W Dolinie Muminków - Tove Jansson - ebook + audiobook
Opis

Życie Muminków i ich przyjaciół z Doliny skupia się wokół domu Mamy i Tatusia Muminka, gdzie każdy może liczyć na pomoc i przyjaźń. Panna Migotka, Paszczak, Mała Mi, Włóczykij, Ryjek, czy straszna Buka tworzą galerię postaci, które na zawsze pozostaną w pamięci czytelników.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 126

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 3 godz. 57 min

Lektor: Krzysztof Kowalewski

Popularność


Zajrzyj na strony:

www.nk.com.pl

Znajdź nas na Facebooku

www.facebook.com/WydawnictwoNaszaKsiegarnia

Przeczytaj również pozostałe tomy z serii MUMINKI

http://www.nk.com.pl/muminki/2/seria.html

Poznaj naszą ofertę lektur i książek edukacyjnych

http://www.nk.com.pl/lektury-i-edukacja/7/kategoria.html

Cykl książek o Muminkach obejmuje:

Małe trolle i duża powódź

Kometa nad Doliną Muminków

W Dolinie Muminków

Lato Muminków

Zima Muminków

Opowiadania z Doliny Muminków

Tatuś Muminka i morze

Pamiętniki Tatusia Muminka

Dolina Muminków w listopadzie

Muminki w wersji do słuchania

http://www.nk.com.pl/muminki-9-audiobookow/1473/ksiazka.html

***

Pewnego szarego poranka na Dolinę Muminków spadł pierwszy śnieg. Padał miękko i cicho – w parę godzin wszystko było białe.

Muminek stał na schodkach przed domem, patrząc, jak dolina okrywa się zimową kołdrą. „Dziś wieczorem – myślał sobie – ułożymy się do długiego zimowego snu”. (Wszystkie trolle[1] Muminki układają się do snu zimowego gdzieś koło listopada. Bardzo to rozsądnie ze strony każdego, kto nie lubi zimna i zimowych ciemności). Potem Muminek zamknął za sobą drzwi i poszedł do swojej mamy.

– Śnieg przyszedł! – powiedział.

– Wiem – odpowiedziała Mama Muminka. – Macie już wszyscy w łóżeczkach najcieplejsze kołdry. Ty będziesz spał w pokoiku na poddaszu po stronie zachodniej razem z Ryjkiem.

– Ale Ryjek tak okropnie chrapie – powiedział Muminek. – Czy nie mógłbym zamiast z nim spać z Włóczykijem?

– Jak chcesz – odpowiedziała Mama Muminka. – Ryjek może spać w pokoiku na poddaszu od strony wschodniej.

Następnie rodzina Muminka i wszyscy jej przyjaciele oraz znajomi uroczyście i z namaszczeniem zaczęli przygotowywać się do długiej zimy. Mama Muminka nakryła do stołu na werandzie, lecz każdy dostał na kolację tylko trochę igliwia świerkowego w filiżance. (Jest bowiem rzeczą bardzo ważną napełnić sobie żołądek igliwiem, jeśli się ma zamiar spać przez trzy miesiące). Po kolacji – nie była zresztą zbyt smaczna – wszyscy powiedzieli sobie dobranoc trochę czulej niż zwykle, a Mama Muminka przypomniała o myciu zębów. Następnie Tatuś Muminka obszedł dom i pozamykał drzwi i okiennice oraz zawiesił siatkę od much na żyrandolu, żeby się nie zakurzył. Potem wszyscy położyli się do swoich łóżek, w których porobili sobie przytulne dołki, naciągnęli kołdry na uszy i myśleli o czymś przyjemnym.

– Obawiam się, że zmarnujemy masę czasu! – westchnął Muminek.

– Nie martw się – odparł Włóczykij. – Będziemy mieli piękne sny, a gdy się obudzimy, będzie wiosna.

– Uhm... – wymamrotał sennie Muminek, który odpłynął już w mglistą krainę marzeń.

Na dworze padał śnieg – gęsty i puszysty. Pokrył już schody, zwisał ciężko z dachów i parapetów. Wkrótce cały dom Muminków stać się miał krągłą kupką śniegu. Zegary przestały tykać jeden po drugim. Nadeszła zima.

[1] Troll – istota fantastyczna, występująca w baśniach skandynawskich.

Rozdział 1 W którym mowa jest o tym, jak Muminek, Włóczykij i Ryjek znaleźli Czarodziejski Kapelusz, o tym, jak niespodziewanie pojawiło się pięć małych obłoczków, i o tym, jak Paszczak znalazł sobie nowe hobby

W pewien wiosenny poranek o godzinie czwartej do Doliny Muminków przyleciała pierwsza kukułka. Usiadła na dachu niebieskiego domu Muminków i zakukała osiem razy, co prawda trochę ochryple, gdyż była to jeszcze bardzo wczesna wiosna.

Potem poleciała dalej na wschód.

Muminek obudził się i leżał przez dłuższą chwilę, patrząc w sufit, zanim zdał sobie sprawę, gdzie się znajduje. Spał sto dni i sto nocy, w głowie wirowały mu jeszcze sny, usiłując wciągnąć go ponownie w swoją krainę.

Ale gdy odwrócił się na drugi bok, chcąc znowu ułożyć się przyjemnie do dalszej drzemki, zobaczył coś, co sprawiło, że otrząsnął się ze snu natychmiast – łóżko Włóczykija było puste!

Muminek usiadł na łóżku.

Tak, kapelusza Włóczykija także nie było. „Niech mnie gęś kopnie” – pomyślał Muminek i podreptał do otwartego okna. Oczywiście – Włóczykij posłużył się drabinką linową! Muminek wgramolił się na parapet, po czym na swych krótkich nóżkach ostrożnie zszedł po drabince... Wyraźnie odróżniał ślady stóp Włóczykija na mokrej ziemi. Zawracały to w jedną, to w drugą stronę i raczej trudno było po nich iść. W końcu wykonały długi sus i skrzyżowały się ze sobą. „Musiał się strasznie z czegoś ucieszyć – pomyślał Muminek. – A w tym miejscu fiknął koziołka – to jasne jak słońce!”.

Wtem Muminek podniósł nos i zaczął nasłuchiwać. Gdzieś daleko Włóczykij grał na organkach swoją najweselszą piosenkę: „Wszystkie małe zwierzątka wiążą kokardkę na ogonie!”. Muminek pobiegł prosto w kierunku muzyki.

Na dole nad rzeką zobaczył Włóczykija, który siedząc na poręczy mostu, dyndał nogami nad wodą. Na uszy wcisnął swój stary kapelusz.

– Cześć! – powiedział Muminek, siadając obok niego.

– Cześć! – odpowiedział Włóczykij i grał dalej.

Słońce wyłoniło się właśnie zza lasu i świeciło prosto na nich. Siedzieli, mrużąc oczy i machając nogami nad umykającą pod nimi lśniącą wodą – czuli się beztrosko i szczęśliwie.

Rzeką tą wyprawiali się dawniej wiele razy na poszukiwanie dziwnych przygód. Podczas każdej takiej podróży spotykali nowych przyjaciół, których zabierali ze sobą do Doliny Muminków. Tatuś i Mama Muminka przyjmowali wszystkich ich przyjaciół w ten sam spokojny sposób – wstawiali dodatkowe łóżko na poddasze i dodatkową deskę do stołu w jadalnym pokoju.

Tak więc w domu Muminków aż roiło się od mieszkańców – z których każdy robił to, na co miał ochotę, i rzadko troszczył się o dzień jutrzejszy. Zdarzały się tam oczywiście rzeczy nieoczekiwane i wstrząsające, ale nikt nie miał nigdy czasu na to, żeby się nudzić, a już to samo było wielkim plusem.

Gdy Włóczykij odegrał ostatnią zwrotkę swej wiosennej piosenki, wsadził organki do kieszeni i zapytał:

– Czy Ryjek już się obudził?

– Nie sądzę – odparł Muminek. – On zawsze śpi o tydzień dłużej od innych.

– W takim razie obudzimy go – powiedział stanowczo Włóczykij, zeskakując z poręczy mostu. – Musimy dziś zrobić coś niezwykłego, gdyż zapowiada się piękny dzień.

Pod oknem na poddaszu od strony wschodniej Muminek nadał ich tajny sygnał: najpierw trzy zwykłe gwizdnięcia, a potem jedno długie przez łapki. (Oznaczało to: „Dzieją się różne rzeczy”). Usłyszeli, że Ryjek przestał chrapać, ale nikt nie poruszył się na górze.

– Jeszcze raz – zaproponował Włóczykij. Po czym nadali sygnał ze zdwojoną siłą.

Wówczas okno otworzyło się z trzaskiem.

– Śpię! – krzyknął rozgniewany Ryjek.

– Zejdź do nas i nie bądź zły! – powiedział Włóczykij. – Mamy zamiar zrobić coś niezwykłego!

Wówczas Ryjek wygładził swoje zmięte od snu uszy i zszedł po linowej drabince. (Należy tu może powiedzieć, że drabinki linowe były we wszystkich oknach, gdyż chodzenie po schodach zabierało masę czasu).

Dzień rzeczywiście robił się piękny. Wszędzie pełno było różnych stworzonek, które zbudziwszy się z długiego snu, biegały to tu, to tam, odnajdując swoje dawne ulubione miejsca, wietrzyły odzież, czesały wąsy, reperowały swoje domki i na wszelkie sposoby przygotowywały się do nowej wiosny.

Idąc, przystawali czasem, by przyjrzeć się budowie domku lub posłuchać sprzeczki. (Zdarzają się one bowiem często w pierwszych dniach wiosny, gdyż ze snu zimowego można się czasem obudzić w bardzo złym humorze).

Tu i ówdzie na gałęziach siedziały duszki strzegące drzew i rozczesywały długie włosy, a po północnej stronie pni małe myszki kopały w śniegu długie tunele.

– Wesołej wiosny! – powiedział jakiś starszy Robak. – Jakże wam przeszła zima?

– Dobrze, dziękuję – odparł Muminek. – Czy pan dobrze spał?

– Doskonale – odpowiedział Robak. – Pozdrów mamusię i tatusia.

Mniej więcej tak rozmawiali z mnóstwem znajomych, których spotykali po drodze. Ale im wyżej wchodzili pod górę, tym mniej było tam osób, aż w końcu spotkali tylko jedną czy dwie mysie mamy, które sprzątały i robiły wiosenne porządki.

Wszędzie było mokro.

– Fe! Jak nieprzyjemnie – powiedział Muminek, podnosząc wysoko nogi w topniejącym śniegu. – Tyle śniegu nigdy dobrze nie robi Muminkom. Mama mi to mówiła – dodał, kichając.

– Słuchaj, Muminku – odezwał się Włóczykij. – Mam pewien pomysł. Gdybyśmy tak weszli na szczyt góry i ułożyli tam stos kamieni, żeby pokazać, żeśmy tam byli pierwsi?

– Dobra! – zawołał Ryjek i ruszył szybko, żeby wyprzedzić innych.

Na szczycie tańczył swobodnie wiosenny wiatr, a ze wszystkich stron widać było błękitny horyzont. Od strony zachodniej znajdowało się morze, od wschodniej wiła się rzeka wśród Gór Samotnych, na północy rozpościerały się wielkie lasy niczym wspaniały dywan, a na południu unosił się dym z komina domu Muminków, gdyż Mama Muminka gotowała właśnie kawę na śniadanie. Ale Ryjek nic z tego nie dostrzegał. Na szczycie góry leżał bowiem kapelusz – wysoki, czarny kapelusz.

– Ktoś tu już był przed nami! – zawołał.

Muminek podniósł kapelusz i przyjrzał mu się.

– Jest bardzo wytworny. Może będzie pasował na ciebie, Włóczykiju?

– Nie – odparł Włóczykij, który kochał swój stary, zielony kapelusz. – Jest o wiele za nowy.

– Może tatuś go zechce – zastanawiał się Muminek.

– Weźmiemy go w każdym razie ze sobą – zadecydował Ryjek. – Ale teraz chcę już wracać do domu. Marzę o śniadaniu. Aż mnie brzuch boli z głodu. A was?

– Jeszcze jak! – powiedzieli Włóczykij i Muminek jednocześnie.

W taki oto sposób znaleźli Czarodziejski Kapelusz i wzięli go ze sobą do domu, nie mając pojęcia o tym, że rzuci on czar na Dolinę Muminków, w której odtąd dziać się będzie wiele przedziwnych rzeczy.

Gdy Muminek, Włóczykij i Ryjek weszli na werandę, wszyscy byli już po śniadaniu i rozeszli się w różne strony. Siedział tam tylko Tatuś Muminka, czytając gazetę.

– A, jak widzę, to i wy się obudziliście – powiedział. – Wyjątkowo dziś nic ciekawego w gazecie. Jeden ze strumieni zerwał tamę i zniszczył całkowicie osiedle mrówek. Wszystkie się uratowały. Poza tym pierwsza wiosenna kukułka przeleciała nad doliną o czwartej, udając się dalej na wschód. (Kukułka z zachodu to dobra wróżba, oczywiście, ale ze wschodu – byłaby jeszcze lepsza).

– Popatrz, co znaleźliśmy! – zawołał Muminek z dumą. – Piękny, nowy cylinder dla ciebie!

Tatuś Muminka odłożył gazetę, przyjrzał się bardzo dokładnie kapeluszowi, po czym włożył go na głowę przed lustrem w salonie.

Był na niego za duży – właściwie zakrywał mu oczy – całość robiła jednak niezwykłe wrażenie.

– Mamusiu! – zawołał Muminek. – Chodź, popatrz na tatusia!

Mama Muminka otworzyła drzwi od kuchni i stanęła zdumiona na progu.

– Czy dobrze mi w nim? – zapytał Tatuś Muminka.

– Owszem – odpowiedziała Mama Muminka. – Wyglądasz w nim naprawdę po męsku. Jest tylko jakby trochę za duży.

– Czy może lepiej tak? – zapytał Tatuś Muminka, zsuwając kapelusz na tył głowy.

– Hm – odparła mama. – Nie jest źle, ale wydaje mi się, że lepiej wyglądasz bez kapelusza.

Tatuś Muminka przeglądał się w lustrze z przodu, z tyłu i z boku, po czym z westchnieniem położył kapelusz na komodzie.

– Masz rację – powiedział. – Nie wszystko potrzebuje ozdoby.

– Szlachetność sama w sobie jest ozdobą – powiedziała uprzejmie Mama Muminka. Po czym zwróciła się do dzieci: – Zjedzcie jajka, dzieciaki, musicie się teraz dobrze odżywiać. Mieliście w żołądkach tylko igliwie przez całą długą zimę.

Po tych słowach wyszła do kuchni.

– Co my z nim zrobimy? – zapytał Ryjek. – Taki piękny kapelusz!

– Możecie go używać jako kosza do papierów – doradził Tatuś Muminka, po czym poszedł na górne piętro, żeby pisać pamiętnik. (Wielką księgę, w której opisywał swą burzliwą młodość).

Włóczykij zdjął z komody kapelusz i postawił go na podłodze między komodą a drzwiami do kuchni.

– Będziecie mieli jeszcze jeden mebel więcej – powiedział, chichocząc, gdyż nigdy nie mógł zrozumieć, czemu ludzie cieszą się z posiadania różnych rzeczy. Sam czuł się zupełnie szczęśliwy w swoim starym palcie, które miał od urodzenia (nikt nie wie zresztą, kiedy i gdzie się urodził), a jedyną jego własnością, do której był przywiązany, były organki.

– Jeżeli skończyliście śniadanie, to pójdziemy zobaczyć, jak się miewają myszy polne – zaproponował Muminek. Zanim jednak wyszedł do ogrodu, wyrzucił skorupki jaj do kosza na papiery, zachowywał się bowiem (czasem) jak dobrze wychowany Muminek.

Ciąg dalszy w wersji pełnej

Rozdział 2 W którym mowa jest o tym, jak Muminek przemienił się w potwora i jak zemścił się na Mrówkolwie[2], oraz o tajemniczej nocnej wędrówce Muminka i Włóczykija

Dostępne w wersji pełnej

[2] Na wypadek gdybyście nie wiedzieli: Mrówkolew jest drapieżnikiem, który zagrzebuje się w piasku, pozostawiając nad sobą niewielki, okrągły otwór. Do otworu tego wpadają, nic nie podejrzewając mniejsze owady, które Mrówkolew chwyta i pożera. Jeśli mi nie wierzycie, możecie to wszystko przeczytać w encyklopedii (przyp. autorki).

Rozdział 3 W którym mowa jest o tym, jak Piżmowiec postanowił powrócić do pustelniczego życia i o jego niezwykłych przygodach, o tym, jak rodzina Muminków odkryła Samotną Wyspę Hatifnatów, na której Paszczak ledwo uszedł z życiem, i o tym, jak wszyscy przeżyli wielką burzę

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 4 W którym mowa jest o tym, jak Panna Migotka straciła włosy w następstwie nocnego napadu Hatifnatów, oraz o niebywałych odkryciach, dokonanych na Samotnej Wyspie

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 5 W którym mowa jest o Królewskim Rubinie, o tym, jak Migotek łowił ryby, o polowaniu na Mameluka i o tym, jak dom Muminków przemienił się w dżunglę

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 6 W którym do opowiadania wchodzą Topik i Topcia oraz ich tajemniczy kuferek i który mówi o tym, jak prześladowała ich Buka i jak Migotek przewodniczył rozprawie sądowej

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział ostatni Bardzo długi, w którym jest mowa o tym, jak Włóczykij znowu wyrusza w świat, o odkryciu tajemniczej zawartości kuferka, o tym, jak Mama Muminka odzyskała swoją torebkę i jak z radości urządziła wielki festyn, i wreszcie o przybyciu Czarnoksiężnika do Doliny Muminków

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału szwedzkiego Trollkarlens hatt

© Tove Jansson 1948, rev. ed. 1968

Published by Schildts Förlags Ab, Finland. All rights reserved

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1964

Projekt okładki Mirosław Tokarczyk

Redaktor Małgorzata Grudnik-Zwolińska

Redaktor techniczny Joanna Piotrowska

Korekta Ewa Mościcka, Jolanta Tomczak

Przygotowanie pliku do konwersji Agnieszka Dwilińska-Łuc

ISBN 978-83-10-12642-9

Plik wyprodukowany na podstawie W Dolinie Muminków, Warszawa 2013

www.naszaksiegarnia.pl

Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA Sp. z o.o.

02-868 Warszawa, ul. Sarabandy 24c

tel. 22 643 93 89, 22 331 91 49,

faks 22 643 70 28

e-mail: [email protected]

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: [email protected]

www.eLib.pl