Sprawy Międzynarodowe 2_2013 - prof. Henryk Szlajfer - ebook
Wydawca: Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Kategoria: Aktualności Język: polski Rok wydania: 2013

Sprawy Międzynarodowe 2_2013 ebook

prof. Henryk Szlajfer

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Sprawy Międzynarodowe 2_2013 - prof. Henryk Szlajfer

Spis treści

Jan Barcz

Spójność Unii Europejskiej a sanacja i konsolidacja strefy euro

Paweł Tokarski

Wejście Polski do strefy euro wobec potrzeb modernizacyjnych polskiej gospodarki

Hubert Świętek

Wpływ służb wywiadowczych na kształtowanie polityki zagranicznej państw zachodnich na przykładzie Stanów Zjednoczonych

Marek Rewizorski

Wzrost udziału państw azjatyckich w globalnym zarządzaniu gospodarczym

Anton Bebler

Pokój w Europie a Pokojowa Nagroda Nobla

Roman Kuźniar

Nobel dla Unii Europejskiej? Jak najbardziej

ARTYKUŁY RECENZYJNE

Zdzisław Lachowski

Rok 2012 – czas strategicznego bezruchu (w związku z „Rocznikiem Strategicznym 2012/2013”)

Krzysztof Malinowski

Okres wyjątkowy w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa RFN (w związku z książką Krzysztofa Miszczaka, Polityka zagraniczna, bezpieczeństwa i obrony koalicji rządowej SPD-Sojusz 90/Zieloni w okresie 1998–2005)

RECENZJE • OMÓWIENIA

Tomasz Paszewski

Włodzimierz Anioł, Szlak Norden. Modernizacja po skandynawsku

Anna Potyrała

Michał Matyasik, Przemysław Domagała, Międzynarodowe trybunały karne oraz inne instrumenty sprawiedliwości tranzytywnej

Omówienia

Opinie o ebooku Sprawy Międzynarodowe 2_2013 - prof. Henryk Szlajfer

Fragment ebooka Sprawy Międzynarodowe 2_2013 - prof. Henryk Szlajfer




© Co­py­ri­ght by Pol­ski In­sty­tut Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych, War­sza­wa 2013

Ko­le­gium Re­dak­cyj­ne: Ma­rek Bel­ka, Ma­rek A. Ci­choc­ki, Je­rzy Kranz, Zdzi­sław La­chow­ski, Woj­ciech Ma­ter­ski, Ka­ta­rzy­na Peł­czyń­ska-Na­łęcz, Ro­man Wie­ru­szew­ski

Re­dak­cja: An­drzej Ana­nicz, Jan Barcz, An­to­ni Z. Ka­miń­ski, Jan Kof­man, Ro­bert Ku­piec­ki, Olaf Osi­ca, Adam Da­niel Rot­feld, Hen­ryk Szlaj­fer (re­dak­tor na­czel­ny), Mar­cin Za­bo­row­ski, Alek­san­dra Zie­le­niec (se­kre­tarz re­dak­cji)

Au­to­rzy:

prof. dr hab. Jan Barcz – kie­row­nik Ka­te­dry Pra­wa Mię­dzy­na­ro­do­we­go i Pra­wa UE w Ko­le­gium Pra­wa Aka­de­mii Le­ona Koź­miń­skie­go w War­sza­wie dr Pa­weł To­kar­ski – ana­li­tyk w Pol­skim In­sty­tu­cie Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych mgr Hu­bert Swię­tek – star­szy eks­pert do spraw współ­pra­cy ze­wnętrz­nej, Biu­ro Dy­rek­to­ra Ge­ne­ral­ne­go, Mi­ni­ster­stwo Spraw Za­gra­nicz­nych dr Ma­rek Re­wi­zor­ski – ad­iunkt w In­sty­tu­cie Po­li­ty­ki Spo­łecz­nej i Sto­sun­ków Mię­dzy­na­ro­do­wych Po­li­tech­ni­ki Ko­sza­liń­skiej oraz w In­sty­tu­cie Hi­sto­rii i Po­li­to­lo­gii Aka­de­mii Po­mor­skiej w Słup­sku prof. dr hab. An­ton Be­bler – Wy­dział Nauk Spo­łecz­nych, Uni­wer­sy­tet w Lu­bla­nie prof. dr hab. Ro­man Kuź­niar – In­sty­tut Sto­sun­ków Mię­dzy­na­ro­do­wych, Uni­wer­sy­tet War­szaw­ski

Pro­jekt okład­ki: Mal­wi­na Kühn

Re­dak­cja tech­nicz­na: Do­ro­ta Do­łę­gow­ska

Wy­daw­ca: Pol­ski In­sty­tut Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych,
00-950 War­sza­wa, ul. Wa­rec­ka 1a,
tel. 22 556 80 00, faks 22 556 80 99,
e-mail: spra­wy@pism.pl

ISSN 0038-853x

Opi­nie i sta­no­wi­ska za­war­te w ma­te­ria­łach pu­bli­ko­wa­nych w „Spra­wach Mię­dzy­na­ro­do­wych” od­zwier­cie­dla­ją wy­łącz­nie po­glą­dy ich au­to­rów.

„Spra­wy Mię­dzy­na­ro­do­we” są re­gu­lar­nie pre­zen­to­wa­ne w ka­ta­lo­gu In­ter­na­tio­nal Cur­rent Awa­re­ness Se­rvi­ces, w Ulrich’s In­ter­na­tio­nal Pe­rio­di­cal Di­rec­to­ry oraz w Do­cu­men­ta­tion Po­li­ti­que In­ter­na­tio­na­le, In­ter­na­tio­nal Po­li­ti­cal Scien­ce Abs­tracts. Wy­bra­ne ma­te­ria­ły są wy­szcze­gól­nia­ne w In­ter­na­tio­nal Bi­blio­gra­phy of the So­cial Scien­ces.

Ar­ty­ku­ły pu­bli­ko­wa­ne w „Spra­wach Mię­dzy­na­ro­do­wych” są re­cen­zo­wa­ne.

Wer­sją pier­wot­ną cza­so­pi­sma jest wer­sja pa­pie­ro­wa.

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.


JAN BARCZ
Spójność Unii Europejskiej a sanacja i konsolidacja strefy euro

The on­go­ing re­form and con­so­li­da­tion of the eu­ro­zo­ne is se­eking to make it the hub of Eu­ro­pe­an in­te­gra­tion, even at the expen­se of EU co­he­sion. The cur­rent Po­lish stra­te­gy to­wards eu­ro­zo­ne re­form–as re­flec­ted in ta­king steps ef­fec­ti­ve so far to re­ta­in EU co­he­sion, which is often re­fer­red to as ”ke­eping the foot in the door”–is a short-term one, unte­na­ble in the me­dium and the long run. What is ne­eded is de­ve­lo­ping a pro­ac­ti­ve stra­te­gy of Po­land’s ac­ces­sion to the eu­ro­zo­ne: 1) stay­ing out, Po­land ri­sks fin­ding it­self at the pe­ri­phe­ries of Eu­ro­pe­an in­te­gra­tion, all the more so as the pre­sent excep­tio­nal po­si­tion of be­ing an at­trac­ti­ve part­ner (espe­cial­ly for Ger­ma­ny) will not go on fo­re­ver, but will ra­ther we­aken in step with gro­wing eu­ro­zo­ne con­so­li­da­tion; 2) the more con­so­li­da­ted the eu­ro­zo­ne, the more dif­fi­cult it will be to join, with mem­ber­ship cri­te­ria get­ting more strin­gent and more in­vo­lved, and al­re­ady now exten­ding far bey­ond the well known eco­no­mic co­nver­gen­ce cri­te­ria.

Jaki jest sto­pień po­wią­za­nia mię­dzy spój­no­ścią Unii Eu­ro­pej­skiej a dzia­ła­nia­mi po­dej­mo­wa­ny­mi na rzecz sa­na­cji stre­fy euro wo­bec trwa­ją­ce­go od kil­ku lat kry­zy­su fi­nan­so­we­go w nie­któ­rych pań­stwach tej stre­fy? Od­po­wiedź na to py­ta­nie jest sto­sun­ko­wo jed­no­znacz­na: naj­bar­dziej wy­dol­ne pań­stwa stre­fy euro (Niem­cy i Fran­cja) go­to­we są do do­pro­wa­dze­nia do kon­so­li­da­cji tej stre­fy i uczy­nie­nia z niej cen­trum pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej na­wet kosz­tem za­cho­wa­nia spój­no­ści Unii Eu­ro­pej­skiej. Pań­stwa człon­kow­skie Unii, któ­re po­zo­sta­ną poza tą stre­fą, albo mu­szą być na tyle sil­ne, aby po­zo­stać atrak­cyj­nym part­ne­rem dla no­we­go cen­trum (na przy­kład Wiel­ka Bry­ta­nia, Da­nia, czy Szwe­cja), albo po­zo­sta­ną na pe­ry­fe­riach pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej, ogra­ni­czo­ne­go do unij­ne­go ryn­ku we­wnętrz­ne­go z do­dat­kiem nie­któ­rych po­li­tyk unij­nych.

Obec­na stra­te­gia Pol­ski wo­bec re­form na­kie­ro­wa­nych na sa­na­cję i kon­so­li­da­cję stre­fy euro – po­dej­mo­wa­nie dzia­łań (trze­ba do­dać, że do­tych­czas sku­tecz­nych) na rzecz za­cho­wa­nia spój­no­ści mię­dzy pań­stwa­mi człon­kow­ski­mi UE, okre­śla­na naj­czę­ściej jako „trzy­ma­nie nogi mię­dzy drzwia­mi” – ma cha­rak­ter krót­ko­ter­mi­no­wy. Jest ona nie do utrzy­ma­nia w wy­mia­rze śred­nio – i dłu­go­ter­mi­no­wym. Rzecz bo­wiem w tym, że środ­ki ma­ją­ce na celu sa­na­cję i kon­so­li­da­cję stre­fy euro zo­sta­ły uję­te w spój­ny, ak­tyw­ny pro­gram, któ­re­go re­ali­za­cja po­cią­ga za sobą co­raz po­waż­niej­sze kon­se­kwen­cje eko­no­micz­ne i ustro­jo­we (za­rów­no na szcze­blu we­wnątrz­kra­jo­wym, jak i unij­nym)1. Naj­waż­niej­sze pań­stwa stre­fy euro nie wa­ha­ją się rów­nież, aby – dla re­ali­za­cji tego pla­nu – się­gnąć do środ­ków po­za­unij­nych (mię­dzy­rzą­do­wych), ta­kich jak Trak­tat usta­na­wia­ją­cy Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści i Trak­tat o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej. Pań­stwom po­zo­sta­ją­cym poza stre­fą euro co­raz trud­niej bę­dzie do­trzy­mać kro­ku ewo­lu­cji stre­fy euro. W przy­pad­ku ob­struk­cji w pro­ce­sie de­cy­zyj­nym, któ­ra unie­moż­li­wia­ła­by prze­pro­wa­dze­nie re­form stre­fy euro w ra­mach in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych Unii, z pew­no­ścią za­sto­so­wa­ne zo­sta­ną ko­lej­ne środ­ki mię­dzy­rzą­do­we, ogra­ni­czo­ne je­dy­nie do tej stre­fy.

W kon­tek­ście przy­stą­pie­nia Pol­ski do stre­fy euro istot­ne są dwa wnio­ski:

po pierw­sze, że po­zo­sta­wa­nie poza stre­fą euro gro­zi Pol­sce zna­le­zie­niem się na pe­ry­fe­riach pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej, tym bar­dziej że utrzy­ma­nie obec­nej, wy­jąt­ko­wej po­zy­cji atrak­cyj­ne­go part­ne­ra (zwłasz­cza dla Nie­miec) nie bę­dzie trwać wiecz­nie (bę­dzie sła­bło pa­ra­lel­nie do po­stę­pu­ją­cej kon­so­li­da­cji stre­fy euro); po dru­gie, że wraz z po­stę­pu­ją­cą kon­so­li­da­cją stre­fy euro co­raz trud­niej bę­dzie do niej przy­stą­pić (kom­pli­ku­ją się bo­wiem wa­run­ki pro­ce­du­ral­ne znie­sie­nia de­ro­ga­cji, jak też na­war­stwia­ją kry­te­ria człon­ko­stwa, już obec­nie zna­czą­co wy­kra­cza­ją­ce poza zna­ne eko­no­micz­ne kry­te­ria kon­wer­gen­cyj­ne).

Trwa­nie więc w po­zy­cji „trzy­ma­ją­ce­go nogę mię­dzy drzwia­mi” może do­pro­wa­dzić do tego, że roz­dź­więk mię­dzy wy­dzie­la­ją­cą się z Unii, pod­le­ga­ją­cą kon­so­li­da­cji, stre­fą euro a pań­stwa­mi po­zo­sta­ją­cy­mi poza stre­fą (na­wet je­że­li de­kla­ru­ją – jak Pol­ska – wolę rów­no­le­głe­go wdra­ża­nia prze­pro­wa­dza­nych w stre­fie euro re­form) bę­dzie się zwięk­szał, aż osią­gnie po­ziom, w któ­rym nie bę­dzie już moż­li­we utrzy­ma­nie „po­zy­cji szpa­ga­tu” (jak się też żar­to­bli­wie okre­śla obec­ną stra­te­gię Pol­ski wo­bec re­for­my stre­fy euro).

Od po­nad dwu­dzie­stu lat Unia Eu­ro­pej­ska róż­ni­cu­je się we­wnętrz­nie. Mało tego, z po­wo­dze­niem moż­na bro­nić tezy, że usta­no­wie­nie Unii na mocy Trak­ta­tu z Ma­astricht było wła­śnie wy­ra­zem tego pro­ce­su. Cho­dzi­ło bo­wiem wów­czas o to, aby dzie­dzi­ny, w któ­rych wy­stę­po­wa­ły zróż­ni­co­wa­ne in­te­re­sy państw człon­kow­skich, ująć w jed­no­li­te ramy praw­no-in­sty­tu­cjo­nal­ne pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej (Unii Eu­ro­pej­skiej). Usta­no­wie­nie Unii było też od­po­wie­dzią na tzw. me­to­dę schen­geń­ską: w zna­nym ukła­dzie z Schen­gen z po­ło­wy lat 80. pięć państw człon­kow­skich ure­gu­lo­wa­ło w od­ręb­nej umo­wie mię­dzy­na­ro­do­wej (poza ów­cze­sny­mi Wspól­no­ta­mi) spra­wy o za­sad­ni­czym zna­cze­niu dla usta­na­wia­ne­go ryn­ku we­wnętrz­ne­go (znie­sie­nie fi­zycz­nej kon­tro­li oby­wa­te­li tych państw na gra­ni­cach we­wnętrz­nych mię­dzy tymi pań­stwa­mi). Trze­ci fi­lar Unii Eu­ro­pej­skiej wchło­nął rów­nież acqu­is Schen­gen, za­po­bie­ga­jąc tym sa­mym frag­men­ta­cji pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej. Nie­mniej sama na­zwa „me­to­da schen­geń­ska” to­wa­rzy­szy od tam­te­go cza­su pro­ce­so­wi in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej, uak­tyw­nia­jąc się zwłasz­cza w do­bie prze­si­leń ustro­jo­wych w Unii, jak za­war­cie Kon­wen­cji z Prüm w okre­sie kry­zy­su zwią­za­ne­go z od­rzu­co­nym trak­ta­tem kon­sty­tu­cyj­nym czy ostat­nio w po­sta­ci Trak­ta­tu usta­na­wia­ją­ce­go Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści i Trak­ta­tu o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej.

Nie­mniej do­tych­cza­so­we zróż­ni­co­wa­nie w Unii Eu­ro­pej­skiej prze­bie­ga­ło w jej ra­mach in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych, sto­sow­nie do okre­ślo­nych w Trak­ta­tach pro­ce­dur. Pe­wien sto­pień we­wnętrz­nej „ela­stycz­no­ści” pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej jest nie­zbęd­ny dla za­cho­wa­nia jego efek­tyw­no­ści, zwłasz­cza w świe­tle stra­te­gii roz­sze­rza­nia się Unii i – wraz z tym – po­stę­pu­ją­ce­go zróż­ni­co­wa­nia in­te­re­sów po­szcze­gól­nych państw człon­kow­skich oraz ich wy­dol­no­ści go­spo­dar­czej i po­li­tycz­nej. W ta­kim ro­zu­mie­niu zróż­ni­co­wa­nie we­wnętrz­ne w Unii Eu­ro­pej­skiej nie za­gra­ża jej spój­no­ści, a na­wet jest ko­niecz­ne do utrzy­ma­nia efek­tyw­no­ści pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej. Na za­miesz­czo­nej gra­fi­ce w krę­gu sym­bo­li­zu­ją­cym Unię Eu­ro­pej­ską wska­za­ne są mniej­sze koła, od­zwier­cie­dla­ją­ce szcze­gól­ne for­my współ­pra­cy lub szcze­gól­ne­go sta­tu­su nie­któ­rych państw w ra­mach in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych Unii. Jak wia­do­mo, nie wszyst­kie pań­stwa człon­kow­skie UE na­le­żą do stre­fy Schen­gen i do Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej (oraz do stre­fy euro), część państw człon­kow­skich może po­głę­biać współ­dzia­ła­nie w ra­mach pro­ce­du­ry wzmoc­nio­nej współ­pra­cy lub współ­pra­cy struk­tu­ral­nej we wspól­nej po­li­ty­ce bez­pie­czeń­stwa i obro­ny, pań­stwa przy­stę­pu­ją­ce do UE mogą w nie­któ­rych dzie­dzi­nach, przez pe­wien czas, mieć szcze­gól­ny sta­tus, wy­ni­ka­ją­cy z okre­sów de­ro­ga­cyj­nych. Wszyst­ko to są for­my we­wnętrz­ne­go zróż­ni­co­wa­nia po­zo­sta­ją­ce w ra­mach in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych Unii, a więc nie­na­ru­sza­ją­ce jej spój­no­ści.

Do­dać do tego na­le­ży, że po la­tach trud­nych ne­go­cja­cji prze­pro­wa­dzo­no, pod ko­niec ubie­głe­go dzie­się­cio­le­cia, głę­bo­ką re­for­mę ustro­jo­wą Unii Eu­ro­pej­skiej. Na mocy Trak­ta­tu z Li­zbo­ny (któ­ry wszedł w ży­cie 1 grud­nia 2009 r.) Unia Eu­ro­pej­ska z „nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­ne­go obiek­tu praw­no-po­li­tycz­ne­go” zmie­ni­ła się w spój­ną or­ga­ni­za­cję mię­dzy­na­ro­do­wą, obej­mu­ją­cą jed­no­li­tym re­żi­mem praw­no-in­sty­tu­cjo­nal­nym wszyst­kie uprzed­nie trzy fi­la­ry2. Zna­cze­nie Trak­ta­tu z Li­zbo­ny czę­sto się obec­nie lek­ce­wa­ży i – na fali mod­nej kry­ty­ki – twier­dzi się, że „Unia li­zboń­ska” na­le­ży do prze­szło­ści. Przy ca­łej świa­do­mo­ści wy­zwań, ja­kie sto­ją przed Unią Eu­ro­pej­ską3, war­to jed­nak w ostro­ści tej kry­ty­ki za­cho­wać nie­co umia­ru. W okres cięż­kie­go kry­zy­su fi­nan­so­we­go, kon­cen­tru­ją­ce­go się wo­kół stre­fy euro, Unia we­szła, dzię­ki Trak­ta­to­wi z Li­zbo­ny, jako spój­na kon­struk­cja ustro­jo­wa, z ela­stycz­ny­mi, wy­dol­ny­mi pro­ce­du­ra­mi de­cy­zyj­ny­mi. Stan pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej był­by obec­nie nie­po­rów­ny­wal­nie trud­niej­szy, gdy­by kry­zys stre­fy euro za­stał Unię trój­fi­la­ro­wą, po­dat­ną na za­ku­sy re­na­cjo­na­li­za­cji i frag­men­ta­cji.

Nie­mniej kry­zys fi­nan­so­wy stre­fy euro ujaw­nił sze­reg wy­zwań o za­sad­ni­czej wa­dze dla spój­no­ści Unii Eu­ro­pej­skiej, z któ­rych trzy za­słu­gu­ją na szcze­gól­ną ana­li­zę.

Po pierw­sze, kry­zys ten i po­dej­mo­wa­ne w celu sa­na­cji i kon­so­li­da­cji stre­fy euro dzia­ła­nia ujaw­ni­ły w peł­ni za­kres i zna­cze­nie we­wnętrz­ne­go zróż­ni­co­wa­nia w Unii, zwłasz­cza stop­nio­wej „eman­cy­pa­cji” stre­fy euro. Co naj­mniej od wej­ścia Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej w trze­ci etap (1998 r.) na szcze­blu eks­perc­kim wska­zy­wa­no na ro­sną­ce zna­cze­nie ECO­FIN (Rady UE dzia­ła­ją­cej w skła­dzie mi­ni­strów fi­nan­sów), a na­stęp­nie, od 2002 r. (za­stą­pie­nie wa­lut na­ro­do­wych wa­lu­tą euro w pań­stwach stre­fy euro), nie­for­mal­nej po­cząt­ko­wo struk­tu­ry – Eu­ro­gru­py, w któ­rej za­czął się kon­cen­tro­wać pro­ces de­cy­zyj­ny nie tyl­ko w spra­wach po­li­ty­ki pie­nięż­nej. Wska­zy­wa­no, że wej­ście do stre­fy euro, wy­ma­ga­ją­ce oczy­wi­ście speł­nie­nia kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych, to przy­na­leż­ność nie tyl­ko do gru­py państw ze wspól­ną wa­lu­tą, lecz rów­nież (a może przede wszyst­kim) do kształ­tu­ją­ce­go się „twar­de­go ją­dra” pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej. W dys­ku­sjach w Pol­sce nad ce­lo­wo­ścią, a zwłasz­cza tem­pem, wej­ścia do stre­fy euro kon­cen­tro­wa­no się jed­nak wy­łącz­nie na ko­niecz­no­ści speł­nie­nia eko­no­micz­nych kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych. Bez wąt­pie­nia speł­nie­nie tych kry­te­riów jest bez­względ­ną prze­słan­ką wej­ścia do stre­fy euro, nie­mniej po­mi­ja­nie aspek­tu po­li­tycz­ne­go pro­wa­dzi­ło do lek­ce­wa­że­nia ewo­lu­cji zna­cze­nia stre­fy euro jako kształ­tu­ją­ce­go się cen­trum de­cy­zyj­ne­go pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej: ocze­ki­wa­nie, że Pol­ska bę­dzie po­waż­nym gra­czem w Unii Eu­ro­pej­skiej z po­mi­ja­niem wej­ścia do stre­fy euro mo­gło świad­czy je­dy­nie albo o nie­zna­jo­mo­ści re­guł dzia­ła­nia Unii, albo o znacz­nej do­zie cy­ni­zmu po­li­tycz­ne­go. Prze­ko­na­no się o tym bo­le­śnie pod­czas spra­wo­wa­nia przez Pol­skę (w dru­giej po­ło­wie 2011 r.) Pre­zy­den­cji w Ra­dzie UE: prze­bie­gła ona nad wy­raz spraw­nie w bie­żą­cych spra­wach le­gi­sla­cyj­no-ad­mi­ni­stra­cyj­nych, jed­nak­że zo­sta­ła nie­mal cał­ko­wi­cie zmar­gi­na­li­zo­wa­na w głów­nym pro­ce­sie de­cy­zyj­nym, w któ­rym zaj­mo­wa­no się dzia­ła­nia­mi na rzecz sa­na­cji stre­fy euro, a w su­mie roz­strzy­ga­no o przy­szłym lo­sie Unii; Pol­sce po­zo­sta­ło je­dy­nie „trzy­ma­nie nogi mię­dzy drzwia­mi” i „wy­ko­ny­wa­nie szpa­ga­tu”, by od­wo­łać się do pra­so­wych okre­śleń pol­skiej stra­te­gii w Unii.

Po dru­gie, środ­ki po­dej­mo­wa­ne w celu sa­na­cji i kon­so­li­da­cji stre­fy euro ozna­cza­ją re­wi­ta­li­za­cję wspo­mnia­nej wy­żej me­to­dy schen­geń­skiej w nie­spo­ty­ka­nym do­tych­czas wy­mia­rze. Do tre­ści re­ali­zo­wa­nych i pla­no­wa­nych re­form stre­fy euro oraz sa­mej Unii od­wo­łam się w dal­szej czę­ści ar­ty­ku­łu. W tym miej­scu na­le­ży zwró­cić uwa­gę na me­to­dę (pro­ce­du­rę) ich prze­pro­wa­dza­nia. Co praw­da naj­bar­dziej wy­dol­ne pań­stwa stre­fy euro oraz in­sty­tu­cje unij­ne (przede wszyst­kim Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska) dążą do re­ali­za­cji tych re­form przede wszyst­kim w in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych ra­mach Unii Eu­ro­pej­skiej: re­wi­zja Trak­ta­tów – zwłasz­cza TfUE (uzu­peł­nie­nie art. 136 TfUE), przy­ję­cie ak­tów pra­wa po­chod­ne­go („sze­ścio­pak” i „dwu­pak”), uru­cho­mie­nie pro­ce­du­ry wzmoc­nio­nej współ­pra­cy (wpro­wa­dze­nie po­dat­ku od trans­ak­cji fi­nan­so­wych). Świad­czy to o świa­do­mo­ści wagi za­cho­wa­nia spój­no­ści Unii Eu­ro­pej­skiej. Nie­mniej, wo­bec ko­niecz­no­ści szyb­kie­go dzia­ła­nia oraz wy­stą­pie­nia trud­no­ści w pro­ce­sie de­cy­zyj­nym ze stro­ny nie­któ­rych państw człon­kow­skich (zwłasz­cza Wiel­kiej Bry­ta­nii), nie za­wa­ha­ły się one się­gnąć do me­to­dy schen­geń­skiej i ure­gu­lo­wać waż­ne dzia­ła­nia czy re­for­my in­sty­tu­cjo­nal­ne środ­ka­mi mię­dzy­rzą­do­wy­mi, a więc poza ra­ma­mi in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­ny­mi Unii. Taki cha­rak­ter mają za­sad­ni­cze ele­men­ty tzw. me­cha­ni­zmu grec­kie­go, sta­ły fi­nan­so­wy me­cha­nizm ra­tun­ko­wy dla stre­fy euro (Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści) jest od­ręb­ną w sto­sun­ku do UE or­ga­ni­za­cją mię­dzy­na­ro­do­wą, usta­no­wio­ną na pod­sta­wie spe­cjal­nej umo­wy mię­dzy­na­ro­do­wej)4, w koń­cu od­ręb­na umo­wa mię­dzy­na­ro­do­wa – Trak­tat o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej – do­dat­ko­wo umac­nia środ­ki dys­cy­pli­ny bu­dże­to­wej prze­wi­dzia­ne w zre­for­mo­wa­nym (na mocy „sze­ścio­pa­ku”) Pak­cie sta­bil­no­ści i wzro­stu5. Do­tych­czas pod­ję­te środ­ki mię­dzy­rzą­do­we zo­sta­ły co praw­da uzna­ne w wy­ro­ku Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE z dnia 27 li­sto­pa­da 2012 r. w spra­wie C-370/12 Prin­gle za nie­na­ru­sza­ją­ce pra­wa unij­ne­go6, moż­na jed­nak za­kła­dać, że w przy­szło­ści pań­stwa człon­kow­skie tej stre­fy, re­ali­zu­jąc za­kła­da­ny pro­gram kon­so­li­da­cji stre­fy euro, nie za­wa­ha­ją się po­now­nie się­gnąć do ko­lej­nych środ­ków mię­dzy­rzą­do­wych, na­wet kosz­tem na­ru­sze­nia pra­wa unij­ne­go (i spój­no­ści Unii Eu­ro­pej­skiej), je­że­li na­po­tka­ją w tej mie­rze na pro­ble­my w unij­nym pro­ce­sie de­cy­zyj­nym. De­ter­mi­na­cja naj­bar­dziej wy­dol­nych państw stre­fy euro w dą­że­niu do sa­na­cji i kon­so­li­da­cji tej stre­fy po­zwa­la za­kła­dać, że na­le­ży się oba­wiać nie tyle de­kom­po­zy­cji stre­fy euro (w ro­zu­mie­niu wy­stą­pie­nia lub wy­rzu­ce­nia nie­któ­rych państw człon­kow­skich czy jej roz­wią­za­nia lub roz­pa­du)7, ile ra­czej po­stę­pu­ją­cej au­to­no­mi­za­cji tej stre­fy w sto­sun­ku do Unii Eu­ro­pej­skiej, a w skraj­nym przy­pad­ku cał­ko­wi­te­go, for­mal­ne­go wy­dzie­le­nia się jej z Unii (czy­li frag­men­ta­cji pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej). Pro­ces ten uka­zu­je gra­fi­ka, na któ­rej w gór­nej czę­ści umiesz­czo­na jest Unia Go­spo­dar­cza i Wa­lu­to­wa wraz z jej do­ce­lo­wym kom­po­nen­tem – stre­fą euro. Za­zna­czo­ne nowe ele­men­ty re­for­my tej stre­fy (me­cha­ni­zmy po­mo­cy fi­nan­so­wej i dys­cy­pli­no­wa­nia po­li­ty­ki bu­dże­to­wej, re­ali­zo­wa­na unia ban­ko­wa i pla­no­wa­na unia po­li­tycz­na) za­czy­na­ją już obec­nie „wy­cho­dzić” poza ramy in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­ne Unii Eu­ro­pej­skiej.

Wy­kres

Po trze­cie, nie­zmier­nie istot­nym czyn­ni­kiem, któ­ry na­le­ży brać pod uwa­gę w oce­nie moż­li­wo­ści po­li­tycz­nych i pro­ce­dur re­ali­za­cji dzia­łań na rzecz sa­na­cji i kon­so­li­da­cji stre­fy euro, jest na­ra­sta­ją­cy po­pu­lizm an­ty­unij­ny. Nie wni­ka­jąc w jego przy­czy­ny8, stwier­dzić je­dy­nie na­le­ży, że wpły­wa on pa­ra­li­żu­ją­co na po­li­tycz­ny pro­ces de­cy­zyj­ny. Po­li­ty­cy eu­ro­pej­scy kie­ru­ją się bo­wiem w głów­nej mie­rze ko­niecz­no­ścią uzy­ska­nia po­zy­tyw­ne­go wy­ni­ku w wy­bo­rach we­wnątrz­kra­jo­wych i nie są sko­rzy do po­dej­mo­wa­nia dzia­łań, któ­re wy­sta­wia­ły­by na szwank szan­se ich par­tii po­li­tycz­nych: czy cho­dzi – jak w Pol­sce – o pod­ję­cie jed­no­znacz­nej de­cy­zji w spra­wie ter­mi­nu wej­ścia do stre­fy euro, czy też po­par­cie dzia­łań re­for­mu­ją­cych tę stre­fę. Zna­le­zie­nie więc me­to­dy umoc­nie­nia de­mo­kra­tycz­nej le­gi­ty­ma­cji Unii Eu­ro­pej­skiej (przede wszyst­kim po­przez moc­niej­sze włą­cze­nie spo­łe­czeństw państw człon­kow­skich w spra­wy unij­ne) jest za­sad­ni­czym wy­zwa­niem po­li­tycz­nym, rów­nież w kon­tek­ście za­cho­wa­nia spój­no­ści pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej; że jest to moż­li­we, wska­zu­je przy­kład wej­ścia Pol­ski do stre­fy Schen­gen i prze­pro­wa­dzo­na wów­czas (w 2006 r.), nie­zbęd­na w tym kon­tek­ście, no­we­li­za­cja kon­sty­tu­cji (na któ­rą zgo­dzi­ły się wszyst­kie par­tie po­li­tycz­ne, mimo bar­dzo wów­czas zło­żo­nej sy­tu­acji we­wnątrz­po­li­tycz­nej). Wej­ście do stre­fy euro rów­nież musi być za­ak­cep­to­wa­ne przez spo­łe­czeń­stwo9, a sto­pień tej ak­cep­ta­cji musi być na tyle wy­so­ki, aby żad­na z par­tii po­li­tycz­nych nie wi­dzia­ła swo­je­go „in­te­re­su po­li­tycz­ne­go” w ma­ni­pu­la­cjach oba­wa­mi zwią­za­ny­mi z wej­ściem do stre­fy euro.

Bio­rąc pod uwa­gę po­wyż­sze wy­zwa­nia, na­le­ży się za­sta­no­wić na­stęp­nie nad ich kon­se­kwen­cja­mi dla spój­no­ści pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej (Unii Eu­ro­pej­skiej) oraz dla po­szcze­gól­nych państw człon­kow­skich Unii. Moż­na uznać za spra­wę prze­są­dzo­ną, że w ra­mach Unii Eu­ro­pej­skiej prze­bie­ga pro­ces głę­bo­kie­go róż­ni­co­wa­nia sta­tu­su po­szcze­gól­nych państw człon­kow­skich, a głów­ną li­nią po­dzia­łu jest przy­na­leż­ność (lub nie) do stre­fy euro. Trud­no obec­nie jed­no­znacz­nie prze­wi­dzieć, czy róż­ni­co­wa­nie to bę­dzie prze­bie­ga­ło w ra­mach in­sty­tu­cjo­nal­no-praw­nych Unii Eu­ro­pej­skiej, czy też do­pro­wa­dzi do au­to­no­mi­za­cji stre­fy euro, a w skraj­nym przy­pad­ku do frag­men­ta­cji Unii. Obec­ny stan pro­ce­su róż­ni­co­wa­nia Unii okre­śli­łem jako po­wrót do kon­cep­cji Eu­ro­py la car­te, w no­wym jed­nak zna­cze­niu10. O ile pier­wot­nie kon­cep­cja ta mia­ła ozna­czać, że w ra­mach pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej pań­stwa, sie­dzą­ce przy wspól­nym sto­le, wy­bie­ra­ją od­po­wia­da­ją­ce im da­nia ze wspól­ne­go menu, a na­stęp­nie ra­zem de­cy­du­ją o lo­sie tego pro­ce­su, to obec­nie kon­cep­cja Eu­ro­py la car­te ozna­czać może, że w za­leż­no­ści od dań wy­bra­nych z menu, za­pro­po­no­wa­ne­go przez naj­waż­niej­sze pań­stwa stre­fy euro, po­szcze­gól­ne pań­stwa za­sią­dą przy róż­nych sto­łach: jed­ne przy sto­le głów­nym stre­fy euro (przy któ­rym rów­nież zo­sta­nie przy­ję­ta okre­ślo­na pre­ce­den­cja miejsc), po­zo­sta­łe przy róż­nych pod­sto­li­kach, a nie­któ­re z nich przy pod­sto­li­kach na pe­ry­fe­riach sali in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej. Rzecz idzie więc obec­nie o to, przy któ­rym sto­le zaj­mą miej­sca po­szcze­gól­ne pań­stwa człon­kow­skie.

Roz­wa­żyć rów­nież na­le­ży, że kon­se­kwen­cje ta­kie­go zróż­ni­co­wa­nia sta­tu­su państw człon­kow­skich UE będą róż­ne w za­leż­no­ści od tego, czy cho­dzi o „sta­re”, czy „nowe” pań­stwa człon­kow­skie. Zważ­my, że wszyst­kie pier­wot­ne pań­stwa człon­kow­skie Wspól­not Eu­ro­pej­skich, w tym Niem­cy i Fran­cja, na­le­żą do stre­fy euro. Dla nich eman­cy­pa­cja czy na­wet wy­od­ręb­nie­nie się stre­fy euro z Unii ozna­czać bę­dzie po­wrót do ści­słe­go współ­dzia­ła­nia w wy­pró­bo­wa­nej gru­pie państw, być może kosz­tem pew­ne­go ogra­ni­cze­nia efek­tyw­no­ści w ska­li glo­bal­nej, oraz po­zby­cie się nie­wy­god­nych ogra­ni­czeń wy­ni­ka­ją­cych z przy­na­leż­no­ści do Unii państw Eu­ro­py Środ­ko­wej i Wschod­niej, zwłasz­cza w re­la­cjach z Ro­sją. Po­zo­sta­nie poza cen­trum pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej może mieć zu­peł­nie inne zna­cze­nie dla no­wych państw człon­kow­skich okre­su „du­że­go” roz­sze­rze­nia (2004 i 2007), zwłasz­cza dla Pol­ski. W isto­cie bo­wiem ozna­cza­ło­by to za­prze­pasz­cze­nie do­rob­ku no­we­go umo­co­wa­nia Pol­ski na ma­pie po­li­tycz­nej Eu­ro­py, za­pro­gra­mo­wa­ne­go po zwro­cie po­li­tycz­nym w la­tach 1989-1990 i zre­ali­zo­wa­ne­go kon­se­kwent­nie przede wszyst­kim po­przez wpierw za­war­cie ukła­du sto­wa­rzy­sze­nio­we­go ze Wspól­no­ta­mi Eu­ro­pej­ski­mi, a na­stęp­nie uzy­ska­nie człon­ko­stwa w Unii Eu­ro­pej­skiej. Pol­ska zna­la­zła­by się bo­wiem po­now­nie mię­dzy skon­so­li­do­wa­nym Za­cho­dem Eu­ro­py a mało prze­wi­dy­wal­nym Wscho­dem (Ro­sją). Z punk­tu wi­dze­nia stra­te­gicz­nych in­te­re­sów Pol­ski wej­ście do cen­trum de­cy­zyj­ne­go pro­ce­su in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej, a więc wej­ście do stre­fy euro, ma wę­zło­we zna­cze­nie. Jest to obec­nie de­cy­zja na mia­rę trak­ta­tu ak­ce­syj­ne­go 2004 r. Bę­dzie o tym jesz­cze bli­żej mowa w za­koń­cze­niu ar­ty­ku­łu, w na­wią­za­niu do stra­te­gicz­nej ana­li­zy Zbi­gnie­wa Brze­ziń­skie­go11.

O pol­skiej stra­te­gii wo­bec obec­nej sy­tu­acji w Unii Eu­ro­pej­skiej była już mowa. Opi­sy­wa­na jest ona w ję­zy­ku po­li­tycz­no-pra­so­wym sto­sun­ko­wo traf­nie trze­ma ter­mi­na­mi. Jako stra­te­gia „trzy­ma­nia nogi mię­dzy drzwia­mi”, wy­ra­ża­ją­ca się przede wszyst­kim w tym, iż Pol­ska – jako pań­stwo nie­na­le­żą­ce do stre­fy euro – po­dej­mu­je dzia­ła­nia w toku przyj­mo­wa­nia środ­ków na rzecz sa­na­cji i kon­so­li­da­cji stre­fy euro ma­ją­ce na celu za­cho­wa­nie spój­no­ści Unii Eu­ro­pej­skiej. Ak­tyw­ność Pol­ski w tej mie­rze była szcze­gól­nie wi­docz­na pod­czas spra­wo­wa­nia Pre­zy­den­cji w Ra­dzie UE i – trze­ba przy­znać – jest do­tych­czas sto­sun­ko­wo sku­tecz­na. Naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nym przy­kła­dem tej sku­tecz­no­ści jest za­gwa­ran­to­wa­nie czę­ścio­wej otwar­to­ści od­ręb­nych szczy­tów stre­fy euro rów­nież dla przed­sta­wi­cie­li państw człon­kow­skich UE spo­za tej stre­fy. Przy­czy­nio­no się rów­nież do otwar­cia od­ręb­nych po­ro­zu­mień po­li­tycz­nych i umów mię­dzy­na­ro­do­wych do­ty­czą­cych stre­fy euro w sto­sun­ku do państw spo­za tej stre­fy: Pakt euro plus jest do­stęp­ny dla wszyst­kich państw człon­kow­skich, po­dob­nie Trak­tat o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej, z ko­lei Trak­tat usta­na­wia­ją­cy Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści do­pusz­cza udział państw spo­za stre­fy euro je­dy­nie w ak­cjach po­mo­co­wych na za­sa­dzie ad hoc.

Na­stęp­nie stra­te­gia ta opi­sy­wa­na jest jako stra­te­gia „kłu­so­wa­nia” wzdłuż po­cią­gu euro. Okre­śle­nie ta­kie sto­sun­ko­wo traf­nie od­da­je sy­tu­ację, w któ­rej Pol­ska, nie na­le­żąc do stre­fy euro, sta­ra się „na bie­żą­co” speł­niać wszyst­kie po­ja­wia­ją­ce się nowe wy­mo­gi obej­mu­ją­ce pań­stwa tej stre­fy w ra­mach pro­gra­mu jej sa­na­cji i kon­so­li­da­cji. Jest to stra­te­gia rów­nież w mia­rę sku­tecz­na, umac­nia bo­wiem wia­ry­god­ność Pol­ski w Unii jako pań­stwa o nie­złej kon­dy­cji go­spo­dar­czej, nie tyl­ko de­kla­ru­ją­ce­go chęć włą­cze­nia się do stre­fy euro w przy­szło­ści, lecz rów­nież po­dej­mu­ją­ce­go w tym celu kon­kret­ne dzia­ła­nia, od­po­wia­da­ją­ce wa­run­kom umoc­nie­nia kon­ku­ren­cyj­no­ści. Moc­ną stro­ną ta­kiej stra­te­gii jest rów­nież i to, że (jak wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał Le­szek Bal­ce­ro­wicz) dzia­ła­nia ta­kie leżą w obiek­tyw­nym in­te­re­sie go­spo­dar­ki pol­skiej, nie­za­leż­nie od tego, czy Pol­ska we­szła­by do stre­fy euro.

W koń­cu okre­śla się obec­ną stra­te­gię Pol­ski, nie­co zło­śli­wie, jako wy­ko­ny­wa­nie szpa­ga­tu. W isto­cie cho­dzi przy tym nie tyle o opi­sa­nie tre­ści tej stra­te­gii, ile ra­czej jej kon­se­kwen­cji. Ła­two bo­wiem za­uwa­żyć, że ka­ta­log wy­mo­gów kie­ro­wa­nych do państw człon­kow­skich stre­fy euro roz­ra­sta się, a pro­ces kon­so­li­da­cji tej stre­fy na­bie­ra tem­pa: dro­gi re­form państw stre­fy euro i państw spo­za tej stre­fy roz­cho­dzą się co­raz bar­dziej. Trzy­ma­jąc jed­ną nogę w stre­fie euro (re­ali­za­cja przyj­mo­wa­nych re­form), a dru­gą w gru­pie państw poza tą stre­fą, wy­ko­ny­wa­ny szpa­gat roz­cią­ga się, aż – w pew­nym mo­men­cie – sta­nie się nie do utrzy­ma­nia.

Prze­cho­dząc do oce­ny pol­skiej stra­te­gii wo­bec dzia­łań na rzecz sa­na­cji i kon­so­li­da­cji stre­fy euro, war­to za­uwa­żyć, że po­li­tycz­no-pra­so­we okre­śle­nia tej stra­te­gii sto­sun­ko­wo traf­nie od­da­ją rów­nież jej za­sad­ni­czą sła­bość. Opi­sy­wa­ne po­zy­cje, od­da­ją­ce isto­tę stra­te­gii Pol­ski, nie na­le­żą bo­wiem do naj­wy­god­niej­szych: trzy­ma­nie nogi mię­dzy drzwia­mi, zwłasz­cza je­śli na­pór sta­je się co­raz moc­niej­szy, sta­je się bo­le­sne i zmu­si z cza­sem do cof­nię­cia nogi: kłu­so­wa­nie wzdłuż po­cią­gu na dłuż­szą metę nie jest moż­li­we, tym bar­dziej że po­ciąg euro kie­dyś za­cznie przy­śpie­szać; w koń­cu szpa­gat, choć wy­glą­da efek­tow­nie, może być je­dy­nie krót­ko­trwa­łym ele­men­tem pro­gra­mu ćwi­czeń. Uj­mu­jąc rzecz zwięź­le – jak już wy­żej za­zna­czo­no – obec­na stra­te­gia Pol­ski może być sku­tecz­nie re­ali­zo­wa­na w wy­mia­rze krót­ko­ter­mi­no­wym, z pew­no­ścią zaś nie jest ona do utrzy­ma­nia w śred­nim i dłu­gim wy­mia­rze.

Rów­nież istot­ne ar­gu­men­ty uza­sad­nia­ją­ce obec­ną stra­te­gię Pol­ski, na­le­ży oce­niać w od­po­wied­nim kon­tek­ście. Przy­ta­cza­ne są przede wszyst­kim dwa ta­kie ar­gu­men­ty12:

po pierw­sze, na­le­ży po­cze­kać na sfi­na­li­zo­wa­nie pro­gra­mu sa­na­cji stre­fy euro, przy­stę­po­wa­nie bo­wiem do tej stre­fy w do­bie kry­zy­su fi­nan­so­we­go i kre­owa­nia pro­gra­mów na­praw­czych by­ło­by przed­wcze­sne; po dru­gie, sama Pol­ska musi do­brze przy­go­to­wać się do wej­ścia do stre­fy euro, speł­nić kry­te­ria kon­wer­gen­cyj­ne na po­zio­mie znacz­nie prze­wyż­sza­ją­cym for­mal­ne wy­mo­gi.

W tle tych obu ar­gu­men­tów po­zo­sta­je chy­ba naj­istot­niej­sza oko­licz­ność: spa­da­ją­ce spo­łecz­ne po­par­cie dla wej­ścia Pol­ski do stre­fy euro (obec­nie na po­zio­mie oko­ło 30%). Spra­wia to, że par­tie rzą­dzą­ce nie mają za­mia­ru jed­no­znacz­nie an­ga­żo­wać się w kam­pa­nię na rzecz przy­stą­pie­nia do stre­fy euro przed wy­bo­ra­mi w 2015 r. Jed­no­cze­śnie, przy obec­nym roz­kła­dzie sił w Sej­mie, nie wcho­dzi w ra­chu­bę prze­pro­wa­dze­nie nie­zbęd­nej dla wej­ścia do stre­fy euro no­we­li­za­cji kon­sty­tu­cji: kon­wer­gen­cja praw­na jest ko­niecz­na (po­dob­nie jak speł­nie­nie eko­no­micz­nych kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych) dla pod­ję­cia przez in­sty­tu­cje unij­ne de­cy­zji w spra­wie znie­sie­nia de­ro­ga­cji (tj. wej­ścia do stre­fy euro).

Kon­se­kwen­cją jest po­li­tycz­ny pat w spra­wie pod­ję­cia de­cy­zji co do ter­mi­nu wej­ścia do stre­fy euro i szu­ka­nie stra­te­gii za­stęp­czej, wspo­mnia­nej wy­żej: może ona być re­ali­zo­wa­na sku­tecz­nie, lecz – jak już wspo­mnia­no – je­dy­nie w krót­kim okre­sie. Po­cią­ga ona za sobą rów­nież sze­reg istot­nych na­stępstw. O ile ko­niecz­ność so­lid­ne­go przy­go­to­wa­nia do wej­ścia do stre­fy euro – speł­nie­nia kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych – jest poza dys­ku­sją (w prze­ciw­nym ra­zie o człon­ko­stwie nie może być w ogó­le mowy), o tyle ar­gu­ment do­ty­czą­cy „cze­ka­nia” na peł­ną sa­na­cję stre­fy euro na­le­ży pod­dać pod dys­ku­sję. Z jed­nej stro­ny stre­fa euro, po­dob­nie jak cała Unia, sta­je ewo­lu­uje. Cze­ka­nie na za­koń­cze­nie tych re­form ozna­cza nic in­ne­go, jak bie­gnię­cie do cią­gle od­da­la­ją­ce­go się ho­ry­zon­tu. Z dru­giej stro­ny naj­ła­twiej jest zna­leźć do­bre miej­sce w pro­ce­sie de­cy­zyj­nym pod­czas głę­bo­kich re­form dzia­ła­ją­cych struk­tur, zwłasz­cza dla no­wych człon­ków ta­kich struk­tur. W koń­cu, jest rów­nież kwe­stia wia­ry­god­no­ści, w po­li­ty­ce mię­dzy­na­ro­do­wej nie­zmier­nie istot­na. Pol­ska obec­nie, jak chy­ba nig­dy w prze­szło­ści, jest ce­nio­nym i atrak­cyj­nym part­ne­rem w Unii Eu­ro­pej­skiej, na­wet dla naj­waż­niej­szych gra­czy. Sy­tu­acja taka nie bę­dzie jed­nak trwa­ła wiecz­nie.

Pol­ska może sku­tecz­nie wy­ko­rzy­stać ten mo­ment ko­niunk­tu­ry po­li­tycz­nej je­dy­nie wów­czas, gdy znaj­dzie się w stre­fie euro. W ja­kim ter­mi­nie „drzwi moż­li­wo­ści” za­czną się za­my­kać, trud­no do­kład­nie okre­ślić. Nie­mniej dużo ra­cji ma Ro­man Kuź­niar13, wska­zu­jąc, że gra­ni­cą są lata 2015-2017, po któ­rych wej­ście do stre­fy euro sta­wać się bę­dzie co­raz trud­niej­sze. Pol­ska za­cznie tra­cić rów­nież na atrak­cyj­no­ści po­li­tycz­nej, a tym sa­mym wy­ko­rzy­sta­nie obec­nej atrak­cyj­no­ści dla za­pew­nie­nia so­bie moc­niej­szej po­zy­cji de­cy­zyj­nej po przy­stą­pie­niu do stre­fy euro bę­dzie co­raz bar­dziej ogra­ni­czo­ne.

Trud­no oprzeć się wra­że­niu, że za stra­te­gią od­cze­ka­nia kry­ją się róż­ne in­ten­cje po­szcze­gól­nych par­tii po­li­tycz­nych (choć chy­ba żad­na z par­tii par­la­men­tar­nych nie stwier­dzi­ła wprost, że jest prze­ciw­ko wej­ściu Pol­ski do stre­fy euro). Dla par­tii eu­ro­scep­tycz­nych stra­te­gia od­cze­ka­nia (po­cze­ka­my do od­po­wied­nie­go przy­go­to­wa­nia do człon­ko­stwa, po­cze­ka­my do za­koń­cze­nia re­form stre­fy euro) jest chy­ba rów­no­znacz­na z odło­że­niem spra­wy ad ca­len­das gre­acas. Na­to­miast dla par­tii rzą­dzą­cej (PO) ozna­cza ra­czej po­cze­ka­nie do naj­bliż­szych wy­bo­rów, z na­dzie­ją osią­gnię­cia wy­ni­ku umoż­li­wia­ją­ce­go do­pro­wa­dze­nie do pod­ję­cia de­cy­zji o wej­ściu do stre­fy euro. Obec­ny pat po­li­tycz­ny spra­wia, że in­nej dro­gi nie ma. Nie­mniej nie wy­klu­cza to stwo­rze­nia i pro­wa­dze­nia ak­tyw­nej stra­te­gii na rzecz wej­ścia do stre­fy euro14, zwłasz­cza edu­ka­cyj­nej, na­kie­ro­wa­nej na wszech­stron­ne na­świe­tle­nie zna­cze­nia człon­ko­stwa w stre­fie euro. Prze­kaz zwią­za­ny z do­mi­nu­ją­cą w ostat­nich la­tach dia­gno­zą o Pol­sce jako go­spo­dar­czej „zie­lo­nej wy­spie” na tle po­grą­żo­nej w kry­zy­sie Unii, głów­nie z tego wzglę­du, iż Pol­ska nie na­le­ży jesz­cze do stre­fy euro, nie dość, że nie od­po­wia­da rze­czy­wi­sto­ści, to jesz­cze ma fa­tal­ne skut­ki w od­bio­rze spo­łecz­nym (któ­re trud­no bę­dzie obec­nie „od­wró­cić”).

Z punk­tu wi­dze­nia ustro­jo­we­go cho­dzi o dwo­ja­kie­go ro­dza­ju kon­se­kwen­cje kon­so­li­da­cji stre­fy euro, któ­re na­bie­ra­ją co­raz istot­niej­sze­go zna­cze­nia dla państw, za­mie­rza­ją­cych do tej stre­fy przy­stą­pić.

Po pierw­sze, cho­dzi o kon­se­kwen­cje do­ty­czą­ce no­wych wa­run­ków i pro­ce­dur wej­ścia do stre­fy euro. Nie­za­leż­nie od za­ostrze­nia kon­tro­li speł­nie­nia kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych (nie­fra­so­bli­wość w „zdję­ciu” de­ro­ga­cji w sto­sun­ku do Gre­cji z pew­no­ścią nie po­wtó­rzy się) bar­dziej zło­żo­na sta­ła się sama pro­ce­du­ra pod­ję­cia de­cy­zji w tej kwe­stii: Trak­tat z Li­zbo­ny uzu­peł­nił pro­ce­du­rę „zdję­cia” de­ro­ga­cji (czy­li włą­cze­nia do stre­fy euro), okre­ślo­ną w art. 140 ust. 2 TfUE waż­nym ele­men­tem (w no­wym aka­pi­cie trze­cim), a mia­no­wi­cie ko­niecz­no­ścią otrzy­ma­nia rów­nież „za­pro­sze­nia” ze stro­ny państw człon­kow­skich stre­fy euro. W trwa­ją­cej w Pol­sce dys­ku­sji nad wej­ściem do stre­fy euro war­to więc brać pod uwa­gę to, że nie wy­star­czy speł­nie­nie kry­te­riów kon­wer­gen­cyj­nych i sama chęć przy­ję­cia euro. Na­le­ży jesz­cze za­dbać o to, aby pań­stwa człon­kow­skie stre­fy euro wi­dzia­ły Pol­skę w swo­im gro­nie. Dru­ga gru­pa no­wych wa­run­ków zwią­za­na bę­dzie (jest) z ko­niecz­no­ścią przy­ję­cia re­gu­la­cji unij­nych, skie­ro­wa­nych wy­łącz­nie do państw człon­kow­skich stre­fy euro. Są to obec­nie re­gu­la­cje za­war­te (po czę­ści) w „sze­ścio­pa­ku”, „dwu­pa­ku”, pla­no­wa­nych środ­kach ob­ję­tych pro­ce­du­rą wzmoc­nio­nej współ­pra­cy oraz w przy­szłych środ­kach, któ­re zo­sta­ną przy­ję­te na rzecz usta­no­wie­nia „rze­czy­wi­stej” Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej (unii ban­ko­wej i unii po­li­tycz­nej). Z wa­run­ka­mi tymi nie wią­żą się co praw­da do­tych­czas spe­cy­ficz­ne utrud­nie­nia pro­ce­du­ral­ne (od­no­śne unij­ne akty praw­ne za­wie­ra­ją bo­wiem z re­gu­ły ogól­ne klau­zu­le, iż sto­so­wa­ne są w od­nie­sie­niu do państw stre­fy euro, a więc po wej­ściu Pol­ski do tej stre­fy za­czną obo­wią­zy­wać au­to­ma­tycz­nie), nie­mniej będą one z pew­no­ścią od­gry­wa­ły waż­ną rolę w de­ba­tach we­wnątrz­po­li­tycz­nych (ha­sło utra­ty su­we­ren­no­ści). Wresz­cie, trze­cią gru­pę no­wych wa­run­ków wej­ścia do stre­fy euro sta­no­wią od­ręb­ne, przy­ję­te przez pań­stwa tej stre­fy poza Unię, środ­ki mię­dzy­rzą­do­we (po­ro­zu­mie­nia po­li­tycz­ne i umo­wy mię­dzy­na­ro­do­we), któ­ry­mi mu­szą się zwią­zać pań­stwa człon­kow­skie UE naj­póź­niej wraz z przy­stą­pie­niem do stre­fy euro15 (obec­nie: po­ro­zu­mie­nie po­li­tycz­ne – Pakt euro plus oraz dwie umo­wy mię­dzy­na­ro­do­we – Trak­tat usta­na­wia­ją­cy Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści i Trak­tat o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej). Zwłasz­cza umo­wy mię­dzy­na­ro­do­we nio­są ze sobą istot­ne nowe uwa­run­ko­wa­nia, wy­ma­ga­ją bo­wiem ra­ty­fi­ka­cji. Dys­ku­sje pro­wa­dzo­ne pod­czas pro­ce­du­ry ra­ty­fi­ka­cyj­nej Trak­ta­tu o sta­bil­no­ści, ko­or­dy­na­cji i za­rzą­dza­niu w Unii Go­spo­dar­czej i Wa­lu­to­wej i za­twier­dze­nia (ra­ty­fi­ka­cji) de­cy­zji Rady Eu­ro­pej­skiej 2011/199/UE w spra­wie uzu­peł­nie­nia art. 136 TFUE dały przed­smak kon­tro­wer­sjom, ja­kie cze­ka­ją Pol­skę w toku ra­ty­fi­ka­cji Trak­ta­tu usta­na­wia­ją­ce­go Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści. Nie moż­na wy­klu­czyć, że z cza­sem po­ja­wią się ko­lej­ne umo­wy – trak­tat o unii fi­skal­nej II, trak­tat o unii fi­skal­nej III, któ­re rów­nież wy­ma­gać będą ra­ty­fi­ka­cji, i to – moż­na za­kła­dać – w try­bie art. 90 Kon­sty­tu­cji RP (pro­ces de­cy­zyj­ny trud­niej­szy niż no­we­li­za­cja kon­sty­tu­cji).

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.