Ślub w Atenach - Michelle Smart - ebook
Opis

Grecki milioner Christian Markos spędził noc z siostrą swojego przyjaciela, Alessandrą. Ponieważ Alessandra zaszła w ciążę, postanowił postąpić honorowo i się z nią ożenić, choć nie planował zakładania rodziny. Zapewni jej wygodne życie, ale zamierza zachować dystans. Jednak Alessandra chce od życia czegoś więcej…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 156

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Michelle Smart

Ślub w Atenach

Tłumaczenie: Małgorzata Świątek

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Christian Markos wychylił ostatni łyk szampana i ponownie napełnił kieliszek. Spodziewał się, że dzień może być ciężki, lecz nie wyobrażał sobie, że będzie aż tak wyczerpujący.

Stał przy boku najbliższego przyjaciela w najszczęśliwszym dniu jego życia i myślał tylko o tym, jak bardzo zawiódł jego zaufanie. Podczas gdy Rocco Mondelli wypowiadał swoją część przysięgi, Christian musiał użyć całej siły woli, by nie spoglądać w stronę Alessandry.

Alessandra Mondelli – młodsza siostrzyczka Rocca, która wyrosła na olśniewająco piękną kobietę. Jedyna kobieta na świecie, o której nie wolno mu nawet myśleć. W długiej jedwabnej fioletowej sukni bez rękawów, z błyszczącymi ciemnokasztanowymi włosami upiętymi w ciasny kok. W jego oczach pierwsza druhna przyćmiła urodą inne kobiety; w tym pannę młodą, słynną supermodelkę.

Gdy spotkał Alessandrę sześć tygodni temu, była w krótkiej sukience z kremowej koronki, wyszywanej czarnymi koralikami, a na nogach miała czarne szpilki na niebotycznie wysokim obcasie. Poruszała się piekielnie seksownie, kołysząc biodrami przy każdym kroku. Ale gdy ją widział ostatni raz w jej mieszkaniu, była naga pod kołdrą.

Wesele przeniosło się z pięknego ogrodu nad jeziorem Como do sali balowej willi Mondellich. Po wystawnym obiedzie Christian, jako świadek pana młodego, wygłosił przemowę. Wywołał nią salwy śmiechu, zwłaszcza u Stefana i Zayeda. Przyjaciele podmienili tekst, który napisał, na bardziej pikantną wersję i mieli z tego mnóstwo radości.

Po wszystkim powinien się poczuć zrelaksowany – w końcu wykonał swoje zadanie. Niestety, nerwy nadal miał napięte jak postronki. Zauważył, że śliczna amerykańska gwiazdka filmowa co chwila spogląda w jego kierunku. Jeszcze sześć tygodni temu w mgnieniu oka znalazłby się przy niej. A jeśli nie przy niej, to przy jednej z pozostałych wspaniałych kobiet obecnych na tym gwiazdorskim przyjęciu, nazwanym już przez prasę „ślubem stulecia”. Aktorki, fotomodelki, wokalistki…

Dziś żadna z nich nie wydawała mu się kusząca. Z wyjątkiem jednej. Tej zakazanej. Jak mógł pozwolić, by sprawy wymknęły się spod kontroli? Dotąd przeskakiwał z łóżka do łóżka, lecz nigdy nie tracił nad sobą panowania. Aż w końcu stracił głowę – z Alessandrą.

Całą winę ponosił on sam. Alessandra była bezbronna. Choć próbowała to ukryć, widział, że była w rozsypce, w żałobie po świeżej stracie dziadka, który wychowywał ją od wczesnego dzieciństwa.

Christian wstąpił do biura Domu Mondellich, słynnego w Europie domu mody, w drodze powrotnej z Hongkongu. Planował wyciągnąć Rocca na całonocne imprezowanie, miał też nadzieję na spędzenie wspólnego weekendu na jachcie włoskiego przyjaciela. Ale Rocco był w Nowym Jorku, a on wpadł na Alessandrę… W normalnych okolicznościach wymówiłby się czymś i wrócił swoim jetem do Aten. Zobaczył jednak desperację w jej pięknych oczach barwy ciemnego miodu…

Gdy wychodzili wieczorem, ostatnią rzeczą, której się spodziewał, było, że wylądują w łóżku.

Kobiety przychodziły i odchodziły, to było normą w jego życiu. Ale Alessandra była siostrą Rocca, co oznaczało, że nie mógł pozwolić sobie na takie podejście. Męczyło go poczucie winy. Co prawda, to Alessandra zapoczątkowała pocałunek, ale winę za ciąg dalszy ponosił już on. Powinien być silniejszy.

Przez ostatnie sześć tygodni bardzo się starał o niej nie myśleć. Chciał czuć się pewnie w jej obecności na weselu przyjaciela. Jednak jedno spojrzenie na nią i wyrzuty sumienia powróciły. Wymienili kilka zdawkowych słów. Przed nimi był jednak jeszcze wspólny taniec. Niezależnie, czy tego chciał czy nie, będzie musiał jeszcze raz trzymać ją w ramionach.

Dokładnie w momencie, gdy zespół rozpoczął przygrywkę, Stefan nachylił się do niego i zaczął coś opowiadać.

Christian dostrzegł Olivię przyciskającą ucho do ust Rocca. Ten gest przypomniał mu kolację sprzed sześciu tygodni i sposób, w jaki Alessandra oparła się o niego, by poprzez gwar restauracji usłyszeć, o czym mówił. Serce mu mocniej zabiło, bo wróciło wspomnienie wrażenia, jakie na nim wywarł zapach jej perfum.

Kątem oka dostrzegł Alessandrę rozmawiającą z fotografem. Zapewne dawała mu wskazówki. Panna Mondelli była jednym z najbardziej znanych fotografów mody na świecie. Niezwykłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że miała tylko dwadzieścia pięć lat. Doszła do tego własną pracą. Tak jak on, wyrobiła sobie nazwisko bez pomocy innych.

Stefan mówił coś na temat charytatywnej fundacji, którą przyjaciele utworzyli kilka lat wcześniej.

Włoch Rocco Mondelli, Sycylijczyk Stefan Bianco, książę pustyni Zayed Al Afzal i Grek Christian Markos żywo angażowali się w prowadzenie fundacji i zbiórkę pieniędzy. Poznali się podczas pierwszego tygodnia studiów na Uniwersytecie Columbia i błyskawicznie zrodziła się między nimi przyjaźń. Nazwali się Czwórką z Columbii.

Kilka lat później, gdy stało się jasne, że wszyscy zmierzają ku liście najbogatszych według Forbesa, stworzyli organizację charytatywną. Christian był bardzo dumny z działalności fundacji, pomagającej dzieciom z ubogich rodzin w zdobywaniu wykształcenia. To było nowe i fajne uczucie: robili we czterech coś, co tym razem nie pociągało za sobą picia i uprawiania seksu z dużą liczbą pięknych kobiet. Wszyscy czterej wierzyli, że łącząca ich więź jest nienaruszalna.

Ale nawet najsilniejsza więź może zostać zniszczona.

Odpowiedział Stefanowi w tak niekonkretny i zawiły sposób, że sam siebie nie zrozumiał. Na szczęście uwagę Stefana odciągnął zespół wygrywający pierwsze akordy utworu. Nowo poślubieni, w asyście głośnych oklasków, wyszli na parkiet.

Wzrok Christiana znów powędrował ku Alessandrze. Patrzyła na niego.

Potężne klepnięcie w ramię ściągnęło go na ziemię.

– Czas ruszyć na parkiet – powiedział Zayed, przysiadając obok na pustym krześle.

Miał z nią tańczyć. Świadek i główna druhna. Olivia – panna młoda – bardzo na to nalegała.

Cóż, trzeba się z tym zmierzyć. Niepewnie podszedł do Alessandry. I znów serce mu zabiło, napłynęły wspomnienia. To przez jej zapach. Pamiętał te perfumy. Na plecach miała duży dekolt, niepozostawiający mu innej opcji jak bezpośredni kontakt z jej jedwabistą skórą. Względnie mógł jeszcze położyć dłoń na jej pośladkach. Ręka powędrowała sztywno na nagie plecy, ledwo ich dotykając. Zapach działał na zmysły. W dodatku wcześniej zduszone dziwne wzruszenie, które poczuł, gdy ujrzał ją podchodzącą do ołtarza, wróciło z nową siłą. Z rosnącą frustracją wyczekiwał końca tańca.

Pomyśl o Roccu, nakazał sobie. Rocco napotkał jego wzrok, skinął mu głową i pocałował pannę młodą. Widok ufnego zachowania przyjaciela podziałał jak wbicie noża w świeżą ranę Christiana. Co powiedziałby Rocco, gdyby się dowiedział, że świadek pozbawił jego siostrę dziewictwa?

Christianowi zazwyczaj wystarczała jedna noc, ale żądza, którą poczuł tamtej nocy z Alessandrą, nadal buzowała w jego żyłach.

W myśli odliczał minuty do końca piosenki i wspólnego tańca. Z miny Alessandry wnosił, że robiła to samo. Gdy utwór się skończył, spojrzała na niego. Była taka piękna: śliczne oczy, zadarty nosek, wystające kości policzkowe, pyszne, soczyste rozchylone usta.

– Christian, chciałam…

Nie dokończyła, gdyż pojawił się Zayed, poklepał ją po ramieniu i konspiracyjnie puścił oko do Christiana.

– Moja kolej, by zatańczyć z piękną panią – powiedział na tyle donośnie, żeby usłyszał to Rocco.

Pan młody obrócił się w ich kierunku i uśmiechnął szeroko. Nie przyszło mu do głowy, że któryś z przyjaciół marzy o robieniu czegoś z jego młodszą siostrą. Zły na siebie Christian cofnął się o krok i zmusił do uśmiechu.

– Jest twoja.

Czekał na typową ripostę Alessandry, że nie jest niczyją własnością, ale jej oczy były skupione tylko na jego twarzy. Zanim odeszła z Zayedem, wydawało mu się, że dostrzegł panikę w jej spojrzeniu.

Chciał uciec od zgiełku bawiących się gości, więc ruszył w stronę baru.

Po wypiciu szklaneczki burbona, rzucił okiem na parkiet. Zobaczył Alessandrę tańczącą ze Stefanem. Wygląda na zadowoloną, pomyślał zaskoczony siłą swej goryczy.

Był jej pierwszym kochankiem.

Kobieta, która została oczerniona i osądzona przez prasę, gdy jako nastolatka wdała się w romans z żonatym mężczyzną, okazała się dziewicą. Zawsze podejrzewał, że było coś więcej w tej historii niż to, co pisano, niemniej odkrycie prawdy było dla niego szokiem.

Niezależnie od wszystkiego, to nie jego sprawa. Alessandra nie jest jego sprawą. Wypił kolejny łyk alkoholu.

Widział jak Stefan szepcze jej coś do ucha i kładzie rękę na jej talii. Niemal zalała go żółć, kiedy usłyszał jej śmiech.

U jego boku pojawił się Zayed.

– Ukrywamy się, kolego?

– Tylko przez moment.

Dołączył do nich Stefan.

– Co pijemy?

– Przyjacielu, daj coś mocniejszego – powiedział Zayed, wskazując na puste kieliszki.

Christian ledwie słuchał. Alessandra już zeszła z parkietu. Rozejrzał się po sali balowej i dostrzegł ją przy stole. Ich spojrzenia się spotkały; po chwili odwrócił się w stronę przyjaciół.

– Który gotów na kolejkę? – Zanim ktokolwiek odpowiedział, pomachał do barmana, by złożyć zamówienie.

Trójka przyjaciół uniosła szklanki, po czym wszyscy razem wykrzyknęli motto, którym kierowali się w życiu: Memento vivere![1], i wychylili swoje porcje.

– Nigdy nie sądziłem, że spotkamy się na weselu jednego z nas – zadumał się Zayed, wycierając usta wierzchem dłoni. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że Rocco się ożenił.

– Kto by pomyślał, że się zakocha – odpowiedział Stefan w tym samym refleksyjnym tonie.

Christian odchrząknął i przywołał barmana. Kolejna runda.

Nie chciał być cyniczny, ale zastanawiał się, kiedy miłość, która połączyła młodą parę, przeobrazi się w coś szpetnego. Bo właśnie tym skutkuje małżeństwo: zmienia dwoje ludzi, pełnych nadziei i miłości, w zgorzkniałą karykaturę samych siebie.

Dalece bezpieczniejsze było unikanie emocjonalnego uwikłania. Christian sam zarządzał swoimi romansami. Wiedział, że małżeństwo nie jest dla niego.

Zayed obrócił się na stołku i oświadczył:

– Jest tu kilka niezłych sztuk.

Stefan roześmiał się.

– Zauważyłem, że ta modelka puszcza do ciebie oko – powiedział do Christana.

– Myślałem, że jest aktorką.

– Nie, to ta druga.

– Powiem wam, kto bije na głowę te wszystkie kobiety – oznajmił Zayed. – Alessandra.

Christian spojrzał na niego.

– Nawet o tym nie myśl.

Zayed uniósł ręce.

– Tylko mówię.

– Cóż, nie rób tego.

– Człowieku, nigdy bym tego nie zrobił Rocco. Dokąd idziesz? – dodał, kiedy Christian nagle wstał i skierował się do wyjścia.

– Zaczerpnąć świeżego powietrza.

– Wszystko w porządku? – Stefan spojrzał na niego uważnie.

– Miałem pracowity tydzień. Chyba jestem zmęczony. Wypijcie kolejkę, wracam za parę minut.

Zamiast wyjść na zewnątrz, poszedł do toalety i oblał twarz zimną wodą. Był o włos od uderzenia Zayeda. Musi wziąć się w garść.

To była jego wina, jego problem. Nikogo innego…

Po powrocie do sali balowej automatycznie odszukał wzrokiem Alessandrę. Patrzyła w jego kierunku, jakby szósty zmysł podpowiedział jej, gdzie stał. Po chwili odwróciła się.

Stłumiwszy poczucie winy, dołączył z powrotem do przyjaciół. Pili, śmiali się, wygłupiali. Znów był tym samym Christianem, takim jak zawsze, kiedy z nimi przebywał. Co kilka chwil oglądał się jednak za siebie, widział wtedy wpatrzoną w niego Alessandrę. Ich spojrzenia spotykały się na ułamki sekund, po czym wracali do swoich towarzyszy.

Pożegnał się z Zayedem i Stefanem i wyszedł z sali balowej, niezdolny, by nie spojrzeć ostatni raz na Alessandrę. Po raz pierwszy nie pochwyciła jego wzroku. Miał właśnie zamiar wspiąć się po schodach prowadzących do sypialni, gdy usłyszał, że ktoś go woła.

To był Stefan. Podszedł do niego i go uściskał.

– Igrasz z ogniem, przyjacielu – szepnął mu do ucha.

– Nie wiem, o czym mówisz.

– Na pewno wiesz. – Odsunął się trochę i lekko poklepał Christiana w oba policzki. – Musisz to zakończyć. Teraz.

Christian poczuł się niezręcznie. Nie mógł okłamać przyjaciela.

– To było skończone, zanim się zaczęło.

– Dobrze. Tak trzymaj. Dla dobra nas wszystkich.

Alessandra odetchnęła głęboko i zapukała do drzwi. Impreza wciąż trwała w najlepsze. Biesiadnicy byli prawie wszędzie, ale szczęśliwie w tym skrzydle willi było pusto. Christian musiał być u siebie. Potwierdzało to przyćmione światło sączące się spod drzwi. Czekała kilka chwil, zanim znów zapukała, tym razem głośniej.

Wiedziała, że nie jest dla niego nikim specjalnym; ot, kolejna zdobycz w bogatej kolekcji podrywacza. Christian Markos znaczył szlak złamanych serc od Hongkongu do Londynu. Niektóre historie zostały sprzedane tabloidom: opowieści kobiet, które, zanim zostały porzucone, przeżyły z nim gorące noce. Niektóre mówiły o tym z goryczą. Większość wspominała z tęsknotą i chciała, aby łamał im serca od nowa.

Minęły wieki, zanim drzwi się otworzyły. Miał na sobie tylko dżinsy.

– Co tu robisz? – zapytał zdziwiony, rozglądając się po korytarzu.

– Muszę z tobą porozmawiać. Mogę wejść?

– To nie jest dobry pomysł.

– To ważne.

Przesunął się obok niej, jeszcze raz omiótł spojrzeniem korytarz i szybko zamknął za nimi drzwi.

Pokój był schludny; smoking wisiał na drzwiach szafy, na nocnym stoliku, obok w połowie pustej butelki burbona leżały tabletki.

– Jesteś pijany? – zapytała.

Przy tej rozmowie powinien być trzeźwy.

– Nie. – Podszedł do okna i zasunął ciężkie zasłony.

– Dzisiaj było fajnie – rzekła, siadając ostrożnie na rogu krzesła. Miała wielką ochotę napić się tego burbona. Łatwiej by jej było uporać się z tym, co musiała zrobić. – Rocco i Liv wyglądali na naprawdę szczęśliwych.

Christian oparł się o ścianę i skrzyżował ręce na szerokiej piersi. Lata wiosłowania i biegów wyszlifowały jego ciało, był silny i wysportowany, wyglądał świetnie. Poczuła chęć, by popędzić w jego ramiona i znaleźć pocieszenie w silnym objęciu.

– O czym chcesz rozmawiać? – zapytał, sprowadzając ją do teraźniejszości. Mimo że nie był nieprzyjazny, dało się wyczuć, że rozmawia z nią niechętnie.

Jego żal i wstręt do siebie były takie widoczne… Serce waliło jej jak oszalałe, żołądek skręcał się z nerwów. To wszystko było jej winą.

– Jestem w ciąży.

[1] sentencja łacińska Memento vivere! – „Pamiętaj, aby żyć!”, a właściwie: „Pamiętaj, aby żyć tu i teraz”, „Żyj tu i teraz” (przyp.tłum.)

Tytuł oryginału: The Greek’s Pregnant Bride

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2015

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Anna Jabłońska

© 2015 by Harlequin Books S.A.

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-2529-8

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.