W stronę światła Odkrywanie dalszych tajemnic życia po życiu - Raymond A. Moody - ebook

W stronę światła Odkrywanie dalszych tajemnic życia po życiu ebook

Raymond A. Moody

0,0

Opis

„W stronę światła. Odkrywanie dalszych tajemnic życia po życiu” to książka oparta na ponad tysiącu studiów przypadków dorosłych i dzieci, którzy znaleźli się w stanie śmierci klinicznej i powrócili, oraz na odkryciach naukowych. Autor – światowej sławy badacz – ukazuje niezwykłe podobieństwa we wszystkich doświadczeniach z pogranicza życia i śmierci, otwierając drzwi do poruszającego przesłania miłości i nadziei.

„W stronę światła” to zwieńczenie bestsellerowej serii doktora Raymonda Moody’ego o życiu po życiu i znakomite uzupełnienie książek z serii Wędrówka dusz Michaela Newtona.

Dla tych, którzy szukają odpowiedzi. Dla tych, którzy chcą zrozumieć sens życia. Dla tych, którzy kogoś stracili. I wreszcie – dla tych, którzy czują, że śmierć to nie koniec.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 217

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



TYTUŁ ORYGINAŁU:The Light Beyond

Redaktorka prowadząca: Marta Budnik Wydawczyni: Agnieszka Fiedorowicz Redakcja: Ewa Kosiba Korekta: Kinga Dąbrowicz Projekt okładki: Łukasz Werpachowski Zdjęcie na okładce: © michalsanca, © foeyyyy, © 3d_kot / Stock.Adobe.com

The Light Beyond Copyright © 1988 by Raymond A. Moody, Jr, MD All rights reserved.

Copyright © 2026 for the Polish edition by ILLUMINATIO an imprint of Wydawnictwo Kobiece Agnieszka Stankiewicz-Kierus sp.k.

Copyright © for the Polish translation by Dorota Pomadowska, 2026

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2026

ISBN 978-83-8417-622-1

Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Ossowska

Wstęp

„Ludzie nie są w stanie przewidzieć ani wyobrazić sobie, co czeka ich po śmierci”

– HERAKLIT

Już pierwsi filozofowie starożytnej Grecji zastanawiali się nad tajemnicami życia pozagrobowego – Pitagoras, Heraklit, Ksenofanes, Parmenides, Empedokles, Demokryt i Platon poruszali w swoich dziełach kwestię życia po śmierci. W rzeczywistości Grecy definiowali filozofa jako osobę, która bada „rzeczy kryjące się pod ziemią”. Wyrażenie to było eufemizmem nawiązującym do świata duchów i życia pozagrobowego. Tak więc filozofia – dyscyplina, z której wywodzą się zachodnie tradycje intelektualne, naukowe i akademickie – była powszechnie utożsamiana z badaniem życia po śmierci.

Platon włączył niektóre aspekty tej koncepcji do swojej własnej wizji filozofii jako „próbę umierania”. Usiłując zbliżyć się do prawdy o tym, czy świadomość wykracza poza śmierć cielesną, wykorzystał rozum. Ostrzegł jednak, że możemy oczekiwać co najwyżej snucia prawdopodobnych domysłów, „a w najlepszym razie czystych fantazji”. Opowieść Platona o Erze, żołnierzu, który został przywrócony do życia po rzekomej śmierci na polu bitwy, wprowadziła doświadczenia z pogranicza śmierci do myśli zachodniej. Platon potraktował je poważnie i spojrzał na nie przychylnie jako na potencjalny racjonalny wskaźnik istnienia życia pozagrobowego.

Rzeczywiście pytanie o życie po śmierci stanowi jedno z fundamentalnych pytań zachodniej filozofii. Być może jest to nawet najważniejsze pytanie egzystencjalne, dlatego zasługuje na traktowanie z wielkim szacunkiem, a nawet ze swego rodzaju czcią. Jak przyznał Platon, jest ono niezwykle ważne, choć z natury niepojęte.

Stopniowo to wszechobecne i kluczowe pytanie, które swoimi korzeniami sięga starożytności, zostało zepchnięte na margines filozofii i nauki. Osiemnastowieczny szkocki filozof David Hume jednoznacznie wyjaśnia, dlaczego tak się stało. Jego przemyślenia na temat życia po śmierci można streścić w trzech zapadających w pamięć zdaniach:

W świetle samego tylko rozumu trudno jest udowodnić nieśmiertelność duszy.

Za pomocą jakich argumentów czy analogii możemy udowodnić jakikolwiek stan istnienia, którego nikt nigdy nie widział i który w żaden sposób nie przypomina niczego, co kiedykolwiek widziano?

W tym celu potrzebny jest nowy rodzaj logiki, a także nowe zdolności umysłu, które pozwolą nam tę logikę pojąć.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy filozofami, czy nie, prawie każdy człowiek zastanawia się, czy istnieje życie po śmierci. Teraz w końcu poczyniono prawdziwy postęp w kierunku racjonalnego zrozumienia tej tajemnicy. Odkryto, że ludzie, którzy powracają do życia po tym, jak balansowali na granicy śmierci, opowiadają niesłychanie podobne, inspirujące historie o swoich przygodach w zaświatach. Ponadto najnowsze badania naukowe rzucają na te doświadczenia nowe, ekscytujące światło.

W stronę światła

Niniejsza książka, opublikowana po raz pierwszy w 1988 roku, powstała we współpracy z dziennikarzem Paulem Perrym i odzwierciedla połączenie naszych perspektyw. Przedstawiamy w niej informacje na temat doświadczeń z pogranicza śmierci znane do 1987 roku i podejmujemy próbę przekazania opinii publicznej wiedzy na ten rozległy, złożony temat, który wzbudza tak ogromne zainteresowanie. Czym są doświadczenia z pogranicza śmierci? Co tak naprawdę oznaczają? I co właściwie mówią nam o życiu pozagrobowym?

Opisy przeżyć z pogranicza śmierci nie zmieniły się od czasu, gdy po raz pierwszy je zbadaliśmy. Liczne niezależne badania medyczne dowodzą, że są one dość powszechne wśród osób, które przeżyły zatrzymanie akcji serca. Pacjenci wciąż opowiadają nam, że kiedy ich krążenie ustaje, opuszczają swoje ciała i się unoszą. Obserwują z góry, jak lekarze próbują ich reanimować. Następnie przechodzą przez długi, ciemny korytarz, który przypomina tunel, do jaśniejącego światła pełnego miłości, spokoju i beztroski.

Często słyszy się relacje o radosnych spotkaniach z bliskimi, którzy już odeszli: mamą, tatą, dziećmi, babciami, kochankami, a nawet z ukochanymi zwierzętami. Pojawiają się tam żywe holograficzne obrazy ukazujące każdy najdrobniejszy szczegół ich życia, opisywane przez wiele osób jako przegląd życiowych wydarzeń, podczas którego widzą i odczuwają wszystkie swoje czyny – dobre, złe i obojętne – a także ich wpływ na tych, których dotyczyły.

Ostatecznie ci, którzy przeżyli doświadczenie z pogranicza śmierci, wracają do swoich ciał i do tego, co wszyscy znamy jako „życie”. Podkreślają jednak, że mieli wtedy poczucie bycia bardziej żywym niż kiedykolwiek wcześniej. W rezultacie po powrocie do świadomości przechodzą duchową przemianę. Doświadczenie z pogranicza śmierci przekonuje ich, że to, co znamy jako śmierć, jest jedynie przejściem do innego stanu istnienia. Takie osoby tracą wszelki lęk przed umieraniem i zazwyczaj odczuwają znacznie więcej radości w życiu doczesnym, nawet jeśli często mają trudności ze zintegrowaniem tego zdumiewającego doświadczenia z codzienną rzeczywistością. Wydaje się, że jego znaczenie polega na lekcji, jaką z niego wynoszą – że życie ma sens, a tym sensem jest nauka wzajemnej miłości.

Empatyczne doświadczenia śmierci

Jestem wdzięczny brytyjskiemu wydawnictwu Rider za umożliwienie mi aktualizacji książki W stronę światła o najnowsze, dość zdumiewające odkrycia dotyczące empatycznych doświadczeń śmierci, które wyjaśnię w niniejszej przedmowie.

Empatyczne doświadczenia śmierci to niezwykłe nowe zjawisko, które jest ściśle związane z przeżyciami z pogranicza śmierci. Otóż osoby zebrane wokół łóżka umierającego często mają wizje świata pozagrobowego. Mogą wtedy czuć, że opuszczają swoje ciała i obserwują całą scenę z góry. Patrząc w dół, widzą ukochaną osobę, która właśnie odeszła – leżącą w łóżku bezpośrednio pod nimi – i dostrzegają własne ciała siedzące lub stojące w pobliżu.

Znajdują się poza swoimi fizycznymi ciałami i widzą ducha zmarłego obok siebie. Żegnają się i dostrzegają jego bliskich, którzy zbliżają się w aureoli jasnego światła. Ten blask wydaje się emanować z otworu przypominającego drzwi – być może tunelu. Obserwatorzy są świadkami czułego spotkania osoby, która właśnie zmarła, z tymi postaciami w świetle. Potem zostają one wciągnięte z powrotem do światła, a otwór się za nimi zamyka. W tym momencie naoczni świadkowie powracają do swoich ciał, na zawsze zmienieni przez to, co się wydarzyło. Pozostają z przekonaniem, że z empatią przeżyły doświadczenie z pogranicza śmierci razem z osobą, która następnie odeszła z tego świata.

W 1972 roku jedna z moich mentorek w dziedzinie medycyny opowiedziała mi o swoim własnym doświadczeniu empatycznej śmierci. Ten epizod transcendentnej świadomości nastąpił, gdy bezskutecznie próbowała reanimować bliskiego krewnego. Słuchając tej opowieści, znałem już relacje z kilkudziesięciu doświadczeń z pogranicza śmierci, ale jej przeżycie było pierwszym empatycznym doświadczeniem śmierci, o jakim usłyszałem.

Od tego czasu to zjawisko stało się coraz bardziej powszechne. Przypisuję ten wzrost przede wszystkim dwóm czynnikom. Po pierwsze, nastąpiła rewolucja w opiece nad umierającymi. W przeszłości lekarze i pielęgniarki często wyprowadzali rodzinę z sali, gdy pacjent zbliżał się do śmierci. Obecnie zachęca się bliskich do pozostawania z umierającymi pacjentami do samego końca. Po drugie, liczne pokolenie powojenne dojrzało i coraz więcej jego przedstawicieli zaczyna tracić rodziców. Ze względu na nowe obyczaje te osoby są znacznie bardziej skłonne do tego, żeby być obecnym przy śmierci swoich najbliższych. Zatem jeśli połączymy te dwa aspekty, uzyskamy wyjaśnienie fali empatycznych doświadczeń śmierci, z którą mamy obecnie do czynienia.

Moja żona i ja osobiście przeżyliśmy to empatyczne doświadczenie, gdy zmarła moja matka. Zbliżała się do końca życia otoczona przez czworo z pięciorga swoich dzieci, z których każde doświadczyło niesamowitego procesu, gdy zaczęła umierać. Mieliśmy wrażenie, jakby w pokoju wszystko wirowało, a my lekko unosiliśmy się w powietrzu. Jedna z moich sióstr widziała razem z nami naszego ojca, który odszedł dwa lata wcześniej. Mój szwagier, pastor metodystów, krzyknął: „Czy wy to czujecie?”. Wszyscy wiedzieliśmy, o czym mówi. Okazuje się, że empatyczne doświadczenia bliskie śmierci są bardzo powszechne nie tylko wśród członków rodziny przy łóżku konającego, ale także wśród pracowników służby zdrowia i innych osób, które towarzyszą umierającym.

Rzadko się zdarza, że ktoś obecny przy śmierci innej osoby może przeżywać razem z nią cały proces umierania, w tym panoramiczny przegląd życia zmarłego! Myślę, że to wyjątkowe doświadczenie, ponieważ spotkałem się tylko z kilkoma takimi przypadkami, ale prawdopodobnie jest ich znacznie więcej. Dowodzą one, że wszystkie cechy wymienione w relacjach z przeżyć z pogranicza śmierci pojawiają się również w empatycznych doświadczeniach śmierci.

Owe skłaniające do refleksji i naprawdę niesamowite przeżycia to naprawdę zagadkowe zjawisko. Stanowią szczególny problem dla tych, którzy twierdzą, że doświadczenia z pogranicza śmierci są efektem burzy biochemicznej i elektrycznej w mózgu. Dlaczego inne osoby obecne przy czyjejś śmierci, których mózgi nie są pozbawione tlenu, doświadczają identycznych przeżyć jak umierający? I jak mamy wyjaśnić równoczesne empatyczne doświadczenia śmierci naocznych świadków, którzy przeżyli?

Zjawisko łabędziego śpiewu

Łabędzi śpiew stanowi kolejną równie zagadkową cechę procesu umierania. Czasami ludzie w ostatnich godzinach życia w niewytłumaczalny sposób recytują wiersze albo śpiewają. Niekiedy nawet tworzą własne wersy. Pozostali przy życiu krewni wiedzą jednak, że te osoby nigdy wcześniej nie wykazywały żadnego zainteresowania poezją.

Platon odnotował takie doświadczenie w swoim dialogu Fajdros, a ja nazwałem je na jego cześć „fenomenem łabędziego śpiewu”. Utwór opowiada o śmierci Sokratesa, który przed swoją egzekucją pisał wiersze „w posłuszeństwie snom i wizjom”. Porównał siebie do łabędzi, które według ludowych wierzeń śpiewają najpiękniejsze pieśni w chwili śmierci, oczekując radosnego życia pozagrobowego.

W 1974 roku pewna starsza kobieta poszarzała i zmarła na moich oczach. Byłem wówczas studentem trzeciego roku medycyny i próbowałem ją reanimować. Wtedy dopiero zaczynałem się uczyć technik reanimacji i nie wykazałem się wystarczającą przytomnością umysłu, żeby zwrócić szczególną uwagę na to, co ta kobieta mówiła, gdy dochodziła do siebie. Po rytmie i metrum można było jednak poznać, że to poezja. Od tamtej pory dowiedziałem się o dziesiątkach przypadków zjawiska łabędziego śpiewu. Inni lekarze i psychologowie będą mogli potwierdzić moje odkrycie, jeśli zapytają o to swoich pacjentów lub klientów.

Łabędzi śpiew nie jest tak powszechny jak doświadczenia z pogranicza śmierci albo empatyczne doświadczenia śmierci. Mimo to stanowi na tyle powszechne zjawisko, że można je uznać za jedną z największych tajemnic umysłu. Ale co właściwie ono oznacza? Oczywiście nie wiem i głupotą byłoby przedstawianie jakiejś jednoznacznej opinii w tej kwestii. Mogę jednak wysunąć pewną hipotezę, choć oczywiście jest ona w pewnym stopniu oparta na domysłach.

Wiemy, że niepojętość czy niemożność opisania to cechy charakterystyczne doświadczeń duchowych i mistycznych. Ludzie twierdzą, iż nie istnieją takie słowa, które odpowiednio opisywałyby, co się dzieje podczas tych transcendentalnych wydarzeń. Ale nadal pragną opowiedzieć bliskim o swoich przeżyciach. Wiemy również, że świadomość transcendentalna jest dość powszechna w obliczu śmierci. W tej sytuacji umierający zdają sobie sprawę, że pozostało im niewiele czasu. Poezja znajduje się na styku tych wszystkich okoliczności, ponieważ stanowi zwięzły, niedosłowny środek ekspresji werbalnej ściśle związany z ludzkimi uczuciami. Zatem ma to pewien sens, że osoby umierające zwracają się ku poezji jako sposobowi wyrażania siebie.

Być może mylę się w tej kwestii. Starożytni jednak także uważali, że łabędzi śpiew dostraja umierających do wyższych światów, do których wkrótce wejdą. Uczniowie Pitagorasa komponowali „hasła” – wersety, które później recytowali, aby ułatwić sobie przejście do następnego życia. Podobnie postępowali członkowie co najmniej jednej sekty gnostycznej. Być może łabędzi śpiew jest również powiązany z pieśniami szamańskimi – rozbudowanymi kompozycjami słownymi, które mają na celu zabranie śpiewającego w krótką podróż do innego świata. Członkowie syberyjskich społeczności szamańskich mieli takie powiedzenie: „Przechodzimy na drugą stronę dzięki mocy naszych pieśni”.

Dowód na istnienie życia po śmierci

Doświadczenia z pogranicza śmierci, empatyczne doświadczenia śmierci, łabędzi śpiew i podobne zjawiska dają pewną nadzieję i inspirację, chociaż nigdy nie będą stanowić „naukowego dowodu na istnienie życia po śmierci”. W rzeczywistości scjentyzm – doktryna, zgodnie z którą metoda naukowa stanowi jedyny sposób zdobywania wiedzy – to w tym wypadku fałszywy trop. Zagadnienie życia pozagrobowego, najgłębsza z tajemnic, nie jest gotowe do badań naukowych. Właściwym naukowym podejściem do życia po śmierci wydaje się uznanie, że nie jest to jeszcze kwestia naukowa, a raczej koncepcyjna, filozoficzna – i do tego bardzo trudna.

Jak powiedział David Hume: aby uzyskać racjonalny dowód na istnienie życia po śmierci, „potrzebne są nowy rodzaj logiki oraz nowe zdolności umysłu, które pozwolą nam tę logikę zrozumieć”. Dlatego pozwólcie, że zakończę ten wstęp przepowiednią.

Przewiduję, że wkrótce nastąpi przełom ideowy. Będzie to mały krok w kierunku racjonalnego zrozumienia tej najbardziej istotnej dla człowieka odwiecznej tajemnicy. Nie okaże się to dziełem parapsychologii ani nauki, ale wytrwałego, skupionego rozumowania, które otworzy drzwi do nieznanych jeszcze metod badawczych. Wierzę, że ten przełom ideowy rzuci nowe, zaskakujące światło na tę kwestię i stopniowo zmieni nasze postrzeganie życia po śmierci – na zawsze.

Mam nadzieję, że każdy z was, kto czyta W stronę światła, czy to po raz pierwszy, czy ponownie w tym nowym wydaniu, znajdzie pocieszenie w opowieściach zawartych w tej książce. Liczę również, że wzbudzi ona waszą ciekawość i że jej kolejne strony pomogą wam choćby w niewielkim stopniu głębiej pojąć największą tajemnicę życia: co się dzieje, gdy umieramy?

dr Raymond Moody

Przedmowa

Raymond Moody dokonał rzadkiego wyczynu w dziedzinie poszukiwania wiedzy ludzkości – stworzył paradygmat.

W swoim klasycznym dziele zatytułowanym Struktura rewolucji naukowych Thomas Kuhn wskazuje, że rewolucje naukowe mają miejsce, gdy ktoś tworzy nową perspektywę, nowy model, nowe podejście do rzeczywistości. Po takim przełomie można osiągnąć ogromny postęp, który wcześniej był niemożliwy. Kuhn twierdzi, że postęp naukowy jest w mniejszym stopniu wynikiem wytrwałej pracy, która polega na stosowaniu metod naukowych do rozwiązywania problemów, a w większym stopniu – błyskotliwego i oryginalnego wglądu, który otwiera drogę do takiej pracy.

Jak zauważa doktor Moody w niniejszym tomie, Życie po życiu nie jest pierwszą książką poświęconą takim doświadczeniom. Doktor Carol Zaleski z Harvardu w swojej fascynującej pracy Otherworld Journeys [Podróże do innego świata] informuje nas, że literatura średniowieczna jest pełna podobnych relacji. Moody nie odkrył więc tych doświadczeń. Nadał im jednak nazwę – NDE (ang. near-death experience), doświadczenie z pogranicza śmierci – a ona stała się paradygmatem dla licznych badań, które przeprowadzono od czasu publikacji Życia po życiu.

Dlaczego nadanie jakiemuś zjawisku właściwej nazwy jest tak ważne? Stephen Hawking, wielki angielski fizyk teoretyczny, powiedział, że termin „czarna dziura” ma kluczowe znaczenie dla zjawiska, które badał. Dlatego w każdej aktywności człowieka z powodu tego, że nadajemy nazwy istotom – a te z kolei przypisują znaczenie zjawiskom – wybrane przez nas określenia determinują sposób, w jaki wyjaśniamy owe zjawiska i to, co inni robią z naszą pracą.

Doktor Moody nie tylko odkrył na nowo doświadczenie, które – jak obecnie wiemy – jest powszechne w kondycji ludzkiej, ale także, nadając mu precyzyjnie dopasowaną nazwę, zagwarantował, że będzie ono przedmiotem dalszych badań i analiz. Nie da się przecenić znaczenia takiego wkładu w wiedzę ludzkości.

Książka W stronę światła, podobnie jak poprzednie prace doktora Moody’ego, charakteryzuje się otwartością, wrażliwością i skromnością. Moim zdaniem ta ostatnia cecha jest tu najważniejsza. Doktor Moody nie wysuwa żadnych skrajnych twierdzeń dotyczących swoich odkryć. Samo określenie „doświadczenie z pogranicza śmierci” okazuje się tak skuteczne, ponieważ jest bardzo skromne. Doktor Moody nie twierdzi, że udowodnił cokolwiek więcej niż istnienie i powszechne występowanie tego typu doświadczeń.

Czy badania nad NDE naukowo dowiodły, że istnieje życie po śmierci? Myślę, że nie, pomimo entuzjastycznych zapewnień na ten temat. Dowodzą jedynie, że w chwili śmierci wiele osób przeżywa jakieś przyjemne i obiecujące doświadczenie. Nie sądzę, żeby w kwestii przetrwania człowieka można było oczekiwać czegoś więcej niż ten wniosek. Nie rozumiem więc, dlaczego większość środowisk naukowych i medycznych nie może się zadowolić udowodnionym faktem, że te doświadczenia naprawdę mają miejsce, i badać je z zainteresowaniem i szacunkiem.

Czy badania nad NDE zwiększają prawdopodobieństwo przeżycia człowieka po śmierci? Myślę, że tak, ale dopóki mamy do czynienia z prawdopodobieństwem, nadal wymagany jest pewien akt wiary, a większość osób, które przeżyły doświadczenie z pogranicza śmierci, nie waha się go dokonać.

Pod koniec niniejszej książki Autor zwraca się do Williama Jamesa, chyba największego myśliciela Ameryki. Przeżycia z pogranicza śmierci są doświadczeniem „noetycznym”, doświadczeniem oświecenia, które rzekomo ma zapewnić zrozumienie niepodważalne dla osoby, która je przeżyła. Jak zauważa sam James, takie doświadczenia nie mogą ograniczać akceptacji ze strony nauki empirycznej, ale ponieważ mają miejsce, nauka empiryczna nie może rościć sobie prawa do monopolu na ludzkie sposoby poznania. Carol Zaleski dochodzi w swoich badaniach naukowych do tego samego wniosku. Podobnie jak doktor Moody, powraca do kategorii zaproponowanych przez Williama Jamesa – zjawiska z pogranicza śmierci są doświadczeniem mistycznego oświecenia.

„Wizje innego świata stanowią wytwór tej samej potęgi wyobraźni, która działa w naszych zwykłych sposobach wizualizowania śmierci; naszej tendencji do przedstawiania idei w konkretnych, ucieleśnionych i dramatycznych formach; zdolności naszych stanów wewnętrznych do przemiany naszego postrzegania zewnętrznych krajobrazów; naszej potrzeby internalizowania kulturowej mapy fizycznego wszechświata; naszej potrzeby doświadczania tego wszechświata jako moralnego i duchowego kosmosu, do którego przynależymy i w którym mamy swoją misję do spełnienia”.

Zatem doświadczenie z pogranicza śmierci to jedno z wielu doświadczeń odrodzenia nadziei, które zdarzają się w życiu człowieka – choć jest to niewątpliwie coś spektakularnego. Stanowi zaledwie wskazówkę zmierzającą do wyjaśnienia tego zjawiska – bardzo mocną, co warto podkreślić.

To nie jedyna wskazówka.

Doktor Zaleski w korespondencji ze mną na temat swojej książki wspomniała, że napisała ten list z opóźnieniem w związku z przyjściem na świat pierwszego dziecka. Odpisałem, że zastanawiam się, czy narodziny dziecka nie stanowią co najmniej tak samo silnej wskazówki, która może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie o największą zagadkę ludzkości, jak doświadczenie z pogranicza śmierci, nawet jeśli są znacznie bardziej powszechne. Z perspektywy Najwyższego pytanie może brzmieć: czy mógłby dać nam lepsze albo dodatkowe wskazówki?

Tak czy inaczej, wskazówki, pogłoski o aniołach nie okazują się zbyt przydatne dla tych, którzy są skłonni ich słuchać, chyba że wpływają na ich życie. Jak zauważa doktor Zaleski: „Przekonanie, że życie przewyższa śmierć niezależnie od tego, jak intensywnie je odczuwamy, ostatecznie straci swoją witalność i stanie się jedynie zapisem kopalnym, tak obcym jak każda zapożyczona doktryna, chyba że zostanie przetestowane i odkryte na nowo w codziennym życiu”.

Czytając rozważania doktora Moody’ego na temat światła i Światła, mam wrażenie, że przedstawia on tę samą argumentację. Światło weszło w ciemność, a ciemność nie mogła go zgasić.

Andrew Greeley

Chicago

Rozdział pierwszy

Doświadczenie z pogranicza śmierci

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział drugi

Przemiana życia: transformująca moc doświadczeń z pogranicza śmierci

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział trzeci

Dzieci a doświadczenia z pogranicza śmierci: spotkanie z Aniołem Stróżem

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział czwarty

Dlaczego doświadczenia z pogranicza śmierci nas intrygują

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział piąty

Dlaczego doświadczenie z pogranicza śmierci nie jest chorobą psychiczną

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział szósty

Badacze doświadczeń z pogranicza śmierci

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział siódmy

Wyjaśnienia

Dostępne w wersji pełnej

Podsumowanie

Dostępne w wersji pełnej

Bibliografia

Dostępne w wersji pełnej

O autorze

Dostępne w wersji pełnej