Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Odważna opowieść o głodach, do których kobiety potrafią nie przyznawać się przez całe życie. Relacja ze stypy po sobie samej – tej uczty przez łzy, podczas której po raz pierwszy doświadcza się sytości. W swojej ósmej książce poetyckiej Joanna Mueller porusza tematy rzadko obecne w literaturze, takie jak początek menopauzy, dojrzałe macierzyństwo czy neuroatypowość. Rejestruje straty – ale nie spektakularne, żałobne, tylko te codzienne, banalne. Laureatka Silesiusa 2023 za całokształt twórczości – splatając głosy wielu podmiotek – pragnie zmierzyć się z procesem wytracania złudzeń, płodności, sił, relacji. Tom nie jest jednak lamentem – przeciwnie, sporo w nim raperskiej niepowagi, a także wyzywającej seksualności starzejących się kobiet, które wprawdzie tracą widoczność, powab i witalność, ale w zamian poszerzają pole własnej wolności i zwiększają moc swego głosu, również poetyckiego.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 20
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
moim miłościom
Przyszło El łabędzia, lubienia, lulania [...]
Na łyżach dźwięku El – libertas i lubow’ –
Biegnie swoboda
Po ludzkim szczęściu, nie przewracając się w śnieg [...]
To stąpa El!
W. Chlebnikow, „Zadrapanie po niebie”, tłum. A. Pomorski
Czy nigdy nikt wam nie powiedział, że nie warto zadzierać z dojrzałą kobietą i jej falami radiowymi, termostatem, przestrzenią na odpoczynek i wolnym czasem?
A.P. Gumbs, Niezatapialne. Czarny feminizm i ssaki morskie,tłum. D. Wasilewska i W. Zalewska
alice in ost
pamięć funkcjonuje w obie strony
(Biała Królowa do Alicji)
smog ścina
głowę betonowej królowej
zimni ogrodnicy ścinają
w karo potiomkinowskie wsie
w ostatnim pekińskim kocie białko
ścina się
w śmiech
lustrzane mleko
nie nadaje się
kiciu do picia
czyja mnie nadgryza historia
jak lewego grzyba
kto mnie składa w teleskop kto gruchocze
kręgi
choć żmijowato
odwijam
szyję
lilipucia
i tycia
z mdłym ciastkiem pod żabrołakiem
chmurodrapem z kart
bujaj się zbuku
zboku hojdy bojdy
odbijam w bruku rytm
tirli bim tirli bam
szaserów spacer
pomyśl mijany w dystansie dziesięciu tysięcy
kroków szpital jako łapę wystarczająco ponętną
by wygarnąć cię z nory
z rygoru dni brał cię nie raz
nie dwa choć znów nie tak by chęć skrętu tu
wykrakała ci kratę skok kozuchy nosze wilka
razy kilka perwersyjnie zakolebał się
balkon w nim oiom w oiomie dziewczynka
w dziewczynce po czterdziestce piątce głód
i pragnienie żeby wreszcie zatroszczono się o nią
nie w dyżurce dwa cztery na siedem
być tą pilną na cito pacjentką
poezja jak przeszklona budkaw której boli cię brzuch
kto z kart kula kasztany czyste afektacje
terra to sort na poczcie karp na dywanie
udomowiona egzotyka bruździ wersem
przy ściance wyślizgany plastron
upychasz nie w gorset a w przeciąg
sprawa gorsząca o zarzut za mało
leziesz w złudną szantę aż z masztu marynarze
łapami cap w warunki brzegowe
dla kogo czerstwisz wiersz
gdy zmienność jest chałką
żołny sójki bogatki
OK
ola w przededniu ciszy po ptakach
ja odlot kresek z framug przedramion
anka diluje z kaszt własnych kosztów
wróbel od wizgu szuka schronu w imieniu
zna się dziewczyny ten typ
polityczny bo na kwadracie taki spląt not
bo nie przyznamy sobie rezydencji
bo żeby w murze widok samej trzeba
włam tabsem na chwilę oddech
w przedłużce metra dziobie mnie róża
strzyżyk świeczuszka woleoczko aż
kruchawa song
senne nie-krypty-cytaty dla S.
znów drukują na trudnych podłożach
miękkie sekrety twardych
dziewczyn i krzeseł na sorze
zaznacz którym nie lękaj się jesteś
w ponorze tajny ponik krwi
