Dostawa: od 9,99 zł (darmowa dostawa z abonamentem Legimi)
Czas wysyłki: 1-2 dni robocze + czas dostawy
60,00 zł
od 30,00 zł w Klubie Mola Książkowego
Dostawa: od 9,99 zł (darmowa dostawa z abonamentem Legimi)
Czas wysyłki: 1-2 dni robocze + czas dostawy
Autobusy są jak liście niesione wiatrem. Huczące, pędzące lub uwięzione liście, wielkie, brudne i ciężkie, zatłoczone lub romantycznie puste. Hałaśliwe, roztrzęsione na nierównych jezdniach. Nie da się w nich pisać esemesów, ani pisać ołówkiem, cerować, ani nawlekać igły. Chociaż Marlena potrafiła. Ale ja autobusów nie lubię właśnie dlatego. Zazwyczaj jadąc, oglądam reklamy: halo Warszawo, Warszawianka roku, ile metrów nowych torów ułożyliśmy, myśl dnia. Ta lektura czasem rani oczy (najczęściej), jednak da się ogarnąć, nawet, gdy trzęsie. Cóż, lubię jeździć, żeby przypatrywać się ludziom, to jest dla mnie teatr życia. Przeważnie komediowy. Tak się pewnie przypatrywał Czechow. Teatr absurdu leży na ulicy. Teatr cierpienia i specyficznych uczuć i refleksji – w szpitalu. Więc jeżdżę, podróżuję, jadam w publicznych miejscach, poddaję się operacjom, przesiaduję w kawiarniach i centrach handlowych. Lubię miejsca, gdzie są szyby. Lubię patrzeć przez szybę lub być otoczony szybami. Z okien samochodu lubię najbardziej przednią szybę. Lubię przeszklone bary na stacjach benzynowych. Bo toczy się za szybami film życia, a we wnętrzach teatr życia i na ulicach, na trotuarach, na miejskich piknikowych trawnikach, na plażach, na lodowiskach. Ale nie kąpieliskach i basenach. Chcę widzieć całych ludzi, nie od pasa w górę, nie same głowy, nie pod wodą. Przemierzam przystanki metra, siedzę skulony, w szarym surducie pokrytym kurzem, jak wszystkie kostiumy aktorów niemych filmów. Potrafię dużo mówić, ale to tylko głośno puszczone nieme myśli. Ludziom potrzebne są słowa. Rozmawiają, mówią do siebie, ja piszę. Pisania nie słychać.
Liczba stron: 124
Rok wydania: 2026
Format (wymiary): 11.5x20 cm
ISBN: 9788367369640
