Zakazana historia sowietów - Leszek Pietrzak - ebook

Zakazana historia sowietów ebook

Leszek Pietrzak

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Zakazana Historia Sowietów

Sowiety. Państwo najbardziej zbrodniczego eksperymentu w dziejach świata.

Wiecznie bijące źródło antydekalogu, największa kolebka ludobójstwa, Imperium Zła.

W stuleciu naznaczonym wojnami, Sowieci pokazali swoje zakłamanie, perfidię i brak poszanowania jakichkolwiek zasad. Szczególnie wiele krzywd wyrządzili nam, Polakom. Niektóre z tych ran pozostają niezabliźnione do dziś. Inne stanowią od lat pretekst do prowokowania polskich władz i społeczeństwa.

Pięć rosyjskich kłamstw

Zapomniany Holocaust Polaków

Inwazja barbarzyńców i armia gwałcicieli

NKWD pacyfikuje Polskę

Jak Sowieci wbili nóż w plecy powstańcom

Jak Rosjanie piszą historię AK

Haracz za wyzwolenie

Z kim walczyli sowieccy partyzanci

Dziesięć dni, które wstrząsnęły Stalinem

Dlaczego Gorbaczow wymyślił anty-Katyń

Rozwód z Układem Warszawskim

Kurek z gazem zamiast bagnetówArmii Czerwonej

Książka przypomina niechlubną przeszłość Sowietów i rolę, jaką odegrali w dziejach Polski i innych krajów Starego Kontynentu. To rola wstydliwa, której nigdy się nie wyrzekli, o czym zaświadcza ich ciągle niezaspokojony apetyt nie tylko w militarnym podbijaniu kolejnych terytoriów. Czasy się zmieniły, więc i metody, jakimi operują, musiały zostać unowocześnione. Ale mentalność sowiecka pozostała niezmienna. Czy Rosja zatem kiedykolwiek zmieni swoje podejście do historii?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 223

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Projekt okładki i stron tytułowych,

skład i łamanie, fotoedycja

Fahrenheit 451

 

Retusz zdjęcia okładkowego, retusz zdjeć środka książki

TEKST Projekt

 

Redakcja i korekta

Elżbieta Steglińska

Małgorzata Ablewska

Karolina Kuć

Mariola Niedbał

Barbara Manińska

 

Źródła zdjęć w książce

Archiwum autora, Wikipedia, Wikimedia Commons, NAC, IPN, Śląska Biblioteka Cyfrowa, POLONA

 

Dyrektor wydawniczy

Maciej Marchewicz

 

ISBN 9788380794573

 

© Copyright by Leszek Pietrzak

© Copyright for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2026

 

Wydawca

Fronda PL, Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

tel. 22 836 54 44, 22 877 37 35

faks 22 877 37 34

e-mail: [email protected]

 

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

Wydawca

Zona Zero Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

tel. 22 836 54 44, 22 877 37 35

faks 22 877 37 34

e-mail: [email protected]

 

Jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych

technologii sztucznej inteligencji (AI, SI) jest wyraźnie zabronione z wyłączeniem praw

autora i wydawcy. Wydawca korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu

4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza

tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.

 

 

Przygotowanie wersji elektronicznej

Epubeum

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Wstęp

Rozdział I: Pięć rosyjskich kłamstw

Punkty orientacyjne

Spis treści

Cover

Title Page

Copyright Page

Wstęp

Niezależnie, czy to Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, czy już współczesna Rosja, jedno pozostaje niezmienne: mentalność Homo sovieticus. Niektórzy z wielkich autorów, jak Hannah Arendt, George Orwell, Theodor Adorno czy prof. Andrzej Walicki, pokusili się nawet o jej charakterystykę. Człowieka sowieckiego miałoby kształtować m.in. zniewolenie intelektualne, podporządkowanie kolektywowi, agresja wobec słabszych, oportunizm, ucieczka od odpowiedzialności czy pozbawienie osobowości i godności. Sowieci (od rosyjskiego słowa sowiet oznaczającego radę) od zawsze byli kulturowo odlegli od zachodniej cywilizacji.

Jak to wyglądało w rzeczywistości, dobrze ukazuje historia XX w. W stuleciu naznaczonym wojnami, a później podporządkowaniem dużej części kontynentu władzy Kremla, Sowieci nieraz pokazali swoje zakłamanie, perfidię, koniunkturalizm i brak poszanowania jakichkolwiek zasad. Szczególnie wiele krzywd wyrządzili nam, Polakom. Niektóre z tych ran pozostają niezabliźnione do dziś. Inne stanowią od lat pretekst do prowokowania polskich władz i społeczeństwa. Trudno wyobrazić sobie, by w obliczu tego, co działo się z udziałem Sowietów w całym poprzednim stuleciu, można było w najbliższej przyszłości mówić o choćby najcieńszej nici porozumienia. Zwłaszcza że zafałszowane przez nich opowieści przechodzą z pokolenia na pokolenie i kolejne generacje ani myślą wyjść z tego zaklętego kręgu. Żyją w alternatywnym świecie, w którym kto inny jest sprawcą, kto inny ofiarą, zaś udokumentowane ślady zbrodni najlepiej zatrzeć, by nie można było dowieść winy. Tak jakby kłamstwo mieli w swoim DNA.

Dlatego właśnie książkę o Sowietach warto zacząć od pięciu najważniejszych kłamstw dotyczących II wojny światowej, której skutki na wiele dekad naznaczyły cały kontynent. To nieprawda, że Stalin bronił pokoju w Europie. Nic wspólnego z rzeczywistością nie ma też twierdzenie, jakoby pakt Ribbentrop–Mołotow odwlekał wojnę. Ani odrobiny prawdy nie zawiera także zdanie, że Sowieci przybyli walczyć z Niemcami. Nie mówiąc już o tym, że nas jakoby chronili, a pokonując III Rzeszę, przynieśli nam wolność. Te bezwstydnie głoszone tezy trzeba za każdym razem odkłamywać, tłumaczyć, jak było naprawdę, po to, by sowiecka wersja dziejów nie zatriumfowała. A na tym, jak pokazują kolejne rozdziały tej książki, najbardziej im zależy.

Historyczną podróż w czasie zaczynamy krótko przed wybuchem wojny, kiedy padł tajny rozkaz nr 00485. Podobnie jak wiele innych miał uderzyć we wrogów sowieckiej władzy. Był to jednak rozkaz szczególny – zniszczenie całego narodu polskiego. Niektórzy wskazują, że to „jeden z najbardziej niewątpliwych przykładów ludobójstwa w XX w.”. Tak zwana operacja polska skończyła się w 1938 r., ale była jedynie preludium do tego, co miało nastąpić już wkrótce – prawdziwej inwazji barbarzyńców na nasz kraj. Trudno bowiem inaczej to określić. Mordy jeńców i cywilów, terroryzowanie ludności, grabież mienia, niszczenie wszystkiego po drodze, a także masowe gwałty – to była codzienność, w jakiej Polki i Polacy żyli po najeździe Sowietów. Jedną z najczarniejszych kart w polsko-rosyjskich relacjach tamtego okresu jest z pewnością Powstanie Warszawskie. Perfidia Stalina doprowadziła do klęski tego zrywu i fizycznej śmierci polskiej stolicy.

Największym wrogiem dyktatora z Kremla w realizacji jego planów wobec Polski była podziemna Armia Krajowa. Nic zatem dziwnego, że postanowił za wszelką cenę ją zwalczyć. Fizyczne unicestwienie to jednak za mało. W Rosji do dziś fałszuje się rolę AK i jej wysiłek w walce z niemieckim okupantem, określając ją mianem organizacji terrorystycznej. Nie dzieje się tak bez powodu. Wszak wciąż obowiązująca tam definicja historii mówi, że to polityka robiona wstecz. A to oznacza, że pozostaje ona jedynie narzędziem w rękach polityków. Doskonale wpisuje się w tę koncepcję także określanie czerwonoarmistów jako wyzwolicieli Polski spod hitlerowskiego buta. O tym też piszę w jednym z rozdziałów.

Rosyjska propaganda już dawno powróciła do komunistycznych wzorców, wszem wobec ogłaszając, jak to bohaterska Armia Czerwona przyniosła wolność Europie. Nie tylko Polsce, lecz także np. małej Finlandii. W tym drugim przypadku Stalin był o włos od kompromitacji. Jeszcze większym szokiem niż odważna postawa Finów była dla niego z pewnością operacja „Barbarossa”, a więc niemiecki atak na Związek Sowiecki. To było dziesięć dni, które naprawdę wstrząsnęły Stalinem. On, który mając najsilniejszą armię na świecie, tysiące czołgów i samolotów, szykował się do podboju Europy, był teraz prawie pokonany. Co poszło nie tak? Odpowiedź znajdą Państwo w jednym z kolejnych rozdziałów.

W następnych pokazuję, jak działa sowiecka dezinformacja. Temat „polskich obozów śmierci”, w których rzekomo mordowano czerwonoarmistów, jest jednym z częściej wykorzystywanych przez rosyjską propagandę. Ale niejedynym. Tylko w drugim półroczu 2004 r. ukazało się co najmniej 130 publikacji dotyczących II wojny światowej, w których stawiano Polsce rozmaite zarzuty. Ich cel zawsze jest podobny: niedopuszczenie do pokazania Polski jako ofiary sojuszu Hitlera i Stalina, a ponadto „wyciszenie” głosów o sowieckich zbrodniach. Jak choćby tej katyńskiej.

Nic wspólnego z rzeczywistością nie ma twierdzenie, jakoby pakt Ribbentrop–Mołotow odwlekał wojnę. Ani odrobiny prawdy nie zawiera także zdanie, że Sowieci przybyli walczyć z Niemcami. (Sowiecki plakat propagandowy ukazujący wdzięcznośc wyzwalanego chłopa białoruskiego przez sołdata RKKA, wikimedia commons)

O tym, że dokonali jej Sowieci, wiadomo już od połowy ubiegłego wieku, ale przez dekady robiono wiele, by sprawa rozstrzelania polskich jeńców wojennych nie zaszkodziła ZSRR na forum międzynarodowym. Tuszowano zbrodnię, inicjowano kolejne propagandowe akcje, zablokowano dostęp do sowieckich archiwów – wszystko po to, by sowieckie sprawstwo nie wyszło na jaw i by można było obciążyć nim stronę niemiecką. Związek Sowiecki w oczach świata miał pozostać nieskalany żadnym „grzechem”. Tym bardziej więc usiłowano uciszać ludzi, takich jak Oleg Zakirov, który mówiąc oględnie, „za dużo wiedział”. Gorzej, tą wiedzą chciał się dzielić ze wszystkimi, co stało w sprzeczności z działaniami władz urzędujących na Kremlu. One za wszelką cenę nie chciały, by prawda o Katyniu ujrzała światło dzienne. Były pracownik smoleńskich struktur KGB stał się dla nich bardzo niewygodny, musiał uciekać, przyjechał do Polski, lecz i tutaj los go nie oszczędzał. Tę historię warto poznać.

Katyń dla wielu stał się przekleństwem. Z tyłu głowy miał go też Michaił Gorbaczow, ostatni gensek imperium. Zapoczątkowane przez niego zmiany systemu, znane pod hasłem pieriestrojki, dały mu olbrzymi kredyt zaufania na Zachodzie. Sprawę sowieckiej zbrodni w Katyniu, która mogła ten wizerunek reformatora zniweczyć, postanowił więc zrównoważyć inną, w której to Związek Sowiecki byłby ofiarą, a Polska – katem. Wymyślono więc anty-Katyń, o czym piszę w kolejnym rozdziale.

Sowiecką wiwisekcję kończę historiami o przełomowych wydarzeniach, które w dużym stopniu wpłynęły na obecny kształt kontynentu europejskiego. Najpierw piszę o puczu Janajewa, który był nieudaną próbą przejęcia władzy w ZSRR i zamiast – jak chcieli jego inicjatorzy – powstrzymać reformy, tylko je przyspieszył. Zmiany dziejące się w całej komunistycznej Europie Środkowo-Wschodniej doprowadziły do rozwiązania Układu Warszawskiego, który wydatnie służył interesom Związku Sowieckiego w jego zimnowojennej konfrontacji z Zachodem. W ostatnim rozdziale przypominam o projekcie, którego konsekwencje nasza gospodarka odczuwa po dziś dzień. W roli Armii Czerwonej ujarzmiającej Polaków występuje tym razem… gazociąg.

Mam nadzieję, że ten historyczny rys niektórym przypomni, a innym unaoczni niechlubną przeszłość Sowietów i rolę, jaką odegrali w dziejach Polski, ale też i innych krajów Starego Kontynentu. To rola wstydliwa, której nigdy się nie wyrzekli, o czym zaświadcza ich ciągle niezaspokojony apetyt w nie tylko militarnym podbijaniu kolejnych terytoriów. Czasy się zmieniły, więc i metody, jakimi operują, musiały zostać unowocześnione. Ale mentalność sowiecka pozostała niezmienna. Czy Rosja zatem kiedykolwiek zmieni swoje podejście do historii? Na to się nie zanosi, wszak musiałaby się wyrzec sowieckiej spuścizny, której częścią jest właśnie historia.

Rozdział I: Pięć rosyjskich kłamstw

Wkroczenie Sowietów na wschodnie tereny Rzeczypospolitej 17 września 1939 r. nie było pokojową interwencją, mającą chronić obywateli polskich przed niemieckim okupantem. Była to agresja wynikająca z podpisanego paktu Ribbentrop–Mołotow. (Mapa z codziennego wydania gazety „Izwiestia” z 18 września 1939 r. przedstawiająca nową granicę niemiecko-polską. Wikimedia commons)

Agresja zbrojna i posunięcia polityczne Sowietów na ziemiach polskich w ciągu pierwszych dwóch miesięcy były brutalnym złamaniem wszystkich obowiązujących aktów prawa międzynarodowego. Łamały podpisany w 1929 r. przez Związek Sowiecki, Polskę, Rumunię, Estonię i Łotwę pakt o nieagresji zwany protokołem Litwinowa, łamały zawarty w 1932 r. pomiędzy Polską a Sowietami pakt o nieagresji, łamały podpisaną w 1933 r. przez Sowietów międzynarodową konwencję o określeniu napaści i przede wszystkim łamały pakt Ligi Narodów, będący wówczas podstawą prawa międzynarodowego.

Rozdział I: Pięć rosyjskich kłamstw

Rosja sowiecka była pierwszym i najważniejszym sojusznikiem Hitlera. Wspólne działania tych państw doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. W 1939 r. oba totalitarne reżimy napadły na Polskę. Dopóki Rosjanie nie będą w stanie mówić o faktach historycznych, żadne pojednanie polsko-rosyjskie nie będzie możliwe.

Gdy w latach sześćdziesiątych XX w. zaczynał się proces francusko-niemieckiego zbliżenia, historia była jednym z ważnych obszarów, na których się ono rodziło. Aby zaczął się faktyczny proces polsko-rosyjskiego pojednania, współczesna Rosja musiałaby przestać interpretować w wygodny dla siebie sposób wydarzenia z przeszłości i zaakceptować historyczne fakty. Musi też się przyznać do zbrodni sowieckich na Polakach, jakie miały miejsce w przeszłości. Jeśli tego nie zrobi, polsko-rosyjskie pojednanie nie wyjdzie poza ramy obłudnych uścisków polityków.

Kłamstwo I: Stalin ratował pokój

Nie jest prawdą, że ZSRR przed wybuchem wojny bronił pokoju w Europie. Od początku był państwem, które – obok Niemiec – nie godziło się z ustanowionym w Europie w 1919 r. porządkiem wersalskim. To w naturalny sposób zbliżało oba państwa do siebie. Już w 1922 r. w Rapallo doszło do nawiązania sowiecko-niemieckiej współpracy. To wówczas oba państwa zrezygnowały ze wzajemnych roszczeń wobec siebie, nawiązały dwustronne stosunki i zainicjowały współpracę na różnych płaszczyznach, wśród których najważniejsza była wojskowa. Dzięki niej Sowieci mogli rozbudować swój przemysł zbrojeniowy, zaś Niemcy w sposób dyskretny mogli testować na sowieckich poligonach nową broń, która później posłużyła im do zaatakowania Europy. Nadzieje Stalina na skuteczne obalenie porządku wersalskiego w Europie odżyły, gdy w Republice Weimarskiej do władzy doszedł Adolf Hitler i jego narodowosocjalistyczna partia. Sympatie były obustronne. Nie bez przyczyny Hitler w korespondencji ze Stalinem tytułował go „parteigennosen” (towarzyszem partyjnym). Rosnące w siłę hitlerowskie Niemcy otwarcie zmierzały do rewizji porządku wersalskiego w Europie. Z kolei Stalin, odrzucając porządek wersalski, myślał, w jaki sposób przywrócić sowieckiej Rosji jej dawną carską mocarstwowość. To czyniło realnym sowiecko-niemieckie porozumienie.

Sygnałem do nowej politycznej ofensywy był dla Stalina zawarty pod koniec września 1938 r. układ monachijski, w ramach którego kraje zachodnie usiłowały szukać możliwości zaspokojenia rosnących aspiracji hitlerowskich Niemiec. Układ ten wykluczał jednak sowiecką Rosję z udziału w budowaniu nowego europejskiego porządku. Na Kremlu narastała chęć wzięcia rewanżu na mocarstwach zachodnich za wykluczenie Sowietów. Od tej pory sowieckie plany coraz bardziej brały pod uwagę wojnę jako środek do podziału politycznych wpływów w Europie. Działo się tak mimo oficjalnych deklaracji o zachowaniu w Europie pokoju. Stalin na jednej z narad w październiku 1938 r. podkreślał: „To, że teraz krzyczymy o pokoju, to tylko woal!”.

Gdy 15 marca 1939 r. niemiecki Wehrmacht wkroczył do Pragi, państwa zachodnie zwróciły swoją uwagę na Związek Sowiecki jako na potencjalnego partnera w ratowaniu pokoju w Europie. Zaproponowały Sowietom zwołanie konferencji w sprawie wspólnego działania w razie zagrożenia agresją III Rzeszy. Zaledwie kilka tygodni później „do przetargu” o względy Rosji przystąpiły Niemcy. 17 kwietnia 1939 r. dyplomacja niemiecka wyszła z oficjalną propozycją podjęcia dwustronnych rozmów. To była sytuacja, o jakiej od dawna marzył Stalin. Kluczową decyzję w tej sprawie podjęto na Kremlu 21 kwietnia. Podczas narady politbiura Wiaczesław Mołotow zaproponował „podpalenie Europy wspólnie z Hitlerem”, co zaaprobował Stalin.

Kłamstwo II:pakt Ribbentrop–Mołotow odwlekał wojnę

23 sierpnia 1939 r. ministrowie spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop i Związku Sowieckiego Wiaczesław Mołotow podpisali w Moskwie dwustronną umowę, formalnie nazwaną paktem o nieagresji. Podpisanie paktu poprzedziły zainicjowane już w kwietniu tego roku przez stronę sowiecką tajne negocjacje pomiędzy stronami. Sowietom zależało, aby wiedza o tych rozmowach nie przedostała się do opinii publicznej w Europie. Deklarując zachodnim mocarstwom swoją troskę o pokój w Europie, w tym samym czasie dokonywali wspólnie z Niemcami jej podziału. To był jeden z tych momentów w historii, w których skumulowała się cała perfidia zaborczej polityki Sowietów.

Ale istotą sowiecko-niemieckiego paktu był jego tajny protokół dodatkowy. Zapisane w nim postanowienia były terytorialnym rozbiorem Europy pomiędzy Związek Sowiecki i III Rzeszę, w którym obaj sygnatariusze rozporządzali niepodległością środkowoeuropejskich państw. W ten sposób kraje bałtyckie (Estonia i Łotwa) i Finlandia miały się stać strefą wpływów sowieckich i przyszłym terytorium Związku Sowieckiego, a północna granica Litwy (z Łotwą) stanowić miała granicę pomiędzy strefami interesów Niemiec i ZSRR. Zapisy tajnego protokołu mówiły, że na obszarach należących do Polski strefy interesów Niemiec i ZSRR będą przebiegały wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Strona sowiecka nie zapomniała również o zapisaniu w protokole, że Besarabia znajdzie się w jej strefie wpływów.

W ten sposób Związek Sowiecki przystał na wspólną z hitlerowskimi Niemcami napaść na Europę. Pakt nie tylko dokonywał rozbioru Europy, ale stwarzał podstawy do ścisłej współpracy gospodarczej pomiędzy Sowietami a III Rzeszą. Już w kilka dni po jego podpisaniu obie strony zawarły umowę handlową przedłużoną w 1940 r. na kolejny rok. W ramach umów handlowych ZSRR dostarczał III Rzeszy surowce w zamian za niemiecką technologię militarną oraz cywilną. Bez tej współpracy III Rzesza nie mogłaby prowadzić swojej ekspansji terytorialnej w latach 1939–1941. Dzięki niej Hitler mógł skutecznie obejść brytyjską blokadę gospodarczą, która zaczęła się w momencie wypowiedzenia przez Wielką Brytanię wojny Niemcom. To właśnie Sowieci byli do 1941 r. strategicznym partnerem gospodarczym III Rzeszy i najważniejszym eksporterem surowców dla niemieckiego przemysłu wojennego. To właśnie pakt Ribbentrop–Mołotow był zarzewiem II wojny światowej, otwierał drzwi niemieckiej i sowieckiej agresji na Polskę, po której wojna światowa była już nieunikniona. Dlatego Związek Sowiecki w równym stopniu co hitlerowskie Niemcy jest odpowiedzialny za wybuch II wojny światowej.

Wkroczenie Sowietów na wschodnie tereny Rzeczypospolitej 17 września 1939 r. nie było pokojową interwencją, mającą chronić obywateli polskich przed niemieckim okupantem. Była to agresja wynikająca z podpisanego paktu Ribbentrop–Mołotow. Gdy 1 września 1939 r. niemieckie armie zaatakowały Polskę, Stalin świadomie czekał na odpowiedni moment, aby wejść na scenę rozpoczętej wojny. Chodziło mu przede wszystkim o stworzenie politycznych pozorów zaplanowanej z Niemcami agresji na Polskę.

Kłamstwo III:Sowieci przybyli walczyć z Niemcami

Chociaż w połowie września 1939 r. było już jasne, że Niemcy wygrały wojnę z Polską, to wciąż trwały zacięte walki. Wkroczenie półmilionowej armii sowieckiej do Polski 17 września 1939 r. było skalkulowanym przez Stalina momentem. Sytuacja militarna pozwalała Polsce stawiać zaciekły opór Niemcom, ale wojna na dwa fronty nie miała sensu. Znaczna część zwykłych polskich obywateli mimo strachu chciała wierzyć, że wkraczający Sowieci przybyli walczyć z Niemcami. Nawet część żołnierzy polskiej armii uległa takiemu chwilowemu złudzeniu. Propaganda sowiecka argumentowała, że interwencja jest niezbędna, gdyż państwo polskie przestało istnieć. A Armia Czerwona wkraczała z pokojową misją dlatego, że Polska nie była już zdolna chronić własnych obywateli. W szczególności – jak głosiła sowiecka propaganda – ochrona ta należała się zamieszkującym wschodnią Polskę Ukraińcom i Białorusinom. W ten sposób agresja została przedstawiona jak ochrona Ukraińców, Białorusinów i samych Polaków.

Tymczasem rzeczywistość była zgoła odmienna. Armia Czerwona była najeźdźcą. Rozbrajała polskie oddziały, mordowała władze cywilne.

Tam, gdzie dochodziło do spotkania żołnierzy sowieckich i niemieckich, wyrażano wielką radość z powodu wspólnie pokonanego przeciwnika, jak np. 22 września 1939 r. w Brześciu. Stalin deklarował wówczas, że przymierze z Niemcami zostało w tych dniach „przypieczętowane krwią”.

Kampania w Polsce przyniosła jeszcze jeden wspólny krok najeźdźców, zasadniczy dla późniejszych losów polskiego społeczeństwa. 28 września 1939 r., gdy polska stolica wpadła w ręce niemieckie, obie strony postanowiły jeszcze raz omówić wzajemne stosunki.

Podpisano traktat o granicach i przyjaźni, który obok korekty strefy wpływów zobowiązał obie strony do wspólnego tłumienia polskiego oporu. Stało się to początkiem sowiecko-niemieckiej eksterminacji narodu polskiego. Nowy traktat dał też wolną rękę Sowietom w poszerzaniu zasięgu własnego państwa. W ten sposób dokonali oni przesunięcia granic swoich republik – ukraińskiej i białoruskiej – na zachód, zmuszając swoich nowych obywateli do udziału w aneksji ich ojczyzny.

22 października 1939 r. mieszkańcy zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi zostali zmuszeni do udziału w fasadowych wyborach do dwóch zgromadzeń, których efektem był wniosek, by wschodnie ziemie Polski zostały włączone do Związku Sowieckiego. W ten sposób Rada Najwyższa Związku Sowieckiego włączyła zachodnią Ukrainę do Republiki Ukraińskiej, zaś zachodnią Białoruś do Republiki Białoruskiej.

Nie był to koniec sowieckich przekształceń terytorialnych. W połowie listopada 1939 r. Rada Najwyższa BSRR w Mińsku włączyła w skład republiki województwa białostockie i nowogródzkie, zaś Rada Najwyższa w Kijowie analogicznie włączyła do swojej republiki Wołyń i Małopolskę Wschodnią.

Agresja zbrojna i posunięcia polityczne Sowietów na ziemiach polskich w ciągu pierwszych dwóch miesięcy były brutalnym złamaniem wszystkich obowiązujących aktów prawa międzynarodowego. Łamały podpisany w 1929 r. przez Związek Sowiecki, Polskę, Rumunię, Estonię i Łotwę pakt o nieagresji zwany protokołem Litwinowa, łamały zawarty w 1932 r. pomiędzy Polską a Sowietami pakt o nieagresji, łamały podpisaną w 1933 r. przez Sowietów międzynarodową konwencję o określeniu napaści i przede wszystkim łamały pakt Ligi Narodów, będący wówczas podstawą prawa międzynarodowego.

Związek Sowiecki, sierpień 1939 r. 23 sierpnia 1939 r. na Kremlu podpisano pakt o nieagresji między Rzeszą Niemiecką a ZSRS. Rozmowa Stalina i niemieckiego ministra spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa. (ADN-ZB/Archiwum/wikimedia commons)

Mapa z niemiecko-sowieckiego „traktatu o przyjaźni, współpracy i demarkacji” pokazująca nową granicę niemiecko-sowiecką. Mapa została własnoręcznie podpisana przez Josifa Stalina i niemieckiego ministra spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa. (ADN-ZB/Archiwum/wikimedia commons)

Tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow zachowany na niemieckim mikrofilmie, str. 2a. (ADN-ZB/Archiwum/wikimedia commons)

Tygodnik „Mucha”, Warszawa: „Hołd pruski w Moskwie”. Satyra na pakt Ribbentrop-Mołotow. Karykatura wydrukowana 8 września 1939 r.(Wikimedia commons)

Wspólna defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej. Brześć 1939, Mauritz von Wiktorin, Heinz Guderian, Siemion Kriwoszein. (Bundesarchiv/wikimedia commons)

Pierwsze spotkanie wojsk niemieckich i rosyjskich.W odpowiedzi na wizytę komisarza politycznego Borowenskiego u dowódcy XIX Armii Pancernej generała Guderiana, w Brześciu Litewskim, wojska niemieckie udały się na wschód od Brześcia Litewskiego, aby spotkać się z awangardą armii rosyjskiej. Rozmowy między żołnierzami przebiegały w atmosferze koleżeństwa. (Podpis oryginalny) (Bundesarchiv/wikimedia commons)

Kłamstwo IV:W sowieckiej strefie Sowieci nas chronili

Nie jest prawdą, jakoby polscy obywatele na zajętych przez Sowietów terenach wschodniej Polski mogli przetrwać dzięki temu, że władza sowiecka ochroniła ich przed hitlerowskimi Niemcami. Skutki dwuletniej sowieckiej okupacji terenów wschodniej Polski przewyższały represje w analogicznym okresie na terenach Polski zajętych przez III Rzeszę. I nie chodzi wyłącznie o statystyki, ale o rzecz najważniejszą dla każdego narodu – jego elity.

W drugiej połowie września 1939 r. w sowieckiej niewoli znalazło się ponad 125 tysięcy polskich jeńców wojennych, w tym 8 tysięcy oficerów i 6 tysięcy policjantów. Do liczby polskich jeńców wojennych należy dodać około miliona osób cywilnych deportowanych przez władze sowieckie z terenów wschodniej i  centralnej Polski, które poddane zostały eksterminacji w sowieckich obozach koncentracyjnych GUŁAG na całym obszarze Związku Sowieckiego. Wybitny amerykański historyk Norman Naimark w swojej książce „Stalin’s Genocides” nie waha się porównać sytuacji Polaków w latach 1939–1941 pod panowaniem sowieckim do sytuacji Żydów w okresie Holocaustu. Sowiecka eksterminacja elit zaczęła się od polskich jeńców wojennych, którzy znaleźli się w dyspozycji Zarządu Jeńców Wojennych NKWD. To rozwiązanie samo w sobie było sprzeczne z prawem międzynarodowym. O sposobie ich eksterminacji zadecydowała uchwała Biura Politycznego WKP(b) z 2 października 1939 r. „O jeńcach wojennych”, która wprowadzała różne kategorie jeńców wojennych, dzieląc ich według kryteriów klasowo-politycznych. Wśród tych kryteriów były: stopień wojskowy, zawód, pozycja społeczna oraz stosunek do komunizmu, a do ZSRS w szczególności.

Opierając się na takich kryteriach, wyodrębniono polskich oficerów, którzy zostali umieszczeni w obozach: w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. Przetrzymywani w obozach oficerowie stanowili elitę wojska polskiego i polskiej inteligencji. Ich tragiczny los przypieczętowała ostatecznie decyzja sowieckiego Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. o rozstrzelaniu. W efekcie śmierć poniosło blisko 22 tysięcy polskich obywateli. Władze sowieckie obawiały się, że ta właśnie grupa społeczna i zawodowa w przyszłości może przejąć ciężar narodowowyzwoleńczej walki Polaków, zakładając zarazem, że walka ta będzie wymierzona w ZSRS. Wagę sowieckiej decyzji o wymordowaniu polskich oficerów można porównać jedynie do niemieckiej konferencji w Wannsee, w trakcie której zadecydowano o planowym ludobójstwie Żydów. W ciągu 21 miesięcy okupacji terenów wschodniej Polski Sowieci usunęli tysiące lekarzy, prawników, naukowców, polityków i innych przedstawicieli polskiej inteligencji, wywożąc ich w głąb Rosji. W ten sposób dokonali swoistej dekapitacji polskiego społeczeństwa, czego nie byli w stanie zrobić nawet Niemcy na zajętym przez siebie polskim terytorium.

Kłamstwo V: Sowieckie wyzwolenie

Nie jest prawdą, że Armia Czerwona, pokonując III Rzeszę, przyniosła wolność państwom i narodom Europy Środkowo-Wschodniej. Sowieci, uwalniając je spod panowania systemu hitlerowskiego, narzucili własny system, który przetrwał prawie 50 lat. W połowie 1944 r. Armia Czerwona przeszła do ofensywnych działań na środkowym odcinku frontu. W ich efekcie w lipcu 1944 r. przekroczyła linię Bugu, by następnie w krótkim czasie dotrzeć do linii Wisły. Jednak właśnie wtedy, na blisko pół roku, Sowieci zahamowali swoją ofensywę. Dzisiaj nie budzi już żadnych wątpliwości, że chodziło o przyspieszenie upadku Powstania Warszawskiego. Armia Czerwona nie tylko nie pomogła walczącej z Niemcami Warszawie, ale przez trzy miesiące po upadku powstania spokojnie przyglądała się, jak Niemcy metodycznie i planowo niszczą to, co pozostało z miasta, i dokonują represji na jego mieszkańcach. W ten sposób Stalin dokonał zemsty na Warszawie za niezapomnianą klęskę sowieckiej armii w Bitwie Warszawskiej w 1920 r., nazwanej przez Polaków Cudem nad Wisłą.

W lipcu 1944 r. Polska stała się prawdziwym probierzem sowieckiego wyzwolenia. Dla Stalina podporządkowanie ziem polskich stanowiło ważny czynnik w przejęciu kontroli nad Europą. To tutaj przetestowano całą sowiecką technologię uzależniania państw, począwszy od instalowania marionetkowego rządu komunistycznego, jego legalizowania za pomocą sfałszowanych przez sowieckich doradców wyborów oraz podejmowania przez ten rząd dogodnych tylko dla siebie decyzji. Wystarczy wspomnieć, że Stalin nakazał podpisanie porozumienia między PKWN a rządem ZSRR o polsko-radzieckiej granicy, na mocy którego marionetkowy rząd w Lublinie zrzekł się Kresów Wschodnich na rzecz Związku Sowieckiego.

Także w powojennej Polsce NKWD przetestowało metody zwalczania podziemia zbrojnego. Dość powiedzieć, że do walki z polskim antykomunistycznym podziemiem NKWD zaangażowało największe siły. W latach 1944–1946 zorganizowały one na terytorium polskiego państwa aparat represji, który kontynuował politykę z lat 1939–1941. W jej ramach NKWD dokonało aresztowań oraz deportacji polskiej ludności w głąb Związku Sowieckiego. Tylko z obszaru pojałtańskiej Polski w ramach „utrwalania władzy ludowej” wywieziono do Związku Sowieckiego około 40 tysięcy osób, w tym 17 tysięcy żołnierzy podziemia, a ogólną liczbę wszystkich represjonowanych należy szacować na co najmniej 45 tysięcy osób. „Sowieckie wyzwolenie” oznaczało również depolonizację Kresów Wschodnich, która rozpoczęła się już w lipcu 1944 r. po opanowaniu przez Armię Czerwoną Wilna i Lwowa. Szacunkowe oceny mówią, że na terenach tych aresztowano, internowano i deportowano od 40 do 50 tysięcy osób. Do tego trzeba doliczyć olbrzymią liczbę przestępstw popełnianych na ludności cywilnej przez jednostki Armii Czerwonej, stacjonujące przez ponad pół roku na terenach znajdujących się na wschód od Wisły.

Rozboje, gwałty, uprowadzenia, kradzieże były w tamtym czasie stałym elementem stacjonowania sowieckiej armii. „Wyzwolona” Polska była traktowana przez Związek Sowiecki jako kraj podbity również w aspekcie gospodarczym. Widać to było w szczególności w pierwszej połowie 1945 r., gdy tereny świeżo wyzwolonej przez Armię Czerwoną Polski stały się obszarem największej, obok terenów przyszłej NRD, systematycznej akcji rabunkowej w historii XX w. Sowieckie trofiejne komanda demontowały i wywoziły całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty i zabierały bydło z całej „wyzwolonej” Polski. Największy rozmiar sowiecki rabunek przybrał na Śląsku. Grabież ta była zaplanowana i przeprowadzana systematycznie na osobiste polecenie Stalina.

To pięć najważniejszych kłamstw w rosyjskiej wersji historii II wojny światowej. Tych kłamstw jest jednak znacznie więcej. Dopóki Rosja będzie je oficjalnie głosić, na prawdziwe pojednanie nie ma co liczyć.