surowa niż zazwyczaj. Być może kolacja z lordem Thomsingiem (z którym prawie codziennie rozmawiała przez telefon) udała się znacznie lepiej, niż mi opowiadała. Nie żeby opowiadała mi dużo, bo kiedy zapytałam ją o kolację z naszym przyjacielem i sojusznikiem, zbyła mnie zwykłym: „Och, bardzo dobrze, okoń, którego podają w tej restauracji, jest wyborny” i dalej zajmowała się swoimi sprawami.
Może powinnam zadać bardziej precyzyjne pytanie. Jakość jedzenia niezbyt mnie interesowała. Chciałam za to wiedzieć, czy ciocia i lord Thomsing postanowili pójść o krok dalej w swojej przyjacielskiej relacji, czy zacieśnili więzi… No, krótko mówiąc, czy są parą.
Bardzo polubiłam lorda Thomsinga, a odkąd pojawił się w naszym życiu dzięki poszukiwaniom jego rodzinnego talizmanu, ciocia wyglądała na bardziej zadowoloną i zrelaksowaną. Poza tym pasowali do siebie. A moja ciocia zasługiwała na to, żeby być szczęśliwa po tylu latach, które spędziła, opiekując się mną.
W tamtym momencie znajdowałam się na placu treningowym w ogrodzie: przeskakiwałam przez przeszkody, wspinałam się po linach i biegałam tam i z powrotem, starając się uzyskać jak najlepszy wynik. Eric mierzył mi czas, siedząc na ławce i zajadając potrójnie czekoladowe lody.
– Dawaj, Amanda! Byłaś wolniejsza o trzy sekundy niż poprzednio… Tracisz swoje umiejętności.
– Ciekawe, jak ty byś sobie poradził – rzuciłam przez ramię, wspinając się na ściankę. Pot spływał mi po czole, ale nawet to nie mogło mi zepsuć dobrego humoru, który miałam tamtego poranka.
– Ha! Dobry żart! Tyle że… ja nie nazywam się Black! Nie muszę tego robić! – powiedział, po czym znowu polizał loda.
Byłam na górze ścianki, kiedy zobaczyłam, jak Benson wychodzi z willi frontowymi drzwiami i kieruje się w naszą stronę. W dłoniach trzymał tacę z dwiema szklankami.
Zeskoczyłam ze ścianki, wykonując salto, i wylądowałam na ziemi akurat w chwili, gdy lokaj się do nas zbliżał.
– Benson! – Podbiegłam do niego. – Przyniosłeś mi tę smaczną lemoniadę, którą tylko ty potrafisz zrobić?
– Naturalnie… I coś jeszcze.
Wzięłam szklanki i jedną podałam Ericowi, który właśnie kończył jeść loda. Następnie zabrałam lokajowi tacę z rąk i gestem zaprosiłam, by usiadł obok mojego przyjaciela, a tacę postawiłam na drewnianym stole stojącym tuż przy ławce. W tym momencie zauważyłam kopertę, na którą wcześniej nie zwróciłam uwagi. Byłam pewna, że to „coś jeszcze” ma związek właśnie z tą kopertą.
Usiadłam na ziemi i upiłam dwa długie łyki lemoniady. Umierałam z pragnienia.
– No dobrze, to teraz daj mi kopertę – poprosiłam, wyciągając rękę.
– Przedtem musimy porozmawiać, panienko Amando – powiedział Benson i zabrał kopertę z mojego zasięgu.
– Ile razy mam cię prosić, żebyś nie nazywał mnie panienką? Benson, jesteś moją rodziną, moim przyjacielem… Masz już nigdy nie nazywać mnie panienką.
– W porządku, Amando – zgodził się lokaj. – Niemniej musimy porozmawiać, zanim wręczę ci zawartość tej koperty. Ericu, ciebie też to zainteresuje…
Mój przyjaciel nic nie powiedział, lecz coś w jego zachowaniu zmieniło się w niemal niedostrzegalny sposób. Cała jego uwaga skupiała się teraz na naszym rozmówcy, jednak prawie się nie ruszył i dalej małymi łyczkami popijał swoją lemoniadę. Wyglądał na roztargnionego, ale wiedziałam, że to tylko pozory. W żadnym razie nie był roztargniony. Gdyby umknęło mi coś z tego, co zamierzał powiedzieć nam Benson, miałam pewność, że Eric mógłby to później powtórzyć słowo w słowo.
– Dobrze, dzieciaki – zaczął lokaj. – Doszły mnie słuchy, że dziś wieczorem Irma Dagon spróbuje ukraść pewien przedmiot z Miejskiego Muzeum Archeologicznego.
– Jaki przedmiot? – zapytał Eric.
– Chodzi o starożytny sztylet… Nie jesteśmy jednak pewni, czy ten przedmiot stanowi jakieś zagrożenie dla ludzkości…
– Nieważne – przerwałam mu. – Może ona wie coś, o czym my nie wiemy. Jeśli Irma Dagon chce zdobyć ten sztylet, to znaczy, że musi on mieć potężną moc i prawie na pewno jest niebezpieczny. Myślę, że musimy ją uprzedzić i go ukraść. A jeśli później się okaże, że nie mieliśmy racji, po prostu go zwrócę. Obiecuję.
Benson przytaknął.
– Tak myślałem… – mruknął. – A więc bierzmy się do dzieła, musimy zaplanować kradzież.
Wstał, wziął tacę i ruszył w stronę domu. Na mojej twarzy pojawiło się zaskoczenie. Spojrzałam pytająco na Erica, a on wzruszył ramionami.
– Benson! Zaczekaj! – krzyknęłam, zrywając się na równe nogi. – A koperta?
– Lepiej w pracowni, Amando – odparł, nie zwalniając kroku. – Lepiej w pracowni. Nie mamy wiele czasu na przygotowanie misji.
Amanda Black: La campana de jade
Copyright © Bárbara Montes and Juan Gomez-Jurado 2022, represented by Antonia Kerrigan Literary Agency
Copyright © for ilustrations by David G. Forés 2022
Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2026
Copyright © for the translation by Barbara Bardadyn 2026
Redakcja – Julia Młodzińska
Korekta – Kornelia Dąbrowska, Aneta Wieczorek
Opracowanie typograficzne i skład – Paulina Soból-Hara
Okładka – Paweł Szczepanik / BookOne.pl
Ilustracje na okładce i w środku książki – David G. Forés
Żadna część ilustracji zawartych w niniejszej książce nie może być wykorzystywana ani
powielana w jakikolwiek sposób w celu szkolenia technologii lub systemów sztucznej
inteligencji. Niniejsza okładka i ilustracje są chronione przed eksploracją tekstu i danych
(art. 4 ust. 3 dyrektywy (UE) 2019/790).
All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek
inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana
elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu
bez pisemnej zgody wydawcy.
Wydanie I, Kraków 2026
ISBN epub: 9788384064542
ISBN mobi: 9788384064559
Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:
Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia
Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska
Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Magdalena Ignaciuk-Rakowska, Martyna Całusińska, Aleksandra Doligalska
Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga
E-commerce i IT: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz
Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec
Finanse: Karolina Żak
Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak
www.wsqn.pl
www.sqnstore.pl
www.labotiga.pl
