Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
22 osoby interesują się tą książką
Kopernik, Słowacki, Sand i inni…
Czy autorzy biografii sławnych ludzi zawsze pisali prawdę? Co wiemy na pewno, co jest fikcją, a co zdarzyło się naprawdę w życiu Juliusza Słowackiego, Władysława Reymonta, Jana Parandowskiego? Czy Mikołaj Kopernik został księdzem i czy był prześladowany przez Inkwizycję? Jakie były losy Jana Potockiego i jego „Rękopisu znalezionego w Saragossie”? Dlaczego Henryk Sienkiewicz nie mógł się ożenić? Co łączyło George Sand i poetę Antoniego Malczewskiego? Jaki jest związek Bolesława Leśmiana i agenta brytyjskiego wywiadu? Czy Gustave Flaubert, głoszący wstrzemięźliwość, miewał kochanki?
Piotr Łopuszański z właściwą sobie werwą i zaangażowaniem opowiada o detalach z życia sławnych postaci, które z powodzeniem znalazłyby miejsce na łamach dzisiejszych tabloidów. To bohaterowie, którzy odcisnęli trwały ślad w naszej wyobraźni, a ich losy wciąż skrywają więcej, niż mogłoby się wydawać.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 590
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Pamięci mojej ukochanej Małgosi
© Copyright by Lira Publishing Sp. z o.o., Warszawa 2026
© Copyright by Piotr Łopuszański, 2026
Redaktor inicjujący: Paweł Pokora
Redakcja: Małgorzata Piotrowicz
Korekta: Monika Simińska
Projekt okładki i kolaży: Magdalena Wójcik-Zienkiewicz
Skład i redakcja techniczna: Igor Nowaczyk
Źródła ilustracji na okładce oraz wewnątrz książki: Mikołaj Kopernik – Jan Matejko (aut. wzoru), Biblioteka Narodowa/Polona (s. 10); Jan Potocki – Alexander Varnek, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie/Wikimedia Commons (fot. Maciej Szczepańczyk, CC BY-SA 3.0), Biblioteka Narodowa/Polona (s. 70); Juliusz Słowacki – Biblioteka Narodowa/Polona (s. 100); George Sand – Narcisse Edmond Joseph Desmadryl, Auguste Charpentier (aut. wzoru), Narodowy Instytut Fryderyka Chopina/Polona (s. 156); Gustave Flaubert – Bibliothèque municipale de Rouen, Biblioteka Narodowa/Polona (s. 184), Henryk Sienkiewicz – Aleksander Regulski, Józef Buchbinder (aut. wzoru), Biblioteka Narodowa/Polona (s. 218); Władysław Reymont – Biblioteka Narodowa/Polona (s. 252); Bolesław Leśmian – Biblioteka Narodowa/Polona (s. 280); Jan Parandowski – Narodowe Archiwum Cyfrowe (s. 334); Andrzej Łapicki – Narodowe Archiwum Cyfrowe (s. 394); © maystra, © sergeypykhonin/123RF, © SarahCulture, © GDJ, © Clker-Free -Vector-Images, © OpenClipart-Vectors, © ronhvass, © Scarlet_Letter, © b0red, © StarGlade, © IO-Images/Pixabay
Zdjęcie autora: © Małgorzata Kosel
Retusz zdjęć okładkowych: Katarzyna Stachacz
Producenci wydawniczy:
Sylwia Reguła, Magdalena Wójcik-Zienkiewicz, Wojciech Jannasz
Wydawca: Marek Jannasz
Lira Publishing Sp. z o.o.
al. J.Ch. Szucha 11 lok. 30, 00-580 Warszawa
www.wydawnictwolira.pl
Wydawnictwa Lira szukaj też na:
Czy biografowie sławnych ludzi zawsze pisali prawdę? Czy z braku wiedzy albo z chęci wybielenia swoich bohaterów nie tworzyli pewnej fikcji? Co wiemy na pewno, a co jest kłamstwem i konfabulacją? Co zdarzyło się w życiu Słowackiego, Reymonta, Parandowskiego, o czym milczeli autorzy ich biografii? Czy Kopernik został księdzem i czy był prześladowany przez Inkwizycję? Jakie były losy Jana Potockiego i jego Rękopisu znalezionego w Saragossie? Dlaczego Henryk Sienkiewicz nie mógł się ożenić? Co łączyło George Sand i poetę Antoniego Malczewskiego? Co miał wspólnego Bolesław Leśmian z człowiekiem oskarżonym o to, że był agentem brytyjskiego wywiadu? Czy Gustave Flaubert, głoszący wstrzemięźliwość, miewał kochanki? Na te i inne pytania spróbuję odpowiedzieć w niniejszej książce.
Bohaterami Sekretów sławnych ludzi są pisarze, uczeni, artyści. W kolejnych rozdziałach obalam dotyczące ich mity i przedstawiam najnowszy stan wiedzy o wielkich postaciach kultury. Podaję też informacje, które mogą zaskoczyć Czytelników. Prowadziłem wieloletnie badania nad biografiami bohaterów tej książki i epokami, w których żyli, odkrywałem nieznane dokumenty, weryfikowałem nieprawdziwe opowieści. Korzystałem też z ustaleń innych rzetelnych badaczy. Niektórym z bohaterów poświęciłem wcześniej książki (np. Leśmianowi, Kopernikowi), innymi interesowałem się od lat (Słowackim, Parandowskim). Andrzeja Łapickiego poznałem osobiście, gdy podpisywał na targach książki swoje wspomnienia. Miałem wtedy możliwość porozmawiać z nim o jego filmach.
W Sekretach sławnych ludzi opisuję biografię i tajemnice Mikołaja Kopernika. O jego życiu przez lata krążyły mity, funkcjonowały pewne „dogmaty”, których przez dekady nie weryfikowano, np. że astronom był najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, że rodzina ojca wywodziła się ze Śląska, że Mikołaj został ochrzczony w kościele Świętego Jana (dzisiejszej katedrze Świętych Janów) w Toruniu itd.
Piszę też o Janie Potockim, arystokracie i podróżniku, pierwszym Polaku, który wzleciał balonem w powietrze, uczonym, którego oświeceni mędrkowie lekceważyli. Potocki, przez Francuzów uważany za swego rodaka, stworzył arcydzieło literatury francuskiej — Rękopis znaleziony w Saragossie, a losy tego dzieła są godne epopei.
Na kartach tej książki pojawia się również George Sand — pisarka, działaczka polityczna, przyjaciółka Mickiewicza, Balzaka i Flauberta, kochanka Chopina, Musseta i innych pisarzy. Wbrew legendzie nie chodziła stale w męskich spodniach, co rzekomo miało być wyrazem jej buntu. Opisałem jej życie, zaangażowanie w rewolucję, naiwność, skłonność do usprawiedliwiania się, złudzenia w stosunku do mężczyzn.
Piszę też o perypetiach Juliusza Słowackiego, wielkiego poety, wieszcza (zapowiedział wybór „słowiańskiego papieża”), o którym wypisywano — i nadal się wypisuje — niestworzone historie. Staram się weryfikować fakty i obalać mity. Prawda jest ciekawsza.
Na kolejnych stronach przedstawiam Gustave’a Flauberta, pisarza, który poświęcił życie dla literatury, co nie znaczy, że zrezygnował z jego uroków. To osobliwa postać, którą można porównać do braci Goncourtów. Z powieści Flaubert chciał uczynić dzieło sztuki i wpłynął swą postawą na kolejne pokolenia, m.in. na Marcela Prousta, o którym pisałem w poprzedniej książce — w Sekretach życia pisarzy i artystów z 2023 roku.
Do niektórych autorów wracam. Tak jest z Sienkiewiczem. Poświęciłem mu rozdział we wspomnianej wcześniejszej książce, a teraz skupiłem się na jego perypetiach miłosnych — trudnościach pisarza z zawarciem małżeństwa oraz późniejszych kłopotach.
Kolejne rozdziały przeznaczyłem na opowieści o życiu Władysława Reymonta, Bolesława Leśmiana, Jana Parandowskiego — ujawniam nieznane fakty, odrzucam legendy i zmyślenia, by pokazać prawdę.
Leśmianem zajmuję się od 1986 roku, przygotowałem o nim pracę magisterską, potem publikowałem jego wcześniej cenzurowane teksty, wreszcie napisałem pięć biografii. Z każdym rokiem odkrywam nowe informacje, ciekawe fakty.
W przywoływanej już książce Sekrety pisarzy i artystów pisałem o Gustawie Holoubku. Teraz opowiadam o życiu jego przyjaciela i konkurenta zarazem — Andrzeja Łapickiego. Obaj aktorzy często razem występowali w tych samych filmach, a w podeszłym wieku spotykali się przy kawiarnianym stoliku i spędzali czas, wymieniając się anegdotami i narzekając na „dzisiejsze czasy”. Życie Łapickiego, pełne ciekawych, a czasem dramatycznych zdarzeń, jest godne pełnej biografii.
Mam nadzieję, że lektura tej książki pozwoli Czytelnikom zweryfikować swą wiedzę i dowiedzieć się, jacy naprawdę byli sławni ludzie, odrzucić fikcje rozpowszechniane przez „hagiografów” czy „pomniejszaczy”. Bo niektórzy dla sensacji wymyślają nieprawdziwe historie o homoseksualizmie Słowackiego, zatajają prawdziwe poglądy pisarzy, upiększają lub zohydzają ich życiorysy. A moim celem jest poznanie prawdziwych losów znanych twórców.
Warszawa, 14 stycznia–29 kwietnia 2025 roku
W roku 2023 cały świat obchodził 550. rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika. Z tej okazji w wielu miastach zorganizowano wystawy, np. na Zamku Królewskim w Warszawie (Kopernik i jego świat). Odbył się też Światowy Kongres Kopernikański. Brałem w nim udział — zaprezentowałem moją wydaną rok wcześniej książkę Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza i przedstawiłem tezy w niej zawarte. Odniosłem się do wielu dogmatów, jakie nadal istnieją w kopernikologii. Zebrani na Kongresie uczeni ze zdumieniem dowiedzieli się o tym, jak przeinaczano biografię astronoma, a także jak wiele obszarów zostało pominiętych w dociekaniach naukowych, gdyż uznano je za ustalone.
Wśród owych dogmatów wymieniłem przekonanie o rzekomej kolebce rodu Koperników we wsi Koperniki, o miejscu chrztu Mikołaja w kościele Świętego Jana w Toruniu (dziś to katedra Świętych Janów), o opiece Łukasza Watzenrodego nad rodziną Barbary Kopernikowej zaraz po śmierci jej męża. Do tej pory powtarzane są też fikcyjne informacje o rzekomo niemieckim pochodzeniu Kopernika, o tym, że był najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, czy też o tym, że nie przyjął święceń kapłańskich.
Na Kongresie wezwałem też uczonych do przeprowadzenia w Małopolsce badań genealogicznych dotyczących rodziny ojca astronoma — wszak pod Pińczowem leży wieś Kopernia, a złoża miedzi, których wydobyciem prawdopodobnie zajmowali się przodkowie Kopernika, znajdowały się koło Kielc.
Najsławniejszy polski astronom był humanistą, człowiekiem o szerokich horyzontach i przenikliwym umyśle pozwalającym wytyczać nowe ścieżki i kwestionować utarte i niesprawdzone twierdzenia w różnych obszarach wiedzy. Czym się nie zajmował! Był matematykiem, astronomem, kartografem, tłumaczem literatury greckiej, lekarzem, ekonomistą, administratorem, kanonikiem kapituły, prawnikiem. W wielu dziedzinach prezentował oryginalne podejście. Stworzył prawo ekonomiczne, które głosi, że gorsza moneta wypiera z rynku lepszą, o większej zawartości szlachetnego kruszcu, i postulował, by władcy nie czerpali zysku z bicia monety. To było odkrycie oparte na badaniach naukowych, a nie na spekulacjach.
Mikołaj Kopernik budził emocje wśród jemu współczesnych i później — u biografów. Jeszcze za jego życia powstała jednak czarna legenda. Mówiono o nim jako o fałszywym astrologu i heretyku. Po latach pisano o nim jako o „tchórzliwym kanoniku”. Do dziś pojawiają się oskarżenia o romans z gospodynią. Niektórzy autorzy monografii twierdzili, że Kopernik nie wymyślił nic nowego, że ważniejszym uczonym był kto inny (np. Brahe, Kepler, Galileusz, Newton). To nieprawda.
Inni z kolei — dla przeciwwagi — wypowiadali się o Koperniku jako o gigancie epoki, który zajmował się niemal wszystkimi dziedzinami sztuki i techniki. Przypisywano mu autorstwo poematu Septem sidera (Siedem gwiazd). Twierdzono, że był malarzem i stworzył kilka autoportretów, że skonstruował zegar słoneczny we Włocławku i zbudował kanał wodny we Fromborku. To także mity.
Wiemy, że Fryderyk Chopin był synem Francuza i Polki, lecz uważał się za Polaka — i Francuzi nie piszą o nim jako o francuskim kompozytorze. Kazimierz Wierzyński, poeta, który po ojcu nosił do 1913 roku nazwisko Wirstlein, był w połowie Polakiem, w połowie Austriakiem. Mimo to Austriacy nie uważają go za swego. Pisarz Wacław Berent nie jest uznawany za Niemca, chociaż był pochodzenia niemieckiego.
Inaczej jest w przypadku Kopernika. Wiadomo, że matka pochodziła z niemieckiej rodziny Watzenrode, ale rodzina ojca była polska, z czym niemieccy nacjonaliści nie chcą się zgodzić. A przecież nic nie przemawia za tym, żeby rodzina ojca Kopernika miała być niemiecka — nazwisko jest polskie. Nie ma też dowodu na pochodzenie ze śląskiej (i znów — rzekomo niemieckiej) wsi Koperniki. Nie znamy jednak losów przodków astronoma. Wiemy co nieco tylko o ojcu, który był krakowskim mieszczaninem. Jego nazwisko zapisywano po łacinie lub po niemiecku, gdyż w Krakowie w XV wieku w użyciu był język niemiecki. Tak, w stolicy Królestwa Polskiego.
Bardzo możliwe, że Kopernikowie wywodzą się ze wsi pod Pińczowem, która nazywa się Kopernia. To tam ogłoszono nadanie praw miejskich Krakowowi, gdzie zamieszkał Mikołaj Kopernik starszy. Ojciec astronoma handlował miedzią i jeszcze w trakcie wojny trzynastoletniej przeniósł się do Torunia. Jego pierworodny syn, Mikołaj, urodził się już w Toruniu.
Kopernik przede wszystkim pasjonował się astronomią, którą rozumiał jako filozoficzno-naukowe dociekania nad istotą i kształtem Wszechświata. W swym słynnym dziele De revolutionibus (O obrotach) nie tylko wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię, ale też uznał, że Wszechświat jest większy od tego, o którym pisali starożytni, i że Ziemia obraca się wokół swojej osi, co wcale nie było oczywiste nawet dla ówczesnych uczonych. Udowodnił także, iż nie stanowi ona centrum układu planetarnego, w jakim krąży.
Pod koniec XV wieku Giovanni Pico della Mirandola w swej Mowie o godności człowieka tak przedstawiał boskie zamiary wobec rodzaju ludzkiego żyjącego na Ziemi: „Postawiłem cię pośrodku świata, abyś tym łatwiej mógł spoglądać dookoła siebie i widzieć to, co jest”. W 1543 roku ukazało się dzieło Mikołaja Kopernika, w którym Ziemia została zdetronizowana i stała się jedną z planet obiegających Słońce, jak Wenus czy Mars. Wszechświat zmienił swoje oblicze — odtąd był Układem Słonecznym i zbiorem nieskończonej liczby gwiazd stałych. Zniknęły strefy podksiężycowa i nadksiężycowa. Księżyc zaś stał się satelitą Ziemi. Dzieło Kopernika wprowadzało też lepsze obliczenia biegu planet niż u Ptolemeusza czy w tablicach króla Alfonsa.
To właśnie pewien ksiądz, mieszkający we Fromborku nad Zalewem Wiślanym, z dala od uniwersytetów, odkrył, że znany Wszechświat jest o wiele większy, niż się dawniej wydawało, że gwiazdy znajdują się bardzo daleko od Ziemi, a nie zaraz za Saturnem, jak wcześniej głoszono. Mikołaj Kopernik odrzucił przekonanie, iż planety krążą po kryształowych kręgach; odkrył, że poruszają się po zmiennych orbitach wokół Słońca, a nie dookoła Ziemi. Zauważył także, iż Księżyc nie świeci własnym światłem, lecz odbija promienie Słońca. Udowodnił, że Ziemia nie jest pępkiem świata, a jedynie częścią większej całości. Było to myślenie rewolucyjne, chociaż o poruszającej się Ziemi pisał w starożytności Arystarch z Samos, a w XV wieku takie rozważania snuł Nicolas Krebs, czyli Mikołaj z Kuzy, chociaż pism Kuzańczyka Kopernik nie znał. To dopiero polski astronom dokonał obliczeń, które pozwoliły mu udowodnić swoją teorię.
Obalenie centralnego miejsca Ziemi we Wszechświecie jednocześnie pozbawiało gatunek ludzki uprzywilejowanej pozycji, spychało człowieka ze środka na jedną z planet, a zarazem wynosiło go na wyżyny, zgodnie z humanistycznym podejściem — gdyż jedynie rozum ludzki był w stanie odkryć prawidła Kosmosu, boski ład i zanegować świadectwo zmysłów.
Kopernik udowodnił, że Ziemia porusza się wokół swej osi, wokół Słońca i na tle odległych gwiazd stałych. Patrzył na Wszechświat i jako filozof humanista widział w nim piękno i harmonię stworzoną ręką Wszechmocnego.
Dzięki myśli Kopernika możliwe były prace Keplera, który ustalił, że planety krążą po elipsach; Galileusza, który odkrył cztery największe księżyce Jowisza; Giovanniego Cassiniego, który odkrył cztery księżyce Saturna; Newtona, twórcy prawa powszechnego ciążenia. W 1781 roku Wilhelm Herschel odkrył nową planetę w Układzie Słonecznym — Uran. Tak więc u schyłku XVIII wieku było jasne, że Kopernik miał rację, a zwolennicy teorii Ptolemeusza, twierdzący, że to nieruchoma Ziemia jest w centrum świata, się mylą.
Przez dwieście lat książka Kopernika De revolutionibus orbium coelestium libri sex (tytuł nie pochodził od autora, lecz od Andreasa Osiandra, który również sfałszował przedmowę do dzieła) znajdowała się na indeksie ksiąg zakazanych — do czasu aż zostanie „poprawiona”. W Italii są przechowywane egzemplarze dzieła Kopernika (m.in. dawna własność Galileusza) z poprawkami w miejscach zalecanych przez kościelną inkwizycję. W Polsce jest tylko jeden taki egzemplarz. Inne zachowują tekst oryginalny. Jak widać w Rzeczypospolitej nie słuchano zaleceń włoskich cenzorów.
Umieszczenie dzieła Kopernika na indeksie, wcześniejsze spalenie Giordana Bruna i proces wytoczony Galileuszowi były wielkimi błędami Kościoła katolickiego. W epoce nowożytnej dostojnicy kościelni interpretowali Pismo Świętew sposób dosłowny i zarzucali pracom naukowym, że są niezgodne z treścią Biblii. A przecież w średniowieczu filozofowie i teolodzy rozróżniali rozmaite sposoby interpretacji Pisma Świętego i sensy: dosłowny, alegoryczny, moralny i anagogiczny. Jak widać epoka nowożytna była pod tym względem regresem w stosunku do czasów świętego Tomasza.
Także przywódcy protestantów, interpretujący dosłownie Biblię, w XVI wieku odrzucali dzieło Kopernika. Uczonego atakowali Luter, Melanchton, a Kalwin potępiał zwolenników teorii heliocentrycznej. Wielu innych protestanckich uczonych także nie chciało przyjąć nowej nauki i starało się stworzyć inne modele kosmologiczne.Tycho Brahe stworzył własny system, będący częściowym powrotem do koncepcji Ptolemeusza.
Zwolennikami idei kopernikańskiej byli biskup chełmiński Tiedemann Giese, Georg Joachim Rheticus (Retyk), Jan Brożek, Johann Kepler, Galileo Galilei (Galileusz), Thomas Hobbes, Isaac Newton, Bernard de Fontenelle, Johann Wolfgang Goethe, Jan Śniadecki, Stanisław Staszic. August Comte wiązał z nazwiskiem Kopernika największy przewrót nie tylko w astronomii, lecz w dziejach nauki.
Do przeciwników teorii heliocentrycznej należeli Luter, Filip Melanchton, Andreas Osiander, Jean Bodin, Pierre Gassendi, Amos Komenský, który jednakże zakupił rękopis De revolutionibus. Gdy dzieło Kopernika znalazło się na indeksie ksiąg zakazanych, władze Sorbony dodatkowo potępiły jego autora.
Sceptyczni wobec idei polskiego astronoma byli Michel de Montaigne i Francis Bacon, również René Descartes (Kartezjusz) miał wątpliwości co do zaproponowanego przez Kopernika biegu planet i stworzył teorię wirów.
Dopiero XIX wiek przyniósł apoteozę Kopernika. W okresie Księstwa Warszawskiego Polacy postanowili uczcić wielkiego rodaka pomnikiem. Stanisław Staszic przeznaczył spore fundusze na wykonanie rzeźby i upamiętnienie astronoma w jego rodzinnym mieście, w Toruniu. Niestety, po klęsce Napoleona i kongresie wiedeńskim w 1815 roku Księstwo Warszawskie przestało istnieć. Do Warszawy wkroczyły wojska rosyjskie, do Torunia — Prusacy. Utworzono teoretycznie autonomiczne Królestwo Polskie, bardzo okrojone, sięgające po Kalisz, ale bez Pomorza i reszty Wielkopolski; po Niemen, ale bez Białegostoku; po Wisłę, ale bez Krakowa. Królem tego kadłubowego państewka był car rosyjski Aleksander I, a w 1829 roku koronowano cara Mikołaja I, czego świadkiem był Juliusz Słowacki.
W latach 20. XIX stulecia powrócono do idei postawienia pomnika Mikołaja Kopernika. Tym razem monument miał stanąć w Warszawie. Autorem rzeźby został duński artysta Bertel Thorvaldsen. Mimo ponagleń Duńczyk pracował powoli, dlatego dopiero w 1830 roku odsłonięto w Warszawie pomnik ukazujący siedzącego Kopernika ze sferą armilarną w dłoni. W czasie uroczystości przemawiał poeta i historyk Julian Ursyn Niemcewicz. Na cokole pomnika można było przeczytać napis po polsku: „Mikołajowi Kopernikowi Rodacy”. Napis łaciński, też zwięzły, głosił, że pomnik postawiła „Grata Patria”, czyli „wdzięczna Ojczyzna”.
W Toruniu pomnik astronoma — przed Ratuszem Staromiejskim — postawiono dopiero w latach 50. XIX stulecia. Napis był łaciński, co zadowalało zarówno Polaków, jak i Niemców, którzy coraz bardziej zawłaszczali osobę Kopernika. W 1842 roku umieścili popiersie polskiego astronoma w Walhalii, mauzoleum wielkich Niemców w Donaustauf koło Ratyzbony.
W okresie wzmożenia nacjonalistycznego za Bismarcka Niemcy już otwarcie głosili, że Nicolaus Koppernicus (lub Niklas Koppernigk) był wielkim uczonym niemieckim. Tak pisał Leopold Prowe, a później, już za czasów III Rzeszy, za niemieckością astronoma opowiadali się Hans Schmauch i Rembert Ramsauer.
Niemieccy biografowie twierdzą też, jakoby w XVI wieku nie istniało jeszcze pojęcie narodu i dlatego nie można nazywać Kopernika Polakiem bądź Niemcem. Niezupełnie. Przecież cały świat wie, że Albrecht Dürer był Niemcem. W owym czasie oczywiste też było, że kardynał Zbigniew Oleśnicki jest Polakiem, a król Jagiełło — Litwinem. Jan Kochanowski wiedział, że jest Polakiem, a nie Gaskończykiem. A Kopernik nie czuł się Niemcem. Pisał o sobie jako o Toruńczyku i kanoniku warmińskim, a o Polsce jako swojej ojczyźnie. Zachował się dokument sporządzony przez Kopernika 23 kwietnia 1517 roku. Jako administrator dóbr kapituły warmińskiej napisał: „Actum die s. Adalberti, Patrie patris et apostoli” („Działo się w dniu św. Wojciecha, ojca i apostoła ojczyzny”). Święty Wojciech, czeski misjonarz, to patron Polski, a także Prus, gdzie poniósł męczeńską śmierć z rąk pogańskich Prusów. Król polski Bolesław Chrobry wykupił ciało męczennika za cenę złota (takiej wagi, ile ważyło ciało Wojciecha). Dzięki temu niebawem powstało arcybiskupstwo w Gnieźnie, ówczesnej stolicy Polski. Notabene patronką państwa krzyżackiego była Najświętsza Maria Panna. Warto wiedzieć, że z kolei patronem Niemiec jest święty Bonifacy. Z tego wynika, że Kopernik za swoją ojczyznę uważał Polskę. Co zastanawiające, do dziś historycy i publicyści niemieccy nie chcą tego faktu uznać.
Mikołaj Kopernik jako administrator dóbr kapituły warmińskiej zwracał się też do polskiego króla Zygmunta I o pomoc przed agresją krzyżacką. Astronom deklarował, że w obronie polskiego Olsztyna przed napaścią rycerzy zakonu krzyżackiego postąpi jak należy ludziom honoru i że wraz z załogą zamku będzie walczył „do śmierci”. Należy tu wspomnieć, że jego daleki krewny, nieślubny syn Łukasza Watzenrodego, otworzył bramy Braniewa i wpuścił do miasta Krzyżaków.
W XV wieku przodek Kopernika, dziadek Łukasz Watzenrode (lub Wesselrodt) starszy, wraz z całym Związkiem Pruskim wypowiedział posłuszeństwo zakonowi krzyżackiemu, ponieważ chciał, aby Toruń należał do Polski. Delegacja Związku prosiła w Krakowie króla Kazimierza Jagiellończyka, aby inkorporował całe Prusy, w tym zajęte przez Krzyżaków Pomorze Gdańskie, Toruń, Królewiec. Tak też się stało. Król wydał akt inkorporacji. Wówczas zakon krzyżacki zaatakował Polskę. W wyniku trwających trzynaście lat działań wojennych do królestwa polskiego powróciły Gdańsk, Pomorze Gdańskie, a także Ziemia Chełmińska z Toruniem. W granicach Polski znalazła się także Warmia z Olsztynem i Fromborkiem.
Do czasu rozbiorów Rzeczypospolitej pisano o Koperniku, także w państwach niemieckich, jako o „sarmackim” astrologu, a więc o Polaku, gdyż utożsamiano Rzeczpospolitą z Sarmacją. Profesor Krzysztof Mikulski przypomina: „Kopernik nigdy nie określał się i nie był określany współcześnie jako Niemiec”. A Melanchton i Luter atakowali Kopernika jako polskiego uczonego.
Jeszcze król pruski Fryderyk II w liście do Woltera pisał o tym, że Polska wydała takiego uczonego, jakim był Kopernik. Wielki astronom polski, profesor Uniwersytetu Wileńskiego Jan Śniadecki w swojej monografii o Koperniku pisał: „Wyszedł z łona narodu polskiego. Naprowadził rozum ludzki na drogę prawdy”. Stanisław Staszic słusznie zauważył, że gdyby Polska nie dała światu Kopernika, to Anglia nie mogłaby wydać Newtona.
Gdy w 1873 roku obchodzono 400. rocznicę urodzin astronoma, Polski nie było na mapach politycznych Europy. Miasta związane z Kopernikiem (Toruń, Olsztyn, Lidzbark Warmiński, Frombork, Wrocław) należały do Cesarstwa Niemieckiego (poza Krakowem, należącym wtedy do Austro-Węgier) i łatwo było historykom i propagandzistom niemieckim głosić tezę o niemieckich korzeniach rodziny. To wtedy wymyślono, że ród Koperników pochodzi z niemieckiej wsi Koperniki na Śląsku, o czym więcej za chwilę.
W 1873 roku Jan Matejko w Krakowie zaprezentował swój — znany dziś — obraz Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem. W zaborze pruskim zorganizowano osobne obchody niemieckie i polskie, za relację z których sąd niemiecki ukarał księdza Ignacego Polkowskiego, autora monumentalnych prac o Koperniku i wydawcy pism astronoma. W Poznaniu wybity został wówczas medal ku czci Kopernika z dwuwersem autorstwa Jana Nepomucena Kamińskiego:
Wstrzymał Słońce, wzruszył Ziemię,polskie wydało go plemię.
W XIX wieku niemiecka propaganda usiłowała zgermanizować Kopernika. Leopold Prowe ogłosił, że kolebką rodu Koperników jest leżąca na Śląsku wieś Koperniki. Według niego ludność tam mieszkająca była niemiecka, gdyż… wieś lokowano na prawie niemieckim, co z punktu widzenia historii jest oczywistym absurdem.
Polski uczony Ludwik Antoni Birkenmajer wprawdzie uznał wieś Koperniki za kolebkę Koperników, lecz zakwestionował wywodzenie rodu Watzenrode z Westfalii. Pisał, że to także była rodzina śląska. I ten motyw śląskości astronoma trwa do dziś, chociaż nie ma żadnego dowodu na związek przodków astronoma ze Śląskiem ani ze wsią Koperniki.
Po najeździe Niemiec hitlerowskich na Polskę okupanci ukradli portret Kopernika z Gołuchowa (do dziś nieodzyskany), a na warszawskim pomniku astronoma zawieszona została nowa tablica ku czci Kopernika, tym razem w języku niemieckim, która zasłaniała właściwy napis. Tę tablicę usunął w 1942 roku Maciej Aleksy Dawidowski („Alek”). W czasie Powstania Warszawskiego żołnierze niemieccy ostrzelali pomnik, po zakończeniu walk go zniszczyli, a złom wywieźli z miasta na przetopienie.
W 1973 roku odbyły się obchody 500. rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika, huczne zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Już od początku lat 70. wydawano monografie poświęcone życiu astronoma, jego dziełu i miastom z nim związanym, m.in. autorstwa Jana Adamczewskiego, Mariana Biskupa, Stanisława R. Brzostkiewicza, Jerzego Centkowskiego, Karola Górskiego, Stanisława Grzybowskiego, Eugeniusza i Przemysława Rybków, Waldemara Voiségo, Włodzimierza Zonna i innych. Pojawiły się znaczki i medale z Kopernikiem. Urządzano wystawy. W 1972 roku rozpoczęto wielojęzyczną edycję wszystkich pism Kopernika z komentarzem.
Pół wieku od tych wydarzeń stan wiedzy o życiu astronoma poszerzył się, chociaż nadal niektórzy powielają mity zaczerpnięte z dawnych publikacji opartych na pracach Leopolda Prowego, Franza Hiplera, Hansa Schmaucha czy Ludwika Antoniego Birkenmajera, którzy swoje hipotezy przedstawiali jako bezsporne fakty.
W Niemczech ludzie są przekonani, iż Kopernik był Niemcem i żył w ich kraju, chociaż astronom nigdy nie mieszkał w żadnym z państw niemieckich. Przez lata niemieckie encyklopedie Brockhausa podawały, że Kopernik był niemieckim astronomem, jednakże w edycji jubileuszowej na dwustulecie firmy w biogramie Kopernika napisano już, że był Polakiem. Znamienne jest, że polskojęzyczna Wikipedia zmieniła treść biogramu i podaje, że Kopernik to uczony niemiecki. Gdy część użytkowników zaprotestowała i chciała zmodyfikować tekst, administrator nie dopuścił do wprowadzenia poprawek.
Uczeni włoscy, francuscy, angielscy piszą o Koperniku jako o polskim astronomie, który urodził się w Toruniu, kształcił w Krakowie i miastach włoskich, zmarł na Warmii, należącej do państwa polskiego. Isaac Bernard Cohen książce Od Kopernika do Newtona określił astronoma mianem „polskiego kanonika”. Frederic Copleston pisał: „Mikołaj Kopernik (1473–1543), sławny polski uczony duchowny”. Podobnie w Historii chrześcijaństwa pod redakcją Dowleya można przeczytać: „Mikołaj Kopernik (1473–1543), polski astronom, ksiądz katolicki, zrewolucjonizował światopogląd średniowieczny teorią heliocentryczną”.
Jednakże Stanford Encyclopedia of Philosophy w haśle o Koperniku podawała w 2015 roku, że astronom wywodził się z rodziny niemieckiej i że był najmłodszym dzieckiem. Obie informacje są nieprawdziwe.
Autorzy zagraniczni w swoich publikacjach o Koperniku i Polsce przełomu XV i XVI wieku wykazują często brak znajomości ówczesnych realiów. Także dziś znajomość historii, a nawet geografii Polski na Zachodzie mocno kuleje i niewiele odbiega od wiedzy pierwszego biografa Kopernika, Baldiego, który sądził, że Warmia to… miasto. Zdarza się, że niemieccy autorzy piszą, iż astronom zmarł w Prusach Wschodnich. Nawet Alistair Cameron Cronbie pisał, że Kopernik po studiach we Włoszech „resztę życia spędził we Fromborku, mieście katedralnym w Prusach Wschodnich”. A przecież za czasów Mikołaja Kopernika nie istniały Prusy Wschodnie. To twór z okresu międzywojennego. Natomiast po 1466 roku istniały Prusy Królewskie, włączone do Polski, i Prusy Zakonne, a potem Książęce, lenno Królestwa Polskiego. Z książki Georga Hermanowskiego Nikolaus Kopernikus. Sein Leben Und Sein Werk, możemy dowiedzieć się, że Kopernik urodził się w Toruniu, który leży na… Warmii („in Thorn im Ermland geboren”). Jeszcze dzisiaj na naukowych stronach anglojęzycznych portali naukowych można przeczytać, że Toruń leży w Polsce wschodniej (!). Łatwo się domyślić, że autorzy nie byli nigdy w Toruniu ani nie odwiedzili miejsc związanych z życiem astronoma.
Częstym nieporozumieniem jest również teza, iż astronom zwlekał z publikacją De revolutionibus, gdyż bał się inkwizycji, i że za nieprawomyślne poglądy mógł zostać spalony na stosie. W Rzeczypospolitej lat 1510–1543 nie było inkwizycji. Autorzy ogłaszali rozmaite księgi i nie musieli obawiać się o swoje życie. Na krakowskim uniwersytecie dopuszczano swobodę dyskusji i argumentacji. Polska, w odróżnieniu od wielu państw niemieckich, włoskich, Francji czy Hiszpanii, była państwem bez stosów.
We wrześniu 2023 roku w TVP Nauka w programie poświęconym Kopernikowi powtórzono wiele nieprawdziwych i niemających uzasadnienia naukowego informacji, a w teleturnieju „Giganci nauki” pytano o kolebkę rodu. Za odpowiedź prawidłową uznano… wieś Koperniki, chociaż — powtarzam — nie ma dowodu, aby któryś z przodków astronoma tam mieszkał.
Co naprawdę wiemy o Koperniku? Co jest oparte na dokumentach, co zaś stanowi hipotezę lub jest kłamstwem? Jakie są najnowsze ustalone fakty o życiu i rodzinie astronoma? Co wiemy o przodkach Mikołaja Kopernika? Skąd się wywodzili? Warto odrzucić stereotypową wiedzę opartą na publikacjach, które z naukowym opracowaniem nie miały wiele wspólnego.
Ludwik Antoni Birkenmajer, a za nim Jeremi Wasiutyński, Eugeniusz Rybka i inni autorzy przyjęli hipotezę Leopolda Prowego o kolebce rodziny w Kopernikach na Śląsku, lecz dowodzili, że mieszkała tam ludność polska. Potwierdził to językoznawca Stanisław Rospond. Tymczasem hipoteza Prowego o wsi Koperniki jako pierwszej siedzibie rodu Koperników nie została w ogóle udowodniona. Autor pracy De Nicolai Copernici Patria nie przeprowadził badań genealogicznych. Nie znając dziejów rodu Koperników, uznał, że przodkowie Mikołaja przybyli do Krakowa ze wsi Koperniki. Inni autorzy powtarzali ten sam błąd metodologiczny. Nie dotarto do dziadka, pradziadka i wcześniejszych przodków uczonego ani nie stwierdzono bezspornie, skąd rodzina Koperników pochodziła.
Do dziś powiela się tezy o śląskich korzeniach rodu astronoma, chociaż nie ma dowodu na związek Mikołaja Kopernika starszego ze Śląskiem. W 1973 roku Jan Leszczyński na łamach pisma „Sobótka” pisał, iż w świetle badań „śląski rodowód naszego wielkiego astronoma zdaje się nie podlegać dyskusji”. O śląskich korzeniach astronoma przekonany był też Stanisław Rospond, który w czasopiśmie „Nasza Przeszłość” twierdził, że nie było w Polsce innej miejscowości o nazwie przypominającej nazwisko Kopernika. To nieprawda — była wieś Kopernia.
Nauka wymaga dyskusji, tym bardziej, że obalono już hipotezę, iż Jan Kopernik mógł być dziadkiem astronoma i domniemanym synem Mikołaja Kopernika ze Śląska. Jan miał on powiązania z domami bankowymi z Krakowa i ze Śląska. Ożenił się z córką mieszczanina krakowskiego Piotra Bastgerta. Jednak ustalenia profesora Krzysztofa Mikulskiego, który stwierdził, że był on za młody, żeby zostać ojcem Mikołaja starszego, wykluczają Jana Kopernika z kręgu możliwych przodków. Ponadto nie ma żadnych powiązań Mikołaja ojca ze wsią Koperniki. Warto wiedzieć, że wcześniej sądzono, że rodzina wywodziła się w Moraw. Tego również nie udowodniono naukowo.
W 2018 roku Marcin Karas w książce o poglądach filozoficznych Kopernika Nowy obraz świata twierdził, że Kopernik „pochodził ze Śląska, a jego rodzina od strony ojca wywodziła się z miejscowości Koperniki w powiecie nyskim”. Argumentem przemawiającym za tym miał być fakt, że „kościół parafialny w Kopernikach nadal nosi wezwanie św. Mikołaja. Imię tego patrona było nader popularne w rodzinie astronoma”. Oczywiście, to nie jest żaden dowód. Autor nie prowadził badań genealogicznych, a jedynie powtórzył obiegowy „dogmat” o pochodzeniu rodziny ojca astronoma.
Dlaczego kolebką rodu Koperników miałyby być śląskie Koperniki, a nie Kopernia znajdująca się w pobliżu Pińczowa? Czy z powodu związków handlowych domniemanego dziadka astronoma? Gdy jednak okazało się, że nie był krewnym Mikołaja, argument o śląskim rodowodzie rodziny ojca upadł. Trop wiedzie w stronę Małopolski. Wieś Kopernia była słynna z tego, że na jej polach w 1257 roku książę Bolesław Wstydliwy wystawił akt lokacyjny miasta Krakowa. Może to stamtąd wywodzi się rodzina Koperników? O tym śladzie pisał w 1972 roku profesor Stanisław Grzybowski, ale jego wskazań nikt nie podjął.
Nazwisko astronoma nie musiało jednak pochodzić od nazwy miejscowości, a od zawodu wykonywanego przez przedstawicieli rodziny. Słowo „kopernik” oznaczało górnika wydobywającego miedź. I badacze niemieccy, i polscy popełnili błąd logiczny, uważając, że rodzina Kopernika musiała pochodzić z miejscowości o nazwie Koperniki. Należało raczej przyjąć, że we wsi Koperniki mieszkali jacyś „kopernikowie” wydobywający miedź, a nie że wieś była kolebką rodu astronoma.
Stanisław Grzybowski pisał, że to nazwisko odnotowywano „we wsiach podkrakowskich Olszy i Rakowicach”, i twierdził, że „kolebki rodu szukać należy bliżej Wawelu niż Sudetów. Może w samym Krakowie?”. W stolicy królestwa mieszkał Nicolos Koppirnig — jak go zapisano w księgach wypłat miejskich w 1395 roku, kamieniarz.
Już w drugiej połowie XIX wieku ksiądz Ignacy Polkowski ustalił, że nazwisko „Kopernik” odnotowywano w Sieradzkiem, w okolicach Pabianic, w Krakowie i we Lwowie. Księgi Krakowa wspominają o innych Kopernikach; wśród nich był m.in. Piotr Kopernik z Olkusza, który utrzymywał stosunki handlowe z Toruniem, handlując ołowiem, i być może to on został ojcem Mikołaja Kopernika starszego.
Trudno z naukową pewnością pisać o śląskim pochodzeniu rodziny Koperników, skoro nie znamy nawet dziadka astronoma. Do niedawna przyjmowano, że był nim Jan Kopernik z Krakowa.
Profesor Krzysztof Mikulski doszukiwał się dziadka astronoma w Andrzeju, synu Jana z Nysy. Jednakże w Nysie nie mieszkali Kopernikowie. Owi rzekomi przodkowie astronoma nosili nazwisko Kopersmed, co znaczy „kotlarz”. Zdaniem profesora Mikulskiego rodzina astronoma przybyła do Krakowa w pierwszej połowie XV stulecia z Nysy, a swoje korzenie miała prawdopodobnie we wsi Lubrza koło Prudnika. Dziadkiem autora De revolutionibus miałby być Andrzej (1390–1438) z Nysy, syn Jana Kopersmeda (1350–1395). Problem w tym, że Kopersmedowie to nie Kopernikowie — to inna rodzina, tak jak Krasiccy to nie Krasińscy.
Nie ma więc dowodów na związki krakowskiego kupca Mikołaja ze Śląskiem. Nie wiadomo także, kto był jego ojcem. Być może Piotr Kopernik, kupiec z Olkusza, a następnie z Krakowa. Jeśli to prawda, to wówczas bardziej prawdopodobne jest, że przodkowie astronoma pochodzili z Małopolski. Zgodnie z tą hipotezą miejscowościami związanymi z rodziną autora De revolutionibus byłyby Kopernia, Olkusz, Kraków.
Podobnie nie trzeba szukać miejsc wydobywania miedzi i działalności owych „koperników” obrabiających miedź gdzieś na Śląsku czy na Morawach, skoro pod Kielcami istniało zagłębie miedziowe. Kopalnie miedzi działały tu do połowy XX wieku. Do dziś w nazwach gór — Miedzianka, Czerwona Góra — przetrwały ślady rud żelaza i miedzi.
Tak więc prawdziwe drzewo genealogiczne rodziny ojca Kopernika (mimo istnienia kilku jego wersji) do dziś nie zostało odtworzone. Znamy jedynie ojca astronoma. Dopiero ów Mikołaj Kopernik, który w 1448 roku w Gdańsku domagał się przed sądem zapłaty za dostawę 38 cetnarów miedzi, ma z pewnością związek astronomem. Kupiec Mikołaj Kopernik w 1465 roku został ławnikiem toruńskim.
Większość badaczy uważa, iż rodzina matki astronoma przybyła do Torunia z Niemiec, Pisano o pochodzeniu rodziny Watzenrode z Westfalii. Według profesora Mikulskiego Watzenrodowie przyjechali do Torunia z Hesji. Ludwik Antoni Birkenmajer i Stanisław Rospond twierdzili, że pochodzili ze Śląska. Rospond pisał o śląskim rodowodzie matki astronoma i że jej przodkowie „przybyli w II połowie XIV w. do Torunia spod Świdnicy, która to okolica była w XIII–XIV w. zdecydowanie polska”.
Watzenrodowie w XIV wieku zamieszkali w Toruniu i weszli do wąskiego grona bogatego patrycjatu. Bronili praw miejskich przed opresyjnym systemem wprowadzonym przez zakon krzyżacki. W latach poprzedzających wojnę trzynastoletnią Łukasz Watzenrode starszy, dziadek astronoma, należał do Związku Pruskiego, opowiadał się za przyłączeniem Torunia, Pomorza i Prus do Polski.
Polscy uczeni, w tym Ludwik Antoni Birkenmajer, twierdzili błędnie, że Łukasz Watzenrode starszy ożenił się z Katarzyną Modlibóg. Tak też powtórzyli za nim Alexander Koyré, Eugeniusz i Przemysław Rybkowie. Stanisław Grzybowski pisał, iż dziadek Mikołaja „poślubił Katarzynę, wdowę po szlachcicu Henryku Peckau, z domu Rudigerównę herbu Modlibóg”. Padało jeszcze inne nazwisko: Rusop. Krzysztof Mikulski przypuszczał, że żona Łukasza Watzenrodego nosiła nazwisko Kordelitz. W książce Mariana Biskupa i Jerzego Dobrzyckiego Mikołaj Kopernik. Uczony i obywatel czytamy, że kupiec Łukasz Watzenrode ożenił się „z córką patrycjusza toruńskiego, Katarzyną Russe (poprzednio żoną Henryka Peckau)”. Jak widać w odniesieniu do jednej osoby, babki astronoma, badacze podawali pięć odmiennych nazwisk panieńskich.
Ojciec astronoma poślubił Barbarę, córkę Łukasza Watzenrodego, patrycjusza toruńskiego. Był to akt polityczny. Mieszczanie Torunia, Gdańska, Elbląga, Królewca w XV wieku mieli dość rządów zakonu krzyżackiego i utworzyli Związek Pruski, którego delegacja udała się do Krakowa, by prosić króla Kazimierza Jagiellończyka, aby przyłączył do Polski całe Prusy, a więc zajęte przez Krzyżaków Pomorze Gdańskie, Ziemię Chełmińską, Warmię, Sambię, Pomezanię, Krainę Wielkich Jezior, a więc obszar od Chojnic, Gdańska i Torunia po Ełk, Królewiec i ujście Niemna do Bałtyku. Po namyśle król się zgodził. Na skutek inkorporacji ziem zakonu wybuchła wojna trzynastoletnia, w której walczył przeciwko Krzyżakom dziadek astronoma, Łukasz Watzenrode starszy, a ojciec, Mikołaj Kopernik, pośredniczył w finansowaniu zakupu broni. Małżeństwo Barbary i Mikołaja świadczyło o propolskich sympatiach rodziny Watzenrode.
Łukasz Watzenrode starszy z żoną Katarzyną mieli co najmniej troje dzieci: Łukasza, Krystynę i Barbarę. Łukasz młodszy zostanie biskupem warmińskim, Krystyna wyjdzie za Tillmana von Allen, późniejszego burmistrza Torunia, Barbara — za Mikołaja Kopernika, kupca z Krakowa, Polaka.
W książce Eugeniusza i Przemysława Rybków z 1953 roku czytamy: „Mikołaj Kopernik [starszy — przyp. P.Ł.] był kupcem na wielką skalę. Jego stosunki handlowe sięgały do Wrocławia, Torunia i Gdańska, a może i dalej. One też skłoniły kupca Kopernika do zajęcia się polityką. Bywając często w Toruniu w sprawach handlowych nawiązał kontakt ze Związkiem Pruskim […] pośredniczył przy zaciąganiu przez Gdańsk pożyczki na cele wojny i wzmacniał tym samym obóz antykrzyżacki”. Zamieszkał w Toruniu, początkowo przy ulicy Szewskiej. W 1458 roku stał się pełnoprawnym obywatelem miasta.
Zauważmy, że ojciec astronoma zamieszkał w Toruniu w trakcie trwania wojny z Zakonem Krzyżackim. Nie wiedział, komu przypadnie zwycięstwo: Polsce czy Zakonowi. W przypadku wygranej krzyżaków rodzinę Watzenrode mogły spotkać represje, może nawet wygnanie. Kopernik jednak ożenił się z Barbarą Watzenrode. Było to przypieczętowanie związków Polski z Ziemią Chełmińską i terytorium późniejszych Prus Królewskich.
W kopernikologii funkcjonowały cztery adresy domów, w których urodził się astronom: przy Bramie Starotoruńskiej (ten dom pokazano Napoleonowi), dwa przy ulicy Świętej Anny (dziś Kopernika), gdzie mieści się muzeum, wreszcie przy Rynku Staromiejskim 36.
Rodzina Koperników miała w Toruniu duży majątek. Kilka kamienic i parceli na przedmieściach, winnicę w Kaszczorku (wówczas zwanym Klasztorkiem). Po śmierci ojca pani Barbary rodzina uzyskała kamienicę przy ówczesnej ulicy świętej Anny, numer 190, którą w 1464 roku odziedziczyła matka Mikołaja. Dawniej sądzono, że astronom przyszedł na świat w domu pod numerem 17 i tam w 1923 roku wmurowano tablicę pamiątkową. W latach 60. XX wieku przeprowadzono generalny remont osiemnastowiecznej kamieniczki, której nadano formę gotycką, zbliżoną do wyglądu sąsiedniej, nieco wyższej, o numerze 15. W obu kamienicach otwarto muzeum Kopernika, a nad wejściem do tej niższej umieszczono napis: „Dom Mikołaja Kopernika”. Późniejsze badania dowiodły, że własnością rodziny astronoma był dom przy ulicy Kopernika 15. Polemizował z tym Karol Górski w trzecim wydaniu książeczki Dom i środowisko rodzinne Mikołaja Kopernika (1987). Mimo to z domu pod numerem 17 usunięto napis nad wejściem i przeniesiono go na kamienicę pod numerem 15.
Później okazało się, że w tych budynkach mieściły się magazyny i znajdował się też zapewne kantor kupca Mikołaja, a nie dom, w którym mieszkała rodzina. Ojciec astronoma w 1468 roku nabył wspaniałą kamienicę gotycką przy Rynku Staromiejskim 36, zwaną do 1643 roku Kamienicą Glazurowaną albo Szklaną, a potem, po przebudowie — Kamienicą pod Lwem. Badacze sądzą, że to w niej przyszedł na świat Mikołaj, syn Mikołaja Kopernika starszego. Do początku XX wieku kamienica Koperników sąsiadowała ze wspaniałą Kamienicą pod Gwiazdą. We wnętrzach znajdowały się freski przedstawiające królów i rycerzy. Niestety, w 1906 roku właściciel budynku, żydowski kupiec o nazwisku Leiser, przerobił go na dom towarowy.
W związku z tym, że w XV wieku nie prowadzono ksiąg metrykalnych (obowiązek zapisów w księgach wprowadził dopiero sobór trydencki już po śmierci Kopernika), nie wiemy, kiedy naprawdę przyszły astronom się urodził. Jako prawdopodobną przyjęto datę 19 lutego 1473 roku (oczywiście według kalendarza juliańskiego). Oparto ją na… horoskopie. Nie jest to jednak rzetelne źródło wiedzy, bowiem ów horoskop sporządzony został w 1541 roku przez przeciwnika teorii Kopernika. Wyraźnie mówi o tym treść, jakoby tego dnia miał się urodzić „fałszywy astrolog”. Badacze przyjęli jednak tę datę i dlatego obchody rocznicy kopernikowskiej odbyły się 19 lutego, chociaż według naszego kalendarza, czyli gregoriańskiego, powinno się świętować rocznicę urodzin Kopernika dziesięć dni później, czyli 1 marca.
Na stronie tytułowej jednego z egzemplarzy traktatu trygonometrycznego Kopernika De lateribus et angulis triangulorum (O bokach i kątach trójkątów) z 1542 roku ktoś zanotował datę i godzinę urodzin astronoma. Miało to nastąpić o godzinie 4.48 po południu. Czy to napisał uczeń astronoma, Georg Joachim Retyk, który zajął się wydanie tego dzieła? Skąd znajomość godziny i minut? Czy rodzice Kopernika dysponowali tak dokładnym zegarem? Na Ratuszu Staromiejskim był zegar, który pokazywał godziny i minuty. Nie wiemy jednak, czy godzina podana w horoskopie odpowiada momentowi narodzin astronoma.
Warto też wiedzieć, że we wstępie do wydania amsterdamskiego dzieła Kopernika z 1617 roku (Astronomia instaurata) można znaleźć inną datę urodzenia polskiego uczonego: 19 stycznia 1472 roku. A więc mamy różne informacje.
Jeszcze do niedawna uważano, że Mikołaj był najmłodszym z rodzeństwa. Nawet dziś przy okazji rocznicowych publikacji niektórzy autorzy powtarzają tę błędną informację, opartą na alfabetycznie ułożonej liście: Andrzej, Barbara, Katarzyna, Mikołaj. Być może były jeszcze jakieś inne, lecz nie dożyły pełnoletności. Sądząc po imieniu, które Mikołaj miał po ojcu, zamożnym kupcu miedzią węgierską (de facto słowacką), był on najstarszym synem i potencjalnym dziedzicem fortuny. Andrzej był najprawdopodobniej o dwa lata młodszy, gdyż na studia do Italii pojechał dwa lata po Mikołaju, również później o dwa lata został kanonikiem, a więc można domniemywać, że urodził się w 1475 roku. W chwili śmierci ojca, w lipcu 1483 roku, Andrzej miał zaledwie osiem lat i nie mógł pomagać matce w handlu, jak pisano w biografiach Kopernika. Żaden z braci nie był w 1483 roku na tyle duży, żeby wyręczać matkę w pracy.
Większość autorów sądzi nadal, że Barbara, siostra astronoma, była starsza od Katarzyny. Tak pisze Teresa Borawska, tak też uważał Krzysztof Mikulski. Z publikacji na ten temat można by wysnuć wnioski, że Barbara urodziła się około 1460, a Katarzyna była nawet o jedenaście lat młodsza. Tyle tylko, że nie ma na to żadnych dokumentów, a ówczesne obyczaje panujące w rodzinach kupieckich każą spojrzeć na to zagadnienie w odmienny sposób.
Moim zdaniem to Katarzyna była starszą siostrą, a Barbara młodszą. To przecież Katarzyna wyszła za Bartłomieja Gertnera, zaś Barbara wstąpiła do zakonu benedyktynek w Chełmnie. Z czasem została ksienią klasztoru. Z faktu, że Katarzyna została mężatką, można wnioskować, że była starsza od Barbary, gdyż panował wówczas zwyczaj, że córki wychodziły za mąż wedle starszeństwa, a gdy brakowało posagu, to młodsze szły do klasztorów.
Jak wspomniałem, być może były jeszcze inne dzieci, choćby urodzone w latach 60. XV stulecia, gdyż o „dzieciach” mówi akt przystąpienia rodziny Koperników do dominikanów z 1469 roku. Byłoby dziwne, gdyby przez dłuższy czas po ślubie na świat nie pojawiło się potomstwo, ale bardzo prawdopodobne jest także to, że mogły one nie dożyć wieku dorosłego. Śmiertelność wśród dzieci była wówczas bardzo duża.
W 2010 roku Joanna Jędrzejewska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) ogłosiła hipotezę, że wśród rodzeństwa przyszłego astronoma brakuje brata o imieniu Łukasz. To imię w rodzinie matki nosił najstarszy syn. Z tak wątłych przesłanek badaczka wysnuła wniosek o jego istnieniu. Uważała, iż „być może zmarł w bardzo wczesnym wieku”. Jednakże tezę Joanny Jędrzejewskiej osłabia jej przekonanie, że Andrzej Kopernik był starszym bratem Mikołaja, a Barbara (młodsza) rzekomo najstarszą córką. Jeżeli — jak wywodziła — imię Łukasz otrzymywał najstarszy syn w rodzinie Watzenrode, to dziwne jest, że zapomniała o tym, iż imię Mikołaj mógłby dziedziczyć najstarszy syn w rodzinie Koperników i być może astronom był synem pierworodnym.
O Andrzeju Koperniku niewiele wiadomo. W dokumentach zwykle wymieniano go po Mikołaju. Jak wspomniałem, dwa lata po bracie został kanonikiem we Fromborku. Studia odbył najpierw w Krakowie, potem w Bolonii i Rzymie. W Italii zapadł na tajemniczą chorobę. Nie ustalono, czy był to trąd, czy nieznana jeszcze wtedy w Polsce choroba weneryczna.
Do dziś panuje przekonanie, że Mikołaj Kopernik został ochrzczony w ówczesnym kościele Świętego Jana. Jest to legenda nieoparta na żadnych dokumentach, a powtarzana w kolejnych biografiach astronoma. W książce Mikołaj Kopernik. Uczony i obywatel czytamy: „Mikołaj został ochrzczony na pewno w parafialnym kościele Św. Jana, w istniejącej do dziś brązowej chrzcielnicy w kaplicy, w prawej nawie”. Na pewno?
Do dziś w świątyni pokazywana jest gotycka chrzcielnica, jakoby związana z chrztem małego Mikołaja. Wbrew tezie Mariana Biskupa nie jest to wiadomość pewna, gdyż nie została potwierdzona dokumentami. Są zaś argumenty przeciw tej lokalizacji.
Warto wiedzieć, że w latach 1468–1473 w kościele Świętego Jana trwały prace budowlane. Podniesiono znacznie dach nawy głównej i przebudowano bryłę kościoła. Chrzest w trakcie prac murarskich, w hałasie, który czynili robotnicy, nie miałby odpowiedniej powagi.
Poza tym w pobliżu znajdowały się inne kościoły. Pomyślmy, skoro rodzina Koperników mieszkała przy Rynku Staromiejskim, to miała do wyboru np. pobliski kościół franciszkanów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Jednak najprawdopodobniejsze moim zdaniem jest to, że chrztu dokonano w kościele dominikańskim. Dlaczego? Wspomniany wcześniej dokument z 1469 roku, w którym rodzice wraz dziećmi zostali przyjęci do „trzeciego domu” zakonu Świętego Dominika, czyli tercjarzy, świadczy o niewątpliwej religijności Barbary i Mikołaja Koperników, o tym, że w latach 60. XV stulecia mieli oni jakieś dzieci i byli w bardzo bliskich relacjach z dominikanami. Zapewne więc chodzili na msze do kościoła dominikańskiego, który znajdował się przy Zaułku Prosowym, niemal naprzeciw obecnego liceum im. Kopernika.
Można zatem sądzić, że właśnie tu, u dominikanów, został ochrzczony Mikołaj. Warto przy tym zauważyć, że kościół dominikanów w Toruniu był pod wezwaniem Świętego Mikołaja. Niestety, świątynia i zabudowania klasztorne zostały w XIX wieku zburzone przez władze pruskie.
Zastanawiano się, jakim językiem Mikołaj mówił w domu. Nie mając pewnych danych, możemy przypuszczać, że dzięki matce znał język niemiecki, a dzięki ojcu — polski. Potrafił zapisać polskie imiona, gdy osadzał na Warmii chłopów z Mazowsza i Ziemi Chełmińskiej, w tym języku także rozmawiał z polską załogą wojskową w Olsztynie. Jego znajomość była w Toruniu czymś zwykłym. Na przedmieściach mieszkała ludność polska. Wiemy też, że biskup Watzenrode mówił po polsku na zjazdach szlachty. Byłoby czymś dziwnym, gdyby syn polskiego kupca nie znał ojczystego języka.
W książce Wojciecha Orlińskiego Kopernik. Rewolucje pada teza, jakoby Kopernik mówił jakąś dziwną mieszaniną języków germańskiego i słowiańskiego; z tego względu nie potrafilibyśmy go dziś zrozumieć. Język polski wówczas się rodził, był dość bliski czeskiemu. Trudno dziś zrozumieć oryginalny zapis fraszek Kochanowskiego. Podobnie język niemiecki, choć podzielony na dialekty, różnił się już od innych języków germańskich. Natomiast gdy sięgniemy po własnoręczną notatkę Kopernika i przeczytamy: „Bóg pomagay” — to ją zrozumiemy. Gdybyśmy czytali poezje Kochanowskiego tak, jak ją wydrukowano w XVI wieku, to mielibyśmy problem ze pojęciem sensu, natomiast po uwspółcześnieniu pisowni czytamy go i dobrze przyswajamy.
W szkole Kopernik poznał łacinę, którą posługiwał się biegle i nie tak, jak autorzy niemieccy, lecz jak Polacy z Prus Królewskich, co wykazał Jerzy Kowalski w swojej fachowej publikacji Kopernik jako filolog i pisarz łaciński (zamieszczonej w pracy zbiorowej Mikołaj Kopernik z 1924 roku).
W Italii Kopernik nauczył się północnego dialektu języka włoskiego na tyle dobrze, by porozumiewać się w przestrzeni publicznej. Zaczął też uczyć się greki i nawet podpisał się na jednej ze swoich ksiąg grecką wersją swego imienia i nazwiska. Był więc poliglotą.
Początkowo zapewne kształcił się w szkole miejskiej przy kościele Świętego Jana w Toruniu. Na pobyt Mikołaja we Włocławku nie ma dowodów. Nie sądzę też, by wyjechał już u progu swej edukacji do Chełmna, skoro mógł się kształcić w swoim rodzinnym mieście, gdzie mieszkała matka, żyło rodzeństwo, a pobliska szkoła przy kościele świętego Jana trzymała wysoki poziom. Można więc uznać, że Kopernik uczył się podstaw (łac. trivium) w szkole świętojańskiej. Argument, że w Chełmnie w klasztorze przebywała ciotka, nie jest przekonujący, bo zakonnica zamknięta w murach żeńskiego klasztoru nie mogła być żadną pomocą dla młodego ucznia.
W szkole uczył się czytania i pisania po niemiecku oraz po łacinie, rachunków, śpiewu kościelnego. Powszechne było stosowanie jako pomocy w nauce łaciny tekstów Donata i wierszy Aleksandra de Villa Dei. Pod koniec lat 80. XV stulecia Mikołaj mógł uzupełnić edukację na poziomie szkoły średniej w Chełmnie, np. w szkole Braci Wspólnego Życia, chociaż po roku 1479 roku szkoła podupadła. Zwolennikami tej hipotezy byli Franz Hipler, Hans Schmauch i Henryk Barycz. Za szkołą we Włocławku opowiadał się Ludwik Antoni Birkenmajer.
Pamiętajmy bowiem o tym, że w dokumentach notarialnych z czasów bolońskich określano czasem Kopernika mianem „kleryka chełmińskiego”, więc jakiś związek z Chełmnem Mikołaj miał. Szkoła chełmińska była w swoim czasie filią Akademii Bolońskiej. Uczono tu logiki, pięknego języka, argumentacji, a także nauk przyrodniczych.
Rok 1483 był przełomowy w życiu rodziny. Zmarł wtedy Mikołaj Kopernik starszy. Interesami zajęła się Barbara Kopernikowa. Z racji młodego wieku synowie nie mogli jej w tym pomóc. Mikołaj miał dziesięć lat, Andrzej najprawdopodobniej osiem. Dawniej pisano, iż Andrzej Kopernik, którego uważano za starszego i „obliczano” jego wiek na szesnaście lat, mógł pomagać matce w prowadzeniu interesów. Jednak bardziej zasadna jest hipoteza, że pomocą służył szwagier Barbary, Tillmann von Allen, burmistrz Torunia.
W 1485 roku, gdy Mikołaj miał dwanaście lat, do Torunia przybył król Kazimierz Jagiellończyk. W mieście przebywał sześć tygodni. Młody Kopernik najprawdopodobniej widział uroczysty wjazd polskiego władcy do Torunia. Króla witał burmistrz miasta, wuj Mikołaja.
Do dziś biografowie podają informację, jakoby po śmierci ojca Mikołaja i jego rodzeństwa rodziną Koperników zaopiekował się brat matki, Łukasz Watzenrode. Skąd to wiadomo? Ta teza nie jest oparta na rzetelnych badaniach. Brat Barbary robił w tym czasie karierę u boku biskupa Zbigniewa Oleśnickiego młodszego, późniejszego prymasa. Stał się jego współpracownikiem i razem z Oleśnickim podróżował, przebywał w Gnieźnie, był w Łęczycy i Włocławku, gdzie uwiódł pewną pannę i miał z nią dziecko.
Leopold Prowe i Jeremi Wasiutyński domniemywali, że owa panna była córką rektora szkoły świętojańskiej w Toruniu, Jana Teschnera. W rzeczywistości dziewczyna nazywała się Elżbieta Reckendorf. Wuj Kopernika nie był wtedy nawet księdzem, więc nie obowiązywał go celibat. Owoc tego związku, nieślubny syn, Filip, dostał nazwisko Teschnera. Choć Łukasz nie uznał chłopca ani nie dał mu nazwiska, łożył potem na jego utrzymanie.
Do Torunia Łukasz Watzenrode zaglądał rzadko. Miał na względzie własną karierę kościelną. Jego drugim patronem był biskup warmiński Nikolaus von Tüngen, który początkowo sprawował swój urząd wbrew woli króla Kazimierza Jagiellończyka. Biskup porozumiał się z Łukaszem Watzenrodem, kanonikiem warmińskim, i uzgodnił, że wuj Kopernika zostanie koadiutorem, a potem jego następcą na Warmii. Łukasz wyjechał wówczas do Rzymu, by w kurii papieskiej wystarać się o potwierdzenie nominacji.
Zastanówmy się, czy miał czas, aby pomagać siostrze już w 1483 roku. Będąc u boku kardynała Oleśnickiego, zabiegając o względy biskupa warmińskiego, nie miał na to czasu ani pieniędzy. Prawdopodobniejsze jest, że na inteligentnego siostrzeńca zwrócił uwagę dopiero w 1489 roku, gdy objął tron biskupa Warmii. Gdyby pomagał finansowo swojej siostrze zaraz po śmierci jej męża, to matka Mikołaja nie musiałaby wyprzedawać kamienic należących do majątku Koperników ani winnicy w Kaszczorku.
Łukasz Watzenrode w 1487 roku przyjął święcenia kapłańskie, a następnie wyjechał do Rzymu, by w kurii przeprowadzić sprawę sukcesji na tronie biskupim. W czasie tych zabiegów biskup Tüngen zmarł, a kapituła obrała Łukasza biskupem. Watzenrode, znany dostojnikom Kościoła jako człowiek bystry i energiczny, został powołany na tron biskupi, ale dodajmy — wbrew woli króla Kazimierza. Łukasz potajemnie przedostał się na Warmię (udając handlarza książkami) i w lipcu 1489 roku odbył ingres.
Jan Albertrandi w Panowaniu Kazimierza, Jana Alberta i Alexandra Jagiellończyków pisał, że król żądał, aby biskupstwo warmińskie dostało się „synowi jego Fryderykowi, który ani członkiem nie był kapituły, co się sprzeciwiało prawom tejże kapituły […]”. Łukasz zaś „skrycie do Warmii zjechawszy bez przeszkody owszem od wszystkich mieszkańców onego biskupstwa wsparty, dobra wszystkie i zamki do niego należące objął”.
Jest niemal pewne, że Barbara Kopernikowa z synami pojechała na uroczystości do Lidzbarka w 1489 roku. Prawdopodobnie czuła dumę z godności osiągniętej przez brata. A Łukasz, lubiący splendor, cieszył się, że rodzina przybyła na jego uroczystość. Nowy biskup zorientował się, że jego siostrzeniec Mikołaj jest wybitną osobowością o niezależnym umyśle. I domyślamy się, że dopiero po ingresie zaczął wspierać swoich siostrzeńców.
Do niedawna badacze uważali, że po raz pierwszy Mikołaj pojawił się w Lidzbarku w 1495 roku. Moim zdaniem było to sześć lat wcześniej — Mikołaj Kopernik po raz pierwszy przybył do Lidzbarka Warmińskiego (wtedy noszącego nazwę Heilsberg) po ingresie swego wuja biskupa. Trudno sobie wyobrazić, by Łukasz nie zaprosił siostry. Barbarze Kopernikowej najprawdopodobniej towarzyszył Mikołaj i być może młodszy syn Andrzej.
Bardzo prawdopodobne jest także, że biskup Watzenrode wysłał niebawem Mikołaja do szkoły średniej w Chełmnie, a następnie, w 1491 roku, obu braci Koperników na studia do Krakowa. Dał też Mikołajowi jako starszemu pieniądze. Jak się okazało, kwota, którą bracia dostali, nie wystarczyła na opłaty. Z ksiąg przechowywanych na Uniwersytecie Jagiellońskim wiadomo, że Mikołaj, syn Mikołaja z Torunia, opłacił całą kwotę wpisowego, zaś jego brat Andrzej — jedynie część. Jak widać z hojnością wuja biskupa nie było tak dobrze, jak dawniej sądzono.
Jak w 1491 roku osiemnastoletni Mikołaj Kopernik i jego młodszy brat Andrzej dotarli do Krakowa? Lądem, konno czy może Wisłą, podobnie jak ich ojciec, który rzeką przywoził do Torunia miedź? Być może, gdy Mikołaj płynął szkutą czy innym statkiem, zauważył zjawisko, którego opis znalazł później u Wergiliusza, a mianowicie, że płynącemu wydaje się, iż to domy i drzewa na brzegu się poruszają. Na razie byłaby to tylko obserwacja, jeszcze bez wysnuwania z niej wniosków o względności ruchu.
W Krakowie Kopernik studiował na wydziale sztuk wyzwolonych, szczególnie interesując się matematyką i astronomią. W 1491 roku rektorem był po raz siódmy Maciej z Kobylina, a dwa lata później — Jan Sacranus z Oświęcimia.
Uniwersytet był ucieleśnieniem średniowiecznej idei — miejscem autonomicznym, choć często zakładanym przez dostojników Kościoła. Uniwersytet w Krakowie założył król Kazimierz Wielki, a odnowił go w 1400 roku król Władysław Jagiełło z legatu zmarłej żony Jadwigi, króla Polski.
Pierwszym etapem edukacji na poziomie wyższym były studia na wydziale artes (sztuk wyzwolonych lub filozofii). Wykładano tu literaturę, retorykę, astronomię i muzykę.
Krakowski uniwersytet był wówczas jedną z lepszych uczelni, jeśli idzie o nauki ścisłe. Wprawdzie wykładano tu — podobnie jak na innych uniwersytetach — nieprawdziwą teorię geocentryczną Ptolemeusza, lecz nauczano też, jak obliczyć położenie gwiazd i planet, co w dalszej działalności astronomicznej bardzo się Mikołajowi przydało. Astronom zawsze podkreślał, jak wiele zawdzięcza swojej Almae Matris.
Prawdopodobnie — jak to było w zwyczaju — przeszedł otrzęsiny, ale nie zachowały się żadne ślady tych wydarzeń. W Krakowie zaprzyjaźnił się z Bernardem Wapowskim. Dawniej sądzono, że Mikołaj zamieszkał albo w jakiejś bursie, albo w domu Wapowskiego. Nie musiał. Miał przecież w ówczesnej stolicy Polski rodzinę, zapewne jakieś ciotki, może stryjów, u których mógł się zatrzymać. Z pewnością jednak nie u świeżo poznanego Wapowskiego.
Razem z Mikołajem studiował także Piotr Tomicki, późniejszy biskup krakowski, starszy od Kopernika o dziewięć lat. Mikołaj poznał też Wawrzyńca Raabego.
Spekulacją, która nie ma żadnego potwierdzenia w dokumentach, było przypuszczenie Jeremiego Wasiutyńskiego, że Mikołaj związał się z Wiślanym Towarzystwem Literackim (Sodalitas Litteraria Vistulana), założonym przez Konrada Celtesa. Samego Celtesa Kopernik nie mógł poznać, bo ten opuścił Kraków w 1490 roku.
W czasie studiów Kopernika zdarzyły się ciekawe wypadki: w 1492 roku nad Krakowem zaobserwowano kometę, zaś 11 lutego tegoż roku na wykładzie o Owidiuszu bakałarz Michał z Nowego Miasta nazwał omawianego poetę „osłem i nieukiem”. Interweniował rektor.
7 czerwca 1492 roku zmarł w Grodnie król Kazimierz, nadal niechętny wujowi Łukaszowi. Następcą został Jan Olbracht, który nawiązał bliską współpracę z biskupem warmińskim. Wuj Kopernika wszedł w orbitę spraw wielkiej polityki, doradzał polskiemu władcy usunięcie zakonu krzyżackiego z Prus i wysłanie rycerzy na Podole.
W niedziele młody student chodził do kościoła. Być może do znajdującego się w pobliżu Collegium Maius kościoła Świętej Anny, gdzie dziś możemy zobaczyć pomnik Kopernika. Jeśli chciał słuchać kazań w języku niemieckim, to musiał iść do kościoła Mariackiego. W języku polskim zaś głoszono w kościółku Świętej Barbary.
Mikołaj prawdopodobnie uczestniczył w uroczystościach żałobnych po śmierci króla Kazimierza Jagiellończyka i w koronacji Jana Olbrachta. W owym czasie ołtarz główny wawelskiej katedry był inny niż dziś; stanowił tryptyk, w którego bocznych skrzydłach znajdowały się malowidła przedstawiające patronów Polski: świętego Wojciecha i świętego Stanisława. Dziś tryptyk ten można oglądać w kościele parafialnym pod wezwaniem Świętego Idziego i Świętego Mikołaja w Zborówku koło Pacanowa.
Ważnym zdarzeniem z okresu studiów, przemilczany przez biografów astronoma, był pożar, który wybuchł w lipcu 1492 roku i pochłonął kamienice przy ulicy Świętej Anny oraz gmachy Collegium Maius. Wykłady prowadzono więc potem w Collegium Minus, znajdujące się w innych miejscach Krakowa. Równolegle rozpoczęto odbudowę spalonych budynków, którym nadano cechy stylu późnogotyckiego.
Na uniwersytecie czytano dzieła filozofów: Platona, Seneki, Cicerona, uczono logiki według Arystotelesa; jego teksty, w tym Fizyka i Metafizyka, były lekturą obowiązkową, studiowano też komentarze do nich — autorstwa Jeana Buridana i Nicolasa d’Oresme. Omawiano też tezy z Almagestu Ptolemeusza,analizowano pisma Grzegorza Wielkiego, świętego Augustyna, Awerroesa i Introductio in Ptolemei Cosmographiam (Wstęp do „Kosmografii” Ptolemeusza). Studenci czytali także poezje Horacego, Wergiliusza, Juwenalisa, Owidiusza.
Mikołaj chodził na wykłady Wojciecha z Pniew o dziele Jana Sacrobosco De sphaera, Bartłomieja z Lipnicy o Elementach Euklidesa, Marcina Biema z Olkusza o kalendarzu Regiomontanusa i Wojciecha z Szamotuł o Ptolemeuszu i astrologii.
Nie jest natomiast prawdą, że był uczniem Wojciecha z Brudzewa, który już zaprzestał wykładów, ani Jakuba Starszego z Iłży, który był jego starszym kolegą, zaś wykładać zaczął po wyjeździe Mikołaja z Krakowa.
Właśnie ów wyjazd na Warmię, przez który nie ukończył studiów, pozostaje do dziś zagadką. Karol Górski pisał, że wuj biskup podjął starania o przyznanie przez kapitułę we Fromborku kanonikatu dla Mikołaja, a posiadanie stopnia bakałarza lub magistra „by utrudniło uzyskanie zgody na wyjazd na dalsze studia, na co zezwalał jednorazowo statut” tejże kapituły. Kłopot w tym, że Kopernik nie był jeszcze kanonikiem, a regulamin kapituły nakazywał, aby kandydat na kanonika warmińskiego miał co najmniej dyplom ukończenia studiów na wydziale sztuk wyzwolonych. W 1495 roku Kopernik takim tytułem nie dysponował.
Jest więc czymś niezrozumiałym, dlaczego biskup Watzenrode nakazał siostrzeńcowi przerwać studia i czynić zabiegi o uzyskanie kanonii fromborskiej wbrew przepisom kapituły. Dlaczego nie pozwolił mu dokończyć studiów w Krakowie, a następnie studiować w Bolonii? Może nie chciał płacić za studia Mikołaja (a potem Andrzeja) z własnej szkatuły i wolał, by opłacała je kapituła?
Niektórzy biografowie sądzą, że Mikołaj został kanonikiem już w 1495 roku. Tymczasem żaden z dokumentów z lat 1495–1496 nie określa Mikołaja mianem kanonika. W dokumentach z 1496 roku figurował on jako kleryk chełmiński, a nie kanonik warmiński. Wszystko wskazuje na to, że kanonikiem został dopiero w 1497 roku, gdy spełnił wymagania regulaminu i zdobył tytuł bakałarza lub magistra sztuk wyzwolonych. Stało się to zapewne na początku studiów w Bolonii. W 1499 roku kanonikiem we Fromborku został jego młodszy brat Andrzej. Później Mikołaj będzie jeszcze scholastykiem we Wrocławiu — w 1503 roku otrzyma scholasterię Świętego Krzyża.
Ludwik Antoni Birkenmajer sądził, że scholasteria wrocławska to rezultat związków rodzinnych z Wrocławiem i Śląskiem. Niekoniecznie tak musiało być. Wuj Łukasz Watzenrode miał prebendy w Łęczycy i Włocławku, Mikołaj mógł je mieć we Fromborku i Wrocławiu, i to zapewne dzięki staraniom biskupa warmińskiego.
Na konferencji naukowej „Astronomiczne dokonania Mikołaja Kopernika podczas pobytu w zamku biskupów w Lidzbarku Warmińskich”, która odbyła się 22 października 2022 roku, profesor Krzysztof Mikulski przedstawił hipotezę, że wyjazd Mikołaja i Andrzeja z Krakowa był spowodowany śmiercią ich matki. Po pierwsze jednak — nie wiemy, kiedy zmarła Barbara Kopernikowa. Po drugie zaś — bracia Kopernikowie w przypadku zgonu matki pojechaliby raczej do Torunia lub Chełmna, gdzie rzekomo przebywała (chociaż nie ma na to dowodów), a nie do Lidzbarka.
Nie dysponując dokumentem stwierdzającym czas zgonu Barbary Kopernikowej, Krzysztof Mikulski posłużył się… horoskopem sporządzonym przez Mikołaja swej matce. Badacz sądzi, że chodziło o astrologiczną wróżbę dotyczącą jej zdrowia. Ten horoskop, jedyny w karierze naukowej Kopernika, wcale nie musiał jednak dotyczyć stanu zdrowia Barbary Kopernikowej, a mógł być jedynie ćwiczeniem w stawianiu horoskopów, wymaganym w owym czasie na zajęciach uniwersyteckich. Matka astronoma mogła jeszcze żyć w czasie, gdy bracia Kopernikowie studiowali w Bolonii, a nawet po ich powrocie z Italii.
Przerwanie studiów w Krakowie i wyjazd do Lidzbarka związany był raczej z próbą narzucenia kapitule przez biskupa nominacji kanonickiej dla swego siostrzeńca. Próba ta się nie udała, bowiem kapituła nie zdecydowała się na postępowanie wbrew regulaminowi.
Zastanawiam się, dlaczego Kopernik zgodził się na drogę kariery kościelnej i został w 1497 roku kanonikiem warmińskim. Przecież wcale nie miał ambicji w tym kierunku. Dlaczego nie wybrał kariery naukowej? Może nie podobał mu się obowiązek wygłaszania wykładów i prowadzenia nauczania. Może wolał w wolnych chwilach zajmować się astronomią na marginesie innych obowiązków. A może nie miał innych poza kanonią źródeł utrzymania i bał się, że zanim dojdzie do tytułu mistrza na uniwersytecie, nie będzie miał z czego żyć, bo zapewne wuj nie wesprze jego drogi naukowej.
W Bolonii Mikołaj studiował prawo kanoniczne, a następnie rzymskie. Uczył się też greki. Najbardziej jednak zajmowała go astronomia. Zaprzyjaźnił się z pochodzącym z Ferrary astronomem, Domenico Marią de Novara. Profesor zaprosił go do siebie i nocami razem prowadzili obserwacje. Podczas jednej z nich Kopernik i Novara zauważyli, że Księżyc wcale nie jest czterokrotnie większy w pierwszej kwadrze niż w pełni, co wynikało z teorii Ptolemeusza. Mikołaj już w 1497 roku stwierdził, że Ptolemeusz się pomylił. Później, obserwując dziwne i słabo wyjaśnione ruchy Marsa, uznał, że teorię geocentryczną należy poprawić i uprościć.
Czy idea, że Wszechświat nie jest taki, jak go opisywali Arystoteles i Ptolemeusz, i że ruch planet odbywa się inaczej, niż podawały wyliczenia w Almageście i komentarze do niego autorstwa Johanna Müllera, zwanego Regiomontanem, pojawiła się w umyśle Kopernika w Krakowie? Może stało się to później, w Bolonii, podczas nocnych obserwacji nieba? A może dopiero w Lidzbarku?
W Krakowie poznał opinie filozofów greckich, pitagorejczyków i innych, że w centrum Wszechświata znajduje się ogień, wokół którego krążą planety. Lecz to była jedynie teoria filozoficzna, której nie dawało się potwierdzić matematycznym dowodem. W Bolonii Kopernik zauważył pomyłki Ptolemeusza i zamierzał naprawić jego błędy po przeprowadzeniu wielu obserwacji i obliczeń.
Na Uniwersytecie Bolońskim, jednym z najstarszych w Europie, zapisał się do nacji germańskiej, do której musieli należeć studenci spoza Włoch, mówiący po niemiecku, w tym przybyli do Bolonii Duńczycy, Polacy, mieszkańcy Litwy. Dla autorów niemieckich był to „dowód”, że Kopernik był Niemcem. Jak było naprawdę z nacjami, wyjaśniłem w książce Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza (2022).
W Bolonii Kopernik miał możliwość poznania sztuki renesansu, która przeżywała w Italii swój rozkwit. Idee humanistyczne, które w Krakowie głosił Kallimach, tu były czymś oczywistym. I Mikołaj uznał je za własne. Czytywał autorów starożytnych, kazał zrobić dla siebie pierścień z wizerunkiem Apollona. We wstępie do De revolutionibus można będzie znaleźć wiele odniesień do filozofów greckich i rzymskich.
Czy w Italii miał młody Mikołaj czas, możliwość i chęć na wesołe życie studenta? Czy poznał ciekawych ludzi? Czy miał romans z jakąś piękną panną? Nie wiadomo. Brakuje dokumentów. Wobec ich braku niektórzy autorzy przypisywali mu, już blisko sześćdziesięcioletniemu i schorowanemu mężczyźnie, romans z kuzynką prowadzącą mu dom we Fromborku. Byłby to związek starszego już pana i do tego — najprawdopodobniej księdza. Takie wnioski wysnuto z donosów pisanych przez wrogo usposobionego do Kopernika Pawła Płotowskiego do biskupa Dantyszka. Jednakże biskup chełmiński, Tiedemann Giese, pisał o doktorze Mikołaju jako o „człowieku nieskazitelnym”, a więc odrzucał pomówienia prepozyta Płotowskiego jako kłamstwa. Do tej historii jeszcze wrócę.
W Bolonii, a potem w Padwie, niespełna trzydziestoletni Kopernik mógł nawiązać romans albo wręcz pokochać piękną signorinę. Może to z myślą o niej przetłumaczył z greki na łacinę listy sielskie, miłosne i obyczajowe scholastyka Teofilakta Simokaty (Symokatty). Po powrocie do Polski zadedykował je wujowi biskupowi, Łukaszowi Watzenrodemu, i wydrukował u Jana Hallera w Krakowie. Był to pierwszy przekład z greki na łacinę w Polsce.
Warto przyjrzeć się stronie tytułowej dzieła. Grafika dzieli ją na dwie części. W górnej widać lwa i jednorożca, które trzymają tarczę z orłem Królestwa Polskiego. Lew to symbol odwagi, jednorożec — niewinności. W dolnej części znajduje się tarcza z otwartą bramą (herb Krakowa, gdzie mieściła się drukarnia Hallera, którego znak jest na dole pośrodku) i druga tarcza — z rycerzem na koniu (herb Pogoń, znak Wielkiego Księstwa Litewskiego). Tak więc książka Kopernika w swej ikonografii zawiera motywy nawiązujące do państwa polsko-litewskiego. Tego biografowie niemieccy nie chcieli zauważyć.
W 1501 roku Mikołaj z Andrzejem wyruszyli na Warmię, aby zdać sprawę ze swych studiów i prosić o zgodę na ich kontynuację. Dlaczego musieli jechać do Polski i stawać przed kapitułą, skoro można to było załatwić listownie? Jakoś nikt się nie przejmował tym, że student traci w ten sposób połowę roku akademickiego.
Mikołaj uzyskał zgodę na kontynuację studiów i na podjęcie studiów medycznych. I znów mamy zagadkę. Dlaczego kapituła zezwoliła mu na jedynie dwa lata medycyny, chociaż studia medyczne trwały wówczas pięć lat? Najwyraźniej kanonikom nie zależało na tym, by Mikołaj został doktorem medycyny i leczył ich fachowo, a jedynie nieco „liznął” sztuki lekarskiej.
Kopernik podjął nowe studia w Padwie, choć jeszcze nie zakończył studiów prawniczych doktoratem. Jego księgi medyczne świadczą o krytycznym spojrzeniu na ówczesną wiedzę. I jak w przypadku astronomii odrzucał całą astrologię i stawianie horoskopów oraz zakwestionował obowiązującą doktrynę Ptolemeusza, tak w przypadku wiedzy lekarskiej miał sporo wątpliwości. Swoje sceptyczne uwagi zapisywał na marginesach ksiąg. „Pomoże, jak Bóg da” — to jeden z zapisków Kopernika.
W 1500 roku Mikołaj pojechał do Rzymu święcić Rok Jubileuszowy w Kościele. Z informacji od ucznia astronoma, Joachima Retyka, wiemy, że Kopernik wraz z innymi astronomami dokonywał obserwacji gwiazd i planet. Co zastanawiające, zdanie z książki Retyka zostało w ciągu lat zmienione i często bywa powtarzane jako wiadomość o tym, że Kopernik prowadził wykłady dla grona uczonych. Między obserwacjami a wykładami istnieje zasadnicza różnica. Retyk nic o wykładach nie pisał. To Pierre Gassendi puścił w świat legendę o wykładach Kopernika w Rzymie, później powtarzali ją biografowie, a Jan Śniadecki dodał bałamutną informację, jakoby po powrocie do Polski prowadził także zajęcia z astronomii na uniwersytecie w Krakowie.
Z kolei w książce Mikołaj Kopernik i jego nauka Eugeniusza i Przemysława Rybków czytamy: „W czasie pobytu w Rzymie Mikołaj pracował przez pewien czas w kurii watykańskiej”. W pracy Mikołaj Kopernik i jego świat autorstwa Teresy Borawskiej przy współudziale Henryka Rietza możemy znaleźć informację o tym, jakoby dziekan warmiński, stale przebywający w Rzymie, umożliwił Mikołajowi i Andrzejowi Kopernikom „odbycie praktyki prawniczej w Kurii Papieskiej”. Nie ma dokumentu potwierdzającego taką praktykę. Być może jednak dotyczyło to młodszego brata Mikołaja. Andrzej Kopernik po pobycie na Warmii wyjechał do Rzymu, by kontynuować studia prawnicze, i tam uzyskał tytuł doktora prawa kanonicznego. Mógł więc potem odbyć praktykę w Kurii. O takiej praktyce w przypadku Mikołaja nic nie wiadomo.
Zagadką jest także to, dlaczego Mikołaj Kopernik, ukończywszy w Bolonii studia prawnicze, nie zdał tam egzaminu końcowego. Wyjechał do Ferrary i dopiero tam podszedł do egzaminu doktorskiego z prawa kanonicznego (a nie obojga praw, czyli kościelnego i rzymskiego).
Usiłowano to tłumaczyć faktem niższych opłat w Ferrarze niż w Bolonii. Ferrarę nazywano w związku z tym refugium pauperorum, czyli miejscem ucieczki ubogich. Różnice w opłatach jednak nie były bardzo duże, a Kopernik nie należał do ubogich studentów — miał wszak dochody z prebendy. Zarabiał rocznie 300 dukatów, co pozwalało mu żyć po pańsku i niewielkie różnice w wysokości opłat za egzamin doktorski i koszty uczty dla promotorów nie odgrywały prawdopodobnie żadnej roli.
Musimy zatem szukać innego wytłumaczenia wyboru Ferrary jako miejsca, gdzie Mikołaj miał zdawać egzamin doktorski. Może po prostu w Bolonii znano go jako człowieka, który niespecjalnie się przykładał do studiów prawniczych, a skupiającego się na astronomii i zdobywającego humanistyczne wykształcenie w literaturze, sztuce, muzyce itd. Być może Kopernik bał się, że nie zda egzaminów u profesorów, którzy go znali? Możliwe, że dlatego też zrezygnował z egzaminu z prawa rzymskiego i zdawał ostatecznie tylko prawo kościelne.
I tak oto 31 maja 1503 roku w Ferrarze Kopernik zdał egzamin i został uznany za doktora prawa kanonicznego. Zachował się dokument informujący nas o tym. Mikołaj miał już trzydzieści lat. Od tej pory zamieszkał na polskiej Warmii — początkowo w Lidzbarku, u boku wuja biskupa, którego był sekretarzem, towarzyszem podróży dyplomatycznych, a w razie potrzeby także lekarzem, chociaż wiedza medyczna doktora Mikołaja nie była zbyt duża.
Co do medycyny, to profesor Teresa Borawska uważała, że Kopernik „zdołał sobie przyswoić cały materiał składający się na trzyletni kurs licencjacki”. Tyle tylko, że studia medyczne trwały pięć lat, a po nich jeszcze przez rok młody lekarz towarzyszył doktorom w ich wizytach u chorych i nabywał praktyczne doświadczenie. Mikołaja Kopernika to nie dotyczyło.
Przez długi czas utrzymywała się legenda głosząca, że po studiach w Italii Mikołaj Kopernik przybył do Krakowa. Jan Śniadecki w swej rozprawie O Koperniku pisał: „Wracając z Włoch do Polski, w Padwie popisywał się z swego w anatomii postępku i stopień Doktora Medycyny otrzymał. W Krakowie zaś w liczbie Akademików roku 1504 iest zapisany: i zdaje się, iak gdyby było iego przedsięwzięciem zostać przy Akademii, gdyby go był Wuy iego Biskup Warmiński, dawszy mu Kanonią, do Warmii nie zawołał” (zachowałem pisownię oryginalną).
Wiadomo dziś, że w 1504 roku Kopernik był na Warmii, nie zaś w Krakowie. Nie znamy natomiast jego doktoratu z medycyny, chociaż niektórzy autorzy o nim pisali. Kanonię zaś Kopernik objął już w 1497 roku, nie zaś — jak można odczytać u Śniadeckiego — dopiero po ukończeniu studiów, co miałoby spowodować rezygnację Mikołaja z pracy naukowej.
Warto zwrócić uwagę na to, że po odbyciu studiów Kopernik powinien był przybyć do Fromborka, objąć kanonię i wypełniać swoje obowiązki kanonika, w tym uczestniczyć w mszach i — gdyby miał święcenia kapłańskie — także je odprawiać. Większość kanoników fromborskich nie miała wyższych święceń i za nich odprawiali msze ich zastępcy, wikariusze.
Doktor Mikołaj, jak go zaczęto nazywać (wielu sądziło, że jest on doktorem medycyny), nie pojawił się jednak we Fromborku. Przybył do Lidzbarka i został sekretarzem Łukasza Watzenrodego. Dopiero po dłuższym czasie otrzymał formalną zgodę — delegację z kapituły na przebywanie u boku biskupa. Razem z nim jeździł na zjazdy stanów pruskich, na ważne spotkania dyplomatyczne. Bywał w Malborku, Elblągu, Piotrkowie, Krakowie i zapewne także w Wilnie. Wuj biskup okazał się jednak człowiekiem apodyktycznym, co nie podobało się spokojnemu i rozważnemu Mikołajowi.
Kilka lat później, nie wiemy, w którym roku, wyjechał do Fromborka. Miał tu wieżę mieszkalną w obrębie murów, zwaną dziś wieżą Kopernika, a także kanonię z ogrodem na zewnątrz wzgórza zamkowego. To tam dokonywał swoich obserwacji astronomicznych. W obrębie murów Wzgórza Katedralnego budynki, wieże, brama, katedra zasłaniałyby mu sporą część nieba. W oddalonej od zabudowań kanonii mógł obserwować ruch planet. O ile pogoda sprzyjała. Wiadomo, że Kopernik narzekał na częste zachmurzenie, oraz na to, że na fromborskim niebie nie jest w stanie obserwować ruchów Merkurego.
Wiedział już, że planety poruszają się nie wokół Ziemi, lecz wokół Słońca, a ona sama wcale nie jest nieruchoma, gdyż wykonuje ruch obrotowy wokół własnej osi. Te tezy znalazły się w rozesłanym uczonym europejskim Komentarzyku. Czy praca polskiego astronoma dotarła do Leonarda da Vinci? W papierach włoskiego malarza i wynalazcy znaleziono interesującą myśl: „Słońce się nie porusza”. Czy to notatka z lektury Komentarzyka Kopernika, czy też Leonardo, człowiek o podobnie wnikliwym umyśle, sam doszedł do tego wniosku?
Jakim Kopernik był człowiekiem? Na pewno wiernym w przyjaźni. Utrzymywał bliskie relacje z osobami poznanymi w Krakowie, w tym z Bernardem Wapowskim, znanym potem geografem. Przyjaźnił się też z Wawrzyńcem Raabe, zwanym Korwinem, z Tiedemannem Giese, biskupem chełmińskim. Bliski był mu także Aleksander Sculteti, z którym opracował mapę Inflant. Sculteti, kanonik humanista, którego życie prywatne nie było zgodne z regułami kapituły, z uwagi na współżycie z kochanką, nieślubne dzieci i posiadanie heretyckich książek, został usunięty z Fromborka.
Bywał też naiwny. Został np. oszukany przez konfratra z kapituły, który nie chciał mu zwrócić długu. Obdarzył też przyjaźnią kanonika Feliksa Reicha, który po oskarżeniu astronoma przez Pawła Płotowskiego o niemoralne zachowanie, zamiast bronić przyjaciela, domagał się nad nim sądu kościelnego. A Kopernik ufał Reichowi i leczył go w chorobie.
Doktor Mikołaj miał bogaty zbiór książek medycznych, z których korzystał przy stawianiu diagnoz lekarskich i w leczeniu. Podczas badania ksiąg Kopernika, które żołnierze szwedzcy zabrali z Polski w 1620 roku i które znajdują się do dziś w Uppsali, znaleziono między kartami włosy astronoma, oraz… dwóch kotów: rudego i pręgowanego. W mieszkaniu astronoma były więc koty.
Astronom zachwycał się pięknem i harmonią Wszechświata nie jak uczony, ale jak poeta. W De revolutionibus napisał: „A cóż jest piękniejszego nad niebo, które przecież ogarnia wszystko, co piękne?”.
Lubił czytać książki, zwłaszcza starożytnych filozofów. Wiemy, że znał pisma Cicerona, Euklidesa, Laktancjusza. Śmiało krytykował autorów, którzy nie znali się na astronomii. „Nie jest przecież tajemnicą, że Laktancjusz, sławny zresztą pisarz, ale słaby matematyk, mówi o kształcie Ziemi zupełnie jak dziecko, szydząc z tych, którzy podali, że Ziemia ma kształt kuli” — pisał w liście dedykacyjnym do papieża Pawła III. W czasach Kopernika było oczywiste, że Ziemia jest kulą.
Gdy na prośbę Pawła z Middelburga zajął się reformą rachuby czasu, by zlikwidować usterki obowiązującego wtedy kalendarza juliańskiego i dopasować moment równonocy wiosennej i jesiennej do rzeczywistości, sumiennie podjął się prac nad tym zagadnieniem. Dokonywał obserwacji równonocy wiosennej (ważnej dla ustalenia daty ruchomych Świąt Wielkanocnych). W początku XVI wieku równonoc wiosenna następowała 11 marca, a nie 21 dnia tego miesiąca.
Co zaproponował komisji kościelnej w Rzymie, nie wiemy. Być może jego memoriał odnajdzie się kiedyś w watykańskich archiwach. Prawdopodobnie wykorzystał teorię heliocentryczną i dlatego jego propozycja nie została przyjęta w Państwie Kościelnym. Reforma weszła w życie dopiero w 1582 roku, lecz paradoksalnie jest triumfem Kopernika, gdyż wyliczenia ruchu Ziemi oparte zostały na tablicach pruskich, które były poprawioną wersją obliczeń polskiego astronoma.
Kopernikowi przypisywano też autorstwo poematu Septem sidera
