Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Polski poeta i prozaik. Niespokojny duch i podróżnik, jednostka w wiecznym ruchu.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki urodził się w 1967 r. w Bielawie jako Hubert Dobrzaniecki. Po ślubie do swojego nazwiska dołączył nazwisko żony, stając się w ten sposób Hubertem Klimko-Dobrzanieckim. W czasie burzliwej młodości miał epizod punkowy, który zaowocował wyrzuceniem z liceum oraz założeniem wraz z kolegami kapeli o wiele mówiącej nazwie Jebana Ściera. Po maturze zdanej w Ząbkowicach Śląskich przez jakiś czas szukał swojej duchowej drogi jako nowicjusz u oo. Pallotynów. Następnie podjął studia teologiczne w Koszalinie, jednak również ten wybór nie okazał się ostatecznym. Kolejnym etapem i życiowym przystankiem pisarza okazał się Poznań, w którym Hubert Klimko-Dobrzaniecki zatrzymał się, by na tamtejszym uniwersytecie zgłębiać tajniki filozofii. Ani Poznań, ani filozofia także nie zatrzymały go na dłużej i dopiero na Islandii, na którą trafił z myślą o studiowaniu filologii islandzkiej, zabawił dłużej, bo aż dekadę. W tym czasie imał się różnych zajęć, był m.in. barmanem, robotnikiem, jak również pielęgniarzem w domu starców, co stało się bezpośrednią inspiracją do napisania dość nietypowej, złożonej z dwóch nowel, powieści Dom Róży. Krýsuvík, za którą autor dostał nawet nominację do Nagrody Literackiej Nike 2007. Zanim zaczął jednak wydawać Hubert Klimko-Dobrzaniecki książki zbierające nominacje do najważniejszych polskich nagród, pierwsze literackie kroki stawiał na niwie poetyckiej, a swoje wiersze wydał nawet w tłumaczeniu na islandzki i angielski. Jako prozaik debiutował w 2003 r. opowiadaniami zebranymi w tomie Stacja Bielawa Zachodnia, który w 2007 r. został wydany ponownie tym razem pt. Wariat. W 2013 za twórczość literacką został doceniony Złotą Sową Polonii.

Najważniejsze książki Huberta Klimko-Dobrzanieckiego

Kiedy już raz zaczął Hubert Klimko-Dobrzaniecki książki pisać, z regularnie, choć w drugiej dekadzie XXI w. z widocznie mniejszą częstotliwością, w księgarniach pojawiały się nowe tytuły sygnowane jego nazwiskiem. W 2009 r., czterdziestoletni wówczas autor, na kartach zbioru opowiadań Rzeczy pierwsze, jak zawsze z dystansem i pewną ironią, dokonuje pewnych życiowych podsumowań. Nie jest to jednak typowa autobiografia i zapewnienia autora o prawdziwości opisanych zdarzeń należy brać w nawias jako element licentia poetica i literackiej kreacji.

W 2011. w ręce czytelników oddał Hubert Klimko-Dobrzaniecki Bornholm, Bornholm, przejmującą powieść rozpisaną na dwa głosy. Jak niemal zawsze, balansując na granicy powagi i ironii, w Bornholm, Bornholm pisarz prowadzi dwie narracje, ukazując świat widziany oczami dwóch różnych bohaterów. Każdy z nich opowiada inną, a jednak podobną, komplementarną historię, o miłości, jej braku, tym, co w życiu stanowi o jego sensie.

Swoją kolejną książkę, zbiór opowiadań pt. Pornogarmażerka Hubert Klimko-Dobrzaniecki wydał w 2013 r. Akcja 12, niekiedy dość kontrowersyjnych, tekstów osadzona jest w Austrii, a i nawiązuje one do austriackich spraw i wydarzeń. Mieszkający dłuższy czas w Wiedniu autor w swojej prozie wykorzystuje chociażby postać i losy Josefa Fritzla czy przywódcy skrajnej austriackiej prawicy, Jörga Heidera. W wydanej dwa lata później powieści pt. Preparator, Hubert Klimko-Dobrzaniecki kontynuuje politykę nieoszczędzania swoich czytelników. Jest to oparta na faktach historia życia zabójcy opowiadana przez niego samego. Bohater i narrator w jednym analizuje swoją biografię pod kątem swoich późniejszych zbrodni, łamiąc niemal wszystkie znane ludzkości tabu.

W następnej powieści pt. Samotność, Hubert Klimko-Dobrzaniecki zmienia stanowczo styl i tematykę. Jego bohater to człowiek, który nie darzy świata i zamieszkujących go istot zbyt wielką sympatią. Bruno Stressmeyer z mizantropii uczynił cnotę, a w strategiach unikania kontaktu z innymi ma czarny pas. Jest, co więcej, rentierem, więc nawet konieczność zarobienia na życie nie zmusza go do kolaboracji z nikim. Pisarz z niezwykłym talentem na stronach powieści buduje obraz świata widziany oczami Brunona, świata zdeformowanego, ale fascynującego zarazem.

Wydając w 2017 r. Dżender domowy i inne historie Hubert Klimko-Dobrzaniecki, wraca natomiast do krótkich form literackich, których jest prawdziwym mistrzem. Ten zbiór, pisanych z charakterystycznym dla pisarza humorem, opowiadań to również lektura nieco lżejsza, co nie znaczy jednak, że błaha. Spod płaszczyka groteski i oparów absurdu wyłania się bowiem głęboka refleksyjność tej prozy.

Nowa książka Huberta Klimko-Dobrzanieckiego to poniekąd również nowa poetyka w jego twórczości. Historię dorastania, dojrzewania i starzenia się głównego bohatera, Antka Baryckiego, pisarz potrafi z dużym wdziękiem splata z trudną historią naszego kraju. Akcję powieści pt. Złodzieje Hubert Klimko-Dobrzaniecki zaczyna w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej i prowadzi poprzez kolejne burzliwe dekady PRL i nowej Polski, zmuszając do refleksji nad drogą nie tylko jej bohatera, ale i nas wszystkich, jako jednostek i zbiorowości, jaką jest społeczeństwo. Życie i przemijanie, czasy wojny i pokoju, strategie przetrwania to wszak uniwersalne ludzkie doświadczenie.