Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy nauka potrafi wyjaśnić życie po życiu? Czy istnieją dowody na to, że śmierć nie jest końcem istnienia?
„Śmierć to nie koniec” to wyjątkowa, prowokująca do refleksji pozycja. Jej autor, fizyk wykształcony na Uniwersytecie Oksfordzkim, podejmuje próbę odpowiedzi na jedno z najtrudniejszych pytań: czy ludzka świadomość może istnieć niezależnie od ciała? Autor, Chris Carter, oferuje czytelnikowi dogłębną analizę danych i starannie udokumentowanych, poruszających przypadków z całego świata.
To książka dla zwolenników faktów i racjonalnego podejścia. Dla sceptyków, którzy są gotowi skonfrontować swoje przekonania z wiedzą naukową. Dla osób, które przepracowują stratę najbliższych i szukają odpowiedzi. Dla wszystkich tych, którzy poszukują głębszego zrozumienia życia po śmierci, ale nadal nie znaleźli przekonujących argumentów.
Otwórz umysł i pozwól przemówić nauce!
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 264
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Rekomendacje dla Śmierć to nie koniec
„Carter stworzył najbardziej trzeźwą, opartą na faktach i racjonalnie uargumentowaną rozprawę, jaką kiedykolwiek czytałem (…). Polecam każdemu, kto choć raz zastanawiał się nad prawdziwą naturą swojej świadomości. Lektura tej książki dostarczy oszałamiającego wyjaśnienia”.
– Ervin Laszlo, autor Science and the Akashic Field
„Carter wykazuje, że badania naukowe nad mediumizmem, komunikacją pośmiertną, doświadczeniami bliskimi śmierci, przeżyciami z końca życia, terminalną jasnością umysłu, zjawami i spontanicznymi wspomnieniami z poprzednich wcieleń we wczesnych latach życia dostarczają niezbitych dowodów na ciągłość świadomości po śmierci ciała”.
– Pim van Lommel, kardiolog, badacz NDE i autor książki Wieczna świadomość. Naukowa wizja „Życia po życiu”
„Wspaniała praca. Carter trafnie odnosi się do istotnego pytania o to, co się dzieje po śmierci”.
– Robert Almeder, profesor emeritus filozofii, Georgia State University, autor Death & Personal Survival: The Evidence for Life after Death
„Tym, co odróżnia tę książkę od innych podobnych pozycji, jest szersze omówienie różnego rodzaju dowodów i zdecydowane obalenie hipotez wykorzystywanych przez przeciwników do podważania tychże dowodów (…). Zamiast przyjmować manierę nudnego socjologa, Carter pisze z pasją powieściopisarza”.
– Stafford Betty, profesor emeritus religioznawstwa, California State University, Bakersfield, autor The Afterlife Unveiled
„Pozycja zarówno oryginalna, jak i przekonująca. Oryginalna, ponieważ Carter dostarcza czytelnikom zestaw narzędzi, z których mogą skorzystać, aby ocenić zarówno dowody, jak i alternatywne wyjaśnienia. Przekonująca, gdyż przedstawia on dane z różnych źródeł (…). Wzbudza zainteresowanie czytelników, ostatecznie pozwalając im wyciągnąć własne wnioski”.
– dr Stanley Krippner, Honorowy Wykładowca Afiliowany, California Institute of Integral Studies
„Carter omawia niektóre z najlepszych dowodów pochodzących z różnych źródeł (…) wykazując, że wyjaśnienia nieparanormalne nie odnoszą się do faktów (…). Ta książka jest lekturą obowiązkową dla osób po obu stronach tego sporu”.
– Michael Prescott, autor The Far Horizon
„Wyczerpująca analiza różnego rodzaju zjawisk, które mogą sugerować trwałość niektórych cech osobowości po śmierci ciała”.
– dr med. Robert Bobrow, autor The Witch in the Waiting Room
„Carter prezentuje jedne z najlepszych dostępnych nam dowodów (…). Dowodów, których zarówno główny nurt nauki, jak i ortodoksyjne religie nie zdołały zrozumieć ani docenić. Przedstawia je w logiczny, trafny i przekonujący sposób”.
– Michael Tymn, autor The Afterlife Revealed
„Znacząca i dociekliwa praca (…). Łączy w sobie rygorystyczną logikę z obszernymi historiami przypadków (…). Opierając się na wielu liniach dowodowych, Carter przytacza przekonujące i w pełni sensowne argumenty przemawiające za życiem po życiu”.
– David Lorimer, autor Survival? Death as a Transition
TYTUŁ ORYGINAŁU:
The Case for the Afterlife: Evidence of Life After Death
Redaktorka prowadząca: Marta Budnik, Aleksandra Mikinka
Wydawczyni: Agnieszka Fiedorowicz, Aleksandra Mikinka
Redakcja: Ewa Kosiba
Korekta: Małgorzata Denys
Projekt okładki: Wojciech Bryda
Ilustracje na okładce: © Happyphotons; © mimadeo; © noon@photo / AdobeStock.com
Copyright © Chris Carter
Copyright © 2026 for the Polish edition by ILLUMINATIO an imprint of Wydawnictwo Kobiece Agnieszka Stankiewicz-Kierus sp. k.
Copyright © for the Polish translation by Karolina Bochenek, 2026
Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.
Wydanie I
Białystok 2026
ISBN 978-83-8417-944-4
Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
„Uważam istnienie duchów za udowodnione naukowo i nie przyznaję już sceptykom prawa do wypowiadania się na ten temat. Każdy, kto nie uznaje istnienia bezcielesnych istot ani dowodów na nie, jest ignorantem lub moralnym tchórzem. Nie poświęcam mu zbytniej uwagi i nie zamierzam z nim polemizować, nawet jeśli dysponuje jakąkolwiek wiedzą na ten temat”.
– James H. Hyslop,
profesor logiki i etyki, sekretarz generalny American Society for Psychical Research w latach 1905–1920
Na studiach w Oksfordzie mieszkałem w akademiku z kolegą o imieniu Barry. Pewnego wieczoru zaczął mnie namawiać, żebym razem z nim i dwójką innych studentów doktoranckich przeniósł się na kolejny rok do dużego zabytkowego domu należącego do naszej uczelni i położonego na malowniczych terenach rolniczych tuż za miastem. Jako student-emigrant z Kanady nie byłem pewien, czy chcę opuszczać akademik, z którego miałem znacznie bliżej na uniwersytet. Barry nie przestawał mnie jednak przekonywać.
– W tamtym domu mieszka duch – powiedział.
Te słowa przykuły moją uwagę. Słyszałem, że Anglię określa się mianem „Nawiedzonej Wyspy”, ale nie poświęcałem temu szczególnej uwagi.
– Czy ktoś go widział? – spytałem zaciekawiony.
– Nie – odparł. – Ale słyszano wiele dziwnych dźwięków.
Postanowiłem więc odwiedzić tamto nawiedzone miejsce – okazało się, że to dwupiętrowy kamienny budynek. Kiedy tam przyjechałem, wdałem się w rozmowę z zatrudnionym przez uczelnię stolarzem, który miał warsztat na terenie posiadłości. Po krótkiej pogawędce przeszedłem do rzeczy:
– Słyszałem, że ten dom jest nawiedzony.
– Cóż, sam nie wiem – odrzekł. – Ale mój poprzednik zarzekał się, że to prawda.
To mi wystarczyło. Zdecydowałem się przyjąć ofertę znajomych i następny rok spędzić z nimi w tym starym budynku. Krótko mówiąc, w tamtym czasie rzeczywiście widziałem i słyszałem niezwykłe rzeczy, których nie potrafiłem wytłumaczyć. Zjawiska takie jak nawiedzenia przez duchy i tym podobne nie mieściły się w materialistycznym światopoglądzie pewnych filozofów, których nauki studiowałem. Zachowałem jednak wystarczającą otwartość umysłu, aby dopuścić możliwość, że wszystkie te doświadczenia rzeczywiście były tym, czym się zdawały: przejawami bezcielesnej obecności kogoś, kto dawno temu mieszkał w tym domu.
Kiedy po ukończeniu studiów wróciłem do Kanady, zacząłem nieco głębiej analizować tamte dziwne zdarzenia. Nie były one szczególnie dramatyczne – sprowadzały się głównie do trzaskających bez wyraźnego powodu drzwi, poruszających się na moich oczach dekoracji ściennych czy też dobiegającego mnie znikąd kobiecego głosu. Ani przez chwilę nie zakładałem, że te osobliwe zjawiska czegokolwiek dowodzą, a jednak wzbudziły we mnie ciekawość. Pomyślałem, że inne osoby musiały już przecież zgłaszać podobne doświadczenia, i zastanowiło mnie, czy prowadzono poważne badania nad takimi kwestiami jak nawiedzenia lub rzekoma komunikacja ze zmarłymi. Z zaskoczeniem odnalazłem w lokalnej bibliotece kilka książek poświęconych tym i innym pokrewnym tematom, a następnie oddałem się lekturze.
Szybko przekonałem się, że na przestrzeni dziejów wielu ludzi z całego świata zgłaszało podobne zdarzenia, często znacznie bardziej dramatyczne i mające charakter dowodowy. Byłem zdumiony, jak wiele wysokiej jakości badań przeprowadzono na ten temat w ciągu ostatniego stulecia. Szczególnie imponująca była ogromna liczba dowodów starannie zebranych przez Brytyjskie i Amerykańskie Towarzystwo Badań Parapsychicznych – oba założono w latach osiemdziesiątych XIX wieku, a ich członkami byli jedni z najbardziej cenionych naukowców, filozofów, prawników i uczonych epoki po obu stronach Atlantyku.
Wszystko to stanowiło dla mnie szokujące odkrycie. W miarę zagłębiania się w ten temat przez kilka następnych lat coraz bardziej przekonywały mnie dowody, że żyjemy dalej po śmierci ciała. Niektóre z nich, takie jak relacje z doświadczeń bliskich śmierci, zdawały się również wskazywać, że śmierć jest pięknym przeżyciem, a życie pozagrobowe toczy się w bezkresnym świecie o niemal niewyobrażalnej wspaniałości.
Znałem jednak słynne powiedzenie fizyka Richarda Feynmana głoszące, iż nie wolno nam oszukiwać samych siebie, a właśnie w takim przypadku najłatwiej to robić. Zacząłem się zastanawiać, czy nie dotknął mnie czasem efekt potwierdzenia: powszechna tendencja do odnajdywania informacji, które potwierdzają nam to, w co już wierzymy, a zarazem unikania danych sprzecznych z naszymi poglądami. Jedynym sposobem na uniknięcie tego błędu poznawczego jest poszukiwanie materiałów podważających nasze przekonania i zapoznawanie się z odmiennymi opiniami. Aby zatem zweryfikować, czy rzeczywiście nie oszukuję samego siebie, rozpocząłem poszukiwania wszelkich przeciwnych opinii na ten temat.
Z łatwością odnalazłem stronę internetową poświęconą wyłącznie obalaniu wiary w życie po śmierci. Zaskoczyła mnie zaciekłość autora i jego rażąca ignorancja wobec najlepszych dowodów. Równie mało przekonujące były przytaczane przez niego cytaty, pochodzące od innych tak zwanych sceptyków. Wysłałem do niego mail, w którym wyraziłem swoje zastrzeżenia co do publikowanych treści, a on mi odpisał. W ciągu następnych kilku tygodni prowadziliśmy debatę online, dzięki której zyskałem głęboki wgląd w „sceptyczne” podejście do tych kwestii.
Ostatecznie doszedłem do wniosku, że potrzebna jest książka, która krytycznie przeanalizuje wszystkie argumenty – i tak powstała moja pierwsza publikacja: Parapsychology and the Skeptics (tytuł został później zmieniony przez mojego drugiego wydawcę na Science and Psychic Phenomena: The Fall of the House of Skeptics). Po niej ukazały się dwie kolejne: druga analizuje doświadczenia bliskie śmierci, a trzecia zgłębia trzy inne trafiające do przekonania linie dowodowe. Po latach wnikliwych analiz zarówno dowodów za, jak i sceptycznych argumentów przeciw przetrwaniu umysłu po śmierci ciała nabrałem jeszcze większej pewności, że dowody na życie pozagrobowe są przekonujące ponad uzasadnioną wątpliwość.
Warto pamiętać, że większość tak zwanych sceptyków to zagorzali ateiści. Jednym z fundamentalnych filarów światopoglądu ateistycznego jest doktryna materializmu: pradawna idea, że wszystkie zdarzenia mają materialną przyczynę, tak więc umysł stanowi wytwór fizycznych procesów mózgu, a zatem nie może istnieć, jeśli ten narząd nie funkcjonuje sprawnie. Wszelkie przeciwne dowody są bezpośrednim wyzwaniem dla materializmu, a tym samym zagrażają upadkiem całego tego światopoglądu.
W obliczu dowodów, które przeczą naszym z góry przyjętym poglądom, możemy odczuwać pewne niekomfortowe napięcie, przez psychologów nazywane dysonansem poznawczym. W takiej sytuacji mamy do wyboru: albo poważnie rozważyć te sprzeczne z naszymi przekonaniami dowody, albo po prostu je odrzucić. Pierwsza opcja wymaga pewnego wysiłku i nakładu czasu, a także niesie ze sobą ryzyko zrewidowania swoich poglądów. Ponieważ mamy tendencję do silnego przywiązywania się do własnych opinii, łatwiej jest nam zwyczajnie odrzucić niewygodne dla nas dowody.
Prawdziwy sceptycyzm polega na zawieszeniu przekonania, a nie na odrzucaniu go, dlatego większość sceptyków wcale nie jest sceptykami, lecz zwyczajnie negacjonistami.
W dyskusjach z ateistami i innymi „sceptykami” często słyszę: „Cóż, po prostu bardzo chcesz w to wierzyć”. Odpowiadam wtedy: „A ty najwyraźniej bardzo nie chcesz w to wierzyć. Być może nie masz ochoty wziąć odpowiedzialności za swoje życie. A tak w ogóle, zamiast krytykować mnie jako osobę, dlaczego nie podejmiesz się krytyki moich argumentów? Czy to za trudne?”.
Wydaje się zrozumiałe, że motywacją stojącą za takim oskarżeniem jest chęć zakończenia jakiejkolwiek refleksji na ten temat, a nie jej pogłębienia. I pomijając już zwykłe lenistwo, kryjące się za desperackim oskarżeniem: „Po prostu bardzo chcesz w to wierzyć”, oczywiste jest również, że z takiego stwierdzenia nic nie wynika. To, że mąż chce wierzyć, iż żona jest mu wierna, nie oznacza, że jest mu niewierna.
Prawdziwy sceptycyzm to miecz obosieczny, który można zastosować do każdego twierdzenia – w tym tych wysuwanych przez sceptyków. Jak dobitnie ujął filozof Curt Ducasse:
„Chociaż oferowane przez miłośników niezwykłości dowody na rzecz realności zjawisk, w które wierzą, muszą zostać poddane krytycznej analizie, równie ważne jest, aby tak samo wnikliwie i krytycznie zbadać zarzuty sceptyków o oszustwo, błędne obserwacje, niewłaściwe interpretacje zaobserwowanych zjawisk lub halucynacje wywołane hipnozą. Ponieważ po stronie ortodoksji, sceptycyzmu i konserwatyzmu możemy odnaleźć tyle samo myślenia życzeniowego, uprzedzeń, emocji, pochopnych sądów, naiwności i intelektualnej nieuczciwości, co po stronie głodu niezwykłości i wiary w nią”1.
Chrześcijaństwo i dowody na przetrwanie są ze sobą zgodne
Obszerne i zróżnicowane dowody na istnienie umysłu po śmierci ciała pochodzą z pięciu niezależnych linii dowodowych. Gorliwi chrześcijanie mogą mieć problemy z niektórymi z nich, dlatego też mam nadzieję wykazać, że nie stoją one w sprzeczności z ich religią. W rzeczywistości możemy powiedzieć, że znajdujemy dla nich potwierdzenie zarówno w Biblii, jak i teologii.
Weźmy na przykład jedną z linii dowodowych, którą tu szczegółowo omawiam: komunikację ze zmarłymi za pośrednictwem ludzkich mediów. Opierając się na pewnych fragmentach Starego Testamentu, niektórzy chrześcijanie uważają, że nie należy jej podejmować ani traktować poważnie. Jednak kilka urywków z Nowego Testamentu nie wydaje się zabraniać takiego kontaktu, choć nawołuje do ostrożności: „Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga (…)”2.
Jeśli założymy, że nie ma powodu przypuszczać, iż śmierć nagle przemieni złych ludzi w dobrych, to rzeczywiście rozsądnie jest „badać duchy”.
W innym miejscu Jezus odnosi się do fałszywych proroków, a jego słowa wydają się stosowne również w tej kwestii: „Tak więc po owocach poznacie ich”3.
Komentując tenże fragment, autor Miles Edward Allen napisał:
„Jeżeli rezultatami komunikacji ze światem duchowym są: ulga w żałobie, pogłębienie współczucia, zmniejszenie lęku, wrażenie bycia bliżej Boga i inne tego typu pozytywne odczucia i zachowania, to jaką rolę mógłby w tym odgrywać diabeł? Jakiż to demon krąży po świecie i zachęca ludzi do miłowania się nawzajem?”4.
Michael Tymn zgadza się z nim:
„Staram się wyjaśniać swoim ortodoksyjnym chrześcijańskim przyjaciołom, że większość przekazów mediumistycznych jest w jakiś sposób dobroczynna – nawołuje do miłości, współczucia, życzliwości i empatii – a badania parapsychologiczne potwierdzają podstawową zasadę ich wiary, że świadomość żyje nadal po śmierci w szerszym wymiarze życia. Co więcej, wiele z tych przekazów oddaje cześć Jezusowi. Najczęściej jednak chrześcijanie zakładają, że «duchy» to po prostu «wilki w owczej skórze», które najpierw wabią ludzi do obozu szatana, a potem wyciągają im dywan spod nóg. Zgadzam się, że trzeba mieć się na baczności przed duchami z niskich poziomów – dlatego w Piśmie Świętym napisano: «abyśmy badali duchy, czy są z Boga», i je rozróżniali”5.
Za najstarsze pisma Nowego Testamentu uznaje się listy Świętego Pawła. W Pierwszym Liście do Koryntian stwierdza on: „A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi./ Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy, /Inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu./ Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków”6.
Inne pisma również zdają się wskazywać, że pierwsi chrześcijanie spędzali czas na obcowaniu z duchami. Na przykład wczesnochrześcijański pisarz Tertulian (ok. 160–230) opisał kobietę, której dary obejmują: „objawienie, którego doświadcza w Duchu Świętym poprzez ekstatyczne wizje podczas świętych obrzędów dnia Pańskiego w kościele. Rozmawia z aniołami, a czasem nawet z Panem; widzi i słyszy tajemnicze komunikaty”7. (Czytelnika może zainteresować również fakt, że sam Tertulian uznawał duchy i to, co dziś nazywamy doświadczeniami bliskimi śmierci, za kolejne, oprócz pism biblijnych, dowody na przetrwanie). Dopiero po tym, jak politycy i zatwardziałe duchowieństwo w III wieku przejęli władzę nad Kościołem, cofnięto prawo mężczyzn i kobiet do obcowania ze zmarłymi.
Kilku współczesnych teologów przyznaje, że wspomniane dowody uzupełniają ich wiarę. Pastor Charles Drayton Thomas, do którego wrócimy jeszcze w dalszej części książki, był duchownym metodystów i jako wieloletni aktywny członek Brytyjskiego Towarzystwa Badań Parapsychicznych uczestniczył w licznych sesjach z udziałem znanych mediów. Napisał:
„Ktoś mógłby zapytać, jakiej korzyści można oczekiwać z powszechnego przyjęcia tych dowodów na przetrwanie. Myślę, że przyniosą one innym to, co przyniosły mnie: wzmocniły i dopełniły moją wiarę, zarówno w chwilach żałoby, jak i w kwestii postrzegania starości i śmierci. Ponadto dodatkowo pogłębiły jeszcze wartość osobistej religii”8.
Katolicki ksiądz i teolog ojciec Pere Francois Brune skomentował, jak zmienia się postawa Kościoła katolickiego wobec komunikacji z zaświatami:
„Nie mamy oficjalnej zmiany stanowiska Kościoła. Faktem jest jednak, że zachodzi ewolucja, która bez wątpienia wynika ze zrozumienia, iż zjawiska te istnieją, i rzeczywiście bardzo często odpowiadają autentycznej komunikacji z naszymi zmarłymi”9.
Komisja Kościoła Anglii przez dwa lata skrupulatnie badała przypadki mediumizmu, analizując dane i biorąc udział w seansach niektórych ówczesnych czołowych angielskich mediów. Pod koniec tych badań siedmiu z dziesięciu członków otwarcie wysunęło następujące stwierdzenie: „Hipoteza, że [komunikaty duchowe] w niektórych przypadkach pochodzą od duchów bezcielesnych, jest prawdziwa”10.
Najbardziej niepokojącymi dla współczesnych chrześcijan dowodami na rzecz życia po życiu są najprawdopodobniej te przemawiające za istnieniem reinkarnacji. Przekonamy się jednak, że wielu teologów i filozofów doszło do wniosku, iż w odradzaniu się duszy po śmierci w nowym ciele nie ma nic niezgodnego z naukami Jezusa z Nazaretu. Filozof Robert Almeder szczegółowo zajął się tą kwestią i stwierdził, że „istnieją solidne biblijne, tradycyjne i filozoficzne powody, dla których chrześcijanie powinni zaaprobować wiarę w reinkarnację”, oraz że „nie ma nic sprzecznego z wiarą w podstawowe doktryny chrześcijaństwa i jednoczesną wiarą w jakąś formę reinkarnacji”11.
Reinkarnacja pomaga odpowiedzieć na odwieczne pytanie: jak pogodzić wiarę w dobroć Boga z całym niesprawiedliwym cierpieniem i niezasłużonym szczęściem, które tak często widzimy na świecie? Teolog Geddes MacGregor napisał:
„Reinkarnacja rozwiązuje problem niesprawiedliwości moralnej. Na odwieczne pytanie Hioba (Dlaczego niegodziwym się powodzi, a sprawiedliwi cierpią?) osoba wierząca w reinkarnację ma gotową odpowiedź: w tym życiu widzimy jedynie fragment dłuższej historii. Śmierć jest zaledwie końcem rozdziału, a nie całej tej historii”12.
Jak zapytał w swoim wykładzie The Case for Reincarnation Leslie Weatherhead, były przewodniczący Brytyjskiej Konferencji Metodystycznej: „Jeśli nie zdałem za życia egzaminów, które można zdać, tylko przebywając w ciele fizycznym, czyż nie będę musiał wrócić i podejść do nich ponownie?”13.
W południowej Europie przynajmniej część chrześcijan wierzyła w reinkarnację, a przywódcy Kościoła uznawali tę wiarę za dopuszczalną aż do II soboru konstantynopolitańskiego w 553 roku. Kilku teologów zwróciło jednak uwagę, że nie mógł on wystosować oficjalnego zakazu w tej kwestii, ponieważ nie został zwołany przez papieża, lecz przez bizantyjskiego cesarza Justyniana. Sam papież odmówił wzięcia w nim udziału, a wprowadzone zakazy wydają się motywowane politycznie – Justynian uważał, że są konieczne do utrzymania harmonii14.
W ostatnich latach coraz więcej teologów chrześcijańskich wzywa do ponownego rozważenia idei reinkarnacji. Jednym z nich jest Geddes MacGregor. W swojej książce Reincarnation in Christianity przytacza następujący fragment z Ewangelii Świętego Jana dotyczący niewidomej od urodzenia osoby, którą uzdrowił Jezus:
„A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: «Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?»”15.
To wskazuje, że uczniowie akceptowali ideę reinkarnacji, a Jezus ich za to nie zganił.
W Ewangelii Świętego Mateusza uczniowie pytają Jezusa, jak może być Mesjaszem, skoro Eliasz jeszcze nie przyszedł. Odnoszą się do starotestamentowego proroctwa Malachiasza, że Bóg pośle Eliasza przed przyjściem Mesjasza. W swojej odpowiedzi Jezus stwierdza, że Eliasz powrócił w osobie Jana Chrzciciela:
„Gdy oni odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumu o Janie: «To jest ten, o którym napisano: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed tobą, który przygotuje drogę twoją przed tobą./ Zaprawdę powiadam wam: Nie powstał z tych, którzy z niewiast się rodzą, większy od Jana Chrzciciela (…). Jeżeli zaś chcecie to przyjąć, on jest Eliaszem, który miał przyjść./ Kto ma uszy, niechaj słucha!»”16.
Ci, których przeraża idea niekończącej się reinkarnacji, przekonają się później, że obawy te są bezpodstawne. Istnieją powody, aby sądzić, że większość z nas wciela się tylko dwa, trzy, a najwyżej cztery razy. Po przyswojeniu sobie lekcji życia na ziemi po prostu nie ma powodu ich powtarzać.
• • •
Celem tej książki jest rozpatrzenie najsilniejszych dowodów na przetrwanie umysłu po śmierci ciała, pochodzących z kilku niezależnych linii dowodowych, a także staranna ocena sceptycznych zastrzeżeń. Największa ironia wszystkich kontrargumentów przeciwko przetrwaniu polega na tym, że każdego, kto ma dobre rozeznanie w najlepszych dowodach, krytyczna analiza tychże kontrargumentów doprowadza do jeszcze głębszego przekonania, iż życie po życiu zostało udowodnione ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość.
Nigdy nie zaprzątał mnie abstrakcyjny lęk, że mój czas na Ziemi jest ograniczony. A jednak wielu z nas dręczy uporczywy strach przed śmiercią, niczym sęp nieustannie krążący nad głową. Niezależnie od tego, czy go odczuwasz, czy też po prostu ciekawi cię ta odwieczna tajemnica, ta książka jest dla ciebie.
Wiara w życie pozagrobowe sięga co najmniej czasów neandertalczyków, którzy chowali swoich zmarłych z kwiatami, biżuterią i różnymi przyborami, prawdopodobnie z myślą o tym, aby mogli ich użyć w zaświatach. W całej udokumentowanej historii ludzkości znajdujemy wiele doniesień o zjawiskach, które zdają się dowodzić przetrwania umysłu po śmierci ciała. Czy fakt, że wiara w jakąś formę życia pozagrobowego występuje tak powszechnie we wszystkich znanych nam kulturach, może wynikać ze zgłaszanych przez tysiąclecia doświadczeń?
I rzeczywiście, od czasów starożytnych zebrano obszerne i zróżnicowane dowody przemawiające za życiem pozagrobowym: raporty z doświadczeń bliskich śmierci, opisy wizji przedśmiertnych i widzenia zjaw, relacje dzieci wspominających swoje poprzednie wcielenia oraz komunikaty wydające się pochodzić od zmarłych, a odbierane przez żyjące media. Wszystkie te linie dowodowe, choć tak bardzo od siebie różne, zmierzają w tym samym kierunku.
Choć przypuszczalne dowody, które poddamy analizie w tej książce, są niezwykle imponujące, to jednak wobec każdego z nich wysunięto różnego rodzaju zarzuty. Aby ostatecznie rozstrzygnąć związane z nimi kontrowersje, potrzebujemy więc znacznie więcej niż tylko „zwykłych” dowodów: konieczne jest również dokładne zbadanie tych kontrargumentów i sprawdzenie, czy wytrzymają one krytyczną analizę.
Jak się przekonamy, wiele owych zarzutów – jak na przykład o oszustwo czy fałszywe zeznania naocznych świadków – można z łatwością obalić, do innych zaś trudniej jest się ustosunkować i dlatego wciąż przewijają się w literaturze. Zdecydowanie najczęściej przytacza się argument, że wszystkie zebrane dowody można z łatwością wytłumaczyć za pomocą różnych form nadprzyrodzonej percepcji pozazmysłowej.
Idea, że postrzeganie pozazmysłowe (ang. extrasensory perception; ESP) może stanowić wiarygodne alternatywne wyjaśnienie dowodów na przetrwanie umysłu po śmierci – w tym komunikacji ze zmarłymi za pośrednictwem mediów – nieustannie przewija się w literaturze poświęconej kwestii życia pozagrobowego. Po tym, jak dzięki sesjom zastępczym (ang. proxy sittings) – w których osoba trzecia, niezwiązana ze zmarłym, służy medium jako zastępczy uczestnik seansu – obalono założenia, że komunikację mediumistyczną można wyjaśnić jako zwykłe ESP między medium a uczestnikiem seansu, wysunięto hipotezę super-ESP. Głosi ona, że media mogą nieświadomie wykorzystywać ogromne, niemal nieograniczone zdolności telepatii i jasnowidzenia, znacznie przewyższające pod względem zakresu i mocy jakiekolwiek udokumentowane przypadki, w celu oszukania zarówno uczestników seansu, jak i samych siebie, że rzeczywiście komunikują się ze zmarłymi.
W tej książce dowodzę, że teoria super-ESP nie ma racjonalnych podstaw i stanowi jedynie pretekst do odrzucenia najbardziej oczywistego wniosku. Twierdzę ponadto, że powodem, dla którego uparcie traktuje się ją jako pozornie uzasadnione kontrwyjaśnienie dowodów na życie po życiu, jest utrzymujące się niezrozumienie kilku fundamentalnych kwestii oraz fakt, że zwolennicy super-ESP nigdy wprost nie odnoszą się do nich, lecz po prostu je ignorują.
Są to takie zagadnienia jak: relacja ciało-umysł, natura dowodu, różne standardy dowodowe, pojęcie dowodu „ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość”, kwestia tego, na kim spoczywa ciężar dowodu, natura nauki, a także różnica między możliwościami rzeczywistymi a czysto wyimaginowanymi.
Niniejsza książka przeanalizuje najbardziej przekonujące dowody na przetrwanie świadomości po śmierci, czyli takie, których nie da się odrzucić, powołując się na typowe podejrzenie oszustwa, błędne zeznania naocznych świadków, niekompetencję czy też – w ostatecznej desperacji – próbując je wyjaśnić jako rezultat jakiejś formy postrzegania pozazmysłowego (włącznie z tak zwanym super-ESP). Moim zamiarem jest przedstawienie w tej książce długo oczekiwanego rozwiązania kontrowersji wokół życia po śmierci.
Najpierw jednak musimy się zająć kwestiami leżącymi u podstaw najtrudniejszych do odparcia zarzutów, abyśmy mogli dysponować narzędziami niezbędnymi do odniesienia się do nich.
Z tego względu struktura książki przedstawia się następująco:
Część I: Zestaw narzędzi. Ta część zapewni czytelnikowi wszystkie narzędzia niezbędne do oceny zarówno dowodów, jak i sceptycznych zarzutów wobec nich. Kładzie zatem teoretyczne podwaliny pod dalszą analizę. Te potężne narzędzia można zastosować do zadziwiająco szerokiego zakresu kontrowersyjnych kwestii – nie tylko tematu życia po śmierci, ale także ustalenia winy lub niewinności oskarżonego, tego, czy wybory zostały sfałszowane, a nawet tego, czy ludzie rzeczywiście postawili stopę na Księżycu. Zaczniemy od zbadania relacji między umysłem a ciałem, ponieważ niektórzy krytycy upierają się, że kwestię życia po śmierci można od początku wykluczyć z przyczyn a priori. Ta opinia opiera się na niewypowiedzianym założeniu i przekonamy się, że istnieje wiele dobrych powodów, aby ją zakwestionować. Następnie przeanalizujemy naturę dowodów, przyjrzymy się wiarygodności zeznań naocznych świadków i technice wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia. Omówione zostaną różne standardy dowodowe, włącznie z niezwykle ważnym standardem dowodu ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość. Tę część książki zakończymy dyskusją na temat natury nauki i różnicy między nauką, metafizyką a ideologią.
Część II: Dowody. Przeanalizujemy najbardziej przekonujące przypadki przemawiające za przetrwaniem i pochodzące z pięciu niezależnych linii dowodowych. Zaczniemy od doświadczeń bliskich śmierci: miliony ludzi na całym świecie relacjonowało niezwykłe przeżycia, które nastąpiły w czasie, gdy z medycznego punktu widzenia byli w stanie śmierci klinicznej. Dokładnie przeanalizujemy najczęstsze kontrargumenty, które okażą się niewystarczające. Potem zajmiemy się wizjami przedśmiertnymi: umierający często doświadczają wizji, w których witają ich zmarli przyjaciele, krewni i postacie religijne. Przyjrzymy się także przypadkom dzieci, które twierdzą, że pamiętają swoje poprzednie wcielenia – czytelnika może zaskoczyć fakt, że takie przypadki są powszechnie zgłaszane w wielu różnych kulturach. Szczegółowo przeanalizujemy też doniesienia o ukazujących się duchach – również szeroko odnotowywane w różnych kulturach. Niektóre zjawy widziało więcej osób naraz i czasem zdają się mieć własne cele. Na koniec poruszymy najbardziej imponujące doniesienia o wiadomościach odbieranych od zmarłych. One również od tysięcy lat są przedstawiane w różnorakich kulturach, a czytelnik zrozumie, dlaczego jest to najbardziej przekonująca linia dowodowa spośród wszystkich pięciu, które tu omówimy.
Część III: Spoczywaj w pokoju, super-ESP. Na tym etapie czytelnik będzie już wiedział, dlaczego postrzeganie pozazmysłowe u żyjących – włącznie z tym „super” – nie jest w stanie wyjaśnić najlepszych przypadków świadczących o przetrwaniu umysłu po śmierci ciała. W tej części rozważymy kilka ostatnich kwestii w świetle wszystkiego, co omówiliśmy wcześniej. Zaczniemy od pytania: czy istnieją jakiekolwiek powody, aby sądzić, że super-ESP – czyli praktycznie nieograniczone zdolności telepatyczne i jasnowidzenia – w ogóle istnieje? Następnie przeanalizujemy argumenty filozofa Stephana Braude’a, głównego zwolennika teorii super-ESP, uważanej za alternatywne wyjaśnienie dowodów na przetrwanie. Krytyczna analiza wykaże, że jego argumenty są oparte na całkowicie błędnych założeniach. Na koniec połączymy wszystkie poruszone wątki w jedną całość i stosując technikę wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia, zobaczymy wyraźnie „najlepsze wyjaśnienie”, do którego prowadzą nas różne linie dowodowe.
Zestaw narzędzi
Po zapoznaniu się z tą częścią książki czytelnik będzie dysponował wszelkimi narzędziami potrzebnymi, by ustosunkować się do najczęstszych sceptycznych zarzutów. Rozdział pierwszy dotyczy najbardziej fundamentalnego zarzutu materialistycznego. W dwóch kolejnych rozdziałach omówimy kwestię racjonalnej oceny dowodów oraz ustalimy, na kim właściwie powinien spoczywać ciężar dowodu. W rozdziale czwartym – ostatnim w tej części – poruszymy zagadnienie natury nauki.
Relacja umysł-ciało
Natura ludzkiego umysłu jest najważniejszym zagadnieniem w filozofii, psychiatrii i psychologii, a jego relacja z ciałem stanowi fundamentalną kwestię w debacie między osobami, które uważają, że umysł naprawdę żyje nadal po śmierci ciała, a tymi odrzucającymi taką możliwość. Wielu „sceptyków” twierdzi, że jest to po prostu „niemożliwe”, aby umysł działał bez prawidłowo funkcjonującego mózgu. Na przykład psycholog Gardner Murphy i redaktorka Laura Dale zauważyli, że „to biologiczne i filozoficzne trudności związane przetrwaniem umysłu nas powstrzymują, a nie tak naprawdę niedopuszczalność dowodów”1. Zatem naszym pierwszym zadaniem będzie dokładne zbadanie relacji między umysłem a mózgiem, żeby zająć się tym najbardziej podstawowym sceptycznym zarzutem wobec dowodów na przetrwanie.
Rzymski poeta Lukrecjusz napisał jeden z pierwszych traktatów na ten temat, w którym przedstawił argumenty, że relacja umysł-ciało jest tak ścisła, iż umysł zależy od ciała i nie może istnieć bez niego. Podobne argumenty – głoszące, że umysł jest funkcją mózgu – z jeszcze większym zaangażowaniem zostały podjęte wieki później w pracach takich myślicieli jak Thomas Huxley (obrońca darwinizmu) i Corliss Lamont (były przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Humanistycznego).
Huxley – przyjaciel i współpracownik Karola Darwina – uznawał umysł za czysty epifenomen, czyli bezużyteczny produkt uboczny aktywności mózgu, niewywierający żadnego wpływu przyczynowego.
Chociaż Darwin lubił i podziwiał Huxleya, nie podzielał jego teorii o jednostronnym oddziaływaniu ciała na umysł. Poparcie opinii Huxleya byłoby sprzeczne z jego życiowym dorobkiem, ponieważ Darwin słusznie dostrzegał, iż głoszona przez niego teoria wymaga wzajemnego oddziaływania umysłu i ciała. Gdyby bowiem myśli i uczucia nie prowadziły do pożytecznych działań w świecie materialnym, umysł byłby bezużyteczny, a wtedy nie mógłby wyewoluować drogą doboru naturalnego. Nawet z czysto darwinowskiego punktu widzenia należałoby więc oczekiwać, że umysły zwierząt i ludzi mogą prowadzić do pożytecznych działań, a zatem powinny wywierać wpływ przyczynowy w naturze.
Corliss Lamont, były przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Humanistycznego, słusznie twierdzi, że relacja umysłu z ciałem jest fundamentalną kwestią w każdej dyskusji o przetrwaniu umysłu po śmierci ciała. Dzieli on stanowiska w tej sprawie na dwie szerokie kategorie: monizm, który głosi, że umysł i ciało są ze sobą powiązane i nie mogą istnieć oddzielnie, oraz dualizm, zakładający, że umysł i ciało stanowią oddzielne byty i mogą istnieć niezależnie od siebie. Podążając za Lukrecjuszem, Lamont i kilku innych współczesnych autorów wierzą, że fakty współczesnej nauki zdecydowanie przemawiają za monizmem. Lamont wymienia spośród nich takie jak to, że degeneracja tkanki mózgowej wskutek choroby lub urazu może upośledzić normalną aktywność umysłową, silny cios w głowę może spowodować utratę przytomności, a alkohol i narkotyki mogą wpływać na funkcjonowanie umysłu.
Podsumowując, zdaniem wspomnianych uczonych przeciwko możliwości przetrwania umysłu po śmierci ciała przemawiają: (1) wpływ demencji, narkotyków i uderzenia w głowę na umysł; (2) wpływ uszkodzenia mózgu na aktywność umysłową, a konkretnie fakt, że uszkodzenia pewnych obszarów tego narządu pozbawiają jednostkę określonych zdolności lub je upośledzają; oraz (3) pogląd, że wspomnienia są przechowywane w mózgu i dlatego nie mogą trwać po jego uszkodzeniu. Na podstawie tych obserwacji naukowcy uznają korelację między procesami psychicznymi i fizycznymi za tak ścisłą, że nie sposób założyć, aby umysł mógł istnieć bez mózgu. Z wyjątkiem odwołań współczesnych autorów do terminologii neuronauki argumenty przemawiające za zależnością tego, co psychiczne, od tego, co fizyczne, są zasadniczo takie same, jak te wysuwane przez Lukrecjusza.
W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia z dwiema odrębnymi kwestiami: jedna to logiczna możliwość przetrwania, a druga to możliwość empiryczna. Nie ma żadnych wewnętrznych sprzeczności w twierdzeniu, że świadomość może istnieć przy braku funkcjonującego mózgu, a zatem przetrwanie umysłu po śmierci ciała jest co najmniej logicznie możliwe. Pytanie brzmi zatem: czy jest ono możliwe empirycznie? Innymi słowy: czy idea przetrwania jest zgodna z obecnie nam znanymi faktami i prawami natury?
Dalsza część w wersji pełnej
Prolog
1 Ducasse, Paranormal Science and Life After Death, s. 35.
2 1 J 4,1. Wszystkie cytaty pochodzą z Pisma Świętego za Biblią Warszawską.
3 Mt 7,20.
4 Allen, The Realities of Heaven, s. 44–45.
5 Tymn, Bible Scholar Explores Modern Psychic Phenomena.
6 1 Kor 12,7–10.
7 Cytat pochodzi z: Potts i Devanno, Tertullian’s Theory of the Soul, s. 213.
8 Horgan, Your Eternal Self, s. 101.
9 Tamże, s. 101. Zobacz także: Brune, The Undiscovered Beyond.
10 Horgan, Your Eternal Self, s.102.
11 Almeder, Death & Personal Survival, s. 81.
12 Tamże, s. 75.
13 Tamże, s. 76.
14 Obszerną analizę chrześcijaństwa i reinkarnacji znajdziesz [w:] Almeder, Death and Personal Survival, s. 64–81.
15 J 9, 1–2.
16 Mt 11,10–15.
Rozdział 1. Relacja umysł-ciało
1 Cytat pochodzi z: Kelly i inni, Irreducible Mind, s. 598.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Prolog
Wprowadzenie
Część I. Zestaw narzędzi
Rozdział 1. Relacja umysł-ciało
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Epigraf
Meritum publikacji
Przypisy
