Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Wydane w latach 30-tych XX wieku Sveriges Krig 1611-1632 pozostaje, pomimo upływu czasu, najważniejszym opracowaniem dotyczącym szwedzkich działań wojennych za panowania Gustawa II Adolfa. Oryginalne wydanie składa się z ośmiu tomów. Tomy I-VI opisują konflikty zbrojne, pozostałe opisują działania na morzu oraz rozwój uzbrojenia i wyposażenia armii szwedzkiej. Niniejsza edycja planowana jest w formie szesnastu części, na każdy oryginalny tom Sveriges Krig będą przypadały dwie części.
W tym wydaniu zdecydowaliśmy się na jak najmniejszą ingerencję w oryginalny tekst. Tłumaczenie i redakcja nie obejmują poprawiania zawartych w Sveriges Krig błędów merytorycznych popełnionych przez autorów. Przypisy pochodzące od tłumacza i redakcji mają tylko przybliżyć polskim Czytelnikom mniej znane szwedzkie zwroty i terminy. Niektóre z nich pozostawiliśmy w języku szwedzkim, gdyż w języku polskim nie istnieją odpowiednie określenia kontekstowe. Do tego tomu dodaliśmy słownik najczęściej używanych nieprzetłumaczalnych szwedzkich określeń; mamy nadzieję że ułatwi on lekturę. Zdecydowaliśmy się także na pozostawienie oryginalnego zapisu źródeł podanych w przypisach - tak w przypadku listów, rozkazów jak i źródeł drukowanych.
Ideą przyświecającą niniejszemu tłumaczeniu jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców mniej znanych wątków szwedzkiej historii i ich silnego powiązania z Rzeczpospolitą za panowania Gustawa II Adolfa.
Opis pochodzi od Wydawcy.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 737
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału:
Sveriges Krig 1611-1632
© Copyright
Wydawnictwo NapoleonV
Oświęcim 2015
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
© All rights reserved
Tłumaczenie:
Wojciech Łygaś
Redakcja:
Michał Paradowski
Redakcja techniczna:
Mateusz Bartel
Strona internetowa wydawnictwa:
www.napoleonv.pl
Kontakt: [email protected]
Numer ISBN: 978-83-8418-866-8
Wydane w latach 30-tych XX wieku Sveriges Krig 1611-1632 pozostaje, pomimo upływu czasu, najważniejszym opracowaniem dotyczącym szwedzkich działań wojennych za panowania Gustawa II Adolfa. Oryginalne wydanie składa się z ośmiu tomów. Tomy I-VI opisują konflikty zbrojne, pozostałe opisują działania na morzu oraz rozwój uzbrojenia i wyposażenia armii szwedzkiej. Niniejsza edycja planowana jest w formie szesnastu części, na każdy oryginalny tom Sveriges Krig będą przypadały dwie części.
W tym wydaniu zdecydowaliśmy się na jak najmniejszą ingerencję w oryginalny tekst. Tłumaczenie i redakcja nie obejmują poprawiania zawartych w Sveriges Krig błędów merytorycznych popełnionych przez autorów. Przypisy pochodzące od tłumacza i redakcji mają tylko przybliżyć polskim Czytelnikom mniej znane szwedzkie zwroty i terminy. Niektóre z nich pozostawiliśmy w języku szwedzkim, gdyż w języku polskim nie istnieją odpowiednie określenia kontekstowe. Do tego tomu dodaliśmy słownik najczęściej używanych nieprzetłumaczalnych szwedzkich określeń; mamy nadzieję że ułatwi on lekturę. Zdecydowaliśmy się także na pozostawienie oryginalnego zapisu źródeł podanych w przypisach – tak w przypadku listów, rozkazów jak i źródeł drukowanych.
Ideą przyświecającą niniejszemu tłumaczeniu jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców mniej znanych wątków szwedzkiej historii i ich silnego powiązania z Rzeczpospolitą za panowania Gustawa II Adolfa.
Chcielibyśmy jednocześnie podziękować Krzysztofowi Gerlachowi, Arturowi Świetlikowi, Tomaszowi Basarabowiczowi i Rafałowi Szwelickiemu za pomoc i uwagi dotyczące tłumaczenia. Specjalnie podziękowanie należy się Danielowi Stabergowi, za pomoc w kwestii XVI i XVII-wiecznej szwedzkiej terminologii wojskowej.
Redakcja
Adelsfanan – za rządów Gustawa Wazy zadecydowano, że liczba jezdnych, których miał obowiązek wystawić szlachcic zwolniony od podatku, będzie uzależniona od wydajności ziemi będącej jego własnością. W 1565 roku powstała pierwsza sformowana na tej zasadzie jazda, tzw. Adelsfanan, czyli chorągiew szlachecka. Początkowo utworzono jedną tego typu chorągiew w Szwecji i jedną w Finlandii, do których dołączyły w XVII wieku chorągwie z Estonii, Inflant i prowincji w północnej części Niemiec.
Besoldningsryttare – dosł. „jazda żołdowa”, za rządów Gustawa Wazy i jego synów nazywano tak oddziały zaciężnej jazdy, która otrzymywała roczny żołd, pieniądze na paszę dla koni, zakwaterowanie. Dla koni używanych w służbie, których na każdego jezdnego przypadało od 1 do 6, otrzymywali pieniądze na paszę (foderpenningar), dla każdego konia oddzielnie. Zasadnicza różnica między besoldningsryttare a tradycyjną jazdą szwedzką polegała głównie na sposobie przeprowadzania werbunku, a także na tym, że besoldningsryttare byli utrzymywani przez państwo, podczas gdy zwykła jazda otrzymywała tylko sam żołd, a w okresie, gdy przebywała na kwaterach i nie brała udziału w kampaniach wojennych, musiała się utrzymywać sama. Wszystkie oddziały królewskiej gwardii nadwornej (tak pieszej jak i konnej) należały do tej kategorii.
Bössor – brak właściwego odpowiednika dla nazwy tej broni w języku polskim, najbliższy jest angielski „caliver”, czyli broń pośrednia pomiędzy arkebuzem a muszkietem, a wciąż na tyle lekka, by można ją było używać bez forkietu. Bössor były bardzo lubiane przez szwedzkich żołnierzy, którzy niechętnie pozbywali się ich na rzecz ciężkich muszkietów.
Drabbtyg– zbroja ¾, blisko połowę tańsza niż köritz.Nogi chronione były tylko przez taszkę, czasami także nakolanniki.
Fana (l.mn. fanor) – chorągiew jazdy w armii szwedzkiej.
Fänika (l.mn. fänikor) – chorągiew piechoty w armii szwedzkiej.
Fogdefanor – dosł. „chorągiew wójtowa”,jednostka formowana na zasadzierusttjänst spośród wójtów królewskich, pisarzy powiatowych i urzędników lokalnych. Taki system formowania jednostki znany był jako fogderusttjänst.
Frälse – patrz Rusttjänst
Hake – nazwą taką określano zarówno ciężkie hakownice jak i małe działa, najczęściej używane przy obronie fortyfikacji i na okrętach. Słowo wywodzi się od starego szwedzkiego określenia na hakownicę: hakebössa.
Hovfanan – dosł. „chorągiew dworska”, w epoce Wazów chorągiew jazdy nadwornej, liczącą w szczytowym okresie 200 jeźdźców.
Köritz – do ok. 1570 roku określenie używane dla XVI-wiecznej pełnej zbroi, włącznie z nakolannikami, nagolennicami i trzewikami. W teorii tak wyposażony rycerz powinien mieć także częściową lub pełną zbroję dla konia. Z powodu wysokiego kosztu tylko nieliczni konni gwardziści szwedzcy byli tak dobrze wyposażeni. Po 1570 roku nazwę köritz stosuję się dla kirasjerskiej zbroi ¾.
Lantvärn – pospolite ruszenie szwedzkich chłopów, zwoływane specjalnym rozkazem królewskim. Mogło on przybierać różne formy, np. 1 z 10 chłopów, 1 z 5 chłopów a nawet man ur huse czyli jednego mężczyzny z każdego gospodarstwa. Głównym zadaniem pospolitego ruszenia była obrona granicy, zwłaszcza prowadzących do Szwecji dróg i przejść górskich. Charakterystyczną taktyką było blokowanie traktów za pomocą zasieków z pni drzew, w celu spowolnienia marszu przeciwnika. Taktyka taka była znana w Szwecji pod nazwą ligga i Landvärn.
Livfanan – dosł. „chorągiew przyboczna”; pod tym określeniem kryła się kompania dowódcy regimentu, zwana Lifkompaniet albo Livkompaniet; mogła to także być samodzielna kompania lub chorągiew wyższego dowódcy (generała lub feldmarszałka). Walczyła ona zawsze pod pięknie wykonanym i kosztownym sztandarem, który dla nieprzyjaciela był bez wątpienia cenną zdobyczą.
Pike – zapis dotyczy zapewne tzw. piklod, specjalnej kuli armatniej przebitej żelaznym kolcem/gwoździem. Miałą ona zadawać większe szkody przy uderzeniu w okręty, zużywała jednak bardzo szybko lufy dział w których ją używano.
Rusttjänst– słowo to brzmiało pierwotnie örs albo rosstjänst (ross to w języku staroszwedzkim „koń”). Było to dość prosty system, za pomocą którego władca stosunkowo niewielkim kosztem mógł sobie pozwolić na utrzymywanie zdolnej do walki jazdy. Osoby, które deklarowały chęć świadczenia obowiązku rusttjänst, były zobowiązane w ramach umowy wystawić na własny koszt jednego (lub kilku) zdolnego do walki żołnierza wraz z uzbrojeniem i koniem. W zamian za poniesione koszty król zwalniał taką osobę od płacenia podatków. A ponieważ szwedzkie słowo oznaczające „zwalniać” lub „uwalniać” brzmi frälsa, osoby takie zaczęto nazywać frälse, w odróżnieniu od innych, które z takich podatków nie były zwolnione (nazywano je ofrälse). Także chłopi mogli zostać frälse, jeśli stać ich było na wystawienie na własny koszt żołnierza wraz z koniem i uzbrojeniem. Takich chłopów nazywano friborna frälsemän, to znaczy wolnourodzeni frälse. Wynika więc z tego, że słowo frälse nie jest tożsame ze słowem „szlachcic”, chociaż zdecydowaną większość frälse stanowiła szlachta. W epoce Średniowiecza rusttjänst stał się przedmiotem swego rodzaju „ekonomicznej spekulacji”. Wiele z transakcji zawartych w tamtych czasach pokazuje, że spekulacyjne dziedziczenie ziemi w połączeniu z rusttjänst było korzystne finansowo, bo zwolnienie z podatków stwarzało możliwość zapłacenia komuś za opiekę nad posiadłością (gospodarstwem), natomiast zysk można było przeznaczyć na zakup nowej posiadłości (gospodarstwa). Poprzednikiem rusttjänst był tzw. ledung. Zdarzało się, że frälse, których nie stać było na świadczenie obowiązku rusttjänst, tracili swój przywilej i musieli płacić podatki tak jak wszyscy inni mieszkańcy Szwecji.
Saxe – tzw. saxelod, kula armatnia złożona z dwóch połówek, przez każdą z nich przebiegał długi kolec/gwóźdź. Kula taka miała otwierać się w locie i zwiększać w ten sposób obrażenia przy uderzeniu w cel.
Skölderusttjänsten – oddziały te były zupełnie nieudaną próbą zapewnienia armii szwedzkiej dostatecznie dużej ilość ciężkiej piechoty (pikinierów) i kawalerii – czyli formacji których najbardziej Karolowi IX brakowało – dla uzupełnienia armii polowej po klęsce pod Kircholmem w 1605 roku. Nazwa (związana ze słowem „tarcza”) pochodzi od tarczy herbowej, jako że ochotnicy z tej formacji mieli otrzymać prawo posługiwania się specjalnym herbem. Plan utworzenia w ten sposób 9 chorągwi jazdy i 13 chorągwi piechoty spalił jednak na panewce, bo nawet ochotnicy zgłaszający się do armii nie byli zainteresowani służbą w tych oddziałach.
Skyttetyg – najczęściej używana forma uzbrojenia ochronnego w jeździe szwedzkiej w XVI i na początku XVII wieku, wzorowana na rajtarach („czarnych jeźdźcach”) i niemieckich arkebuzerach. Występowały dwa podstawowe typy: helt skyttetyg („kompletna”), składająca się z szturmaka (burgonety), obojczyka, napierśnika, naplecznika, lekkich naramienników, długiej taszki lub nakolanników oraz ringe skytetyg („mniejsza”, „niepełna”), składająca się z napierśnika, naplecznika, obojczyka, rękawów kolczych i lekkiego hełmu w typie morionu.
Slange – prawdopodobnie jedna z typów kul używanych przeciw okrętom, znana jako stangen. Wykonana w formie małych hantli, z różnego rodzaju ciężarkami na końcach – np. walcami czy kulami.
Stockholmsfänikan – dosł. „chorągiew sztokholmska”, oddział nadwornej piechoty króla Gustawa Wazy. Złożona w połowie z Niemców a w połowie ze Szwedów, jej głównym zadaniem była ochrona zamku królewskiego w Sztokholmie. W szczytowym momencie oddział ten liczył 500 żołnierzy a z czasem zaczęto go nazywać Gårdsfänikan czyli chorągwią gwardii.
Powodem konfliktów, w które Szwecja została wciągnięta za rządów Gustawa II Adolfa, były wstrząsy, do których doszło w Europie w szesnastym stuleciu. Pod koniec epoki średniowiecza ukształtował się nowy świat. Handel, przemysł i gospodarka pieniężna zaczęły przekształcać społeczeństwo, które przedtem miało charakter jednostronnie rolniczy. Zróżnicowanie społeczne nabrało charakteru wielostronnego, kontrasty klasowe uległy zaostrzeniu. Renesans i humanizm zmieniły pogląd na świat i życie. W niektórych państwach doszło do konsolidacji władzy państwowej. W trakcie tych duchowych i materialnych przemian doszło do nowych odkryć geograficznych i do rewolucji religijnej, które nadały im nowej treści. Przełomowy charakter miały też polityczne skutki tych przemian. Państwa położone nad Atlantykiem, które jeszcze do niedawna znajdowały się na obrzeżu kręgów kulturowych, zaczęły zbierać owoce gwałtownego rozwoju, do którego doszło po odkryciu Ameryki. Na skutek tego w ich cieniu znalazły się kraje Europy Środkowej. Odnowa religijna przeszła w sposób naturalny w fazę walki, w trakcie której doszło do sporów z istniejącymi od stuleci instytucjami kościelnymi.
Pojawienie się kryzysu i jego przebieg były w zasadzie efektem dążenia kościoła katolickiego do zapobieżenia jego wewnętrznemu rozpadowi, powstrzymania postępu Reformacji i odzyskania tego, co kościół utracił. Watykan mógł przystąpić do kontrreformacji głównie dzięki zakonowi jezuitów. Do ważnych decyzji doszło na soborze trydenckim. Podobne dążenia do nowych podbojów religijnych charakteryzowały też kalwinizm. On też nawiązywał do ideałów religijno-etycznych i chciał je narzucać zewnętrznymi środkami przymusu. Dla trzeciego z głównych wyznań – luteranizmu – religia nie stała się aktywną zasadą polityczną w równie szerokim zakresie. Bardziej od form zewnętrznych luteranizm domagał się wypełniania obowiązków, zachowania wierności i bycia cierpliwym w powołaniu. Kiedy jednak wiara utraciła swoją jednoczącą siłę, dystans dzielący pokorne podporządkowanie się Bożym zasadom od wygodnej rezygnacji z dobrych uczynków niebezpiecznie się skrócił. Tym samym luterańska pasywność zaczęła osłabiać protestancki front. Osłabiały go także coraz częstsze i coraz bardziej zażarte spory teologiczne między luteranami a kalwinistami. W tym samym czasie decyzje podjęte przez kościół katolicki na Soborze Trydenckim przyczyniły się wzmocnienia jedności w jego szeregach. Protestanci przeceniali znaczenie jedności dla kontrreformacji. Była ona jedynie skutkiem podobnych wątków o charakterze religijnym i politycznym w walce przeciwko ruchom wolnościowym w kościele i państwie. Jednak z zewnątrz jedność ta jawiła się bardziej jako świadectwo wytrwałego dążenia do celów, co Liga realizowała z nieubłagalną konsekwencją poprzez stałe inicjowanie ataków w słabe punkty swoich przeciwników.
Kiedy spory teologiczne przeniosły się ze sfery duchowej do organizacyjnej, konkurencja religijna uległa dalszej polaryzacji. Jej zewnętrzne cele i środki stały się środkami i celami walki politycznej. Nie chodzi przy tym o wewnętrzną treść przemian religijnych ani o motywy działania głównych podmiotów. Jednak ów wielki kryzys właśnie z punktu widzenia, który omawiany jest w tej książce, należy postrzegać jako walkę polityczną prowadzoną przy pomocy tradycyjnych środków wojny i sztuki rządzenia państwem, które prowadzą do wyznaczonych politycznych celów.
Walka religijna, która doprowadziła do takiej polaryzacji, stała się w europejskiej polityce motywem przewodnim. Każda sprzeczność religijna stawała się od razu sprzecznością polityczną, a co za tym idzie każdy spór polityczny kwalifikowano jako spór religijny. W ten sposób konserwowano dawne linie politycznego podziału ugruntowane w geograficznych, gospodarczych i społecznych uwarunkowaniach europejskiego kręgu kulturowego, w jego dawnych dziejach, a także kulturalnych, międzynarodowych i dynastycznych dążeniach. Walka religijna zamieniała się w polityczną i dlatego wszystkie konkretne czynniki polityczne stopiły się w jeden zachowując przy tym swoją siłę motywacyjną wzmacniającą albo przełamującą główny konflikt.
Do politycznego dziedzictwa Europy należała średniowieczna tradycja uniwersalizmu, której nośnikami było papiestwo i cesarstwo. Imperium cesarza Karola V było skazane na to, żeby na wprost nieprzewidywalną skalę urzeczywistniać nadzieje jego poprzedników. Nawet po tym, jak dzieło jego życia rozpadło się na kawałki, habsburska, uniwersalna monarchia w hiszpańskim, a na końcu w cesarskim wydaniu, przez długi czas wydawała się na tyle potężna, że mogła narzucać Europie swoją hegemonię. Mimo wyraźnie katolickiej orientacji polityki Habsburgów papiestwo tylko z dużymi zastrzeżeniami udzielało im swego poparcia. Dla niezależnego papieża, który wcześniej posiadał zwierzchność nad władzą świecką – bo taką właśnie rolę średniowiecze przypisało głowie kościoła katolickiego – przestrzeń działania stała się zbyt ciasna. Interesy Państwa Kościelnego zakłócała włoska polityka Habsburgów. Ostatecznie papież musiał uwzględnić w swoich planach także te państwa katolickie, które nie chciały podporządkować się uniwersalnym roszczeniom domu Habsburgów.
W pierwszym rzędzie chodziło o Francję, która od dawna reprezentowała ideę konsolidacji grupy państw będących w coraz bardziej świadomej opozycji do tradycji uniwersalizmu. Forma owej konsolidacji była zawsze i wszędzie ta sama – silna władza skupiona w rękach władcy w postaci wyraźnie zaznaczonej pozycji reprezentowanej przez niego dynastii. W polityce zagranicznej rody władców z rosnącymi ambicjami już tylko niewielki krok dzielił od konsolidacji i emancypacji w walce z zazdrosnymi sąsiadami – takimi jak Hiszpania, Francja i Anglia – o zwycięstwo w rywalizacji. Troska o zachowanie równowagi wynikała z równą konsekwencją nie tylko z własnej agresywności, ale także agresywnej polityki innych państw. Z kolei dążenie do wzmocnienia władzy państwa prowadziło do konfliktów wewnętrznych, które na różne sposoby łączyły się z walką religijną. Tak też się stało w sytuacji, gdy do rozstrzygającej próby sił doszło między władcą będącym nośnikiem państwowych dążeń do jedności a wysoką szlachtą. W Anglii i Hiszpanii silna władza państwowa obroniła się, we Francji też wyszła obronną ręką z rozpadającego się porządku feudalnego. W Polsce władza arystokracji od dawna należała do minionej epoki. Z kolei zwykła szlachta wprawdzie odciskała swoje piętno na życiu państwa, ale nie potrafiła wywalczyć sobie na tyle silnej pozycji, aby podporządkować swoim celom dążenia magnatów do utrzymania własnej odrębności i aby zgodnie z własnymi dążeniami kształtować politykę kolejnych królów. Historia Rosji to wojna carów z bojarami, którzy w czasie wielkiej smuty zamierzali bronić własnych interesów. Potęga Danii ukształtowała się za sprawą rosnącej w siłę arystokracji, podczas gdy w Szwecji krwawe konflikty między królem a wysoką szlachtą utorowały w końcu drogę do skupienia się narodu wokół spraw narodowych i międzynarodowych.
Dla przebiegu europejskiego kryzysu i końcowego wyniku wojny trzydziestoletniej fundamentalne znaczenie miał fakt, że w Cesarstwie wysoka szlachta i władcy poszczególnych księstw złamali monopol władzy cesarza. Partykularyzm trzydziestu kilku państewek ukształtował się na długo przed rewolucją religijną, ale później został przez nią znacznie wzmocniony. Wprowadzona w 1555 roku reforma państwa sprawiła, że za sprawą Sądu Kameralnego Rzeszy (Reichskammergericht) i cesarskiego rozkazu egzekucyjnego (Reichsexekutionsordnung) władza państwowa sama uzależniła się od dobrej woli władców stojących na czele poszczególnych państewek. Wprowadzona w tym samym roku zasada wolności religijnej pozbawiła Cesarstwo widoków na ustanowienie religijnej jedności. Od tej pory państwa wchodzące w skład Cesarstwa zyskały okazję do wykorzystania konsolidującej je siły, która pojawiła się po rozwiązaniu kwestii religijnych na własnym terytorium. Utrzymująca się ogólna tendencja do wzmocnienia władzy państwa wyszła na dobre w tej i w innych dziedzinach głównie im. Rozpadające się Cesarstwo nie potrafiło obronić swoich nadgranicznych ziem. Okazało się bezradne wobec dramatu prowincji nadbałtyckich na skutek rozpadu państwa zakonnego w 1558 roku. Niderlandy wyrwały się spod władzy cesarza właściwie już w 1548 roku. Cztery lata później Metz, Toul i Verdun zostały podporządkowane Francji. Niezależności Szwajcarii nikt nie kwestionował, a zwierzchność lenna w Italii była czysto formalna. Cesarstwo na każdym kroku doznawało porażek. Jednak wraz z rozpadem władzy państwowej pojawił się strach, że państwa niemieckie zostaną wciągnięte w międzynarodowe konflikty, które na stałe zagnieżdżą się w granicach Niemiec.
Osłabionej pozycji Cesarstwa nie dało się zastąpić władzą samego cesarza. Wprawdzie po wchłonięciu Czech w 1526 roku i tej części Węgier, która nie znalazła się pod władzą Turcji, austriackie posiadłości Habsburgów tworzyły naprawdę rozległe imperium, ale tytuły prawne cesarza ulegały zmianom, władza stanów była silna, a spory religijne coraz głębsze. Wkrótce potem liczne podziały dziedzictwa Habsburgów zaczęły osłabiać ich potęgę. W końcu doszło do tego, że poprzez przejęcie Węgier państwo austriackie weszło w bezpośredni spór z Imperium Osmańskim. Konieczność uzyskania wsparcia całego państwa niemieckiego w walce z Turkami jeszcze bardziej zmniejszyła zdolność cesarza do postawienia się stanom. Bezwzględność, z jaką jego tarapaty wykorzystywano w walkach frakcyjnych, pokazuje, że rozpadające się państwo niemieckie nie było zdolne do prowadzenia polityki orientalnej. Jednak właśnie ze względu na swoje zaangażowanie na wschodzie austriaccy Habsburgowie wyrastali częściowo ponad Cesarstwo.
I właśnie na tym polegało największe znaczenie Imperium Osmańskiego w kontekście wojny trzydziestoletniej. Turecka ekspansja na lądzie i wodzie wyhamowała. Stało się tak po śmierci Sulejmana II w 1566 roku i w wyniku bitwy pod Lepanto pięć lat później. Po kolejnej próbie, która i tym razem nie przyniosła rozstrzygnięcia (chodzi o wyczerpującą wojnę w latach 1593-1606), w Zsitvatorok podpisano rozejm, który miał zapewnić obu stronom pięćdziesiąt lat spokoju. Porta była zajęta głównie wojną z Persją i swoimi wewnętrznymi konfliktami. Jej postawa nie raz dawała powód do niepokoju, co odbijało się negatywnie na polityce Austrii. Gustaw II Adolf nie miał powodu, aby wzorem Francji wciągać Turcję w swoje dyplomatyczne rozgrywki. Jednak ogólnie rzecz biorąc cesarz mógł się czuć bezpiecznie od tej strony.
Aktualnym problemem pozostawała kwestia Siedmiogrodu. Za rządów Sulejmana II kraj ten był wasalem sułtana. Później jego kolejni władcy próbowali balansować między cesarzem a sułtanem. W 1613 roku Gábor Bethlen, faworyt sułtana, odebrał tron ostatniemu władcy z rodu Batorych. Dwa lata później jego władzę w Siedmiogrodzie uznał cesarz. W następnych latach Bethlen wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję, aby wzmocnić swoją władzę w księstwie.
W północnej części Europy Wschodniej istniał w tamtym okresie jedyny w swoim rodzaju system władzy. Polska zapewniła sobie spokój załatwiając ciągnące się jeszcze od średniowiecza spory. W 1466 roku na mocy pokoju toruńskiego Rzeczpospolita odebrała Zakonowi Krzyżackiemu Prusy Królewskie, a w 1525 roku ustanowiła lenno nad zsekularyzowanymi Prusami Książęcymi. Od tej pory mogła skupić całą swoją uwagę na sporach z Rosją. Jej wielkie cele znajdowały się na wschodzie, na Białorusi ze Smoleńskiem i na Ukrainie. W dalszej części tej książki opisujemy, jak po ataku Iwana IV na Państwo Zakonne w 1558 roku doszło do wielkiego kryzysu, w który zostały wciągnięte takie kraje jak Polska, Szwecja i Dania. W tym miejscu warto tylko przypomnieć, że polityka Jana III i wybór Zygmunta Wazy na króla Polski w 1587 roku stworzyły na kilkadziesiąt lat szansę na utworzenie wspólnego sojuszu polsko-szwedzkiego wymierzonego w Rosję.
Ani Polska, ani Rosja nie zamierzały dać się wciągnąć w cesarskie wojny z Turcją. I właśnie to było głównym powodem, dla którego kandydaci Habsburgów byli odrzucani przez polskie sejmy elekcyjne w latach 1573, 1575 i 1587. Z kolei krótkie rządy Henryka Walezego w latach 1573-1574 groziły wciągnięciem Polski w politykę osaczania przypominającą politykę francusko-turecką. Brakowało jednak podstaw do prowadzenia „Realpolitik” i to zarówno we wstrząsanej kryzysami Francji, jak i w zaangażowanej na wschodzie Polsce. To dlatego mimo niepowodzeń cesarskich kandydatów na polskich sejmach elekcyjnych ostatecznie przeważyły wpływy Habsburgów. Ale obu państw nie zbliżyła obawa przed tureckim islamem. Zygmunt III Waza był zwolennikiem kontrreformacji i właśnie dlatego udzielał wsparcia Habsburgom. Czynił to poprzez swoją politykę dynastyczną i politykę międzynarodową i to wbrew narodowym interesom Polaków. Polsko-austriackie związki stały się jeszcze bardziej ożywione, gdy Zygmunt został odsunięty od władzy w Szwecji, co zabiło jego nadzieje na stworzenie północno-wschodniej bariery dla prawosławnej i protestanckiej herezji. Kiedy zaś nierozwiązywalne spory religijne, dynastyczne i terytorialne doprowadziły do polsko-szwedzkiego konfliktu, który z czasem rozciągnął się też na Rosję, na mocy sojuszu podpisanego przez oba państwa w 1613 roku doszło do zacieśnienia przyjacielskich więzi z Habsburgami. W taki oto sposób coraz wyraźniej rysowała się polsko-austriacko-habsburska współpraca. Dla Gustawa II Adolfa była ona jasnym dowodem na to, że w pewnym momencie wszystkie konflikty religijne zamienią się w jedną, dużą wojnę. Aby przeciwstawić się zjednoczonemu frontowi państw katolickich – których jedność była jednak trochę przesadzona – postanowił stanąć po stronie tych, którzy w odpowiedzi na takie działania zaczęli się domagać doprowadzenia do powszechnej zgody wśród państw protestanckich. Ponieważ jednak kryzys w Europie Wschodniej był izolowany od innych konfliktów, nie stanowił odpowiedniej bazy dla tego rodzaju koalicji. Dlatego Szwecja została ostatecznie wciągnięta w spory, którymi była targana Europa Zachodnia.
W rozdziale pod tytułem „Szwecja w epoce Wazów” opisano, w jaki sposób konflikt szwedzko-duński, który był głównym sporem rozgrywającym się w basenie Morza Bałtyckiego, splótł się z kryzysem we wschodniej części Bałtyku i zadecydował o politycznej orientacji Szwecji. Przypomniano w nim także o problemach północnoniemieckich, które na wiele sposobów splotły się z konfliktem między Danią a Szwecją, końcową fazą walki Hanzy o utrzymanie jej handlowego imperium w Skandynawii i ze związkami, które łączyły obie północne potęgi z ich sąsiadami na południowym wybrzeżu Bałtyku. W tym kontekście warto tylko wspomnieć, że Szwecja włączyła się w ogólnoeuropejski konflikt dopiero wtedy, gdy objął on swym zasięgiem terytorium północnych Niemiec. Dalsze sprzeczności zaistniały w związku z rosnącą wymianą handlową Niderlandów i Anglii z państwami nadbałtyckimi i północną Rosją. Perspektywa trafienia bogacących się Niderlandów w czułe miejsce poprzez sparaliżowanie holenderskiego handlu na Bałtyku zwróciła w tę stronę oczy Hiszpanii. W tym momencie Dania i Szwecja zaczęły konkurować ze sobą o przyłączenie się do grupy mocarstw.
Mimo rewolucyjnych zmian w państwach położonych nad Atlantykiem, które dokonały się na skutek ustanowienia transatlantyckich połączeń z Nowym Światem, początków procesu tworzenia się różnych koalicji politycznych należałoby szukać znacznie wcześniej. Punkt wyjścia stanowiła wojna stuletnia między Anglią a Francją i ich późniejsze współzawodnictwo z Hiszpanią i Italią. Spory te stworzyły fundament pod tradycyjny konflikt Francji z jej najpotężniejszymi sąsiadami. Już samo to stało się powodem nawiązania między nimi bliskiej współpracy. Dodatkowo scementował ją sojusz w sporze o Burgundię. Jednym z żelaznych punktów angielskiej polityki było utrzymywanie przyjaznych stosunków z mocarstwem panującym w Niderlandach. W czasie wojny stuletniej Anglia zawarła sojusz z władcami Burgundii. Jego ostrze było skierowane przeciwko Francji. Wprawdzie po śmierci Karola Zuchwałego w 1477 roku Francja zagarnęła dziedzictwo książąt burgundzkich jako przypadające jej lenno, ale reszta tego bogatego dziedzictwa przypadła Habsburgom. Tymczasem dla Anglii rzeczą całkiem naturalną wydawało się kontynuowanie przyjacielskich kontaktów z Burgundią także pod rządami nowej dynastii, bo podobnie jak Flandria była ona ważnym odbiorcą najważniejszego angielskiego produktu eksportowego, wełny. Kiedy na początku XVI wieku Karol V skupił w swoim ręku Burgundię, królestwo Hiszpanii i Cesarstwo Niemiec, Francja nie mogła nie podjąć walki z habsburskim hegemonem. Niestety, z Italii król Franciszek I musiał się wycofać. Mimo to udało mu się dotrzymać cesarzowi pola, chociaż po stronie Karola V stanął Henryk VIII. Francja rozgrywała przeciwko Anglii Szkocję – tak, jak robiła to w czasie wojen średniowiecznych. Za to cesarz czerpał korzyści z konfliktów religijnych w Niemczech.
Po podziale imperium Karola V spadkobiercą jego uniwersalnej polityki został Filip II. Stojąca na czele kontrreformacji Hiszpania stała się dominującym państwem w Europie. Jej walka o dawny kościół przybrała z konieczności formę walki o własną potęgę i o stworzone przez siebie imperium. Innych motywów trudno byłoby się doszukać. Niestety, Filip II odziedziczył też cały szereg innych zadań, które dawniej rozpraszały uwagę jego wielkiego ojca i zmuszały do podziału sił. Wspólnie z włoskimi księstwami podjął walkę przeciwko Turkom na Morzu Śródziemnym, a wraz z Burgundią przeciwko Francji. Rosnące imperium kolonialne prowadziło do coraz bardziej zaciętego współzawodnictwa z potęgami morskimi Europy Północnej o możliwość prowadzenia handlu na nowo odkrytych kontynentach i o skarby, którymi te nowe ziemie dysponowały.
Dla Francji zwycięstwo rozpadu feudalnego w Niemczech było trwałym zyskiem. Nierówna walka Francji i protestantów przeciwko habsburskiej przewadze musiała wywołać poczucie obustronnej ulgi. Jednocześnie zarysowała się szansa na wyciągnięcie korzyści z opozycji stawianej przez katolickie państwa terytorialne. Na dodatek Francja zmagała się z własnymi problemami wywołanymi Reformacją, które znacznie utrudniały jej prowadzenie polityki zagranicznej. Kiedy rząd Francji wystąpił przeciwko kalwinizmowi, mogło się wydawać, że taka postawa wymaga od niej opowiedzenia się po stronie najpotężniejszych państw katolickich i papieża w walce przeciwko szerzącej się herezji. Kiedy Henryk II wspierany przez niemieckich protestantów pokrzyżował plany Karola V, poprzez pokój zawarty w 1559 roku w Cateau-Cambresis podjął próbę prowadzenia właśnie takiej polityki. Wzmocniona przejęciem Metzu, Toul, Verdun i Calais – ostatniego przyczółka angielskiego na francuskiej ziemi – Francja zrezygnowała z walki o Italię. Uzgodniono, że aby zagwarantować docelową i godną zaufania współpracę na rzecz kościoła, należy rozpocząć rozmowy o skoligaceniu ze sobą kilku dynastii na drodze małżeństw. Nie bez przyczyny mówiono w tym kontekście o „la paix catholique”.
Być może istniała szansa, aby w sposób pokojowy zneutralizować habsburskie „osaczenie”. Żeby tak się stało, potrzebna była przede wszystkim samodzielna i silna władza królewska we Francji. Warunek ten stał się nieaktualny wraz z nagłą śmiercią Henryka II. Podobnie jak to było w Niemczech, spory religijne splotły się natychmiast z walką feudałów przeciwko osłabionej władzy państwowej. Zarówno po stronie katolickiej, jak i protestanckiej sprawy wzięli w swoje ludzie mający potężną władzę. Kiedy w 1562 roku we Francji wybuchła wojna hugenocka, doszło do wielkiego zamieszania, które na dziesiątki lat osłabiło państwo, zarówno w sferze polityki wewnętrznej, jak i międzynarodowej. Katarzyna Medycejska, wdowa Henryku, wspierała pozycję swoją i swoich synów rozgrywając poszczególne strony konfliktu. Nic więc dziwnego, że zwróciły się one o pomoc za granicę. Hugenoci starali się związać z niemieckimi protestantami, zbuntowanymi Niderlandami i z Anglią. Z kolei katolicy stanęli po stronie Hiszpanii. Królowa wdowa musiała stale balansować między wrogimi sobie ugrupowaniami. Chodziło o to, aby nie iść na pasku Hiszpanii, a jednocześnie uniknąć konfliktu z najpotężniejszym państwem w Europie. Katarzyna potrzebowała protestantów i we Francji, i poza nią, ale nie mogła opowiedzieć się jednoznacznie po ich stronie. W końcu przeważył pogląd, że Francja zdradzi swoje narodowe interesy, jeśli pod swymi sztandarami nie skupi wszystkich przeciwników habsburskiej dominacji w Europie. Był tylko jeden problem: Francja, która nadal chciała pozostać krajem katolickim, musiała się zdecydować, jak współpracować z protestantami, aby nie zyskali oni przewagi na kontynencie. Francja dopiero po kilkudziesięciu latach odzyskała siłę i szybkość działania – cechy tak potrzebne takiemu państwu, jak ona.
Do kolejnych zmian w europejskiej polityce doprowadziły zbuntowane hiszpańskie Niderlandy. Tam też doszło do sporu na tle religijnym, który dał wzmożony impuls starej opozycji stanowej stojącej w opozycji wobec dążeń do centralizacji władzy. Kiedy konflikt stanął na ostrzu noża, osłabił z korzyścią dla Francji habsburskie osaczenie, które wynikło z opowiedzenia się Burgundii po stronie Hiszpanii. I chociaż wspólnota konkretnych interesów między Niderlandami a hugenotami stanowiła trudny do rozwiązania problem, każdy rząd francuski – jeśli chciał stanąć na drodze interesów wielkiego sąsiada – i tak musiał wykorzystać do tego celu hiszpańskie kłopoty. Jednocześnie Francja musiała mieć wzgląd na to, jak jej konflikt z hugenotami i niepokoje w Niderlandach wpłyną na politykę Anglii.
Za czasów Henryka VIII Anglia kontynuowała swój tradycyjny, antyfrancuski kurs. Później całkowicie opowiedziała się po stronie Hiszpanii i katolickiej kontrreformacji. Stało się tak za sprawą zawartego w 1554 roku małżeństwa Marii z Filipem II. Szybko okazało się, że planowana współpraca między obu państwami polegała tak naprawdę na wykorzystaniu Anglii przez Hiszpanię. Małżeństwo Marii z Filipem II od samego początku było niepopularne, a hiszpańskie wpływy w Anglii wywoływały powszechną niechęć. Lud angielski coraz głośniej protestował przeciwko rezygnacji Anglii z obrony jej interesów na rzecz interesów Hiszpanii. Jeszcze za czasów Marii dochodziło do gwałtownych starć na morzu, a po wstąpieniu na tron Elżbiety I doszło prawie do wybuchu nieoficjalnej wojny narodowej przeciwko Hiszpanom. W reakcji na hiszpańską politykę Anglia wysłała na morze swoich korsarzy i zaczęła udzielać wsparcia hugenotom i Niderlandom. Obok sprzeczności natury narodowej pojawiły się też konflikty religijne. Już za czasów Henryka VIII jego politykę religijną trudno było pogodzić z hiszpańskim katolicyzmem. A gdy na dodatek kościół anglikański zjednoczył się pod przywództwem królowej Elżbiety i zaczął przypominać wyznanie protestanckie, udział Anglii w sporach, które wstrząsały ówczesną Europą, stał się punktu widzenia protestantów oczywisty.
Jednak Elżbieta nie mogła tak po prostu zerwać z dotychczasową polityką prowadzoną przez Anglię. Podobnie jak Katarzyna Medycejska była zbyt słaba, aby ryzykować wojnę z najpotężniejszym państwem w Europie. Zwłaszcza, że nadal aktualne było zagrożenie ze strony Szkocji, która była sojusznikiem Francji. Królowa Szkocji, Maria Stuart, miała zdaniem katolików większe prawa do tronu Anglii niż Elżbieta. Tylko poprzez nieprowokowanie Filipa swoją radykalną polityką wspierania protestantów mogła liczyć na to, że nie stanie on po stronie jej przeciwniczki. Rosnący handel Anglii, zwłaszcza z Portugalią, Hiszpanią i z krajami basenu Morza Śródziemnego, też czerpał korzyści z pokoju, jaki panował na europejskich akwenach. Z drugiej strony Elżbieta potrzebowała przeciwwagi, żeby nie uzależnić się zbytnio od Hiszpanii. Pomógł jej w tym entuzjazm jej własnego ludu i możliwość zawarcia francusko-protestanckiego sojuszu przeciwko dominującej pozycji Hiszpanii. Elżbieta chętnie okazywała swą przyjaźń Katarzynie Medycejskiej. Unikała posunięć, które mogły doprowadzić do zerwania łączących ich więzi, chociaż przeciwstawiała się polityce Francji w Szkocji i buntowała poddanych Katarzyny. Było to nowe pociągnięcie w europejskiej polityce i to o wielkim znaczeniu, bo oto idea angielsko-francuskiego sojuszu zaczęła konkurować z tradycyjną przyjaźnią angielsko-burgundzko-hiszpańską.
Na szczęście dla Elżbiety Filip II tolerował na razie jej pojednawczą politykę równowagi. Anglia potrzebowała Hiszpanii, ale Hiszpania potrzebowała Anglii jako przeciwwagi dla Francji. Był to także najlepszy sposób na to, aby dzięki przyjaznym stosunkom zabezpieczyć szlaki morskie z Niderlandami. Sojusz z Anglią był dla Filipa cennym zabezpieczeniem w jego polityce wobec Burgundii i nie zamierzał z niego rezygnować. Jednak przyjaźń, którą od dawna okazywał Elżbiecie, była tylko jednym z wielu możliwych sposobów na przyłączenie się do Anglii. Ten sam cel mógł też osiągnąć na drodze przemocy. Jednak z góry można było przewidzieć, że istniejące sprzeczności i dzielące obie strony różnice zdań wezmą w końcu górę. Ostatecznie o wszystkim zadecydowała niezłomna wola walki angielskiego ludu. Elżbieta nie mogła zbyt pochopnie opowiedzieć się po stronie swoich poddanych, ale nie mogła też – ani nie chciała – przeciwko nim występować. Smutny los Marii Stuart osłabił szkockie zagrożenie. Handlowy i przemysłowy rozwój Anglii sprawił, że Niderlandy zaczęły występować nie tylko w roli niezastąpionego klienta, ale także konkurenta. W odległych regionach świata toczyła się coraz bardziej bezwzględna walka, którą na europejskich wodach kontynuowali dzielni żeglarze. W końcu Anglia zaczęła coraz otwarciej występować po stronie zbuntowanych Niderlandów.
Niepokoje protestanckie we Francji i Niderlandach niosły z angielskiej perspektywy obietnicę korzystnego rozwoju sytuacji na południowym brzegu Kanału La Manche. W interesie Anglii było sprawowanie nad nim kontroli. Elżbieta jeszcze w czasie pierwszej wojny hugenockiej próbowała – choć bez powodzenia – zdobyć Hawr (1562). Potem wykorzystywała każdą okazję, aby całe wybrzeże poszatkować na mniejsze, bezpieczniejsze kawałki. I chociaż ze względu na Hiszpanię i Szkocję zachowała neutralność, nie uczyniła nic, aby przeszkodzić angielskim korsarzom w niesieniu pomocy dla Hugenotów w La Rochelle. Niderlandzcy korsarze też znajdowali przystań w angielskich portach nad Kanałem. Trwało to do czasu, aż znaleźli stałe miejsce w swoim ojczystym kraju. Do niemieckich protestantów, zwłaszcza tych z Palatynatu, apelowano, aby nie zawiedli swoich sojuszników na zachodzie.
Po zakończeniu trzeciej wojny hugenockiej (1570) i podpisaniu układu pokojowego wyglądało na to, że w tym momencie górę weźmie coraz bardziej wyraźna polityka antyhiszpańska. Katarzyna Medycejska po ostatnim zwrocie w swojej polityce potrzebowała wsparcia przeciwko Hiszpanii, co oznaczało, że musiało dojść do zbliżenia z Anglią, zbuntowanymi Niderlandami i niemieckimi protestantami. Z kolei Elżbieta po upadku i po uwięzieniu Marii Stuart (1568) tym bardziej musiała wzmocnić swoją pozycję wobec Filipa. Uczyniła to w typowy dla siebie, dyplomatyczny sposób, a mianowicie rozpoczęła negocjacje małżeńskie z Henrykiem de Anjou. Oznaczałoby to, że w takim układzie wpływy hugenotów wzrosną. Ich przywódca, admirał Coligny, miał szansę stać się czołowym mężem stanu we Francji. Niestety, przeważyły czynniki, które ten proces powstrzymały. Okazało się, że Elżbieta ani nie zamierza zrywać z Hiszpanią, ani nie da Francji swobody działania w Niderlandach, ani nie pozwoli jej przejąć przywództwa w polityce europejskiej. Niemieccy protestanci jak zwykle mieli problem z wypracowaniem wspólnego stanowiska i zasad działania. Dzięki temu Hiszpania zachowała militarną przewagę w Niderlandach.
Dlatego noc św. Bartłomieja w 1572 roku była zaledwie zbyt wczesną zapowiedzią późniejszej polityki Henryka IV i kardynała Richelieu. Jedynie w Niderlandach doszło do bardziej radykalnych rozstrzygnięć. Doprowadziły one do tego, że w 1579 roku prowincje północne, które kalwiniści opanowali pod przywództwem Wilhelma Orańskiego, utworzyły w Utrechcie Unię i w 1581 roku ogłosiły niepodległość. Z kolei Francja i Anglia powróciły na pewien czas do polityki pojednania. Po masakrze hugenotów doszło do krótkiego ocieplenia między Elżbietą a Filipem, chociaż królowa prowadziła jednocześnie negocjacje małżeńskie z francuskim księciem, Franciszkiem de Alencon-Anjou. Wiedziała jednak, że na dłuższą metę zerwania z Hiszpanią nie uda się uniknąć. W 1580 roku rywalizacja między obu państwami trwająca w innych regionach świata osiągnęła swój punkt kulminacyjny, gdy Filip podbił Portugalię i wysunął roszczenia wobec ziem położonych za morzami. W 1584 roku zamordowano księcia Orańskiego, a na tron Francji wstąpił przywódca hugenotów, Henryk z Nawary. W tej sytuacji Elżbieta musiała udzielić bezpośredniego poparcia Niderlandom, bo gorliwość religijna i wola walki jej poddanych narastały w tak szybkim tempie, że mogło to w pewnym momencie stworzyć zagrożenie. Ciągłe spiski katolickie zakończyły się wraz ze straceniem Marii Stuart w 1587 roku. Konkurencja na morzach toczyła się przy użyciu coraz bardziej brutalnych metod. We Francji Henryk z Nawary podjął nierówną walkę z Ligą, która w obliczu perspektywy wstąpienia na tron heretyka rzuciła się w objęcia Hiszpanii. Teraz wypadki potoczyły się błyskawicznie: klęska armady hiszpańskiej (1588), koronacja Henryka IV (1589), edykt nantejski, pokój między Francją a Hiszpanią (Vervins,1598), rozejm między Hiszpanią a Niderlandami (1609).
Tym sposobem kontrreformacja w Europie Zachodniej została zastopowana. Nie doprowadziło to jednak do powstania jednolitego, antyhabsburskiego bloku. Henryk IV musiał poświęcić wiele lat, aby wypracować silną politykę narodową i zreorganizować zniszczone państwo. Także Niderlandy musiały odzyskać siły, chociaż niedawno wywalczona wolność stała na coraz silniejszych podstawach. Król Anglii, Jakub I, tuż po wstąpieniu na tron natychmiast zawarł pokój z Hiszpanią (1604). Po stłumieniu kontrreformacji we własnym kraju Anglia nie miała powodów, aby dalej angażować się w konflikty w Europie, bo w warunkach pokoju angielski handel na Morzu Śródziemnym mógł tylko zyskać. Rosnąca potęga Francji oraz coraz większa rywalizacja handlowa z wolnymi Niderlandami zapowiadały sytuację, w której Anglia znowu będzie potrzebować Hiszpanii, aby zrównoważyć wpływy niespokojnych sąsiadów. Pytanie brzmiało, czy królowie z dynastii Stuartów – podobnie jak ich wielka poprzedniczka na tronie – będą w stanie realizować swoją pojednawczą politykę przy zachowaniu niezależności. Łatwo mogli stracić silną pozycję, którą mogła im zapewnić jedynie pełna zgoda z poglądami dominującymi wśród ich poddanych. To dlatego w czasie negocjacji pokojowych w 1604 roku pojawił się pomysł zawarcia sojuszu opartego na związku małżeńskim.
Konflikty europejskie unaoczniły cały szereg konkretnych problemów, które wywarły wpływ na późniejszy przebieg wojny trzydziestoletniej. Jednym z nich była kwestia włoska. Na mocy pokoju zawartego w Cateau-Cambresis Francja zrezygnowała z konkurowania o zwierzchność nad księstwami i miastami włoskimi. Mediolan, Neapol, Sycylia i Sardynia pozostały pod panowaniem Hiszpanii. Uzgodniono też, że Państwo Kościelne nie stanie się w przyszłości najważniejszym świeckim państwem na Półwyspie Apenińskim. Za to na północy Półwyspu nadal istniała wolna przestrzeń, w której Francja mogła kontynuować nową, niezależną politykę. I chociaż Wenecja – która znajdowała się w kleszczach między posiadłościami należącymi do Hiszpanii i Austrii – była skazana na zachowanie szczególnej ostrożności, jej miejsce w szeregach koalicji antyhabsburskiej było oczywiste. Rolę siły równoważącej hiszpańską przewagę odgrywały zjednoczone księstwa Mantui i Montferratu położone po obu stronach Mediolanu. Odegrały one w europejskiej polityce znaczącą rolę, chociaż wcale nie wynikało to z ich potencjału. Osobną rolę w polityce północnych Włoch, a co za tym idzie w polityce ogólnoeuropejskiej, odgrywała Sabaudia. Jej rola była wprawdzie mniejsza ze względu na potencjał, jakim księstwo dysponowało, ale nie ze względu na położenie, które dawało jej szansę balansowania między Hiszpanią z Francją. Dało się to wyraźnie zaobserwować podczas wojen przed 1559 rokiem, a także później, gdy Francja wydobyła się z kłopotów i odzyskała silną pozycję. Henryk IV nie zawahał się poddać pod swoje wpływy najważniejszego sąsiada Francji, aby skłonić go do udziału w planach wymierzonych w Habsburgów.
Jeśli chodzi o Szwajcarię, to stopniowo traciła ona na znaczeniu jako jeden z najważniejszych regionów werbowania żołnierzy w Europie. Za to jako kraj tranzytowy zachowała w polityce europejskiej szczególny status. Drogi, które zaczynały się w Mediolanie, wiodły przełęczami Konfederacji Szwajcarskiej do hiszpańskiego Franche-Comte i do Alzacji, gdzie swoje posiadłości mieli Habsburgowie. Francja i Hiszpania konkurowały ze sobą także na tym polu. W 1582 roku Francji udało się zawrzeć sojusz ze Szwajcarią, ale pięć lat później Hiszpania doprowadziła do zgody, która otwarła jej wojskom drogę przez przełęcz św. Gottharda. Za rządów Henryka IV historia powtórzyła się. Po tym, jak w 1602 roku odnowił on sojusz z Konfederacją, Hiszpania już dwa lata później zagwarantowała sobie przejście dla swoich wojsk przez przełęcz św. Gottharda. Stało się to możliwe dzięki separatystycznej umowie podpisanej z katolickimi kantonami. Stanowisko podobne do Konfederacji Szwajcarskiej zajęła też Gryzonia. Przez podległe jej i rządzone twardą ręką katolickie kraje zależne – Veltlin, Bormio i Chiavenna – prowadziły drogi wiodące przez przełęcze z Mediolanu do Tyrolu. W 1603 roku Gryzonia próbowała zdobyć poparcie w sojuszu z Wenecją, ale Hiszpania zablokowała drogi dojazdowe do Veltlin. W tym samym czasie Henryk IV zachęcał Szwajcarię, aby nie rezygnowała z zasad niezależnej polityki.
Dla Hiszpanii szwajcarskie przełęcze w Alpach stanowiły pierwsze ogniwo lądowego szlaku łączącego ją z Niderlandami. Po drugiej stronie – w ślady Franche-Comte i habsburskich posiadłości w Alzacji położonych wzdłuż Renu – poszło wiele diecezji biskupich: Strassburg, Spira, Moguncja, Trier i Kolonia. Katolicka była także Lotaryngia, gdzie Hiszpanie dbali o utrzymanie dobrych stosunków z miejscowym władcą. Na samej północy leżały posiadłości księcia Jülich-Cleve, a pośród nich diecezje Westfalii. Między kraje, w których w większości dominowała religia katolicka, po obu stronach Renu wcinał się Palatynat (Kurpfalz) wraz ze swoją niespokojną, kalwinistyczną polityką. Francja po przejęciu Metzu, Toul i Verdun wywierała naciski na księcia Lotaryngii i rywalizowała z Hiszpanią na jego dworze.
Największe problemy natury politycznej i wojskowej związane były oczywiście z tym jedynym w swoim rodzaju szlakiem komunikacyjnym prowadzącym w poprzek całej Europy. Dla Francji hiszpańskie usadowienie się nad Renem było kończącym, a zarazem najbardziej kruchym ogniwem habsburskiego osaczenia. Powszechnie znany jest silny wpływ, jaki wywarło ono na sposób prowadzenia wojny przez Gustawa II Adolfa po bitwie pod Breitenfeld. Kwestia zachowania pozycji nad Renem dla dobra sprawy katolickiej była aktualna przez cały poprzedni okres i bardziej niż jakakolwiek inna sprawa powiązała rozwój sytuacji w Europie Zachodniej z tym, co działo się w Niemczech.
Pokój zawarty w 1555 roku w Augsburgu pozwalał każdemu władcy arbitralnie decydować o religii wyznawanej na terenie jego państwa. Natomiast zdaniem katolików nakładał on na protestantów różnego rodzaju ograniczenia, także w ramach uzgodnionych warunków pokoju. Abstrahując od tego, że kalwiniści nie podpisali się pod uzgodnioną treścią, zastrzeżenia katolików pozbawiły protestantów prawa do przejęcia opactw, diecezji biskupich i prałatur w kapitułach biskupich, które bezpośrednio podlegały cesarzowi. Oprócz tego katolicy uważali, że swoboda wyznawania religii w odniesieniu do dawnego kościoła chroni te wszystkie należące do poszczególnych księstw i miast klasztory, diecezje i prałatury, które w dniu podpisania rozejmu w Pasawie (1552) były instytucjami katolickimi. Jednak w następnych latach nikt nie respektował granic szerzenia nowych nauk. Protestantyzm czynił postępy w kolejnych posiadłościach dziedzicznych Habsburgów, w Bawarii i innych regionach, gdzie rządzili katoliccy władcy. Miejscowi książęta bez skrupułów przejmowali jeden klasztor po drugim. W północnych Niemczech diecezje biskupie podległe bezpośrednio cesarzowi obsadzano z zasady protestanckimi „administratorami”, a prałatury w ich kapitułach protestantami. Należy też dodać, że liczba protestantów najbardziej rosła w miastach podległych bezpośrednio cesarzowi (Reichsstädte), gdzie w duchu pokoju augsburskiego miała zapanować wolność religijna. Dotyczyło to największych i najważniejszych miast, także w południowych Niemczech. To one odwracały się najczęściej od dawnego kościoła.
Tak właśnie wyglądała sytuacja w czasie, gdy po soborze trydenckim kontrreformacja zaczęła zdobywać w Niemczech coraz większe wpływy. Heretyckie chwasty wyrywano w tych księstwach, w których władca wyznawał religię katolicką. Dość wcześnie i to z powodzeniem przeprowadzono kontrreformację w Bawarii, gdzie w latach 60. XVI wieku tamtejszy książę złamał opozycję stanów i zaczął sprawować surowe rządy. W podobny sposób austriaccy Habsburgowie przystąpili do bardziej urozmaiconej walki przeciwko herezjom i opozycji stanowej. W czasie nowych wyborów dawnych – obecnie zsekularyzowanych – biskupów i prałatów zastąpiono zwolennikami kontrreformacji, którzy nie wahali się odbudować jedynie słusznej władzy katolickiej. Kościół odzyskiwał stopniowo to, co utracił.
Po pokoju augsburskim księstwa protestanckie w Niemczech nie potrafiły stworzyć wspólnego frontu. Najważniejsze z nich – Saksonia – musiało zabezpieczyć pozycję, którą zyskało po zdradzie księcia Maurycego Wettina w wojnie szmalkaldzkiej. Polityka Saksonii stała się więc dość konserwatywna, z wyraźnym dążeniem do szukania oparcia w cesarzu i w konstytucji (Reichsverfassung). Dla takiego sposobu myślenia luterski kwietyzm był równie niewygodny jak kalwiński aktywizm. Sprzeczności między luteranami a kalwinistami zaostrzyły się ze względu na ostre spory dogmatyczne i brak tolerancji. Luteranie zerkali na Saksonię, natomiast wokół księcia Palatynatu powstało silne ugrupowanie zwolenników kalwinizmu. To właśnie ono dźwigało cały ciężar walki po stronie protestantów. Prowadziła ją w samotności radykalna opozycja występująca przeciwko katolickiej polityce cesarza. Reprezentowała ona (jako jedyna) pogląd o uzależnieniu niemieckiego protestantyzmu od wielkich europejskich rozstrzygnięć. Towarzyszyło mu żądanie powszechnego współdziałania protestantów zarówno na terenie Cesarstwa, jak i poza jego granicami.
Najważniejsze stało się zorganizowanie pomocy przeciwko Turkom, co zmusiło cesarza do zwrócenia się o pomoc do Parlamentu. Postawa Saksonii, która występowała w roli pośrednika, przez długi czas utrudniała dążenia księcia Palatynatu, który za udzielenie zgody domagał się wysłuchania skarg protestantów. W końcu kryzys stał się nieunikniony. W 1588 roku katolicy odmówili protestanckim administratorom prawa do pełnienia zgodnych z prawem obowiązków w diecezjach, co w efekcie sparaliżowało system sądowniczy. Niezależnie od tego pod ostateczne rozstrzygnięcie została wniesiona kwestia prawa protestanckich władców do konfiskaty klasztorów, ale w 1601 roku książę Palatynatu i jego zwolennicy uniemożliwili wydanie wyroku w najwyższej instancji. Zachowanie swobód religijnych stało się coraz bardziej palącą kwestią. W 1607 roku, gdy na posiedzeniu stanów zapadały decyzje w sprawie wyroku na miasto Donauwörth, Maksymilian Bawarski postawił się ponad postanowieniami dotyczącymi swobody wyznania w miastach bezpośrednio podlegających cesarzowi (Reichstädte). W 1608 roku rozgoryczeni protestanci o bardziej radykalnych poglądach opuścili Parlament, przez co stany musiały się rozejść bez podjęcia decyzji. Po rozbiciu Parlamentu palatyn reński, książę elektor Fryderyk IV, skupił wokół siebie zwolenników tworząc Unię Ewangelicką. Uczynił to mimo odmowy ze strony Saksonii. W 1609 roku Maksymilian Bawarski odpowiedział utworzeniem antyprotestanckiej Ligi Katolickiej. Protestancka opozycja sparaliżowała proces ustawodawczy, ponieważ wbrew jej woli nie można było podjąć żadnych decyzji. Koalicje tworzone między stanami tworzyły stałe, ukryte zagrożenie dla pokoju w państwie.
Niemieccy protestanci nie potrafili stworzyć wspólnego frontu ani w obliczu walk prowadzonych przez protestantów w zachodniej Europie, ani związanych z nimi konfliktów w Zachodnich Niemczech. W latach 1533-1534 stracili Münster, bo walkę o swoje prawa przegrali tam anabaptyści. Jeszcze większe znaczenie miała kampania Karola V nad dolnym Renem w 1543 roku, w czasie jego trzeciej wojny przeciwko Franciszkowi I. Zabezpieczyła ona interesy katolików w diecezji kolońskiej, gdzie tamtejszy arcybiskup zaczął się skłaniać ku protestantyzmowi, a książę Jülich-Cleve, który opowiedział się po stronie Francji, stracił miasto Geldern. Podczas wojny szmalkaldzkiej doszło do jeszcze większej rekatolizacji Kolonii (1547). Po zakończonym sukcesem kontruderzeniu protestantów w sojuszu z Francją (1552) niewielkie znaczenia miała już tylko interwencja księstwa Palatynatu, który chciał wesprzeć sprawę hugenotów i Niderlandów. Pomysł na stworzenie wspólnej platformy działania protestantów dojrzewał powoli, ale ze względu na negatywną postawę Saksonii nigdy nie udało się do takiej współpracy doprowadzić. Po nocy św. Bartłomieja (1572) wszystkie takie plany odłożono ad acta.
W tych okolicznościach kontrreformacja nabierała coraz większego tempa. Na jej przywódcę coraz wyraźniej wyrastał książę Bawarii. Realizował on swoją politykę dynastyczną zarówno w interesie kościoła katolickiego, jak i własnego rodu. Zapewniał on młodszym członkom swojej rodziny – w zależności od stanu – odpowiednie posady w bogatych diecezjach biskupich, przez co ratował istnienie katolickiego bloku w zachodnich Niemczech. Oprócz księstwa Jülich-Cleve wymienić należy dwa duże miasta, w których protestantyzm nie zdołał się przebić: Akwizgran i Kolonię. Do trzech domen księcia elektora – Kolonii, Trieru i Moguncji – dołączył cały szereg innych diecezji: Worms, Spira i Strassburg na południu, Würzburg i Bamberg na wschodzie oraz Münster, Osnabrück i Paderborn na północnym wschodzie. Katolicyzm zdobył kolejny przyczółek w głębi Cesarstwa, gdy w 1573 roku książę Ernest Bawarski został wybrany na biskupa Hildesheim.
Jednak już wkrótce katolicy musieli przystąpić do walki, aby zachować swoje pozycje nad Renem. W 1574 roku protestanci zdołali ulokować swoich przedstawicieli w radzie miasta Akwizgranu. Jeszcze groźniejsze było to, że znowu zaczęła się chwiać pozycja katolików w Kolonii. Tutejsza kapituła – podobnie jak kapituła w Strasburgu – od dawna szykowała miejsca dla młodszych synów hrabiów z rodu Wetterau. Tradycję tę kontynuowano nawet po tym, jak hrabiowie Wetterau przeszli na stronę protestantów i zaczęli odgrywać główną rolę u boku księcia Palatynatu w polityce prowadzonej przez protestantów w zachodnich Niemczech. W 1577 roku, w czasie wyborów arcybiskupa Kolonii, biskup Hildesheim –wspomniany wcześniej bawarski książę – został pokonany przez Gebharda Truchsessa. Jak się później okazało, nie był to zbyt uduchowiony prałat, bo już w 1582 roku przeszedł na protestantyzm, aby móc się ożenić. Katoliccy członkowie kapituły natychmiast wyrazili sprzeciw i wykluczyli z niej swoich protestanckich kolegów, po czym w 1583 roku wybrali biskupa Ernsta, który tym samym przejął diecezję Lüttich, po czym zaczęli się szykować do obrony swoich pozycji. Kiedy na dodatek z odsieczą z hiszpańskich Niderlandów pospieszył książę Parmy, a swojego wsparcia udzieliła Bawaria, frakcja katolicka zwyciężyła, chociaż Truchsessa wsparł książę Palatynatu. Niderlandy podążały śladem Parmy. Przez kolejne lata Niderlandy i Hiszpania prowadziły przeciwko sobie walkę zbrojną, która toczyła się także na terenach Cesarstwa. Na przełomie XVI i XVII wieku Niderlandy rozszerzyły swoją zwierzchność na miasto Emden we Wschodniej Fryzji.
Tym sposobem Niderlandy zbudowały sobie silną pozycję na północno-zachodniej granicy Cesarstwa. Na południe od niej przewagę mieli katolicy, zwłaszcza dzięki broni dostarczanej przez Hiszpanów. Arcybiskup Ernst przejął wkrótce diecezję Münster. Zarówno tam, jak i w Paderborn przeprowadził bezlitosną rekatolizację. Kontrreformacja czyniła też znaczne postępy w Würzburgu i Bambergu. W 1598 roku, po długich bojach i stale zmieniającej się sytuacji, katolicyzm przywrócono także w Akwizgranie. Kolejne zwycięstwo katolicy odnieśli w Strasburgu. W 1592 roku odbyły się tam podwójne wybory. Katoliccy członkowie kapituły oddali swoje głosy na kardynała Lotaryngii, podczas gdy protestanci zagłosowali na młodszego z brandenburskich margrabiów. Przez chwilę zanosiło się na spór, który groził wybuchem międzynarodowego konfliktu. Ostatecznie doszło do zawieszenia broni, gdy diecezja została podzielona między obu pretendentów. W 1604 roku margrabia zrezygnował z dalszej obrony swojej sprawy i w zamian za rekompensatę finansową wycofał się.
Najgroźniejszy kryzys tlił się na północy i dotyczył księstwa Jülich-Cleve. Kiedy w 1609 roku bezpotomnie wygasł tamtejszy ród książęcy, okazało się, że najbliżej spokrewnionymi członkami rodu są protestanci. Niezbyt jasne były jednak istniejące stosunki prawne. Dwaj z pretendentów, książę elektor Brandenburgii oraz Wolfgang Wilhelm książę Palatynatu-Neuburg, pospieszyli na miejsce, aby ubiec pozostałych konkurentów. Żaden z nich nie zdobył jednak odpowiedniej przewagi i w końcu musieli się pogodzić z faktem, że księstwo odziedziczą wspólnie. W związku z tym sporem cesarz polecił, aby do czasu, aż kwestie dziedziczenia zostaną wyjaśnione, księstwo obłożyć sekwestrami. A gdy w tym celu kazał zająć miasto Jülich, od razu stało się jasne, że konfliktu nie uda się uniknąć.
Wkroczenie wojsk cesarskich do Jülich skłoniło antyhabsburskie potęgi do obrony terenów położonych nad dolnym Renem. Jednak przywódca tej kampanii, Henryk IV, mierzył chyba jeszcze wyżej. Francja zgromadziła siły, których mogła użyć w walce nie z cesarskim osaczeniem, ale także dla zapewnienia sobie hegemonii w Europie. Kiedy do króla Francji przyłączył się książę Sabaudii, łatwiej można było odgrzać kwestię włoską. Anglia i Niderlandy były gotowe wziąć udział we wspólnej akcji pod warunkiem, że obejmie ona dolny Ren. W lutym 1610 roku doszło do zawarcia formalnego sojuszu z Francją. Kiedy jednak Henryk IV został zamordowany, cała kolacji rozpadła się. Po wyzwoleniu Jülich Małgorzata Medycejska, która po śmierci Henryka IV przejęła władzę, uznała, że przede wszystkim potrzebuje zewnętrznego spokoju. W roli mediatora wystąpił Jakub I. W 1612 roku Unia zawarła sojusz z Anglią, który w następnym roku wzmocniło małżeństwo Fryderyka V, księcia Palatynatu, z Elżbietą, córką Jakuba I. W 1613 roku do Unii przyłączyły się Niderlandy, ale ostatecznie przeważyła chęć zachowania pokoju. Mimo to w 1614 roku konflikt o Jülich rozgorzał na nowo. Oto bowiem w 1613 roku Wolfgang Wilhelm przeszedł na katolicyzm i poślubił bawarską księżniczkę, dzięki czemu mógł liczyć na pomoc Hiszpanii i Ligi. Książę elektor Brandenburgii, który w 1613 roku przeszedł na kalwinizm, zaufał Niderlandom. W końcu doszło do starcia wojsk hiszpańskich i niderlandzkich. Trzy mocarstwa zachodnie zadeklarowały wolę wystąpienia w roli mediatorów i w 1614 roku doszło do zgody w Xanten. Władzę nad księstwem podzielono między pretendentów, ale hiszpańskie i niderlandzkie wojska pozostały na ziemiach cesarskich. Sytuacja zapoczątkowana wojną kolońską rozwijała się dalej. Nikt nie zważał na to, że terytorium Cesarstwa zostało naruszone przez obce wojska.
Po wypadkach, do których doszło na zachodzie, konflikt przeniósł się do cesarskich posiadłości dziedzicznych. Wypadki, do których wkrótce doszło, stanowiły wstęp do wojny trzydziestoletniej. Opowiemy o nich na dalszych stronach tej książki. Na razie przedstawimy politykę zachodnich mocarstw na przestrzeni kilku następnych lat, aby naświetlić kontekst, w którym przyjdzie nam umiejscowić politykę państw skandynawskich.
Najbardziej widocznym efektem kryzysu wywołanego konfliktem o Jülich-Cleve i śmiercią Henryka IV było osłabienie pozycji Francji na arenie międzynarodowej. Stało się tak na skutek upadku władzy państwowej, po którym natychmiast ożyły stare konflikty między poszczególnymi frakcjami. Podobnie jak to było w okresie osłabienia wewnętrznego, tak i teraz w celu zachowania pokoju wewnętrznego konieczne stało się utrzymanie dobrych stosunków z Hiszpanią. Maria Medycejska od razu zdecydowała się na to rozwiązanie. Już w 1611 roku Francja zapoczątkowała nowy rodzaj polityki. Polegała ona na zawarciu sojuszu obronnego wzmocnionego umową o zawarciu dwóch małżeństw. Żadnego nowego otwarcia nie przyniósł ani krótki okres piastowania funkcji ministra przez kardynała Richelieu (1616-1617), ani późniejsze usunięcie go z tego stanowiska, dzięki czemu Ludwik XIII przejął w 1617 roku całą władzę i przekazał ją swojemu faworytowi, Luynesowi. Podobnie jak to było po pokoju w Chateau-Cambriesis, tak i teraz Francja starała się prowadzić własną politykę w uzgodnieniu z pozostałymi katolickimi mocarstwami. Święta sprawa kościoła i wojny z hugenotami odsunęły walkę z habsburskim hegemonem na drugi plan. Ale i tym razem Francja przekonała się, że w taki sposób nie kupi szacunku dla swej niezależności i uznania dla jej własnych interesów. Przeciwnie: metoda sojuszy zawieranych przez Franciszka I i Henryka IV, która obu monarchom gwarantowała silną pozycję i którą Katarzyna Medycejska posługiwała się w prowadzonej przez siebie polityce równowagi, była stale podkopywana. Francja nie zasłużyła na niczyją wdzięczność, a przy okazji zawiodła oczekiwania swoich dawnych przyjaciół w Italii, Gryzonii i w Niemczech. Polityka, którą realizowali jej naturalni rywale, była jak najbardziej katolicka, ale budowali oni pozycję katolicyzmu w oparciu o wzmocnienie własnej władzy.
Jakub I realizował własne cele polityczne w zgodzie z interesami swojego kraju i tradycjami, które obowiązywały w XVI wieku. Nie posiadał jednak umiejętności Elżbiety, która potrafiła znajdywać niezależną drogę między bezwzględną wrogością a interesowną przyjaźnią. Główną przyczyną tego stanu rzeczy była słaba wola króla i jego skłonności do teoretyzowania. Tymczasem czasy wymagały silnego państwa, zdrowych finansów i mocnej armii. Królowie z dynastii Stuartów, podobnie jak inni władcy europejscy, też dążyli do tego ideału. Niestety, Jakub I ani nie potrafił zapanować nad parlamentem, ani porwać za sobą ludu, tak jak to czyniła Elżbieta. Pierwszą efektem sporu z parlamentem był paraliż polityki króla wywołany brakiem pieniędzy. Obie te okoliczności, jak również osobiste przekonania króla sprawiły, że stał się on zwolennikiem pokoju opartego na zasadach pryncypialności. Pragnął, aby cała Europa widziała w nim gorliwego orędownika pokoju. Jego inicjatywy dotyczące polityki skandynawskiej zostaną omówione w dalszej części książki. W tym miejscu należy tylko zaznaczyć, że zarówno szwedzko-duńskie, jak i szwedzko-rosyjskie mediacje pokojowe służyły także angielskim interesom handlowym. Centralne miejsce w pokojowej polityce Jakuba I zajęło uparte dążenie do pozyskania hiszpańskiej przyjaźni, aby wspólnie z potęgą Madrytu móc gwarantować europejski pokój.
Wspomnieliśmy już o motywach, które w 1604 roku skłoniły Anglię do zawarcia pokoju z Hiszpanią. Jedną z najważniejszych przyczyn była potrzeba stworzenia równowagi dla potęgi Francji. Nie jest dziełem przypadku, że pomysł na ślub księcia Karola z hiszpańską infantką dojrzał w 1611 roku, gdy Maria Medycejska zainicjowała skuteczną politykę na drodze zawierania małżeństw. Ślub córki Jakuba I z Fryderykiem, księciem Palatynatu (1612), układ z Unią Ewangelicką (1613) i powrót do współpracy z Francją i Niderlandami podczas rozwiązywania kwestii dotyczących księstwa Jülich (1614) wskazują jednak na to, że Jakub nie zamierzał rezygnować z działań mających na celu zrównoważenie przewagi Hiszpanii, które Elżbieta I zapobiegawczo ulokowała w przeciwnym obozie.
Po 1609 roku do zachowania pokoju dążyły także Generalne Stany. Kraj musiał się odrodzić, handel wymagał spokoju na morzu. Zagraniczna polityka Niderlandów była jasna: należało szukać wsparcia we Francji i Anglii. Dzięki ich pomocy Niderlandy odparły grożące im niebezpieczeństwo związane z konfliktem o Jülich-Cleve, co mogło się skończyć wzmocnieniem władzy Hiszpanów nad dolnym Renem. Chodziło też o utrzymanie równowagi między obu potężnymi sąsiadami. Stosunek do Francji – mimo jej zbliżenia z Hiszpanią – nie stwarzał Niderlandom prawie żadnego problemu. Za to na przeszkodzie do pełnej przyjaźni z Anglią stała rywalizacja handlowa obu państw. Osiągnięcie pełnej zgody utrudniało też ekstremalne podejście do monarchii, które Jakub I dzielił ze swoim szwagrem, Chrystianem IV, królem Danii. W polityce wobec państw skandynawskich doszło w drugiej dekadzie XVII wieku do zbliżenia Generalnych Stanów ze Szwecją i Hanzą. W okresie obowiązywania rozejmów fundamentami niderlandzkiego państwa wstrząsały spory między arminianami (zwanymi też remonstrantami), a najbardziej radykalnymi spośród kalwinistów, gomarystami (zwanymi też kontrremonstrantami). Zwycięstwo gomarystów doprowadziło do upadku czołowego bojownika w walce o wolność, Oldenbarnevelta i wzmocniło władzę księcia Maurycego Orańskiego. Upadek Oldenbarnevelta był niekorzystny dla Szwecji, ponieważ zawsze znajdowała w nim silne oparcie. Większe znaczenie miał jednak fakt, że w obliczu kończącego się rozejmu z Hiszpanią i przewrotu w Niemczech Niderlandy zaczęły odczuwać rosnącą potrzebę pozyskania nowego sojusznika – Danii.
Zachodnioeuropejska polityka pokojowa została wystawiona na decydującą próbę w 1618 roku, gdy wybuchła wojna trzydziestoletnia. Okazało się, że prowadzona wcześniej polityka doprowadziła jedynie do wzmocnienia władzy Habsburgów. Hiszpania stanęła bez wahania po stronie cesarza. We Francji przeważały sympatie prokatolickie. Zamiast jednak przyjść dawnym przyjaciołom z pomocą, Luynes zaangażował się w 1620 roku w doprowadzenie do porozumienia z Unią Ewangelicką, co Maksymilianowi Bawarskiemu dało wolną rękę w posiadłościach dziedzicznych. Niderlandy zaoferowały skazanemu na wygnanie Franciszkowi V azyl (1621) i z sympatią wypowiadały się o jego rewanżystowskiej polityce. Były jednak zbyt zajęte swoją własną wojną. Król Jakub I był poważnie zaniepokojony, gdy niebezpieczeństwo zaczęło się zbliżać do granic posiadłości dziedzicznych jego zięcia. Od tej pory motywem przewodnim angielskiej polityki stało się ratowanie księstwa Palatynatu, a potem jego restytucja. Król aż do końca dążył do rozwiązania tej kwestii na drodze pokojowej. Kiedy Hiszpania pokazała, że nie chce, aby Bawaria usadowiła się na stałe nad Renem i zaczęła torpedować jej plany w Palatynacie, uznał, że szanse na tak bardzo przez niego pożądany sojusz hiszpańsko-angielski nie są wcale takie małe. Plany małżeńskie zaczęły nabierać coraz wyraźniejszych kształtów. Wszystko zawaliło się w 1623 roku, gdy w Madrycie odrzucono oświadczyny księcia Karola. Religijna gorliwość hiszpańskiego dworu sprawiła, że konflikt stał się nieunikniony. Anglia stała się duszą antyhabsburskiej polityki koalicyjnej. W lutym 1624 roku rozpoczęły się negocjacje w sprawie ślubu księcia Karola z francuską księżniczką.
Francja miała wszelkie powody, aby doprowadzić do zbliżenia z Anglią. Wiele by zyskała, gdyby wisząca nad nią od lat groźba angielsko-hiszpańskiego sojuszu została zażegnana. Mimo słabej władzy państwowej także Francja znalazła się pod presją powrotu do polityki prowadzonej niegdyś przez Henryka IV i Franciszka I. Punktem wyjścia do dalszego rozwoju sytuacji było to, co działo się w Italii i krajach alpejskich. W drugiej dekadzie XVII przeciwnikom Habsburgów w Italii zabrakło silnego wsparcia. Wenecja i Sabaudia popadały w coraz większe uzależnienie od Hiszpanii. Wkrótce przyszła kolej na Gryzonię. Po buncie w Veltlinie i po masakrze protestantów w 1620 roku doszło do zbrojnej interwencji hiszpańsko-austriackiej. W 1622 roku Gryzonia ostatecznie skapitulowała. Francja musiała się teraz szykować do obrony i dlatego w 1623 roku zawarła sojusz z Sabaudią i Wenecją. Postanowiła też sprawdzić, czy słynny awanturnik i kondotier, Peter Ernst von Mansfeld (który w tamtym czasie przebywał z nieliczną armią we Wschodniej Fryzji) nie szuka nowego pracodawcy. Ostatecznie Francja zadowoliła się kompromisem. Veltlin zajęły wojska papieskie, ale za to Hiszpania zachowała prawa do korzystania z przełęczy w Gryzonii. Tak właśnie wyglądała sytuacja, gdy w kwietniu 1624 roku tekę ministra objął Richelieu, który natychmiast nadał polityce francuskiej większej energii. W tym samym roku jego oddziały wkroczyły do Veltlinu. Wenecja i Sabaudia znowu przyłączyły się do Francji i wszystko wskazywało na to, że kwestia włoska ponownie odżyje. Jednak Francja nie była przygotowana na nową wojnę, a kolejny bunt hugenotów (styczeń 1625 roku) na nowo sparaliżował jej chęci do działania. Richelieu przystał więc na pokój w Monzon zawarty w lutym 1626 roku. Gryzonia odzyskała niezależność, ale za to Veltlin trafił w papieski sekwestr.
Po zerwaniu z Hiszpanią Richelieu doprowadził do zbliżenia z Anglią, o co starał się od pewnego czasu. W czerwcu 1624 roku Francja, Anglia i Niderlandy zawarły sojusz obronny wymierzony w Hiszpanię. Francuscy dyplomaci popierali negocjacje w sprawie utworzenia antyhabsburskiej koalicji, o czym piszemy na innych stronach tej książki. Po tym, jak w marcu 1625 roku Karol I wstąpił na tron, odbył się jego ślub z francuską księżniczką. Nowy władca Anglii i jego faworyt Buckingham zaangażowali się w aktywną walkę przeciwko Habsburgom. Doprowadziło to niemal do wojny morskiej z Hiszpanią w sojuszu z Niderlandami. Efekt był taki, że zaangażowanie Anglii w konflikt w Niemczech znacznie osłabło. Miało to negatywne konsekwencje dla Chrystiana IV, który ufny w pomoc zachodnich mocarstw włączył się do wojny. W tym samym kierunku zdawał się zmierzać spór z parlamentem, który Karol I odziedziczył po swoim ojcu i który od samego początku szkodził jego finansom. Dla tworzącej się koalicji fakt, iż wstrzemięźliwa postawa Anglii zbiegła się ze zwrotem w postawie Francji, miał złowieszcze skutki.
Wojna z hugenotami doprowadziła do zaostrzenia sprzeczności religijnych. Katolickie ugrupowania we Francji rosły w siłę, a jednocześnie odżyły tradycyjne sympatie angielskiego ludu dla braci w wierze mieszkających na południu. W tej sytuacji Buckingham starał się pozyskać przychylność parlamentu poprzez skasowanie przywilejów dla katolików, które Karol I zatwierdził w związku ze swoim ślubem. Skutek był taki, że Francja nie wzięła udziału w spotkaniu, które odbyło się w listopadzie 1625 roku w Hadze. Jego celem było udzielenie wsparcia Chrystianowi IV, który włączył się w wojnę w Niemczech. Wkrótce potem doszło do podpisania pokoju w Monzon, który stanowił silny cios dla Anglii. Na dodatek zdecydowana interwencja kardynała Richelieu przeciwko La Rochelle ożywiła tradycyjny niepokój Anglików o południowe wybrzeże Kanału La Manche. W 1627 roku miejsce nowej przyjaźni zajęła otwarta wojna. W kwietniu Richelieu zawarł z Hiszpanią sojusz, którego ostrze było wymierzone w Anglię. W lipcu Buckingham podjął nieudaną próbę przyjścia z odsieczą La Rochelle. Jego śmierć i upadek twierdzy hugenotów w następnym roku doprowadziły do zakończenia wojny. W kwietniu 1629 roku Anglia zawarła pokój i zostawiła hugenotów na pastwę losu. W czerwcu podporządkowali się oni warunkom pokoju, który pozbawił ich niezależności politycznej i wojskowej. Cały ten skomplikowany epizod wywołany wojną francusko-angielską był brzemienny w skutki. Anglia wycofała się z aktywnej polityki na kontynencie, a Richelieu odniósł zwycięstwo i znowu miał wolną rękę, dzięki czemu mógł kontynuować antyhabsburską politykę – w Italii, gdzie w 1628 roku Hiszpania rozpoczęła wojnę o Mantuę, a także w Niemczech, gdzie po klęsce i kapitulacji Chrystiana IV trzeba było wzbudzić przeciwko zwycięskiemu cesarzowi nową potęgę.
Kryzysy w Niemczech i Skandynawii, w których na wiele sposobów uczestniczyły państwa Europy Zachodniej, dojrzały do tego, aby zlać się w jeden wielki konflikt. W poprzednich latach często pojawiały się sygnały mogące świadczyć o tworzeniu się antyhabsburskiej koalicji. Dla Francji tego rodzaju sojusz stanowił główny cel. Musiała tylko przygotować się do prowadzenia silnej polityki narodowej. Dla protestanckiej ideologii koalicja przeciwko hegemonii Austrii i Hiszpanii w jej reakcyjnym, katolickim kształcie, musiała wyglądać prawie jak nieunikniony wymóg moralny. Z drugiej strony siły, które nie chciały do tego dopuścić i siały niezgodę, były nie mniej mocne. I właśnie na tle tych zmiennych i pełnych sprzeczności uwarunkowań rysuje się udział Gustawa II Adolfa, najpierw w kontekście rozdźwięków, do których doszło w Skandynawii, a potem na całym kontynencie europejskim.
