Długo oczekiwane zaręczyny - Michelle Smart - ebook
Opis

Helios Kalliakis musi poślubić kobietę z arystokratycznego rodu. Gdy wybiera odpowiednią kandydatkę i zamierza ogłosić zaręczyny, jego kochanka Amy Green natychmiast z nim zrywa. Helios nie chce pozwolić jej odejść, ale Amy nie zamierza być tą drugą…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 145

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Michelle Smart

Długo oczekiwane zaręczyny

Tłumaczenie: Katarzyna Panfil

ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Czy naprawdę musisz ją golić? – perswazyjnym tonem spytała Amy Green, podziwiając sylwetkę Heliosa od tyłu.

Spojrzał na nią w odbiciu lustra i mrugnął.

– Odrośnie.

Żachnęła się. Ostrożnie. Maska z glinki, którą nałożyła na twarz, wyschła, krępując jej mimikę. Jeszcze dziesięć minut, a będzie mogła ją zmyć.

– Ale z brodą jesteś taki seksowny.

– Chcesz powiedzieć, że bez brody nie?

– Ty zawsze jesteś seksowny.

Zbyt seksowny. Nieprawdopodobnie wysoki i smukły i niezwykle silny, z ciemną, oliwkową karnacją i hebanowymi włosami potarganymi po godzinie spędzonej z nią w łóżku, Helios przypominał pirata. Groźny wygląd podkreślały nieco skrzywiony nos i mała blizna na mostku. Był najseksowniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkała.

Wkrótce przyczesze włosy i zgoli zarost, ale wciąż będzie emanować męskością. Nawet gdy zasłoni swoje krzepkie ciało garniturem, jego siła i żywotność będą przenikać spod drogiego materiału, a swawolny wyraz jego ciemnobrązowych oczu wciąż będzie ją wiódł na pokuszenie.

Zmieniając się w księcia Heliosa Kalliakisa, dziedzica tronu Agonu, nadal będzie mężczyzną z krwi i kości.

Podniósł do policzka niebywale ostrą brzytwę.

– Czy na pewno nie chcesz zrobić tego za mnie?

– Nie. Wiesz, co by było, gdybym cię zacięła. Aresztowano by mnie za zdradę.

Uśmiechnął się, a następnie szybko przetarł lustro pokryte parą wodną unoszącą się z jej gorącej kąpieli.

– Jestem pewien, że ta para wodna to także efekt twoich zdradzieckich poczynań. Nie chcesz, żebym dobrze widział – powiedział, figlarnie kręcąc głową, podchodząc do wentylatora i włączając go.

Jak wszystko w tym wspaniałym pałacowym apartamencie, urządzenie zadziałało od razu, wyciągając parę z ogromnej łazienki.

Przykucnął obok wanny i zbliżył twarz do jej twarzy.

– Jeszcze raz zachowasz się tak zdradziecko, matakia mou, a będę zmuszony cię ukarać.

– Co to będzie za kara? – zapytała z rosnącym pożądaniem.

– To będzie kara, której nigdy nie zapomnisz. – Kłapnął zębami dla efektu, a potem rzucił jej spojrzenie pełne obietnic i podszedł z powrotem do lustra. Kątem oka przyglądając się jej odbiciu, Helios zanurzył pędzel do golenia w misce i zaczął hojnie nakładać piankę na swoją czarną brodę.

Amy nie mogła spuścić z niego oczu, gdy przeciągał brzytwą w dół policzka. Używane przez niego narzędzie było dość ostre, by przeciąć ciało. Jedno drgnienie i… tkwił w tym pewien erotyzm, który przenosił ją do minionych czasów, gdy mężczyźni byli mężczyznami.

A Helios był mężczyzną w pełnym tego słowa znaczeniu.

Rodzina Kalliakisów wywodziła się od Aresa Patakisa, dowódcy powstania, które uwolniło Agon od weneckich najeźdźców ponad osiemset lat temu. Książęta Agonu z tym samym oddaniem uczyli się sztuki władania bronią, co zasad królewskiego protokołu. Dla jej kochanka brzytwa stanowiła jeden z wielu rodzajów broni, którymi władał.

Poczekała, aż wytarł ostrze w ręcznik, zanim znów rozpoczęła rozmowę:

– Czyli ostatecznie moje delikatne aluzje co do dzisiejszego wieczoru nie przyniosły żadnego skutku?

Jej aluzje polegały na wspominaniu przy każdej nadarzającej się okazji, jak bardzo chciałaby uczestniczyć w królewskim balu. Niemniej Amy tak naprawdę nie liczyła na to, że dostanie zaproszenie. Była jedynie zwykłym pracownikiem muzeum pałacowego, w dodatku pracownikiem tymczasowym.

A oni i tak nie zostaną razem na zawsze. Nie utrzymywali swojego związku w tajemnicy, ale też nie mogli się z nim obnosić. Była jego kochanką, a nie dziewczyną. I to było jasne od samego początku.

– Uwielbiam twoje towarzystwo, ale nie byłoby właściwe, gdybyś uczestniczyła w balu.

– Tak, wiem. Jestem z plebsu, a twoi goście to crème de la crème najwyższych sfer.

– Nic nie sprawiłoby mi większej przyjemności, niż zobaczyć cię tam ubraną w najdroższe stroje. Ale nie byłoby właściwie pojawiać się z kochanką na balu, na którym mam wybrać swoją przyszłą żonę.

Cudownie gorąca kąpiel w jednej chwili stała się lodowato zimna.

Usiadła.

– Przyszłą żonę? Co ty mówisz?

– Nieoficjalnie wydaję ten bal po to, żeby wybrać żonę.

– Jak w Kopciuszku?

– Właśnie. Czyli wiesz już wszystko.

– Nie – powiedziała powoli. – Wydawało mi się, że ten bal jest próbą generalną przed galą.

Za trzy tygodnie oczy całego świata będą zwrócone na Agon, jako że wyspa obchodzi pięćdziesięciolecie panowania króla Astraeusa. Z tej okazji z całego świata zlecą się szefowie państw i dygnitarze.

– I tak jest. Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu.

– Dlaczego nie możesz znaleźć żony w normalny sposób?

– Bo, matakia mou, jestem następcą tronu. Muszę poślubić kogoś królewskiej krwi. Przecież wiesz.

Wiedziała, oczywiście. Tylko nie sądziła, że to się stanie już teraz – gdy spali ze sobą co noc.

– Muszę mądrze wybrać – ciągnął takim samym tonem, jakiego użyłby, gdyby rozmawiali, co zamówić na kolację z pałacowej kuchni. - Oczywiście mam krótką listę księżniczek i księżnych, które spotkałem kiedyś i które mnie zainteresowały.

– Oczywiście… – powtórzyła. - Czy jakaś konkretna kobieta znajduje się na szczycie twojej krótkiej listy czy też kilka z nich walczy o tę pozycję?

– Księżniczka Catalina z Monte Cleure wydaje się najsensowniejsza. Znam ją i jej rodzinę od lat, uczestniczyli w naszych balach bożonarodzeniowych. Catalina i ja kilka razy jedliśmy razem kolację, kiedy byłem w Danii w zeszłym tygodniu. Ma zadatki na doskonałą królową.

Obraz księżniczki o kruczoczarnych włosach, słynnej piękności, stanął Amy przed oczyma. Zrobiło jej się niedobrze.

– Nigdy o tym nie wspominałeś.

– Nie było o czym mówić. – Nie wyglądał na ani trochę zmieszanego.

– Spałeś z nią?

Poszukał w lustrze odbicia jej oczu wzrokiem, w którym malowała się nagana.

– Co to za pytanie? Księżniczka jest dziewicą i pozostanie nią aż do ślubu, niezależnie od tego, czy wyjdzie za mnie, czy za kogoś innego. Czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje?

Nie satysfakcjonowała jej ani trochę. Pociągała za to za sobą całą masę dalszych pytań, których nie miała prawa zadawać ani na które odpowiedzi nie chciała poznawać. Zapytała więc o to, o co mogła zapytać:

– Kiedy masz zamiar poślubić szczęśliwą wybrankę?

Jeśli zauważył ironię w jej głosie, dobrze to ukrył.

– To będzie wydarzenie wagi państwowej, ale mam nadzieję ożenić się w ciągu kilku miesięcy.

Amy miała zostać w Agonie do września, czyli właśnie jeszcze kilka miesięcy. Sądziła… miała nadzieję…

Pomyślała o królu Astraeusie, dziadku Heliosa. Król umierał, a Helios musiał się ożenić i spłodzić potomka, żeby zapewnić ciągłość rodu. Dobrze o tym wiedziała. Tym niemniej co noc dzieliła z nim łoże i pozwoliła sobie wierzyć, że Helios odroczy ślub do czasu, gdy jej pobyt w Agonie dobiegnie końca.

Wyszła z wanny, drżącymi rękoma sięgnęła po ciepły, puszysty ręcznik i przycisnęła go do piersi, nie chcąc tracić ani sekundy – choćby po to, by się nim owinąć.

Helios naciągnął skórę pod nosem i przeciągnął po niej ostrzem starannym, pełnym znawstwa ruchem.

– Zadzwonię po balu.

Podeszła do drzwi, nie zauważając, że wciąż ocieka wodą.

– Nie, nie zadzwonisz.

– Dokąd idziesz? Jesteś cała mokra.

Kątem oka ujrzała, jak przesuwa ręcznikiem po twarzy i idzie za nią do sypialni, nie zadając sobie trudu, by się czymś okryć.

Zebrała swoje ubrania i trzymała je mocno. Dziwny zamęt w mózgu utrudniał jej logiczne myślenie.

Od trzech miesięcy dzieliła z nim łoże. Przez ten czas spali osobno zaledwie kilkanaście razy, gdy Helios wyjeżdżał z oficjalnymi wizytami. A teraz wydawał bal, by znaleźć kobietę, z którą mógłby dzielić łoże do końca życia.

Od początku wiedziała, że ich związek nie ma przyszłości, i starała się nie angażować w to serca i uczuć. Ale usłyszeć, że on ma do tego tak obojętny stosunek…

Stanęła przy drzwiach prowadzących do sekretnego przejścia łączącego ich apartamenty. Takich sekretnych przejść znajdowały się w pałacu całe setki; to była twierdza zbudowana na intrygach i tajemnicach.

– Idę do mojego pokoju. Miłego wieczoru.

– Czy coś mi umknęło?

To, że wyglądał na naprawdę zdezorientowanego, tylko pogorszyło sprawę.

– Mówisz, że nie byłoby właściwe, gdybym przyszła dziś na bal, ale powiem ci, co jest niewłaściwe: opowiadanie o żonie, którą wybierzesz za kilka godzin, kobiecie, z którą od trzech miesięcy dzielisz łoże.

– Nie wiem, o co ci chodzi – stwierdził ze wzruszeniem ramion. – Moje małżeństwo niczego między nami nie zmieni.

– Jeśli naprawdę w to wierzysz, to jesteś głupi, niewrażliwy i mizoginiczny. Mówisz tak, jakby kobiety, spośród których będziesz wybierał, były jakimiś przedmiotami w sklepie, a nie ludźmi z krwi i kości. – Pokręciła głową, żeby podkreślić swój niesmak.

Helios nie znosił krytyki. Przyzwyczaił się, że na wyspie i w pałacu szanowano go i czczono. Był uprzejmy i uroczy, jego dobry humor był zaraźliwy. Wystarczyło jednak się mu sprzeciwić, a zmieniał się w mgnieniu oka.

Gdyby Amy nie była na niego tak wściekła, prawdopodobnie by się przestraszyła.

Podszedł do niej, wciąż nagi, lecz majestatyczny. Zatrzymał się bardzo blisko i skrzyżował ramiona. Pulsowała mu skroń, a szczęki zacisnęły się mocno.

– Uważaj, jak się do mnie zwracasz. To, że jestem twoim kochankiem, nie daje ci prawa, żeby mnie obrażać.

– Dlaczego? Bo jesteś księciem? Za chwilę zaręczysz się z inną kobietą, a ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

Benedict, czarny labrador Heliosa, wyczuł, że atmosfera się zagęściła i usiadł przy jej boku, wywalając język i patrząc na swojego pana z czymś w rodzaju dezaprobaty.

Helios zauważył to. Pogłaskał psa po głowie, a jego gniew zniknął tak samo szybko, jak się pojawił. Spojrzał na Amy z pobłażliwym uśmiechem.

– Nie dramatyzuj. Wiem, że zbliża ci się miesiączka i przez to reagujesz bardziej emocjonalnie.

– Czy ty w ogóle wiesz, co mówisz? Nie bierzesz pod uwagę, że stałam się „emocjonalna”, ponieważ mój kochanek spotyka się potajemnie z innymi kobietami i ma zamiar poślubić jedną z nich, a ode mnie oczekuje, że wciąż będę grzała im łóżko?

Zbyt wściekła, żeby na niego dłużej patrzeć, nacisnęła klamkę i biodrem otworzyła drzwi.

– Zostawiasz mnie?

Ignorując go, Amy z wysoko podniesioną głową poszła wąskim przejściem prowadzącym do jej apartamentu. Złapał ją za ramię, zmuszając, by się obróciła. Wydawała się przy nim zupełnie malutka.

Nie zwracając uwagi na ból w sercu i rosnące nudności, opanowanym głosem powiedziała:

– Zabieraj te łapy. Z nami koniec.

– Nieprawda. – Jego oddech palił jej ucho, gdy pochylił się i wyszeptał: - Gdy ty będziesz się dąsać, ja będę myślał o tobie i wyobrażał sobie różne sposoby, na jakie mogę cię posiąść. Po balu przyjdziesz do mnie i wszystkie je wypróbujemy.

Jej ciało zareagowało na jego słowa i bliskość zupełnie tak, jak zawsze. Pożądała go, odkąd poznali się wiele miesięcy temu, a siła tego uczucia nie zelżała wraz z upływem czasu.

Ale teraz nadeszła pora, by je pokonać. Odsunęła się i zmusiła, by spojrzeć mu w oczy.

– Baw się dobrze. I postaraj się nie zalać winem sukienki żadnej księżniczki.

Jego szyderczy śmiech gonił ją, dopóki nie schroniła się we własnym mieszkaniu. Dopiero gdy tam dotarła i dostrzegła swoje odbicie w lustrze, zorientowała się, że wciąż miała na twarzy glinianą maseczkę.

Helios prowadził w tańcu księżniczkę ze starego greckiego królewskiego rodu. Była to bardzo młoda i ładna kobieta, ale tańcząc z nią i słuchając jej paplaniny, w myślach skreślił ją z listy. Ze swoją przyszłą żoną chciałby móc porozmawiać o czymś innym niż najnowsze fasony prezentowane na wybiegu.

Kiedy walc się skończył, Helios skłonił się dostojnie i dołączył do brata, Theseusa, siedzącego przy stoliku, ignorując kobiece spojrzenia bezgłośnie błagające go o poproszenie do tańca.

Theseus skupił wzrok na Heliosie.

– Co z tobą? Nie powinieneś być przypadkiem na parkiecie?

– Potrzebuję chwili oddechu.

– Powinieneś go zaczerpnąć z księżniczką Cataliną.

Helios i jego bracia dyskutowali na temat potencjalnych narzeczonych wielokrotnie. Zgodnie stwierdzili, że Catalina idealnie pasowałaby do ich rodziny.

– Tak myślisz…? – zapytał leniwie, podczas gdy skóra cierpła mu na myśl o kolejnym walcu z którąś z obecnych tu kobiet, choćby najpiękniejszą. Piękne kobiety były na wyciągnięcie ręki, gdziekolwiek się udał. Trudniej było o kobiety z ciekawym wnętrzem.

Amy była kobietą z ciekawym wnętrzem.

Drgnął na wspomnienie ich ostatniej rozmowy. Nigdy wcześniej nie widział jej rozzłoszczonej. Ani zazdrosnej.

Zwykle gdy kochanka zdradzała pierwsze przejawy zaborczości, uznawał, że pora się pożegnać. Jednak zazdrość Amy w zaskakujący sposób go oczarowała.

Helios dawno podejrzewał, że ukrywała przed nim jakąś część siebie. Chętnie oddawała mu swoje ciało i rozkoszowała się tym tak samo jak on, ale wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania jej błyskotliwego umysłu pozostawały dla niego tajemnicą.

Od samego początku różniła się od jego dotychczasowych kochanek. Piękna, dumna i inteligentna, przyciągnęła jego uwagę tak, jak nigdy nie zrobiła tego żadna inna kobieta. W jej towarzystwie gotów był zapomnieć o wszystkim i żyć chwilą oraz ich namiętnością.

Nie miał zamiaru z niej rezygnować – nawet po ślubie.

– Czy ktoś jeszcze przykuł twoją uwagę? – zapytał Theseus.

– Nie.

Helios zawsze wiedział, że kiedyś będzie musiał się ożenić. Nie miał do tego osobistego stosunku. Małżeństwo było instytucją pozwalającą wygenerować kolejnych spadkobierców rodu Kalliakisów, a on mógł sam wybrać swoją narzeczoną, uwzględniając jednak pewne ograniczenia. Jego rodzice nie mieli tego szczęścia. Ich ślub został zaaranżowany, zanim jego matka wyszła z pieluch. To była katastrofa. Myśląc o własnym ślubie, miał jedynie nadzieję, że jego małżeństwo w niczym nie będzie przypominało małżeństwa jego rodziców.

Księżniczka Catalina, tańcząca właśnie z brytyjskim księciem, przykuła jego spojrzenie. Była naprawdę niewiarygodnie piękna i wyrafinowana, a podczas ich wspólnych posiłków w Danii mógł stwierdzić, że była kobietą o wielkiej inteligencji, choć może nieco zbyt poważną jak na jego gust.

Mimo to Catalina stanowiła materiał na doskonałą królową, a on zmarnował już wystarczająco dużo czasu. Powinien był wybrać żonę całe miesiące temu, kiedy do niego i jego braci dotarło, jak poważny jest stan chorego dziadka.

Catalina została wychowana w świecie protokołu, tak samo jak on. Nie miała złudzeń ani nie oczekiwała miłości. Gdyby ją wybrał, wiedziałaby, że chodzi o małżeństwo z obowiązku, bez żadnych uwikłań emocjonalnych. Czyli dokładnie to, czego chciał.

Założenie z nią rodziny też nie byłoby trudne. Miał pewność, że przy odrobinie dobrej woli z obu stron zrodziłoby się przywiązanie, a także chemia. Oczywiście nie tego rodzaju, co z Amy. Tego nie dałoby się powtórzyć z nikim.

W jego umyśle błysnęło wspomnienie Amy schodzącej na bosaka słabo oświetlonym korytarzem, z przyciśniętymi do siebie ubraniami i ręcznikiem, z wilgotnymi blond włosami opadającymi na opalone na złoto plecy i z kołyszącymi się nagimi pośladkami. Była w tej chwili tak wyniosła, jak księżniczka, a on nie mógł się doczekać, by ukarać ją za jej tupet. Doprowadzi ją na skraj orgazmu tak wiele razy, że będzie błagała go o spełnienie.

Ale to nie był ani czas, ani miejsce, by wyobrażać sobie smukły kształt nagiej Amy w ramionach…

Chwilę później, gdy tańczył z księżną Cataliną – trzymając ją w przyzwoitej odległości, tak by ich ciała się nie stykały, i nie czując żadnej potrzeby, by zmniejszyć ten dystans – jego myśli zwróciły się ku dziadkowi.

Król nie był obecny dziś wieczorem, bo oszczędzał wątłe siły na samą galę jubileuszową. To dla tego wielkiego człowieka – który odkąd Helios skończył dziesięć lat, wychowywał jego i jego braci – czynił przygotowania, by się ustatkować.

Dla swojego dziadka zrobiłby wszystko.

Wkrótce – szybciej, niż by sobie tego życzył – odziedziczy koronę i będzie potrzebował królowej u swego boku. Chciał, by jego dziadek mógł odejść do lepszego życia w pokoju, wiedząc, że sukcesja rodu Kalliakisów jest zabezpieczona. Jeśli czas będzie im sprzyjał, dziadek pożyje dość długo, by zobaczyć, jak Helios bierze ślub.

Tytuł oryginału: Helios Crowns His Mistress

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2016

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Hanna Lachowska

© 2016 by Michelle Smart

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2017

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Books S.A.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osob rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-3165-7

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.